Budownictwo i PZP | Prasówka | 04.12.2025 r.

Rynek Infrastruktury

1. Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy – jak przygotować firmę na nadchodzące zmiany

Autor: Karolina Rybak DSK Kancelaria | Data publikacji: 02-12-2025

Wielu przedsiębiorców, zatrudniających pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych (w tym B2B) musi wiedzieć o zbliżających się zmianach w prawie. Zgodnie z projektem ustawy (druk sejmowy nr UD 283) o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw, planowany termin wejścia w życie nowych przepisów został wyznaczony na 1 stycznia 2026 r. Od momentu wejścia w życie znowelizowanych przepisów Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) zyska nowe, szerokie uprawnienia. Najistotniejszą z nich będzie możliwość samodzielnego, administracyjnego stwierdzenia przez inspektorów istnienia stosunku pracy w sytuacji, gdy umowa zlecenie lub B2B, faktycznie spełnia warunki wskazane w art. 22 §1 Kodeksu pracy.

Nowelizacja jest realizacją kamieni milowych A71G i A72G Krajowego Planu Odbudowy, w których Polska zobowiązała się do ograniczenia segmentacji rynku pracy oraz zwiększenia ochrony osób wykonujących pracę zarobkową.

Jakie umowy znajdą się na celowniku PIP?

Nowe przepisy dotyczą głównie umów cywilnoprawnych, takich jak B2B, umów zlecenia i o dzieło, które są powszechnie wykorzystywane w wielu branżach, w tym także w budownictwie.
Z dostępnych informacji oraz relacji z dotychczasowych przesłuchań prowadzonych w ramach prac nad projektem wynika również, że Państwowa Inspekcja Pracy planuje w pierwszej kolejności kierować zwiększone siły kontrolne do branż o najwyższym poziomie ryzyka, a w szczególności właśnie do branży budowlanej. Wynika to zarówno z danych statystycznych PIP, jak i z sygnałów od samych inspektorów, którzy wielokrotnie wskazywali, że to właśnie w sektorze budowlanym najczęściej dochodzi do nadużyć związanych z pozornym B2B, umowami zlecenia wykonywanymi jak etat czy brakiem realizacji podstawowych obowiązków pracodawcy.

Co więcej, już teraz zapowiadane jest zwiększenie liczby kontroli interwencyjnych na budowach – zwłaszcza w firmach korzystających z podwykonawców lub pracowników delegowanych przez inne podmioty. Inspektorzy mają kłaść szczególny nacisk na:
– realny sposób wykonywania pracy na budowie,
– stopień faktycznego podporządkowania kierownikom robót lub brygadzistom,
– ustalenie, czy osoba pracująca na „samozatrudnieniu” rzeczywiście ponosi ryzyko gospodarcze, czy też funkcjonuje jak pracownik,
– weryfikację dokumentacji czasu pracy i sposobu rozliczeń,
– sprawdzenie, czy podmiot powierzający pracę nie przerzuca odpowiedzialności na podwykonawcę tylko formalnie.

Oczekuje się, że branża budowlana – także ze względu na skalę rotacji pracowników i dużą liczbę małych firm wykonawczych – będzie jednym z kluczowych obszarów, w których nowe przepisy mogą wywołać największe konsekwencje praktyczne. Warto już teraz przygotować się na intensyfikację działań kontrolnych i zadbać o pełną przejrzystość zasad współpracy, aby ograniczyć ryzyko sporów oraz decyzji administracyjnych stwierdzających stosunek pracy.

Nowe przepisy wprowadzają mechanizm, który całkowicie zmienia dotychczasowy sposób postępowania w takich sprawach. Do tej pory, jeśli PIP miała wątpliwości co do charakteru umowy cywilnoprawnej, sprawa trafiała do sądu pracy, który rozstrzygał, czy rzeczywiście istnieje stosunek pracy.

Rewolucja w procedurach – jak to będzie działać?

Nowe przepisy przewidują, że jeśli osoba wykonuje pracę w warunkach podporządkowania, w miejscu i czasie wyznaczonym, pod nadzorem i przy wykorzystaniu narzędzi podmiotu powierzającego zadania, to inspektor będzie mógł uznać, iż stosunek prawny ma charakter pracowniczy, niezależnie od nazwy umowy. Takie stwierdzenie nastąpi na podstawie decyzji administracyjnej okręgowego inspektora pracy, co jak podkreśla uzasadnienie projektu ustawy, ma zapewnić odpowiedni poziom gwarancji procesowych i merytorycznych oraz wzmocnić legalność i powagę tego rozstrzygnięcia. Decyzja będzie mogła obejmować okres do trzech lat wstecz od dnia wszczęcia postępowania, ponieważ jak wskazuje ustawodawca „dłuższy zakres ingerencji godziłby w pewność obrotu prawnego, natomiast krótszy mógłby zachęcać pracodawców do ukrywania naruszeń”.

Decyzja okręgowego inspektora pracy będzie wydawana po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego i co ważne, ma ona otrzymywać rygor natychmiastowej wykonalności. Pracodawca będzie więc musiał traktować taką osobę jak pracownika od momentu doręczenia pracodawcy decyzji, a ponadto zgłosić ją do ZUS, wypłacać wynagrodzenie zgodnie z Kodeksem pracy, udzielać urlopów oraz prowadzić dokumentację pracowniczą. Co więcej, jeśli inspektor nie będzie w stanie ustalić pewnych elementów umowy, uzasadnienie przewiduje zastosowanie domniemań korzystnych dla pracownika, takich jak pełny etat, umowa na czas nieokreślony, miejsce pracy w siedzibie pracodawcy czy wynagrodzenie nie niższe niż minimalne. Rozwiązanie to jest celowe, ponieważ w wielu przypadkach to pracodawca ma wyłączny dostęp do dokumentacji i może uniemożliwiać jej pozyskanie przez organ.

Nowe, wyższe kary za naruszenie praw pracownika

Projekt ustawy przewiduje również zdecydowane zaostrzenie sankcji za naruszenia przez pracodawców przepisów prawa pracy. W Kodeksie pracy podwyższone zostaną górne i dolne granice kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, w niektórych przypadkach aż dwukrotnie. Przykładowo, maksymalna grzywna przewidziana w art. 281 § 2 oraz art. 282 § 3 Kodeksu pracy, wzrośnie do 90 000 zł, a w pozostałych wskazanych przepisach do 60 000 zł. Równolegle modyfikowane są regulacje Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, w ramach których inspektor pracy będzie mógł nałożyć mandat w wysokości nawet 5 000 zł, a w przypadku tzw. recydywy 10 000 zł. To istotna zmiana w porównaniu z obecnym limitem 2 000 zł, który w praktyce często nie spełniał funkcji prewencyjnej.

Skutki decyzji dotyczące pracodawców

Skutki decyzji dotyczące podatków i składek za okres poprzedzający jej doręczenie zostaną wstrzymane do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy, aby uniknąć nieodwracalnych następstw w razie późniejszego uchylenia decyzji. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że w relacjach B2B może powstać konieczność oceny faktur jako wynagrodzenia pracowniczego, co może wymagać korekt, jednak uzasadnienie projektu ustawy podkreśla, że nie będzie to podstawą do automatycznego przypisywania przedsiębiorcy winy w zakresie odpowiedzialności karnoskarbowej, jeżeli kwalifikacja prawna nie była oczywista, a zmiana nastąpiła wyłącznie w drodze decyzji inspektora.

Ponadto PIP będzie mogła kontrolować podmioty, które zakończyły już działalność lub przestały zatrudniać pracowników do roku od tego momentu, co ma przeciwdziałać „uciekaniu” przed kontrolą poprzez likwidację działalności gospodarczej.

Zgodnie z nowym art. 34 ust. 2h ustawy o PIP, wydanie decyzji przez okręgowego inspektora pracy o stwierdzeniu istnienia stosunku pracy nie może być podstawą jakiegokolwiek niekorzystnego traktowania pracownika. W szczególności nie może stanowić przyczyny wypowiedzenia stosunku pracy lub rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia przez pracodawcę.

Jak przygotować firmę na nadchodzące zmiany w kontroli PIP?

Przede wszystkim należy przeanalizować umowy zawierane z kontrahentami B2B oraz umowy zlecenia i o dzieło. W dalszej kolejności ocenić, czy nie mają one cech stosunku pracy i w razie potrzeby, zaktualizować warunki współpracy. Warto również zainwestować w profesjonalną obsługę prawną, która pomoże przygotować firmę na nadchodzące wyzwania.

W przypadku branż takich jak budownictwo, wskazuje się na szczególnie wysoki poziom ryzyka, który wynika z delegowania zadań realizowanych w warunkach podporządkowania organizacyjnego, dlatego rzetelny audyt form współpracy staje się tym bardziej kluczowy, wobec nadchodzących zmian przepisów.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/nowe-uprawnienia-panstwowej-inspekcji-pracy–jak-przygotowac-firme-na-nadchodzace-zmiany-97733.html

2. GDDKiA: W grudniu przetargi na 8,5 mld zł

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 04-12-2025

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podsumowała trwające właśnie przetargi, których obecna szacunkowa wartość zadań wynosi ponad 15,5 mld zł. Do końca roku natomiast liczba ta ma wzrosnąć o ponad połowę.

Jak informuje GDDKiA, najbliższe tygodnie dla przyszłości polskich dróg zapowiadają się bardzo intensywnie. Tylko w grudniu zarządca chce ogłosić postępowania na 14 zadań, których łączna długość przekraczać będzie 200 km, a ich szacunkowa wartość wyniesie aż 8,5 mld zł. Oznaczać to będzie, że – łącznie z trwającymi już przetargami, szacunkowa wartość zadań, na które prowadzone będą przetargi, wyniesie ponad 24 mld zł.

Wśród inwestycji, na które niebawem ruszą postępowania przetargowe, znalazły się m.in. dwa odcinki drogi ekspresowej S10 pomiędzy węzłami drogowymi Wyrzysk oraz Bydgoszcz Zachód, ale też dwa odcinki S11 od ujścia do Obornik czy też obwodnica Kalisza w ciągu drogi krajowej nr 25.

– Dzięki realizowanym przez nas zadaniom nie tylko budujemy nowoczesne drogi oraz poprawiamy komfort i bezpieczeństwo podróżowania, ale także wzmacniamy sektor budowlany w naszym kraju i dajemy mocny impuls gospodarce – poinformowała GDDKiA w komunikacie.

Grudzień będzie jednak intensywny nie tylko pod względem zaczynanych inwestycji, ale też kończonych. Jak potwierdził ostatnio minister infrastruktury Dariusz Klimczak, do końca roku kierowcy otrzymają udostępnionych 216 km nowych dróg.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gddkia-w-grudniu-przetargi-na-85-mld-zl-97769.html

3. Ponad 70 km nowej S74. Projekt wchodzi w kluczową fazę przygotowań

Autor: ep. | Data publikacji: 02-12-2025

Rusza kolejny etap przygotowań do budowy drogi ekspresowej S74 z Opatowa w woj. świętokrzyskim do Niska na Podkarpaciu. GDDKiA ogłosiła właśnie przetarg na wykonanie elementów koncepcji programowej wraz z pełnym rozpoznaniem geologicznym.
Dla tej trasy liczącej ok. 73 km w październiku tego roku wydana została decyzja środowiskowa. Dokument dał zielone światło dla dalszych przygotowań ekspresówki we wschodniej części kraju.

Ruszył właśnie przetarg. Koncepcja programowa dla drogi Opatów (Okalina Kolonia) – Nisko (węzeł Zapacz) będzie realizowany w podziale na 5 części: Opatów (Okalina Kolonia) – węzeł Lipnik (z węzłem) o długości 9,80 km, węzeł Lipnik (bez węzła) – węzeł Samborzec (z węzłem) o długości 14,4 km, węzeł Samborzec (bez węzła) – węzeł Gorzyce (z węzłem) liczący 13,9 km, węzeł Gorzyce (bez węzła) – węzeł Radomyśl (z węzłem) – 18.25 km, węzeł Radomyśl (bez węzła) – Nisko (węzeł Zapacz, z węzłem o długości 16,45 km.

Zamawiający przewidział 15 miesięcy na zrealizowanie zamówienia dla części 1 i 2, 18 miesięcy dla dwóch kolejnych i 20 miesięcy dla ostatniej części. Termin składania ofert wyznaczony został na 13 stycznia 2026 roku.

Droga ekspresowa, której dotyczy przetarg, połączy dwa województwa – ok. 29 km trasy znajduje się na terenie woj. świętokrzyskiego, a ponad 44 km w woj. podkarpackim. Trasa planowana jest jako dwujezdniowa z dwoma pasami ruchu w każdym kierunku. W przyszłości wyprowadzi ruch tranzytowy, który przechodzi przez miejscowości wzdłuż dróg krajowych nr 9 i 77.

Planowana trasa, zgodnie z wydaną niedawno decyzją środowiskową, zaczyna się w rejonie miejscowości Okalina jako kontynuacja obwodnicy Opatowa i prowadzi na południowy zachód od DK-9, którą przecina w Lipniku (tu zaplanowano węzeł). Dalej prowadzi przez gminy Obrazów i Samborzec, przekracza rzekę Koprzywianka, następnie Wisłę na południe od Ostrołęki i między miejscowościami Sielec i Zakrzów wchodzi na teren woj. podkarpackiego.

Następnie mija Tarnobrzeską Specjalną Strefę Ekonomiczną, gminę Gorzyce i Zaleszany, omija Turbię i biegnie wzdłuż lotniska. Na dalszym przebiegu przecina San, wchodzi na teren gmin Radomyśl nad Sanem i Pysznica i między Brandwicą a Jastkowicami, przecina rzekę Bukowa dochodząc do drogi powiatowej w rejonie Stalowej Woli. W dalszym przebiegu droga prowadzi przez tereny niezabudowane wzdłuż Sanu, przez Kłyżów, przecina DK-19 i kończy się na węźle Zapacz, gdzie połączy się z istniejącą drogą ekspresową S19.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/s74-ze-swietokrzyskiego-na-podkarpacie-wchodzi-w-kolejny-etap—97746.html

Rzeczpospolita

Dobre praktyki w zamówieniach publicznych

Jeremi Jędrzejkowski | Publikacja: 28.11.2025

Jak pokazała debata, kluczowe wyzwania w zamówieniach publicznych dotyczą jakości opisów przedmiotu zamówienia, procesu weryfikacji ofert oraz potrzeby wypracowania spójnych standardów i zasad.

Jak wygląda praktyka dotycząca opisu przedmiotu zamówienia i kryteriów oceny ofert? Jakie jest orzecznictwo Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) w tym zakresie i jak usprawnić korzystanie z biegłych bez wydłużania postępowań? Rażąco niska cena a pomoc publiczna: coraz częściej wykonawcy uzasadniają niską cenę pomocą publiczną, której przyznanie nie zawsze jest weryfikowalne; czy konieczna jest interwencja ustawodawcy? Waloryzacja: w praktyce klauzule waloryzacyjne z art. 439 prawa zamówień publicznych (PZP) często nie działają, a zamawiający ograniczają ich stosowanie, zwłaszcza przy wzroście kosztów pracy. Czy takie podejście – akceptowane również przez KIO – wymaga zmian legislacyjnych? Czy długie weekendy uzasadniają zmianę terminów na wniesienie środków ochrony prawnej?

Te zagadnienia stały się osią debaty „Zamówienia publiczne dla ochrony zdrowia”, która odbyła się w ramach realizowanego od niemal roku przez „Rzeczpospolitą” projektu „Akademia Zakupów Publicznych”.

Jaki powinien być opis
Brygida Brańko, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP), mówiąc o opisie przedmiotu zamówienia, podkreśliła, że problemy są zróżnicowane – niektórzy zamawiający określają go właściwie i efektywnie wykorzystują narzędzia, których dostarcza PZP, współpracując przy tym z rynkiem. Inni idą na skróty, bazując na innych specyfikacjach, nieadekwatnych do swojego projektu. Odnosząc się do roli KIO w tym obszarze, stwierdziła, że jej zadaniem nie jest kształtowanie opisu przedmiotu zamówienia, lecz orzekanie w sprawach możliwych naruszeń prawa.

– Rolą izby jest rozstrzyganie spraw, które wiążą się z niewłaściwym działaniem czy też zaniechaniem działania przez zamawiającego. Jeżeli w specyfikacji warunków zamówienia są projektowane warunki umowy zawierające klauzule niedozwolone, to izba odwoławcza nie pozostaje na nie obojętna – stwierdziła Brygida Brańko.

Jolanta Sergot-Kowalska, ekspertka w zakresie zamówień publicznych, szkoleniowiec i biegła sądowa, także podzieliła zamawiających na dwie grupy. Jej zdaniem nie ma specjalnych problemów z opisami zamówień dotyczących zakupu produktów, w przeciwieństwie do tych związanych z sektorem usług, gdzie jest z tym „permanentny problem”. Jako jedną z głównych przyczyn wskazała kopiowanie starych, nawet 20-letnich opisów zamówień i specyfikacji, które zawierają nieaktualne już wymagania prawne.

Ekspertka, jako że na co dzień zajmuje się kwestiami związanymi z utrzymaniem czystości m.in. w ochronie zdrowia, gdzie np. w szpitalach jest to poważny temat, zwróciła uwagę, że usługa ta jest lekceważona, a osoby przygotowujące opisy mają zbyt małą wiedzę. To prowadzi do błędów technologicznych i nadmiernego skupienia się na procesie (np. narzucanie liczby etatów czy ilości środków do dezynfekcji), a nie na efektach.

– Świat przechodzi na umowy Service Level Agreement (SLA), gdzie liczy się wynik usługi, a nie proces. To szczególnie ważne w ochronie zdrowia. W tym modelu firmy byłyby zainteresowane innowacyjnymi technologiami, bo widziałyby w tym sens. A jeżeli zamawiający narzuca liczbę etatów, to firmy nie są zainteresowane nowoczesnymi rozwiązaniami, które generują koszty, a zyskowność tych kontraktów i tak jest mała. W modelu SLA można by dużo zaoszczędzić i to z korzyścią dla każdej ze stron – tłumaczyła Sergot-Kowalska.

Odnosząc się do działań KIO przy rozstrzyganiu sporów, zwróciła uwagę, że niestety w praktyce izba rzadko powołuje biegłych w sprawach wymagających wiedzy specjalistycznej, a to mogłoby ułatwić zrozumienie skomplikowanych technicznie zarzutów, przyczyniając się do przyspieszenia rozstrzygania spraw.

Badanie ofert a cena
Tomasz Chudobski ze Związku Pracodawców Outsourcingu zauważył, że KIO rozstrzyga często w sprawach wymagających specjalistycznej wiedzy z różnych dziedzin. Zgodził się z potrzebą częstszego korzystania przez KIO z biegłych i stworzenia w tym celu ułatwień dla KIO, które pozwolą równocześnie zachować sprawność postępowania.

Brygida Brańko dodała, że jeśli chodzi np. o jakość wykonywania określonych usług w różnych obszarach działalności publicznej, np. w szpitalach, to trzeba pamiętać o standardach. – Jeżeli one nie obowiązują, to każdy zamawiający wymyśla, co chce, i w praktyce jest panem tego, co zamawia – wskazała.

Tomasz Chudobski zwrócił uwagę na kolejny problem: praktyczne trudności przy weryfikacji wyjaśnień składanych przez wykonawców w związku z badaniem ofert pod kątem rażąco niskiej ceny.

– Jeżeli w wyjaśnieniach wykonawców pojawia się element pomocy publicznej, to często powołują się oni na pomoc, którą dopiero zamierzają uzyskać w trakcie realizacji zamówienia. Zarówno dyrektywa (w art. 69), jak i PZP (w art. 224) nie precyzują, jak weryfikować, czy pomoc publiczna deklarowana przez wykonawcę w wyjaśnieniach jest pomocą, którą ten wykonawca realnie uzyskał. To jest pole do interwencji ustawodawcy. Sam zamiar ubiegania się o pomoc publiczną w trakcie wykonywania zamówienia nie może być usprawiedliwieniem dla złożenia oferty zawierającej rażąco niską cenę. Na etapie badania oferty taka przyszła i niepewna pomoc nie jest w żaden sposób możliwa do potwierdzenia i nie powinna być brana pod uwagę – wskazał ekspert.

Dodał, że zaakceptowanie wyjaśnienia w postaci zamiaru uzyskania potencjalnej pomocy publicznej w przyszłości zaburza konkurencyjność między wykonawcami. – Powinni mieć oczywiście możliwość powoływania się na pomoc faktycznie uzyskaną albo w jakimś sensie zapewnioną, ale nie na tę, o którą dopiero zamierzają się ubiegać – podkreślił Chudobski. Brygida Brańko przyznała, że w sytuacjach, gdy wykonawcy deklarują zatrudnienie osób niepełnosprawnych, rzeczywiście odwołują się do okoliczności, które dopiero zaistnieją.

Więcej odwagi
Odnosząc się do tego problemu, Grzegorz Lang, dyrektor ds. prawnych w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), stwierdził, że po 20 latach w Unii powinniśmy mieć nieco więcej odwagi w interpretowaniu dyrektyw i wdrażających te dyrektywy ustaw, a także być może rozstrzygania na poziomie krajowym kwestii, które w obszarze zamówień publicznych nie są regulowane dyrektywami.

– Dotąd, i niestety nadal, z wyjątkiem w sumie pobocznych kwestii, takich jak np. kwestie dotyczące zapłaty wynagrodzenia wykonawców czy gwarancji, bardzo silny był pogląd, że we wszystkim, co dotyczy zamówień, patrzymy na dyrektywy, co nas bardzo mocno ogranicza. Tymczasem nie każdy aspekt udzielania zamówień jest zharmonizowany w prawie unijnym. To otwiera możliwości do rozwiązywania w prawie polskim problemów, które nie zostały rozwiązane dyrektywami. Rezygnacja z aktywności polskiego prawodawcy i organów codziennie kosztuje nas wiele zmarnowanego czasu i pieniędzy. Inne problemy wynikają już z praktyki na poziomie szczegółowym, co wymyka się regulacji ustawowej. Przykładowo, jeżeli patrzymy na usługi dla ochrony zdrowia, to widzimy, że zamawiający reprezentują dwie postawy – mówił Grzegorz Lang.

– Pierwsza jest bardzo konserwatywna. To zamawianie usług tak jak 20 i więcej lat temu, skupiające się na przeliczaniu na etaty, stosowaniu bardzo dużej ilości środków chemicznych i najniższej cenie. Druga, bardziej innowacyjna i odważniejsza, polega na skupieniu się na aspektach jakościowych usług. To ujęcie może niekiedy budzić większe wątpliwości w świetle zasad udzielania zamówień publicznych. KIO może dopatrzyć się naruszenia zasad niedyskryminacji czy przejrzystości postępowania. Rzecz w tym, żeby zrównoważyć te zasady i potrzeby wyłonienia oferty najlepszej jakościowo. I tu zgadzam się, że dużym, niewykorzystanym – może poza budownictwem – obszarem jest przygotowanie dokumentacji wzorcowej. Dzięki dokumentacji wzorcowej specyfikacje mogą być nowocześniejsze i budować konsens rynkowy, który nie będzie budził wątpliwości co do tego, że są obiektywne i odpowiadają na wyzwania rynku i potrzeby zamawiających – tłumaczył przedstawiciel FPP.

Co z tą waloryzacją
Ekspert FPP poruszył także kwestię waloryzacji kontraktów i potrzebę wypracowania dobrych praktyk w tym zakresie. – Dotychczasowe praktyki na rynku są bardzo zróżnicowane. Niektórzy wielcy zamawiający wypracowali już pewne modele waloryzacji, które – trzeba przyznać – usprawniają porozumienie miedzy wykonawcami i zamawiającymi. Rynek jest jednak bardzo zróżnicowany. W szczególności w systemie ochrony zdrowia działają bardzo duzi zamawiający i jednostki nieduże. Ci zamawiający „eksploatują” przepisy PZP w własnym interesie, nie bacząc na interes wykonawców – mówił Grzegorz Lang.

– Niestety, prawodawca nie sprostał zadaniu skonstruowania przepisów zrównoważonych. Wręcz przeciwnie, przepisy wprost podpowiadają ograniczenia, które w praktyce pozbawiają wykonawców prawa do waloryzacji nie tylko odpowiadającej wzrostowi kosztów przekraczającego zwykle ryzyko gospodarcze, ale – w szczególności – waloryzacji części kosztów pośrednich, czyli ponoszonych w związku w wykonaniem zamówienia, chociaż nie wyłącznie w związku z realizacją danego, konkretnego zamówienia. Przykładowo, jest oczywiste, że wzrost minimalnego wynagrodzenia pociąga za sobą odpowiednie dostosowanie całej siatki prac. Mimo że przepisy nie wykluczają uwzględnienia tego oczywistego zjawiska ekonomicznego przez zamawiających, to w praktyce zamawiający nagminnie odrzucają oczekiwania odpowiedniej zmiany wynagrodzeń u wykonawcy. Prawodawca niestety w ogóle nie widzi tego problemu i mimo upływu lat pozostaje głuchy na postulaty wykonawców – wskazywał ekspert FPP.

Brygida Brańko odpowiedziała, że postulaty ws. waloryzacji są brane pod uwagę, ale sprawa jest złożona i wymaga ostrożności oraz rozmów, bo dotyczy wielu podmiotów z rynku zamówień publicznych. Jak podkreśliła, po konsultacjach z zamawiającymi i wykonawcami udało się wypracować koszyki; być może potrzebne będą kolejne tego typu rozwiązania. Natomiast obecnie nie ma deklaracji zmian – być może rzeczywiście wystarczą dobre praktyki dla zamawiających.

W dyskusji poruszono również kwestię terminów w procedurach odwoławczych. Tomasz Chudobski, nawiązując do problemu długich weekendów w kontekście krótkiego, pięciodniowego terminu na odwołanie, postulował, aby terminy były wyrażone w dniach roboczych. Brygida Brańko wskazała, że taka zmiana wymagałaby jeszcze analizy.

https://regiony.rp.pl/zamowienia-publiczne/art43415361-dobre-praktyki-w-zamowieniach-publicznych

Wnp

1. Miliardy złotych czekają na drogowców, a GDDKiA nie powiedziała ostatniego słowa

Źródło: PAP/DO | Dodano: 3 grudnia 2025

Wartość oczekujących na rozstrzygnięcie przetargów ogłoszonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, dotyczących rozwoju infrastruktury drogowej, przekracza 15,5 mld zł – poinformowała w środę GDDKiA.

Dyrekcja poinformowała, że w grudniu planuje ogłosić postępowania dotyczące kolejnych 14 odcinków dróg o łącznej długości przekraczającej 200 km i szacunkowej wartości 8,5 mld zł. Tak więc ogólna wartość procedowanych przetargów wyniesie ponad 24 mld zł.

Jak podano, nowe postępowania przetargowe będą m.in. dotyczyć dwóch odcinków drogi ekspresowej S10 między węzłami Wyrzysk i Bydgoszcz Zachód, dwóch odcinków S11 od Ujścia do Obornik oraz odcinka drogi krajowej DK25, stanowiącego obwodnicę Kalisza.

„Inwestujemy w rozwój polskiej infrastruktury drogowej. Już ponad 15,5 mld zł wynosi szacunkowa wartość zadań, na które obecnie prowadzimy przetargi. A to nie koniec. Najbliższe tygodnie zapowiadają się bardzo intensywnie” – przekazała GDDKiA na X.

„Dzięki realizowanym przez nas zadaniom nie tylko budujemy nowoczesne drogi oraz poprawiamy komfort i bezpieczeństwo podróżowania, ale także wzmacniamy sektor budowlany w naszym kraju i dajemy mocny impuls gospodarce” – zaznaczyła Dyrekcja.

https://www.wnp.pl/budownictwo/miliardy-zlotych-czekaja-na-drogowcow-a-gddkia-nie-powiedziala-ostatniego-slowa,1010308.html

2. Bez zdrowej konkurencji na kolei, bez waloryzacji na drogach i bez „dychy” w portfelu

Michał Wroński | Dodano: 28 listopada 2025

Mirbud nie będzie miał na koniec roku 10 mld zł zamówień w portfelu. Do ogłoszonego wiosną celu na ten rok zabraknie najprawdopodobniej kilkuset milionów złotych. Poziom ten może zostać jednak osiągnięty w przyszłym roku jeśli konsorcjum, którego spółka jest członkiem, obroni przed konkurencją swoją ofertę na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk. Spółka nie wyklucza, że wobec braku waloryzacji kontraktów drogowych będzie walczyć z GDDKiA w sądzie.

  • Od początku roku Mirbud podpisał 21 kontraktów na łączną kwotę ponad 2,5 mld zł. Łączna wartość zamówień w portfelu spółki sięgnęła blisko 9 mld zł.
  • Dominujący segment działalności spółki stanowi budownictwo infrastruktury drogowej. Zdaniem prezesa Jerzego Mirgosa wszystkie mające zostać ukończone w tym roku kontrakty, zostaną zrealizowane w terminie i w przyszłym roku nastąpi faza rozliczeń. – Nie jest tajemnicą, że mamy pewną skalę roszczeń do zamawiającego – podkreśla.
  • W tym roku Mirbud zadebiutował na rynku inwestycji kolejowych. – Za późno się za to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany, połowę z wolnej ręki dostają firmy, które należą do PLK-i. Nie trafia to nawet na przetargi i to jest duży ból dla takich wykonawców komercyjnych jak my – ocenia prezes Mirgos.

Państwowe firmy nie są w stanie „zjeść” wszystkiego. To jedyna szansa dla prywatnych podmiotów
Na koniec listopada Mirbud miał w swoim portfelu zlecenia za rekordową dla spółki kwotę blisko 9 mld zł (wartość umów podpisanych od początku roku przekroczyła 2,5 mld zł). Na 21 zawartych kontraktów zdecydowana większość dotyczyła budowy infrastruktury drogowej (11 umów na kwotę 1,89 mld zł) i obiektów kubaturowych (8 umów na kwotę 527 mln zł netto), ale znalazła się wśród nich także historyczna, pierwsza dla Mirbudu umowa na inwestycję kolejową (na 46 mln zł).

– Na pewno dużą pracę musimy w kolej włożyć, bo o rok za późno się za to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany, połowę z wolnej ręki dostają firmy, które należą do PLK-i. Nie trafia to nawet na przetargi i to jest duży ból dla takich wykonawców komercyjnych jak my. A w przypadku tych zamówień, które trafiają, również musimy się mierzyć z firmami państwowymi, które dostały wsparcie finansowe na dosprzętowienie, więc trudno mówić o zdrowej konkurencji. Tylko dlatego, że nie są w stanie wszystkiego wchłonąć, to takie firmy jak nasza mają szansę coś pozyskać – mówił podczas podsumowującej wyniki spółki po trzech kwartałach prezes Mirbudu, Jerzy Mirgos.

Portfel może jeszcze spuchnąć, ale 10 miliardów złotych jeszcze nie będzie
Jak przyznał prezes Mirgos nie ma już szans na to, że to tegoroczny portfel zamówień spółki rozrośnie się do kwoty 10 mld zł, na co jej przedstawiciele liczyli jeszcze wiosną.

– Liczymy, że dwie-trzy mniejsze umowy, takie po 200 mln zł, jeszcze w tym roku podpiszemy, ale dychy nie przekroczymy. Jest na pewno szansa w przyszłym roku – stwierdził prezes Mirgos.

Ową szansą jest przede wszystkim kontrakt na wykonanie dokumentacji wykonawczej i przebudowę linii kolejowej z Białegostoku do Ełku w ciągu Rail Baltica. W zakres planowanych prac wchodzi 100 km linii kolejowej, 8 stacji i 10 przystanków. W chwili ogłaszania przetargu modernizacja była przedstawiana jako największy kontrakt zlecony przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Opiewająca na 4,56 mld zł oferta konsorcjum Torpolu (lider) i Mirbudu (partner) została uznana przez PLK za najkorzystniejszą, co może przełożyć się na zwiększenie stanu portfela o ok. 2,4 mld zł pod warunkiem, że konsorcjum obroni swoją ofertę przed konkurencją.

– Jeżeli obronimy ataki Budimeksu, to uznam to za bardzo dobry rok, ale umowa będzie w przyszłym roku – stwierdził Mirgos.

Kontrakty drogowe w przełomowym okresie. Prezes mówi o roszczeniach względem GDDKiA
Dominującym segmentem działalności Mirbudu na razie jest (i pozostanie w najbliższych kwartałach) budownictwo infrastruktury drogowej – zamówienia z tego sektora stanowią 81 proc. portfela spółki (na drugim miejscu są budynki użytku publicznego, których udział rośnie, sięgając już 17,5 proc.)

– Jesteśmy teraz w przełomowym okresie – kończymy stare kontrakty, a do realizacji wchodzą te zdobywane w 2024 r. Te, które ofertujemy teraz, szczególnie w formule zaprojektuj, buduj, jeżeli będą wybrane, to będą wchodziły w 2027 r. do realizacji – mówił Paweł Korzeniowski, członek zarządu Mirbudu i dyrektor finansowy spółki.

– Mamy 10 projektów drogowych, które odpalamy, czyli lukę po kończących się w tej chwili powinniśmy wypełnić faktycznymi realizacjami. Pod względem skali działalności w drogownictwie będzie przyzwoicie – dodał prezes Mirgos.

Jak dodał wygląda na to, że wszystkie mające zostać ukończone w tym roku kontrakty zostaną zrealizowane w terminie i w przyszłym roku nastąpi faza rozliczeń.

– Nie jest tajemnicą, że mamy pewną skalę roszczeń do zamawiającego. To jest pewne ryzyko na przyszły rok, czy uda nam się w przyszłym roku to rozliczyć tak jak sobie życzymy – stwierdził.

Odnosząc się do kwestii waloryzacji starych kontraktów i ostatnich doniesień ze strony Ministerstwa Infrastruktury, które przyznało, że resort finansów nie zapewni do tego finansowania prezes Mirbudu zapowiedział, że nie wyklucza walki o te pieniądze w sądzie.

– Może za 5-8 lat coś z tego będzie – powiedział.

Przez najbliższe dwa – trzy lata nie wydarzy nic, co zmieni skalę inwestycji w Polsce?
– W temacie sieci energetycznych ten rok możemy uznać za porażkę, ale nie poddajemy się, myślimy o jakiejś akwizycji. Nie będzie to nigdy taka skala jak mamy w drogach, jak możemy mieć w kolei, czy w kubaturze, ale może być nawet 8-10 proc. naszych przychodów – ocenił Jerzy Mirgos.

Zdaniem prezesa Mirbudu w najbliższych dwóch, trzech latach nie wydarzy się nic, co by diametralnie mogło zmienić skalę inwestycji w Polsce. W jego opinii budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego może wpłynąć na kształt rynku najwcześniej za dwa lata, budowa elektrowni atomowej – najwcześniej za pięć lat, a w przypadku budowy szybkich kolei trudno w ogóle wskazywać taki termin ze względu na brak wskazanych źródeł finansowania.

– Nasza sytuacja ze względu na kontraktację nie jest może zadowalająca, ale w porównaniu do innych nie jest najgorzej, powiedziałbym, że nawet lepiej. Daje nam to stabilność na przynajmniej najbliższe trzy lata, z dużą szansą zwiększenia jeżeli dopniemy ten pierwszy duży kontrakt kolejowy – ocenił prezes Mirgos.

https://www.wnp.pl/budownictwo/bez-zdrowej-konkurencji-na-kolei-bez-waloryzacji-na-drogach-i-bez-dychy-w-portfelu,1008919.html

Prawo.pl

1. Zamówienia publiczne: będą zmiany w procedurze przed KIO

Michał Kosiarski | Data dodania: 02.12.2025

Od marca w postępowaniu przez Krajową Izba Odwoławczą więcej będzie elektroniki – w ślad za zmianami ustawy Urząd Zamówień Publicznych przygotował dostosowywanie odpowiedniego rozporządzenia. Właśnie wystartowały oficjalne konsultacje publiczne nowych zasad.

Zgodnie z art. 544 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320) od 13 marca 2026 r. postępowanie przed Krajową Izbą Odwoławczą zostanie mocno zdigitalizowane. Już na cztery miesiące przed wejściem w życie nowych przepisów, przygotowano projekt nowelizacji procedury przed KIO. Nowe zasady postępowania opisuje projekt nowelizacji rozporządzenia z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą (Dz. U. z 2020 r. poz. 2453). Projekt noweli jest teraz w konsultacjach publicznych (numer RCL – 84), które potrwają do 12 bm.

Więcej elektroniki i dyscypliny
Głównym celem noweli jest dalsza elektronizacja postępowania odwoławczego, w tym umożliwienie stronom oraz uczestnikom postępowania odwoławczego przed KIO, udziału w jawnych rozprawach lub posiedzeniach online (art. 508a ust. 1). Dodatkowo – w celu zapewnienia sprawnego rozpatrywania odwołań – szybciej i łatwiej będzie skoncentrować materiał procesowy. Ponadto orzeczenia KIO nie będą musiały być sporządzane jedynie papierowo, ale także w formie elektronicznej.

Ponadto, zgodnie z art. 521 PZP zamawiający będzie musiał wnieść odpowiedź na odwołanie w terminie określonym przez prezesa KIO (nie krótszym niż pięć dni od otrzymania odwołania), a w niej zawrzeć twierdzenia oraz przedstawić i dołączyć dowody na ich poparcie. Co do zasady, materiał dowodowy ma być zgromadzony najpóźniej na dzień przed rozprawą/posiedzeniem.

Projektowane przepisy nawiązują bezpośrednio do prowadzenia zdalnych rozpraw lub zdalnych posiedzeń (np. par. 4a, par. 5 ust. 2, par. 17-27). -Ponadto zostały przewidziane przepisy porządkujące proces rozpatrywania odwołań oraz przepisy zapewniające dalszą elektronizację postępowania odwoławczego, pozwalające na usprawnienie organizacji i przebiegu zdalnych rozpraw lub zdalnych posiedzeń, w tym w zakresie przekazywania pism w postępowaniu odwoławczym i dokumentacji postępowania drogą elektroniczną, jak również sporządzania orzeczeń KIO w postaci elektronicznej – czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji.

Część zmian dopiero za dwa lata
Pisma w postaci elektronicznej co do zasady wniesiemy przy użyciu środków komunikacji elektronicznej, w tym na oficjalny adres do doręczeń elektronicznych KIO. -Biorąc pod uwagę zmiany wprowadzone ustawą o doręczeniach elektronicznych, które zmierzają do ostatecznego zastąpienia elektronicznej skrzynki podawczej (tzw. e-PUAP) adresem do doręczeń elektronicznych, niezbędne jest wprowadzenie zmiany dostosowującej, która jedynie jako przykład wskazuje adres do doręczeń elektronicznych, a nie wskazuje na elektroniczną skrzynkę podawczą jako dostępny środek komunikacji elektronicznej. Jednak do końca 2027 r. utrzymana została możliwość wnoszenia pism na adres poczty elektronicznej KIO bądź adresy wskazane przez strony i uczestników (z wyjątkiem odwołania i przystąpienia do postępowania odwoławczego). -Przewidziana regulacja intertemporalna ma na celu zapewnienie ciągłości i przewidywalności obiegu korespondencji – czytamy w uzasadnieniu.

Zasady wnoszenia pism i dokumentów będą zróżnicowane. Sposób wnoszenia pism uzależniony będzie od tego, czy rozprawa/posiedzenie będą zdalne, czy stacjonarne. W tym ostatnim przypadku, pisma trzeba przekazać bezpośrednio przewodniczącemu składu orzekającego, a także stronom oraz uczestnikom. Podczas procedowania zdalnego przekazanie odbędzie się przy użyciu środka komunikacji elektronicznej wskazanego w zarządzeniu Prezesa KIO (na odpowiednie adresy elektroniczne).

Oprócz tego projektowana nowela rozporządzenia zawiera wiele innych, drobniejszych zmian.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-kio-pzp-uzp,536160.html

2. Brakuje planów ogólnych, za to są kontrowersyjne wuzetki

Michał Kosiarski | Data dodania: 04.12.2025

Nierówne traktowanie wniosków o wydanie warunków zabudowy w zależności od daty ich złożenia, jak również zróżnicowane wymogi przy uzgadnianiu i opiniowaniu projektów planów ogólnych – to dwie najważniejsze zmiany w przepisach o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, które zaczynają obowiązywać od wtorku. Mają one usprawnić reformę planowania przestrzennego.

Chodzi o ustawę z 5 listopada br. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2025 r. poz. 1668), która nadaje nowe brzmienie art. 62. Gdy ktoś zdążył złożyć wniosek do 16 października br. to może liczyć na wydanie bezterminowej decyzji o warunkach zabudowy. To samo dotyczy osób, których wuzetki staną się prawomocne do końca br. Zarówno szybkość legislacji, jak i arbitralnie przyjęta data 16 października, są przedmiotami ostrej krytyki. -Jeżeli ktoś zdążył z wnioskiem o WZ przed 16 października, to będzie ona bezterminowa, a ten co złożył go po tej dacie i nie uzyska prawomocnej decyzji o warunkach zabudowy do końca roku, otrzyma wuzetkę ważną jedynie pięć lat – podkreśla Maciej Górski, adwokat w GPLF Kancelarii Prawa Nieruchomości, który zaznacza, że mamy do czynienia z nierównym traktowaniem i działaniem prawa wstecz oraz jakością stanowienia prawa na żenująco niskim poziomie.

Inna istotna w praktyce zmiana – zwłaszcza dla miast i gmin – to zawieszenie terminów na wydanie wuzetek i decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego, których przekroczenie wiązałoby się z naliczaniem sankcji pieniężnych. Terminy te zostały zawieszone i zaczną biec na nowo od 1 stycznia 2027 r. Tak wynika z art. 6 nowelizacji.

Nie wiadomo, czy do końca roku bądź do końca czerwca 2026 r. nie będzie jeszcze jednego planistycznego trzęsienia ziemi. Pojawiają się bowiem zapowiedzi ograniczenia możliwości występowania o wuzetkę tylko do właścicieli nieruchomości. Z postulatem ograniczenia możliwości wydawania wuzetek wystąpił Związek Miast Polskich, skupiający samorządy, do których wpływa obecnie najwięcej wniosków o wuzetki. Zgodnie z obecnymi przepisami takich ograniczeń nie ma, wręcz przewiduje się, że wuzetki może otrzymać kilka podmiotów, wśród których nie muszą być właściciele danej nieruchomości (art. 63).

Problemy praktyczne z wuzetkami
Termin ważności wuzetki nie jest jedynym problemem osób starających się o wydanie warunków zabudowy. Nakładają się na to inne kwestie związane z odmienną interpretacją przepisów. Magdalena Wilczyńska, adwokatka w kancelarii Stawski Adwokaci Kancelaria Prawna, spotyka się z sytuacjami, gdy w obszarze analizowanym znajduje się działka zabudowana, ale sama zabudowa leży już poza jego granicą. Czy w takiej sytuacji urzędnicy powinni uwzględniać tę zabudowę w analizie? -Jeżeli obszar analizowany obejmuje tylko niezbudowaną część działki, a budynki znajdują się na niej, lecz poza jej granicą, nie należy ich pomijać w analizie – podkreśla mec. Wilczyńska. -Zasadą jest, że organ powinien badać całość takiej działki, gdyż to ona stanowi punkt odniesienia dla oceny kontynuacji funkcji i parametrów zabudowy – dodaje Wilczyńska. -Jeżeli organ w toku postępowania sygnalizuje ryzyko wydania decyzji odmownej wyłącznie dlatego, że w obszarze analizowanym znalazły się jedynie niezabudowane fragmenty działek, warto interweniować i zasygnalizować konieczność uwzględnienia w analizie całej działki. Sam fakt, że linia obszaru analizowanego „przecina” działkę w jej niezabudowanej części, nie powinien prowadzić do pominięcia jej w całości w analizie. Taka praktyka może skutkować błędnymi wnioskami co do braku kontynuacji funkcji – podkreśla mec. Wilczyńska.

Co dalej z planami ogólnymi
Nowelizacja nie dotyczy jednak tylko wuzetek, ale zmienia też zasady sporządzania planów ogólnych. -Organami uzgadniającymi projekty planów ogólnych gminy pozostają wyłącznie: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska oraz parki narodowe. Ograniczono również zakres kompetencyjny tych uzgodnień. Natomiast pozostałe organy wydają jedynie opinie w procedurze planistycznej – podkreśla Tomasz Babicz, architekt i urbanista, Kierownik Pracowni ds. Studiów i Analiz w Biurze Architekta Miasta w Krakowie. Babicz podkreśla, że nietypowym i dotychczas niestosowanym zabiegiem są również przepisy przejściowe, gdyż nowe regulacje w zakresie opiniowania i uzgodnień dotyczyć będą wszystkich procedur, bez względu na stopień ich zaawansowania oraz moment ich rozpoczęcia, a w myśl art. 7 ust. 2 nowelizacji wszystkie dotychczas uzyskane uzgodnienia (pozytywne i negatywne) uznaje się odpowiednio jako opinie. Konsekwencją tego jest brak potrzeby ponownego występowania gmin o opinie do organu, od którego już uzyskała negatywne uzgodnienie.

Według danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii, do połowy listopada ok. 10 proc. gmin nadal nie przystąpiło do sporządzania planów ogólnych. Z ministerialnych ankiet, które odesłało 60 proc. gmin wynika, że ok. 40 proc. ankietowanych gmin jest zaś dopiero na etapie wyboru wykonawcy. Projekt planu ogólnego z uzasadnieniem ma poniżej jednej trzeciej ankietowanych gmin. Nowela ma więc prace planistyczne przyspieszyć.

Ukłonem w stosunku do gmin jest też nowy art. 51a ustawy – dopuszcza on stwierdzenie nieważności planu ogólnego jedynie w części (nawet gdy jest to pierwszy plan ogólny w danej gminie). To reakcja na rygorystyczne podejście do już uchwalonych planów ogólnych, których nieważność w całości stwierdzali wojewodowie (np. w Pyskowicach, Jejkowicach i Świętochłowicach na Górnym Śląsku). Jeśli jakieś sprawy o stwierdzenie nieważności będą – na różnych etapach – w toku w dniu 9 grudnia br., to będzie można do nich zastosować te nowe, bardziej liberalne podejście.

Żadna z gmin – jak do tej pory – nie zdecydowała się zaskarżyć rozstrzygnięć dotyczących planów ogólnych do sądów administracyjnych. Jedną ze skarg zajmie się jednak WSA w Gliwicach, gdyż ustalenia planu ogólnego Pyskowic podważa jeden z mieszkańców tej gminy.

https://www.prawo.pl/biznes/wuzetki-planowanie-przestrzenne,536186.html

Portal ZP

Zgłoszenie podwykonawcy – wzór, zasady zgłoszenia w trakcie realizacji umowy, zmiana podwykonawcy

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 26.11.2025

Zgłoszenie podwykonawcy – wzór i prawidłowa treść tego dokumentu – ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa rozliczeń i uniknięcia zarzutu naruszenia art. 462 ustawy Pzp. W tekście wyjaśniamy, kiedy wykonawca ma obowiązek zgłosić podwykonawcę w trakcie realizacji umowy, w jakiej formie i z jakimi elementami powinno zostać sporządzone zgłoszenie, jakie dokumenty zamawiający może żądać wraz ze zgłoszeniem oraz jakie są skutki realizowania części zamówienia przez niezgłoszonego podwykonawcę. Przedstawiamy również praktyczny schemat (wzór) zgłoszenia podwykonawcy, który można dostosować do własnej umowy i specyfiki zamówienia.

W tym artykule
1. Czym jest zgłoszenie podwykonawcy i dlaczego jest tak ważne?
Zgłoszenie podwykonawcy to pisemna informacja wykonawcy kierowana do zamawiającego, zawierająca dane podwykonawcy oraz zakres powierzonych mu robót lub usług. Prawidłowa treść zgłoszenia (zgodna z art. 462 ustawy Pzp) ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa rozliczeń oraz uniknięcia zarzutu naruszenia przepisów, w tym zakwestionowania wynagrodzenia czy zastosowania kar umownych.
2. Kiedy wykonawca ma obowiązek zgłoszenia podwykonawcy w trakcie realizacji umowy?
Wykonawca musi zgłosić podwykonawcę przede wszystkim wtedy, gdy zamówienie obejmuje roboty budowlane lub usługi realizowane w miejscu podlegającym bezpośredniemu nadzorowi zamawiającego. Zgłoszenie musi nastąpić przed przystąpieniem do wykonywania przez podwykonawcę tych robót lub usług.
3. Czy wykonawca odpowiada za działania podwykonawcy?
Tak. Zgodnie z art. 462 ust. 8 ustawy Pzp wykonawca ponosi pełną odpowiedzialność za działania i zaniechania podwykonawcy, tak jak za własne. Niezgłoszenie podwykonawcy nie „przenosi” odpowiedzialności na zamawiającego.
4. Jakie informacje powinno zawierać zgłoszenie podwykonawcy (wzór – elementy obowiązkowe)?
Minimalny „wzór” zgłoszenia podwykonawcy powinien obejmować w szczególności:

  • dane identyfikujące podwykonawcę (nazwa, adres, dane kontaktowe),
  • wskazanie części zamówienia, którą podwykonawca będzie realizował,
  • dane przedstawicieli podwykonawcy, jeżeli zostali wyznaczeni.

W przypadku robót budowlanych do zgłoszenia dołącza się projekt umowy o podwykonawstwo, a następnie – po zawarciu – kopię umowy potwierdzoną za zgodność z oryginałem.
5. W jakiej formie powinno zostać złożone zgłoszenie podwykonawcy?
Zgłoszenie podwykonawcy powinno mieć formę pisemną, zgodnie z art. 432 ustawy Pzp, stosowaną do umów i dokumentów związanych z realizacją zamówienia. Forma i sposób przekazania (np. platforma elektroniczna, e-mail spełniający wymogi pisemności) powinny być spójne z postanowieniami umowy.
6. Jak wygląda schemat postępowania przy zgłoszeniu podwykonawcy robót budowlanych?
Proces zgłoszenia podwykonawcy robót budowlanych przebiega co do zasady następująco: przedłożenie projektu umowy o podwykonawstwo → weryfikacja projektu przez zamawiającego → zgłoszenie zastrzeżeń lub akceptacja → przedłożenie zawartej umowy w terminie 7 dni od dnia jej zawarcia.
7. Jakie dokumenty mogą być wymagane wraz ze zgłoszeniem podwykonawcy?
Zamawiający może w umowie przewidzieć obowiązek dołączenia m.in.:

  • oświadczenia podwykonawcy o braku podstaw do wykluczenia (art. 125 ust. 1 ustawy Pzp),
  • środków dowodowych potwierdzających brak podstaw wykluczenia,
  • kopii umowy o podwykonawstwo potwierdzonej za zgodność z oryginałem,
  • odpisu z KRS lub innego rejestru,
  • dokumentów potwierdzających spełnienie wymogów zatrudnienia na umowę o pracę – jeśli umowa takie wymogi przewiduje.

8. Co w sytuacji zmiany podwykonawcy lub wprowadzenia nowego podwykonawcy?
Wykonawca ma obowiązek niezwłocznie informować zamawiającego o każdej zmianie podwykonawcy oraz o wprowadzeniu nowych podwykonawców. Dotyczy to również zmiany tzw. podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby, którego potencjał był wykazywany na etapie postępowania.
9. Jakie są zasady zmiany podwykonawcy udostępniającego zasoby?
Jeżeli podwykonawca udostępniał zasoby na potrzeby spełnienia warunków udziału w postępowaniu:

  • wykonawca musi wykazać, że nowy podwykonawca spełnia te warunki w zakresie co najmniej nie mniejszym niż podmiot zmieniany,
  • zamawiający weryfikuje spełnianie warunków przez nowy podmiot; w razie braku spełnienia – odmawia zgody na zmianę,
  • wykonawca może zrezygnować z takiego podwykonawcy, pod warunkiem wykazania, że samodzielnie spełnia warunki udziału w postępowaniu.

10. Jakie są skutki realizowania części zamówienia przez niezgłoszonego podwykonawcę?
Niezgłoszenie podwykonawcy może skutkować dla wykonawcy poważnymi konsekwencjami kontraktowymi. Zamawiający może w szczególności:

  • żądać zastąpienia niezgłoszonego podwykonawcy,
  • odmówić dopuszczenia podwykonawcy do realizacji części zamówienia,
  • w przypadku rażącego naruszenia – rozwiązać umowę lub od niej odstąpić,
  • zastosować przewidziane w umowie sankcje, w tym kary umowne.

Kiedy wykonawca musi zgłaszać podwykonawcę w trakcie realizacji umowy?
W pierwszej kolejności należy podkreślić, że – stosownie do art. 462 ust. 8 ustawy 11 września 2019 r. Prawo zamówień publicznych – wykonawca ponosi pełną odpowiedzialność za działania i zaniechania podwykonawcy, tak jak za własne.

Obowiązek zgłoszenia podwykonawcy robót i usług w miejscu nadzoru zamawiającego
Wykonawca ma obowiązek zgłosić podwykonawcę przede wszystkim w przypadku, gdy zamówienie obejmuje roboty budowlane lub usługi realizowane w miejscu podlegającym bezpośredniemu nadzorowi zamawiającego (zgodnie z art. 462 ustawy Pzp).

W takim przypadku, przed przystąpieniem do wykonania tych robót lub usług, wykonawca musi podać zamawiającemu nazwę podwykonawcy, dane kontaktowe oraz jego przedstawicieli, jeśli są już znani.

Zmiana podwykonawcy, nowy podwykonawca
Wykonawca ma także obowiązek niezwłocznego informowania zamawiającego o każdej zmianie dotyczącej podwykonawców w trakcie realizacji umowy, jak również o nowych podwykonawcach, którym zamierza powierzyć wykonanie robót lub usług w późniejszym czasie.

Jaka powinna być treść i forma zgłoszenia?
Zgłoszenie podwykonawcy powinno mieć formę pisemną, co jest zgodne z wymogiem zachowania formy pisemnej dla umów i dokumentów związanych z realizacją zamówienia (art. 432 ustawy Pzp). Zgłoszenie powinno zawierać:

  • dane identyfikujące podwykonawcę (nazwa, adres, dane kontaktowe),
  • wskazanie części zamówienia, którą podwykonawca będzie realizował,
  • informacje o przedstawicielach podwykonawcy, jeśli dotyczy.

W przypadku robot budowlanych wykonawca jest dodatkowo zobowiązany przekazać projekt umowy o podwykonawstwo do akceptacji zamawiającego oraz poświadczoną za zgodność z oryginałem kopię zawartej umowy o podwykonawstwo.

Zgłoszenie podwykonawcy robót budowlanych ma zatem następujący schemat: przedłożenie projektu umowy → weryfikacja projektu umowy przez zamawiającego → zgłoszenie zastrzeżeń lub akceptacja → przedłożenie zawartej umowy (7 dni od zawarcia).

Czy podwykonawca musi złożyć wraz ze zgłoszeniem jakieś dokumenty?
Zamawiający ma prawo przewidzieć w postanowieniach umowy żądanie od wykonawcy przedstawienia dodatkowych dokumentów dotyczących podwykonawcy, takich jak:

  • oświadczenie podwykonawcy dotyczące braku podstaw do wykluczenia (zgodnie z art. 125 ust. 1 ustawy Pzp),
  • środki dowodowe potwierdzające brak podstaw wykluczenia,
  • kopia umowy o podwykonawstwo potwierdzona za zgodność z oryginałem,
  • odpis z KRS lub inny dokument rejestrowy, jeśli jest to wymagane,
  • inne dokumenty, np. związane z zatrudnieniem osób na podstawie umowy o pracę, jeśli umowa przewiduje taki obowiązek.

Zgłoszenie/zmiana podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby
Szczególna sytuacja zachodzi, gdy wykonawca chce zmienić podwykonawcę, który był tzw. podmiotem udostępniającym zasoby i którego potencjał (np. doświadczenie, zdolność techniczna) był kluczowy dla wykazania spełniania warunków udziału w postępowaniu. Wykonawca ma obowiązek poinformować zamawiającego o zmianie lub rezygnacji z takiego podwykonawcy w trakcie realizacji umowy.

Zmieniając takiego podwykonawcę, wykonawca musi udowodnić zamawiającemu, że nowy podwykonawca, którego proponuje, spełnia te warunki w zakresie nie mniejszym niż zmieniany podwykonawca. Zamawiający jest zobowiązany zweryfikować, czy nowy podmiot spełnia warunki udziału w postępowaniu. Jeśli nie, zamawiający nie wyrazi zgody na zmianę.

Wykonawca może również zrezygnować z podwykonawcy udostępniającego zasoby. W takim wypadku musi udowodnić zamawiającemu, że samodzielnie spełnia warunki udziału w postępowaniu.

Skutki niezgłoszenia podwykonawcy, który realizuje część zamówienia
Niezgłoszenie podwykonawcy i realizacja przez niego części zamówienia może rodzić negatywne skutki dla wykonawcy.

Przykładowo zamawiający ma prawo:

– żądać od wykonawcy zastąpienia podwykonawcy, który nie został zgłoszony lub którego zgłoszenie nie zostało zaakceptowane,

– odmówić dopuszczenia podwykonawcy do realizacji części zamówienia,

– w przypadku rażącego naruszenia, rozwiązać umowę lub odstąpić od niej,

– nałożyć sankcje wynikające z umowy, np. kary umowne.

Podstawa prawna

art. 432 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/zgloszenie-podwykonawcy-wzor-zasady-zgloszenia-w-trakcie-realizacji-umowy-zmiana-podwykonawcy-35465.html

Property News

Tak zmieni się teren po zburzonej Malcie w Poznaniu. Inwestor odkrywa karty

Autor: oprac. MB | Dodano: 02 gru 2025

Galeria Malta w Poznaniu – jedno z największych centrów handlowych w Polsce – zniknęła 2 lata temu. Od tamtej pory teren po Malcie jest gruzowiskiem. Wkrótce jednak może wrócić do życia i zyskać nową funkcję. Inwestor ujawnił plany.

  • Galeria Malta położona tuż nad Jeziorem Maltańskim zniknęła z mapy Poznania w 2023 roku.
  • Od tamtej pory przyszłość tego świetnie położonego terenu była niepewna.
  • Teraz już wiadomo, że teren po centrum handlowym przejdzie dużą rewitalizację.
  • Inwestycja będzie możliwa dzięki dokapitalizowaniu właściciela działki, spółki Resi Capital przez Grupą Fidera Vectana. Chodzi o 47,5 mln euro.
  • Deweloper i inwestor tworzą także joint venture, aby wspólnie przygotować projekt zagospodarowania terenu po Malcie.

Resi Capital we współpracy z Grupą Fidera Vecta mają ambitne plany, co do atrakcyjnego terenu inwestycyjnego po zburzonej Galerii Malta w Poznaniu.

Projekt rewitalizacji terenu po Galerii Malta w Poznaniu
Na działce, gdzie stała kiedyś Galeria Malta, powstanie zabudowa mieszkaniowa, ale nie będzie to kolejne osiedle, lecz nowy fragment miasta, naturalnie wpisany w otoczenie Jeziora Maltańskiego i wykorzystujący jego potencjał.

Koncepcja nowego osiedla mieszkaniowego nie ma nic wspólnego z osiedlem w rozumieniu tradycyjnym. Będzie to architektura przyjazna i miastotwórcza. Nowa inwestycja ma wykorzystać w pełni atuty terenu, przede wszystkim bliskość jeziora i otaczającej zieleni.

Projekt zakłada też powstanie licznych usług dostępnych dla wszystkich mieszkańców Poznania. Będą kawiarnie, restauracje i lokale usługowe, które ożywią tę część miasta. Cały teren będzie otwarty i zaoferuje ogólnodostępne pasaże, place, tereny rekreacyjne.

– Projekt w Poznaniu pozwoli nam pokazać pełen potencjał naszych kompetencji w tworzeniu pożądanych miejsc do życia. Teren po Galerii Malta zamieni się w nowoczesną enklawę, gdzie architektura wchodzi w interakcje z naturą. Planujemy otwarte części zielone i usługi w parterach, które będą służyć nie tylko naszym mieszkańcom, ale wszystkim poznaniakom spacerującym nad jeziorem. To inwestycja o skali i jakości, która przywróci ten teren miastu w najbardziej przyjaznej formie – komentuje Anna Łagowska-Cioch, Wiceprezes Zarządu Resi Capital.

O Galerii Malta, której już nie ma
Galeria Malta otworzyła się dla mieszkańców Poznania w 2009 roku. Była nie tylko największym centrum handlowym w Wielkopolsce, ale i jednym z największych w Polsce (162 000 mkw. powierzchni całkowitej, w tym 54 000 mkw. powierzchni handlowo-rozrywkowej. Jej atutem była lokalizacja – tuż nad jeziorem Malta.

Malta oferowała kilkadziesiąt sklepów, punktów usługowych, kawiarni i restauracji.  Działało tu Multikino i klub fitness.

Ważnym momentem dla galerii handlowej Malta okazało się otwarcie w 2016 roku centrum handlowego Posnania. Od tego czasu Malta traciła na znaczeniu, co doprowadziło do podjęcia decyzji o sprzedaży obiektu w 2021, a następnie  rozbiórce.

https://www.propertynews.pl/tereny-inwestycyjne/tak-zmieni-sie-teren-po-zburzonej-malcie-w-poznaniu-inwestor-odkrywa-karty,194542.html?mp=promo