Podatki | Prasówka | 21.12.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Estoński CIT. Fiskus pilnuje zysku wyciekającego ze spółki

Mariusz Szulc, Agnieszka Pokojska | 15 grudnia 2022, 07:21

Idea estońskiego CIT zmierza do tego, by wypracowany przez spółkę dochód był opodatkowany dopiero przy wypłacie wspólnikom. Dlatego skarbówka, chcąc zapobiegać niekontrolowanym wydatkom, domaga się od nich podatku od razu, na bieżąco.

Chodzi o ukryte zyski i wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą (w domyśle – spółki). Są one opodatkowane do 20. dnia następnego miesiąca (art. 28t pkt 4 ustawy o CIT). To mechanizm, który ma zapobiegać „wyciekaniu” zysku z estońskiej spółki.

Podatnicy zadają o to mnóstwo pytań, bo przepisy nie wszystko definiują. Podsumowujemy dziś, co udało nam się dotychczas ustalić na podstawie wydanych do tej pory interpretacji indywidualnych dyrektora KIS.

Ukryte zyski i wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą. Co się pod tym kryje
Pierwsze z tych pojęć to, jak sama nazwa wskazuje, zysk wypłacony wspólnikom, udziałowcom, akcjonariuszom (lub podmiotom z nimi powiązanym), tyle że w zakamuflowanej formie, np. wynagrodzenia za wynajęcie od nich przez spółkę biur czy maszyn. Pojęcie to zostało zdefiniowane w art. 28m ust. 3 ustawy o CIT. Mowa o rozmaitych świadczeniach, niekoniecznie pieniężnych i niekoniecznie odpłatnych, ważne że wykonanych w związku z prawem do udziału w zysku.

Artykuł 28m ust. 3 ustawy wymienia wprost, które zyski w szczególności uważa się za ukryte. Słowo „w szczególności” oznacza, że nie jest to katalog zamknięty. Zarazem jednak w art. 28m ust. 4 wyliczono, co z pewnością ukrytym zyskiem nie jest.

Gorzej jest z drugim pojęciem – wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Wiadomo, że nie są to wydatki na rzecz wspólników, udziałowców czy akcjonariuszy (lub podmiotów z nimi powiązanych), bo gdyby tak było, to byłyby to zyski ukryte.

Jakie wydatki są zatem „niezwiązane z działalnością gospodarczą”? Nie zostało to w żaden sposób zdefiniowane w ustawie o CIT. Pewne wskazówki można znaleźć w interpretacjach indywidualnych wydawanych przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej i w objaśnieniach ministra finansów z 23 grudnia 2021 r.

Nie tak łatwo o odpowiedź KIS
W październiku br. zwróciliśmy uwagę na to, że dyrektor KIS zdecydowanie częściej odpowiada na pytania o ukryte zyski niż o wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą. Jedyny wyjątek dotyczy firmowych aut osobowych przekazywanych pracownikom do użytku mieszanego.

Czym fiskus tłumaczy swoją wstrzemięźliwość w udzielaniu odpowiedzi? W artykule „Estoński CIT owiany tajemnicą” (DGP nr 203/2022) zacytowaliśmy fragment z dwóch postanowień, w których dyrektor KIS odmówił wydania interpretacji, bo – jak stwierdził – spółka chciałaby zaznajomić się „z ogólnym poglądem na temat klasyfikacji tych wydatków (…), a nie uzyskać interpretację odnoszącą się do konkretnej sytuacji prawno-podatkowej”.

Od pożyczek
Z art. 28m ust. 3 pkt 1 ustawy o CIT wynika, że spółki muszą płacić estoński CIT od:
– kosztów finansowania udzielonego spółce przez wspólnika (tj. wypłacone mu odsetki, prowizje, wynagrodzenie i opłaty od pożyczek) oraz
– kwoty pożyczki udzielonej wspólnikowi, w tym za pośrednictwem funduszy i podmiotów powiązanych.

Są to ukryte zyski i to nawet, gdy wypłacane wspólnikowi odsetki będą ustalone według wartości rynkowej. W interpretacji z 6 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.699.2022.1.AW) dyrektor KIS wyjaśnił, że ocena transakcji nie powinna ograniczać się tylko do sprawdzenia, czy cena jest rynkowa, ale powinna też uwzględniać to, czy w ogóle doszłoby do zawarcia takiej transakcji, gdyby nie uczestniczyły w niej podmioty powiązane. Dyrektor KIS nie miał wątpliwości, że jeżeli wspólnicy rozważają możliwość udzielenia spółce pożyczki w celu jej dokapitalizowania, to od odsetek (płaconych w wysokości rynkowej) należy zapłacić estoński CIT.

Fiskus nie odpowiedział natomiast na zasadnicze pytanie – czy trzeba płacić estoński CIT, jeżeli udzielona przez spółkę pożyczka dla wspólnika zostanie następnie zwrócona. W przepisach nie przewidziano żadnego mechanizmu korekty estońskiego CIT, jeżeli taki zwrot faktycznie nastąpi. Czy więc to oznacza, że podatek trzeba zapłacić nawet, gdyby pieniądze zostały zwrócone po kilku miesiącach czy choćby kilku dniach? Tak – odpowiada Bartosz Mazur, doradca podatkowy i partner w Gekko Taxens, wskazując, że wynika to z przepisów.

Na wady takiej koncepcji zwraca jednak uwagę Grzegorz Szysz, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton. Podkreśla, że jeżeli pieniądze wracają do spółki, to trudno mówić o przeznaczeniu zysków na konsumpcję, zwłaszcza gdy dzięki odsetkom spółka wygeneruje dodatkową nadwyżkę, która może być przeznaczona na inwestycje.

Na problem ten wskazywaliśmy w artykule „Pożyczki udzielone przez spółkę mogą być pułapką w estońskim CIT” (DGP nr 101/2022).

Zwróciliśmy się też do Ministerstwa Finansów z pytaniem w tej sprawie, ale na odpowiedź nadal czekamy.

Płatności odroczone
Pożyczką nie jest natomiast odroczona płatność – potwierdził dyrektor KIS z 25 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.551.2022.2.AND).

Zgodził się ze spółką, że istotą pożyczki jest to, że przedmiot umowy podlega zwrotowi. Trudno natomiast o tym mówić, gdy transakcja zostanie zrealizowana, a jedynie płatność zostanie odroczona.

Dlatego potwierdził, że nie ma estońskiego CIT, gdy doszło do sprzedaży z odroczoną płatnością (wraz z należnymi odsetkami) składnika majątku podmiotowi powiązanemu. W takim wypadku nie ma mowy o dochodzie z ukrytych zysków – stwierdził.

Najem składników majątku
Czynnik rynkowości powraca też w interpretacjach dotyczących wynajmu od wspólników (udziałowca, akcjonariusza) np. biur lub innych składników majątku (np. maszyny).

Początkowo dyrektor KIS uważał, że takie opłaty, uiszczane przez estońską spółkę na rzecz podmiotu powiązanego, nie są ukrytym zyskiem, jeżeli zostały ustalone na warunkach rynkowych. Tak np. stwierdził w interpretacjach z 12 października 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1 -2.4010.460.2022.2.AW i 0111 KDIB1-2.4010. -495.2022.2.DP).

W kolejnych zaczął już jednak zwracać uwagę także na inne aspekty (np. z 4 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1 -1.4010.497.2022.2.AND, i 30 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-2.4010.474. 2022.2.DP).

Uważa, że cena rynkowa to za mało. Decydujące jest to, czy do transakcji w ogóle by doszło, gdyby podmioty nie były ze sobą powiązane.

Wytyka też wspólnikom brak dbałości o właściwe wyposażenie w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności. Uważa, że jeżeli spółka nie została wyposażona w składniki majątku potrzebne do prowadzenia działalności gospodarczej (np. biuro) i musi dzierżawić je od swojego wspólnika (udziałowca, akcjonariusza), to w takiej sytuacji płacony wspólnikowi czynsz jest ukrytym zyskiem.

Jak wskazuje Diana Guzek, doradca podatkowy w LTCA, dyrektor KIS wydaje korzystne interpretacje, jeśli są spełnione następujące warunki:
– wynagrodzenie zostało ustalone na warunkach rynkowych i nie służy dokapitalizowaniu podmiotu powiązanego,
– do zawarcia transakcji doszłoby niezależnie od istniejących powiązań i
– transakcja wynika z faktycznych potrzeb biznesowych spółki.

– Często na korzyść wnioskodawców przemawia również argument, że umowa najmu została zawarta przed wyborem estońskiego CIT – dodaje ekspertka.

Przykładem korzystnej dla spółki wykładni jest interpretacja z 2 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.751. 2022.1.AK).

Wynagrodzenie za usługi
Estońskiego CIT nie trzeba płacić od wynagrodzenia za usługi specjalistyczne świadczone przez wspólnika, o ile jego wysokość zostanie ustalona na warunkach rynkowych i są one niezbędne w działalności spółki. Dyrektor KIS potwierdził to już w wielu interpretacjach, m.in. z 8 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010. 626.2022.2.DD), z 14 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010. 382.2022.2.ANK), z 4 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.497.2022.2.AND).

Służbowe samochody
Fiskus twierdzi, że wydatkami niezwiązanymi z działalnością gospodarczą jest 50 proc. kosztów ponoszonych na firmowe samochody osobowe użytkowane przez pracowników do celów mieszanych (tj. zarówno służbowych, jak i prywatnych). Potwierdzają to zarówno wcześniejsze, jak i najnowsze interpretacje: z 28 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.535. 2022.2.KK), z 2 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010. 591.2022.1.PC).

Dyrektor KIS przyznaje w nich, że nie ma szczegółowych przepisów regulujących, w jakiej wysokości wydatki na służbowe samochody osobowe należy zaliczyć do niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Dlatego sugeruje sięgnąć do przepisów o ukrytych zyskach, a konkretnie do art. 28m ust. 4 pkt 2 lit. b ustawy o CIT. Oznacza to, zdaniem organu, że niezwiązane z działalnością gospodarczą jest 50 proc. wydatków na firmowe auta osobowe wykorzystywane przez pracowników do celów mieszanych.

Niewykluczone, że sądy administracyjne nie potwierdzą tej wykładni. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku orzekł już, że nie ma podstaw do stosowania analogii do ukrytych zysków. Nie istnieje bowiem przepis, który nakładałby w takiej sytuacji obowiązek zapłaty podatku od wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą – stwierdził sąd 18 października 2022 r. (sygn. akt I SA/Gd 917/22).

Wyrok ten jest nieprawomocny i spór rozstrzygnie ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny. Jego wykładnia będzie jednak dotyczyła tylko lat 2021–2022, ponieważ od 1 stycznia 2023 r. nastąpią zmiany w tym zakresie wskutek nowelizacji z 7 października (Dz.U. poz. 2180).

Z art. 28m ust. 4a ustawy o CIT będzie wprost wynikać, że wydatkami związanymi z działalnością gospodarczą jest tylko połowa wydatków i odpisów amortyzacyjnych związanych z używaniem samochodów osobowych do celów mieszanych, czyli biznesowych i prywatnych. Stanie się jasne, że od drugiej połowy trzeba płacić estoński CIT.

Koszty reprezentacji
W interpretacji z 8 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.447.2022.1.DP) dyrektor KIS potwierdził, że nieopodatkowane estońskim CIT są także upominki dla kontrahentów, choćby nawet wystawne (w tym alkohol).

Wyjaśnił, że choć wartość przekazanych upominków (w tym alkoholu) jest kosztem reprezentacji (wyłączonym z kosztów uzyskania przychodu w klasycznym CIT, na podstawie art. 16 ust. 1 pkt 28 ustawy o CIT), to niewątpliwie koszt ten ma związek z prowadzoną działalnością gospodarczą. Ma on bowiem na celu stworzenie lub umocnienie dobrych relacji z kontrahentem, co przekłada się na wysokość osiągniętego przychodu.

Takiego związku nie dopatrzył się natomiast wobec innych wydatków reprezentacyjnych (ponoszonych na alkohol zużywany podczas spotkań biznesowych). Stwierdził, że nie ma związku pomiędzy konsumpcją alkoholu a stworzeniem dogodnych warunków do rozmów i współpracy, czyli najważniejszego celu spotkania biznesowego. To oznacza, że tego rodzaju wydatki, jako niezwiązane z działalnością gospodarczą, są opodatkowane estońskim CIT.

Podróże i socjal
W interpretacji z 10 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.276.2022.2.AK) dyrektor KIS wyjaśnił, że nieopodatkowane są wydatki:
– na podróże służbowe oraz
– na poczęstunek, oraz napoje przeznaczone do swobodnego używania przez pracowników i udziałowców spółki „w przestrzeni jadalnej”.

Fiskus nie dostrzega w tym ani ukrytych zysków, ani wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą.

Dyrektor KIS wyjaśnił natomiast, że podatek trzeba zapłacić od choćby incydentalnego użytkowania sprzętu firmowego (np. komputera) przez pracowników w celach prywatnych.

– To przykład potwierdzający tezę, że niektórych pytań nie należy zadawać – komentuje Adrian Kęmpiński z kancelarii Ostrowski i Wspólnicy. Wskazuje, że z jednej strony przepisy wykluczają inną odpowiedź fiskusa, z drugiej jednak trudno wyobrazić sobie sytuację, w której spółka zapłaci estoński CIT, ponieważ jej pracownik wysłał ze służbowego laptopa prywatnego maila.

– Analogicznie można by spytać o podatek od prywatnej rozmowy ze służbowej komórki. Rozumując w ten sposób, moglibyśmy dojść do absurdu – mówi ekspert.

W interpretacji z 8 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.447.2022.1.DP) dyrektor KIS potwierdził, że nieopodatkowane (a więc związane z działalnością gospodarczą) są:
– koszty organizacji imprez integracyjnych,
– koszty zakupu kwiatów i upominków dla pracowników, wieńców pogrzebowych dla pracowników i byłych pracowników,
– składki na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Próbki do testowania
W interpretacji z 30 września br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.189.2022.2.AK) dyrektor KIS wyjaśnił, że nieopodatkowane, a więc związane z działalnością gospodarczą, są wydatki ponoszone na próbki własnych produktów przekazywanych blogerom, testerom, influencerom i w ramach akcji promocyjnych organizowanych przez sieci handlowe.

Opodatkowane, bo niezwiązane z działalnością gospodarczą, są natomiast darowizny próbek na potrzeby akcji dobroczynnych i charytatywnych.

Na inwestycje
Z interpretacji z 8 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.527.2022.1.AR) wynika, że nie ma estońskiego CIT od wydatków na budowę hali magazynowej, nawet jeśli zostały one pokryte dotacją. Nadal bowiem są to wydatki związane z działalnością gospodarczą.

W innej interpretacji z 14 września br. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.381. 2022.3.ŚS) dyrektor KIS wyjaśnił, że nie ma estońskiego CIT, gdy wypracowany zysk zostanie reinwestowany w „obligacje, waluty wirtualne, tokeny lub pochodne instrumenty finansowe”. Taki wydatek ma bowiem na celu uzyskanie przychodu, a więc istnieje związek z prowadzoną działalnością gospodarczą. Pytanie zadała spółka z sektora IT, której udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne.

Kary, mandaty, odszkodowania
W objaśnieniach z 23 grudnia 2021 r. minister finansów stwierdził, że mimo daleko idącego podobieństwa wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą nie muszą być tymi samymi wydatkami, które nie stanowią kosztów uzyskania przychodu. Jako przykład podał: kary, grzywny, odsetki od zaległości podatkowej i inne publicznoprawne wydatki o charakterze sankcyjnym oraz wydatki na rzecz „organizacji miłośników zdrowego żywienia”.

W interpretacji z 24 lis topada 2022 r. (sygn.0111-KDIB1-2.4010.606.2022. 3.EJ) dyrektor KIS wyjaśnił, że niezwiązane z działalnością gospodarczą są wydatki na:
– mandaty za naruszenie przepisów ruchu drogowego;
– kary nałożone przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny za niezawarcie w terminie umowy OC samochodu osobowego;
– odszkodowania, np. odszkodowanie dla zwolnionego pracownika z tytułu rozwiązania umowy o pracę lub z tytułu zawartej z nim ugody.

Nieopodatkowane są natomiast:
– opłaty dodatkowe z tytułu odprowadzania ścieków o ponadnormatywnym stężeniu;
– wydatki na składki członkowskie za uczestnictwo w organizacjach branżowych, o ile mają one związek z prowadzoną działalnością gospodarczą;
– odpisy należności wątpliwych oraz wierzytelności przedawnionych, dokonywane zgodnie z przepisami ustawy o rachunkowości i niewynikające z zawinionych działań spółki.

Przekazane darowizny
W interpretacji z 23 sierpnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.302.2022.ANK) dyrektor KIS wyjaśnił, że spółka, której członkowie zarządu zasiadają w fundacji, zapłaci podatek od darowizn przekazywanych tejże fundacji. Uznał, że darowizny te nie mają związku z działalnością gospodarczą, skoro spółka nie może otrzymać w zamian żadnego ekwiwalentu.

W tym wypadku natomiast darowizny nie były ukrytym zyskiem (o którym mowa w art. 28m ust. 3 pkt 7 ustawy o CIT), bo fundacja nie była powiązana z udziałowcem, lecz z członkiem zarządu spółki. Przekazane darowizny nie miały więc związku z prawem do udziału w zysku.

Iluzoryczna gwarancja
Adrian Kęmpiński zwraca uwagę, że moc ochronna wielu pozytywnych interpretacji może być iluzoryczna. W wielu z nich fiskus zastrzega bowiem, że „dokładne zbadanie okoliczności zawartej transakcji pomiędzy spółką a podmiotem powiązanym (…) możliwe jest w postępowaniu podatkowym, w wyniku analizy i oceny wszelkich dowodów i okoliczności faktycznych mających znaczenie dla sprawy”.

– Jeżeli w wyniku takiego postępowania okazałoby się, że np. wynagrodzenie dla wspólnika należy uznać jednak za ukryty zysk, to wydana wcześniej interpretacja nie będzie pełniła funkcji ochronnej w rozumieniu przepisów ordynacji podatkowej – przestrzega ekspert. ©℗

Współpraca Katarzyna Jędrzejewska

Przykładowe ukryte zyski i wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą
Zagadnienie Czy jest estoński CIT Interpretacje indywidualne
Ukryte zyski
Czynsz płacony wspólnikowi przez spółkę z tytułu najmu składników majątku TAK – z 30 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.474.2022.2.DP), – z 28 listopada 2022 r. (0111-KDIB1-1.4010.532.2022.2.AW), – z 24 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.642.2022.2.DP)
NIE – z 2 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.751.2022.1.AK), – z 1 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.554.2022.1.BJ)
Odsetki (w rynkowej wysokości) od pożyczki udzielonej spółce przez wspólnika TAK z 6 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.699.2022.1.AW)
Usługi pośrednictwa w sprzedaży ustalone na warunkach rynkowych NIE z 30 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.474.2022.2.DP)
Inne usługi świadczone przez wspólnika na rzecz spółki (na warunkach rynkowych) NIE – z 9 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.675.2022.1.SH),– z 8 grudnia 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.626.2022.2.DD), – z 29 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.614.2022.1.MF), – z 30 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.643.2022.1.AR),– z 24 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2 1.4010.514.2022.2.BJ)
Sprzedaż z odroczoną płatnością (wraz z odsetkami) NIE z 25 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.551.2022.2.AND)
Wydatki niezwiązane z działalnością
Zakup i użytkowanie aut osobowych wykorzystywanych przez pracowników do celów mieszanych TAK – z 28 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.535.2022.2.KK),– z 2 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.591.2022.1.PC)
Darowizna przekazywana fundacji, której fundatorem jest członek zarządu spółki TAK z 23 sierpnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.302.2022.ANK)
Próbki własnych produktów przekazywanych blogerom, testerom, influencerom NIE z 30 września br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.189.2022.2.AK)
Mandaty samochodowe, kary za brak OC auta, odszkodowanie za zwolnienie pracownika TAK z 24 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.606.2022.3.EJ)
Upominki dla pracowników, koszty organizacji imprez integracyjnych, wieńców pogrzebowych NIE z 8 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.447.2022.1.DP)
Wydatki na budowę hali magazynowej pokryte dotacją NIE z 8 grudnia br. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.527.2022.1.AR)

https://podatki.gazetaprawna.pl/cit/artykuly/8610715,estonski-cit-kiedy-podatek-ukryte-zyski-i-wydatki-niezwiazane-z-dzialalnoscia-gospodarcza.html

 2. Fiskus nie może zawyżać podatku od budynków

Monika Pogroszewska | 19 grudnia 2022, 07:39

Spółka z grupy kapitałowej ma prawo odliczyć całą kwotę 10 mln zł przy zapłacie podatku od przychodów z budynków, jeżeli nie ma udziałów w podmiotach będących właścicielami budynków – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Chodziło o daninę od przychodów z budynków będących przedmiotem umowy najmu lub podobnej (art. 24b ustawy o CIT). Podstawą opodatkowania jest tu wartość początkowa brutto budynków pomniejszona o 10 mln zł.

Spór z fiskusem toczył się o to, jak liczyć kwotę 10 mln zł (zmniejszającą podstawę opodatkowania) w sytuacji, gdy podatnik należy do grupy kapitałowej.

Z art. 24b ust. 10 ustawy o CIT wynika, że jeśli podatnik posiada co najmniej 25 proc. udziałów w kapitale innego podmiotu powiązanego, to kwotę 10 mln zł ustala się w takiej proporcji, w jakiej przychód z budynków pozostaje do ogólnej kwoty takich przychodów oraz podmiotów z nim powiązanych.

W grupie
Sprawa dotyczyła spółki, która należy do grupy kapitałowej zajmującej się produkcją leków i suplementów diety. Dominującym podmiotem w grupie (odpowiadającym za produkcję) jest AA, który posiada w spółce ponad 98 proc. AA ma też udziały przekraczające 25 proc. w innych podmiotach z grupy.

Spółka wyjaśniła, że jest właścicielem nieruchomości, które wynajmuje innym podmiotom, i płaci z tego tytułu podatek od przychodów z budynków. Nie ma natomiast żadnych udziałów w podmiotach, które byłyby zobowiązane do zapłaty tego podatku. Dlatego była zdania, że może odliczyć w całości 10 mln zł bez obliczania proporcji. Uważała, że nie ma znaczenia to, iż dominujący podmiot z grupy (AA) posiada udziały w jej kapitale.

Ma być proporcja
Ze spółką nie zgodził się dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Stwierdził, że proporcja dotyczy wszystkich podmiotów powiązanych, więc to, że spółka nie posiada udziałów w podmiotach zobowiązanych do płacenia podatku od budynków, nie zwalnia jej ze stosowania art. 24b ust. 10 ustawy o CIT. Liczy się samo istnienie powiązań kapitałowych między AA a spółką.

Fiskus uznał więc, że w przypadku podmiotów powiązanych kwota 10 mln zł powinna być dzielona na te podmioty w proporcji, w jakiej przychód z budynku podatnika pozostaje w ogólnej kwocie przychodów wszystkich podmiotów powiązanych. Kwota wolna nie może więc przekroczyć 10 mln zł w odniesieniu do wszystkich tych podmiotów łącznie.

Dyrektor KIS tłumaczył, że przepis ten ma zapobiegać celowemu kształtowaniu własności budynków przez podmioty powiązane w taki sposób, aby płaciły one niższy podatek. Powołał się tu na uzasadnienie do projektu nowelizacji, którą wprowadzono od 2019 r. podatek od przychodów z budynków.

Odliczenie w całości
WSA we Wrocławiu uchylił interpretację fiskusa (sygn. akt I SA/Wr 760/19). Zgodził się ze spółką, że jeśli posiada ona udziały wyłącznie w podmiotach, które nie są właścicielami budynków, to nie stosuje się tu proporcji określonej w 24b ust. 10 ustawy o CIT. Przyznał jej rację, że przepis ten odnosi się wyłącznie do podmiotów, w których kapitale spółka ma udziały. Nie odnosi się natomiast do podmiotów, które mają udziały w kapitale spółki.

Sąd wyjaśnił, że wskazuje na to wykładnia literalna, która w jego ocenie nie jest sprzeczna z wykładnią celowościową. Taki był cel wprowadzenia kwoty wolnej, co oznacza, że spółka może odliczyć całe 10 mln zł – stwierdził WSA.

Z rozstrzygnięciem tym zgodził się NSA. Orzekł, że aby zastosować proporcję, spółka musiałaby posiadać udziały w innych podmiotach będących właścicielami budynków.

– Sprawa jest jednoznaczna. Nie da się zastosować interpretacji takiej, jaką chciałby organ podatkowy – powiedział sędzia Jerzy Płusa. Dodał, że nawet jeśli intencją projektodawcy było zastosowanie kwoty wolnej do wszystkich podmiotów powiązanych, tak jak chce tego fiskus, to nie wynika to z przepisów. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 15 grudnia 2022 r., sygn. II FSK 1172/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8612899,podatek-od-przychodow-z-budynkow-grupa-kapitalowa-fiskus.html

 3. Wynagrodzenie za czas absencji pracownika jest kosztem kwalifikowanym

Monika Pogroszewska | 19 grudnia 2022, 17:00

Po raz kolejny NSA orzekł, że ulga na działalność badawczo-rozwojową obejmuje wszystkie należności pracowników zajmujących się projektami B+R, także za okres urlopu i choroby.

To samo Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził 11 października 2022 r. (sygn. akt II FSK 364/20), 1 września 2022 r. (II FSK 3033/19), 11 stycznia 2022 r. (II FSK 1247/21), 4 listopada 2021 r. (II FSK 998/21), 5 lutego 2021 r. (II FSK 1038/19).

Sprawa dotyczyła spółki z branży IT, która dostarcza klientom zaawansowane rozwiązania informatyczne, a ze względu na ich innowacyjny charakter chciałaby skorzystać z ulgi B+R. Spytała fiskusa, czy w kosztach kwalifikowanych dla celów tej ulgi może uwzględnić wynagrodzenia pracowników realizujących projekty B+R.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odpowiedział, że mogą być one kosztem kwalifikowanym, ale nie za czas absencji pracowników, czyli choroby, urlopu czy innych usprawiedliwionych nieobecności.

Nie zgodziły się z tym sądy obu instancji. WSA w Olsztynie (sygn. akt I SA/Ol 692/19) stwierdził, że fiskus nieprawidłowo odczytał art. 18d ust. 2 pkt 1 ustawy o CIT. Zgodnie z tym przepisem za koszty kwalifikowane (odliczane od podstawy opodatkowania) uznaje się należności z tytułów, o których mowa w art. 12 ust. 1 ustawy o PIT oraz składki ZUS. Podlegają one odliczeniu w takiej części, w jakiej czas przeznaczony na realizację działalności B+R pozostaje w ogólnym czasie pracy pracownika.

Z kolei zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o PIT za przychody ze stosunku pracy uważa się wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne oraz świadczenia w naturze. Przepis ten wymienia m.in. wynagrodzenia, różnego rodzaju dodatki, nagrody, ekwiwalenty za niewykorzystany urlop i wszelkie inne kwoty niezależnie od tego, czy ich wysokość została z góry ustalona.

Nie ma więc podstaw – stwierdził WSA – by z ulgi wyłączać przychody pracowników za czas urlopu, choroby lub innej usprawiedliwionej nieobecności, skoro są to należności z tytułu stosunku pracy. Tylko gdy pracownik zajmuje się także innymi zadaniami, należy wyłączyć z kosztów kwalifikowanych wynagrodzenie za działalność, która nie stanowi B+R – orzekł sąd.

Tego samego zdania był sąd kasacyjny. – Użyte w art. 18d ust. 2 pkt 1 ustawy o CIT pojęcie należności jest szersze od pojęcia przychodów i nie można obu ze sobą utożsamiać – podkreśliła w uzasadnieniu sędzia Małgorzata Bejgerowska. Wyjaśniła, że przy ustalaniu kosztów kwalifikowanych nie jest istotne, czy dane świadczenie stanowi przychód pracownika w rozumieniu ustawy o PIT, a jedynie to, czy dane świadczenie jest należnością pracownika z tytułów określonych w art. 12 ust. 1 ustawy o PIT. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 14 grudnia 2022 r, sygn. akt II FSK 1204/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8612924,wynagrodzenie-za-czas-absencji-pracownika-koszty-kwalifikowane.html

 4. Zwrot nadpłaconego podatku: Nie trzeba wyroku sądu, można wyciągnąć wnioski z orzeczenia TSUE

Katarzyna Jędrzejewska | wczoraj, 07:40

Fiskus nie ma prawa odmawiać odsetek podatnikom, którzy wyciągają wnioski z orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE i występują o zwrot nadpłaconego podatku – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.

Sąd nakazał więc 30 listopada 2022 r. skarbówce nie tylko zwrócić nadpłatę wynikającą z różnic w stawce VAT od sprzedaży jedzenia na wynos (5 proc. zamiast 8 proc. i 23 proc.), lecz także wypłacić oprocentowanie, i to od dnia powstania nadpłaty (sygn. akt I SA/Gd 823/22).

Identyczny wyrok zapadł przed gdańskim sądem 14 września 2022 r. (sygn. akt I SA/Gd 621/22). Oba orzeczenia są nieprawomocne, ale odnoszą się do niezmiernie istotnej kwestii – skutków wyroku TSUE. Z reguły na takie orzeczenie czeka nie tylko przedsiębiorca, którego sprawa przyczyniła się bezpośrednio do trybunalskiego rozstrzygnięcia, lecz także inni zainteresowani.

Gdy dowiedzą się o wyroku unijnego trybunału (np. z lektury Dziennika Gazety Prawnej), występują o zwrot nadpłaconego podatku. Skarbówka, owszem, zwraca im nadwyżkę, ale odmawia oprocentowania, twierdząc, że zdążyła zwrócić nadpłatę w ustawowym terminie. Uważa, że odsetki należałyby się podatnikowi tylko, gdyby nie oddała nadpłaty:
– w ciągu dwóch miesięcy od dnia złożenia przez podatnika wniosku o stwierdzenie nadpłaty wraz ze skorygowaną deklaracją (art. 77 par. 1 pkt 6 lit. a ordynacji),
– w terminie 60 dni od daty złożenia korekty deklaracji – co do kwot, o które w korektach deklaracji powiększono nadwyżki podatku naliczonego nad należnym do zwrotu na rachunek bankowy (art. 87 ust. 2 ustawy o VAT).

W sprawie, która trafiła na wokandę gdańskiego WSA, termin zwrotu nadwyżki podatku upływał 28 grudnia 2021 r. Urząd skarbowy zwrócił nadwyżkę 3 grudnia 2021 r., więc uznał, że skoro dotrzymał dwumiesięcznego terminu, to przedsiębiorcy nie należy się oprocentowanie. Tego samego zdania był dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku.

Nie tylko w konkretnej sprawie
Oba organy stały na stanowisku, że w tym wypadku nie mają zastosowania art. 78 par. 1 i par. 5 ordynacji. Z pierwszego z tych przepisów wynika ogólna zasada, że nadpłaty podlegają oprocentowaniu w wysokości równej wysokości odsetek za zwłokę pobieranych od zaległości podatkowych. Drugi przepis reguluje kwestię oprocentowania, gdy nadpłata jest skutkiem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego lub Trybunału Sprawiedliwości UE.

Skarbówka uznała jednak, że w tym wypadku art. 78 par. 5 ordynacji nie ma zastosowania, bo – jak tłumaczyła – nadpłata powstała wskutek złożenia przez przedsiębiorcę wniosku o zwrot oraz korekt deklaracji VAT-7, a nie z powodu orzeczenia TSUE. Unijny trybunał odpowiedział na pytania prejudycjalne w konkretnej sprawie i jednocześnie nie zakwestionował prawidłowości wdrożenia przepisów dyrektywy VAT do prawa krajowego – argumentowały organy podatkowe.

Nie zgodził się z nimi WSA w Gdańsku i uchylił decyzje obu instancji. Stwierdził, że w tej sprawie należało zastosować art. 74 ordynacji, który przewiduje całkowicie odrębny tryb postępowania w sprawie nadpłat powstałych w wyniku orzeczenia TSUE. Konsekwencją tego jest stosowanie również art. 78 par. 5 ordynacji, który mówi o oprocentowaniu takich nadpłat.

Sąd nie zgodził się z tezą, że przepisy te mają zastosowanie tylko w konkretnych sprawach zakończonych wyrokiem TSUE. Chodzi o każdą sytuację, w której „orzeczenie trybunału skutkowało wyeliminowaniem niezgodnej z prawem unijnym wykładni prawa krajowego stosowanej przez organy podatkowe i sądy, co w istocie wcześniej uniemożliwiało podatnikowi stosowanie prawa zgodnie z prawem unijnym” – orzekł WSA. Nawiązał tu do licznych wyroków NSA, z których płynie podobny wniosek, m.in. z 16 maja 2017 r. (sygn. akt I FSK 1623/15, I FSK 1689/15), z 26 lutego 2016r. (I FSK 46/15), z 18 grudnia 2014 r. (I FSK 1203/14, I FSK 1204/14).

Z powodu skarbówki
Gdański sąd zwrócił uwagę na to, że w tej sprawie podatnik nadpłacał VAT, kierując się błędną interpretacją ogólną ministra finansów z 24 czerwca 2016 r. (nr PT1.050.2016.156). W rezultacie traktował sprzedaż gotowych posiłków jako usługę gastronomiczną i stosował do niej stawkę 8 proc. lub 23 proc. VAT. Dopiero z orzeczenia TSUE w sprawie C-703/19 dowiedział się, że miał prawo do 5 proc. VAT w odniesieniu do sprzedaży na wynos. Dopiero wtedy więc skorygował swoje rozliczenia podatkowe.

Nie oznacza to jednak, że – jak twierdziły organy – nadpłata powstała w wyniku złożenia przez przedsiębiorcę wniosku o jej zwrot oraz korekt deklaracji VAT-7. Przyczyną było wydanie przez TSUE orzeczenia w sprawie C-703/19 – podkreślił WSA.

Orzekł więc, że w sprawie ma zastosowanie art. 74 ordynacji, a co za tym idzie również art. 78 par. 5, który mówi o oprocentowaniu nadpłaty powstałej wskutek orzeczenia TSUE.

Należą się odsetki
Sąd dodał, że nie ma tu żadnego znaczenia charakter orzeczenia TSUE – czy wprost stwierdza ono niezgodność prawa krajowego z prawem unijnym, czy jest to wyrok interpretacyjny. W orzecznictwie trybunału utrwalony jest pogląd, że państwo, które pobrało podatek niezgodnie z prawem unijnym, ma zasadniczo obowiązek nie tylko zwrócić ten podatek, lecz także zapłacić odsetki. Inaczej mówiąc, podatnikowi przysługuje prawo do zwrotu podatku oraz do odsetek – wyjaśnił WSA, przywołując liczne wyroki TSUE, m.in. z 6 lipca 2017 r. (C-254/16), z 15 października 2014 r. (C-331/13), z 24 października 2013 r. (C-431/12), z 18 kwietnia 2013 r. (C-565/11).

Do kiedy
Przypomnijmy, że zgodnie z art. 78 par. 5 ordynacji oprocentowanie przysługuje za okres:
– od dnia powstania nadpłaty do dnia zwrotu – jeżeli podatnik złoży wniosek o jej stwierdzenie w ciągu 30 dni od publikacji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE;
– od dnia powstania nadpłaty do 30. dnia od publikacji wyroku TSUE w Dzienniku Urzędowym UE – jeżeli podatnik złoży wniosek o stwierdzenie nadpłaty po upływie tych 30 dni.

Wynika z tego, że wniosek o zwrot nadpłaty najlepiej jest złożyć w ciągu 30 dni od opublikowania orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE, bo tylko wtedy oprocentowanie jest naliczane aż do dnia faktycznego zwrotu pieniędzy przez urząd skarbowy. Jeśli podatnik złoży wniosek później, to odsetki od nadpłaty należą mu się tylko do tego 30. dnia. Ma to dyscyplinować podatników, aby nie zwlekali ze składaniem roszczeń po wyroku TSUE.

Ale i na tym tle zrodziła się wątpliwość – czy faktycznie odsetki należą się zawsze tylko do 30. dnia od opublikowania wyroku TSUE w Dzienniku Urzędowym UE? A co w sytuacji, gdy niezgodność przepisów krajowych z unijnymi utrzymuje się jeszcze po zapadnięciu wyroku unijnego trybunału, bo państwo nie spieszy się z ich dostosowaniem?

Wówczas w świetle art. 78 par. 5 pkt 2 ordynacji nadpłata za kolejne dni nie jest już oprocentowana, mimo że państwo wciąż dysponuje nienależnie pobranym podatkiem.

Ta kwestia również stała się na tyle kontrowersyjna, że doprowadziła do skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE. W postanowieniu z 15 marca 2022 r. (II FSK 1602/19) NSA spytał unijny trybunał, czy jeśli podatnik złoży wniosek o zwrot nadpłaty po upływie 30 dni od opublikowania orzeczenia TSUE, to może liczyć na odsetki obliczone tylko do tego 30. dnia, mimo że przepisy prawa krajowego dotyczące pobrania podatku pozostają nadal niezgodne z prawem UE (a niezgodność tę potwierdził już wcześniej unijny trybunał, co w tym konkretnym przypadku uczynił już 10 kwietnia 2014 r., C-190/12).

Odpowiedzi TSUE na to pytanie polskiego sądu kasacyjnego jeszcze nie znamy.

Co z nadpłatą
Niezależnie od problemów z wywalczeniem oprocentowania przedsiębiorcy mogą mieć kłopot z odzyskaniem samej nadpłaty. Fiskus niejednokrotnie bowiem odmawia zwrotu nadpłaconego podatku. Twierdzi przy tym, że ciężaru tej nadpłaty nie poniósł przedsiębiorca, tylko klient, a więc kwota zawyżonej daniny powinna trafić do kieszeni konsumenta, a nie sprzedawcy. Zwrócenie nadpłaty przedsiębiorcy prowadziłoby do jego bezpodstawnego wzbogacenia – twierdzą organy podatkowe.

Tę argumentację podważył niedawno TSUE w wyroku z 8 grudnia 2022 r. (C-378/21). Orzekł, że tam, gdzie nie ma ryzyka utraty wpływów podatkowych (a może być ono tylko wtedy, gdy nabywca ma prawo odliczyć podatek naliczony), tam sprzedawca ma prawo skorygować zawyżoną stawkę VAT. Tak właśnie jest w sytuacji, gdy kupującymi są wyłącznie konsumenci, ponieważ oni nie mają prawa do odliczenia. Wyrok ten i jego skutki opisaliśmy w artykule „Zawyżony VAT. Problem, który wraca jak bumerang” (DGP nr 244/2022).

Niekonieczny TSUE
Na marginesie dodajmy, że o niezgodności polskiego prawa z prawem europejskim może orzec nie tylko TSUE, lecz także sąd krajowy. Wówczas podatnikowi także należą się odsetki, i to liczone już od dnia zapłaty podatku – wynika z wyroków NSA z 8 stycznia 2020 r. (II FSK 368/18) i z 26 lutego 2019 r. (II FSK 644/17). Pisaliśmy o tym w artykule „Pełne oprocentowanie także bez wyroku TSUE” (DGP nr 5/2020). ©℗

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8613830,zwrot-nadplaconego-podatku-wyrok-tsue.html

 5. Zewnętrzne finansowanie nie wyklucza estońskiego CIT

Mariusz Szulc | wczoraj, 17:00

Pozyskiwanie dotacji i umarzalnych pożyczek oraz korzystanie z innych form wsparcia finansowanych m.in. przez agendy rządowe to nie to samo, co prowadzenie działalności strefowej – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która niezależnie od uzyskiwania przychodów z działalności gospodarczej korzysta z różnych form wsparcia, takich jak dotacje, umarzalne pożyczki, dofinansowanie z programów badawczych i rozwojowych organizowanych przez urzędy marszałkowskie, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. Uważała, że żadna z nich, niezależnie od źródła finansowania, nie powinna wykluczać prawa do wyboru ryczałtu od dochodów spółek, zwanego potocznie estońskim CIT.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej to potwierdził. Przyznał, że przepisy, a w szczególności art. 28j i art. 28k ustawy o CIT, nie uzależniają możliwości opodatkowania ryczałtem od korzystania z form finansowego wsparcia. Prawa do estońskiego CIT nie mają wyłącznie podatnicy osiągający dochody, o których mowa w art. 17 ust. 1 pkt 34 i 34a ustawy o CIT, czyli z działalności prowadzonej na terenie specjalnej strefy ekonomicznej lub z realizacji nowej inwestycji określonej w decyzji o wsparciu, wydanej na podstawie ustawy o wspieraniu nowych inwestycji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1752 ze zm.).

Jeżeli spółka nie będzie uzyskiwać takich dochodów, to nie ma przeszkód do opłacania przez nią estońskiego CIT, nawet jeżeli będzie ona korzystać z dotacji oraz innych form wsparcia dla przedsiębiorców, takich jak umarzalne pożyczki dla firm, programy na badania i rozwój, programy innowacyjne i inne, realizowane przez NFOŚ, fundusze wojewódzkie, Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, urząd marszałkowski, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa – stwierdził organ. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 23 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-2.4010.621.2021.1.EJ

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8613810,estonski-cit-zewnetrzne-finansowanie.html

 

Rzeczpospolita

 1. Pomoc dla obywateli Ukrainy bez PIT i ZUS

15 grudnia 2022 | Kadry i Płace | Anna Golenia Justyna Gunia Rafał Sidorowicz

Wsparcie pracowników z Ukrainy może mieć formę m.in. świadczenia pieniężnego czy dostępu do opieki. Przy spełnieniu określonych założeń nie trzeba od ich wartości naliczać podatku ani składek.

Sytuacja życiowa obywateli Ukrainy związana z wojną w Ukrainie może uzasadniać przyznanie zapomogi. Szczególnie dotyczy to nowych pracowników – obywateli Ukrainy, którzy w związku z wojną rozpoczynają od nowa swoje życie zawodowe w Polsce. Zapomoga to bezzwrotna pomoc finansowa w formie jednorazowego świadczenia pieniężnego. Głównym celem jej przyznania jest wsparcie osoby, która znalazła się w trudnej sytuacji materialnej lub życiowej.

Zapomoga z zfśs
Obywatelowi Ukrainy można przyznać zapomogę z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (dalej: zfśs), tj. funduszu przeznaczonego na finansowanie działalności socjalnej pracodawcy, w ramach której może być udzielona m.in. pomoc materialna – rzeczowa lub finansowa (art. 2 pkt 1 ustawy z 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych, tekst jedn. DzU z 2022 r., poz. 923).

Aby pracodawca mógł wypłacić zapomogę z zfśs, musi u niego istnieć taki fundusz, a obowiązujący regulamin zfśs musi przewidywać możliwość wypłaty takiego wsparcia (pomocy finansowej).

Jeśli regulamin zfśs nie przewiduje możliwości wypłaty zapomogi lub pomocy finansowej, nie możn a jej dokonać. Konieczna jest wtedy uprzednia zmiana tego aktu.

Tryb wprowadzenia zmian do regulaminu zfśs wymaga uzgodnienia nowych zasad ze związkami zawodowymi, a jeśli takie nie funkcjonują u pracodawcy – z pracownikiem załogi wybranym do reprezentowania jej interesów.

Zmiana regulaminu zfśs może być potrzebna także w sytuacji, gdyby przedsiębiorca chciał przyznać zapomogę obywatelowi Ukrainy zatrudnionemu np. na podstawie umowy zlecenia. Zwykle osobami uprawnionymi do otrzymywania świadczeń z zfśs są jedynie pracownicy. Jeśli więc regulamin funduszu nie wskazuje zleceniobiorcy jako osoby uprawnionej do korzystania z zfśs, aby ją wypłacić, przedsiębiorca powinien najpierw zmienić regulamin w tym zakresie.

Otrzymanie zapomogi powinno poprzedzać złożenie wniosku przez pracownika wraz z opisem jego sytuacji życiowej, która będzie uzasadniać jej przyznanie.

Inne formy wsparcia finansowego
Udzielenie zapomogi lub innych form wsparcia finansowego jest możliwe także w przypadku pracodawców, u których nie został utworzony zfśs. W takiej sytuacji świadczenia pieniężne można sfinansować ze środków obrotowych firmy lub innych celowych funduszy.

Bez względu na nazwę przyznanego świadczenia – np. dodatek finansowy, zapomoga, dofinansowanie pieniężne – takie wsparcie może wynikać z wewnętrznych regulacji obowiązujących u pracodawcy (np. zakładowe przepisy płacowe, zarządzenia wewnętrzne) lub z indywidualnej decyzji pracodawcy. Przedsiębiorca może je przyznać z własnej woli, na zasadzie uznaniowości. Ważne jednak, by przestrzegał zasady równego traktowania w zatrudnieniu.

Wsparcie można przyznać na z góry określony cel (np. pomoc obywatelom Ukrainy w sprowadzeniu do Polski rodzin) lub bez precyzowania konkretnego celu wydatkowania przekazanych środków. W tym drugim przypadku warto jednak, żeby pracownik uzasadnił, dlaczego potrzebuje pomocy pracodawcy.

Jeśli świadczenie nie ma charakteru celowego, pracownik nie musi następczo wykazywać, że wykorzystał środki zgodnie z założonym celem. Jednak pracodawca powinien mieć informację o przeznaczeniu lub przyczynach uzyskanie takiego wsparcia. Jest to potrzebne do wykazania, że przyznając je stosował obiektywne kryteria i nie naruszył zakazu nierównego traktowania w zatrudnieniu.

Bez podatku i składek
Wsparcie w formie zapomogi wypłacanej w przypadku indywidualnych zdarzeń losowych, klęsk żywiołowych, długotrwałej choroby lub śmierci może korzystać z preferencji podatkowych i składkowych.

Zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 26 ustawy o PIT taka zapomoga wypłacona ze środków funduszu socjalnego, zfśs albo funduszy związków zawodowych lub zgodnie z odrębnymi przepisami wydanymi przez właściwego ministra, jest w całości wolna od podatku – niezależnie od jej wysokości – jeśli została w całości wypłacona z tych środków. Jeżeli źródłem finansowania zapomogi są inne środki (np. obrotowe), zwolnienie przysługuje do kwoty 6000 zł rocznie. Przy czym w okresie od 2020 r. do 2022 r. ta kwota została podwyższona do 10 000 zł rocznie (w związku ze stanem epidemii COVID-19).

Zapomogi losowe w przypadku klęsk żywiołowych, indywidualnych zdarzeń losowych lub długotrwałej choroby nie stanowią podstawy wymiaru składek ZUS. Ulga wynika z § 2 ust. 1 pkt 22 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (tekst jedn. DzU z 2017 r., poz. 1949).

Uzasadnieniem wojna
Podstawową przesłanką do preferencyjnego potraktowania zapomogi jest zatem to, aby została wypłacona w przypadku klęsk żywiołowych, indywidualnych zdarzeń losowych lub długotrwałej choroby. Żadna z tych przesłanek nie odnosi się wprost do konfliktu wojennego. Niemniej, w orzecznictwie organów podatkowych nie budzi wątpliwości, że pod pojęciem indywidualnego zdarzenia losowego należy rozumieć „wszelkie nagłe, niespodziewane, pojedyncze zdarzenia wywołane przyczynami zewnętrznymi, których nie można przewidzieć, a które są niezależne od człowieka, nawet przy zachowaniu należytej staranności” (tak Dyrektor KIS w interpretacji z 12 września 2022 r., nr 0113-KDIPT2-3. 4011.252. 2022.2.KS).

Skutkiem wojny w Ukrainie może być m.in. utrata dorobku życia, konieczność ewakuacji rodziny, kalectwo lub śmierć. Wydaje się więc, że zapomoga wypłacona pracownikom z Ukrainy (bądź członkom ich rodzin), ukierunkowana na jednorazową pomoc w związku z tragicznymi skutkami konfliktu zbrojnego w Ukrainie, wpisuje się w pojęcie indywidualnego zdarzenia losowego. Tym samym taka zapomoga jest wolna od ZUS oraz PIT, z uwzględnieniem limitu zwolnienia w zależności od źródeł jej finansowania.

Firmowa pożyczka
Specjalną formą wsparcia pieniężnego dla pracownika – obywatela Ukrainy może być pożyczka udzielona przez pracodawcę.

Z zfśs możliwe jest finansowanie pożyczki jedynie na cele mieszkaniowe (art. 2 pkt 1 ustawy o zfśs). Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by w trudnej sytuacji materialnej lub życiowej pracownika – obywatela Ukrainy takiej pożyczki udzielić ze środków obrotowych pracodawcy.

Pożyczka będzie traktowana jako odrębny stosunek prawny (wynikający z prawa cywilnego), niepowiązany ze stosunkiem pracy. W umowie pożyczki powinny znaleźć się przede wszystkim następujące elementy: oznaczenie stron, określenie wysokości pożyczki (ilości pieniędzy), zobowiązanie do przekazania pieniędzy pracownikowi oraz zobowiązanie pracownika do zwrotu tej pożyczki (art. 720 kodeksu cywilnego).

Nie ma obowiązku, by pożyczka od pracodawcy była oprocentowana. Możliwe jest ustalenie preferencyjnych warunków i niskiego bądź nawet zerowego oprocentowania. Walorem tej formy wsparcia jest dopuszczalność dostosowania okresu spłaty do możliwości pracownika.

Umowa pożyczki nakłada na pożyczającego obowiązek zwrotu tej samej ilości pieniędzy albo tej samej ilości rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości. Oznacza to, że samo udzielenie pożyczki przez zakład pracy nie stanowi przychodu dla pracownika. Pracownik może natomiast uzyskać wymierną korzyść finansową z tytułu udzielenia mu pożyczki nieoprocentowanej lub oprocentowanej na warunkach korzystniejszych niż oferowane przez instytucje finansowe. Najnowsze orzecznictwo organów podatkowych wskazuje jednak, że taka korzyść nie musi oznaczać powstania przychodu do opodatkowania, gdy mówimy o udzielaniu pożyczek pracowniczych przez podmiot nieprowadzący działalności mającej na celu udzielanie tego rodzaju pożyczek (tak np. interpretacja Dyrektora KIS z 28 października 2020 r., nr 0113-KDWPT.4011. 161.2020.1.JR). Ważne jest przy tym, by wszystkich pracowników obowiązywały jednakowe zasady ubiegania się o taką pożyczkę.

Co do zasady, udzielenie pożyczki przez pracodawcę będącego czynnym podatnikiem VAT, nie podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Opieka i elastyczna dniówka
Przedsiębiorca może pomagać zatrudnionym przez siebie obywatelom Ukrainy udzielając im niefinansowych świadczeń (np. wsparcie rzeczowe, zapewnienie opieki dzieciom) lub organizując ich pracę w sposób elastyczny.

Bazując na instytucjach prawa pracy, pracodawca może zwolnić pracownika ze świadczenia pracy w określonym czasie z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Możliwe jest także udzielenie pracownikowi dodatkowego urlopu, gdy np. chce on pomóc w relokacji bliskich do Polski.

Niektórzy pracownicy mogą chcieć skorzystać z ruchomego systemu czasu pracy lub indywidualnego rozkładu czasu pracy, by móc opiekować się dziećmi albo wspierać potrzebujących na granicy bądź w punktach relokacyjnych. Co prawda przepisy prawa pracy nie określają specjalnych zasad udzielania tego rodzaju wsparcia. Dobrze jednak, by pracodawca miał dokumentację potwierdzającą wprowadzenie elastycznej organizacji pracy lub dodatkowych dni wolnych.

W ramach wsparcia pozafinansowego pracodawca może także np. pokryć koszty wynajmu mieszkania, przyznać świadczenia rzeczowe w postaci żywności bądź rzeczy niezbędnych do codziennego funkcjonowania (ubrań, artykułów medycznych) czy zagwarantować wsparcie prawnika lub innego specjalisty.

W kontekście tych form wsparcia tzw. specustawa wprowadziła do ustawy o PIT nowe, nielimitowane zwolnienie z podatku PIT. W myśl dodanego art. 52zh ustawy o PIT, zwolniona z podatku jest pomoc humanitarna otrzymana w okresie od 24 lutego 2022 r. do 31 grudnia 2022 r. przez podatników będących obywatelami Ukrainy, którzy w tym okresie przybyli z terytorium Ukrainy, na skutek toczących się na tym terytorium działań wojennych, na terytorium Polski.

Przepisy nie precyzują jednak, jakie świadczenia należy rozumieć przez pomoc humanitarną. Pewną wskazówką jest treść uzasadnienia do specustawy, w którym wskazano, że „pomocą humanitarną może być zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, tj. udostępnienie lokalu mieszkalnego, zapewnienie żywności. Pomocą taką może być w konkretnym przypadku sfinansowanie leczenia czy też opłacenie nauki, czy kursów pozwalających na zmianę kwalifikacji zawodowych”.

Nowe zwolnienie dotyczy zatem ww. przykładowych form wsparcia przekazanych na rzecz obywateli Ukrainy, którzy przekroczyli granicę Polski między 24 lutego 2022 r. a 31 grudnia 2022 r. Brak jest oficjalnych wytycznych resortu finansów wskazujących, czy tak szeroka interpretacja przepisów jest zgodna z celem nowelizacji, co może rodzić wątpliwości w stosowaniu tego zwolnienia przez pracodawców. Literalne brzmienie przepisów nie wskazuje jednak, by z zakresu zwolnienia wyłączone zostały świadczenia przekazywane przez pracodawcę na rzecz pracownika z Ukrainy lub członków jego rodziny.

Zdaniem autorów
Anna Golenia

adwokat i starszy prawnik w Praktyce Prawa Pracy Osborne Clarke

Justyna Gunia

radca prawny i prawnik w Praktyce Prawa Pracy Osborne Clarke

Rafał Sidorowicz

doradca podatkowy i starszy menedżer w Zespole Podatków Osobistych i Doradztwa dla Pracodawców MDDP

Pracodawca udzielający wsparcia swoim pracownikom powinien być w stanie wykazać stosowanie obiektywnych kryteriów. Zasady udzielenia wsparcia powinny być określone tak, aby nie stanowiły formy dyskryminacji czy naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu.

O ile przy świadczeniach z zfśs konieczne jest stosowanie kryterium socjalnego – co wynika wprost z art. 8 ust. 1 ustawy o zfśs (uwzględnienie sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej do korzystania z zfśs) – o tyle w przypadku świadczeń przyznawanych poza zfśs nie ma takiego obowiązku. Jednak określenie kryteriów przyznawania takich świadczeń jest szczególnie istotne w kontekście uniknięcia ryzyka zarzutu nierównego traktowania pracownika. Nie może być bowiem zupełnej dowolności w przyznawaniu wsparcia pracownikom. Przyznanie pomocy socjalnej poza zfśs może odnosić się także do sytuacji osobistej lub życiowej pracowników i nie powinno być ograniczone tylko do obywateli Ukrainy. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest określenie wsparcia jako elementu wyrównania szans określonej grupy pracowników. Ważne jest jednak wówczas posiadanie obiektywnych podstaw przemawiających za pomocą dla tej grupy zatrudnionych.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1486063-Pomoc-dla-obywateli-Ukrainy-bez-PIT-i-ZUS.html#.Y6Ma0OzMJz9

 2. Nie zawsze da się odliczyć VAT

19 grudnia 2022 | Podatki i księgowość | Kamila Gancarz

Gdy fakturę wystawi podmiot nieistniejący lub dokumentuje ona czynności, które nigdy nie zaistniały albo są niezgodne z rzeczywistością, podatnik nie uwzględni w swoich rozliczeniach wynikającego z niej podatku.

Prawo do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z dokumentów zakupowych jest fundamentalnym prawem podatnika, stojącym u podstaw zasady neutralności podatku od towarów i usług. Prawo do odliczenia VAT nie przysługuje jednak w każdym przypadku. Istnieją sytuacje, w których ustawodawca wprowadził ograniczenia.

Zakres wyłączenia
Dla przedsiębiorcy zasadniczo podatek VAT powinien mieć charakter neutralny, pozostać niedostrzegalny ekonomicznie. Zasadę neutralności realizuje art. 86 ust. 1 ustawy o VAT. Zgodnie z nim w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi VAT przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego.

Podstawowym dokumentem, który daje zarejestrowanemu podatnikowi VAT prawo do obniżenia podatku należnego o naliczony jest faktura dokumentująca zakup towaru lub usługi. Podatek należny może być obniżony o naliczony również w oparciu o inne dokumenty niż faktura, m.in. dokument celny.

Przepisy ustawy o VAT wskazują przy tym przypadki, gdy faktura oraz dokument celny otrzymana przez podatnika nie może stanowić podstawy do obniżenia kwoty podatku należnego. Katalog tych szczególnych wyłączeń zawarty został w art. 88 ust. 3a ustawy o VAT >patrz ramka.

Zapobiec wyłudzeniom
Faktury, w przypadku których brak jest możliwości odliczenia VAT, dotyczą przede wszystkim nadużyć podatkowych. W szczególności brak jest możliwości odliczenia VAT z faktur wystawionych przez podmiot nieistniejący lub z tzw. pustych faktur, czyli dokumentujących czynności, które nigdy nie zaistniały albo są niezgodne z rzeczywistością. Ponadto ustawodawca zakazał odliczenia VAT z faktur dokumentujących czynności pozorne. Rozwiązanie to wprowadzono w celu zapobiegania wyłudzeniom VAT, pomimo wątpliwości związanych z przerzuceniem ryzyka rozliczenia takich transakcji na nabywcę.

Przykład

Podatnik otrzymał fakturę zakupu od podmiotu, który nie prowadzi legalnej działalności gospodarczej i nie rozlicza podatku VAT, a na fakturze podał nieprawdziwe dane osobowe. Faktura otrzymana od takiego podmiotu nie uprawnia nabywcy do odliczenia podatku naliczonego.

Kolejną grupą faktur, które nie stanowią podstawy do odliczenia podatku naliczonego, są dokumentujące transakcje niepodlegające opodatkowaniu VAT albo zwolnione od VAT. Oznacza to, że w sytuacji, gdy czynność, która nie podlega opodatkowaniu VAT albo jest z niego zwolniona, zostanie przez wystawcę faktury potraktowana jako czynność opodatkowana i na fakturze wykazana zostanie kwota VAT, nabywca otrzymujący taką fakturę zawierającą podatek nie ma prawa do jego odliczenia.

Przykład

Podatnik nabył przedsiębiorstwo. Zbywca wystawił fakturę, w której wykazał kwotę podatku VAT. Nabywca nie ma jednak prawa do odliczenia podatku naliczonego z tej faktury, ponieważ transakcja ta – z uwagi na art. 6 pkt 1 ustawy o VAT – nie podlega opodatkowaniu.

W myśl art. 88 ust. 3a pkt 3 lit. c nie stanowią podstawy do odliczenia podatku naliczonego faktury oraz faktury korygujące, które potwierdzają czynności, do których mają zastosowanie przepisy art. 58 i 83 ustawy kodeks cywilny, tj. przepisy przewidujące nieważność:

1) czynności prawnych sprzecznych z przepisami kodeksu cywilnego albo mających na celu obejście przepisów kodeksu cywilngo (zob. art. 58 § 1 k.c.);

2) czynności prawnych sprzecznych z zasadami współżycia społecznego (zob. art. 58 § 2 k.c.);

3) czynności prawnych, do których doszło na podstawie oświadczenia woli złożonego drugiej stronie za jej zgodą dla pozoru (zob. art. 83 § 1 k.c.).

Przykład

Podatnik wystawił na rzecz kontrahenta fakturę dokumentującą sprzedaż towarów. Strony transakcji od początku ustaliły między sobą, że w rzeczywistości nie chcą, by doszło do przekazania własności produktów, wywołania jakiegokolwiek skutku prawnego. Umowa kupna-sprzedaży była w tym przypadku umową pozorną i faktura dokumentująca tą fikcyjną sprzedaż nie uprawnia nabywcy do odliczenia podatku naliczonego.

Gdy wystawia nabywca
Faktury wystawione przez nabywcę bez akceptacji sprzedawcy podlegają wyłączeniu jako niedające prawa do odliczenia podatku naliczonego. Ograniczenie to nawiązuje do możliwości, jaką przewidują przepisy art. 106d ustawy o VAT, zgodnie z którymi strony mogą ustalić, że faktury stwierdzające dostawy towarów lub świadczenie usług wystawiać będą nabywcy. Faktury takie muszą być przedstawiane jednak do akceptacji sprzedawcy.

Ostatnią grupą faktur, z którymi nie wiąże się prawo do odliczenia podatku naliczonego są dokumenty, w których została wykazana kwota podatku w stosunku do czynności opodatkowanych, dla których nie wykazuje się kwoty podatku na fakturze. Z taką sytuacją mamy do czynienia między innymi w przypadku sprzedaży towarów używanych objętych procedurą VAT marża.

Autorka jest konsultantem podatkowym w TAXEO Komorniczak i Wspólnicy sp. k.

Podstawa prawna:

∑ Art. 6 ust. 1, art. 86 ust. 1, art. 88 ust. 3a, art. 106e ust.1 pkt 18 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (tekst jedn. Dz.U. z 2021 r., poz. 685 ze zm.)

∑ Art. 58 § 1 i § 2, art. 83 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (tekst jedn. Dz. U. z 2022 r., poz. 1360 ze zm.)

o tym warto wiedzieć

Co mówią przepisy

W myśl art. 88 ust. 3a ustawy o VAT nie stanowią podstawy do obniżenia podatku należnego oraz zwrotu różnicy podatku lub zwrotu podatku naliczonego faktury i dokumenty celne, w przypadku gdy:

1. sprzedaż została udokumentowana fakturami lub fakturami korygującymi wystawionymi przez podmiot nieistniejący,

2. transakcja udokumentowana fakturą nie podlega opodatkowaniu albo jest zwolniona od podatku;

3. wystawione faktury, faktury korygujące lub dokumenty celne:

a) stwierdzają czynności, które nie zostały dokonane – w części dotyczącej tych czynności,

b) podają kwoty niezgodne z rzeczywistością – w części dotyczącej tych pozycji, dla których podane zostały kwoty niezgodne z rzeczywistością,

c) potwierdzają czynności, do których mają zastosowanie przepisy art. 58 i 83 kodeksu cywilnego – w części dotyczącej tych czynności;

4. faktury, faktury korygujące wystawione przez nabywcę zgodnie z odrębnymi przepisami nie zostały zaakceptowane przez sprzedającego;

5. wystawiono faktury, w których została wykazana kwota podatku w stosunku do czynności opodatkowanych, dla których nie wykazuje się kwoty podatku na fakturze – w części dotyczącej tych czynności. ∑

https://archiwum.rp.pl/artykul/1486243-Nie-zawsze-da-sie-odliczyc-VAT.html#.Y6MbP-zMJz9

 3. Rozliczanie internetowych przychodów w PIT

19 grudnia 2022 | Podatki i księgowość | Agnieszka Przedpełska

Przychody otrzymywane z tytułu subskrypcji kanału na platformach internetowych oraz przychody z tytułu wyświetlania reklam na tych platformach można zaliczyć do przychodów z innych źródeł.

Tak uznał dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 5 września 2022 r. (0113-KDIPT2-1.4011.460.2022.3.MAP).

Wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej złożyła osoba fizyczna, nieprowadząca działalności gospodarczej zarejestrowanej w CEIDG, która utrzymuje się z dochodów uzyskiwanych z umowy o pracę oraz dodatkowych zarobków osiąganych z nagrywania filmów na internetowej platformie streamingowej.

Na portalu wnioskodawczyni udostępnia ekran komputera widzom, którzy dobrowolnie wynagradzają ją wielokrotnymi wpłatami w niskich kwotach. Częściowo jej działalność na portalu jest finansowana z subskrypcji odwiedzających portal, a także z wpłat z tytułu wyświetlania reklam na platformach streamingowych. Wnioskodawczyni otrzymuje wpłaty od użytkowników zarówno w złotych, jak i w walutach obcych. Model działania portalu powoduje, że identyfikacja tożsamości darczyńców jest utrudniona (użytkownicy zazwyczaj posługują się pseudonimami), w rezultacie problematyczne jest również dokładne określenie źródeł przychodu wnioskodawczyni.

We wniosku o wydanie interpretacji kobieta wskazała, że nie prowadzi działalności gospodarczej w rozumieniu art. 3 prawa przedsiębiorców z uwagi na brak spełnienia kryterium ciągłości czynności zarobkowych (na co dzień utrzymuje się z dochodów z umowy o pracę i nie nagrywa filmów na platformie w sposób cykliczny) oraz brak zorganizowania (nagrywanie filmów odbywa się w sposób spontaniczny, nieregularny i niesystematyczny). Wskazała również, że jej działalność nie jest zorganizowana, ponieważ nie jest wyodrębniona organizacyjno-prawnie.

Na tle przedstawionego stanu faktycznego wnioskodawczyni powzięła wątpliwości co do zasad rozliczania otrzymanych od widzów wpłat, tzw. „donejtów”, wynagrodzenia z tytułu subskrypcji oraz wynagrodzenia z tytułu wyświetlania reklam na platformach streamingowych. Zapytała więc, czy w przypadku braku możliwości identyfikacji tożsamości subskrybentów będzie mogła zaliczyć w zeznaniu rocznym otrzymane wynagrodzenie z tytułu subskrypcji jej kanału na platformach internetowych do przychodów z innych źródeł, uregulowanych w art. 10 ust. 1 pkt 9 oraz art. 20 ustawy o PIT? Pytałarównież, czy jej wynagrodzenie z tytułu reklam będzie opodatkowane jedynie w kraju rezydencji, tj. w Polsce i czy będzie ono zaliczone w zeznaniu rocznym do przychodów z innych źródeł, uregulowanych w art. 10 ust. 1 pkt 9 oraz art. 20 ustawy o PIT?

Agnieszka Przedpełska

Starszy konsultant w Dziale P&O PwC

Opisywana sprawa dotyczyła przede wszystkim oceny, czy rodzaj działalności przedstawiony we wniosku o interpretację indywidualną spełnia kryteria działalności gospodarczej, i w zależności od odpowiedzi na to pytanie, określenia sposobu zakwalifikowania przychodów uzyskiwanych przez wnioskodawczynię w związku z jej działalnością na platformach internetowych (streamingowych).

Zgodnie z ustawą o PIT opodatkowaniu podlegają wszelkie przychody podatnika, przy czym zasady opodatkowania będą różne, w zależności od tego, z jakiego źródła pochodzą dane przychody.

Do źródeł przychodów zaliczymy m.in. prowadzenie pozarolniczej działalności gospodarczej (art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT). Aby dana działalność mogła być uznana za pozarolniczą działalność gospodarczą w rozumieniu ustawy o PIT musi ona posiadać określone cechy, tj. charakter zarobkowy, zorganizowanie i ciągłość oraz prowadzenie jej we własnym imieniu. Dyrektor KIS w interpretacji wskazał, że działalność wnioskodawczyni nie spełnia tych kryteriów. Uznał, że jeżeli nie jest możliwa identyfikacja subskrybentów, kobieta będzie mogła zaliczyć przychody z tytułu subskrypcji jej kanału oraz wynagrodzenie otrzymane z tytułu wyświetlania reklam na platformach internetowych do przychodów z innych źródeł, zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 9 oraz art. 20 ustawy o PIT. Dyrektor KIS zwrócił uwagę, że zarówno przychody z subskrypcji, jak również przychody otrzymywane w związku z wyświetlaniem reklam na platformach internetowych nie zostały jednoznacznie sklasyfikowane przez ustawodawcę wśród źródeł dochodów, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt 1–8 ww. ustawy.

Stanowisko dyrektora KIS można uznać za zwrot w stronę podatnika i rozstrzygnięcie wniosku na korzyść wnioskodawczyni (zgodnie z jej stanowiskiem). Niestety do tej pory istnieje wiele wątpliwości dotyczących tego, jak prawidłowo rozliczać przychody uzyskiwane na platformach internetowych w różnych formach. Istnieją liczne utrudnienia w ich prawidłowym rozliczaniu, m.in. z uwagi na brak możliwości identyfikacji wpłacających, brak klasyfikacji tego typu przychodów w ustawie o PIT, specyfikę branży streamingowej i gamingowej, za którą ustawodawca często nie nadąża. Powoduje to, że osoby działające na platformach streamingowych mogą mieć wątpliwości co do zakwalifikowania i rozliczenia swoich przychodów, szczególnie, gdy poza taką działalnością osiągają przychody także z innych tytułów.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1486244-Rozliczanie-internetowych-przychodow-w-PIT.html#.Y6Mbp-zMJz9

 4. Ustalenia źródła przychodu biegłego sądowego

21 grudnia 2022 | Rachunkowość | Marcin Szymankiewicz

Przychody uzyskiwane z wykonywania, w ramach prowadzonej firmy, wycen lub opinii na zlecenie sądów i prokuratur, powinny być kwalifikowane do źródła przychodu z pozarolniczej działalności gospodarczej.

∑ Przedsiębiorca w ramach prowadzonej działalności gospodarczej sporządza operaty szacunkowe określające wartość nieruchomości oraz innych praw do nieruchomości na zlecenie sądów, prokuratur i komorników. Oprócz wykonywania wycen działa on również w obszarze pośrednictwa w obrocie nieruchomościami oraz wynajmie nieruchomości. Przedsiębiorca zamierza zaprzestać wykonywania wyceni opinii na zlecenie sądów i prokuratur w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Przedsiębiorca planuje złożyć w sądach i prokuraturach oświadczenie, że wykonywane czynności biegłego rozliczane mają być przez sądy i prokuratury w ramach działalności wykonywanej osobiście, czyli sądy i prokuratury mają potrącać zaliczkę na podatek dochodowy. Czynności biegłego w ramach działalności dla sądów i prokuratur będą wyłączone z prowadzonej działalności gospodarczej. Czy działalność przedsiębiorcy, jako biegłego sądowego na rzecz sądów i prokuratur, może być rozliczana w ramach działalności osobistej (po przekazaniu oświadczenia do sądów i prokuratur, że to one mają potrącać zaliczki na podatek dochodowy, i że wykonywane zlecenia na rzecz sądów i prokuratur nie są prowadzone w ramach działalności gospodarczej), stosownie do art. 13 pkt 6 ustawy o PIT? – pyta czytelnik

Zgodnie z zasadą powszechności opodatkowania art. 9 ust. 1 ustawy o PIT, opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem dochodów zwolnionych z podatku oraz dochodów, od których zaniechano poboru podatku.

Źródła przychodów
Ustawa o PIT dokonuje specyfikacji źródeł przychodów. I tak, odrębnymi źródłami przychodów są m.in.:

∑ działalność wykonywana osobiście (zob. art. 10 st. 1 pkt 2 ustawy o PIT);

∑ pozarolnicza działalność gospodarcza (zob. art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT).

Działalność gospodarcza albo pozarolnicza działalność gospodarcza – oznacza działalność zarobkową:

a) wytwórczą, budowlaną, handlową, usługową,

b) polegającą na poszukiwaniu, rozpoznawaniu i wydobywaniu kopalin ze złóż,

c) polegającą na wykorzystywaniu rzeczy oraz wartości niematerialnych i prawnych

– prowadzoną we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4–9 ustawy o PIT (zob. art. 5a pkt 6 ustawy o PIT).

W myśl art. 5b ustawy o PIT, za pozarolniczą działalność gospodarczą nie uznaje się czynności, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:

1) odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności;

2) są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności;

3) wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.

Za przychód z działalności, o której mowa w art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT, uważa się kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont. U podatników dokonujących sprzedaży towarów i usług opodatkowanych podatkiem od towarów i usług za przychód z tej sprzedaży uważa się przychód pomniejszony o należny podatek od towarów i usług (art. 14 ust. 1 ustawy o PIT).

Z kolei, w myśl art. 13 pkt 6 ustawy o PIT, za przychody z działalności wykonywanej osobiście, o której mowa w art. 10 ust. 1 pkt 2 ustawy o PIT, uważa się przychody osób, którym organ władzy lub administracji państwowej albo samorządowej, sąd lub prokurator, na podstawie właściwych przepisów, zlecił wykonanie określonych czynności, a zwłaszcza przychody biegłych w postępowaniu sądowym, dochodzeniowym i administracyjnym oraz płatników, z zastrzeżeniem art. 14 ust. 2 pkt 10 ustawy o PIT, i inkasentów należności publicznoprawnych, a także przychody z tytułu udziału w komisjach powoływanych przez organy władzy lub administracji państwowej albo samorządowej, z przychodów, o których mowa w art. 13 pkt 9 ustawy o PIT (tj. tzw. kontraktów menadżerskich).

Zatem – co do zasady − nie są przychodami z działalności gospodarczej takie przychody, które zostały zaliczone przez ustawodawcę do pozostałych źródeł przychodów znajdujących się w katalogu źródeł przychodów (art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4–9 ww. ustawy), tj. m.in. do przychodów z działalności wykonywanej osobiście.

Ustawodawca wyraźnie bowiem rozróżnił w przepisach ustawy o PIT źródła przychodu, m.in. z działalności wykonywanej osobiście oraz z pozarolniczej działalności gospodarczej; dokonany podział ma charakter rozłączny.

Właściwa kwalifikacja
W praktyce występują wątpliwości w zakresie kwalifikacji przychodów do właściwego źródła w sytuacji, gdy przychody uzyskiwane przez podatnika są wymienione w katalogu przychodów z działalności wykonywanej osobiście i jednocześnie działalność prowadzona przez podatnika spełnia warunki określone w definicji działalności gospodarczej.

Jak wskazał Minister Finansów w interpretacji ogólnej z 22 maja 2014 r. (DD2/033/30/KBF/14/RD-47426): „(…) analiza brzmienia niektórych przepisów ustawy PIT (np. art. 13 pkt 8 i 9 oraz art. 41 ust. 2 ustawy PIT) pozwala na uznanie, że podatnik może, jeżeli uzyskuje przychody w warunkach spełniających przesłanki działalności gospodarczej, zakwalifikować te przychody do źródła – działalność gospodarcza, nawet w sytuacji gdy wymienione są w katalogu przychodów z działalności wykonywanej osobiście. W art. 13 pkt 8 ustawy PIT wymienione są przychody z tytułu wykonywania usług na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło, które w określonych sytuacjach zaliczane są do działalności wykonywanej osobiście. Ustawodawca wyraźnie zastrzegł, że przepis nie dotyczy przychodów uzyskanych na podstawie umów zawieranych w ramach prowadzonej przez podatnika działalności gospodarczej. Wynika z tego, że ustawodawca dopuszcza możliwość zaliczenia takich przychodów do działalności gospodarczej, jeżeli są uzyskiwane w warunkach spełniających przesłanki działalności gospodarczej. Natomiast w art. 13 pkt 9 ustawy PIT ustawodawca zastrzegł, że przychody uzyskane na podstawie umów o zarządzanie przedsiębiorstwem, kontraktów menedżerskich lub umów o podobnym charakterze, nawet jeżeli umowy te będą zawierane w ramach prowadzonej przez podatnika działalności gospodarczej, zawsze będą zakwalifikowane do źródła przychodów – działalność wykonywana osobiście. Takiego zastrzeżenia nie ma w przypadku innych rodzajów przychodów wymienionych w art. 13 ustawy PIT, co oznacza, że ustawodawca dopuszcza możliwość zaliczenia tych przychodów do źródła – działalność gospodarcza. Kolejnym argumentem jest brzmienie art. 41 ust. 2 ustawy PIT. Przepis ten stanowi, że płatnicy nie są obowiązani do poboru zaliczek od należności z tytułów, o których mowa w art. 13 pkt 2 i pkt 8, jeżeli podatnik złoży oświadczenie, że wykonywane przez niego usługi wchodzą w zakres prowadzonej działalności gospodarczej. Z uwagi na powyższą argumentację, nie znajdując uzasadnienia dla odmiennej wykładni tych samych przepisów wobec różnych grup zawodowych, stwierdzam, iż podatnik uzyskujący przychody z tytułów wymienionych w art. 13 pkt 2–8 ustawy PIT może dla celów podatku dochodowego zaliczyć te przychody do działalności gospodarczej, pod warunkiem, że uzyskuje je w ramach działalności gospodarczej, zdefiniowanej w art. 5a pkt 6 ustawy PIT, i jednocześnie nie zachodzą łącznie przesłanki negatywne, o których mowa w art. 5b ust. 1 ustawy PIT. (…)”.

Ustawa o PIT nie wyklucza, aby przychody uzyskiwane z działalności wykonywanej osobiście zaliczyć do przychodów z działalności gospodarczej, jeśli wykonywane są one właśnie w warunkach spełniających przesłanki „działalności gospodarczej”. Ten sposób kwalifikacji należy stosować wobec wszystkich grup zawodowych wymienionych w art. 13 pkt 2–8 ustawy o PIT, a zatem także wobec biegłych sądowych oraz tłumaczy przysięgłych, tj. osób działających na zlecenie podmiotów wymienionych w art. 13 pkt 6 ustawy o PIT. Zauważyć przy tym należy, że skoro ustawa dopuszcza możliwość takiej kwalifikacji, to nie oznacza to, że przychody uzyskiwane przez te osoby muszą być zawsze zaliczane do działalności gospodarczej. Analiza ww przepisów doprowadza do wniosku, że ustawa o PIT nie wyklucza możliwości osiągania przychodów z działalności wykonywanej osobiście we wskazanym zakresie w ramach działalności gospodarczej. A zatem wskazane przychody mogą być kwalifikowane zarówno do działalności gospodarczej, jak i działalności wykonywanej osobiście. Zależy to od warunków w jakich osoba je uzyskująca wykonuje daną czynność.

W analizowanej sprawie, jeżeli przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą, której przedmiotem w dalszym ciągu będą m.in. czynności wyceny nieruchomości (np. dla komorników), to wówczas wynagrodzenie z tytułu wykonywania wycen/opinii na zlecenie sądów i prokuratur, należy zaliczyć również do przychodów z tego źródła (tj. pozarolniczej działalności gospdoarczej). Przesądzający w tym przypadku jest fakt prowadzenia przez Przedsiębiorcę działalności gospodarczej w tym samym zakresie, tj. sporządzania operatów szacunkowych określających wartość nieruchomości oraz innych praw do nieruchomości.

Podsumowując, przychody uzyskiwane z wykonywania wycen lub opinii na zlecenie sądów i prokuratur, powinny być kwalifikowane do źródła przychodu, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 3 w zw. z art. 14 ust. 1 ustawy o PIT, jako przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Zaprezentowane stanowisko podzielają organy podatkowe (por. interpretacja indywidualna dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 27 lipca 2022 r., 0113-KDIPT2-1.4011.412.2022. 1.MM).

Autor jest doradcą podatkowym

Podstawa prawna:

∑ ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jedn. DzU z 2021 r., poz. 1128 ze zm.)

https://archiwum.rp.pl/artykul/1486403-Ustalenia-zrodla-przychodu-bieglego-sadowego.html#.Y6Mb7-zMJz9

 5. Podatek od przychodu z prywatnego wynajmu można płacić co kwartał

21 grudnia 2022 | Prawo co dnia | Przemysław Wojtasik

Właściciel wynajmowanego mieszkania nie musi rozliczać się z fiskusem co miesiąc.

Polski Ład zmienił zasady rozliczeń osób zarabiających na mieszkaniach. Wynajem prywatny (czyli taki, który nie jest działalnością gospodarczą) od 2023 r. będzie na obowiązkowym ryczałcie. Czy trzeba będzie go płacić co miesiąc, czy można co kwartał?

O to pyta nasz czytelnik. Rozlicza od kilku lat najem prywatny według skali. Ma tak wysokie koszty (przede wszystkim amortyzacja), że wychodzi mu strata i nie płaci teraz PIT. Ale od 2023 r. musi przejść na ryczałt. I daniny już nie uniknie. Na ryczałcie nie możemy bowiem odliczać kosztów. Podatek liczymy od czystego przychodu.

Kiedy go trzeba płacić? Z art. 21 ust. 1 ustawy o ryczałcie wynika, że co miesiąc, do 20. dnia następnego miesiąca (trochę inaczej jest jeszcze przy rozliczaniu grudnia, ale to się zmieni w przyszłym roku).

Art. 21 ust. 1a ustawy o ryczałcie mówi z kolei o rozliczeniu kwartalnym. Z art. 21 ust. 1b wynika, że mają do niego prawo podatnicy rozpoczynający prowadzenie działalności oraz ci, których przychody z działalności w poprzednim roku nie przekroczyły 200 tys. euro.

Czytelnik zastanawia się, czy on także może zastosować ten przepis. Przecież mówi o prowadzących działalność, a on wynajmuje mieszkanie prywatnie, żadnego biznesu nie posiada.

Fiskus nie ma jednak wątpliwości. O możliwości płacenia kwartalnego podatku przez tych, którzy rozliczają najem prywatny ryczałtem, wyraźnie pisze Ministerstwo Finansów w informatorze na stronie podatki.gov.pl. Także Krajowa Informacja Skarbowa potwierdza: „Przepisy odnoszące się do możliwości opłacania należnego ryczałtu w formie kwartalnej dotyczą również osób, które uzyskują przychody z najmu prywatnego rozliczanego na zasadach ryczałtu”.

Wygląda więc na to, że czytelnik może rozliczać się z fiskusem co kwartał. Czy powinien powiadomić o tym skarbówkę na początku roku? Nie. Ministerstwo Finansów wskazuje, że o wyborze kwartalnego sposobu rozliczenia informujemy dopiero w zeznaniu rocznym.

Warto też wspomnieć, że być może czytelnik w przyszłym roku w ogóle nie będzie musiał płacić podatku. Ma bowiem teraz stratę z wynajmu rozliczanego według skali. Może ją odliczyć w kolejnych latach od zryczałtowanego przychodu. Pozwala na to art. 11 ust. 1 ustawy o ryczałcie.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1486499-Podatek-od-przychodu-z-prywatnego-wynajmu-mozna-placic-co-kwartal.html#.Y6McU-zMJz9

 

PZP | Prasówka | 20 grudnia 2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Kary umowne podzieliły zamawiających i wykonawców

Patrycja Otto | 13 grudnia 2022, 08:45

Uchylając jeden z przepisów covidowych, ustawodawca wprowadził jednocześnie okres przejściowy, w którym nie można potrącać kar umownych od podmiotów realizujących zamówienia publiczne. Mimo to pojawiają się próby wcześniejszego egzekwowania tych należności. Zdaniem niektórych bezprawne.

– Poszkodowanych przedsiębiorców przybywa – wskazuje Sylwester Kuchnio, radca prawny w zespole prawa zamówień publicznych i kontraktów rządowych kancelarii Dentons, członek głównej komisji orzekającej w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych. O żądaniach w zakresie kar umownych donoszą też w nieoficjalnych rozmowach z DGP inne kancelarie prawne. Przyznają, że mimo odmowy wypłaty należności z gwarancji zamawiający i tak podejmują działania w celu jej uzyskania. Twierdzą, że czasowy zakaz dokonywania potrąceń oraz wypłaty z gwarancji wprowadzony w art. 32 ust. 1 ustawy z 5 sierpnia 2022 r. o zmianie ustawy o Rządowym Funduszu Rozwoju Dróg oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2022 r. poz. 1768) dotyczy wyłącznie kar umownych zastrzeżonych „na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy”. Nie dotyczy natomiast odstąpienia od umowy, a ich roszczenia wiążą się akurat z tym.

Zamawiający argumentują, że wspomniany art. 32 uchylił art. 15r1 tzw. specustawy covidowej (czyli ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 lub innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2095; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 2185), a ta ostatnia regulacja nie przedstawiała pełnego katalogu kar umownych. Wskazywała jedynie, że chodzi o kary zastrzeżone na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. Tym samym – twierdzą zamawiający – zakaz stosowania kar umownych z tytułu odstąpienia od umowy, a także ich wypłaty z gwarancji nie obowiązywał ani w okresie ustawowego trwania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ani nie obowiązuje teraz w okresie przejściowym – po uchyleniu art. 15r1 specustawy covidowej. [ramka 1]

Ramka 1

Przejściowe odroczenie
W treści ustawy nowelizującej specustawę covidową (art. 32) ustawodawca określił terminy, z upływem których zamawiający mogą potrącać naliczone kary umowne, a także dochodzić ich zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy. Następuje to w trzech etapach, w zależności od daty, w której miało miejsce zdarzenie dające podstawę do naliczenia kary umownej:
1. od 1 października 2022 r. możliwe jest już dochodzenie naliczonej kary dla roszczeń dotyczących zdarzeń, które powstały do 31 grudnia 2020 r.;
2. od 1 stycznia 2023 r. będzie możliwe dochodzenie naliczonej kary dla roszczeń dotyczących zdarzeń, które powstały od 1 stycznia 2021 r. do 31 grudnia 2021 r.;
3. od 1 kwietnia 2023 r. można będzie dochodzić naliczonej kary dla roszczeń dotyczących zdarzeń powstałych od 1 stycznia 2022 r. do 24 sierpnia 2022 r.

Aby jednak odroczenie chroniło przed dochodzeniem kary umownej z zabezpieczenia należytego wykonania umowy, wykonawca musi przedłużyć ważność takiego zabezpieczenia na 14 dni przed jej upływem, jeśli upływ ten ma nastąpić na ponad 13 dni przed datą, w której potrącenie kary umownej staje się możliwe. A zatem, jeśli ważność tego zabezpieczenia upływa przed upływem ww. terminów, to zamawiający są uprawnieni do wcześniejszego dochodzenia kar umownych z zabezpieczenia należytego wykonania umowy. ©℗

Nie wiadomo, o co chodzi
Skąd jeszcze wynikają problemy z interpretacją przepisów? Jak zauważa Sylwester Kuchnio, wspomniany art. 32 ustawy nowelizującej specustawę covidową wskazuje na początkowe daty, od których zamawiający mogą dokonywać potrąceń kar umownych, a także ich zaspokojenia z zabezpieczenia, odnosząc taką możliwość do dat, w których powstały określone „zdarzenia”. Nie definiuje natomiast, o jakie zdarzenia chodzi. – Na podstawie kontekstu normatywnego należy przyjąć, że chodzi o te zdarzenia, o których mowa w uchylanym art. 15r1, czyli zdarzenia, w związku z którymi zastrzeżono tę karę. Zatem zasadnicza kontrowersja związana z możliwością potrącania kar umownych, a także ich zaspokajania z zabezpieczenia, wiąże się z prawidłowym określeniem sankcjonowanego karami umownymi „zdarzenia” i stwierdzeniem, w którym z okresów wskazanych w art. 32 ust. 1 ustawy uchylającej ono wystąpiło – twierdzi Sylwester Kuchnio.

Oczekiwanie, że literalna interpretacja danego przepisu jest jedynym właściwym sposobem jego wykładni, to jeden z problemów polskiego prawa – uważa natomiast Mirella Lechna-Marchewka, kierująca wrocławskim biurem kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

– Wykładnia polskich przepisów prawa zawsze zaczyna się od wykładni językowej. Niestety najczęściej na tym etapie się kończy i tym samym nie uwzględnia rezultatów wykładni systemowej czy celowościowej – podkreśla mecenas. Jednak – jak zaznacza – w przypadku art. 15r1 można stwierdzić, że jego treść jest jasna z językowego punktu widzenia: wymagane przepisem zachowanie zamawiającego (zakaz potrącania kary) aktualizuje się w przypadku zaistnienia powiązania czasowego pomiędzy zdarzeniem, będącym podstawą do naliczenia kary umownej, a okresem trwającej epidemii. Brak jest więc podstaw do formułowania innych elementów normy prawnej. Taka interpretacja nie koliduje też z wykładnią systemową i celowościową przepisu.

– Celem tego przepisu była ochrona płynności finansowej wykonawców w trudnym okresie pandemii. Błędna praktyka stosowania przepisu przez zamawiających może więc wynikać z utrwalonego w naszym kraju sposobu stosowania przepisów o karach umownych w kontekście dyscypliny finansów publicznych, czyli niechęci do podejmowania ryzyka odstąpienia od egzekwowania kary umownej wobec możliwości odmiennej oceny znaczenia normy prawnej przez podmioty kontrolujące zamawiającego – uważa Mirella Lechna- Marchewka.

To wszystko sprawia, że między zamawiającymi a wykonawcami pojawiają się spory. I chodzi w nich nie tylko o to, czy za wspomniane „zdarzenia” uznajemy niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, czy także odstąpienie od niej. W sporach chodzi również o to, czy za zdarzenia, o których mowa w art. 15r1 oraz w przepisach przejściowych, należy uznać np. pierwotne opóźnienie w pracach wykonawcy, które miało miejsce w danym okresie i trwa jedynie w okresach późniejszych, zdefiniowanych w art. 32 ustawy uchylającej, czy też zdarzeniem takim jest np. każdy kolejny dzień opóźnienia, za który przysługują kary umowne i tym samym przysługują i zostają naliczone dopiero w okresach późniejszych niż samo pierwotne opóźnienie.

– W skrajnym przypadku kary za kolejne „fazy” opóźnienia mogą wystąpić po wejściu w życie ustawy uchylającej. Powodowałoby to, iż przepisy przejściowe ograniczające możliwość potrącania kar we wskazanych okresach tego typu kar już by nie dotyczyły – zauważa Sylwester Kuchnio i podkreśla, że rozstrzygnięcie powyższej kwestii wcale nie jest banalne i jednoznaczne. Istnieją bowiem argumenty przemawiające za obiema interpretacjami. To, ku której należy się skłonić, może być uzależnione od analizy danego stanu faktycznego.

Rekompensata za uchylenie ochrony
– Rynek zamówień publicznych, polegając na art. 15r1, zakładał, że dopóki będą przesłanki do utrzymania stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce oraz przez 90 dni po ich ustaniu, dopóty samodzielna egzekucja kar umownych przez zamawiających będzie ograniczona. Uchylenie art. 15r1 w sytuacji trwającej nadal epidemii narusza zasadę pewności prawa – twierdzi Mirella Lechna-Marchewka. Skoro na tle art. 15r1 zdarzały się potrącenia kar umownych wbrew tej regulacji, to tak samo będą się zdarzać potrącenia kar z naruszeniem okresów przejściowych. O ile dotyczyć one będą zdarzeń, jakie miały miejsce w danym okresie objętym odroczeniem egzekwowania kary na podstawie art. 32, nie trudno będzie przedsiębiorcom wykazać nieskuteczność potrącenia, analogicznie jak w sprawach dotyczących potrąceń dokonanych z naruszeniem art. 15r1. – Wymagać to będzie zainicjowania postępowania sądowego przez wykonawcę. Jednak by rozstrzygnięcie było dla niego korzystne, sąd musi ustalić, że zdarzenie, którego dotyczy kara umowna, wystąpiło w odpowiednim okresie, pomiędzy 24 czerwca 2020 r. a 24 sierpnia 2022 r. – informuje Mirella Lechna-Marchewka. Przypomnijmy: 24 sierpnia 2022 r. bez żadnego vacatio legis przestał obowiązywać art. 15r1 specustawy covidowej. Oznaczało to uchylenie obowiązującego od 24 czerwca 2020 r. w zamówieniach publicznych zakazu potrącania kar umownych oraz dochodzenia ich z zabezpieczenia należytego wykonania umowy.©℗

Wątpliwe kumulowanie kar
Omawiany przepis nie wyznaczał pełnego katalogu zdarzeń objętych jego regulacją. Tym samym każde zdarzenie, z którym umowa wiąże karę umowną, w opinii prawników należy oceniać w kontekście okresu obowiązywania ochrony. Nie ma więc znaczenia, czy chodzi o zwłokę w realizacji przedmiotu umowy, czy o odstąpienie od umowy na skutek jej nienależytego wykonywania przez wykonawcę. Jeśli jednak pojawia się w sprawie wątek kary umownej za odstąpienie, to trzeba pamiętać o wątpliwościach, jakie budzi w praktyce możliwość kumulowania kar umownych. Uważa się za niedopuszczalne łączne dochodzenie kary umownej zastrzeżonej na wypadek opóźnienia lub zwłoki w wykonaniu zobowiązania oraz kary umownej przewidzianej na wypadek odstąpienia od umowy.

Możliwości wykonawcy
Prawnicy zwracają uwagę na to, że między wpłynięciem wniosku o wypłatę należności z tytułu kar umownych a ich wypłatą upływa z reguły od 14 do 21 dni. To jest czas, który wykonujący zamówienie publiczne mogą wykorzystać, by wystąpić do sądu o zabezpieczenie, które uniemożliwia wypłatę należności z gwarancji.

Co jeszcze mogą zrobić wykonawcy? Mogą dochodzić unieważnienia czynności potrącenia i zwrotu kar umownych potrąconych – jako niezgodnych z art. 15r1 lub przepisami przejściowymi – na drodze powództwa cywilnego przed sądem powszechnym.

– Kwestia potrącenia nie jest jednak równoważna z zasadnością naliczenia kar umownych i ich przysługiwania zamawiającemu. Teoretycznie więc zasadne kary umowne i tak wcześniej czy później zostaną najprawdopodobniej zapłacone czy wyegzekwowane. Dlatego wykonawcy powinni każdorazowo rozważyć, czy opłacalne jest dla nich kwestionowanie samego potrącenia bez kwestionowania materialnej zasadności naliczenia i przysługiwania danych kar umownych za dane zdarzenie – zauważa Sylwester Kuchnio.

Konsekwencje nadgorliwości
Głównym negatywnym skutkiem nieprawidłowego stosowania przepisów przejściowych przez zamawiających może być, w opinii mecenasa, przyspieszona utrata płynności finansowej przez wykonawców, a w konsekwencji ich upadłość.

Z kolei zamawiającym publicznym niestosowanie się do nowej regulacji może grozić odpowiedzialnością odszkodowawczą w przypadku możliwości wykazania związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy poniesioną przez wykonawcę szkodą a bezprawnym działaniem zamawiającego. Dotyczy to również sytuacji, gdy możliwe będzie wykazanie wysokości tej szkody poniesionej przez wykonawcę. ©℗

Ramka 2
Jak się zmieniały przepisy
▶ Artykuł 32 ustawy nowelizującej specustawę covidową
Ust. 1. W przypadku roszczeń, których dochodzenie zostało ograniczone na podstawie art. 15r1 ust. 1 ustawy zmienianej w art. 10 i które dotyczyły zdarzeń powstałych:
1) do dnia 31 grudnia 2020 r., zamawiający może dokonać potrącenia z wynagrodzenia wykonawcy lub z innych jego wierzytelności, a także dochodzić zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy, jednak nie wcześniej niż od dnia 1 października 2022 r.;
2) w okresie od dnia 1 stycznia 2021 r. do dnia 31 grudnia 2021 r., zamawiający może dokonać potrącenia z wynagrodzenia wykonawcy lub z innych jego wierzytelności, a także dochodzić zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy, jednak nie wcześniej niż od dnia 1 stycznia 2023 r.;
3) w okresie od dnia 1 stycznia 2022 r. do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, zamawiający może dokonać potrącenia z wynagrodzenia wykonawcy lub z innych jego wierzytelności, a także dochodzić zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy, jednak nie wcześniej niż od dnia 1 kwietnia 2023 r.
Ust. 2. Terminy przedawnienia roszczeń, o których mowa w art. 15r1 ust. 1 ustawy zmienianej w art. 10, których bieg nie rozpoczął się do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, a rozpoczęty uległ zawieszeniu do tego dnia, odpowiednio rozpoczynają swój bieg albo biegną nadal w przypadku, o którym mowa w:
1) ust. 1 pkt 1, od dnia 1 października 2022 r.,
2) ust. 1 pkt 2, od dnia 1 stycznia 2023 r.,
3) ust. 1 pkt 3, od dnia 1 kwietnia 2023 r.
– z tym że upływ terminu przedawnienia może nastąpić nie wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia, w którym zawieszony termin rozpoczął swój bieg.
Ust. 3. W przypadku gdy termin ważności zabezpieczenia należytego wykonania umowy upływa w okresie od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy do dnia:
1) 13 października 2022 r., w przypadku, o którym mowa w ust. 1 pkt 1,
2) 13 stycznia 2023 r., w przypadku, o którym mowa w ust. 1 pkt 2,
3) 13 kwietnia 2023 r., w przypadku, o którym mowa w ust. 1 pkt 3
– zamawiający może dochodzić zaspokojenia z tego zabezpieczenia jeszcze przed upływem terminów wskazanych odpowiednio w ust. 1 pkt 1–3, chyba że wykonawca, na 14 dni przed upływem ważności zabezpieczenia, każdorazowo przedłuży jego ważność lub wniesie nowe zabezpieczenie, którego warunki zostaną zaakceptowane przez zamawiającego.

▶ Uchylony art. 15 r1 specustawy covidowej
Ust. 1. W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19, i przez 90 dni od dnia odwołania stanu, który obowiązywał jako ostatni, zamawiający nie może potrącić kary umownej zastrzeżonej na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, o której mowa w art. 15r ust. 1, z wynagrodzenia wykonawcy lub z innych jego wierzytelności, a także nie może dochodzić zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania tej umowy, o ile zdarzenie, w związku z którym zastrzeżono tę karę, nastąpiło w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii.
Ust. 2. W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19, i przez 90 dni od dnia odwołania stanu, który obowiązywał jako ostatni, bieg terminu przedawnienia roszczenia zamawiającego, o którym mowa w ust. 1, nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu. Upływ terminu, o którym mowa w zdaniu pierwszym, może nastąpić nie wcześniej niż po upływie 120 dni od dnia odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.
Ust. 3. W przypadku gdy termin ważności zabezpieczenia należytego wykonania umowy upływa w okresie, o którym mowa w ust. 1, zamawiający nie może dochodzić zaspokojenia z zabezpieczenia, o którym mowa w tym przepisie, o ile wykonawca, na 14 dni przed upływem ważności tego zabezpieczenia, każdorazowo przedłuży jego ważność lub wniesie nowe zabezpieczenie, którego warunki zostaną zaakceptowane przez zamawiającego.
Ust. 4. W przypadku gdy termin ważności zabezpieczenia należytego wykonania umowy upływa w okresie między 91. a 119. dniem po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, termin ważności tego zabezpieczenia przedłuża się, z mocy prawa, do 120. dnia po dniu odwołania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii w związku z COVID-19.
Ust. 5. Obliczając terminy, o których mowa w ust. 1–4, dzień odwołania ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii w związku z COVID-19 wlicza się do tych terminów. ©℗

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8607689,kary-umowne-zamowienia-publiczne-zmiana-przepisow.html

 2. Sporów przetargowych nie mogą rozstrzygać urzędnicy

Sławomir Wikariak | 13 grudnia 2022, 08:10

Krajowa Izba Odwoławcza działa nadzwyczaj sprawnie, ale mnożą się pytania o jej niezależność.

Wypracowany przez Polskę autorski system rozpoznawania sporów przetargowych trudno porównać do jakiegokolwiek innego w Unii Europejskiej. Obchodząca właśnie 15. rocznicę swej działalności Krajowa Izba Odwoławcza to organ quasi-sądowy, który pełni rolę pierwszej instancji w orzekaniu w sprawach dotyczących zamówień publicznych. Jego niekwestionowanym atutem jest szybkość działania – Polska jest pod tym względem liderem w UE. Czas oczekiwania na wydanie wyroku wynosi w tej chwili średnio 13 dni.

Choć KIO działa nadzwyczaj sprawnie, to jednocześnie coraz więcej wątpliwości budzi jej pozycja. Od prawie półtora roku pozostaje bez prezesa (nabór na to stanowisko, po pierwszym nieudanym konkursie, niebawem powinien się zakończyć), członkowie izby są powoływani przez ministra, a nie jak wcześniej przez premiera, pojawił się też niepokojący precedens w postaci odwołania jednego z nich.

– Niestety, choć waga spraw rozpoznawanych przez KIO jest coraz większa, to status samej izby jest coraz niższy. Tymczasem, gdy tworzyliśmy KIO, zakładaliśmy, że nadany jej status będzie przejściowy i z czasem będzie ewoluował w stronę sądu. Dlatego uważam, że czas powrócić do dyskusji nad umiejscowieniem izby w systemie zamówień publicznych – mówił Tomasz Czajkowski, były wieloletni prezes UZP, a dzisiaj redaktor naczelny miesięcznika „Zamówienia Publiczne Doradca”, który zorganizował debatę „Piętnaście lat Krajowej Izby Odwoławczej – i co dalej?”.

Choć problem może się wydawać akademicki, to ma wymiar jak najbardziej praktyczny. KIO kieruje chociażby pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dotychczas były one rozstrzygane, ale nie ma pewności, czy przy kolejnym tego typu wniosku skład orzekający nie zechce sprawdzić statusu izby i tego, czy gwarantuje on niezależność, choćby ze względu na sposób powoływania członków. Powołuje ich szef resortu rozwoju, co samo w sobie może być postrzegane w kategoriach konfliktu interesów, skoro ten sam minister jednocześnie jest odpowiedzialny za rozdział funduszy europejskich.

Minister powołuje i odwołuje
To tylko początek wątpliwości dotyczących niezależności członków KIO.

– Dla mnie mniejszym problemem jest to, że powołuje ich minister, większym to, że on również może ich odwołać. O ile bowiem Europejski Trybunał Praw Człowieka dopuszcza powoływanie sędziów przez urzędników administracji, o tyle nie mogą być oni arbitralnie odwoływani. Tymczasem nasze przepisy przewidują taką możliwość – przekonywał dr Maciej Lubiszewski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Znów nie jest to przykład czysto akademicki, ponieważ w tym roku minister rozwoju odwołał jednego z członków KIO. Przepis, który mu na to pozwala, jest na tyle pojemny, że można pod niego podciągnąć naprawdę wiele. Co gorsza – odwołany członek pozostaje w zasadzie bezbronny, jedyne co może zrobić, to wnieść sprawę do sądu pracy. Ale nawet gdyby wygrał, to nie zostanie przywrócony do orzekania. Poza satysfakcją może co najwyżej wywalczyć odszkodowanie.

Od lat powtarza się również postulat dotyczący zarobków członków KIO. Podstawowa ich pensja wynosi w tej chwili ok. 6,6 tys. zł netto. Ostatnią poważniejszą podwyżkę dostali w 2017 r.

– Jest rzeczą kompletnie niemoralną, żeby ktoś, kto orzeka w sprawie o 10 mld zł, zarabiał tak mało. Ta sytuacja musi rodzić podejrzenia, czy nie znajdzie się ktoś, kto nie zechce zarobić więcej. Wierzę głęboko, że nic takiego się nie wydarzy, ale szacunkowi do KIO ta sytuacja bez wątpienia nie służy – podkreślał dr hab. Włodzimierz Dzierżanowski, wykładowca w Uczelni Łazarskiego i radca prawny z Grupy Doradczej Sienna.

Trzeba zachować szybkość
Mijają właśnie dwa lata od czasu obowiązywania nowych przepisów o zamówieniach publicznych, po którym to czasie zaplanowano przegląd tych regulacji. Zdaniem uczestników debaty to dobry moment, by zastanowić się również nad przyszłością KIO. Jednym z możliwych kierunków jest włączenie jej w struktury sądownictwa. Niewątpliwym plusem byłby tu wzrost prestiżu i niezależności.

– Nie jestem jednak do końca przekonany, czy to dobra droga. Obawiam się, że włączenie KIO w struktury wymiaru sprawiedliwości utrudniłoby sprawne rozstrzyganie sporów ze względów proceduralnych. Dzisiaj ta procedura jest elastyczna, dzięki czemu udaje się tak szybko rozpoznawać sprawy – zaznaczył Jan Kuzawiński, wiceprezes pełniący obowiązki prezesa KIO.

– Są jednak mechanizmy, które moglibyśmy adaptować do działalności KIO, wzorując się choćby na izbach morskich. Pozwoliłoby to zachować szybkość jej orzekania, jednocześnie zwiększając niezależność – przekonywała Małgorzata Stręciwilk, była prezes UZP i członek KIO, dziś radca prawny.

Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodzili się, że absolutnie niezbędne jest wyłączenie izby ze struktury UZP. Choć formalnie KIO nie podlega urzędowi, to jednocześnie nie ma odrębnego budżetu, przez co siłą rzeczy jest z nim powiązana. Zarazem rozpoznaje zarzuty co do wyników kontroli prezesa UZP, co znów może być postrzegane jako konflikt interesów. ©℗
KIO ma coraz więcej pracyKIO ma coraz więcej pracy / Dziennik Gazeta Prawna – wydanie cyfrowe

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8608435,krajowa-izba-odwolawcza-niezaleznosc-spor-przetargowy.html

 

Portal ZP

 1. Kiedy wystąpi istotna zmiana w treści oferty w związku z jej korektą?

Justyna Rek-Pawłowska | Dodano: 15 grudnia 2022

Aby właściwie ocenić, czy korekta „innej omyłki” spowoduje istotną zmianę w treści oferty, należy odnieść się do konkretnej sytuacji faktycznej. Pojęcie „istotnych zmian w treści oferty” jest nieostre i ma charakter ocenny. Poniżej 3 reguły, którymi warto kierować się przy weryfikacji istotności oczywistych omyłek (wyrok z 13 stycznia 2022 r., sygn. akt KIO 3772/21).

W orzecznictwie wypracowano reguły, które można zastosować dokonując oceny istotności omyłki w ofercie:

1) istotna zmiana treści oferty to znacząca, istotna zmiana treści oświadczenia woli wykonawcy;

2) zamawiający jest zobowiązany poprawić omyłkę w szczególności wtedy, gdy sposób, w jaki ma być dokonana poprawa, wynika z innych elementów składających się na ofertę;

3) omyłki, o których mowa w art. 223 ust. 2 pkt 3 ustawy Pzp, muszą mieć taki charakter, aby ich zamawiający mógł je poprawić samodzielnie, bez udziału wykonawcy w tej czynności.

O tym, czy po korekcie omyłki istotnie zmieni się treść oferty, decyduje zakres zmian, przedmiot zamówienia i całość oferty. O istotności innej omyłki nie decyduje to, czy zmiana wpływa na cenę lub czy dotyczy essentialia negotii oferowanego świadczenia.

KIO uznała, że w opisanej sytuacji:

1) uzupełnienie oferty o producenta stanowiłoby istotną zmianę w treści oferty odwołującego, gdyż identyfikowałoby treść świadczenia oferowanego zamawiającemu;

2) formularz cenowy był jedynym źródłem wiedzy zamawiającego na temat oferowanych śpiworków. Zamawiający nie może bazować na ogólnym zobowiązaniu do wykonania zamówienia zgodnie z wymogami SWZ;

3) brak załączenia do oferty formularza cenowego wskazującego producenta i ewentualnie numer katalogowy śpiworków uniemożliwia ustalenie, do jakiego świadczenia zobowiązuje się wykonawca. Uzupełnienie tej informacji po upływie terminu składania ofert doprowadziłoby do nierównego traktowania wykonawcy;

4) korekta oferty przez wpisanie w ostatniej kolumnie producenta oferowanych śpiworków jest niedopuszczalna również z tego powodu, że żaden dokument złożony z ofertą nie zawierał informacji, z której można by wywieść, kto wyprodukował śpiworki.

Zamawiający nie miał też podstaw, aby wezwać wykonawcę do wyjaśnień treści oferty zgodnie z art. 223 ust. 1 ustawy Pzp. Takie wyjaśnienia kreowałyby nową, pominiętą treść oferty.

Wiele cennych wskazówek dotyczących korekty omyłek w treści ofert znajdziesz w dziale:

Ocena ofert/Omyłki.

https://www.portalzp.pl/nowosci/kiedy-wystapi-istotna-zmiana-w-tresci-oferty-w-zwiazku-z-jej-korekta-29429.html

 2. Kiedy naruszenie obowiązków zawodowych powoduje wykluczenie z postępowania?

Justyna Rek-Pawłowska | Dodano: 14 grudnia 2022

Należy podkreślić, że poważne naruszenie obowiązków zawodowych, o którym mowa w art. 109 ust. 1 pkt 5 ustawy Pzp, nie może być utożsamiane z jakąkolwiek nieprawidłowością w wykonaniu zamówienia, za którą odpowiada wykonawca i która spowodowała rozwiązanie wcześniejszej umowy. Nie ma uzasadnienia, aby wykluczać wykonawcę z postępowania z powodu drobnych, krótkotrwałych, niepowtarzających się wiele razy uchybień (wyrok z 3 stycznia 2022 r., sygn. akt KIO 3672/21).

Jak wskazał ustawodawca unijny w motywie 101 dyrektywy klasycznej, chodzi tutaj przykładowo o niewykonanie zamówienia, znaczące wady świadczonej usługi, które spowodowały jej nieprzydatność lub niewłaściwe zachowanie wykonawcy poddające w poważną wątpliwość jego wiarygodność.

Drobne uchybienia w wykonaniu umowy, które nie powtórzyły się kilkukrotnie i które trwają przez krótki czas, nie powinny być uznawane za naruszenie o poważnym charakterze. Nie należy ich także traktować automatycznie jako podważające uczciwość wykonawcy.

Podobnie należy ocenić przesłankę niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązań w znacznym stopniu lub zakresie, o której mowa w art. 109 ust. 1 pkt 7 ustawy Pzp. Również w tym przypadku nie chodzi o jakiekolwiek uchybienie wykonawcy w wykonaniu umowy, ale stosownie do wskazówek zawartych w motywie 101 dyrektywy klasycznej – o znaczące wady świadczonej usługi.

W ocenie Izby w rozpoznawanej sprawie:

– opóźnienie zbiórki odpadów przez dwa dni w ciągu ok. 6 miesięcy,
– brak dostarczenia worków do jednego gospodarstwa domowego spośród co najmniej setek,

nie stanowiło poważnego naruszenia obowiązków zawodowych, ani długotrwałego nienależytego wykonania zamówienia w znaczącym stopniu lub zakresie, ani zamierzonego działania lub rażącego niedbalstwa.

O wykluczeniu wykonawców z postępowania piszemy m.in. tutaj:

Wykluczenie wykonawcy z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego według Pzp

https://www.portalzp.pl/nowosci/kiedy-naruszenie-obowiazkow-zawodowych-powoduje-wykluczenie-z-postepowania-29425.html

 3. Zmiana w deklarowanym terminie realizacji zamówienia nie musi stanowić o istotnej omyłce, niemożliwej do poprawienia

Redakcja Portalu | Dodano: 19 grudnia 2022

Korespondencja, która zmierza do tego, aby wyeliminować z obrotu omyłkę, której następstwem jest jej poprawienie, nie stanowi zmiany treści oferty. Według zapatrywania Izby wykonawca omyłkowo, w sposób niezamierzony, wpisał w formularzu oferty termin realizacji zamówienia „…do 14 miesięcy”, co wynikało z poprzednio obowiązującej treści SWZ. Ta następnie została zmodyfikowana przez zamawiającego, który przewidział termin „…do 18 miesięcy” (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 21 października 2022 r., sygn. akt KIO 2616/22).

Zgodnie z art. 223 ust. 2 pkt 3 ustawy Pzp zamawiający poprawia w ofercie inne omyłki polegające na niezgodności oferty z dokumentami zamówienia, niepowodujące istotnych zmian w treści oferty. Następnie niezwłocznie zawiadamia o tym wykonawcę, którego ofertę poprawił. Biorąc pod uwagę, że powyższa zmiana terminu wydłużała termin realizacji zamówienia do 18 miesięcy i była zastrzeżona na korzyść wykonawców, poprawienie terminu z 14 miesięcy do 18 miesięcy nie miało charakteru istotnego z punktu widzenia zadeklarowania przez wykonawcę krótszego terminu wykonania zamówienia. Było też irrelewantne dla innych wykonawców, w szczególności z tego powodu, że termin realizacji zamówienia nie był dodatkowo premiowany w kryterium oceny ofert.

Więcej na temat korekty omyłek w ofertach piszemy w dziale Ocena ofert/Omyłki.

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiana-w-deklarowanym-terminie-realizacji-zamowienia-nie-musi-stanowic-o-istotnej-omylce-niemozliwej-do-poprawienia-29454.html

 

Budownictwo | 9.12.2022 r.

Wnp

 1. Budimex wkracza w nowy etap największej inwestycji kolejowej w Polsce

Autor: DM | Dodano: 08-12-2022 15:13

Od niedzieli zmieniają się warunki dla pasażerów na największej obecnie inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych – przebudowie stacji Warszawa Zachodnia. Generalny wykonawca przebudowy – Budimex – wkracza w kolejną fazę prac.

– Wartość inwestycji wynosi około 2 miliardów złotych.
– Prace są realizowane przy dużym natężeniu ruchu pasażerskiego.
– W toku są już pierwsze prace wykończeniowe.

Pomimo największej w historii przebudowy stacji i ograniczenia czynnych torów ruch pociągów i obsługa podróżnych na stacji Warszawa Zachodnia są stale utrzymywane.

Rozpoczyna się rozbiórka kolejnych starych peronów
Generalny wykonawca przebudowy – Budimex – wkracza w kolejną fazę prac. Od 11 grudnia ruszają nowe prace na peronach trzecim i czwartym. Zostaną one zamknięte. Zacznie się ich rozbiórka, demontaż wiat, sieci trakcyjnej, torów. W miejscu peronów 5, 4 i 3 na betonowej płycie będą nowe perony. Pod płytą wykonawca usunie grunt i będzie budował przejście podziemne, które połączy wszystkie perony. Przyjęta technologia robót pozwoli jak najszybciej udostępnić podróżnym nowe perony.

Prace na peronach 4 i 3 wymagają zmian w komunikacji. Wykonawca zapewnia oznakowanie oraz szczegółowe informacje o organizacji ruchu.

Co ważne prace na stacji zostały zaplanowane w rozkładzie jazdy. Od 11 grudnia część pociągów kursujących przez Warszawę Zachodnią będzie jeździć przez stację Warszawa Gdańska. Niektóre składy pociągów regionalnych i aglomeracyjnych zostaną skierowane przez Warszawę Centralną, zostaną skrócone lub odwołane.

Od 19 grudnia wykonawca przystąpi do prac w pobliżu przystanku Warszawa Ochota. Budowany będzie łącznik pomiędzy podmiejską linią średnicową a dalekobieżną linią średnicową. Rozwiązanie to usprawni planowanie i ruch pociągów podczas dalszych etapów robót oraz zwiększy możliwości organizacji ruchu po zakończeniu inwestycji.

Prace – w uzgodnieniu z przewoźnikami – zaplanowano do 8 stycznia. W tym czasie nastąpią zmiany w komunikacji. Połączenia w obu kierunkach na odcinku Warszawa Zachodnia – Warszawa Śródmieście – Warszawa Wschodnia będą po jednym torze. Część pociągów regionalnych i aglomeracyjnych zostanie skrócona lub odwołana. Niektóre kursy zostaną skierowane przez Warszawę Centralną.

Stopień zaawansowania robót jest coraz większy
Kończy się podłączanie urządzeń sterowania ruchem w nowym budynku lokalnego centrum sterowania (LCS) na stacji Warszawa Zachodnia i w budynku nastawni Warszawa Włochy. Po zakończeniu wszystkich prac ruch prowadzony będzie za pomocą komputerowych urządzeń sterowania, które pozwolą na szybszą odprawę pociągów i zwiększą poziom bezpieczeństwa.

Od zachodniej strony stacji budowane są trzy kilkusetmetrowe wiadukty kolejowe. Układane są tory, rozjazdy i rozwieszana jest sieć trakcyjna. Nowe rozwiązanie usprawni podróże koleją w aglomeracji warszawskiej. Będzie połączenie pociągiem z Radomia m.in. w stronę przystanków Warszawa Koło i Młynów na linii obwodowej.

Poniżej poziomu stacji w tunelu dla pieszych między peronem nr 9 a peronem nr 6 kładzione są posadzki i wykańczane ściany. Powstają konstrukcje pod schody ruchome i windy. Wykonawca montuje instalacje energetyczne. Prowadzone są prace związane z systemem kanalizacji oraz odwodnienia.

Warszawa Zachodnia to strategiczna w Polsce stacja pod względem liczby kursujących pociągów. Średnio na dobę przejeżdża przez nią około 1000 pociągów aglomeracyjnych, regionalnych, dalekobieżnych krajowych i międzynarodowych.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budimex-wkracza-w-nowy-etap-najwiekszej-inwestycji-kolejowej-w-polsce,653763.html

 2. Budowa S19 wstrzymana. Budimex stracił kontrakt za pół miliarda złotych

Autor: DM | Dodano: 07-12-2022 20:08

Budimex otrzymał pismo od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Białymstoku w sprawie odstąpienia od umowy dotyczącej budowy odcinka drogi S19. Jak tłumaczy, przyczyna odstąpienia od umowy nie leży po stronie Budimeksu oraz inwestora, czyli GDDKIA.

Zgodnie z umową z grudnia 2020 roku Budimex miał wybudować odcinek drogi ekspresowej S19 od węzła Białystok Zachód (bez węzła) do węzła Białystok Księżyno (z węzłem).

Przyczyną odstąpienia od umowy, wskazaną w piśmie GDDKiA, jest prawomocne uchylenie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wydanej przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska dnia 4 czerwca 2021 r. i poprzedzającej ją decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Białymstoku z dnia 14 sierpnia 2019 r., dotyczących realizacji umowy.

Zarząd Budimeksu poinformował, że zgodnie z otrzymanym pismem GDDKiA „na wydarzenia związane z uchyleniem przez Wojewódzki Sąd Administracyjny ostatecznej decyzji GDOŚ z dnia 4 czerwca 2021 r. oraz poprzedzającej ją decyzji RDOŚ z dnia 14 sierpnia 2019 r., nie miała wpływu żadna ze stron podpisujących umowę”.

„Przyczyna odstąpienia od umowy nie leży po stronie Budimex S.A oraz inwestora, czyli GDDKIA. Prace projektowe prowadzone przez Budimex na bazie dotychczasowej decyzji środowiskowej zostały wykonane. Jesteśmy w stałym kontakcie z zamawiającym” – informuje budowlana firma.

Decyzja ta dotyczy także odcinków projektowanych w systemie projektuj i buduj także przez dwóch innych generalnych wykonawców trasy S19 i nie jest związana z pracami projektowymi.

Sama umowa w momencie podpisania była warta netto ponad 469,1 mln złotych. Prace miały potrwać 36 miesięcy.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budowa-s19-wstrzymana-budimex-stracil-kontrakt-za-pol-miliarda-zlotych,653489.html

 3. Wydamy 4 mld zł na inwestycję energetyczną z głębokiego PRL

Dariusz Ciepiela | Dodano: 07-12-2022 16:09

PGE Polska Grupa Energetyczna i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będą razem współpracować przy projekcie budowy elektrowni szczytowo-pompowej Młoty. Moc elektrowni ma wynieść 750 MW.

– Pomysł budowy elektrowni sięga jeszcze rządów Władysława Gomułki. Budowę rozpoczęto za rządów Edwarda Gierka. Gdyby elektrownia szczytowo-pompowa Młoty powstała, byłaby największą tego typu siłownią w Polsce. Jej moc wyniosłaby 750 MW.
– Koszt dokończenia budowy elektrowni Młoty to ok. 3-4 mld zł. Taka inwestycja wsparłaby rozwój niesterowalnych odnawialnych źródeł energii, pełniąc rolę magazynu energii.
– Rząd pracuje nad przygotowaniem projektu ustawy dotyczącej rozwoju elektrowni szczytowo-pompowych. Ustawa ma zostać przyjęta jeszcze w 2022 r.

Analizy techniczne przeprowadzone przez grupę PGE wykazują możliwość kontynuacji prac i realizację tego projektu.

W sierpniu 2022 r. uruchomione zostało studium wykonalności dla wznowienia budowy elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach. Jego celem jest uzyskanie informacji o pracach, jakie należy wykonać w celu kontynuacji inwestycji, szczegółowej koncepcji technicznej elektrowni, jak również całkowitych nakładów inwestycyjnych.

Wyniki studium oraz dalsze decyzje w projekcie spodziewane są w czerwcu 2023 r.

Kilka miliardów złotych do wydania. Ale to się opłaci
Otrzymane wyniki będą kluczową informacją do podjęcia kolejnych kroków, zmierzających ku realizacji budowy ESP „Młoty”. Zgodnie z harmonogramem ukończenie inwestycji planuje się w 2030 roku.

Projekt Młoty to elektrownia szczytowo-pompowa o mocy 750 MW. Znajduje się ona w pobliżu miasta Bystrzyca Kłodzka, w powiecie kłodzkim, w województwie dolnośląskim. Elektrownia Młoty jest najbardziej zaawansowanym projektem budowy elektrowni szczytowo-pompowych w Polsce.

Oczywiście sporym wyzwaniem będzie sfinansowanie dokończenia projektu. Kilka lat temu szacowano, że może to kosztować ok. 3 mld złotych, potem pojawiła się kwota 4 mld zł. To inwestycja na pierwszy rzut oka spora, ale przy przeliczeniu na 1 MW mocy nie robi już takiego wrażenia. W przypadku 3 mld zł koszt budowy 1 MW to 4 mln zł, a w przypadku 4 mld jeden MW mocy kosztuje 5,3 mln zł. Takie źródła będą pracowały przez dobrych kilkadziesiąt lat.

Początki inwestycji sięgają czasów Władysława Gomułki
Pomysł budowy elektrowni szczytowo-pompowej Młoty pojawił się w roku 1968. Prace budowlane ruszyły w 1972 r. Początkowo postępowały dość powolnie, w roku 1979 przyśpieszyły po decyzji Rady Ministrów, która uznała elektrownię za jedną z priorytetowych inwestycji w kraju.

Jednak już w 1981 r. prace wstrzymano. Kilka lat później roboty wznowiono, w 1989 r. przeprowadzono prace zabezpieczające. Od tego czasu na terenie budowy, poza pojawieniem się nietoperzy, niewiele się działo. Wybudowane obiekty elektrowni zdobyły dużą popularność w środowisku grotołazów.

W nowej rzeczywistości ustrojowej projekt stał się własnością Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja. W 2000 r. Kogeneracja zawiązała z elektrowniami Turów i Opole, Zakładem Energetycznym Wałbrzych oraz dwoma spółkami energetycznymi konsorcjum, które miało dokończyć budowę elektrowni Młoty. Konsorcjum zleciło Energoprojektowi Warszawa opracowanie analizy opłacalności dokończenia budowy elektrowni. Analizy nie pokazały jednak, że inwestycja będzie ekonomicznie uzasadniona.

Przekształcenia własnościowe, francuski wątek i pieniądze z Unii
W roku 2000 Kogeneracja trafiła na Giełdę Papierów Wartościowych i została przejęta przez francuski koncern energetyczny EDF. Wraz z przejęciem Kogeneracji przez EDF to on został właścicielem projektu Młoty i ponad 50 hektarów terenu, na którym miała powstać elektrownia.

Francuski koncern prowadził analizy opłacalności projektu. Dzięki zabiegom EDF projekt Młoty znalazł się nawet na liście 250 projektów z dziedziny infrastruktury energetycznej w całej UE, które miały uzyskać wsparcie finansowe ze środków unijnych w wysokości 5,85 mld euro. Komisja Europejska opublikowała tę listę w październiku 2013 r.

Jednak w listopadzie 2017 r. polskie aktywa EDF w energetyce konwencjonalnej, w tym ZEW Kogeneracja, kupiła PGE, stając się właścicielem projektu elektrowni Młoty.

Samorządowcy są za zrealizowaniem inwestycji. Duże korzyści dla regionu
Dokończenie tej inwestycji było rozważane przez władze samorządowe w drugiej dekadzie XXI wieku, w wyniku czego inwestycja ta została ujęta w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego (SUiKZP) miasta i gminy Bystrzyca Kłodzka z roku 2013 (zaktualizowanym w roku 2018 oraz zmienionym w 2020), Strategii Rozwoju Województwa Dolnośląskiego 2020, a także w Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Dolnośląskiego.

W ramach inwestycji mają powstać dwa zbiorniki wodne, które dzięki swojej specyfice funkcjonowania, dodatkowo pełniłyby funkcje przeciwpowodziową na terenie gminy Bystrzyca Kłodzka.

Elektrownia zostanie podłączona do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego linią wysokiego napięcia 400 kV, zwiększając bezpieczeństwo energetyczne regionu.

Inwestycja potrzebna do stabilizacji krajowego systemu elektroenergetycznego
– Elektrownie szczytowo-pompowe to jedyna jak dotąd technologia wielkoskalowych magazynów energii. Tylko przez ostatnie cztery lata moc zainstalowana odnawialnych źródeł energii w Polsce wzrosła z 8,7 GW w 2018 do 20,3 GW w 2022 r. Dlatego też realizacja projektu ESP „Młoty” nie tylko wesprze krajową transformację energetyczną, ale także ma kluczowe znaczenie dla zachowania stabilności pracy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego na południu Polski – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

– Nasz udział w krajowym rynku elektrowni szczytowo-pompowych wynosi około 90 proc. Dlatego chcemy wykorzystać nasze doświadczenie i rozwijać tę technologię we współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przy budowie ESP „Młoty” – dodaje Wojciech Dąbrowski.

Mocy z odnawialnych źródeł energii w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym przybywa bardzo szybko, niestety możliwości jej magazynowania już nie.

– Elektrownie szczytowo-pompowe nadal stanowią jeden z najlepszych wielkoskalowych magazynów energii – potrzebujemy ich nie tylko, by rozwijać OZE, ale również ze względu na wsparcie bezpieczeństwa energetycznego Polski w kryzysowych sytuacjach. Potencjał magazynów energii pozwala akumulować energię ze źródeł odnawialnych i w bardzo krótkim czasie uruchomić duży zasób energetyczny, który zaspokoi zapotrzebowanie na energię elektryczną – mówi dr Przemysław Ligenza, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

– Realizacja projektu PGE pozwoli na zastosowanie nowoczesnych, a jednocześnie nieskomplikowanych technologii oraz na długoletnią, w pełni „zieloną” produkcję energii. Przedsięwzięcie posiada również ważny wymiar społeczno-ekonomiczny – w wyniku jego realizacji możliwie będą oszczędności w zużyciu węgla dla potrzeb energetycznych, pobudzenie lokalnego rynku pracy i zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej gminy – uzupełnia prezes Ligenza.

Możliwe systemowe wsparcie dla elektrowni szczytowo-pompowych
Kilka tygodni temu wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska poinformował, że przygotowywany jest projekt specustawy dot. elektrowni szczytowo-pompowych. Ustawa ma być przyjęta jeszcze w 2022 r. i ma przyśpieszyć procesy inwestycyjne przy budowie elektrowni szczytowo-pompowych.

Budowę dwóch elektrowni szczytowo-pompowych planuje także grupa Tauron – planowana Elektrownia Rożnów miałaby mieć moc 700 MW. W przedstawionej 22 czerwca 2022 r. nowej strategii grupy zaznaczono jednak, że ich rozwój będzie uzależniony od „korzystnego otoczenia regulacyjnego”.

https://www.wnp.pl/budownictwo/wydamy-4-mld-zl-na-inwestycje-energetyczna-z-glebokiego-prl,653284.html

 

Rynek Lotniczy

CPK z pierwszym pozwoleniem na budowę

Autor: redakcja | Data publikacji: 07-12-2022 Ostatnia modyfikacja: 09-12-2022

Spółka CPK otrzymała pozwolenie na budowę związane z realizacją swojego najbardziej zaawansowanego projektu – tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi. Chodzi o prace przy wzmocnieniu fundamentów Łódzkiego Domu Kultury, na zachód od dworca Łódź Fabryczna. Roboty powinny ruszyć w pierwszej połowie przyszłego roku

–To jest bardzo dobra wiadomość dla pasażerów. To pierwsze pozwolenie na budowę w historii projektu CPK. Ten tunel to kluczowy element przygotowywanej przez nas trasy Kolei Dużych Prędkości między Warszawą, CPK, Łodzią i Wrocławiem. To także inwestycja, która wspólnie z realizowaną obecnie w Łodzi przez PKP PLK budową tunelu podmiejskiego pozwoli znacznie lepiej i zgodnie z przeznaczeniem wykorzystać dworzec Łódź Fabryczna. Dla przyspieszenia procedur poprzedzających budowę wykorzystaliśmy część spośród dokumentacji przedprojektowej, która powstała przed laty, zanim w 2011 r. przygotowania do budowy tzw. linii igrek zostały niepotrzebnie wstrzymane – powiedział Mikołaj Wild, prezes spółki CPK. O tym, że pierwsze prace budowlane realizowane na zamówienie CPK rozpoczną się w Łodzi informowaliśmy informowaliśmy jako pierwsi w listopadzie tego roku.

To właśnie pod budynkiem Łódzkiego Domu Kultury (ŁDK), po zachodniej stronie dworca Łódź Fabryczna, będzie rozpoczynał się tunel CPK. W rejonie ŁDK powstanie komora wydobywcza dla TBM – automatycznej tarczy drążącej. W kolejnym etapie ruszy budowa komory startowej na Retkini, a następnie – budowa tunelu kolejowego.

Prace przy ŁDK obejmują: budowę kanalizacji kablowej (podziemnej infrastruktury technicznej potrzebnej do zasilania podstacji trakcyjnej dla linii kolejowej) wzmocnienie fundamentów budynku ŁDK, przebudowę przyłączy ciepłowniczych, wodociągowych i teletechnicznych oraz budowę sieci elektroenergetycznej.

– Dobra współpraca i partnerskie relacje z urzędami, instytucjami i firmami zaowocowały tym, że mamy gotowy kolejny element inwestycyjnej układanki, jaką jest budowa tunelu dalekobieżnego dla pierwszej linii KDP w Polsce. Ta inwestycja to nie tylko jeden z licznych projektów CPK, ale również szansa na usprawnienie transportu w Łodzi – mówi Sławomir Kanik, dyrektor Biura Realizacji Podprogramu Kolejowego CPK.

Na czas robót budowlanych budynek ŁDK będzie wyłączony z użytkowania, a bieżąca działalność zostanie przeniesiona do lokalizacji wskazanej przez Urząd Marszałkowski. W ramach zawartego porozumienia, spółka CPK sfinansuje wynajem potrzebnych lokali i zabezpieczy wyposażenie instytucji. Po zakończeniu budowy zostaną przeprowadzone prace odtworzeniowe, wewnątrz i na zewnątrz budynku ŁDK.

W ubiegłym tygodniu spółka otrzymała ostatnią z trzech decyzji lokalizacyjnych dla tunelu KDP. Teraz czeka na odpowiedź na wnioski o pozwolenie na budowę dla komory Retkinia, komory Fabryczna i dla tunelu. Prace przy ŁDK to pierwszy z trzech elementów procesu budowy tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi. Podziemna konstrukcja o długości ok. 4 km i średnicy ok. 14 m będzie przeznaczona dla pociągów dalekobieżnych. Będzie również największym podziemnym tunelem kolejowym realizowanym metodą TBM w Polsce.

Szybkie pociągi będą zatrzymywać się na dworcu Łódź Fabryczna sąsiadującym z ŁDK. Wyjście tunelu na powierzchnię przewidziane jest na południowy zachód od Łodzi Kaliskiej, w okolicach osiedla Retkinia i istniejącej linii kolejowej nr 14. Dalej trasa poprowadzi na zachód – w stronę Sieradza, za którym planowane jest rozwidlenie w stronę Poznania i Wrocławia.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/cpk-z-pierwszym-pozwoleniem-na-budowe-16224.html

 

Rynek Infrastruktury

 1. Stecol może rozpoczynać roboty na A2. Jest pozwolenie

ep. | źródło: RI/GDDKiA | 08.12.2022

Wojewoda mazowiecki wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej na odcinek autostrady A2 pomiędzy węzłami Groszki i Gręzów. Plac budowy ma być wkrótce przekazany wykonawcy – firmie Stecol Corporation.

Stecol może rozpoczynać roboty na A2. Jest pozwolenie

To ostatnie pozwolenie na budowę autostrady A2 pomiędzy Mińskiem Mazowieckimi a Siedlcami. Dotyczy budowy odcinka o długości ok.13 km. Droga ma mieć dwie jezdnie po dwa pasy ruchu i rezerwę pod trzeci pas. Wraz z ciągiem głównym wybudowane zostaną drogi do obsługi przyległego terenu oraz urządzenia ochrony środowiska i bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Wykonawcą inwestycji jest firma Stecol Corporation, a wartość kontraktu to ok. 530 mln zł. Umowa została podpisana w styczniu 2021 roku a prace – zgodnie z umową – powinny się zakończyć do lata 2024 r. Jak jednak podaje GDDKiA, wykonawca złożył roszczenia, w których oczekuje wydłużenia czasu na ukończenie lub dodatkowych środków finansowych. Termin zostanie przesunięty, jeśli wykonawca udowodni, że wystąpiły okoliczności, które miały wpływ na realizację kontraktu.

Odcinek Groszki – Gręzów jest jednym z trzech pomiędzy Mińskiem Mazowieckim i Siedlcami. Na dwóch pozostałych od grudnia 2021 ro. prowadzone są już roboty budowlane. Fragment pomiędzy węzłami Kałuszyn i Groszki (12 km) realizuje firma Intercor, a Gręzów – Siedlce (12,5 km) – Polaqua. Te odcinki powinny być gotowe jesienią 2023 roku.

Na dalszym odcinku, tj. między Siedlcami i Białą Podlaską wykonawca przejął plac budowy na jednym odcinku, natomiast w odniesieniu do trzech trwają procedury związane z wydawaniem ZRID.

Trasa od Białej podlaskiej do granicy jest natomiast w projektowaniu – ma być realizowana w systemie tradycyjnym, tj. po opracowaniu projektu i wydaniu ZRID ogłoszony zostanie przetarg na roboty budowlane.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/stecol-moze-rozpoczynac-roboty-na-a2-jest-pozwolenie-84052.html

 2. GDDKiA wstrzymuje realizację trzech odcinków S19

ep. | źródło: RI/GDDKiA | 08.12.2022

Z powodu unieważnienia decyzji środowiskowej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wstrzymuje realizację drogi ekspresowej S19 Białystok Zachód – Ploski. Najpierw musi ponownie uzyskać decyzję środowiskową. Umowy z wykonawcami zostały wypowiedziane.

Chodzi o odcinki: Białystok Zachód – Księżyno, Księżyno – Białystok Południe, wraz z odcinkiem DK65 Białystok Południe – Grabówka oraz Białystok Południe – Ploski. To w sumie 37 km drogi ekspresowej oraz 13,5 km drogi krajowej. Na skutek odwołań, jeszcze na początku tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję środowiskową, na podstawie której te odcinki miały być realizowane. Inwestor złożył skargę kasacyjną od wyroku WSA, ale ta w listopadzie została oddalona przez NSA. Tym samym wyrok o uchyleniu decyzji środowiskowej stał się prawomocny.

Dla odcinków, o których mowa, były już podpisane umowy w trybie zaprojektuj i wybuduj. Wcześniej GDDKiA informowała, że rozmawia z wykonawcami na temat ewentualnego przedłużenia kontraktów, tak by w momencie uzyskania nowej decyzji jak najszybciej przystąpić do dalszych prac. Teraz Drogowa Dyrekcja podała, że w związku z wyrokiem „jest zmuszona odstąpić od umów z wykonawcami”.

„Żadna ze stron podpisujących umowy w systemie Projektuj i buduj nie miała wpływu na wydarzenia związane z uchyleniem w lutym bieżącego roku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ostatecznej decyzji Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z 4 czerwca 2021 r. oraz poprzedzającej ją decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Białymstoku z 14 sierpnia 2019 r.” – podkreśliła GDDKiA w komunikacie.

Wykonawcami odcinków, dla których trzeba od nowa uzyskać decyzję środowiskową są Budimex, Aldesa Construcciones oraz Mota-Engil Central Europe. Odcinki nie weszły w etap realizacji robót budowlanych. – Prace projektowe prowadzone przez Budimex na ‎bazie dotychczasowej decyzji środowiskowej zostały wykonane i mogą zostać ‎wykorzystane do dalszych prac po uzyskaniu nowej decyzji środowiskowej. ‎Jesteśmy w stałym kontakcie z GDDKiA, aby wypracować rozwiązania ‎zmierzające do jak najszybszego pozyskania nowej decyzji środowiskowej – mówi Michał Wrzosek, rzecznik prasowy Budimeksu – wykonawcy odcinka Białystok Zachód – Księżyno.

GDDKiA poinformowała, że już rozpoczęła starania o nową decyzje środowiskową i planuje w pierwszym kwartale przyszłego roku złożyć do RDOŚ w Białymstoku wymagane dokumenty.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/podlaskie-gddkia-wstrzymuje-realizacje-trzech-odcinkow-s19–84042.html

 

Podatki | Prasówka | 7.12.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Brak należytej staranności to jeszcze nie udział w karuzeli VAT

Monika Pogroszewska | 1 grudnia 2022, 06:00

Podatnik nie odliczy VAT od zakupów, jeżeli nie dochował należytej staranności w zweryfikowaniu kontrahenta mającego siedzibę w wirtualnym biurze – wynika z trzech orzeczeń NSA

W jednym z nich sąd kasacyjny stwierdził, że brak należytej staranności nie jest równoznaczny ze świadomym udziałem w przestępstwie karuzelowym. W dwóch pozostałych nie odniósł się do tej kwestii, bo fiskus jej nie podnosił. Podatkowy skutek wszystkich trzech orzeczeń jest jednak taki sam – brak prawa do odliczenia VAT naliczonego.

Wyroki dotyczyły tej samej spółki i jej transakcji z tymi samymi podmiotami, ale w różnych okresach rozliczeniowych. Stan faktyczny był na tyle skomplikowany, że publikacja orzeczeń została odroczona o dwa tygodnie.

Spółka (obecnie w stanie upadłości) kupowała w latach 2013-2016 tekstylia od kilku firm. Problem polegał na tym, że jak ustaliły to później organy podatkowe, firmy te nie prowadziły rzeczywistej działalności gospodarczej. W efekcie fiskus odmówił spółce prawa do odliczenia VAT wynikającego z faktur wystawionych przez te firmy. Argumentował, że skoro dostawcy nie prowadzili rzeczywistej działalności gospodarczej, to nie mogli dokonać dostawy towarów udokumentowanej spornymi fakturami.

Wirtualne biura
Dowodem w sprawie miało być – według skarbówki – to, że dostawcy mieli siedziby w wirtualnych biurach. Organy podatkowe uznały, że prowadzenie działalności w wirtualnym biurze uniemożliwia dokonywanie transakcji kupna i sprzedaży towarów handlowych. Ponadto – jak ustalono – kontrahenci spółki nie mieli żadnych środków trwałych ani powierzchni magazynowych. Nie zatrudniali też pracowników. Skarbówka uznała więc, że nie mieli realnych zasobów majątkowych, rzeczowych ani personalnych do prowadzenia działalności w zakresie handlu. Nie mogli zatem wydawać ani przyjmować towarów.

Spółka się z tym nie zgodziła i zaskarżyła decyzję fiskusa do sądu. Przekonywała, że dostawy miały charakter rzeczywisty i odbyły się zgodnie z zasadami panującymi na rynku tekstyliów w latach 2013-2016. Zapewniała też, że dochowała należytej staranności i weryfikowała kontrahentów. Poza tym – tłumaczyła – za całość transakcji (uzgodnienie warunków, zamówienia i odbiór towarów) odpowiadał pośrednik, czyli inna spółka, z którą zawarto umowę pośrednictwa.

Dostawcy z Wietnamu
WSA w Warszawie wydał w tej sprawie trzy orzeczenia (sygn. akt III SA/Wa 3559/16, III SA/Wa 3541/16, III SA/Wa 1258/20). We wszystkich zgodził się z oceną fiskusa, że spółka nie dopełniła wymogu należytej staranności przy nawiązaniu i prowadzeniu współpracy z wystawcami spornych faktur.

Sąd zwrócił uwagę na to, że podejmowała ona działania na rynkach uznawanych za ryzykowne (firmy z Wietnamu). Współpracowała z podmiotami, o których nic nie wiedziała i nie podjęła żadnych działań, aby tę wiedzę pozyskać, czyli zweryfikować kontrahentów.

Na jej niekorzyść świadczyło też to, że poza fakturami i dowodami zapłaty nie miała żadnych innych dokumentów, które potwierdzałyby transakcje. Nie dysponowała dokumentacją handlową w postaci umowy czy choćby korespondencji, która potwierdzałaby zamówienia i utrzymywanie relacji handlowych.

W jednym z wyroków (sygn. akt III SA/Wa 1258/20) WSA orzekł (na posiedzeniu niejawnym), że w świetle dowodów zebranych przez organy podatkowe spółka była świadomym uczestnikiem nielegalnego procederu pozorowania obrotu towarem.

Zabrakło należytej staranności
Skargi kasacyjne od tych orzeczeń złożył już syndyk masy upadłości spółki. Ale NSA zgodził się z sądem pierwszej instancji, że spółka nie dochowała należytej staranności w weryfikacji kontrahentów.

NSA zgodził się z oceną WSA i organów podatkowych, że sporne faktury nie potwierdzały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, ich wystawcy nie dostarczyli towaru wymienionego w tych fakturach, a spółka nie dochowała należytej staranności w kontaktach z kontrahentami.

Dlatego NSA orzekł, że prawidłowo zakwestionowano prawo spółki do odliczenia VAT z faktur wystawionych przez te podmioty.

W ocenie sądu zlecenie pewnych czynności pośrednikowi nie zwalniało spółki z obowiązku dochowania należytej staranności.

Niekoniecznie świadomie
NSA uchylił natomiast wyrok dotyczący świadomego udziału spółki w karuzeli podatkowej. Uznał, że nie ma na to wystarczających dowodów.

– Nie sposób zaakceptować ustaleń, zgodnie z którymi nastąpiła zmiana sposobu działania spółki i że spółka stała się świadomym uczestnikiem oszustwa podatkowego, podczas gdy kilka miesięcy wcześniej w stosunku do tych samych podmiotów nie dochowała jedynie należytej staranności w doborze i realizacji transakcji – uzasadnił sędzia Arkadiusz Cudak. ©℗

OPINIA
Skutek ten sam, ale dowody inne
Wojciech Pławiak radca prawny, partner w Litigato

NSA trafnie zwraca uwagę na potrzebę precyzji w formułowaniu podstaw kwestionowania prawa do odliczenia VAT. Czym innym jest świadomy udział w oszustwie podatkowym, a czym innym niedochowanie staranności w weryfikacji kontrahenta. Mimo że w obu przypadkach konsekwencją jest brak prawa do odliczenia VAT, to wymagana jest tu precyzja, zwłaszcza gdy na szali leżą istnienie spółki i ewentualne wielomilionowe zaległości.

Niestety, w praktyce działania organów, a czasem również sądów, te dwie podstawy są traktowane wymiennie. Podatnikom zarzucany jest zarówno świadomy udział w oszustwie, jak i niedochowanie staranności. A przecież jest oczywiste, że wykazanie świadomego udziału wymaga innej argumentacji i innych (potocznie mówiąc: mocniejszych) dowodów.

W interesie podatników jest również ich aktywna postawa w postępowaniu. Składanie wniosków dowodowych i wyjaśnień, zgłaszanie świadków – wszystko to pozwala wykazać dobrą wiarę podatnika na tle sytuacji i standardów na danym rynku. W obecnych realiach życia gospodarczego nie można z góry przyjąć, że samo działanie z wirtualnego biura czy brak pisemnej umowy świadczą o niedochowaniu staranności przez podatnika.

orzecznictwo

Wyroki NSA z 28 listopada 2022 r., sygn. akt I FSK 558/18, I FSK 1607/18 oraz I FSK 2157/21

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8600071,karuzela-vat-nalezyta-starannosc.html

 2. Auta niedopuszczone do ruchu z pełnym odliczeniem VAT

Mariusz Szulc | 1 grudnia 2022, 07:56

Kto w działalności gospodarczej korzysta z aut niespełniających definicji pojazdu samochodowego w rozumieniu art. 2 pkt 34 ustawy o VAT, ten może odliczyć całość podatku naliczonego z faktur dokumentujących wydatki na ich nabycie i eksploatację – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Zasadniczo podatnicy VAT mogą odliczać tylko do 50 proc. podatku naliczonego związanego z nabyciem i eksploatacją samochodów osobowych (art. 86a ust. 1 i ust. 2 ustawy o VAT). Jedynie gdy pojazd jest wykorzystywany wyłącznie do celów działalności gospodarczej, można odliczać 100 proc. podatku naliczonego (art. 86a ust. 4).

Ustawa o VAT posługuje się pojęciem pojazdu samochodowego w rozumieniu przepisów o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 988 ze zm.), przy czym dopuszczalna masa całkowita takiego auta nie może przekraczać 3,5 t (art. 2 pkt 34 ustawy o VAT).

Definicję pojazdu samochodowego znajdziemy w art. 2 pkt 33 prawa o ruchu drogowym, ale zdaniem dyrektora KIS zacząć trzeba od tego, że musi to być pojazd w rozumieniu art. 2 pkt 31 tej ustawy. Chodzi zatem o „środek transportu przeznaczony do poruszania się po drodze oraz maszynę lub urządzenie do tego przystosowane, z wyjątkiem urządzenia wspomagającego ruch”.

Taki pojazd musi spełniać warunki techniczne wymienione w art. 66 prawa o ruchu drogowym. Powinien być więc m.in. tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu, nie naruszało porządku ruchu drogowego, nie narażało nikogo na szkodę, nie powodowało nadmiernego hałasu i nie niszczyło drogi.

Dopiero gdy spełnione są wszystkie warunki z art. 66, auto może zostać zarejestrowane i dopuszczone do ruchu drogowego.

Jeśli samo przeznaczenie i konstrukcja pojazdu nie pozwalają na dopuszczenie pojazdu do ruchu drogowego, to – zdaniem dyrektora KIS – nie mamy do czynienia z pojazdem samochodowym, a zatem przysługuje prawo do odliczenia 100 proc. VAT naliczonego.

Potwierdza to interpretacja indywidualna z 25 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB3-1.4012.677.2022.2.WN) oraz wcześniejsza – z 17 grudnia 2021 r. (0111-KDIB3-1.4012.810. 2021.3.WN).

Obie dotyczyły bolidów wyścigowych wykorzystywanych do celów reklamowych. W obu przypadkach chodziło o pojazdy napędzane specjalnie opracowanymi silnikami, jeżdżące na specjalnych oponach, nieposiadające licznika kilometrów, wyposażone wyłącznie w miernik pracy silnika. Takie pojazdy nie są dopuszczone do ruchu drogowego, są przewożone na lawecie i można nimi jeździć wyłącznie w trakcie zamkniętych zawodów sportowych.

Najnowsza interpretacja dotyczyła przedsiębiorcy zajmującego się m.in. przetwarzaniem danych i zarządzaniem stronami internetowymi, który rozpoczął budowę profesjonalnego auta wyścigowego. Zamierzał wykorzystywać je w celach reklamowych podczas zawodów sportowych. Bolid byłby oklejony logo firmy przedsiębiorcy oraz współpracujących z nim sponsorów.

Przedsiębiorca uważał, że będzie mógł odliczyć 100 proc. podatku naliczonego z faktur dokumentujących budowę i adaptację bolidu oraz koszty późniejszej eksploatacji (m.in. profesjonalnej obsługi serwisowej, wymiany opon).

Dyrektor KIS to potwierdził. Uznał, że skoro bolid nie zostanie dopuszczony do ruchu drogowego i jego transport będzie odbywał się wyłącznie na lawecie, to nie dotyczą go ograniczenia prawa do odliczenia VAT wynikające z art. 86a ustawy o VAT. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 25 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB3-1.4012.677.2022.2.WN

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8600513,vat-msp-odliczenie-samochod-niedopuszczenie-do-ruchu.html

 3. TSUE zbada polskie przepisy o split paymencie. Wyrok może być niekorzystny dla polskiego fiskusa

Mariusz Szulc | 5 grudnia 2022, 06:00

Trybunał Sprawiedliwości UE sprawdzi, czy metoda podzielonej płatności nie uprzywilejowuje w Polsce fiskusa względem innych wierzycieli upadłej spółki.

Chodzi o przepisy, które zabraniają naczelnikowi urzędu skarbowego przekazania środków z rachunku VAT do masy upadłości. Eksperci spodziewają się porażki skarbówki, uważają, że przepisy trzeba zmienić.

W ubiegłym tygodniu TSUE przyjął tę sprawę do rozpatrzenia i nadał jej sygnaturę (C-709/22). Jest ona konsekwencją pytań prejudycjalnych, które 22 września br. zadał Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 73/22).

Czym jest split payment…
Mechanizm podzielonej płatności (ang. split payment) jest co do zasady dobrowolny, z wyjątkiem dostaw towarów i świadczenia usług „wrażliwych”, gdy wartość faktury przekracza 15 tys. zł lub jej równowartość w walucie obcej. W tych sytuacjach split payment jest obowiązkowy (od listopada 2019 r.).

Polega on na tym, że płatność za towar lub usługę zostaje rozdzielona na kwotę netto należną sprzedawcy i równowartość VAT, która trafia na specjalny rachunek. Nadzór nad tym rachunkiem sprawuje skarbówka.

Podatnik może opłacać z tych pieniędzy podatki, składki ZUS i inne zobowiązania wymienione w art. 62b ust. 2 prawa bankowego (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2324).

Nie może natomiast swobodnie przelać tych pieniędzy na wskazany (np. własny) rachunek w banku lub w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej. W tej sprawie musi złożyć wniosek o uwolnienie środków z rachunku VAT. Naczelnik urzędu skarbowego odmówi, jeśli podatnik ma zaległości z tytułu podatków i należności, o których mowa w art. 62b ust. 2 pkt 2 lit. a prawa bankowego – w wysokości odpowiadającej tej zaległości wraz z odsetkami za zwłokę, według stanu na dzień wydania decyzji. Tak wynika z art. 108b ust. 5 ustawy o VAT.

Chodzi o zaległości w: VAT, CIT, PIT, akcyzie oraz w należnościach celnych. W ten sposób jest zabezpieczana spłata najważniejszych zaległości podatkowych i celnych na rzecz Skarbu Państwa.

Split payment a prawo upadłościowe
Po wprowadzeniu split paymentu szybko pojawił się problem firm, które ogłosiły upadłość. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1520) przewiduje bowiem własne priorytety co do spłaty zobowiązań z masy upadłości. Priorytetem są m.in. należności pracownicze (przypadające na czas przed ogłoszeniem upadłości), alimentacyjne, rent z tytułu odszkodowań, należności rolników z tytułu umów o dostarczenie produktów z własnego gospodarstwa rolnego, należności alimentacyjnych (art. 342).

Spłata zaległości podatkowych należy do drugiej kategorii, a więc fiskus musi poczekać, aż zostaną zaspokojone należności priorytetowe. To by oznaczało, że środki zgromadzone na rachunku VAT powinny wchodzić do masy upadłości.

– Tu właśnie pojawia się problem, bo przepisy podatkowe i upadłościowe nie są ze sobą zsynchronizowane. Prawo upadłościowe nie widzi prawa podatkowego i vice versa – komentuje Adam Bartosiewicz, doradca podatkowy, radca prawny i profesor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie.

Słowem, z jednej strony obowiązują przepisy mające na celu ochronę interesów wierzycieli upadłego przedsiębiorcy, a z drugiej – chroniące interes Skarbu Państwa.

Fiskus uprzywilejowany
Naczelnicy US odmawiają w takiej sytuacji przekazania pieniędzy zgromadzonych na rachunku VAT syndykom reprezentującym upadłe firmy. Dotychczasowe rozstrzygnięcia sądów administracyjnych były w przeważającej większości korzystne dla fiskusa, czego przykładem wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z 17 maja 2022 r. (sygn. akt I FSK 236/22) i z 16 marca 2021 r. (I FSK 1792/20) oraz prawomocne orzeczenia wojewódzkich sądów administracyjnych: w Kielcach z 2 lipca 2020 r. (I SA/Ke 57/20), w Gliwicach z 18 marca 2021 r. (I SA/Gl 82/21), w Opolu z 24 września 2021 r. (I SA/Op 268/21), a także nieprawomocny wyrok WSA w Białymstoku z 19 października 2022 r. (I SA/Bk 303/22).

W każdym z nich sądy orzekały, że prawo upadłościowe nie wyłącza stosowania przepisów ustawy o VAT. Nie ma znaczenia, że wniosek o zgodę na przekazanie środków złożył syndyk. Ważne, że podatnikiem VAT jest nadal upadły, a ogłoszenie upadłości nie wpływa na jego status jako podatnika.

Odmiennego zdania był WSA w Gliwicach w nieprawomocnym wyroku z 25 lutego 2021 r. (I SA/Gl 1317/20). Stwierdził, że przepisy podatkowe nie mogą prowadzić do uprzywilejowania Skarbu Państwa wobec innych wierzycieli upadłego przedsiębiorcy. „Postępując wbrew prawu upadłościowemu, fiskus świadomie działałby ze szkodą dla pozostałych wierzycieli. Długi spółki, która ogłosiła upadłość, muszą być spłacane według kolejności wskazanej w Prawie upadłościowym” – orzekł gliwicki WSA.

Pytania do TSUE
W sprawie, która zakończyła się zadaniem pytania prejudycjalnego, stan faktyczny wyglądał podobnie do sporów rozstrzygniętych wcześniej. Syndyk masy upadłości wystąpiła 28 czerwca 2021 r. do naczelnika US z wnioskiem o przekazanie środków z rachunku VAT na rachunek masy upadłości. Wskazała, że pieniądze miały zostać przelane na konto gminy w celu uiszczenia podatku od nieruchomości za lipiec 2021 r.

Naczelnik US odmówił, tłumacząc, że upadła spółka ma zaległości w VAT i podatku dochodowym na kwotę wyższą niż wynikająca z wniosku. Spełnione zostały więc warunki określone w art. 108b ust. 5 ustawy o VAT – uznał.

Gdy spór trafił na wokandę wrocławskiego WSA, ten zawiesił postępowanie i wystąpił z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE. Nabrał bowiem wątpliwości, czy w celu walki z oszustwami VAT (to główny cel wprowadzenia split paymentu) rzeczywiście można odmówić wypłaty pieniędzy z rachunku VAT syndykowi, który działa pod nadzorem sędziego komisarza. I czy nie narusza to unijnej zasady proporcjonalności, nakazującej, aby spośród wielu odpowiednich rozwiązań wybierać najmniej dotkliwe?

Wrocławski sąd spytał też, czy Skarb Państwa nie zostaje w ten sposób uprzywilejowany względem innych wierzycieli, np. pracowników.

W rezultacie chce, aby TSUE zbadał zgodność polskich przepisów oraz krajowej praktyki organów podatkowych z:
■ decyzją wykonawczą Rady UE nr 2019/310 z 18 lutego 2019 r. (wprowadzającą split payment na okres do 28 lutego 2022 r. Obecnie obowiązuje decyzja wykonawcza Rady UE nr 2022/1003);
■ unijną dyrektywą VAT, w tym jej art. 395 i art. 273 oraz zasadami proporcjonalności i neutralności;
■ art. 17 ust. 1 Karty praw podstawowych w związku z jej art. 51 i art. 52 ust. 1;
■ zasadą państwa prawa wynikającą z art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

Fiskusa czekają zmiany?
Zdaniem ekspertów wyrok TSUE najprawdopodobniej okaże się niekorzystny dla polskiego fiskusa.

– Trudno przyjąć, że ograniczenie syndykowi dostępu do środków upadłego wypełnia cel w postaci walki z oszustwami w VAT – uważa Krzysztof Jaros, radca prawny i menedżer w MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy. Jego zdaniem nie jest to też środek proporcjonalny, skoro m.in. uderza on w interesy najsłabszej grupy, tj. pracowników upadłego, którzy znajdują się w pierwszej kategorii w ramach podziału kolejności zaspokajania wierzycieli.

– Pamiętajmy, że interes budżetu, jako jednego z możliwych wierzycieli, jest i tak chroniony w ramach prawa upadłościowego – dodaje Krzysztof Jaros.

Adam Bartosiewicz przyznaje, że umożliwienie syndykowi (działającemu pod nadzorem organów państwa) swobodniejszego – choć jak zastrzega ekspert – niedowolnego dysponowania środkami zgromadzonymi na rachunku VAT – byłoby z pewnością uzasadnione. Ekspert nie spodziewa się jednak, aby odpowiednia podstawa prawna, której obecnie brakuje w polskich przepisach, pojawiła się w nich wcześniej, niż zapadnie wyrok TSUE. A na niego zapewne jeszcze poczekamy. ©℗

OPINIA
Polskie rozwiązanie jedyne w swoim rodzaju
Piotr Leonarski adwokat, doradca podatkowy i szef praktyki podatkowej w B2R Law Jankowski

Moim zdaniem odpowiedź TSUE może mieć bardzo duże znaczenie dla podatników i polskiego fiskusa, i to znaczenie wykraczające poza stan faktyczny będący przedmiotem pytania. Będzie to prawdopodobnie pierwsze orzeczenie unijnego trybunału w sprawie zgodności mechanizmu podzielonej płatności w wersji implementowanej przez Polskę z przepisami unijnymi.

Pamiętajmy, że split payment w wersji wprowadzonej w naszym kraju jest jedynym takim rozwiązaniem w Unii Europejskiej. Mechanizm wprowadzony we Włoszech jest na tyle różny, że ciężko te rozwiązania ze sobą zestawiać. Unijna derogacja, z której korzysta Polska, dotyczy w gruncie rzeczy kwestii ubocznej, bo wyłącznie uprawnia nasz kraj do wymagania od podatników w określonych okolicznościach umieszczania na fakturze dodatkowej adnotacji (MPP).

TSUE w orzecznictwie wskazuje, że państwa muszą wykonywać swoje kompetencje z poszanowaniem prawa Unii i jego ogólnych zasad, a zwłaszcza z poszanowaniem zasady proporcjonalności i zasady neutralności podatkowej. Moim zdaniem kluczowa będzie więc odpowiedź na pytanie, czy polski mechanizm podzielonej płatności spełnia te wymagania. Prawdopodobne jest, że unijny trybunał uzna, że w przypadku, kiedy syndyk nie ma możliwości wypłacenia środków z rachunku VAT, jest to rozwiązanie niezgodne z unijnymi przepisami. To oznaczałoby konieczność odpowiedniej nowelizacji przepisów. ©℗

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8602134,split-payment-tsue-podzielona-platnosc-spolki.html

 4. Darowizna majątku osobistego jest bez exit tax

Mariusz Szulc | wczoraj, 08:12

Przepisy o podatku od dochodów z niezrealizowanych zysków nie dotyczą rozporządzania przez polskiego rezydenta majątkiem niezwiązanym z działalnością gospodarczą – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Podczas uzasadniania wyroku sędzia Beata Cieloch odwołała się do precedensowego wyroku NSA z 14 stycznia 2021 r. (sygn. akt II FSK 12/21). Już wtedy sąd kasacyjny orzekł, że exit tax nie może być pobierany, jeżeli doszło do darowizny majątku osobistego.

Tym razem chodziło o polskiego rezydenta będącego wspólnikiem cypryjskiej spółki kapitałowej. Planował przekazać córce w darowiźnie udziały w tej spółce. Córka nie jest polskim rezydentem podatkowym, a wartość darowizny przekraczałaby 4 mln zł. Wspólnik sam nie prowadzi działalności gospodarczej. Uważał, że planowana darowizna nie będzie podlegała podatkowi od dochodów z niezrealizowanych zysków (exit tax).

Co na to przepisy
Zgodnie z art. 30da ust. 2 ustawy o PIT podatek ten może być pobierany wyłącznie przy przeniesieniu składnika majątku poza terytorium Polski lub zmianie rezydencji podatkowej na zagraniczną, jeśli nasz kraj utraciłby w ten sposób w całości lub w części prawo do opodatkowania związanych z tym dochodów. Podatku nie ma, jeżeli łączna wartość rynkowa przenoszonych składników majątku nie przekracza 4 mln zł.

Z kolei w świetle art. 30dh ust. 3 pkt 1 ustawy o PIT przepisy o exit tax mogą być stosowane odpowiednio do nieodpłatnego przekazania innemu podmiotowi składnika majątku położonego na terytorium Polski, jeśli w związku z taką operacją nasz kraj traci prawo do opodatkowania związanych z tym dochodów.

Spór o udziały
Mężczyzna przekonywał, że udziały w zagranicznej spółce nie spełniają definicji składnika majątku położonego na terytorium Polski, więc ich darowizna nie będzie opodatkowana.

Nie zgodził się z tym dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Uważał, że składnikiem majątku położonym na terytorium kraju są również udziały w zagranicznej spółce należące do polskiego rezydenta.

A skoro ich wartość przekracza 4 mln zł, to w tej sytuacji pobór exit tax jest jak najbardziej zasadny – stwierdził dyrektor KIS.

Tego samego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy (sygn. akt I SA/Bd 783/19). Zgodził się z fiskusem, że udziały w cypryjskiej spółce należące do polskiego rezydenta są majątkiem położonym na terytorium kraju, a ich darowizna powinna być opodatkowana na podstawie art. 30dh ust. 3 pkt 1 ustawy o PIT.

Tylko przy zmianie rezydencji
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zarówno wyrok WSA, jak i interpretację indywidualną. Zwrócił uwagę na to, że wspólnik cypryjskiej spółki sam podkreślił we wniosku o interpretację, że nie prowadzi działalności gospodarczej. Posiadane przez niego udziały w zagranicznej spółce należą więc do majątku osobistego i zgodnie z art. 30da ust. 4 ustawy o PIT nie spełniają definicji opodatkowanego składnika majątku.

– Przeniesienie majątku osobistego mogłoby podlegać exit tax wyłącznie przy zmianie rezydencji podatkowej na podstawie art. 30da ust. 3 ustawy o PIT – wyjaśniła sędzia Beata Cieloch.

W tej sprawie o takiej zmianie nie było mowy.

orzecznictwo

Wyrok NSA z 2 grudnia 2022 r., sygn. akt II FSK 1187/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8603836,darowizna-majatku-osobistego-bez-exit-tax.html

 5. Pracownik i biznesmen też mogą się wylegiwać w agroturystyce

Katarzyna Jędrzejewska | dzisiaj, 08:13

Podatnik oferujący do pięciu pokoi z wyżywieniem nie płaci PIT nawet wtedy, gdy gości pracownika w delegacji służbowej lub przedsiębiorcę podróżującego w interesach – orzekł NSA.

Nie zgodził się z fiskusem i sądem I instancji, że zwolnienie z podatku przysługuje tylko przy oferowaniu pobytów wczasowych, weekendowych lub o charakterze rodzinnym.

Sprawa dotyczyła kobiety, która w 2013 r. zlikwidowała działalność gospodarczą, ale – jak ustalił fiskus w trakcie późniejszej kontroli – nadal zajmowała się cateringiem (przygotowywanie i dostarczanie żywności do odbiorców zewnętrznych), a na dodatek zarabiała na wynajmie pokoi z wyżywieniem (usługi zakwaterowania i gastronomiczne).

Z biznesu w wynajem
Gdy fiskus zażądał od niej przedstawienia podatkowej księgi przychodów i rozchodów, kobieta przedłożyła jedynie rachunki. Uważała, że po zlikwidowaniu biznesu świadczyła już tylko usługi zwolnione z podatku na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 43 ustawy o PIT. Zawarte w tym przepisie zwolnienie dotyczy dochodów „z wynajmu pokoi gościnnych, w budynkach mieszkalnych położonych na terenach wiejskich w gospodarstwie rolnym, osobom przebywającym na wypoczynku” oraz dochodów z wyżywienia tych osób, jeżeli liczba wynajmowanych pokoi nie przekracza pięciu.

W trakcie kontroli ustalono, że kobieta była współwłaścicielką gospodarstwa rolnego, a ona sama zeznała, że wszystkie wynajmowane przez nią pokoje (było ich trzy) znajdowały się w budynku mieszkalnym, położonym w prowadzonym przez nią gospodarstwie rolnym. Dodatkowo były kuchnia z jadalnią, łazienki, toalety i korytarze.

Fiskus uznał jednak, że zwolnienie jej nie przysługuje.

Tylko urlopy i weekendy
Spór dotyczył użytego w art. 21 ust. 1 pkt 43 ustawy o PIT sformułowania „osobom przebywającym na wypoczynku”. Skarbówka była zdania, że dotyczy to pobytów urlopowych, weekendowych, rodzinnych, które nie są związane z wykonywaną pracą, prowadzoną działalnością gospodarczą, inną działalnością zarobkową, przynależnością do stowarzyszeń, klubów sportowych.

Z przedłożonych przez kobietę rachunków wynikało natomiast, że na większości z nich był NIP kontrahenta. Co prawda w opisie widniało, że świadczone usługi dotyczyły zakwaterowania i noclegu, ale – jak wytknął fiskus – nie wskazano celu tego pobytu, tj. czy był to cel wypoczynkowy, czy inny.

Skarbówka przesłuchała osoby, które korzystały z usług podatniczki, i na podstawie ich zeznań ustaliła, że były to pobyty studentów związane z plenerem malarskim, pracowników przebywających w podróży służbowej, przedstawiciela handlowego w trakcie realizacji zadań służbowych, a także pobyty związane z realizacją zadań stowarzyszenia.

Fiskus uznał więc, że kobieta prowadziła typową działalność gospodarczą i powinna zapłacić podatek.

Tego samego zdania był WSA w Gorzowie Wielkopolskim. Stwierdził, że sformułowanie „przebywającym na wypoczynku” dotyczy osób, których jedynym celem korzystania z pokoi gościnnych jest wypoczynek. Nie mogą to być osoby, które wynajęły pokoje w związku z obowiązkami służbowymi, wynikającymi z pracy, nauki czy z innych zadań – orzekł sąd.

Miało za tym przemawiać również to, że w niektórych przypadkach kobieta wystawiła rachunki wskazujące na pobyt o charakterze typowo rodzinnym lub wczasowym.

Czym jest wypoczynek
Innego zdania był NSA, choć nie we wszystkim zgodził się z podatniczką. Przede wszystkim jednak zwrócił uwagę na to, że w art. 21 ust. 1 pkt 43 nie ma mowy o turystyce ani agroturystyce. Mowa jedynie o „przebywaniu na wypoczynku” w określonym miejscu. Tym miejscem są pokoje gościnne w budynkach mieszkalnych położonych na terenach wiejskich w gospodarstwie rolnym. Innych warunków zwolnienia nie sfomułowano.

Ustawa o PIT nie definiuje, czym jest wypoczynek, więc NSA uznał za zasadne sięgnąć do słowników. Ze Słownika języka polskiego wynika, że wypoczynek to „odzyskiwanie sił, energii, dobrego samopoczucia, pozbywanie się zmęczenia, stresu; odpoczynek, relaks, odprężenie” (https://sjp.pl).

Z kolei Wielki słownik języka polskiego wyjaśnia, że to „1. czas wolny od pracy, który można wykorzystać, robiąc to, co się lubi; 2. pot. dłuższy pobyt poza miejscem zamieszkania organizowany przez jakąś instytucję za pieniądze” (https://wsjp.pl).

Natomiast „Słownik języka polskiego” pod red. M. Szymczaka definiuje wypoczynek jako „pozbywanie się zmęczenia po pracy, w przerwie w pracy, nabieranie sił, odpoczynek” (Wyd. PWN 1984, str. 832).

Także służbowo
Ponadto – jak zauważył sąd kasacyjny – pojęciem wypoczynku posługuje się również kodeks pracy. Zgodnie z art. 14 pracownik ma prawo do wypoczynku, który zapewniają przepisy o czasie pracy, dniach wolnych od pracy oraz o urlopach wypoczynkowych. Z kolei w art. 132 i art. 133 przewidziano minimalne dobowe i tygodniowe okresy nieprzerwanego odpoczynku od pracy.

Wobec tego „osobą przebywającą na wypoczynku” w gospodarstwie agroturystycznym w rozumieniu art. 21 ust. 1 pkt 43 ustawy o PIT może być również pracownik odbywający podróż służbową – orzekł NSA. To samo – dodał – dotyczy osób odbywających podróże służbowe w ramach prowadzenia działalności gospodarczej. Z art. 23 ust. 1 pkt 52 ustawy o PIT wynika bowiem, że obowiązują ich te same zasady rozliczania diet z tytułu podróży służbowej co pracowników.

Kiedy nie ma zwolnienia
Ze zwolnienia wyłączone są natomiast wszelkie przychody, które nie wiążą się z dobowym czy też dłuższym wypoczynkiem po pracy – orzekł NSA. Zaliczył do nich przykładowo przychody ze zorganizowanych wyjazdów edukacyjnych (plener malarski i nauka gotowania), z usług gastronomicznych (poczęstunków) na rzecz firm i stowarzyszeń, z organizacji szkoleń i warsztatów kulinarnych oraz zajęć dydaktycznych.

Sąd wyjaśnił, że głównym celem tych pobytów nie był wynajem pokoi dla wypoczynku (w tym przede wszystkim noclegu), lecz edukacja bądź realizacja zadań szkoleniowych czy statutowych. Podkreślił, że przychody z tytułu wyżywienia są zwolnione z podatku tylko, jeśli klient przebywa na wypoczynku połączonym z wynajmem pokoi. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 10 listopada 2022 r., sygn. akt II FSK 901/22

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8604270,zwolnienie-z-podatku-pit-delegacja-sluzbowa-agroturystyka.html

 

Rzeczpospolita

 1. Pusta faktura bez korzyści w PIT

01 grudnia 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Samo nabycie towaru i zapłata za niego nie daje kosztów. Wydatek musi być też odpowiednio udokumentowany.

Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, musi liczyć się z tym, że trafi na oszusta. I niestety może to mieć konkretne konsekwencje podatkowe. Potwierdza to środowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Hurtowe oszustwo
Sprawa dotyczyła małżeństwa, które prowadziło działalność w postaci handlu odzieżą. Ich problemy zaczęły się, gdy fiskus zakwestionował im prawo do kosztów w rozliczeniu za 2013 r. Urzędnicy zarzucili, że część faktur zakupowych, z których wydatki zostały rozliczone w koszty, nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych. Towary były sprzedawane przez inne firmy niż ta, która figurowała na fakturach.

Podatnicy od lat zaopatrywali się w jednym z podwarszawskich centrów handlu hurtowego. Gdy skarbówka wzięła pod lupę działające tam firmy, wykryła spore nadużycia podatkowe. Okazało się, że część z nich bierze udział w procederze wyłudzania VAT i oszustwach podatkowych.

Małżonkowie bronili się, że o tym nie wiedzieli. Płatności były realne, tak jak towar, który był przewożony do firmy, rozpakowywany, metkowany i odsprzedawany.

To nie przekonało fiskusa. Tłumaczył, że kosztem może być wyłącznie wydatek poniesiony w związku z rzeczywistą transakcją, udokumentowany m.in. prawidłowymi i rzetelnymi fakturami. Tymczasem dostawcy byli fikcyjni, a wystawione przez nich faktury puste.

Podatnicy zaskarżyli decyzję fiskusa i w pierwszej instancji wygrali. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach podkreślił, że w tej sprawie nabycie towaru, dokonanie zapłaty gotówkowej, przetransportowanie go do sklepów i sprzedaż są bezsporne.

Odmowę zaliczenia wydatków w poczet kosztów fiskus tłumaczy zaś nierzeczywistym charakterem faktur. Tymczasem, zdaniem sądu, w PIT legitymowanie się formalnie i merytorycznie poprawną fakturą nie jest materialnoprawną przesłanką odliczenia kosztów. Faktura ma tu bowiem jedynie walor dokumentacyjno-dowodowy. Istotne jest zaś rzeczywiste poniesienie kosztu w celu uzyskania przychodu.

Dokument jest ważny
Tej wykładni nie potwierdził NSA. Jak tłumaczyła sędzia Małgorzata Wolf-Kalamala, do uznania wydatku za koszt podatkowy nie wystarczy tylko nabycie konkretnego towaru za konkretną cenę. Potrzebne jest też odpowiednie udokumentowanie operacji. Nie jest tak, że podatnik może kupić coś od kogokolwiek, a wydatek zaliczyć do kosztów. Musi to wziąć pod uwagę WSA.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 953/20

Krzysztof J. Musiał

doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy

Wyrok NSA wpisuje się w coraz bardziej zauważalną tendencję do formalnego i bezrefleksyjnego ustalania jak najwyższego dochodu, czyli z pominięciem niewątpliwie, jak w realiach niniejszej sprawy, poniesionych wydatków.

WSA, którego wyrok uchylono, trafnie zauważył, że o tym, czy poniesiony wydatek jest kosztem podatkowym, decyduje jego związek z uzyskanym i poddanym opodatkowaniu przychodem. Sama faktura rzetelna materialnie, czyli wskazująca właściwie rozmiar wydatku, o ile jest on związany z uzyskanym przychodem, jest dokumentem stwierdzającym rozmiar kosztu podatkowego. Jej błędy o charakterze formalnym, np. wystawienie jej przez firmanta czy też oszusta, nie przesądzają o niemożliwości uznania faktycznie poniesionego wydatku za koszty, jeśli w postępowaniu ustalono, że towar faktycznie istniał i wydatek miał taki faktycznie rozmiar.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485326-Pusta-faktura-bez-korzysci-w-PIT.html#.Y5CSDezMJz8

 2. Spółka dominująca to nie zawsze płatnik składek

01 grudnia 2022 | Kadry i Płace | Katarzyna Kalata

Jeżeli wyłącznym kontrahentem spółki zależnej nie jest spółka matka, a ponadto nie została ona powołana w celu uniknięcia opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, to ZUS nie ma podstaw, by przypisać składki spółce matce.

Nie od wczoraj na rynku funkcjonują grupy spółek powiązanych kapitałowo. ZUS coraz częściej prowadzi postępowania kontrolne w tzw. spółkach córkach i przypisuje składki za te spółki tzw. spółkom matkom. Zazwyczaj argumentuje to stwierdzeniem, że płatnikiem składek powinna być spółka będąca właścicielem kapitałowym, ponieważ to ona jest faktycznym beneficjentem pracy pracowników. Jednak zgodnie z aktualnym orzecznictwem spółka dominująca, będąca nawet 100-procentowym udziałowcem spółki zależnej, nie ma obowiązku opłacania składek ZUS za spółkę zależną. Chyba że mamy do czynienia z pracą na rzecz pracodawcy i tzw. trójkątem powiązań.

Praca na rzecz
Kodeks pracy stwierdza, że pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudnia pracowników (art. 3 kodeksu pracy). Pracodawca jest jednocześnie płatnikiem składek za pracowników pozostających z nimi w stosunku pracy.

Bez wątpienia o statusie pracodawcy decyduje kryterium posiadania uprawnień do zarządzania daną jednostką organizacyjną. Fakt, że jakiś podmiot posiada 100 proc. udziałów w innej spółce, nie przesądza o tym, że pracodawcą, a jednocześnie płatnikiem składek, jest spółka zależna. Istotne jest spełnienie właściwości stosunku pracy zgodnie z art. 22 kodeksu pracy, czyli wykonywaniem przez pracownika pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.

Definicja pracodawcy (płatnika składek) ulega jednak pewnej modyfikacji na gruncie ubezpieczeń społecznych. Przepis art. 8 ust. 2a ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych stanowi, że: „za pracownika, w rozumieniu ustawy, uważa się także osobę wykonującą pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, albo umowy o dzieło, jeżeli umowę taką zawarła z pracodawcą, z którym pozostaje w stosunku pracy, lub jeżeli w ramach takiej umowy wykonuje pracę na rzecz pracodawcy, z którym pozostaje w stosunku pracy”.

Z pracą na rzecz pracodawcy mamy do czynienia wówczas, gdy pracownik zatrudniony u swojego pracodawcy na umowę o pracę jednocześnie świadczy usługi na podstawie umowy cywilnoprawnej (umowy zlecenie, umowy o dzieło) zawartej z innym podmiotem.

Przykład

Pracodawca (Spółka A) zawarł umowę handlową ze Spółką B na wykonanie programu magazynowego. Spółka B do wykonania przedmiotu umowy zatrudniła informatyka Jana Kowalskiego będącego jednocześnie pracownikiem Spółki A. W wyniku zawarcia umowy handlowej Spółka B wystawiła fakturę za usługę Spółce A. Zatem Spółka A przejmuje w ostatecznym rachunku rezultat pracy wykonanej na rzecz Spółki B przez zleceniobiorcę Jana Kowalskiego (będącego pracownikiem Spółki A). W takiej sytuacji mamy do czynienia z pracą na rzecz pracodawcy.

Przy rozpatrywaniu pracy na rzecz nie ma znaczenia brak świadomości pracodawcy, kto faktycznie wykonuje przedmiot umowy. Istotny jest fakt wykonywania takiej pracy. Zatem ZUS ma możliwość ustalenia innego płatnika składek, jeśli mamy do czynienia z „pracą na rzecz”.

Powiązania podmiotów
Aktualnie coraz więcej podmiotów gospodarczych prowadzi swoją działalność w ramach grup kapitałowych. Wynika to głównie z potrzeby wyodrębnienia różnych rodzajów działalności, co ma na celu zwiększenie konkurencyjności oraz usprawnienie prowadzonej działalności.

W wielu kwestiach spółki w obrębie grupy kapitałowej współpracują ze sobą. W sytuacji, gdy pracownik jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę w jednej ze spółek i ma zawartą umowę cywilnoprawną w drugiej, może to być przedmiotem zainteresowania ZUS ze względu na uznanie, że mamy do czynienia z pracą na rzecz pracodawcy.

Jeżeli pracownik wykonuje na rzecz swojego pracodawcy dodatkową umowę cywilnoprawną – zlecenia, która została zawarta z innym niż pracodawca podmiotem, to z tytułu wykonywania tej umowy podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu, wypadkowemu i zdrowotnemu.

Tak więc pracodawca będzie każdorazowo płatnikiem składek z tytułu dodatkowej umowy cywilnoprawnej wtedy, gdy ta umowa została zawarta z podmiotem trzecim, ale wypełnia znamiona pracy na rzecz pracodawcy.

Status spółki
Zgodnie z aktualnym orzecznictwem grupa kapitałowa nie może być uznawana za pracodawcę i jednocześnie za płatnika składek.

Sąd Najwyższy w uchwale z 16 czerwca 2016 r. (III UZP 6/16) przyjął, że „spółka kapitałowa wchodząca w skład holdingowej struktury organizacyjnej spółek handlowych, a nie ta struktura (holding, grupa kapitałowa), jest pracodawcą, o którym mowa w art. 8 ust. 2a ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (…)”. Oznacza to, że w razie uznania przez sąd, iż czynności wykonywane przez osoby realizujące umowy cywilnoprawne zawarte ze spółką należącą do grupy kapitałowej, do której należy pracodawca, wykonywane były na rzecz pracodawcy, to konsekwencje składkowe na podstawie art. 8 ust. 2a ustawy systemowej poniesie wyłącznie spółka, na rzecz której ta praca była wykonywana, a nie grupa kapitałowa.

Przykład

Spółka ABC była właścicielem (posiadała 100 proc. udziałów) Spółki Z. Zofia była zatrudniona na podstawie umowy o pracę jako księgowa w Spółce ABC. Jednocześnie miała zawartą umowę zlecenie na prowadzenie ksiąg rachunkowych w Spółce Z. Z tytułu umowy zlecenie Spółka Z odprowadzała jedynie składkę zdrowotną zgodnie z deklaracją Zofii. Spółki współpracowały ze sobą w zakresie wykonania wspólnej projektu, tj. budowy drogi. Jedna ze spółek miała zaplecze budowlane, a druga projektowe. Mimo że spółki rozliczały się na podstawie zawartej umowy handlowej, a następnie faktury, Zofia nie wykonywała pracy na rzecz pracodawcy. Do jej zadań w jednym i drugi podmiocie należało bowiem księgowanie dokumentów danego podmiotu.

Zatem posiadanie udziałów w innej spółce kapitałowej nie powoduje automatycznie przejęcia od tej spółki statusu pracodawcy i jednocześnie płatnika składek dla osób zatrudnionych w spółce, w której jest udziałowcem, jeśli nie zachodzą przesłanki uznania, że pracownik wykonuje pracę na rzecz pracodawcy.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 6 listopada 1991 r. (I PRN 47/91) „każda osoba prawna jest pracodawcą w rozumieniu art. 3 k.p. dla zatrudnionych przez nią pracowników, chyba że dla niektórych z nich za pracodawcę należy uznać jednostkę organizacyjną stanowiącą jakąś jej część składową”, mimo nieposiadania przez nią osobowości prawnej. Podobnie postrzega tę kwestię Sąd Apelacyjny w Gdańsku (wyrok z 26 maja 2015 r., III AUa 1897/14). Zgodnie z jego stanowiskiem „dla zdefiniowania pojęcia pracodawcy w kontekście ubezpieczeń społecznych, wobec braku odmiennej regulacji, należy zastosować definicję pracodawcy zawartą w art. 3 k.p., zgodnie z którym pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników”.

Praktyka organu rentowego
Ostatnia praktyka ZUS polega jednak na przyjęciu, że spółka, która jest udziałowcem innej spółki, jest pracodawcą dla osób zatrudnionych w spółce zależnej.

W tego typu sprawach ZUS najpierw prowadzi postępowanie kontrolne, a następnie przyjmuje, że osoby zatrudnione w spółce zależnej (spółce córce) powinny być uznane za pracowników spółki matki. Takie podejście wiąże się następnie z wydaniem decyzji na każdego pracownika, który dotychczas był zatrudniony w tzw. spółce matce.

Argumentacja organu sprowadza się do stwierdzenia, że spółka matka czerpie faktyczne korzyści z umów o pracę zawartych ze spółką córką. Nie jest to jednak wystarczające, aby uznać spółkę zależną za pracodawcę. Jeśli jednak spółki stworzyły twór prawny w celu obejścia przepisów, jest to jak najbardziej możliwie. W orzecznictwie w takim przypadku możemy spotkać się ze sformułowaniem „unoszenia zasłony korporacyjnej”, co ma na celu działanie sprzeczne z prawem i ochronę pracowników.

Unoszenie zasłony korporacyjnej
Sąd Najwyższy w uchwale z 23 maja 2006 r. (III PZP 2/06) wskazał, że „zmierzając do ustalenia »prawdziwego pracodawcy« można posłużyć się metodą »unoszenia zasłony osobowości prawnej«. Celem tej metody jest przeciwdziałanie sytuacji, w której rzeczywisty właściciel, faktycznie przejmujący świadczenie pracownika, nadużywa konstrukcji osobowości prawnej lub konstrukcji pracodawcy z art. 3 k.p. w celu formalnego związania pracownika umową z podmiotem uzależnionym i pozbawionym uprawnień właścicielskich. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy spółka handlowa będąca »prawdziwym pracodawcą« tworzy kontrolowaną przez nią spółkę, powierzając jej funkcję zatrudniania pracowników. Ten sposób może być użyty dla obejścia prawa i uniknięcia zobowiązań wobec pracowników. Taka metoda odkrycia rzeczywistego pracodawcy przez »uniesienie zasłony osobowości prawnej« ma oparcie w prawie unijnym, a także nie jest obca polskiemu orzecznictwu w sprawach z zakresu prawa pracy.”

Przyjmuje się jednak, że aby jednostki będące częścią większej struktury mogły być uznane za pracodawcę, muszą spełniać dwa podstawowe warunki uregulowane w przepisach wewnętrznych określających ich status – w zakresie wyodrębnienia finansowo-organizacyjnego oraz samodzielnego zatrudniania pracowników. Przy czym, jeśli chodzi o drugi z warunków, niewystarczające jest upoważnienie do zawierania umów o pracę wynikające jedynie z oświadczenia woli kierownika wyższego szczebla. Ostrożność przy ustalaniu jednostki organizacyjnej będącej pracodawcą należy z kolei zachować w stosunku do złożonych struktur organizacyjnych prawa publicznego, których ustrój indywidualnie określa ustawa. Może ona bowiem indywidualnie wskazać tę jednostkę, w związku z czym w takim przypadku nie będzie można zastosować wyżej opisanych reguł wynikających z art. 3 kodeksu pracy (por. uchwały SN z: 24 stycznia 2012 r., III UZP 3/11, OSNP 2012 nr 15-16, poz. 197; 9 lutego 2012 r., I UZP 10/11, OSNP 2012 nr 23-24, poz. 291, a także wyrok SN z 6 listopada 2013 r., III PK 116/12, OSNP 2014 nr 9, poz. 130).

dr Katarzyna Kalata

radca prawny Kancelaria Kalata

Jeśli spółka zależna ma kontrahentów i nie ma wyłącznego kontrahenta spółki matki, nie była powołana w celu uniknięcia opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, nie ma podstaw do przypisania składek spółce matce. Jednak organ rentowy coraz częściej wydaje decyzje na spółki będące właścicielem kapitałowym. Wynika to z faktu, że takie spółki zazwyczaj posiadają znaczny majątek i ewentualne dochodzenie składek będzie łatwiejsze. Jeśli spółki działają w formie grupy kapitałowej i każda ze spółek zachowuje odrębność prawną i organizacyjną, ZUS nie ma podstaw, aby kwestionować umowy zawarte przez spółki. Jednak trzeba zawsze uważać w sytuacji zawierania umów cywilnoprawnych i umów o pracę wewnątrz grupy, bowiem podlegają one wnikliwej analizie podczas kontroli. Weryfikowany jest nie tylko przedmiot umowy o pracę czy umowy zlecenie, ale również powiązania osobowe, kapitałowe, umowy handlowe pomiędzy spółkami czy rozliczenia finansowe. Kluczowe jest również, kto nadzorował pracę podczas wykonywania umowy o pracę i umowy zlecenia oraz gdzie fizycznie praca była wykonywana oraz w jakich godzinach. Dlatego warto przenalizować powyższe aspekty, aby uniknąć niepotrzebnego sporu z ZUS.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485208-Spolka-dominujaca-to-nie-zawsze-platnik-skladek.html#.Y5CSU-zMJz9

 3. Razem raźniej, czyli jak się rozliczać w ramach grupy VAT

05 grudnia 2022 | Podatki i księgowość | Marcin Szymankiewicz

Dostawy towarów i świadczenia usług dokonane przez członka grupy na rzecz innego członka tej samej grupy nie są opodatkowane. To niejedyne korzyści z takiej przynależności.

„Fundamentalny charakter dla funkcjonowania grup VAT ma regulacja przewidująca, że dostawy towarów i świadczenie usług przez podmioty należące do tej grupy nie stanowią czynności podlegających opodatkowaniu (art. 8c ust. 1). Oznacza to neutralność podatkową wewnątrz grupy VAT. Wiąże się to z obopólnymi korzyściami zarówno dla podmiotów wchodzących w skład grupy VAT, jak i dla administracji podatkowej” – czytamy w uzasadnieniu do Polskiego Ładu wprowadzającego grupy VAT.

Wśród korzyści warto wymienić:

∑ mniej dokumentów do analizy dzięki mniejszej liczbie plików JPK_VAT,

∑ brak analizy odliczenia VAT wewnątrz grupy,

∑ brak faktur wewnętrznych w ramach grupy (wystarczy nota księgowa)

∑ wyłączenie, w przypadku obrotów wewnątrzgrupowych, mechanizmu podzielonej płatności.

Przynależność do grupy VAT mogą docenić zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy w ogóle nie odliczają VAT naliczonego lub odliczają VAT naliczony w części.

Zaletą grupy VAT jest też jej korzystny wpływ na płynność finansową firm, które do niej należą.

Przykład

Grupę VAT tworzą spółki: A. i B. Spółka A. świadczy usługi na rzecz spółki B. Wykonane przez spółkę A usługi na rzecz B nie są objęte VAT.

Jasne reguły przydają się wszystkim
Zasady opodatkowania poszczególnych czynności uznanych za świadczone przez grupę VAT dla innych podatników nie różnią się od zasad stosowanych przez innych podatników VAT. Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane przez członka grupy VAT na rzecz podmiotu spoza tej grupy VAT uważa się za dokonane przez grupę VAT.

Przykład

Grupę VAT tworzą spółki A i B. Spółka A wykonała usługi na rzecz firmy X. Usługi te uznaje się za wykonane przez grupę VAT na rzecz firmy X. Fakturę dokumentującą te usługi wystawia grupa VAT i ona rozlicza je w JPK_VAT.

Konsekwencją bytu grupy VAT jest uznanie, że dostawy towarów i świadczenie usług przez podmiot należący do tej grupy w stosunku do podmiotu do niej nienależącego uważa się za dokonane przez grupę.

Zasada ta funkcjonuje również w drugą stronę. A to oznacza, że dostawy towarów i świadczenie usług na rzecz podmiotu należącego do grupy VAT przez podmiot do niej nienależący uważa się za dokonane na rzecz tej grupy.

Przykład

Grupę VAT tworzą spółki A i B. Spółka A nabyła towary od firmy X. Dostawę towarów na rzecz spółki A dokonaną przez firmę X uznaje się za dokonaną na rzecz grupy VAT. Faktura dokumentująca dostawę powinna być wystawiona na grupę VAT i ona (ewentualnie) rozlicza podatek naliczony w JPK_VAT.

Usługi i dostawy oddziału
Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane przez oddział będący członkiem grupy VAT na rzecz:

∑ podatnika nieposiadającego siedziby na terytorium kraju, który utworzył ten oddział,

∑ innego oddziału podatnika, o którym mowa powyżej, położonego poza terytorium kraju

– uważa się za dokonane przez grupę VAT na rzecz podmiotu, który do niej nie należy (art. 8c ust. 4 ustawy o VAT).

A zatem dostawy towarów i świadczenie usług przez oddział będący członkiem grupy VAT na rzecz podatnika nieposiadającego siedziby na terytorium kraju, który utworzył ten oddział lub innego oddziału tego podatnika położonego poza terytorium kraju uważa się za dokonane przez grupę VAT na rzecz podmiotu, który do niej nie należy.

Przykład

Grupę VAT tworzą spółki A i B oraz odział w Polsce spółki francuskiej. Spółka francuska nie posiada w Polsce innego oddziału. Oddział w Polsce spółki francuskiej dokonał WDT na rzecz centrali spółki we Francji. Uznaje się, że WDT dokonała grupa VAT na rzecz centrali spółki francuskiej. Grupa VAT wystawia fakturę dokumentującą WDT i rozlicza je w JPK_VAT.

Natomiast dostawy towarów i świadczenie usług na rzecz oddziału będącego członkiem grupy VAT przez podatnika nieposiadającego siedziby na terytorium kraju, który utworzył ten oddział lub innego oddziału tego podatnika położonego poza terytorium kraju uważa się za dokonane na rzecz grupy VAT przez podmiot spoza tej grupy.

Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane na rzecz oddziału będącego członkiem grupy VAT przez:

∑ podatnika nieposiadającego siedziby na terytorium kraju, który utworzył ten oddział,

∑ inny oddział podatnika, o którym mowa powyżej, położony poza terytorium kraju

– uważa się za dokonane na rzecz grupy VAT przez podmiot spoza tej grupy (art. 8c ust. 5 ustawy o VAT).

Przykład

Grupę VAT tworzą: spółki A i B oraz odział w Polsce spółki francuskiej. Spółka francuska nie posiada w Polsce innego oddziału. Oddział w Polsce spółki francuskiej dokonał importu usług od centrali spółki we Francji. Uznaje się, że importu usług od centrali spółki francuskiej dokonała grupa VAT. Faktura dokumentująca import usług powinna być wystawiona na grupę VAT i ona rozlicza import usług w JPK_VAT (podatek należny i ewentualnie podatek naliczony).

Uwaga!

Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane:

∑ na rzecz oddziału będącego członkiem grupy VAT utworzonej w państwie członkowskim innym niż Polska, przez podatnika posiadającego siedzibę na terytorium kraju, który utworzył ten oddział, uważa się za dokonane na rzecz grupy VAT (art. 8c ust. 6 ustawy o VAT);

∑ przez oddział będący członkiem grupy VAT utworzonej w państwie członkowskim innym niż Polska, na rzecz podatnika posiadającego siedzibę na terytorium kraju, który utworzył ten oddział, uważa się za dokonane przez grupę

VAT (art. 8c ust. 7 ustawy o VAT).

Regulacje art. 8c ust. 6 i 7 realizują tezy zawarte w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE z 17 września 2014 r. (sygn. C-7/13 Skandia America Corp.).

Fiskus musi wyjaśniać wątpliwości
Przy okazji funkcjonowania oddziałów pojawia się wiele wątpliwości. Jak wskazał dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 10 maja 2022 r. (0114- KDIP1-2.4012.546.2021.1.RD) wątpliwości dotyczą kwestii czy świadczenia wykonywane przez oddział na rzecz centrali, świadczenia centrali na rzecz oddziału, których koszty są alokowane do działalności oddziału oraz czynności międzyoddziałowe (wykonywane przez oddział na rzecz innych zagranicznych oddziałów centrali zlokalizowanych w Rumunii i Słowacji) podlegają opodatkowaniu VAT.

Dyrektor KIS wyjaśnił, że aby móc odpowiedzieć na wątpliwości spółki, które świadczenia będą podlegały opodatkowaniu, a które nie należy zauważyć, że oddział, jak również oddziały centrali zlokalizowane w Rumunii i Słowacji nie należą do grupy VAT zaś centrala, razem z wybranymi innymi jednostkami z grupy kapitałowej A, jest członkiem tzw. grupy VAT.

„Ze względu na fakt, że oddział nie jest członkiem grupy VAT to w kontekście powołanych orzeczeń TSUE oraz wprowadzeniu do polskich przepisów nowego rodzaju podatnika jakim jest grupa VAT należy wskazać, że oddział dokonując świadczeń na rzecz centrali w istocie świadczy je na rzecz grupy VAT, której centrala jest członkiem. Zaś centrala dokonując świadczeń na rzecz oddziału dokonuje świadczeń jako grupa VAT na rzecz oddziału.

Pomimo, że centrala powiązana jest z oddziałem, należy ona do grupy VAT w Holandii, stanowi więc ona z wybranymi innymi jednostkami z grupy kapitałowej A innego podatnika w zakresie VAT. Dlatego usługi świadczone przez oddział na rzecz centrali lub odwrotnie, należy uznać za usługi świadczone między dwoma odrębnymi podatnikami. Tym samym świadczenia wykonywane przez oddział na rzecz centrali i świadczenia centrali na rzecz oddziału, których koszty są alokowane do działalności oddziału będą podlegały opodatkowaniu. Będą to świadczenia dokonywane pomiędzy odrębnymi podatnikami, a nie w ramach jednego podmiotu.

(…) Inaczej sytuacja będzie przedstawiała się w przypadku czynności międzyoddziałowych wykonywanych przez oddział na rzecz innych zagranicznych oddziałów centrali zlokalizowanych w Rumunii i Słowacji. W tym przypadku zarówno oddział, jak również oddziały centrali zlokalizowane w Rumunii i Słowacji nie należą do grupy VAT. Dlatego też biorąc pod uwagę, że są to oddziały jednostki macierzystej i nie wchodzą one do grupy VAT, czynności międzyoddziałowe (wykonywane przez oddział na rzecz innych zagranicznych oddziałów centrali zlokalizowanych w Rumunii i Słowacji) nie podlegają opodatkowaniu VAT. W takim przypadku będą to nadal czynności wykonywane w ramach jednego podatnika. (…)”.

Ważne!

Czynności wykonywane przez grupę VAT poza działalnością gospodarczą (np. działania w charakterze organu władzy), czyli pozostające poza systemem VAT nie są dokumentowane fakturami, nie są wykazywane w ewidencji VAT i deklaracji VAT – mogą mieć jednak wpływ na wysokość odliczenia podatku naliczonego. Sytuacja taka może wystąpić np. wtedy, gdy grupę VAT utworzy gmina ze spółkami komunalnymi.

Autor jest doradcą podatkowym

Unijny Trybunał wyjaśnia
Jak wskazał Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 11 marca 2021 r. w sprawie C812/19 (Danske Bank A/S, Danmark, Sverige Filial przeciwko Skatteverket): „(…) Artykuł 9 ust. 1 i art. 11 dyrektywy Rady 2006/112/WE (…) należy interpretować w ten sposób, że do celów podatku od wartości dodanej (VAT) zakład główny spółki znajdujący się w danym państwie członkowskim, który należy do utworzonej na podstawie owego art. 11 grupy VAT, oraz oddział tej spółki, który ma siedzibę w innym państwie członkowskim, należy uznać za odrębnych podatników, gdy ów zakład główny świadczy na rzecz wspomnianego oddziału usługi, których koszty przypisuje temu oddziałowi. (…)”.

TSUE podtrzymał tok rozumowania wyrażony w sprawie C-7/13 (dotyczył relacji z podmiotem spoza UE). Jak wskazał TSUE w wyroku z 17 września 2014 r. w sprawie C7/13 (Skandia America Corp. (USA), filial Sverige przeciwko Skatteverket): „(…) 1) Artykuł 2 ust. 1, art. 9 i 11 dyrektywy Rady 2006/112/WE (…) należy interpretować w ten sposób, że usługi świadczone przez główny zakład spółki położony w państwie trzecim na rzecz oddziału spółki znajdującego się w państwie członkowskim stanowią transakcje podlegające opodatkowaniu, jeżeli oddział jest członkiem grupy osób, które mogą zostać uznane za jednego podatnika podatku od wartości dodanej.

Artykuły 56, 193 i 196 dyrektywy 2006/112 należy interpretować w ten sposób, że w sytuacji, w której zakład główny spółki znajdującej się w państwie trzecim świadczy odpłatnie usługi na rzecz oddziału tej samej spółki znajdującego się w państwie członkowskim, a oddział ten jest członkiem grupy osób, które mogą zostać uznane za jednego podatnika podatku od wartości dodanej w tym państwie członkowskim, to grupa ta, jako nabywca tych usług, staje się zobowiązana do uisz- czenia podatku od wartości dodanej podlegającego zapłacie. (…)”. ∑

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485410-Razem-razniej-czyli-jak-sie-rozliczac-w-ramach-grupy-VAT.html#.Y5CSpezMJz8

 4. Kiedy rozpoznać koszty przy modułowym wdrożeniu systemu IT

05 grudnia 2022 | Podatki i księgowość | Julia Bednarska

Wydatki poniesione na etapowe wdrożenie po oddaniu do używania pierwszego modułu, powinny być rozpoznane jako koszt uzyskania przychodu proporcjonalnie do przewidzianego okresu odpłatnego udostępnienia systemu.

Tak wynika z interpretacji indywidualnej dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 15 września 2022 r. (0111-KDIB1-3.4010.449.2022.1.AN).

Istota sprawy sprowadzała się do określenia, w którym momencie powinny zostać rozpoznane jako koszty uzyskania przychodu wydatki na wdrożenie systemu IT poniesione po oddaniu do użytkowania jego pierwszego modułu. W ocenie podatnika powinny być one rozpoznane jako koszt uzyskania przychodu proporcjonalnie do przewidzianego okresu odpłatnego udostępnienia platformy zakupowej. Organ podatkowy uznał to stanowisko za prawidłowe.

Spółka należąca do podatkowej grupy kapitałowej (dalej: PGK) rozpoczęła działania w 2018 r. Polegały one na rozwoju digitalizacji procesów zakupów poprzez wykorzystanie platformy zakupowej dla podmiotów należących do PGK. Realizacja projektu odbywała się etapowo. Zaplanowano wdrożenie na przestrzeni kolejnych lat kilku modułów.

By móc uruchomić platformę zakupową spółka zawiązała z kontrahentem umowę na wdrożenie i udostępnienie systemu. W ramach tej umowy kontrahent zobowiązał się m.in. do wykonania i wdrożenia systemu, udzielenia licencji na korzystanie z oprogramowania dla podmiotów z grupy i zapewnienia utrzymania systemu. Finalny odbiór efektów realizacji umowy nastąpił w styczniu 2022 r. W ramach wdrożenia platformy zakupowej spółka poniosła szereg dodatkowych wydatków na rzecz innych kontrahentów, w tym m.in.: dostosowanie projektu, wynagrodzenie kierownika projektu, koszty zarządzania projektem i koszty świadczenia usług doradczych. Koszty te były stopniowo ponoszone przez cały okres realizacji projektu, tzn. między latami 2018 i 2022.

Zgodnie z koncepcją spółki platforma zakupowa została udostępniona odpłatnie innym podmiotom z PGK na podstawie umowy leasingowej, gdzie okresem rozliczeniowym jest kwartał. Pierwsze opłaty leasingowe naliczono dopiero po finalnym odbiorze całego projektu, który nastąpił na początku 2022 r. Tym samym był to pierwszy przychód spółki z tego tytułu. Jednocześnie podmioty należące do PGK mogły korzystać z poszczególnych modułów platformy zakupowej wraz z ich stopniowym wdrażaniem – z pierwszego korzystano już od początku października 2019 r.

Wynagrodzenie z umowy leasingowej skalkulowane jest tak, by pokryć wszystkie koszty poniesione przez spółkę na przygotowanie platformy zakupowej oraz by zapewnić oczekiwany poziom zysku. Obejmuje ono m.in. koszty poniesione przez spółkę przed rozpoczęciem funkcjonowania pierwszego modułu i opłaty miesięczne z tytułu udostępniania systemu.

Komentarz eksperta
Julia Bednarska

konsultant w dziale prawnopodatkowym PwC

Kwestia sporna sprowadza się do określenia momentu rozpoznania jako kosztu uzyskania przychodu wydatków na wdrożenie systemu IT poniesione po oddaniu do używania jego pierwszego modułu.

Zgodnie z art. 15 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (dalej: „CIT”) koszty uzyskania przychodów bezpośrednio związane z przychodami, poniesione w latach poprzedzających rok podatkowy oraz w roku podatkowym, są potrącalne w tym roku podatkowym, w którym osiągnięte zostały odpowiadające im przychody. Natomiast koszty uzyskania przychodów, inne niż koszty bezpośrednio związane z przychodami, są potrącalne w dacie ich poniesienia (art. 15 ust. 4d ustawy o CIT). Jednocześnie, zgodnie z art. 15 ust. 6 ustawy o CIT, kosztem uzyskania przychodów są odpisy amortyzacyjne z tytułu zużycia wartości niematerialnych i prawnych (dalej: „WNiP”). Nie uważa się również za koszty uzyskania przychodów wydatków na nabycie lub wytworzenie we własnym zakresie WNiP (art. 16 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o CIT).

Mając na uwadze treść przywołanych przepisów należy stwierdzić, że wydatki na nabycie lub wytworzenie WNiP nie mogą zostać bezpośrednio zaliczone do kosztów uzyskania przychodów, ponieważ takim kosztem będą dopiero odpisy amortyzacyjne.

Przenosząc wspomniane regulacje na grunt stanu faktycznego, projekt wdrożenia systemu IT doprowadził do powstania nowej WNiP. Jednocześnie przekazanie do używania WNiP nastąpiło z początkiem października 2019 r. w momencie rozpoczęcia funkcjonowania pierwszego modułu. Z tego względu późniejsze wydatki poniesione na wdrożenie systemu IT nie będą mogły powiększyć wartości początkowej WNiP. Co więcej, przepisy ustawy o CIT nie przewidują ulepszenia WNiP.

Jak wskazała spółka we wniosku, wątpliwość w sprawie sprowadza się do rozważenia trzech wariantów rozpoznania momentu poniesienia wydatków: jednorazowo w momencie uzyskania pierwszego przychodu z tytułu udostępnienia WNiP, zgodnie z datą poniesienia każdego kosztu lub proporcjonalnie do przewidzianego okresu odpłatnego udostępniania WNiP. Zdaniem spółki, ze względu na bezpośredni związek kosztów z przychodami zasadne jest, by wydatki te zostały rozłożone w czasie w kolejnych latach podatkowych, co potwierdziło stanowisko dyrektora KIS.

Odrębną kwestią pozostaje to, czy już w momencie oddania do używania pierwszego modułu istniała możliwość rozpoznania systemu jako WNIP i dlaczego obciążenia pomiędzy spółkami w ramach PGK nastąpiły dopiero od 2022 r., jeśli system był wykorzystywany od 2019 r. Nie rozstrzygnięto również dlaczego obciążenia między podmiotami zostały określone na czas 25 miesięcy. Tematy te nie były przedmiotem interpretacji.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485406-Kiedy-rozpoznac-koszty-przy-modulowym-wdrozeniu-systemu-IT.html#.Y5CTR-zMJz9

 5. Fiskus bezpodstawnie forsuje wartość historyczną

07 grudnia 2022 | Rachunkowość | Aleksandra Tarka

Kosztem przy obniżeniu wkładu w spółce komandytowej powstałej z przekształcenia spółki z o.o. jest wartość bilansowa przekształcanej, w tej części, która pokryła wkład.

W listopadzie 2021 r. komandytariusz wystąpił o interpretację dotyczącą PIT. We wniosku wskazał, że spółka komandytowa w której jest udziałowcem powstała z przekształcenia spółki z o.o., a ta wcześniej z przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej.

Mężczyzna tłumaczył, że jako jednoosobowy przedsiębiorca planował docelowo przekształcić swoją firmę w spółkę komandytową. Dwuetapowy wariant wybrano dlatego, że k.s.h. nie przewidywał możliwości bezpośredniego przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę osobową tj. komandytową.

Wnioskodawca wskazał, że wspólnicy planują obniżenie jego wkładu w spółce komandytowej. Zapytał czy w związku z tym koszt uzyskania przychodu powinien być rozpoznany jako wartość bilansowa spółki przekształcanej w tej części, która pokryła jego wkład w przekształconej.

Fiskus odpowiedział, że nie. Stwierdził, że w opisanej sytuacji dojdzie do zmniejszenia jego udziału kapitałowego z art. 5a pkt 28 lit. c ustawy o PIT, które następuje w inny sposób niż określony w art. 24 ust. 5 pkt 1 tej ustawy.

Urzędnicy tłumaczyli, że planowane obniżenie wkładu i związane z tym kwoty spłaty będzie skutkować powstaniem po stronie podatnika przychodów podlegających opodatkowaniu z kapitałów pieniężnych (art. 10 ust. 1 pkt 7 w zw. z art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT).

Zaznaczyli też, że do końca 2020 r. zmniejszenie udziału kapitałowego w spółce komandytowej traktowane było jak wystąpienie wspólnika z tej spółki i powołali się na postanowienia art. 13 ust. 2 ustawy nowelizującej. Dlatego w ocenie fiskusa zasadnym jest zastosowanie zasad, o których mowa w tym przepisie również do zwrotu części wkładu. W konsekwencji przychód będzie mógł zostać pomniejszony o wydatki faktycznie poniesione na nabycie przekształcanego przedsiębiorstwa w postaci jednoosobowej działalności tzw. wydatki historyczne.

Udziałowiec zaskarżył interpretację i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu uwzględnił jego skargę.

Sąd zauważył, że od wejścia w życie 1 stycznia 2021 r. ustawy nowelizującej spółki komandytowe uznano za podatników CIT. A między stronami nie ma sporu, że w sprawie mają zastosowanie art. 24 ust. 5 pkt 1a ustawy o PIT oraz art. 13 ust. 2 pkt 1 ustawy nowelizującej. Niemniej nie definiują one w żaden sposób pojęcia wydatków na nabycie lub objęcie udziału w spółce komandytowej. A na gruncie reguł znaczeniowych języka powszechnego przez pojęcie wydatku rozumie się sumę, która ma być wydana albo sumę wydaną na coś.

Ponadto jak podkreślił WSA wydatki na nabycie lub objęcie z art. 13 ust. 2 ustawy nowelizującej muszą dotyczyć udziału w spółce, o której mowa w tym przepisie, nie zaś przedmiotu wkładu do takiej spółki.

Dlatego sąd zgodził się ze skarżącym, że jego wydatkami na nabycie udziałów była wartość bilansowa spółki przekształcanej w tej części, która pokryła jego wkład w przekształconej spółce komandytowej. Wskazana wartość stanowi bowiem równowartość majątku skarżącego, która została przez niego wydatkowana celem nabycia udziału.

WSA nie umknęło również, że art. 13 ust. 2 ustawy nowelizującej nie zawiera odesłania do żadnego z przepisów ustawy o PIT precyzującego zasady ustalania koszów uzyskania przychodów. W szczególności odesłania m. in. do postanowień art. 22 ust. 1f precyzujących zasady ustalania kosztów uzyskania przychodów rozpoznawanych odpowiednio na moment objęcia udziałów i ich zbycia.

Przyjęcie, że pod pojęciem wydatku na nabycie lub objęcie udziału z art. 13 ust. 2 ustawy nowelizującej należy rozumieć tzw. koszt historyczny, możliwe byłoby zaś jedynie w sytuacji, gdy tego rodzaju reguła wynikała wprost z precyzyjnego brzmienia przepisu ustawy podatkowej.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 27 października 2022 r.

Sygnatura akt: I SA/Po 329/22

Danuta Kluska

konsultant w Dziale Doradztwa Podatkowego BDO, biuro w Krakowie

Komentowany wyrok wpisuje się w zauważalnie zarysowującą się linię orzeczniczą sądów administracyjnych, zgodnie z którą koszt podatkowy przy zbyciu ogółu praw i obowiązków wspólnika spółki osobowej, a także – jak w komentowanej sprawie – obniżeniu wartości wkładu wspólnika spółki osobowej, która powstała w wyniku przekształcenia spółki kapitałowej, stanowi wartość udziałów (akcji) spółki przekształcanej, określona na moment przekształcenia.

W komentowanym rozstrzygnięciu Sąd wskazał wprost, że kosztem uzyskania przychodu w związku z obniżeniem wkładu w spółce komandytowej powstałej z przekształcenia spółki z o.o. jest wartość bilansowa spółki przekształcanej – sp. z o.o.- w tej części, która pokryła wkład w przekształconej spółce komandytowej. Objęcie udziałów spółki komandytowej „kosztowało” podatnika udziały w spółce z o.o. i to ich wartość powinna zostać odliczona od przychodu.

Pogląd ten pozostaje w sprzeczności z twierdzeniami organów podatkowych, z których większość nakazuje odnosić się do wcześniejszych kosztów nabycia lub objęcia udziałów (akcji) spółki przekształcanej. Organy argumentują swoje podejście przyjętą w przepisach prawa handlowego dotyczących przekształceń sukcesją. Według organów przekształcenie nie jest momentem objęcia nowego prawa, ale kontynuacją prawa uczestnictwa w spółce w nowej formie. Dlatego też, skoro nadal mamy do czynienia z tym samym podmiotem, to koszty pozostają te same. Przyjęcie odmiennego podejścia, stanowiłoby według organów sposób na aktualizację kosztów poprzez podnoszenie ich wartości w stosunku do tych faktycznie poniesionych przed przekształceniem. Dlatego też koszty te powinny być ustalane zgodnie z zasadą „kontynuacji kosztów” tj. zasadą „kosztu historycznego”.

O ile więc stanowisko organów podatkowych jest nadal negatywne, być może kolejny wyrok sądu administracyjnego daje podatnikom nadzieję na zmianę tej tendencji i – być może w przyszłości – pozytywne rozstrzygnięcia już na etapie postępowania podatkowego.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485576-Fiskus-bezpodstawnie-forsuje-wartosc-historyczna.html#.Y5CTe-zMJz9

 

PZP | Prasówka | 6 grudnia 2022 r.

Portal ZP

Wyjaśnienie rażąco niskiej ceny objęto tajemnicą? Nadal można złożyć odwołanie

Dodano: 6 grudnia 2022

Objęcie tajemnicą przedsiębiorstwa wyjaśnień w zakresie kalkulacji ceny ofertowej nie wyklucza możliwości ich zakwestionowania w drodze środków ochrony prawnej. Izba nie podzieliła stanowiska podmiotu zamawiającego, zgodnie z którym zarzut dotyczący rażąco niskiej ceny był bezprzedmiotowy, z uwagi na fakt, że wykonawca nie zna treści złożonych przez konkurenta wyjaśnień i nie wniósł o dokonanie ich odtajnienia (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 5 września 2022 r. sygn. akt KIO 2192/22).

Nie sposób zgodzić się z tezą, że w tych okolicznościach podniesienie zarzutu rażąco niskiej ceny było niedopuszczalne. Skład orzekający podkreślił, że wykonawca ma prawo podnieść zarzut dotyczący każdej czynności i każdego zaniechania zamawiającego. Następnie – o ile taki zarzut zostanie podniesiony w terminie – Izba ma obowiązek merytorycznie go ocenić. W sytuacji jednak, gdy treść wyjaśnień, które są kluczowe dla ustalenia kwestii realności ceny, pozostaje niejawna, wykonawcę obciąża ryzyko związane z formułowaniem zarzutów bez znajomości tych wyjaśnień.

Dalej KIO stwierdziła, że przedmiotem orzekania Izby nie jest całokształt wyjaśnień złożonych przez wykonawcę, ale ich ocena przez zamawiającego w zakresie, w jakim zostało to zakwestionowane w odwołaniu i w granicach zakreślonych tam podstaw faktycznych zarzutów.

Zgodnie bowiem z art. 555 ustawy Pzp Izba nie może orzekać co do zarzutów, które nie były zawarte w odwołaniu. Nie jest więc tak, że samo wniesienie odwołania kwestionującego złożone wyjaśnienia powoduje, że Izba bada je w każdym aspekcie, w oderwaniu od tego, co zakwestionowano w odwołaniu. Zakres zarzutu wyznaczają bowiem okoliczności faktyczne, w których wykonawca upatruje niezgodności z przepisami ustawy.

W przedmiotowej sprawie ocenie Izby podlegało to, czy złożone przez konkurenta wyjaśnienia pozwalały uznać, że cena oferty nie jest rażąco niska. Ocena ta dotyczyła jednak tych aspektów wyjaśnień, które zostały zakwestionowane w odwołaniu.

https://www.portalzp.pl/nowosci/wyjasnienie-razaco-niskiej-ceny-objeto-tajemnica-nadal-mozna-zlozyc-odwolanie-29363.html

 

Rynek Infrastruktury

Jeden chętny do opracowań dla poszerzenia A1

Elżbieta Pałys | źródło: RI | 06.12.2022

Firma Multiconsult Polska złożyła jedyną ofertę w przetargu na opracowanie materiałów do decyzji środowiskowej dla poszerzenia autostrady A1 na odcinku między węzłami Toruń Południe i Włocławek Północ.

Multiconsult jest gotów podjąć się zadania za 5,466 mln zł. To ponad dwukrotnie więcej, niż przewidział inwestor – budżet GDDKiA na to zadanie wynosi 2,415 mln zł.

Autostrada północ – południe na tym odcinku ma być poszerzona o dodatkowy (trzeci) pas ruchu, który miałby być budowany w pasie dzielącym.

Rozbudowa planowana jest m.in. z myślą o planowanej budowie drogi ekspresowej S10 od węzła Włocławek Północ do Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej, a także między Toruniem i Bydgoszczą. Zakłada się, że A1 przejmie część ruchu z S10 Szczecin – Warszawa.

GDDKiA planowała zamówić dokumentację, która określiłaby zakres rzeczowy i finansowy przedsięwzięcia, w tym rozwiązania geometryczne drogi, konstrukcję dodatkowego pasa, odwodnienie oraz granice terenowe inwestycji. Te opracowania miały być wykonane w ciągu 34 miesięcy. Teraz w pierwszej kolejności inwestor musi zdecydować o ewentualnym zwiększeniu budżetu.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/jeden-chetny-do-opracowan-dla-poszerzenia-a1-84018.html

 

Rzeczpospolita

 1. Kara umowna jako przesłanka wykluczenia

Mirella Lechna-Marchewka | Publikacja: 30.11.2022 11:01

Próba wykładani przepisu art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. w taki sposób, by za wszelką cenę utrzymać karę umowną w katalogu sankcji pozwalających na wykluczenie z postępowania o zamówienie publiczne, nie usunie problemów związanych ze stosowaniem tego przepisu.

Od czasu uchwalenia nowej ustawy – Prawo zamówień publicznych uczestnicy rynku zamówień publicznych mają kłopot z wypełnianiem formularza jednolitego dokumentu zamówienia JEDZ w części III sekcja C. Przyczyną jest przepis art. 109 ust. 1 pkt 7 dotyczący możliwości wykluczenia wykonawcy, który nienależycie wykonał poprzednie zamówienie. W opinii wydanej 2 listopada br. prezes Urzędu Zamówień Publicznych zauważa, że stosowanie tego przepisu jest problematyczne w polskich specyficznych realiach funkcjonowania kary umownej. Zdaniem prezesa UZP remedium ma być wskazówka, że kara bez funkcji odszkodowawczej nie wypełnia przesłanki wykluczenia.

Utrata zaufania
Przesłanka wykluczenia dotycząca nienależytego wykonania poprzedniego zamówienia, o której mowa w art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p., została w 2014 r. skodyfikowana jako przesłanka fakultatywna w art. 57 ust. 4 lit. g dyrektywy 2014/24/UE (dyrektywa klasyczna). Pozwala ona zamawiającemu wyeliminować z udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia wykonawcę, który wykazywał znaczące lub uporczywe niedociągnięcia w spełnieniu istotnego wymogu w ramach wcześniejszej umowy w sprawie zamówienia publicznego, wcześniejszej umowy z podmiotem zamawiającym lub wcześniejszej umowy w sprawie koncesji, które doprowadziły do wcześniejszego rozwiązania tej wcześniejszej umowy, odszkodowań lub innych porównywalnych sankcji.

Znaczenie tej przesłanki rozwija motyw 101 dyrektywy klasycznej, wskazując, że zamawiający powinni móc wykluczyć z postępowania wykonawców, którzy wykazali poważne braki w odniesieniu do spełnienia istotnych wymogów; np. niedostarczenie produktu lub niewykonanie zamówienia, znaczące wady dostarczonego produktu lub świadczonej usługi, które spowodowały ich niezdatność do użytku zgodnie z przeznaczeniem, lub niewłaściwe zachowanie podające w wątpliwość wiarygodność wykonawcy. Wskazuje to, że tylko wyjątkowo można stwierdzić nierzetelność wykonawcy uzasadniającą jego wykluczenie z rynku zamówień.

Może to nastąpić w sytuacji, gdy interes poprzedniego zamawiającego jako wierzyciela nie został zaspokojony, w związku z czym zamawiający ten domaga się m.in. odszkodowania. Ta podstawa wykluczenia opiera się bowiem na podstawowym elemencie w stosunku między zamawiającym a wykonawcą, a mianowicie na rzetelności wykonawcy, stanowiącej podstawę zaufania (Meca C-41/18). Z dostępu do zamówienia mogą być więc wykluczeni wykonawcy, do których zamawiający utracił zaufanie z powodu nienależytego wykonania poprzedniego zamówienia (Delta C-267/18) i zakłada, że nie będą oni w stanie wykonać nowego zamówienia w sposób należyty.

Wiarygodność wykonawcy
Poprzednia ustawa – Prawo zamówień publicznych z 2004 r. implementowała przesłankę wykluczenia z powodu deficytu w realizacji poprzedniego zamówienia w ten sposób, że dla jej zaistnienia konieczne było zasądzenie odszkodowania od wykonawcy na rzecz zamawiającego (por. art. 24 ust. 5 pkt 4 poprzedniej ustawy). Ponieważ według polskiego prawa cywilnego odszkodowanie z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy może nastąpić także poprzez zapłatę kary umownej, nie ulegało wątpliwości, że zasądzona kara umowna mieściła się w pojęciu „odszkodowanie”. Tak też ukształtowała się praktyka badania podstaw wykluczenia.

Jednocześnie jednak z hipotezy normy art. 24 ust. 5 pkt 4 wyłączone były przypadki, w których kara umowna nałożona na wykonawcę została np. dobrowolnie zapłacona, nie była egzekwowana lub powstał spór co do zasadności jej naliczenia. Można było mieć uzasadnioną wątpliwość, czy art. 24 ust. 5 pkt 4 poprzedniej ustawy realizował cele dyrektywy, skoro przez długie lata trwania procesu sądowego nie pozwalał wyeliminować nierzetelnego wykonawcy z dostępu do kolejnego zamówienia.

Prawdopodobnie tym właśnie kierował się polski ustawodawca, kiedy w art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. w zakresie badania przesłanki „odszkodowania” zrezygnował w elementu „zasądzenia” i obecnie wymaga, by – dla zaistnienia przesłanki wykluczenia – nienależyte wykonanie zamówienia jedynie „doprowadziło do odszkodowania”.

W efekcie doszło do znacznego rozszerzenia przypadków, które z mocy prawa podważają wiarygodność wykonawcy w dostępie do zamówienia. Oto bowiem za „doprowadzenie do odszkodowania” można było uznać każdy przypadek nałożenia na wykonawcę kary umownej. Przykładowo Urząd Zamówień Publicznych w wydanym komentarzu do przepisu interpretuje słowo „odszkodowanie” w art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p., wskazując, że odnosi się ono do pojemnej kategorii, obejmującej także surogaty odszkodowania, w tym karę umowną na podst. art. 483 k.c., naliczenie zaś kary umownej, nawet kwestionowane, czy zapłata kary umownej wypełniają znamiona przesłanki wykluczenia.

Z perspektywy prawa cywilnego trudno się spierać z powyższą interpretacją przepisu. Jednocześnie jednak doświadczenia rodzimej praktyki stosowania przepisów o karze umownej w zamówieniach publicznych każą zadać pytanie, czy rzeczywiście taka regulacja krajowego prawa zamówień publicznych realizuje cele dyrektywy klasycznej.

Obowiązki w JEDZ
Konfrontacja regulacji z art. 57 ust. 4 lit. g dyrektywy klasycznej z polskim obrotem prawnym szybko zakończyła się porażką wykonawców. Europejski standardowy formularz bowiem w interesującym nas zakresie (część III sekcja C) wymaga, aby wykonawca oświadczył, czy znalazł się w sytuacji w której wcześniejsza umowa o zamówienie publiczne została rozwiązana przed czasem lub w której nałożone zostało odszkodowanie lub inne porównywalne sankcje w związku z tą wcześniejszą umową. Mimo że instrukcja wypełniania JEDZ wyjaśnia, że szczegółowe pytania w formularzu należy rozpatrywać „przez pryzmat danej przesłanki wykluczenia”, to jednak przez pewien czas na polskim rynku zamówień kształtowała się praktyka, zgodnie z którą istnieje dystynkcja pomiędzy treścią oświadczenia JEDZ a przepisami formułującymi przesłankę wykluczenia (por. np. KIO 706/20). W efekcie uznawano, że w oświadczeniu JEDZ wykonawca powinien notyfikować wszystkie fakty dotyczące nienależytego wykonania zamówienia bez ich selekcji pod kątem wystąpienia znamion przesłanki wykluczenia. Dopiero dodatkowe informacje, jakie miał podać wykonawca, miały wyjaśnić, czy dane fakty świadczą o wystąpieniu przesłanki wykluczenia (por. także KIO 80/19, KIO 2336/19, SO w Warszawie w sprawach XXIII Ga 9218/17 oraz XXIII Ga 469/19). Nietrudno zauważyć, że powyższe orzeczenia zapadły przed wejściem w życie art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. Dlatego nie dotyczyły zakresu notyfikowania kary umownej, lecz raczej obowiązku notyfikowania faktu rozwiązania umowy o zamówienie publiczne. Zjawisko to w polskich zamówieniach publicznych nie jest jednak tak nagminne jak nałożenie kary umownej. Dlatego dopiero wraz z art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p., który objął również nałożone kary umowne (a te, zgodnie z powyższą praktyką, należało bez wyjątku notyfikować), uwidocznił się problem naruszenia zasady proporcjonalności w dostępie do zamówienia.

Opinia prezesa UZP
UZP dostrzegł problemy przy badaniu rzetelności wykonawcy na podstawie okoliczności dotyczących realizacji poprzedniego zamówienia, co zaowocowało wydaną 2 listopada 2022 r. opinią pt. „Kara umowna w kontekście przesłanki wykluczenia wykonawcy z powodu nieprawidłowości w realizacji wcześniejszych umów a sposób wypełniania JEDZ”.

W pierwszej kolejności opinia podtrzymuje, że zobowiązanie do poinformowania zamawiającego o uprzednich nieprawidłowościach w realizacji umowy należy łączyć z treścią przesłanki wykluczenia z art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. Tym samym opinia powtarza funkcjonującą w obrocie instrukcję dotyczącą wypełnienia formularza JEDZ, a pozytywnego efektu należy upatrywać w jednoznacznym zakwestionowaniu przez prezesa UZP odmiennego poglądu prawnego prezentowanego wcześniej przez KIO i SO w tej kwestii. Daje to nadzieje na ujednolicenie praktyki w kierunku zawężenia obowiązku notyfikacji do faktów wypełniających znamiona przesłanki wykluczenia.

W kwestii samej kary umownej opinia stwierdza, że wykładnia elementu przesłanki wykluczenia w postaci „odszkodowania” nie może być zawężana do „odszkodowania sensu stricto” rozumianego jako odszkodowanie uzyskane w oparciu o zasady ogólne odpowiedzialności odszkodowawczej przewidziane w art. 471 k.c., bowiem ustalone w umowie na podstawie art. 483 § 1 k.c. kary umowne mieszczą się w pojęciu „odszkodowanie”, gdyż stanowią formę naprawienia szkody.

W efekcie z opinii wynika, że wykonawca w JEDZ ma wskazać tylko te okoliczności realizacji poprzednich zamówień, w których została nałożona kara umowna na skutek wystąpienia łącznie: niewykonania lub nienależytego wykonania zamówienia z przyczyn leżących po stronie wykonawcy, znaczącego co do stopnia lub zakresu oraz dotyczącego istotnego zobowiązania. Tym samym kara umowna, co do zasady, podlega notyfikacji.

Jednocześnie opinia dostrzega, że praktyka stosowania przepisu art. 483 k.c. o karach umownych rozwinęła się w kierunku oderwania kary od jej podstawowej funkcji kompensacyjnej. Od lat bowiem w orzecznictwie i praktyce zamówień publicznych utrwala się stosowanie kary umownej w oderwaniu od naprawienia szkody poniesionej przez wierzyciela z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. W wyrokach Krajowej Izby Odwoławczej kary umowne traktowane są jako element ochrony interesu publicznego, stanowiący czynnik represji, motywator, zabezpieczenie należytego wykonania umowy czy instrument dyscyplinujący wykonawców. Także Sąd Najwyższy abstrahuje od odszkodowawczej funkcji kary umownej, stwierdzając, w formie zasady prawnej (sygn. SN III CZP 61/03), że kara umowna jest należna wierzycielowi także wtedy, gdy w ogóle nie poniósł on szkody.

Dlatego też, biorąc pod uwagę treść przepisu art. 109 ust. 1 pkt 7, opinia wskazuje w konkluzji, że sam fakt naliczenia kary umownej nie stanowi automatycznie podstawy wykluczenia wykonawcy z postępowania. Precyzuje dalej, że art. 109 ust. 1 pkt 7 obejmuje hipotezą jedynie taką karę umowną, która realizuje funkcję odszkodowawczą. Innymi słowy notyfikacji w JEDZ podlegają nie wszystkie naliczone kary umowne, ale tylko te, które rekompensują zamawiającemu poniesioną szkodę.

Ponieważ opinia wcześniej zauważa, że różne funkcje kary umownej wynikają ze sposobu ukształtowania postanowień umownych, wydaje się, że prezes UZP wyłącza z obowiązku notyfikacji tylko te kary umowne, które literalnie (na podstawie umowy) oderwane są od funkcji odszkodowawczej. Co jednak z przypadkami, w których funkcja odszkodowawcza kary umownej zostaje zniweczona z uwagi na fakt, że kara umowna została nałożona, chociaż zamawiający w ogóle nie poniósł szkody lub też wartość negatywnych konsekwencji nienależytego wykonania zamówienia jest znacznie niższa niż wysokość kary umownej? Czy redukcja kary umownej z tego powodu wyłącza taką karę z obowiązku notyfikacji z uwagi na to, że kara pełni przede wszystkim inną funkcję niż odszkodowawcza? Opinia nie daje podstawy, aby w takim przypadku pominąć karę umowną w JEDZ, stąd należy się spodziewać, że nie wpłynie ona w sposób istotny na zmniejszenie obecnych obowiązków informacyjnych wykonawcy.

Bariera w dostępie do zamówienia
Próba wykładania przepisu art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. w taki sposób, by za wszelką cenę utrzymać karę umowną w katalogu sankcji pozwalających na wykluczenie z postępowania o zamówienie publiczne, nie usunie problemów związanych ze stosowaniem tego przepisu. Błąd leży bowiem w samej koncepcji, zgodnie z którą nałożenie kary umownej miałoby świadczyć o tym, że wykonawca przestał być wiarygodny. Z polskiej tradycji i praktyki realizacji umów o zamówienie publiczne wynika, że badanie historii realizacji poprzedniego zamówienia najczęściej wykaże, że na wykonawcę nałożono karę umowną. Klauzula dotycząca kary umownej z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy znajduje się bowiem w treści wszystkich lub prawie wszystkich umów o zamówienie publiczne, a dwóch na trzech zamawiających faktycznie nakłada na wykonawców kary umowne (vide raport Urzędu Zamówień Publicznych dotyczący stosowania kar umownych w zamówieniach publicznych z 2018 r.). Badanie UZP wskazuje także, że nieprawidłowości, na podstawie których nałożono kary umowne, najczęściej nie miały wpływu na realizację zamówienia lub miały wpływ niewielki (80 proc.), a zamawiający najczęściej nie dochodzili zapłaty kar umownych przed sądem, jeśli nie uzyskali zapłaty od wykonawcy (a zapłata kary umownej miała miejsce w dwóch na pięć przypadków). O czym to świadczy? Zebrane przez UZP dane wskazują, że narzędzie w postaci kary umownej jest w Polsce stosowane rutynowo, a kary umowne są nakładane bez oceny, czy i w jakim stopniu dane zachowanie wykonawcy objęte sankcją kary umownej podaje w wątpliwość jego wiarygodność. A tylko w takich przypadkach dyrektywa klasyczna pozwala ograniczyć wykonawcy dostęp do zamówienia.

Zaproponowana w opinii wykładnia przepisu art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. w dalszym ciągu nie prowadzi zatem do jego zgodności z zasadą proporcjonalności, która wymaga, by w procedurze udzielenia zamówienia stosować środki odpowiednie i konieczne do osiągnięcia celu, ale jednocześnie najmniej uciążliwe. Zadaniem przepisów o zamówieniach publicznych jest bowiem nie tylko zapewnienie wykonawcom równego i niedyskryminującego dostępu do zamówienia, ale także usuwanie barier w dostępie do zamówienia, nawet jeśli nie mają one dyskryminującego charakteru, lecz są nieproporcjonalne.

Przepis art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. ma więc charakter bariery. Potwierdza to rynek, bowiem coraz częściej usłyszeć można, że zamawiający rezygnują z weryfikowania rzetelności wykonawcy na podstawie jego historii kontraktowej. Jednak lekceważenie przepisu jako zbyt uciążliwego pozbawia zamawiających ważnej podstawy do badania rzetelności wykonawcy. Tymczasem w polskich zamówieniach istnieje potrzeba weryfikacji wykonawcy na podstawie jego historii kontraktowej, co wynika choćby z tego, że Polska była swego czasu prekursorem badania rzetelności wykonawcy w tym zakresie (patrz nowelizacja starego p.z.p. z 2011 r. znana jako LexAlpine). Wprawdzie w tamtym czasie regulacja krajowa została uznana za niezgodną z prawem unijnym (wyrok w sprawie Forposta, C-465/11), ale przesądził o tym automatyzm wykluczenia, ogólnie niedopuszczalny w europejskim prawie zamówień publicznych. Niestety, jak widać, z automatyzmu trudno nam zrezygnować, skoro chcemy automatycznie przyjmować, że kara umowna stanowi przesłankę wykluczenia. Interpretacja powinna zmierzać w przeciwnym kierunku, a mianowicie, że art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p. nie obejmuje nałożonych kar umownych, chyba że zachowanie wykonawcy będące podstawą ich nałożenia podaje w poważną wątpliwość jego wiarygodność.

https://www.rp.pl/administracja/art37508171-kara-umowna-jako-przeslanka-wykluczenia

 2. Zamówienia publiczne: teraz można renegocjować umowy

Hanna Żuchowska-Stacha | Publikacja: 30.11.2022 11:08

Wykonawcy i zamawiający mogą zgodnie z nowymi przepisami wprowadzać do kontraktów postanowienia, które pozwolą na zmianę wynagrodzenia.

Każdy wykonawca, który realizuje zamówienia publiczne, wie, jak trudno jest zmienić warunki kontraktu po jego zawarciu. Trzeba liczyć się z ograniczeniami ustawowymi, umownymi, jak i samym oporem zamawiającego. Umowy w przedmiocie wykonania zamówień publicznych są często długotrwałe, więc realizacja zamówienia na warunkach wskazanych w ofercie to nie lada wyzwanie. W dobie kryzysu jest to tym bardziej trudne, bo warunki rynkowe diametralnie się zmieniły. Problem ten zauważył również ustawodawca, który przewidział katalog możliwości, z których mogą skorzystać strony umów w sprawie zamówień publicznych.

Specyfika kontraktów
Sytuacja wykonawców realizujących obowiązki wynikające z umów zawieranych w trybie pzp bywa dużo trudniejsza niż sytuacja wykonawców w sektorze prywatnym. Nadal najczęstszym, a w dodatku nierzadko jedynym kryterium wyboru wykonawcy przez zamawiającego jest cena. Dlatego wykonawcy, chcąc pozyskać zamówienie publiczne, często muszą zejść z ceny, a to oznacza niższą marże, a więc mniejszy bufor w razie zmian rynkowych.

Co więcej, ustawa – Prawo zamówień publicznych przewiduje ograniczenia w zakresie możliwości zmian postanowień umownych. Nie wszystkie umowy przewidują też klauzule waloryzacyjne, zaś te, które się pojawiają, odnoszą się często wyłącznie do zmian wywołanych zmianą przepisów prawa, np. zmiana stawki podatku VAT, zmiana wynagrodzenia minimalnego za pracę itp.

W praktyce, rzadkością są klauzule waloryzacyjne, które pozwalają stronom na dostosowanie postanowień umowy do sytuacji rynkowej. Jest to spowodowane tym, że zamawiający to nie prywatny inwestor, który może w łatwy sposób zdecydować o zwiększeniu budżetu. Wydatkowanie środków publicznych jest obwarowane licznymi procedurami, dlatego niezmienność tego typu kontraktów jest cechą charakterystyczną dla zamówień publicznych.

Kryzys ekonomiczny
W ostatnich latach mamy do czynienia z kumulacją różnych czynników, które znacząco wpłynęły na sytuacje wykonawców i zamawiających. Pandemia Covid-19, konflikt zbrojny w Ukrainie odcisnęły spore piętno i wywołały falę zmian na światowych rynkach.

Wykonawcy często wpadają w pułapkę myślenia, że jeżeli kontrakt przestanie być opłacalny, to od niego odstąpią. Natomiast często jest to po prostu niemożliwe. Żeby można było odstąpić od umowy, wykonawca musi mieć do tego podstawę prawną. Może to być przepis ustawy lub postanowienie umowy. Umowy o wykonanie zamówień publicznych nie przewidują tego typu klauzul umownych, gdyż z punktu widzenia celu, jakim jest realizacja zamówienia publicznego, niepożądanym zjawiskiem jest rezygnacja przez wykonawcę z realizacji przedmiotu umowy. Jeżeli chodzi o uprawnienia ustawowe, to co do zasady umożliwiają one odstąpienie od umowy, jeżeli to druga strona nienależycie wykonała swoje zobowiązania. Zmiany cen na rynku dostaw i usług są niezależne zarówno od wykonawców, jak i od zamawiających, więc jeżeli zamawiający należycie wywiązuje się z umowy, to wykonawca nie znajdzie podstawy, która umożliwi mu odstąpienie od niej.

W takiej sytuacji wykonawca jest zależny od zamawiającego. Jeżeli uda się wypracować kompromis, który byłby dopuszczalny w świetle postanowień umowy i ustawy, to można liczyć na zmianę umowy, która poprawi pozycję wykonawcy i pozwoli na realizację zamówienia publicznego. Jeżeli to się nie uda, to zamawiający będzie mógł od kontraktu odstąpić i dochodzić roszczeń odszkodowawczych. Jest to dla wykonawcy sytuacja wysoce niepożądana, bo nie tylko nie zarobi na realizacji zamówienia publicznego, poniesie koszty związane z dotychczasową realizacją, ale również będzie musiał ponieść finansową odpowiedzialność. Restrukturyzacja lub upadłość wykonawcy to często dalej idąca konsekwencja.

Mimo wszystko sytuacja ta jest również niepożądana z punktu widzenia zamawiającego. Dlaczego? Po pierwsze, zamówienie publiczne nie zostanie zrealizowane w terminie, po drugie, trzeba będzie od początku przeprowadzić procedurę wyboru kolejnego wykonawcy, po trzecie, ceny rosną w czasie, więc ponownie trzeba będzie ustalić budżet i pozyskać środki. Co więcej, liczyć się należy z długotrwałymi sporami sądowymi w sprawie rozliczeń z poprzednim wykonawcą, z czym wiążą się liczne, większe i mniejsze problemy, niekiedy nawet polityczne, jeżeli dana inwestycja ma znaczenie strategiczne.

W sytuacji, kiedy brak możliwości zrealizowania zamówienia publicznego jest wywołany zmianami niezależnymi od stron, to każda z nich ma poczucie braku zawinienia i poczucia niesprawiedliwości co do konsekwencji.

Nowe możliwości
Skala zjawiska była na tyle duża, że ustawodawca postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom. Od 10 listopada obowiązuje większość przepisów ustawy z 7 października o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (DzU z 2022 r., poz. 2185), która przewiduje katalog praktycznych rozwiązań, które powinien znać każdy wykonawca.

Ustawa przewiduje następujące możliwości:

– zmianę wysokości wynagrodzenia wykonawcy

– dodanie do umowy postanowień dotyczących zasad wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia wykonawcy – w przypadku umów, które nie zawierają takich postanowień

– zmianę postanowień umowy dotyczących zasad wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia wykonawcy, w szczególności w zakresie maksymalnej wartości zmiany tego wynagrodzenia – w przypadku umów, które zawierają takie postanowienia (ale nie są wystarczające),

– zmianę postanowień umowy dotyczących sposoby wykonania zamówienia publicznego, a w szczególności:

> zakresu świadczenia wykonawcy, z czym może wiązać się odpowiadająca jej zmiana wynagrodzenia wykonawcy lub sposobu rozliczenia tego wynagrodzenia,

> terminu wykonania umowy lub jej części, lub czasowego zawieszenia wykonywania umowy lub jej części,

> sposobu wykonywania umowy

– o ile wzrost wynagrodzenia wykonawcy spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekroczy 50 proc. wartości pierwotnej umowy.

Pojawiła się możliwość odwołania się przez strony do wskaźników zmiany ceny materiałów lub kosztów, w szczególności wskaźnika ogłaszanego w komunikacie prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Powinno to znacząco uprościć procedowanie aneksów do umów w sprawie zamówienia publicznego, gdyż wykonawcy zostaną odciążeni, jeżeli chodzi o wykazywanie o ile wzrosły koszty realizacji umowy i z jakich przyczyn.

Należy jednak pamiętać o tym, żeby sprawdzić, czy odwołanie się do wskaźnika będzie wystarczające. Rzeczywisty wzrost kosztów realizacji zamówienia publicznego może być inny, a jeżeli tak, to warto poświęcić czas na zebranie i przedstawienie zamawiającemu dowodów na wykazanie faktycznego poziomu wzrostu kosztów realizacji przedmiotu umowy, a tym samym na ustalenie optymalnej wysokości wynagrodzenia.

Na co zwrócić uwagę?
Ustawa przewiduje, że w razie zmiany wysokości wynagrodzenia strony ponoszą zwiększony koszt wykonania zamówienia publicznego w uzgodnionych częściach. Oznacza to tyle, że stronom została pozostawiona swoboda kontraktowa i że udział w ponoszeniu tego kosztu nie musi być równy. Zamawiający może go pokryć w 100 proc., 50 proc., czy w mniejszej części. Oczywiście im większa partycypacja zamawiającego, tym lepiej dla wykonawcy. Dlatego tak ważne jest, aby wykonawca z należytą starannością obliczył, jakie są rzeczywiste koszty realizacji zamówienia i czy odwołanie się do wskaźników będzie najlepszym rozwiązaniem.

Autorka jest radcą prawnym SMM LEGAL MACIAK MATACZYŃSKI

Jakie są przesłanki skorzystania z dobrodziejstwa ustawowych rozwiązań?

– Istotna zmiana cen materiałów lub kosztów związanych z realizacją zamówienia publicznego

– Brak możliwości przewidzenia ww. zmian przez zamawiającego, działającego z należytą starannością

– umowa została zawarta przed dniem wejścia w życie ustawy i jest w toku

Co z podwykonawcami?
Jeżeli wynagrodzenie umowne wykonawcy zostało zwiększone na podstawie omawianych przepisów, to jest on zobowiązany do odpowiedniej zmiany wynagrodzeń podwykonawcom w zakresie zmian cen materiałów lub kosztów dotyczących zobowiązania podwykonawcy. Mechanizm ten znajduje zastosowanie do umów o podwykonawstwo, które były w toku i zostały zawarte przed dniem wejścia w życie ustawy.

Podobnie, sytuacja wygląda, jeżeli zmieniony został sposób wykonania umowy- umowa o podwykonawstwo powinna zostać dostosowana do nowej rzeczywistości. Warunki wykonania umowy podwykonawczej nie mogą być mniej korzystne dla podwykonawcy niż warunki wykonania umowy w sprawie zamówienia publicznego.

Ponadto, przepisy te stosuje się odpowiednio do umów o dalsze podwykonawstwo.

Odpowiednia metoda
Katalog ustawowych rozwiązań jest na tyle szeroki, że każdy wykonawca, niezależnie od branży, w której działa, powinien znaleźć odpowiednią metodę modyfikacji umowy w sprawie zamówienia publicznego. Nadal jednak bardzo dużo zależy od wyniku rozmów z zamawiającym, do których trzeba się dobrze przygotować. W pierwszej kolejności warto zidentyfikować, z jakimi problemami boryka się obecnie dany wykonawca, jakich problemów może spodziewać się w przyszłości i rozważyć jaki będzie najlepszy sposób zmiany umowy. Podwyższenie wynagrodzenia może okazać się niewystarczające. Niekiedy lepiej będzie zmniejszyć zakres zamówienia publicznego lub nawet zawiesić wykonywanie umowy i przeczekać trudną sytuację na rynku do momentu jej ustabilizowania. Dlatego, tak ważna jest współpraca ze specjalistami, którzy pomogą należycie ocenić bieżącą sytuację rynkową oraz dobrać sposób postępowania na przyszłość.

https://www.rp.pl/administracja/art37508261-zamowienia-publiczne-teraz-mozna-renegocjowac-umowy

 3. Zamówienia publiczne: utajnić można nie tylko tajemnicę przedsiębiorstwa

Szymon Cydzik | Publikacja: 01.12.2022 22:37

Przepisy krajowe, które wymagają podania do publicznej wiadomości wszelkich informacji przekazanych przez oferentów, z wyjątkiem jedynie tajemnicy przedsiębiorstwa, są niezgodne z prawem UE – zdecydował Trybunał w Luksemburgu. Instytucja zamawiająca musi mieć bowiem możliwość nieujawniania niektórych informacji, nawet jeśli nie stanowią takiej tajemnicy.

Sprawa dotyczyła przetargu zorganizowanego przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Jeden z oferentów, który nie wygrał przetargu, złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. Domagał się nie tylko uchylenia decyzji rozstrzygającej przetarg i ponownego zbadania ofert, ale też ujawnienia pewnych informacji. KIO zwróciła się więc do TSUE z pytaniem o granicę poufności informacji przedstawionych w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego.

Granice poufności
Trybunał na wstępie wskazał, że dyrektywa 2014/24 w sprawie zamówień publicznych nie zabrania państwom określać granic poufności „tajemnicy przedsiębiorstwa”. Przepisy w tej sprawie muszą jednak pozwalać zamawiającym w wyjątkowych sytuacjach na odmowę ujawnienia informacji, które choć nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa, nie powinny być udostępniane. Ochrona poufności zawarta w tej dyrektywie ma bowiem szerszy zakres, niż tylko wspomniana tajemnica. Jednak aby informacje zostały uznane za poufne, potrzebny jest przepis krajowy, któremu podlega instytucja zamawiająca.

Zatem to każde państwo musi znaleźć równowagę między ochroną poufności, a innymi wartościami, takimi jak transparentność postępowań przetargowych, zasada dobrej administracji, czy prawo do odwołania się do sądu. Nie może jednak wprowadzić przepisów, które całkowicie uniemożliwiają odmowę ujawnienia informacji, ze względów takich jak egzekwowanie prawa, interes publiczny, uzasadniony interes handlowy wykonawcy oraz uczciwa konkurencja.

Instytucja zamawiająca, podejmując decyzję odmawiającą dostępu do informacji przedstawionych przez innych oferentów, a dotyczących stosownego doświadczenia i związanych z nim referencji, tożsamości i kwalifikacji zawodowych osób proponowanych do wykonania zamówienia, podwykonawców oraz koncepcji projektów, które mają zostać zrealizowane w ramach zamówienia publicznego, i sposobu jego realizacji, musi ocenić czy mają one wartość handlową, nieograniczającą się tylko do jednego zamówienia, a co za tym idzie – ich ujawnienie mogłoby zaszkodzić uzasadnionym interesom handlowym oferenta lub uczciwej konkurencji.

Kontrola decyzji zamawiającego
Nawet jednak odmawiając takiego dostępu, zamawiający musi przekazać wnioskującemu zasadniczą treść tych informacji, tak by mógł skorzystać skutecznie z środka prawnego, jakim jest odwołanie od decyzji przetargowej. W szczególności utajniona nie może być – co do zasady – informacja o zdolnościach i doświadczeniu oferentów oraz potwierdzających to referencji. Nie dotyczy to natomiast danych pozwalających zidentyfikować osoby posiadające te kwalifikacje, jeśli naruszałoby to zasadę poufności. Dotyczy to także podwykonawców.

W przypadku koncepcji projektów i opisu sposobu realizacji zamówienia, instytucja, która decyduje o ujawnieniu informacji, musi zbadać, czy nie są one objęte prawem autorskim lub innymi prawami własności intelektualnej. Wówczas odmowa ich udostępnienia byłaby związana z realizacją tego prawa. Dotyczy to jednak tylko tych elementów, które są wyrazem własnej twórczości intelektualnej autora i odzwierciedlają jego osobowość. Inną przyczyną odmowy może być ochrona konkurencji – jeśli oferent może użyć tej samej koncepcji i opisu w innych przetargach. Wciąż jednak trzeba udostępnić zasadniczą ich treść.

Decyzje zamawiającego o zachowaniu poufności pewnych informacji podlega jednak kontroli sądowej. Jeśli sąd odwoławczy uzna, że była ona bezzasadna i nie pozwoliła składającemu odwołanie w pełni skorzystać z tego środka prawnego, nie musi unieważniać całego przetargu. Może nakazać ujawnienie tych informacji, a odwołujący się zyskuje prawo do ponownego złożenia odwołania – termin biegnie od momentu, gdy zostaną mu udostępnione wszelkie niezbędne informacje.

Sygnatura:

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 17 listopada 2022 r., w sprawie C-54/21 | ANTEA POLSKA i in.

https://www.rp.pl/abc-firmy/art37528521-zamowienia-publiczne-utajnic-mozna-nie-tylko-tajemnice-przedsiebiorstwa

 

Budownictwo | 2.12.2022 r.

Infor

Deloitte: przychody 15 największych spółek budowlanych w Polsce wzrosły w ub. r. do ok. 37 mld zł

Magdalena Jarco | 29 listopada 2022, 10:55

Spółki budowlane: Przychody 15 największych spółek budowlanych w Polsce wzrosły o 17,4 proc. wobec roku ubiegłego do prawie 37,2 mld zł – wskazano w raporcie firmy doradczej Deloitte. Głównymi inwestorami na naszym rynku budowlanym były podmioty publiczne, realizujące inwestycje drogowe i kolejowe.

Spółki budowlane – przychody

Przygotowany przez firmę doradczą Deloitte raport Polskie Spółki Budowlane 2022 pokazuje, że w 2021 r. produkcja budowlano-montażowa mierzona w cenach stałych wzrosła o 5 proc. rdr. Przedsiębiorstwa budowlane zatrudniające powyżej 9 osób zrealizowały w tym okresie inwestycje o wartości 242,1 mld zł (przy 230,6 mld zł w poprzednim roku). Według analityków kluczową rolę we wzroście produkcji budowlanej w tym okresie miał sektor robót budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków (wzrost rok do roku o 6,4 proc.) oraz dział inżynierii lądowej i wodnej (wzrost rok do roku o 6,2 proc.). Firmy zajmujące się pracami specjalistycznymi zanotowały wzrost o 3,4 proc.

Jak wskazano, największą część polskiego rynku budowlano-montażowego w 2021 r. stanowiła infrastruktura transportowa (30,3 proc.), następnie budynki niemieszkalne (30 proc.) oraz mieszkalne (18,9 proc.). Pozostałe elementy to: rurociągi, linie telekomunikacyjne i energetyczne, budowle na terenach przemysłowych oraz pozostałe obiekty inżynierii wodnej i lądowej.

Dominik Stojek z Deloitte, cytowany we wtorkowej informacji zwrócił uwagę, że głównymi inwestorami na polskim rynku budowlanym pozostają podmioty publiczne, realizujące inwestycje drogowe i kolejowe. „Prowadzone obecnie projekty infrastrukturalne będą miały udział we wzroście produkcji budowlano-montażowej jeszcze przez najbliższe kilka lat, aczkolwiek rosnąca presja kosztowa spowodowana wzrostem cen realizacji kontraktów, przez ograniczoną dostępność materiałów, ale też rosnące koszty energii, a także oraz pogarszające się czynniki makro – rosnącą inflację oraz stopy procentowe – może wyhamować część potencjalnych projektów” – wskazał. Dodał, że analogicznie jak w poprzednich latach kluczowe znaczenie dla polskiego sektora budowlanego mają fundusze unijne, których Polska była i jest dużym beneficjentem.

Zgodnie z raportem, w 2021 r. rentowność podmiotów działających na rynku budowlanym, zarówno na poziomie działalności podstawowej (marży brutto), jak i wyniku obejmującego pozostałą działalność operacyjną i finansową (marży netto) wzrosła w porównaniu do ubiegłego roku. Utrzymujący się wzrost kosztów działalności operacyjnej, który został dodatkowo zintensyfikowany poprzez konflikt na Ukrainie spowoduje jednak, iż utrzymanie rentowności w kolejnych latach będzie wyzwaniem – wskazano.

„W 2021 r. przychody największych piętnastu spółek budowlanych osiągnęły poziom prawie 37,2 mld zł, co stanowiło wzrost o 17,4 proc. w stosunku do roku ubiegłego” – stwierdzono w raporcie. Podano, że liderem rankingu podobnie jak w poprzednich latach została Grupa Budimex, której przychody wynosiły 7,9 mld zł (wzrost o 2,6 proc. wobec 2020 r.). Druga była Grupa Strabag z przychodami na poziomie 5,1 mld zł (spadek o ok. 2 proc.), a trzecia – Grupa PORR realizując przychody na poziomie 3,5 mld zł. „Największy wartościowy wzrost przychodów w minionym roku uzyskały Grupa Mirbud i Grupa Erbud – odpowiednio o 1,3 mld zł i 874 mln zł więcej” – dodano.

Według analityków spółki notujące spadki przychodów w większości zajmowały niższe miejsca w rankingu Deloitte. „Wyjątkiem jest Grupa Strabag, której udało się utrzymać pozycję z poprzedniego roku również w tegorocznym rankingu, mimo przychodów niższych o 104 mln zł” – poinformowano.

„Średni wynik netto 15 największych spółek był dodatni i wyniósł 116,1 mln zł, co oznacza znaczący wzrost w porównaniu do wyniku za ubiegły rok, gdy kształtował się na poziomie 69,4 mln zł” – dodano. Wśród spółek prezentowanych w rankingu większość osiągnęła zysk netto, a dwie poniosły stratę.

W ramach raportu zostało zrealizowane badanie ankietowe, w którym uczestniczyło kilkanaście podmiotów z branży budowlanej. 34 proc. respondentów to duże i bardzo duże przedsiębiorstwa, które w 2021 r. osiągnęły przychody w przedziale 500 mln zł a 999 mln zł oraz powyżej 1 mld zł lub więcej. Największy udział stanowiły przedsiębiorstwa z przychodami 100 mln zł – 500 mln zł (40 proc.). Najmniejsza grupa stanowiła 26 proc. całości i były to firmy, których przychody osiągnęły mniej niż 100 mln zł. (PAP)

Źródło: PAP

https://mojafirma.infor.pl/spolki/5618892,spolki-budowlane-przychody.html

 

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej

Konsultacje rządowego projektu Polityki rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego do 2030 r.

30.11.2022

Omówienie projektu Polityki Rządu dotyczącej rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego do 2030 r. to główny temat spotkania z udziałem wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka oraz ekspertów, przedstawicieli samorządów i firm działających na rynku PPP.

W nowej Polityce Partnerstwa Publiczno-Prywatnego 2030 dokonaliśmy diagnozy rynku , zdefiniowaliśmy obszary wymagające interwencji oraz zaproponowaliśmy konkretne działania. Naszym strategicznym celem jest również upowszechnianie formuły PPP jako skutecznego sposobu realizacji projektów publicznych. W ten sposób chcemy też promować efektywność, jakość oraz trwałość inwestycji publicznych. Jestem przekonany, że w długiej perspektywie takie podejście przyczyni się do rozwoju społeczno-gospodarczego całego kraju

– powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek, podczas konsultacji publicznych tego dokumentu.

Prace nad polityką dot. partnerstwa publiczno-prywatnego
Od 2017 r., w ciągu kolejnych 5 lat wdrażania Polityki PPP, stworzono stabilne i kompleksowe ramy prawne zapewniające realizację projektów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej prowadzi szeroko zakrojoną akcję publikacji dobrych praktyk opartych na konkretnych projektach. Resort udostępnia również darmową ofertę szkoleń oraz warsztatów adresowanych do wszystkich zainteresowanych. Gwarantuje też doradztwo przy gromadzeniu dokumentacji dot. realizacji projektów PPP.

Przygotowując projekt Polityki PPP 2030 wzięliśmy pod uwagę wnioski wynikające z realizacji poprzedniej edycji tego dokumentu, który został przyjęty przez polski rząd w 2017 r. Przedstawione w trakcie dzisiejszego spotkania opinie i propozycje również zostaną przez nas przeanalizowane w związku z pracami nad ostateczną wersją dokumentu, którą na początku przyszłego roku planujemy przedstawić na Radzie Ministrów

– wyjaśnił wiceszef MFiPR.

Dokument dotyczący założeń Polityki PPP do 2030 r. został opracowany na przełomie II i III kwartału 2022 r. Konsultacje publiczne ze wszystkimi zainteresowanymi stronami potrwają do 23 grudnia 2022 r.

Kondycja polskiego rynku PPP
Od początku 2009 r. do dziś podpisano w sumie 171 umów o PPP o łącznej wartości ok. 8,64 mld zł. Dominują projekty realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego – aż 155 umów (91%). Pod względem liczby umów dominują sektory: efektywności energetycznej (27), infrastruktury transportowej oraz sportu i turystyki (po 24) i sektor gospodarki wodno- kanalizacyjnej (23). Natomiast pod względem wartości inwestycji sektory: gospodarki odpadami, telekomunikacji oraz infrastruktury transportowej. Jednostkowa wartość większości umów o PPP nie przekracza 40 mln zł (79% wszystkich umów).

Potencjalne inwestycje w formule PPP: 56 projektów o wartości ok 9,1 mld zł. Wśród nich na etapie wyboru partnera prywatnego postępowania są m. in. dwie inwestycje rządowe wspierane przez MFiPR: projekt budowy Portu Zewnętrznego w Porcie Gdynia o wartości ponad 4 mld zł oraz projekt budowy i utrzymania archiwów państwowych o wartości ok. 551 mln zł.

https://www.gov.pl/web/fundusze-regiony/konsultacje-rzadowego-projektu-polityki-rozwoju-partnerstwa-publiczno-prywatnego-do-2030-r

 

Money

 1. BOŚ wspiera zielone inwestycje

Materiały Prasowe | 29.11.2022 15:20, aktualizacja 29.11.2022 15:22

Finansowanie zielonych inwestycji to wyzwanie dla sektora bankowego. Bank Ochrony Środowiska jest bankiem specjalistycznym, który od ponad 30 lat finansuje głównie projekty związane z walką ze zmianą klimatu, odnawialnymi źródłami energii i poprawą efektywności energetycznej. Jak raportowanie ESG przekłada się na przyznawanie kredytów dla nowych inwestycji? I jakie formy wsparcia oferuje BOŚ klientom? Swoim doświadczeniem w tym obszarze podzielili się przedstawicie BOŚ podczas kongresu ESG – Polska Moc Biznesu.

Jak obecne czasy wpływają na podejmowanie nowych inwestycji przez przedsiębiorców?
„Z naszej perspektywy nie zauważamy znaczącego spowolnienia inwestycji w zielone aktywa. Widzimy dalsze zainteresowanie zarówno inwestorów, jak i naszych klientów, by wchodzić na drogę „go green” – na drogę ku uzielenieniu swoich biznesów, nie tylko w sektorze energetycznym, ale także w transporcie, budownictwie i przemyśle, który sam dla siebie jest wielkim uniwersum możliwości i szans związanych z obniżaniem śladu węglowego i zazielenianiem swoich technologii” – wyjaśnia Wojciech Hann, prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska, w trakcie „key note” podczas kongresu ESG – Polska Moc Biznesu.

Wzrost cen nośników energii oraz kosztów samej energii niestety odczują konsumenci. Jednak z drugiej strony większe rachunki zachęcają odbiorców energii do bardziej odpowiedzialnego korzystania z prądu i skłania ich do inwestycji w oszczędność energii. Wraz z wzrostem cen energii takie rozwiązania jak fotowoltaika czy pompy ciepła cieszyły się bardzo dużą popularnością. Dalsze inwestycje w OZE będą prowadzili również producenci energii, którzy coraz mocniej inwestują w fotowoltaikę i energetykę wiatrową.

BOŚ jest gotowy pomóc swoim klientom w kryzysie energetycznym
Kryzys energetyczny i nadchodząca zima powodują w społeczeństwie poczucie niepewnego jutra i wymuszają zadanie pytania, czy ciepłownictwo poradzi sobie w dobie kryzysu? Dlatego sektor bankowy w odpowiedzi na kryzys energetyczny wspiera ten sektor i bezpieczeństwo energetyczne Polski. Niektóre banki czasowo rezygnują z polityki niefinansowania węgla energetycznego, BOŚ natomiast oferuje atrakcyjne formy finansowania inwestycji w efektywność energetyczną dla samorządów.

„Jesteśmy bankiem specjalistycznym, którego celem jest finansowanie zielonej transformacji. Przypomnę, że mamy już 38 procent naszego portfela kredytowego w zielonych kredytach. Jednak żeby być zielonym, to trzeba dotrwać do tego momentu. Jesteśmy zarówno pragmatykami i idealistami” – tłumaczy Hann.

Bank Ochrony Środowiska za cel postawił osiągnięcie 50 procent zielonych kredytów w swoim portfelu do końca 2023 roku i dojście do zeroemisyjność do 2030 roku jako cel długoterminowy.

„Nasze priorytety to dwa aspekty: bezpieczeństwo energetyczne i sprawiedliwa transformacja. W niektórych sytuacjach będziemy gotowi finansować np. zakup węgla przez naszych klientów, ponieważ oni muszą dotrwać do momentu, w którym wejdą na ścieżkę zielonej transformacji. Robimy to pod warunkiem, i tutaj cytuję politykę klimatyczną BOŚ, że klienci mają już zatwierdzone plany redukcji emisji” – mówi Hann.

Kredyt ekologiczny – nowy instrument finansowy
Mimo trudnych czasów polscy przedsiębiorcy mogą wciąż liczyć na wsparcie finansowe ze strony banków. Z jednej strony mają one płynność finansową, z drugiej zalecenia KNFu (Komisja Nadzoru Finansowego) i wysokie stopy procentowe sprawiają, że wielu przedsiębiorców nie chce w tym momencie decydować się na podjęcie jakiejkolwiek inwestycji.

„Bardzo liczymy na to, że środki, którymi dysponujemy, w połączeniu ze środkami unijnymi, dadzą szanse w najbliższych miesiącach, aby nasi klienci mogli skorzystać z atrakcyjnych form finansowania. Mam na myśli rozwiązania, które już się sprawdziły w poprzednich latach, np. kredyty z częściowym umorzeniem, finansowanym ze środków unijnych” – tłumaczy Marek Szczepański, Dyrektor Departamentu Programów Publicznych i Projektów Unijnych oraz Dyrektor ds. Współpracy z JST Bank Ochrony Środowiska, w debacie „Jak pozyskać fundusze – rozwój polskich firm”, podczas drugiej edycji ESG – Polska Moc Biznesu.

Nowy program finansowy FENG (Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki) ma wciąż kontynuować kredyty na innowacje technologiczne, ale wprowadza rzecz nowatorską, jaką jest kredyt ekologiczny. Dla Banku Ochrony Środowiska jest to bardzo interesujący instrument finansowy.

„Kredyt ekologiczny, to kredyt bankowy udzielany przez szereg banków, które będą współpracowały z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. BGK będzie uruchamiał środki publiczne, żeby spłacić część z tego kredytu, która będzie zależała od intensywności pomocy publicznej – czyli np. mała firma z Podlasia będzie mogła liczyć na umorzenie znacznie większej części kredytu, nawet 70 procent kredytu, a duża firma z województwa wielkopolskiego będzie mogła liczyć na mniejsze umorzenie” – wyjaśnia Szczepański.

Kredyt ekologiczny prawdopodobnie ruszy w pierwszym kwartale przyszłego roku. Mimo iż oprocentowanie będzie rynkowe, to przedsiębiorca po spełnieniu określonych warunków nie będzie zobligowany do spłaty całej kwoty kredytu.

Raportowanie ESG w sektorze bankowym
Bank sam musi raportować i przedstawiać kwestie związane z ESG, ale również tego samego wymaga od swoich kontrahentów. To na podstawie raportowania mogą oni otrzymać odpowiednie finansowanie swojej działalności.

„Z punktu widzenia banku, który ma ochronę środowiska w nazwie i w misji, transparentność jest bardzo istotna. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że instytucje finansowe mogą zbudować przewagę konkurencyjną na tym, jak dobrze i starannie raportują ESG” – zauważył Wojciech Hann, prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska podczas debaty „Raportowanie ESG – doświadczenia w Polsce i na świecie”.

BOŚ opublikował już dwa raporty ESG, wkrótce ukaże się trzeci. Raportowanie i wymaganie raportów od kontrahentów w sektorze bankowym jest kopernikańskim przewrotem. Czy to doprowadzi do podwyższenie kosztów samego banku i podrożenia usług finansowych? Wojciech Hann zapewnia, że w długim terminie nie, ale musimy przejść przez etap dostosowania.

Jakie zagrożenia czekają polskich przedsiębiorców w kwestii raportowania?
Wojciech Hann ocenił, że największe wyzwanie dla polskiego biznesu to literka E reprezentująca politykę dotyczącą środowiska i ograniczanie swojego wpływu na nie. Jednak w momencie kiedy przedsiębiorcy zorientują się, że inwestycja w przejście na zrównoważony model działalności pomaga osiągnąć konkurencyjną przewagę, przełoży się to na postępy we wdrażaniu rozwiązań pozwalających spełniać kryteria ESG.

„Mam wielką wiarę w polskich przedsiębiorców, nie mam wątpliwości, że sobie poradzą. Uważam, że reprezentują oni najdynamiczniejszą, najbardziej inteligentną i być może najmłodszą klasę przedsiębiorców w Unii Europejskiej. Tylko czy jak już zrobią świetne raporty ESG, to czy dobrze w nich wypadną? Jeśli np. nie będzie możliwości zakontraktowania energii z OZE lub innej niskoemisyjnej energii w Polsce, ponieważ nie będzie mocy przyłączeniowych, to czy motywacja ekonomiczna będzie wysoka? Obawiam się, że nie. Polscy przedsiębiorcy poradzą sobie z raportowaniem. Pytanie, czy polska gospodarka poradzi sobie z popytem wygenerowanym przez to raportowanie” – podsumował Wojciech Hann.

Więcej informacji na www.polskamocbiznesu.pl i www.bosbank.pl.

https://www.money.pl/gospodarka/bos-wspiera-zielone-inwestycje-6839221150599744a.html

 2. Były fanfary, były promesy. Flagowy rządowy program czekają cięcia

Agnieszka Zielińska | 22.11.2022 12:32

Program Inwestycji Strategicznych miał nakręcić koniunkturę w samorządach i stworzyć nowe miejsca pracy. Zamiast tego czekają go cięcia. Powód? Rząd szuka dziś oszczędności. – Finansowanie nowych inwestycji stoi pod znakiem zapytania, ale wybranych gmin to nie dotknie – mówią money.pl samorządowcy. Dodają, że samorządy nie mają dziś pieniędzy na inwestycje, bo są pod kreską. Rządowe pieniądze to dla nich być albo nie być.

Celem Programu Inwestycji Strategicznych miało być rozkręcenie inwestycji w samorządach, dzięki czemu miało powstać wiele nowych miejsc pracy.

Program, który premier Mateusz Morawiecki określił jako „sianie ziaren pod przyszłe żniwa”, miał przyczynić się do realizacji inwestycji kluczowych dla samorządów, takich jak budowa lokalnych dróg, infrastruktury wodociągowej, szkół czy przedszkoli. Pieniądze na te przedsięwzięcia państwo daje na bardzo korzystnych warunkach, w praktyce do 95 proc. to bezzwrotna pożyczka państwa.

Ale w państwowej kasie brakuje dziś pieniędzy. Jak udało nam się dowiedzieć, Program Inwestycji Strategicznych również czekają cięcia. Dla samorządów to bardzo zła wiadomość. – Te pieniądze to dla nas w tej chwili być albo nie być – mówią money.pl.

Rząd szuka oszczędności, flagowy program czekają cięcia
Przypomnimy, niedawno Ministerstwo Finansów przyznało, że zaczyna brakować pieniędzy na nowe wydatki.

Zbiegło się to w czasie z hamowaniem inwestycji w całej Polsce. Problem dotyczy zwłaszcza sektora zamówień publicznych, który jest dla polskiej gospodarki kluczowy, bo odpowiada za ok. 50-55 proc. produkcji budowlanej w kraju. Tymczasem ten segment znajduje się w zapaści z powodu braku pieniędzy z UE, bez których nie ruszą duże inwestycje infrastrukturalne.

Dochodzą do tego inne negatywne czynniki, takie jak m.in. wzrost inflacji i spadek sprzedaży kredytów hipotecznych, co przekłada się na wspominane hamowanie inwestycji w całym kraju.

„Cięcia zostaną zrobione w białych rękawiczkach”
Zdaniem dra Damiana Kaźmierczaka, głównego ekonomisty Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, rząd tnie wydatki, bo chce znaleźć pieniądze m.in. na politykę społeczną i obronną.

Z tego powodu można oczekiwać, że dojdzie do redukcji w wybranych rządowych programach inwestycyjnych zaplanowanych po 2022 r., które były do tej pory finansowane w dużej mierze ze środków krajowych – przewiduje.

To oznacza, że cięcia czekają także Program Inwestycji Strategicznych. Jak to może wyglądać w praktyce? – W związku ze zbliżającymi się wyborami rząd oficjalnie nie zlikwiduje finansowania, ale zrobi w nim cięcia w białych rękawiczkach – mówi nam przedstawiciel jednej z organizacji samorządowych, który nie chce ujawniać nazwiska.

Tłumaczy, że kolejne nabory wniosków o dofinansowanie w ramach programu rząd skieruje np. tylko do wybranych samorządów, co zawęzi alokację środków. Jego zdaniem gminy, które mają już wystawione promesy inwestycyjne, też nie mogą spać spokojnie.

W związku ze wzrostem cen i usług, wiele samorządów ma problem, aby w terminie zrealizować zgłoszone przedsięwzięcia. Rząd z tego powodu ma wygodną wymówkę, odmawiając finansowania. Może także zasłonić się ogólną sytuacją gospodarczą – mówi nasz rozmówca.

Dodaje, że w praktyce ucięcie finansowania nie będzie trudne, bo promesa to jedynie przyrzeczenie finansowania, nie oznacza więc, że inwestycja dojdzie do skutku. W dodatku pieniądze w ramach rządowego programu wypłacane są „z dołu”, czyli dopiero po ukończeniu inwestycji.

Ostatnio większość pieniędzy trafiła do gmin związanych z partią rządzącą
Zdaniem naszych rozmówców konieczność wprowadzenia oszczędności może być dla rządu wygodnym narzędziem dyscyplinującym „niepokorne” samorządy, w których rządzi opozycja. Według nich problem braku finansowania nie dotknie włodarzy związanych z partią rządzącą.

Jako dowód tej tezy przytaczają najnowsze opracowanie prof. Pawła Swianiewicza przygotowane dla Fundacji Batorego i Forum Idei. Wynika z niego, że w ostatnim naborze programu skierowanego do gmin popegeerowskich większość z ponad 3 mld zł trafiła do gmin związanych z partią rządzącą.

Marek Wójcik, sekretarz Związku Miast Polskich, uważa, że samorządy mają w związku z tym uzasadnione obawy, iż kryterium uznaniowości może zwyciężyć także w przyszłości.

– Nie chcę pouczać rządu, ale moim zdaniem w kwestii przyznawania finansowania rząd powinien wykazać się daleko posuniętą wrażliwością, aby w przypadku pojawienia się zarzutu o uznaniowość, mógł udowodnić, że jest odwrotnie – mówi Wójcik. Jak dodaje, na razie widzi trend, że wspierani są głównie „swoi”. Ocenia, że ewentualne cięcia w rządowym programie odbiją się na całej gospodarce.

Od wielu miesięcy mówię, że rozwój gospodarki po pandemii powinien opierać się o inwestycje publiczne. Stawiając tę tezę, nie odkrywam Ameryki. To klucz do powstrzymania regresu polskiej gospodarki i zarazem klucz do rozwoju – wskazuje nasz rozmówca.

Jego zdaniem sytuacja samorządów jest o tyle trudna, że odpowiadają one w tej chwili za blisko trzy czwarte wszystkich krajowych inwestycji, ale nie mają już pieniędzy na nowe projekty, bo znajdują się pod kreską.

Niedawno zbadaliśmy sytuację naszych 354 miast członkowskich. Okazało się, że 351 z nich będzie miało w przyszłorocznym budżecie deficyt, a tylko w trzech przypadkach dochody w niewielkim stopniu przewyższać będą wydatki. Matematyka w tym wypadku jest prosta, wydatki samorządów rosną w tej chwili szybciej niż dochody – podkreśla Marek Wójcik.

Dodaje, że samorządy nie mają w tej chwili alternatywy dla Programu Inwestycji Strategicznych w ramach Polskiego Ładu. Powód? – W momencie, gdy nie ma środków z KPO, ani z Funduszu Spójności, nie ma innego źródła finansowania inwestycji – wyjaśnia.

Eksperci: inwestycje to ostatni obszar do szukania oszczędności
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, uważa, że rezygnacja z samorządowych inwestycji to najgorszy sposób na szukanie oszczędności, zwłaszcza kryzysie.

Inwestycje tworzą potencjał wytwórczy w gospodarce i przyczyniają się do wzrostu gospodarczego i zmniejszenia niedoboru produktów i usług, co pomaga w walce z inflacją. Są więc ostatnim obszarem, w którym powinno się dokonywać cięć – komentuje.

Dodaje, że rząd nie powinien więc ciąć wydatków, które umożliwiają zwiększenie produkcji. To o tyle istotne, że im mniej będzie produktów i usług, tym inflacja będzie wyższa.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, zwraca uwagę na inny problem. Według niego w obecnej sytuacji rządowi będzie coraz trudniej dzielić sprawiedliwie dostępne środki.

Kolejną sprawą jest kwestia kalkulacji politycznej, czyli podejmowania decyzji, kto w momencie cięcia kosztów ma dostać pieniądze, a kto nie. To odwieczny problem, bo na końcu pojawia się pytanie, według jakiego klucza należy rozdzielać pieniądze. Z drugiej strony, trzeba mieć świadomość, że jeżeli będzie ich teraz mniej, to każdy, kto nie dostał wsparcia, może czuć się poszkodowany – mówi.

Ekspert zwraca także uwagę, że jeżeli spadnie liczba inwestycji, to najpierw zmaleje popyt związany z ich realizacją, ale w dalszej kolejności spadnie także PKB, ze względu na niższą zdolność gospodarki do wytwarzania towarów i usług.

Były fanfary, były promesy. Flagowy rządowy program czekają cięcia
Dane BGK (BGK)

BGK: na realizację czeka ponad 3,5 tysiąca inwestycji
Przygotowując artykuł, wysłaliśmy pytania do resortu rozwoju oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Zapytaliśmy m.in. o to, ile pieniędzy zostało wydanych w ramach Programu Inwestycji Strategicznych, a także jaka jest wartość promes inwestycyjnych.

W odpowiedzi BGK poinformowało, że w pięciu rozstrzygniętych edycjach programu samorządom przyznano dofinansowanie dla 11 tys. inwestycji na kwotę ponad 63 mld zł. „Spośród wniosków z pierwszej edycji mniej niż 1 proc. inwestycji, które otrzymały dofinansowanie, nie ogłosiło postępowania w wymaganym terminie 9 miesięcy od otrzymania promesy” – informuje bank.

BGK podaje także, że w tej chwili na realizację czeka ponad 3,5 tysiąca inwestycji na łączną kwotę blisko 20 mld zł. Samorządy podpisały już umowy z wykonawcami, co oznacza, że część z nich jest w trakcie realizacji. „Działania, które prowadzi BGK w Programie Inwestycji Strategicznych to czynności bankowe podlegające tajemnicy na mocy prawa bankowego. Dlatego nie możemy udzielać szczegółowych informacji dotyczących statusu realizacji inwestycji” – informuje BGK.

https://www.money.pl/pieniadze/byly-fanfary-byly-promesy-flagowy-rzadowy-program-czekaja-ciecia-6836404061153952a.html

 

PolskieRadio24

„Budownictwo drogowe ma się dobrze”. Rzecznik GDDKiA o wydatkach na inwestycje

ostatnia aktualizacja: 27.11.2022 10:47

Wydatki na inwestycje drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad wzrosły o okresie styczeń – październik tego roku do 10,88 mld zł z 10,69 mld zł za dziesięć miesięcy roku ubiegłego – poinformował rzecznik GDDKiA Szymon Piechowiak.

– Inwestycje GDDKiA są cały czas kontynuowane, realizowane. Widać pewien przestój na rynku kubaturowym, jeżeli chodzi o budownictwo – inwestycje deweloperskie, mieszkaniowe, widać, że są pewne spadki, niektórzy mówią o stagnacji, kryzysie. Z drugiej strony (…) budownictwo infrastrukturalne, budownictwo drogowe ma się dobrze, mimo tego, że klimat szeroki, ogólny, można by pomyśleć, że nie jest najlepszy – powiedział rzecznik GDDKiA.

– Natomiast inwestycje infrastrukturalne, które mają później bezpośrednie przełożenie na całą gospodarkę i jej rozwój są realizowane, a świadczą o tym wydatki i wzrost tych wydatków – dodał.

Piechowiak zaznaczył, że środki przeznaczane przez GDDKiA na inwestycje trafiają do firm budowlanych, które dzięki temu mają środki, żeby się rozwijać.

Z danych GDDKiA wynika, że w samym październiku tego roku wydatki inwestycyjne GDDKiA wzrosły o 17,3 proc. do ponad 1,4 mld zł. Oznacza to, że taką kwotą GDDKiA zasiliła branżę budowlaną. W październiku roku 2021 wydatki zamknęły się kwotą 1,2 mld zł.

Obraz

https://polskieradio24.pl/42/259/artykul/3077544,budownictwo-drogowe-ma-sie-dobrze-rzecznik-gddkia-o-wydatkach-na-inwestycje

 

Interia

Budownictwo jest jednym z największych źródeł odpadów w Europie

nieruchomości i budownictwo | Środa, 30 listopada (05:15)

Ponowne wykorzystywanie materiałów w budownictwie i szeroko pojętej branży nieruchomości to jeden z elementów przechodzenia na przyjazną środowisku „gospodarkę cyrkularną”. Kilka krajów UE poczyniło w tej materii duże postępy, ale Polska jest na początku drogi. W UE 70 proc. odpadów budowlanych będzie musiało być ponownie wykorzystywanych. Ten wymóg przyspieszy zmiany.

Sektor budowlany zużywa ok. 50 proc. zasobów naturalnych planety, a jednocześnie generuje ok. 40 proc. emisji CO2 i 30 proc. globalnych odpadów

Budownictwo i nieruchomości są jednym z największych źródeł odpadów w Europie. Zgodnie z założeniami gospodarki cyrkularnej materiały budowlane – po renowacji lub upcyklingu – mogą być jednak ponownie wykorzystane w kolejnych projektach nieruchomościowych. W Polsce ten model nie jest jeszcze powszechny, ale w nadchodzących latach wymusi go unijne prawodawstwo.

W 2021 roku globalne zużycie zasobów naturalnych wyniosło ponad 100 mld t, ale tylko 8,6 proc. z nich wróciło ponownie do obiegu. Sektor budowlany jest ich głównym konsumentem w gospodarce światowej – zużywa ok. 50 proc. zasobów naturalnych planety, a jednocześnie generuje ok. 40 proc. emisji CO2 i 30 proc. globalnych odpadów, przyczyniając się w ogromnym stopniu do zmiany klimatu i degradacji środowiska. Doświadczenia innych krajów wskazują jednak, że materiały stosowane w budownictwie mogą być jednak ponownie wykorzystane w kolejnych projektach nieruchomościowych.

– W zakresie przejścia na gospodarkę obiegu zamkniętego tzw. taksonomia (nowe zasady UE dot. gospodarki zrównoważonej środowiskowo) mówi  o przygotowaniu minimum 70 proc. (wagowo) odpadów budowlanych innych niż niebezpieczne, które powstaną przy budowie lub rozbiórce obiektu, do ponownego wykorzystania, recyklingu lub innego odzysku materiałów – mówi Magdalena Puchalska-Nielaba (platforma Urban Circularity).

Zamknięty obieg materiałów w budownictwie? Polska jest na początku drogi

– Liderami w tym obszarze są kraje takie jak Wielka Brytania, ale przede wszystkim Holandia, Dania, gdzie już od wielu lat stosuje się materiały, które były wcześniej wykorzystane, a następnie przeszły proces odnowy, renowacji czy upcyklingu i zostały zastosowane w kolejnych inwestycjach budowlanych. Tam konstruuje się również budynki w taki sposób, aby można było je potem rozebrać, a nie wyburzyć – wyjaśnia ekspertka. – W Polsce mamy już przykłady budynków, w których zastosowano materiały z tzw. obiegu zamkniętego, ale jest to bardzo znikomy procent, jesteśmy dopiero na początku tej drogi – dodaje.

Jak pokazuje tegoroczny „Circular Restart! Polish Circularity Gap Report”, polska gospodarka jest w tej chwili cyrkularna tylko w 10,2 proc., czyli z każdych 10 kg odpadów tylko nieco ponad 1 kg wraca z powrotem do obiegu. To oznacza, że luka w cyrkularności gospodarki wynosi aż 89,8 proc., a największy udział w śladzie materialnym Polski ma właśnie sektor budowlany oraz rolno-spożywczy.

https://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news-budownictwo-jest-jednym-z-najwiekszych-zrodel-odpadow-w-euro,nId,6441427

 

Podatki | Prasówka | 30.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Spór o drogę nie uwalnia od podatku

Katarzyna Jędrzejewska | 24 listopada 2022, 16:00

Nawet jeżeli właściciel ciągnika nie ma możliwości przejazdu drogą publiczną, nie zwalnia go to z obowiązku zapłaty podatku od środków transportu – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Sprawa była niecodzienna, ponieważ burmistrz występował w niej z jednej strony jako organ podatkowy, a z drugiej – jak twierdził podatnik – jako sprawca całego zamieszania z dostępem do drogi publicznej. Podatnik zarzucił wręcz burmistrzowi, że swoimi decyzjami uniemożliwił on przejazd samochodów ciężarowych i ciągników po drodze gminnej. Pech chciał, że na tę właśnie drogę wychodził wyjazd z gospodarstwa podatnika.

Podatnik przegrał jednak spór o daninę, bo zarówno WSA w Krakowie, jak i NSA orzekły, że konflikt o braku dostępu do drogi powinien być rozstrzygnięty w innym w postępowaniu – cywilnym, a nie podatkowym. Słowem, brak dostępu do drogi, po której mogą poruszać się samochody ciężarowe, nie uzasadnia umorzenia zobowiązania podatkowego – stwierdził WSA w Krakowie (sygn. akt I SA/Kr 1284/21).

Sąd kasacyjny przyznał mu rację. Orzekł, że podatek od środków transportowych nie zależy od możliwości korzystania z pojazdu. Obowiązek podatkowy wygasa dopiero z chwilą wyrejestrowania pojazdu lub wydania decyzji organu rejestrującego o czasowym wycofaniu pojazdu z ruchu – przypomniał NSA, przywołując art. 9 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Zgodnie z tym przepisem obowiązek podatkowy w podatku od środków transportowych wygasa z końcem miesiąca, w którym środek transportowy został wyrejestrowany lub została wydana decyzja organu rejestrującego o czasowym wycofaniu pojazdu z ruchu, lub z końcem miesiąca, w którym upłynął czas, na który pojazd powierzono.

Podobnie NSA orzekł 17 kwietnia 2020 r. (sygn. akt II FSK 3226/19) i z 22 lutego 2017 r. (II FSK 3301/14). ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 17 listopada 2022 r., sygn. akt III FSK 1219/22

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8595152,orzeczenie-nsa-droga-spor-podatek-zwolnienie.html

 2. Plecak z logo firmy nie jest przychodem

Monika Pogroszewska | 23 listopada 2022, 18:00

Pracodawca nie musi pobierać PIT od podarowanych pracownikom gadżetów, jeżeli mają one firmowe oznaczenie – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która wszystkim nowym pracownikom rozdaje na powitanie plecaki z naszytym logo firmy. Plecak wart jest ok. 80–90 zł.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że otrzymany bezpłatnie plecak nie jest przychodem pracowników z nieodpłatnych świadczeń. Pracodawca wręcza go bowiem we własnym interesie, żeby promować swój pozytywny wizerunek. Nie można zakładać, że gdyby pracownicy nie dostali firmowych gadżetów, to sami wydaliby pieniądze na ich zakup – uznał dyrektor KIS.

Przypomniał, że zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o PIT za przychody ze stosunku pracy uważa się m.in. wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne, wartość pieniężną świadczeń w naturze oraz wartość innych nieodpłatnych świadczeń lub świadczeń częściowo odpłatnych.

Na pytanie, co rozumieć pod terminem „inne nieodpłatne świadczenia”, odpowiedział Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 lipca 2014 r. (sygn. K 7/13). Zgodnie z wyrokiem za przychody mogą być uznane świadczenia, które łącznie spełniają następujące warunki:
– zostały poniesione za zgodą pracownika (skorzystał z nich w pełni dobrowolnie),
– leżą w jego interesie (a nie w interesie pracodawcy) i przyniosły mu korzyść w postaci powiększenia aktywów lub uniknięcia wydatku, który musiałby ponieść,
– korzyść jest wymierna i przypisana indywidualnemu pracownikowi (nie jest dostępna dla wszystkich).

Podobne stanowisko zajął w interpretacji z 23 czerwca 2022 r. (sygn. 0113-KDIPT2-3.4011.293. 2022.1.KK). Stwierdził, że wręczane załodze firmowe gadżety reklamowe (kubki termiczne, ręczniki, torby wakacyjne) oznaczone logo spółki nie stanowią dla pracowników przysporzenia w rozumieniu ustawy o PIT. W konsekwencji wartość tych świadczeń nie jest przychodem dla celów podatkowych i pracodawca nie musi potrącać z tego tytułu zaliczki na PIT.

Firmowe logo pozwala natomiast zaliczyć poniesiony wydatek do kosztów uzyskania przychodów. Dyrektor KIS potwierdził to m.in. w interpretacji z 15 kwietnia 2022 r. (sygn. 0115-KDIT3. 4011.219.2022.1.JS), odnosząc się do wydatków na zakup odzieży roboczej (koszul, garnituru, spodni, kurtki), używanej wyłącznie w kontaktach służbowych z klientami. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 10 listopada 2022 r., sygn. 0113-KDIPT2-3.4011.714.2022.2.RR

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593770,podatki-przychody-firmy-logo.html

 3. Zwolnienie holdingowe. Zmieniły się nie przepisy, lecz intencja ustawodawcy

Szymon Konieczny | 28 listopada 2022, 08:09

Aktualna wykładnia Ministerstwa Finansów i organów podatkowych stoi nie tylko w sprzeczności z wydawanymi początkowo interpretacjami indywidualnymi, lecz także z treścią samej ustawy nowelizującej z 7 października 2022 r.

Ustawodawca wprost wskazuje w niej, że zmienione regulacje w zakresie zwolnienia holdingowego powinny znajdować zastosowanie do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2023 r.

Nowe zwolnienie…
Od 2021 r. do polskiego porządku prawnego zostały wprowadzone przepisy pozwalające spółkom holdingowym na zwolnienie z opodatkowania dochodów z tytułu odpłatnego zbycia udziałów oraz przychodów z tytułu dywidend otrzymanych od spółek zależnych. Rewolucyjne rozwiązanie stanowi w szczególności pierwsza z preferencji, ponieważ do tej pory polski ustawodawca nie decydował się na powszechne zwolnienie z opodatkowania transakcji zbycia udziałów i akcji.

Wprowadzenie tego typu przepisów było postulowane od lat jako standard funkcjonujący w wielu państwach europejskich i instrument mogący zwiększyć atrakcyjność Polski jako kraju lokowania spółek holdingowych oraz całych struktur grup kapitałowych. Słuszność tych postulatów zdawało się potwierdzać uzasadnienie projektu nowelizacji ustawy o CIT. Napisano w nim, że celem przepisów o tzw. Polskiej spółce holdingowej jest m.in. wprowadzenie reżimu podatkowego, który będzie sprzyjał lokalizacji spółek holdingowych w Polsce, a także stworzenie konkurencyjnego otoczenia podatkowego, które będzie sprzyjać powrotowi polskich przedsiębiorców z jurysdykcji zagranicznych.

…i jego warunki
Skorzystanie ze zwolnienia holdingowego wymaga spełnienia wielu warunków, w szczególności konieczne jest, aby spółki wchodzące w skład grupy kapitałowej miały na gruncie ustawy o CIT status spółki holdingowej oraz spółki zależnej.

Zgodnie z obecnym brzmieniem przepisów spółka holdingowa to spółka z o.o. lub spółka akcyjna, która m.in.:
– posiada przez minimum rok co najmniej 10 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki zależnej;
– nie korzysta ze standardowego zwolnienia dywidendowego (zwolnieniu może podlegać 95 proc. kwot dywidend zgodnie z zasadami reżimu holdingowego);
– prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą;
– nie jest kontrolowana przez podmiot z siedzibą w kraju uznawanym za raj podatkowy, niechętnym współpracy w zakresie podatków, czy z którym Polska lub UE nie ratyfikowała umowy międzynarodowej.

Na gruncie obecnych przepisów spółka zależna powinna spełniać następujące warunki:
– spółka holdingowa posiada w niej minimum 10 proc. udziałów (akcji) przez okres co najmniej jednego roku;
– nie posiada więcej niż 5 proc. udziałów (akcji) w kapitale innej spółki;
– nie posiada praw udziałowych oraz innych praw majątkowych związanych z prawem do otrzymania świadczenia w funduszu inwestycyjnym, spółce osobowej, fundacji, truście lub innych podmiotach o podobnym charakterze.

Ponadto, aby skorzystać ze zwolnienia holdingowego, spółka holdingowa oraz spółka zależna nie mogą być członkami podatkowej grupy kapitałowej ani korzystać ze zwolnień w ramach specjalnej strefy ekonomicznej lub Polskiej Strefy Inwestycji.

Warunkiem zwolnienia w związku z odpłatnym zbyciem udziałów jest także złożenie odpowiedniego oświadczenia do urzędu skarbowego przed transakcją oraz nieposiadanie przez spółkę zależną statusu spółki nieruchomościowej.

Wielu skorzystało…
W ostatnich miesiącach z tych korzystnych rozwiązań skorzystało wielu podatników, którzy spełniając warunki wskazane w ustawie (w szczególności dotyczące posiadania 10 proc. udziałów spółki zależnej przez minimum rok), nie mieli wątpliwości, że mogą zastosować zwolnienie np. w związku ze sprzedażą udziałów spółki zależnej.

Również dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdzał, że podatnicy dokonujący w 2022 r. sprzedaży udziałów mogą korzystać ze zwolnienia holdingowego. Przykładem takiej wykładni są interpretacje indywidualne:
– z 12 maja 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.162. 2022.1.IZ), w której potwierdzono możliwość zastosowania zwolnienia holdingowego w odniesieniu do transakcji sprzedaży udziałów realizowanej 7 marca 2022 r., w związku z posiadaniem 100 proc. udziałów spółki zależnej od 2015 r. (organ potwierdził tym samym, że okres posiadania udziałów w spółce zależnej należy ustalać na moment zbycia udziałów zgodnie z rzeczywistym okresem posiadania);
– z 17 czerwca 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.184. 2022.1.DP), w której organ przyznał, że zbycie udziałów mające miejsce 28 lutego 2022 r. może podlegać zwolnieniu z opodatkowania na podstawie przepisów reżimu holdingowego;
– z 24 maja 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.96. 2022.2.DP), potwierdzająca możliwość skorzystania przez podatnika ze zwolnień wynikających z reżimu holdingowego w zakresie otrzymanych dywidend oraz zbycia udziałów (potwierdzono tym samym spełnienie warunku posiadania udziałów w spółce zależnej przez minimum 1 rok).

…potem pojawiły się wątpliwości
Wobec, wydawałoby się, jasnego brzmienia przepisów o Polskiej spółce holdingowej niemałym zaskoczeniem stało się dla wielu podatników uzasadnienie rządowego projektu ustawy nowelizującej ustawę o CIT, który wpłynął do Sejmu 25 sierpnia 2022 r. Wskazano w nim, że „w celu wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości co do możliwości skorzystania ze zwolnień wynikających z reżimu holdingowego w brzmieniu na moment wejścia w życie przepisów (tj. 1 stycznia 2022 r.) należy wskazać, że intencją ustawodawcy było, aby moment ten uznać jednocześnie za rozpoczynający bieg okresu, w którym powinny być spełnione przewidziane w przepisach warunki. A zatem intencją ustawodawcy było, aby w praktyce pierwszym rokiem, w którym będzie możliwe skorzystanie ze zwolnień w reżimie holdingowym w brzmieniu na moment wejścia w życie przepisów, był 2023 r. Nie jest więc dopuszczalne uwzględnienie (dla celów ustalenia statusu spółki dominującej i zależnej) okresu spełnienia przewidzianych warunków w 2021 r.”.

To, co napisano w uzasadnieniu, nie ma oparcia w treści samych przepisów, ponieważ nie określają one momentu, w którym rozpoczyna swój bieg okres posiadania udziałów w spółce zależnej. Kierując się wykładnią językową, założeniem o racjonalności ustawodawcy oraz zasadą lege non distinguente nec nostrum est distinguere (zgodnie z którą brak rozróżnienia dokonanego w ustawie nie pozwala także na dokonanie rozróżnienia przez interpretatora przepisów), należy przyjmować, że stosowanie zwolnienia holdingowego jest możliwe już od początku 2022 r., jeżeli tylko spółka holdingowa spełnia przesłanki ustawowe.

Niestety, przedstawiona w uzasadnieniu projektu wykładnia przełożyła się na zmianę stanowiska organów podatkowych, które w interpretacjach wydawanych w kolejnych miesiącach również zaczęły przyjmować, że okres posiadania udziałów w spółce zależnej rozpoczyna swój bieg od momentu wejścia w życie przepisów i jest niezależny od rzeczywistego okresu posiadania udziałów w kapitale.

Od 1 stycznia 2023 r. już dwa lata
Kwestia ta nabiera jeszcze większego znaczenia, jeżeli uwzględnić, że zgodnie z nowelizacją z 7 października 2022 r. (Dz.U. z 2022 r. poz. 2180) od 1 stycznia 2023 r. okres warunkujący zastosowanie zwolnienia holdingowego będzie wynosić nie rok, lecz dwa lata. W konsekwencji przyjęcie stanowiska prezentowanego obecnie przez organy podatkowe powodowałoby, że w praktyce zastosowanie zwolnienia wynikającego z przepisów obowiązujących od początku 2022 r. byłoby możliwe dopiero od 1 stycznia 2024 r. (skrajnie niekorzystna interpretacja wskazuje wręcz, że dopiero z początkiem 2025 r.).

Kolejne ryzyko
Skłonność do profiskalnej i oderwanej od rzeczywistego brzmienia przepisów wykładni budzi uzasadnione obawy podatników, tym bardziej że, niezależnie od opisanych wątpliwości, obecnie nie jest również do końca jasne, jak należy interpretować obowiązek dotyczący prowadzenia rzeczywistej działalności gospodarczej przez spółkę holdingową. Kwestia ta stanowi jeden z głównych obszarów ryzyka związanego ze stosowaniem nieprecyzyjnych przepisów o zwolnieniu holdingowym. Biorąc pod uwagę prezentowane do tej pory podejście dyrektora KIS, można spodziewać się, że również w tym obszarze podejmowane będą próby ograniczania możliwości korzystania ze zwolnienia holdingowego.

To, co napisano w uzasadnieniu do kolejnej nowelizacji, nie ma oparcia w treści przepisów, ponieważ nie określają one momentu, w którym rozpoczyna swój bieg okres posiadania udziałów w spółce zależnej

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8597394,zwolnienie-holdingowe-podatek-cit-interpretacja-dochody.html

 4. Spłata byłego małżonka daje ulgę mieszkaniową

Monika Pogroszewska | wczoraj, 08:10

Kto przekaże pieniądze ze sprzedaży nieruchomości byłej żonie w zamian za zrzeczenie się przez nią prawa do wspólnego mieszkania, ten również uniknie podatku od dochodu ze zbycia – wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Chodziło o podatnika, który w 2004 r. kupił z żoną mieszkanie do majątku wspólnego. Rok później małżonkowie się rozwiedli, ale nadal mieszkali razem we wspólnym lokalu.

W 2015 r. mężczyzna sprzedał inne mieszkanie, które dwa lata wcześniej odziedziczył po matce. Co do zasady więc powinien zapłacić 19-proc. podatku od dochodu ze sprzedaży, bo miała ona miejsce przed upływem pięciu lat od nabycia (dziedziczenia).

Zgodnie bowiem z art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT sprzedaż nieruchomości nie podlega opodatkowaniu dopiero po upływie pięciu lat od nabycia. Jeśli nastąpi przed tym terminem, to podatnik uniknie daniny tylko, jeśli przeznaczy pieniądze na własne cele mieszkaniowe (art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT).

Mężczyzna uzyskał ze sprzedaży odziedziczonego mieszkania 400 tys. zł, z czego połowę (200 tys. zł) przeznaczył na spłatę byłej małżonki. W wyniku tej spłaty stał się jedynym właścicielem lokalu, który wcześniej należał do ich majątku wspólnego.

Spytał dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, czy kwotę przekazaną byłej żonie może uznać za wydatek na własne cele mieszkaniowe. To zwalniałoby go w tej części z podatku od dochodu ze sprzedaży odziedziczonego mieszkania.

Dyrektor KIS odpowiedział jednak, że to niemożliwe. Uznał, że spłata na rzecz byłego małżonka jest wydatkiem dokonanym z tytułu podziału majątku wspólnego małżonków w wyniku ustania małżeńskiej wspólności majątkowej. Nie jest to zatem wydatek na nabycie nieruchomości (na własne cele mieszkaniowe), bo w momencie podziału majątku nie dochodzi do nabycia. Mieszkanie zostało nabyte już wcześniej do majątku wspólnego – stwierdził.

Z taką wykładnią nie zgodziły się sądy. WSA w Warszawie (sygn. akt III SA/Wa 516/19) orzekł, że z wykładni językowej art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT nie wynika, by dla skorzystania ze zwolnienia z PIT musiała zaistnieć chronologia zdarzeń: najpierw odpłatne zbycie, a następnie poniesienie wydatków na własne cele mieszkaniowe. Ponadto – podkreślił – celem wprowadzenia ulgi miało być podejmowanie przez podatników inwestycji służących zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych. I tak właśnie jest w tej sytuacji – stwierdził WSA.

NSA podzielił to stanowisko. Orzekł, że podatnik spełnił warunki zwolnienia z PIT.

– Przyjęcie stanowiska prezentowanego przez organ podatkowy prowadziłoby do nieuprawnionego zawężania zastosowania zwolnienia – wskazała w uzasadnieniu sędzia Aleksandra Wrzesińska -Nowacka. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 24 listopada 2022 r., sygn. akt II FSK 724/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8598053,rozwod-zrzeczenie-sie-prawa-do-wspolnego-mieszkania-ulga-mieszkaniowa.html

 5. Wjazd do składu trzeba wykazać w ewidencji

Monika Pogroszewska | wczoraj, 18:00

Czasowy postój zbiorników z paliwami silnikowymi na terenie składu podatkowego nie jest przerwą w dalszym transporcie, lecz stanowi czynność ich magazynowania, co oznacza obowiązki sprawozdawcze – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Wyrok zapadł w sprawie spółki z branży paliwowej, która prowadzi składy podatkowe na terenie całego kraju. Spółka zamierzała wprowadzić nowe rozwiązanie, które pozwalałoby na wjazd, czasowy postój i wyjazd z terenu składu cystern oraz wagonów kolejowych zawierających wyroby znajdujące się poza procedurą zawieszenia poboru akcyzy, wymienione w załączniku nr 2 do ustawy o podatku akcyzowym.

Chodziło przede wszystkim o paliwa silnikowe. We wniosku o interpretację spółka podkreśliła, że nie byłyby one przyjmowane do składu podatkowego, tj. wyładowywane w celu ich odrębnego magazynowania, rozładunku, przeładunku czy też wykorzystania na terenie składu podatkowego.

Chciała uzyskać potwierdzenie, że takie rozwiązanie jest możliwe i że nie musi ona informować organów podatkowych o takich zdarzeniach ani prowadzić ewidencji, o której mowa w art. 138a ustawy o podatku akcyzowym.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jej stanowisko za nieprawidłowe. Stwierdził, że czasowy postój oznacza magazynowanie tych wyrobów na terenie składu podatkowego. Odwołał się przy tym do językowego znaczenia słowa „magazynowanie”, ponieważ ustawa o podatku akcyzowym nie zawiera definicji tego pojęcia. Magazynować to – jak wyjaśnił dyrektor KIS – składać, przechowywać, gromadzić. Fiskus uznał więc, że spółka będzie magazynowała te wyroby w składzie podatkowym, a zatem musi prowadzić ewidencję wyrobów akcyzowych zgodnie z art. 138a ust. 1–3 ustawy o podatku akcyzowym. W myśl art. 138a ust. 2 tej ustawy podmiot prowadzący skład podatkowy prowadzi też ewidencję wyrobów niebędących wyrobami akcyzowymi, innych niż stanowiące wyposażenie składu podatkowego. Natomiast art. 138a ust. 3 stanowi, że ewidencja powinna umożliwić ustalenie m.in. ilości, rodzajów oraz miejsca magazynowania wyrobów akcyzowych.

WSA w Warszawie przyznał rację fiskusowi (sygn. akt V SA/Wa 174/18). Przywołał definicję składu podatkowego zawartą w dyrektywie Rady 2008/118/WE, w której magazynowanie zostało określone jako przechowywanie.

Zgodził się z dyrektorem KIS, że czasowy postój towarów na terenie składu wypełnia definicję pojęcia magazynowania, o którym mowa w art. 138a ust. 3 ustawy akcyzowej. Oceny tej – jak stwierdził WSA – nie zmienia podnoszony przez spółkę argument, iż wyroby będą znajdować się cały czas w środkach transportu, stanowiących zbiorniki legalizacyjne przeznaczone tylko do transportu. Czasowy postój zbiorników z wyrobami energetycznymi nie może być traktowany tylko jako przerwa w dalszym transporcie. Jest to ich magazynowanie (przechowywanie) na terenie składu podatkowego – orzekł WSA.
Centrum logistyczne w innym państwie to nie zagraniczny zakład. NSA rozstrzygnął spór z fiskusem
Centrum logistyczne w innym państwie to nie zagraniczny zakład. NSA rozstrzygnął spór z fiskusem
zobacz również

Tego samego zdania był NSA. Uznał, że sąd I instancji prawidłowo zinterpretował pojęcie magazynowania.

– Użyte w dyrektywie pojęcie „przechowywania” oznacza dokładnie to samo, co „magazynowanie” w polskiej ustawie – uzasadniła wyrok sędzia Joanna Wegner.

Dodała, że podmiot prowadzący skład podatkowy obowiązany jest do przestrzegania różnych, niekiedy bardzo rygorystycznych wymogów. – Ma on obowiązek ujawnienia wszystkich zdarzeń związanych z wyrobami akcyzowymi, do których zaliczyć należy: wjazd, wyjazd, przestój, postój pojazdu, a w konsekwencji też ilość i inne okoliczności dotyczące towaru znajdującego się w pojeździe. Najważniejsze jest to, kto odpowiada za te wyroby, czy jest to prowadzący skład podatkowy, czy właściciel będący osobą zewnętrzną – tłumaczyła sędzia Wegner. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 23 listopada 2022 r., sygn. akt I GSK 11/19

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8598524,orzeczenie-nsa-obowiazki-sprawozdawcze-sklad-podatkowy.html

 

Rzeczpospolita

 1. ZUS może podważyć wysokość wynagrodzenia

24 listopada 2022 | Kadry i Płace | Ryszard Sadlik

Organ rentowy ma prawo w decyzji zakwestionować wysokość pensji pracownika i ustalić inną podstawę wymiaru składek. Jest to dopuszczalne, gdy pobory ustalono w rażąco wysokiej stawce.

W orzecznictwie sądowym wskazuje się, że stronom umowy o pracę nie przysługuje niczym nieograniczona swoboda w kreowaniu treści stosunku pracy, gdyż jest ona limitowana przez naturę tego stosunku prawnego, ustawę oraz zasady współżycia społecznego. Z kolei przy ustalaniu kształtu stosunku prawnego z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych, poza powyższymi kryteriami, należy wziąć pod uwagę alimentacyjny charakter świadczeń pobieranych z tytułu podlegania temu ubezpieczeniu oraz zasadę solidaryzmu wobec innych osób ubezpieczonych. Oznacza to, że wynagrodzenie stanowiące podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne nie może być ustalane ponad granice płacy słusznej, sprawiedliwej, zapewniającej godziwe utrzymanie, a przy tym nie powinno rażąco przewyższać wkładu pracy, by w ten sposób składka nie przekładała się na świadczenie w kwocie nienależnej. Tak wskazywał m.in. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 13 lipca 2016 r. (III AUa 1258/15).

Zauważyć przy tym należy, że zgodnie z art. 58 § 2 kodeksu cywilnego nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Jeśli zaś nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Przepis ten umożliwia więc zakwestionowanie także postanowień umownych dotyczących wysokości wynagrodzenia pracowników.

Umowa w złych intencjach
W orzecznictwie Sądu Najwyższego – co zauważył i zaakceptował również Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 29 listopada 2017 r. (P 9/15) – ugruntowany jest pogląd o prawie ZUS do kontroli wysokości wynagrodzenia stanowiącego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli okoliczności sprawy wskazują m.in. , że zostało ono wypłacone na podstawie umowy sprzecznej z prawem, zasadami współżycia społecznego lub zmierzającej do obejścia prawa.

Sąd Najwyższy potwierdził to również w postanowieniu z 8 czerwca 2021 r. (I USK 205/21). Wyjaśnił wówczas, że ustalenie zbyt wysokiego wynagrodzenia za pracę może być, w konkretnych okolicznościach, uznane za nieważne, jako dokonane z naruszeniem zasad współżycia społecznego, polegającym na świadomym osiąganiu nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych uczestników tego systemu.

Godziwość wynagrodzenia
Godziwość wynagrodzenia, będąca jedną z zasad prawa pracy (art. 13 k.p.), w prawie ubezpieczeń społecznych zyskuje dodatkową wartość. Na gruncie systemu ubezpieczeń istnieje bowiem silna potrzeba działania w granicach prawa wyznaczonych przez wymagający ochrony interes publiczny oraz zasadę solidarności ubezpieczonych. Godziwość wynagrodzenia odnosi się tu nie tylko do potrzeb pracownika, ale również do świadomości społecznej oraz ogólnej sytuacji ekonomicznej.

W związku z tym nadmiernemu uprzywilejowaniu płacowemu pracownika, które w prawie pracy może odpowiadać swobodzie wynikającej z art. 3531 k.c., w prawie ubezpieczeń społecznych przypisuje się, w konkretnych okolicznościach, zamiar nadużycia świadczeń przysługujących z tego ubezpieczenia. Chodzi również o to, aby wynagrodzenie rażąco nie przewyższało wkładu pracy, a składka nie przekładała się na świadczenie nienależne co do wysokości.

W wyroku z 9 sierpnia 2005 r. (III UK 89/05) Sąd Najwyższy podkreślał, że ustalenie w umowie o pracę rażąco wysokiego wynagrodzenia za pracę może być, w konkretnych okolicznościach, uznane za nieważne jako dokonane z naruszeniem zasad współżycia społecznego, polegającym na świadomym osiąganiu nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych uczestników tego systemu.

Zatem w konkretnych okolicznościach ZUS może w formie decyzji ustalić podstawę wymiaru składek czy odmówić uwzględnienia np. w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego lub zasiłku macierzyńskiego, ustalonej przez strony kwoty wynagrodzenia lub tylko jednego jego elementu, przyjmując, że ustalona wysokość wynagrodzenia była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego i z tego względu nieważna z mocy art. 58 § 2 k.c.

Uprawnienia organu
Kompetencje kontrolne ZUS wynikają wprost z art. 86 ust. 2 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. DzU z 2022 r., poz. 1009 ze zm.). Przepis ten przewiduje, że organ rentowy jest upoważniony do kontroli wykonywania zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń przez płatników składek. Ta kontrola obejmuje m.in. zgłoszenie do ubezpieczenia. Natomiast istnienie stosunku ubezpieczenia można wywodzić jedynie z ważnej umowy o pracę. Ta z kolei musi być analizowana przez pryzmat przepisów kodeksu cywilnego, do których odpowiedniego stosowania odsyła art. 300 k.p.

Przykład

Firma handlowa zatrudniała od pięciu lat panią Ewę jako sprzedawczynię, płacąc jej wynagrodzenie minimalne. Ponieważ w okresie zimowym nie było pracy, rozwiązała z nią umowę o pracę. Po dwóch miesiącach pani Ewa postanowiła wrócić do pracy. Strony umówiły się, że będzie wykonywała tę samą pracę, co wcześniej, ale za kwotę 8200 zł. Po kilku dniach pracy kobieta poszła na zwolnienie lekarskie w związku z komplikacjami w przebiegu ciąży. Z tego zwolnienia korzystała do dnia porodu. Nie zatrudniono nikogo na jej miejsce. ZUS, po przeprowadzeniu kontroli w tej firmie, wydał decyzję określającą wysokość podstawy wymiaru składek odnośnie pani Ewy w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Uznał, że ustalenie tak wysokiego wynagrodzenia było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Firma złożyła odwołanie od tej decyzji do sądu. Sąd jednak oddalił odwołanie, uznając, że decyzja ZUS była prawidłowa.

Można się odwołać
Od decyzji ZUS kwestionującej wysokość wynagrodzenia pracownika możliwe jest złożenie odwołania do właściwego sądu okręgowego w ciągu miesiąca od otrzymania decyzji. Może to zrobić zarówno pracownik, jak też pracodawca – płatnik składek. W toku postępowania przed sądem mogą oni próbować podważać zaskarżoną decyzję ZUS i przekonywać sąd, że wysokość wynagrodzenia była uzasadniona np. wykształceniem i kwalifikacjami pracownika lub zakresem jego obowiązków i odpowiedzialności. Można to wykazywać za pomocą wszelkich środków dowodowych, tj. zeznań świadków i dokumentów uzasadniających wysokość płacy pracownika.

Zdaniem autora
Ryszard Sadlik

sędzia Sądu Okręgowego w Kielcach

Pracodawcy niekiedy podważają możliwość kontrolowania przez ZUS wysokości wynagrodzenia ich pracowników. Jednak dopuszczalność takiej kontroli jest już ugruntowana w orzecznictwie sądowym. Umowa o pracę wywołuje bowiem skutki nie tylko dotyczące wzajemnych relacji między pracownikiem i pracodawcą, ale także dalsze, pośrednie, w tym w zakresie ubezpieczeń społecznych. W szczególności od wysokości ustalonego wynagrodzenia zależy wysokość świadczeń wypłacanych z ubezpieczenia chorobowego, takich jak zasiłek chorobowy lub macierzyński.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484658-ZUS-moze-podwazyc-wysokosc-wynagrodzenia.html#.Y4c1IuzMJz9

 2. Fiskus próbuje rozszerzać zakres opodatkowania estońskim CIT

28 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Mariusz Stefaniak Agnieszka Szczotkowska

Choć ustawodawca wprowadził do przepisów definicję legalną dochodu z tytułu ukrytych zysków, podatnicy mają w tym zakresie wiele wątpliwości, a stanowisko dyrektora KIS prezentowane w interpretacjach jest niejednolite.

Wybór modelu opodatkowania w postaci ryczałtu od dochodów spółek (tzw. estoński CIT) oznacza dla podatnika zmianę zasad opodatkowania. Zgodnie z głównym założeniem tego modelu, przedmiotem opodatkowania jest efektywna dystrybucja zysku ze spółki kapitałowej do jej udziałowca (akcjonariusza, wspólnika), przy czym przepisy nie ograniczają się wyłącznie do opodatkowania środków dystrybuowanych w formie wypłaty zysku, ale nakazują opodatkowywać również inne formy dystrybucji środków. Zasadniczo zatem, tak długo jak wspólnicy nie wypłacają zysku (w jakiejkolwiek formie), nie wystąpi także opodatkowanie.

Ustawodawca przewidział jednak pewne kategorie świadczeń określonych w ustawie o CIT jako dochody z tytułu ukrytych zysków – których beneficjentem jest udziałowiec (lub podmioty z nim powiązane), które powodują wystąpienie obowiązku podatkowego po stronie spółki korzystającej z opodatkowania estońskim CIT.

Otwarty katalog
Definicja legalna ukrytych zysków jest zawarta w art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT. Zgodnie z tym przepisem „przez ukryte zyski rozumie się świadczenia pieniężne, niepieniężne, odpłatne, nieodpłatne lub częściowo odpłatne, wykonane w związku z prawem do udziału w zysku, inne niż podzielony zysk, których beneficjentem, bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec, akcjonariusz albo wspólnik lub podmiot powiązany bezpośrednio lub pośrednio z podatnikiem lub z tym udziałowcem, akcjonariuszem albo wspólnikiem”. W dalszej części przepisu wskazane zostały przykładowe zdarzenia, które z perspektywy opodatkowania ryczałtem stanowią wypłatę ukrytego zysku.

Jako kategorie takich dochodów wskazane zostały np. nadwyżka wartości rynkowej transakcji ponad ustaloną cenę tej transakcji czy pożyczka udzielona przez spółkę udziałowcowi. Wyliczenie zawarte w przywołanym przepisie stanowi katalog otwarty. Przy określaniu czy w myśl przytoczonej powyżej definicji legalnej dana transakcja będzie się wiązać z wystąpieniem po stronie spółki dochodu z tytułu ukrytych zysków, konieczne jest zatem każdorazowo przeanalizowanie czy łącznie występują następujące przesłanki:

1) występuje świadczenie;

2) świadczenie wykonywane jest w związku z prawem do udziału w zysku i jest świadczeniem innym niż zysk;

3) beneficjentem świadczenia bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec/ akcjonariusz/ wspólnik lub podmiot powiązany bezpośrednio z tym podmiotem.

Choć ustawodawca wprowadził do przepisów ustawy o CIT definicję legalną dochodu z tytułu ukrytych zysków, praktyka pokazuje, że ocena konsekwencji czy dochód z tytułu ukrytych zysków faktycznie wystąpi jest przedmiotem wątpliwości podatników, a stanowisko organów podatkowych prezentowane w wydawanych interpretacjach podatkowych nie jest w tym zakresie jednolite.

Najem od podmiotu powiązanego
Kategorią transakcji, której konsekwencje zawarcia są dla podatników problematyczne do określenia, jest najem od podmiotu powiązanego aktywów niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

W jednej z takich spraw podatnik, planując przejście na opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek, wystąpił do dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej m.in. z pytaniem, czy wynagrodzenie uzyskane przez wspólników spółki kapitałowej tytułem czynszu za najem nieruchomości niezbędnej do prowadzenia przez spółkę działalności gospodarczej, będzie dla spółki dochodem z tytułu ukrytych zysków. Podatnik wskazał, że prowadzi działalność w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, a w przyszłości planuje przekształcenie formy prowadzonej działalności w spółkę kapitałową (spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością) i wybór opodatkowania estońskim CIT. Dalej podatnik wskazał, że z dniem przekształcenia stanie się jedynym wspólnikiem spółki z o.o., a w przyszłości do spółki mogą dołączyć jako wspólnicy również jego dzieci (Wspólnicy 2).

W związku z prowadzoną działalnością spółka wynajmować będzie od Wspólników 2 nieruchomości, które historycznie należały do podatnika i były przez niego wykorzystywane w toku prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej. Nieruchomości, w ramach działań sukcesyjnych, zostały przekazane Wspólnikom 2 w darowiźnie i od dłuższego czasu są przez nich wykorzystywane w bieżącej działalności, prowadzonej w formie jednoosobowych działalności gospodarczych, których przedmiotem jest najem nieruchomości. Podatnik podkreślił, że nieruchomości będą wynajmowane przez spółkę za wynagrodzeniem ustalonym na warunkach rynkowych, a udostępnienie spółce tych nieruchomości nie stanowi formy jej dokapitalizowania. Ponadto spółka będzie korzystać na podstawie umowy najmu również z nieruchomości udostępnianych przez podmioty niepowiązane.

Przedmiotem zapytania interpretacyjnego na tle tak zaprezentowanego zdarzenia przyszłego było ustalenie czy zapłata przez spółkę czynszu na rzecz udziałowców będzie dochodem z tytułu ukrytych zysków w rozumieniu art. 28m ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT.

W uzasadnieniu własnego stanowiska podatnik wskazał, że w jego ocenie przesłanki do uznania takiej wypłaty za ukryty zysk nie wystąpią, więc po stronie spółki nie powstanie dochód podlegający opodatkowaniu. Organ nie zgodził się jednak ze stanowiskiem podatnika (interpretacja z 5 października 2022 r., 0111-KDIB1-3.4010.215.2022.4.MBD). Wskazał, że ocena czy dane świadczenie stanowi ukryty zysk jest uzależniona nie tylko od weryfikacji czy cena transakcji zawartej między podmiotami powiązanymi ustalona została na warunkach rynkowych, ale także od analizy czy do zawarcia danej transakcji w ogóle by doszło, gdyby nie fakt, że jej stronami są podmioty powiązane.

Organ podkreślił, że w relacji spółka – wspólnik istotne jest również to, czy wspólnik zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne dla prowadzonej działalności gospodarczej i czy ewentualny niedobór tych aktywów nie jest przyczyną działań polegających na dokapitalizowaniu spółki w formie innej niż wkłady (np. w formie pożyczki czy udostępniania nieruchomości).

Rozszerzająca wykładnia organu
Ocena zdarzenia przedstawionego przez podatnika z perspektywy przepisów regulujących powstanie dochodu z tytułu ukrytych zysków, została dokonana przez organ z pominięciem istotnych okoliczności faktycznych przedstawionych przez podatnika. Ponadto, zaprezentowana przez organ interpretacja stanowi przejaw wykładni rozszerzającej.

Intencją ustawodawcy nie było opodatkowanie w ramach ryczałtu od dochodów spółek wszystkich transakcji zawieranych przez spółkę-podatnika z podmiotami powiązanymi, a tylko takich transakcji, których zawarcie skorelowane jest z prawem do udziału w zysku. Świadczy o tym nie tylko brzmienie przepisu art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT, który nakazuje każdorazowo weryfikować czy świadczenie wykonywane jest w związku z prawem do udziału w zysku, ale także treść wydanych objaśnień MF (Przewodnik do ryczałtu od dochodów spółek), w których wskazane zostało, że „jeśli okoliczności faktyczne i prawne należycie uzasadniają zasadność zawarcia transakcji pomiędzy podatnikiem a podmiotem powiązanym z perspektywy ekonomicznej lub prawnej, to taka transakcja nie powinna być kwalifikowana jako ukryta wypłata zysku. Innymi słowy, jeśli można wykazać, że powiązania pomiędzy stronami danej transakcji nie miały istotnego wpływu na fakt jej zawarcia lub jej warunki (taką transakcję na takich warunkach zawarłyby również podmioty niepowiązane) – to wartość takiej transakcji nie powinna być kwalifikowana jako ukryta wypłata zysku”.

Na gruncie analizowanego zdarzenia przyszłego istotne jest, że wynagrodzenie z tytułu najmu wypłacane będzie wspólnikowi spółki. Bezdyskusyjnie zatem dojdzie do wykonania świadczenia, którego beneficjentem bezpośrednio będzie udziałowiec. Aby spełnione zostały wszystkie przesłanki określone w definicji legalnej dochodu z tytułu ukrytych zysków, należy jednak przeanalizować również czy czynsz wypłacany wspólnikowi może zostać uznany za świadczenie wykonywane w związku z prawem do udziału w zysku.

Z perspektywy potrzeb spółki zawarcie umowy najmu nieruchomości było konieczne. Spółka w swoich aktywach nie posiadała nieruchomości, które mogłaby wykorzystać do prowadzenia działalności gospodarczej, a które do prowadzenia tej działalności były niezbędne. Gdyby zatem najem nieruchomości nie był możliwy od podmiotów powiązanych, spółka – w celu prowadzenia działalności gospodarczej – musiałaby zawrzeć analogiczną umowę z podmiotem niepowiązanym, a uiszczany czynsz efektywnie pomniejszyłby generowane przez spółkę zyski. Bez wykonania świadczenia w postaci zapłaty czynszu na rzecz udziałowca i tak nie doszłoby więc do osiągnięcia przez tego udziałowca korzyści, która zostałaby zrealizowana w postaci dywidendy. Wysokość wypracowanego zysku zostałaby bowiem obniżona o kwotę czynszu zapłaconego podmiotowi trzeciemu.

Aktywa niekoniecznie na własność
Odnosząc się do argumentu podnoszonego przez organ w uzasadnieniu, zgodnie z którym podatnik powinien wyposażyć spółkę w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności, należy podkreślić, że organ nie jest uprawniony do oceny w jakie składniki majątku wspólnik powinien wyposażyć spółkę. Minimalne wymagania co do wkładów na kapitał zakładowy zostały określone przez ustawodawcę w odrębnych przepisach – zgodnie z art. 154 kodeksu spółek handlowych w przypadku spółki z o.o. ustawodawca zastrzegł, że kapitał zakładowy powinien wynosić co najmniej 5 tys. złotych. Inne wymagania przewidziane zostały dla spółki komandytowo – akcyjnej (25 tys.), a jeszcze inne dla spółki akcyjnej (100 tys.). Żaden z przepisów k.s.h. nie zobowiązuje wspólników, do wniesienia do spółki wkładów w postaci określonych aktywów, więc nie ma podstaw do wprowadzenia takiego warunku przez organy podatkowe.

Analizując konsekwencje podatkowe zdarzenia przedstawionego przez podatnika, organ dokonał oceny biznesowych decyzji podatnika z pominięciem warunków panujących na rynku. W ocenie autorów w analizowanym zdarzeniu przyszłym wspólnicy zadbali o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej, właśnie poprzez zawarcie umowy najmu, na podstawie której spółka była uprawniona do korzystania z nieruchomości niezbędnej do prowadzenia działalności gospodarczej. W rzeczywistości gospodarczej wykorzystywanie aktywów niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej następuje na podstawie różnych instytucji prawnych. Przykładowo podmiot prowadzący działalność gospodarczą może korzystać z nieruchomości na podstawie prawa własności, stosunku najmu czy prawa użytkowania wieczystego. Żaden przepis – czy to zawarty w regulacjach prawnych, czy podatkowych – nie obliguje wspólników do zapewnienia danemu podmiotowi prawa własności danego aktywa.

Skoro zatem analiza opisanego we wniosku zdarzenia przyszłego prowadzi do wniosku, że:

1) zawarcie transakcji, na podstawie której spółka będzie mogła korzystać z nieruchomości, jest niezbędne do prowadzenia przez nią działalności gospodarczej;

2) warunki transakcji zostały określone przez strony na warunkach rynkowych;

3) spółka korzysta także z nieruchomości udostępnianych na podstawie umowy najmu przez podmioty niepowiązane,

– w ocenie autorów przesłanki do uznania, że czynsz wypłacany udziałowcowi będzie stanowić dla spółki dochód z tytułu ukrytych zysków nie zostały spełnione.

Dodatkowo, przedstawiając swoje stanowisko organ zignorował istotny element stanu faktycznego. Podatnik wyjaśnił bowiem, że jego dzieci prowadzą działalność związaną z najmem nieruchomości, a motywem przekazania dzieciom nieruchomości należących uprzednio do majątku podatnika były względy sukcesyjne. Pomijając te fakty organ uznał, że wspólnik celowo nie wyposażył spółki w majątek niezbędny jej do prowadzenia działalności gospodarczej, po to, żeby pod pozorem innej czynności wypłacać z niej ekwiwalent dywidendy.

Związek z prawem do udziału w zysku
Co istotne, w komentowanej interpretacji z 5 października br. organ nie wykazał związku zawarcia umowy najmu z podmiotem powiązanym z prawem do udziału w zysku. Wskazanie, że wspólnik powinien wyposażyć spółkę w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej, a w ocenie organu tego nie zrobił, nie wydaje się wystarczające do uznania, że związek taki występuje, a konsekwencją zdarzenia jest powstanie dochodu z tytułu ukrytych zysków. Przy ocenie czy dana transakcja będzie powodować powstanie dochodu z tytułu ukrytego zysku, kluczowe jest rozstrzygnięcie jak należy rozumieć, że świadczenie wykonywane jest „w związku z prawem do udziału w zysku”. Ustawodawca nie wskazał wprost co należy rozumieć pod tym pojęciem. Można jedynie domniemywać, że jego intencją było opodatkowanie tych świadczeń, które spółka (podatnik) wykonuje w wyniku dominującego wpływu na jej działania określonych osób (Stefaniak M., Wądołek M., Sposób opodatkowania – przedmiot i podstawa opodatkowania ryczałtem (dystrybucja zysków, inne kategorie dochodów) w: Guzek M. i in., Estoński CIT w praktyce, wydanie elektroniczne. Oceniając konsekwencje zdarzenia przedstawionego przez podatnika w komentowanej sprawie organ założył, że transakcja najmu nieruchomości została zawarta właśnie w wyniku wywierania przez wspólnika dominującego wpływu. W ocenie autorów, nawet przy założeniu, że tak właśnie należy interpretować przepis zawarty w art. 28 ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT, nie można zignorować faktu, że organ ocenia konsekwencje działania wspólnika z perspektywy momentu, w którym podatnik (spółka) jeszcze nie istniał. Decyzja o przekazaniu nieruchomości w związku z działaniami sukcesyjnymi została podjęta przez wspólnika jeszcze przed utworzeniem podatnika. Spółka od początku istnienia nie miała w swoim majątku nieruchomości, a jej wykorzystywanie było niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej. Wydaje się, że stanowisko organu jest przejawem kwestionowania racjonalności działań gospodarczych podejmowanych przez podatnika, do czego organ wydający indywidualną interpretację podatkową nie jest uprawniony.

Mariusz Stefaniak jest doradcą podatkowym,

partner associate w Deloitte

Agnieszka Szczotkowska jest doradcą podatkowym, menedżerem w Deloitte

Podstawa prawna:

∑ art. 28c – art. 28t ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2021 r., poz. 1800 ze zm.)

ZDANIEM DYREKTORA KIS

Są interpretacje korzystne dla podatników

Choć tożsame stanowisko organów podatkowych, jak to zawarte w interpretacji analizowanej w artykule często prezentowane jest przez organy (np. interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 7 czerwca 2022 r., 0111-KDIB1-1.4010.187.2022.1.BS), to w obrocie prawnym istnieją też stanowiska korzystne dla podatników. Przykładowo, w przypadku transakcji polegającej na zapłacie wynagrodzenia za najem maszyn niezbędnych do prowadzenia działalności, organ potwierdził stanowisko podatnika, wskazując, że wynagrodzenie uzyskiwane przez udziałowca nie będzie generować po stronie spółki dochodu z tytułu ukrytego zysku (interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 12 sierpnia 2022 r., 0111-KDIB1-2.4010.194.2022.3.AK). ∑

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484870-Fiskus-probuje-rozszerzac-zakres-opodatkowania-estonskim-CIT.html#.Y4c1j-zMJz8

 3. Kiedy cesja wierzytelności nie podlega VAT

28 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Zuzanna Celmer

Różnica między ceną zakupu wierzytelności a jej wartością nominalną nie może być uznana za wynagrodzenie za transakcję nabycia tzw. trudnej wierzytelności. Nabycie nie jest więc w takim przypadku odpłatnym świadczeniem usług.

Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 23 września 2022 r. (VIII SA/Wa 357/22).

Spółka z o.o. prowadzi działalność, której głównym przedmiotem są usługi związane z oceną ryzyka, szacowaniem strat oraz dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych. Na podstawie umowy cesji wierzytelności nabywa od poszkodowanych ich wierzytelności z tytułu szkód rzeczowych, które później dochodzone są od towarzystw ubezpieczeniowych. Umowa między podatnikiem a poszkodowanym nie zobowiązuje spółki do żadnych innych czynności na rzecz poszkodowanego niż zapłata ustalonej ceny, która odzwierciedla ekonomiczną wartość wierzytelności. Spółce nie przysługuje jakiekolwiek wynagrodzenie od cedenta.

Podatnik spytał czy transakcja przelewu (cesji) wierzytelności pieniężnej na jego rzecz (cesjonariusza) na podstawie umowy nabycia od zbywcy (cedenta), który jest pierwotnym wierzycielem lub też od innej osoby uprawnionej do rozporządzenia tą wierzytelnością, podlega opodatkowaniu VAT. Zdaniem spółki ww. transakcja nie podlega opodatkowaniu, gdyż nie występuje tutaj element odpłatności oraz przedmiotowa czynność nie wyczerpuje definicji „odpłatnego świadczenia usług na terytorium kraju”. Organ podatkowy w interpretacji z 8 lutego 2022 r. wskazał, że nabycie przez spółkę wierzytelności jest odpłatnym świadczeniem usług, a tym samym podlega opodatkowaniu VAT. Odpłatność, zdaniem organu, wynika z tego, że różnica między ostateczną wartością zakupionej wierzytelności a jej wartością nominalną stanowi dla podatnika wynagrodzenie z tytułu świadczenia usług. Podatnik nie zgodził się z tym stanowiskiem i wniósł skargę do WSA w Warszawie.

WSA uchylił zaskarżoną interpretację indywidualną. Sąd wskazał, że aby czynność podlegała opodatkowaniu VAT, musi być dwóch kontrahentów, usługa i jej odpłatność. Umowa zawarta między stronami w przedmiotowej sprawie nie stanowi o istnieniu wynagrodzenia. Nie ma zatem żadnych podstaw, aby stwierdzić, że tym wynagrodzeniem jest sama różnica między ceną zakupu wierzytelności a ich wartością nominalną. W związku z tym transakcja przelewu wierzytelności (cesji) w niniejszym stanie faktycznym nie jest czynnością podlegającą opodatkowa- niu VAT.

Autorka jest współpracowniczką zespołu zarządzania wiedzą podatkową firmy Deloitte

Komentarz eksperta:

Bartłomiej Hadrian

doradca podatkowy, ACCA, menedżer w dziale prawnopodatkowym Deloitte

W ogólnym ujęciu sprzedaż wierzytelności może być traktowana dla potrzeb VAT jako transakcja:

∑ podlegająca zwolnieniu z VAT,

∑ opodatkowana VAT wg stawki 23 proc.,

∑ niepodlegająca VAT.

W pewnym uproszczeniu, sprzedaż (cesja) wierzytelności powinna podlegać zwolnieniu z VAT wtedy, gdy jej zasadniczym celem jest finansowanie / refinansowanie zbywcy lub realizacja usługi związanej z obsługą długu. W praktyce powinno się wówczas przyjąć, że nabywający wierzytelności świadczy usługę polegającą na zapewnieniu zbywcy finansowania i płynności lub obsługi w zakresie długów w zamian za wynagrodzenie (w formie dyskonta) i transakcja taka – jako usługa finansowa – powinna być zwolniona z VAT.

Sprzedaż wierzytelności może podlegać opodatkowaniu VAT, gdy jest uznawana za czynności ściągania długów. Dzieje się tak w przypadku uznania, że zasadniczym celem i efektem transakcji jest uwolnienie sprzedawcy od wykonywania czynności związanych ze ściąganiem długu i przejęcie ryzyka jego nieściągnięcia przez podmiot nabywający. Różnica pomiędzy wartością nominalną zbywanych wierzytelności a ceną sprzedaży jest wtedy uznawana za opodatkowane VAT wynagrodzenie nabywcy za ww. usługę.

Transakcje sprzedaży wierzytelności mogą również nie podlegać VAT i komentowany wyrok WSA dotyczy właśnie takiej kwalifikacji. Kluczowe warunki, jakie muszą być wówczas spełnione, przedstawił TSUE w wyroku z 27 października 2011 r. (C-93/10). Zgodnie z sentencją wyroku: „(…) podmiot, który na własne ryzyko nabywa trudne wierzytelności po cenie niższej od ich wartości nominalnej, nie świadczy odpłatnie usługi (…) i nie dokonuje tym samym czynności z zakresu działalności gospodarczej (…), jeżeli różnica między wartością nominalną tych wierzytelności a ceną ich sprzedaży odzwierciedla rzeczywistą ekonomiczną wartość owych wierzytelności w chwili sprzedaży”. Brak wynagrodzenia za świadczenie, a więc brak podstawy opodatkowania, wyklucza możliwość uznania, że w tego typu transakcjach dochodzi do odpłatnego świadczenia usług przez nabywcę wierzytelności. Takie transakcje, jako niepodlegające VAT, są wówczas opodatkowane podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Opisane podejście jest akceptowane przez polskie sądy administracyjne (por. m.in. wyrok NSA wydany w składzie siedmiu sędziów z 19 marca 2012 r., I FPS 5/11).

Komentowana sprawa dotyczyła nabywania wierzytelności wymagalnych, spornych jedynie co do wysokości i nieprzedawnionych. Wnioskodawca nie zobowiązywał się do ściągnięcia długu w zamian za wynagrodzenie, lecz nabywał je we własnym imieniu i na własne ryzyko, bez możliwości cesji zwrotnej, a pomiędzy nabywcą i zbywcą nie istniały inne stosunki prawne poza cesją za wynagrodzeniem. Różnica pomiędzy wartością nominalną wierzytelności a ceną ich nabycia od wierzyciela odzwierciedlała rzeczywistą ekonomiczną wartość tych wierzytelności w chwili ich nabycia przez wnioskodawcę. Zdaniem wnioskodawcy, były to tzw. wierzytelności trudne, ponieważ nie można było z całą pewnością stwierdzić, że zostaną one spłacone w ogóle lub w jakiej wysokości, a w chwili cesji znana była jedynie orientacyjna (przybliżona) wysokość należności, zaś wnioskodawca sam podejmował dodatkowe działania w celu ich odzyskania.

Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, WSA – moim zdaniem słusznie – zanegował rozstrzygnięcie, zgodnie z którym ww. wierzytelności nie są trudnymi oraz że opisaną cesję należy traktować jako odpłatną usługę wnioskodawcy. Jeżeli nie można zidentyfikować bezpośredniego wynagrodzenia za świadczenia nabywcy wierzytelności na rzecz zbywcy (których nie było w sprawie), to wówczas nie sposób mówić o świadczeniu odpłatnej usługi. Wynagrodzeniem nie jest różnica między wartością nominalną wierzytelności a ceną sprzedaży, która pojawiła się w ramach ww. transakcji z uwagi na spór co do kwoty wierzytelności (tj. ich wartość ekonomiczna była/mogła być niższa niż wartość nominalna). Stanowisko WSA wpisuje się w utrwalone rozumienie „odpłatności” usługi dla celów VAT i jest zgodne z tezami wyroku TSUE w sprawie GFKL Financial Services AG (C-93/10).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484868-Kiedy-cesja-wierzytelnosci-nie-podlega-VAT.html#.Y4c2auzMJz9

 4. Sam zwrot to nie zysk w CIT

30 listopada 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Firma kurierska, która szybko płaci swoim klientom za szkody w nadanych przez nich przesyłkach, a potem odzyskuje pieniądze od ubezpieczyciela, nie ma przychodu.

We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną fiskusa, który dopatrzył się przychodu w należnościach wypłacanych spółce przez ubezpieczyciela.

Sprawa dotyczyła spółki zajmującej się przewozem przesyłek będących własnością klientów. We wniosku o interpretację wskazała, że przy świadczeniu usług zdarzają się przypadki szkód w powierzonych towarach. W takich sytuacjach zgodnie z przepisami prawa dokonuje wypłat odszkodowań na rzecz klientów. Firma tłumaczyła, że jeśli reklamacja zostanie potwierdzona odpowiednimi procedurami, to wypłaca odszkodowania z własnej kieszeni. A następnie ubezpieczyciel zobowiązany jest wypłacić jej należną kwotę w umówionym terminie. Uważała co prawda, że nie ma prawa do zaliczenia wypłaconych odszkodowań do kosztów, ale otrzymane od ubezpieczyciela zwroty nie powinny być jej przychodem podlegającym opodatkowaniu CIT.

Fiskus skwapliwie potwierdził brak prawa do kosztów, ale z CIT od przychodu rezygnować nie zamierzał. Jego zdaniem spółka, otrzymując od ubezpieczyciela kwoty odpowiadające odszkodowaniom wypłaconym klientom, niewątpliwie uzyskuje przysporzenie stanowiące przychód, który nie będzie korzystał z wyłączenia z art. 12 ust. 4 pkt 6a ustawy o CIT.

Spółka zaskarżyła tę część interpretacji i wygrała. Na stanowisku fiskusa suchej nitki nie zostawił najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Zgodził się ze spółką, że zwrot odszkodowania przez ubezpieczyciela dotyczy bezpośrednio konkretnej szkody w powierzonych jej towarach w ramach świadczonych przez nią usług transportowych. Dlatego nie stanowi zwrotu wpłaconych składek.

Tak samo uznał NSA. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że w spornym przypadku kolejność zdarzeń, tj. wypłat, nie ma znaczenia. Jak zauważył sędzia NSA Antoni Hanusz, spółka szybko i bezproblemowo wypłaca klientom odszkodowania z tytułu niewłaściwej jakości z usługi. A skoro nie ma sporu, że ten wydatek nie jest kosztem uzyskania przychodów, to trudno sobie wyobrazić, że przychodem podatkowym są środki uzyskane od ubezpieczyciela.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 726/20

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485232-Sam-zwrot-to-nie-zysk-w-CIT.html#.Y4c2s-zMJz8

 5. Fiskus chce znać udziały w spadku

30 listopada 2022 | Prawo co dnia | Przemysław Wojtasik

Najbliższa rodzina nie zapłaci podatku od otrzymanego po zmarłym majątku. Pod warunkiem zgłoszenia go do urzędu.

W zgłoszeniu SD-Z2 trzeba wpisać wszystko, co dostaliśmy w spadku. Zarówno środki z rachunku bankowego, jak i jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym oraz papiery wartościowe, np. certyfikaty inwestycyjne – wskazuje Krajowa Informacja Skarbowa. Dzięki temu unikniemy podatku.

Zwolnienie dla bliskich
Chodzi o ulgę dla najbliższej rodziny. Przysługuje małżonkowi, zstępnym (dzieci, wnuki), wstępnym (rodzice, dziadkowie), pasierbowi, rodzeństwu, ojczymowi i macosze. Są zwolnieni z podatku, jeśli zgłoszą nabyty spadek (na formularzu SD-Z2) w urzędzie skarbowym.

Nie trzeba tego robić, gdy jego wartość (po zsumowaniu z nabytym w ciągu pięciu lat majątkiem) nie przekracza 10 434 zł (przed 13 października 2022 r. było to 9637 zł).

W zgłoszeniu wpisujemy dane dotyczące nabytych w spadku rzeczy lub praw majątkowych (część G). Na przykład kwoty z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego wykazujemy w wierszu 7 „środki pieniężne”. Na jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym otwartym przeznaczony jest wiersz 8. Papiery wartościowe, w tym certyfikaty inwestycyjne, wpisujemy w kolejnych wierszach już na następnej stronie, przykładowo w wierszu 9 – tłumaczy Krajowa Informacja Skarbowa.

W zgłoszeniu trzeba też wykazać „wielkość nabywanego udziału w rzeczy lub w prawie majątkowym”. Nie ma problemu, gdy spadkobierca jest jeden. Sytuacja się komplikuje, gdy dziedziczy więcej osób, a na dodatek spadkodawca miał wspólność majątkową z małżonkiem.

Załóżmy, że po zmarłej kobiecie dziedziczy po połowie mąż i córka. Małżonkowie mieli wspólność majątkową. Zmarła posiadała jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Są one dzielone w następujący sposób:

– mąż otrzymuje połowę ze wspólności majątkowej (nie wchodzi do spadku),

– mąż i córka dostają drugą połowę w spadku.

Co wpisać w zgłoszeniu SD-Z2 w pozycji 84 „Wielkość nabywanego udziału”? „Dokonując zgłoszenia nabycia spadku na druku SD-Z2, należy wymienić w nim wszystkie składniki majątku nabyte tytułem dziedziczenia, podając wielkość nabywanego udziału (w ułamku zwykłym) w nabytej rzeczy lub prawie majątkowym. Czyli wyliczony, końcowy, ostateczny udział w rzeczy lub prawie majątkowym będący przedmiotem spadku przypadający na danego spadkobiercę w wyniku spadkobrania” – wyjaśnia Krajowa Informacja Skarbowa. I odnosząc się do podanego przykładu, wskazuje: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym (wiersz 8, pozycja 83), to w kolumnie „b” dotyczącej wielkości nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym w pozycji 84 każdy ze spadkobierców wpisuje 1/4”.

Podobnie jest z certyfikatami inwestycyjnymi. Ustosunkowując się do naszego przykładu, Krajowa Informacja Skarbowa tłumaczy: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są certyfikaty inwestycyjne (wiersz 9 ), to w kolumnie »b« dotyczącej wielkości ostatecznego nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym każdy ze spadkobierców wpisuje 1/4”.

Inaczej będzie natomiast przy środkach pieniężnych. W odpowiedzi Krajowej Informacji Skarbowej dotyczącej podanego przykładu czytamy: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są środki pieniężne (wiersz 7, pozycja 79), to w kolumnie »b« dotyczącej wielkości nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym w pozycji 80 każdy ze spadkobierców wpisuje 1/1”.

Pół roku na SD-Z2
Zgłoszenie SD-Z2 musimy złożyć w ciągu sześciu miesięcy od powstania obowiązku podatkowego. Czyli od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku, dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.

Trzeba pamiętać o tym terminie, jego przekroczenie powoduje utratę zwolnienia – przestrzega KIS.

korekta deklaracji

Pomyliłeś się, możesz poprawić

Spadkobierca może skorygować zgłoszenie do urzędu. Nie pozbawia go to podatkowej ulgi. Tak wynika z niedawnej interpretacji skarbówki. Wystąpiła o nią kobieta, która dziedziczy po ojcu. Wysłała w terminie zgłoszenie SD-Z2. Później stwierdziła jednak, że nieprawidłowo podała informacje o dziedziczonej nieruchomości, m.in. o wielkości udziału. Czy może złożyć korektę zgłoszenia? Czy nie spowoduje to utraty prawa do zwolnienia z podatku?

Fiskus przypomniał, że na korektę deklaracji pozwala art. 81 ordynacji podatkowej. Ma ona na celu poprawienie błędu, który został w niej popełniony. Skarbówka przyznała, że korekta może dotyczyć także błędnych informacji w zgłoszeniu SD-Z2. Na przykład o wielkości nabytego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym, miejscu ich położenia lub wartości rynkowej. „Korekta dotycząca wielkości i wartości nabytych w spadku przedmiotów pozostanie bez wpływu na Pani prawo do skorzystania ze zwolnienia, o którym mowa w art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn” – podsumował fiskus (interpretacja nr 0111-KDIB2-3.4015.127.2022.1.MD).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485237-Fiskus-chce-znac-udzialy-w-spadku.html#.Y4c24OzMJz8

 

PZP | Prasówka | 30 listopada 2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

Po zawarciu umowy firma traci prawo do skargi

Sławomir Wikariak | dzisiaj, 08:07

Firma, która ostatecznie wygrała przetarg, traci podstawy do wnoszenia skargi do sądu. Także wtedy, gdy jej odwołanie poprzedzające skargę dotyczyło postanowień specyfikacji i nie zostało uwzględnione.

Choć rozstrzygnięcie sporu przetargowego przez Krajową Izbę Odwoławczą nie jest ostateczne i stronom przysługuje skarga do sądu, to jednocześnie przepisy pozwalają już na tym etapie zawrzeć umowę o zamówienie publiczne. Jeśli kontrakt podpisano z odwołującą się firmą, to traci ona legitymację do wnoszenia skargi.

Taka sytuacja wydarzyła się w przetargu na dzierżawę kombajnu ścianowego dla Polskiej Grupy Górniczej. Spółka zainteresowana tym zamówieniem zakwestionowała przed KIO postanowienia specyfikacji. Przede wszystkim chodziło o to, że po zakończeniu dzierżawy kombajn może zostać oddany w stanie, który będzie wymagał remontu. Zdaniem wykonawcy powoduje to rażącą nierówność stosunku prawnego. Skład orzekający nie zgodził się z tą argumentacją, uznając, że postanowienia specyfikacji w sposób kompleksowy regulują zasady rozliczeń w przypadku uszkodzenia kombajnu. Przewidziano w niej odszkodowanie za części zgubione lub nadmiernie zużyte, przy czym właściciel kombajnu ma zagwarantowane prawo do uczestniczenia w jego demontażu (wyrok KIO z 30 czerwca 2022 r., sygn. akt KIO 1599/22).

Wykonawca nie zgodził się z tym rozstrzygnięciem i zaskarżył je do Sądu Zamówień Publicznych. Przetarg był jednak kontynuowany. Co więcej, skarżący się wykonawca wystartował w nim i go wygrał. Na dodatek umowa została z nim zawarta przed rozprawą.

W tej sytuacji sąd uznał, że skarga nie może zostać uwzględniona. Przywołał art. 505 ust. 1 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.). Zgodnie z nim środki ochrony prawnej przysługują temu, kto ma lub miał interes w uzyskaniu zamówienia oraz poniósł lub może ponieść szkodę w wyniku naruszenia przez zamawiającego przepisów ustawy. Zdaniem składu orzekającego, zawierając umowę w sprawie zamówienia publicznego, skarżący wspomniany interes utracił. To w jego ręce trafiło bowiem ostatecznie zamówienie.

„Zawierając zatem umowę z zamawiającym interes skarżącego w uzyskaniu zamówienia nie został naruszony, gdyż to skarżący, a nie inny wykonawca uzyskał przedmiotowe zamówienie. Mając zatem na uwadze przesłanki wynikające z art. 505 ust. 1 ustawy p.z.p., tj. zaliczanie się do podmiotów uprawnionych do skorzystania ze środków ochrony prawnej (…), a także – co istotne w niniejszej sprawie – wykazanie przesłanek do wniesienia skargi oraz fakt, że przesłanki te muszą być spełnione łącznie, to brak spełnienia jednej z ww. przesłanek skutkuje oddaleniem skargi. Ewentualne zaistnienie lub nie szkody w tym przypadku nie ma już znaczenia” – podkreślił sąd w uzasadnieniu wyroku.

Mimo tego zastrzeżenia sąd wypowiedział się też co do meritum skargi i uznał ją za bezzasadną. Przede wszystkim uznał, że postanowienia specyfikacji były przejrzyste i jednoznaczne, a wykonawcy na ich podstawie mogli wystarczająco ocenić ryzyko związane z wydzierżawieniem kombajnu i uwzględnić je w cenie ofertowej.

„Zamawiający bowiem w sposób jasny i precyzyjny wskazał zasady rozliczeń w przypadku zwrotu przedmiotu dzierżawy w sytuacji, w której stwierdzony zostanie brak części lub nadmierne zużycie części przy demontażu kombajnu, przez wprowadzenie wynikowego sposobu wypłaty odszkodowania za część zgubioną lub nadmiernie zużytą obejmującego zastosowanie określonej równowartości części wyrażonej procentowo za wskazany okres jej używania, licząc od dnia jej zamontowania” – podkreślił sąd.

Z perspektywy wykonawcy dużo korzystniejsze byłoby wycofanie skargi po zawarciu umowy, a przed rozprawą. Ponieważ spór został rozstrzygnięty, a skarżąca spółka przegrała go, to ją w całości obciążono kosztami. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 28 września 2022 r., sygn. akt XXIII Zs 112/22

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8599120,przetarg-po-zawarciu-umowy-firma-traci-prawo-do-skargi.html

 

Prawo

Zmiana kontraktu FIDIC nie tylko możliwa, ale coraz częściej konieczna

Adriana Gostępska | Data dodania: 23.11.2022

Proces inwestycyjny aktualnie przypomina bardziej rollercoaster niż żmudną i konsekwentną realizację przedmiotu umowy. Nie powinno więc dziwić, że kontrakt zawarty kilka lat temu obecnie może być niedochodowy. To zaś generuje ryzyko odstąpienia od umowy i opuszczenia placu budowy przez wykonawcę, któremu zwyczajnie nie będzie opłacało się dokończyć inwestycji. W takiej sytuacji brak woli zamawiającego do zmiany warunków uprzednio zawartej umowy może doprowadzić nawet do zerwania kontraktu. 

Jeszcze do niedawna największą bolączką rynku budowlanego była pandemia wirusa SARS-CoV-2. Od lutego 2022 roku kolejną jest wojna na terytorium Ukrainy. Jakby tego było mało, do puli problemów dołączyła inflacja. Wszystko to przyczyniło się do gwałtownego wzrostu kosztów realizacji kontraktów oraz doprowadziło do przerwania łańcuchów dostaw.

Warunki Kontraktowe FIDIC – charakter prawny
Stanowią standardowe wzorce umów o roboty budowlane, które określają ramy współpracy uczestników procesu budowlanego, w szczególności podział ryzyk między stronami umowy. Kontrakt budowlany zawarty na bazie Warunków Kontraktowych (WK) FIDIC zasadniczo składa się z trzech części: aktu umowy, warunków ogólnych i warunków szczególnych, które mają pierwszeństwo zastosowania przed warunkami ogólnymi. Mogą być wykorzystywane praktycznie w każdym systemie prawnym na świecie, mają zasięg globalny. W doktrynie i rzecznictwie wielokrotnie wskazywano, że nie mają charakteru normatywnego, stanowią bowiem wzorzec umowy. Pojawia się pytanie czy należy je traktować jako wzorzec umowy sensu stricto czy sensu largo. Ich ostateczna kwalifikacja uzależniona jest od sposobu, w jaki posługują się nimi strony, tj. czyniąc z nich podstawę negocjacji przyszłego konsensu czy też formułując wzorzec umowny, który jedna strona (najczęściej inwestor) przedłoży rynkowi w oczekiwaniu na adherenta. Jeżeli zatem kontrakt ma charakter adhezyzjny, można określać go wzorcem sensu stricto, jeśli nie, wówczas mamy do czynienia ze wzorcem sensu largo. W praktyce często wiąże się to ze środowiskiem, w którym są stosowane – obrót publiczny/obrót prywatny.

Rodzaje Warunków FIDIC – aktualne trendy
Przez lata w Polsce najbardziej znanym wzorcem FIDIC była Czerwona Księga. Aktualnie najczęściej wykorzystywanym wzorcem jest Żółta Księga. Rzadziej spotykana Srebrna Księga używana w projektach EPC/pod klucz, w których większość ryzyka przypisana jest wykonawcy, stosowana jest zazwyczaj w przetargach prowadzonych w trybie dialogu konkurencyjnego, w których zamawiający nie ma jeszcze dostatecznie sprecyzowanej potrzeby zakupowej lub nie jest w stanie oszacować wartości zamówienia. Zasadnicza różnica konstrukcyjna pomiędzy poszczególnymi księgami polega na tym, kto jest stroną odpowiedzialną za przygotowanie projektu i dokumentacji projektowej. Może to być zamawiający – tak jak w Czerwonej Księdze, albo wykonawca – jak w Żółtej i Srebrnej.

Inżynier Kontraktu
Cechą charakterystyczną WK FIDIC jest powoływanie Inżyniera Kontraktu, który działa w imieniu i na rzecz zamawiającego oraz jest jego jest profesjonalnym przedstawicielem. Inżynier Kontraktu to konsultant administrujący kontraktem pod względem formalnym i finansowym. Nie jest stroną umowy, ale ma prawo wydawać polecenia wykonawcy, w tym polecenia zmiany. Może być co prawda osobą fizyczną, ale najczęściej w rolę Inżyniera Kontraktu wcielają się wyspecjalizowane firmy inżynierskie projektowo-doradcze. Z założenia jest niezależnym i bezstronnym ekspertem, który  fachowo i bezstronnie zarządza kontraktem: pilnuje terminów realizacji, wysokiej jakości robót, nadzoruje przestrzegania obowiązującego prawa, dba o należne wykonawcy płatności, zażegnuje spory powstające między stronami. Inżynier Kontraktu, pomimo technicznego brzmienia, to bardziej manager a nie inżynier budownictwa.

Zmiana kontraktu FIDIC na przykładzie Żółtej Księgi
Subklauzula 3.3 Żółtej Księgi WK FIDIC stanowi, że Inżynier Kontraktu może wydawać wykonawcy polecenia konieczne do wykonania robót oraz usunięcia wad. Wykonawca ma obowiązek zastosować się do poleceń wydanych przez Inżyniera lub jego upoważnionego asystenta, przy czym jeżeli polecenie stanowi zmianę, to zastosowanie znajdzie rozdział 13 FIDIC – Zmiany i korekty. Z Subklauzuli 13.1 dowiadujemy się z kolei, że wykonawca wykona i będzie związany każdą zmianą za wyjątkiem trzech przypadków, o których powiadomi on niezwłocznie Inżyniera, tj.:

1. wykonawca nie może w danym czasie uzyskać dostaw, potrzebnych do wykonania zmiany;
2. zmiana obniży bezpieczeństwo czy przydatność robót;
3. zmiana będzie miała wypływ na spełnienie wykazu gwarancji.

Czy jest zatem tak, że Inżynier Kontraktu może jednostronnie zmienić przedmiot kontraktu i wykonawca ma obowiązek zastosować się do takiej zmiany? Czy przewidziane WK FIDIC polecenie zmiany jest zgodne z polskim prawem? Na polskim rynku umowy na bazie WK FIDIC są zazwyczaj zawierane w reżimie zamówień publicznych. Wobec tego, każdorazowa zmiana umowy wymaga zbadania, jaki wpływ na prawo do zmiany przewidziane w Subklauzuli 13 FIDIC mają przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (Pzp).

Zmiana umowy o zamówienie publiczne jest ściśle reglamentowana przez ustawodawcę, ale wbrew powszechnej opinii jej dokonanie nie stanowi naruszenia ustawy Pzp, chyba że zostanie zrealizowana z naruszeniem zasad jej dokonywania przewidzianych w ustawie. Twierdzenie, że raz zawartej umowy o zamówienie publiczne nie można zmienić, stoi w sprzeczności ze specyfiką umów o roboty budowlane, zwłaszcza takich, które dotyczą realizacji długoterminowych i skomplikowanych projektów infrastrukturalnych. Każda zmiana kontraktu zawartego na WK FIDIC i dodatkowo na podstawie Pzp wymaga jednak postępowania według reguł przewidzianych w ustawie. Pzp przewiduje dla umowy o zamówienie publiczne formę pisemną pod rygorem nieważności, chyba że przepisy odrębne wymagają formy szczególnej. W art. 8 ustawy Pzp znajduje się odesłanie do Kodeksu cywilnego. Zgodnie zaś z art. 77 par. 1 Kodeksu cywilnego uzupełnienie lub zmiana umowy wymaga zachowania takiej formy, jaką ustawa lub strony przewidziały w celu jej zawarcia.

Ograniczona możliwość zmiany umowy zawartej na podstawie prawa zamówień publicznych
Zasadą jest, że istotna zmiana umowy zawartej na podstawie Pzp wymaga przeprowadzenia nowego postępowania o zamówienie publiczne. Ustawodawca wskazuje, co oznacza zmiana istotna – zasadniczo mamy z nią do czynienia, gdy prowadzi do zmiany ogólnego charakteru umowy. Ze zmianą ogólnego charakteru umowy będziemy mieć do czynienia w sytuacji zastąpienia przedmiotu zamówienia innym lub w sytuacji zmiany rodzaju zamówienia. Przykładowo zmianą charakteru umowy będzie podpisanie aneksu, którego przedmiotem będą usługi w sytuacji, gdy przedmiot pierwotnej umowy dotyczy wyłącznie robót budowlanych. Innym przykładem może być zmiana umowy zawartej na czas nieokreślony na taką, która będzie miała określony termin wykonania albo zmiana zamówienia publicznego na koncesję.

Przesłanki warunkujące zmianę umowy o zamówienie publiczne
Przepis art. 455 obecnie obowiązującego prawa zamówień publicznych wymienia przypadki, kiedy umowa o zamówienie publiczne będzie mogła zostać zmieniona. Ustawodawca wskazał na następujące przesłanki:

1. niezależnie od wartości, zmiana może zostać wprowadzona, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia, w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, pod warunkiem, że postanowienia te określają rodzaj i zakres zmiany, warunki jej wprowadzenia oraz nie przewidują takiej zmiany, która modyfikowałaby ogólny charakter umowy (art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp);
2. zmiana może dotyczyć zastąpienia dotychczasowego wykonawcy nowym (pod warunkami przewidzianymi w art. 455 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp);
3. zmiana może nastąpić, jeżeli dotyczy realizacji, przez dotychczasowego wykonawcę, dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych, a w przypadku zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa – usług lub robót budowlanych, których nie uwzględniono w zamówieniu podstawowym, o ile stały się one niezbędne i zostały spełnione łącznie warunki wymienione w art. 455 ust. 1 pkt 3 lit. a-c ustawy Pzp;
4. możliwa jest także zmiana umowy, jeżeli konieczność zmiany spowodowana jest okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, o ile zmiana nie modyfikuje ogólnego charakteru umowy a wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekracza 50% wartości pierwotnej umowy (art. 455 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp);
5. dopuszczalne są również zmiany umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia, których łączna wartość jest mniejsza niż progi unijne oraz jest niższa niż 10% wartości pierwotnej umowy, w przypadku zamówień na usługi lub dostawy, albo 15%, w przypadku zamówień na roboty budowlane, a zmiany te nie powodują zmiany ogólnego charakteru umowy (art. 455 ust. 2 ustawy Pzp).

W przypadku braku zmodyfikowania Subklauzuli 13 WK FIDIC, podstawą dokonania zmian kontraktu zawartego w trybie ustawy Pzp może być wskazany przepis art. 455 ustawy Pzp. W przypadku braku wprowadzenia do kontraktu rozbudowanej klauzuli zmiany umowy, na ratunek przychodzą zatem ustawowe przesłanki zmiany, w tym w szczególności niezależna ustawowa podstawa zmiany umowy – tj. wskazany powyżej art. 455 ust. 2 ustawy Pzp. Na podstawie tego przepisu dopuszczalne są wielokrotne zmiany umowy pod warunkiem, że łączna ich wartość nie przekroczy poziomów wskazanych w tym przepisie.

Zmiana kontraktu FIDIC zawartego w reżimie PZP
Jak wynika z powyższych regulacji prawnych, klauzule FIDIC uprawniające Inżyniera Kontraktu do inicjowania zmiany umowy wymuszają dokonanie każdej takiej zmiany z poszanowaniem zasad przewidzianych ustawą Pzp oraz w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Arbitralne polecenie Inżyniera (ustne lub pisemne) nie determinuje koniczności zmiany umowy. Inżynier Kontraktu nie może jednostronnie zmienić kontraktu, pomimo brzmienia Subklauzuli 3.3. Każdorazowo wymagana będzie tutaj pisemna zgoda wykonawcy. W praktyce strony umowy dokonują takiej zmiany w formie pisemnego aneksu do umowy.

Podsumowanie

Uprawnienia kontraktowe Inżyniera Kontraktu do wydawania poleceń zmiany choć szerokie (obecnie dominuje trend zmierzający w kierunku jeszcze większego poszerzenia tych uprawnień), nie niweczą obowiązujących wymogów co do formy zmiany umowy o zamówienie publiczne przewidzianej ustawą Pzp i Kodeksem cywilnym. Strony zawierające umowę opracowaną na bazie WK FIDIC są bowiem związane bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa (ius cogens) zarówno w zakresie norm prywatnoprawnych, jak i publicznoprawnych. Bez zachowania formy pisemnej i aprobaty wykonawcy, polecenie zmiany Inżyniera Kontraktu stanowiące zmianę do umowy o zamówienie publiczne nie wywarłoby skutków prawnych, zaś taka modyfikacja umowy byłaby bezskuteczna i stanowiłaby naruszenie prawa. Pamiętając o powyższych regułach warto modyfikować ogólne warunki, tak by strony umowy nie miały żadnych wątpliwości, jakie zasady rządzą zmianą kontraktu. Brak takiej modyfikacji rodzi często szereg nieporozumień na linii inwestor-wykonawca. Stosowanie WK FIDIC w żaden sposób nie wyłącza ani nie ogranicza regulacji zawartych w ustawie Pzp, Kodeksie cywilnym  i innych normach ius cogens. Klauzule dotyczące zmiany umowy, wprowadzone do aktualnie zawieranych kontraktów na bazie WK FIDIC, powinny uwzględniać obecne realia i uwarunkowania związane z realizacją kontraktów w dobie wojny, powszechnego wzrostu cen i popandemicznej rzeczywistości tak, aby nie blokować możliwości modyfikacji umowy tam, gdzie będzie ona zasadna.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-zmiana-kontraktu-fidic-mozliwa,518322.html

 

Portal ZP

 1. Czy przekroczenie terminu uzupełnienia pełnomocnictwa o minutę da się naprawić?

Agata Hryc-Ląd | Dodano: 30 listopada 2022

Postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego – co podkreśla się w orzecznictwie i doktrynie – jest sformalizowanym procesem, podczas którego wykonawcy muszą stosować się do terminów ściśle określonych również w wezwaniu kierowanym na podstawie art. 128 ust. 1 ustawy Pzp. Termin określony datą i godziną jest terminem precyzyjnym i jego przekroczenie nawet o niecałą minutę może skutkować odrzuceniem oferty. Uchybienie terminowi dotyczy także braku przedłożenia pełnomocnictwa dla pełnomocnika konsorcjum w wyznaczonym czasie. Konsekwencją jest w tym przypadku odrzucenie oferty konsorcjum (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 14 września 2022 r. sygn. akt KIO 2284/22).

Zmiana terminu dla dokonania czynności objętej wezwaniem – jego przedłużenie – wymaga uprzedniego wniosku wykonawcy a następnie zgody zamawiającego na jego wydłużenie przed upływem wyznaczonego terminu. W rozpoznawanym przypadku dokumenty określone wezwaniem powinny zostać uzupełnione w konkretnej dacie do godziny 12.00. Zarówno przepisy Kodeksu cywilnego (art. 111–114), a także art. 8 ustawy Pzp nie pozwalają na taką interpretację, w myśl której następuje wydłużenie spornego terminu ponad godzinę 12:00, jak twierdził zamawiający o 59 sekund, a nawet całą minutę.

W tym przypadku mamy do czynienia z terminem z precyzyjną datą końcową, do której powinna być dokonana czynność. Skoro pełnomocnictwo zostało złożone po wyznaczonym terminie, a mianowicie po godzinie 12.59, to nie może zostać uznane za złożone skutecznie.

https://www.portalzp.pl/nowosci/czy-przekroczenie-terminu-uzupelnienia-pelnomocnictwa-o-minute-da-sie-naprawic-29324.html

 2. Aby stwierdzić zmowę przetargową, konieczne są mocne dowody

Agata Hryc-Ląd | Dodano: 29 listopada 2022

Argumentacja instytucji zamawiającej oparta wyłącznie na:
– sekwencji zdarzeń w postępowaniu, bez doprecyzowania nawet, kiedy doszło do zarzucanej zmowy przetargowej, i sprowadzającej się do przypuszczeń;
– niesprecyzowanym doświadczeniu zamawiającego,

jest niewystarczająca dla przyjęcia, że doszło do zmowy przetargowej. Dla wykonawcy niemożliwe będzie jednoznaczne i niepodważalne wykazanie faktu negatywnego, czyli czegoś, czego nie było (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 29 sierpnia 2022 r., sygn. akt KIO 2051/22).

Jak słusznie wskazuje się w orzecznictwie Krajowej Izby Odwoławczej: „(…) aby można stwierdzić, że doszło do istnienia zmowy, w okolicznościach danej sprawy należy rozważyć, czy takie wiarygodne przesłanki, wskazujące na zawarcie takiego porozumienia, da się zaobserwować i czy wynikają one z dokumentacji postępowania o udzielenie zamówienia. W przeciwnym razie, jeśli ocena okoliczności danej sprawy oraz zebrany materiał dowodowy nie wskazują na wyraźne symptomy zmowy przetargowej, to zamawiający nie jest uprawniony do podjęcia decyzji o wykluczeniu wykonawcy z postępowania w oparciu o przepis art. 108 ust. 1 pkt 5 ustawy Pzp” (zob. wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 24 czerwca 2022 r., sygn. akt KIO 1529/22).

Sprawdź także:

Zmowa przetargowa – odrzucenie oferty, wykluczenie wykonawcy
Na jak długo zmowa przetargowa wyklucza z postępowań?

https://www.portalzp.pl/nowosci/aby-stwierdzic-zmowe-przetargowa-konieczne-sa-mocne-dowody-29317.html

 

Rzeczpospolita

Państwo stawia ma mikro, małych i średnich przedsiębiorców (MŚP)

Materiał Promocyjny | Publikacja: 25.11.2022 10:52

Zamówienia publiczne mogą być znaczącym wsparciem dla małego i średniego biznesu, szczególnie w czasach spowolnienia gospodarczego. Przyjazne procedury i warunki realizacji umów mają zachęcić MŚP do wejścia w ten obszar rynku. Jego roczna wartość to blisko 200 mld zł. Polityka zakupowa państwa jasno określa, jak ma się to odbywać.

Jednym z trzech priorytetów wdrażanej od tego roku Polityki zakupowej państwa jest rozwój potencjału MŚP. Dokument zawiera szereg rekomendacji dla zamawiających, dzięki którym zamówienia będą jeszcze bardziej atrakcyjne dla MŚP. Przewiduje on również działania ze strony państwa, które mają wspierać udział tych firm w rynku zamówień.

Polityka zakupowa państwa wspiera cele obowiązującego od 2021 r. Prawa zamówień publicznych. Wspierając MŚP sprzyja ona konkurencyjności zamówień. Zawiera również rekomendacje na temat tego, co oraz w jaki sposób administracja rządowa powinna kupować. Szczególny nacisk kładzie na „zielone”, tj. wspierające ekologię, społeczne i innowacyjne zamówienia.

Ponieważ 99,8 proc. polskich przedsiębiorców stanowią MŚP, myśląc o zwiększeniu efektywności i konkurencyjności zamówień, trzeba uatrakcyjnić rynek zamówień publicznych właśnie pod ich kątem.

Chcemy zmienić postrzeganie zamówień, żeby mikro, mali i średni przedsiębiorcy widzieli w nich realne szanse na swój rozwój, a nie tylko sformalizowaną procedurę – mówi minister rozwoju i technologii Waldemar Buda.

Dostrzegliśmy problem wciąż niskiego poziomu zamówień „zielonych”, społecznych i innowacyjnych. Istnieje też duża luka związana z konkurencyjnością. W zamówieniach publicznych w Polsce mamy średnio dwie oferty na postępowanie, co nie pobudza konkurencji między wykonawcami – mówi Wojciech Rachubka z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Nowe szkolenia z zamówień publicznych
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotuje szkolenia dla przedsiębiorców z zamówień publicznych. Wsparcie szkoleniowe ma dotyczyć tego, gdzie i w jaki sposób szukać zamówień. Na co zwrócić uwagę tworząc ofertę oraz jak wygląda procedura jej składania, dalszego procedowania i w końcu realizacji zamówienia.

Obok szkoleń przygotujemy również platformę internetową, która będzie skupiała wiedzę na temat zamówień publicznych. Dostępne będą tam szkolenia online, przewodniki, instrukcje na temat tego, jak ubiegać się o zamówienia. Stworzymy specjalny moduł dedykowany MŚP – dodaje Wojciech Rachubka.

Do połowy grudnia na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii dostępna jest ankieta dla przedsiębiorców. Mogą się oni w niej wypowiedzieć, jakiej formy szkoleń i wsparcia oczekują. Wskazują także które rozwiązania zachęciłyby ich do udziału w zamówieniach publicznych.

Czas również na zagraniczne zamówienia publiczne
Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które koordynuje wdrożenie Polityki liczy, że dzięki niej zwiększy się liczba MŚP biorących udział w polskim rynku zamówień publicznych. Pozwoli to na zwiększenie ich potencjału, a w ślad za tym na ich ekspansję na inne rynki.

Ważnym aspektem jest również odbudowa Ukrainy. Chcemy, by nasi przedsiębiorcy, którzy nabiorą doświadczeń na rynku krajowym, mieli możliwość rozszerzać swoją działalność poza granicami kraju. Szczególnie u naszych sąsiadów, gdzie potrzeb jest i będzie bardzo dużo – stwierdza minister Waldemar Buda.

Ułatwienia dla MŚP przyniosą korzyści obu stronom
Polityka zakupowa państwa zaleca szerokie stosowanie licznych rozwiązań, które znacznie ułatwią funkcjonowanie firm z sektora MŚP w obszarze zamówień publicznych.

Jednym z nich jest dzielenie zamówień na mniejsze części.

Jeśli mamy np. budowę szkoły, to jedna firma może wznieść budynek, a jeszcze kolejna dostarczyć meble, czy wyposażenie przeciwpożarowe. Chodzi o to, by w przypadku takiej dużej inwestycji badać, w którym obszarze istnieje potencjał na współpracę z mniejszymi firmami i tam kierować poszczególne zamówienia. To nie tylko otwiera te zamówienia na MŚP, ale także może sprawić, że ostateczna jakość usługi będzie wyższa. Taki podział zmniejsza także ryzyko niepowodzenia całości inwestycji realizowanej przez jednego wykonawcę – mówi ekspert z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Dzięki podzieleniu dużego zamówienia na kilka mniejszych rośnie szansa, że w każdym z mniejszych przetargów weźmie udział więcej oferentów, szczególnie z sektora MŚP. A to też jest korzystne. Badania wykazują, że jedna oferta więcej w każdym postępowaniu daje ok. 8 proc. oszczędności.

Ważną rekomendacją jest również wydłużanie terminów składania ofert w przetargach. Ale to nie wszystko. Duży nacisk położono na formułowanie atrakcyjnych warunków realizacji zamówień. Szczególnie chodzi o zaliczki, częściowe płatności, czy też waloryzację wynagrodzenia.

Chcemy, by zamówienia publiczne były bardziej dostosowane do działania sektora MŚP także pod względem warunków ich realizacji. Wiadomo, że przedsiębiorca, który musi kredytować swoją działalność przerzuca te koszty na zamawiającego. Dlatego Polityka zakupowa państwa wskazuje m.in. na potrzebę szerszego stosowania zaliczek i częściowych płatności – tłumaczy Wojciech Rachubka.

Rzetelny kontrahent
Zamówienia publiczne mogą być dużym wsparciem dla polskich firm. To pewne pieniądze, bo podmioty publiczne płacą na czas.

Chcemy by środki, które są wydatkowane w systemie zamówień publicznych były w jak największym stopniu transferowane do mikro, małych i średnich firm. By dzięki nim mogły się one rozwijać, szczególnie w tych trudnych czasach. Nie bez znaczenia jest tu również pewność i terminowość zapłaty. Pozwalają one bowiem na odpowiednie planowanie działalności – podsumowuje minister Waldemar Buda.

Po dalsze, bardziej szczegółowe informacje na temat Polityki zakupowej państwa i zamówień publicznych zapraszamy na stronę: politykazakupowa.gov.pl

https://firma.rp.pl/biznes/art37487631-panstwo-stawia-ma-mikro-malych-i-srednich-przedsiebiorcow-msp

 

Budownictwo | 25.11.2022 r.

Prawo

 1. Zmiana kontraktu FIDIC nie tylko możliwa, ale coraz częściej konieczna

Adriana Gostępska | Data dodania: 23.11.2022

Proces inwestycyjny aktualnie przypomina bardziej rollercoaster niż żmudną i konsekwentną realizację przedmiotu umowy. Nie powinno więc dziwić, że kontrakt zawarty kilka lat temu obecnie może być niedochodowy. To zaś generuje ryzyko odstąpienia od umowy i opuszczenia placu budowy przez wykonawcę, któremu zwyczajnie nie będzie opłacało się dokończyć inwestycji. W takiej sytuacji brak woli zamawiającego do zmiany warunków uprzednio zawartej umowy może doprowadzić nawet do zerwania kontraktu. 

Jeszcze do niedawna największą bolączką rynku budowlanego była pandemia wirusa SARS-CoV-2. Od lutego 2022 roku kolejną jest wojna na terytorium Ukrainy. Jakby tego było mało, do puli problemów dołączyła inflacja. Wszystko to przyczyniło się do gwałtownego wzrostu kosztów realizacji kontraktów oraz doprowadziło do przerwania łańcuchów dostaw.

Warunki Kontraktowe FIDIC – charakter prawny
Stanowią standardowe wzorce umów o roboty budowlane, które określają ramy współpracy uczestników procesu budowlanego, w szczególności podział ryzyk między stronami umowy. Kontrakt budowlany zawarty na bazie Warunków Kontraktowych (WK) FIDIC zasadniczo składa się z trzech części: aktu umowy, warunków ogólnych i warunków szczególnych, które mają pierwszeństwo zastosowania przed warunkami ogólnymi. Mogą być wykorzystywane praktycznie w każdym systemie prawnym na świecie, mają zasięg globalny. W doktrynie i rzecznictwie wielokrotnie wskazywano, że nie mają charakteru normatywnego, stanowią bowiem wzorzec umowy. Pojawia się pytanie czy należy je traktować jako wzorzec umowy sensu stricto czy sensu largo. Ich ostateczna kwalifikacja uzależniona jest od sposobu, w jaki posługują się nimi strony, tj. czyniąc z nich podstawę negocjacji przyszłego konsensu czy też formułując wzorzec umowny, który jedna strona (najczęściej inwestor) przedłoży rynkowi w oczekiwaniu na adherenta. Jeżeli zatem kontrakt ma charakter adhezyzjny, można określać go wzorcem sensu stricto, jeśli nie, wówczas mamy do czynienia ze wzorcem sensu largo. W praktyce często wiąże się to ze środowiskiem, w którym są stosowane – obrót publiczny/obrót prywatny.

Rodzaje Warunków FIDIC – aktualne trendy
Przez lata w Polsce najbardziej znanym wzorcem FIDIC była Czerwona Księga. Aktualnie najczęściej wykorzystywanym wzorcem jest Żółta Księga. Rzadziej spotykana Srebrna Księga używana w projektach EPC/pod klucz, w których większość ryzyka przypisana jest wykonawcy, stosowana jest zazwyczaj w przetargach prowadzonych w trybie dialogu konkurencyjnego, w których zamawiający nie ma jeszcze dostatecznie sprecyzowanej potrzeby zakupowej lub nie jest w stanie oszacować wartości zamówienia. Zasadnicza różnica konstrukcyjna pomiędzy poszczególnymi księgami polega na tym, kto jest stroną odpowiedzialną za przygotowanie projektu i dokumentacji projektowej. Może to być zamawiający – tak jak w Czerwonej Księdze, albo wykonawca – jak w Żółtej i Srebrnej.

Inżynier Kontraktu
Cechą charakterystyczną WK FIDIC jest powoływanie Inżyniera Kontraktu, który działa w imieniu i na rzecz zamawiającego oraz jest jego jest profesjonalnym przedstawicielem. Inżynier Kontraktu to konsultant administrujący kontraktem pod względem formalnym i finansowym. Nie jest stroną umowy, ale ma prawo wydawać polecenia wykonawcy, w tym polecenia zmiany. Może być co prawda osobą fizyczną, ale najczęściej w rolę Inżyniera Kontraktu wcielają się wyspecjalizowane firmy inżynierskie projektowo-doradcze. Z założenia jest niezależnym i bezstronnym ekspertem, który  fachowo i bezstronnie zarządza kontraktem: pilnuje terminów realizacji, wysokiej jakości robót, nadzoruje przestrzegania obowiązującego prawa, dba o należne wykonawcy płatności, zażegnuje spory powstające między stronami. Inżynier Kontraktu, pomimo technicznego brzmienia, to bardziej manager a nie inżynier budownictwa.

Zmiana kontraktu FIDIC na przykładzie Żółtej Księgi
Subklauzula 3.3 Żółtej Księgi WK FIDIC stanowi, że Inżynier Kontraktu może wydawać wykonawcy polecenia konieczne do wykonania robót oraz usunięcia wad. Wykonawca ma obowiązek zastosować się do poleceń wydanych przez Inżyniera lub jego upoważnionego asystenta, przy czym jeżeli polecenie stanowi zmianę, to zastosowanie znajdzie rozdział 13 FIDIC – Zmiany i korekty. Z Subklauzuli 13.1 dowiadujemy się z kolei, że wykonawca wykona i będzie związany każdą zmianą za wyjątkiem trzech przypadków, o których powiadomi on niezwłocznie Inżyniera, tj.:

1. wykonawca nie może w danym czasie uzyskać dostaw, potrzebnych do wykonania zmiany;
2. zmiana obniży bezpieczeństwo czy przydatność robót;
3. zmiana będzie miała wypływ na spełnienie wykazu gwarancji.

Czy jest zatem tak, że Inżynier Kontraktu może jednostronnie zmienić przedmiot kontraktu i wykonawca ma obowiązek zastosować się do takiej zmiany? Czy przewidziane WK FIDIC polecenie zmiany jest zgodne z polskim prawem? Na polskim rynku umowy na bazie WK FIDIC są zazwyczaj zawierane w reżimie zamówień publicznych. Wobec tego, każdorazowa zmiana umowy wymaga zbadania, jaki wpływ na prawo do zmiany przewidziane w Subklauzuli 13 FIDIC mają przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (Pzp).

Zmiana umowy o zamówienie publiczne jest ściśle reglamentowana przez ustawodawcę, ale wbrew powszechnej opinii jej dokonanie nie stanowi naruszenia ustawy Pzp, chyba że zostanie zrealizowana z naruszeniem zasad jej dokonywania przewidzianych w ustawie. Twierdzenie, że raz zawartej umowy o zamówienie publiczne nie można zmienić, stoi w sprzeczności ze specyfiką umów o roboty budowlane, zwłaszcza takich, które dotyczą realizacji długoterminowych i skomplikowanych projektów infrastrukturalnych. Każda zmiana kontraktu zawartego na WK FIDIC i dodatkowo na podstawie Pzp wymaga jednak postępowania według reguł przewidzianych w ustawie. Pzp przewiduje dla umowy o zamówienie publiczne formę pisemną pod rygorem nieważności, chyba że przepisy odrębne wymagają formy szczególnej. W art. 8 ustawy Pzp znajduje się odesłanie do Kodeksu cywilnego. Zgodnie zaś z art. 77 par. 1 Kodeksu cywilnego uzupełnienie lub zmiana umowy wymaga zachowania takiej formy, jaką ustawa lub strony przewidziały w celu jej zawarcia.

Ograniczona możliwość zmiany umowy zawartej na podstawie prawa zamówień publicznych
Zasadą jest, że istotna zmiana umowy zawartej na podstawie Pzp wymaga przeprowadzenia nowego postępowania o zamówienie publiczne. Ustawodawca wskazuje, co oznacza zmiana istotna – zasadniczo mamy z nią do czynienia, gdy prowadzi do zmiany ogólnego charakteru umowy. Ze zmianą ogólnego charakteru umowy będziemy mieć do czynienia w sytuacji zastąpienia przedmiotu zamówienia innym lub w sytuacji zmiany rodzaju zamówienia. Przykładowo zmianą charakteru umowy będzie podpisanie aneksu, którego przedmiotem będą usługi w sytuacji, gdy przedmiot pierwotnej umowy dotyczy wyłącznie robót budowlanych. Innym przykładem może być zmiana umowy zawartej na czas nieokreślony na taką, która będzie miała określony termin wykonania albo zmiana zamówienia publicznego na koncesję.

Przesłanki warunkujące zmianę umowy o zamówienie publiczne
Przepis art. 455 obecnie obowiązującego prawa zamówień publicznych wymienia przypadki, kiedy umowa o zamówienie publiczne będzie mogła zostać zmieniona. Ustawodawca wskazał na następujące przesłanki:

1. niezależnie od wartości, zmiana może zostać wprowadzona, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia, w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, pod warunkiem, że postanowienia te określają rodzaj i zakres zmiany, warunki jej wprowadzenia oraz nie przewidują takiej zmiany, która modyfikowałaby ogólny charakter umowy (art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp);
2. zmiana może dotyczyć zastąpienia dotychczasowego wykonawcy nowym (pod warunkami przewidzianymi w art. 455 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp);
3. zmiana może nastąpić, jeżeli dotyczy realizacji, przez dotychczasowego wykonawcę, dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych, a w przypadku zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa – usług lub robót budowlanych, których nie uwzględniono w zamówieniu podstawowym, o ile stały się one niezbędne i zostały spełnione łącznie warunki wymienione w art. 455 ust. 1 pkt 3 lit. a-c ustawy Pzp;
4. możliwa jest także zmiana umowy, jeżeli konieczność zmiany spowodowana jest okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, o ile zmiana nie modyfikuje ogólnego charakteru umowy a wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekracza 50% wartości pierwotnej umowy (art. 455 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp);
5. dopuszczalne są również zmiany umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia, których łączna wartość jest mniejsza niż progi unijne oraz jest niższa niż 10% wartości pierwotnej umowy, w przypadku zamówień na usługi lub dostawy, albo 15%, w przypadku zamówień na roboty budowlane, a zmiany te nie powodują zmiany ogólnego charakteru umowy (art. 455 ust. 2 ustawy Pzp).

W przypadku braku zmodyfikowania Subklauzuli 13 WK FIDIC, podstawą dokonania zmian kontraktu zawartego w trybie ustawy Pzp może być wskazany przepis art. 455 ustawy Pzp. W przypadku braku wprowadzenia do kontraktu rozbudowanej klauzuli zmiany umowy, na ratunek przychodzą zatem ustawowe przesłanki zmiany, w tym w szczególności niezależna ustawowa podstawa zmiany umowy – tj. wskazany powyżej art. 455 ust. 2 ustawy Pzp. Na podstawie tego przepisu dopuszczalne są wielokrotne zmiany umowy pod warunkiem, że łączna ich wartość nie przekroczy poziomów wskazanych w tym przepisie.

Zmiana kontraktu FIDIC zawartego w reżimie PZP
Jak wynika z powyższych regulacji prawnych, klauzule FIDIC uprawniające Inżyniera Kontraktu do inicjowania zmiany umowy wymuszają dokonanie każdej takiej zmiany z poszanowaniem zasad przewidzianych ustawą Pzp oraz w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Arbitralne polecenie Inżyniera (ustne lub pisemne) nie determinuje koniczności zmiany umowy. Inżynier Kontraktu nie może jednostronnie zmienić kontraktu, pomimo brzmienia Subklauzuli 3.3. Każdorazowo wymagana będzie tutaj pisemna zgoda wykonawcy. W praktyce strony umowy dokonują takiej zmiany w formie pisemnego aneksu do umowy.

Podsumowanie

Uprawnienia kontraktowe Inżyniera Kontraktu do wydawania poleceń zmiany choć szerokie (obecnie dominuje trend zmierzający w kierunku jeszcze większego poszerzenia tych uprawnień), nie niweczą obowiązujących wymogów co do formy zmiany umowy o zamówienie publiczne przewidzianej ustawą Pzp i Kodeksem cywilnym. Strony zawierające umowę opracowaną na bazie WK FIDIC są bowiem związane bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa (ius cogens) zarówno w zakresie norm prywatnoprawnych, jak i publicznoprawnych. Bez zachowania formy pisemnej i aprobaty wykonawcy, polecenie zmiany Inżyniera Kontraktu stanowiące zmianę do umowy o zamówienie publiczne nie wywarłoby skutków prawnych, zaś taka modyfikacja umowy byłaby bezskuteczna i stanowiłaby naruszenie prawa. Pamiętając o powyższych regułach warto modyfikować ogólne warunki, tak by strony umowy nie miały żadnych wątpliwości, jakie zasady rządzą zmianą kontraktu. Brak takiej modyfikacji rodzi często szereg nieporozumień na linii inwestor-wykonawca. Stosowanie WK FIDIC w żaden sposób nie wyłącza ani nie ogranicza regulacji zawartych w ustawie Pzp, Kodeksie cywilnym  i innych normach ius cogens. Klauzule dotyczące zmiany umowy, wprowadzone do aktualnie zawieranych kontraktów na bazie WK FIDIC, powinny uwzględniać obecne realia i uwarunkowania związane z realizacją kontraktów w dobie wojny, powszechnego wzrostu cen i popandemicznej rzeczywistości tak, aby nie blokować możliwości modyfikacji umowy tam, gdzie będzie ona zasadna.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-zmiana-kontraktu-fidic-mozliwa,518322.html

 2. Technik i inżynier zaprojektują domy – architekci mówią o degradacji ich zawodu

Renata Krupa-Dąbrowska | Data dodania: 23.11.2022

Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce, by absolwenci techników budowlanych oraz inżynierowie budownictwa mogli projektować budynki do 300 mkw. Dziś robią to tylko architekci. Taka propozycja budzi sprzeciw architektów. Obawiają się degradacji zawodu i bezrobocia. Z kolei inżynierowie zapewniają, że są przygotowani i dadzą sobie radę z nowymi obowiązkami, a dzięki zmianie projekty będą tańsze.

Architekci ostro protestują przeciwko proponowanym zmianom w prawie budowlanym. Chodzi o umożliwienie absolwentom techników budowlanych oraz inżynierom budownictwa projektowania obiektów do 1000 m. sześć, czyli około 200 mkw. w  dowolnej przestrzeni, np. w ścisłych centrach miast, i o każdej możliwej funkcji (np. kościoły, budynki usługowe, mieszkalne, publiczne), w strefach objętych ochroną konserwatorską, a jedynym wyznacznikiem możliwości oddania w ich ręce ładu architektonicznego w Polsce będzie parametr kubaturowy.

Izba Architektów uważa, że projekt dereguluje zawód  architekta i apeluje do resortu rozwoju o wycofanie się z tego pomysłu. Powstała również grupa  „Obrońmy Uprawnienia Architektoniczne”, która zbiera podpisy pod petycją przeciwko „nowelizacji prawa budowlanego zmierzającego do rozszerzenia ograniczonych uprawnień architektonicznych”. We wtorek wieczorem widniało pod nią 7000 podpisów.

Proponowane rozwiązania chwalą inżynierowie budownictwa. Natomiast sam resort jest zadowolony ze swojego projektu.. Według niego zwiększy się dostępność do projektantów małych budynków, co  ułatwi realizację marzeń o własnym domu wielu osobom szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie dostęp do profesjonalnych usług projektowych jest ograniczony.

Technik zaprojektuje dom i sklep
Ministerstwo rozwoju konkretnie proponuje:

– umożliwić uzyskiwanie uprawnień budowlanych do projektowania w ograniczonym zakresie przez techników w odniesieniu do architektury obiektu o kubaturze do 1000 m.sześć.  w zabudowie zagrodowej lub na terenie zabudowy zagrodowej.
– likwidację ograniczenia zakresu projektowania do obszaru zabudowy zagrodowej w odniesieniu do architektury obiektu o kubaturze do 1000 m. sześć, w przypadku osób posiadających tytuł zawodowy magistra inżyniera, magistra inżyniera architekta, inżyniera lub inżyniera architekta.

Skąd taki pomysł? Resort rozwoju tłumaczy Prawo.pl, że zmiany mają na celu zwiększenie zainteresowania podejmowaniem nauki w technikach, a tym samym zachęcenie do zdobywania uprawnień budowlanych przez techników. Dzięki temu zwiększy się dostępność do projektantów małych budynków.

Resort rozwoju uspokaja też: będzie bezpiecznie. Jak poinformowano Prawo.pl, gwarancją odpowiedniej jakości i bezpieczeństwa prac projektowych wykonywanych przez techników byłby wymóg odbycia czteroletniej praktyki przy sporządzaniu projektów oraz rocznej praktyki na budowie oraz zdanie egzaminu na uprawnienia budowlane. Warto podkreślić, iż technicy mieli już w przeszłości, do końca 2005 r., możliwość uzyskiwania ograniczonych uprawnień projektowych.

To degradacja zawodu architekta
Takie argumenty nie przekonują jednak architektów. Wręcz mówią o degradacji swojego zawodu i  jeszcze większej szpetocie polskiego krajobrazu.

– Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce zderegulować zawód architekta, na co nie może być przyzwolenia, głównie ze względu na interes społeczny! Lekarze leczą, prawnicy reprezentują w sądzie, a architekci projektują domy. Tak jest w każdym cywilizowanym państwie, dlaczego nie może być i u nas, w Polsce? Już dziś  mamy ogromny problem z estetyką,  jakością architektury i przestrzeni publicznej, szczególnie poza dużymi miastami, a po zmianach będzie  jeszcze gorzej. Przecież  obiektem budowlanym o powierzchni 1000 m. sześć (ok. 200, a nawet 300 mkw. ) może być: dom jednorodzinny, mały dom wielorodzinny, budynek administracji, pensjonat,  żłobek, przedszkole, dom kultury, mała przychodnia, klinika, nieduży dworzec kolejowy. To bardzo dużo!!! – twierdzi Piotr Fokczyński, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.

I dodaje, że sam jest także budowlańcem, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby ubiegać się o uprawnienia zarezerwowane dla inżynierów budownictwa.  Bo to są dwa różne zawody.  – Architekci uczą się na studiach także urbanistyki, estetyki, historii architektury, poznają  specyfikę obiektów zabytkowych. Tego typu przedmiotów nie ma na studiach inżynierskich. I nie da się tego opowiedzieć w dwóch zdaniach. Dla inżyniera dom to zestaw ścian z  oknami, drzwiami i dachem. Nie ma on wiedzy, jak wkomponować budynek w krajobraz, odpowiednio usytuować na działce etc. Będzie miał również ogromny problem z odczytaniem zapisów miejscowych planów, bo to są elementy urbanistyki. Co gorsza, z przepisów zniknął obowiązek sprawdzania projektu dotyczącego zagospodarowania działki przez starostów, nie będzie więc żadnej kontroli. I konflikty sąsiedzkie będą coraz większe – ostrzega.

Według prezesa Krajowej Rady Izby Architektów podobne problemy będą z uczniami techników. To żaden argument, że MRiT chce w ten sposób zachęcić młodych ludzi do nauki w technikach budowlanych, ale przecież jednocześnie zniechęca młodych ludzi  do studiowania architektury, już mamy sygnały ze strony dziekanów architektury, że studenci prowokacyjnie stawiają pytania, czy opłaca im się studiować wiele lat architekturę, skoro po technikum mogą projektować architekturę.

– I co z tego, że projekt pozwala  absolwentom techników projektować dopiero po zdobyciu czteroletniej praktyki. To za mało. Nadal nie będą mieli odpowiedniego wykształcenia. Już w tej chwili wielu absolwentów techników pracuje z architektami, ale nigdy nie projektują samodzielnie, a jedynie pełnią rolę pomocnicze, asystentów i tak powinno pozostać. Apelujemy do polityków o zdrowy rozsądek – mówi prezes Fokczyński.

Architektom grozi bezrobocie
Architekci obawiają się również, że po wejściu w życie nowych rozwiązań wśród architektów będzie duże bezrobocie. Mówią, że w czasach gdy dotyka nas kryzys budowlany, pandemia, wojna i inflacja, na rynku pojawi się ok. 70 tysięcy dodatkowych projektantów.

– Liczba architektów posiadających pełne uprawnienia zawodowe jest już dziś zbyt duża (13 671) dla realizacji wszystkich aktualnych oraz planowanych inwestycji, i nie ma zapotrzebowania rynkowego na osoby z uprawnieniami ograniczonymi – uważa Agnieszka Wereszczyńska, architekt oraz koordynująca grupę  „Obrońmy Uprawnienia Architektoniczne”.

W jej opinii niewielkie obiekty to znaczna część rynku budowlanego, a proponowane w ustawie zmiany doprowadzą do wzrostu wysokiego poziomu bezrobocia wśród wykształconych architektów. Szacuje, że zaledwie kilkanaście procent absolwentów Wydziałów Architektury utrzymuje się z wykonywania usług projektowych, ze względu na nadwyżkę liczby architektów nad ilością zleceń projektowych.

Projekty są teraz za drogie
Polska Izba Inżynierów Budownictwa (PIIB) chwali propozycje. Jej zdaniem inżynierowie poradzą sobie z nowymi uprawnieniami bez problemu. Deregulacja rynku jest bardzo dobrym kierunkiem, który w jej ocenie obniży koszty inwestycji przy jednoczesnym zachowaniu jej bezpieczeństwa, a wręcz jego poprawieniu, ponieważ inżynierowie budownictwa są lepiej przygotowani min. w zakresie planowania robót budowlanych pod kątem BHP.

Mariusz Dobrzeniecki, prezes Krajowej Rady PIIB tłumaczy, że  utrzymywanie obecnego stanu rzeczy jest absolutnie nieuzasadnione. – Niestety, ceny nowych, indywidualnych projektów architektonicznych są bardzo wysokie i mało kto z inwestorów jest w stanie sobie na nie pozwolić. W Polsce około 80 proc.  rynku są to budynki, które zostały zaprojektowane już przez architektów i skatalogowane w projektach typowych – są to tak zwane domy z katalogu. Je z powodzeniem są w stanie adoptować inżynierowie budownictwa – uważa prezes Mariusz Dobrzeniecki.

Jak wyjaśnia, w  tych inwestycjach część architektoniczna jest już w zasadzie zrobiona, pozostaje jedynie adaptacja tych projektów. Tak naprawdę główny problem przy tych projektach typowych, to dostosowanie posadowienia do warunków gruntowych czy zaprojektowanie szeroko rozumianych mediów, a do tych zadań są najlepiej przygotowane osoby kształcące się na profilach budowlanych.

– Nie rozumiem więc obaw kolegów architektów w tym zakresie. Zarzut o braku wykształcenia architektonicznego jest tutaj zupełnie nie na miejscu, bo w kształceniu inżynierów budownictwa występuje zarówno architektura jak i urbanistyka. Architekci również posiadają możliwość uzyskania ograniczonych uprawnień z zakresu prac typowo inżynierskich – na przykład uprawnienia konstrukcyjne.

Prezes PIIB uważa, że nowelizacja to zbliżenie się do europejskich standardów, które w innych krajach wyglądają zupełnie odmiennie od archaicznych rozwiązań polskich, jakim jest na przykład pojęcie zabudowy zarodowej, która nie jest nigdzie w przepisach prawa uregulowana. Tam zdecydowanie patrzy się na ten problem przez pryzmat interesów społeczeństwa, a nie przez optykę jednej czy drugiej grupy zawodowej.  Ma tu na myśli chociażby kraje takie jak Finlandia, Niemcy czy Wielka Brytania.

W opinii PIIB rynek zweryfikuje czy ta zmiana jest potrzebna społeczeństwu. – Jeśli inżynierowie budownictwa spełnią oczekiwania rynku pod względem jakości swoich projektów, bo pod względem wiedzy nie mam do tego żadnych wątpliwości, to będzie to pokazywało, że przepis ten przez wiele lat krzywdził naszą profesję. Jeśli nie, to architekci nie mają się czego obawiać, bo i tak obronią swój rynek – podkreśla prezes.

https://www.prawo.pl/biznes/technik-i-inzynier-zaprojektuja-domy-nowy-projekt-ministerstwa,518400.html

 3. Już wkrótce pozwolenia na budowę tylko cyfrowe – budzi to protest rynku

Renata Krupa-Dąbrowska | Data dodania: 16.11.2022

Ministerstwo Rozwoju i Technologii proponuje, by całkowicie zrezygnować z tradycyjnej formy załatwiania formalności budowlanych, czyli papierowej. Dozwolona ma być jedynie forma cyfrowa. Nikomu jednak taki pomysł się nie podoba. Pozbawiłby bowiem miliony Polaków możliwości legalnej budowy. Nie są też do tego przygotowane urzędy. Resort nie chce się jednak wycofać ze swojego pomysłu.

Taka propozycja znalazła się w najnowszym projekcie zmian do prawa budowlanego. Nie spotkała się jednak z aprobatą. W trakcie konsultacji publicznych na resort spadła fala krytyki, m.in. ze strony Krajowej Rada Izby Architektów RP, Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa czy też samorządowców i prawników. Ich zdaniem decyzja o całkowitej cyfryzacji jest zdecydowanie przedwczesna. Tak jak dziś inwestor powinien mieć wybór z jakiej formy chce skorzystać, czy cyfrowej, czy też papierowej.  Mimo krytyki Ministerstwo Rozwoju nie planuje wycofać się ze swoich propozycji.

Projekt ustawy jest już po uzgodnieniach międzyresortowych, konsultacjach publicznych oraz opiniowaniu. Nowe przepisy wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2023 r. Wyjątek stanowią  m.in. przepisy dotyczące cyfryzacji, te zaczną obowiązywać od 1 czerwca przyszłego roku i od tej daty zaczną się przygotowania do wprowadzenia pełnej cyfryzacji.

Pełna cyfryzacja, to krok w dobrym kierunku, rzeczywiście? 
Projekt noweli prawa budowlanego zakłada pełną cyfryzację procesu inwestycyjnego, począwszy od wniosków składanych wyłącznie drogą elektroniczną, a skończywszy na umożliwieniu wydawania dokumentów dołączanych do tych wniosków również w postaci elektronicznej np.: w formie skanów lub zdjęć.

Ministerstwo rozwoju odpowiedziało prawo.pl, że dzięki tym zmianom będzie możliwe przekazywanie kompletu dokumentów organowi administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego w postaci elektronicznej. Według niego przyczyni się to do usprawnienia procesu inwestycyjnego oraz ograniczy ilość dokumentacji papierowej. W tym celu powstanie m.in. ogólnokrajowy system służący do kompleksowej obsługi procesu inwestycyjno-budowlanego. Nie będzie wolno już składać wniosków papierowych, a jedynie w formie elektronicznej za pośrednictwem portalu e-Budownictwo.

Z odpowiedzi resortu nie wynika, żeby chciał wycofać się ze swojej propozycji.

Cyfryzacja tak, ale po co narzucać takie tempo?
Ministerialną propozycję krytykuje Polska Izba Inżynierów Budownictwa (PIIB). Jak pisze PIIB w swoich uwagach do projektu, tak szybka cyfryzacja procesu budowlanego nie jest możliwa do wdrożenia w tak krótkim czasie. Nie tylko organy nie będą nieprzygotowane do tego procesu, ale też inżynierowie, co spowoduje wykluczenie ich z wykonywania zawodu, ograniczając w ten sposób konstytucyjne prawo wolności wykonywania zawodu.

Zdaniem izby, bez jakiegokolwiek uzasadnienia ministerstwo zmienia ustalenia dotyczące papierowej wersji dziennika budowy, który miał funkcjonować do końca 2029 r., tymczasem w projekcie proponuje się drastyczne skrócenie tego okresu do czerwca 2023 r.

Nie wolno zapominać o zabytkach
Także Krajowa Rada Izby Architektów RP nie widzi powodu, żeby całkowicie rezygnować z papieru. – Dla niektórych obiektów budowlanych ze względu na ich specyfikę korzystniejsza jest forma papierowa. Dotyczy to m.in. projektów odnoszących się do obiektów zabytkowych, która wymaga korzystania z dokumentacji architektonicznej, w tym np. dokumentacji archiwalnej, fotografii, szkiców odręcznych itd.  -tłumaczy w swoim stanowisku zgłoszonym do projektu. Zgodnie z zaproponowanych brzmieniem przepisów, w takiej sytuacji nie będzie możliwości złożenia dokumentu w formie papierowej – tłumaczy.

Krajowa Rada wnioskuje o zachowanie dotychczasowej formuły wyboru pomiędzy dokumentami składanym w formie papierowej oraz elektronicznej lub przewidzenie odpowiednio długiego okresu przejściowego, w którym obowiązywać będą równolegle dwie formy składnia wniosków. Przypomina, że w przepisach wprowadzających Elektroniczny Dziennik Budowy oraz Cyfrową Książkę Obiektu Budowlanego przewidziano pierwotnie (bezzasadnie skracane w opiniowanym projekcie) wieloletnie okresy przejściowe , umożliwiające przygotowanie się inwestorów oraz pozostałych uczestników procesu budowlanego na proponowane zmiany. Zdaniem Krajowej Rady, w przypadku innych dokumentów (wniosków, oświadczeń itd.) powinno odbyć się to podobnie.

Wykluczenie cyfrowe  dotyka milionów Polaków
Samorządowcy przypominają, że duża część Polaków mnie byłaby wstanie sprostać wymogom cyfrowym. W Polsce 4,5 mln obywateli nigdy nie korzystało z Internetu. Znaczna cześć osób wykluczonych cyfrowo to osoby powyżej 55 roku życia.

– Największym problemem jest kompletne wykluczenie cyfrowe dużej części naszego społeczeństwa, w szczególności ludzi starszych i często niezamożnych. Większość z nich nie ma ani komputera, ani nie umie go obsługiwać. Nie mają również kwalifikowanego podpisu elektronicznego – pisze Sylwia Moszczyńska-Staś, naczelnik Wydziału Architektoniczno-Budowlanego w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

W jej opinii znajdą się firmy, które za odpowiednią opłatą wszystko to pomogą tym osobom załatwić, ale będzie się to wiązało z koniecznością poniesienia przez tych ludzi opłat. Będą więc mieli do wyboru albo coś wybudować lub rozebrać z zachowaniem przepisów prawa budowlanego, albo wykupić leki lub kupić jedzenie.

– Z naszej praktyki wynika, że wiele jest starszych osób samotnych, lub takich, których np. dzieci wyjechały za granicę, i wypełnienie druków (np. zgłoszenia budowy budynku gospodarczego lub zgłoszenia rozbiórki walącej się stodoły), jest już dla nich trudne. Nie ma żadnej możliwości aby sobie poradzili z portalem e-Budownictwo, a pracownicy naszego organu zostaną postawieni przed trudnym zadaniem odpowiedzenia na pytanie: to co ja mam teraz zrobić – zwraca uwagę Sylwia Moszczyńska-Staś.

Na  problem wykluczenia cyfrowego zwracają uwagę także prawnicy oraz  wojewoda mazowiecki. – Uwzględniając, iż sama procedura pozwolenia na budowę czy też zgłoszenia jest dla przeciętnego obywatela procedura skomplikowaną, dodatkowa jej cyfryzacja, wykluczy cześć potencjalnych inwestorów i zgłaszających, Od możliwości jej przeprowadzenia – podkreśla Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki.

– Nie zapominajmy, że stroną postępowań budowlanych są nie tylko profesjonalne podmioty działające na rynku nieruchomościowym, ale także zwykli obywatele, którzy chcą np. wybudować pomieszczenie gospodarcze, czy budynek mieszkalny. Obawiam się, że tego rodzaju rozwiązanie, które prawnie uniemożliwi złożenie np. wniosku o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę w formie papierowej, co najmniej utrudni o ile nie uniemożliwi niektórym podmiotom korzystanie z ich praw w postępowaniu administracyjnym. Osoby takie w najlepszym przypadku będą zmuszone do skorzystania odpłatnie z usług podmiotów, które wyręczą ich w prowadzeniu postępowań administracyjnych, co stanowi w istocie formę ograniczenia prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym na każdym jego etapie. Celowym byłoby pozostawienie jako alternatywny formy tradycyjnej, tj. papierowej – wyjaśnia Konrad Młynkiewicz, radca prawny.

Urzędy nie mają dobrych komputerów
Z pełną cyfryzacją mogą mieć problemy także urzędy. Od lat borykają się z problemem braku dobrego sprzętu komputerowego. Mimo obietnic ze strony polityków nie wiele się w tym zakresie zmieniło.

– W ustawach i rozporządzeniach proces elektronizacji trwa już od jakiegoś czasu, ale w starostwach powiatowych czy urzędach miast nie ma większej rewolucji. Niewielu inwestorów korzysta z e-budownictwa czy możliwości złożenia projektu w formie elektronicznej, a i urzędy nie są dostosowane do nowych procedur. Brak środków na nowy sprzęt to jedno, ale nikt nie zadbał o przeszkolenie urzędników, na których przecież będą skupiać się negatywne emocje inwestorów i stron postępowania, którzy będą chcieli coś załatwić. Prowadzę szkolenia dla organów i widzę, że problemem bywa czasem weryfikacja podpisu na dokumencie a co dopiero poprowadzenie całego postępowania – tłumaczy Martyna Sługocka, ekspertka Legal Alert, senior associate w GWW.

Podobnie myśli Joanna Maj, radca prawny w Urzędzie Miasta w Sosnowcu.  – Wbrew powszechnej opinii urzędnicy postulują za szybszym, sprawniejszym i skuteczniejszym prowadzeniem postępowań, a takie w założeniu będą po wdrożeniu przepisów dotyczących  cyfryzacji. Niestety w tym zakresie potrzebne jest zdecydowane współdziałanie organów centralnych i samorządów, aby w pierwszej kolejności rozwiązać niedostatki techniczne w obsłudze e-postępowań – podkreśla mec. Maj.

https://www.prawo.pl/biznes/pozwolenia-na-budowe-maja-byc-tylko-cyfrowe,518278.html

 

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Uprawnienia w budownictwie po nowemu. Zdobycie kwalifikacji będzie uszczegółowione

Karolina Topolska | wczoraj, 07:45

Procedura zdobycia kwalifikacji do obsługi maszyn budowlanych zostanie uszczegółowiona, a zmienione zasady będą wynikać z ustawy, a nie z rozporządzenia, jak było dotychczas.

Zmiany zawiera opublikowany przez resort rozwoju projekt ustawy o zasadach nabywania uprawnień do obsługi maszyn i urządzeń technicznych do robót ziemnych, budowlanych i drogowych. Obecnie natomiast kwestie sprawdzania kwalifikacji i nabywania uprawnień operatorów wynikają wyłącznie z kilku przepisów rozporządzenia ministra gospodarki z 20 września 2001 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas eksploatacji maszyn i innych urządzeń technicznych do robót ziemnych, budowlanych i drogowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 583 ze zm.). Dotyczy ono listy maszyn i urządzeń technicznych, które zostały wymienione w załączniku nr 1 do tego aktu prawnego.

Nową ustawą ma być objęta obsługa maszyn i urządzeń wykonywana w ramach stosunku pracy, umowy cywilnoprawnej lub działalności gospodarczej. Ścieżka uzyskania uprawnień, która wynika z obecnych regulacji, zostanie zasadniczo utrzymana również na gruncie nowych przepisów – nadal co do zasady konieczne będzie odbycie szkolenia i zdanie egzaminu (dotychczas był to sprawdzian przed komisją powołaną przez Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego). Program szkolenia ma ustalać minister ds. gospodarki. W praktyce jednak być może nadal będzie robić to instytut, bo projekt pozwala resortowi na powierzenie zadań z ustawy. Nowe przepisy szczegółowo określą również, gdzie złożyć wniosek o przystąpienie do egzaminu oraz jakie podać w nim dane i jakie dokumenty dołączyć. Projekt wskazuje również wysokość opłaty za egzamin jako 4,3 proc. przeciętnej płacy, czyli obecnie 262 zł, co jest kwotą zbliżoną do obecnych stawek rynkowych za sprawdzian (dotychczas była luka regulacyjna w tym zakresie). Minister ma prowadzić listę egzaminatorów i z ich grona powoływać członków komisji (obecnie nie ma żadnych regulacji w tym zakresie), przy czym co najmniej jeden jej członek ma posiadać uprawnienia operatorskie, których dotyczy egzamin. Ustawa określi również wymogi co do ich wykształcenia i doświadczenia zawodowego, uprawnień oraz niekaralności. Termin egzaminu co do zasady ma być wyznaczany w ciągu 30 dni od złożenia wniosku (do tej pory takiej regulacji nie było). Tak jak dotychczas składać się będzie na niego część teoretyczna i praktyczna, ale ich zakres zostanie określony bardziej szczegółowo niż obecnie w rozporządzeniu). W razie negatywnego wyniku projektowane przepisy przewidują również egzamin poprawkowy.

Osoba, która zda egzamin, otrzyma dokument potwierdzający nabyte uprawnienia do obsługi maszyny lub urządzenia w postaci plastikowej karty operatora. Zastąpi ona dotychczasowe książki operatora (przy czym te obecne zachowają ważność na czas, na jaki zostały wydane). Nowością jest także to, że wykaz nabytych uprawnień operatorskich (de facto – wykaz osób z uprawnieniami) będzie udostępniany na uzasadniony wniosek również osobom posiadającym uprawnienia i ich pracodawcom.

Ustawa określi także na nowo wykaz maszyn i urządzeń technicznych, do których obsługi wymagane są uprawnienia. Będzie on bardzo zbliżony do obecnego, ale zarazem bardziej przejrzysty, przez co łatwiej będzie z niego korzystać. ©℗

Etap legislacyjny
Projekt ustawy

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8595114,budownictwo-kwalifikacje-obsluga-maszyn-ustawa.html

 2. Budownictwo musi być bardziej eko

Sonia Sobczyk-Grygiel | 17 listopada 2022, 07:29

Sektor nieruchomości odpowiada za dwie piąte globalnych emisji dwutlenku węgla. Regulacje oraz czynniki ekonomiczne wymuszą jego dekarbonizację

Budowa i utrzymywanie, a więc ogrzewanie, klimatyzacja, oświetlenie, windy itp., wszystkich nieruchomości – mieszkaniowych i komercyjnych – odpowiadają za ok. 40 proc. światowych emisji. Bez dekarbonizacji sektora nieruchomości, rozumianej jako zmniejszenie emisyjności i poprawa efektywności energetycznej, trudno więc mówić o osiągnięciu globalnych celów ograniczenia wzrostu temperatury o 1,5 st. C powyżej ery przedindustrialnej.

– Uwaga światowej opinii publicznej zwraca się w kierunku kolejnego sektora – rynku nieruchomości – który ma wpływ na realizację globalnych celów ograniczenia emisji – mówi DGP Jakub Frejlich, dyrektor w dziale doradztwa strategicznego JLL, odpowiedzialny m.in. za projektowanie i wdrażanie strategii ESG dla firm. Co z tego wynika? Globalnie, ale i lokalnie w Polsce sektor mieszkaniowy będzie motywowany do obniżania wpływu na klimat poprzez zmiany w przepisach dotyczących efektywności energetycznej dla nowych budynków oraz presję ekonomiczną na lokatorów istniejących obiektów. Będzie coraz większy nacisk na renowację i poprawę efektywności energetycznej.

– Nie da się ograniczać skutków zmian klimatu bez dekarbonizacji budownictwa. Z całą pewnością będzie to się działo, a tempo tych zmian będzie rosło. Dotychczasowe jest niedostateczne – potwierdza w rozmowie z DGP Piotr Jurkiewicz, architekt, wiceprezes warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP. Jego zdaniem działania te sprowadzą się, w dużym uproszczeniu, do trzech elementów. Pierwszy to dążenie do tego, by już w fazie produkcji materiałów i budowy, a nawet w czasie rozbiórki budynku po zakończeniu jego użytkowania emisje były jak najmniejsze. Drugi to efektywność energetyczna w fazie eksploatacji, co oznacza dobre ocieplanie i zużywanie jak najmniej energii, żeby utrzymać w środku komfort. Trzeci element to stosowanie odnawialnych źródeł energii.

– Ponieważ budynki wznoszone od nowa stanowią drobny ułamek zasobu budowlanego, kluczowa będzie modernizacja, w tym termomodernizacja, istniejących. Czeka nas fala renowacji – dodaje Piotr Jurkiewicz.

Działania zmniejszające emisyjność budynków komercyjnych to przede wszystkim: ocieplanie, poprawa efektywności systemów wymiany powietrza, instalacja lub wymiana oprogramowania do zarządzania powierzchniami, czyli np. optymalizacja i automatyzacja oświetlenia, klimatyzacji, ogrzewania, wind itp., wymiana okien czy źródeł oświetlenia, instalacja własnych źródeł OZE. Duże znaczenie będzie miało również: zużycie wody, bioróżnorodność (wewnątrz i w otoczeniu budynków), ograniczenie zużycia materiałów (w tym produkcji śmieci), zrównoważony transport oraz gospodarka obiegu zamkniętego.

Nieruchomości to aktywa o bardzo długim horyzoncie życia. Jak zauważają analitycy JLL, dla właścicieli i inwestorów kluczowe będzie więc zadbanie o ich „odporność” na ryzyka klimatyczne. W globalnym badaniu przeprowadzonym przez JLL w 2021 r. wśród inwestorów rynku nieruchomości i najemców ze stwierdzeniem „ryzyko klimatyczne jest jednocześnie ryzykiem finansowym” zgodziło się 78 proc. inwestorów i aż 83 proc. najemców.

Każde przedsiębiorstwo jest właścicielem lub wynajmuje powierzchnie biurowe, handlowe lub usługowe. Dlatego z perspektywy strategii przedsiębiorstw coraz większe znaczenie dla przyszłości organizacji ma szereg czynników związanych ze strategią ESG i zrównoważonego rozwoju, które w coraz bardziej istotny sposób wpływają na koszty operacyjne. Przez rosnące ceny energii i innych mediów aktywa komercyjne o zbyt wysokich współczynnikach emisji stają się mniej atrakcyjne z punktu widzenia najemców. To z kolei powoduje ryzyko generowania przez nie mniej stabilnych czynszów najmu w przyszłości.

W ocenie analityków JLL to właśnie rynek nieruchomości komercyjnych jest pierwszym, który doświadczy rosnącej świadomości inwestorów finansowych. Banki obligowane są przez europejski nadzór do uwzględniania ryzyk ESG w procesie decyzji kredytowych, fundusze inwestujące długoterminowo w nieruchomości uwzględniają odporność aktywów również pod kątem ESG, a więc w szczególności ich emisyjności, rosnącej świadomości najemców – którzy sami w swoich strategiach korporacyjnych mają cele ograniczania emisji, a zatem również emisji związanych z wykorzystywanymi nieruchomościami.

Jak przekonują eksperci, zmiany zachodzące na świecie w zakresie trendów klimatycznych i transformacji gospodarek w kierunku zeroemisyjnym są znacznie szybsze niż zmiany regulacyjne. Przedsiębiorstwa, dbając o swoją pozycję konkurencyjną, nie powinny czekać zatem na wejście w życie dopiero kształtujących się przepisów, a jak najszybciej przyjąć i wdrożyć odpowiednią strategię.

OPINIE

Komfort i stan portfela
Paweł Wróbel szef Gate Brussels

Budynki w UE odpowiadają za ponad 40 proc. zużycia energii i ponad jedną trzecią emisji CO2. Sektor jest rozpoznany jako najbardziej energochłonny i kluczowy dla redukcji emisyjności.

Dlatego obserwujemy falę regulacji, które bezpośrednio dotyczą budynków, tak by zużywały mniej energii i były mniej emisyjne. Dotyczy to obiektów publicznych, komercyjnych i nowych mieszkaniowych. Jednocześnie bardzo duża uwaga zwrócona jest na budynki o najniższym standardzie energetycznym, gdyż tu jest największy potencjał zmian. Przejawia się to w położeniu akcentu na termomodernizację i dekarbonizację źródeł ciepła oraz wsparcie dla OZE. Coraz częściej państwa europejskie wycofują możliwość instalacji źródeł ciepła na paliwa kopalne, w tym gaz, w nowych budynkach.

Już teraz firmy zwracają uwagę na emisyjność materiałów budowlanych stosowanych zarówno w trakcie budowy, jak i renowacji, dlatego że niski ślad węglowy materiałów coraz częściej brany jest pod uwagę w zamówieniach publicznych. Wiąże się też z dostępem do finansowania inwestycji. Sektor budynków jest o tyle ważny, że nie tylko przekłada się na realizację celów klimatycznych, lecz także ma bezpośredni wpływ na komfort, nasze portfele i nasze zdrowie.

Oszczędności na lata
Mariusz Okuń rzeczoznawca budowlany, Polska Izba Inżynierów Budownictwa

Zrównoważone budownictwo to nie chwilowa moda, tylko biznes i oszczędności na lata. Przy zakupie samochodu zwracamy uwagę na niskie zużycie paliwa i niskie koszty eksploatacji, ponieważ odczuwamy je w codziennych opłatach. Wzrastające rachunki powodują, że coraz częściej zaczynamy brać pod uwagę ten bardzo ważny czynnik również przy zakupie i eksploatacji nieruchomości.

Należy zastosować podejście holistycznie – zarówno wprowadzając alternatywne źródła energii, jak i maksymalnie zwiększając sprawność konwersji i akumulacji energii, szczególnie po stronie odbiorcy.

Kluczowe znaczenie ma też walka z ubóstwem energetycznym. By była skuteczna, warto obniżać zapotrzebowanie na energię i korzystać z rozwiązań ekologicznych oraz przez cały czas podnosić poziom wiedzy w społeczeństwie.

Kierunek zmian został wytyczony, obecnie należy skoncentrować się na odpowiednich pracach legislacyjnych, by skutecznie zaimplementować konkretne programy. Potrzebujemy systemowego wsparcia dla transformacji budownictwa i transformacji elektroenergetycznej.

https://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/8589796,budownictwo-ekologia-dekarbonizacja-nieruchomosci-srodowisko.html

 

Rzeczpospolita

Deweloperzy chcą przeczekać trudne czasy. Gotówka rządzi

Adam Roguski | Publikacja: 16.11.2022 22:00

Wysokie koszty finansowania dławią popyt klientów indywidualnych i instytucjonalnych. Budowniczowie mieszkań przechodzą w stan czuwania.

Z konferencji wynikowych giełdowych deweloperów przekaz płynie jasny: dopóki nie poprawi się dostępność kredytów, sprzedaż będzie na jałowych obrotach. Dziś wysokie koszty finansowania to problem nie tylko Kowalskich, ale i funduszy PRS (najem instytucjonalny mieszkań), które przy zakupach również posiłkują się długiem. Siłą rzeczy deweloperzy przechodzą w tryb czuwania – jak przetrwają ten czas, zależy od wielu czynników.

Siła w gotówce
– Mamy przed sobą na pewno trudny czas, wysoka inflacja będzie się utrzymywać, na poprawę popytu kredytowego trudno liczyć: Komisja Nadzoru Finansowego jest nieprzejednana, jeśli chodzi o apele o złagodzenie wymogów oceny zdolności kredytowej nawet dla pożyczek z okresowo stałą stopą – powiedział prezes Dom Development Jarosław Szanajca. – Rynek nabywców gotówkowych okazał się za to silny, stabilny i głęboki – i powinien dalej pomagać względnie spokojnie przetrwać czas aż do momentu, kiedy przyjdzie poprawa otoczenia. Za nami kolejny kwartał bez ran, strat i większych zagrożeń. Zobaczymy, co przyniosą kolejne – dodał.

Podczas gdy na szerokim rynku spadek sprzedaży mieszkań w ciągu trzech pierwszych kwartałów rok do roku sięgnął 50 proc., Grupa Dom Development zaliczyła 24-proc. korektę i utrzymania takiej tendencji – być lepszym od rynku – zarząd spodziewa się w najbliższej przyszłości.

„Gotówkowcy” odpowiadają za 75 proc. zakupów, a Dom Development specjalizuje się w mieszkaniach o wyższym standardzie: ponad połowa sprzedaży to lokale kosztujące co najmniej 600 tys. zł. Szanajca powiedział, że grupa nie stosuje nadzwyczajnych zachęt dla klientów, a już na pewno nie schematy płatności typu 10/90 (mały zadatek, reszta po odbiorze lokum), co prezes uznaje za ryzykowną taktykę.

Dom Development również planuje flirt z PRS, choć prezes Szanajca wiele razy zaznaczał, że oferta grupy nie do końca pasuje do rynku najmu. Spółka jednak niedawno zapowiedziała zamiar zbudowania dla funduszu około 400 lokali w Warszawie. – Nic więcej na razie nie możemy powiedzieć, rozmowy trwają i trudno przesądzić, czym się zakończą – skwitował Szanajca.

W środę z inwestorami spotkali się również menedżerowie Grupy Unibep. Prezes Leszek Gołąbiecki przyznał, że jeśli chodzi o generalne wykonawstwo, udział kontraktów od deweloperów jest wyraźnie niższy, ale nie jest tak, że rynek zamarł całkowicie. Grupa sama kontroluje spółkę deweloperską – Unidevelopment. W ciągu trzech kwartałów br. firma zanotowała 60-proc. spadek sprzedaży mieszkań. Prezes Unidevelopmentu Zbigniew Gościcki powiedział, że to efekt zmniejszenia dostępności kredytów dla Kowalskich, ale i fundusze PRS wyraźnie ograniczyły apetyt na zamawianie w Polsce lokali (choć sama spółka w IV kwartale pokaże taką transakcję).

W rezultacie Unidevelopment postanowił zaczekać na poprawę sytuacji obu grup klientów i na ustabilizowanie się cen budowy: firma odroczyła uruchomienie części inwestycji, co ma także dać możliwość dostosowania ich do nowych realiów, m.in. zmniejszyć powierzchnię mieszkań, by były dostępniejsze cenowo.

Poprawa w 2024 r.
Firma analityczna Spectis w najnowszym raporcie poświęconym 30 największym grupom deweloperskim w Polsce spodziewa się, że w tym roku sprzedaż mieszkań przez tę grupę skurczy się wobec wyśmienitego 2021 r. o 30 proc., do 30 tys., co jednak oznaczałoby tylko lekki spadek wobec wyników z lat 2018–2020 (31–32 tys. rocznie). Eksperci tłumaczą, że spadek sprzedaży to efekt wzrostu stóp procentowych i zmniejszenia dostępności kredytów – popyt jest, ale odroczony do czasu poprawy sytuacji makro. Transakcji przybędzie, jak inflacja zacznie spadać i dojdzie do pierwszych obniżek stóp procentowych, czego można się spodziewać dopiero w 2024 r.

Na razie firmy tną inwestycje, bo planowanie tych mieszkaniowych stało się dużo bardziej skomplikowane i ryzykowne z uwagi na trudne do przewidzenia perspektywy rynku, spadek dostępności finansowania oraz wysokie ceny materiałów budowlanych i energii. Tych kosztów nie można już wprost przekładać na ceny mieszkań.

https://www.rp.pl/budownictwo/art37430081-deweloperzy-chca-przeczekac-trudne-czasy-gotowka-rzadzi

 

 

Podatki | Prasówka | 23.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Usługi od podmiotu powiązanego mogą być bez estońskiego CIT

Agnieszka Pokojska | 17 listopada 2022, 08:05

Jeżeli spółka i podwykonawcy świadczący jej usługi są podmiotami powiązanymi, ale nie ma to wpływu na warunki zawarcia transakcji, to nie ma mowy o ukrytych zyskach – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która rozważa przejście na ryczałt od dochodów spółek, czyli tzw. estoński CIT. Tłumaczyła, że w ramach prowadzonej działalności (związanej z oprogramowaniem) będzie zamawiać usługi u swoich wspólników. Jako podwykonawcy będą oni świadczyć jej usługi w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Będą to usługi programistyczne (polegające na tworzeniu kodu itd.) oraz pośrednictwa komercyjnego w zakresie sprzedaży projektów IT.

Spółka podkreśliła, że wynagrodzenia będą ustalane na zasadach rynkowych, tj. z uwzględnieniem przepisów o cenach transferowych (art. 11c ustawy o CIT). Dodała, że takie same usługi będzie też zamawiać u podmiotów niepowiązanych.

Chciała się upewnić, że wypłacane wspólnikom wynagrodzenia nie będą ukrytymi zyskami, od których musiałaby płacić estoński CIT.

Kiedy nie ma ukrytych zysków…
Dyrektor KIS to potwierdził. Wyjaśnił, że co prawda art. 28m ust. 3 ustawy o CIT zawiera otwarty katalog ukrytych zysków, ale nie są nimi wypłaty na rzecz wspólników (podwykonawców) z tytułu świadczenia przez nich usług:
– związanych z przedmiotem działalności spółki,
– których warunki świadczenia ustalono w taki sposób, w jaki ustalono by te warunki, gdyby transakcję zawierały podmioty niepowiązane,
– w zakresie których okoliczności faktyczne i prawne należycie uzasadniają zasadność zawarcia transakcji pomiędzy wspólnikiem a spółką z perspektywy ekonomicznej lub prawnej,
– gdy powiązania pomiędzy wspólnikiem a spółką nie miały istotnego wpływu na zawarcie transakcji oraz jej warunki,
– które spółka zobowiązana byłaby nabyć od innego podmiotu, gdyby nie nabyła ich od wspólnika.

Odnosząc się bezpośrednio do sytuacji spółki, dyrektor KIS stwierdził, że wynagrodzenia wspólników za usługi świadczone przez nich na rzecz spółki nie będą ukrytym zyskiem, bo transakcje zostaną zawarte na przejrzystych zasadach rynkowych, odpowiadających zasadom, na jakich zawarłyby daną transakcję podmioty niepowiązane.

– Spółka i podwykonawcy są podmiotami powiązanymi w rozumieniu ustawy CIT, ale okoliczność ta nie będzie miała wpływu na warunki zawarcia tych transakcji – potwierdził organ.

Kolejnym argumentem było to, że wynagrodzenie, które spółka będzie wypłacać wspólnikom za świadczone przez nich usługi, nie będzie służyło ich dokapitalizowaniu.

Jednocześnie – jak zauważył dyrektor KIS – spółka posiada aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej. Nie uszło też jego uwadze, że potrzeba nabywania usług wynika ze specyfiki działalności spółki (tworzenie oprogramowania).

…a kiedy są
Przypomnijmy, że podobną analizę dyrektor KIS przeprowadził w interpretacji z 4 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.497.2022.2.AND). Wtedy jednak wniosek organu był inny.

Chodziło o czynsz najmu płacony przez spółkę swojemu udziałowcowi. Dyrektor KIS zwrócił wtedy uwagę na to, że spółka nie ma własnych składników majątkowych niezbędnych do prowadzenia działalności i z tego powodu musi wynajmować m.in. biuro, magazyn, garaż od udziałowca. Ten natomiast nie zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia przez nią działalności gospodarczej.

Argument ten sprawił, że – zdaniem dyrektora KIS – czynsz płacony przez spółkę udziałowcowi za najem powierzchni niezbędnych do prowadzenia przez nią działalności należało uznać za ukryty zysk. Pisaliśmy o tym w artykule „Rynkowy czynsz też może być ukrytym zyskiem” (DGP nr 219/2022). ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 14 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-2.4010.382.2022.2.ANK

https://podatki.gazetaprawna.pl/cit/artykuly/8589362,estonski-cit-uslugi-od-podmiotu-powiazanego-interpretacja-podatkowa.html

 2. Ulga dla kredytobiorców będzie obowiązywać dwa lata dłużej

Agnieszka Pokojska | 21 listopada 2022, 08:30

Fiskus nie pobierze podatku, gdy w latach 2023 i 2024 podatnik zawrze pozasądową ugodę z bankiem w sprawie kredytu hipotecznego – wynika z opublikowanego projektu rozporządzenia.

Oznacza to, że o dwa lata zostanie przedłużone rozwiązanie, które obecnie wynika z rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe (Dz.U. z 2022 r. poz. 592).

Projekt, oprócz wydłużenia czasu obowiązywania preferencji, nie przewiduje innych zmian. To oznacza, że zaniechanie poboru podatku będzie nadal, tak jak w 2022 r., dotyczyć tylko tych umów kredytowych zawartych na realizację jednej inwestycji mieszkaniowej (nawet gdy podatnik zaciągnął więcej niż jeden kredyt).

Co należy rozumieć przez jedną inwestycję mieszkaniową? Definiuje to obecne rozporządzenie. Chodzi o inwestycję, której celem jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych:
– jednego gospodarstwa domowego,
– więcej niż jednego gospodarstwa domowego, gdy osoby mające zajmować wspólnie jeden budynek są osobami zaliczonymi do I grupy podatkowej, czyli należą do najbliższej rodziny (np. rodzice, dzieci, rodzeństwo).

Preferencja nadal więc będzie dotyczyć także sytuacji, gdy bank umorzył część kredytu na dom, z którego zostały wydzielone mieszkania dla najbliższej rodziny.

Nie skorzystają z niej natomiast osoby, które zaciągnęły kredyt lub kredyty na lokal niesłużący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych (np. przeznaczone na wynajem) albo na wiele odrębnych lokali lub nieruchomości.

Należy też pamiętać, że zaniechanie poboru podatku będzie dotyczyć, tak jak obecnie, umorzonej (w drodze ugody) wierzytelności kredytowej, ale tylko w odniesieniu do tej części, która jest związana ze spłatą kredytu mieszkaniowego. Jeżeli kredyt był udzielony również na inne wydatki (np. konsumpcyjne), to od tej części umorzonego kredytu (przeznaczonej np. na umeblowanie zakupionego mieszkania) fiskus pobierze podatek. ©℗

Etap legislacyjny
Projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe – w konsultacjach

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8591450,ulga-dla-kredytobiorcow-do-kiedy.html

 3. Fiskus chce estońskiego CIT nie tylko od samochodów osobowych

Radosław Kowalski | 21 listopada 2022, 09:00

Firmy zapłacą go także wtedy, gdy do celów mieszanych będą wykorzystywane nie tylko służbowe auta, lecz także np. laptopy lub telefony. Jeżeli nie udowodnią, że pracownicy nie korzystają z nich prywatnie, to US będzie mógł żądać podatku od 50 proc. wydatków związanych z używaniem tych rzeczy

Wszystko to za sprawą dodanego od 1 stycznia 2023 r. nowego ust. 4a w art. 28m ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1800; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 2180; dalej: ustawa o CIT). W przepisie tym wprost zapisano, że do wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą – generujących dochód do podatkowania estońskim CIT – nie zalicza się wydatków i odpisów amortyzacyjnych oraz odpisów z tytułu trwałej utraty wartości związanych z używaniem samochodów osobowych, środków transportu lotniczego, taboru pływającego oraz innych składników majątku:
– w pełnej wysokości – w przypadku składników majątku wykorzystywanych wyłącznie na cele działalności gospodarczej;
– w wysokości 50 proc. – w przypadku składników majątku, które nie są wykorzystywane wyłącznie na cele działalności gospodarczej.

Dodatkowo zastrzeżono, że ciężar dowodu, iż składnik majątku jest wykorzystywany wyłącznie na cele działalności gospodarczej, spoczywa na podatniku. Sęk w tym, że prawodawca nie odpowiada, jak to zrobić.

Przydatna ewidencja przebiegu pojazdów
W praktyce prezentowany jest pogląd, że rozwiązaniem jest stosowanie ewidencji przebiegu pojazdów właściwej dla VAT-26. Istotnie, dla niestosowania redukcji kosztów eksploatacji pojazdów do 75 proc. w „zwykłym” CIT jest to zapisane w ustawie o CIT. W przypadku estońskiego CIT takiego zapisu brakuje. Zapewne organy będą akceptować taki sposób dowodzenia (a przypomnijmy, że ciężar dowodu spoczywa na podatniku), że limit 50 proc. nie ma zastosowania. Aktualne pozostanie pytanie, co zawiera się w pojęciu wydatków „związanych z używaniem”. Czy to jest ten sam zbiór wydatków co koszty „eksploatacji samochodu”? Słownikowo słowa „eksploatacja” i „używanie” są synonimami. Jednak czy to wystarczy, by organy zgodziły się, że np. składki na ubezpieczenie, które nie są do tej pory uznawane za koszty eksploatacji (bo mają swój limit KUP), nie będą uznawane za koszty używania w estońskim CIT? Obawiam się (niemal jestem przekonany), że organy będą oczekiwały, iż 50 proc. składki ubezpieczeniowej będzie również identyfikowało dochód w estońskim CIT (przy braku ewidencji przebiegu).

Brak jasnych reguł
Problemu nie wyczerpuje kwestia 50 proc. amortyzacji i kosztów używania samochodów osobowych jako dochodu do opodatkowania estońskim CIT. Przecież art. 28m ust. 4a ustawy o CIT mówi nie tylko o samochodach, samolotach, łodziach, lecz także o „innych składnikach majątku”. Te inne składniki majątku to komputery, telefony, inne urządzenia, maszyny itp. Jak spółka ma wykazać, że laptop przekazany pracownikowi, wykorzystywany do pracy zdalnej, służy tylko działalności spółki? Czy wysłanie prywatnego e-maila, pozdrowienie kogoś na portalu społecznościowym, prywatne spotkanie w budynku stanowiącym siedzibę spółki (ustawodawca nie ogranicza tej regulacji tylko do ruchomości!) to automatycznie dochód w wysokości 50 proc.? Połowa czego, całej amortyzacji? A przecież ciężar dowodu, że składnik majątku (nie tylko samochód) służy wyłącznie działalności gospodarczej, spoczywa wyłącznie na spółce…

Estoński CIT to naprawdę dobry pomysł na opodatkowanie spółek, pod warunkiem że przedstawiciele resortu finansów go nie zepsują. A są na dobrej drodze do takiego skutku.

Co z bieżącym rokiem
Konstrukcja art. 28m ust. 4a ustawy o CIT i sposób wprowadzenia zmiany pokazują, że organy nie zamierzają składać broni, jeżeli chodzi o dwa pierwsze lata obowiązywania estońskiego CIT. [ramka] Chodzi o to, że ustawodawca nie wskazuje expressis verbis, co jest dochodem, lecz przeciwnie – identyfikuje, co nie jest zaliczane do tej kategorii. Mogłoby się wydawać, że to przecież to samo, ale można się domyślać, iż celem takiego zabiegu było stwierdzenie, że już w poprzednich latach wydatki takie generowały dochód, a od 2023 r. dopiero owe 50 proc. zostało wyłączone z kategorii dochodów. Innymi słowy, można się spodziewać, że argumentacja będzie taka, iż zmiana przepisów nie zamyka drogi do sporów dotyczących 2021 r., a w rzeczywistości głównie 2022 r. (bo w 2021 r. nie bardzo jest z kim się spierać po stronie spółek).

Czego dotyczy spór
W 2021 r. estoński CIT nie zyskał popularności wśród podatników, a przepisy go dotyczące zostały poddane druzgocącej krytyce. Z tego powodu prawodawca zdecydował się w istotny sposób zmodyfikować te regulacje, w szczególności poszerzając krąg podmiotów mogących wybrać taką formę opodatkowania i racjonalizując zasady dokonywania rozliczeń. Zaowocowało to istotnym wzrostem liczby podatników, którzy od 2022 r. wybrali tę formę opodatkowania. Niestety już w trakcie roku okazało się, że przedstawiciele fiskusa (w tym dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej) próbują poprzez wykładnię rozszerzającą wcisnąć, najpierw do kategorii ukrytych zysków, a następnie – gdy to okazało się bezwzględnie nieuzasadnione – do wydatków niezwiązanych z prowadzoną działalnością gospodarczą, generujących najbardziej niepożądaną podstawę opodatkowania estońskim CIT, amortyzację od wartości początkowej oraz wydatki związane z używaniem samochodów osobowych, które są pojazdami służbowymi, ale w jakimś (często bliżej nieokreślonym) zakresie służą również potrzebom osobistym pracowników (którzy nie są osobami powiązanymi ze spółką). Przypomnieć przy tym warto, że brak możliwości dokonania takiego podziału w przeszłości zmotywował prawodawcę to wprowadzenia rozwiązania o charakterze ryczałtowym dla identyfikacji przychodu pracownika z tytułu takiego korzystania z takiego świadczenia.

W wykładni prezentowanej przez dyrektora KIS zaczęto nie tylko klasyfikować takie mieszane wykorzystanie samochodów jako działanie prowadzące do stwierdzenia, iż amortyzacja i wydatki związane z używaniem takich pojazdów są niezwiązane z prowadzoną działalnością gospodarczą spółki, lecz także stosować limit 50 proc. jako identyfikujących dochód spółki do opodatkowania estońskim CIT. W interpretacji indywidualnej z 2 listopada 2022 r. nr 0111-KDIB1-3.4010.591.2022.1.PC dyrektor KIS stwierdził np.: „(…) wydatki związane z użytkowaniem i amortyzacją samochodów osobowych użytkowanych przez pracowników niebędących podmiotami powiązanymi z Wnioskodawcą stanowią wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą i tym samym 50 proc. przedmiotowych wydatków podlega opodatkowaniu ryczałtem od dochodów spółek”.

Problem w tym, że w stanie prawnym 2022 r. prawodawca – inaczej niż dla ukrytych zysków – nie wskazuje na zastosowanie wskaźnika 50 proc. dokonanych odpisów amortyzujących poniesionych kosztów dla potrzeb identyfikacji dochodu spółki ze względu na wykorzystanie składników majątku w sposób mieszany. Co więcej, w obecnie obowiązujących regulacjach brakuje również wskazania – które zostało zastosowane wobec ukrytych zysków – że to na podatniku spoczywa ciężar dowodu, iż składnik majątku jest wykorzystywany wyłącznie na cele działalności gospodarczej. To zmieni się dopiero od 1 stycznia 2023 r. Wobec powyższego oczekiwanie organu, że podatnicy będą w jakiś sposób identyfikowali przychód z tytułu mieszanego wykorzystania pojazdów, a tym bardziej że będzie to dochód definiowany jako 50 proc. kosztów związanych z tymi pojazdami (w tym amortyzacji), według mnie w 2022 r. jest całkowicie nieuzasadnione. Pozostaje mieć nadzieję, że wydane w tym zakresie interpretacje indywidualne zostaną uznane przez sądy administracyjne za błędne. Przy czym spór będzie tutaj prowadzony w odniesieniu do lat 2021–2022, bo dla 2023 r. przepisy zostały zmienione. Ustawodawca podatkowy, swoim zwyczajem, zastosował filozofię, jak się nie da naciągnąć wykładni, to trzeba przepis dostosować do wykładni… ©℗

To, że organy nie zamierzają odpuścić 2022 r., wynika wprost z uzasadnienia do projektu, w którym zostało wskazane, iż: „Podczas analizy, czy takie wydatki, odpisy amortyzacyjne oraz odpisy z tytułu trwałej utraty wartości mogą stanowić również wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, w pierwszej kolejności należy sięgnąć do reguł wykładni systemowej. Zgodnie z art. 28n ust. 1 pkt 2 ustawy CIT jedną z podstaw opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek jest suma dochodu z tytułu ukrytych zysków i dochodu z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą ustalona w miesiącu, w którym wykonano świadczenie lub dokonano wypłaty lub wydatku”. Przy czym na kpinę zakrawa stwierdzenie zamieszczone w uzasadnieniu (zresztą taka argumentacja jest w kilku miejscach), że: „(…) powyższe znajduje również potwierdzenie w treści Przewodnika do Ryczałtu od dochodów spółek z dnia 23 grudnia 2021 r. (dalej jako: «Przewodnik»). Na stronie 41 w poz. 63 Przewodnika wskazuje się, że niektóre świadczenia stanowić mogą jednocześnie ukryte zyski bądź wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, w zależności od tego, czy stroną transakcji jest wspólnik, podmiot powiązany bezpośrednio lub pośrednio z podatnikiem lub z tym wspólnikiem, czy nie”.

Autor uzasadnienia (a zapewne też projektu) zdaje się nie pozostawiać wątpliwości co do tego, że w tym zakresie nowelizacja służy dostosowaniu przepisów do wyobrażenia ich rzeczywistych twórców o tym, jak powinny być stosowane. Niestety, potwierdza to smutną, a jednocześnie nieakceptowalną prawdę, że obecnie konstytucyjne źródła prawa podatkowego, w swojej treści ukształtowanej w procesie legislacyjnym, mają niekiedy (i to wcale nie rzadko) mniejsze znacznie niż to, co zostało zapisane w quasi-źródłach prawa jak poradniki, broszury, odpowiedzi na pytania itp.! ©℗

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8592081,estonski-cit-samochody-osobowe-fiskus.html

 4. Zakup powierzchni reklamowych z podatkiem u źródła

Agnieszka Pokojska | wczoraj, 20:00

Kto wypłaca za granicę wynagrodzenie za przestrzenie reklamowe na portalach internetowych w celu ich dalszej odsprzedaży, musi pobrać w Polsce i odprowadzić do urzędu skarbowego 20-proc. podatek u źródła – stwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Inaczej orzekł 8 kwietnia 2021 r. Naczelny Sąd Administracyjny z (sygn. akt II FSK 3476/18). Stwierdził, że nie są to usługi wymienione w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT, nie podlegają więc podatkowi u źródła. Wskutek tego wyroku dyrektor KIS musiał zmienić swoją wykładnię i wydał nową, korzystną dla polskiego podatnika (interpretacja z 11 lutego 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.342.2017.9.AP).

W najnowszej znów jednak zaprezentował odmienne stanowisko, mimo że stan faktyczny był niemal identyczny. Z pytaniem wystąpiła spółka, która w ramach prowadzonej działalności gospodarczej kupuje przestrzeń reklamową na portalach internetowych od kontrahentów zagranicznych (żaden z nich nie jest zlokalizowany w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, czyli w raju podatkowym). Spółka nie umieszcza własnych reklam na wykupionej przestrzeni, tylko odsprzedaje ją innym podmiotom po wyższej cenie.

Chciała się upewnić, że zakup powierzchni reklamowych nie mieści się w katalogu usług wymienionym w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT, dlatego nie musi ona pobierać i przekazywać do urzędu skarbowego podatku u źródła od wypłacanego za granicę wynagrodzenia.

Przypomnijmy, że w tym przepisie mowa jest o usługach doradczych, księgowych, badaniach rynku, usługach prawnych, usługach reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, usługach rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się ze spółką. Stwierdził, że kwoty wypłacane przez nią zagranicznym kontrahentom są wynagrodzeniem za świadczenie usług reklamowych. Spółka nabywa bowiem „na własność” przestrzeń reklamową na portalach internetowych od kontrahentów zagranicznych, które mogą być wykorzystane jedynie w celu reklamowym (w przeciwieństwie np. do samochodu, na którym umieszczono przekaz reklamowy) – wyjaśnił organ.

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 17 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.515.2022.2.BJ

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593435,zakup-powierzchni-reklamowych-podatek-u-zrodla-interpretacja-podatkowa.html

 5. Pierwszy rok estońskiego CIT może być skrócony

Agnieszka Pokojska | dzisiaj, 08:26

Jeżeli spółka, której rok obrotowy pokrywa się z kalendarzowym, wybierze estoński CIT w trakcie roku, to czteroletni okres stosowania tego sposobu rozliczeń będzie krótszy niż pełne cztery lata kalendarzowe – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która wybrała ryczałt od dochodów spółek (estoński CIT) od 1 lipca 2022 r. Taką datę podała w zawiadomieniu ZAW-RD. Nie była jednak pewna, czy dobrze policzyła okres, o którym mowa w art. 28f ust 1 ustawy o CIT. Przepis ten stanowi, że opodatkowanie ryczałtem obejmuje „okres bezpośrednio po sobie następujących 4 lat podatkowych” i trzeba go wykazać w zawiadomieniu.

Spółka tłumaczyła, że co do zasady jej rok podatkowy jest równy kalendarzowemu, ale pierwszy rok stosowania ryczałtu będzie skrócony – będzie trwał od 1 lipca 2022 do 31 grudnia 2022 r. W związku z tym – jak sądziła – czteroletni okres estońskiego CIT należy liczyć od 1 lipca 2022 r. do 31 grudnia 2025 r.

Dyrektor KIS to potwierdził. Wyjaśnił, że jeżeli podatnik wybrał estoński CIT w trakcie roku, to zastosowanie ma art. 28e ust. 2 ustawy CIT. A to oznacza, że pierwszy rok stosowania ryczałtu przez spółkę będzie trwał od 1 lipca 2022 r. do 31 grudnia 2022 r., natomiast czwarty rok – od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2025 r. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 21 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.615.2022.1.BJ

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593755,kis-pierwszy-rok-estonskiego-cit-moze-byc-skrocony.html

 

Rzeczpospolita

 1. Fiskus na siłę szuka CIT w logistyce

17 listopada 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Posiadanie zakładu zagranicznego należy odróżnić od nabywania usług magazynowych na terenie innego państwa.

W środę Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną fiskusa, który chciał opodatkować CIT niemiecką spółkę korzystającą z polskiego zaplecza magazynowo-logistycznego.

Kto dostanie podatek
Spór powstał, gdy ta wystąpiła do naszej skarbówki o wykładnię przepisów o CIT. Wyjaśniła, że jest światowym producentem i sprzedawcą produktów sanitarnych oraz systemów instalacyjnych. Ma siedzibę w Niemczech i jest tamtejszym rezydentem dla podatku dochodowego. Jest spółką matką w międzynarodowej grupie i ma spółki zależne w innych krajach, w tym w Polsce. Miejsce efektywnego zarządu znajduje się jednak w Niemczech, gdzie podejmowane są wszystkie decyzje biznesowe i skąd bezpośrednio prowadzony jest proces sprzedaży.

Niemiecka podatniczka ma w Polsce dwie spółki zależne, które są naszymi rezydentami i działają głównie jako podmioty produkcyjne. Rozważa zmianę modelu dystrybucji, co pozwoli skrócić czas dostawy i zmniejszyć koszty logistyczne. W przyszłości produkty nabyte od spółek zależnych miałyby być przechowywane w magazynie w Polsce i stąd z reguły przesyłane bezpośrednio do klientów. Spółka chciała potwierdzenia, że nie będzie miała w Polsce zakładu w rozumieniu art. 5 polsko-niemieckiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, więc nie będzie podlegała w Polsce CIT.

Inaczej sprawę widział jednak fiskus. Jego zdaniem polska podatniczka okazuje zamiar działania nie we własnym, lecz w cudzym interesie. Działając na rachunek niemieckiej spółki matki, jest w świetle art. 5 umowy jej zależnym – zwłaszcza w sensie gospodarczym – przedstawicielem. Świadczy o tym, w ocenie urzędników, m.in. formuła wynagrodzenia – koszt plus i pokrywające się przedmioty działalności. Fiskus nie zgodził się, że sporne czynności mają charakter pomocniczy i przygotowawczy. Ponadto, ponieważ pomieszczenia magazynowe spółki zależnej będą pośrednio w dyspozycji firmy z Niemiec, ma ona w Polsce stałą placówkę.

Spółka zaskarżyła interpretację i wygrała. Najpierw rację przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Nie zgodził się, że powierzchnie magazynowe będą tworzyły stałą placówkę, przez którą, co najmniej częściowo, skarżąca będzie prowadziła swoją działalność. Skarżąca ma spółkę zależną, ale ta będzie we własnym imieniu i na własny rachunek wykonywała na jej rzecz usługi logistyczno-magazynowe.

W tym celu wykorzysta własną fabrykę z wydzieloną powierzchnią magazynową. Czynności będą tam wykonywać osoby przez nią zatrudnione, za co otrzyma wynagrodzenie.

Naciągane argumenty
Zdaniem WSA, gdyby pójść tropem fiskusa, w zasadzie każde centrum logistyczne mogłoby zostać uznane za zakład zagraniczny przedsiębiorcy, nawet jeśli wykonuje na jego rzecz usługi magazynowe w ramach własnej działalności. Należy rozróżnić posiadanie zakładu zagranicznego od nabywania usług magazynowych na terenie innego państwa.

Ostatecznie podstaw do opodatkowania niemieckiej spółki w Polsce nie dopatrzył się też NSA. Nie przesądza o tym zwłaszcza powiązanie między firmami ani ustalenie wynagrodzenia. Z opisu jasno wynika, że obie spółki prowadzą osobną działalność, która się nie pokrywa. To spółka niemiecka i jej zarząd w Niemczech będą podejmowały decyzje o towarze magazynowanym w Polsce.

Ponadto, jak tłumaczyła sędzia NSA Aleksandra Wrzesińska-Nowacka, trudno mówić o filii, skoro chodzi o dwa niezależne podmioty wykonujące na swoją rzecz tylko usługi, gdy polska spółka nie decydowała nawet faktycznie, komu, gdzie i za ile towar zostanie sprzedany. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 549/20

Robert Dudkowiak

radca prawny z kancelarii RDK Kancelaria Radców Prawnych

Kwestia ewentualnego opodatkowania zagranicznych firm przez polskiego fiskusa z uwagi na posiadanie w Polsce stałego zakładu od wielu lat wywołuje wątpliwości. A problem staje się jeszcze bardziej aktualny, bo zmienia się model sprzedaży i dystrybucji. Coraz częściej zagraniczne firmy, zwłaszcza z sektora e-commerce, które nie są polskimi rezydentami, korzystają z naszych magazynów czy centrów logistycznych, nierzadko obsługiwanych przez powiązanych z nimi polskich przedsiębiorców. Jest to korzystne dla gospodarki i potencjalnych konsumentów. Przyjęcie takiego modelu nie oznacza jednak automatycznie opodatkowania w Polsce. Każda sytuacja jest inna, a o tym, czy w danym przypadku doszło do powstania stałego zakładu w Polsce, decydują niuanse. Fiskus musi o tym pamiętać, na co słusznie coraz częściej zwracają mu uwagę sądy administracyjne.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484348-Fiskus-na-sile-szuka-CIT-w-logistyce.html#.Y335B-zMJz9

 2. Firma windykacyjna rozliczy VAT od usługi odzyskiwania odszkodowań

21 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Marcin Szymankiewicz

Powiernicza cesja wierzytelności i jej zwrotny przelew to czynności pomocnicze do kompleksowej usługi ściągania długów przez windykatora. Nie są one zatem dla wierzyciela czynnościami podlegającymi podatkowi od towarów i usług.

Wiele firm prowadzących warsztaty samochodowe zawiera umowy o współpracy z firmami zajmującymi się wspieraniem ich w procesie likwidacji szkód komunikacyjnych i w odzyskiwaniu odszkodowań od zakładów ubezpieczeń (firma windykacyjna). Windykację roszczeń z tytułu odszkodowania za naprawę pojazdów lub za wynajem pojazdów zastępczych warsztaty zlecają firmie windykacyjnej na podstawie umów powierniczego przelewu wierzytelności i zlecenia tego przelewu.

I tak, warsztaty zobowiązują się w takich przypadkach:

∑ do podpisania z klientem i przyjęcia od niego wszystkich dokumentów, na podstawie których firma windykacyjna będzie odzyskiwała odszkodowanie;

∑ do wykonania naprawy pojazdu klienta lub wynajęcia klientowi pojazdu zastępczego w zakresie i na warunkach określonych w zleceniu naprawy pojazdu lub umowie najmu pojazdu zastępczego;

∑ po wykonaniu usługi naprawy pojazdu lub wynajmu pojazdu zastępczego do wykonania analizy dokumentów według procedury firmy windykacyjnej.

Z kolei firmy windykacyjne zobowiązują się do:

∑ przekazania na rzecz warsztatu uzyskanego od zakładu ubezpieczeń lub zleceniodawcy usługi odszkodowania za naprawę pojazdu lub najem pojazdu zastępczego;

∑ podjęcia wszelkich niezbędnych działań, aby odszkodowanie należne warsztatowi uzyskać bez konieczności wstępowania na drogę sądową.

Zgodnie z umowami, za wykonane usługi firmie windykacyjnej przysługuje wynagrodzenie wypłacane na podstawie faktury. Natomiast w przypadku poniesienia przez firmę windykacyjną wydatków związanych z kosztami sądowymi, opłatami skarbowymi lub innymi opłatami związanymi z dochodzeniem lub egzekwowaniem roszczeń, ich zwrot odbywa się na podstawie noty księgowej. Na podstawie takich umów dochodzi zatem do:

∑ zawarcia umów zlecenia, w których warsztat (zleceniodawca) zleca firmie windykacyjnej (zleceniobiorcy) wyegzekwowanie konkretnej kwoty (np.: wierzytelności z tytułu odszkodowania z polisy OC sprawcy dotyczącej szkody komunikacyjnej);

∑ zawarcia umów o powierniczy przelew wierzytelności (np. wierzytelności z tytułu odszkodowania z polisy OC sprawcy dotyczącej szkody komunikacyjnej), w której cedentem jest warsztat, a cesjonariuszem firma windykacyjna, celem wyegzekwowania wierzytelności zgodnie z zawartą umową zlecenia;

∑ zawarcia umów zwrotnego przelewu wierzytelności, w której cedentem jest firma windykacyjna, a cesjonariuszem warsztat.

W przypadku takich umów pojawia się pytanie, czy dokonywane przez warsztaty samochodowe powiernicze przelewy wierzytelności na rzecz firm windykacyjnych oraz otrzymane przez nie zwrotne przelewy wierzytelności w przypadku ich nieściągnięcia są czynnościami opodatkowanymi VAT.

Czynności opodatkowane
Opodatkowaniu VAT podlega m.in. odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług na terytorium kraju (art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT). Przez dostawę towarów rozumie się przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel (art. 7 ust. 1 in principio ustawy o VAT). Towary to rzeczy oraz ich części, a także wszelkie postacie energii (art. 2 pkt 6 ustawy o VAT).

Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o VAT, przez świadczenie usług rozumie się każde świadczenie na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, które nie stanowi dostawy towarów w rozumieniu art. 7 ustawy o VAT, w tym również:

1) przeniesienie praw do wartości niematerialnych i prawnych, bez względu na formę, w jakiej dokonano czynności prawnej;

2) zobowiązanie do powstrzymania się od dokonania czynności lub do tolerowania czynności lub sytuacji;

3) świadczenie usług zgodnie z nakazem organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w jego imieniu lub nakazem wynikającym z mocy prawa.

Każde świadczenie niebędące dostawą towarów, polegające na działaniu, zaniechaniu lub tolerowaniu czyjegoś zachowania, stanowi zatem usługę. Muszą być jednak spełnione łącznie następujące warunki:

∑ w następstwie zobowiązania, w wykonaniu którego usługa jest świadczona, druga strona (wierzyciel/nabywca) jest bezpośrednim beneficjentem świadczenia,

∑ świadczonej usłudze odpowiada świadczenie wzajemne ze strony nabywcy (wynagrodzenie).

Aby więc dana czynność (dostawa towarów lub usługa) podlegała VAT, musi istnieć bezpośredni związek o charakterze przyczynowym pomiędzy świadczoną usługą a otrzymanym świadczeniem wzajemnym, w ten sposób, że zapłacone kwoty stanowią rzeczywiste wynagrodzenie za wyodrębnioną usługę świadczoną w ramach stosunku prawnego lub dochodzi do wymiany świadczeń wzajemnych. Otrzymana zapłata powinna być konsekwencją wykonania świadczenia.

Liczy się status wykonawcy
Aby dana czynność była opodatkowana VAT, musi być wykonana przez podmiot, który w związku z jej wykonaniem jest podatnikiem tego podatku.

Podatnikami są osoby prawne, jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej oraz osoby fizyczne, wykonujące samodzielnie działalność gospodarczą bez względu na cel lub rezultat takiej działalności (zob. art. 15 ust. 1 ustawy o VAT). Działalność gospodarcza obejmuje wszelką działalność producentów, handlowców lub usługodawców, w tym podmiotów pozyskujących zasoby naturalne oraz rolników, a także działalność osób wykonujących wolne zawody. Działalność ta obejmuje w szczególności czynności polegające na wykorzystywaniu towarów lub wartości niematerialnych i prawnych w sposób ciągły dla celów zarobkowych.

Cesja wierzytelności
Instytucja przelewu (cesji) wierzytelności została uregulowana w kodeksie cywilnym.

Wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew), chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania (art. 509 § 1 k.c.). Wraz z wierzytelnością przechodzą na nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki (art. 509 § 2 k.c.). Umowa sprzedaży, zamiany, darowizny lub inna umowa zobowiązująca do przeniesienia wierzytelności przenosi wierzytelność na nabywcę, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej albo że strony inaczej postanowiły (art. 510 § 1 k.c.).

Istotą przelewu wierzytelności jest zatem umowa zawierana przez wierzyciela z osobą trzecią, na mocy której osoba ta nabywa od wierzyciela przysługującą mu wierzytelność. W wyniku przelewu wierzytelności prawa przysługujące dotychczasowemu wierzycielowi przechodzą na nabywcę wierzytelności, przy czym sam stosunek zobowiązaniowy nie ulega zmianie. Na podstawie umowy przelewu wierzytelności, cesjonariusz może dochodzić spełnienia określonego świadczenia od dłużnika, przysługuje mu również uprawnienie do rozporządzania wierzytelnością poprzez jej dalszą odsprzedaż, zamianę, darowiznę, zapis w testamencie lub zastaw. W zamian za nabywaną wierzytelność cesjonariusz (nabywca) zobowiązuje się do spełnienia określonego świadczenia na rzecz cedenta. Spełnienie świadczenia, wynikającego z umowy przelewu nastąpi, gdy cedent przeniesie wierzytelność na cesjonariusza, a on zapłaci mu cenę za cedowaną wierzytelność (w sytuacji, kiedy cesja miała charakter odpłatny).

Powiernictwo
Przepisy kodeksu cywilnego nie zawierają regulacji prawnej instytucji powiernictwa. Nie ma jednak przeszkód do zawierania tego typu umów – pozwala na to zasada swobody umów wyrażona w art. 3531 k.c. Zgodnie z tym przepisem strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swojego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Najistotniejsze postanowienia umowy przelewu powierniczego wierzytelności są następujące:

∑ nabywca wierzytelności ma uprawnienie do zwrotu wierzytelności w przypadku nieskuteczności windykacji,

∑ ryzyko nieściągalności wierzytelności obciąża cedenta, czyli podmiot, który dokonał powierniczego przelewu,

∑ ustala się czas obowiązywania umowy, po upływie którego, przy braku skuteczności działań windykacyjnych, wierzytelność „wraca” do pierwotnego wierzyciela,

∑ nie dokonuje się zapłaty cedentowi aż do czasu ściągnięcia długu lub zbycia wierzytelności,

∑ wynagrodzenie firmy windykacyjnej ustalane jest najczęściej w określonym procencie odzyskanej kwoty i jest ono potrącane ze ściągniętego długu.

Firma windykacyjna „nabywająca” wierzytelności na podstawie umowy określanej potocznie mianem „przelewu powierniczego”, nie przejmuje więc ryzyka niewypłacalności dłużnika, chociaż działa w imieniu własnym. Dlatego istotą omawianej czynności prawnej nie jest sprzedaż wierzytelności, lecz odpłatne świadczenie usługi ściągania długów oraz ewentualnie pośrednictwo w obrocie wierzytelnościami.

Powierniczy przelew wierzytelności dokonywany jest na podstawie tzw. umowy nienazwanej, tj. nieuregulowanej wprost przepisami. W praktyce przelew powierniczy nie jest niczym innym, jak zleceniem windykacji należności, z przeniesieniem na windykatora praw przysługujących wierzycielowi. Przelew powierniczy nie jest umową sprzedaży wierzytelności, lecz zawierany jest dla stworzenia prawnych podstaw dla windykacji należności, której ryzyko zapłaty przez cały czas ciąży na pierwszym wierzycielu.

Elementy świadczenia głównego
W przypadku analizowanych umów o współpracy zawieranych przez warsztaty samochodowe z firmami zajmującymi się wspieraniem ich w procesie likwidacji szkód komunikacyjnych i w odzyskiwaniu odszkodowań od zakładów ubezpieczeń, istotą czynności jest usługa ściągania długów. Powiernicza cesja wierzytelności oraz jej zwrotny przelew są czynnościami nierozerwalnie związanymi z kompleksową usługą ściągania długów (uzyskiwania odszkodowań) świadczoną przez firmę windykacyjną, więc stanowią czynności pomocnicze do tej kompleksowej usługi. Samo zawarcie powierniczej cesji wierzytelności w celu wykonania kompleksowej usługi ściągania długów (uzyskania odszkodowań), jak również zwrotny przelew wierzytelności w przypadku braku ich ściągnięcia nie jest zatem dla warsztatów samochodowych (będących stronami takich umów) czynnością podlegającą VAT. W przypadku takich umów opodatkowaniu VAT podlega kompleksowa usługa ściągania długów świadczona przez firmy windykacyjne, w ramach której powiernicza cesja wierzytelności stanowi jedynie niezbędny element do wykonania usługi ściągania długów.

Zaprezentowane stanowisko podzielają organy podatkowe (interpretacja indywidualna dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 13 lutego 2020 r., 0113-KDIPT1-2.4012.817. 2019.1.IR).

Autor jest doradcą podatkowym

Podstawa prawna:

∑ art. 5 ust. 1 pkt 1, art. 7 ust. 1, art. 8 ust. 1 oraz art. 15 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 931 ze zm.)

∑ art. 509, art. 510 oraz art. 3531 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 1360ze zm.)

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484420-Firma-windykacyjna-rozliczy-VAT-od%C2%A0uslugi-odzyskiwania-odszkodowan.html#.Y335bOzMJz9

 3. Co przyniesie powrót wyższego VAT

22 listopada 2022 | Ekonomia i rynek | Anna Cieślak-Wróblewska

Rząd musi wygasić tarczę antyinflacyjną w zakresie niższych stawek VAT na energię, paliwa i nawozy z początkiem 2023 r. Bez działań rekompensujących może to dodać do inflacji nawet 2,5 pkt proc.

– Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów – potwierdził w poniedziałek Jacek Sasin, wicepremier, minister aktywów państwowych. – Możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność – dodał.

Obniżone stawki VAT na wybrane produkty to elementy rządowej tarczy antyinflacyjnej wprowadzonej na początku tego roku. Na takie rozwiązania, z wyjątkiem zastosowania zerowego VAT na żywność, nie ma jednak zgody ze strony Komisji Europejskiej. A ponieważ, jak wyjaśniał premier Mateusz Morawiecki, rząd nie chce otwierać kolejnego sporu z Brukselą, podatek na energię elektryczną, energię cieplną, paliwa i nawozy musi wrócić do poprzednich poziomów wraz z początkiem 2023 r. Oznacza to, że stawki VAT skoczą do 23 proc. z 5 proc. w przypadku energii elektrycznej i energii cieplnej i z 8 proc. w przypadku paliw oraz do 8 proc. z 0 proc. obecnie w przypadku nawozów.

Jednocześnie rząd zapowiedział wdrożenie nowych mechanizmów, które miałyby rekompensować zmiany stawek w kierunku ograniczenia wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych. We wtorek na rządzie omawiany będzie np. projekt ustawy o szczególnej ochronie niektórych odbiorców paliw gazowych w 2023 r.

Zasady nowych działań osłonowych nie są jeszcze znane, co utrudnia ekonomistom ocenę, jak mocno powrót do wyższego VAT odbije się na naszych kieszeniach. – Dopóki nie poznamy szczegółów, trudno prognozować, jak wygaszanie tarczy antyinflacyjnej wpłynie na dynamikę cen – zaznacza Piotr Bielski, główny ekonomista Santander Bank Polska. – Gdyby jednak nie było żadnych mechanizmów rekompensujących, to na skutek cofnięcia obniżek VAT na energię elektryczną, cieplną i paliwa, w styczniu inflacja podskoczyłaby o 2,5 pkt proc. – ocenia Bielski. – Taki scenariusz podbiłby błyskawicznie inflację CPI o prawie 2 pkt proc. – szacuje z kolei Kamil Łuczkowski, ekonomista Banku Pekao. – Choć z drugiej strony w dłuższym okresie zmniejszyłoby to presję na inne składowe inflacji ze względu na ograniczenie popytu kanałem niższego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych – dodaje Łuczkowski.

Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego, także uważa, że powrót do wyższych stawek VAT (bez działań osłonowych) doda do inflacji 2,5 pkt proc. To sporo, ale też towary objęte tarczą antyinflacyjną mają spory udział w tzw. koszyku inflacyjnym, czyli koszyku wydatków gospodarstw domowych. Paliwa stanowią ok. 6 proc. tego koszyka, a nośniki energii – ok. 11 proc. – Warto przy tym podkreślić, że to symulacja mechaniczna. Nie uwzględnia m.in. sprzężeń i efektów wtórnych. Przykładowo wyższa cena paliwa oznacza droższy transport, co może dodatkowo podbić ceny innych towarów i usług, w tym żywności – zaznacza Antoniak.

Jeśli chodzi o konkretne kategorie produktów, Kamil Łuczkowski wylicza, że podwyżka VAT (do 23 proc.) na energię elektryczną spowoduje wzrost dynamiki cen nośników energii o ponad 7 pkt proc., co zwiększy inflację ogółem o ok. 0,8 pkt proc. Dynamika cen paliw może wzrosnąć o 10 pkt proc., co wraz z powrotem do wyższej stawki podatku akcyzowego dorzuci do inflacji kolejne 0,9 pkt proc.

Wicepremier Sasin nie mówił o VAT na gaz ziemny, ale ten także jest obniżony z 23 proc. do 0 proc. Jeśli i ta ulga zostanie zlikwidowana, a nie wejdzie w życie projekt obniżki cen tego surowca, to można spodziewać się wzrostu kosztów zakupu o 23 proc. Ekonomiści dosyć zgodnie się spodziewają, że nowe działania osłonowe nie zrekompensują w pełni efektu podwyżek stawek VAT.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484606-Co-przyniesie-powrot-wyzszego-VAT.html#.Y3354-zMJhF

 4. Zyski z wynajętego dachu z preferencją

23 listopada 2022 | Rachunkowość | Aleksandra Tarka

Wynajmowanie przez wspólnotę mieszkaniową części nieruchomości wspólnej stanowi czynność z zakresu zarządu nią. A to oznacza, że stanowi ona także gospodarowanie składnikiem majątkowym, który wchodzi w skład zasobu mieszkaniowego.

Sprawa dotyczyła opodatkowania wspólnoty mieszkaniowej. We wniosku o interpretację wskazała, że zgodnie z ustawą o własności lokali jej głównym zadaniem jest utrzymanie części wspólnych budynku mieszkalnego, tj. dachu, elewacji, klatki schodowej, wszelkich systemów medialnych. Od lutego 2019 r. ma podpisaną ze spółką umowę najmu części nieruchomości. To część dachu bloku pozostającego w zarządzie wspólnoty. Najemca zamontował tam infrastrukturę telekomunikacyjną. Wspólnota wskazała, że umowa daje jej roczne zyski na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych, które w całości są przeznaczane na utrzymanie nieruchomości wspólnej. Chciała potwierdzenia, że należności wspólnoty mieszkaniowej z tytułu umowy najmu podlegają zwolnieniu z art. 17 ust. 1 pkt 44 ustawy o CIT.

Odpowiedź fiskusa okazała się jednak negatywna. Przypomniał, że zwolnieniem z art 17 ust. 1 pkt 44 ustawy o CIT objęty jest dochód uzyskany z działalność w zakresie gospodarki zasobami mieszkaniowymi, jeżeli został przeznaczony na cele preferowane przez ustawodawcę, tj. cele związane z utrzymaniem zasobów mieszkaniowych.

I choć ustawa nie zawiera definicji ani „gospodarki zasobami mieszkaniowym” ani „zasobów mieszkaniowych”, to zdaniem urzędników nie można nimi objąć najmu części dachu.

Umowa najmu nie służy bowiem mieszkańcom wspólnoty i nie jest niezbędna do prawidłowego korzystania z zasobów mieszkaniowych. Jej skutkiem jest udostępnienie części powierzchni dachu firmie na cele prowadzonej działalności gospodarczej. Tym samym, w ocenie fiskusa należności z tego tytułu nie stanowią dochodu z gospodarki zasobami mieszkaniowymi i podlegają opodatkowaniu. I nieistotne jest przeznaczanie tych dochodów na cele związane z utrzymaniem nieruchomości wspólnej.

Wspólnota nie zgodziła się z taką wykładnią. Zaskarżyła interpretację do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, a ten uwzględnił jej skargę. Odwołując się do orzecznictwa sąd zauważył, że zakres pojęcia „zasób mieszkaniowy” należy ustalać w oparciu o kryterium funkcjonalności. Uznaje się, że pojęcie to obejmuje budynki i lokale mieszkalne, znajdujące się w nich urządzenia techniczne i pomieszczenia, a także odrębne budynki i urządzenia służące zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych osób zamieszkujących w budynkach i lokalach mieszkalnych. Zasobem mieszkaniowym są budynki i lokale mieszkalne oraz wszystko to, co jest z nimi funkcjonalnie związane i w sposób bezpośredni umożliwia im spełnianie funkcji mieszkalnych.

Zdaniem WSA przy takim zakresie pojęcia „zasób mieszkalny” oczywistym jest, że dach budynku, w którym znajdują się mieszkania, służy do pełnienia funkcji mieszkalnych. Oczywistym jest, że bez tego elementu niemożliwe byłoby zamieszkiwanie ludzi w tym budynku. Zatem dach budynku mieszkalnego, w którym znajdują się wyłącznie lokale mieszkalne jest elementem zasobu mieszkaniowego tworzonego przez ten budynek i lokale mieszkalne w nim się znajdujące.

Sąd nie zgodził się z fiskusem, że zarządzanie zasobem mieszkaniowym nie może polegać na wynajmowaniu jego części prowadzącym działalność gospodarczą, na związane z nią potrzeby. Przepisy nie określają bowiem w jaki konkretny sposób ma być zarządzana nieruchomość wspólna związana z budynkiem wielomieszkaniowym, którą jest m.in. także jego dach. Zdaniem WSA nie sposób również przyjąć, że działalność wspólnoty mieszkaniowej powinna się ograniczać do działalności „bezwynikowej”, rozumianej jako nienakierowana na zysk. Omawiane dochody są zwolnione z podatku z tego względu, że przeznaczone są na utrzymanie budynków mieszkalnych.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 25 października 2022 r.

Sygnatura akt: I SA/Gd 571/22

Komentarz eksperta
Patryk Zawada

starszy konsultant podatkowy w Dziale Doradztwa Podatkowego BDO, biuro w Krakowie

W związku z bardzo szerokim rozumieniem przez organ pojęcia „zasoby mieszkaniowe” zastanawiać może, dlaczego odmówił on wspólnocie mieszkaniowej prawa do zastosowania zwolnienia od dochodów osiągniętych z tytułu najmu części powierzchni dachu na cele związane z zamontowaniem na nim anten.

Zasadniczym argumentem organu jest to, że zawarta przez wspólnotę umowa najmu anten nie służy jej mieszkańcom, tylko odbiorcom usług telekomunikacyjnych najemcy dachu, i nie jest tym samym niezbędna do prawidłowego korzystania z zasobów mieszkaniowych przez mieszkańców. Raczej nie wynika to z tego, że zdaniem organu dach nie należy do zasobu mieszkaniowego. Sąd zdaje się być innego zdania, gdyż zarzuca organowi, że skoro sam budynek mieszkalny należy do tak rozumianego zasobu mieszkaniowego, to tym bardziej jego część, taka jak dach. Co prawda organ nie wymienia dachu jako przykładu elementu zasobu mieszkaniowego, tak jak czyni to w odniesieniu np. do klatki schodowej czy piwnic, niemniej po lekturze uzasadnienia interpretacji indywidualnej nie ma się pewności czy organ idzie aż tak daleko.

Clou problemu zdaje się natomiast być kwestia czy wynajem części dachu budynku mieszkaniowego jest jeszcze działalnością polegającą na gospodarowaniu zasobem mieszkaniowym, skoro dach, a w tym przypadku jego część zostaje, wskutek tego oddana do użytku innemu podmiotowi. Organowi umyka, co trafnie podnosi sąd, że przepisy ustawy o własności lokalu dopuszczają możliwość czerpania pożytków przez wspólnoty mieszkaniowe ze składników zasobu mieszkaniowego. Takim pożytkiem zgodnie z przepisami prawa cywilnego są dochody z najmu. Działanie wspólnoty jak najbardziej służy więc mieszkańcom, ponieważ umożliwia czerpanie zysków z rzeczy wspólnej, a jednocześnie nie pozbawia dachu funkcji jakie pełni. Dach dalej bowiem „chroni” budynek mieszkalny, tyle że znajdują się na nim teraz odbiorniki telekomunikacyjne.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484577-Zyski-z-wynajetego-dachu%C2%A0z-preferencja.html#.Y336eOzMJz9

 5. Nadwyżka pobranych zaliczek na poczet zysku nie jest przychodem

23 listopada 2022 | Rachunkowość | Adrian Jasiński

Podatniczka nie uzyska przychodu z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na nią zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w dniu 1 stycznia kolejnego roku zostanie potrącona z zaliczką na poczet zysku za ten kolejny rok.

Takie stanowisko zajął dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 15 września 2022 r. (0112-KDIL2-2.4011.517.2022. 1.AG).

Stan faktyczny
W przedstawionym stanie faktycznym wnioskodawczyni wskazała, że planuje wraz z innymi wspólnikami utworzenie spółki jawnej. Przyszli wspólnicy spółki chcieli ustalić zasady wypłacania wspólnikom w trakcie roku zaliczek na poczet zysku. Wspólnicy ustalili, że jeśli łączna kwota pobranych zaliczek na poczet zysku byłaby wyższa niż przypadający na wspólnika zysk wypracowany przez spółkę w danym roku, to będzie podejmowana uchwała przewidująca obowiązek dokonania zwrotu tej nadwyżki do spółki.

Wartość zysku przypadającego na wspólnika w danym roku, a w rezultacie również wartość ewentualnej nadwyżki pobranych zaliczek na poczet zysku, będzie znana dopiero na moment zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółki i podjęcia uchwały o podziale jej zysku. W związku z tym spółka planuje wprowadzenie mechanizmu zwrotu ewentualnej nadwyżki. Mechanizm ten polegać ma na porównaniu pobranych przez wspólnika zaliczek z zyskiem spółki przypadającym proporcjonalnie na tego wspólnika na podstawie zatwierdzonego sprawozdania finansowego spółki i uchwały o podziale jej zysku, a następnie wspólnikowi zostanie przyznana zaliczka na poczet zysku za kolejny rok i w tym samym czasie będzie następowało potrącenie należnej wspólnikowi zaliczki na poczet zysku za kolejny rok z należnym spółce zwrotem szacowanej nadwyżki za rok poprzedni. Jeśli natomiast zaliczka na poczet zysku za kolejny rok będzie niższa niż należny spółce zwrot szacowanej nadwyżki za rok poprzedni, to wspólnik będzie zobowiązany do zwrotu do Spółki brakującej różnicy przelewem na rachunek bankowy Spółki w dniu zatwierdzenia sprawozdania finansowego i podjęcia uchwały o podziale zysku.

Wnioskodawczyni zapytała, czy uzyska przychód z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na nią zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w kolejnym roku zostanie potrącona z zaliczką na poczet zysku za ten kolejny rok oraz czy uzyska ona przychód z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na wnioskodawczynię zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w dniu zatwierdzenia sprawozdania finansowego Spółki i podjęcia uchwały o podziale zysku spółki zostanie wpłacona na jej rachunek bankowy.

Stanowisko fiskusa
Spółka jawna jest co do zasady spółką transparentną podatkowo, co oznacza, że podatek od wypracowanego dochodu płacą tylko wspólnicy spółki, a nie ona sama (pewne zmiany w tym zakresie w przypadku, gdy wspólnikami spółki nie są wyłącznie osoby fizyczne wprowadzono od 2021 r. oraz gdy spółka nie złoży wymaganych prawem informacji). W konsekwencji, jeżeli wspólnikiem spółki jawnej jest osoba fizyczna, to jego dochód z udziału w tej spółce będzie podlegał opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych jako przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Umowa spółki jawnej może przewidywać wypłatę wspólnikom zaliczek na poczet zysku w ciągu roku. W przypadku nadwyżki pobranych zaliczek ponad ostatecznym udziałem w zysku powstaje zobowiązanie wspólnika wobec spółki do zwrotu kwoty stanowiącej różnicę między otrzymanymi ze spółki zaliczkami a należną mu kwotą wynikającą z rocznego podziału zysku. Z perspektywy podatku dochodowego od osób fizycznych roszczenie spółki wobec wspólnika nie stanowi jednak po jego stronie przysporzenia i tym samym nie powstaje dla niego przychód dla celów podatkowych. Gdyby to roszczenie wygasło, np. zostało umorzone lub nastąpiło jego przedawnienie, powstanie przychód do opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych w wysokości obliczonej nadwyżki. Wysokość świadczenia należnego spółce może jednak ulec zmianie, np. w wyniku częściowej spłaty lub naliczenia odsetek ustawowych.

Należy zatem zgodzić się ze stanowiskiem organu, który przyznał wnioskodawczyni rację i potwierdził, że przychód po jej stronie nie powstanie ani w momencie rozliczenia nadwyżki za rok poprzedni z zaliczką na poczet zysku na kolejny rok ani w przypadku, gdy zaliczka na poczet zysku za kolejny rok będzie niższa niż należny spółce zwrot szacowanej nadwyżki za rok poprzedni, a wnioskodawczyni zwróci spółce różnicę przelewem na rachunek bankowy spółki.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484594-Nadwyzka-pobranych-zaliczek-na-poczet-zysku-nie-jest-przychodem.html#.Y337L-zMJz8