DSK | Budownictwo i PZP | Prasówka | 14.05.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Kujawsko-pomorskie. Będzie lepsze połączenie z obwodnicą Wąbrzeźna

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-05-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy ogłosił przetarg na przebudowę drogi wojewódzkiej nr 551. Chodzi o odcinek między miejscowością Nielub i obwodnicą Wąbrzeźna.

Kujawsko-pomorskie. Będzie lepsze połączenie z obwodnicą Wąbrzeźna
fot. ZDW Bydgoszcz

Przedmiotem zamówienia jest 2-kilometrowy odcinek DW551 Nielub – obwodnica Wąbrzeźna, w ramach którego zaplanowano m.in. remont jezdni i poboczy, regulację skrzyżowań i zjazdów, odtworzenie rowów, remont przepustów, odtworzenie oznakowania poziomego, wymianę oznakowania pionowego i poziomego, a także montaż barier.

ZDW w Bydgoszczy przewiduje, że – po podpisaniu umowy – prace i odbiory zajmą około cztery miesiące. W ramach programu poprawy bezpieczeństwa, dodatkowo inwestor zajmie się doświetleniem przejścia dla pieszych w Nielubiu.

Droga wojewódzka nr 551 to w całości położona w województwie kujawsko-pomorskim droga o długości 65 kilometrów. Zaczyna się w Strzyżawie w powiecie bydgoskim w gminie Dąbrowa Chełmińska, gdzie łączy się z drogą krajową nr 80 i prowadzi aż do wspomnianego Wąbrzeźna i połączenia z DW534, po drodze łącząc jeszcze takie ośrodki jak Unisław, Nawra czy Chełmża.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/kujawskopomorskie-bedzie-lepsze-polaczenie-z-obwodnica-wabrzezna-104623.html

2. Jeszcze raz wybiorą projektanta drogi w Bieszczady

Autor: ep. | Data publikacji: 12-05-2026

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad jeszcze raz będzie musiała wybrać wykonawcę dokumentacji dla rozbudowy drogi krajowej nr 28 Długie – Sanok. Krajowa Izba Odwoławcza nakazała unieważnić pierwsze rozstrzygnięcie.

Mowa o drodze, która połączy dwie obwodnice: Sanoka i Miejsca Piastowego. Trasa skróci czas dojazdu w Bieszczady, dodatkowo tworząc połączenie Sanoka z drogą ekspresową S19.

Ofertę w przetargu na studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe wraz z materiałami do decyzji środowiskowej złożyło dziewięć biur projektowych. Jako najkorzystniejszą GDDKiA wskazała propozycję Biura Projektowo-Badawczego Dróg i Mostów Transprojekt Warszawa wycenioną na 3,679 mln zł. To czwarta oferta licząc od najniższej ceny, choć przy wyborze uwzględniane były także doświadczenie głównego projektanta drogowego – 20 proc., zespół geologiczny – 10 proc. oraz zespół środowiskowy – 10 proc.

Jednocześnie na etapie oceny ofert sześć propozycji zostało odrzuconych. Jeden spośród oferentów – Promost Consulting – skutecznie odwołał się do KIO. Izba nakazała unieważnić czynność wyboru najkorzystniejszej oferty, a także unieważnić czynność polegającą na odrzuceniu oferty firmy Promost. Przy powtórnej ocenie ma być uwzględniona oferta firmy, która się dowołała od pierwotnego rozstrzygnięcia. To propozycja warta 3,671 mln zł.

W ramach prac objętych zamówieniem ustalony zostanie korytarz drogi. Docelowo planowana jest budowa nowego odcinka drogi o długości ok. 6 km, która ominie miejscowości Długie, Pisarowce i Nowosielce oraz rozbudowa istniejącej DK28 na długości ok. 2 km, w miejscowościach Czerteż i Zabłotce.

Obecnie droga nr 28 Długie – Sanok DK28 przebiega w większości wśród zwartej zabudowy mieszkaniowej krzyżując się w jednym poziomie z licznymi, z innymi drogami, przejściami dla pieszych i zjazdami do nieruchomości. W miejscowości Pisarowce dodatkowo droga krajowa krzyżuje się z linią kolejową nr 108 Stróże – Krościenko, co powoduje utrudnienia w ruchu i wydłuża czas przejazdu, zwłaszcza w godzinach porannego i popołudniowego szczytu komunikacyjnego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/jeszcze-raz-wybiora-projektanta-drogi-w-bieszczady-104672.html

3. Budimex najkorzystniejszy na obwodnicę Pisza

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 13-05-2026

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie rozstrzygnęła przetarg na projekt i budowę obwodnicy Pisza w ciągu dróg krajowych nr 58 i 63. Jako najkorzystniejszą ofertę wskazano tę złożoną przez Budimex na 161,65 mln zł brutto.

Budimex najkorzystniejszy na obwodnicę Pisza
fot. GDDKiA Olsztyn

Pozostali oferenci mają 10 dni na złożenie ewentualnych odwołań. Jeżeli takie nie wpłyną, GDDKiA prześle dokumentację przetargową do standardowej kontroli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umowy z wykonawcą, co inwestor chce zrobić w III kwartale tego roku.

Obwodnica w nowym śladzie

7,4-kilometrowa droga będzie poprowadzona nowym śladem po południowej i zachodniej stronie miasta. Połączy drogi krajowe nr 58 i 63. Celem inwestycji jest poprawa przepustowości, zwiększenie bezpieczeństwa oraz wyprowadzenie ruchu tranzytowego poza teren zabudowany miasta. Poprawią się warunki życia mieszkańców oraz komfort podróżowania. Nowa droga zostanie zrealizowana w klasie GP (główna przyspieszona) z jedna jezdnią i jednym pasem ruchu w każdym kierunku.

W ramach inwestycji powstaną: pięć wiaduktów drogowych, wiadukt kolejowy, most i 9 przejść dla zwierząt. Wybudowane zostaną drogi dla pieszych i rowerzystów, skrzyżowania i jezdnie obsługujące tereny przyległe, a także system odwodnienia.

Początek budowy w 2027

Inwestycja będzie realizowana w formule Projektuj i buduj. Jeśli podpisanie umowy nastąpi zgodnie z planem, GDDKiA ma nadzieję, że wykonawca rozpocznie roboty budowlane w trzecim kwartale 2027 roku, wcześniej zyskując decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej.

Zainteresowaniem realizacją obwodnicy Pisza było ogromne. Swoje oferty złożyło 15 wykonawców i tylko trzy z nich nie mieściły się w budżecie inwestora. Najtańsza była propozycja Polimeksu Mostostal na 135,04 mln zł, ale GDDKiA – po analizie – za najkorzystniejszą wskazała propozycję Budimeksu na 161,65 mln zł.

Obwodnica Pisza będzie kolejną już realizowaną na terenie województwa warmińsko-mazurskiego w ramach Programu budowy 100 obwodnic na lata 2020-2030. W województwie rządowy program obejmuje też obwodnice Olsztyna i Dywit (w ciągu DK51), Gąsek (DK65), Szczytna (DK53, DK57 oraz DK58), a także wybudowaną już obwodnicę Smolajn (DK51).

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/budimex-najkorzystniejszy-na-obwodnice-pisza-104716.html

Wnp

1. To największa inwestycja infrastrukturalna w historii tego lotniska. Rozbudowa za ponad 500 mln zł

Wojciech Żurawski | Dodano: 13 maja 2026

Zarząd MPL Kraków-Balice podpisał umowę z Mostostalem Warszawa na pierwszy etap prac w ramach rozbudowy terminalu pasażerskiego. Zakres prac obejmie nowe poczekalnie odlotowe, jedenaście dodatków gate’ów, wyjścia do rękawów. To będzie największa inwestycja infrastrukturalna w historii portu lotniczego o wartości 537,7 mln zł.

  • Na Lotnisku Kraków – Balice kosztem 537,7 mln zł zostanie rozbudowany terminal pasażerski, co pozwoli na odprawę 4,4 tys. pasażerów na godzinę.
  • Wykonawcą prac będzie Mostostal Warszawa, który do połowy 2029 roku ma zakończyć najważniejszą część inwestycji.
  • Celem tych działań jest przygotowanie porty lotniczego do obsługi w komfortowych warunkach 20 mln osób w ciągu roku.

To będzie największa inwestycja infrastrukturalna w historii Lotniska Kraków – Balice. Rozbudowa terminalu T6 jest wyczekiwana przez pasażerów, ale także zarząd portu lotniczego.

Zarząd MPL im. Jana Pawła II Kraków – Balice podpisał z generalnym wykonawcą, którym będzie Mostostal Warszawa umowę na pierwszy etap prac, czyli rozbudowę terminalu pasażerskiego.

Całkowity koszt tego projektu to 537,7 mln zł, a pełne zakończenie prac i oddanie do użytku dla pasażerów zupełnie nowego obiektu przewidziano za trzy lata.

Lotnisko Kraków – Balice jest europejskim liderem rozwoju
MPL im. Jana Pawła II Kraków – Balice to największe lotnisko regionalne w Polsce i jednocześnie w rankingach ACI lider rozwoju, jeśli chodzi o lotniska europejskie – mówi minister infrastruktury Dariusz Klimczak.

Jak dodał minister Dariusz Klimczak – Taka pozycja wśród europejskich lotnisk to nie tylko duma, ale przede wszystkim wyzwanie, by za imponującym wzrostem ruchu pasażerskiego nadążał też rozwój infrastruktury. Podpisanie dzisiejszej umowy to wstęp do kolejnego elementu realizacji planu inwestycyjnego na krakowskim lotnisku o wartości 4 mld zł -.

W ramach przyjętego planu powstanie 11 nowych gate’ów, trzy nowe wieże z klatkami schodowymi i wyjściami do rękawów, 54 kabiny kontroli paszportowej i 20 bramek ABC, a także pasaż handlowo-gastronomiczny i nowe poczekalnie odlotowe.

– Rozbudowa terminalu T6 to największe przedsięwzięcie infrastrukturalne w historii naszego portu lotniczego o wartości 537,7 mln zł. Wyczekiwane zarówna przez nas jak i naszych pasażerów, którym za trzy lata oddamy nowoczesną, komfortową przestrzeń, pozwoli to wygodnie obsłużyć 16 mln podróżnych rocznie, a po zakończeniu wszystkich etapów w 2032 r. nawet 20 mln pasażerów – komentuje prezes Kraków Airport Łukasz Strutyński.

Podczas realizacji inwestycji wykorzystane zostaną nowoczesne i innowacyjne rozwiązania technologiczne, które zapewnią pasażerom jeszcze wyższy poziom komfortu, bezpieczeństwa oraz sprawniejszą obsługę na każdym etapie, w także pasażerom z niepełnosprawnościami.

Na dachu zostaną zainstalowane panele fotowoltaiczne, a w obiekcie zastosowana powstanie instalacja szarej wody. Pozwoli to odzyskiwać wodę do celów gospodarczych.

Zakończenie pierwszego etapu prac przewidziano w połowie 2029 r.
– Wiemy, jak istotna jest dla lotniska rozbudowa terminalu pasażerskiego. Przed nami ambitne zadanie, ale jesteśmy do niego bardzo dobrze przygotowani. Doskonale znamy specyfikę pracy w portach lotniczych. W ostatnich latach realizowaliśmy wiele ważnych projektów, między innymi terminale w Olsztynie i Modlinie, a także terminal cargo oraz Terminal Wspierający na lotnisku w Balicach. Dysponujemy doświadczonym zespołem inżynierskim i silnym zapleczem organizacyjnym. Dołożymy wszelkim starań, aby inwestycja została zrealizowana zgodnie z najwyższymi standardami jakości – przekazał prezes Mostostalu Warszawa Jorge Calabuig Ferre.

Oddanie do użytku terminalu planowane jest na połowę 2029 r. zaś do 2032 r. zostaną zakończone wszystkie etapy rozbudowy. Pozwoli to obsługiwać w komfortowych warunkach ok. 4,4 tys. pasażerów na godzinę.

https://www.wnp.pl/budownictwo/infrastrukturalne/to-najwieksza-inwestycja-infrastrukturalna-w-historii-tego-lotniska-rozbudowa-za-ponad-500-mln-zl,1061844.html

2. Drogowy kontrakt za miliard złotych w martwym punkcie. Mostostal nie wróci na plac budowy

Źródło: PAP/DO | Dodano: 12 maja 2026

W tym tygodniu mija termin wezwania Mostostalu Warszawa do powrotu na budowę odcinka drogi ekspresowej S19 Domaradz-Iskrzynia. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że liczy, że firma będzie realizować inwestycję. Spółka twierdzi, że decyzja o odstąpieniu od kontraktu jest ostateczna.

  • Mija termin 30 dni, w którym GDDKiA wezwała Mostostal Warszawa do powrotu na budowę odcinka S19 Domaradz–Iskrzynia.
  • Minister Dariusz Klimczak liczy na kontynuację kontraktu. Jednocześnie wskazał, że niezależnie od rozwoju sytuacji inwestycja się opóźni.
  • Mostostal natomiast poinformował, że decyzja o odstąpieniu od kontraktu jest ostateczna.

Wykonawca podkarpackiego odcinka S19 Domaradz-Iskrzynia, firma Mostostal, na początku kwietnia br. poinformował o odstąpieniu od kontraktu, czego GDDKiA nie uznaje za skuteczne. Inwestor wezwał firmę do powrotu na budowę w ciągu 30 dni. W tym tygodniu mija wyznaczony termin.

Opóźnienie przy budowie Via Carpatii jest nie do uniknięcia
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przyznał, że cały czas liczy na powrót wykonawcy na plac budowy.

Firma została wezwana do powrotu i do realizacji inwestycji, do której się zobowiązała. Chcielibyśmy, żeby wywiązała się ze swoich obowiązków. Liczymy, że nie będziemy musieli od nowa rozpoczynać procedury przetargowej, bo do takiej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie zmuszona w przypadku braku reakcji na wezwanie – podkreślił.

Dodał, że jeśli Mostostal Warszawa nie wznowi prac, jeszcze w tym roku zostanie ogłoszone nowe postępowanie przetargowe.

– Nowego wykonawcę będziemy chcieli znaleźć niezwłocznie, bo tu już nie ma czasu do stracenia. Pieniądze są zabezpieczone i trzeba będzie jak najszybciej wybrać nowego wykonawcę. Mam jednak nadzieję, że zostanie ten dotychczasowy – zaznaczył Klimczak.

Minister nie ukrywał jednak, że niezależnie od rozwoju sytuacji inwestycja na tym odcinku S19 się opóźni. Zupełnie nierealny jest bowiem pierwotny termin zakończenia inwestycji przypadający na początek czerwca br. Obecne zaawansowanie prac wynosi ok. 5 proc.

W dniu, w którym firma ogłosiła odstąpienie od kontraktu, rzeczniczka rzeszowskiego oddziału GDDKiA Joanna Rarus zaznaczyła, że postawa wykonawcy świadczy o braku zainteresowania kontynuacją budowy i może mieć wpływ na ewentualną, przyszłą współpracę z GDDKiA.

Minister pytany o te słowa opowiedział, że decyzje wykonawcy, takie jak ta Mostostalu, mają wpływ na reputację firmy i zaufanie do niej w innych postępowaniach przetargowych.

– Każda firma budowlana dba o to, żeby miała jak najlepszą reputację. Zresztą dotyczy to obu stron kontraktu, to jest nasz wspólny interes. Wykonawcy wiedzą, jakie konsekwencje łączą się w przypadku zejścia z placu budowy albo wyrzucenia ich z niego – dodał minister.

Zdaniem polityka w interesie GDDKiA oraz przedsiębiorstwa, które wykonuje konkretną inwestycję, jest to, aby proces budowlany mógł postępować w dobrym tempie, „bez historii typu zejście z budowy”.

Decyzja jest ostateczna. Mostostal zdania nie zmieni
Jak poinformował we wtorek rzecznik Mostostalu Warszawa Paweł Kwiecień, decyzja o odstąpieniu od kontraktu S19 Domaradz-Iskrzynia została podjęta z przyczyn leżących po stronie GDDKiA. Dodał, że jest ona ostateczna.

Powodem decyzji były m.in. nieprzewidziane warunki gruntowe oraz konieczność przeprojektowania obiektów inżynieryjnych po decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ). Zmiany te wymusiły wydłużenie obiektów o ponad 700 metrów, a koszt dodatkowych prac miał wynieść ok. 550 mln zł.

Wartość kontraktu na odcinek S19 między Domaradzem a Iskrzynią przekracza 1 mld zł. Umowa na realizację odcinka została zawarta 7 listopada 2022 roku. Wykonawca uzyskał decyzję ZRID w lipcu 2025 r. Pierwotny termin zakończenia inwestycji przypadał na 7 czerwca 2026 r.

https://www.wnp.pl/budownictwo/infrastrukturalne/drogowy-kontrakt-za-miliard-zlotych-w-martwym-punkcie-mostostal-nie-wroci-na-plac-budowy,1061346.html

3. Co dalej z tunelem średnicowym w Łodzi? Nowe informacje z PKP PLK

Źródło: PAP/AO | Dodano: 13 maja 2026

PKP PLK zapewniły, że inwestycja dotycząca budowy tunelu średnicowego w Łodzi będzie kontynuowana. Do końca maja ma potrwać inwentaryzacja po rozwiązaniu umowy z poprzednim wykonawcą. Nowa firma, która dokończy drążenie tunelu, ma zostać wyłoniona w przetargu zaplanowanym na jesień br.

  • Prace związane z drążeniem tunelu średnicowego są wstrzymane od września 2024 r., po tym, jak podczas przejścia tarczy TBM pod al. 1 Maja zawaliła się część kamienicy bezpośrednio nad tunelem. PKP PLK w lutym br. odstąpiły od umowy z wykonawcą .
  • Do końca maja ma być gotowy protokół końcowy inwentaryzacji robót. Równolegle PKP PLK prowadzą działania dotyczące przejęcia czterech kamienic nad tarczą TBM. Dopiero nowy wykonawca oceni, czy ich rozbiórka będzie konieczna.
  • W marcu br. spółka zaprosiła do dialogu technicznego pięć firm specjalizujących się w budowie tuneli. Samo postępowanie przetargowe ma rozpocząć się na przełomie III i IV kwartału br.

Od czasu odstąpienia od umowy z wykonawcą budowy tunelu – jak zapewnił w środę Rafał Wilgusiak z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe – spółka realizuje różnego rodzaju działania zmierzające do bezpiecznego wznowienia drążenia brakującego odcinka pod centrum miasta w kierunku dworca Łódź Fabryczna.

– Zapewniamy, że inwestycja będzie kontynuowana, a wszystkie obecne działania mają jeden nadrzędny cel: jak najszybciej i w pełni bezpiecznie wznowić drążenie tunelu. Etap przygotowawczy, który realizujemy obecnie, jest absolutnie kluczowy, aby dalsze prace mogły przebiegać bez ryzyka dla mieszkańców, budynków i całej infrastruktury miejskiej – podkreślił. Dodał, że tunel średnicowy pod miastem pozostaje strategiczną inwestycją PKP PLK w Łodzi i w regionie.

W jednym ze scenariuszy wyburzenie kamienic
Jednym z kluczowych elementów przed ogłoszeniem przetargu na wyłonienie nowego wykonawcy jest trwająca inwentaryzacja. Ma ona pozwolić na końcowe rozliczenie robót z byłym wykonawcą – Przedsiębiorstwem Budowy Dróg i Mostów (PBDiM) z Mińska Mazowieckiego.

– Zasadnicza część inwentaryzacji związana z pracami wykonanymi na placach budowy przez poprzedniego wykonawcę została już przeprowadzona. Obejmuje ona zarówno roboty zrealizowane, jak i te, które pozostają do wykonania w celu ukończenia inwestycji. Do końca maja ma nastąpić przekazanie protokołu końcowego – poinformował Wilgusiak.

Równolegle prowadzone są działania formalno-prawne. Dotyczą one przede wszystkim wywłaszczenia czterech kamienic znajdujących nad tarczą TBM. Chodzi o budynki przy ul. Próchnika 44 oraz al. 1 Maja 19, 21 i 23. Łódzki Urząd Wojewódzki na wniosek inwestora proceduje aktualnie tzw. zmianę decyzji lokalizacyjnej dla tych nieruchomości. Jej uzyskanie umożliwi przejęcie budynków i wypłatę odszkodowań, których wysokość będzie ustalana indywidualnie przez niezależnego rzeczoznawcę wyznaczonego przez wojewodę.

Następnie, po wykonaniu dodatkowych analiz przez nowego wykonawcę wybranego w postępowaniu przetargowym, zapadnie decyzja ws. rozważanego w jednym ze scenariuszy wyburzenia kamienic. Może być to konieczne z uwagi na częściowe uszkodzenia w obecnym miejscu postoju tarczy i ryzyko dalszej degradacji w przypadku wznowienia drążenia tunelu po wielu miesiącach.

Przedstawiciel PKP PLK zaznaczył, że samo przejęcie nieruchomości przez inwestora nie umożliwia wyburzenia kamienic. Zgodnie z procedurami wymagane jest uzyskanie decyzji administracyjnej, czyli pozwolenia na rozbiórkę.

– PLK SA wraz z nowym wykonawcą będzie dążyć do tego, aby ewentualne wyburzenia budynków w obecnej lokalizacji tarczy były maksymalnie ograniczone. Natomiast ze względu na długotrwały postój oraz zmiany ośrodka gruntowego moment ruszenia tarczą jest najbardziej krytyczny dla infrastruktury naziemnej, co w przypadku pozostawienia budynków może wywołać niekontrolowaną katastrofę, a do tego zamawiający nie chce doprowadzić – wskazał.

Przetarg na dokończenie tunelu jesienią tego roku
W marcu br. spółka zaprosiła do dialogu technicznego pięć firm specjalizujących się w budowie tuneli. Konsultacje mają pozwolić przygotować dokumentację przetargową na dokończenie drążenia „w sposób maksymalnie precyzyjny i bezpieczny”.

Samo postępowanie przetargowe – zgodnie z obecnym harmonogramem – ma rozpocząć się na przełomie III i IV kwartału br. Do tego czasu wykonane zostaną również oceny stanu technicznego budynków znajdujących się w najbliższym otoczeniu tarczy TBM i na dalszej trasie tunelu.

PKP PLK przygotowuje się również do drugiego przetargu, który będzie obejmował wyposażenie tuneli w infrastrukturę kolejową, instalacje techniczne, roboty wykończeniowe na przystankach Łódź Koziny i Łódź Polesie oraz budowę infrastruktury naziemnej.

Inwestor poinformował również, że chce rozliczyć się z podwykonawcami, którzy nie otrzymali zapłaty od poprzedniego wykonawcy. Zapewnił, że jest w stałym kontakcie z mieszkańcami, w tym szczególnie z rejonu inwestycji, radnymi oraz władzami Łodzi.

Już co najmniej pięć lat opóźnienia. 250 osób poza domem
Tunel średnicowy pod Łodzią ma mieć 7,5 km. Połączy stację Łódź Fabryczna z Łodzią Kaliską i Żabieńcem. Umowa na jego budowę została zawarta w 2017 r., a właściwe roboty budowlane i drążenie rozpoczęły się w sierpniu 2019 r. Pierwotnie inwestycja miała zostać zakończona w 2021 r., jednak po kolejnych przestojach i zmianach projektu (dołożono jedną stację na trasie tunelu, a wcześniej zmieniono jego przebieg i profil) ostatni obowiązujący harmonogram przewidywał zakończenie drążenia w czerwcu 2026 r.

Od momentu katastrofy w hotelach i wynajętych mieszkaniach przebywa ok. 250 mieszkańców, którzy zostali wysiedleni na czas budowy i nie mogą wrócić do swoich mieszkań.

Na początku lutego br. inwestor tunelu, spółka PKP PLK poinformowała o odstąpieniu od umowy z wykonawcą, uzasadniając decyzję „bezpieczeństwem mieszkańców, troską o nieruchomości na trasie budowy tunelu oraz koniecznością zapewnienia stabilnej i profesjonalnej realizacji kluczowego dla Łodzi i krajowego systemu kolejowego projektu infrastrukturalnego”.

https://www.wnp.pl/logistyka/co-dalej-z-tunelem-srednicowym-w-lodzi-nowe-informacje-z-pkp-plk,1061845.html

4. Polskie drogi już młodych nie kuszą. Branża i rząd stoją w obliczu olbrzymiego problemu

Michał Wroński | Dodano: 8 maja 2026

Nie pieniądze, nawet nie wydolność administracji i nie paraliżujące ostatnio postępowania przetargowe spory między potencjalnymi wykonawcami, ale brak kadr może stać się przeszkodą, która w największym stopniu skomplikuje realizację programów drogowych w Polsce. Zarówno tych związanych z budową, jak i późniejszym utrzymaniem dróg. Na problem zwracają zarówno przedstawiciele spółek budowlanych, jak też uczelni wyższych. Gotowość do pomocy zadeklarowało Ministerstwo Infrastruktury.

  • Bezprecedensowa sytuacja na Politechnice Krakowskiej. W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otwarto specjalności drogowej, a jeszcze dekadę temu kształciło się na tym kierunku po kilkudziesięciu studentów.
  • – Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził podczas debaty „Inwestycje drogowe”, która odbyła się w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jego zdaniem nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc.
  • – Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – pytał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.

Budowlańcy są coraz starsi, więc będą opuszczać rynek pracy. A chętnych do podjęcia pałeczki nie widać
– W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otworzyliśmy specjalności drogowej. Na niestacjonarnych studiach mamy tylko ośmiu studentów. W poprzednich latach mieliśmy po pięć – sześć osób na studiach stacjonarnych, a jeszcze dziesięć lat temu było ich po trzydzieści – pięćdziesiąt – przekazał dr inż. Piotr Zieliński z Katedry Dróg, Kolei i Inżynierii Ruchu Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej podczas odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego debaty „Inwestycje drogowe”.

– To wpłynie w perspektywie na dostępność kadry przygotowanej i wykształconej do tego, żeby prowadzić budowy i zajmować się utrzymaniem – ostrzegł naukowiec.

Na problem z dostępnością kadr firmy budowlane zwracały uwagę już od dawna. Podczas branżowych dyskusji temat ten jednak zwykle „przegrywał” z kwestiami dotyczącymi finansów, sprawności procedur administracyjnych, czy legislacji. Tym razem wszystkie te trzy tematy także się pojawiły (m.in. Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie, zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmienić obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska), ale numerem jeden stała się malejąca dostępność wykwalifikowanych kadr dla budownictwa.

– Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jak dodał, największy problem jest ze średnim nadzorem budowlanym, wyspecjalizowanymi pracownikami budowlanymi i operatorami.

– Z tym jest bardzo źle. W zasobach kadrowych jesteśmy coraz starsi. To często zasoby kilkudziesięcioletnie i naturalną koleją rzeczy schodzące z rynku pracy – mówił Kledzik, zwracając uwagę, że nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc, gdyż – jak to określił – „bliskie kierunki się wyczerpują”, a dalekie są w Polsce „politycznie trudne do zastosowania”.

Wiceminister pyta, menadżerowie spółek szukają odpowiedzi. Może AI pomoże?
– Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – zapytał uczestniczący w debacie Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.

Na tak postawione pytanie branża nie do końca zna klarowną odpowiedź. W rozmowie najczęściej jednak pojawia się kwestia wizerunku, tego, jak zawody związane z budownictwem są postrzegane i jak sam sektor „przedstawia się” młodzieży wybierającej ścieżkę kariery zawodowej.

– Nasz zawód ma swoje minusy. Przegrywamy, jeśli chodzi o pracę online i jeśli chodzi o delegacje, bo trzeba iść za budową, a budowy są w różnych miejscach – mówił prezes Kledzik.

– Dzisiaj fala przetargów przechodzi ze wschodu na zachód. Jedziemy na „jedenastkę” i wśród personelu nie ma chęci przejścia tam z „dziewiętnastki”, czyli ze wschodu na zachód – przyznał Witold Bębenek, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Strabagu.

– Musimy się skupić w przekazie na plusach, bo minusy będą trudne do zniwelowania. Mam nadzieję, że takie inicjatywy jak porozumienia dla bezpieczeństwa w budownictwie, nowe technologie, innowacje, pokazanie, że budownictwo jest fajne, spowodują, że razem odwrócimy ten trend – ocenił Kledzik.

Podkreślił zarazem konieczność systemowego powrotu do rozwoju szkół kształcących przyszłych budowlańców. Przyznał też, że liczy, iż być może za sprawą AI pewna część pracowników odpłynie od innych zawodów i skieruje się do budownictwa.

– Od paru lat na jednym z kanałów idzie schemat budowlańca bez kasku, kamizelki, w podartych spodniach, w podartych butach, z papierosem w zębach. Tak nie zbudujemy prestiżu zawodu – ubolewał Cezary Łysenko z Budimeksu.

– Może trzeba podejść systemowo. Polski Związek Pracodawców Budownictwa przykłada dużą atencję do przebudowy prestiżu zawodu. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa też, ale to ginie w tłumie. Nas jest za mało, nie mamy siły przebicia – ocenił Łysenko.

Przysłuchujący się tej wymianie pomysłów Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry.

– Myślimy nad kryteriami pozacenowymi, które będą punktować dodatkowo te podmioty – zapewnił.

– Może trzeba przygotować dobrą kampanię wspólnie z uczelniami, firmami, organizacjami. Jeśli potrzeba, my jako resort wesprzemy. Mogę porozmawiać z resortem nauki i pracy o dofinansowaniu – zaoferował wiceminister Bukowiec.

Inwestycyjny boom może się wydarzyć? Nie tylko brak kadr u wykonawców komplikuje realizację inwestycji
Problemy z kadrą dotykają jednak nie tylko samych firm wykonawczych. Już przy okazji toczącej się od wielu miesięcy nad tempem wydawania decyzji środowiskowych i wydolnością odpowiedzialnych za nie organów pojawił się wątek liczebności pracowników w Regionalnych Inspektorach Ochrony Środowiska.

– Na budowach można zastąpić pracownika maszyną, w urzędzie tego nie zrobimy. Boom inwestycyjny może się nie wydarzyć, bo rozjedziemy go brakiem decyzji ZRID-owskich i środowiskowych – stwierdził dyrektor Witold Bębenek.

Przy dużym spiętrzeniu inwestycji kłopot ma nawet sam zamawiający, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jak przyznał w trakcie debaty Tomasz Kwieciński, taka sytuacja miała miejsce pod koniec zeszłego roku, kiedy Dyrekcja ścigała się z czasem, by zdążyć z oddaniem do użytku zapowiadanych odcinków dróg szybkiego ruchu.

– Na końcu ręcznie sterowaliśmy, które ekipy pojadą na który kontrakt. Wszyscy konkurowali o te same zasoby, bo to są te same podmioty wykonujące czy to bariery, ogrodzenia, malowania, roboty wykończeniowe pozwalające oddać trasę do użytkowania – wyznał Tomasz Kwieciński.

Jeśli ktoś jednak spodziewał się, że na tym lista podmiotów borykających się z kadrowymi problemami się wyczerpała, to przebieg kongresowej debaty pokazał, że… jest w błędzie.

– Będziemy musieli w jakiś sposób pomóc samorządom niższego szczebla, bo sami nie pociągną tego tak dobrze, jak byśmy chcieli. Często nie mają zasobów ludzkich do przygotowania i nadzorowania inwestycji – stwierdził dr inż. Piotr Zieliński, odnosząc się do inwestycji drogowych realizowanych na poziomie gmin i powiatów.

Resort obiecał, że zwiększy budżet na samorządowe drogi
Jakość w tym przypadku jest zaś o tyle istotna, że w Polsce jest 420 tys. km dróg samorządowych (wielokroć więcej niż tych podległych GDDKiA), a w kontekście przyszłości projektów drogowych w Polsce coraz częściej można usłyszeć z jednej strony o modernizacji, rozbudowie i utrzymaniu już coraz bardziej starzejących się dróg krajowych, z drugiej zaś właśnie o inwestycjach realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.

– Budowa dróg musi iść w innym kierunku. Nie nastawiać się na wielkie projekty dróg szybkiego ruchu, autostrad. One w dużej mierze są. Trzeba nastawić się na to, żeby mniejsza sieć drogowa była jak najbardziej rozbudowana i powiązana z innymi elementami transportu w Polsce. Docelowo, żeby był projekt, który łączy trzy główne źródła komunikacyjne: drogi, kolej i żeglugę śródlądową – wskazał Maciej Kliś, wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.

Odnosząc się do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, podkreślił, że tylko i wyłącznie za pieniądze z tego mechanizmu powstało w Polsce ponad 10 tys. km dróg lokalnych.

– To jest fundusz, który cieszy się niekończącym się zainteresowaniem i za każdym razem środki są maksymalnie wykorzystywane. Samorządy sobie to bardzo chwalą. Większość gmin jest w stanie sięgnąć do funduszu i poziom wykluczenia nie jest znaczący – powiedział wiceprezes BGK.

– Nie jest tak, że nie mamy problemu z finansowaniem. Jest luka i ta luka jest czasami bardzo duża. Potrzeby finansowania inwestycji drogowych są cały czas większe niż dostępne środki – nie zgodziła się z tam optymistycznym postawieniem sprawy dr hab. Jana Pieriegud z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej.

– W tym roku chcemy podnieść budżet w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. W tamtym roku fundusz i subwencja to było 3,5 mld zł. Chcemy, żeby kwota była wyższa – zapowiedział w reakcji na tę polemikę wiceminister Bukowiec. Jak dodał, w naborze na RFBD resort chce również zastosować mechanizm kilku koszyków: na budowę, przebudowę, modernizację, a także na remonty. Ma się też pojawić koszyk na remonty dróg powiatowych i gminnych.

https://www.wnp.pl/budownictwo/infrastrukturalne/polskie-drogi-juz-mlodych-nie-kusza-branza-i-rzad-stoja-w-obliczu-olbrzymiego-problemu,1058791.html

Rynek Kolejowy

1. Jakie przetargi ogłoszą PLK do końca bieżącego roku? [LISTA]

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 12-05-2026

PKP PLK pokazały właśnie, jakie postępowania przetargowe na prace budowlane i na projektowanie zostaną ogłoszone do końca 2026 roku. Wśród prac budowlanych znalazły się m. in.: dokończenie linii Podłęże – Piekiełko oraz kolej do Bełchatowa. Wśród projektów – przebudowa odcinka Pruszcz – Gdańsk, Świnoujście – Szczecin czy też węzła wrocławskiego.

Obecny zarząd PKP PLK stosuje dobrą praktykę w zakresie informowania o planach przetargowych na kolejne miesiące oraz lata. Standardem stało się już regularne informowanie branży wykonawczej i projektowej, a także mediów, o tym, jakie przetargi zostaną ogłoszone w perspektywie kolejnych miesięcy – a także, jaka będzie ich skala.

Jak mówił nam niedawno prezes zarządu PLK, Piotr Wyborski, tegoroczne plany PLK odnośnie do wartości nowo ogłaszanych postępowań to około 11,5 mld złotych w skali całego roku, a więc o ponad miliard więcej niż pierwotnie zakładano. Prezes PLK nie podawał konkretnych postępowań, jakie zostaną ogłoszone. Teraz zarządca infrastruktury zaktualizował jednak listę tegorocznych postępowań – zarówno na prace budowlane, jak i na opracowanie projektów.

Dokończenie Podłęże – Piekiełko, kolej do Bełchatowa i działania we Wrocławiu

Lista zawiera również już ogłoszone postępowania, których nie będziemy wymieniać, gdyż informowaliśmy o nich szeroko na naszych łamach. Do największych już ogłoszonych postępowań należą przede wszystkim prace na odcinku od Szczecina do granicy z Niemcami w kierunku Berlina, budowa linii kolejowej do lotniska w Modlinie, a także przedostatni przetarg na realizację trasy Podłęże – Piekiełko.

PLK szeregują listę przetargów według kwartałów oraz wielkości. W drugim kwartale tego roku zarządca planuje jeszcze ogłoszenie ostatniego przetargu na budowę trasy z Podłęża do Piekiełka (dokładniej na odcinek Gdów – Szczyrzyc). Jego wartość ma przekroczyć miliard złotych. Więcej o tej największej obecnie inwestycji PKP PLK (jej całkowita wartość to około 17 mld złotych) można przeczytać tutaj.

W kwestii postępowań wartych od 100 mln do miliarda złotych PLK planują przetarg na modernizację oraz elektryfikację odcinka z Piotrkowa Trybunalskiego do Bełchatowa wraz z wydłużeniem do Bogumiłowa (to zadanie realizowane jest z programu Kolej Plus), prace między Tychami a stacją Orzesze-Jaśkowice oraz prace we Wrocławiu, między Psim Polem a Sołtysowicami.

Największa będzie skala działań poniżej 100 mln złotych. Wśród nich znalazły się m. in.: druga część odbudowy mijanki w Tucznie Krajeńskim na linii nr 403, budowa nowych peronów na liniach 70 i 75, dzięki czemu stanie się możliwa reaktywacja połączeń do Staszowa i Połańca, czy przebudowa punktu ładunkowego na stacji Wałcz.

Działania w Toruniu i powrót pociągów do Jastrzębia-Zdroju

Trzeci kwartał to z kolei prace w Toruniu – pomiędzy stacją Toruń Główny i Toruń Wschodnim wraz z budową nowych przystanków pasażerskich na terenie miasta. To także ogłoszenie przetargu na prace budowlane na linii łączącej Jastrzębie-Zdrój i Katowice, dzięki czemu do największego polskiego miasta bez kolei będą mogły wrócić pociągi pasażerskie. Oba zadania mają mieć wartość w przedziale od 100 mln do miliarda złotych.

Na czwarty kwartał, pod kątem prac budowlanych, PKP PLK planują aktualnie… modernizację placu ładunkowego w obrębie ładowni Ryki Ładownia.

Nowa stacja Kielce oraz projekt przebudowy Pruszcz – Gdańsk

Z planów PLK ucieszą się także projektanci, gdyż zarządca infrastruktury planuje szereg postępowań na prace projektowe i przygotowawcze do kolejnych zadań budowlanych. W tym przypadku przetargi podzielono na te ogłaszane w pierwszym i w drugim półroczu bieżącego roku.

I tak: do końca czerwca PKP PLK chcą ogłosić przetargi na wykonanie dokumentacji projektowej i pozyskanie wszystkich zgód administracyjnych dla odcinka Tumlin – Sitkówka Nowiny (linia 8 na terenie woj. świętokrzyskiego). W ramach tego zadania zostaną też zaprojektowane nowe przystanki na terenie Kielc oraz modernizacja stacji w stolicy województwa świętokrzyskiego.

Kolejnym zadaniem będzie opracowanie projektu przebudowy odcinka Pruszcz Gdański – Gdańsk Główny, a także stacji Gdańsk Wrzeszcz. PLK planują również postępowanie na projekt nowej linii kolejowej, która połączy Bełchatów z linią 131.

Dwa ostatnie zadania projektowe przewidziane na to półrocze to opracowanie wielobranżowej koncepcji dla przebudowy układu drogowego wraz z budową wiaduktu w ciągu ul. Towarowej w Warszawie, a także wykonanie projektu wyniesienia toru linii 285 na obiekt inżynierski nad ulicą Bardzką we Wrocławiu. Dzięki temu będzie mógł pojechać, słynny na całą Polskę, tramwaj na Jagodno.

Odrzanka dla towarów i linia nr 401

Z kolei w drugim półroczu PKP PLK planują przetarg na zaprojektowanie wybranych prac na linii 273 w zakresie długości stacji kolejowych i dostosowania ich do przyjmowania pociągów o długości 750 metrów na odcinku od Wrocławia do Szczecina. Do tego PLK chcą też zaprojektować roboty budowlane między Szczecinem a Świnoujściem na linii 401, głównie z myślą o pociągach towarowych i obsłudze przyszłego Przylądka Pomerania.

PLK zlecą również projektowanie rozbudowy jednotorowej obecnie linii 289 od Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanów oraz modernizację samej stacji w Rudnej. Kolejnym zadaniem będzie wykonanie projektu budowy nowej łącznicy umożliwiającej jazdę z Suwałk w kierunku Giżycka, a więc między liniami 51 i 38.

Przebudowa węzła Wrocław oraz modernizacja i elektryfikacja linii na Hel

Dużym zadaniem będzie opracowanie projektu dla przebudowy wrocławskiego węzła kolejowego, a przynajmniej jego części. PLK chcą zlecić projekt dla zadania “Zwiększenie zdolności przepustowej Wrocławskiego Węzła Kolejowego wraz z przystosowaniem go do prowadzenia ruchu KDP”.

Dwa ostatnie projekty będą dotyczyć zaprojektowania budowy kładki na stacji Miękinia oraz, opisywanego przez nas ostatnio, zaprojektowania rozbudowy do standardu dwutorowego i zelektryfikowanego aglomeracyjnego odcinka linii 213 między Redą a Władysławowem.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/jakie-przetargi-oglosi-plk-do-konca-biezacego-roku-lista-152763.html

2. Czwarty tor Pruszcz Gdański – Pszczółki: Oferty znów za drogie

Autor: Roman Czubiński | Data publikacji: 13-05-2026

W powtórnym przetargu na rozbudowę odcinka Pruszcz Gdański – Pszczółki o drugi tor wszystkie oferty znów przekraczają kosztorys o co najmniej sto milionów złotych. Stało się tak, mimo że PKP PLK wyraźnie zwiększyły kwotę przeznaczoną na sfinansowanie zamówienia. Nie wiadomo na razie, jakie będą dalsze losy przetargu na inwestycję mającą usunąć wąskie gardło na linii do portów Trójmiasta.

Na sfinansowanie zamówienia „Projektuj i Buduj” PKP PLK chcą przeznaczyć maksymalnie 277 028 181,82 zł netto (340 744 663,64 zł brutto). Oznacza to znaczne zwiększenie kosztorysu w stosunku do pierwszego, nieudanego przetargu, w którym inwestycję wyceniono na zaledwie 181 500 000 zł netto (223 245 000 zł brutto). Wykonawcy nie udało się wówczas wybrać właśnie ze względu na przekroczenie kosztorysu przez wszystkich pięciu oferentów (nawet najtańsza propozycja Colas Rail była warta 298 554 300 zł netto, czyli 367 221 789 zł brutto). 23 grudnia przetarg został więc unieważniony.

Dziesięciu chętnych. Wszyscy zbyt drodzy

Teraz – jak dowiadujemy się z platformy zakupowej PKP PLK – chętnych do realizacji zadania jest dwukrotnie więcej. Żadna z 10 ofert nie mieści się jednak w kosztorysie zamawiającego. Najniższą cenę zaproponowało konsorcjum ZRK DOM – TorKol (446 517 626,93 zł brutto za sam zakres podstawowy). W przypadku pozostałych uczestników przetargu (w kolejności rosnącej ceny: PORR, Intop, Colas Rail, PPM-T – Unibep, Alusta – Copremum, Strabag, Budimex, Roverpol – Rover Infrastructuras, Intercor) przekroczenia są jeszcze większe. Najdroższa oferta Intercor jest warta blisko dwukrotnie więcej od szacunków inwestora – 658 540 330,85 zł brutto.

Rozbudowa omawianego odcinka jest konieczna – i zapowiadana – od dawna. Odcinek Pruszcz Gdański – Pszczółki, choć mający aż trzy tory (dwa należące do linii 9 i jeden – do linii 260), jest wąskim gardłem, spowalniającym zarówno ruch pasażerski do Trójmiasta, jak i towarowy do jego portów bałtyckich. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak nazwał wręcz drugi tor linii 9 na tym odcinku „najbardziej obciążonym torem szlakowym w Polsce”. Według przytaczanych przez przedstawiciela rządu danych rocznie przenoszona masa wynosi tu ok. 50 mln ton.

Wąskie gardło miało zniknąć do 2030 r. Czy zniknie?

Inwestycja ma umożliwić pełną separację ruchu pasażerskiego i towarowego. Dodatkowy tor, przypisany do linii 260, ma być przeznaczony przede wszystkim dla pociągów towarowych wyjeżdżających z Portu Gdańsk, w tym z największego na Bałtyku terminalu Baltic Hub, a także z gdańskiej rafinerii. W razie potrzeby będą jednak mogły korzystać z niego także pociągi pasażerskie, w tym najszybsze ekspresy: według założeń PKP PLK prędkość maksymalna ma wynosić 200 km/h. Wymagana wartość nacisku na oś 221 kN, a dopuszczalna długość składów – 780 m. Budowa nowego toru na odcinku o długości 9,4 km ma przynieść około 20-procentowy wzrost przepustowości dobowej.

Oprócz samej dobudowy drugiego toru inwestycja ma obejmować modernizację peronów przystanków osobowych, przebudowę stacji Pszczółki oraz południowej głowicy stacji Pruszcz Gdański w zakresie włączenia nowego toru. W Pszczółkach ma powstać także nowa ładownia publiczna.

Gdyby pierwszy przetarg zakończył się sukcesem, a po otwarciu ofert wszystko potoczyło się po myśli PKP PLK – umowa z wykonawcą powinna była zostać już podpisana. Według początkowych założeń prace budowlane miały być realizowane w latach 2028-2030. Wysłaliśmy do PKP PLK pytania o dalsze plany związane z inwestycją.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/czwarty-tor-pruszcz-gdanski–pszczolki-oferty-znow-za-drogie-152772.html

 

DSK | Budownictwo i PZP | Prasówka | 07.05.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Grosfeld, UZP: Widzimy dużą skalę odwołań w przetargach. Będą pewne zmiany

Autor: Redakcja | Data publikacji: 05-05-2026

Urząd Zamówień Publicznych widzi rosnącą liczbę odwołań w ramach toczących się postępowań i planuje pewne działania mające wpłynąć na tę sytuację. UZP chce m.in. zwiększyć opłatę za wniesienie odwołania czy poprawić najbardziej sporne przepisy.

Problem z dużą liczbą odwołań w postępowaniach przetargowych daje się we znaki także… Urzędowi Zamówień Publicznych, o czym mówił Przemysław Grosfeld, wiceprezes UZP podczas tegorocznego Kongresu Projektantów i Inżynierów.

– Widzimy w Urzędzie Zamówień Publicznych problem z dużą ilością odwołań w postępowaniach przetargowych. W porównaniu do poprzednich lat te wzrosty sięgają kilkudziesięciu procent z roku na rok. Pracujemy więc nad zmianami, które mają spowodować ograniczenie tej nadmiernej liczby odwołań. Wspomniane zmiany dotyczą kwestii najbardziej spornych, to znaczy przepisów, które powodują najwięcej sporów pomiędzy wykonawcą a zamawiającym. Chcemy popracować nad przepisami, które będą upraszczały te sytuacje i będą bardziej jasne i precyzyjne, co mamy nadzieję ograniczy ilość sporów – mówił Grosfeld i dodawał, że UZP pracuje także nad podniesieniem opłaty od odwołań.

– Tak jak kilka miesięcy temu zapowiedziała pani prezes Agnieszka Olszewska, pracujemy również nad pewnym podniesieniem opłat od odwołań. Nie będzie to jakaś drastyczna zmiana, ale te opłaty nie były zmieniane od wielu lat i czasami są, w porównaniu do wartości przetargów wielomilionowych czy czasami nawet miliardowych, zbyt niskie. Więc w tych największych postępowaniach, gdzie mamy wartości idące w setki milionów lub w miliardy złotych, opłata, która dzisiaj wynosi 20 tysięcy złotych, wydaje się po prostu zbyt mała. Pracujemy więc nad tym, żeby zwiększyć te opłaty przy największych przetargach – dodawał wiceprezes UZP.

– W zeszłym roku odbyliśmy szereg debat w całej Polsce dotyczących tego, jakich zmian oczekuje rynek zamówień publicznych. Odbyliśmy kilkanaście tego typu spotkań i z tej dyskusji wynika jedna konkluzja. Rynek nie oczekuje rewolucji, jeżeli chodzi o zamówienia publiczne i można powiedzieć, że przepisy co do zasady oceniane są dobrze. Rynek wskazuje, że dają one wiele możliwości. Nie zawsze są one wykorzystywane i nie zawsze wszyscy wiedzą jak korzystać ze wszystkich rozwiązań, co jest osobną kwestią, natomiast ich ocena jest pozytywna – mówił Grosfeld, jednocześnie dodając, że UZP planuje pewne zmiany w PZP.

– Natomiast będą to zmiany doprecyzowujące, nie wprowadzające rewolucji w zamówieniach publicznych. Rozmawiamy na przykład o kwestii postępowań poniżej progów unijnych, o kwestii negocjacji, czy etap negocjacji w postępowaniach w trybie podstawowym powinien zawsze być obecny, czy nie. To są takie zmiany uelastyczniające przepisy i doprecyzowujące je, natomiast nie planujemy żadnych rewolucji w tym zakresie – zakończył wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/grosfeld-uzp-widzimy-duza-skale-odwolan-w-przetargach-beda-pewne-zmiany–104580.html

 2. Piotr Laska (STRABAG): PLK i GDDKiA nabrały rozpędu, zastój w samorządach

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 07-05-2026

W roku 2025 zarówno PKP PLK, jak i GDDKiA ogłosiły bardzo dużo przetargów. Ich realizacja ze względu na niskie oferowanie może być trudna, ale sytuacja w inwestycjach samorządowych jest znacznie trudniejsza. O polskim rynku rozmawiamy z Piotrem Laską, członkiem zarządu STRABAG.

Łukasz Malinowski, Rynek Infrastruktury: W 2025 r. PKP PLK otworzyła wielki wór z przetargami. W tym roku więcej postępowań zapowiada GDDKiA. Sytuacja na rynku w końcu się poprawia?

Piotr Laska, członek zarządu STRABAG: W 2024 r. GDDKiA otworzyła przetargi o wartości 2,5 mld zł, zaś PKP PLK o wartości 2,2 mld zł, jeśli pod uwagę weźmiemy oferty, które były na pierwszych miejscach. W minionym roku było to odpowiednio 13 mld zł w GDDKiA oraz 30 mld zł w PKP PLK – mówimy więc o wzroście pięciokrotnym w przypadku dróg i blisko piętnastokrotnym w przypadku kolei. Wzrost liczby ogłaszanych przetargów oczywiście cieszy, ale wolałbym, żebyśmy na rynku takich sinusoid nie doświadczali – to jest dla wykonawców kolosalny problem.

Maszyny możemy odstawić na plac przy ograniczonym zapotrzebowaniu, ale ludzi już nie. Oczywiście takie górki i dołki napędzają walkę konkurencyjną, w czasie, gdy kontraktów na rynku nie ma zbyt dużo.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że GDDKiA i PLK to nie jest cały rynek. Niestety obecnie nie wszędzie jest tak dobrze jak w przypadku postępowań ogłaszanych przez te dwa podmioty. STRABAG jest bardzo aktywny na lokalnych i regionalnych rynkach, możemy nawet powiedzieć, że to jest nasz główny biznes. Niestety w inwestycjach samorządowych w drogi lokalne mamy obecnie zastój. Do niedawna funkcjonował jeszcze Polski Ład, które zachęcał samorządy do prowadzenia inwestycji. Teraz takiego programu nie ma. I jest to chyba problem dla lokalnych samorządowców, którzy nie mają spójnego finansowania dla swoich inwestycji.

Większa liczba postępowań po latach chudych napędziła konkurencję. Pojawiło się więcej firm, a do tego ich oferty są niskie.

To nie dziwi, że firmy są pod bardzo dużą presją i starają się jak najszybciej pozyskać kontrakty by zacząć pracować. Efektem tego są niskie ceny ofertowe, co budzi niepokój. Zarówno w przypadku GDDKiA, jak i PKP PLK wybierane są oferty i będą podpisywane umowy na kontrakty, których realizacja potrwa ok. 4 lat. Dopiero więc za te kilka lat przekonamy się, czy ceny ofertowe nie były zbyt niskie, a firmy, które zdecydowały się działać tak agresywnie nie będą miały kłopotów.

Czy obecna sytuacja geopolityczna może dodatkowo utrudnić realizację zadań zdobywanych w warunkach ostrej konkurencji? Jakich problemów możemy się spodziewać na polskim rynku?

To niestety jest trochę wróżenie z fusów. Mamy wojnę w Zatoce Perskiej, która już wywindowała ceny asfaltów i paliwa. Nie wiemy, kiedy ten konflikt się skończy i jakie będą jego długoterminowe konsekwencje. Oferty trzeba składać dziś, gdy tymczasem realizacja przyjdzie za 2-4 lata.

W kwestii związanej bezpośrednio z polskim rynkiem, to nie obawiam się braku potencjału firm budowlanych, bo budowlańcy pokazali, że potrafią się zorganizować i pracować. Bardziej obawiam się wzrostu cen w czasie, szczególnie wobec przedłużających się procedur przetargowych, administracyjnych (uzyskanie ZRID), czy postępowań przed KIO.

Nieco pocieszające jest to, że o problemach z pozyskaniem ZRID wie GDDKiA i świadomie zmienia zapisy w postępowaniach. Kiedyś na pozyskanie ZRID zapisywano wykonawcom (w systemie „projektuj i buduj”) 16 miesięcy na jego pozyskanie, obecnie jest to już 26 miesięcy. To dobrze, że Ministerstwo Infrastruktury nie zakłada, że „doświadczony wykonawca powinien przewidzieć” i rozumie i widzi problemy w tym zakresie. Wolałbym jednak byśmy szli w kierunku uproszczenia niektórych procedur i szybszych decyzji. Na szczęście tutaj też widzimy działanie Ministerstwa Infrastruktury.

Wojna w Ukrainie, a właściwe to początek rosyjskiej inwazji na wielką skalę, doprowadził do zmian cen na rynku i bardzo pogorszył warunki na niektórych kontraktach. Teraz rząd zdecydował się na zmiany w waloryzacji. To dobra decyzja?

Oczywiście cieszymy się ze zmian w waloryzacji i tych dodatkowych pięciu punktów procentowych i w efekcie podniesienia jej do 20%, ale obawiam się, że to zmiany, które mogą w przyszłości nie wystarczyć. Boję się, że obecnie walka cenowa idzie zbyt daleko i za dwa, trzy lata będziemy mieli na rynku poważne problemy. Nadal jednak połowę ryzyka bierzemy na siebie, a waloryzacja dotyczy wyłącznie połowy wartości kontraktu.

W przypadku realizowanych przez STRABAG kontraktów, opartych o umowy zawarte jeszcze przed pełnoskalowym atakiem Rosji na Ukrainę, waloryzacja będzie miała istotne znaczenie, ale rentowności im nie przywróci. Chciałbym podkreślić, że STRABAG jest poważną firmą i nie schodzimy z kontraktów. Podjęliśmy się tych zadań i je skończymy.

W ostatnich miesiącach postępowania przetargowe zaczął ogłaszać już Port Polska. To zmieni sytuację na rynku?

Bardzo nas cieszy pojawienie się trzeciego, po GDDKiA i PKP PLK, dużego zamawiającego. To samo w sobie jest dobre, ale chciałbym, żeby wszyscy zamawiający wspólnie koordynowali plany przetargowe i stosowali wypracowane np. przez GDDKiA od lat wzorce. Pojawienie się nowego podmiotu na rynku zamówień nie musi oznaczać wymyślania prochu na nowo – warto wdrażać te rozwiązania, które już są i dobrze działają.

Co do samych postępowań, to bierzemy i będziemy brali w nich udział i mam nadzieję, że uda się nam któreś z nich wygrać.

Czy będziecie zainteresowani budową Kolei Dużych Prędkości? Czy to będzie trudne zadanie dla krajowych firm?

Z potencjałem wykonawczym czy kompetencjami problemu nie będzie. Paradoksalnie budowa linii dużych prędkości, w nowym śladzie, bez konieczności prowadzenia prac pod ruchem pociągów, może być nawet łatwiejsza niż obecnie prowadzone modernizacje, które wymagają koordynacji i fazowań realizacyjnych.

W ramach linii „Y” powstanie jednak sporo obiektów inżynierskich, a obecna inwestycja tunelowa PLK w Łodzi pokazuje, że ich realizacja może być bardzo trudna.

W ostatnich dekadach w Polsce zbyt wielu tuneli się nie budowało. Na pewno więcej firm ma bogate doświadczenie w budowie autostrad czy modernizacji linii kolejowych, ale już przy bardziej skomplikowanych obiektach takich podmiotów jest mniej. STRABAG jest dużym koncernem posiadającym bardzo szerokie kompetencje w zakresie prac inżynierskich i skomplikowanych realizacji, w tym także tuneli. Jesteśmy dobrze zorganizowani i wiemy, jak podchodzić do takich prac.

Tunele to zawsze są skomplikowane obiekty i nie każda firma ma w tym zakresie kompetencje. My się takich wyzwań nie boimy i liczymy na to, że nasze doświadczenie pozwoli na zdobywanie kontraktów także w tym zakresie. Upatrujemy w tym naszej szansy.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/piotr-laska-strabag-plk-i-gddkia-nabraly-rozpedu-zastoj-w-samorzadach–104601.html

3. Gaz-System wzmacnia ochronę infrastruktury energetycznej

Autor: Gaz-System | Data publikacji: 07-05-2026

W dobie zagrożeń hybrydowych, dezinformacji i globalnych zmian ochrona infrastruktury krytycznej staje się jednym z fundamentów budowy bezpieczeństwa państwa. Kluczową rolę odgrywają w niej technologie dronowe oraz cyberobrona. Bezzałogowe statki powietrzne wykorzystywane do monitorowania infrastruktury oraz rozwój systemów cyberbezpieczeństwa stanowią także istotny element nowych wspólnych działań Gaz-Systemu i Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Konsekwentnie rozwijamy współpracę z Wojskami Obrony Terytorialnej, ponieważ bezpieczeństwo energetyczne państwa jest nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem kraju. Wspólne ćwiczenia oraz intensywna wymiana informacji wzmacniają nasze zdolności operacyjne, a także rozwijają kompetencje identyfikacji i neutralizacji zagrożeń. W obliczu współczesnych wyzwań nowe technologie oraz cyberochrona podnoszą trwale odporność systemu energetycznego – powiedział Sławomir Hinc, prezes zarządu Gaz-System.

Kolejny etap zacieśniania współpracy z Wojskami Obrony Terytorialnej zakłada wykorzystanie bezzałogowych statków powietrznych do monitorowania infrastruktury liniowej oraz rozwój działań w obszarze cyberbezpieczeństwa, wzmacniając ochronę fizyczną i teleinformatyczną. Partnerstwo ma charakter obopólny. Spółka zyskuje nowe narzędzia zwiększające poziom bezpieczeństwa, a WOT korzysta z doświadczenia specjalistów Gaz-Systemu w rozwijaniu zdolności obrony przed cyberzagrożeniami.

Dotychczasowa współpraca

Wspólne działania na rzecz bezpieczeństwa energetycznego i obronności kraju są efektem podpisanego w 2023 roku porozumienia pomiędzy Gaz-Systemem i Wojskami Obrony Terytorialnej. Obejmuje ono ćwiczenia, szkolenia i wymianę informacji.

Współpraca zwiększa odporność infrastruktury krytycznej oraz poprawia gotowość, skuteczność oraz szybkość reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Spółka we współpracy z WOT organizuje regularnie ćwiczenia na obiektach o kluczowym znaczeniu dla systemu przesyłowego. W ostatnich latach uczestniczyło w nich ponad półtora tysiąca żołnierzy, funkcjonariuszy oraz pracowników Gaz-System.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/gazsystem-wzmacnia-ochrone-infrastruktury-energetycznej-104595.html

Wnp

1. Wojna na Bliskim Wschodzie bije w polską budowlankę. Grożą nam zejścia z kontraktów

Michał Wroński | Dodano: 6 maja 2026

Ponowna eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie to fatalny scenariusz dla firm budowlanych, w które od ponad dwóch miesięcy uderzają rosnące ceny paliw, asfaltów i mas bitumicznych, kruszyw, styropianu, stali oraz samego transportu. Od kierujących spółkami można usłyszeć, że konsekwencją tej sytuacji może być zmniejszenie o minimum 2 proc. wielkości obrotów firm, a w niektórych przypadkach nawet zejścia z kontraktów albo składanie roszczeń w stosunku do zamawiającego.

– Po pierwszym kwartale tego roku materiały budowlane podrożały od 15 proc. do 50 proc. Idą w górę ceny stali i styropianu, kruszyw, asfaltu, a rosnące koszty paliwa negatywnie rzutują praktycznie na wszystko – mówił w rozmowie z WNP Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu.
– Przed wybuchem wojny ceny bitumów były w granicach 1800 zł za tonę, teraz są w granicach 2800 zł za tonę. Będziemy zmuszeni też podnosić ceny swoich ofert na przetargach i finalnie za te wyższe oferty będzie musiał zapłacić inwestor – złudzeń nie pozostawia Przemysław Bokwa, prezes Grupy PBI.
– To, co hamuje dzisiaj bardziej istotny wzrost cen, to pewien niedobór robót na rynku. To trochę stabilizuje sytuację: podwykonawcy i dostawcy rozmawiają, a nie stawiają żądań – stwierdza Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu.

Militarna eskalacja w Zatoce Perskiej od miesięcy winduje ceny ropy naftowej
Początek tygodnia przyniósł wzrost nerwowości na światowych rynkach po tym, jak zaogniła się sytuacja w Zatoce Perskiej. Po tym, jak w niedzielę (3 maja) prezydent Donald Trump zapowiedział, że amerykańska flota będzie pomagać statkom handlowym w tranzycie przez cieśninę Ormuz, dzień później doszło do wymiany ognia.

Iran, wykorzystując pociski manewrujące, drony oraz łodzie szturmowe zaatakował okręty USA i statki handlowe w cieśninie, a także – po raz pierwszy od blisko miesiąca – uderzył w Zjednoczone Emiraty Arabskie, wywołując pożar infrastruktury naftowej w portowym mieście Fujairah. W reakcji na to siły zbrojne USA zatopiły sześć irańskich łodzi, a prezydent Trump zagroził, że Iran „zostanie zmieciony z powierzchni Ziemi” w razie ataków na amerykańskie jednostki pomagające w żegludze przez cieśninę Ormuz.

Efekty było łatwo przewidzieć – w poniedziałek (4 maja) wieczorem cena ropy Brent przekroczyła poziom 115 dolarów za baryłkę, by we wtorek rano nieznacznie spaść do 113,55 dolarów za baryłkę. To kilkanaście dolarów na baryłce mniej niż pod koniec kwietnia, ale i tak o ok. 80 proc. więcej w porównaniu do cen z początku roku.

„Rosnące koszty paliwa negatywnie rzutują praktycznie na wszystko”. Droższa jest stal, styropian, kruszywa i asfalt
Wydarzeniom na Bliskim Wschodzie z uwagą przyglądają się nie tylko analitycy światowej geopolityki, firmy paliwowe, armatorzy, ubezpieczyciele. To, co się dzieje w rejonie Zatoki Perskiej, nie jest także obojętne dla polskich firm budowlanych. Od ponad dwóch miesięcy w ich marże uderza bowiem zarówno drożejące paliwo, jak też rosnące ceny asfaltów i mas bitumicznych, smarów, kruszyw, stali oraz transportu.

– Wojna na Bliskim Wschodzie pokazała, że w ciągu jednego tygodnia w światowej gospodarce wszystko się może zmienić i to wpływa na oblicze rynku budowlanego. Większość materiałów budowlanych jest ropopochodnych, więc teraz drożeją. Już po pierwszym kwartale materiały budowlane podrożały od 15 proc. do 50 proc. Rosną ceny stali i styropianu, kruszyw, asfaltu, a rosnące koszty paliwa negatywnie rzutują praktycznie na wszystko – mówił w rozmowie z WNP Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu.

– Przed wybuchem wojny ceny bitumów były w granicach 1800 zł za tonę, teraz są w granicach 2800 zł za tonę – w podobnym tonie wypowiadał się dla WNP Przemysław Bokwa, prezes Grupy PBI.

Przy okazji niedawnej konferencji wynikowej Mirbudu za rok 2025 prezes tej spółki Jerzy Mirgos przekazał, że ceny kruszyw (za sprawą droższego transportu) poszły w górę od 3 do 5 proc., natomiast w przypadku usług bieżących – takich jak transport, czy wynajem maszyn – oczekiwania podwykonawców, dostawców i usługodawców wzrosły od 5 do nawet 8 proc.

– To, co hamuje dzisiaj bardziej istotny wzrost cen, to pewien niedobór robót na rynku. To trochę stabilizuje sytuację: podwykonawcy i dostawcy rozmawiają, a nie stawiają żądań – stwierdził Mirgos.

Przychody w dół, kwoty w ofertach w górę. Mogą się też pojawić roszczenia i zejścia z kontraktów
Jakie skutki dla firm budowlanych może mieć przedłużająca się presja wszystkich wymienionych powyżej czynników? Zdaniem prezesa Mirbudu trzeba przyjąć, że rosnące ceny usług i materiałów pochłoną minimum 2 proc. obrotu.

– Zabezpieczeni jesteśmy tak jak wszyscy waloryzacją zamawiającego, która nie pokrywa wszelkich kosztów, jakie to zamieszanie wywołało na rynku – stwierdził wprost Jerzy Mirgos podczas konferencji wynikowej.

– Produkcja mas bitumicznych będzie naznaczona tymi większymi cenami. Tam, gdzie będzie można, będziemy starali się stosować hedging cen, utrzymując je na jakimś stałym poziomie, ale będziemy zmuszeni też podnosić ceny swoich ofert na przetargach i finalnie za te wyższe oferty będzie musiał zapłacić inwestor – złudzeń nie pozostawia także Przemysław Bokwa. Jak dodaje w przypadku tych kontraktów, które już są w realizacji, wykonawcy będą mieli dwa wyjścia: albo zejść z przetargu, albo próbować rościć do zamawiającego.

– Branża nie jest w stanie finansować takich geopolitycznych krachów i przewidzieć czegoś takiego – podkreśla prezes Grupy PBI.

Dostawcy nie sygnalizują ryzyka braku możliwości realizacji kluczowych zobowiązań umownych
Zapytany przez nas o wpływ wydarzeń w Zatoce Perskiej na produkcję mas asfaltowych Unimot, wiodący dostawca produktów asfaltowych, przekazał, że spółka „nie identyfikuje obecnie zagrożeń dla kontynuacji działalności” w związku z tym co się dzieje na Bliskim Wschodzie.

– Działalność operacyjna Unimot Bitumen jest realizowana bez zakłóceń. Spółka nie otrzymała istotnych sygnałów od dostawców, które stwarzałyby ryzyko braku możliwości realizacji kluczowych zobowiązań umownych oraz miałyby wpływ na kontynuację działalności operacyjnej zarówno w kontekście zakłóceń łańcucha dostaw jak i bieżącej sprzedaży – przekazało biuro prasowe. Spółka podkreśla, że segment bitumenu charakteryzuje się istotną sezonowością i jesteśmy w okresie zwiększonego popytu. Przekonuje zarazem, że „elastyczny model biznesowy Unimot Bitumen pozwala na zachowanie stabilności operacyjnej i rynkowej”.

– Spółka pozostaje przygotowana na szczyt sezonu asfaltowego, jednocześnie na bieżąco monitoruje sytuacje związaną z potencjalnymi problemami wywołanymi konfliktem. Natomiast odnotowane wahania cen na rynku SPOT nie powinny mieć istotnego wpływu na ten segment działalności. Trudno jednak jednoznacznie ocenić wpływ konfliktu na rynek asfaltu w dłuższym terminie – czytamy w przesłanej odpowiedzi.

https://www.wnp.pl/budownictwo/wojna-na-bliskim-wschodzie-bije-w-polska-budowlanke-groza-nam-zejscia-z-kontraktow,1059050.html

2. Polskie firmy biją głową w szklany sufit. Sama biało-czerwona metka niczego tu nie zmieni

Michał Wroński | Dodano: 5 maja 2026

O nadziejach i oczekiwaniach związanych z local contentem w sektorze budowlanym, bieżącej sytuacji w branży, inwestycyjnym zastoju w samorządach, wyzwaniach dla realizacji wielkich megaprojektów oraz konsekwencjach wojny na Bliskim Wschodzie dla firm wykonawczych rozmawiamy z Przemysławem Bokwą, prezesem zarządu Grupy PBI.

  • Przemysław Bokwa, prezes zarządu Grupy PBI, uważa, że obecnie rynek infrastrukturalny w Polsce można podzielić na dwie kategorie projektów – większej i mniejszej prędkości. Do tej pierwszej można zaliczyć megaprojekty, a także rozbudowę sieci energetycznej, kolejowej i drogowej, do tej drugiej inwestycje samorządowe, borykające się z brakiem finansowania.
  • Rynek mniejszych wykonawców jest bardzo wygłodniały. – Niektóre firmy biorą wręcz zlecenia po zerowych marżach tylko po to, aby utrzymać płynność swojej firmy, wypłacić pensje pracownikom oraz zapłacić za leasingi i kredyty – mówi prezes Grupy PBI.
  • Tymczasem na skutek blokady cieśniny Ormuz i wzrostu cen ropy do góry poszybowały ceny paliw, smarów, bitumów, a także transportu i logistyki. – W tej sytuacji dla wykonawców są dwa wyjścia: albo zejść z przetargu, albo próbować rościć do zamawiającego. Branża nie jest w stanie finansować takich geopolitycznych krachów i przewidzieć czegoś takiego – ostrzega Przemysław Bokwa.

Deklaracje deklaracjami, a praktyka praktyką. Czas na zmianę w przepisach o zamówieniach publicznych?

Kiedy rozmawialiśmy przed rokiem, narzekał pan, że z inwestycyjnego boomu w Polsce korzystają głównie międzynarodowe koncerny, a polskim firmom często pozostaje rola podwykonawców. Niedawno Ministerstwo Aktywów Państwowych ogłosiło założenie local contentu oraz kryteria określające poziom krajowości firm działających na polskim rynku. Czy to ma szansę coś zmienić w tym obrazie, o którym pan mówił rok temu?

– Na taki ruch ze strony rządu nasza branża czekała od lat. Szczególnie firmy takie jak nasza, chcące też być beneficjentami tych dużych kontraktów. Jeżeli idzie o kryteria, które zostały zaproponowane, to ja się z nimi w 100 proc. zgadzam. Zresztą ich podział jest dla nas jak najbardziej korzystny. Grupa PBI jest firmą w 100 proc. polską, zatrudniającą w 99,9 proc. Polaków, działającą od ponad 30 lat na tutejszym rynku, mającą rezydencję podatkową w Polsce, więc śmiało mogę powiedzieć, że uzyskamy 100 punktów. Wytyczne Ministra Aktywów Państwowych, by spółki Skarbu Państwa w swoich projektach starały się dobierać kontrahentów polskich to dla nas bardzo dobra informacja, choć uważam, że powinno to zostać też przełożone na inne projekty realizowane np. przez GDDKiA, czy PKP PLK.

Polska gospodarka jest silna polskimi firmami i powinniśmy robić wszystko, aby dać im możliwość rozwoju.

A do tej pory takiej możliwości nie było?

– Często było to wyłącznie deklaratywne, bo „na koniec dnia” okazywało się, że nie działa to tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, bo prawo zamówień publicznych w praktyce trochę nas wykluczało z pewnych działań na pewnych projektach. Szklany sufit, przez który nie możemy się przebić, stanowią dla nas dzisiaj referencje. Często nie możemy wystartować do danego przetargu, ponieważ np. referencje dotyczą stricte danej kategorii drogi z obiektami inżynieryjnymi konkretnej nośności. Minister aktywów państwowych zaproponował, aby referencje mogły być z podobnego zakresu, ale niekoniecznie już identycznie takie same. Ten kierunek bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że minister doprowadzi do sytuacji, że spółki Skarbu Państwa przy realizacji kontraktów będą dobierały polskie kapitały. Dlatego uważam, że do zamówień publicznych można by wprowadzić zapis, żeby przy dużych kontraktach albo były one dzielone na mniejsze, abyśmy my – nie mając jeszcze takich referencji mogli startować – albo, żeby duże firmy były zobowiązane zatrudniać nas jako konsorcjantów, byśmy w ten sposób budowali swoje referencje. Bo żebyśmy te referencje uzyskali, musimy wykonywać coraz większe inwestycje, a możliwość ich realizowania jest we współpracy z dużymi firmami.

Zatrzymajmy się jeszcze przy tych kryteriach krajowości. Zostały one określone, wy spełniacie 100 na 100, dostaniecie taką etykietkę i co z tego konkretnie będzie dla was wynikać? Bo na razie nie zostało wskazane, z czym posiadanie takiego szyldu miałoby się wiązać.

– I dlatego czekamy na praktyczne przełożenia local contentu na realne zapisy w prawie zamówień publicznych. Aby to nie była tylko „metka”, że jesteśmy polską firmą i jako taka uczestniczymy w łańcuchu dostaw, ale żeby to się przełożyło na realne wyniki w postaci wygrywanych przetargów albo bycie konsorcjantem w dużych przetargach, w których nie możemy sami startować.

Na megaprojekty pójdą setki miliardów złotych, a w samorządach projekty leżą na półkach z braku pieniędzy

W jakim momencie, jeśli idzie o kondycję rynku budowlanego, pada w ogóle ta propozycja? Od ponad roku słychać o nadchodzącej kumulacji kontraktów, tyle że faktycznego jej nadejścia branża nie potwierdza.

– Jako branża nie poczuliśmy tego zapowiadanego zastrzyku pieniędzy, których miało się tak dużo pojawić. Obecnie rynek infrastrukturalny można podzielić na dwie kategorie projektów – większej i mniejszej prędkości. Do tej pierwszej zaliczyłbym kontrakty związane z dużymi inwestycjami, gdzie mamy rozbudowę sieci energetycznej i kolejowej, budowę dróg ekspresowych i autostrad, elektrowni atomowej oraz Portu Polska. Na te zadania przez kolejne 10 lat będą szły setki miliardów złotych, co też nie do końca będzie dobre, bo zasoby ludzkie nam się kurczą, więc kto te projekty będzie wykonywał? I jakim kosztem? Już spotkaliśmy się z podobną sytuacją przy okazji budowy autostrad przed Euro 2012, kiedy nagle zaczęło brakować materiałów i ceny poszybowały do góry. To nie jest korzystne, kiedy w bardzo krótkim czasie kumulują się wszystkie wydatki. W dodatku, jeżeli zakończy się wojna w Ukrainie, to nastąpi znaczny odpływ pracowników. I nie mówię tylko o pracownikach zza naszej wschodniej granicy, ale też o Polakach, którzy pojadą pracować na kontraktach w Ukrainie, ponieważ wynagrodzenia dla dyrektorów kontraktu czy kierowników kontraktu są korzystniejsze przy dużych kontraktach za granicą niż w codziennej pracy u nas. Może być klęska urodzaju, bo będą pieniądze, natomiast ciężko będzie zrealizować te kontrakty.

A inwestycje niskiej prędkości?

– I tutaj schodzimy do samorządów, gdzie od końca roku 2024 mamy totalny spadek zamówień. To wynika z braku środków na realizację projektów, bo akurat same projekty w samorządach leżą na półkach, tyle że nie ma środków, żeby je rozpocząć. My jako firma działająca póki co bardziej lokalnie bardzo mocno czuliśmy spadek liczby tych zamówień. Na rok 2026 patrzyliśmy z nieco większym optymizmem, ale pierwszy kwartał niestety nie potwierdził naszych oczekiwań, bo również nie było tych przetargów. Teraz zaczynają się pojawiać, jest ich troszkę więcej, natomiast rynek mniejszych wykonawców jest tak wygłodniały, że na przetargu potrafi być po 28 ofert, a marże są na poziomie 0+. Niektóre firmy biorą wręcz zlecenia po zerowych marżach tylko po to, aby utrzymać płynność swojej firmy, wypłacić pensje pracownikom oraz zapłacić za leasingi i kredyty.

Ceny produktów pochodnych poszybowały do góry. Na końcu zapłaci za to inwestor

Przecież to jest pchanie się w kłopoty, bo wystarczy, że ceny materiałów czy koszty pracy pójdą do góry i taka firma znajdzie się na progu bankructwa.

– Ten wzrost kosztów już jest faktem. Na skutek blokady cieśniny Ormuz i wzrostu cen ropy także ceny produktów pochodnych z rafinacji ropy, czyli paliw, smarów, bitumów poszybowały do góry. Przed wybuchem wojny ceny bitumów były w granicach 1800 zł za tonę, teraz są w granicach 2800 zł za tonę.

Na ile was ten czynnik uderzył, bo przecież w ramach swojej działalności macie też produkcję mas bitumicznych?

– Produkcja mas bitumicznych będzie naznaczona tymi większymi cenami. Oczywiście nie będzie tak, że wykonawcy będą brali całe ryzyko na siebie, bo tam, gdzie będzie można, będziemy starali się stosować hedging cen, utrzymując je na jakimś stałym poziomie, ale będziemy zmuszeni też podnosić ceny swoich ofert na przetargach i finalnie za te wyższe oferty będzie musiał zapłacić inwestor. Wiele firm powygrywało końcówką zeszłego roku, czy początkiem tego roku przetargi w sytuacji, gdy asfalt kosztował 1000 zł za tonę mniej niż obecnie. Waloryzacja tego nie załatwia, zwłaszcza jeśli uwzględnić jeszcze wzrost cen paliwa, a jeśli drożeją paliwa, to drożeje też transport, logistyka i tak naprawdę wszystko na budowie, bo wszystko trzeba na tę budowę dowieźć. W tej sytuacji dla wykonawców są dwa wyjścia: albo zejść z przetargu, albo próbować rościć do zamawiającego. Branża nie jest w stanie finansować takich geopolitycznych krachów i przewidzieć czegoś takiego.

Swoją drogą, jak to jest, że kiedy mowa o waloryzacji, to wszyscy spoglądają w stronę GDDKiA, czy resortu infrastruktury, a przecież największą siatką dróg w Polsce dysponują samorządy. Jak tam wygląda temat waloryzacji?

– Waloryzacja została przeniesiona też na rynek lokalny, ale nie ma jednego wzoru waloryzacyjnego, więc każdy korzysta ze swojego „koszyka”, a niestety na poziomie powiatów i gmin zostało to tak stworzone, że ten wzór jest nie do skorzystania przez nas. W pewien sposób jest to zrozumiałe, bo centralnie nikt samorządowcom nie jest w stanie dołożyć środków do tych kontraktów. Jest jeszcze jeden powód, dla którego na drogach samorządowych problem rewaloryzacji jest mniejszy albo może go nie być wcale – tam nie ma dużych projektów w formule „zaprojektuj i zbuduj”. A trzeba mieć świadomość, że jeżeli mamy projekt w formule „zaprojektuj i zbuduj”, to sama faza projektowa czasami trwa rok. Potem wykonawca chce wejść na budowę, ale w tym celu musi uzyskać ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Tymczasem zdarza się, że firmy czekają na ZRID ponad rok. A ceny w międzyczasie idą w górę, więc ta oferta jest już nierentowna na samym starcie.

Problem z kruszywem najmocniej dotknie projekty kolejowe. „Dziwię się osobom, które przygotowują harmonogramy realizacji takich inwestycji”

W ramach swojej działalności prowadzicie też eksploatację kruszywa. Jak z waszego punktu widzenia wygląda kwestia zapewnienia odpowiedniej podaży kruszyw dla wielkich projektów infrastrukturalnych w Polsce? Sami zamawiający zarzekają się, że nie ma zagrożenia, ale ze strony Polskiego Związku Producentów Kruszyw płyną pewne sygnały ostrzegawcze.

– Najmocniej ten problem dotknie projekty kolejowe, gdzie do budowy wymagany jest bardzo wysoki jakości tłuczeń. My w ramach Polskiego Związku Producentów Kruszyw zaprosiliśmy na spotkanie przedstawicieli Portu Polska odpowiedzialnych za infrastrukturę lotniskową, kolejową i drogową. Przedstawili swoje plany i harmonogramy, a wtedy myśmy zapytali wprost: a skąd weźmiecie kruszywo, bo my wiemy, że tego kruszywa, zwłaszcza tłucznia kolejowego, nie ma tyle na rynku, ile byście chcieli, a otworzenie nowej kopalni to jest okres 10 lat, więc nie jesteśmy w stanie dostarczyć takiej ilości kruszyw w tak krótkim czasie. Tak więc to na pewno będzie jednym z wyzwań. A że jednym z postulatów ministra aktywów państwowych są też kwestie związane z ESG, ze skracaniem łańcuchów dostaw i korzystaniem z lokalnych źródeł surowców, więc nie wyobrażam sobie, byśmy sprowadzali kruszywa gdzieś zza granicy, bo wtedy generujemy ślad węglowy i dodatkowe koszty.

Czyli jednak coś jest na rzeczy…

– Owszem. Czasami dziwię się osobom, które przygotowują harmonogramy realizacji takich inwestycji, zastanawiając się, czy biorą w ogóle pod uwagę kwestie związane z surowcami, czy z zasobami ludzkimi, których już brakuje na rynku, a będzie brakowało jeszcze więcej. My staramy się aktywnie działać w tym kierunku, żeby zachęcać młodych ludzi do podejmowania studiów technicznych, studiów inżynierskich, by jak najwięcej osób było dostępnych na rynku pracy, ale to jest proces kilkunastoletni. Uważam zresztą, że w takim programie edukacyjnym powinna uczestniczyć cała branża, aby, w szkołach średnich, w technikach, czy na uniwersytetach technicznych zachęcać młodych ludzi, pokazywać im, że ta praca może być atrakcyjna, ciekawa i dobrze płatna. My takie rzeczy robimy. Podpisaliśmy bardzo wiele porozumień ze szkołami średnimi technicznymi i z uczelniami technicznymi.

I jaki jest odzew?

– Ku mojemu zdziwieniu na tych spotkaniach, które często odbywają się po godzinach zajęć studentów czy uczniów, są pełne sale i ludzie są naprawdę zainteresowani. Ich interesuje spotkanie się z realnym biznesem i z realnymi problemami, chcą posłuchać, jak to wygląda „od kuchni”, jak do naszej branży wchodzi automatyzacja i cyfryzacja, zadają dużo ciekawych pytań i to jest naprawdę krzepiące, że chcą iść w tym kierunku.

***

Wywiad powstał w ramach współpracy z Grupą PBI.

https://www.wnp.pl/budownictwo/polskie-firmy-bija-glowa-w-szklany-sufit-sama-bialo-czerwona-metka-niczego-tu-nie-zmieni,1057384.html

3. Jak zwiększyć udział polskich firm w zamówieniach publicznych? Rekomendacje dla rządu i samorządów

Adam Pantak | Dodano: 6 maja 2026

Rząd stawia na „local content”, czyli udział polskich firm w zamówieniach realizowanych przed podmioty publiczne. Eksperci wskazują, jak – przy uwzględnieniu wynikających z unijnego prawa ograniczeniach – wspierać polskich przedsiębiorców.

Zwiększanie udziału polskich firm w prowadzonych przez państwo zamówieniach było jednym z kluczowych tematów podejmowanych podczas ostatniego Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

W trakcie licznych sesji i debat przedstawiciele biznesu oraz instytucji publicznych wskazali dotychczasowe osiągnięcia oraz sformułowali konkretne rekomendacje dla publicznych zamawiających.

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych: cena musi przestać być wiodącym kryterium
„Zostało to ugruntowane w naszym systemie i świadomości, że najlepiej wybrać najniższą cenę, bo wtedy nikt się do nas nie przyczepi.

My mówimy o czymś innym. Mówimy o wybraniu najkorzystniejszej oferty, w którym cena jest tylko częścią, a musimy patrzeć na inne elementy, takie właśnie jak to, co określiliśmy w ramach local content.”.

Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych: prawo daje szereg instrumentów, które nie są dziś powszechnie stosowane
„Istnieje wiele instrumentów przewidzianych w prawie zamówień publicznych, które wciąż nie są powszechnie wykorzystywane, choć Urząd Zamówień Publicznych mocno zachęca do ich stosowania. Są one istotne z punktu widzenia wspierania polskiej gospodarki.

Jednym z takich narzędzi są wstępne konsultacje rynkowe, pozwalające jeszcze przed rozpoczęciem postępowania porozmawiać z wykonawcami, dobrze rozpoznać rynek i poznać mocne strony także krajowych przedsiębiorców. Dzięki temu można lepiej przygotować zarówno przedmiot zamówienia, jak i warunki umowy, a cały proces zakupowy prowadzić w sposób świadomy i ukierunkowany na realizację celów ważnych dla państwa”.

Angelika Cieślowska, prezeska Doraco: urzędnicy nie mogą bać się wybierania polskich wykonawców
„Definicja local contentu jest potrzebna do tego, żeby urzędnik się nie bał podejmować decyzji (…) Kryteria powinny być konstruowane tak, by umożliwiały polskim firmom wzięcie udziału w pierwszym rozdaniu, a nie jako podwykonawca, poddostawca czy partner.

Będziemy wymagać od naszych urzędników, pracowników sektora publicznego, żeby stosowali zasady local contentu”.

Marek Mazurek, prezes Izostalu: zaangażowanie polskich wykonawców na każdym szczeblu procesu inwestycyjnego
„Publiczny zamawiający idzie na łatwiznę. Podpisuje umowę z polską firmą, po czym zapomina, co się dzieje dalej. Tymczasem chodzi właśnie o te małe firmy, o podwykonawców – żeby oni też mieli szansę skorzystać, jako przedstawiciele tzw. local contentu. Tego typu zalecenia powinny być wpisane we wszystkie postępowania przetargowe, które odbywają się pod auspicjami prawa zamówień publicznych”.

Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu: musimy więcej od siebie wymagać po to, żeby stworzyć możliwości rozwoju dla polskich przedsiębiorstw
„Potrzebna jest zmiana podejścia po stronie zamawiających. W Orlenie pracuje 750 kupców – od zarządu i dyrektorów po osoby odpowiedzialne za zamawianie usług i realizację inwestycji. To od nas, wewnątrz organizacji, zależy determinacja do wyjścia ze strefy komfortu. Przez lata działaliśmy według sprawdzonych procedur i utartych schematów, które dobrze funkcjonowały. Dziś jednak sytuacja wymaga innego spojrzenia – większego zaangażowania, większego wysiłku i gotowości do stawiania sobie wyższych wymagań, po to, by tworzyć warunki sprzyjające rozwojowi polskich przedsiębiorstw”.

Cezary Łysenko, członek zarządu, dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego Budimeksu: nie preferencje a budowanie środowiska dla rozwoju polskich firm
„Local content to nie są preferencje, to nie jest postrzeganie własnego interesu. To budowanie środowiska, które pozwala tak naprawdę poprawić skuteczność, bezpieczeństwo i efektywność kraju. Tak powinniśmy o tym mówić. W ostatnich tygodniach, miesiącach wypaczyliśmy trochę myślenie o local contencie”.

Ilona Deręgowska, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu: local content to instynkt samozachowawczy w gospodarce
„Local content jest odpowiednikiem biologicznego, naturalnego zachowania organizmu, który ma wspierać rozwój, ale jednocześnie unikać niebezpieczeństwa. Local content powinien być stosowany po to, żeby wspierać gospodarkę, wspierać polskie przedsiębiorstwa w realizacji dużych strategicznych przedsięwzięć, zostawiać polskie publiczne środki w tej gospodarce, aby poprzez efekt mnożnikowy działały również w innych miejscach

Jednocześnie powinniśmy unikać niebezpieczeństw związanych z przesadnym czytaniem przepisów, które nie pozwolą nam realizować projektów nie tylko skutecznie, ale też w zgodzie z prawem Unii Europejskiej. W „Kodeksie dobrych praktyk” znajdują się podstawowe założenia, które pozwolą nam taki instynkt samozachowawczy w gospodarce zachować”.

https://www.wnp.pl/rynki/jak-zwiekszyc-udzial-polskich-firm-w-zamowieniach-publicznych-rekomendacje-dla-rzadu-i-samorzadow,1059354.html

Business Insider

1. SAFE dla polskich firm to szansa i ryzyko. Błędy w przetargach mogą kosztować miliony [OPINIA]

Aleksander Gałuszka | 6 maja 2026

Wdrożenie „local content” nie tylko w SAFE będzie wymagało niezwykle precyzyjnego projektowania kryteriów i dokumentacji przetargowej. Granica między zakazaną preferencją geograficzną a dopuszczalnym kryterium związanym z bezpieczeństwem dostaw jest subtelna — ale prawnie fundamentalna. Jak jej nie przekroczyć, wyjaśnia Aleksander Gałuszka, prawnik z DSK Kancelaria.

W Ministerstwie Aktywów Państwowych trwają prace nad definicją „local content” — czyli udziału krajowych przedsiębiorstw w strategicznych inwestycjach. Przepisy mają doprowadzić do wzmocnienia pozycji polskich firm w projektach infrastrukturalnych, energetycznych i obronnych (SAFE), a tym samym zwiększyć odporność naszej gospodarki.

Deklaracje rządu o zwiększeniu udziału polskich firm w strategicznych inwestycjach zbiegają się bowiem z wdrażaniem unijnego rozporządzenia 2024/1735, czyli Net-Zero Industry Act (NZIA) oraz z zapowiedziami odejścia od dominującego kryterium ceny w zamówieniach publicznych. Ten unijny akt jest ważny również w kontekście programu SAFE i projektów finansowanych ze środków europejskich. Wymusza właściwie zaprojektowanie procedury przetargowych, co może się stać fundamentem bezpiecznej realizacji strategicznych inwestycji. Błędy w przetargach mogą kosztować znacznie więcej niż sama inwestycja.

Prawo a definicja local content
Jak wskazuje Ministerstwo Aktywów Państwowych, definicja local content „będzie koncentrować się na tym, by instytucje publiczne zapewniały w kluczowych procesach inwestycyjnych, w konkretnych sektorach gospodarki maksymalny rozwój krajowych łańcuchów dostaw i gospodarki kraju”, przy czym opracowywane kryteria „muszą być zgodne z zasadami wynikającymi z traktatów Unii Europejskiej, zasadą swobodnego przepływu towarów, zasadą swobody przedsiębiorczości oraz zasadą swobody świadczenia usług”.

Powstaje jednak zasadnicze pytanie: jak promować udział krajowych przedsiębiorstw, nie naruszając zasad Prawa zamówień publicznych oraz prawa UE?

Granice w prawie zamówień publicznych
Obowiązująca aktualnie ustawa z 11 września 2019 r. Prawo zamówień publicznych (Pzp) określa główne zasady udzielania zamówień w art. 16. Są to trzy następujące filary:

1) uczciwej konkurencja i równe traktowanie wykonawców,

2) przejrzystość,

3) proporcjonalność

Zasady te mają charakter bezwzględnie obowiązujący. Oznacza to, że klasyczne preferencje geograficzne — uzależniające udział w postępowaniu od siedziby wykonawcy, lokalizacji zaplecza czy pochodzenia materiałów — pozostają co do zasady niedopuszczalne.

Szczególne znaczenie mają art. 99 ust. 1 Pzp (zakaz opisu przedmiotu zamówienia w sposób utrudniający uczciwą konkurencję) oraz art. 112 ust. 1 Pzp (wymóg związku warunków udziału z przedmiotem zamówienia i ich proporcjonalności).

W praktyce oznacza to, że „local content” rozumiany jako preferencja terytorialna stanowi w obowiązującym stanie prawnym obszar podwyższonego ryzyka prawnego, utrudniający wypełnienie wymagań programu SAFE.

NZIA. Prawo, które pozwala na więcej
Sytuację zmienia — choć nie rewolucjonizuje — rozporządzenie (UE) 2024/1735, czyli Net-Zero Industry Act (NZIA). O ile akt ten co do zasady nie wprowadza obowiązku korzystania z krajowych wykonawców, nie legalizuje klasycznego „local content”, czy nie znosi obowiązku stosowania zasady równego traktowania, o tyle wprowadza jednak kryterium odporności (resilience criterion) pozwalające uwzględniać w zamówieniach elementy związane m.in. z dywersyfikacją łańcuchów dostaw, ograniczaniem nadmiernej zależności od państw trzecich a przede wszystkim wzmacnianiem zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw z rynku wspólnotowego.

Rozporządzenie to zakłada pewne konieczne do wprowadzenia ramy w zakresie kryteriów lokalnych, co w swych założeniach będzie (a przynajmniej powinno) stanowić wyznacznik dla koniecznych do wdrożenia zmian w procesie udzielania zamówień publicznych.

Co z udziałem polskich firm w SAFE?
W ramach programu SAFE blisko 200 mld zł ma być przeznaczonych na rzecz rozwoju polskiej obronności, polskich wojsk i polskiego przemysłu. Te środki z europejskiego programu zbrojeniowego mogą trafić na polski rynek zamówień publicznych. Stad procedowane wokół tego programu zmiany prawne, w tym m.in. prace Ministerstwa Aktywów Państwowych nad definicją komponentu krajowego. To oznacza jednak, że dostawcy będą się mierzyć z dynamiczną rzeczywistością regulacyjną.

Prowadzone przez Ministerstwo Aktywów Państwowych prace nad definicją komponentu krajowego mają na celu dążenie do maksymalnego rozwoju krajowych łańcuchów dostaw i zwiększenia udziału polskich firm w sektorach strategicznych (energia, zbrojenia, cyfryzacja), szerszego stosowania kryteriów pozacenowych.

Zamawiający i wykonawcy działają dziś w środowisku, w którym zauważalna będzie presja polityczna na wzmacnianie krajowego przemysłu, a same postępowania będą coraz bardziej złożone formalnie. Taki stan rzeczy, przy orzecznictwie, które nadal restrykcyjnie ocenia preferencje lokalne, kluczowe staje się profesjonalne wsparcie prawne już na etapie planowania inwestycji i konstruowania dokumentów zamówienia.

To oznacza, że praktyczna implementacja „local content” w programach takich jak SAFE będzie wymagała niezwykle precyzyjnego projektowania kryteriów i dokumentacji przetargowej.

O jakie ryzyka prawne chodzi?
Nieprawidłowe wdrożenie elementów „local content” grożą przede wszystkim standardowymi metodami kwestionowania zgodności dokumentacji przetargowej z przepisami, czyli odwołaniami składane do Krajowej Izby Odwoławczej. W efekcie pojawia się ryzyko unieważniania postępowań, co może skutkować korektami finansowymi w procesie audytu wydatkowania środków „unijnych” czy odpowiedzialnością z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Spory więc mogą toczyć się nie tylko przed KIO, ale też przed regionalnymi izbami obrachunkowymi.

W realiach projektów strategicznych (energetyka, offshore, obronność, infrastruktura cyfrowa) skala finansowa powoduje, że konsekwencje mogą być wielomilionowe.

Jak bezpiecznie stosować „local content”?
Do czasu wdrożenia jednoznacznej definicji „local content” i bezpośrednio związanych z jej stosowaniem kryteriów, z perspektywy praktycznej zamawiający mają tak naprawdę tylko jeden sposób na zminimalizowanie ryzyk. Tym sposobem jest właściwe przygotowanie specyfikacji warunków zamówienia (SWZ).

Specyfikacja powinna uwzględniać takie kryteria jak np. jakościowe i środowiskowe (rachunek kosztów cyklu życia, efektywność energetyczna, ślad węglowy), czy wprowadzanie wymogów odporności łańcucha dostaw zgodnych z NZIA.

Kluczowe jest jednak by zwrócić uwagę na rozróżnienie między zakazaną preferencją geograficzną a dopuszczalnym kryterium funkcjonalnym związanym z bezpieczeństwem dostaw. Granica jest subtelna — ale prawnie fundamentalna.

Czy to jest moment na audyt i przegląd procedur?
Wyzwania finansowe i prawne, powodują, że podmioty realizujące strategiczne inwestycje, np. finansowane z SAFE powinni rozważyć analizę dotychczas stosowanych procedur. Chodzi dokładnie o:

  • audyt dokumentacji przetargowej pod kątem zgodności z Pzp i TFUE,
  • analizę ryzyk dyscypliny finansów publicznych,
  • projektowanie bezpiecznych kryteriów odporności,
  • przygotowanie wewnętrznych procedur compliance.

W warunkach intensyfikacji kontroli oraz zwiększonego znaczenia kryteriów pozacenowych, prawidłowe wdrożenie koncepcji „local content” może stać się z perspektywy potencjalnego oferenta przewagą strategiczną. Wykaże się ona pełną świadomością ram prawnych, potencjalnych ryzyk czy mechanizmów służących ochronie interesu. Zamawiający w ten sposób ma szansę ochronić się przed ryzykiem postępowań kontrolnych i ich skutków — fali odwołań do KIO. Podstawowym warunkiem zmniejszenia ryzyka jest właściwe zaprojektowanie postanowień specyfikacji warunków zamówienia.

To ważne, bo najbliższe lata będą okresem intensywnej weryfikacji przyjętych rozwiązań przez KIO, Regionalne Izby Obrachunkowe oraz — potencjalnie — TSUE.

To czas, w którym właściwie zaprojektowane procedury przetargowe mogą stać się fundamentem bezpiecznej realizacji strategicznych inwestycji — a błędy w tym zakresie mogą kosztować znacznie więcej niż sama inwestycja.

Autor: Aleksander Gałuszka, prawnik, dział obsługi inwestycji i zamówień publicznych DSK Kancelaria

https://businessinsider.com.pl/prawo/opinie/rzad-zapowiada-wiekszy-udzial-krajowych-firm-prawo-wyznacza-granice-local-content-w/wghnwhd

2. Bloki zamiast galerii na warszawskim Bemowie. Jest plan blokady. „Wciskali nam kit”

Opracowanie: Beata Michalik | 6 maja 2026

Ma powstać łącznie ponad tysiąc mieszkań. Ten plan inwestora jednak może się nie udać — na środową sesję rady dzielnicy radni przyjdą przygotowani — wynika z ustaleń „Gazety Wyborczej”.

Zamiast Galerii Bemowo — jednego z najstarszych tego typu obiektów w Warszawie — ma powstać osiedle budynków wielorodzinnych. Inwestorem jest spółka Futureal Investment Partners należąca do węgierskiej grupy deweloperskiej, która w 2021 r. przejęła galerię. Teraz chce ją wyburzyć i w jej miejsce postawić siedem bloków o kaskadowej wysokości. Będzie w nich łącznie ponad 1,2 tys. mieszkań dla ok. 3 tys. osób. Pomysł inwestora nie podoba się jednak mieszkańcom. Radni dzielnicy chcą zablokować budowę. Mają na to konkretny plan.

Rozbiórka galerii Bemowo „ze szkodą dla lokalnej społeczności”
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kilka dni temu inwestor wziął udział w posiedzeniu komisji ładu przestrzennego w radzie dzielnicy Bemowo. Tam przedstawił swoje plany, informując, że „galeria znajduje się obecnie u schyłku swego cyklu życia, a jej przyszłość w obecnym kształcie jest zagrożona”. Radni nie dali się przekonać. Ich zdaniem nie jest to dobre miejsce na osiedle bloków. Chociażby dlatego, że w pobliżu znajduje się Lotnisko Bemowo. Co prawda firma zapewnia, że plan uzgodniła z Urzędem Lotnictwa Cywilnego i nie ma tam przeciwwskazań dla zabudowy, ale radni już przewidują problemy z uciążliwością takiego sąsiedztwa.

— Inwestor przedstawia analizę, że natężenia hałasu w tym miejscu nie będzie, ale rzeczywistość wygląda inaczej — mówi „Wyborczej” Marek Lipiński, radny z Bemowa.

— Wciskali nam kit, że balkony będą zabudowane szybami i w mieszkaniach nic nie będzie słychać — dodaje radny Maksymilian Ciszkowski.

Radni uważają też, że mieszkańcy potrzebują w tym miejscu galerii. — Likwidacja Galerii Bemowo odbyłaby się ze szkodą dla lokalnej społeczności. Działa tu jedyne na Bemowie kino, jedyne większe centrum handlowe, są kręgle, bilard, restauracje — mówi „Wyborczej” radny Ciszkowski.

Plany inwestora mogą napotkać poważne przeszkody. W środę, 6 maja, na sesji rady dzielnicy ma zostać przyjęta uchwała o przystąpieniu do sporządzania mikroplanu zagospodarowania obejmującego 12 ha w rejonie galerii. Potem zajmie się nią Rada Warszawy. Projekt uchwały przewiduje m.in. zabezpieczenie obszaru, stanowiącego korytarz wymiany powietrza, przed „niekontrolowanym rozlewaniem się zabudowy mieszkaniowej”.

Jak podkreśla „Wyborcza”, po podjęciu takiej uchwały można na 18 miesięcy zawiesić ewentualny wniosek o tzw. warunki zabudowy. Poza tym zapisy mikroplanu muszą być zgodne z planem ogólnym, który przewiduje przeznaczenie rejonu galerii na usługi, a nie na mieszkania. Jeśli plan ogólny wszedłby w życie w takim kształcie, bez poprawek, to zablokowałoby inwestorowi możliwość budowy bloków mieszkalnych — podsumowuje „Wyborcza”.

https://businessinsider.com.pl/biznes/galeria-bemowo-zniknie-po-25-latach-radni-chca-zablokowac-plan-inwestora/ymy6l15

Prawo.pl

Nieważny plan miejscowy grozi budowlaną pułapką

Data dodania: 06.05.2026 | Michał Kosiarski

Prawie 270 rodzin w podwarszawskiej Nowej Iwicznej żyje w strachu co do dalszych losów ich mieszkań przy ulicy Mleczarskiej. Wszystko przez stwierdzenie nieważności obowiązującego na terenie gminy Lesznowola planu miejscowego i niepewny los innych decyzji związanych z tymi inwestycjami. Z dotychczasowych orzeczeń część organów wysnuwa wniosek, że obowiązuje stary plan, który ograniczał zabudowę, ale te rozstrzygnięcia są sprzeczne z ugruntowaną linią orzeczniczą Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Chodzi o osiedle przy ulicy Mleczarskiej położone na granicy Piaseczna i Lesznowoli. Prawie trzysta rodzin w tamtejszych kilku blokach nabyło lokale i często zaciągnęło kredyty hipoteczne, ale nie może obecnie uzyskać tytułu własności z powodu sporów o skutki wcześniejszych rozstrzygnięć planistycznych i budowlanych.

To przykład sytuacji, w której organy państwa przez lata wydawały decyzje administracyjne, na podstawie których powstała inwestycja, a następnie same te decyzje zaczęły podważać, wskazując na ich rażące naruszenie prawa – pisze na jednym z forów internetowych zrozpaczona Sylwia Świątek-Żołyńska, jedna z niedoszłych właścicielek mieszkania na ul. Mleczarskiej.

Interpelacja do aż dwóch ministrów
Źródłem sporu jest m.in. rozbieżność w interpretacji skutków wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 12 sierpnia 2021 r. (VII SA/Wa 655/21). Sędziowie uchylili nim miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) z 2019 r. dla części obrębu Nowa Iwiczna przy ul. Mleczarskiej. Choć gmina Lesznowola wniosła od wyroku skargę kasacyjną, to w 2022 r. zdecydowała się ją wycofać. Wyrok ten jest więc praktycznym punktem odniesienia dla dalszych decyzji. Problem eskaluje od lutego br., gdy Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) w Warszawie stwierdziło nieważność wuzetki wydanej przez gminę Lesznowola w 2023 r., ustalającej warunki zabudowy dla inwestycji realizowanej przy ul. Mleczarskiej 9D. Konkluzją decyzji SKO było stwierdzenie, że nie można było dla tej działki wydać wuzetki, skoro – zdaniem Kolegium – wrócił do łask stary plan miejscowy z 2011 r.

Spór dotyczy jednak nie tylko samego stwierdzenia nieważności planu, lecz także pytania, czy po stwierdzeniu nieważności planu miejscowego przez sąd „odżywa“ wcześniejszy MPZP, czy powstaje stan braku planu, w którym dopuszczalne jest wydanie decyzji o warunkach zabudowy. W tym zakresie ujawniły się sprzeczne stanowiska organów. Starostwo piaseczyńskie przyjmuje, że wcześniejszy MPZP z 2011 r. „odżył“ i obowiązuje z mocą wsteczną, co ma prowadzić do kwestionowania decyzji WZ. Gmina Lesznowola stoi natomiast na stanowisku, że wcześniejszy plan nie obowiązywał, co uzasadniało wydanie zaświadczenia o braku planu i późniejszych wuzetek. Obywatele znaleźli się więc w sytuacji, w której dwa organy publiczne różnie interpretują ten sam stan prawny, a koszty tej rozbieżności ponoszą rodziny, które nie uczestniczyły w tworzeniu wadliwych lub spornych aktów administracyjnych – pisze posłanka Marta Stożek (Koło Poselskie Razem) w interpelacji nr 16797 adresowanej do ministrów sprawiedliwości oraz finansów i gospodarki.

Przepisy i orzecznictwo (niby) jasne
Zdaniem posłanki, ustawa z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2026 r. poz. 538) nie rozstrzyga wprost skutków następczego uchylenia albo stwierdzenia nieważności MPZP dla poprzednio obowiązującego planu. Art. 34 ust. 1 stanowi, że wejście w życie nowego MPZP powoduje utratę mocy poprzednich planów odnoszących się do objętego nim terenu. Posłanka zauważa co prawda, że w orzecznictwie NSA dominuje linia, zgodnie z którą późniejsze stwierdzenie nieważności nowego planu nie prowadzi automatycznie do „odżycia“ starego MPZP, lecz i tak powstaje luka planistyczna i konieczność wydania wuzetki.

Brak jednoznacznej normy ustawowej powoduje jednak, że obywatele są zmuszani do wieloletniego sporu sądowoadministracyjnego, zanim państwo przesądzi, które stanowisko własnych organów uznaje za prawidłowe – pisze pos. Stożek.

Pos. Stożek apeluje, aby dylemat, jaki istnieje w Nowej Iwicznej co do pewności, że stary plan miejscowy „nie odżył”, jednoznacznie przesądzić w planowanej rządowej nowelizacji ustawy z 2003 r. Posłanka zwraca też uwagę, że należy odróżnić spór o plan miejscowy od losu już wydanych decyzji administracyjnych i budowlanych. Zasada trwałości decyzji ostatecznych (art. 16 kodeksu postępowania administracyjnego), ograniczenie stwierdzania ich nieważności oraz ochrona pozwoleń na budowę powinni być priorytetami. Nie powinno się więc – po stwierdzeniu nieważności planu – uchylać decyzji budowlanych.

Jak tę kwestie ocenia orzecznictwo? Linia orzecznicza jest jednoznaczna – stary MPZP nie zmartwychwstaje po stwierdzeniu nieważności nowego planu. Dobrym przykładem jest wyrok NSA z 16 października 2025 r. (II OSK 797/23).

Art. 34 ust. 1 powołanej ustawy zawiera w sobie klauzulę derogacyjną rangi ustawowej, zgodnie z którą traci moc obowiązującą dotychczasowy MPZP z chwilą wejścia w życie nowego planu zagospodarowania przestrzennego, który odnosi się do tego samego terenu. W konsekwencji późniejsze stwierdzenie nieważności nowego MPZP przez sąd administracyjny nie powoduje, iż z powrotem zaczyna obowiązywać (nie odżywa) poprzedni plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony dla tego samego terenu – pisze w uzasadnieniu tego wyroku sędzia-sprawozdawca Andrzej Jurkiewicz.

Brak wuzetki to odmowa wydania zaświadczeń
Choć lutowa decyzja SKO o stwierdzeniu nieważności wuzetki może być jeszcze przedmiotem oceny sądów administracyjnych, to starostwo w Piasecznie odmawia wydawania zaświadczeń o samodzielności lokali w zasobach znajdujących się w budynku Mleczarska 9D. Powołuje się na art. 2 ust. 1a ustawy o własności lokali nakazujący, aby ustanowienie odrębnej własności było zgodne z ustaleniami MPZP albo wuzetką, a także pozwoleniami na budowę i użytkowanie.

Podstawową przyczyną zaistniałej sytuacji jest ciąg zdarzeń dotyczących sprzeczności w uchwalanych modyfikacjach MPZP oraz wydawanych warunków zabudowy, co leżało i leży w kompetencjach Gminy Lesznowola, a na które to działania Starostwo Powiatowe w Piasecznie nie miało wpływu. Prowadzone przez Starostę postępowania administracyjne w zakresie przepisów prawa budowlanego były i są uwarunkowane obligatoryjnym przestrzeganiem wprowadzanych do obiegu prawnego uchwał planistycznych przez upoważnione do tego organy, a także rozstrzygnięć organów wyższej instancji, które skutkują aktualnym stanem faktycznym, w którym znaleźli się zarówno nabywcy lokali jak i inwestor – czytamy w komunikacie starostwa.

Przybyło mieszkań, ubyło lokali użytkowych
Bez zaświadczenia o samodzielności lokalu nie da się założyć księgi wieczystej i uzyskać wpisu prawa własności. Skutki są dla mieszkańców skrajnie dotkliwe: ryzyko wypowiedzenia umów kredytowych przez banki, brak możliwości sprzedaży, wynajmu albo ubezpieczenia mieszkania itp.

Jednocześnie najnowsze orzecznictwo dotyczące zaświadczeń o samodzielności lokali pokazuje, że organa badają już nie tylko techniczne cechy lokalu, lecz także zgodność inwestycji z reżimem prawnobudowlanym, co w sytuacji rozbieżnych interpretacji między organami może prowadzić do paraliżu całego procesu wyodrębniania własności – podkreśla pos. Stożek.

A w Nowej Iwicznej komplikacje powoduje również to, że każdy z budynków ma inną sytuację prawną. Adres Mleczarska 9D to ta pechowa inwestycja, której w lutym br. SKO uchyliło wuzetkę. Analiza SKO nastąpiła na wniosek samego starostwa, gdy pojawiły się wątpliwości przy innych budynkach.

Szczególna sytuacja dotyczy budynków przy ul. Mleczarskiej 9F i 9G, gdzie jest jeszcze inny powód uzasadniający odmowę wydania zaświadczeń.

Kluczowym elementem obecnej sprawy są natomiast rozbieżności pomiędzy zatwierdzonym projektem a sposobem realizacji inwestycji – podkreśla starostwo.

W komunikacie czytamy, że dla sąsiedniego budynku (ul. Mleczarska 9E) wydano zaświadczenia o samodzielności lokali, ponieważ analiza dokumentacji nie wykazała istotnych różnic pomiędzy pozwoleniem na budowę a decyzją o pozwoleniu na użytkowanie. W budynku 9F liczba lokali mieszkalnych wzrosła z 32 do 71 („kosztem” lokali usługowych i hotelowych), a ich łączna powierzchnia zwiększyła się o ok. 1100 metrów kwadratowych, czyli o prawie 1/3.

Zmiany te oznaczają istotne przekształcenie funkcji budynku w stosunku do zatwierdzonego projektu – konkluduje starostwo, którego odmowy wydania zaświadczeń mają być zweryfikowane przez SKO.

W przypadku Mleczarskiej 9G, też starostwo już dostrzega rozbieżności w deklarowanej a rzeczywistej liczbie mieszkań w stosunku do lokali usługowych (na korzyść tych pierwszych). To jednak nie wszystko, gdyż ten budynek miał powstać na podstawie wydanego w 2025 r. pozwolenia na budowę opartego na uchylonej wuzetce z 2023 r. Dlatego starostwo zaznacza, że – w przypadku utrzymania tego rozstrzygnięcia w obrocie prawnym – może to mieć wpływ na dalszy status tej decyzji, a tym samym na realizowaną inwestycję. SKO w styczniu uchyliło wuzetkę dla działki, na której stoi ten budynek i umorzyło postępowanie, wskazując na obowiązywanie starego MPZP dla tego terenu.

W przypadku inwestycji, w których pojawiają się wątpliwości co do zgodności realizacji z zatwierdzoną dokumentacją, istotne znaczenie ma weryfikacja stanu prawnego nieruchomości, treści decyzji administracyjnych, zgodności oferowanego lokalu z dokumentacją budowlaną oraz możliwości ustanowienia odrębnej własności. Taka ostrożność leży przede wszystkim w interesie samych nabywców – czytamy w komunikacie starostwa.

https://www.prawo.pl/biznes/niewazny-plan-miejscowy-grozi-budowlana-pulapka,1544088.html

Portal ZP

Deklarowany przez wykonawcę stan rzeczy musi odpowiadać rzeczywistości

Agata Hryc-Ląd | Stan prawny na dzień: 06.05.2026

Zamawiający jest związany treścią złożonej oferty i dokonuje jej oceny, w tym oceny w ramach kryterium oceny ofert, wyłącznie na podstawie informacji ujętych w ofercie. Należyta staranność profesjonalisty nakłada na wykonawcę, który składa ofertę, dokumenty i oświadczenia we własnym imieniu, aby upewnił się, czy deklarowany w nich stan rzeczy odpowiada rzeczywistości.

Potwierdzenia powyższej tezy odnaleźć można między innymi w wyroku Krajowej Izby Odwoławczej z 11 lutego 2020 r. o sygn. akt KIO 177/20, w którym Izba wskazała, że:

„z uwagi na rangę kryteriów oceny ofert w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, niedopuszczalne jest wywodzenie przez Zamawiającego z oświadczenia złożonego przez wykonawcę treści, której oświadczenie to wprost nie zawiera bądź dokonywanie poprawy w sposób, który nie jest oczywisty. (…) Ocena oferty w kryterium oceny ofert w ten sposób, że Zamawiający nie ma wynikającej z treści złożonego przez wykonawców oświadczenia pewności co do zakresu posiadanego doświadczenia, a mimo to przyznaje ofercie maksimum punktów, jest nie tylko niezgodna z treścią Specyfikacji, ale też stanowi naruszenie zasady równego traktowania wykonawców i uczciwej konkurencji”.

W podobnym duchu wypowiedziała się Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 14 marca 2023 r. sygn. akt KIO 537/23, w którym Izba podkreśliła, iż: „art. 240 ust. 2 ustawy Pzp jasno wskazuje, że zamawiający weryfikuje i porównuje poziom oferowanego wykonania przedmiotu zamówienia na podstawie informacji przedstawionych w ofertach.”

Wymagana szczególna staranność profesjonalisty
To na wykonawcy jako profesjonaliście spoczywa podwyższona staranność w działaniu, co oznacza, że w przypadku oceny należytej staranności w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej musi ona uwzględniać, zgodnie z art. 355 § 2 k.c., zawodowy charakter tej działalności. Innymi słowy, to od przedsiębiorcy wymagana jest szczególna staranność wyrażająca się większą zapobiegliwością, rzetelnością, dokładnością w działaniu, itd. Za takiego profesjonalistę należy również uznać, co do zasady, wykonawcę ubiegającego się o udzielenie zamówienia publicznego. Należyta staranność profesjonalisty nakłada na wykonawcę, który składa ofertę, dokumenty i oświadczenia we własnym imieniu, aby upewnił się, czy deklarowany w nich stan rzeczy odpowiada rzeczywistości.

Sygnatura

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 10 marca 2026 r. sygn. akt KIO 206/26

https://www.portalzp.pl/nowosci/deklarowany-przez-wykonawce-stan-rzeczy-musi-odpowiadac-rzeczywistosci-62878.html

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 23.04.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. GDDKiA: Waloryzacja 5 proc. w górę, pierwsze aneksy w wakacje

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 16-04-2026

Limity waloryzacyjne mają być podniesione o 5 proc. w stosunku do obecnych, a podpisywanie pierwszych aneksów będzie możliwe w wakacje. Kolejny etap waloryzacji najpierw obejmie wykonawców, w następnej kolejności projektantów i firmy nadzorujące. Taki jest wstępny plan na kolejny etap zmian w indeksacji umów z publicznym zamawiającym.

Trzeci etap waloryzacji podczas Kongresu Projektantów i Inżynierów zapowiedział wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Pierwsze szczegóły przedstawił natomiast Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. – Jest zgoda, by rozpocząć ten proces jak najszybciej – powiedział Tomasz Kwieciński i zapowiedział, że wkrótce rozpoczną się rozmowy z branżą – najpierw przedstawione zostaną propozycje aneksów, a po ich uzgodnieniu zamawiający publiczny rozpocznie proces ich podpisywania.

W pierwszej kolejności nowe limity będą wprowadzane do umów z wykonawcami, jako tymi, którzy „najdłużej czekają na waloryzację i dość dawno uzyskały próg 15 proc.”. W następnej kolejności objęte nimi będą umowy na nadzór i na prace projektowe.

– Zależy nam na tym, żeby ten proces jak najszybciej się zaczął. Realny termin kiedy będziemy mogli go rozpocząć to pierwsza połowa tego roku – powiedział Kwieciński. Wtedy do wykonawców powinny trafić pierwsze propozycje aneksów. Podpisywanie nastąpiłoby wówczas w okresie wakacyjnym oraz w trzecim kwartale.

– Założenie jest takie, że idziemy tym samym schematem – plus pięć [procent] – powiedział przedstawiciel GDDKiA odnosząc się do nowych limitów (przy okazji poprzednich waloryzacji, była ona zwiększana również o 5 proc – w przypadku umów wykonawczych najpierw do 10, następnie do 15 proc. – dop. red.).

Dobry kierunek, ale..

– Deklaracja idzie w dobrym kierunku – ocenił Marek Rytlewski, prezes Transprojektu Gdańskiego, przedstawiciel Związku Ogólnopolskiego Projektantów i Inżynierów. Dodał jednak, że są elementy, które niepokoją. – Nie widzę powodów do jakichkolwiek limitów – powiedział. – Inwestycje publiczne są realizowane z funduszy publicznych i za wzrost kosztów inwestycji publicznych powinien odpowiadać inwestor publiczny – powiedział.

Przedstawiciel branży wyraził też niezadowolenie z zasady odnoszącej się do limitów, czyli planu podniesienia obecnego maksimum o kolejnych 5 proc. – Limit waloryzacji dla wykonawców wynosi 15 proc., dla nas 5 – mówił. Odniósł się także do argumentu o rozpoczynaniu zmian waloryzacji od tych, którzy „najdłużej czekają”. – Czekamy tyle samo, a doczekaliśmy się jednej trzeciej tego, co wykonawcy – powiedział przedstawiciel branży projektowej.

– W przypadku wykonawców koszty to sinusoida, raz rosną, raz spadają, choć w ostatnich latach głównie rosną – mówił prezes Transprojektu. – W przypadku firm projektowych i nadzorujących to funkcja prosta, rosnąca, bo to głównie wynagrodzenia, a te w naszym kraju tylko rosną – powiedział i dodał, że założenie „plus pięć procent” sprawi, że wykonawcy będą mieli waloryzację z limitem 20 proc., natomiast projektanci 10 proc., co jest, jego zdaniem, niezrozumiałe.

Ostateczne limity w usługach różne

– Umowy na nadzór miały różne limity, nie było wzorcowej umowy, więc niektórzy już mieli umowy „na 115 proc.”, teraz będą mieli dodatkowe 5 proc. – sprostował Tomasz Kwieciński. W innych przypadkach będzie to np. podniesienie górnego progu ze 110 do 115 proc. – Ostateczny limit będzie różny dla różnych umów – powiedział przedstawiciel GDDKiA, odnosząc się do umów na usługi. – Przy wykonawcach liczy się łatwiej, bo był jeden limit we wszystkich umowach – powiedział. Zaznaczył, że w nowo podpisywanych umowach jednolity próg dotyczy również umów projektowych i dotyczących nadzorów.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/gddkia-waloryzacja-5-proc-w-gore-pierwsze-aneksy-w-wakacje-99622.html

2. Ponad 15 mld zł na infrastrukturę dual use i schrony

Autor: inf.pras./Redakcja | Data publikacji: 17-04-2026

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej i Bank Gospodarstwa Krajowego podpisały umowę na mocy której powstanie zarządzana przez BGK spółka Chrobry S.A. Trafią do niej pieniądze z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO) w wysokości ponad 22,5 mld zł, pochodzące ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Spółka „Chrobry” będzie finansować inwestycje zbrojeniowe realizowane przez samorządy i polskie firmy.

Umowę umożliwiającą ustanowienie spółki „Chrobry” podpisali w piątek w MFiPR minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, prezes BGK Mirosław Czekaj oraz pierwsza wiceprezes BGK Marta Postuła. Polska – jako pierwsze i jak dotąd jedyne państwo członkowskie UE – przekierowała z KPO pieniądze na wzmocnienie bezpieczeństwa i obronności kraju oraz naszej gotowości na sytuacje kryzysowe. To oznacza, że około co dziesiąta złotówka z KPO pójdzie na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Zrobiono to w ekspresowym tempie, od momentu wpisania FBiO do KPO w czerwcu 2025 r. do wejścia w życie ustawy powołującej fundusz w styczniu br. upłynęło sześć miesięcy.

– Podpisaliśmy umowę, w wyniku której w Banku Gospodarstwa Krajowego powstanie spółka Chrobry. To kropka postawiona nad dużym, całościowym projektem, jakim jest Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Polska jako pierwsza i jedyna w UE stworzyła taki Fundusz w ramach KPO, na ponad 22,5 mld zł. Z tego 11 mld zł dostaną samorządy. Będą to preferencyjne, częściowo umarzalne pożyczki z przeznaczeniem na: ochronę ludności, infrastrukturę podwójnego zastosowania (w tym budowę dróg), miejsca schronienia i bezpieczne ujęcia wody. Czyli na wszystko to, co chroni ludność w sytuacji zagrożenia militarnego oraz przed cyberatakami i wszelkiego rodzaju hybrydową agresją. Kolejne 11 mld zł trafi do polskich przedsiębiorców na wsparcie produkcji dual-use, unowocześnienie działalności w zakresie cybermodernizacji – powiedziała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

– Model działania spółki specjalnego przeznaczenia Chrobry zakłada wykorzystanie dwóch instrumentów: pożyczkowego i kapitałowego. Większość środków 15,7 mld zł zostanie uruchomiona w formule instrumentu pożyczkowego, za którego wdrażanie i obsługę odpowiadać będzie bezpośrednio BGK. W dużej mierze będą to długoterminowe i bardzo nisko oprocentowane pożyczki. Pozostała część 6,7 mld zł zostanie wniesiona w ramach instrumentu kapitałowego, realizowanego bezpośrednio przez Chrobrego – powiedział prezes Banku Gospodarstwa Krajowego Mirosław Czekaj.

– Zdywersyfikowanie projektów pod względem branż, zgodnie z określonymi priorytetami inwestycyjnymi, wesprze nie tylko samorządy, ale także przedsiębiorstwa z sektorów m.in. obronnego, technologicznego, przemysłowego, transportowego czy energetycznego. Dla nich Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności będzie potężnym mechanizmem wsparcia, który zapewni polskim firmom konkurencyjność i możliwość wzrostu w perspektywicznych sektorach – wskazuje prof. zw. dr hab. Marta Postuła, pierwsza wiceprezes BGK.

W co zostaną zainwestowane pieniądze z FBiO

Pieniądze zostaną przeznaczone na wzmocnienie odporności państwa i bezpieczeństwa kraju. Inwestycje obejmą cztery obszary:

  • rozwój budowli ochronnych oraz infrastruktury ochrony ludności – ponad 9,65 mld zł na budowę schronów, miejsc schronienia, zabezpieczenie lokalnej infrastruktury krytycznej (ujęcia wody, oczyszczalnie ścieków), infrastrukturę telekomunikacyjną związaną z zarządzaniem kryzysowym;
  • inwestycje w cyberbezpieczeństwo – ok. 2,46 mld zł na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa i niezawodności infrastruktury cyfrowej gromadzącej dane i wspierającej zarządzanie naszym otoczeniem (bezpieczna komunikacja, instalacje wodno-kanalizacyjne, komunikacja publiczna, sieci energetyczne i paliwowe);
  • budowa i modernizacja infrastruktury podwójnego zastosowania (dual-use) – ok. 6,26 mld zł na budowę, modernizację dróg, mostów i tuneli należących do samorządów oraz infrastruktury kolejowej – uzyskanie standardu wymaganego potrzebami mobilności wojskowej;
  • modernizacja przedsiębiorstw – ok. 4 mld zł na zwiększenie mocy produkcyjnych w polskim sektorze zbrojeniowym i nowe miejsca pracy w regionach; wsparcie m.in. budowy i modernizacji infrastruktury produkcyjnej, zakup oprogramowania oraz usług IT; maszyn i urządzeń przydatnych w sytuacjach kryzysowych; maszyn i urządzeń niezbędnych do prowadzenia działalności w szczególności w badaniach przemysłowych i pracach rozwojowych.

22,5 mld zł z KPO na FBiO

W styczniu br. weszła w życie ustawa powołująca do życia Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Stanowi ona podstawę zawartej dzisiaj umowy między MFiPR i BGK. Zgodnie z zapisami ustawy zarządzana przez bank spółka specjalnego przeznaczenia (SPV – Special Purpose Vehicle) będzie realizować zadania funduszu.

FBiO będzie wdrażane jako pożyczki i instrumenty kapitałowe. Większość środków – 70 proc. (ok. 15,7 mld zł) – będzie uruchomiona w formule pożyczek, za których wdrażanie i obsługę odpowiadać będzie bezpośrednio BGK. W dużej mierze będą to długoterminowe i bardzo nisko oprocentowane pożyczki. Pozostała część, tj. 30 proc. (ok. 6,7 mld zł), będzie wykorzystywana na rzecz inwestycji kapitałowych realizowanych bezpośrednio przez spółkę „Chrobry”.

Zgodnie z harmonogramem w drugiej połowie roku mają ruszyć nabory na pożyczki udzielane przez BGK. Będą udzielane do grudnia 2030 r, a okres ich spłaty może sięgać nawet 20 lat.

Korzyści dla samorządów

Z nowego instrumentu w równym stopniu skorzystają jednostki samorządu terytorialnego i spółki komunalne, jak i przedsiębiorstwa z sektorów: obronnego, technologicznego, przemysłowego, transportowego i energetycznego.

Połowa środków FBiO trafi do samorządów, które będą mogły je wydać na budowę i modernizację schronów, cyberbezpieczeństwo oraz infrastrukturę drogową. Dofinansowanie obejmie zarówno obiekty ochronne zlokalizowane w istniejących budynkach, jak i w nowo powstających obiektach, które pozostają w gestii jednostek samorządu terytorialnego.

Pożyczki dla samorządów będą nieoprocentowane i rozłożone na wiele lat. Przewidziana jest też możliwość częściowego ich umorzenia.

Przedsiębiorstwa będą mogły korzystać z maksymalnie preferencyjnych warunków finansowania, zgodnych z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/ponad-15-mld-zl-na-infrastrukture-dual-use-i-schrony-103118.html

3. Brak kadr „korkuje” decyzje administracyjne. Jak rozwiązać problem?

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 20-04-2026

Pozwolenia wodnoprawne i decyzje środowiskowe zamiast porządkować proces inwestycyjny – skutecznie go blokują. Branża alarmuje: procedury, które powinny trwać nieco ponad dwa miesiące, przeciągają się do setek dni, generując nawet kilkuletnie opóźnienia i poważne problemy finansowe na budowach. Problem jest systemowy, ale pojawiają się pierwsze próby rozwiązania go.

Podczas IV Kongresu Projektantów i Inżynierów w Warszawie jeden z paneli poświęcony był zagadnieniu hydrotechniki. Uczestnicy panelu, w trakcie rozmowy, pochylili się również nad problemem przeciągającego się wydawania decyzji administracyjnych, które prowadzą do opóźnień na budowach.

Opóźnienia liczone w latach

Na wstępie sytuację opisał Jerzy Szot – wiceprezes ZOPI koordynujący dialog z PGW Wodami Polskimi odpowiedzialnymi m.in. za wydawanie pozwoleń wodnoprawnych.

– Najbardziej przeszkadza nam niekończący się czas w przedłużaniu wydawania decyzji. Chodzi o dwie decyzje: decyzję o pozwoleniu wodnoprawnym i decyzję środowiskową oraz całe postępowanie w tych sprawach. Oceniamy, jako branża, że 70-80 procent winy za wszystkie opóźnienia związane z wydaniem ostatecznej decyzji jak ZRID są spowolnione właśnie przez te dwie decyzje – wskazał.

Dodał przy tym, że z sondażowych badań, które przeprowadzono, wynika, że żaden projekt nie skończył się z wydaniem decyzji w umownych 65 dniach.

– One przedłużały się do setek dni, co dawało nam po 2-3 lata opóźnień. Napisaliśmy, jako związek, w uzgodnieniu z Wodami Polskimi do ministra infrastruktury. Próbowaliśmy pressingu, ale nikt do nas nie zadzwonił i nie chciał rozmawiać, a wiemy, że z tym kulejemy i to problem na wszystkich inwestycjach – tłumaczył Szot, argumentując, że konsekwencją opóźnień jest późniejszy niewłaściwy „cash flow” wszystkich w procesie, co prowadzi do naliczania kar i prób udowadniania winy wszystkim stronom.

Ponad 2 lata na decyzję

O diagnozę problemu został również spytany prezes PGW Wód Polskich Mateusz Balcerowicz. Prezes wyjaśnił, że w ciągu roku wydawanych jest 30 tysięcy pozwoleń wodnoprawnych.

– Dużo wydają Wody Polskie dla podmiotów trzecich. Nie zawsze są to inwestycje. Są to również działania urządzeń wodnych. Drugą stroną medalu jest natomiast kilkaset decyzji wydawanych na rzecz inwestycji realizowanych na rzecz Wód Polskich. Te pozwolenia wydaje Ministerstwo Infrastruktury. My wydajemy pozwolenia dla wszystkich innych podmiotów. Średni czas wydawania decyzji przez Wody Polskie wynosi osiem miesięcy, a decyzji nie związanych z inwestycji cztery miesiące. Średni czas wydawania decyzji dla inwestycji realizowanych przez Wody Polskie to natomiast dwa lata i cztery miesiące – objaśnił Balcerowicz.

Jak rozwiązać problem?

Prezes Balcerowicz zwrócił uwagę, iż głównym problemem jest fakt, że wydawaniem decyzji zajmuje się zaledwie kilkadziesiąt osób w skali kraju. Konieczne jest zatem zwiększenie mocy przerobowej, ale nawet wówczas – by „odkorkować” system – potrzebna byłaby dłuższa chwila i to tylko w przypadku decyzji wydawanych przez resort dla Wód Polskich.

– Rozmawialiśmy z ministrem jak to rozwiązać. Jednym sposobem jest zmiana przepisów prawa czy uproszczenie niektórych procedur. Drugim jest zmiana systemu wydawania pozwoleń wodnoprawnych. Być może nie powinien ich wydawać minister, a Wody Polskie nie muszą też wydawać wszystkich decyzji w każdym temacie i wszystkim podmiotom. Przykładowo nie powinny zajmować się decyzjami dla budowy każdego chodnika – wskazał prezes Wód Polskich, zdradzając bez szczegółów, że trwają prace nad rozwiązaniem systemu.

Kontynuując, Mateusz Balcerowicz ocenił, że największym problemem są braki kadrowe i ludzie, których może w najbliższym czasie brakować jeszcze bardziej, ponieważ na uczelniach widać deficyt studentów wśród kierunków związanych z hydrotechniką. Inną kwestią natomiast jest fakt, iż hydrotechnicy skupiają się i są szkoleni do projektowania dużych inwestycji jak wały i zbiorniki, jednak tendencja się zmienia i potrzeba osób m.in. do projektów kolejowo-drogowych.

– Współpracujemy z uczelniami. Rozmawiamy, żeby na kierunku inżyniera środowiska była specjalizacja inżynieria wodna. Przywróciliśmy to. Jedyna nasza przewaga jako gospodarki wodnej jest taka, że u nas ta robota zawsze będzie – mniejsza lub większa […]Do młodych ludzi trzeba trafić ich językiem. Nie uważam że na końcu wszyscy patrzą na portfel. My nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi branżami, natomiast jesteśmy w stanie pokazać pewne elementy, które młodzi ludzie też biorą pod uwagę – pewność pracy, ciągłość, okoliczności pracy. Ludzie chcą pracować w terenie, bo chcą pracować ze środowiskiem – wskazywał i argumentował prezes.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/brak-kadr-korkuje-decyzje-administracyjne-jak-rozwiazac-problem-104375.html

4. Kara, która wykluczyła Mirbud z ogromnego kontraktu była niezasadna

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 23-04-2026

Kara, która stała się podstawą unieważnienia oferty konsorcjum Torpolu i Mirbudu w kilkumiliardowym przetargu na Rail Baltikę była nałożona na wykonawcę niesłusznie. Taki jest wniosek po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wyrok kasacyjny dotyczący wspomnianej kary zapadł 21 kwietnia.

Chodzi o karę środowiskową w wysokości 15 tys. zł, która została nałożona na Mirbud w 2022 r. Wykonawca nie ujawnił jej przy składaniu oferty na modernizację linii Rail Baltika Białystok – Ełk. W przetargu tym konsorcjum Torpol-Mirbud złożył ofertę, którą zmawiający PKP PLK uznał za najkorzystniejszą, jednak fakt nieujawnienia kary podniesiony w KIO spowodował, że warta 4,5 mld zł oferta została odrzucona. Teraz okazuje się, że wspomniana kara, została nałożona na wykonawcę niesłusznie.

Wyrok NSA

Jak podała spółka, 21 kwietnia 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę kasacyjną Mirbudu i uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, w którym ten oddalił skargę wykonawcy na decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z dnia 28 października 2022 r w sprawie wspomnianej kary pieniężnej. NSA wskazał m.in., że sąd wojewódzki w unieważnionym właśnie wyroku nie rozpatrzył czy Mirbud jest podmiotem, który naruszył warunki decyzji RDOŚ w Katowicach oraz czy w ogóle był on adresatem decyzji środowiskowej.

Spółka podnosiła, że to nie ona była adresatem tej decyzji, ani też nigdy nie przyjęła wynikających z niej obowiązków. Właściwym adresatem w tym przypadku była Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Katowicach. „Mirbud nie był stroną decyzji środowiskowej, co przesądza o tym, że nie mógł zostać ukarany karą pieniężną nałożoną przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z 28 października 2022 r., która była podstawą wykluczenia Emitenta z postępowań przetargowych” – podała spółka.

Mirbud dodał jednocześnie, że orzeczenie NSA ma dla niej potencjalnie istotne pozytywne znaczenie, ponieważ podważa prawną podstawę orzeczenia KIO o wykluczeniu oferty konsorcjum Torpol-Mirbud ze wspomnianego przetargu na Rail Baltikę.

Rail Baltica

Mirbud argumentował, że kara dotyczyła incydentalnego naruszenia warunków technicznych na budowie, a nie poważnego naruszenia środowiska. Dodatkowo wskazywał, że w momencie wyboru oferty przez PKP PLK upłynął już trzyletni okres od wydania decyzji, co – w jej ocenie – oznaczało przedawnienie i brak wpływu tej okoliczności na postępowanie. Wykonawca argumentował też, że ewentualne wykluczenie najtańszej oferty z powodu kary o relatywnie niewielkiej wartości prowadziłoby do wyboru oferty droższej o setki milionów złotych.

Co dalej?

Zamawiający – PKP PLK – po wyroku KIO unieważniającym pierwsze rozstrzygnięcie wybrał jako najkorzystniejszą kolejną ofertę, czyli konsorcjum firm Budimex i PORR, ale także i ten wybór został unieważniony w KIO. Na razie nie dokonano kolejnego wskazania przyszłego wykonawcy. Wiadomo, że Mirbud złożył skargę na orzeczenie KIO do sądu, jednocześnie wystąpił o zabezpieczenie roszczeń, które uniemożliwiłoby inwestorowi zawarcie umowy przed rozstrzygnięciem sprawy w sądzie. Sprawa jeszcze nie została rozpatrzona przez sąd.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/kara-ktora-pozbawila-mirbud-ogromnego-kontraktu-byla-niezasadna–104423.html

5. Za mało przetargów, za długie odwołania. Multiconsult i PKP PLK o bolączkach rynku projektowego

Autor: Roman Czubiński | Data publikacji: 22-04-2026

Jesteśmy zależni od procedur w KIO i sądach, które stają się coraz bardziej przewlekłe – ubolewał członek zarządu PKP PLK Marcin Mochocki. Firmy projektowe nie rywalizowałyby tak ostro, gdyby PKP PLK dzieliły swoje przetargi projektowe na więcej zamówień – odpowiadał prezes zarządu Multiconsult Polska Jarosław Wielopolski. Dyskusja między nimi odbyła się na forum IV Kongresu Projektantów i Inżynierów.

Jak stwierdził prezes Multiconsult Polska Jarosław Wielopolski, obawy przed przewymiarowaniem infrastruktury często po latach okazują się nieuzasadnione. Inwestycje kosztują, ale dzięki nim rozwój kraju przyspiesza. Jako przykład podał inwestycje drogowe przed finałem mistrzostw Euro 2012, a także historię programu budowy polskiej kolei dużych prędkości. – Tak samo narzekano na CPK, określano go wręcz jako niepotrzebny. Musimy inwestować odważnie. Zwrot z dużych inwestycji nie jest natychmiastowy, ale w dłuższym okresie napędza rozwój całego kraju. KDP – niezależnie od tego, z jaką prędkością będzie jeździła – to szkielet równie ważny jak autostrady czy drogi ekspresowe. Przenoszenie ruchu z dróg asfaltowych na żelazne to dobry kierunek – przekonywał.

Czego uczy historia polskiej KDP?

Przy programie KDP – choć jeszcze nie w strukturach PKP PLK – pracował też już kilkanaście lat temu dzisiejszy członek zarządu tej spółki oraz dyrektor ds. realizacji inwestycji Marcin Mochocki. – Jako pracownik międzynarodowej firmy doradczej w 2010 r. robiłem dla PLK opracowanie na temat uwarunkowań społeczno-gospodarczych rozwoju sieci KDP w Polsce. Pod względem modelowania ruchu i badania potoków pasażerskich było to opracowanie przełomowe – wspominał. Częścią analizy było zamówienie ankiety w populacji ponad 2000 osób. – Wyniki były jasne: dla zachowań transportowych Polaków KDP jest tym, na co czekają. Jednym z ciekawszych wniosków było też to, że nie chcą za tę kolej płacić więcej niż za ówczesne ekspresy i pociągi przyspieszone. Z jednej strony zapotrzebowanie jest, ale z drugiej – trzeba pamiętać, że nie jest to inwestycja mająca budować bezpośredni zwrot na kapitale – argumentował Mochocki. Równowagi ekonomicznej powinni więc szukać w działalności operacyjnej przewoźnicy, ale nigdy – zarządcy infrastruktury.

– Z opracowania wynikało jednoznacznie, że KDP trzeba budować. Potem jednak inwestycja została zatrzymana decyzjami politycznymi. Pracując już w PLK, starałem się popchnąć do przodu przynajmniej proces administracyjny, a choćby decyzję środowiskową dla linii „Y” Niestety się to nie udało. Szkoda, bo bylibyśmy o kilka lat do przodu, również finansowo – wyraził żal członek zarządu PKP PLK. Udało się natomiast w 2013 r. przygotować zupełnie od nowa projekt przebudowy stacji Warszawa Zachodnia, której układ torowy zyskał dzięki temu m. in. 2 „wąsy” dla bezkolizyjnego włączenia linii KDP (dziś są to dwa ślepe tory). – Przez lata ewolucji tego projektu to się nie zmieniło – podkreślił Mochocki.

– „Ygrek” miał kosztować niewyobrażalne wówczas 32 miliardy złotych. Inwestycja została zatrzymana właśnie z powodu kosztów – ale tak naprawdę dałoby się znaleźć wtedy takie środki. Porzucanie takich projektów tylko dlatego, że ktoś chwilowo nie wierzy w możliwość finansowania, jest błędem – zgodził się prezes Multiconsult. Jak później dodał, liczy na reaktywację zadań, które wypadły z programu Kolej Plus. – Konieczne jest projektowanie i przygotowanie studiów wykonalności (choćby „na półkę”) już dziś, nawet gdy finansowania nie ma – by mieć możliwość zainwestowania, gdy pieniądze się pojawią – wyciągnął wniosek. Jak podkreślił, nawet decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach przyspiesza cały proces o kilka lat.

Synergia KDP i kolei konwencjonalnej

Nie można jednak powtórzyć błędów popełnionych np. w Hiszpanii, zaniedbując na rzecz KDP linie konwencjonalne. – To rozwój kolei lokalnej jest warunkiem sukcesu KDP. Warszawa jest tu dobrym przykładem: gdy wzrasta ruch podmiejski, są dobudowywane dodatkowe tory. Bez inwestycji w infrastrukturę kolej przestanie mieć sens – zaznaczył Wielopolski. Zdaniem prezesa Multiconsult Polska jest idealnym krajem do rozwoju kolejnictwa. – Odległości między dużymi ośrodkami wynoszą często 300-400 km – w sam raz dla kolei dużych prędkości zapewniającej czas przejazdu rzędu półtorej godziny – argumentował.

– Współpraca bieżąca między PLK a CPK, który odpowiada za budowę nowych linii KDP, układa się już dobrze – zapewnił członek zarządu PKP PLK. Obie spółki uzgadniają, jak przyszła infrastruktura KDP ma współpracować z istniejącą już i projektowaną konwencjonalną. Niedługo mają zostać ogłoszone wyniki prac nad Zintegrowaną Siecią Kolejową. Ponieważ linie wybudowane przez CPK przejdą od razu po ukończeniu pod zarząd PLK, spółka ta będzie wciąż jedynym podmiotem odpowiedzialnym za układanie i realizowanie rozkładu jazdy na skalę ogólnopolską.

Newralgiczne punkty sieci – aglomeracje

Zarządca – jak stwierdził Mochocki – przez ostatnie 20-30 lat co do zasady koncentrował się na głównych arteriach komunikacyjnych między największymi ośrodkami. Obecne wysiłki PLK skupiają się na elementach służących temu, by prognozowany zwiększony ruch ściągany przez KDP (oraz już rosnące potoki) był sprawnie rozprowadzony. Szczególną uwagę zarządca poświęca likwidacji wąskich gardeł w aglomeracjach.

– Dziś największą bolączką systemu kolejowego w Polsce jest właśnie to, że duże węzły zaczynają się sukcesywnie zapychać. Rozwiązaniem jest rozbudowa przepustowości poprzez budowę dodatkowych par torów – a w miastach to trudniejsze niż poza nimi. To działania niezbędne, które będziemy z pełną determinacją wdrażać – i już to robimy. Na placu budowy wzdłuż linii Będzin – Sosnowiec – Katowice Ligota postępy widać z dnia na dzień – podał przykład. Wspomniał też o przebudowie stacji Warszawa Wschodnia, wyrażając nadzieję, że zacznie się jak najszybciej, oraz o przebudowie odcinka Warszawa Wawer – Otwock na czterotorowy.

– Prowadzimy inwestycje także w Trójmieście i Łodzi (dramatyczna historia budowy tunelu). Trwają prace nad dalszym rozwojem węzła wrocławskiego i poznańskiego – przypomniał członek zarządu PKP PLK. W tej drugiej aglomeracji spółka prowadzi wartą ponad 1,5 mld zł modernizację obwodnicy towarowej. – Pamiętajmy jednak, że infrastruktura nie powstaje z dnia na dzień – proces inwestycyjny to wieloletnia sztafeta, obejmująca pracę z projektantami, lokalną społecznością, organami administracji publicznej oraz wykonawcami – zastrzegł.

Procedury: Coraz dłuższe odwołania

Mimo dużej kwoty przeznaczonej na projektowanie inwestycji sytuacja na rynku jest wciąż daleka od ideału. – Z punktu widzenia PKP PLK jest już dobrze, bo jest dużo zaawansowanych dużych projektów. Z perspektywy firm wykonawczych jest nieco gorzej, bo wiele kontraktów utknęło nam w procedurach przetargowych – przypomniał prezes Multiconsult. – Wyzwaniem jest to, że realizuje się gigantyczne projekty – 3-4 przetargi bardzo dużej wartości zamiast większej liczby małych. Właśnie dlatego konkurencja jest bardzo zaciekła – postawił diagnozę.

Jak stwierdził, firmy inżynieryjno-projektowe spodziewają się dużego wysypu przetargów na pełnienie funkcji inżyniera kontraktu. – Negocjacje dotyczące umów na Forum Inwestycyjnym były prowadzone w roboczy, merytoryczny sposób – docenił. Choć nadzór inwestycyjny – zdaniem Wielopolskiego – powinien mieć już dużo pracy, długotrwałe procesy przygotowawcze na kolejne lata powinny już się zaczynać, by zachować płynność w zatrudnieniu fachowej kadry projektowej. – Szczyt kontraktów PKP PLK i CPK może wypaść w tym samym momencie, więc inżynierów i projektantów może w pewnym momencie zabraknąć – ostrzegł.

– Mocno rozpędziliśmy się z rynkiem zamówień budowlanych, z rynkiem dokumentacji projektowych trochę zalegamy – przyznał Mochocki. W ostatnim czasie PKP PLK ogłosiły jednak kilka przetargów na projekty, takich jak ten dotyczący dalszego ciągu modernizacji węzła katowickiego – od Będzina na północ w kierunku Zawiercia. – W ciągu 2 tygodni przekażemy aktualizację planu przetargowego na 2026 r. Będzie on zawierał też szczegółową część poświęconą przetargom na dokumentację – obiecał.

W dużych przetargach zbyt łatwo wnosić odwołania

Przedstawiciel inwestora zwrócił uwagę, że poważnymi barierami bywają też procedury. – Przez ostatnie 2 lata z poziomu ok. 15 mld „leżących na stole” na rynku (czyli pozostałych do skonsumowania na mocy danej umowy oraz w przetargach co najmniej ogłoszonych) doszliśmy do prawie 60 mld na koniec marca! To olbrzymia zmiana dla całego rynku. Wierzę, że rynek na to czekał – zadeklarował Mochocki. Pojawiająca się inwestycyjna „górka” jest jednak hamowana przez długotrwałe odwołania. – Trwają dziś chyba najdłużej w historii, a dotyczą nie tylko naszych przetargów. Jesteśmy traktowani w procedurze odwoławczej tak samo jak bardzo małe podmioty podlegające ustawie o zamówieniach publicznych: kwota, którą powinien wnieść odwołujący, jest taka sama niezależnie od wartości przetargu. KIO rozpatruje odwołania już miesiącami (2 i dłużej), a nie tygodniami (a 2 tygodnie to termin instruktażowy, jak się ostatnio dowiedziałem) – zgłosił zastrzeżenia.

Efekt jest łatwy do przewidzenia. – W niektórych przetargach jesteśmy 14-15 miesięcy od ogłoszenia i pół roku po wyborze najkorzystniejszej oferty, a nie widać końca postępowania. KIO wciąż nakazuje nam kolejne zmiany, a protestujący odwołują się do sądów, które również rozpatrują sprawy znacznie dłużej od instruktażowych 30 dni – kontynuował Mochocki.

Najświeższym przykładem jest przetarg na modernizację linii 38 na odcinku Białystok – Ełk (fragment Rail Baltica). – W sprawie skargi na decyzję KIO ze stycznia termin pierwszej rozprawy jest wyznaczony na czerwiec! Musimy iść jako cały rynek w kierunku zachowania procedury odwoławczej, ale dostosowania jej do skali postępowania: bezwzględnie i szybko podwyższyć stawkę za wniesienie skargi w największych przetargach – apelował członek zarządu PKP PLK. Jego zdaniem dla inwestycji o takim znaczeniu dla kraju jak Rail Baltica opłata powinna ważyć więcej w rękach potencjalnych wykonawców (tak by ci decydowali się na protest tylko, gdy faktycznie widzą poważne naruszenia procedury przez innych oferentów).

– Zatkanie KIO jest spowodowane tym, że było mało przetargów i ostra rywalizacja. Oferenci stosowali więc wszystkie możliwe chwyty, by zdobyć kontrakt – powtórzył swoją tezę prezes Multiconsult. – Mieliśmy niedawno kontrakt wygrany w październiku, ale umowę podpisaliśmy dopiero w lutym! Pokazuje to, jak długo można przeciągać procedurę. Zgadzam się, że takie przeciąganie powinno być nieopłacalne: gradacja opłat zniechęcałaby do pieniactwa – dodał.

Przetargi: Projektowanie lepiej rozdzielać od budowy

Według Wielopolskiego zarówno łączenie projektowania i budowania w jednym przetargu, jak i ich rozdzielanie ma wady i zalety. – „Projektuj i buduj” czasem przeradza się jednak w „buduj i poprawiaj” – ocenił prezes Multiconsult. PKP PLK według niego słusznie stosują od dawna raczej model „buduj”. – Jest on bezpieczniejszy, jeśli chodzi o przewidywalność kosztów. Zamawiającemu łatwiej też wtedy uzyskać to, czego naprawdę potrzebuje – uzasadnił.

– Polska kolej próbowała na początku okresu modernizacji (2007-2008) modelu „Projektuj i Buduj”, mimo ze większość inwestycji była wtedy i jest dziś pracami na istniejącej już infrastrukturze. Co gorsza, kilkadziesiąt lat temu często nie przykładano należytej wagi do inwentaryzacji wykonywanych wówczas prac. Dlatego właśnie ani dla nas, ani dla rynku wykonawczego przetargi te nie zakończyły się spektakularnym sukcesem – ocenił Mochocki.

Dlatego od kilkunastu już lat zarządca działa w modelu „Buduj” – i nie zamierza tego zmieniać. – Projektowanie nadal jest jednak obciążone dużymi wyzwaniami. Musimy korzystać z nowych technologii, takich jak choćby dynamicznie rozwijający się BIM. Zaplecze techniczne, sprzętowe i oprogramowanie zabezpieczyliśmy w ciągu ostatniego roku. Teraz wszystkie postępowania, które ogłaszamy, wykorzystują BIM. To skok niezbędny do tego, by efektywnie realizować inwestycje w przyszłości – podsumował.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/za-malo-przetargow-za-dlugie-odwolania-multiconsult-i-pkp-plk-o-bolaczkach-rynku-projektowego-104397.html#google_vignette

Rynek Kolejowy

E65: Przetarg na projekt kolejnego odcinka

Autor: Roman Czubiński | Data publikacji: 23-04-2026

PKP PLK ogłosiły przetarg na zaprojektowanie modernizacji magistrali E65 między Zawierciem a Będzinem. 31-kilometrowy odcinek zostanie rozbudowany o drugą parę torów, a prędkość maksymalna pociągów pasażerskich wzrośnie na nim ze 120 do 160 km/h.

Inwestycję podzielono na dwa zadania. Pierwsze obejmuje odcinek Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Będzin, drugie – Zawiercie – Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. Dla każdego z nich zarządca infrastruktury wymaga przygotowania koncepcji programowo-przestrzennych, projektów budowlanych i wykonawczych, dokumentacji dla przetargu „Buduj”, uzyskania kompletu decyzji umożliwiających rozpoczęcie budowy oraz pełnienia nadzoru autorskiego w czasie prac budowlanych.

Oferty można składać do 18 maja. Muszą one zachować ważność przez 120 dni. Warunkiem udziału w przetargu jest opracowanie w ciągu ostatnich 3 latach co najmniej jednej dokumentacji projektowej dla budowy lub przebudowy infrastruktury kolejowej o wartości nie mniejszej od 10 mln zł. Oferent, który będzie ubiegał się o realizacje obu zadań, musi spełnić warunek doświadczenia dla każdego z nich osobno (podać dwie różne zaprojektowane przez siebie inwestycje tego typu). O przyznaniu zamówienia zadecyduje wyłącznie cena.

Wykonawca będzie musiał zaprojektować infrastrukturę, po której pociągi pasażerskie będą mogły jeździć z prędkością 160 km/h (obecnie – 100-120 km/h), a towarowe – 120 km/h (dziś 80 km/h). Dotyczy to linii 1 oraz równoległej do niej, odbudowywanej linii 659 (po wydłużeniu z Będzina do Zawiercia będzie ona pełniła rolę drugiej, aglomeracyjnej pary torów na całym odcinku). Wartości te będą niższe na objętych zakresem zamówienia fragmentach linii 133, 154 i 162 (120 km/h), 160, 182 i 186 (120-140 km/h), 183 (60 km/h) i krótkiej łącznicy 705 (40 km/h). Maksymalna długość składów ma wynosić 750 m, a długość peronów – 200-400 m. Projekt ma pozwalać na realizację prac budowlanych etapami, zwłaszcza – jak zastrzega zamawiający – w zakresie liczby torów szlakowych i stacyjnych.

Późniejsze prace budowlane mają objąć potokową wymianę nawierzchni, wymianę sieci trakcyjnej, wzmocnienie podtorza, modernizację systemów sterowania ruchem kolejowym (z zabudową systemu ERTMS poziomu 2), a także przebudowę skrzyżowań z drogami na dwupoziomowe. Układy torowe stacji i posterunków mają zostać zoptymalizowane w sposób umożliwiający jak najszybszą jazdę (i tym samym – poprawiający przepustowość). Powstanie nowy przystanek o roboczej nazwie Dąbrowa Górnicza Zagłębie z peronami przy linii 659 (w kilku miejscach krawędzie peronowe mają zostać przeniesione z linii 1 właśnie do niej). W Dąbrowie Górniczej Ząbkowicach i Łazach powstaną nowe nastawnie, które zastąpią po kilka obecnych, przeznaczonych do wyburzenia.

Zakres zamówienia obejmuje też zaprojektowanie odbudowy linii 662 (Dąbrowa Górnicza Piekło – Dąbrowa Górnicza Huta Katowice). Ruch na niej zawieszono w roku 1990, a pozostałości rozebrano w 2007 r. Trasa ma zostać odbudowana w starym śladzie jako linia jednotorowa o prędkości maksymalnej 80 km/h. W Zawierciu zostanie zaś wybudowana nowa bezkolizyjna łącznica między parzystym torem linii 1 (z kierunku Katowic) a linią 182 do Tarnowskich Gór przez lotnisko w Pyrzowicach.

Na projektowanie, a następnie wykonanie prac budowlanych na odcinku Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Będzin przewidziano łącznie 5 lat i 9 miesięcy. Modernizacja drugiego, dłuższego fragmentu do Zawiercia ma zakończyć się później – po 6 latach i miesiącu od zawarcia umowy.

Przebudowa całego odcinka Zawiercie – Będzin ma być kontynuacją prowadzonych obecnie prac przy rozbudowie linii 1 oraz 139 na odcinku Będzin – Katowice Piotrowice. O ich zakresie więcej piszemy np. tutaj. Jak poinformował wczoraj zarządca infrastruktury, z końcem kwietnia zakończy się ważny etap inwestycji – do użytku zostanie oddanych osiem nowych wiaduktów przy stacji Katowice.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/e65-przetarg-na-projekt-kolejnego-odcinka-149286.html

 

Rzeczpospolita

Budowa dróg drożeje, rząd dołoży firmom

17 kwietnia 2026 | Pierwsza strona | Adam Woźniak

Rząd zwiększa waloryzację kontraktów o 5 pkt. proc., by zatrzymać rosnące ryzyko sporów i pozwów.

Rząd zdecydował o podniesieniu limitu waloryzacji nierentownych kontraktów drogowych. Jak zapowiedział Tomasz Kwieciński z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, pierwsze aneksy mają zostać podpisane z wykonawcami w wakacje. Obejmą one najstarsze kontrakty, które już osiągnęły dotychczasowy próg 15 proc.

Trzy dni wcześniej „Rzeczpospolita” podała, że branża budowlana grozi państwu pozwami łącznie nawet na 3 mld zł za niską waloryzację umów, które straciły rentowność po wybuchu wojny w Ukrainie i ostrzega przed zatrzymaniem budowy szybkich dróg. Niedawno Mostostal Warszawa odstąpił od wartej niemal 1 mld zł umowy na budowę S19 Domaradz–Krosno.

Firmy z branży pozytywnie oceniają decyzję rządu, choć wskazują na jej ograniczony zakres. – Każda tego typu informacja jest cenna i idzie w dobrym kierunku – podkreśla Marek Rytlewski, prezes Transprojektu Gdańskiego. Nie widzi jednak uzasadnienia, by w waloryzacji istniały jakiekolwiek limity. Eksperci zaznaczają, że obecne mechanizmy nie nadążają za wzrostem kosztów m.in. materiałów i energii.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1551282-Budowa-drog-drozeje-rzad-dolozy-firmom.html

 

Dziennik Gazeta Prawna

Koncyliacja sądowa szansą na łagodniejsze rozwiązanie sporu? Potwierdza to sądowy raport

Nadia Senkowska | 18 kwietnia

Koncyliacja sądowa, czyli metoda polubownego rozwiązania sporów, w której między dwie zwaśnione strony wkracza rozjemca, może pomóc usprawnić funkcjonowanie polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, szczególnie w sprawach gospodarczych. Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego w Sądzie Rejonowym Lublin-Wschód.

Raport obrazujący rolę i potencjał koncyliacji sądowej jest wynikiem badania przeprowadzonego w 50 sprawach, których referentami byli sędziowie VIII Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku. „To właśnie oni, opierając się na własnym doświadczeniu i wiedzy o specyfice poszczególnych postępowań, dokonali wstępnej selekcji spraw uznanych za potencjalnie nadające się do próby ugodowego rozwiązania” – czytamy w raporcie jednego z nich, sędziego Mateusza Półtoraka. Jak zaznaczono, jest on wynikiem pilotażowego programu prowadzonego w SR w zeszłym roku.

Raport: koncyliacja sądowa skuteczna w połowie spraw gospodarczych
Wyniki eksperymentu są jasne – połowa spraw, w których doszło do rzeczywistego spotkania stron z sędzią-koncyliatorem, zakończyła się ugodami. – Oznacza to, że co druga sprawa gospodarcza, w której strony podjęły dialog w tej formule, zakończyła się definitywnym rozwiązaniem sporu, bez konieczności prowadzenia dalszego postępowania dowodowego i wydawania wyroku – unaocznia sędzia Półtorak.

W eksperymencie kluczową okazała się okoliczność, w której sędzia pełniący funkcję koncyliatora nie był równocześnie tym wydającym orzeczenia czy decyzje procesowe, bo jego rola ograniczała się jedynie do pełnienia funkcji „neutralnego przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości, którego zadaniem było odformalizowane omówienie sporu ze stronami i ich pełnomocnikami oraz poszukiwanie płaszczyzny porozumienia”. A to oznacza, że podczas spotkania miał on przede wszystkim ułatwiać prowadzenie dialogu między stronami i ich pełnomocnikami.

W trakcie trwania eksperymentu odbyło się w sumie kilkadziesiąt spotkań informacyjno-koncyliacyjnych, a wielokrotne posiedzenia w tej samej sprawie konieczne były z powodu dalszych negocjacji lub wtedy, gdy swoje stanowisko zmieniła któraś ze strony. W raporcie zastrzeżono, że rzeczywiste ustalenia poczyniono w 40 z 50 wybranych spraw. W części bowiem koncyliacji nie dało się doprowadzić sprawy do końca z powodu nieobecności co najmniej jednej ze stron lub jej pełnomocnika. „Sprawy te z oczywistych powodów nie mogły wygenerować jakichkolwiek rezultatów ugodowych, lecz stanowią istotny sygnał dotyczący problemu frekwencji w polskich sądach” – czytamy.

W sumie – jeśliby przełożyć liczbę spraw zakończonych ugodą na liczbę wszystkich 50 spraw – wskaźnik powodzenia wynosi 42 proc. Jeśliby jednak liczbę tę przełożyć już na liczbę spraw, w których nie było zastrzeżeń dotyczących frekwencji – wskaźnik sięga 50 proc. A to pozwala na wysnucie wniosku, że w połowie tych, w których strony zjawiły się osobiście wraz z pełnomocnikami, udało się dojść do porozumienia.

Sędzia Mateusz Półtorak przedstawia więc jasny wniosek: przy koncyliacji sądowej wskaźnik zawieranych ugód jest wyższy niż wówczas, gdy stosowane są standardowe rozwiązania w polskim wymiarze sprawiedliwości. Barierą nie do pokonania pozostaje jednak brak frekwencji, ale ten problem nie ma nic wspólnego ze skutecznością samej metody.

– Uzyskane wyniki pozwalają na sformułowanie tezy, że koncyliacja sądowa stanowi wartościowe i wysoce efektywne uzupełnienie polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, szczególnie w sprawach gospodarczych – przekonuje autor raportu. Jak ocenia, systemowe wprowadzenie tej instytucji jest bardzo potrzebne, ale powinno zostać oparte na konkretnych filarach. Jednym z nich jest konieczność rozwoju kompetencji miękkich samych sędziów, co wiąże się z koniecznością uczestniczenia w szkoleniach, podczas których zdobędą oni wiedzę dotyczącą specyfiki psychologii konfliktu, technik negocjacyjnych i komunikacji interpersonalnej. Potrzebna jest też zmiana w kwestii postrzegania samego sądu – odejście od wizji instytucji wyrokującej, w kierunku „forum aktywnego poszukiwania konsensusu”.

Warto też postawić na edukację i świadomość prawną, bo promocja alternatywnych metod rozwiązania sporów wśród przedsiębiorców i obywateli, co pozwoli na szybkie i skuteczne ich rozwikłanie, to klucz do odciążenia sądów. Wreszcie wprowadzanie zmian nie obejdzie się bez modyfikacji przepisów, które powinny promować postawy ugodowe, np. poprzez zachęty fiskalne, a także dyscyplinować strony w kwestii osobistego wstawiennictwa.

Koncyliacja sądowa pomoże odczarować negatywny obraz sądów?
A jaka motywacja legła u podstaw przeprowadzonego badania? Jak przyznaje sędzia Półtorak: niewesołe wnioski wysnute po kilku latach orzekania w wydziale gospodarczym i świadomość „rosnącego rozdźwięku między społecznymi oczekiwaniami a rzeczywistością sądową”. – Wymiar sprawiedliwości postrzegany jest często przez pryzmat niewydolności, przewlekłości i formalizmu, co skutkuje erozją zaufania obywateli – podkreśla autor. Jego zdaniem sąd musi zacząć funkcjonować jako instytucja aktywnie wspierająca i prowadząca samych zainteresowanych przez konflikt w możliwie dogodnej i przyjaznej dla nich formie. – Tylko takie podejście – oparte na empatii i zrozumieniu istoty sporu, a nie tylko na chłodnej literze prawa – pozwala na odbudowę autorytetu wymiaru sprawiedliwości – diagnozuje sędzia.

W raporcie zastrzeżono również, że koncyliacja sądowa nie może być postrzegana jako konkurencja dla samej mediacji, bo oba te etapy mają prowadzić strony do ostatecznego rozwiązania sporu metodami alternatywnymi. I przypomniano, że ta druga prowadzona jest przez specjalistę, co pozwala uczestnikom „pogłębić proces rozwiązywania konfliktu w bardziej intymnej atmosferze”.

– Dla stron, które najpierw doświadczyły koncyliacji, mediacja przestaje być obcą koncepcją. Dla sędziów, którzy zobaczyli skuteczność koncyliacji, mediacja przestaje być teoretycznym wymogiem ustawy. Dla mediatorów zaś, koncyliacja to nie konkurencja, lecz system, który kształtuje świadomość społeczną na temat alternatywnych metod rozwiązywania sporów – podsumowano w raporcie. Co – jak skonkludowano – ma szansę przyczynić się do odbudowy zaufania do wymiaru sprawiedliwości i przekształcenia sądownictwa w system obywatelowi bardziej przyjazny.

https://edgp.gazetaprawna.pl/prawo/prawnik/artykuly/11234734,koncyliacjasadowaraportlublinwschodskutecznoscugodysprawygospodarcze.html

Wnp

1. EEC 2026: Port Polska i wielkie projekty. Jak usprawnić inwestycje publiczne w Polsce?

Jakub Lachert | Dodano: 23 kwietnia 2026

Sprawne łączenie krajowych i unijnych pieniędzy na inwestycje publiczne to dla Polski duże wyzwanie. Uczestnicy debaty o inwestycjach publicznych podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego wskazali na potrzebę koordynacji na wielu szczeblach, audytu procedur i długofalowej strategii.

  • Rząd i eksperci wskazują, że bez koordynacji, audytu i strategii Polska nie wykorzysta w pełni środków na inwestycje publiczne i infrastrukturę.
  • W debacie „Inwestycje publiczne” podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego padły przykłady z praktyki: specustawa drogowa jako wzór dla Czech oraz ryzyka i bariery, z którymi mierzą się samorządy i wykonawcy.
  • W dyskusji udział wzięli: Andrzej Adamczyk, Marcin Michalski, Władysław Ortyl, Adam Poliński, Artur Rudnicki, Małgorzata Szczepańska, Marita Szustak, Jan Szyszko. Debatę poprzedziło wystąpienie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
  • W tle są duże projekty i finansowanie: budowa Portu Polska ma ruszyć w 2026 r., a do Polski w 2026 r. ma trafić 100 mld zł z KPO.

Polska wdraża długoletni plan rozwoju inwestycji publicznych, o którym wspominała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas dyskusji „Inwestycje drogowe” na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Według przedstawicielki rządu nie ma rozwoju i nowoczesności bez inwestycji publicznych, które nie są wrogami gospodarki wolnorynkowej.

Wręcz przeciwnie, są niezbędne – podkreślała Pełczyńska-Nałęcz.

Czesi uczyli się od Polaków sprawnej realizacji budowy dróg
Rozwój inwestycji publicznych był również dużym sukcesem realizowanym podczas działania poprzedniego rządu, co podkreślał przedstawiciel opozycji parlamentarnej.

Andrzej Adamczyk, poseł na Sejm RP, minister infrastruktury w latach 2018-2023, zauważył, że Polska jest gotowa do realizacji wielkich inwestycji publicznych; jako przykład podał specustawę drogową, która stała się inspiracją dla podobnych rozwiązań w Czechach.

W latach 2017-2019 czescy urzędnicy odbywali staże w Polsce, ucząc się, jak sprawnie realizować budowy dróg, co zaowocowało zmianami w czeskim prawie – podkreślał polityk.

Kolejnym elementem układanki związanej z powodzeniem inwestycji publicznych jest dobra współpraca rządu z samorządem. To właśnie władze regionalne mają często najlepszą znajomość tego, jak absorbować środki UE, co podkreślał Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego.

W jakimś wymiarze ten układ takiego planowania i koordynowania wymaga synergii przy licznych projektach i wiąże się z rygorami funduszy europejskich – zaznaczył Ortyl.

Inwestycje samorządowe są obarczone jednak pewnym ryzykiem, o czym wspomniał Adam Poliński, wiceprezes zarządu, dyrektor infrastruktury w UNIBEP, który zwrócił uwagę na to, że w przypadku niektórych inwestycji lokalizacja, np. w pobliżu granic z Rosją czy Białorusią, może być rozpatrywana jako ryzykowna.

To ograniczenie nie dotyczy branż technologicznych, przy rozwoju, których lokalizacja nie ma aż tak dużego znaczenia – zaznaczył Poliński.

Czołowa polska inwestycja infrastrukturalna przechodzi z fazy projektowej do budowlanej
Port Polska, według przedstawiciela zarządu spółki, ma ruszyć w tym roku już nie jako projekt na papierze, a w pełni realizowany projekt.
Marcin Michalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny, Port Polska – podkreślił, że w drugiej połowie bieżącego roku ma ruszyć budowa Portu Polska, która da zatrudnienie 2 tysiącom osób. W kolejnym roku przy budowie największego portu lotniczego w kraju będzie pracowało już 6 tys. osób, a w szczycie budowy w latach 2028-2030 aż 16 tys. osób znajdzie zatrudnienie przy projekcie.

Później to się przełoży na liczbę pracowników, która będzie na lotnisku i w obszarze okołolotniskowym. To jest ponad 35 tysięcy osób – podkreślał Michalski.

Jednocześnie ta inwestycja będzie wymagała również wielu nakładów finansowych, a żeby stała się dochodowa, Port Polska musi przejąć ruch lotniczy obliczany na 34 mln pasażerów rocznie.

PKP PLK wprowadziło wiele rozwiązań, które proponuje teraz MAP. MŚP nadal mają problemy
Kiedy czytam teraz katalog dobrych praktyk, który pokazał się w Ministerstwie Aktywów Państwowych, mający zaktywizować polski potencjał i przemysł, to zauważam, że myśmy wiele tych praktyk już wdrożyli, począwszy od obniżenia gwarancji czy dzielenia zamówień. Myśmy wiele tych dobrych praktyk na poziomie dokumentów bazowych w PKP PLK wprowadzili – zaznaczyła Marita Szustak, prezes zarządu Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, prezes zarządu Track Tec Construction.

Szustak skrytykowała powrót do gigantycznych zamówień „miliard plus”. – Ten wolumen jest ogromny. Brakuje tych przetargów dla małych i średnich przedsiębiorstw na poziomie między sto a pięćset milionów, żeby je aktywizować. Nie chodzi o definicję local content, ale o to, żeby tak określać przedmiot zamówienia, żeby nie ograniczać warunków równej konkurencji dla firm, które rozwijają się tylko w Polsce i nie mają dostępu do żadnych innych źródeł – skonstatowała przedstawicielka branży kolejarskiej.

„Budować bardziej efektywnie i skromnie, a nie na pokaz”
Istotnym elementem przy planowaniu inwestycji jest racjonalne jej gospodarowanie. Polska ma sporo pieniędzy na inwestycje infrastrukturalne, ale od tego, jak je wykorzysta, będzie zależał późniejszy rozwój kraju.

– Patrząc przez doświadczenie różnych krajów, najistotniejsze jest skupianie się na tym, żeby wprowadzić inwestycję infrastrukturalną jak najmniejszym kosztem jednostkowym – tłumaczył Artur Rudnicki, Country Coordinator for Poland, EIB Advisory, Grupa Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Polsce.

Myślę, że to jest rzecz, nad którą można by w Polsce zacząć pracować, żeby budować bardziej efektywnie i skromnie, a nie na pokaz. W przypadku niektórych inwestycji infrastrukturalnych można pójść w stronę Hiszpanii, a może model szwajcarski czy skandynawski jest lepszy – dodał Rudnicki.

Kolejnym elementem, który wpływa na efektywność i sprawność procesu inwestycyjnego jest kwestia przewlekłości procedur administracyjnych na szczeblu zarówno rządowym, jak również samorządowym, co podkreśliła Małgorzata Szczepańska, dyrektor generalna w Najwyższej Izbie Kontroli.

Sprawne przeprowadzenie audytu może tę sytuację poprawić i wprowadzić systemowe rozwiązania.

Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, kiedy samo przygotowanie inwestycji, uzyskanie pozwoleń trwa przy niektórych inwestycjach dłużej niż sam proces jej realizacji, a potem jeszcze jest kolejny wydłużony proces odbioru, to są to obszary, które można zaudytować i powiedzieć, że należy coś zmienić, czy to w przepisach, czy w podejściu – zaopiniowała Małgorzata Szczepańska.

Polska może liczyć na duży zastrzyk inwestycyjny. Nie wszystko jednak da się łatwo zrealizować
Jan Szyszko, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, stwierdził, że w tym roku do Polski ma trafić 100 miliardów złotych z KPO. Pierwsza duża transza ma trafić do Polski pod koniec maja.

– Ten wniosek był składany jeszcze w grudniu, ale tryby Komisji Europejskiej „mielą w swoim niespiesznym tempie”, co zauważył wiceminister.

W późniejszych miesiącach możemy liczyć na kolejne transze z KPO, jak również dodatkowe pieniądze z funduszy unijnych na infrastrukturę, klimat i środowisko.

– Oczywiście były takie inwestycje z KPO, które musieliśmy rewidować z Komisją Europejską. Pojawiały się dylematy: czy chcemy kupować sprzęt z Chin, np. autobusy elektryczne, czy nie wykorzystać tych pieniędzy, ponieważ europejskie fabryki miały już wyczerpane zapasy – przyznał Jan Szyszko.

Wiceminister zwrócił uwagę także na pewien paradoks. – Wiele europejskich fabryk, w tym polskich, było w stanie produkować niskoemisyjne autobusy w tym czasie, natomiast na to nie pozwalały unijne przepisy, żeby je produkować zamiast elektryków.

https://www.wnp.pl/budownictwo/eec-2026-port-polska-i-wielkie-projekty-jak-usprawnic-inwestycje-publiczne-w-polsce,1055143.html

2. Rząd chce usprawnić realizację inwestycji. Minister na EEC ujawnił kroki, które mają w tym pomóc

Michał Wroński | Dodano: 22 kwietnia 2026

– Zależy na tym, aby jeszcze w tym roku pod obrady Sejmu trafiła ustawa o usprawnieniu procesu inwestycyjnego – zapowiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Podczas swego wystąpienia na Europejskim Kongresie Gospodarczym poinformował również o pracach nad pakietem deregulacji w budowlance. – Partnerstwem w tym obszarze jest konieczna zmiana, jeżeli chodzi o prawo zamówień publicznych oraz usprawnienie funkcjonowania Krajowej Izby Odwoławczej – wyjaśnił.

  • Podczas wystąpienia na Europejskim Kongresie Gospodarczym minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że chce, by jeszcze w 2026 roku Sejm zajął się ustawą przyspieszającą proces inwestycyjny.
  • Resort zapowiada też deregulację w budowlance, ograniczenie zbędnych decyzji oraz usprawnienie procedur i biurokracji dla mniejszych inwestycji.
  • – Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł przedstawić główne jego założenia. Partnerstwem w tym obszarze jest konieczna zmiana, jeżeli chodzi o prawo zamówień publicznych oraz usprawnienie funkcjonowania KIO – ujawnił minister.

Duże pieniądze to nie wszystko. Resort zapowiada zmiany legislacyjne
– Najważniejsze kwestie z mojego punktu widzenia dotyczące wielkich inwestycji to przede wszystkim pieniądze, po drugie legislacja, po trzecie sprawność operacyjna – stwierdził minister Klimczak podczas swego wystąpienia w trakcie sesji „Wielkie programy infrastrukturalne”.

Podkreślił, że budżet kierowanego przez niego resortu zwiększył się z 58 do 100 miliardów zł, ale zwrócił też uwagę na konieczność przyśpieszenia procesu inwestycyjnego.

– Dlatego bardzo mi zależy na tym, aby jeszcze w tym roku pod obrady Sejmu trafiła ustawa o usprawnieniu procesu inwestycyjnego. Mamy ją dzisiaj w opinii Komitetu Wspólnego Rządu i Samorządu i liczę na samorządowców. Wasza opinia jest superważna dla nas – zaznaczył Klimczak.

Przypomniał też o przymiarkach do nowelizacji rozporządzenia w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko tak, aby dla części inwestycji drogowych usunąć konieczność uzyskiwania oceny oddziaływania na środowisko.

– To jest ważne dla mniejszych inwestycji, ponieważ chcemy, aby dotychczasowy próg jednego kilometra zastąpić progiem na dwa i na cztery kilometry, kiedy nie ma obowiązku wydawania decyzji środowiskowej. Dla każdego samorządowca jest to superistotna sprawa. Chciałbym, aby w tym obszarze odkorkowały się procedury i biurokracja, żebyśmy tak nie angażowali urzędników, ale z drugiej strony, żeby tempo w tych mniejszych inwestycjach było także bardzo duże – wskazał Dariusz Klimczak.

Polska ma się znaleźć w europejskiej czołówce pod względem tempa realizacji procesów inwestycyjnych
W trakcie swego wystąpienia minister infrastruktury poinformował też, że wspólnie z ministrem Maciejem Berkiem pracuje nad pakietem deregulacyjnym w budowlance. Ma on wyeliminować niepotrzebne decyzje, które opóźniają i narażają na niepotrzebne koszty proces inwestycyjny.

– Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł przedstawić główne jego założenia. Partnerstwem w tym obszarze jest konieczna zmiana, jeżeli chodzi o prawo zamówień publicznych oraz usprawnienie funkcjonowania Krajowej Izby Odwoławczej – ujawnił minister.

– To jest absolutnie konieczne i cieszę się, że wszyscy partnerzy tego procesu zgadzają się i wykonamy kilka kroków naprzód. Na początku ten podstawowy, najważniejszy, a później te, które postawią nas w czołówce europejskiej, jeżeli chodzi o państwo, w którym proces inwestycyjny, prawo zamówień publicznych i kontrolowanie tych zamówień będzie sprawne i szybkie i przede wszystkim sprawiedliwe – zapowiedział Klimczak.

https://www.wnp.pl/budownictwo/rzad-chce-usprawnic-realizacje-inwestycji-minister-na-eec-ujawnil-kroki-ktore-maja-w-tym-pomoc,1054546.html

3. Koniec decyzji o warunkach zabudowy. Nowy sposób na zabezpieczenie

Autor: MG | Dodano: 22 kwietnia 2026

Prace nad planami ogólnymi nabierają tempa, a ich wprowadzenie może istotnie zmienić sytuację na rynku nieruchomości i przełożyć się na wyceny działek. Właściciele coraz częściej składają wnioski o warunki zabudowy, choć nie zapewnia to pełnej ochrony. Dlatego rośnie zainteresowanie dodatkowymi formami zabezpieczenia, takimi jak spółki czy fundacje rodzinne.

  • Samorządy pracują nad planami ogólnymi, które mogą na długie lata wpłynąć na wartość nieruchomości.
  • Eksperci podkreślają, że uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy nie daje trwałej gwarancji zachowania statusu działki budowlanej.
  • W związku z tym właściciele coraz częściej sięgają po dodatkowe zabezpieczenia, takie jak jednoosobowe spółki z o.o. czy fundacje rodzinne.

Jak pisaliśmy w WNP, w wielu gminach trwają prace nad wdrożeniem planów ogólnych, które na długie lata przesądzą o wartości nieruchomości. Samorządy mają czas do 31 sierpnia 2026 r. na ich uchwalenie – dokumenty te zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

W związku ze zmianami przepisów urzędy obserwują wyraźny wzrost liczby wniosków o wydanie warunków zabudowy na dotychczasowych zasadach. Właściciele działek próbują w ten sposób zabezpieczyć sobie możliwość budowy domu przed wejściem w życie nowych regulacji.

Koniec decyzji o warunkach zabudowy. Nowy sposób na zabezpieczenie
„Dziennik Gazeta Prawna” zwraca jednak uwagę, że samo otrzymanie warunków zabudowy na dotychczasowych zasadach może nie zapewnić, że działka na stałe zachowa status budowlany ani że w przyszłości przejdzie na dzieci wraz z możliwością zabudowy.

Na czym polega problem? Radczyni prawna Agnieszka Grabowska-Toś w rozmowie z „DGP” wyjaśnia, że w orzecznictwie sądów dotyczących dziedziczenia uprawnień wynikających z decyzji o warunkach zabudowy nie ma pełnej jednolitości, jednak dominują interpretacje niekorzystne dla spadkobierców.

Sądy podkreślają, że WZ daje inwestorowi prawo do uzyskania wiążącej informacji o tym, jak można zagospodarować nieruchomość, ale to prawo jest związane z konkretną osobą, a nie z samą działką. Dla tego samego terenu mogą być wydane różne decyzje na rzecz różnych podmiotów, a jeden wnioskodawca może uzyskać kilka decyzji dotyczących różnych inwestycji – podaje dziennik.

W praktyce przyjmuje się zatem, że prawa wynikające z decyzji o warunkach zabudowy nie przechodzą na spadkobierców.

Zakaz nowej zabudowy? Znaleźli nowy sposób na zabezpieczenie
„DGP” informuje, że w związku z tym coraz częściej właściciele nieruchomości zakładają jednoosobowe spółki z o.o. i przenoszą na nie decyzje WZ.

Dzięki temu spółka może się stać bankiem decyzji WZ. Decyzje są trzymane w spółce i w razie potrzeby przenoszone na inny podmiot, a ich istnienie jest zabezpieczone – wyjaśnia adwokat Maciej Obrębski.

Alternatywnym rozwiązaniem jest fundacja rodzinna, do której – podobnie jak w przypadku spółki – można przenieść decyzje o warunkach zabudowy na analogicznych zasadach.

https://www.wnp.pl/budownictwo/koniec-decyzji-o-warunkach-zabudowy-nowy-sposob-na-zabezpieczenie,1054431.html

 

 

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 09.04.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Połączenie S3 z czeską D11 w tym roku

Autor: Redakcja | Data publikacji: 08-04-2026

W tym roku ma być gotowy 3-kilometrowy odcinek łączący drogę ekspresową S3 z czeską D11 – przekazał minister infrastruktury Dariusz Klimczak po spotkaniu z ministrem transportu Republiki Czeskiej Ivanem Bednárikiem.

Rozmowy szefów resortów odpowiedzialnych za transport w dwóch sąsiadujących krajach koncentrowały się na pogłębieniu współpracy w zakresie synchronizacji inwestycji infrastrukturalnych.

Wśród inwestycji o kluczowym znaczeniu tak dla Polski, jak i Czech jest m.in. droga D11, która po czeskiej stronie stanowi kontynuację naszej drogi ekspresowej S3. Po stronie polskiej ekspresowa trójka jest już gotowa. Prowadzi ruch od portów morskich w woj. zachodniopomorskim właśnie w stronę południowej granicy, jednak obecnie ruch po niej kończy się kilka kilometrów przed granicą. Powodem jest brak kontynuacji w Czechach. Oznacza to, że towarowy ruch międzynarodowy nie może korzystając z tej trasy przekraczać granicy w stronę południa Europy.

To ma się zmienić. – Strona czeska potwierdziła gotowość do zakończenia D11 w możliwie najkrótszym terminie – przekazał po spotkaniu Dariusz Klimczak. Jak podał, 3-kilometrowy odcinek łączący autostradę D11 z Polską ma być zakończony w tym roku. Kolejne etapy obejmą budowę odcinków przez Trutnov i Jaroměř o łącznej długości 43 km.

Minister infrastruktury poinformował, że inwestycja ta będzie współfinansowana z mechanizmu SAFE.

Podczas spotkania ministrowie omówili także projekty Kolei Dużych Prędkości w Polsce i Czechach oraz umowę w sprawie budowy mostu granicznego na Olzie. Tematem rozmów była także współpraca na forum Unii Europejskiej w sprawie maksymalizacji pozyskiwania środków z budżetu UE na lata 2028–2034, zwłaszcza w obszarach związanych z mobilnością wojskową oraz rozwojem infrastruktury.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/polaczenie-s3-z-czeska-d11-w-tym-roku–99509.html

2. Oferty na remont DK9 i łącznicy S7 droższe od budżetu

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 08-04-2026

Minął termin składania oferty w przetargu na remont nawierzchni dróg krajowych w podziale na dwie części: drogi krajowej nr 9 od Nietuliska Dużego do Nietuliska Małego oraz łącznic drogi ekspresowej S7 w obrębie węzła Skarżysko-Kamienna Południe. Do kieleckiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęło kolejno sześć i pięć ofert, jednak wszystkie przekraczają zakładane budżety.

Remonty będą kontynuacją działań dla poprawy stanu nawierzchni świętokrzyskich dróg krajowych prowadzonych w poprzednich latach. W 2025 roku wymieniono nawierzchnię na dwóch 800-metrowych odcinkach DK9 w Nietulisku, sąsiadujących z półkilometrowym fragmentem trasy wyremontowanym rok wcześniej.

W 2024 roku remont przeszedł także drugi, nieco oddalony odcinek DK9. Obecnie łączna długość odcinków z nową nawierzchnią w Nietulisku wynosi 2,6 km. W tym roku wyremontowanych zzostanie kolejne 700 metrów, co oznacza, że długość nieprzerwanego ciągu DK9 z odświeżoną nawierzchnią wzrośnie do 3,3 km.

Prace obejmą wymianę dwóch warstw nawierzchni, wykonanie oznakowania poziomego i uporządkowanie poboczy. Na realizację zadania – wyłoniony w przetargu wykonawca – będzie miał trzy miesiące od podpisania umowy. Remont przejdzie odcinek od km 58+043 do 58+744.

W podobnym zakresie wyremontowane zostaną łącznice po wschodniej stronie węzła S7 Skarżysko-Kamienna Południe. Ich łączna długość to prawie 400 metrów. Prace prowadzone będą przez cztery miesiące.

W przetargu na remont nawierzchni DK9 wpłynęło sześć ofert. Zamawiający zamierzał przeznaczyć na zadanie 860 tys. zł, podczas gdy najtańsza oferta – złożona przez firmę Piotr Cieśla F.H.U. „Kowex” – opiewa na kwotę 918 tys. zł. Najdroższa jest natomiast oferta firmy Trakt na 1,19 mln zł. Pozostałe oferty to: Strabag – 1,03 mln zł; Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych „Fart” – 971 tys. zł; PBI Infrastruktura – 1,18 mln zł oraz „Budromost-Starachowice” – 970 tys. zł.

W drugiej części zadania zgłosiło się pięciu wykonawców. Budżet GDDKiA na tę inwestycję to 422 tys. zł, a najtańsza oferta wynosi 568 tys. zł i również została złożona przez Piotr Cieśla F.H.U. „Kowex”. Tutaj natomiast najdroższy jest Zakłąd Robó Drogowych DUKT z kwotą 822 tys. zł. Pozostałe oferty to: Strabag – 646 tys. zł; Trakt – 757 tys. zł oaz „Budromost-Starachowice” – 605 tys. zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/oferty-na-remont-dk9-i-lacznicy-s7-drozsze-od-budzetu-99506.html

Rynek Kolejowy

1. Z kim PESA będzie budować pociągi KDP? „Rozmowy z więcej niż jednym partnerem”

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 31-03-2026

Z kim PESA stanie do przetargu na dostawy taboru KDP dla PKP Intercity? To często zadawane pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi, choć, jak zdradza nam prezes PESY, firma rozmawia o współpracy z więcej niż jednym potencjalnym partnerem. PESA chce też budować pociągi już nie tylko ze stali, ale również z aluminium. Kiedy więc firma wejdzie w tę technologię?

Wielkimi krokami zbliża się termin otwarcia ofert w przetargu na zakup co najmniej 20 jednostek KDP dla PKP Intercity. Przewoźnik może rozszerzyć zamówienie o nawet 35 kolejnych pociągów, co czyni ten przetarg dość atrakcyjnym kąskiem dla producentów taboru. Wątek postępowania był poruszany w Łodzi podczas Kongresu Kolei Dużych Prędkości (relację z debaty poświęconej temu zamówieniu można znaleźć tutaj). Podczas Kongresu udało nam się również porozmawiać z prezesem PESY, Krzysztofem Zdziarskim, którego pytaliśmy o to z kim PESA będzie współpracować w tym przetargu. Zapytaliśmy także o pojazdy mniejszych prędkości niż 300 km/h oraz o budowę pociągów z aluminium, a nie ze stali.

Jakub Rosler, Rynek Kolejowy: Jesteśmy na kongresie KDP w Łodzi, muszę więc o to zapytać. Ze sceny powiedział Pan, że weźmiecie udział w tym przetargu PKP Intercity na tabor na 300 km/h+, ale kluczowe pytanie brzmi: z kim – i czy będzie to Talgo, czy nie?

Krzysztof Zdziarski, prezes zarządu PESA Bydgoszcz: Nie chciałbym o tym mówić, bowiem nasze rozmowy trwają. Mogę powiedzieć tyle że rozmawiamy z więcej niż jednym, potencjalnym partnerem. Z którym? Tego nie zdradzę, ale takie rozmowy są.

Myślę, że wszystko będzie jasne do końca tego miesiąca lub do pierwszej połowy kwietnia – i wtedy będziemy mogli jasno powiedzieć, z kim pójdziemy do przetargu PKP Intercity na tabor KDP. Wiadomo, że chcemy, żeby to było jak najlepsze rozwiązanie dla PES-y, a więc również dla Polski, bo jesteśmy jednak firmą, której właścicielem jest publiczna instytucja, czyli PFR. Taka jest moja rola jako prezesa tej firmy, żeby wybrać dla niej najlepsze rozwiązanie.

Jak patrzycie na te liczby zamawianych pojazdów – 20+35 przez PKP intercity oraz około 40 pojazdów na 300 km/h+ dla poolu CPK – to czy z Waszej perspektywy to są duże liczby i mogą stanowić jakąś ważną część Waszego portfela zamówień?

Nie chciałbym być lokalnym mędrcem i się wymądrzać. Natomiast patrząc na inne kraje, o bardzo podobnej pozycji gospodarczej do naszej, uważam, że planowanie na dłuższą metę linii na 350 km/h z ruchem pociągów 200 km/h prędzej czy później ją spowolni, gdy będziemy uruchamiać coraz to nowe kursy. Jestem przekonany, że taki popyt na szybkie podróże koleją po prostu będzie i będzie to wymagało kolejnych połączeń.

Widzimy, co dzieje się z biletami na najważniejszych liniach – do Krakowa czy Gdańska – i to mimo dołożenia kolejnych, konkurencyjnych połączeń. Mimo tego nadal sporo osób wybiera samochód, więc jest ten potencjał dla kolei dla ich przejęcia. Na Linii Y będzie to samo, dlatego jestem przekonany, że po budowie infrastruktury na 350 km/h i jeździe z taką prędkością popyt na takie podróżowanie będzie rósł i to szybko.

Z drugiej strony PESA jest firmą (i myślę, że to demonstrujemy) ambitną i nastawioną na rozwój. My nie porywamy się z motyką na słońce i staramy się doręczać coraz więcej jakości, także jakości technicznej. No i przede wszystkim, chyba to nas też w stosunku do innych wyróżnia, że jesteśmy mocno aktywni za granicą i zdobywamy tam całkiem sporo zamówień. Walidujemy to, co tam robimy i się tego nie boimy.
Przyjmujemy słowa krytyki, przyjmujemy też słowa pochwał i wnioski z nich wprowadzamy rozwijając pojazdy lub usługi. To sprawia, że będziemy zwiększali obszary naszej działalności – również na płaszczyźnie high speed, stąd moje słowa o high speed family we wcześniejszej debacie, do której my wchodzimy z pozycji prędkości 200 km/h i może później 250 km/h w zależności od tego, jak szybko będzie to potrzebne.
Przykładem tego, o czym mówię jest nasz kontrakt dla RegioJet. Przewoźnik zamówił u nas pojazdy na 200 km/h, my je robimy i to naprawdę w szybkim tempie, bo uważaliśmy, że to nie jest jeszcze tak duży skok w stosunku do tego, co robiliśmy, stąd robimy te pociągi ze stali.

Do prędkości 250 km/h pewnie trzeba będzie podejść w nieco spokojniejszym tempie i wykonać te pojazdy już w technologii aluminiowej. My aktualnie się już do tego przygotowujemy i pozyskujemy pozwolenia na budowę hali konstrukcji aluminiowych na terenie naszej fabryki w Bydgoszczy. Szukamy też partnerstwa technologicznego do budowy tego rodzaju pojazdów.

Wiadomo, że jak zbudujemy tę halę, to będziemy chcieli ją zapełnić konstrukcjami, tak jak dzieje się to aktualnie z resztą naszych hal. Na pewno będzie nam bardzo po drodze z high speed family.

Czy od razu będziemy szli na 350 km/h? Na pewno nie. Porównam to do Formuły 1. Najpierw kierowca startuje w Formule 5, potem czwartej, trzeciej aż trafia do najwyższej klasy, jeśli mu się udaje. I to wcale nie dlatego, że nie ma dobrych kierowców, tylko dlatego, że takich osób potrzeba 20 czy 22 do F1. I w przypadku tych dużych prędkości jest identycznie, też nie byle jakie „stajnie” czekają na wejście do tego ekskluzywnego klubu F1 i z nami jest identycznie. Branża kolejowa zmienia się dynamicznie. Przypomnę, że jeszcze niedawno znaczącym graczem był choćby Bombardier, a dziś jest on już tylko wspomnieniem.

W branży dzieją się różne rzeczy – firmy upadają, łączą się, albo przejmują mniejsze podmioty i pączkują, do tego coraz częściej dochodzi też do zmiany profilu tych firm. Przecież teraz dla przedsiębiorstw kolejowych łakomym kąskiem jest defence, gdzie też mamy skomplikowane pojazdy – pod trochę innym profilem, ale też jest w nich bardzo dużo spawania i bardzo dużo pracy z metalem. My pracujemy teraz bardziej z cienkimi metalami, oni z grubymi, ale tam ta wysoka technologia i niezawodność jest kluczem.

Więc wiele się jeszcze może stać, a moją odpowiedzialnością jako prezesa, odpowiedzialnością naszego zarządu, odpowiedzialnością naszych właścicieli jest to, żebyśmy dotrzymywali kroku. Taka jest nasza ambicja narodowa. Tam, gdzie musimy się nauczyć, jesteśmy podwykonawcą czy drugą linią – a tam, gdzie możemy, już próbujemy swoje produkty plasować, także za granicą, żeby ten rynek się dla nas rozszerzał. To jest strategia firmy w pigułce.

Wspomniał Pan o budowie pojazdów z aluminium. Do tej pory budujecie w stali, stajecie się w tym coraz lepsi, a co właśnie z pracą z lżejszym aluminium? Chcecie iść w tym kierunku, planujecie budowę hali do budowy konstrukcji aluminiowych – czy będzie to więc dla PESY rewolucja, czy ewolucja?

Tak, to prawda, że w ramach aktualnie realizowanych inwestycji planujemy budowę hali do produkcji konstrukcji aluminiowych, o czym wspomniałem wcześniej. Aktualnie pozyskujemy zgody i pozwolenia na budowę dla tego obiektu. Oczywiste jest więc, że będziemy chcieli tę halę wypełnić konstrukcjami i pojazdami, natomiast sam budynek i maszyny to nie wszystko – potrzebujemy know-how i tej technologii, czy właściwie partnerstwa technologicznego, żeby wejść w ten metal i zacząć to po prostu robić.

My aktualnie sami robimy już części karoserii z aluminium – mam tu na myśli dachy do lokomotyw. To dla nas dobry trening przed budową całego pojazdu z aluminium. Kolejnym krokiem będzie dla nas wybór pojazdu, którzy przeprojektujemy z myślą o tym, żeby zbudować właśnie jego wersję aluminiową. Pewnie będzie to jeden z bardziej rozpoznawalnych pojazdów w naszym portfolio, a więc zakładam, że to będzie któraś z jednostek regionalnych. My tego nie traktujemy jako wielkiego wow, tylko jako naturalny kierunek rozwoju.

Nam do tej pory projekty stalowe bardzo dobrze się sprawdzały, bo stal jest łatwiejsza w takich mniejszych naprawach niż aluminium – a musimy pamiętać, że w naszym regionie Europy gdzie jesteśmy aktywni i chcemy dostarczać pojazdy, incydentów ze zwierzyną jest naprawdę dużo i w przypadku stali możemy te pojazdy znacznie szybciej naprawiać i przywracać do ruchu. Chcemy się jednak rozwijać i iść również w kierunku pojazdów coraz lżejszych i bardziej energooszczędnych, tak więc czas na aluminium.

To jest perspektywa, myślę, trzech lat, żeby ten pojazd skonstruować i zbudować. W ciągu pół roku powinny być już pierwsze szkice i projekty.

Czy w tym przypadku będzie konieczne skorzystanie z technologii i doświadczeń jakiegoś potencjalnego zewnętrznego partnera, czy zrobicie to sami?

Na pewno będziemy korzystać chociażby z dostawcy odpowiednich profili, którzy również uczestniczą w projektowaniu z użyciem tych materiałów. Na pewno będziemy się uczyć tego aluminium razem z partnerami. Czy będą to jacyś partnerzy również kolejowi? Zobaczymy. Na razie jesteśmy w dobrej sytuacji, bo są partnerzy zainteresowani taką współpracą i mamy z kim o tym rozmawiać.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/z-kim-pesa-bedzie-budowac-pociagi-kdp-rozmowy-z-wiecej-niz-jednym-partnerem-136528.html

2. PKP Intercity ma już wagony barowe i 1 klasy od SKPL

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 01-04-2026

Dzisiaj, 1 kwietnia, do PKP Intercity dotarł transport pierwszych używanych wagonów od SKPL. Przewoźnik ma już 7 wagonów 1 klasy oraz dwa wagony barowe. To tabor, który kiedyś służył w Kolejach Niemieckich, a który może kursować 200 km/h i wyjeżdżać za granicę. Czekamy więc na ich debiut w składach IC.

Przełom marca i kwietnia bieżącego roku to dobry czas dla PKP Intercity. Przewoźnik wprowadził bowiem do służby pierwsze z 50 używanych wagonów zakupionych od DB – więcej o ich premierowym kursie można przeczytać tutaj. Poza wagonami 1 i 2 klasy, które IC kupiło na własność, przewoźnik wynajął też na kilka lat kolejne wagony 1 klasy, a także wagony barowe od SKPL Cargo.

Przypomnijmy, że na początku roku opisywaliśmy transport używanych wagonów z Niemiec do Polski – zarówno 1 klasy jak i barowych. Wówczas nie mieliśmy potwierdzenia, do kogo należą wagony. Teraz jednak wiemy już, że nabyło je SKPL Cargo. Jak wynika z naszych informacji, wagony trafiły do Jasła, gdzie przechodzą przeglądy i są oklejane w nowe barwy.

Jak przekazał nam kilka dni temu członek zarządu PKP Intercity Adam Wawrzyniak, przedstawiciele przewoźnika oraz spółki WARS niedawno gościli w Jaśle, żeby na własne oczy zobaczyć postępy przy ich przystosowaniu do służby w Polsce. Wygląda na to, że debiut tego taboru w pociągach PKP Intercity jest bliższy niż myśleliśmy, bowiem – jak wynika z naszych informacji – pierwsze wagony dotarły dzisiaj (1 kwietnia) do bazy PKP Intercity w Warszawie. SKPL notuje opóźnienie, bowiem pierwotne zapowiedzi mówiły o tym, że pierwsze wagony miały wejść do służby jeszcze w grudniu. Ostra zima zatrzymała jednak transport po stronie niemieckiej i cała operacja nabrała lekkiego opóźnienia.

Na filmikach znalezionych w sieci widzimy, że pierwszy transport składał się z 7 wagonów pierwszej klasy oraz dwóch wagonów gastronomicznych. Te ostatnie nie są tylko wagonami do jedzenia, lecz zawierają również część pasażerską – przedziałową oraz bezprzedziałową. Są to wagony z serii ARkimmbz, znane też jako BordBistro. Wszystkie wagony, jakie zakupiło SKPL i które trafią do PKP Intercity, mogą kursować 200 km/h i mają dopuszczenie RIC, tak więc mogą wyjeżdżać za granicę – do Niemiec, Austrii, Czech czy na Węgry.

To będzie również determinowało ich użycie operacyjne. – Są to wagony na prędkość 200 km/h z dopuszczeniem w ramach RIC, więc będzie je można zobaczyć w naszych krajowych pociągach ekspresowych lub międzynarodowych – mówi nam Wawrzyniak.

Do Intercity ma trafić co najmniej 15 wagonów pierwszej klasy (oraz osiem kolejnych po uruchomieniu ewentualnej opcji) a także 5 lub 10 wagonów gastronomicznych. W tym przypadku wydaje się niemal pewne, że Intercity skorzysta z opcji i wynajmie 10 takich wagonów. O stanie taboru barowego spółki szeroko pisaliśmy w tym tekście – Intercity posiada aktualnie tylko 9 własnych wagonów zdolnych jeździć 200 km/h, co jest istotne zwłaszcza w wakacje, gdy PKP Intercity uruchamia z taką prędkością pociągi ekspresowe na Hel czy do Kołobrzegu. 10 dodatkowych wagonów na 200 km/h podwoi więc stan tego typu taboru w spółce.

Jak widzimy na zdjęciach, wagony zostały oklejone w schemat znany z innych wagonów SKPL. Mają więc biało-kremową barwę z szarym pasem pod oknami, gdzie umieszczono nazwy PKP Intercity oraz SKPL. Wagony pierwszej klasy mają też charakterystyczny żółty pasek nad oknami, natomiast wagony barowe – czerwony. Skoro wagony trafiły do Intercity, powinniśmy spodziewać się ich debiutu na trasach już wkrótce.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pkp-intercity-ma-juz-wagony-barowe-i-1-klasy-od-skpl-zdjecia-136549.html

PropertyNews.pl

1. Gigantyczna inwestycja Ryanaira za 500 mln euro. Sosnowiec na liście

Opracowanie: Sylwia Kowalska | Dodano: 03 kwi 2026

Sosnowiec rywalizuje z Hiszpanią o inwestycję Ryanaira wartą 500 mln euro, która ma przynieść nawet 600 dobrze płatnych miejsc pracy. Decyzja zapadnie do końca 2026 roku.

  • Sosnowiec konkuruje z hiszpańską lokalizacją o inwestycję, która ma zapewnić nawet 600 wysoko płatnych miejsc pracy.
  • Decyzja Ryanaira ma zapaść do końca 2026 roku, a ewentualna budowa ruszyłaby już w 2027.
  • Przewoźnik podkreśla, że kluczowym kryterium wyboru jest dostęp do wykwalifikowanej kadry oraz długoterminowa stabilność regulacyjna.

500 mln euro na serwis silników i nawet 600 nowych miejsc pracy
Serwis Money.pl podaje, że irlandzki przewoźnik Ryanair coraz poważniej przygląda się Sosnowcowi jako potencjalnej lokalizacji ogromnej inwestycji – centrum serwisowania silników lotniczych. Projekt wart 500 mln euro może stać się jednym z najważniejszych przedsięwzięć przemysłowych w regionie w najbliższych dekadach. Co istotne, decyzja ma zapaść jeszcze przed końcem 2026 roku, a sama inwestycja byłaby planowana na 50 lat.

Sosnowiec kontra Hiszpania – wyścig o strategiczny zakład
Ryanair analizuje dwie lokalizacje: Sosnowiec oraz jedno z miast w Hiszpanii. Jak podkreśla CEO Ryanair DAC Eddie Wilson, wybór nie będzie opierał się wyłącznie na dostępnych grantach czy ulgach podatkowych. Kluczowy jest dostęp do wykwalifikowanej kadry – dziś i w przyszłości. Firma chce mieć pewność, że w perspektywie półwiecza nie zabraknie specjalistów zdolnych obsługiwać tak zaawansowane technologicznie centrum.

Podczas wizyty w Sosnowcu przedstawiciele miasta, rządu i Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zaprezentowali teren inwestycji, wykorzystując m.in. mobilne centrum prezentacyjne i drony. Według Wilsona była to wyjątkowo profesjonalna i efektywna prezentacja.

Co powstanie w Sosnowcu? Zakład, który ma obniżyć ceny biletów
Planowane centrum serwisowania silników miałoby obsługiwać wyłącznie flotę Ryanaira. Przewoźnik od lat stawia na własne zaplecze techniczne – podobnie działa już zakład we Wrocławiu, który będzie dodatkowo rozbudowywany. Dzięki temu linia unika opóźnień i kosztów związanych z korzystaniem z zewnętrznych usług MRO.

Wilson podkreśla, że pełna kontrola nad procesem serwisowym oznacza niższe koszty operacyjne, a te z kolei przekładają się na niższe ceny biletów. – Jeśli nie będziemy serwisować silników sami, będziemy musieli płacić premię zewnętrznym dostawcom. Te pieniądze zostaną u nas – mówi CEO.

Harmonogram: start budowy w 2027, otwarcie w 2029
Jeśli Sosnowiec wygra rywalizację, budowa zakładu ruszy na początku 2027 roku. Oddanie obiektu do użytku planowane jest na 2029 rok.

Inwestycja ma stworzyć około 600 wysoko płatnych miejsc pracy – od inżynierów po specjalistów IT.

Dlaczego Polska? Ryanair: „To kraj sukcesu”
Ryanair od lat zwiększa swoją obecność w Polsce. We Wrocławiu działa centrum serwisowe, w Warszawie – biuro, Centrum Kontroli Operacyjnej i Escalation Center, a w centrum Wrocławia – Ryanair Lab, odpowiedzialny za innowacje technologiczne. Przewoźnik zapowiada, że tego lata polski rynek lotniczy urośnie dzięki niemu o prawie 20 proc.

Polska jest dla Ryanaira jednym z najważniejszych rynków w Europie – dynamicznym, chłonnym i stabilnym. To właśnie stabilność regulacyjna, obok dostępności kadr, ma być jednym z kluczowych czynników przy wyborze lokalizacji nowego zakładu.

Co dalej?
Choć decyzja jeszcze nie zapadła, Sosnowiec ma realną szansę na pozyskanie inwestycji, która może zmienić gospodarczy krajobraz regionu. Jeśli projekt trafi do Polski, będzie to jeden z największych przemysłowych kontraktów w historii Ryanaira i jednocześnie impuls rozwojowy dla całego Śląska.

Źródło: Money.pl

https://www.propertynews.pl/tereny-inwestycyjne/gigantyczna-inwestycja-ryanaira-za-500-mln-euro-sosnowiec-na-liscie,197578.html?mp=promo

2. Nagły wzrost cen na budowach. Materiały drożeją z dnia na dzień

Autor: propertynews.pl | Dodano: 04 kwi 2026

Wojna uderza w ceny materiałów budowlanych. Rosną skokowo, a oferty obowiązują już tylko kilka godzin. Rynek wchodzi w fazę niepewności, której nie pokazują jeszcze oficjalne dane.

  • Wojna uderza w ceny materiałów budowlanych.
  • Rynek wchodzi w fazę gwałtownego szoku kosztowego.
  • W marcu pojawiły się skokowe podwyżki i problemy z dostępnością.
  • Ceny styropianu wzrosły nawet o ponad 100 proc.
  • Presja kosztowa obejmuje już stal, cement i transport.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł dopiero pod koniec lutego, co oznacza, że ewentualne zmiany widoczne w marcowych danych dynamiki cen najpewniej będą miały jeszcze charakter statystycznie nieistotny i nie oddadzą skali obecnych napięć kosztowych.

To jednak nie oznacza, że na rynku nic się nie dzieje – podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Wręcz przeciwnie – pierwsze sygnały z marca sugerują, że branża budowlana może wchodzić w zupełnie nową fazę cyklu.

Rynek sprzed szoku
Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja w sektorze materiałów budowlanych pozostawała relatywnie stabilna. Dynamika cen była niska, a w części grup produktowych obserwowano nawet spadki – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek funkcjonował w warunkach:

  • względnie stabilnych cen energii,
  • przewidywalnych kosztów transportu,
  • uporządkowanych łańcuchów dostaw.

To właśnie ten punkt wyjścia sprawia, że obecne zmiany mają charakter nagłego zwrotu, a nie kontynuacji wcześniejszego trendu.

Marzec przyniósł gwałtowne podwyżki
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na koszty produkcji materiałów budowlanych.

Najbardziej spektakularnym przykładem jest rynek styropianu.

W ciągu zaledwie kilku tygodni:

  • ceny wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 proc.,
  • zniknęła możliwość gwarantowania ceny w momencie zamówienia,
  • oferty handlowe zaczęły obowiązywać nie dniami, lecz godzinami,
  • pojawiły się problemy z dostępnością materiału.

To efekt bezpośredniego powiązania produkcji styropianu z rynkiem ropy. W praktyce czyni to ten segment najbardziej wrażliwym i najszybciej reagującym na zmiany geopolityczne.

Efekt domina obejmuje kolejne materiały
Choć najbardziej gwałtowne zmiany widać obecnie w segmencie styropianu, presja kosztowa zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane.

W przypadku stali mamy do czynienia z nałożeniem się kilku czynników jednocześnie:

  • rosnących cen energii,
  • napięć w globalnym handlu i ceł,
  • ograniczeń importu do Unii Europejskiej,
  • zaburzeń logistycznych związanych z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w takich warunkach ceny stali w Europie mogą wzrosnąć w najbliższych miesiącach o ok. 5–10 proc., a w bardziej pesymistycznych scenariuszach nawet więcej.

Choć stal nie jest bezpośrednio zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu, konflikt oddziałuje na nią pośrednio – poprzez ceny energii oraz logistykę. Produkcja stali należy bowiem do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych, a zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększają koszty paliw i transportu surowców.

Dodatkowo przekierowanie transportu morskiego na dłuższe trasy – np. wokół Afryki – wydłuża czas dostaw i podnosi koszty frachtu, co wpływa na cały łańcuch produkcji.

W efekcie presja kosztowa obejmuje już szeroki zakres materiałów:

  • cement i beton (energia),
  • stal i konstrukcje (energia + handel + logistyka),
  • transport wszystkich materiałów,
  • prefabrykaty i chemię budowlaną.

To oznacza, że obserwowane dziś skokowe zmiany w jednym segmencie mogą w kolejnych miesiącach rozlać się na cały rynek materiałów budowlanych.

Co istotne, w przeciwieństwie do wcześniejszych epizodów wzrostów cen, obecny impuls ma charakter jednoczesny – obejmuje zarówno surowce petrochemiczne, jak i materiały konstrukcyjne. To zwiększa ryzyko, że wzrost kosztów będzie bardziej rozległy i trudniejszy do zatrzymania.

Rynek traci przewidywalność
Najważniejszą zmianą nie jest dziś jeszcze poziom cen, lecz sposób funkcjonowania rynku.

Jeszcze niedawno obowiązywały stabilne cenniki, możliwe było planowanie kosztów inwestycji, a dostawy były przewidywalne. Obecnie ceny stają się zmienne i trudne do prognozowania, producenci ograniczają gwarancje cen i rośnie ryzyko opóźnień i braków materiałowych.

To właśnie ten etap – utrata stabilności – w poprzednich cyklach był zapowiedzią silniejszych wzrostów cen w kolejnych miesiącach – podkreśla ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Co pokażą dane PSB?
W tym kontekście dane Grupa PSB za luty 2026 r. będą miały przede wszystkim znaczenie historyczne – jako obraz rynku sprzed obecnego szoku kosztowego.

Niezależnie od tego, czy pokażą stabilizację, czy niewielkie wzrosty cen, nie będą jeszcze odzwierciedlać zmian, które zaczęły się materializować w marcu.

Dopiero kolejne odczyty mogą pokazać, na ile obecny impuls kosztowy przełoży się na trwałą zmianę trendu cen materiałów budowlanych.

Podsumowując rynek materiałów budowlanych znalazł się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony dane historyczne mogą jeszcze sugerować stabilizację, z drugiej – bieżące sygnały wskazują na gwałtowny wzrost niepewności i początek nowej presji kosztowej.

To, czy obecna presja kosztowa – obejmująca już zarówno materiały izolacyjne, jak i konstrukcyjne – przełoży się na trwały wzrost cen, będzie zależeć przede wszystkim od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, poziomu cen energii i surowców oraz reakcji globalnych łańcuchów dostaw – mówi Jarosław Jędrzyński.

https://www.propertynews.pl/mieszkania/nagly-wzrost-cen-na-budowach-materialy-drozeja-z-dnia-na-dzien,197591.html?mp=promo

Rzeczpospolita

Wiata w ogródku nie zawsze jest zgodna z przepisami. Oto co mówi prawo

Małgorzata Krzystała | Publikacja: 08.04.2026

Wiata samochodowa wielu właścicielom działek wydaje się prostszą i tańszą alternatywą dla garażu. Okazuje się jednak, że formalności związane z jej postawieniem na posesji są dość skomplikowane, a niekiedy może zostać uznana nawet za samowolę budowlaną.

Prawo budowlane pozwala na budowę niektórych niewielkich obiektów bez konieczności uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz składania projektu budowlanego. Dotyczy to również wiat, których budowę w zależności od charakteru działki i powierzchni wiaty można po prostu zgłosić lub rozpocząć bez zgłoszenia i bez pozwolenia.

Wiata na zgłoszenie. Co mówią przepisy?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami można zgłosić i zbudować bez projektu budowlanego wolno stojącą wiatę o powierzchni zabudowy do 35 mkw., przy czym na działce mogą stanąć maksymalnie dwa takie obiekty na każde 500 mkw.

Zgłoszenie należy złożyć jeszcze przed rozpoczęciem prac. Jeśli ktoś zacznie budowę bez zgłoszenia albo zanim urząd zdąży ocenić wniosek, będzie to traktowane jako samowola budowlana. Samo zgłoszenie można złożyć na piśmie albo przez internet w portalu e-Budownictwo. W przypadku wersji elektronicznej wniosek trzeba podpisać profilem zaufanym. Najczęściej zgłoszenie przyjmuje starosta albo prezydent miasta na prawach powiatu, a w niektórych sprawach wojewoda.

W zgłoszeniu trzeba podać rodzaj, zakres, miejsce i sposób wykonywania robót oraz termin rozpoczęcia budowy. Do wniosku dołącza się też wymagane załączniki. Po złożeniu dokumentów urząd sprawdza, czy zgłoszenie jest kompletne. Jeśli czegoś brakuje, inwestor dostaje wezwanie do uzupełnienia dokumentów w wyznaczonym terminie. Jeśli wszystko jest poprawne, urząd przyjmuje zgłoszenie w formie tak zwanej milczącej zgody. Budowę można rozpocząć po 21 dniach od złożenia kompletnego zgłoszenia, jeżeli urząd w tym czasie nie wniesie sprzeciwu.

Wiata bez zgłoszenia. Kiedy budowa nie wymaga formalności?
Jeśli na działce znajduje się budynek mieszkalny albo teren jest przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową, możemy postawić wiatę bez jakichkolwiek formalności. Dotyczy to jednak wyłącznie wiat o powierzchni zabudowy do 50 mkw., przy czym liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 1000 mkw. powierzchni działki.

O jakich przepisach trzeba jeszcze pamiętać?
Nawet wtedy, gdy wiata mieści się w ustawowych limitach, musi być zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Jeśli planu nie ma, co do zasady potrzebna jest decyzja o warunkach zabudowy, którą można uzyskać u wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.

Duże znaczenie ma również usytuowanie wiaty. Przepisy wskazują, że stanowiska postojowe, także zadaszone, dla samochodów osobowych powinny znajdować się co najmniej 7 m od okien pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi oraz co najmniej 3 m od granicy działki.

https://www.rp.pl/nieruchomosci/art44113511-wiata-w-ogrodku-nie-zawsze-jest-zgodna-z-przepisami-oto-co-mowi-prawo

Portal ZP

Zmiany Pzp od 3.04.2026 r. – nowe podstawy odrzucenia ofert w związku z cyberbezpieczeństwem

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 01.04.2026

Ustawa o zmianie przepisów dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa wprowadza istotne modyfikacje w ustawie – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja rozszerza katalog podstaw odrzucenia ofert, w odniesieniu do oferowanych produktów, usług i procesów ICT mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Nowe regulacje będą miały zastosowanie już od 3 kwietnia 2026 r. – także do postępowań będących w toku. Sprawdź, jakie obowiązki pojawią się po stronie zamawiających i jakie ryzyka muszą uwzględnić wykonawcy.

Na czym polegają nowe przepisy?
W związku z ogłoszeniem ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa uległ modyfikacji katalog przesłanek odrzucenia oferty wskazany w ustawie z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja koncentruje się na zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa w zamówieniach publicznych obejmujących produkty, usługi i procesy ICT.

Zmiana rozszerza katalog przesłanek odrzucenia oferty o sytuacje, w których oferowane przez wykonawców rozwiązania i dostawy informatyczne mogą stanowić zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.

Nowa podstawa odrzucenia ofert – co oznacza w praktyce?
Zmiana polega na wprowadzeniu obowiązku odrzucenia oferty, jeżeli:

  • obejmuje ona produkty, usługi lub procesy ICT, które Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa uznał w swoich rekomendacjach za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (art. 226 ust. 1 pkt 17 ustawy Pzp),
  • obejmuje ona produkty, usługi bądź procesy ICT, o których mowa w decyzji w sprawie uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka wydanej przez ministra ds. informatyzacji (art. 226 ust. 1 pkt 19 ustawy Pzp).

WAŻNE
Rekomendacje Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa w zakresie produktów, usług i procesów ICT, które uznano za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu państwa, są publikowane na stronie podmiotowej BIP

Z kolei decyzje w sprawach uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka będą:

  • ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”, a także
  • publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw informatyzacji oraz na stronie internetowej urzędu obsługującego tego ministra.

Nowe przesłanki odrzucenia ofert w Pzp ­­­­­– tabela zmian

Przepis Przesłanka w dotychczasowym brzmieniu Nowa regulacja
Art. 226 ust. 1 pkt 17 Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona urządzenia informatyczne lub oprogramowanie wskazane w rekomendacji, o której
mowa w art. 33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. poz. 1560), stwierdzającej ich negatywny wpływ na:

  • bezpieczeństwo publiczne lub
  • bezpieczeństwo
    narodowe
Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT wskazane w rekomendacji, o której mowa w art.
33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. z 2026 r.
poz. 20 i 252), stwierdzającej ich negatywny wpływ na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa.Przesłanka odrzucenia oferty obejmuje szerszy zakres rzeczowy kupowanego zamówienia.Bezpieczeństwo publiczne i bezpieczeństwo narodowe zostały zastąpione pojęciem podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.
Art. 226 ust. 1 pkt 19 Dotychczas brak było tej regulacji Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, którego typ został określony w decyzji w sprawie uznania dostawcy za
dostawcę wysokiego ryzyka, o której mowa w art. 67b ust. 15 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, lub usługę ICT, lub proces ICT, określone w tej decyzji.Decyzja będzie zatem podstawą odrzucenia oferty w postępowaniu, jeśli wykonawca zaoferuje w niej produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT ujęte w tej decyzji.

W praktyce oznacza to, że zamawiający będzie zobowiązany do:

  • weryfikacji pochodzenia i charakteru oferowanych rozwiązań ICT,
  • analizy ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem już na etapie badania ofert,
  • podejmowania decyzji o odrzuceniu oferty w przypadku stwierdzenia zagrożeń.

Czym jest produkt i usługa ICT?
Produkt ICT oznacza element lub grupę elementów sieci lub systemów informatycznych, zaś usługa ICT polega w pełni lub głównie na przekazywaniu, przechowywaniu, pobieraniu lub przetwarzaniu informacji za pośrednictwem sieci i systemów informatycznych.

Z kolei proces ICT obejmuje zestaw czynności wykonywanych w celu projektowania, rozwijania, dostarczania lub utrzymywania produktów ICT lub usług ICT [art. 2 pkt 12−13 ww. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA].

Kiedy nowe przepisy będą miały zastosowanie?
Nowelizacja wchodzi w życie 3 kwietnia 2026 r. i – co istotne – znajdzie zastosowanie również do postępowań będących w toku. Oznacza to konieczność szczególnej ostrożności w przypadku postępowań, w których nie podpisano jeszcze umowy z wykonawcą.

W odniesieniu do sprzętu i usług od dostarczonych przez dostawców wysokiego ryzyka zamawiający muszą także wycofać je z użytku w swoich instytucjach w określonych terminach:

  • standardowo w ciągu 7 lat,
  • w czasie 4 lat − w przypadku krytycznych funkcji sieci i usług komunikacji elektronicznej.

Podmiot kluczowy lub ważny, który nie wycofa sprzętu lub oprogramowania dostarczanego przez dostawcę wysokiego ryzyka, zapłaci karę w wysokości:

  • od 20.000 zł – w przypadku podmiotu kluczowego,
  • z`od 15.000 zł – w przypadku podmiotu ważnego.

Kara będzie mogła zostać zwiększona do 100.000.000 zł, jeśli naruszenie obowiązków będzie powodowało:

  • bezpośrednie i poważne zagrożenie cyberbezpieczeństwa dla obronności, bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa i porządku publicznego, życia i zdrowia ludzi lub
  • zagrożenie poważną szkodą majątkową lub poważnym utrudnieniem w świadczeniu usług przez dany podmiot.

Praktyczne wskazówki dla zamawiającego i wykonawcy
Aby prawidłowo zastosować nowe regulacje, zamawiający powinien:

  • przeanalizować, czy przedmiot zamówienia obejmuje elementy ICT,
  • uwzględnić ryzyka cyberbezpieczeństwa w dokumentach zamówienia (np. w SWZ), formułując nowe przesłanki odrzucenia ofert,
  • przygotować procedury oceny ofert pod kątem nowych przesłanek.

Wykonawcy muszą liczyć się z nowymi obowiązkami, w szczególności:

  • koniecznością weryfikacji łańcucha dostaw,
  • analizą, czy oferowane rozwiązania nie są objęte ograniczeniami,
  • przygotowaniem się na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące oferowanych technologii.

Brak odpowiedniej analizy może skutkować odrzuceniem oferty – nawet jeśli spełnia ona pozostałe wymagania zamawiającego.

Chcesz wiedzieć, jak przygotować SWZ i ocenić oferty zgodnie z nowymi przepisami? W przyszłym tygodniu znajdziesz na naszych łamach gotowe opracowania z wzorami dokumentów.

Podstawa prawna

art. 226 ust. 1 pkt 17 i 19 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320, ze zm.),

rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa) oraz certyfikacji cyberbezpieczeństwa w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz uchylenia rozporządzenia (UE) nr 526/2013 (akt o cyberbezpieczeństwie),

ustawa z dnia 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 252).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiany-pzp-od-3.04.2026-r.-nowe-podstawy-odrzucenia-ofert-w-zwiazku-z-cyberbezpieczenstwem-35646.html

Wnp

1. Ministerstwo chce zmiany przepisów. Inwestycje na lokalnych drogach mają być łatwiejsze

Autor: MW | Dodano: 7 kwietnia 2026

Ministerstwo Infrastruktury chce znowelizować rozporządzenie w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko tak, aby dla części inwestycji drogowych usunąć konieczność uzyskiwania oceny oddziaływania na środowisko. Na liberalizacji przepisów skorzystają mają przede wszystkim organy samorządu terytorialnego planujące przebudowę lub rozbudowę relatywnie krótkich odcinków dróg.

  • Zdaniem resortu infrastruktury obecnie obowiązujące przepisy w zakresie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, powodują spowolnienie prowadzonych robót drogowych.
  • Resort chciałby wyłączyć spod obowiązku uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach rozbudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości do 2 km oraz przebudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości do 4 km, o ile są one zlokalizowane poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.
  • – Dokonujemy w miarę całościowego przeglądu tego rozporządzenia pod kątem szukania tych miejsc, w których można spowodować, żeby pewne elementy infrastruktury, które nie niosą istotnej wagi środowiskowej, mogły być usunięte z listy przedsięwzięć wymagających uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – mówił Piotr Otawski, generalny dyrektor ochrony środowiska.
  • Inwestycje infrastrukturalne będą szeroko dyskutowane na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach (22-24 kwietnia). Trwa rejestracja na wydarzenie.

Obecne przepisy rodzą „problemy dla zarządców dróg publicznych”. Głównym poszkodowanym samorządy
O tym, jakie przedsięwzięcia podlegają ocenie oddziaływania przedsięwzięć na środowisko, decydują przepisy unijne oraz krajowe.

W kontekście inwestycji drogowych, zgodnie z przepisami dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE, obowiązek taki dotyczy budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, a także budowy nowych dróg o czterech pasach lub większej ich liczbie, bądź wyrównania lub poszerzenia istniejącej drogi złożonej z najwyżej dwóch pasów do co najmniej czterech pasów, w przypadku, gdy taka nowa droga lub wyrównywana lub poszerzana część drogi miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku.

Dla pozostałych inwestycji drogowych to państwa członkowskie ustalają, czy przedsięwzięcie podlega takowej ocenie. W przypadku Polski kluczowe jest tu rozporządzenia Rady Ministrów z 10 września 2019 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Zgodnie z nim do grona takich przedsięwzięć zostały zaliczone m.in.:

  • drogi o nawierzchni twardej o całkowitej długości powyżej 1 kilometra
  • obiekty mostowe w ciągu drogi o nawierzchni twardej, z wyłączeniem przebudowy dróg lub obiektów mostowych, służących do obsługi stacji elektroenergetycznych i zlokalizowanych
  • poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.

Zdaniem resortu infrastruktury przepis ten „rodzi problemy dla zarządców dróg publicznych, w tym organów samorządu terytorialnego w procesie realizacji inwestycji drogowych”.

– Konieczność uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach powoduje spowolnienie prowadzonych przez zarządców dróg robót na drogach, a podkreślenia wymaga, że w przypadku zadań na krótkim odcinku do 2 km dla inwestycji polegających na rozbudowie dróg oraz 4 km dla przebudowy dróg, w szczególności dróg zarządzanych przez organy samorządu terytorialnego, zazwyczaj nie występuje potrzeba oceny oddziaływania na środowisko – stwierdza resort.

Resort infrastruktury przedstawił propozycje zmian. Liczy na szybkie ich przyjęcie
Stąd właśnie Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Resort chciałby wyłączyć spod obowiązku uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach też:

  • rozbudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości przedsięwzięcia do 2 km;
  • przebudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości przedsięwzięcia do 4 km, o ile są one zlokalizowane poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.

Resort zakłada, że nowelizacja rozporządzenia mogłaby zostać przyjęta jeszcze w drugim kwartale tego roku.

Nowelizacja wspomnianego rozporządzenia nie jest zaskoczeniem. Rozpoczęcie prac nad jego zmianą sygnalizował jeszcze w lutym Piotr Otawski, generalny dyrektor ochrony środowiska. Jak wyjaśniał chodzi o weryfikację tych sytuacji, w których „bez uszczerbku dla środowiska i bez narażenia się na niezgodność z prawem wspólnotowym” można odstąpić od konieczności uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

– Dokonujemy w miarę całościowego przeglądu tego rozporządzenia pod kątem szukania tych miejsc, w których można spowodować, żeby pewne elementy infrastruktury, które nie niosą istotnej wagi środowiskowej, mogły być usunięte z listy przedsięwzięć wymagających uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – mówił podczas wystąpienia na forum sejmowej Komisji Infrastruktury dyrektor Otawski podkreślając, że w grę wchodzą zmiany zarówno w odniesieniu do dróg, jak i do kolei, ale również szereg drobniejszych zmian dotyczących infrastruktury przesyłowej czy infrastruktury związanej z tramwajami.

– To znacząco ułatwi nam procedowanie spraw mniejszych, na krótkich odcinkach, nie powodujących w naszej ocenie znaczącego oddziaływania albo wręcz znikome oddziaływanie. To często wiąże się z uzupełnianiem infrastruktury o drobne elementy, ale znaczące z punktu widzenia sieci kolejowej – ocenił możliwe skutki tej zmiany Piotr Malepszak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

https://www.wnp.pl/budownictwo/ministerstwo-chce-zmiany-przepisow-inwestycje-na-lokalnych-drogach-maja-byc-latwiejsze,1049221.html

2. Podatek od ogrodzenia. Właściciele będą płacić znacznie więcej

Autor: MG | Dodano: 8 kwietnia 2026

Wojewódzkie sądy administracyjne wydały pierwsze rozstrzygnięcia dotyczące nowych regulacji w podatku od nieruchomości, które zaczęły obowiązywać w 2025 roku. Z orzeczeń wynika, że takie elementy infrastruktury jak transformatory, zbiorniki, węzły cieplne czy ogrodzenia są traktowane jak budowle, co skutkuje wyższymi obciążeniami podatkowymi dla firm.

  • Od 1 stycznia 2025 r. wprowadzono nowe definicje budynku i budowli w ustawie o podatkach lokalnych.
  • Podatek od budowli jest liczony procentowo od wartości obiektu i często przewyższa stawki od budynków, które są naliczane od powierzchni.
  • Pierwsze wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych potwierdzają ten sposób opodatkowania, choć większość orzeczeń jest jeszcze nieprawomocna.

Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2025 r. w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych pojawiły się nowe definicje budynku oraz budowli. Budowlą są obiekty niebędące budynkami, wymienione w nowym załączniku nr 4 do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, wraz z instalacjami zapewniającymi możliwość ich użytkowania zgodnie z przeznaczeniem – załącznik zawiera 28 pozycji, w których wymienia poszczególne budowle.

Najważniejsza różnica między budynkiem i budowlą to stawka podatku:

  • budynek: stawka ma charakter kwotowy – płaci się określoną liczbę złotych za 1 m2 powierzchni użytkowej, stawka zależy od przeznaczenia budynku (np. mieszkalny, związany z działalnością gospodarczą) i określają ją w swoich uchwałach rady gmin.
  • budowla: stawka ma charakter procentowy – wynosi 2 proc. początkowej wartości budowli – pod warunkiem, że użytkowanie związane jest z prowadzeniem działalności gospodarczej.

W efekcie podatek od budowli potrafi być znacznie wyższy niż od budynku.

Podatek od ogrodzenia. Właściciele będą płacić znacznie więcej
Wprowadzenie zmian w ustawie doprowadziło do wielu kontrowersji, a w efekcie sprawą musiały zająć się sądy. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, zapadły już pierwsze wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych. W większości są one niekorzystne dla firm.

Wynika z nich, że za budowlę należy uznać:

  • transformator,
  • centralę wentylacyjną,
  • zbiorniki na wodę, do magazynowania surowców, do magazynowania wyrobów gotowych,
  • zbiornik stabilizujący ciśnienie wraz z fundamentem,
  • ogrodzenie terenu o wysokości poniżej 2,20 m,
  • węzły cieplne.

Większość wyroków jest nieprawomocna. Ostatecznie kwestię opodatkowania rozstrzygnie prawdopodobnie Naczelny Sąd Administracyjny.

https://www.wnp.pl/budownictwo/podatek-od-ogrodzenia-wlasciciele-beda-placic-znacznie-wiecej,1050189.html

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 02.04.2026 r.

Wnp

1. Rząd przyjął nową Politykę zakupową państwa, ale o local content ani słowa. Co z polskimi firmami?

Adam Pantak | Dodano: 31 marca 2026 15:49

Rząd przyjął Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029. To strategiczny dokument wskazujący, co należy brać pod uwagę, dokonując zamówień publicznych. Zabrakło w nim bezpośredniego odwołania do local contentu.

  • Rząd przyjął „Politykę zakupową państwa na lata 2026 – 2029”. To strategiczny dokument wskazujący, co należy brać pod uwagę, dokonując zamówień publicznych.
  • Za trzy priorytety uznano: budowanie konkurencyjności i potencjału polskiej gospodarki, wzmocnienie odporności i bezpieczeństwa państwa i profesjonalizacja rynku zamówień publicznych.
  • Definicja local contentu nie została wprost wpisana do dokumentu. – Natomiast jej cele są – co do zasady – zbieżne z tą ideą – stwierdza w rozmowie z WNP Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029. Za jej przygotowanie odpowiadało Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które korzystało ze wsparcia Urzędu Zamówień Publicznych (UZP).

Kierunki działania dla instytucji publicznych
Polityka zakupowa państwa to strategiczny dokument, który wyznacza kierunki działania dla instytucji publicznych w obszarze zamówień publicznych. Jak podaje resort rozwoju i technologii, w 2024 r. „wartość zamówień publicznych w Polsce wyniosła około 587 mld zł, czyli ponad 16 proc. PKB”.

Tak duży strumień środków publicznych powinien być wykorzystywany w sposób efektywny i płynąć do krajowych przedsiębiorstw, wspierając przy tym rozwój gospodarczy i zwiększając bezpieczeństwo państwa oraz obywateli – przekonuje resort.

Lektura Polityki zakupowej państwa wskazuje, że szczególną troską zamawiających mają zostać otoczeni mali i średni przedsiębiorcy. Zyskać mają również lokalni wykonawcy. Jak przełożyło się to na konkretne zalecenia? Zamawiający będą zachęcani do dialogu z rynkiem przed ogłoszeniem przetargu, prostszej komunikacji w dokumentach przetargowych oraz stosowania tzw. testu MŚP (ocena wpływu postępowania na udział mniejszych przedsiębiorstw oraz równość konkurencji).

Jednym z celów, które wytyczono w tym dokumencie, jest profesjonalizacja rynku zamówień publicznych. Chodzi m.in. o wprowadzenie bardziej przejrzystych i efektywnych procedur, czyli przykładowo utworzenie na uczelniach nowego kierunku studiów przygotowujących menedżerów ds. zakupów publicznych oraz rozwój prowadzonej przez UZP Akademii Zakupów Publicznych.

Polityka zakupowa państwa bez local contentu
Przed przyjęciem nowej Polityki zakupowej państwa zapytaliśmy Agnieszkę Olszewską, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, o to, czy hasło local content znajdzie się w tym dokumencie.

Polityka zakupowa państwa wskazuje cele istotne z punktu widzenia państwa, więc stanowi wskazówkę dla zamawiających stosujących PZP. Co do samego local contentu to musimy pamiętać o tym, że nasze przepisy muszą być w pełni zgodne z zasadami traktatowymi i unijnymi dyrektywami. Te zaś jasno stanowią, że nie wolno stosować preferencji krajowych. Obowiązują nas zasady niedyskryminacji i równego traktowania wykonawców ze wszystkich państw UE – stwierdziła w rozmowie z WNP Olszewska.

Zamawiający ma uwzględniać potencjał krajowych wykonawców
Czy zatem oznacza to, że publiczni zamawiający nie powinni stawiać na polskich wykonawców? Niezupełnie. Brak tego rodzaju bezpośredniego zalecenia wynika z wiążących Polskę unijnych regulacji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by je stosować, wywodząc je z pośrednich zaleceń.

– Ta definicja (local content – red.) nie została wprost wpisana do Polityki zakupowej państwa, natomiast jej cele są – co do zasady – zbieżne z tą ideą. Zacznijmy od zalecenia pierwszego – „zamawiający, realizując procesy zakupowe, powinni w każdym przypadku, przy zachowaniu poziomu realizacji uzasadnionych potrzeb, uwzględniać potencjał i zdolności krajowych wykonawców z sektora MŚP do realizacji danego typu usług, dostaw lub robót budowlanych” – podpowiada prezes UZP.

Nowa Polityka zakupowa państwa ma ośmielić urzędników stosujących prawo zamówień publicznych do niekierowania się wyłącznie ceną, ale również szeregiem innych kryteriów – pośrednio premiujących lokalnych wykonawców. – Jeśli problemem jest strach – właśnie po to jest Polityka zakupowa państwa (…). To jasne wskazówki, jakie obszary są ważne z punktu widzenia państwa – mówi Olszewska.

https://www.wnp.pl/budownictwo/rzad-przyjal-nowa-polityke-zakupowa-panstwa-ale-o-local-content-ani-slowa-co-z-polskimi-firmami,1048028.html

2. Inwestycje za setki miliardów złotych pod presją. Oto wielki hamulcowy

Aleksandra Helbin | Dodano: 31 marca 2026 06:01

Polska stoi u progu inwestycyjnego boomu wartego setki miliardów złotych, ale branża budowlana ostrzega: bez zmian w procedurach tempo realizacji może nie nadążyć za ambicjami. – To ogromna szansa, ale też wyzwanie – mówi WNP Artur Popko. W tle są rekordowe przetargi, atom i rosnąca fala odwołań, która już dziś potrafi zablokować inwestycje na wiele miesięcy.

  • Branża budowlana szykuje się na falę projektów w energetyce i infrastrukturze, w tym atom. – Musimy przeszkolić kadrę i zdobyć kompetencje, żeby być partnerem dla zagranicznych firm – mówił Artur Popko w rozmowie z WNP podczas Forum Rynku Finansowego „Rzeczpospolitej”.
  • Rosnąca liczba odwołań paraliżuje przetargi i wydłuża inwestycje nawet do 15 miesięcy. – To znacząco utrudnia funkcjonowanie branży – podkreśla prezes Budimeksu.
  • Kumulacja inwestycji oraz udział polskich firm w ich realizacji będą jednym z kluczowych tematów debat podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który już 22-24 kwietnia odbędzie się w Katowicach.

Kumulacja inwestycji w energetyce, infrastrukturze i obronności to dla branży budowlanej jednocześnie ogromna szansa, ale też poważne wyzwanie.

– Jesteśmy przygotowani, ale skala projektów, zwłaszcza atomowych, wymaga budowy nowych kompetencji – mówi WNP Artur Popko, prezes Budimeksu.

Kluczowym problemem nie są jednak dziś moce wykonawcze, lecz procedury, które coraz częściej blokują przetargi.

Gigainwestycje: szansa i test dla branży
Rząd zapowiada inwestycje sięgające nawet biliona złotych – od energetyki przez infrastrukturę po projekty strategiczne jak elektrownie jądrowe. Dla firm budowlanych to bezprecedensowa skala zamówień.

Oceniamy to jako ogromną szansę, ale też wyzwanie – podkreśla Popko.

Budimex już dziś przygotowuje się do wejścia w nowe segmenty, szczególnie w energetykę. Kluczowym projektem pozostaje atom, który – jak przyznaje prezes – będzie testem dla całej branży.

– Tego typu inwestycje nie były realizowane w Polsce ani w ostatnich latach w Europie. Musimy przeszkolić kadrę i zdobyć kompetencje, aby być partnerem dla zagranicznych firm – zaznacza.

Procedury blokują inwestycje
Największym problemem nie jest jednak skala inwestycji, lecz rosnąca liczba odwołań w przetargach. W ciągu dwóch lat ich liczba wzrosła o 100 proc. – z ponad 3 tys. do ponad 6 tys.

– To znacząco utrudnia funkcjonowanie branży – mówi Popko.

Efekt? Proces od złożenia oferty do podpisania umowy wydłużył się z około pół roku do nawet 12-15 miesięcy. To oznacza opóźnienia inwestycji, ryzyko utraty środków unijnych i wyższe koszty dla państwa.

– Wzrost kosztów pracy i materiałów powoduje, że finalnie Skarb Państwa musi dopłacać do kontraktów – wskazuje prezes Budimeksu.

Branża chce zmian w prawie
Zdaniem branży problem wynika m.in. z niedoprecyzowanych przepisów i zbyt niskich kosztów składania odwołań. Obecnie wynoszą one 20 tys. zł – niezależnie od wartości kontraktu.

– To zachęta do składania odwołań, nawet bez pełnego przekonania co do ich zasadności – ocenia Popko.

Budimex wskazuje na rozwiązania stosowane w innych krajach, gdzie opłaty są uzależnione od wartości inwestycji – sięgając nawet setek tysięcy złotych. W Czechach to nawet 1 proc. wartości kontraktu.

Zmiany coraz bliżej
Jak wynika z deklaracji rządu, prace nad zmianami w prawie zamówień publicznych już trwają. Branża liczy, że nowe regulacje ograniczą liczbę odwołań i przyspieszą realizację inwestycji.

Pierwszy raz usłyszeliśmy tak wyraźną deklarację, że rząd pracuje nad zmianą ustawy – mówi prezes Budimeksu.

W obliczu nadchodzącej fali inwestycji stawka jest wysoka. Bez usprawnienia procedur nawet rekordowe środki mogą nie przełożyć się na tempo realizacji projektów.

https://www.wnp.pl/budownictwo/inwestycje-za-setki-miliardow-zlotych-pod-presja-oto-wielki-hamulcowy,1047150.html

Rynek Infrastruktury

1. PLK porządkują OPZ na dokumentacje projektową

Autor: PKP PLK | Data publikacji: 25-03-2026

Polskie Linie Kolejowe S.A. wypracowały zaktualizowany Opis Przedmiotu Zamówienia (OPZ) bazowego dla dokumentacji projektowej. Nowa wersja dokumentu stanie się obowiązującym wzorcem dla wszystkich postępowań dotyczących opracowywania dokumentacji projektowej w Spółce i ujednolici wymagania wobec projektantów, uporządkuje zasady przygotowania dokumentacji oraz dostosuje proces projektowy do metodyki BIM.

Nowa uchwała to efekt wielomiesięcznych wspólnych prac Polskich Linii Kolejowych S.A. i Forum Inwestycyjnego. W ramach aktualizacji wprowadzono szereg rozwiązań usprawniających i standaryzujących proces projektowy, w tym między innymi:

Mapę roboczą, umożliwiającą rozpoczęcie prac projektowych jeszcze przed uzyskaniem mapy do celów projektowych. Pozwala to skrócić czas rozpoczęcia projektowania, zapewnić ciągłość prac oraz ograniczyć ryzyko związane z upływem ważności map oklauzulowanych.

Obowiązek wykonywania analiz funkcjonalnych na etapie Koncepcji Programowo Przestrzennej (KPP) oraz projektu budowlanego (PB). Pozwolą one na optymalizację przyjmowanych rozwiązań technicznych pod względem funkcjonalnym i eksploatacyjnym.

Obowiązek prowadzenia konsultacji z JST oraz interesariuszami społecznymi. Wczesna identyfikacja lokalnych uwarunkowań pomoże ograniczyć ryzyka proceduralne oraz związane z pozyskiwaniem decyzji administracyjnych.

Nowy harmonogram bazowy, który uwzględnia częstsze odbiory dokumentacji.

Pełne dostosowanie do metodyki BIM, czyli cyfrowego odwzorowania obiektu.

Między innymi ogłoszony w styczniu przetarg na dokumentację projektową dla modernizacji i elektryfikacji linii kolejowej nr 25 na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skarżysko-Kamienna został już przygotowany według nowych wytycznych.

Zgodnie z nimi przygotowywane są dokumentacje w węzłach kolejowych: warszawskim, katowickim, wrocławskim, trójmiejskim oraz inne projekty między innymi w województwie łódzkim i świętokrzyskim.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/plk-sa-porzadkuja-opz-na-dokumentacje-projektowa-99334.html

2. Ponad 120 mld zł z ETS2 na modernizację Polski? Apel do premiera

Autor: Fundacja Instytut Reform | Data publikacji: 31-03-2026

Polska otrzyma nawet 124 mld zł z systemu ETS2 i Społecznego Funduszu Klimatycznego – wynika z nowej analizy Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski. Jak efektywnie wydać miliardy z ETS2”. Środki te mogą sfinansować modernizację budynków, rozwój niskoemisyjnego transportu oraz działania obniżające rachunki obywateli. W związku z tym 19 organizacji społecznych i branżowych apeluje do premiera Donalda Tuska o przedstawienie jasnych zasad wydatkowania środków z ETS2 i pilne przyjęcie krajowego Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK).

System ETS2 obejmie emisje CO2 w sektorach budynków, transportu drogowego i małych przedsiębiorstw. Oznacza to wzrost kosztów paliw kopalnych, ale jednocześnie nowe środki do dyspozycji polskiego rządu.

Budżet porównywalny z CPK

Zgodnie z analizą Instytutu Reform Polska może otrzymać łącznie ok. 124 mld zł z systemu ETS2 do 2032 roku. Na tę kwotę składa się około 48 mld zł ze Społecznego Funduszu Klimatycznego oraz nawet 76 mld zł z krajowych aukcji uprawnień do emisji CO2 do budżetu Polski.

Część przyszłych wpływów z aukcji ETS2 mogłaby sfinansować wkład własny do Planu Społeczno-Klimatycznego. Wymagana kwota to ok. 16 mld zł, które pozwoliłyby uruchomić środki z unijnego funduszu.

– W ramach ETS2 polski rząd będzie dysponował budżetem porównywalnym z całkowitymi wydatkami na Port Polska (dawniej CPK) i znacząco wyższym niż środki na inwestycje kolejowe w ramach tego projektu. Ta pula środków może stać się jednym z kluczowych narzędzi modernizacji i wzmacniania odporności polskiej gospodarki w nadchodzącej dekadzie – mówi Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Miliardy do zagospodarowania

Planowane przesunięcie startu systemu ETS2 z 2027 na 2028 rok oznacza spadek puli środków z systemu do wydania przez polski rząd – ze 144 mld zł do 124 mld zł. Jednocześnie daje ono więcej czasu na przygotowanie programów inwestycyjnych oraz mechanizmów osłonowych dla obywateli.

Eksperci wskazują, że państwa członkowskie mają dużą swobodę w projektowaniu instrumentów wsparcia finansowanych z ETS2. Środki mogą pójść zarówno na inwestycje, takie jak rozwój taboru oraz infrastruktury dla transportu publicznego, jak również działania bezpośrednio wspierające dochody lub obniżające rachunki gospodarstw domowych.

– Jeśli postawimy na wsparcie zeroemisyjnych inwestycji, do 2032 r. będziemy mogli – obok działań zapisanych w Planie Społeczno-Klimatycznym – sfinansować także modernizację budynków oraz leasing pojazdów elektrycznych nawet dla pół miliona gospodarstw domowych. Przy tym rządowi zostaną jeszcze środki na zwiększenie o 1/3 puli osłon z PSE oraz sfinansowanie wsparcia dla transformacji przemysłu. Możliwe są też inne scenariusze, np. maksymalne ograniczenie wpływu ETS2 na rachunki gospodarstw domowych albo połączenie systemu z dodatkowymi inwestycjami i obniżką VAT na prąd. Kluczowe jest jedno: nie da się zrealizować wszystkich celów jednocześnie, więc potrzebna jest jasna decyzja o priorytetach – zauważa Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Kierunki rządowych interwencji powinny wspierać budowanie trwałej odporności gospodarstw domowych na wahania cen paliw kopalnych i uprawnień do emisji CO2, ale także zapewniać wsparcie osobom zagrożonym ubóstwem energetycznym i transportowym. Skutki wprowadzenia ETS2 najmocniej odczują gospodarstwa domowe o najniższych dochodach, które ogrzewają domy węglem. Według szacunków cena węgla może wzrosnąć o ok. 25-30% w 2028 roku.

– Budynki odpowiadają za 40% zużycia energii w Polsce. Ich systemowa i umiejętnie wspierana modernizacja energetyczna to strategiczna inwestycja rozwojowa w nasze bezpieczeństwo energetyczne i gospodarkę, a także poprawę standardu życia obywateli i – używając analogii budynkowych – fundament dla poprawy jakości powietrza w Polsce – mówi Jan Ruszkowski, dyrektor zarządzający Stowarzyszenie Fala Renowacji.

– Środki z SFK powinny służyć ochronie osób wykluczonych transportowo i uzależnionych od prywatnego samochodu przed możliwym wzrostem cen paliw. Według PSK większość z nich ma jednak zostać przeznaczona na bardzo kosztowną modernizację taboru kolejowego na istniejących liniach, podczas gdy największe wykluczenie transportowe występuje tam, gdzie kolei w ogóle nie ma. To trochę tak, jakby inwestować w nowe wagony metra w mieście, w którym połowa mieszkańców nie ma dostępu do stacji. Dodatkowo wiele inwestycji zaplanowano dopiero po 2030 roku. Jeśli państwo nie stworzy realnych alternatyw dla samochodu prywatnego na terenach wykluczonych transportowo, rosnące ceny paliw uderzą przede wszystkim w najuboższych. Wtedy bardzo łatwo będzie sprzedać narrację, że transformacja energetyczno-klimatyczna jest przeciwko ludziom, choć w rzeczywistości zawiedzie polityka publiczna – mówi Aleksander Szałański z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.

Potrzebne jasne zasady wydatkowania środków

Eksperci podkreślają, że brak przejrzystych zasad wydatkowania wpływów z obecnego systemu EU ETS prowadził w przeszłości do ich rozproszenia w budżecie państwa.

– Dlatego kluczowe jest wprowadzenie mechanizmów gwarantujących transparentność przepływu środków z ETS i ETS2, w szczególności Społecznego Funduszu Klimatycznego. Tylko w ten sposób możliwe będzie jednoznaczne wykazanie skuteczności Społecznego Funduszu Klimatycznego, którego środki powinny wspierać gospodarstwa domowe, m.in. umożliwiając rozwój społeczności energetycznych czy modernizacje energetyczną budynków oraz zwiększając dostęp do transportu publicznego. Bez tego nie ruszymy do przodu – tłumaczy Anna Frączyk, prawniczka Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Dlatego jedną z głównych rekomendacji raportu Instytutu Reform jest powrót do pomysłu utworzenia Funduszu Transformacji Energetycznej, który gromadziłby dochody z EU ETS i ETS2 oraz finansował długofalowe inwestycje modernizacyjne.

Polska największym beneficjentem SFK. Czy zmarnujemy miliardy?

Warunkiem uruchomienia prawie 50 mld zł środków unijnych jest przyjęcie przez Polskę Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK), który określa sposób wydatkowania pieniędzy ze Społecznego Funduszu Klimatycznego.

Polska będzie największym beneficjentem tego funduszu w całej Unii Europejskiej, otrzymując 17,6% jego całkowitego budżetu.

Aby uruchomić te środki, rząd musi zapewnić krajowy wkład własny do PSK oraz przedstawić Komisji Europejskiej ostateczną wersję planu. Tymczasem prace nad tym dokumentem opóźniają się.

W związku z opóźnieniami w pracach nad PSK 19 organizacji społecznych i branżowych wystosowało do premiera Donalda Tuska list otwarty, apelując o:

  • pilne zakończenie prac nad Planem Społeczno-Klimatycznym i jego przyjęcie,
  • przedstawienie jasnych zasad wydatkowania dochodów z ETS2,
  • przedstawienie gwarancji wydatkowania środków z ETS2 i SFK na walkę z ubóstwem, energetycznym i transportowym oraz modernizację polskiej gospodarki.

Przy podejmowaniu decyzji o wykorzystaniu krajowej puli przychodów z ETS2 należy uwzględniać komplementarność interwencji z działaniami finansowanymi w ramach PSK, a także zadbać o wewnętrzną spójność całego zestawu podejmowanych działań.

– To od podejścia polskiego rządu do ETS2 zależy, czy miliardy złotych z nowego systemu zostaną przeznaczone na transformację gospodarki i jak szybko sfinansują działania wspierające walkę z ubóstwem energetycznym i transportowym. Rząd dysponuje narzędziami, które pozwalają odpowiednio zaplanować wykorzystanie tych pieniędzy. Dlatego tak ważne jest określenie jasnych priorytetów i zasad wydatkowania środków z ETS2 – podkreśla Michał Wojtyło, starszy analityk ds. polityk publicznych w Instytucie Reform.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/ponad-120-mld-zl-z-ets2-na-modernizacje-polski-apel-do-premiera-99171.html

Gov.pl

1. Minister Wojciech Balczun: naszym zadaniem jest, aby beneficjentem wielkich projektów inwestycyjnych był polski biznes. To jest priorytet całego rządu

Publikacja: 26.03.2026

Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun wziął udział w PowerConnect Energy Summit w Gdańsku – jednym z najważniejszych wydarzeń poświęconych przyszłości energetyki w Polsce i regionie Morza Bałtyckiego. W konferencji, która odbyła się 18 marca, uczestniczyli również Premier Donald Tusk, Minister Energii Miłosz Motyka oraz Sekretarz stanu w MAP Eliza Zeidler, podkreślając wspólną determinację rządu w budowaniu bezpiecznego, nowoczesnego i konkurencyjnego systemu energetycznego.

Dekada wielkich inwestycji – 1 bilion złotych na energetykę
– W ciągu najbliższej dekady nasz kraj zainwestuje 1 bilion złotych w energetykę, infrastrukturę, linie przesyłowe oraz elektrownie – ogłosił Premier Donald Tusk podczas wystąpienia na PowerConnect Energy Summit w Gdańsku.
Jak podkreślił, Pomorze staje się centrum najnowocześniejszych technologii energetycznych, a transformacja energetyczna to klucz do bezpieczeństwa państwa w obliczu globalnych napięć.

Premier zaznaczył, że wojna w Ukrainie i sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazują, jak ściśle powiązane są kwestie energii i bezpieczeństwa. Wskazał również na działania Polski w UE, w tym apel o kontynuację darmowych uprawnień do emisji CO₂ dla przemysłu, w tym polskiego.

Inwestycje państwowych firm liczone w setkach miliardów złotych
Minister Wojciech Balczun zwrócił uwagę, że państwowe spółki energetyczne – Tauron, Enea, Orlen i PGE – realizują programy inwestycyjne o wartości liczonych w setkach miliardów złotych. Podkreślił, że to one są fundamentem polskiej transformacji energetycznej i siłą krajowego rynku kapitałowego.

– W nadchodzącej dekadzie zainwestujemy bilion złotych w transformację energetyczną Polski. Poszczególne podmioty, które są w rękach Skarbu Państwa będą miały programy inwestycyjne liczone w setkach miliardów złotych. To nasi narodowi czempioni, notowani na giełdzie i budujący jej siłę. To dzięki nim odzyskaliśmy zaufanie inwestorów, a ich kapitalizacja osiąga rekordowe poziomy, nierzadko przekraczając 100 miliardów złotych – powiedział szef MAP.

Zaznaczył również, że kluczowym zadaniem rządu jest zapewnienie, aby beneficjentem tych inwestycji był polski biznes.

– Element local content jest dla nas priorytetem – podkreślił.

Zrównoważony miks energetyczny i przyspieszenie prac nad SMR‑ami
Minister Wojciech Balczun wskazał, że transformacja energetyczna opiera się na zrównoważonym miksie, obejmującym zarówno komponent węglowy, dynamicznie rozwijające się OZE, jak i energetykę jądrową.

– Przyspieszenie prac nad SMR‑ami i dużymi reaktorami to nasz priorytet. Równolegle realizujemy ogromne inwestycje w nowe bloki i turbiny gazowe – to dzieje się już dziś. WIG‑energia wzrósł w ciągu dwóch lat o 100 proc., co pokazuje, jak rynek ocenia nasze działania – zaznaczył szef MAP.

Bezpieczeństwo energetyczne państwa priorytetem MAP i rządu
W kontekście globalnych napięć geopolitycznych minister Balczun podkreślił, że Polska pozostaje bezpieczna energetycznie dzięki odpowiedzialnej polityce i stabilnym rezerwom.

– Bezpieczeństwo energetyczne państwa jest absolutnie kluczowe. Pokazujemy, że realizując strategię aktywnego właściciela, tak rozumiem rolę MAP – potrafimy reagować szybciej i skuteczniej na dynamicznie zmieniającą się sytuację geopolityczną. Ostatnie tygodnie, wydarzenia w rejonie cieśniny Ormuz i ich wpływ na ceny paliw oraz ropy na światowych rynkach to potwierdziły. Polska pozostaje bezpieczna: nasze rezerwy są stabilne, a dostawy zapewnione – podsumował szef MAP.

https://www.gov.pl/web/aktywa-panstwowe/minister-wojciech-balczun-naszym-zadaniem-jest-aby-beneficjentem-wielkich-projektow-inwestycyjnych-byl-polski-biznes-to-jest-priorytet-calego-rzadu

2. Kluczowy krok w polskiej energetyce jądrowej. Wniosek o budowę pierwszej elektrowni jądrowej złożony w PAA

Publikacja: 31.03.2026

Polskie Elektrownie Jądrowe złożyły dziś (31 marca 2026 r.) wniosek o zezwolenie na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. To kluczowy kamień milowy, który przybliża rozpoczęcie prac budowlanych i jedno z głównych pozwoleń niezbędnych do uzyskania przed rozpoczęciem budowy inwestycji o mocy 3750 MWe – fundamentu stabilnych, przewidywalnych cen energii i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Złożenie wniosku o zezwolenie na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce to sygnał, że z determinacją realizujemy inwestycję, która przez dekady będzie gwarantem stabilnych cen energii dla polskich rodzin i motorem napędowym dla nowoczesnego przemysłu. Dołączana do wniosku dokumentacja potwierdza, że projektowana elektrownia jądrowa spełnia najbardziej rygorystyczne normy światowe i będzie bezpieczna dla mieszkańców i środowiska. Nie ma tu miejsca na kompromisy

– powiedział Pełnomocnik Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej, Sekretarz Stanu w Ministerstwa Energii Wojciech Wrochna.

To jeden z ważniejszych dni dla realizacji projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jest to pierwszy i jak na razie jedyny taki wniosek w historii współczesnej Polski, po 1989 roku. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego obszernego materiału, który zgodnie z zapowiedzią złożyliśmy na koniec pierwszego kwartału tego roku. Ogrom pracy wykonany przez pracowników Polskich Elektrowni Jądrowych i skala samego wniosku liczącego razem z załącznikami ponad 40 tys. stron pokazuje, jak duży i bardzo złożony jest nasz projekt

– mówi Prezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk.

Zakres wniosku i wymagania regulacyjne
Dokument to formalny wniosek inwestora kierowany do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, przygotowany zgodnie z ustawą Prawo atomowe. Dokumentacja wykazuje spełnienie wszystkich wymagań w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, ochrony radiologicznej, ochrony fizycznej oraz oraz zdolności inwestora do realizacji przedsięwzięcia.

Kluczowym elementem dokumentacji jest Wstępny Raport Bezpieczeństwa (PSAR – Preliminary Safety Analysis Report) – szczegółowo opisuje projekt obiektu oraz jego lokalizację. Zawiera analizy potwierdzające spełnienie wymagań w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, ochrony radiologicznej i ochrony fizycznej.

Wniosek obejmuje też m.in.:

  • program zapewnienia jakości
  • klasyfikację bezpieczeństwa
  • projekt systemu ochrony fizycznej obiektu i materiałów jądrowych
  • informacje dot. systemu zarządzania sytuacjami zdarzeń radiacyjnych
  • dokumentację potwierdzającą możliwości techniczne, kadrowe oraz organizacyjne inwestora

Całość dokumentacji liczy ponad 40 tysięcy stron i została opracowana przez ponad 200 specjalistów z różnych dziedzin, przede wszystkim z obszaru bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Procedura administracyjna i kolejne etapy
Prezes Państwowej Agencji Atomistyki wydaje decyzję w sprawie zezwolenia na budowę obiektu jądrowego w terminie do 24 miesięcy od dnia złożenia wniosku, z wyłączeniem czasu niezbędnego na ewentualne uzupełnienia dokumentacji.

Równolegle inwestor prowadzi przygotowania do uzyskania pozwolenia na budowę wydawanego przez Wojewodę Pomorskiego. Złożenie wniosku planowane jest na 2027 rok.

Rozpoczęcie budowy przewidziane jest na IV kwartał 2028 roku i będzie związane z wylaniem tzw. pierwszego betonu jądrowego.

Charakterystyka inwestycji
Elektrownia jądrowa powstanie w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo. W jej skład wejdą trzy reaktory typu AP1000® o łącznej mocy zainstalowanej 3750 MWe.

Wykonawcą inwestycji jest konsorcjum Westinghouse-Bechtel. Projekt posiada decyzję lokalizacyjną oraz decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Od 2025 roku prowadzone są prace przygotowawcze.

Budowa każdego z bloków potrwa około 7 lat, po czym nastąpi etap testów i rozruchu. Zgodnie z harmonogramem pierwszy blok rozpocznie eksploatację w 2036 roku, kolejne w latach 2037–2038.

Inwestycja stanowi istotny element transformacji energetycznej oraz budowy nowoczesnego i odpornego systemu elektroenergetycznego.

https://www.gov.pl/web/energia/kluczowy-krok-w-polskiej-energetyce-jadrowej-wniosek-o-budowe-pierwszej-elektrowni-jadrowej-zlozony-w-paa

3. Sprawdź ofertę Funduszy Europejskich i KPO dostępną w kwietniu

Publikacje: 01.04.2026

W tym miesiącu będzie można składać wnioski o dofinansowanie unijne w 169 konkursach o łącznym budżecie prawie 11,5 mld zł. Uruchomimy 42 nowe nabory o wartości ponad 8 mld zł. Pieniądze te przeznaczymy między innymi na zakup i montaż przydomowych magazynów energii, digitalizację zasobów nauki, rozwój szkolnictwa wyższego oraz wsparcie projektów badawczo-rozwojowych, które przyczynią się do powstania przełomowych technologii.

Oferta obejmuje łącznie 169 konkursów: 23 z programów krajowych, 121 z programów regionalnych, 21 z programów Interreg i 4 z KPO.

Poniżej opisujemy wybrane, nowe konkursy, które będą ogłoszone w kwietniu:

Nowe konkursy z KPO:

1. Przydomowe magazyny energii

Na co?

Na zakup i montaż mikroinstalacji fotowoltaicznych, magazynów energii elektrycznej i magazynów ciepła.

Maksymalna kwota wypłaty to 28 tys. zł.

Dla kogo?

Osoby fizyczne

Termin składania wniosków: 30 marca 2026 – 24 kwietnia 2026

Budżet na działanie: 335 mln zł

Nabór ogłasza: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Link do naboru: https://przydomowemagazyny.gov.pl/

Nowe konkursy z programów krajowych:

1. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora biotechnologii (BIOTECH)] – ścieżka innowacyjność

Na co?

Projekty realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do wytwarzania innowacyjnych technologii krytycznych o znaczącym potencjale gospodarczym w sektorze biotechnologii, produktów leczniczych

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa
Termin składania wniosków: 23.04.2026-18.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/51-step-biotechnologie-innowacyjne-technologie-krytyczne-1/

2. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora biotechnologii (BIOTECH)] – ścieżka strategiczna niezależność

Na co?

Projekty realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do ochrony i wzmacniania łańcuchów wartości technologii krytycznych w sektorze biotechnologii, produktów leczniczych.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa
Termin składania wniosków: 23.04.2026-18.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: Link do naboru pojawi się 9.04 na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3740

3. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora technologii cyfrowych (DIGITAL i DEEPTECH)] – ścieżka innowacyjność

Na co?

Projekty, realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do rozwoju innowacyjnych technologii krytycznych o znaczącym potencjale gospodarczym w sektorze technologii cyfrowych i innowacji w ramach głębokich technologii.

Dla kogo?

Pojedyncze przedsiębiorstwa oraz konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 14.04.2026-17.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/step-sciezka-a-projekty-realizowane-w-sektorze-technologie-cyfrowe-i-innowacje-w-ramach-glebokich-technologii-1/

4. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora technologii cyfrowych (DIGITAL i DEEPTECH)] – ścieżka strategiczna niezależność

Na co?

Projekty, realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do ochrony i wzmacniania łańcuchów wartości technologii krytycznych w sektorze technologii cyfrowych i innowacji w ramach głębokich technologii.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa oraz konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 21.04.2026-26.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/step-sciezka-b-projekty-realizowane-w-sektorze-technologie-cyfrowe-i-innowacje-w-ramach-glebokich-technologii-nabor-feng0501-ip01-00326/

5. Digitalizacja zasobów nauki

Na co?

Projekty, które zwiększą otwartość zasobów nauki, poprawią dostęp do informacji sektora publicznego o charakterze naukowym, podniosą poziom ponownego wykorzystania danych naukowych oraz zapewnią interoperacyjność i wysoką jakość udostępnianych danych.

Dla kogo?

Jednostki administracji rządowej oraz jednostki im podległe, państwowe instytucje kultury, archiwa państwowe, ogólnokrajowi nadawcy radiowi i telewizyjni, instytucje tworzące system szkolnictwa wyższego i nauki

Termin składania wniosków:

31 marca 2026 r. – 29 maja 2026 r

Budżet: 150,6 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Centrum Projektów Polska Cyfrowa

Link do naboru: pojawi się w dniu ogłoszenia na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3743

6. Edukacja cyfrowa

Na co?

Na przygotowanie kadry jednostek samorządu terytorialnego do planowania i wprowadzania rozwiązań w zakresie cyfryzacji edukacji. Uczestniczący w projekcie przedstawiciele samorządu terytorialnego opracują strategiczne plany rozwoju oświaty w zakresie cyfryzacji dla swoich jednostek oraz zainicjują zmiany związane z wprowadzeniem ich w życie.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa, administracja publiczna, instytucje nauki i edukacji, organizacje społeczne i związki wyznaniowe, partnerzy społeczni, instytucje wspierające biznes

Termin składania wniosków: 1 kwietnia – 30 września 2026 r.

Budżet: 28,1 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Ministerstwo Edukacji Narodowej

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/14-rozwoj-systemu-edukacji-7/

7. Rozwój szkolnictwa wyższego

Na co?

Projekty, które umożliwią uczelniom przygotowanie programów rozwoju kompetencji dorosłych, jako niestandardowych odbiorców szkolnictwa wyższego. Przedsięwzięcie realizuje ideę uczenia się przez całe życie i pozwala na dopasowanie kompetencji pracowników do oczekiwań pracodawców, szczególnie w obszarze zielonej i cyfrowej gospodarki.

Dla kogo?

Uczelnie

Termin składania wniosków: 7 kwietnia – 29 czerwca 2026 r.

Budżet: 116,4 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru:

https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/uczenie-sie-przez-cale-zycie-rozwoj-oferty-uczelni/

8. Wsparcie organizacji pozarządowych

Na co?

Realizację strategii i planów zapewniających lepsze zarządzanie zasobami materialnymi i finansowymi przez organizacje pozarządowe.

Dla kogo?

Organizacje pozarządowe
Termin składania wniosków: 1 kwietnia – 31 maja 2026 r.

Budżet: 31,8 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/412-wsparcie-ngo-w-zakresie-uslug-publicznych-i-wspolpracy-2/

9. Ścieżka SMART (nabór dla konsorcjów)

Na co?

Wsparcie projektów badawczo-rozwojowych przedsiębiorstw na realizację badań przemysłowych i prac rozwojowych, w celu opracowania innowacyjnych produktów lub technologii.

Dla kogo?

Konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 9.04.2026–12.06.2026

Budżet: 350 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/sciezka-smart-projekty-realizowane-w-konsorcjach/

10. Startup Booster Poland (program Tech Impact)

Na co?

Dofinansowanie kosztów działań operatorów zarządzających programami wspierającymi startupy, w szczególności działań mających na celu: pozyskanie startupów do programów, kompleksową obsługę programów, kosztów członkostwa akceleratorów w międzynarodowych sieciach, zaangażowania ekspertów i mentorów, udziału partnerów międzynarodowych.

Dla kogo?

Podmioty działające na rzecz rozwoju gospodarczego lub innowacyjności (ośrodki innowacji, w tym akceleratory)
Termin składania wniosków: 28.04.2026-17.07.2026

Budżet: w trakcie ustaleń

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: Link do naboru pojawi się w 14 kwietnia na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3740

https://www.gov.pl/web/fundusze-regiony/sprawdz-oferte-funduszy-europejskich-i-kpo-dostepna-w-kwietniu2

Money.pl

Przetargi przeciągają się w nieskończoność. Szykują zmiany

oprac. Malwina Gadawa | 2 kwietnia 2026, 07:29

Postępowania na kluczowe inwestycje przeciągają się w nieskończoność. Urząd Zamówień Publicznych szykuje zmiany przepisów, które usprawnią proces przetargowy – pisze w czwartek „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gazeta przypomniała, że w 2025 r. było niemal 6 tys. skarg przy przetargach do Krajowej Izby Odwoławczej, z czego duża część dotyczyła inwestycji zlecanych przez sektor publiczny.

Skargi na przetargi. Postępowania się przeciągają
Stowarzyszenie Wykonawców i Dostawców Budownictwa na podstawie danych uzyskanych w Urzędzie Zamówień Publicznych sporządziło zestawienie odwołań składanych przez firmy budowlane.

Prym wiodą duże konsorcja z dominującym kapitałem zagranicznym. W 2025 r. najwięcej odwołań, 99, złożył Strabag. Na drugim miejscu był Budimex z liczbą 60 odwołań, a na trzecim Porr z 24 odwołaniami – wylicza „DGP”.

W branży słychać głosy, że trzeba ograniczyć liczbę odwołań w przetargach. Przy przeciągających się nawet do 2–3 lat rozstrzygnięciach pierwotna oferta cenowa przestaje być aktualna, co rodzi kolejne spory o waloryzację umowy. Są też głosy, że trzeba podnieść opłaty za wniesienie odwołania i powinny wynosić 1 proc. kwoty kontraktu.

Cytowany przez „DGP” Zbigniew Szymczak ze Stowarzyszenia Wykonawców i Dostawców Budownictwa uważa, że byłoby to niedobre rozwiązanie. Reprezentowane przez niego stowarzyszenie zrzesza głównie mniejsze i średnie firmy.

– Dla takich wykonawców podniesienie kwoty za odwołanie będzie ograniczeniem praw, bo nie będzie ich często stać na ten krok, a za 1 proc. optują duże firmy, które najczęściej same przeciągają przetargi – stwierdza rozmówca „DGP”.

Urząd Zamówień Publicznych pracuje nad usprawnieniami w prawie zamówień publicznych. Szefowa urzędu Agnieszka Olszewska zapowiedziała, że podniesienie wysokości wpisu za odwołanie jest już praktycznie pewne. Rozważane są też inne zmiany, np. uściślenie definicji rażąco niskiej ceny, która też jest powodem częstych odwołań. Doprecyzowane mają też zostać zasady wykluczania wykonawców z przetargów – pisze „DGP”.

https://www.money.pl/gospodarka/przetargi-przeciagaja-sie-w-nieskonczonosc-szykuja-zmiany-7270836898515168a.html

Portal ZP

Zmiany Pzp od 3.04.2026 r. – nowe podstawy odrzucenia ofert w związku z cyberbezpieczeństwem

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 01.04.2026

Ustawa o zmianie przepisów dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa wprowadza istotne modyfikacje w ustawie – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja rozszerza katalog podstaw odrzucenia ofert, w odniesieniu do oferowanych produktów, usług i procesów ICT mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Nowe regulacje będą miały zastosowanie już od 3 kwietnia 2026 r. – także do postępowań będących w toku. Sprawdź, jakie obowiązki pojawią się po stronie zamawiających i jakie ryzyka muszą uwzględnić wykonawcy.

Na czym polegają nowe przepisy?
W związku z ogłoszeniem ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa uległ modyfikacji katalog przesłanek odrzucenia oferty wskazany w ustawie z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja koncentruje się na zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa w zamówieniach publicznych obejmujących produkty, usługi i procesy ICT.

Zmiana rozszerza katalog przesłanek odrzucenia oferty o sytuacje, w których oferowane przez wykonawców rozwiązania i dostawy informatyczne mogą stanowić zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.

Nowa podstawa odrzucenia ofert – co oznacza w praktyce?
Zmiana polega na wprowadzeniu obowiązku odrzucenia oferty, jeżeli:

  • obejmuje ona produkty, usługi lub procesy ICT, które Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa uznał w swoich rekomendacjach za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (art. 226 ust. 1 pkt 17 ustawy Pzp),
  • obejmuje ona produkty, usługi bądź procesy ICT, o których mowa w decyzji w sprawie uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka wydanej przez ministra ds. informatyzacji (art. 226 ust. 1 pkt 19 ustawy Pzp).

WAŻNE
Rekomendacje Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa w zakresie produktów, usług i procesów ICT, które uznano za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu państwa, są publikowane na stronie podmiotowej BIP >> LINK DO REKOMENDACJI.

Z kolei decyzje w sprawach uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka będą:

  • ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”, a także
  • publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw informatyzacji oraz na stronie internetowej urzędu obsługującego tego ministra.

Nowe przesłanki odrzucenia ofert w Pzp ­­­­­– tabela zmian

Przepis Przesłanka w dotychczasowym brzmieniu Nowa regulacja
Art. 226 ust. 1 pkt 17 Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona urządzenia informatyczne lub oprogramowanie wskazane w rekomendacji, o której
mowa w art. 33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. poz. 1560), stwierdzającej ich negatywny wpływ na:

  • bezpieczeństwo publiczne lub
  • bezpieczeństwo
    narodowe
Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT wskazane w rekomendacji, o której mowa w art.
33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. z 2026 r.
poz. 20 i 252), stwierdzającej ich negatywny wpływ na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa.Przesłanka odrzucenia oferty obejmuje szerszy zakres rzeczowy kupowanego zamówienia.Bezpieczeństwo publiczne i bezpieczeństwo narodowe zostały zastąpione pojęciem podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.
Art. 226 ust. 1 pkt 19 Dotychczas brak było tej regulacji Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, którego typ został określony w decyzji w sprawie uznania dostawcy za
dostawcę wysokiego ryzyka, o której mowa w art. 67b ust. 15 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, lub usługę ICT, lub proces ICT, określone w tej decyzji.Decyzja będzie zatem podstawą odrzucenia oferty w postępowaniu, jeśli wykonawca zaoferuje w niej produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT ujęte w tej decyzji.

W praktyce oznacza to, że zamawiający będzie zobowiązany do:

  • weryfikacji pochodzenia i charakteru oferowanych rozwiązań ICT,
  • analizy ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem już na etapie badania ofert,
  • podejmowania decyzji o odrzuceniu oferty w przypadku stwierdzenia zagrożeń.

Czym jest produkt i usługa ICT?
Produkt ICT oznacza element lub grupę elementów sieci lub systemów informatycznych, zaś usługa ICT polega w pełni lub głównie na przekazywaniu, przechowywaniu, pobieraniu lub przetwarzaniu informacji za pośrednictwem sieci i systemów informatycznych.

Z kolei proces ICT obejmuje zestaw czynności wykonywanych w celu projektowania, rozwijania, dostarczania lub utrzymywania produktów ICT lub usług ICT [art. 2 pkt 12−13 ww. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA].

Kiedy nowe przepisy będą miały zastosowanie?
Nowelizacja wchodzi w życie 3 kwietnia 2026 r. i – co istotne – znajdzie zastosowanie również do postępowań będących w toku. Oznacza to konieczność szczególnej ostrożności w przypadku postępowań, w których nie podpisano jeszcze umowy z wykonawcą.

W odniesieniu do sprzętu i usług od dostarczonych przez dostawców wysokiego ryzyka zamawiający muszą także wycofać je z użytku w swoich instytucjach w określonych terminach:

  • standardowo w ciągu 7 lat,
  • w czasie 4 lat − w przypadku krytycznych funkcji sieci i usług komunikacji elektronicznej.

Podmiot kluczowy lub ważny, który nie wycofa sprzętu lub oprogramowania dostarczanego przez dostawcę wysokiego ryzyka, zapłaci karę w wysokości:

  • od 20.000 zł – w przypadku podmiotu kluczowego,
  • od 15.000 zł – w przypadku podmiotu ważnego.

Kara będzie mogła zostać zwiększona do 100.000.000 zł, jeśli naruszenie obowiązków będzie powodowało:

  • bezpośrednie i poważne zagrożenie cyberbezpieczeństwa dla obronności, bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa i porządku publicznego, życia i zdrowia ludzi lub
  • zagrożenie poważną szkodą majątkową lub poważnym utrudnieniem w świadczeniu usług przez dany podmiot.

Praktyczne wskazówki dla zamawiającego i wykonawcy

Aby prawidłowo zastosować nowe regulacje, zamawiający powinien:

  • przeanalizować, czy przedmiot zamówienia obejmuje elementy ICT,
  • uwzględnić ryzyka cyberbezpieczeństwa w dokumentach zamówienia (np. w SWZ), formułując nowe przesłanki odrzucenia ofert,
  • przygotować procedury oceny ofert pod kątem nowych przesłanek.

Wykonawcy muszą liczyć się z nowymi obowiązkami, w szczególności:

  • koniecznością weryfikacji łańcucha dostaw,
  • analizą, czy oferowane rozwiązania nie są objęte ograniczeniami,
  • przygotowaniem się na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące oferowanych technologii.

Brak odpowiedniej analizy może skutkować odrzuceniem oferty – nawet jeśli spełnia ona pozostałe wymagania zamawiającego.

Chcesz wiedzieć, jak przygotować SWZ i ocenić oferty zgodnie z nowymi przepisami? W przyszłym tygodniu znajdziesz na naszych łamach gotowe opracowania z wzorami dokumentów.

Podstawa prawna

art. 226 ust. 1 pkt 17 i 19 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320, ze zm.),

rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa) oraz certyfikacji cyberbezpieczeństwa w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz uchylenia rozporządzenia (UE) nr 526/2013 (akt o cyberbezpieczeństwie),

ustawa z dnia 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 252).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiany-pzp-od-3.04.2026-r.-nowe-podstawy-odrzucenia-ofert-w-zwiazku-z-cyberbezpieczenstwem-35646.html

Prawo.pl

Rząd przyjął projekt zmian w specustawie jądrowej

Data dodania: 24.03.2026 | Tomasz Ciechoński

W systemie prawnym pojawi się nowa kategoria decyzji – pozwolenie na budowę dotyczące wstępnych robót budowlanych przy obiekcie jądrowym. Ustawa rozstrzygnie także, które przepisy Prawa budowlanego mają zastosowanie, gdy pozwolenie na budowę dotyczy tylko części obiektu jądrowego lub etapu inwestycji.

Projekt zmian w ustawie o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących oraz niektórych innych ustaw przyjął 24 marca rząd.  Celem jest przyspieszenie i uproszczenie inwestycji dotyczących energetyki jądrowej, przy zachowaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa.

Nowe przepisy pozwolą wykonywać wstępne roboty budowlane, organizować inwestycję etapami i lepiej koordynować decyzje administracyjne, co może skrócić czas inwestycji nawet o 2 lata. Zmiany mają zwiększyć efektywność budowy elektrowni jądrowych w Polsce, co przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa energetycznego kraju – zapowiada Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Specjalnie pozwolenie przy inwestycji jądrowej
Dzięki nowej kategorii pozwolenia na budowę dotyczącej wstępnych robót przy obiekcie jądrowym inwestor będzie mógł wykonywać niektóre prace już na wczesnym etapie budowy, zanim cała dokumentacja inwestycyjna zostanie zatwierdzona.

Ponadto projektowane przepisy umożliwią podział inwestycji jądrowej na etapy, także dla części obiektów, które nie mogą samodzielnie funkcjonować.

Ustawa wprowadzi też wymóg uzyskania zgody Państwowej Agencji Atomistyki na roboty budowlane, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Projektodawca tłumaczy,  że pozwoli to na kontrolę i bezpieczeństwo podczas realizacji inwestycji.

https://www.prawo.pl/biznes/projekt-zmian-w-specustawie-jadrowej,1541395.html

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 20.03.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Można budować kielecki odcinek S74!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 17-03-2026

Wojewoda Świętokrzyski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla budowy drogi ekspresowej S74. Chodzi o odcinek między węzłami Kielce Zachód i Kielce Bocianek. Pierwsze prace związane z przygotowaniem terenu do zasadniczych robót planowane są w kwietniu, po przekazaniu placu budowy wykonawcy.

Kielecki odcinek S74 o długości pięciu kilometrów będzie warty około miliard złotych i przebiegał będzie między węzłami Kielce Zachód oraz Kielce Bocianek. Ma połączyć dwa istniejące odcinki trasy S74 (w tym jeden częściowo w obszarze miejskim) i skomunikować Kielce z ekspresową siódemką między Krakowem i Warszawą. W samych Kielcach ma przejąć ruch z jednojezdniowej ul. Łódzkiej, na którą dziś kieruje się ruch z S7 i DK74 (w przyszłości S74) od strony Mniowa.

W ramach inwestycji powstaną dwa węzły drogowe: Kielce Herby i Kielce Skrzetle oraz dwa tunele. Dłuższy półkilometrowy, planowany jest na odcinku sąsiadującym z zabudową osiedlową między ulicami Klonową a Warszawską. Planowana jest również m.in. budowa wiaduktu nad S74 w ciągu ulicy Transportowców, ronda nad krótszym tunelem pod ulicą Olszewskiego, a także wiaduktu w ciągu DK73 dla upłynnienia ruchu w obrębie węzła Kielce Bocianek. Wzdłuż nowego odcinka S74 wybudowanych zostanie 10 km dróg rowerowych i 13 km chodników.

Zgodnie z umową, wykonawca ma 19 miesięcy na prace budowlane z wyłączeniem przerwy zimowej. Zadanie w formule Projektuj i buduj realizuje Intercor. Umowę podpisano w styczniu 2023 roku.

Na początku lutego tego roku, wojewoda świętokrzyski Józef Bryk zdradził również, że jeszcze w tym roku ZRID-y mogą otrzymać kolejne odcinki S74, a mianowicie 30-kilometrowy Cedzyna – Łagów oraz 27,5-kilometrowy Mniów – granica województw łódzkiego i świętokrzyskiego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mozna-budowac-kielecki-odcinek-s74-99222.html

2. Mostostal Warszawa najkorzystniejszy na obwodnicę Zwolenia

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 17-03-2026

Mazowiecka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizowała oferty otrzymane w przetargu na projekt i budowę obwodnicy Zwolenia w ciągu drogi krajowej nr 79. Najkorzystniejszą ofertę złożyła firma Mostostal Warszawa.

Obwodnica Zwolenia jest czwartą z dziewięciu obwodnic w województwie mazowieckim realizowanych w ramach Programu budowy 100 obwodnic. W sierpniu 2025 r. została oddana do ruchu pierwsza – Lipska w ciągu DK79.

W realizacji jest obwodnica Pułtuska (DK61/57). Zaawansowanie robót sięga 69 proc. GDDKiA szacuje, że roboty zakończą się latem 2026 r. Z końcem września 2025 r. podpisano umowę na budowę obwodnicy Skaryszewa (DK9). Zakończenie wszystkich prac przewidywane jest w II kwartale 2029 r.

Kolejnych pięć obwodnic Ciechanowa i Łącka (DK60), Ostrołęki (DK53), Siedlec (DK63) i Sokołowa Podlaskiego (DK62/63)) jest na etapie przygotowawczym. Dla każdej z nich trwają prace nad Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowym wraz z elementami koncepcji programowej i materiałami do uzyskania decyzji środowiskowej.

Mostostal Warszawa najkorzystniejszy

GDDKiA oferty w przetargu na projekt i budowę obwodnicy Zwolenia otworzyła w drugiej połowie grudnia 2025 roku. Inwestor planował przeznaczyć na zadanie 201,8 mln zł i tylko trzy z 13 złożonych ofert mieściły się tym w budżecie.

Oferta Mostostalu Warszawa na 189,8 mln zł była najtańsza i okazałą się też najkorzystniejsza. Teraz, jeśli od wyboru nie wpłynie odwołanie, dokumentacja przetargowa trafi do standardowej kontroli uprzedniej Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umowy z wykonawcą.

Pozostałe oferty w tym przetargu prezentowały się następująco: konsorcjum Mosty Łódź, PBI Infrastruktura i PBI WMB – 245,9 mln zł; konsorcjum Aldesa Construcciones Polska i Aldesa Construcciones – 190,7 mln zł; konsorcjum Balzola Polska i Lantania – 220,9 mln zł; Budimex – 229,3 mln zł; Duna Polska – 230,6 mln zł; Mirbud – 198,4 mln zł; konsorcjum NDI i NDI Sopot – 219 mln zł; Porr – 208,7 mln zł; konsorcjum Roverpol i Rover Infraestructuras – 239,7 mln zł; Strabag – 238,1 mln zł; konsorcjum Trakcja i Akcine Bendrove „Kauno Tiltai” – 226,8 mln zł oraz Unibep – 240,5 mln zł.

10-kilometrowa obwodnica

Planowana trasa ma mieć ponad 10 km długości. Decyzja środowiskowa dla tej inwestycji została wydana w styczniu 2025 r.

Obwodnica ma przebiegać w nowym śladzie DK79 przez obszar gminy Zwoleń, po wschodniej stronie miasta. Będzie drogą klasy GP (główna ruchu przyspieszonego) z jedna jezdnią i jednym pasie ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano węzeł na przecięciu z projektowaną drogą ekspresową S12 oraz cztery skrzyżowania: dwa z istniejącym przebiegiem DK-79, jedno z istniejącym przebiegiem DK12 oraz jedno z drogą powiatową relacji Zwoleń – Janowice.

Obwodnica przejmie ruch tranzytowy, który obecnie odbywa się drogami krajowymi nr 12 i 79. Dzięki temu poprawi się bezpieczeństwo, odciążony zostanie układ komunikacyjny i wzrośnie przepustowość dróg w mieście. Nowa droga ma także uzupełnić układ rozprowadzający ruch z planowanej drogi ekspresowej S12 pomiędzy Radomiem a Puławami.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mostostal-warszawa-najkorzystniejszy-na-obwodnice-zwolenia-99216.html

3. Fundusze Norweskie na wsparcie polskiego bezpieczeństwa. Startuje program „Sprawy Wewnętrzne”

Autor: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej | Data publikacji: 17-03-2026

Polska przeznaczy 300 mln zł (70 mln euro) z Funduszy Norweskich na projekty związane z zapobieganiem klęskom i katastrofom, zwalczaniem przestępczości oraz migracjami. Wiceminister Jan Szyszko i Ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø podpisali umowę na uruchomienie Programu „Sprawy Wewnętrzne”.

– Polska ponownie jest największym beneficjentem Funduszy Norweskich i EOG. Jesteśmy także największym partnerem z państw-beneficjentów. 15 z 18 projektów w ramach Programu „Sprawy Wewnętrzne” jest realizowanych z partnerami norweskimi, a także krajowymi. To doskonały dowód na to, jak skutecznie budujemy współpracę transgraniczną. Pokazuje ona, że dzielenie wspólnych wartości z europejskimi partnerami przekłada się na realny rozwój polskich instytucji – powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko.

– Budowanie odporności w podejściu obejmującym całe społeczeństwo stało się jedną z kluczowych odpowiedzi na rosnące napięcia i niepewność. Dlatego nowy Program Sprawy Wewnętrzne w ramach Funduszy Norweskich traktuje odporność jako fundament wspólnych działań wobec takich wyzwań jak ataki hybrydowe, dezinformacja oraz kryzys klimatyczny i migracyjny. Głęboko wierzę, że odporność społeczna nie polega na opieraniu się zmianom, lecz na umiejętności uczenia się, adaptacji i wychodzenia z nich silniejszymi – podkreślił ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø.

Od ochrony granic po wsparcie seniorów

Program „Sprawy Wewnętrzne” składa się z 18 projektów. Ich realizacją zajmą się instytucje kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa i odporności Polski – Policja, Straż Graniczna, Urząd do Spraw Cudzoziemców, Straż Pożarna, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Służba Ochrony Państwa i szpital MSWiA.

Operatorem programu, czyli instytucją, które odpowiada za jego wdrożenie i rozliczenie projektów, jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Partnerami programu po stronie norweskiej są Norweski Dyrektoriat ds. Ochrony Ludności i Planowania Kryzysowego oraz Norweski Dyrektoriat ds. Policji.

Wśród projektów są przedsięwzięcia dotyczące wykorzystania najnowszych technologii w pracy policyjnej. Projekty takie jak „CyberAICop” czy „Informatyka śledcza w zakresie przestępczości cyfrowej” pomogą polskiej policji w walce z cyberprzestępczością.

Z programu dofinansowane zostaną inwestycje w infrastrukturę Straży Granicznej, m.in. we Wrocławiu oraz w nowoczesne technologie, takie jak drony. Projekt „Drony w Policji” to ważny krok w stworzeniu spójnego, ogólnokrajowego systemu zarządzania bezzałogowcami.

Z kolei Państwowa Straż Pożarna zrealizuje przedsięwzięcia dotyczące nowoczesnych technologii w zarządzaniu kryzysowym, ostrzegania i alarmowania ludności o zagrożeniach oraz wspierania odporności psychicznej ratowników.

Dofinansowanie z Funduszy Norweskich pozwoli także uczyć seniorów, jak nie stać się ofiarą cyfrowych oszustw.

Czwarta edycja Funduszy Norweskich i EOG

W ramach 4. edycji Funduszy Norweskich i EOG. Polska otrzyma prawie 4 mld zł, czyli prawie 925 mln euro. Pieniądze te będą zainwestowane w ośmiu programach. „Sprawy Wewnętrzne” to już szósty program, który uruchamiamy w tej edycji Funduszy Norweskich i EOG. Wcześniej zawarte umowy dotyczyły programów: Rozwój Lokalny, Kultura, Zielony Biznes i Innowacje, Badania Podstawowe oraz Badania Stosowane i Innowacje. Wkrótce zostaną podpisane umowy na dwa pozostałe programy – Zielona Transformacja i Sprawiedliwość.

Czym są Fundusze Norweskie i EOG

Fundusze Norweskie i EOG to pieniądze, które państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Islandia, Liechtenstein i Norwegia – przeznaczają na rozwój 15 krajów UE, w tym Polski. Dzieje się tak dlatego, że te państwa EOG nie są członkami UE, ale korzystają z dobrodziejstw wspólnego rynku.

Fundusze Norweskie i EOG to potoczna nazwa dla dwóch źródeł finansowania – Norweskiego Mechanizmu Finansowego i Mechanizmu Finansowego EOG. Program Sprawy Wewnętrzne finansowany jest z tego pierwszego źródła.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/fundusze-norweskie-na-wsparcie-polskiego-bezpieczenstwa-startuje-program-sprawy-wewnetrzne-99195.html

4. Budimex inwestuje w przyszłe kadry budownictwa wodnego

Autor: inf. pras. | Data publikacji: 17-03-2026

Budimex rozpoczął współpracę z Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. Partnerstwo ma wspierać rozwój nowej specjalizacji – technik budownictwa wodnego – łącząc edukację z praktycznym przygotowaniem do pracy w budownictwie. To kolejny projekt spółki, który ma przygotowywać młodych ludzi do pracy w wymagających specjalizacjach branży budowlanej.

Partnerstwo, realizowane wspólnie z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej we Wrocławiu PGW Wody Polskie oraz Zarządem Zlewni PGW Wody Polskie we Wrocławiu, ma wspierać nowoczesny model szkolnictwa zawodowego – otwartego na potrzeby pracodawców i opartego na praktycznym wymiarze nauki. Celem porozumienia jest lepsze powiązanie edukacji zawodowej z realnymi potrzebami rynku pracy oraz wsparcie nowego kierunku – technika budownictwa wodnego, który od września ma wejść do oferty edukacyjnej wrocławskiego technikum.

Dla uczniów oznacza to dostęp do działań, które pozwolą im lepiej poznać specyfikę zawodu i zobaczyć, jak wiedza zdobywana w szkole przekłada się na realne kompetencje potrzebne na rynku. W ramach współpracy planowane są m.in. wykłady, seminaria, wydarzenia edukacyjne oraz obecność podczas lokalnych inicjatyw promujących nowy kierunek. Budimex zaangażuje się w projekt poprzez udział swoich inżynierów i specjalistów, którzy będą dzielić się z uczniami praktyczną wiedzą z zakresu hydrotechniki i melioracji.

– Współpraca ze szkołami to dla nas inwestycja w przyszłość branży. Chcemy pokazywać młodym ludziom, że budownictwo daje dziś wiele możliwości rozwoju, a połączenie edukacji z praktyką najlepiej przygotowuje ich do wejścia na rynek pracy. Z jednej strony pomaga im świadomie planować swoją ścieżkę zawodową, a z drugiej – buduje zainteresowanie specjalizacjami, które w kolejnych latach będą istotne dla rynku budowlanego. To ważne nie tylko z perspektywy uczniów, ale także całej branży, która coraz wyraźniej mierzy się z potrzebą pozyskiwania nowych, dobrze przygotowanych kadr. Jako firma realizująca złożone projekty hydrotechniczne i infrastrukturalne wnosimy do tej współpracy praktyczną wiedzę o specyfice pracy w branży, realiach budowy i kompetencjach potrzebnych na rynku – mówi Damian Nowakowski, Dyrektor Rejonu w Budimex SA.

‎Budimex ma doświadczenie w realizacji inwestycji hydrotechnicznych i portowych o dużej skali. W ostatnich latach spółka ukończyła znaczącą część prac budowlanych przy realizacji terminalu T3 Baltic Hub w Gdańsku, obejmującego budowę 717-metrowego nabrzeża głębokowodnego i 36-hektarowego placu, a także uczestniczyła w budowie zbiornika Racibórz Dolny – największej inwestycji hydrotechnicznej w Polsce. Obecnie Budimex prowadzi również projekty portowe i przeciwpowodziowe, takie jak budowa falochronów osłonowych w Porcie Gdynia, rozbudowa Nabrzeża Węglowego w Porcie Gdańsk oraz realizacja suchego polderu przeciwpowodziowego w Kutřínie w Czechach.

Współpraca z wrocławskim technikum wpisuje się w szersze zaangażowanie Budimeksu w rozwój polskiej edukacji i budowanie przyszłych kadr dla branży budowlanej. To już 54. szkoła w Polsce, z którą spółka zawarła strategiczne partnerstwo. Budimex współpracuje także z 27 uczelniami wyższymi w całym kraju, konsekwentnie łącząc edukację z praktycznym przygotowaniem młodych ludzi do wejścia na rynek pracy. Dzięki programom edukacyjnym i partnerskim Budimeksu ponad 3 tys. uczniów i studentów zdobyło już pierwsze doświadczenia zawodowe w branży budowlanej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/budimex-inwestuje-w-przyszle-kadry-budownictwa-wodnego–99220.html

5. Poznań zmodernizuje kolejne torowisko. Tym razem na 28 Czerwca 1956 r.

Autor: MPK Poznań | Data publikacji: 18-03-2026

Przystanki Kosińskiego i Pamiątkowa będą miały formę antyzatoki, co ułatwi korzystanie z nich osobom starszym oraz o ograniczonej sprawności, w tym pacjentom i pacjentkom pobliskiego szpitala ortopedyczno-rehabilitacyjnego. MPK Poznań ogłosiło właśnie przetarg na przebudowę torowiska na ul. 28 Czerwca 1956r. na odcinku od ul. Krzyżowej do Hetmańskiej.

Torowisko na ulicy 28 Czerwca 1956 r. (na odcinku od Krzyżowej do Hetmańskiej – łącznie ok. 700 metrów) zostanie kompleksowo zmodernizowane. W minionych latach w tym miejscu prowadzone były jedynie punktowe naprawy – z uwagi na stan infrastruktury konieczna jest kompleksowa przebudowa. Prace obejmą jednak nie tylko wymianę torów, sieci trakcyjnej i instalację systemu sterowania i ogrzewania zwrotnic. W trakcie realizacji odnowiona i przebudowana zostanie infrastruktura podziemna, w tym – co jest szczególnie istotne – wodno-kanalizacyjna w rejonie ulic 28 Czerwca 1956r. oraz Pamiątkowej.

Przy remontowanym fragmencie torowiska wymieniona zostanie również nawierzchnia jezdni oraz chodników. Powstaną też nowe platformy przystankowe, które zostaną wyposażone m.in. w tablice informacji pasażerskiej, ławki, kosze na śmieci.

– Dzięki przeprowadzonym pracom korzystanie z komunikacji miejskiej w tym rejonie będzie bezpieczniejsze i wygodniejsze, szczególnie dla osób starszych oraz o ograniczonej sprawności. W rejonie ulic Pamiątkowej i Kosińskiego powstaną bowiem przystanki przylądkowe, czyli tzw. antyzatoki. To typ przystanków, na których chodnik zostaje poszerzony niemal do toru tramwajowego, co pozwala pasażerkom i pasażerom na wsiadanie z poziomu chodnika (a nie jezdni, jak dotąd) bez ryzyka kolizji z pojazdami drogowymi – mówi Krzysztof Dostatni, prezes Zarządu MPK Poznań.

Postępowanie przetargowe zostało już ogłoszone. Z dokumentacją mogą zapoznawać się potencjalni wykonawcy. Swoje oferty będą mogli zgłaszać do 16 kwietnia br.

Zgodnie z założeniami prace mają rozpocząć się jesienią. Zakończenie ich zasadniczego etapu, wraz z realizacją trasy tramwajowej na ul. Ratajczaka, znacznie usprawni i przyspieszy przejazd tramwajem z Wildy do centrum.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/miasto/poznan-zmodernizuje-kolejne-torowisko-tym-razem-na-28-czerwca-1956-r-99212.html

6. Łódź. Pięć zbliżonych ofert w przetargu na tramwaj na Rzgowskiej do Kurczaków

Autor: Daniel Siwak | Data publikacji: 17-03-2026

Mamy kolejne otwarcie ofert przez Łódzkie Inwestycje w przetargu na inwestycje dla komunikacji miejskiej. Teraz dotyczy to trasy tramwajowej na ul. Rzgowskiej w kierunku krańcówki Chojny Kurczaki.

W ostatnim czasie wspomniana spółka Łódzkie Inwestycje otworzyła przesłane oferty we wszystkich przetargach ogłoszonych jeszcze w 2025 roku. Były to kolejno postępowania na trasy tramwajowe: w Nowym Centrum Łodzi (odcinek Tramwajowa – Kopcińskiego), w ul. Warszawskiej (odcinek Rondo Powstańców 1863 r. – Wycieczkowa) oraz w ul. Aleksandrowskiej i Limanowskiego (odcinek Szczecińska – Woronicza).

Trasa tramwajowa w ulicy Rzgowskiej. Na inwestycję prawie 100 mln zł

Początek tygodnia w temacie planowanych inwestycji przyniósł nowie informacje. Spółka Łódzkie Inwestycje w poniedziałek, 16 marca otworzyła przesłane oferty. W tym przypadku 8 firm i konsorcjów jest zainteresowanych realizacją kontraktu tramwajowego od miejskiej spółki. Ciekawostką jest to, że aż pięć z nich mieści się przedziale od 61 do 65 mln złotych.
– Konsorcjum Balzola Sp. z o.o. (lider) z Warszawy i Lantania S.A. z Madrytu: 61,7 mln zł,
– Strabag Sp. z o.o. z Pruszkowa: 62,2 mln zł,
– Budomal Rafał Leśniak Sp. z o.o. z Łodzi: 64,2 mln zł,
– Konsorcjum Przedsiębiorstwo Drogowo-Budowlane „KEMY” Sp. z o.o. (lider) z Łodzi i MPK Łódź: 64,7 mln zł,
– Trakcja S.A. z Warszawy: 65,4 mln zł,
– Budimex S.A. z Warszawy: 70,7 mln zł.
– INTOP S.A z Warszawy: 76,7 mln zł,
– Terlan S.A. z Poznania: 77,3 mln zł.

ŁI przeznaczyły na ten kontrakt 99,9 mln zł co oznacza, że jedna oferta jest najtańsza a wszystkie mieszczą się w założonym budżecie. Różnica pomiędzy najtańszą a najdroższą propozycją wynosi zaledwie 15,6 mln zł, ale z kolei oszczędności mogłyby wynieść ponad 38 ml zł. Teraz standardowo wszystkie zostaną sprawdzone pod kątem formalnym oraz przeanalizowane. Jeżeli po przyszłym wyborze najkorzystniejszej oferty nie będzie odwołań, to podpisanie umowę będzie mogło nastąpić za kilkanaście tygodni.

Jakie założenia dla przebudowy kolejnego fragmentu ulicy Rzgowskiej w Łodzi?

Wybrany wykonawca będzie musiał zakończyć inwestycję w konkretnym terminie, który określono na 31 listopada 2028 roku. Modernizacja ma objąć 2-kilometrowy odcinek ul. Rzgowskiej pomiędzy ul. Korzeniowskiego a skrzyżowaniem ulic Strażackiej/Kurczaki. Na większości odcinka będzie to tzw. zielone torowisko. Wyjątkiem będą przystanki Rzgowska – Dachowa oraz Rzgowska – Cmentarz Rzgowska, gdzie torowisko będzie zabudowane w betonowej nawierzchni. Przebudowana krańcówka Chojny Kurczaki będzie miała już nie dwa, a trzy tory postojowe. Na każdym z dwóch peronów odjazdowych zainstalowana zostanie 18-modułowa wiata z 8 ławkami oraz z wyświetlaczem Systemu Informacji Pasażerskiej.

Ważnym elementem zmian będą przystanki Rzgowska – Cmentarz Rzgowska. Powstaną tutaj wspólne perony autobusowo-tramwajowe o długości 66 metrów z wyposażeniem podobnym jak na wspomnianej krańcówce. Po zachodniej stronie ul. Rzgowskiej powstaną – w zależności od odcinka – ciąg pieszo-rowerowy lub chodnik z separowaną drogą dla rowerów. O szczegółach planowanej inwestycji informowaliśmy w grudniu 2025 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/miasto/lodz-piec-zblizonych-ofert-w-przetargu-na-tramwaj-99221.html

Rynek Kolejowy‎

1. PKP Intercity buduje nowe zaplecze w Przemyślu

Autor: PKP Intercity | Data publikacji: 17-03-2026

W Przemyślu powstaje nowoczesne centrum serwisowe PKP Intercity o kubaturze 80 tys. m³, które będzie odpowiadać za te procesy. Inwestycja jest już gotowa w około 65%.

Prace budowlane związane z przebudową istniejącej i budową nowej infrastruktury podziemnej są na zaawansowanym etapie realizacji. Docelowy układ torowy wraz z elementami konstrukcyjnymi sieci trakcyjnej został wykonany w około 75%.

Najważniejszym elementem inwestycji będzie hala obsługowo-naprawcza z całoroczną, ekologiczną myjnią oraz zapleczem socjalno-technicznym. Obiekt o kubaturze blisko 80 tys. m³ stanie się miejscem, w którym tabor pasażerski będzie przechodził przeglądy i przygotowanie do dalszej eksploatacji. W hali warsztatowej i myjni zakończono już montaż pokrycia dachowego, elewacji oraz stolarki drzwiowej i okiennej. Gotowe są także kanały techniczne oraz fundamenty pod specjalistyczne urządzenia wykorzystywane przy obsłudze taboru. Obecnie rozpoczął się montaż technologicznego wyposażenia myjni.

Równolegle postępują prace przy budynku administracyjno-socjalnym oraz nastawni kolejowej. W obu obiektach zakończono prace konstrukcyjne i zamontowano stolarkę okienną oraz drzwiową, co pozwoliło kontynuować roboty także w okresie zimowym. Obecnie prowadzone są prace wykończeniowe wewnątrz powstających budynków oraz przygotowania do montażu instalacji i wyposażenia.

Nowoczesna infrastruktura techniczna

Inwestycja obejmuje także rozbudowę infrastruktury technicznej na terenie bocznicy kolejowej. Powstaną m.in. nastawnia kolejowa, stacja paliw, system zabezpieczania podwozi wagonów przed oblodzeniem, tokarka podtorowa, stanowisko do dynamicznego pomiaru nacisków kół, stacjonarne punkty ogrzewania składów, specjalne miejsca do uzupełniania wody i opróżniania zbiorników sanitarnych oraz punkty technologiczne zasilania sprężonym powietrzem i energią elektryczną.

Zmieni się również układ torowy. Bocznica będzie obejmowała 10 torów i 29 rozjazdów, co pozwoli sprawniej zarządzać ruchem i obsługą wagonów. Dotychczas zakończono realizację torów oraz montaż fundamentów i słupów elektrycznej sieci trakcyjnej w zakresie fazy 3. Trwa kontynuacja prac związanych z wykonaniem układów torowych oraz sieci trakcyjnej w pozostałym zakresie. Należy zwrócić uwagę, że wykonano znaczący zakres prac związanych z budową nowych sieci tj. wodno-kanalizacyjnych, teletechnicznych, w tym sieci systemów sterowania ruchem kolejowym oraz elektroenergetyki.

Sprawniejsza obsługa taboru i lepsze warunki pracy

Nowe zaplecze techniczne w Przemyślu pozwoli sprawniej obsługiwać tabor i zwiększy możliwości operacyjne PKP Intercity. Dzięki nowoczesnej infrastrukturze skróci się czas przygotowania wagonów do kolejnych kursów, co przełoży się na ich bardziej intensywne wykorzystanie i lepsze planowanie obiegów. Inwestycja oznacza także bardziej komfortowe warunki pracy dla pracowników zaplecza technicznego oraz usprawnienie codziennych prac utrzymaniowych. W efekcie zwiększy się niezawodność obsługi pociągów kursujących w południowo-wschodniej Polsce oraz gotowość taboru do realizacji połączeń. Za realizację inwestycji odpowiada konsorcjum firm KZN Rail sp. z o.o. oraz Wadoma.

Po zakończeniu prac Przemyśl stanie się jednym z kluczowych zapleczy technicznych PKP Intercity w południowo-wschodniej Polsce. Pozwoli to znacząco zwiększyć liczbę połączeń dalekobieżnych rozpoczynających i kończących bieg na Podkarpaciu oraz w sposób znaczący podniesie standard obsługi należącego do Spółki nowoczesnego taboru pasażerskiego.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pkp-intercity-buduje-nowe-zaplecze-w-przemyslu–133007.html

2. CMK na 250 km/h w grudniu 2027 roku. Do Krakowa w godzinę i 52 minuty

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 18-03-2026

PKP PLK zapowiada, że w pociągi rozpędzą się do 250 km/h na Centralnej Magistrali Kolejowej w grudniu 2027 roku. Docelowo skróci to czas jazdy z Warszawy do Krakowa do godziny i 52 minut, a do Wrocławia – do około 3 godzin.

Temat przystosowania Centralnej Magistrali Kolejowej do prędkości eksploatacyjnej 250 km/h ciągnie się od bardzo wielu lat. Wcześniejsze plany i zapowiedzi PKP PLK mówiły o tym, że taką prędkość uda się uzyskać w grudniu 2023 roku, później była mowa o grudniu 2025 r. Nowy zarząd PKP PLK dość szybko skorygował tę datę, wskazując, że bez porozumienia z wykonawcą systemu GSM-R grudzień 2025 również nie będzie aktualny.

Ostateczne porozumienie w kwestii GSM-R udało się zawrzeć w grudniu ubiegłego roku. Obok łódzkiego tunelu średnicowego było to największym wyzwaniem, jaki obecny zarząd PKP PLK odziedziczył po poprzednikach. Rozwiązanie obu palących kwestii będzie rezonować na szereg innych zadań, w tym również na wyższą prędkość na CMK.

Choć nie znamy dokładnej listy linii kolejowych, na których w ramach ugody z wykonawcą GSMR zostanie zamontowany ten system, pewne jest to, że znajdzie się wśród nich Centralna Magistrala Kolejowa. Z powodu konieczności montażu nowszego systemu ETCS poziomu drugiego pociągi na CMK już od dawna nie jeżdżą szybciej niż… 160 km/h, co odbija się na rozkładzie jazdy z Warszawy do Krakowa oraz na Śląsk. System GSMR pozwoli domknąć ten wątek i w końcu docelowo przyspieszyć.

PKP PLK: CMK na 250 km/h od grudnia 2027 roku

Jak mówi nam wiceprezes zarządu PKP PLK Marcin Mochocki, spółka celuje, aby pociągi mogły kursować z prędkością 250 km/h po CMK od grudnia 2027 roku. – Taki jest plan, natomiast chciałbym podkreślić, że będzie to pierwsze w Polsce wdrożenie prędkości 250 km/h w pełnym, formalnym procesie. Oznacza to, że w proces będą zaangażowane nie tylko Polskie Linie Kolejowe, ale także inni jego uczestnicy: Instytut Kolejnictwa, Urząd Transportu Kolejowego, Ministerstwo Infrastruktury oraz przewoźnik dysponujący taborem przystosowanym do jazdy 250 km/h, nasz partner w tych badaniach i analizach, PKP Intercity – mówi nam Mochocki.

Przypomnijmy, że wprowadzenie prędkości 250 km/h oznaczałoby, że swoje pełne możliwości w końcu wykorzysta flagowa jednostka PKP Intercity, a więc Pendolino. Stanie się to prawdopodobnie… 13 lat po wprowadzeniu ED250 do służby. Warto dodać, że do tego czasu pierwsze pojazdy z tej serii powinny już trafić na… naprawę główną. Pokazuje to tylko, jak bardzo opóźniony jest proces wdrażania prędkości 250 km/h na opisywanej trasie.

Start certyfikacji w tym roku. Prace budowlane praktycznie zakończone

– Zakładamy rozpoczęcie procesu certyfikacji jeszcze w tym roku, w tym w obszarze dopuszczeń wymaganych przez UTK. Naszym celem jest uruchomienie regularnych kursów z prędkością 250 km/h pod koniec przyszłego roku. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że ze względu na pionierski charakter przedsięwzięcia ostateczne tempo i przebieg procedur pokaże praktyka – mówi wiceprezes Mochocki. Jak dodaje, pod kątem budowlanym CMK jest już praktycznie gotowa do wyższej prędkości. – Do realizacji pozostało kilka przyłączy energetycznych oraz pojedyncze maszty [do łączności GSMR – przyp. red.] – zapewnia.

Warto też podkreślić, że prędkość 250 km/h da się efektywnie wykorzystać na 200 z 224 kilometrów całej linii CMK. Taką prędkość pociągi mają osiągać od posterunku odgałęźnego Szeligi do Zawiercia. Na wcześniejszym odcinku, od Grodziska do Szelig, pojadą 200 km/h.

W godzinę i 52 minuty do Krakowa

Jazda z prędkością 250 km/h sprawi, że skróceniu ulegnie czas jazdy z Warszawy do Krakowa, na Śląsk (do Katowic, Gliwic i Bielska-Białej) oraz do Częstochowy i przede wszystkim Wrocławia. W grudniu przyszłego roku, czas jazdy z Warszawy do Krakowa przy jeździe 250 km/h ma wynosić około godziny i 52 minut, a więc o prawie 20 minut mniej niż dotychczasowy rekord – 2 godziny i 10 minut. Obecnie, z powodu prac infrastrukturalnych na linii 8 od CMK do Krakowa, pociągi w tej relacji jeżdżą w znacznie dłuższym czasie – 2 godzin i 50 minut.

Ponadto dzięki docelowej prędkości znacznie skróci się też czas jazdy z Warszawy do Wrocławia – do około 3 godzin, co będzie najlepszą możliwą wartością po obecnie istniejącej trasie. Znaczna poprawa przyjdzie dopiero po budowie Linii Y, a więc w 2035 roku. Pociągi ze stolicy do Wrocławia pojadą wtedy w czasie około 100 minut.

Przyspieszenie do 250 km/h poprawi też docelowy czas dojazdu z Warszawy na Śląsk. Z powodu ogromnych prac PKP PLK w węźle katowickim efektu szybszej jazdy nie zobaczymy jeszcze w grudniu przyszłego roku, lecz znacznie później. Aktualnie oczekujemy na odpowiedzi od spółki, jak docelowo miałby skrócić się czas przejazdu Warszawa – Katowice dzięki pracom na Górnym Śląsku i w Zagłębiu oraz CMK do 250 km/h.

Biała Rawska i dwutorowa łącznica na Kraków

Mimo tego, że cała CMK jest już praktycznie gotowa do jazdy 250 km/h, to PKP PLK planują jeszcze dwie poboczne, punktowe inwestycje na trasie. Jedna z nich to budowa kolejnej już stacji – w Białej Rawskiej. Umowę na te prace już zawarto, a zakończenie prac przewidziano na przełom 2027 i 2028 roku. Z nowej stacji mają korzystać pociągi PKP Intercity.

Drugim i znacznie ważniejszym zadaniem będzie budowa dwutorowego odejścia z CMK na Kraków. – Kluczowym zadaniem będzie usunięcie ograniczenia przepustowości na odgałęzieniu z CMK w kierunku Krakowa, czyli przebudowa łącznicy Psary – Starzyny do układu dwutorowego wraz z pełnym zakresem prac towarzyszących. Zakończenie tego przedsięwzięcia planujemy do 2029 roku – mówi nam Marcin Mochocki.

Jak zapewnia, PLK zrobią wszystko, aby prace w obu tych miejscach miały tylko punktowe oddziaływanie na całą CMK. – W obu przypadkach dążymy do tego, aby roboty były prowadzone z możliwie najmniejszymi utrudnieniami — ograniczenia w ruchu będą dotyczyły wyłącznie miejsc realizacji prac, a nie całej linii CMK – kończy członek zarządu PKP PLK.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/cmk-na-250-kmh-w-grudniu-2027-roku-do-krakowa-w-godzine-i-52-minuty-134977.html

Rynek Lotniczy

1. Kowalski (Modlin): 3,5 mln pasażerów wkrótce, dalszy wzrost wymaga inwestycji

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 12-03-2026

Lotnisko Warszawa-Modlin rozpoczęło samodzielne inwestycje. Z rozbudową przepustowości do 7-8 mln pasażerów poradzi sobie samodzielnie, ale dalsza rozbudowa będzie wymagała zatwierdzenia nowej strategii uwzględniającej powstanie Portu Polska (daw. CPK).

– Nie wiem, czy w tym roku pobijemy rekord, ale na pewno zbliżymy się do 3,5 mln pasażerów. Co jednak istotne, przeskoczenie tego poziomu będzie możliwe tylko po zwiększeniu dostępnej infrastruktury i to zarówno terminalowej, sprzętowej do kontroli bezpieczeństwa, jak również płaszczyzn postojowych. Bez tych inwestycji wzrosty byłyby nierealne i temu służy zabieg finansowy z Ryanair. Przyspieszamy pracę – mówi Jacek Kowalski, prezes zarządu Lotniska Warszawa-Modlin. – Mam nadzieję, że końcowa suma roczna pasażerów będzie bardzo, bardzo interesująca – dodaje.

Szef lotniska w Modlinie odkreśla przy tym, że współpraca z Ryanairem pozwoliła przesunąć wydatki na ten rok i rozpocząć procedurę przetargową na pozyskanie terminala tymczasowego. Obecnie zarządca portu czeka na oferty, które mają wpłynąć do piątku, 13 marca. Termin ich składania został bowiem przedłużony o tydzień.

Zaznacza także, że obecnie plany Modlina są jasne. Port stawia na pasażera low-costowego i z myślą o nim rozbudowuje infrastrukturę.

– Dzięki temu jeszcze w tym sezonie letnim będziemy mogli zapewnić pasażerom nową kubaturę i nowe gate’y, a od sezonu zimowego nowe płaszczyzny postojowe. Równolegle pracujemy nad dokończeniem sprawy finansowania pełnego pakietu inwestycyjnego, który pozwoli nam udostępnić przewoźnikom infrastrukturę umożliwiającą obsługę nawet 7–8 mln pasażerów w skali roku – wyjaśnia Kowalski.

– Za 2–3 lata chcemy mieć techniczną zdolność do obsługiwania takiej liczby podróżnych, ale oczywiście będą to musiały wypełnić linie lotnicze. Znając naszego dotychczasowego klienta, który mówi: „dajcie mi przepustowość, a w 5 minut ją wypełnię”, to nie powinno być z tym problemu. Oczywiście liczymy na to, że nasz drugi partner, czyli Wizz Air, a także Air Arabia, także będą chcieli więcej latać – dodaje Kowalski.

Ta cześć inwestycji zdaniem Kowalskiego może zostać sfinansowana ze środków pozyskanych na rynku, ale na tym ambicje Modlina się nie kończą. – Nasz plan na kolejny etap inwestycji w infrastrukturę to 1,5 mld zł, ale tutaj nie mamy jeszcze decyzji i musimy wiedzieć, w co i dlaczego inwestujemy. Słyszymy od PPL, że chce zwiększyć swoje zaangażowanie w nasze lotnisko, ale musimy mieć jasno określony cel. Musimy wypracować strategię rozwoju Modlina, która zostanie zatwierdzona przez wszystkich właścicieli i powinna być komponentem pomysłu na rozwój ruchu lotniczego na Mazowszu po otwarciu Portu Polska – wyjaśnia Kowalski.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/kowalski-modlin-35-mln-pasazerow-wkrotce-dalszy-wzrost-wymaga-inwestycji-27023.html

2. PE wzmacnia ochronę klientów wycieczek zorganizowanych

Autor: Mateusz Kieruzal | Data publikacji: 18-03-2026

Parlament Europejski przyjął nowe przepisy dotyczące wycieczek zorganizowanych, które mają wzmocnić ochronę konsumentów oraz doprecyzować prawa podróżnych w przypadku zakłóceń podróży, bankructw biur turystycznych czy nadzwyczajnych okoliczności. Zmiany są odpowiedzią m.in. na doświadczenia z pandemii COVID-19 oraz problemy związane z upadłościami firm turystycznych w ostatnich latach.

Nowelizacja dyrektywy o imprezach turystycznych została przyjęta znaczącą większością głosów – 537 europosłów opowiedziało się za zmianami, dwóch było przeciw, a 24 wstrzymało się od głosu. Przepisy wymagają jeszcze formalnego zatwierdzenia przez Radę Unii Europejski. Nowe regulacje mają zwiększyć przejrzystość rynku wycieczek zorganizowanych i lepiej chronić podróżnych w sytuacjach takich jak anulowanie podróży, niewypłacalność organizatora czy kryzysy o dużej skali.

Jedną z kluczowych zmian jest doprecyzowanie definicji pakietu turystycznego. W praktyce dotyczy to szczególnie rezerwacji dokonywanych online. Jeżeli podróżny kupuje różne usługi – np. lot, hotel i wynajem samochodu – poprzez powiązane procesy rezerwacyjne, a pierwszy usługodawca przekazuje dane klienta kolejnym dostawcom, a umowy zostają zawarte w ciągu 24 godzin, taka kombinacja będzie traktowana jako pakiet turystyczny. To istotne, ponieważ pakiety objęte są silniejszą ochroną prawną niż pojedyncze usługi kupowane oddzielnie.

Nowe przepisy wprowadzają także jasne reguły dotyczące voucherów, które były powszechnie stosowane podczas pandemii. Podróżni będą mogli odmówić przyjęcia vouchera i zażądać zwrotu pieniędzy w ciągu 14 dni. Jeśli zdecydują się na voucher, jego ważność nie będzie mogła przekraczać 12 miesięcy, a po upływie tego czasu niewykorzystana kwota musi zostać zwrócona. Dodatkowo organizatorzy zorganizowanych wyjazdów nie będą mogli ograniczać zakresu usług, które można opłacić przy użyciu vouchera.

Nowelizacja rozszerza również prawo do bezpłatnego anulowania wycieczki. Dotychczas było to możliwe głównie wtedy, gdy nadzwyczajne okoliczności występowały w miejscu docelowym podróży. Po zmianach podróżni będą mogli zrezygnować z wyjazdu bez opłat także wtedy, gdy takie okoliczności pojawią się w miejscu wylotu lub znacząco wpłyną na przebieg podróży.

Nowe regulacje wprowadzają również konkretne terminy dotyczące obsługi reklamacji i zwrotów. Organizator będzie musiał potwierdzić przyjęcie reklamacji w ciągu siedmiu dni, udzielając pełnej odpowiedzi w ciągu 60 dni. W przypadku bankructwa organizatora systemy zabezpieczeń finansowych będą musiały zapewnić zwrot środków w ciągu sześciu miesięcy (do dziewięciu miesięcy w szczególnie złożonych przypadkach).

Po formalnym przyjęciu przez Radę Unii Europejskiej nowe regulacje zostaną opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Państwa członkowskie będą miały 28 miesięcy na wdrożenie przepisów do prawa krajowego, a kolejne sześć miesięcy na ich pełne zastosowanie. Nowa dyrektywa ma zwiększyć zaufanie konsumentów do rynku zorganizowanej turystyki i jednocześnie uporządkować zasady działania firm turystycznych w sytuacjach kryzysowych.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/pe-wzmacnia-ochrone-klientow-wycieczek-zorganizowanych-27070.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 12.03.2026 r.

Rynek Kolejowy

1. Podłęże – Piekiełko: Budimex z umową na budowę kolejnego odcinka

Autor: Budimex | Data publikacji: 06-03-2026

Budimex podpisał umowę z PKP PLK na ‎realizację ważnego etapu projektu „Podłęże-Piekiełko” w Małopolsce. ‎Kontrakt obejmuje m.in. budowę nowej linii kolejowej nr 622 na odcinku ‎F+J Podłęże R401-Gdów oraz budowę łącznicy nr 627 na odcinku Podłęże ‎R301-Podłęże Balachówka. Wartość umowy wynosi ponad 2,5 mld złotych‎

PKP Polskie Linie Kolejowe wybrały ofertę Budimeksu jako najkorzystniejszą w ‎przetargu na zaprojektowanie i kompleksowe wykonanie robót budowlanych na linii ‎kolejowej nr 622 na odcinku Podłęże R401-Gdów oraz na łącznicy nr 627 na odcinku ‎Podłęże R301-Podłęże Balachówka (F+J), realizowanych w ramach projektu ‎‎„Podłęże–Piekiełko” (Etap II). Umowę na realizację tego odcinka podpisano dziś, 6 marca. Szacowany czas realizacji wyniesie 38 miesięcy od ‎daty zawarcia umowy.‎ Inwestycja zostanie wykonana w konsorcjum ze spółką Ferrovial Construction i Budimex Kolejnictwo.

‎„Podłęże-Piekiełko” to obecnie największa inwestycja kolejowa na południu kraju, o ‎istotnym znaczeniu dla układu połączeń w regionie. Projekt ma znacząco skrócić ‎czas podróży w Małopolsce (docelowo m.in. na odcinkach Kraków-Nowy Sącz o ok. ‎‎60 minut oraz Kraków-Zakopane o ok. 90 minut), a także zwiększyć możliwości ‎przewozów towarowych.‎

– Ta inwestycja stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej złożonych projektów kolejowych ostatnich lat. Jego skala oraz strategiczne znaczenie dla usprawnienia połączeń w regionie sprawiają, że jest to przedsięwzięcie priorytetowe dla całego kraju. Udział naszej firmy w tym projekcie to potwierdzenie naszego doświadczenia i kompetencji w prowadzeniu inwestycji wymagających najwyższego poziomu know-how oraz precyzyjnego zarządzania. Dzięki temu możemy efektywnie przyczyniać się do modernizacji infrastruktury kolejowej, która znacząco podniesie komfort i bezpieczeństwo podróży pasażerów oraz rozwój transportu towarowego w Polsce – mówi Artur Popko, Prezes Budimeksu SA.

W ramach zadania powstanie kompletny układ infrastrukturalny, który zwiększy ‎przepustowość i elastyczność prowadzenia ruchu, podniesie poziom bezpieczeństwa ‎oraz wzmocni odporność linii na ograniczenia terenowe i kolizje z infrastrukturą ‎drogową. Zakres prac obejmuje m.in. zaprojektowanie (w zakresie branży SRK) oraz kompleksowe ‎wykonanie robót budowlanych dla nowej, dwutorowej linii kolejowej nr 622 na ‎odcinku Podłęże R401-Gdów oraz budowę jednotorowej łącznicy kolejowej nr 627 ‎na odcinku Podłęże R301-Podłęże Balachówka. Równolegle odbywać się będą prace ‎niezbędne do wpięcia nowej infrastruktury w istniejącą sieć, w tym na liniach nr 91 i ‎nr 95. ‎

Projekt zakłada także budowę tunelu o długości ok. 900 m. Całość uzupełniają ‎rozwiązania umożliwiające sprawne zarządzanie ruchem i bezkolizyjne prowadzenie ‎trasy: 51 nowych rozjazdów i 8 peronów, a także rozbudowany pakiet obiektów ‎inżynieryjnych: ‎

– 17 mostów kolejowych, ‎
‎- 6 mostów drogowych, ‎
– 11 wiaduktów kolejowych,‎
– oraz 5 wiaduktów drogowych, które porządkują układ skrzyżowań i ‎ograniczają liczbę punktów kolizyjnych. ‎

Uzupełnieniem inwestycji są 2 przejścia pod torami, 24 przepusty kolejowe oraz 18 ‎ścian i konstrukcji oporowych stabilizujących przebieg trasy w wymagającym ‎terenie.‎

– Projekt będzie realizowany w trudnym i złożonym geologicznie terenie, wymagającym zaawansowanych rozwiązań technicznych. Jego efektem będzie nowoczesny układ linii – podnoszący przepustowość i ‎niezawodność ruchu, zwiększający bezpieczeństwo na styku kolej-droga oraz ‎tworzący rezerwę dla rozwoju połączeń w kolejnych latach. Wnosimy do tego ‎projektu doświadczenie w prowadzeniu inwestycji kolejowych o wysokim stopniu ‎złożoności oraz sprawdzone standardy realizacji – dodaje Artur Popko.‎

W ramach programu „Podłęże-Piekiełko” Budimex realizował pierwszy etap ‎inwestycji, obejmujący modernizację odcinka linii nr 104 Chabówka-Rabka Zaryte ‎wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Spółka zakończyła prace na odcinku A1 linii nr ‎‎104 Chabówka-Rabka Zaryte – pierwszym oddanym do eksploatacji fragmencie ‎modernizowanym w ramach projektu „Podłęże-Piekiełko”.‎

Jednocześnie po sąsiedzku Budimex realizuje budowę na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany, będące jednym z największych projektów kolejowych w regionie. Odcinek ten, wykonywany w konsorcjum z Gülermak, jest szczególnie trudny ze względu na budowę tuneli (2 tunele o łącznej długości 7,5 kilometra) i dużej liczby obiektów mostowych i wiaduktów (22 obiekty).

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/strategiczny-kontrakt-kolejowy-u-lidera-polskiego-rynku-budowlanego-budimex-zrealizuje-linie-622-i-lacznice-627-126978.html

2. CPK składa wniosek o decyzję środowiskową dla kolejowej obwodnicy Kalisza

Autor: Centralny Port Komunikacyjny | Data publikacji: 06-03-2026

Spółka Centralny Port Komunikacyjny złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu wniosek o decyzję środowiskową dla 9-kilometrowej kolejowej obwodnicy Kalisza. Ten odcinek stanowi integralną część linii 85 Sieradz – Kalisz – Pleszew – Poznań, czyli poznańskiej odnogi linii „Y” Kolei Dużych Prędkości (KDP).

W grudniu ubiegłego roku spółka Centralny Port Komunikacyjny przyjęła Koncepcję Programowo – Przestrzenną przygotowaną przez konsorcjum: BBF oraz IDOM Inżynieria, Architektura i Doradztwo, rozpoczynając tym samym etap projektowania by-passu Kalisza. Wraz z układem torowym wokół miasta umożliwi on najszybszym pociągom zarówno przejazd obwodnicą kolejową, jak też wjazd na stację położoną w centrum.

Zgodnie z harmonogramem, spółka Centralny Port Komunikacyjny w ramach realizacji inwestycji kolejowych Port Polska, złożyła w RDOŚ w Poznaniu wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. To już trzeci (po odcinkach Sieradz – Pleszew i Pleszew – Poznań) taki wniosek złożony dla poznańskiej odnogi kolejowego „Y”.

– Decyzja środowiskowa to ważny etap w procesie inwestycyjnym. Jej uzyskanie otwiera drogę do kolejnych decyzji administracyjnych: lokalizacyjnej, wodnoprawnej i pozwolenia na budowę. Mam nadzieję, że z zachowaniem wszystkich procedur i dzięki dobrej współpracy z RDOŚ w Poznaniu, uda nam się przejść przez ten etap sprawnie, przybliżając mieszkańców Kalisza do budowy Kolei Dużych Prędkości – mówi dr Filip Czernicki, prezes Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Wariant technologiczny linii na podstawie którego opracowywana jest dokumentacja projektowa zakłada m.in.
– przebieg linii kolejowej powyżej poziomu terenu– na obiektach inżynieryjnych i nasypie,
– wiadukty z mostem nad rzeką Prosną do ul. Częstochowskiej,
– wiadukt nad linią kolejową nr 14 i Wrocławską.

– Budowa kolejowej obwodnicy Kalisza umożliwi optymalne wykorzystanie infrastruktury KDP. Chodzi o obsłużenie jak największej liczby pasażerów z Warszawy, Łodzi i Poznania i dalej położonych miast jak Szczecin, Jelenia Góra, Lublin, Białystok, ale to nie oznacza pominięcia Kalisza. Z tego miasta planujemy kursy pociągów co najmniej raz na godzinę co ułatwi szybki dojazd koleją m.in. do Poznania, Łodzi czy Warszawy – dodaje Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny ds. kolei.

Po realizacji całości inwestycji czas przejazdu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 35 min – dla najszybszych pociągów (obecnie to co najmniej 1 godz. 28 min.). Podróż z Kalisza do Warszawy skróci się do 1 godz. 40 min w porównaniu z aktualnymi czasami przejazdu (dziś to co najmniej 2 godz. 40 minut).

Z wykorzystaniem tej samej infrastruktury KDP, Kalisz będzie miał również zapewnione połączenia kolejowe realizowane przez ekspresy regionalne. Zakładany czas przejazdu takiego składu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 50 minut, czyli o ok. 40 minut krócej niż obecnie. Kursowanie ekspresów regionalnych będzie zależne od organizatora przewozów czyli urzędu marszałkowskiego.

Przypomnijmy, że linia „Y” jest elementem infrastruktury kolejowej transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T), w skład której wchodzi szereg strategicznych europejskich szlaków komunikacyjnych.

Dla wszystkich odcinków poznańskiej odnogi „Y” między Sieradzem, a Poznaniem od kilku miesięcy opracowywane są projekty budowlane. Zgodnie z harmonogramami linia z Sieradza do Poznania ma zostać oddana do użytku do końca 2035 r.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/cpk-sklada-wniosek-o-decyzje-srodowiskowa-dla-kolejowej-obwodnicy-kalisza-126976.html

Rynek Infrastruktury

1. A4. Przetarg na zaprojektowanie poszerzenia pierwszego odcinka

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 09-03-2026

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowany został przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dla rozbudowy autostrady A4 na odcinku węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem). To pierwszy z trzech odcinków, które docelowo mają doprowadzić do poszerzenia A4 do czterech pasów.

W lutym 2026 roku minister infrastruktury Dariusz Klimczak podpisał Programy Inwestycji dotyczące rozbudowy A4. Poszerzenie autostrady do czterech pasów może kosztować nawet 10 mld zł i obejmie blisko 120 km autostrady w województwie śląskim i małopolskim.

Trzy odcinki realizacyjne

Inwestycja jest szczególnie istotna w kontekście bardzo intensywnego ruchu na A4, w tym pojazdów ciężarowych. Minimalne natężenie ruchu (wg wyników generalnego pomiaru ruchu 2020/2021) na fragmentach odcinków objętych aneksami do Programów Inwestycji wynosi ok. 40 000 poj./dobę, a maksymalne odnotowane natężenie ruchu przekracza 105 000 poj./dobę. Z przeprowadzonych analiz wynika, że w kolejnych latach ruch na A4 będzie rósł.

Zadanie zostało zaplanowane w Rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku (z perspektywą do 2033r.). Całą inwestycję podzielono na trzy odcinki realizacyjne:

granica województwa opolskiego – węzeł Brzęczkowice (z węzłem),
węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem),
węzeł Byczyna (bez węzła) – węzeł Balice I.

Jeden z fragmentów objętych pracami przygotowawczymi to 61-kilometrowy odcinek autostrady A4 Katowice – Kraków, który został w 1997 roku, na mocy koncesji, przekazany firmie Stalexport. Od tego czasu jest utrzymywany i zarządzany przez tę spółkę. Koncesja wygasa w 2027 roku i nie jest planowane jej przedłużenie ani wybór nowego koncesjonariusza. Od marca 2027 roku podmiotem odpowiedzialnym za utrzymanie i zarządzanie tą drogą ma być GDDKiA, a autostrada będzie bezpłatna dla samochodów osobowych i motocykli.

Ruszył pierwszy przetarg

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowana została właśnie pierwsza procedura konkurencyjna obejmują odcinek Brzęczkowice – Byczyna.

Oferty w przetargu można składać do 23 kwietnia, do godziny 10:00. Następnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizuje je, by wybrać najkorzystniejszą, a przy wyborze brane będą pod uwagę cztery kryteria. Najważniejsza będzie cena, która stanowić będzie 60 procent oceny, ale liczyć będą się również doświadczenie projektanta drogowego – 20 procent – oraz doświadczenie zespołu geologicznego i środowiskowego – po 10 procent.

Wybrany wykonawca będzie miał 126 miesięcy na realizację zadania.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/a4-ruszyl-przetarg-na-zaprojektowanie-poszerzenia-pierwszego-odcinka–99086.html

2. Kujawsko-pomorskie. Przebudują drogę pod Rypinem

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy ogłosił przetarg na przebudowę drogi wojewódzkiej nr 560. Prace obejmą ok. 2-kilometrowy odcinek między miejscowościami Zakrocz i Puszcza Rządowa w powiecie rypińskim.

Zakres prac zaplanowanych na tym odcinku DW560 obejmie m.in. remont warstwy jezdni, utwardzanie poboczy, uzupełnienie i odtworzenie oznakowania poziomego, pionowego oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego, odtworzenie rowów, remont przepustów, drobne naprawy na moście nad Rypienicą oraz wiadukcie nad linią kolejową, remont oraz budowę zjazdów, a także odtworzenie granic pasa drogowego.

ZDW zakłada, że roboty wraz z odbiorami potrwają około 3-4 miesięcy. Całość prac będzie finansowana z budżetu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. To kolejny element inwestycji na tej drodze, ponieważ w poprzednich latach odnowiono m.in. odcinki między Zakroczem i Dylewem.

Droga wojewódzka nr 560 to blisko 80-kilometrowa trasa łącząca województwa kujawsko-pomorskie oraz mazowieckie. Droga zaczyna się w Brodnicy przy drodze krajowej nr 15 oraz DW544 i kończy w Bielsku w powiecie płockim przy DK60 i DW541, po drodze mijając takie miejscowości jak m.in. Osiek, Rypin, Karlewo, Sierpc czy Lelice.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/kujawskopomorskie-przebuduja-droge-pod-rypinem-99090.html

3. Zmiany na obwodnicy Trójmiasta. Przetarg ws. węzła Straszyn

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Gdańska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wysłała do publikacji w Dzienniku Urzędowym UE ogłoszenie o przetargu na budowę dwóch rond turbinowych. Będzie to kolejny krok do poprawy przepustowości na węźle Straszyn w obrębie trójmiejskiej obwodnicy.

W 2025 roku Ministerstwo Infrastruktury podpisało Program inwestycji na rozbudowę węzłów Kowale, Gdańsk Szadółki i Straszyn na obwodnicy w ciągu S6. Dzięki temu, GDDKiA zyskała zaplecze finansowe dla rozbudowe węzła Gdańsk Szadółki, projekt węzła Kowale oraz środki na projekt i budowę wraz z analizą rozbudowy docinka obwodnicy między węzłami Rusocin i Straszyn. W lutym złożono już wniosek o wydanie decyzji na realizację inwestycji drogowej dla przebudowy węzła Gdańsk Szadółki. Teraz czas na kolejne zadania.

W ramach inwestycji na węźle Straszyn powstaną dwa ronda turbinowe. Pozwolą znacznie poprawić bezpieczeństwo na drodze wojewódzkiej nr 222 w obszarze węzła Straszyn. Główna różnica pomiędzy rondem tradycyjnym a turbinowym polega na tym, że nie przecinają się na nim potoki ruchu z pasa wewnętrznego i zewnętrznego. Pojazdy są na nim w naturalny sposób kierowane na właściwe, wcześniej zaplanowane wyloty ronda. Ryzyko kolizji jest więc znacznie mniejsze.

Wyłoniony w przetargu wykonawca będzie miał dziewięć miesięcy na realizację prac (z wyłączeniem okresu zimowego od 16 grudnia do 15 marca). Umowę inwestor planuje podpisać w I kwartale 2029 r., tak by budowa mogła zakończyć się w IV kwartale 2029 r. Na ten moment natomiast na II kwartał 2027 roku GDDKiA planuje uzyskać decyzję środowiskową, a wniosek o ZRID chce złożyć w III kwartale 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/zmiany-na-obwodnicy-trojmiasta-przetarg-ws-wezla-straszyn-99114.html

4. Lubuskie. Ośmiu chętnych wybudować most w Sulęcinie

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze otworzył ofert w przetargu na budowę mostu w Sulęcinie. Oferty złożyło ośmiu wykonawców. Obiekt powstanie w ciągu drogi wojewódzkiej nr 137.

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze szuka wykonawcy, który wybuduje nowy obiekt na trasie nr 137. To droga łącząca przygraniczne Słubice przez Ośno Lubuskie, Sulęcin i Międzyrzecz drogą krajową nr 92 w Trzcielu. Stanowi alternatywę do DK92.

Nowy most zastąpi stary

Na ternie Sulęcina droga wojewódzka przechodzi nad rzeką Postomią. Istniejący w tym miejscu most ma być rozebrany i wybudowany od nowa. Wraz z mostem przebudowane zostaną dojazdy do obiektu – łącznie chodzi o ok. 70 m drogi. Na przebudowywanym odcinku wykonany zostanie (po stronie północnej) chodnik dla pieszych o szerokości 3 m, oddzielony od jezdni pasem zieleni.

Sam most ma mieć 21 m długości (wraz ze ścianami czołowymi 33,6 m). Ma powstać w ciągu 8 miesięcy od podpisania umowy z wykonawcą, a w czasie realizacji prac budowlanych, w związku z koniecznością rozebrania istniejącego obiektu, kierowcy będą korzystać z objazdów.

Pięć ofert w budżecie

ZDW otworzył już oferty w przetargu na to zadanie. Budżet zamawiającego wynosił 5,003 mln zł i pięć z ośmiu ofert mieści się w tym budżecie. Najtańsza jest propozycja Burger Bau Polska na 4,434 mln zł, a najdroższa Primost Serwis na 5,433 mln zł.

Pozostałe oferty to: Strabag Infrastruktura Południe – 4,611 mln zł; Zielonogórskie Przedsiębiorstwo Budowy Mostów MOSTY – 4,992 mln zł; Sawez – 5,373 mln zł; Detal Mosty Piotr Włoch, Krzysztof Grodzicki – 5,328 mln zł; Kormost – 4,543 mln zł oraz Przedsiębiorstwo Budowlano-Transportowe „Arbert” – 4,977 mln zł. Wszyscy wykonawcy oferują gwarancję jakości na 84 miesiące.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/lubuskie-osmiu-chetnych-wybudowac-most-w-sulecinie-99129.html

5. Można budować dwa odcinki S7 niedaleko Warszawy!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Wojewoda Mazowiecki wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla budowy drogi ekspresowej S7 na odcinku od węzła Czosnów do miejscowości Kiełpin. W ostatnich tygodniach wykonawca na miejscu prowadził już wycinkę drzew i przygotowywał plac do budowy.

Umowa na realizację tego odcinka w trybie zaprojektuj i wybuduj została podpisana w listopadzie 2023 roku i była warta ok. 536 mln zł. Wykonawcą jest konsorcjum firm Fabe Polska, SP Sine Midas Stroy z Kazachstanu oraz Yörük Yapi İnşaat z Turcji. Konsorcjum miało ja wykonać w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy.

Wniosek o wydanie tej decyzji został złożony we wrześniu 2024 roku. W praktyce to dwa wnioski, gdyż odcinek został podzielony na dwa pododcinki – A i B. Pierwszy obejmuje blisko 9 km, drugi to 226 m na styku z sąsiednim odcinkiem – przy węźle Kiełpin (sam węzeł powstanie w ramach kolejnego odcinka).

Łącznie zatem inwestycja obejmuje odcinek o długości 9,2 km. Droga w tym miejscu będzie rozbudowywana w istniejącym śladzie – docelowo ma mieć dwie jezdnie po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano trzy węzły: Czosnów, Palmiry i Sadowa. Wybudowane zostaną także drogi równoległe do obsługi ruchu lokalnego.

W projektowaniu – do wniosku o wydanie ZRID – jest obecnie sąsiedni odcinek tej trasy – od Kiełpina do trasy Armii Krajowej w Warszawie. W tym przypadku droga będzie budowana w formule tradycyjnej, tj. „buduj”. Dokumentacja powinna być gotowa w II kwartale tego roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mozna-budowac-dwa-odcinki-s7-niedaleko-warszawy-99145.html

Wnp

1. ZUE blisko kontraktu na setki milionów złotych. PKP PLK rozstrzygnęły przetarg

Autor: KŚ | Dodano: 6 marca 2026 22:23

ZUE poinformowało w komunikacie giełdowym, że to jego oferta była najkorzystniejszą w postępowaniu na modernizację części połączenia między Kielcami a Krakowem.

– Wartość złożonej oferty wynosi 386 mln zł netto, co daje kwotę 474,8 mln zł brutto.
– Zakres prac obejmuje wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów inżynieryjnych oraz remont mostów nad Nidą.
– To jeden z elementów modernizacji infrastruktury kolejowej w woj. świętokrzyskim.

ZUE ogłosiło 6 marca, że otrzymało informacje o złożeniu najkorzystniejszej oferty w przetargu na „Opracowanie projektu wykonawczego i wykonanie robót budowlanych na odcinku LOT B1_1 Sitkówka Nowiny – Miąsowa (bez stacji) od km 196,095 do km 218,129 w ramach projektu inwestycyjnego pn.: „Prace na linii kolejowej nr 8 na odcinku Skarżysko–Kamienna – Kielce – Kozłów”, Etap II: odcinek Sitkówka Nowiny – Kozłów”.

ZUE złożyło ofertę na 386 mln zł (brutto: 474,8 mln zł).

Postępująca modernizacja ważnego połączenia w Świętokrzyskiem
Przetarg ogłoszono w listopadzie 2025 roku. Prace na tym odcinku zakładają wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów czy remont mostów nad Nidą. Modernizacji ulegnie też infrastruktura dla pieszych.

W momencie ogłaszania przetargu PKP PLK podkreślały, że modernizacja tego odcinka poprawi jakość transportu kolejowego w woj. świętokrzyskim. To także ważny element połączenia między Kielcami a Krakowem.

„Zmodernizowana linia kolejowa będzie dostosowana do obsługi cięższych pociągów, które rozwiną większą prędkość niż dotychczas – do 140 km/h dla składów pasażerskich i 120 km/h dla pociągów towarowych” – ogłosiły wówczas PKP PLK.

ZUE specjalizuje się w projektowaniu i realizacji przedsięwzięć z zakresu budownictwa dla branży kolejowej, a także infrastruktury szynowej i energetycznej w miastach.

https://www.wnp.pl/budownictwo/badanie-co-trzeci-dom-w-polsce-traci-cieplo-ale-polacy-nie-widza-problemu,1041407.html?mp=promo

2. Wiadomo, kto zapewni sterowanie ruchem w tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi

Autor: AO | Dodano: 10 marca 2026 13:04

Alstom podpisał umowę z firmą PORR na instalację urządzeń sterowania ruchem kolejowym (SRK) w powstającym tunelu dalekobieżnym w Łodzi. Inwestycja jest kluczowym fragmentem linii kolejowej nr 85, czyli kolejowego „Y” budowanego jako kluczowy element Kolei Dużych Prędkości w Polsce.

Alstom odpowiada za kompleksowe zaprojektowanie i budowę urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu oraz włączenie ich w obszar stacji Łódź Widzew. Rozwiązania te należą do portfolio sygnalizacyjnego Alstom Onvia dla linii głównych, oferującego klientom dostęp do globalnej rodziny produktów wprowadzających innowacje, wyznaczających nowe standardy i wzmacniających odporność kolei na przyszłe wyzwania.

Alstom z pierwszym kontraktem SRK dla Kolei Dużych Prędkości w Polsce
Jest to pierwszy kontrakt SRK realizowany przez Alstom w ramach infrastruktury Kolei Dużych Prędkości związanej z rozwojem programu inwestycyjnego Port Polska. Najnowsza umowa zawarta pomiędzy Alstom a firmą PORR, generalnym wykonawcą tunelu KDP w Łodzi, jest kolejnym w ostatnim czasie kontraktem obu podmiotów w obszarze współpracy przy wymagających projektach infrastrukturalnych.

Adam Juretko, dyrektor oddziału Katowice w Alstom Polska, cytowany w komunikacie, podkreślił, że zaprojektowanie i instalacja urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu dalekobieżnym w Łodzi ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezawodności całej inwestycji.

To projekt wyjątkowy, zarówno pod względem skali, jak i wymagań technicznych. W jego realizacji wykorzystamy wieloletnie doświadczenie naszego katowickiego zespołu wykwalifikowanych inżynierów w projektowaniu i wdrażaniu systemów sterowania, zdobyte zarówno w Polsce, jak i w ramach międzynarodowych projektów w całej Europie. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać rozwój infrastruktury Kolei Dużych Prędkości w ramach programu Port Polska – powiedział.

Tunel w Łodzi będzie miał średnicę 14 metrów i 4,6 km długości. Będzie to najdłuższy i o największej średnicy tunel kolejowy w Polsce. Pociągi będą przejeżdżać przez centrum miasta na głębokości od 25 do 35 metrów.

Mają doświadczenie z Włoch i projektów PKP PLK
Jak zaznaczono w komunikacie, Alstom z powodzeniem dostarczył nowoczesne rozwiązania SRK dla linii dużych prędkości w wielu krajach, m.in. na linii Bolonia-Florencja (do 300 km/h), jednej z najbardziej zaawansowanych tras kolejowych w Europie. Na 91‑kilometrowym odcinku, z czego ponad 80 proc. przebiega w tunelach, wdrożono najnowocześniejszą technologię ERTMS/ETCS poziomu 2 opracowaną przez Alstom. System ten zapewnia ciągłą komunikację pociągu z infrastrukturą torową, bieżące monitorowanie prędkości i zwiększone bezpieczeństwo, a jednocześnie podnosi przepustowość sieci i interoperacyjność.

W Polsce Alstom ma za sobą m.in. pierwsze wdrożenie systemu ERTMS poziomu 2 i jego budowę na dziesięciu liniach kolejowych PKP PLK, budowę ponad 30 systemów scentralizowanego sterowania ruchem kolejowym (CTC), wyposażenie ponad 220 stacji w komputerowe systemy zależnościowe oraz modernizację ponad 1,7 tys. systemów sygnalizacji przejazdowej.

https://www.wnp.pl/logistyka/wiadomo-kto-zapewni-sterowanie-ruchem-w-tunelu-kolei-duzych-predkosci-w-lodzi,1040592.html

3. Do końca czerwca 2027 r. rząd chce przyjąć program ws. budowy tzw. Drogi Czerwonej do portu w Gdyni

Źródło: PAP/MW | Dodano: 10 marca 2026 22:38

W drugim kwartale 2027 r. rząd zamierza przyjąć program ws. budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni o wartości 4,5 mld zł – wynika z informacji opublikowanej w wykazie prac rządu. Chodzi o budowę blisko 9 km tzw. Drogi Czerwonej prowadzącej do terminala promowego w porcie.

Skala przeładunków rośnie z roku na rok. Prognozy wskazują na dalsze wzrosty
W założeniach projektu uchwały rządu w sprawie ustanowienia programu pod nazwą „Program budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni” wskazano, że obecna infrastruktura drogowa zapewniająca dostęp do gdyńskiego portu musi zostać dostosowana do nowych okoliczności związanych z jego rozwojem oraz sytuacją geopolityczną Polski.

Ministerstwo Infrastruktury, które przygotowało projekt, przytoczyło dane GUS, z których wynika, że obrót ładunków w Porcie Gdynia w roku 2024 wyniósł 23,256 mld ton, co stanowiło 18,7 proc. obrotu ładunków w polskich portach morskich. W 2024 r. W Gdyni przeładowano ponad 760 tys. TEU (jednostka pojemności równoważna objętości 20-stopowego kontenera), co oznacza wzrost o ponad 11 proc. rok do roku.

„W najbliższych latach prognozowane są dalsze wzrosty przeładunków towarów, w tym po wybudowaniu planowanego portu zewnętrznego w Gdyni – co bezwzględnie wymaga poprawy dostępu drogowego do Portu. Dodatkowo na terenie Portu znajduje się również Port Wojenny Gdynia, który stanowi bazę logistyczną Marynarki Wojennej” – podkreślono w założeniach.

Koszty inwestycji pójdą w miliardy złotych
Jak poinformował resort infrastruktury, celem projektu jest zapewnienie źródła finansowania na zapewnienie dostępu do portu poprzez budowę odcinka drogi krajowej klasy GP o długości ok. 8,8 km, od ul. Morskiej w Gdyni do terminalu promowego w porcie.

W założeniach wskazano też, że od ponad 10 lat prowadzone są rozmowy dotyczące możliwości budowy nowego połączenia portu w Gdyni z drogą ekspresową S7 oraz siecią TEN-T.

„W 2020 r. została podjęta decyzja, że za prace przygotowawcze będzie odpowiadał rząd oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Zostały zapewnione środki na prace przygotowawcze. Proponowany Program zapewnia środki na realizację tej kluczowej inwestycji. Realizacja drogi krajowej klasy GP od ul. Morskiej w Gdyni do Terminalu Promowego w Porcie, zwanej dalej »Drogą Czerwoną« jest powiązana z zapewnieniem dostępu do ww. inwestycji w tym planowanego portu zewnętrznego” – poinformowało MI.

Całkowity koszt został oszacowany na 4,562 mld zł, z czego 4,542 mld pochodzić ma z Krajowego Funduszu Drogowego.

https://www.wnp.pl/budownictwo/do-konca-czerwca-2027-r-rzad-chce-przyjac-program-ws-budowy-tzw-drogi-czerwonej-do-portu-w-gdyni,1040870.html

Budownictwo i PZP | Prasówka | 5.03.2026 r.

Rynek lotniczy

PPL inwestorem strategicznym Portu Polska

Autor: ep. | Ostatnia modyfikacja: 07-01-2026

CPK oraz Polskie Porty Lotnicze (PPL) podpisały umowę inwestycyjną dotyczącą współpracy przy budowie lotniska Port Polska. Na jej mocy PPL obejmie udziały w spółce operacyjnej Port Polska. Lotnisko, stając się strategicznym partnerem nowego hubu transportowego Polski. To kluczowy krok w konsolidacji polskiego rynku lotniczego, gwarantujący, że zyski z nowej infrastruktury pozostaną w kraju.

Umowa podpisana 11 grudnia br. precyzuje zasady współpracy oraz model finansowania inwestycji. Zgodnie z jej zapisami, Polskie Porty Lotnicze S.A. stają się inwestorem strategicznym spółki Port Polska.

Lotnisko. Do 2032 roku PPL S.A. zaangażuje się kapitałowo w projekt na poziomie ok 4,6 mld zł. Na bazie opcji w przyszłości będą mogli objąć do 100 proc. udziałów i uzyskać kontrolę nad Spółką zarządzającą lotniskiem budowanym w ramach realizacji programu „Port Polska”. Szacuje się, że udziałowcy sfinansują proporcjonalnie około 30% kosztów budowy portu, a pozostała część zostanie pokryta finansowaniem dłużnym. Decyzja ta kończy etap planowania struktury właścicielskiej i otwiera drogę do realizacji inwestycji w oparciu o bezpieczny, polski kapitał.

Naturalna synergia dla rozwoju

Włączenie PPL – podmiotu z niemal stuletnią tradycją i doświadczeniem operacyjnym – w struktury właścicielskie nowego lotniska to realizacja strategii rządu, mającej na celu maksymalizację efektywności zarządzania infrastrukturą krytyczną.

– Podpisanie umowy inwestycyjnej z PPL to najlepsza z możliwych decyzji dla powodzenia projektu, ale przede wszystkim dla polskiej gospodarki i samych Polaków. To naturalna synergia i najlepsze możliwe rozwiązanie dla rozwoju sektora lotniczego w Polsce. Łączymy inwestycyjny potencjał projektu z operacyjnym doświadczeniem Polskich Portów Lotniczych. Zyskujemy gwarancję, że ten hub powstaje w oparciu o bezpieczny, polski kapitał, a cała wartość dodana zostanie w kraju, służąc rozwojowi Polski przez kolejne dekady – podkreśla Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Pełnomocnik Rządu ds. CPK.

Zysk i bezpieczeństwo w polskich rękach

Budowa Portu Polska to nie tylko projekt infrastrukturalny, ale także impuls gospodarczy. Zgodnie z analizami rynkowymi oraz danymi z raportów badawczych PPL, lotniska pełnią rolę katalizatorów wzrostu gospodarczego. W 2024 roku polskie lotniska obsłużyły prawie 60 mln pasażerów i wygenerowały 57,9 mld zł wartości dodanej brutto dla polskiej gospodarki wygenerowanej przez polskie lotniska w 2024 roku. Każdy milion pasażerów generuje tysiące miejsc pracy – nie tylko bezpośrednio na lotnisku, ale także w sektorach powiązanych, takich jak turystyka, logistyka czy usługi. Inwestycja w Port Polska, realizowana przez polskie podmioty, gwarantuje, że dywidenda z tego wzrostu nie wypłynie za granicę.

– Model, który dziś sformalizowaliśmy, jest gwarancją suwerenności gospodarczej tego projektu. Tylko silny, polski inwestor branżowy może zapewnić bezpieczeństwo strategiczne tak kluczowej infrastruktury, a jednocześnie zagwarantować, że miliardowe zyski, które ten port wygeneruje w przyszłości, zostaną w kraju i będą pracować na rzecz polskiej gospodarki. Nowe lotnisko – Port Polska jest skrojone na miarę globalnych wyzwań, z gwarancją polskiej suwerenności i polskim DNA – mówi dr Filip Czernicki, prezes zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Lotnisko Chopina jako most do Portu Polska

Kluczowym elementem umowy jest wykorzystanie zasobów kadrowych i know-how Polskich Portów Lotniczych. Obecnie PPL zarządza Lotniskiem Chopina, które jest jednym z najważniejszych hubów przesiadkowych w tej części Europy. Polskie Porty Lotnicze uruchomiły proces modernizacji stołecznego lotniska o wartości 940,3 mln zł. Dzięki niej zwiększą jego przepustowość do ponad 30 mln pasażerów rocznie, budując „most do Portu Polska” – siatkę połączeń i ruch pasażerski, które zostaną przeniesione na nowe lotnisko i tam dalej skalowane.

– PPL wnosi do tego projektu unikalny kapitał – doświadczenie ludzi, którzy każdego dnia obsługują dziesiątki tysięcy pasażerów na Lotnisku Chopina. Dlatego modernizujemy warszawski port już dziś, aby zapewnić przepustowość do momentu otwarcia nowego lotniska. Wypracowany tam system operacyjny, siatka połączeń i nasze know-how zostaną przeniesione następnie w sposób naturalny do Baranowa. Tam, w nowej lokalizacji wolnej od ograniczeń środowiskowych i przestrzennych, będziemy mogli ten model dalej skalować, tworząc jeden z najnowocześniejszych systemów transportowych na świecie – zaznacza Łukasz Chaberski, prezes zarządu Polskich Portów Lotniczych.

Port Polska w Liczbach:

Faza I „Port Polska” to projekt infrastrukturalny budowy najnowocześniejszego systemu transportu obejmujący budowę międzynarodowego lotniska, sieci Kolei Dużych Prędkości, dróg wokół lotniska, centrum globalnej logistyki i Airport City. Port Polska to program realizowany przez powołaną ustawą spółkę CPK.

Otwarcie: 2032 rok.
Przepustowość: 34 mln pasażerów rocznie.
Infrastruktura: Dwie równoległe drogi startowe.
Terminal: Intermodalny ze strefami airside/landside, z podziemną stacją kolejową i dworcem autobusowym.
Dojazd (Kolej): Odcinek KDP „Y” (Warszawa – Łódź), uruchomiony w 2032 r.
Dojazd (Drogowy): Poszerzona autostrada A2.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/jest-umowa-inwestycyjna-z-ppl–26077.html

Rynek Infrastruktury

1. Produkcja budowlana rozczaruje, choć są nadzieje na ożywienie?

Autor: Redakcja |  Data publikacji: 25-12-2025

Produkcja przemysłowa w 2025 wzrośnie o przeszło 2,5 proc. rok do roku, natomiast produkcja budowlana zwiększy się o pół proc. – szacują analitycy Alior Banku. – Wzrosty te są mocno poszarpane w czasie, per saldo lekko rozczarowują i wciąż towarzyszy im spore zróżnicowanie branżowe – wskazują.

Jak wskazują eksperci w przygotowanym raporcie, w miesiącach powakacyjnych wydawało się, że w sektorze przemysłowym nastąpi wyraźne przyspieszenie. „Poprawiały się wskaźniki koniunktury, rosły nowe zamówienia, a bieżąca sprzedaż we wrześniu i październiku odnotowała średnią dynamikę przeszło 5 proc. r/r – wskazano. W listopadzie jednak nastąpiło schłodzenie nastrojów. Produkcja przemysłowa obniżyła się w o 1,1 proc. r/r, a po odjęciu czynników sezonowych odnotowany został wzrost o 0,8 proc. – Tym niemniej przyhamowanie względem wcześniejszych miesięcy jest widoczne – wskazują analitycy.

Na podobną sytuację wskazują w budownictwie. – Poprzednie dwa miesiące dawały obraz nadejścia długo wyczekiwanego odbicia koniunktury. Listopad nie przekreślił tego scenariusza, ale odsuwa w czasie mocniejsze i bardziej stabilne uderzenie popytu w sektorze – piszą. W listopadzie wzrost produkcji budowlano-montażowej spowolnił o 0,1 proc. rok do roku podczas gdy w okresie września i października rósł o ponad 2 proc. r/r.

– Łącznie listopadowy zestaw danych postrzegamy jako ryzyko w dół dla naszej prognozy umiarkowanej poprawy dynamiki PKB w 4Q’25 (do 4 proc. r/r) względem 3Q’25 (3,8 proc. r/r) – czytamy w komentarzu.

Analitycy odnotowują przy tym „dużą negatywną niespodziankę” w obszarze infrastruktury. Wskazują, że w listopadzie budowa obiektów w tym segmencie spadła o 12,8 proc. r/r, co częściowo mogą tłumaczyć niekorzystne warunki pogodowe. Jak wskazują eksperci, od stycznia do października budownictwo infrastrukturalne „nie imponowało”, choć notowało dynamikę o rząd wielkości lepszą (-1,5% r/r). Zdaniem ekspertów jest możliwe, że to efekt krótkoterminowych przesunięć i w grudniu lub w przyszłym roku zobaczymy odrabianie zaległości.

Co ciekawe w robotach budowlano-specjalistycznych notowany jest wzrost wynoszący 18,9 proc., poprawa nastąpiła także we wznoszeniu budynków – mowa o 8 proc. wzrostu rok do roku. – Przy założeniu, że w wydatkach infrastrukturalnych listopad był wypadkiem przy pracy, struktura sprzedaży w budownictwie w listopadzie daje podstawy do formułowania scenariuszy przyspieszenia ożywienia w 2026 – piszą analitycy Alior Banku.

Znaczącego przyśpieszenia nie można natomiast ich zdaniem oczekiwać w przemyśle. Jest wprawdzie wzrost wynoszący ok. ok. 4 proc. w skali roku, przy czym druga połowa 2025 jest lepsza od pierwszej, ale jako problem eksperci postrzegają zmienność wzrostu. Wskazuje to na niepewny charakter ożywienia i jest uciążliwe dla wielu firm.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/produkcja-budowlana-rozczaruje-choc-sa-nadzieje-na-ozywienie-98017.html#google_vignette

2. Ruszają konsultacje ws. dokończenia tunelu średnicowego w Łodzi

Autor: inf. pras PKP PLK | Data publikacji: 02-03-2026

Po niespełna miesiącu od odstąpienia od umowy z dotychczasowym wykonawcą robót oraz realizowanych w związku z tym intensywnych pracach inwentaryzacyjnych na terenie budowy tunelu średnicowego w Łodzi, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. rozpoczynają wstępne konsultacje rynkowe.

Konsultacje mają charakter analiz scenariuszowych dotyczących parametrów technicznych, technologicznych oraz kwestii bezpieczeństwa związanych z dalszą realizacją inwestycji, których celem jest jak najszybsze i kompleksowe przygotowanie do jej wznowienia. Decyzja o przeprowadzeniu konsultacji wynika z konieczności omówienia kluczowych zagadnień z podmiotami dającymi rękojmię bezpieczeństwa prowadzonych prac oraz niezbędnego doświadczenia przy realizacji skomplikowanych prac tunelowych w tkance miejskiej.

Celem konsultacji jest zestawienie potrzeb inwestora z najlepszymi praktykami rynkowymi oraz uzyskanie eksperckich opinii w zakresie dokończenia projektu. Polskie Linie Kolejowe S.A. zapraszają do rozmów firmy, które mogą wykazać się udokumentowanym doświadczeniem w zakresie realizacji inwestycji polegających na budowie tuneli, w tym dużych inwestycji realizowanych w zwartej zabudowie miejskiej. PLK SA zależy na szerokiej wymianie doświadczeń z profesjonalnymi podmiotami działającymi na rynku budownictwa tunelowego. O udział w konsultacjach ubiegać mogą się zatem zarówno polscy wykonawcy, jak i wykonawcy zagraniczni posiadający odpowiednie doświadczenie na rynku międzynarodowym.

Zakres konsultacji obejmować będzie m.in. zagadnienia dotyczące weryfikacji dalszego harmonogramu robót tunelowych, preferowanego modelu realizacyjnego oraz podziału ryzyk, możliwych metod zabezpieczenia budynków, w tym obiektów zabytkowych.

W oparciu o ustalone w ich ramach informacje doprecyzowane zostaną założenia techniczne i organizacyjne, co pozwoli precyzyjniejsze i bardziej przejrzyste dla rynku budowlanego przygotowanie postępowania przetargowego na dokończenie prac drążeniowych.

Rozpoczynając konsultacje inwestor działa z najwyższą starannością, aby jak najszybciej przygotować kompleksowe, przejrzyste i profesjonalne podstawy do wznowienia prac drążeniowych. Liczymy, że konstruktywna dyskusja oraz zestawienie różnych perspektyw technicznych i organizacyjnych pozwolą wspólnie wypracować najbardziej optymalny model dalszej realizacji tej niezwykle istotnej inwestycji, zapewniający nie tylko efektywność i najwyższą jakość prac, ale także bezpieczeństwo i odpowiedzialność za decyzje na każdym etapie jej realizacji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/inzynieria-i-innowacje/ruszaja-konsultacje-ws-dokonczenia-tunelu-srednicowego-w-lodzi-99003.html

Wnp

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy

Autor: KP | Dodano: 5 marca 2026 07:25

Prawo budowlane dopuszcza sytuację, w której inwestor może wejść na teren sąsiedniej nieruchomości, aby wykonać niezbędne prace remontowe lub budowlane. Najpierw potrzebna jest zgoda właściciela, ale jeśli jej nie ma, sprawę może rozstrzygnąć urząd. Przepisy określają też zasady ewentualnej rekompensaty i odpowiedzialności za szkody.

– Remont może wymagać wejścia na działkę sąsiada. Najpierw trzeba uzyskać jego zgodę i ustalić zakres prac, terminy oraz ewentualną rekompensatę.
– Gdy sąsiad odmówi, można zwrócić się do urzędu. Organ administracji w ciągu 14 dni może wydać decyzję pozwalającą na wejście na nieruchomość.
– Inwestor odpowiada za szkody. Po zakończeniu prac musi naprawić uszkodzenia lub wypłacić odszkodowanie, jeśli korzystanie z działki je spowodowało.

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy
Podczas remontu lub budowy może się okazać, że wykonanie prac wymaga wejścia na teren sąsiedniej posesji – informuje Portal Samorządowy. Taką możliwość przewiduje art. 47 Prawa budowlanego, który określa zasady korzystania z cudzej nieruchomości w trakcie robót budowlanych.

Zgodnie z przepisami, jeżeli do wykonania prac przygotowawczych lub robót budowlanych konieczne jest wejście do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej działki, inwestor powinien najpierw uzyskać zgodę właściciela.

Strony powinny uzgodnić:

– sposób korzystania z nieruchomości,
– zakres prac,
– termin prac,
– ewentualną rekompensatę za utrudnienia.

Prawo przewiduje jednak także sytuacje, gdy właściciel nie chce udostępnić swojej nieruchomości. W takim przypadku inwestor może złożyć wniosek do organu administracji architektoniczno-budowlanej o wydanie decyzji stwierdzającej niezbędność wejścia na sąsiedni teren.

Wniosek można złożyć w formie papierowej albo elektronicznie za pośrednictwem portalu e-Budownictwo. Urząd ma 14 dni na ocenę, czy wejście na cudzą nieruchomość jest rzeczywiście konieczne. Jeśli uzna, że tak, wyda decyzję określającą warunki korzystania z niej podczas prowadzenia robót.

Inwestor odpowiada za szkody. Brak limitów rekompensaty
Przepisy przewidują również odpowiedzialność za szkody powstałe podczas takich prac. Po zakończeniu robót inwestor ma obowiązek naprawić ewentualne uszkodzenia powstałe w wyniku korzystania z sąsiedniej nieruchomości. Zgodnie z Kodeksem cywilnym może to nastąpić poprzez przywrócenie stanu poprzedniego albo wypłatę odpowiedniego odszkodowania.

Jeśli szkoda nie powstała, właściciel nieruchomości nie może domagać się rekompensaty. Natomiast ewentualne wynagrodzenie za samo udostępnienie terenu może być ustalone wyłącznie w drodze porozumienia między stronami. Jak wskazują prawnicy, przepisy nie określają żadnych limitów takiej rekompensaty, dlatego jej wysokość zależy wyłącznie od negocjacji między inwestorem a właścicielem działki.

Możliwość uzyskania rekompensaty istnieje tylko na etapie negocjacji z inwestorem, a jej wysokość uzależniona jest wyłącznie od woli podmiotów ją uzgadniających. Prawodawca nie wprowadza w tym zakresie żadnych ograniczeń – podkreśla Martyna Sługocka, dr nauk prawnych, radca prawny, partner w GWW Legal & Tax, której wypowiedź przytacza Portal Samorządowy.

W przypadku braku porozumienia w sprawie odszkodowania pozostaje dochodzenie roszczeń na drodze postępowania cywilnego przed sądem.

https://www.wnp.pl/budownictwo/sasiad-bedzie-mogl-wejsc-na-nasza-posesje-i-do-mieszkania-pozwola-nowe-przepisy,1038954.html

Rzeczpospolita

Krajowa Izba Odwoławcza kwestionuje samooczyszczenie Budimexu

Sławomir Wikariak | Publikacja: 04.03.2026 04:43

W precedensowym wyroku KIO uznała, że spółka Budimex Budownictwo podlega wykluczeniu z przetargu z powodu wcześniej stwierdzonej przez sąd zmowy. Konkurenci w wielu innych postępowaniach powołują się na ten sam argument.

Powodem problemów grupy Budimex jest grudniowy wyrok Sądu Zamówień Publicznych (SZP). Utrzymał on wcześniejsze orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej stwierdzające, że trzy spółki należące do tej grupy dopuściły się nielegalnego porozumienia, uzgadniając swe oferty w przetargu na budowę linii wysokiego napięcia z morskich farm wiatrowych. Na tej podstawie firmy te zostały w lutym wykluczone z przetargu Polskich Sieci Elektroenergetycznych. To jednak nie koniec problemów grupy. Grozi im bowiem wykluczanie przez trzy lata z kolejnych przetargów na podstawie art. 108 ust. 1 pkt 5 prawa zamówień publicznych. Mogą one jednak przeprowadzić procedurę samooczyszczenia (self-cleaning), by udowodnić, że wprowadziły procedury zapobiegające podobnym naruszeniom w przyszłości.

Zaraz po wyroku potwierdzającym zmowę konkurenci zaczęli domagać się wykluczania spółek Budimexu z innych przetargów. Z kolei same te spółki zaczęły składać dokumenty mające potwierdzić self-cleaning. KIO rozpoznała już co najmniej kilkanaście takich odwołań. Dotychczas uznawała, że nie ma jeszcze podstaw do wykluczenia, a badanie skuteczności samooczyszczenia byłoby przedwczesne. W dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z Grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne.

W minionym tygodniu zapadł jednak pierwszy odmienny wyrok. KIO uznała w nim, że potwierdzona przez sąd zmowa stanowi powód do wykluczenia, a procedura samooczyszczenia jest niewystarczająca (sygnatura akt: KIO 1/26). Orzeczenie to zapadło w przetargu zorganizowanym przez lotnisko w Balicach.

Budimex uważa, że podjął wystarczające środki naprawcze
Na razie nie ma uzasadnienia najnowszego wyroku KIO.

– W odwołaniu podkreślaliśmy, że Budimex w swym samooczyszczeniu nie przyznał się do winy, czyli do zmowy przetargowej. Wciąż twierdzi, że uzgadnianie ofert przez trzy spółki z jego grupy kapitałowej było wynikiem błędu co do prawa. Tymczasem w naszej opinii trudno mówić o rozwiązaniu problemu, skoro nie zostały zidentyfikowane jego realne przyczyny – mówi „Rzeczpospolitej” Tomasz Skoczyński, radca prawny z kancelarii SKP Skoczyński Kolańczyk Rudnicka Kancelaria Prawna, który reprezentował konkurenta Budimexu Budownictwo przed KIO.

– Zwracaliśmy też uwagę, że żadna osoba odpowiedzialna za zmowę nie została ukarana, bo trudno za karę uznać nieznane w kodeksie pracy pouczenie. Jestem zdania, że każda firma, która popełniła błąd może go naprawić i temu właśnie służy self-cleaning. Wpierw trzeba jednak przyznać się do winy, posypać głowę popiołem i odpokutować – dodaje prawnik.

Grupa Budimex nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem i przekonuje, że podjęte przez nią działania naprawcze zapobiegają ewentualnym naruszeniom w przyszłości. Podkreśla przy tym, że wyrok KIO dotyczy jedynie spółki Budimex Budownictwo, a nie Budimex S.A.

– Aby zapewnić, że w jednym postępowaniu nie zostanie złożona więcej niż jedna oferta przez spółki z grupy Budimex, funkcjonuje wewnętrzny mechanizm zgłaszania planowanego udziału w przetargach (cotygodniowe raportowanie). Służy on wyłącznie koordynacji na poziomie decyzji „czy bierzemy udział”, tak aby uniknąć sytuacji dublowania składania ofert przez kilka podmiotów w tym samym postępowaniu. Jednocześnie wewnętrzne regulacje jednoznacznie zakazują przekazywania pomiędzy spółkami jakichkolwiek informacji dotyczących przygotowania ofert, w tym ich założeń, kalkulacji, warunków czy strategii – a nad przestrzeganiem tych zasad prowadzone są odpowiednie procedury kontrolne – wylicza Martyna Wróbel, dyrektor Biura Komunikacji i PR Budimexu.

– W wyroku KIO dotyczącym Portu Lotniczego Balice KIO krytycznie oceniała nie samooczyszczenie jako zespół i szereg podjętych działań, ale wybrane elementy samooczyszczenia. Spółka nie zgadza się z taką oceną dokonaną przez Izbę i z całą pewnością zaskarży wyrok KIO do Sądu – dodaje.

Spółka podkreśla, że w dwóch innych postępowaniach KIO badała self-cleaning i oceniła go pozytywnie.

„Prawdą jest, że w części postępowań KIO uznała, że samooczyszczenie spółek z grupy Budimex było przedwczesne i Izba nie oceniała go merytorycznie. Jednakże zanim zapadł komentowany wyrok w sprawie KIO 1/26, w dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne” – pisze w komunikacie przesłanym „Rzeczpospolitej” (sygnatura akt: KIO 4074/25).

– W wyroku tym KIO pozytywnie i merytorycznie wypowiedziała się co do skuteczności i adekwatności wdrożonej przez spółkę z grupy Budimex procedury self-cleaningu, uznając że wykonawca potwierdził realność opisanych w wyjaśnieniach czynności, które podlegały ocenie zamawiającego, a nadto, że podjęte w celu dokonania samooczyszczenia kroki zostały zrealizowane. W związku z tym w ocenie Izby nie można było uznać, aby wdrożona procedura samooczyszczenia była procedurą pozorną, nieadekwatną czy przesądzającą o nierzetelności czynności samooczyszczenia, co zarzucał odwołujący konkurencyjny wykonawca. Z tego względu KIO oddaliła odwołanie i orzekła na korzyść spółki z grupy Budimex – podkreśla Martyna Wróbel.

Kolejne korzystne dla Budimexu orzeczenie zapadło 22 grudnia 2025 r. i odnosił się do samooczyszczenia spółki matki Budimex S.A.

„W wyroku tym KIO oddaliła odwołanie wykonawcy konkurencyjnego, który podnosił zarzuty wobec skuteczności procedury samooczyszczenia Budimex i wskazała, że samooczyszczenie Budimex jest kompleksowe i uwzględnia istotne okoliczności faktyczne oraz potwierdziła prawidłowość przeprowadzonych w spółce szkoleń” – zaznacza Martyna Wróbel.

Sąd: Spółki Budimexu uzgadniały swe oferty
Przyczyną problemów Budimexu było złożenie odrębnych ofert przez trzy spółki należące do jego grupy w przetargu na poprowadzenie linii wysokiej z farm wiatrowych na Bałtyku o długości ok. 125 km. Zamawiający podzielił go na trzy części i jednocześnie wprowadził ograniczenie, zgodnie z którym jeden wykonawca mógł realizować tylko jedną z tych części. Trzy spółki z grupy Budimexu: Budimex S.A., Budimex Budownictwo sp. z o.o. oraz Mostostal Kraków S.A. złożyły osobne oferty, które okazały się najkorzystniejsze w każdej z części przetargu. Mówiąc wprost – spółki miały zdobyć wszystkie kontrakty na całość inwestycji o łącznej wartości ok. 500 mln zł. KIO uznała jednak, że złożenie odrębnych ofert było przejawem niedozwolonego porozumienia. W wyroku odwołała się do prezentacji wykazującej podobieństwa ofert.

– Dowód ten szczegółowo zestawiał i opisywał podobieństwa występujące w ofertach trzech wykonawców z grupy Budimex – literówki, niestandardowe stosowanie znaków interpunkcyjnych czy sposoby wypełniania poszczególnych fragmentów w składanych dokumentach. Podobieństw tych nie można było wytłumaczyć inaczej niż skoordynowaniem procesu przygotowania i złożenia ofert przez wszystkich wyżej wymienionych wykonawców – podkreśliła KIO w uzasadnieniu orzeczenia (sygnatury akt: KIO 2678/25, KIO 2686/25, KIO 2701/25). Zaznaczyła przy tym, że konsekwencją tych działań było uzyskanie całości zamówienia pomimo formalnego zakazu udzielenia więcej niż jednej jego części temu samemu wykonawcy.

Wyrok ten podtrzymał SZP, uznając, że działanie spółek Budimexu było sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami (sygnatury akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 131/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25).

https://www.rp.pl/prawo-w-polsce/art43902281-krajowa-izba-odwolawcza-kwestionuje-samooczyszczenie-budimexu

Portal ZP

Rozprawy zdalne przed KIO, nowe reguły dowodowe

Katarzyna Beldowska | Stan prawny na dzień: 04.03.2026

Od 13 marca 2026 r. rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą, co do zasady, będą odbywać się zdalnie (art. 508a Pzp). Jednocześnie wprowadzono prekluzję dowodową – dowody należy złożyć najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę. Oznacza to konieczność wcześniejszego przygotowania kompletnej strategii procesowej.

Sprawdź, kiedy możliwy będzie model hybrydowy rozprawy – zdalny i stacjonarny, w jakich sytuacjach Izba może odmówić osobie udziału zdalnego oraz jakie ryzyka wiążą się ze spóźnionym powołaniem dowodu.

W tym artykule:
Co zmienia nowelizacja Pzp z marca 2026:

– Zdalne rozprawy jako model domyślny (art. 508a Pzp)
– Możliwość modelu mieszanego (część uczestników stacjonarnie, część zdalnie)
– Prekluzja dowodowa – dowody wraz ze składanym z pismem, najpóźniej dzień przed rozprawą
– Docelowo e-Doręczenia jako wyłączny kanał wnoszenia odwołań
– Obowiązkowa odpowiedź na odwołanie w terminie wyznaczonym przez prezesa Izby
Najczęstsze pytania dotyczące zdalnych rozpraw przed KIO (FAQ)

Czy udział zdalny jest obowiązkowy?

Nie. Strona może wybrać udział stacjonarny, nawet jeśli rozprawa została wyznaczona jako zdalna.

Do kiedy trzeba złożyć dowody?

Co do zasady – wraz z pismem, w którym je powołujemy, najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę (art. 535 ust. 2 Pzp). W praktyce oznacza to, że najważniejsze dowody muszą być gotowe przed rozprawą, a nie dopiero na rozprawę.

Czy KIO może odmówić udziału zdalnego?

Tak – jeżeli warunki uczestnika naruszają powagę Izby lub utrudniają przebieg czynności (art. 549 ust. 5 Pzp), np. niewłaściwy ubiór, niestosowne warunki w miejscu pobytu.

Kogo najbardziej dotkną zmiany?

– wykonawców składających odwołania,
– zamawiających,
– pełnomocników procesowych,
– podmioty korzystające dotąd z „dosyłania” dowodów na rozprawie.

Od 13.03.2026 r. jawna rozprawa (oraz posiedzenie jawne) mogą odbywać się w formule zdalnej, jeżeli:

– pozwala na to charakter czynności i
– nie występują okoliczności utrudniające.

Jednocześnie musi być możliwe zagwarantowanie ochrony praw procesowych stron i uczestników oraz prawidłowego toku postępowania (art. 508a ustawy Pzp).

Kiedy w praktyce można spodziewać się zarządzenia rozprawy stacjonarnej zamiast rozprawy zdalnej?
Zdalność rozpraw i posiedzeń ma stać się rozwiązaniem „domyślnym” i standardowym tam, gdzie nie ma przeszkód organizacyjnych lub prawnych, w szczególności gdy:

– nie zachodzi potrzeba ochrony informacji niejawnych ani innej tajemnicy prawnie chronionej w zakresie, który utrudniałby zdalny tryb prowadzenia czynności,
– liczba stron i uczestników oraz charakter sprawy nie powodują ryzyka zakłóceń organizacyjnych (np. trudności w zapewnieniu sprawnej komunikacji i identyfikacji uczestników),
– możliwe jest zapewnienie dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku oraz warunków, które pozwolą na aktywny udział stron i uczestników bez uszczerbku dla prawa do obrony,
– nie występują przeszkody techniczne lub inne okoliczności, które mogłyby utrudniać prawidłowy przebieg rozprawy/posiedzenia w formule zdalnej.

Strony wraz z pismem, w którym wyznacza się termin rozprawy, otrzymają także informację, w jakiej formule będzie prowadzone postępowanie przed KIO.

Przebieg zdalnej rozprawy przed KIO w praktyce
W formule zdalnej nie zmieniają się zasady ani skutki procesowe rozprawy – zmienia się wyłącznie sposób udziału pełnomocników, stron i uczestników postępowania w dokonywanych czynnościach.

Skład orzekający i protokolant prowadzą czynności na sali rozpraw, natomiast strony, uczestnicy i pełnomocnicy mogą brać w nich udział na odległość, przy zapewnieniu dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku (art. 508a ust. 2 ustawy Pzp).

Z punktu widzenia przygotowania do rozprawy oznacza to konieczność zapewnienia:

– stabilnych warunków łączności,
– możliwości identyfikacji uczestników oraz
– takiej organizacji udziału osób, aby nie dochodziło do zakłóceń wpływających na możliwość aktywnego udziału w czynnościach.

Wprowadzenie zdalności rozprawy nie oznacza obowiązku udziału zdalnego – strona lub uczestnik ma wybór, czy stawić się na sali rozpraw, czy uczestniczyć w rozprawie na odległość. W praktyce możliwy będzie także model „mieszany” czy inaczej hybrydowy, w którym część osób jest w siedzibie KIO na sali, a część łączy się zdalnie.

Organizacja udziału zdalnego w rozprawie
Dla organizacji zdalnego postępowania przez Izbą kluczowe jest to, że informacja o możliwości zdalnego udziału będzie przekazywana stronom i uczestnikom wraz z zawiadomieniem o terminie rozprawy/posiedzenia.

Prezes Izby będzie bowiem każdorazowo:

– oceniał, czy nie zachodzą okoliczności uniemożliwiające lub utrudniające przeprowadzenie zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia, a następnie
– informował o tym w zarządzeniu o wyznaczeniu terminu.

W praktyce decyzję „zdalnie czy na sali” warto podejmować od razu po zawiadomieniu, aby nie zostawiać kwestii organizacyjnych na ostatnią chwilę.

RADA
Standardy techniczne oprogramowania i wymagania sprzętowe niezbędne do udziału zdalnego mają podane są w obwieszczeniu na stronie podmiotowej BIP przez prezesa UZP (art. 508a ust. 3 ustawy Pzp).
Szczegóły organizacyjne (w tym m.in. sposób potwierdzania zdalnego udziału) mają zostać doprecyzowane w znowelizowanym rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą (Dz.U. poz. 2453).

Możliwość udziału w rozprawach i posiedzeniach za pośrednictwem środków informatycznych pozwalających na komunikowanie się na odległość dotyczy:

– jawnej rozprawy, podczas której Izba rozpoznaje odwołanie (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp),
– posiedzenia jawnego poprzedzającego jawną rozprawę (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp), a także
– posiedzenia jawnego, podczas którego Izba ogłasza orzeczenie po zamknięciu rozprawy (art. 558 ust. 1 ustawy Pzp).

Aby zapewnić sprawny przebieg zdalnej rozprawy i zdalnego posiedzenia, dopuszczona została również możliwość udzielenia pełnomocnictwa w drodze ustnego i wciągniętego do protokołu oświadczenia strony.

Sprawdź, kiedy zgodnie z ustawą Pzp KIO może odmówić Ci zdalnego udziału w rozprawie
Zdalny udział w rozprawie bądź posiedzeniu nie ma charakteru bezwarunkowego. Jeżeli:

– warunki w miejscu przebywania uczestnika nie licują z powagą Izby bądź stanowią przeszkodę do dokonania czynności procesowych albo
– zachowanie uczestnika budzi uzasadnione wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności zdalnych,

Izba może postanowieniem odmówić takiej osobie udziału zdalnego.

Skutkiem jest traktowanie jej jak osoby, która nie stawiła się na rozprawie lub posiedzeniu, a na takie postanowienie nie przysługuje skarga do sądu (art. 549 ust. 5 ustawy Pzp). W praktyce oznacza to konieczność zapewnienia warunków odpowiednich do sytuacji, respektujących powagę Izby i nieutrudniających dokonywania czynności procesowych.

Reguły składania pism podczas sprawy
Pisma składane podczas zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z przyczyn technicznych nie jest to możliwe, przewodniczący składu orzekającego rozstrzyga o sposobie złożenia pisma.

Rada

Z perspektywy praktycznej warto założyć, że udział zdalny wymaga gotowości do sprawnego „obrotu” dokumentami w trakcie czynności (szybkie wniesienie), w tym przygotowania plików i możliwości ich niezwłocznego przekazania.

Jak złożyć odwołanie do KIO od marca 2026 r.?
Warto pamiętać, że w postępowaniu odwoławczym przed KIO nie wolno składać pism w postaci elektronicznej na pendrive czy płycie CD. Właściwa ścieżka komunikacji elektronicznej to ePUAP lub e-Doręczenia.

Wedle aktualnie obowiązujących zasad, odwołanie wnosi się:

– na adres do doręczeń elektronicznych (e‑Doręczenia) UZP: AE:PL‑38390‑18806‑HVTGC‑26 (należy wysłać pismo jako podpisany załącznik – kwalifikowany podpis elektroniczny lub podpis zaufany) wraz z wiadomością zawierającą dane identyfikujące sprawę; gdy załącznik jest podpisany, nie trzeba podpisywać formularza wiadomości);
– za pośrednictwem platformy e‑PUAP, przy użyciu funkcji „Pismo ogólne do podmiotu publicznego”;
– w formie pisemnej, poprzez operatora pocztowego, osobiście lub przez posłańca.

RADA
Wedle informacji przekazywanych przez UZP, projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań zastrzega, że wnoszenie do KIO odwołań i zgłaszania przystąpień do postępowania odwoławczego w postaci elektronicznej będzie następowało wyłącznie za pośrednictwem systemu e-Doręczeń.
W świetle zbliżających się zmian legislacyjnych rekomenduje się zatem, aby kierować odwołania i przystąpienia przede wszystkim tą drogą.

Pozostała korespondencja do KIO
W sprawach innych niż wniesienie odwołania lub przystąpienia do postępowania odwoławczego dopuszczalna jest także korespondencja e‑mail na adres: odwolania@uzp.gov.pl

WAŻNE
Od 13.03.2026 r. do każdego pisma wnoszonego do Izby dołącza się dowód przekazania pisma albo jego kopii stronom oraz uczestnikom postępowania odwoławczego albo oświadczenie o przekazaniu im pisma (lub kopii).

Powyższe rozwiązanie wzmacnia koncentrację materiału procesowego – sprawia, że stanowisko i materiał dowodowy są „w obiegu” od razu, dając pozostałym uczestnikom realną możliwość bieżącego wglądu i przygotowania się jeszcze przed rozprawą.

Wskazówki praktyczne od UZP
W celu sprawnej obsługi korespondencji składanej w toku postępowania odwoławczego, rekomendowane jest, aby:

1) korzystać z e-maila na adres odwolania@uzp.gov.pl wyłącznie do korespondencji uzupełniającej i pomocniczej (sprawy inne niż odwołanie/przystąpienie);

2) wybrać jeden kanał komunikacji i nie dublować tej samej korespondencji kilkoma kanałami (e-Doręczenia/ePUAP/e-mail/papier), bo co do zasady nie przyspiesza to obsługi, a zwykle ją wydłuża;

3) wyjątkowo przesłać to samo pismo drugim kanałem tylko wtedy, gdy wystąpią problemy techniczne z wybranym kanałem (np. błąd systemu, przerwa w działaniu); przy takim wyjątkowym dublowaniu: dołączyć dowody problemów technicznych (np. zrzuty ekranu) oraz jednoznacznie wskazać w treści pisma, że zostało wysłane także innym kanałem, podając datę i sposób wysyłki;

4) w każdym piśmie (niezależnie od kanału i roli nadawcy) zamieszczać komplet danych identyfikacyjnych: nadawca i jego rola (odwołujący/przystępujący/zamawiający), data wniesienia odwołania (jeżeli dotyczy), numer i nazwa postępowania, dane zamawiającego, dane strony uczestniczącej (np. odwołującego lub przystępującego), a także sygnatura sprawy odwoławczej (jeśli już nadana).

Co więcej, wedle reżimu obowiązującego od 13.03.2026 r., pisma składane „na sali” podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie stacjonarnym – jeżeli są wnoszone pisemnie – składa się wraz z odpisami dla stron i uczestników.

Natomiast pisma składane podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie zdalnym wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z uwagi na przeszkody techniczne lub inne okoliczności uzasadniające odstąpienie od komunikacji elektronicznej nie da się tego zrobić, o dopuszczalnym sposobie złożenia pisma rozstrzyga przewodniczący składu orzekającego.

Obowiązki dowodowe zamawiającego i wykonawcy – co zmieniło się od 13.03.2026 r.?
Od 13.03.2026 r. obowiązuje zasada koncentracji materiału dowodowego przed rozprawą (prekluzja dowodowa). W praktyce oznacza to, że dowody należy przedstawić najpóźniej w dniu poprzedzającym dzień rozprawy (lub posiedzenia), zasadniczo wraz z pierwszymi pismami w sprawie:

– odwołaniem,
– odpowiedzią na odwołanie albo
– zgłoszeniem przystąpienia

Jeżeli dowód zostanie złożony później, strona lub uczestnik ryzykuje, że Izba uzna go za spóźniony i pominie przy rozstrzyganiu sporu.

RADA
Jeżeli „dzień poprzedzający” dzień rozprawy wypada w sobotę albo dzień ustawowo wolny od pracy, projektowane doprecyzowanie ma prowadzić do tego, że termin na przedstawienie dowodów upłynie w dniu rozprawy, ale przed jej otwarciem. Z punktu widzenia bezpieczeństwa procesowego lepiej jednak nie opierać strategii na takim wariancie i zamknąć komplet dowodów wcześniej.

To istotna zmiana w porównaniu do dotychczasowej praktyki, wedle której dowody można było przedstawiać w zasadzie aż do zamknięcia rozprawy. Jej celem jest ograniczenie „dosyłania” dowodów na rozprawie, które utrudnia drugiej stronie realne odniesienie się do nich w krótkich terminach postępowania odwoławczego.

Ustawodawca przesuwa więc ciężar przygotowania dowodów na etap pism przed rozprawą, aby usprawnić i przyspieszyć postępowanie oraz wzmocnić równość stron poprzez wcześniejsze ujawnienie materiału dowodowego.

Rodzaje dowodów w postępowaniu przed KIO
W postępowaniu odwoławczym dowodami są w szczególności:

– dokumenty,
– zeznania świadków,
– opinie biegłych oraz
– przesłuchanie stron.

Przedmiotem dowodu są natomiast fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 538 ust. 1 ustawy Pzp).

Wskazówki, jak właściwie przygotować dowody
Przepisy ustawy Pzp wymagają, aby strona i uczestnik wskazywali dowody na poparcie faktów, z których wywodzą skutki prawne, a we wniosku dowodowym:

– oznaczyli dowód tak, aby dało się go przeprowadzić, oraz
– wskazali, jakie fakty ma potwierdzić (art. 534 ustawy Pzp).

Przykład
W praktyce najlepiej działa prosta konstrukcja: twierdzenie → konkretny dokument/fragment akt → fakt do wykazania. Same ogólne odwołania typu „w aktach sprawy” nie będą wystarczające.

Kiedy będziesz mógł złożyć dowód w trakcie rozprawy?
Nadal będzie możliwe przedstawienie dowodu do zamknięcia rozprawy, ale tylko w sytuacjach wyjątkowych, gdy:

– wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było możliwe albo
– konieczność jego powołania wynikła dopiero w toku postępowania (art. 535 ust. 2 ustawy Pzp).

Spóźnienie trzeba będzie zatem realnie uzasadnić.

Izba może odmówić przeprowadzenia dowodu, jeżeli:

– fakt został już wykazany innymi dowodami,
– dowód służy jedynie zwłoce,
– dowód jest spóźniony z powodu prekluzji (art. 541 ustawy Pzp).

Dlatego kluczowe jest praktyczne założenie: najważniejsze dowody powinny być gotowe przed rozprawą, a nie „na rozprawę”.

Czy trzeba wszystko załączać do pism?
Od 13.03.2026 r. strony i uczestnicy nie mają obowiązku dołączania dokumentów, jeżeli dokumenty te znajdują się w aktach sprawy odwoławczej, w tym w dokumentacji postępowania o udzielenie zamówienia (art. 535 ust. 3 ustawy Pzp). To ułatwienie nie zwalnia jednak z obowiązku precyzyjnego wskazania, na jakim dokumencie i jakim fragmencie opiera się teza.

Niezależnie od inicjatywy dowodowej stron, Izba zachowuje kompetencję do tego, aby:

– dopuścić dowód z urzędu, także niewskazany przez stronę (art. 534 ust. 2 ustawy Pzp), oraz
– zobowiązać strony i uczestników do przedstawienia dokumentów lub innych dowodów istotnych dla rozstrzygnięcia odwołania (art. 536 ustawy Pzp).

Termin rozpoznania i uzasadnienie wyroku
W praktyce należy pamiętać, że Izba rozpoznaje odwołanie w terminie 15 dni od dnia jego doręczenia Prezesowi Izby (art. 544 ust. 1 ustawy Pzp). Jest to jednak termin instrukcyjny – porządkuje dynamikę postępowania, a jego przekroczenie nie rodzi negatywnych skutków procesowych.

Od 13.03.2026 r., jeżeli odwołujący był wzywany w trybie art. 518 ust. 1 ustawy Pzp do poprawienia/uzupełnienia odwołania albo do złożenia dowodu uiszczenia wpisu lub dokumentu umocowania, bieg 15 dni liczy się od dnia usunięcia braku lub złożenia wymaganego dowodu.

Równolegle Izba sporządza z urzędu uzasadnienie orzeczenia w terminie 7 dni od ogłoszenia (art. 559 ust. 1 ustawy Pzp). Od 13.03.2026 r. doprecyzowano zasady doręczeń: odpis orzeczenia wraz z uzasadnieniem doręcza się stronom i uczestnikom (lub ich pełnomocnikom) niezwłocznie po sporządzeniu uzasadnienia (art. 560 ustawy Pzp). Porządkuje to praktykę przez jednoznaczne „powiązanie” doręczenia z momentem sporządzenia uzasadnienia, a nie z samym ogłoszeniem orzeczenia.

Podstawa prawna

– rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowych rodzajów kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania (Dz.U. poz. 2437).
– art. 506–578 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320),
– ustawa z 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (Dz.U. poz. 769).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/rozprawy-zdalne-przed-kio-nowe-reguly-dowodowe-35602.html

Cire.pl

PGE podpisuje umowy z Wykonawcą, który zbuduje elektrownie gazowe w Rybniku i Gryfinie

Redakcja CIRE.PL | 2026-03-05 08:30

PGE Polska Grupa Energetyczna zawarła dwie umowy z konsorcjum firm w składzie: Polimex Mostostal S.A., jako lider konsorcjum, i Siemens Energy na budowę bloków gazowych w cyklu otwartym (z ang. OCGT) w Rybniku oraz Gryfinie o mocy ok. 600 MW każdy. Wartość umów razem z 12-letnim serwisem wyniosła ok. 6 mld zł

Otwieramy nowy rozdział w rozwoju energetyki gazowej w Polsce. Dzięki podpisanym umowom na początku 2030 roku Grupa PGE będzie dysponować blisko 3,5 GW mocy zainstalowanej w źródłach gazowych w Rybniku i Gryfinie. W tym okresie w krajowym systemie elektroenergetycznym będzie już dostępna duża ilość energii z morskich farm wiatrowych, a nowe szczytowe bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie – każdy o mocy ok. 600 MW – będą stanowiły dodatkowe zabezpieczenie w momentach najwyższego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ich zadaniem będzie bilansowanie źródeł odnawialnych oraz szybka reakcja na nagłe zmiany zapotrzebowania systemu. Jednocześnie inwestycje te wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne Polski, a także zwiększą udział polskich firm w budowie nowoczesnej energetyki. Oba projekty są również doskonałym przykładem transformacji energetycznej i przechodzenia na nowe technologie, przy jednoczesnym wykorzystaniu lokalnego kapitału społecznego, pracowniczego oraz istniejącej infrastruktury, podkreśla Dariusz Lubera, Prezes Zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Nowe bloki będą zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej elektrowni gazowo‑parowej PGE Gryfino Dolna Odra w Nowym Czarnowie o mocy 1366 MW (gmina Gryfino) oraz powstającej elektrowni gazowo‑parowej PGE Nowy Rybnik w Rybniku o mocy 882 MW.

Każda z nowych elektrowni szczytowych w technologii OCGT będzie charakteryzować się niższą o blisko 50% emisyjnością w porównaniu z istniejącymi blokami węglowymi klasy 200 – 300 MW.

Jesteśmy świadkami niezwykle ambitnego, największego w naszej historii, programu inwestycyjnego w polskiej energetyce – wartość inwestycji w atom, offshore, elektrownie gazowe, magazyny energii czy inwestycje w sieci dystrybucyjne liczymy już w bilionach złotych. Podpisane umowy na budowę dwóch nowych bloków gazowych w Rybniku i Gryfinie to też przykład sprawiedliwej transformacji energetycznej, uwzględniającej czynnik ludzki i odbudowującej potencjał energetyczny tych regionów, ale także ważny element budowania bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem usatysfakcjonowany, że komponent krajowy w projektach inwestycyjnych jest już tak mocno uwzględniany – 100 proc. prac budowlano-montażowych przy tych dwóch elektrowniach zrealizują polskie firmy, skomentował podpisanie umowy Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych.

Dzisiejsze podpisanie umów na budowę nowych szczytowych elektrowni gazowych w Rybniku i Gryfinie to wydarzenie o szczególnym znaczeniu. To nie jest jedynie kolejny etap procesu inwestycyjnego. To decyzja strategiczna, która wzmacnia fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski. Potrzebujemy energetyki stabilnej, elastycznej i przewidywalnej kosztowo. Dlatego nasza polityka energetyczna opiera się na pragmatyzmie. Rozwijamy odnawialne źródła energii i przygotowujemy fundament pod energetykę jądrową, ale równolegle musimy zapewnić systemowi moce, które będą w stanie szybko reagować, utrzymać bilans oraz zagwarantować ciągłość dostaw, dodał Miłosz Motyka, Minister Energii.

W grudniu 2025 roku bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie uzyskały 15-letnie kontrakty w aukcji głównej rynku mocy, które zaczną obowiązywać od 2030 r., dzięki czemu zapewniony został oczekiwany zwrot z inwestycji.

Prace projektowe w Rybniku i Gryfinie rozpoczną się w marcu 2026 roku, natomiast roboty budowlane ruszą na przełomie maja i czerwca 2027 roku. W 2030 roku inwestycje będą już produkować energię.

Docelowo Grupa PGE planuje rozwijać jednostki gazowe o łącznej mocy blisko 10 GW, które w sposób bezpieczny i elastyczny będą odpowiadać na potrzeby całego krajowego systemu elektroenergetycznego.

Szczegóły umów zaprezentowane są poniżej [raport Spółki]

1. Umowa na budowę bloku gazowego w Rybniku wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 23 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Rybniku o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do 16 stycznia 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 170 654 956,00 zł netto oraz 269 547 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych, wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC, nie może przekroczyć 20% wartości Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa EPC zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

2. Umowa na budowę bloku gazowego w Gryfinie wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 27 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Gryfinie o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do dnia 27 marca 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 184 998 667,00 zł netto oraz 260 143 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC nie może przekroczyć 20% Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z tą umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia

Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

https://www.cire.pl/artykuly/serwis-informacyjny-cire-24/pge-podpisuja-umowy-z-wykonawca-ktory-zbuduje-elektrownie-gazowe-w-rybniku-i-gryfinie

Gazeta Prawna

Cena nie powinna być dominującym kryterium

Artykuł partnerski

Należy skończyć z tanim projektowaniem prowadzącym do obniżenia jakości i wzrostu kosztów realizacji inwestycji. Drogą do tego jest przebudowanie zasad wyceny i wyboru wykonawców – mówi Anna Oleksiewicz, prezes Związku Ogólnopolskich Projektantów i Inżynierów.

Cztery propozycje zmian w przetargach, które przedstawił Związek w piśmie do ministra infrastruktury, oceniacie nie jako spór o stawki, lecz o jakość i bezpieczeństwo inwestycji publicznych? Dlaczego? Czy to faktycznie jest zagrożone?

Choć przyczyny niepowodzeń inwestycji bywają różne, w pierwszej kolejności za błędy niemal automatycznie obwinia się projektanta. Tymczasem proces projektowy, zwłaszcza przy inwestycjach publicznych, jest przedsięwzięciem złożonym, trwającym często wiele lat i zależnym od szeregu czynników, takich jak finansowanie, uwarunkowania terenowe czy środowiskowe. Mimo to w przypadku problemów w trakcie realizacji to projekt uznaje się za wadliwy, a projektant odpowiada zarówno za poważne uchybienia, jak i kwestie estetyczne.

W naszych propozycjach wskazujemy na jeden z kluczowych czynników wpływających na jakość i bezpieczeństwo inwestycji, czyli dominację kryterium ceny w przetargach na usługi projektowe i nadzorcze. Choć prawo pozwala wybierać oferty najkorzystniejsze, w praktyce często decyduje najniższa kwota, a kryteria pozacenowe mają charakter formalny i nie różnicują ofert pod względem jakości. Nie chodzi wyłącznie o poziom stawek, lecz o stworzenie warunków do realnej konkurencji jakością oraz zapewnienie adekwatnego wynagrodzenia za kompetencje i odpowiedzialność. W przeciwnym razie doświadczeni specjaliści odchodzą tam, gdzie ich praca jest lepiej wyceniana, a ich miejsce zajmują osoby z mniejszym doświadczeniem, co odbija się na jakości inwestycji i interesie publicznym.

Wdrożenie jakich rozwiązań proponuje Związek? Dlaczego wybór padł na takie właśnie propozycje zmian?

Zaproponowaliśmy cztery działania, które nie wymagają rewolucji legislacyjnej. Mieszczą się w obecnym systemie i mogą zostać wdrożone stosunkowo szybko. Wystarczy tylko, a może aż, chęć takiej zmiany po stronie publicznej.

Po pierwsze zaproponowaliśmy referencyjną cenę minimalną. A dokładnie, by w każdym przetargu został określony racjonalny próg cenowy dostosowany do charakteru i skali zamówienia, a oferty poniżej tego poziomu automatycznie podlegały procedurze wyjaśnień jako potencjalnie rażąco niskie. Dziś taka możliwość istnieje, ale próg wynika z ustawy i nie uwzględnia specyfiki konkretnego zamówienia.

Po drugie postulujemy wdrożenie jednolitej metodyki wyliczania tego progu. Wspólne zasady pozwolą na zbudowanie obiektywnego i przejrzystego systemu. Dlatego apelujemy, by minister infrastruktury określił w rozporządzeniu metodologię obliczania ceny minimalnej dla usług intelektualnych w budownictwie.

Po trzecie proponujemy realne wzmocnienie kryteriów jakościowych, tak, aby większą wagę miały doświadczenie zespołu, metodologia pracy, organizacja procesu i zarządzanie ryzykiem, a nie przede wszystkim cena.

Po czwarte wskazujemy na potrzebę opracowania katalogu praktycznych kryteriów jakościowych wraz z jasnymi wytycznymi ich stosowania, przygotowanych wyłącznie dla usług intelektualnych w budownictwie. To konkretne wsparcie dla zamawiających i narzędzie, które pozwoliłoby premiować te elementy, które rzeczywiście decydują o jakości usług projektowych i nadzorowych.

Czy Polska odstaje pod względem stosowanych rozwiązań na tle innych krajów w Europie?

W Polsce na projektowanie i usługi inżynierskie przeznacza się średnio około 1 proc. wartości inwestycji publicznych, podczas gdy międzynarodowe benchmarki wskazują poziom bliższy 5 proc.

Czy wcześniej były podejmowane próby, tego rodzaju zmian z przetargach? Co stanęło na przeszkodzie ich wdrożenia?

Działania prowadzimy od lat, apelując do zamawiających publicznych o realne stosowanie kryteriów jakościowych w przetargach na usługi projektowe i nadzorowe. Najczęstszą barierą jest obawa przed zarzutem braku gospodarności przy wyborze droższej, choć lepszej oferty, dlatego bezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje się wybór najtańszy. Prawo mówi o wyborze oferty najkorzystniejszej, a nie najtańszej, a oszczędności na etapie przetargu często prowadzą do wyższych kosztów w trakcie realizacji inwestycji. W ostatnich latach udało się przekonać część zamawiających do zmiany podejścia, jednak wciąż są to raczej wyjątki niż rynkowy standard.

Czy konieczne dla poprawy sytuacji jest wdrożenie wszystkich zaproponowanych zmian, czy może dopuszczacie kompromis? Jeśli tak, to jaki?

Jeżeli oczekujemy realnej, a nie jedynie symbolicznej zmiany, te rozwiązania muszą zostać wdrożone równolegle. One tworzą system naczyń połączonych. Tu, gdzie problem na charakter systemowy, pojedynczy element nie jest wystarczający, by zmienić praktykę rynkową.

Jednocześnie nie podchodzimy do tego dogmatycznie. Nie chodzi o udowodnienie, że nasze propozycje są jedyną możliwą drogą. Działamy, by wreszcie uruchomić prawdziwy dialog o jakości w zamówieniach publicznych. Jeśli pojawią się inne dobre propozycje, jesteśmy otwarci na rozmowę. Kluczowy jest efekt: zmiana podejścia, nie autorstwo pomysłów.

Jakich działań ze strony resortu oczekujecie? Czy widać już jakąś inicjatywę we jego strony, czy problem został dostrzeżony?

Oczekujemy przede wszystkim realnego, a nie pozorowanego dialogu. Zależy nam na rozmowie, która nie kończy się ogólną deklaracją, że sprawa jest znana i trwają nad nią prace, po czym na wiele miesięcy zapada cisza.

Dziś wciąż dominuje bardzo zachowawcza mentalność, działanie z przekonaniem, że najbezpieczniejszą decyzją jest wybór najtańszej oferty. Potrzebujemy zmiany właśnie na tym poziomie: nie tylko przepisów, ale praktyki i sposobu myślenia.

Liczymy, że resort wraz z Urzędem Zamówień Publicznych i Prokuratorią Generalną RP odegrają rolę liderów tej zmiany. Bez ich aktywnego zaangażowania trudno będzie przejść z poziomu deklaracji do realnych standardów jakościowych.

Dlaczego właśnie teraz padła propozycja zmian z przetargach. Przecież niedoszacowanie pracy projektantów i inżynierów to nie jest problem nowy?

To prawda, problem nie jest nowy, podobnie jak nasze postulaty. Dotychczas nasze działania opierały się głównie na dialogu i argumentacji. A ta, choć merytoryczna, nie przynosiła realnej zmiany w praktyce przetargowej. Dlatego przeprowadziliśmy szczegółową analizę prawną i przygotowaliśmy konkretne, gotowe rozwiązania.

Moment nie jest przypadkowy. Po okresie spowolnienia, nadejdzie bardzo duża fala inwestycji infrastrukturalnych. Jeśli nie zmienimy standardów teraz, system ponownie zostanie zalany tanimi, niedoszacowanymi projektami, a skutki tego odczujemy przez kolejne lata.

Jakie konsekwencje i dla kogo oznacza utrzymywanie obecnej sytuacji? Kto zapłaci za brak zmian najwięcej?

Najwięcej zapłacą użytkownicy infrastruktury. W praktyce oznacza to nas wszystkich.

Z nadzieją obserwujemy ponowne uruchamianie inwestycji po okresie stagnacji. Jednocześnie wyrażamy obawy, że państwo nie jest systemowo przygotowane by sprostać skali nadchodzących wyzwań.

Jeżeli nie zmienimy zasad przygotowania inwestycji dalej będą wygrywać najtańsze oferty, projekty będą niedoszacowane, pojawiają się błędy, kolizje, opóźnienia i roszczenia.

W ostatecznym rozrachunku konsekwencje tych decyzji ponosimy wszyscy jako podatnicy, użytkownicy infrastruktury i uczestnicy gospodarki. Dlatego stawka tej dyskusji wykracza daleko poza interes jednej branży. To pytanie o to, czy potrafimy przygotowywać i realizować inwestycje publiczne w sposób odpowiedzialny, przewidywalny i bezpieczny z myślą o długofalowych efektach.

https://www.gazetaprawna.pl/biznes/nieruchomosci/artykuly/10744095,cena-nie-powinna-byc-dominujacym-kryterium.html

wysokienapiecie.pl

ELENA w Polsce: NFOŚiGW wspiera samorządy w transformacji energetycznej

Materiał partnera

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) startuje z krajowym pilotażem programu ELENA. Projekt pomoże samorządom przygotować inwestycje poprawiające efektywność energetyczną budynków publicznych, a firmom ciepłowniczym modernizację systemów. ELENA ma ułatwić realizację odkładanych inwestycji, co przełoży się na realne oszczędności i lepszą jakość powietrza.

Nowa oferta dla samorządów
NFOŚiGW rozpoczyna realizację „Krajowego Programu Pilotażowego ELENA” – pierwszej w Polsce implementacji instrumentu European Local Energy Assistance na poziomie krajowym. To nowy segment działalności Funduszu, w ramach którego samorządy otrzymają kompleksowe wsparcie doradcze, pozwalające profesjonalnie przygotować inwestycje kluczowe dla transformacji energetycznej.

3 marca 2026 r. w Luksemburgu oficjalnie podpisano umowę pomiędzy Europejskim Bankiem Inwestycyjnym (EBI) a NFOŚiGW, uruchamiając projekt o wartości 4,5 mln euro, z czego 4,05 mln euro to wsparcie EBI. Decyzja o powierzeniu NFOŚiGW realizacji pilotażu wynika z doświadczenia Funduszu i jego pozycji jako głównej instytucji finansującej zieloną transformację w Polsce.

– Centrum kompetencji, które powstanie w ramach projektu ELENA jest odpowiedzią na potrzeby rynkowe w zakresie doradztwa inwestycyjnego wspierającego proces transformacji energetycznej Polski. Realizacja programu ELENA sprawia, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie dysponować unikalną w skali Europy ofertą łączącą zarówno wsparcie merytoryczne, doradcze i finansowe dla przyszłych beneficjentów. Ta ambitna inicjatywa wpisuje się w strategię działania Funduszu na lata 2025-2028, w której wskazaliśmy między innymi na rozwój doradztwa oraz tworzenie w Funduszu centrum kompetencji, jak również stosowania nowoczesnych instrumentów finansowych – powiedziała Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes zarządu NFOŚiGW.

Eksperckie wsparcie przed inwestycyjne – realna pomoc dla JST
W latach 2026–2029 samorządy oraz przedsiębiorstwa ciepłownicze będą mogły skorzystać z pomocy ekspertów w przygotowaniu pełnej dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji zwiększających efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej i systemów ciepłowniczych. Obejmie ona: audyty energetyczne, studia wykonalności, przygotowanie dokumentacji technicznej, analizy ex-ante oraz wsparcie w przygotowaniu postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Tak szeroka oferta pozwoli samorządom uniknąć ryzyka kosztownych błędów i znacząco zmniejszy obciążenia organizacyjne po stronie urzędów.

Jednym z głównych celów programu jest dotarcie do tych jednostek, które dotychczas nie były w stanie rozpocząć modernizacji z powodu braku specjalistycznego know-how lub ograniczeń finansowych. Dzięki ELENA mogą one sprawdzić opłacalność potencjalnych inwestycji, a następnie przygotować się do skutecznego aplikowania o środki z programów NFOŚiGW, w tym m.in. finansowanych z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS) oraz Funduszu Modernizacyjnego.

Inwestycje lepiej przygotowane, łatwiejsze do sfinansowania
Wysokiej jakości dokumentacja przygotowana z pomocą ekspertów zwiększy szanse samorządów na pozyskanie środków zewnętrznych, przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, jak również usprawni proces udzielania dofinansowania. Program przyczyni się także do minimalizacji ryzyka wyboru niewłaściwych wykonawców, co często stanowi barierę w realizacji projektów o dużej skali i znaczeniu energetycznym.

Pilotaż ELENA obejmie co najmniej 65 podmiotów z sektora ciepłowniczego oraz pozwoli przygotować dokumentację dla minimum 80 inwestycji termomodernizacyjnych budynków użyteczności publicznej. Oznacza to realną poprawę efektywności energetycznej w wielu gminach, a także podniesienie jakości infrastruktury publicznej. Wybór firm doradczych, a w kolejnym kroku udostępnienie ich usług samorządom jest planowane w tym roku.

Korzyści odczuwalne dla mieszkańców
Modernizacje budynków użyteczności publicznej oraz unowocześnienie lokalnych systemów ciepłowniczych przyniosą samorządom wymierne oszczędności związane z mniejszym zużyciem energii i rosnącą efektywnością instalacji. Jednocześnie zwiększy się udział odnawialnych źródeł energii, co wpłynie na redukcję emisji gazów cieplarnianych. Efektem tych działań będzie poprawa jakości powietrza i komfortu życia mieszkańców – zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych gminach.

Perspektywa rozwoju programu
Pilotaż ELENA to szansa na znaczące ułatwienie przygotowania inwestycji energetycznych na poziomie lokalnym. Dzięki wsparciu ekspertów, samorządy zyskują dostęp do wiedzy i narzędzi, które pozwalają bez ryzyka ocenić opłacalność projektów, przygotować wysokiej jakości dokumentację i skuteczniej ubiegać się o środki krajowe oraz europejskie. Program przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, zmniejszy obciążenia administracyjne i ułatwi realizację modernizacji, które w dłuższej perspektywie przyniosą JST oszczędności, większą efektywność energetyczną oraz poprawę jakości życia mieszkańców. Po zakończeniu pilotażu w 2029 roku planowane jest kontynuowanie działań i rozszerzenie możliwości korzystania z programu.

Krajowy Program Pilotażowy ELENA (KPPE) współfinansowany przez InvestEU Advisory Hub Unii Europejskiej

https://wysokienapiecie.pl/117381-elena-w-polsce-nfosigw-wspiera-samorzady-w-transformacji-energetycznej/

Defence24

PGZ zacieśnia współpracę z globalnym gigantem. Chodzi o silniki

Damian Ratka | 4 marca 2026

Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. zawarła umowę z Rolls-Royce w sprawie zespołów napędowych dla pojazdów opancerzonych. Współpraca będzie dotyczyć m.in. bojowych wozów piechoty Borsuk oraz fregat rakietowych typu Wicher.

Prezes Zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Adam Leszkiewicz i wiceprezes Marcin Idzik podpisali we środę umowę o współpracy z Rolls-Royce Solutions GmbH. Dotyczy ona realizacji wspólnych projektów obejmujących układy napędowe MTU, wykorzystywane między innymi w opancerzonych wozach bojowych, takich jak bojowy wóz piechoty Borsuk (MTU 8V199 TE20).

Jak poinformowano w komunikacie, cele zawartej umowy to określenie zakresu wspólnych prac przy serwisie i remoncie silników MTU. Kolejnym bardzo ważnym celem jest zbudowanie zdolności przemysłowych do produkcji pełnych zespołów napędowych oraz podzespołów silników. Jest to istotna informacja, ponieważ wiele pojazdów w Wojsku Polskim wykorzystuje silniki MTU.

W komunikacie przedstawiono również plany nawiązania współpracy w zakresie silników okrętowych, co jest bardzo istotne, ponieważ nowe polskie fregaty rakietowe typu Wicher mają być napędzane przez cztery silniki wysokoprężne MTU 20V8000 M71. Jest to zatem ważny aspekt zawartej umowy.

Umowa ta może pozwolić na budowę w Polsce potencjału nie tylko obsługowego, ale również produkcji części zamiennych, co usprawni eksploatację i obsługę sprzętu wojskowego oraz pozwoli na przynajmniej częściową redukcję kosztów, a część z zainwestowanych pieniędzy pozostanie w kraju.

https://defence24.pl/przemysl/pgz-zaciesnia-wspolprace-z-globalnym-gigantem-chodzi-o-silniki

Budownictwo i PZP | Prasówka | 19.02.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Budimex: ponad 1,8 mld zł w kontraktach militarnych w ciągu 3 lat

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 18-02-2026

Wzrost wydatków MON na inwestycje obronne o charakterze budowlanym ma już istotne znacznie dla rynku. – W ciągu ostatnich 3 lat Budimex realizował około 25 kontraktów militarnych o łącznej wartości powyżej 1.8 mld PLN – wskazuje Cezary Łysenko, członek zarządu spółki.

Wydatki Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) na inwestycje budowlane rosną w szybkim tempie. Jeszcze w 2019 roku na ten cel przeznaczano 1,6 mld zł, dziś mówimy już o wielokrotnie wyższych kwotach, a prognozy na najbliższe lata wskazują na dalsze przyspieszenie.

Dynamiczny wzrost wydatków wpisuje się w szerszy trend zwiększania nakładów na obronność. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ten cel 4,7 proc. PKB, czyli blisko 187 mld zł, a w 2026 roku zapowiadany jest kolejny wzrost. Dodatkowym impulsem mają być środki z Krajowego Planu Odbudowy – do 30 mld zł, które w ramach nowo tworzonego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności mają trafić m.in. na inwestycje infrastrukturalne i projekty o podwójnym, cywilno-wojskowym zastosowaniu. Rosnący strumień pieniędzy oznacza także nowe możliwości dla sektora budowlanego. Inwestycje realizowane na rzecz wojska wymagają jednak spełnienia rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa i dostępu do informacji niejawnych. Firmy posiadające odpowiednie certyfikaty, w tym uprawnienia krajowe, unijne i natowskie, już dziś uczestniczą w realizacji kontraktów wojskowych i przygotowują się na dalszy wzrost tego segmentu rynku.

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimeksu, podkreśla, że spółka uczestniczy w większości postępowań ogłaszanych przez jednostki podległe Ministerstwu Obrony Narodowej. Jak zaznacza, dotyczy to zarówno inwestycji stricte wojskowych, jak i projektów realizowanych w formule dual use, wspólnie z innymi jednostkami samorządowymi lub publicznymi.

– Zakładając, że nakłady na obronność będą się zwiększały z kwartału na kwartał i z roku na rok, zamierzamy konsekwentnie wzmacniać ten segment naszej działalności– dodaje przedstawiciel spółki. Kontrakty militarne, jak podkreśla członek zarządu Budimeksu, różnią się istotnie od standardowych postępowań publicznych. – Wynika to przede wszystkim z ich zastrzeżonego charakteru. Osoby realizujące takie zadania muszą być odpowiednio przeszkolone i posiadać wymagane certyfikaty bezpieczeństwa, a firma musi posiadać odpowiednie kompetencje do przetwarzania dokumentacji niejawnej – mówi. Zaznacza przy tym, że Budimex dysponuje wszystkimi wymaganymi uprawnieniami. – Posiadamy uprawnienia do przetwarzania informacji niejawnych o klauzulach zastrzeżone, poufne i tajne, a także w standardach międzynarodowych – „NATO Secret i „Secret EU”. Łysenko zwraca uwagę, że wymogi certyfikacyjne w naturalny sposób ograniczają liczbę podmiotów mogących brać udział w tego typu postępowaniach. – Większość firm posiadających takie certyfikaty ma jednak niewielkie możliwości przerobowe i wykonawcze. Na tym tle Budimex się wyróżnia – podkreśla.

Charakter realizowanych prac, jak zaznacza, nie odbiega zasadniczo od klasycznych robót inżynierskich. Obejmują one zarówno infrastrukturę drogową i towarzyszącą, jak i prace ogólnobudowlane oraz realizację różnego rodzaju obiektów halowych. – To są kompetencje, które funkcjonują również w standardowych zamówieniach publicznych – wskazuje.

Różnice pojawiają się natomiast w procedurach administracyjnych. – Najczęściej są to kontrakty realizowane w formule „buduj”, a nie „projektuj i buduj”. Pozwolenie na budowę jest już wydane, a część obiektów jest objęta szybszym procesem przygotowania inwestycji – tłumaczy. Jak dodaje, także kwestie środowiskowe mają w tym przypadku inną specyfikę, a decyzje podejmowane są według odmiennych zasad. To przyspiesza procedury i rozpoczęcie prac, ale jednocześnie wiele kontraktów z sektora obronnego wiąże się z relatywnie krótkimi terminami realizacji.

2. Czy ubezpieczyciel OC schodzi z terenu budowy wraz z Wykonawcą?

Autor: Artykuł partnera | Data publikacji: 17-02-2026

Ostatnie wydarzenia na jednym z największych i najbardziej skomplikowanych placów budowy w Łodzi przyciągają uwagę całej branży. To z kolei stanowi inspirację dla omówienia, jak skomplikowanym i wielowymiarowym zagadnieniem może być odpowiedzialność cywilna uczestników procesu inwestycyjnego. Zwłaszcza w sytuacji nagłego przerwania prac. Rozważania te pozostają jednak w pewnym oderwaniu od rzeczywistego stanu prawnego i faktycznego, stanowiąc wstęp do studium każdego podobnego przypadku. Analiza ma charakter uniwersalny i dotyczy ogólnych zasad i mechanizmów ubezpieczeniowych, które mogą ujawnić się po zejściu Generalnego Wykonawcy z terenu budowy przed zakończeniem inwestycji.

Rozwiązanie umowy nie oznacza ustania odpowiedzialności cywilnej stron. Nawet bezusterkowa finalizacja projektu zgodnie z założonym przez strony terminem i przy zachowaniu ustalonego budżetu będzie skutkować wygaśnięciem określonych ryzyk, zmianą oraz powstaniem ryzyk nowych.

Zdarza się jednak, że poziom skomplikowania procesu inwestycyjnego prowadzi do szczególnych sytuacji, w której rozwiązanie umowy następuje w samym środku realizacji założonych kontraktem prac. Jeżeli dodamy do tego, że czasem przedmiot prac od początku oceniany jest jako szczególnie wymagający, a na etapie prac okazuje się jeszcze większym wyzwaniem – sytuacja staje się trudna na wielu płaszczyznach, także z perspektywy odpowiedzialności cywilnej.

Duże inwestycje budowlane zabezpieczane są różnego rodzaju produktami ubezpieczeniowymi. Za ochronę w zakresie odpowiedzialności cywilnej – wobec roszczeń osób trzecich – odpowiadają przede wszystkim ubezpieczenie tzw. OC ogólne oraz OC zawodowe architekta, projektanta i inżyniera. Pierwsze koncertuje się na zabezpieczeniu prac budowlanych, drugie określonych czynności zawodowych związanych z szeroko pojętym projektowaniem. Przykładowo, ochroną powinny być objęte uszkodzenia infrastruktury otaczającej np. na skutek uszkodzenia fundamentów kamienicy w związku z trwającymi obok pracami, jak i powstała wiele lat później szkoda, która jest skutkiem wcześniejszych błędnych obliczeń konstrukcyjnych projektanta. Ochrona ubezpieczeniowa może zatem być zapewniona zarówno dla roszczeń w trakcie prowadzenia prac, jak i często dla tych które zmaterializują się lata po oddaniu inwestycji.

Zakończenie współpracy przy projekcie w trakcie jego „gorącej fazy” realizacji oznacza dla Wykonawcy z jednej strony zakończenie prac i najczęściej w tym zakresie ograniczenie ryzyka z nimi związanego. Prace, które już zostały wykonane mogą jednak nadal generować odpowiedzialność. Część prac, ta planowana a niewykonana, nie będzie rodzić zakładanego wcześniej ryzyka. Powstają jednak ryzyka nowe, jak te związane z przerwaniem czy też przyspieszonym zakończeniem realizacji procesów, w tym zabezpieczenie terenu budowy, jego inwentaryzacją, a także inne obowiązki związane z wypracowanym przez strony porozumieniem co do zakończenia współpracy.

Na tym etapie powstać powinno pytanie, co należy zrobić z zwartymi dla kontraktu umowami ubezpieczenia? Odpowiedź nie jest prosta. Jeżeli ryzyko nie zrealizowało się wcale, teoretycznie powinno dojść do ich rozwiązania z mocy prawa, zwrotu poniesionych kosztów i umorzenia pozostałych płatności. W omawianej sytuacji doszło jednak z pewnością do skutecznego udzielenia ochrony ubezpieczeniowej przez ubezpieczyciela w części obejmującej wykonane prace do momentu rozwiązania umowy. Faktycznie, wartości te są mniejsze niż pierwotnie zakładane, co w idealnym przypadku wskazywałoby na możliwość korzystnego rozliczenia (zwrotu części składki) i zamknięcia umów ubezpieczenia.

Z drugiej strony, zmiana zakresu i charakteru prac, w tym ich nagłe zatrzymanie może spowodować istotną zmianę ryzyka zgłoszonego pierwotnie ubezpieczycielowi. To prowadzić może do wniosku, że ochrona ubezpieczeniowa nie odzwierciedla aktualnej i przyszłej ekspozycji na ryzyko. W skrajnych przypadkach np. związanych z nagłym zatrzymaniem prac lub czasowym zabezpieczeniem, ochrona powinna funkcjonować skutecznie wobec zdarzeń z ostatnich dni, tygodni czy miesięcy.

W omawianym przypadku z pewnością zaczną lub zaczęły się już materializować ryzyka nowe, jak choćby związane z koniecznością pilnego zinwentaryzowania i zabezpieczenia robót liniowych oraz zejścia z terenu budowy. Ryzyka, które warto jest objąć ochroną, czy to ze względu na uzgodnienia stron, czy dla zabezpieczenia własnej odpowiedzialności. Równocześnie nie zniknie odpowiedzialność za przyszłe roszczenia lub szkody związane z wykonanymi już pracami.

Stąd dobrą praktyką rynkową w interesie wszystkich stron procesu budowlanego, w szczególności Inwestora, Generalnego Wykonawcy i Projektanta byłoby rozstawanie się w miarę możliwości na rozsądnych zasadach, w atmosferze współpracy i profesjonalizmu.

Z punktu widzenia ryzyka ubezpieczeniowego taka współpraca będzie dobrze postrzegana, ułatwi współpracę przy zapewnieniu ochrony. Dlatego ważna jest także rozmowa Ubezpieczającego z Ubezpieczycielem. Wymiana informacji i współpraca są niezbędne celem ustalenia czy i jak umowy ubezpieczenia mają działać na przyszłość, obecnie, ale także wstecz. W trakcie rozmowy na poziomie inżynierów i prawników może okazać się, że inwestycja zrealizowana w połowie może nieść dużo mniejsze, lub dużo większe ryzyko odpowiedzialności. Czasem powstanie wątpliwość, czy część prac nie wymaga osobnego potwierdzenia udzielanej ochrony.

Natomiast sytuacje, gdzie umowy ubezpieczenia zawarte na potrzeby realizacji inwestycji można rozszerzyć na nowego Generalnego Wykonawcę lub nowego Projektanta, występują zazwyczaj wyłącznie wtedy, kiedy Ubezpieczającym jest Inwestor lub osoba trzecia względem podmiotów realizujących prace projektowe i budowlane. W przypadku jednak kontraktów skomplikowanych, przekazywanych w samym środku trudnych prac lub z obciążeniem zdarzeniami mogącymi skutkować roszczeniami, i to należałoby uznać za niespotykane. Trudności w tego typu zabiegach zaradczych jest wiele. Nawet bowiem po przekazaniu ciężaru zawarcia umowy ubezpieczenia dla celu dokończenia realizacji przez nowego Wykonawcę, niezwykle skomplikowane może okazać się ustalenie odpowiedniego zakresu ochrony. Część prac została przecież wykonana i nie sposób obarczać odpowiedzialnością za nie podmiot, który ich nie wykonał – mimo że zasadniczo to on już ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie realizacji do końca. Trudno sobie wyobrazić bowiem, że inwestycja zostanie opracowana oraz wykonana zupełnie od początku.

Podmioty schodzące z terenu budowy chronić powinny dodatkowo tzw. polisy obrotowe, czyli umowy ubezpieczenia, które dotyczą całej działalności przedsiębiorstwa i odnawiane są co roku. To jest także czas i miejsce na ich audyt i ocenę skuteczności co do zabezpieczenia ryzyk.

Inwestor natomiast może stanąć przed wyzwaniem związanym z zawarciem ochrony ubezpieczeniowej dla kontraktu w toku. Założenie z góry, że właściwe byłoby w tej sytuacji umowne przerzucenie odpowiedzialności na przyszłych wykonawców prac może być – jak wskazano wyżej – pochopne, a co najmniej winno być należycie wycenione przy określaniu budżetu. Wszystko to wskazuje palącą konieczność szeroko zakrojonych rozmów i rozpoznania możliwości rynku ubezpieczeniowego.

Sytuacje, o których mowa powyżej należą do zdecydowanie najtrudniejszych, w których taktyka powinna być ustalana indywidualnie biorąc pod uwagę wszystkie czynniki faktyczne i prawne. Wobec powyższego uniwersalną wskazówką dla skutecznych działań stron co do posiadanych umów ubezpieczenia jest ustalenie wzajemnych praw i obowiązków związanych z zakończeniem kontraktu, a także rozważenie odpowiedzialności wobec osób trzecich Ustalenie swoich oczekiwań co do umów i otwarta rozmowa z ubezpieczycielem to zatem podstawa działań, w których nieocenione jest wsparcie wyspecjalizowanego i rozumiejącego sytuację brokera ubezpieczeniowego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/czy-ubezpieczyciel-oc-schodzi-z-terenu-budowy-wraz-z-wykonawca-98799.html

3. Wszyscy ruszą w tym samym czasie. Łysenko: Przy tej skali inwestycji, przyblokujemy urzędy

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 16-02-2026

Przetargi ruszyły. PKP PLK wypuściła na rynek postępowania o historycznej wartości, a GDDKiA w ostatnim kwartale dorzuciła całą roczną pulę. To jeszcze nie jest spiętrzenie – ono nadejdzie w fazie realizacji i najsilniej będzie odczuwane w urzędach. Już dziś procedury związane z wydawaniem zezwoleń łapią zadyszkę, a kolejki po decyzje wciąż rosną. – Przy tak dużej skali inwestycji przyblokujemy urzędy – ostrzega Cezary Łysenko, członek zarządu w spółce Budimex. Największym wąskim gardłem jest ponowna ocena oddziaływania na środowisko. – Z ilości pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że w dokumentacjach po złożeniu wniosku o drugą ocenę nic się nie zmienia – podkreśla nasz rozmówca.

Elżbieta Pałys, RynekInfrastruktury.pl: W ubiegłym roku branża obawiała się czy GDDKiA ogłosi tyle przetargów, ile zapowiedziała. Przetargi ostatecznie ruszyły, ale ogłoszenia skoncentrowały się w końcówce roku. Lepiej późno i naraz niż wcale?

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimex: Oczywiście liczyliśmy na to, że harmonogram przetargów będzie rozłożony równomiernie w ciągu roku. Generalna Dyrekcja miała swoje powody, żeby ogłosić je w ostatnim kwartale – a zdecydowaną większość w grudniu. To zresztą dobra informacja, bo to pokazuje, że program budowy dróg ekspresowych i autostrad nadal jest w fazie realizacji, nikt go nie zatrzymał i możemy liczyć na to, że zostanie wykonany w całości.

W tej chwili przygotowanie wszystkich ofert jednocześnie mocno angażuje nasze zasoby, ale mieliśmy już podobne okresy w swojej historii, więc jesteśmy na to przygotowani. Na pewno złożymy oferty we wszystkich postępowaniach.

Jedno to składanie ofert w jednym czasie, drugie realizacja. Branża od dawna obawia się kumulacji. Czy już mamy z nią do czynienia czy ona dopiero nadejdzie?

Fakt, że zapytania ofertowe pojawiły się w tak bliskim odstępie czasowym, jest rzeczywiście mniejszym zagrożeniem niż to, że większość tych inwestycji będzie rozpoczynała się w tym samym czasie.

Przygotowanie oferty jest najmniejszym z kosztów, jakie ponosimy w związku z inwestycją. Prawdziwe wyzwania zaczynają się na etapie realizacji: zakupy materiałów, pozyskiwanie podwykonawców, organizacja zaplecza i placu budowy, a także obsługa fali spraw administracyjnych – od decyzji ZRID przez postanowienia związane z decyzjami środowiskowymi, po pozwolenia wodnoprawne. To wszystko może nastąpić w jednym czasie i przy tej skali inwestycji z jednej strony obciążyć urzędy, a z drugiej – producentów i dostawców. W efekcie może to wpłynąć na tempo i efektywność realizacji inwestycji.

Ze ZRID-ami już teraz mamy problem – od dawna wykonawcy wskazują, że procedury administracyjne wydłużają okres realizacji. Z drugiej strony zwraca się uwagę na liczne odwołania do KIO, które wydłużają postępowania przetargowe. Co jest obecnie większym problemem – odwołania czy długie procedury zridowskie?

Jednym z czynników wydłużających procedury na etapie wydawania decyzji ZRID jest konieczność przeprowadzenia ponownej oceny oddziaływania na środowisko i wydania postanowienia o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową. Ten etap ustawowo powinien trwać 45 dni, niestety najczęściej trwa dużo dłużej. W międzyczasie prowadzone są konsultacje społeczne, dopuszczane są także wnioski o dodatkowe weryfikacje ze strony interesariuszy zewnętrznych, którzy zastrzegają sobie prawo do opiniowania poszczególnych dokumentacji.

Skala wniosków i liczba zgłaszanych zapytań powodują, że to badanie trwa bardzo długo. Moim zdaniem ten etap wymaga korekty. Gdyby zaangażowanie w konsultacje społeczne i instytucjonalne skoncentrować tylko na etapie decyzji środowiskowej, to znacząco przyśpieszyłoby to wydawanie decyzji ZRID. W ramach ponownej oceny oddziaływania na środowisko, postanowienie o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową można by zostawić administracji środowiskowej – bez ponownych konsultacji instytucji zewnętrznych i społeczeństwa.

Uważam, że jesteśmy już wystarczająco dojrzałym krajem pod względem inwestycyjnym, a administracja jest na tyle dobrze przygotowana, żeby samodzielnie takie stanowisko zajmować.

W czasach, gdy projekty były realizowane w dwóch różnych formułach, czyli mniej więcej połowa trafiała na rynek w formule „buduj”, a druga połowa „projektuj i buduj”, dociążenie instytucji było bardziej równomiernie rozłożone w czasie na struktury administracyjne. Dzisiaj, gdy mamy większość tematów w formule „projektuj i buduj”, praktycznie każda inwestycja drogowa musi przejść ponowną ścieżkę weryfikacji zgodności z wydanymi decyzjami na etapie przygotowania projektu, a urzędy są zasypane dokumentacjami.

Z liczby pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że po złożeniu wniosku o ponowną ocenę oddziaływania na środowisko w dokumentacji nie wprowadza się kosmetyczne korekty, a często nie wprowadza się żadnych zmian.

Często nic się nie zmienia, czyli podobnie jak po odwołaniach do KIO?

Dokładnie tak.

W takim razie czy przedłużanie przetargów przez odwołania to słuszny zarzut w kierunku wykonawców?

Odwołanie do KIO było naturalną ścieżką, by wykonawcy mogli zawalczyć o potwierdzenie prawidłowości swojej oferty lub też wskazać i udowodnić nieprawidłowości, których zamawiający mógł nie dostrzec na etapie badania oferty najkorzystniejszej. To miało też większy sens wtedy, kiedy jeszcze nie było artykułów 108 i 109 Prawa zamówień publicznych mówiących o przesłankach wykluczenia oraz instytucji samooczyszczenia (tzw. self-cleaningu).

Skala procedur związanych z self-cleaning’iem stała się na tyle duża, że dzisiaj zamawiający – zamiast koncentrować się na kryteriach przetargu, takich jak okres gwarancji, zasoby sprzętowe, zasoby wykonawcze czy doświadczenie wykonawcy -poświęca czas na analizę ogromnej ilości załączników do oferty i rozliczanie nieprawidłowości, które miały miejsce w przeszłości. Warto postawić pytanie: czy to, co miało miejsce wstecz, powinno być w ogóle przedmiotem badania? Inwestycje dopiero będą realizowane, więc być może w przypadku gdy ktoś ma odpowiednie referencje, spełnia wymagane kryteria, powinny być dopuszczone same oświadczenia, czy skrócona wersja self-cleaningu.

Z drugiej strony swoboda ekonomiczna w zgłaszaniu protestów i odwołań do KIO jest obecnie nieproporcjonalna do skali inwestycji, które realizujemy. Coraz więcej przetargów przekracza wartość pół miliarda złotych, a odwołanie do KIO można złożyć, wnosząc opłatę w wysokości 20 tysięcy złotych.

Z tej sytuacji bardzo dobrze wybrnęły Czechy, które wprowadziły w przypadku odwołań opłatę procentową uzależnioną od wartości oferty. To zwiększa dyscyplinę po stronie wykonawców, którzy zastanawiają się czy składane odwołanie jest merytorycznie uzasadnione. U nas natomiast odwołania składane są bardzo często – nierzadko także „na wszelki wypadek”.

Warto byłoby ten przykład z Czech wykorzystać u nas?

Oczywiście.

A jakie jeszcze dobre praktyki od naszych sąsiadów można zastosować w naszym kraju?

Z Niemiec warto zaczerpnąć rozwiązanie, w którym na etapie badania oferty zamawiający ma prawo do bezpośredniej konsultacji z zespołem, który jest dedykowany dla danej inwestycji. Może sprawdzić kompetencje techniczne, językowe, a także doświadczenie oraz komunikację z wykonawcą – po prostu siadając przy stole i rozmawiając można potwierdzić, że to co przyświecało w założeniach oraz intencjach wykonawcy, które stały za przygotowaniem oferty, jest zgodne z oczekiwaniami inwestora.

Taki tryb konsultacji częściowo eliminuje problem nierównej konkurencji na rynku np. ze strony firm-teczek, które składają przypadkowe oferty licząc, że może uda się zdobyć kontrakt?

Tak jest. Taka konfrontacja jest jednym ze sposób weryfikacji wykonawcy.

U nas między innymi ten problem miał być wyeliminowany dzięki wdrożeniu wyroku TSUE. Czy widać już jego efekty?

Tak, widzimy, że w wielu przetargach nie występują firmy spoza Unii Europejskiej, choć nie we wszystkich. Rozumiem też zamawiających: nie chcą ograniczać konkurencyjności w pewnych specjalistycznych zakresach, bo nie wszystkie firmy na terenie kraju mają odpowiednie kompetencje.

A czy zmniejszyła się konkurencja między firmami?

Jest zdecydowanie odwrotnie. Firmy konkurują bardzo mocno, bo dla wielu z nich to walka o przetrwanie. Wstrzymane przetargi w roku 2024 i w pierwszej połowie roku 2025 spowodowały, że wiele firm wykorzystało swój portfel zamówień i dzisiaj próbują go za wszelką cenę odbudować.

Rozpiętość wartości ofert, którą obserwujemy w przetargach drogowych, jest ogromna. Jeszcze do niedawna różnice między ofertami wynosiły 1–5 procent, a dzisiaj wynoszą od kilku do nawet kilkudziesięciu.

Po ostatnim roku na tle Generalnej Dyrekcji to PKP PLK wyrosła na mocno obecnego na rynku zamawiającego. Budimex realizuje inwestycje w różnych sektorach, kto jest dla was najbardziej stabilnym inwestorem?

Mimo pewnych zawirowań w ogłaszaniu przetargów, z perspektywy rynku drogowego uważamy, że najpewniejszym zamawiającym pozostaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Notujemy też bardzo stabilne portfele i dobrze przygotowane harmonogramy w zarządach dróg wojewódzkich. To nas przyciąga do tych inwestorów, bo widzimy, że na przestrzeni lat uczą się jak powinny być prowadzone inwestycje. Mamy tam do czynienia z ciągłością nadzorów i optymalnym wydatkowaniem środków. Samorządy wojewódzkie posługują się stałymi zespołami, które pracują w odpowiednim harmonogramie, rozłożonym w czasie.

Dla zespołu kolejowego kluczowym klientem jest PKP PLK. Warto to podkreślić i docenić, bo PKP PLK długo przygotowywała się do inwestycji, które ogłosiła teraz. One są częściowo powiązane z Portem Polska, częściowo z Rail Baltica, a liczba przetargów ogłoszonych w roku 2025 ma bezprecedensową skalę. Dzisiaj na segment kolejowy trzeba patrzeć z optymizmem.

Wspomniał Pan o zarządach dróg wojewódzkich. Czy to znaczy, że mimo wielkich wyzwań ogólnokrajowych jesteście zainteresowani realizacją inwestycji na poziomie samorządowym?

Oczywiście. Z portfela 82 kontraktów drogowych, które dzisiaj realizujemy na rynku krajowym, tylko 24 to kontrakty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Pozostałe są dla zarządów dróg wojewódzkich oraz innych samorządów.

Budimex jest pierwszym wykonawcą dla GDDKiA, dla której realizuje najwięcej zadań. Czy drogi są nadal pierwsze dla Budimeksu patrząc na strukturę portfela zamówień?

Tak, ale w kolejnych latach ta proporcja najprawdopodobniej się zmieni. Dziś drogi stanowią 61 proc. naszego portfela, a kolej 18 proc. Jeśli jednak spojrzymy na przetargi, gdzie mamy dobrze ocenione oferty kolejowe, można zakładać, że za dwa lata ta struktura portfela może ulec zmianie.

Przypuszczam, że w drugim, trzecim kwartale 2027 roku podział portfela między budownictwo drogowe a kolejowe będzie wynosił 50 na 50.

A inne obszary?

Mamy jeszcze obszar energetyczny – i tu portfel konsekwentnie rośnie, choć na tle pozostałych jest jeszcze niewielki – to kilkaset milionów złotych. Inwestycje energetyczne jeszcze nie są tak duże i liczne jak drogowe czy kolejowe.

Obszar hydrotechniczny, który uzupełnia naszą działalność budowlaną to blisko miliard złotych. Te inwestycje są dla nas bardzo ciekawe, bo budują nasze unikalne kompetencje – firm hydrotechnicznych, szczególnie w zakresie robót portowych, jest niewiele. Pokaźny, bo blisko 19 proc. udział kontraktów ogólnobudowlanych w portfelu, to bardzo ważny filar naszego biznesu.

Unikalne kompetencje Budimex zdobył między innymi przy budowie terminala T3 dla Baltic Hub. Czy to doświadczenie już wykorzystujecie powołując się na nie w przetargach międzynarodowych?

Jeszcze nie, ale do takich przetargów się przygotowujemy. Najbliższe dwa będą realizowane w krajach bałtyckich i to będą bardzo podobne prace do tych, które realizowaliśmy na terminalu trzecim DCT. Dziś te kompetencje wykorzystujemy choćby przy budowie falochronów i nabrzeży w Porcie Gdańsk.

Będziecie w stanie startować samodzielnie w większych przetargach hydrotechnicznych?

To zależy od struktury przetargu. Jeśli to będą przetargi czysto inżynieryjne, czyli tzw. superstructure – budowa nabrzeży, terminali – to oczywiście będziemy gotowi startować samodzielnie.

Dziś jeszcze nie jesteśmy gotowi do prowadzenia robót pogłębiarskich, tzw. dredgingowych, szczególnie w bardzo dużych wolumenach, powyżej 200 tys. m³ urobku. Do tego potrzebny jest odpowiedni sprzęt i kompetencje, dlatego korzystamy tu ze wsparcia partnerów, najczęściej belgijskich.

Przygotowujecie się także do udziału w projektach energetyki jądrowej. Jak widzicie tu swoją rolę?

To bardzo szeroki obszar – energetyka jądrowa to nie tylko sam reaktor i elementy towarzyszące, ale też cały układ zaplecza: zakwaterowanie pracowników budowy i późniejszej obsługi elektrowni, centra szkoleniowe czy place magazynowe na komponenty wykorzystywane w trakcie eksploatacji. Prawdę mówiąc, w energetyce jądrowej mamy zajęcie dla praktycznie wszystkich naszych dywizji: drogowej, kubaturowej, energetycznej, ale również kolejowej, która będzie uczestniczyła w przetargach związanych ze zwiększeniem dostępności transportu kolejowego na Pomorzu.

To projekt wielofunkcyjny, w tym hydrotechniczny. Sam MOLF to ogromna inwestycja, która ma umożliwić logistykę morską ciężkich elementów dla elektrowni – takich jak turbiny czy różnego rodzaju zbiorniki. Będą one transportowane drogą morską, bo tego rodzaju ładunków nie da się sprawnie przewozić drogami lądowymi.

Co daje Budimeksowi w tym kontekście certyfikat ISO, który niedawno otrzymaliście?

Przede wszystkim otwiera nam drzwi do pełnoprawnego dialogu z klientem i pozwala potwierdzić nasze kompetencje. Każdy certyfikat to efekt wielomiesięcznej pracy, budowania kompetencji zespołów oraz ich niezależnej weryfikacji przez instytucje certyfikujące. Dla klienta to ważna informacja, że jesteśmy do tych inwestycji bardzo dobrze przygotowani – najlepiej spośród polskich firm.

Czyli czujecie, że jesteście krok przed rynkiem?

Tak, czujemy, że jesteśmy krok przed rynkiem, ale też robimy wszystko, żeby tę przewagę utrzymać.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/wszyscy-rusza-w-tym-samym-czasie-lysenko-przy-tej-skali-inwestycji-przyblokujemy-urzedy-98776.html

4. Ustalono lokalizację kluczowego gazociągu dla Europy Środkowo-Wschodniej

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 16-02-2026

Gaz-System prowadzi działania związane z największym zadaniem inwestycyjnym w południowej Polsce. Chodzi o dwa gazociągi o łącznej długości ponad 280 kilometrów, które ułatwią współpracę systemu przesyłowego z trzema interkonektorami: Litwą, Słowacją i Ukrainą, a także umożliwia transport z budowanego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej. Właśnie uzyskano komplet decyzji lokalizacyjnych.

Inwestycja przebiegająca przez województwa lubelskie i podkarpackie uzyskała wszystkich pięć decyzji od wojewodów. Celem projektu jest połączenie węzłów we Wronowie i Strachocinie.

Jak informuje Gaz-System, planowane w ramach inwestycji gazociągi Wronów – Rozwadów i Rozwadów – Strachocina są elementami programu inwestycyjnego Korytarz Centrum-Wschód, w którego skład wchodzą działające już gazociąg Gustorzyn – Wronów oraz transgraniczne połączenie Polska – Litwa. Wraz z pierwszym z nich, sieć z Wronowa do Strachociny będzie stanowić główną magistralę przesyłową w tej części kraju.

Gazociąg DN 1000 Wronów – Rozwadów będzie miał ok. 120 km długości i przebiegał będzie przez 11 gmin w woj. lubelskim oraz dwie w podkarpackim, a na jego trasie przewidziano budowę sześciu zespołów zaporowo upustowych. Gazociąg Rozwadów – Strachocina z kolei będzie miał ok. 162 km i zlokalizowany będzie w 19 gminach w woj. podkarpackim.

Rozpoczęcie robót budowlanych planowane jest na przełom 2026 i 2027 roku. W tym roku natomiast Gaz-System wyłoni wykonawcę, wykona geodezyjne wytyczenie pasa budowlano-montażowego, a także przeprowadzi sprawdzenie archeologiczne i zabezpieczenie saperskie.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/ustalono-lokalizacje-kluczowego-gazociagu-dla-europy-srodkowowschodniej-98781.html

Prawo.pl

1. Rząd przyjął projekt zmian w ustawie o PIP i nowe przepisy o mobbingu

Data dodania: 17.02.2026 | Grażyna J. Leśniak

Rada Ministrów przyjęła we wtorek, 17 lutego, projekt zmian w ustawie o PIP, dotyczący przyznania inspekcji pracy uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę na mocy decyzji administracyjnej. Rząd pochyli się nad projektem przygotowanym przez MRPiPS, choć jeszcze w piątek, 13 lutego, Rządowe Centrum Legislacji wskazywało, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Akceptację rządu uzyskał też projekt wprowadzający zmienione przepisy o mobbingu.

Pierwszym punktem dzisiejszego porządku obrad Rady Ministrów był przygotowany projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (nr UD283). Umieszczenie projektu w planie prac rządu może stanowić nie lada zaskoczenie, zwłaszcza że w poniedziałek, 16 lutego, na stronie Rządowego Centrum Legislacji zostało opublikowane pismo RCL datowane na 13 lutego, adresowane do Tomasza Wlazło, dyrektora Departamentu Prawnego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RCL poinformował w nim, że niezbędne jest zrealizowanie w projekcie ustawy wszystkich ustaleń wskazanych w roboczych ustaleniach Stałego Komitetu Rady Ministrów z dnia 5 lutego 2026 r. (chodzi o uwagi 5.9 Ministra Finansów i Gospodarki (MF), 8.1 Prezesa Rządowego Centrum Legislacji oraz uwagi Wiceprzewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów zgłoszone na posiedzeniu). – Dodatkowo zauważa się, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Uwagi do ewentualnego wykorzystania w ramach skierowania tego projektu do rozpatrzenia przez Radę Ministrów zostały przekazane w trybie roboczym w dniu 12 lutego 2026 r.

W piśmie tym Krzysztof Olszak, dyrektor Departamentu Prawa Społecznego w Rządowym Centrum Legislacji poinformował o odstąpieniu od rozpatrzenia projektu ustawy przez komisję prawniczą, bo – jak stwierdził – za ostateczną treść aktu normatywnego odpowiada wnioskujący, a projekt został zaakceptowany przez Departament Prawny w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Po południu Ministerstwo Rodziny, Pracy Polityki Społecznej poinformowało, że rząd przyjął projekt.

Projekt nadal budzi zastrzeżenia
Tymczasem projekt nadal budzi spore wątpliwości. Chociażby w kwestii wprowadzenia polecenia usunięcia naruszeń dotyczących funkcjonowania umowy cywilnoprawnej, lub faktycznego świadczenia pracy przez osobę za wynagrodzeniem, w warunkach, w których zgodnie z art. 22 par. 1 Kodeksu pracy, powinna być zawarta umowa o pracę. W najnowszym brzmieniu projektu ustawy, opublikowanym 16 lutego, przepis ten w dalszym ciągu jest nieprecyzyjny. Nie wiadomo np. ile czasu będzie miał podmiot na wykonanie polecenia. Uwagę na to zwraca Konfederacja Lewiatan, która w swoim stanowisku podkreśla, że proponowane rozwiązanie wymaga doprecyzowania. – Instytucja polecenia powinna służyć nie tylko nakazaniu dokonania przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, ale również modyfikacji funkcjonowania umowy cywilnoprawnej w celu zapewnienia możliwości prawidłowego kontynuowania stosowania takiej umowy. Regulacja przyszłej ustawy powinna tę kwestię określać jednoznacznie. Nie jest jasne, jak w praktyce będzie realizowane wydawanie takich poleceń, jaki będzie termin na jego wykonanie, w jakim terminie będzie oceniane czy zostało należycie wykonane – czytamy.

Według Konfederacji Lewiatan, w projekcie ustawy nie ma szczegółowych uregulowań odnoszących się do samego polecenia. Obecne brzmienie art. 31 ustawy stanowi tylko, że protokół kontroli powinien zawierać m.in. treść decyzji ustnych i poleceń oraz informację o terminach ich realizacji. Po zmianie przepisów takie polecenie będzie odgrywało bardzo ważną rolę, może okazać się ważnym dowodem w postępowaniu sądowym, w przypadku odwołania od decyzji, o której mowa w art. 11 pkt. 7a. Co istotne, w art. 33 ust 1. pkt 2) ustawy jest wskazane, że w toku kontroli właściwy inspektor pracy kieruje wystąpienia i wydaje polecenia, o których mowa w art. 11 pkt 8 i art. 11b. Co oznacza, że nowy projekt ustawy nie nowelizuje już tego artykułu i nie odwołuje się do art. 11 ust.2.

– Od strony praktycznej zwracamy jeszcze uwagę, że obecnie zastrzeżenia do protokołu z przeprowadzonej kontroli można wnieść w ciągu 7 dni od dnia przedstawienia protokołu – jest to krótki termin. Natomiast po zmianie przepisów protokół zawierający przedmiotowe polecenie będzie rodził już dalej idące konsekwencje. Obecnie po przeprowadzonej kontroli PIP przekazywany jest protokół i jest możliwość wniesienia zastrzeżeń, następnie PIP może przekazać do pracodawcy Wystąpienie, na które jest określony konkretny termin do 30 dni, aby zawiadomić odpowiedni organ Państwowej Inspekcji Pracy o terminie i sposobie realizacji wniosków pokontrolnych. W związku z powyższym uwzględniając działania związane z Wystąpieniem, nasuwa się pytanie, jak po zmianie przepisów będą miały wyglądać działania związane z realizacją polecania w sprawie usunięcia naruszeń – wskazują pracodawcy.

Zastrzeżenia do przepisów ma również Business Centre Club, który – jak sam wskazuje – z ostrożnym niepokojem odnosi się do przyjętej przez Sejm ustawy wzmacniającej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem organizacji, choć cel regulacji – poprawa ochrony pracowników i eliminacja patologii na rynku pracy – jest zrozumiały, to przyjęte rozwiązania mogą prowadzić do nadmiernej presji kontrolnej wobec uczciwie działających przedsiębiorców.

BCC podkreśla, że skuteczna inspekcja pracy powinna opierać się nie tylko na sankcjach, ale także na dialogu, doradztwie i prewencji. Rozszerzanie kompetencji PIP bez równoczesnego wprowadzenia jasnych gwarancji dla firm może pogłębiać niepewność prawną.

– Strona pracodawców otrzymała projekt ustawy do przedstawienia uwag i termin ten mijał w dniu 13 lutego 2026 roku. Biorąc pod uwagę skalę zgłoszonych uwag – w naszej ocenie – jest nieprawdopodobne, aby w tak krótkim terminie uwagi te zostały poddane rzetelnej analizie. W ocenie BCC podczas procedowania nad tym projektem doszło do naruszenia zasad dialogu społecznego, co rzutuje na jakość przepisów i sytuację przedsiębiorców. Ani bowiem przedsiębiorcy, ani organ kontrolny nie są przygotowani na zmiany tak głęboko ingerujące w rynek pracy. – podkreśla Joanna Torbé-Jaćko ekspertka BCC ds prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

We wtorek rząd przyjął również nowelizację ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (nr UD183).  Projekt przewiduje zmiany przepisów w zakresie mobbingu.

https://www.prawo.pl/kadry/projekt-zmian-w-ustawie-o-pip-i-o-mobbigu-przyjete-przez-rzad,1538902.html

2. Nie tak łatwo wyciąć drzewo – w pierwszej kolejności oględziny miejsca

Data dodania: 18.02.2026 | Malwina Pasternak-Janik

Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) należy dokonać spostrzeżeń co do właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew. Oględziny w tym przypadku oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Jest to kluczowe w postępowaniu o wydanie zezwolenia na wycinkę.

Sednem sporu rozpatrywanego przez sądy dwóch instancji była planowana wycinka drzew pod zabudowę mieszkaniową. Stowarzyszenie działające na rzecz ochrony przyrody sprzeciwiło się decyzji prezydenta miasta Szczecin zezwalającej na usunięcie 113 sztuk drzew różnych gatunków rosnących na terenie działek ewidencyjnych. Zarówno Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Szczecinie, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, do którego złożono skargę na decyzję SKO utrzymali zezwolenie w mocy.

Sąd oddalił skargę, ponieważ zezwolenie na wycięcie drzew było, jego zdaniem, zasadne. Po zweryfikowaniu przeprowadzonego postępowania administracyjnego stwierdził brak podstaw do uchylenia decyzji, skoro organy wyciągnęły prawidłowe wnioski, a ich ustalenia co do stanu faktycznego sprawy nie budziły żadnych wątpliwości (wyrok WSA w Szczecinie z 22 września 2022 r., sygn. akt II SA/Sz 406/22).

Podejście proekologiczne przeciwko betonozie
Skargę kasacyjną od wyroku pierwszej instancji wywiodło stowarzyszenie, które zwróciło uwagę na naruszenie szeregu przepisów kodeksu postępowania administracyjnego oraz zbyt ogólnikowe i jednocześnie dowolne uzasadnienie wyroku bez uwzględnienia zasady zrównoważonego rozwoju oraz celów ochrony przyrody. Wyraziło dezaprobatę wobec wydania zezwolenia na wycinkę oraz odstąpienia od reguły zachowania drzew jako elementu przyrody podlegającego ochronie prawnej. Stowarzyszenie zakwestionowało także ustalenia organów, zgodnie z którymi młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewnia składający się z dorodnych drzew.

Po rozpatrzeniu sprawy Naczelny Sąd Administracyjny w pierwszej kolejności przypomniał, że odmienne stanowisko sądu (w porównaniu do stanowiska zaprezentowanego przez stowarzyszenie) nie jest równoznaczne z błędną konstrukcją wydanego wyroku. Wbrew przekonaniom skarżącego wyrok, zarzut naruszenia przepisów postępowania musi odzwierciedlać istotny wpływ wskazanego uchybienia na wynik sprawy. Stowarzyszenie nie wskazało na żadne okoliczności powiązane z postawionymi zarzutami.

Łatwiej bez gatunków chronionych
Usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości lub jej części może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia, bowiem obowiązek uzyskania zezwolenia jest pochodną ogólnego obowiązku ochrony środowiska. Duże znaczenie w sprawie miał fakt, że wycinka drzew z terenu planowanej inwestycji nie dotyczyła obszarów wymagających specjalnej ochrony – nie było chronionych gatunków roślin i zwierząt, nie był to także obszar Natura 2000. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Szczecinie stwierdził, że inwestycja deweloperska posiada nadrzędny interes publiczny, społeczny oraz gospodarczy, dlatego konieczne jest wycięcie drzew. Wyjaśnił, że dziko występująca populacja gatunków zostanie zachowana we właściwym stanie na skutek nadzoru przyrodniczego, dostosowania terminów wycinki drzew oraz działań rekompensujących utracone siedliska.

W opisanym przypadku organ dodatkowo uzależnił wydanie zezwolenia na wycinkę od dokonania nowych nasadzeń drzew w miejsce wyciętych. Wydający opinię rzeczoznawca budowlany w specjalności architektonicznej wskazał, że istniejące drzewa (przewaga wierzb) nie przetrwałyby w nowych warunkach. Z powodu podniesienia poziomu terenu i osuszenia gleby drastycznie zmienione zostałyby warunki siedliskowe skutkujące zamieraniem drzew. Poza tym teren inwestycji był gęsto nasycony sieciami infrastruktury technicznej. Usunięte drzewa miały zostać zastąpione nasadzeniami różnorodnych gatunków gotowych do przetrwania w warunkach zurbanizowanych. Zaplanowano nasadzenie drzew dekoracyjnych, osiągających odpowiednie i bezpieczne dla otoczenia rozmiary, zalecane do sadzenia w terenach zieleni osiedlowej.

Oględziny drzewostanu
NSA przypomniał, że organ rozpatrujący wniosek o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu jest zobowiązany przeprowadzić oględziny miejsca, z którego ma być usunięte drzewo lub krzew. Istotne znaczenie ma również dokumentacja tej czynności w postaci protokołu, zdjęć, szkiców. Oględziny miejsca usunięcia drzew lub krzewu oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Dokonujący oględzin bada za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew.

Bezpośrednie spostrzeżenia organu miały miejsce w trakcie wizji lokalnej, w wyniku której ustalono, że zaprezentowana we wniosku inwentaryzacja odzwierciedlała stan faktyczny w terenie. Drzewa w większości pochodziły z samosiewu, niektóre stanowiły część ogródków działkowych, a pozostały teren był w ogóle nieużytkowany. Ocena drzewostanu pozwoliła wysnuć wniosek, że drzewa kolidują bezpośrednio i pośrednio z planowaną realizacją inwestycji.

Sprawa przeszła pełną drogę sądową i oba sądy uznały, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Zdaniem NSA zasadne było odstąpienie od reguły zachowania drzew jako podlegającego ochronie prawnej elementu przyrody. Biorąc pod uwagę zasady zachowania zrównoważonego użytkowania oraz odnawiania zasobów, tworów i składników przyrody, Sąd uznał, że decyzja zezwalająca na wycinkę spełnia wymagania dotyczące odnawiania zasobów przyrody (poprzez zobowiązanie do rekompensaty zieleni i wykonania nasadzeń zastępczych).

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 grudnia 2025 r., sygn. akt III OSK 230/23

https://www.prawo.pl/prawo/nie-tak-latwo-wyciac-drzewo-w-pierwszej-kolejnosci-ogledziny-miejsca,1538394.html

3. PZP: Trwa ostra walka o kontrakt Rail Baltica

Data dodania: 18.02.2026 | Michał Kosiarski

Konsorcjum Mirbud-Torpol, którego oferta została wykluczona przez Krajową Izbę Odwoławczą z przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk, będącej częścią szklaku Rail Baltica, złożyło do Sadu Okręgowego wniosek o zabezpieczenie roszczenia, co ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy z konsorcjum Budimex-PORR, którego oferta była druga w kolejności, ale o ok. 410 milionów złotych droższa.

Chodzi o istniejący od ponad 150 lat szlak kolejowy Białystok-Ełk. Do tej pory ten odcinek torów był znany głównie z tego, że po pierwszej wojnie światowej urzędnikiem kolejowym na jednej ze stacji na nim był Aleksander Kaczyński, dziadek byłego premiera Jarosława i nieżyjącego prezydenta Lecha. Teraz może się to zmienić, gdyż odcinek ten ma być fragmentem tworzonej Rail Baltica, czyli strategicznej normalnotorowej linii kolejowej łączącej Warszawę i Białystok z najważniejszymi miastami państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii, a – dzięki połączeniu promowemu – także Finlandii). Głośno jest o nim z powodu kontrowersji przetargowych na jego modernizację.

W listopadzie konsorcjum Mirbud-Torpol zostało wskazane jako zwycięzca przetargu na przebudowę tego odcinka. Jednak po dwóch miesiącach Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nakazała inwestorowi (PKP Polskim Liniom Kolejowym) odrzucić ofertę konsorcjum Mirbud-Torpol z powodu braku w dokumentacji przetargowej informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15.000 złotych (wyrok KIO z 19 stycznia 2026 r., KIO 4908/25 i inne).

Przegrane konsorcjum chce się odwołać do Sądu Okręgowego w Warszawie, ale na razie zgłosiło wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Zabezpieczenie ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy – chodzi o niedopuszczenie do powstania nieodwracalnych skutków, jakie wywołałoby zawarcie przez PKP PLK umowy z innymi oferentami. Konsorcjum złoży także skargę od wyroku KIO.

Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że niepodanie informacji o incydentalnej karze w dokumentach przetargowych nie powinno mieć wpływu na rozstrzygnięcie tego postępowania. Podejmiemy kroki prawne w obronie kontraktu, w którym nasza oferta była najkorzystniejsza. Warto zwrócić uwagę, że mówimy o karze w wysokości 15 tys. zł, przy czym najwyższa możliwa sankcja wynosiła 1 mln zł. Już sam wymiar kary pokazuje więc minimalną skalę naruszenia w tym przypadku. Inny kluczowy aspekt, to kwestia przedawnienia kary w toku postępowania przetargowego. Ta przedawniła się jeszcze przed decyzją o wyborze oferty naszego konsorcjum – czytamy w oświadczeniu spółki Mirbud.

Odnosząc się do komunikatu Mirbudu, rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska zwraca uwagę, że nie da się na jego podstawie ustalić, jakie roszczenia i w jaki sposób spółka chce zabezpieczyć. Jej zdaniem, można jedynie przypuszczać, że chodzi o zabezpieczenie się przed zawarciem umowy przez zamawiającego z innym wykonawcą. Jak wskazuje Trojanowska, podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia KIO nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.

Zamawiającego PKP PLK nie obowiązuje żaden inny zakaz prowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia, poza zakazem zawarcia umowy do czasu ogłoszenia przez Izbę orzeczenia. To oznacza, że zamawiający może podejmować czynności w postępowaniu np. dokonać wyboru oferty najkorzystniejszej, natomiast do czasu rozpoznania odwołań przez KIO nie może zawrzeć umowy – podkreśla Trojanowska.

Zakaz zawarcia umowy nie obowiązuje ani w okresie do wniesienia skargi na orzeczenie KIO, ani w okresie prowadzenia postępowania skargowego przed sądem.

Fakt wniesienia wniosku o zabezpieczenie, także nie powoduje automatycznego zakazu podejmowania czynności przez zamawiającego. Wyłącznie w sytuacji, gdyby sąd rozpoznał wniosek o zabezpieczenie roszczenia pozytywnie i tego zabezpieczenia udzielił, wówczas zamawiający nie mógłby podejmować czynności, w takim zakresie, w jakim wynikałoby to z udzielonego zabezpieczenia – informuje Trojanowska.

PLK SA oświadczyły zaś, że prowadzą postępowanie zgodnie z ustawą z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320). Jednocześnie PKP PLK działa zgodnie z wyrokami wydanymi w sprawie. I choć wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok KIO wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy, to do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku.

W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy. Decydujące będzie postanowienie sądu. Zawarcie umowy musi też zostać poprzedzone kontrolą prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – podkreśla Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.

Łotowski dodaje, że PKP PLK szacują obecnie możliwość podpisania umowy na drugi kwartał tego roku, a rozpoczęcie robót budowlanych w zakresie prac przygotowawczych – na czwarty kwartał. Realizacja umowy przewidziana jest na ponad trzy lata od dnia podpisania.

https://www.prawo.pl/biznes/rail-balitica-kio-mirbud-budimex,1539034.html

4. WSA: Pierwszy plan ogólny obronił się w sądzie

Data dodania: 13.02.2026 | Michał Kosiarski

Gmina Pyskowice na Górnym Śląsku od 10 października br. ma pierwszy w Polsce obowiązujący plan ogólny uchwalony na podstawie nowelizacji przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Gmina w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach właśnie obroniła ten plan przed zarzutami skargi jednego z mieszkańców.

To kolejny rozdział sagi z uchwalaniem pierwszego planu ogólnego w tej gminie położonej koło Gliwic. Pyskowice były pierwszą polską gminą, która uchwaliła plan ogólny. Jako pierwsza miała też stwierdzoną jego nieważność (rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody śląskiego). Pyskowice stały się więc też – chcąc nie chcąc – pionierem w uchwaleniu planu ogólnego po raz drugi, gdyż musiały powtórzyć procedurę po unieważnieniu pierwszej uchwały planistycznej. Teraz zaś ta gmina z Górnego Śląska przeciera szlaki w sądach administracyjnych.

Indywidualne zaskarżenie planu
Chodzi o uchwałę nr XIX/150/2025 Rady Miejskiej w Pyskowicach z 16 września 2025 r. Przyjęty nią plan ogólny – mimo, że tym razem nie został on zakwestionowany przez wojewodę – to stał się przedmiotem pierwszej skargi do sądu administracyjnego. Skarga jednego z mieszkańców Pyskowic trafiła do gminy w trybie przewidzianym w art. 101 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2025 r. poz. 1153). Przepis ten przewiduje, że jeśli ktoś stwierdzi, że jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone, to może wnieść skargę do sądu administracyjnego. Można ją wnieść w każdym czasie, ale zawsze jedynie za pośrednictwem organu, który wydał uchwałę, czyli – w przypadku kwestionowania planu ogólnego – rady gminy.

Zarzuty podniesione w skardze dotyczyły w szczególności nieprawidłowego wyznaczenia stref planistycznych, wadliwości bilansu terenów mieszkaniowych, naruszenia zasady równego traktowania mieszkańców, braku dialogu społecznego, jak również naruszenia zasad ładu przestrzennego i zrównoważonego rozwoju.

Zgodnie z procedurą organ może uwzględnić skargę w całości w terminie 30 dni od dnia jej otrzymania – jeśli tego nie zrobi, przekazuje skargę wraz z aktami sprawy do WSA. Tak właśnie się stało w przypadku Pyskowic. Rada miejska – powołując się na art. 54 par. 2 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2026 r. poz. 143, dalej jako p.p.s.a.) – podjęła specjalną uchwałę o przekazaniu skargi do WSA w Gliwicach. Radni – po analizie zarzutów skargi oraz dokumentacji prac planistycznych – stwierdzili, że plan ogólny Pyskowic został sporządzony i uchwalony z zachowaniem wymogów ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2024 r. poz. 1130) oraz przepisów wykonawczych. Ponadto – jak podkreślała rada miejska Pyskowic – plan ogólny uwzględnił ustalenia obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP), Strategię Rozwoju Miasta, aktualne dane statystyczne i prognozy demograficzne oraz wyniki przeprowadzonych konsultacji społecznych. Dlatego zarzuty skargi nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonym materiale. W czwartek ten pogląd radnych potwierdzili sędziowie WSA w Gliwicach.

Może być jeszcze skarga kasacyjna
Sąd administracyjny nie odrzucił skargi (czyli spełniała jego zdaniem wymogi formalne i skarżący miał legitymację skargową). Dlatego mogło dojść do jej merytorycznego rozpatrzenia. Orzeczenie oddalające skargę nie jest jeszcze prawomocne – od wyroku przysługuje jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dokładną argumentację prawną poznamy, gdy będzie sporządzone – o ile w ogóle będzie – pisemne uzasadnienie tego wyroku. Z art. 141 par. 2 p.p.s.a. wynika bowiem, że jeżeli skarga została oddalona, a żadna ze stron nie złożyła w ustawowym terminie wniosku o uzasadnienie, sąd nie sporządza go w formie pisemnej.

Wyrok WSA w Gliwicach z 12 lutego br. (II SA/Gl 1501/25)

https://www.prawo.pl/biznes/wsa-plan-ogolny-wyrok-pyskowice,1538585.html

5. Rząd: Będzie łatwiejszy obrót nieruchomościami rolnymi

Data dodania: 17.02.2026 | Krzysztof Koślicki

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Jak wskazuje resort rolnictwa, nowelizacja ma na celu uproszczenie obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców. Chodzi tu m.in. o doprecyzowanie przepisów, aby ułatwić właścicielom firm realizację inwestycji i rozwój ich działalności. To element działań deregulacyjnych rządu.

– Nowe przepisy upraszczają i przyspieszają proces obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców – wskazuje w komunikacie Rada Ministrów.

Wyjaśnia, że dotychczas przedsiębiorcy mieli problem z interpretacją zasad dotyczących nabywania nieruchomości rolnych w ramach przekształceń.

Według rządu zmiana prawa usunie wątpliwości w tym zakresie. Z przyjętego we wtorek projektu nowelizacji wynika, że przedsiębiorca, który przekształca swoją działalność z osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą na spółkę handlową, będzie mógł nabywać nieruchomości rolne bez konieczności uzyskiwania zgody Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Z kolei spółka handlowa, która przekształca się w inną spółkę handlową – w ogóle nie podlega ograniczeniom w nabywaniu nieruchomości rolnych.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

https://www.prawo.pl/biznes/obrot-nieruchomosciami-rolnymi-rzad-projekt-ustawy,1538992.html

Rzeczpospolita

To już pewne – będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych. Rząd zmieni przepisy

Publikacja: 14.01.2026 | Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Nowelizacja ustawy planistycznej wydłuży czas na przyjęcie planów ogólnych. Choć Rada UE zgodziła się na to już w grudniu, rząd nie spieszył się z przygotowaniem projektu, by gminy nie spowalniały tempa prac.

Teraz wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” zapowiada poszerzenie zakresu zmian w procedowanej nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W projekcie znajdzie się wydłużenie terminu na przyjęcie planów ogólnych, do 31 sierpnia 2026 r.

Zgodę na to wyraziła Komisja Europejska i Rada UE. Wraz ze zmianą daty Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaproponowało też obniżenie wskaźnika gmin, które mają wywiązać się z tego zadania w terminie, z 80 proc. do 50 proc. Wykonanie planu jest warunkiem otrzymania przez gminy pieniędzy z KPO na pokrycie części kosztów opracowania planów. Po tym, jak Rada UE zatwierdziła te propozycje, co, jak informuje „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej miało miejsce 12 grudnia 2025 r., rząd dostał zielone światło do zmiany ustawy. Bez tego nadal obowiązującym gminy terminem przyjęcia planów jest 30 czerwca 2026 r.

– Musieliśmy jeszcze doprecyzować z resortem funduszy kwestie rozliczeń środków na plany ogólne. Teraz wszystko jest już jasne, więc nowy termin znajdzie się w procedowanym projekcie nowelizacji ustawy planistycznej – mówi wiceminister Tomasz Lewandowski.

Z naszych informacji wynika, że ministerstwo rozwoju nie spieszyło się z nowelizacją, obawiając się, by zmniejszenie presji na gminy nie spowodowało, że spowolnią prace nad planami. Obawy resortu nie są bezpodstawne, ponieważ według informacji sprzed miesiąca, na ok. 2500 gmin, przyjąć plan udało się sześciu.

Ta statystyka powiększyła się niedawno o pierwsze duże miasto – Poznań.

– Na podstawie naszych doświadczeń mogę powiedzieć, że dwa dodatkowe miesiące w połączeniu z ułatwieniami, które wprowadzono w grudniu w uzgodnieniach mogą zdecydować, że gminy, które są zaawansowane w pracach zdążą w tym nowym terminie przyjąć plany. Mówiąc zaawansowane, myślę o etapie opiniowania i konsultacji. Jeśli ktoś nie ma jeszcze wyłonionego wykonawcy, to jemu te dwa miesiące nic nie dają – mówi Łukasz Mikuła, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej Rady Miasta.

Dwa miesiące dłużej dla samorządów na plany ogólne
Doświadczenie Poznania pokazuje, że dla sprawnego przyjęcia planu ogólnego kluczowe są trzy kwestie. Przeprowadzenie prekonsultacji, które pozwalają wychwycić kwestie sporne i uwzględnić ich rozwiązanie w projekcie planu. Druga rzecz, to sprawny system opracowania uwag, a trzecia to scyfryzowane plany miejscowe. Poznaniowi pomogło też posiadanie własnej miejskiej pracowni projektowej.

Opinię Łukasza Mikuły o tym, że te dwa dodatkowe miesiące mają znaczenie potwierdza wiceminister funduszy i polityki regionalnej oraz były prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.

– Każdy dodatkowy czas na przyjęcie planów ogólnych jest korzystny dla gmin. Od początku, gdy poprzednia ekipa rządząca przyjmowała ustawę, reformującą planowanie przestrzenne mówiliśmy, jako samorządowcy, że zapisane w niej terminy są nierealne do wykonania, biorąc pod uwagę skalę wyzwania – mówi minister Karnowski.

Dr hab. Maciej Nowak, radca prawny i kierownik Katedry Nieruchomości Wydziału Ekonomicznego ZUT w Szczecinie zwraca uwagę, że dotrzymanie terminu to jedna kwestia i dodatkowe dwa miesiące będą tu pomocne. Czym innym jest natomiast jakość planów.

– Od początku nad tą reformą ciąży zbyt krótki czas, jaki miały na ich przygotowanie, czego konsekwencją zapewne będzie zaskarżanie planów do sądów. To kolejne wyzwanie, które zaraz nam się pojawi. Żeby zaskarżyć plan wystarczy interes prawny: wydaje się, że takie przypadki będą się bardzo często zdarzać. W tym kontekście warto też się zastanowić, na ile sądy są przygotowane do rozstrzygania w tego typu sprawach. Obserwuję że wielu prawników, którzy doradzają przy planach ogólnych ma błędne podejście do tego dokumentu planistycznego – mówi prof. Nowak.

Inwestorzy czekają na plany
Plany to nie tylko problem gmin. Tempu ich przyjmowania przyglądają się też inwestorzy, ponieważ nieprzyjęcie planu w terminie spowoduje na obszarze, który nie jest pokryty miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, czyli większości Polski, paraliż inwestycyjny.

Dlatego radczyni prawna, dr Agnieszka Grabowska-Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej uważa, że gminy, które dostaną trochę więcej czasu nie wyhamują prac.

– Przyczyną opóźnień w ich uchwalaniu jest, co do zasady, brak odpowiedniego vacatio legis i wcześniejszego przygotowania urzędników oraz zbyt mała liczba urbanistów. Wszystkie te kwestie były wielokrotnie podnoszone już na etapie prac nad projektem reformy (red. 2023 r.), jednak nie zostały wzięte pod uwagę. Dziś konsekwencje ponoszą wszyscy. Zarówno gminy, jak i właściciele nieruchomości, którzy funkcjonują w stanie niepewności prawnej co do przyszłych możliwości inwestycyjnych swoich działek – mówi ekspertka.

Potwierdza tę opinię radca prawny, Michał Kijewski, wspólnik w kancelarii Graś i Wspólnicy.

– Inwestorzy są zainteresowani tym, by gminy, jak najszybciej przyjęły plany ogólne. Czas oczekiwania na ich uchwalenie, to czas niepewności w obrocie gruntami. Plan ogólny określi funkcje dla poszczególnych obszarów gminy, a to, czy dany obszar będzie miał funkcję mieszkaniową czy usługową ma kluczowe znaczenie dla planujących inwestycje – mówi Michał Kijewski.

  • 2479 gmin jest w Polsce;
  • 6 tyle gmin miało w grudniu przyjęte plany ogólne;

https://www.rp.pl/samorzad/art43629041-to-juz-pewne-bedzie-wiecej-czasu-na-przygotowanie-planow-ogolnych-rzad-zmieni-przepisy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 13.02.2026 r.

Rzeczpospolita

Usprawnienia w Prawie budowlanym już obowiązują

Mirosław Sadowski | Publikacja: 06.02.2026 

7 stycznia 2026 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo budowlane. Wprowadziła ona nowe regulacje, które mają usprawnić proces inwestycyjny.

Przepisy, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. można podzielić na kilka grup, wymienionych według istotności, od najmniejszej do największej:

– uproszczenia techniczne;

– wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych;

– zwolnienia z wymogów zatwierdzania niektórych robót budowlanych;

– usprawnienia proceduralne.

Prawo budowlane 2026. Uproszczenia techniczne
Do uproszczeń technicznych można zaliczyć przede wszystkim przedłużenie terminów na prowadzenie dziennika budowy i książki obiektu budowlanego w formie papierowej do 31 grudnia 2031 r. Kwalifikuję tę zmianę jako uproszczenie, ponieważ daje swobodę wyboru inwestorowi i innym uczestnikom procesu budowlanego, w jakiej formie będą prowadzone te dokumenty. Wydłuża też czas na przygotowanie do przejścia wyłącznie na formę elektroniczną. Ze względu na większą istotność pozostałych zmian, warto je rozwinąć w dalszej części artykułu, poprzestając na omówieniu powyższych uproszczeń.

Prawo budowlane 2026. Wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych
Część nowych regulacji wyjaśnia dotychczasowe niejasności interpretacyjne, które rodziły komplikacje podczas administracyjnego zatwierdzania robót budowlanych. Do omówienia wybrałem trzy najistotniejsze zmiany.

Po pierwsze, nowelizacja przesądziła, że do zgłoszenia robót budowlanych należy każdorazowo załączać decyzję o warunkach zabudowy (jeśli jest wymagana). W ten sposób ustawodawca wyjaśnił, że decyzja ta nie jest załączana wyłącznie do zgłoszenia budowy wolnostojących budynków mieszkalnych jednorodzinnych, sieci, stacji transformatorowych czy obiektów na terenach zamkniętych. Poglądy takie występowały dotychczas w komentarzach prawniczych, mimo że niektóre orzeczenia sądów administracyjnych szły w kierunku wprowadzonej regulacji. Niepewność co do tego, czy decyzja o warunkach zabudowy jest obowiązkowo załączana do zgłoszenia skutkowała wezwaniami do uzupełnienia braków i długotrwałymi dyskusjami z organami co do zasadności takiego uzupełnienia. Aktualnie inwestorzy unikną komplikacji i od początku zbierania dokumentacji będą wiedzieć o potrzebie załączenia do zgłoszenia decyzji o warunkach zabudowy.

Po drugie, nowelizacja kolejny raz (oby skuteczny) doprecyzowała zwolnienie instalowania instalacji radiokomunikacyjnych z obowiązku pozwolenia na budowę. W szczególności chodzi o umieszczanie na budynkach antenowych systemów i konstrukcji wsporczych oraz dodawanie nowych systemów do już istniejących. Ustawodawca wyraźnie wskazał, że takie roboty nie stanowią budowy ani dobudowy, lecz instalowanie w rozumieniu art. 29 ust. 3 pkt 3 Prawa budowlanego. Niejasności w tym zakresie prowadziły do przedłużania procesu zatwierdzania instalowania takich urządzeń, a także do niepotrzebnego utrzymywania się ryzyk co do prawidłowości ich zatwierdzenia już po instalacji.

Po trzecie, ustawodawca wprowadził definicję „wiaty” jako budowlę nie w pełni wydzieloną z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych, która jest trwale związana z gruntem, posiada fundamenty i dach. Definicja jest zgodna z dotychczas ugruntowaną linią orzeczniczą, która nie była jednak na tyle rozpowszechniona, żeby wyeliminować spory co do kwalifikacji takich budynków. Niektórzy inwestorzy próbowali podciągnąć obiekty w pełni zabudowane pod kategorię wiaty, aby uniknąć wymogu pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Wprowadzona definicja ma przeciwdziałać takiej praktyce, wprowadzić większą przewidywalność w stosowaniu prawa i ukrócić spory na etapie postępowania administracyjnego. Niemniej nie rozwiąże wszystkich niejasności. Można się spodziewać dyskusji co do stopnia, w jakim wiata może być niewydzielona z przestrzeni i prób kwalifikacji pod wiatę budynków z jakimkolwiek, choćby niewielkim prześwitem.

Część zmian wyjaśnia również niejasności zachodzące na etapie oddawania obiektów do użytku. Jedna z ważniejszych dodała wyraźny przepis, zgodnie z którym sprawdzenie projektu technicznego w procedurach dotyczących oddawania obiektu do użytkowania obejmuje wyłącznie dołączenie oświadczeń projektantów oraz dokumentów potwierdzających ich uprawnienia. Ta zmiana pozwala uniknąć komplikacji i nadmiernej kontroli przy weryfikacji spełnienia warunków oddania robót budowlanych do użytkowania.

Prawo budowlane 2026. Zwolnienia z wymogów co do zatwierdzania niektórych robót budowlanych
W ramach postępującej liberalizacji ograniczeń w procesie budowlanym, ustawodawca poszerzył katalog robót, które nie wymagają pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Z uwagi na to, że zwolnienie z wymogu pozwolenia na budowę stanowi wyjątek, roboty wyjęte spod tego reżimu w drodze nowelizacji są ściśle określone i mniejszych rozmiarów, np. wolno stojące, najwyżej dwukondygnacyjne budynki użyteczności publicznej o powierzchni użytkowej nie większej niż 200 m2, bezodpływowe zbiorniki na wody opadowe lub roztopowe o pojemności od 5 m3 do 30 m3. Z jakiegokolwiek wymogu zatwierdzenia zostały zwolnione m.in. wolno stojące i bezodciągowe maszty o wysokości nie większej niż 7 m przeznaczone do instalowania na nich urządzeń radiokomunikacyjnych, urządzeń monitoringu lub urządzeń informacji pasażerskiej.

Do lapsusów legislacyjnych można zaliczyć objęcie wymogiem zgłoszenia robót budowlanych wolno stojących magazynów energii elektrycznej, które w art. 29 ust. 1 pkt 3c Prawa budowlanego mają pojemność nominalną między 300 a 2000 kWh, a w pkt 40 tego samego przepisu – między 30 a 300 kWh.

Wspomniane dwa przepisy są wyraźnie niezgodne, co wymaga pilnej interwencji ustawodawcy, aby rozstrzygnąć, która pojemność nominalna zwalnia z obowiązku pozwolenia na budowę. Do tego czasu konieczne będą różne zabiegi interpretacyjne rozstrzygające niezgodność. Jednym z nich jest odwołanie się do nowego art. 29 ust. 2 pkt 39 Prawa budowlanego, który zwalnia z jakiegokolwiek zatwierdzania wolno stojące magazyny energii elektrycznej o pojemności nominalnej nie większej niż 30 kWh. W tym świetle absurdalna byłaby wykładnia, zgodnie z którą magazyny o pojemności „pośredniej” od 30 do 300 kWh byłyby objęte wymogiem pozwolenia na budowę, od 300 do 2000 kWh – tylko zgłoszeniem, a od 2000 kWh wzwyż – znowu pozwoleniem. W rezultacie takiej wykładni zgłoszeniem powinny być na pewno objęte magazyny o pojemności od 30 do 300 kWh. Dodatkowo mogą pojawić się poglądy, że zgodnie z wykładnią in dubio pro libertate, zgłoszeniem są objęte również magazyny do 2000 kWh.

Prawo budowlane 2026. Usprawnienia proceduralne
Do usprawnień proceduralnych zaliczam bardziej złożone rozwiązania prawne, które mają na celu ochronić inwestorów przed niezasadnym lub nieadekwatnym wstrzymywaniem procesu budowlanego.

Pierwszym takim rozwiązaniem jest wprowadzenie wymogu, aby treść merytoryczna odwołania od decyzji lub zażalenia na postanowienie wydane w oparciu o ustawę Prawo budowlane zawierała zarzuty, zakres żądania oraz dowody uzasadniające to żądanie. Ustawodawca bardzo zaostrzył w ten sposób warunki kwestionowania aktów administracyjnych wydawanych w procesie budowlanym. Do tej pory odwołanie od decyzji lub zażalenie mogło wskazywać wyłącznie niezadowolenie strony, co prowadziło do wnoszenia środków zaskarżenia, które sztucznie blokowały inwestycje i rozciągały procedury zatwierdzania robót budowlanych na postępowanie przed II instancją, nawet jeśli nie miało to podstaw merytorycznych.

Drugim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie mechanizmu tzw. „żółtej kartki”. Do tej pory funkcjonował on w związku z nielegalnym użytkowaniem obiektu budowlanego i polegał na wezwaniu inwestora do usunięcia naruszenia w określonym czasie pod rygorem nałożenia kary administracyjnej. Takie wezwanie określono jako „żółtą kartę”, w stosunku do której czerwoną kartę stanowiło postanowienie o nałożeniu kary administracyjnej.

Obecnie ustawodawca wprowadził „żółtą kartkę” również na wypadek prowadzenia robót budowlanych z tzw. istotnym odstąpieniem od projektu budowlanego (czyli w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach). W takiej sytuacji organ nadzoru budowlanego może pouczyć inwestora o konieczności doprowadzenia robót budowlanych do stanu zgodnego z ustaleniami i warunkami określonymi w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach. Jeżeli po upływie 60 dni roboty budowlane nie zostały doprowadzone do stanu zgodnego z prawem, organ nadzoru budowlanego daje „czerwoną kartkę”, czyli wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych i wszczyna tzw. postępowanie naprawcze na podstawie art. 50 Prawa budowlanego.

Powyższe rozwiązanie bez wątpienia usprawnia proces budowlany, ponieważ daje inwestorowi możliwość usunięcia istotnego odstąpienia podczas prowadzenia pozostałych robót budowlanych. Co więcej, inwestor nie musi w tym czasie kompletować dokumentacji wymaganej w toku procedury naprawczej, takiej jak inwentaryzacja wykonanych robót, oceny techniczne czy ekspertyzy.

Należy jednak zwrócić uwagę, że organ nadzoru budowlanego może zastosować mechanizm nowej „żółtej kartki”. Tym samym, mechanizm ten jest fakultatywny i podlega uznaniu organu administracyjnego. Chociaż uznanie administracyjne nie jest swobodne i powinno być ukierunkowane ogólnymi zasadami prawa, to jednak daje organowi margines decyzyjny. Można się zatem spodziewać, że mechanizm „żółtej kartki” będzie niekontrowersyjny i częściej stosowany w przypadku odstąpienia, które, chociaż istotne, nie powoduje większych zagrożeń. W pozostałych przypadkach, zagrożenia życia, zdrowia czy bezpieczeństwa mienia, należy się spodziewać, że organy nadzoru budowlanego będą od razu wstrzymywać roboty i wszczynać procedurę naprawczą. Analogia piłkarska pozostaje w tym kontekście aktualna, czerwoną kartę można dostać bez otrzymania wcześniejszej żółtej za wyjątkowo ostre faule.

Trzecim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie uproszczonego postępowania legalizacyjnego (art. 49f–49i Prawa budowlanego) na istotne odstąpienie od projektu budowlanego. Ustawodawca w ten sposób kompleksowo liberalizuje podejście do tego rodzaju naruszenia Prawa budowlanego, co może się wydawać kontrowersyjne. Niemniej uproszczone postępowanie legalizacyjne nie polega na pełnej akceptacji odstąpienia, ponieważ w jego toku inwestor musi wykazać, że obiekt nie stwarza zagrożenia życia lub zdrowia i pozwala na bezpieczne użytkowanie. Tym samym, uproszczona legalizacja zwalnia inwestora przede wszystkim z opłaty legalizacyjnej, ale już nie z obowiązku doprowadzenia obiektu do należytego stanu. Zgodnie z uzasadnieniem nowelizacji, celem proponowanej zmiany jest „wprowadzenie zachęty do szybszego dostosowania istniejących obiektów do stanu gwarantującego bezpieczeństwo ich użytkowania”. Szybsze i prostsze doprowadzenie obiektu do zgodności z prawem usprawnia proces inwestycyjno-budowlany, zwłaszcza gdy podczas procesu sprzedaży kontrola techniczna 10-letnich większych obiektów wykaże istotne odstąpienia od ich projektu budowlanego, a kupujący wymaga legalizacji.

Prawo budowlane 2026. Podsumowanie
Zmiany w ustawie Prawo budowlane, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. realizują cel nowelizacji – uproszczenie i usprawnienie procesu inwestycyjno-budowlanego. Tej oceny nie zmieniają błędy legislacyjne o ograniczonym stopniu oddziaływania, możliwe do szybkiej korekty. Prawdziwy efekt nowelizacji pokaże praktyka administracyjna, warto więc śledzić, czy zmierza ona w kierunku zakładanym przez ustawodawcę.

https://pro.rp.pl/biznes/art43740301-usprawnienia-w-prawie-budowlanym-juz-obowiazuja?utm_source=chatgpt.com

Prawo.pl

Od 1 marca sąd obowiązkowo skieruje spór budowlany do mediacji

Maria Młotkowska | Data dodania: 11.02.2026

Od 1 marca br. przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszą rozprawą sąd skieruje do mediacji strony w sprawach dotyczących sporów budowlanych. Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Sąd będzie bowiem mógł nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem” – m.in. nieuzasadnioną odmową poddania się mediacji – pisze radczyni prawna Maria Młotkowska, mediatorka stała Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej RP.

Instytucja mediacji została wprowadzona do Kodeksu postępowania cywilnego w 2005 r. W roku 2016 wprowadzono przepisy wzmacniające jej rolę. Teraz, po kolejnych dziesięciu latach, ponownie wzrośnie jej ranga poprzez wprowadzenie dorozumianej zgody na mediację (brak wniesienia sprzeciwu uznawany jest za zgodę) oraz możliwość zawierania ugód zdalnych i elektronicznego podpisywania oraz obiegu dokumentów.

Co zrobi sąd?
Z początkiem marca bieżącego roku sąd przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę skieruje strony do mediacji w jednej z kategorii spraw gospodarczych, czyli z umów o roboty budowlane oraz ze ściśle związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych wskazanych w art. 458(2) par. 1 pkt 5 k.p.c. Obowiązkowe skierowanie do mediacji nie będzie miało zastosowania do spraw podlegających rozpoznaniu w postępowaniu upominawczym, elektronicznym postępowaniu upominawczym albo postępowaniu nakazowym. Jednakże w sytuacji, gdy wniesiony będzie sprzeciw w postępowaniu upominawczym albo zarzuty w postępowaniu nakazowym, sąd strony do mediacji skieruje. Obowiązkową mediacją oprócz klasycznych umów o roboty budowlane będą także objęte spory z umów związanych z procesem budowlanym i służących wykonaniu robót budowlanych, czyli występujące w procesie budowlanym umowy o nadzór inwestorski, o generalne wykonawstwo, o wykonawstwo częściowe, o prace projektowe. Do tej kategorii zalicza się również umowy o wykonanie remontu budynku lub budowli z art. 658 k.c.

Jak się przygotować?
Dlatego idąc do sądu w sprawach z ww. umów, warto przygotować się na możliwość ugodowego załatwienia sprawy. Przede wszystkim bardzo przydatna będzie rzetelna analiza wartości roszczeń i ryzyka procesowego oraz przygotowanie i opracowanie propozycji ugodowych, a także strategii negocjacyjnej. Warto również zrobić rozeznanie w kwestii wyboru mediatora, który specjalizuje się w tego typu mediacjach.

Odmowa mediacji bez przyczyny może kosztować
Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Ustawodawca przewidział bowiem także zmianę art. 103 k.p.c., zgodnie z którym niezależnie od wyniku sprawy sąd może nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem”.

Doprecyzowano również, że sytuacja ta dotyczy zwłaszcza kosztów powstałych wskutek uchylenia się od wyjaśnień lub złożenia wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenia lub opóźnionego powołania dowodów, a także oczywiście nieuzasadnionej odmowy poddania się mediacji. Oznacza to, że w sytuacji, gdy strona bez usprawiedliwienia nie stawiła się na posiedzenie mediacyjne, pomimo wcześniejszego wyrażenia zgody na mediację, sąd może orzec wobec tej strony obowiązek zwrotu kosztów w części wyższej niż nakazywałby to wynik sprawy, a nawet zwrot tych kosztów w całości na rzecz strony przeciwnej, niezależnie od wyniku postępowania. Zatem niepojawienie się na posiedzeniu mediacyjnym bez usprawiedliwionej przyczyny może kosztować stronę maksymalnie kwotę całkowitych kosztów procesu, nawet w sytuacji, kiedy wyrok jest dla niej korzystny i wygra w całości sprawę.

O mediacji można porozmawiać na spotkaniu informacyjnym
Od września ubiegłego roku strony sporu sądowego mogą otrzymać wezwanie do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji, które może prowadzić sędzia, referendarz sądowy, urzędnik sądowy, asystent sędziego lub stały mediator. Podczas takiego spotkania warto zapytać osobę prowadzącą o wszystkie aspekty, które mogą być pomocne w podjęciu decyzji o świadomym przystąpieniu i uczestnictwie w procesie mediacji. Ponadto mediatorowi przekazywane są niezwłocznie w uzgodniony z nim sposób dane kontaktowe stron oraz ich pełnomocników, takie jak adres korespondencyjny, numer telefonu lub adres poczty elektronicznej, jeżeli znajdują się w aktach sądowych.

Jedną ugodą można zamknąć kilka sporów
Nowelizacja przepisów w zakresie mediacji przynosi również wzmocnienie korzyści wynikających z przystąpienia do tego procesu. Poza benefitami natury ogólnej, takimi jak możliwość szybszego załatwienia sprawy, utrzymania poprawnych relacji kontraktowych i ograniczenia ryzyka procesowego, istotne jest również to, że zawarta w mediacji ugoda dotycząca roszczeń objętych różnymi postępowaniami sądowymi może zamknąć wszystkie spory istniejące pomiędzy stronami, jeżeli taka będzie ich wola. Strony wymieniają w ugodzie sporne postępowania oraz wskazują sąd, który podejmie czynności związane z zatwierdzeniem ugody. Jeżeli sprawy prowadzą sądy różnego rzędu, właściwy jest sąd wyższego rzędu. Zatwierdzony dokument ugody sądowej lub zawartej przed mediatorem z klauzulą wykonalności stanowi skuteczny tytuł wykonawczy i może być skierowany do egzekucji komorniczej w przypadku braku realizacji postanowień ugody przez jedną ze stron. Przystępując do procesu mediacji, warto zatem wziąć pod uwagę, że zatwierdzona przez sąd ugoda zawarta w procesie mediacji zabezpiecza interesy uczestników sporu w podobny sposób jak wyrok sądowy.

Ugoda mediacyjna online podczas posiedzenia w formie zdalnej
Od marca bieżącego roku protokół z mediacji lub ugoda w postaci elektronicznej mogą zostać opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Do wniosku o jej zatwierdzenie wniesionego za pośrednictwem portalu informacyjnego załącza się dokumenty w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo poświadczone elektronicznie odpisy tych dokumentów. Zmiana umożliwia więc zawieranie ugód na posiedzeniach zdalnych, bez konieczności fizycznej obecności stron na posiedzeniu mediacyjnym.

https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/obowiazkowa-mediacja-sprawy-budowlane-zmiany-od-1-marca%2C1538285.html?utm_source=chatgpt.com

Business Insider

Środki z KPO wzmacniają kolej. Zyskają polskie firmy

Opracowanie: Filip Waluszko | 10 lutego 2026, 15:24

PKP Intercity otrzymało już ponad 1,48 mld zł ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Jak poinformował przewoźnik, pieniądze te zostały przeznaczone na szeroki program odnowy taboru kolejowego, który ma podnieść standard podróży na najważniejszych trasach dalekobieżnych w Polsce. PKP podkreśla przy tym, że środki te zostaną wykorzystane na modernizację zarówno wagonów, jak i lokomotyw głównie w polskich firmach.

Spółka przypomniała, że w całym projekcie współfinansowanym z KPO zaplanowano zakup 56 nowoczesnych lokomotyw oraz modernizację 248 wagonów pasażerskich.

Wszystkie te pojazdy mają obsługiwać połączenia dalekobieżne, czyli te, z których korzystają zarówno pasażerowie biznesowi, jak i podróżni wybierający się do największych miast czy ośrodków turystycznych.

Do tej pory PKP Intercity złożyło pięć wniosków o wypłatę środków na łączną kwotę przekraczającą 1,8 mld zł. Na konto przewoźnika trafiło już ponad 1,48 mld zł, co oznacza wykorzystanie przeszło 68 proc. dostępnego wsparcia. Spółka podała, że do początku lutego 2026 r. odebrano 191 zmodernizowanych wagonów oraz wszystkie 56 lokomotyw elektrycznych EU160, które były objęte projektem. Nowe i odnowione pojazdy stopniowo wchodzą do regularnej eksploatacji, poprawiając komfort i jakość przejazdów w całym kraju.

Inwestycje z KPO w kolej. Mają na tym zyskać głównie polskie firmy
Przewoźnik podkreśla, że cały program realizowany jest w rodzimych fabrykach. Modernizację wagonów prowadzą m.in. FPS H. Cegielski w Poznaniu, Pesa w Bydgoszczy i Mińsku Mazowieckim oraz spółka PKP Intercity Remtrak. Z kolei nowe lokomotywy dostarcza firma Newag z Nowego Sącza.

Polski Krajowy Plan Odbudowy obejmuje łącznie 57 inwestycji i 54 reformy, a nasz kraj może z niego otrzymać około 232 mld zł, w tym ponad 107 mld zł w formie dotacji oraz blisko 125 mld zł jako preferencyjne pożyczki. Program kolejowy PKP Intercity jest jednym z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych finansowanych z tych środków.

PKP Intercity pozostaje największym operatorem międzyregionalnym w Polsce, obsługującym zarówno największe aglomeracje, jak i popularne kierunki turystyczne w kraju oraz połączenia międzynarodowe. W ofercie spółki znajdują się pociągi TLK i IC w segmencie ekonomicznym oraz szybsze EIC i EIP, w tym składy Pendolino. Dzięki nowemu taborowi każda z tych kategorii ma zyskać na jakości i niezawodności.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pkp-intercity-ze-srodkami-z-kpo-zyskaja-glownie-polskie-firmy/xk34psw

Dziennik Gazeta Prawna

W partnerstwie publiczno-prywatnym czas na uelastycznienie reguł. Pakiet zmian ma odblokować rynek

Martyna Mroczek-Kowalik | 4 lutego 2026, 21:02

Umożliwienie stosowania dialogu konkurencyjnego także w mniejszych, poniżej tzw. progów unijnych, projektach PPP. To tylko jedna z rekomendacji wypracowanych przez działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej zespół ekspertów.

Polski system partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) uchodzi za jeden z najlepiej uregulowanych w regionie, co potwierdzają inwestorzy i Bank Światowy. Praktyka pokazuje jednak, że sztywne przepisy o PPP, zamówieniach publicznych i koncesjach wciąż hamują wiele inwestycji. To ma się zmienić – powołany przy resorcie funduszy zespół ekspertów przygotował pakiet rekomendacji, które mają uelastycznić procedury, ułatwić bankowanie projektów i otworzyć drogę do PPP spółkom sektora publicznego.

PPP w Polsce: działa, ale jest używane zbyt ostrożnie
Zespół Zadaniowy nr 13 działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej w ramach Grupy Roboczej Ekspertów ds. Partnerstwa Publiczno-Prywatnego niedawno zakończył prace nad pakietem zmian w prawie, które mają realnie ułatwić współpracę sektora publicznego z prywatnym.

Eksperci podkreślają, że punktem wyjścia dla prac zespołu nie była konieczność naprawy złego systemu, lecz potrzeba dostosowania przepisów do realiów rynku projektów i finansowania.

– PPP jako model w Polsce nie jest wadliwe. Jest stosowane za ostrożnie i za mało ambitnie – wciąż zbyt często traktujemy je jako eksperyment, a nie jako realną alternatywę wobec klasycznych form realizacji inwestycji infrastrukturalnych – mówi adwokat Jakub Kot z kancelarii LEGALLY.SMART, członek zespołu roboczego przy MFiPR.

Z kolei Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz, która prowadzi kancelarię doradczą w obszarze zamówień publicznych, inwestycji i PPP TURCUS LEGAL, liderka wspomnianego zespołu roboczego, zauważa, że polski rynek PPP jest rynkiem dojrzałym.

– Wyniki badań, szczególnie w obszarze procedury, stawiają Polskę w czołówce, a Bank Światowy od lat wskazuje, że polskie prawo w tym zakresie jest zgodne z najlepszymi światowymi praktykami. Doceniane jest również ustanowienie centralnej jednostki ds. PPP, czyli departamentu PPP w MFiPR. Mimo to liczba projektów – zwłaszcza dużych, rządowych – pozostaje niewystarczająca, a rynek opiera się głównie na inwestycjach samorządowych – wskazuje radczyni prawna.

Według ekspertów przyczyną nie jest sam kształt przepisów, lecz połączenie ostrożności zamawiających, długotrwałych procedur oraz kilku rozwiązań, które inwestorzy (zwłaszcza zagraniczni) i banki postrzegają jako blokery.

Partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce: kto, kiedy i na jakiej podstawie
Pierwszym filarem rekomendacji zespołu jest doprecyzowanie podstaw systemu – tak, aby ustawa o PPP (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1637) lepiej współgrała z prawem zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.; dalej: PZP) i ustawą o umowie koncesji na roboty budowlane lub usługi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1726).

– Rekomendujemy poszerzenie zakresu podmiotowego stosowania ustawy o PPP na zamawiających sektorowych. To wsparcie dla dużych inwestycji infrastrukturalnych, które często nie są prowadzone bezpośrednio przez rząd, tylko przez spółki Skarbu Państwa – informuje Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Zmiana miałaby w praktyce otworzyć drogę do korzystania z PPP i z pewnych uproszczeń proceduralnych, które daje ustawa o PPP przy większej liczbie projektów o znaczeniu ogólnokrajowym, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowych zabezpieczeń interesu publicznego.

Drugim ważnym elementem jest doprecyzowanie katalogu obowiązkowych elementów tzw. oceny efektywności. Dziś dokument ten jest co prawda formalnie obowiązkowy, ale jego zakres wynika głównie z wytycznych resortu, a nie z twardych przepisów.

Dlatego zespół postuluje ustawowe wskazanie minimalnego, standardowego zakresu oceny – tak, by czas poświęcony na analizy faktycznie przekładał się na lepsze przygotowanie zamawiającego i sprawniejsze przeprowadzenie postępowania prowadzonego w celu wyboru partnera prywatnego. Jednocześnie eksperci proponują doprecyzowanie relacji między tzw. oceną efektywności a analizą potrzeb i wymagań zapisanych w PZP – tak, aby nie trzeba było dublować tych samych analiz, jeżeli wszystkie wymagane elementy już znalazły się w ocenie efektywności.

Projekty PPP: „bankowalne” i rynkowe
Drugi blok rekomendacji ma sprawić, że projekty PPP będą możliwe do sfinansowania przez banki – czyli „bankowalne”. Chodzi o to, by przepływy z projektu i ryzyka były dla banku przewidywalne i dobrze ułożone w umowie, a także o zdefiniowanie w ustawie umowy bezpośredniej z bankiem, która daje finansującemu realne narzędzia reagowania w razie problemów z projektem. Dzięki temu banki będą mogły łatwiej zaakceptować strukturę ryzyk i będą skłonne finansować więcej polskich projektów PPP.

Chodzi też o zbliżenie umów PPP do standardów rynkowych. W praktyce oznacza to m.in.: odejście od sztywnego wpisywania maksymalnych opłat od użytkowników w długoletnim okresie na rzecz jasnych zasad ich ustalania oraz większą elastyczność w tworzeniu i wykorzystywaniu spółek celowych (SPV).

– Teraz mamy przepis, który każe w projektach długoterminowych ustalać maksymalną wysokość opłat od użytkowników. Na przykład budujemy parking, umowa ma obowiązywać przez 30 lat, a my musimy już na samym początku określić maksymalną wysokość opłat przez tych 30 lat. To może wstrzymywać inwestorów prywatnych. Lepiej jest ustalać zasady wysokości tych opłat, niż koncentrować się na jakichś konkretnych limitach, bo to po prostu blokuje systemowo dojście do porozumienia – tłumaczy mec. Gołyńska-Minkiewicz.

Procedury szyte na miarę. Dialog konkurencyjny także dla mniejszych projektów
Trzeci obszar rekomendacji to dopasowanie procedur do charakteru przedsięwzięć PPP. Dialog konkurencyjny jest uznawany za modelową procedurę dla złożonych projektów, w których zamawiający i rynek wspólnie dopracowują rozwiązania przed złożeniem ofert. Obecnie jednak w PPP może być stosowany co do zasady tylko powyżej tzw. progów unijnych – w praktyce przy robotach budowlanych to ok. 23,3 mln zł netto.

– Bezsporne jest, że dla dalszego rozwoju rynku PPP w Polsce kluczowe są duże, złożone projekty infrastrukturalne realizowane w tej formule. Jednocześnie struktura polskiego rynku – zdominowanego przez inwestycje samorządowe – powoduje, że w perspektywie najbliższych lat trzonem PPP pozostaną przedsięwzięcia o niewielkiej i średniej wartości. Tymczasem obowiązujące regulacje proceduralne w sposób nieuzasadniony ograniczają możliwość stosowania dialogu konkurencyjnego w projektach poniżej progów unijnych. Proponowane przez nas rozwiązania usuwają tę barierę, umożliwiając stosowanie dialogu konkurencyjnego także w mniejszych projektach PPP i tym samym zwiększając jakość przygotowania przedsięwzięć na poziomie lokalnym – podkreśla mec. Kot.

Zespół proponuje więc dopuszczenie stosowania dialogu konkurencyjnego także poniżej progów unijnych, pozostawiając zamawiającemu wybór trybu adekwatnego do złożoności przedsięwzięcia. Drugim elementem jest umożliwienie negocjowania z wykonawcą, którego oferta została najwyżej oceniona, ostatecznych warunków umowy także po wyborze najkorzystniejszej oferty.

PPP jako element szerszej układanki
Zespół roboczy rekomenduje także działania systemowe – m.in. uporządkowanie zasad finansowania inwestycji i zabezpieczania środków na projekty PPP w systemie finansów publicznych oraz upowszechnienie stosowania tzw. testu PPP (opinia MFiPR dla inwestycji z wysokim udziałem środków budżetu państwa).

Eksperci postulują też wprowadzenie do ustawy o PPP wyraźnej podstawy prawnej do przyjmowania Polityki PPP oraz strategii sektorowych i regionalnych, które mogłyby służyć jako mapy drogowe dla samorządów i administracji rządowej.

– Legislacja jest tylko elementem większej układanki, w której kluczowa jest edukacja wszystkich stron – zaznacza Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Jakub Kot uzupełnia, że celem zmian nie jest rewolucja, ale dostosowanie przepisów do realiów rynkowych. – Chodzi o to, by regulacje lepiej odpowiadały skali i strukturze finansowania.

DGP zapytał MFiPR, jak odnosi się do wypracowanych przez zespół rekomendacji. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że są one w dużej mierze zbieżne z poglądami samego ministerstwa. „Choć polskie ramy prawne są zgodne ze standardami międzynarodowymi, inwestycje w tej formule wciąż rzadko są wyborem pierwszego kontaktu” – przyznaje resort. I dodaje, że dostrzega potrzebę uproszczeń – zwłaszcza w obszarze planowania budżetowego, finansowania projektów oraz lepszego dopasowania przepisów PZP do specyfiki partnerstwa. Celem zmian ma być zwiększenie liczby realizowanych przedsięwzięć oraz podniesienie efektywności wydatkowania środków publicznych.

„MFiPR od wielu lat dba o rozwój rynku PPP i upowszechnianie tej formuły realizacji inwestycji, nie tylko poprzez wprowadzanie ułatwień w przepisach prawnych, ale również realne wsparcie podmiotów publicznych w przygotowaniu i realizacji projektów PPP oraz organizację szkoleń i opracowywanie wytycznych i dobrych praktyk” – zapewniono w odpowiedzi na pytania DGP.

Podpisane umowy w formule partnerstwa publiczno – prywatnegopubliczno-prywatnego

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/10638358,w-partnerstwie-publiczno-prywatnym-czas-na-uelastycznienie-regul-paki.html

Rynek Infrastruktury

1. Strabag wybrany do rozbudowy dwóch odcinków A2 Łódź – Warszawa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybrała najkorzystniejsze oferty dla dwóch z czterech odcinków rozbudowy autostrady A2 pomiędzy Łodzią i Warszawą. Odcinki od granicy województwa łódzkiego i mazowieckiego do Konotopy zrealizuje Strabag. Cały czas trwa analiza oferty w pozostałych przetargach.

Po zakończonej ocenie ofert najkorzystniejszą, dla dwóch odcinków o łącznej długości blisko 43 km, złożyła firma Strabag. Realizację prac na odcinku od granicy województwa do węzła Grodzisk Mazowiecki (25,4 km) wyceniła na 344,7 mln zł, a na dalszej części autostrady do węzła Konotopa (17,2 km) na kwotę 256,9 mln zł. Obie oferty zdobyły najwięcej punktów, spełniają wszystkie wymagania i mieszczą się w budżecie przeznaczonym na realizację tych części trasy.

Od ogłoszonego wyboru najkorzystniejszej oferty pozostali uczestnicy postępowania w ciągu 10 dni mogą złożyć odwołanie. Ich brak pozwoli na szybkie przekazanie dokumentacji przetargowej do standardowej kontroli uprzedniej Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, a po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umów z wykonawcą. Przy braku odwołań byłoby to możliwe do końca bieżącego kwartału.

Co z pozostałymi odcinkami?

Na dwóch pozostałych odcinkach, węzeł Łódź Północ – Łyszkowice (27,9 km) oraz Łyszkowice – granica województw łódzkiego i mazowieckiego (21,8 km), nadal trwa badanie złożonych ofert. Część wykonawców została wezwana do złożenia dodatkowych wyjaśnień, co jest standardową częścią procedury. Dopiero po zakończeniu pełnego, formalnego badania, będzie możliwe przygotowanie rankingów i wskazanie najkorzystniejszych ofert dla obu zadań. Ten etap GDDKiA chce zakończyć do końca lutego.

Odcinkiem Łódź Północ – Łyszkowice jest zainteresowanych pięciu wykonawców: Strabag – 374,04 mln zł, Trakcja wkonsorcjum z Kauno Tiltai – 451,65 mln zł, Budimex – 453,17 mln zł, Polaqua – 499,61 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 512,23 mln zł. Zamawiający przeznaczył na realizację około 566 mln zł. Drugi natomiast chce rozbudowywać sześciu wykonawców: Strabag – 321,38 mln zł, Duna Polska i Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych – 332,13 mln zł, Budimex – 376,51 mln zł, Mostostal Warszawa i Colas Polska – 407,93 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 423,39 mln zł oraz Polaqua – 442,41 mln zł. Budżet zamawiającego wynosi tu 492,71 mln zł.

Będzie szersza A2

Inwestycja będzie realizowana pod ruchem, a dodatkowe pasy powstaną z wykorzystaniem rezerwy terenu w pasie rozdziału. GDDKiA zapewnia, że podczas prowadzonych prac dla kierowców dostępne będą dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Wiadomo, że dla płynności i bezpieczeństwa jazdy w planach jest także zastosowanie odcinkowego pomiaru prędkości, który był już wykorzystywany podczas budowy autostrady A1 w stronę Częstochowy.

Po rozbudowie zatłoczona obecnie droga pomiędzy węzłami Łódź Północ i Pruszków będzie miała po trzy pasy w każdym kierunku, a na dalszym odcinku do węzła Konotopa ma mieć cztery pasy. Dodatkowo na wysokości węzła Łódź Północ, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A2 wymieniona zostanie nawierzchnia oraz oświetlenia na energooszczędne (droga ma tutaj już trzy pasy ruchu). Inwestycja jest realizowana także z myślą o planowanej budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Dla wszystkich odcinków GDDKiA ma już zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, umowa z wykonawcami miałaby być podpisana w pierwszej połowie 2026 roku a prace powinny zostać wykonane do II połowy 2027 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/strabag-rozbuduje-dwa-odcinki-a2-lodz–warszawa-98659.html

2. Gigantyczne zainteresowanie dokończeniem dokumentacji dla obwodnicy Łukowa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Lubelska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otworzyła oferty w przetargu na opracowanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego z elementami koncepcji programowej wraz z kompletnymi materiałami do wydania decyzji środowiskowej dla budowy obwodnicy Łukowa, która powstanie w ciągu dróg krajowych nr 63 i 76. W postępowaniu wzięło udział aż 16 wykonawców.

Obwodnica Łukowa ma być jednojezdniową drogą klasy GP. Ma być poprowadzona po zachodniej stronie miasta. Jej długość wstępnie szacowana jest na od 10 km do ok. 12,6 km. Nowa droga ma wyprowadzić z Łukowa ruch tranzytowy, skrócić czas podróży i wyeliminować uciążliwości związane z koniecznością przekraczania linii kolejowej w poziomie drogi.

Drugie podejście

Przetarg dotyczy dokończenia prac na etapie STEŚ. Inwestor po raz pierwszy zlecił je w 2021 roku, jednak umowa z projektantem została w części rozwiązana. Ogłoszone zadanie wymaga dla trzech wstępnie przygotowanych wariantów trasy opracowania m.in. analizy i prognozy ruchu, mapy do celów projektowych, opracowania geologiczne, hydrogeologiczne i geotechniczne, opracowania środowiskowe i materiały do przeprowadzenia oceny i audytu BRD.

Celem zamawianych opracowań jest określenie zakresu rzeczowego i finansowego przedsięwzięcia, wyznaczenie wariantów trasy i ostateczne ustalenie typów oraz podstawowych parametrów technicznych obiektów budowlanych, a także uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W ramach opcji zamawiający przewiduje m.in. powierzenie wykonania dodatkowych opracowań hydrogeologicznych, a także odpowiedzi na pytania na etapie procedury przetargowej w systemie projektuj i buduj.

16 chętnych

Do 12 lutego można było składać oferty w przetargu. Do GDDKiA wpłynęło aż 16 ofert i część z nich znalazło się w wynoszącym 5,149 mln zł budżecie zamawiającego (zamówienie podstawowe z prawem opcji). Najtańsza jest oferta Highway z Gdańska na 4,554 mln zł, a najdroższa z kolei Schuessler-Plan Inżynierzy na 7,623 mln zł.

Pozostałe oferty prezentują się następująco: Mosty Katowice – 6,143 mln zł; Sweco Polska – 4,837 mln zł; Transprojekt Gdańsk – 6,334 mln zł; Promost Consulting – 5,465 mln zł; Multiconsult Polska – 4,784 mln zł; Databout – 4,879 mln zł; TPF – 6,275 mln zł; Egis Poland – 6,921 mln zł; konsorcjum Infra – Centrum Doradztwa i Biuro Usług Projektowych Drogprojekt – 5,934 mln zł; Europrojekt Gdańsk – 6,492 mln zł; Biuro Projektowo-Badawcze Dróg i Mostów – 4,831 mln zł; Arkas-Projekt – 5,257 mln zł; Value Engineering – 5,558 mln zł oraz konsorcjum MP i MPRB – 5,928 mln zł.

Teraz GDDKiA dokona analizy ofert, by wybrać najkorzystniejszą, do czego użyje aż pięciu kryteriów. Najważniejsza będzie cena stanowiąca aż 60 procent oceny, ale brane będą też pod uwagę zespół środowiskowy (12 proc.), zespół geologiczny (8 proc) oraz doświadczenie projektanta drogowego i mostowego (po 10 proc.).

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gigantyczne-zainteresowanie-dokonczeniem-dokumentacji-dla-obwodnicy-lukowa-98749.html

3. Wielkopolskie. Oferty na rozbudowę mostu w Pile droższe od budżetu

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Minął termin składania ofert w przetargu na rozbudowę mostu przez rzekę Gwda w ciągu drogi krajowej nr 10 w Pile wraz z budową mostu tymczasowego i przebudową niezbędnej infrastruktury. Do poznańskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęło osiem ofert, ale wszystkie są droższe niż zakładany budżet inwestora.

Przedmiotem zamówienia jest most położony w ciągu DK10 w km 177+580 w miejscowości Piła nad Gwdą. Most jest obiektem drogowym, trzyprzęsłowym, o układzie gerberowskim i umożliwia bezkolizyjne pokonanie przeszkody jaką stanowi rzeka. Nie jest znana dokładna data budowy, ale prawdopodobnie został postawiony w 1952 roku, a w 1980 r. został poszerzony. Obiekt ma 78 metrów długości całkowitej, a szerokość jezdni wynosi 2 x 3,5 metra oraz 2,1 m opaski. Szerokość ścieżki rowerowej i chodnika to 3 i 1,5 m, w związku z czym jego całkowita szerokość to 15,3 m.

Do 12 lutego można było składać oferty w tym przetargu. Do GDDKiA wpłynęło osiem ofert i wszystkie są większe niż zakładany budżet. Inwestor planował przeznaczyć na finalizację zadania 13,628 mln zł, podczas gdy najtańsza oferta wyniosła 14,580 mln zł i złożyła ją firma Kormost. Najdroższa z kolei jest oferta Banimeksu na 19,672 mln zł.

Pozostałe oferty wyglądają następująco: Eurovia Polska – 17,956 mln zł; Intop – 16,182 mln zł; Most – 18,806 mln zł; Primost Południe – 17,573 mln zł, Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunikacyjnego „Mostkol” – 16,272 mln zł oraz Strabag – 16,291 mln zł. Teraz GDDKiA będzie analizować oferty, a jedynym kryterium branym pod uwagę będzie cena.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/wielkopolskie-oferty-na-rozbudowe-mostu-w-pile-drozsze-od-budzetu-98747.html

4. Czwarty ZRID dla S10 w zachodniopomorskim!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Wojewoda Zachodniopomorski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla odcinka drogi ekspresowej S10. Tym razem decyzja dotyczy 16-kilometrowego odcinka Cybowo – Łowicz Wałecki. To czwarty z siedmiu fragmentów trasy Szczecin – Wałcz, który zyskał ZRID.


fot. GDDKiA Szczecin

Teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w ciągu 30 dni przekaże plac budowy wykonawcy, którym jest Budimex, a wartość kontraktu to około 592 mln zł. Zakończenie realizacji zadania przewidziano na połowę 2028 roku.

Obwodnica Kalisza Pomorskiego

Odcinek S10 Cybowo – Łowicz Wałecki będzie stanowił obwodnicę Kalisza Pomorskiego, omijając od północy miasto i rozpocznie się przed węzłem Cybowo (patrząc od strony Stargardu). W pobliżu tego węzła planowana jest budowa obwodu utrzymania drogi. Od tego miejsca nowa S10 będzie odchodzić w kierunku północnym od obecnej DK10, omijając Cybowo. Na tym fragmencie zaplanowano realizację pary MOP-ów Cybowo. Na przecięciu z DW175 zaplanowana jest budowa węzła Kalisz Pomorski. Dalej trasa na wschód od Krężna zbliża się do obecnego przebiegu DK10. Odcinek realizacyjny kończy się przed węzłem Łowicz Wałecki.

W ramach inwestycji przewidziano budowę 15 obiektów mostowych – sześciu wiaduktów drogowych, czterech przejść górnych dla zwierząt, trzech mostów zintegrowanych z przejściami dla zwierząt, dwóch przejść dolnych dla zwierząt oraz 24 przepustów dla płazów i małych zwierząt.

Cztery z siedmiu

Łącznie w realizacji jest siedem odcinków S10 pomiędzy Szczecinem i Wałczem. Umowy z wykonawcami podpisano w 2024 i na początku 2025 roku. Wszystkie zawarto w formule Projektuj i buduj.

Kolejnym krokiem było złożenie wniosków o wydanie decyzji ZRID dla poszczególnych odcinków, na co wykonawcy mieli 10 miesięcy.

Dla odcinków Stargard – Suchań i Suchań – Recz pozwolenia na budowę zostały wydane w grudniu 2025 r., natomiast dla odcinka Piecnik – Wałcz w styczniu 2026 r. Jako ostatni decyzję ZRID powinien otrzymać w połowie tego roku odcinek Szczecin Kijewo – Szczecin Zdunowo, dla którego wniosek złożono pod koniec listopada 2025 roku.

Przy sprawnym zakończeniu wszelkich procedur, GDDKiA przewiduje, że w ciągu kilku miesięcy będzie posiadać na S10 plac budowy o długości 100 km, a finalizacja wszystkich zadań przewidziana jest do końca 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/czwarty-zrid-dla-s10-w-zachodniopomorskim-98645.html

5. Drogi i kolej gotowe na czas kryzysu. Inwestycje uwzględniają potrzeby wojska

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 12-02-2026

Polska sieć drogowa i kolejowa jest rozwijana tak, by w razie zagrożenia mogła sprawnie obsłużyć transport wojskowy – zapewniają przedstawiciele największych inwestorów publicznych. Kluczowe dla sprawnego działania są m.in. jednolite standardy dla realizowanych inwestycji.

W Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad potrzeby wojskowe są uwzględniane jeszcze od czasu wejścia polski do NATO. – Wtedy zmieniły się przepisy techniczne, zaczęliśmy projektować mosty, wyznaczać klasę MMC tych obiektów – powiedział podczas Kongresu Infrastruktury Obronnej Polski i Forum Bezpieczeństwa Kolejowego Piotr Kurkowski, zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.

Jak przypomniał, obowiązek przygotowania dróg do celów obronnych GDDKiA ma zapisany w ustawie i ten cel jest wdrażany w ramach realizowanych programów inwestycyjnych – nie tylko w ramach Programu budowy dróg krajowych i autostrad i programu obwodnicowego, ale i programu wzmocnień, z którego realizowane są przebudowy istniejących dróg.

Na najbliższe dwa lata szykowane są tu zadania o wartości 4 mld zł. z tego programu finansowane jest także bieżące utrzymanie istotne dla logistyki wojskowej, która odbywa się po drogach, również w ramach przewozów intermodalnych.

– Wypracowujemy ze stroną wojskową standardy elementów, które są realizowane na sieci drogowej – mówił Piotr Kurkowski. Chodzi np. o przystosowania MOP-ów do pełnienia funkcji tymczasowych baz logistycznych czy punktów zatrzymań kolumn wojskowych, a także przebudowy skrzyżowań, w celu zapewnienia logistyki kolumn wojskowych.

Standardy to jeden z kluczowych elementów dla sprawnego działania. – Wiele obiektów realizujemy w formule zaprojektuj i wybuduj i wszystkie elementy, które nas zaskakują na etapie wyłonienia wykonawcy, gdzie projektant musi trzy razy uzgadniać ten sam zakres robót lub musimy realizować roboty dodatkowe to wszystko jest czas, który kosztuje i naszych partnerów biznesowych i skarb państwa – powiedział przedstawiciel GDDKiA. – Cały czas pracujemy, aby ujednolicić te elementy o znaczeniu obronnym, tak jak to jest w przypadku środowiskowych – dodał.

Kolej podwójnego zastosowania

– Inwestycje infrastrukturalne zwiększają funkcjonalność sieci w znaczeniu cywilnym a jednocześnie wzmacniają zdolność obronną państwa zdolność do logistyki wojskowej, przez co mają podwójne zastosowanie – w podobnym tonie wypowiedział się Piotr Wyborski , prezes PKP PLK. Dodał, że chodzi zarówno o inwestycje realizowane w ramach sieci TEN-T jak i poufnych korytarzy mobilności wojskowej.

W ramach realizowanych inwestycji uwzględniane są parametry jezdne i ruchowe, które są niezbędne tak dla ruchu cywilnego, jak i wojska. Mowa np. o elektryfikacji, naciskach do 22,5 tony na oś , długości pociągów 740 m i standardowej skrajni, która pozwala zarówno na transport cywilny, jak i wojskowy.

PLK realizuje m.in. dwa duże projekty sprzyjające mobilności wojskowej w ramach CEF. To budowa mostu przez Wisłę na linii Skierniewice – Łuków o wartości pół miliarda zł oraz prace na punktach ładunkowych – w sumie jest ich 13. Realizacja warta jest 100 mln zł.

W ramach prac na tych punktach wykonywane są m.in. przebudowy ramp z bocznych na czołowo-boczne, poprawiana jest nawierzchnie na rampach i placach ładunkowych, modernizowane jest oświetlenie. Poprawiana jest także infrastruktura kolejowa – tory, czy rozjazdy prowadzące do tych punktów ładunkowych.

Prezes wyborski zapewnił także, że PLK są gotowe do realizacji projektów w ramach Safe, dla których w ciągu najbliższych tygodni będą mogły być ogłoszone przetargi.

Port Polska będzie gotowy od razu

– My mamy o tyle łatwiej, że zaczynamy od nowa – powiedział z kolei Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny. – Nie mamy historycznych ograniczeń, ale mamy też pewne wyzwania, czasem sprzeczne – dodał

Podał przykład Inwestycji tunelowych. – Wyciągamy wnioski. Pewnie docelowo będziemy budować tunele jako dwie oddzielne tuby, żeby pogodzić sprzeczne oczekiwania tyou ewakuacja i schron. Albo tunele będą służyć ewakuacji, albo ochronie ludności – powiedział.

Zdaniem Piotra Rachwalskiego, kluczowym hasłem jeśli mówimy o infrastrukturze na cele obronne powinna być redundacja, czyli podwojenie. – Widząc po atakach na infrastrukturę Ukrainy widzimy, że atakuje się głównie stacje zasilania. Musimy być zabezpieczeni jeśli chodzi o tabor alternatywny, może niemodny, spalinowy – podał przykład. – To wyzwania, z którymi musimy sobie poradzić – stwierdził. Podkreślił przy tym, że kolej cały czas jest najbezpieczniejszym sposobem poruszania się – stanowi podstawą dla transportu materiałów wojskowych i dla ruchu cywilnego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/drogi-i-kolej-gotowe-na-czas-kryzysu-inwestycje-uwzgledniaja-potrzeby-wojska-98746.html

Artykuł DSK

PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych w ramach ustawy deregulacyjnej

Magda Dzido DSK Kancelaria | 11.02.2026

W dniu 12 czerwca br. ogłoszono nowelizację ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. 2024 poz. 1320 z późn. zm.). Zmiany wprowadzono na mocy art. 28 ustawy z dnia 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (tzw. ustawy deregulacyjnej, Dz.U. 2025 poz. 769).

Znowelizowane przepisy PZP wejdą w życie po upływie 9 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy deregulacyjnej, tj. z dniem 13 marca 2026 r.

Centralnym elementem nowelizacji jest dodanie art. 508a, który wprowadza możliwość prowadzenia rozpraw i posiedzeń w trybie zdalnym. Pisaliśmy na ten temat w artykule PZP pod lupą | Zdalne rozprawy KIO.

Prekluzja dowodowa w postępowaniu odwoławczym – nowe zasady i wyjątki
Drugą, obok zdalnych rozpraw i posiedzeń, najistotniejszą zmianą jest wprowadzenie prekluzji dowodowej. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 535 ust. 1 PZP, dowody na poparcie własnych twierdzeń lub odparcie zarzutów strony przeciwnej należy przedstawiać nie później niż:

  • wraz z odwołaniem,
  • w odpowiedzi na odwołanie,
  • wraz z przystąpieniem do postępowania odwoławczego,
  • w piśmie wniesionym najpóźniej w dniu poprzedzającym termin rozprawy lub posiedzenia.

Zmiana ta została uzasadniona zamiarem ograniczenia powszechnej praktyki składania dowodów i zapoznawania się z nimi dopiero podczas rozprawy. Taka praktyka utrudnia pozostałym stronom i uczestnikom postępowania odwoławczego ustosunkowanie się do przedłożonych materiałów.

Przewidziano jedynie dwa wyjątki umożliwiające przedstawienie dowodu po tym terminie, tj. aż do zamknięcia rozprawy:

  • gdy wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było w ogóle możliwe (chodzi o realny „brak możliwości”, a nie zwykłą trudność organizacyjną), albo
  • gdy potrzeba powołania dowodu wynikła dopiero w toku postępowania (typowo jako reakcja na nowe twierdzenia lub dowody strony przeciwnej).

W praktyce to na stronie powołującej spóźniony dowód będzie spoczywał obowiązek wykazania, że zachodzi jedna z powyższych przesłanek. Brak stosownego uzasadnienia powinien skutkować pominięciem dowodu przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO).

Konsekwencje praktyczne dla stron postępowania przed KIO
Sankcja za przekroczenie terminu jest surowa – oznacza utratę prawa do powoływania dowodów. Może to prowadzić do przegrania sprawy z przyczyn czysto dowodowych, nawet jeśli podnoszone okoliczności są w rzeczywistości prawdziwe. Wynika to z kontradyktoryjnego charakteru postępowania – KIO co do zasady orzeka na podstawie materiału przedstawionego przez strony. Teoretycznie Izba może dopuścić dowód z urzędu, jednak powinno to mieć charakter wyjątkowy, aby nie naruszyć zasady równowagi stron.

Istotne jest także, że złożenie dowodu „w terminie” nie gwarantuje, że zostanie on uwzględniony. Samo dołączenie dokumentu nie wystarcza – konieczne jest jednoznaczne wskazanie, jakie konkretne fakty mają być tym dowodem wykazane, przy czym dowodzeniu podlegają wyłącznie fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. KIO może pominąć dowód, jeżeli uzna go za nieistotny albo nieprzydatny.

Obowiązki zamawiającego i ułatwienia formalne
Zamawiający zostaną zobowiązani do wniesienia odpowiedzi na odwołanie w terminie nie krótszym niż 5 dni od dnia doręczenia odwołania (dotychczas była to czynność fakultatywna, możliwa nawet na rozprawie). Nowelizacja dopuszcza również złożenie pełnomocnictwa ustnie do protokołu.

Nowe wymogi dla przystępujących do postępowania
Największe zmiany praktyczne dotyczą również podmiotów przystępujących do postępowania. W zgłoszeniu przystąpienia należy obecnie nie tylko wskazać stronę i interes w rozstrzygnięciu (jak dotychczas), ale również:

  • przedstawić uzasadnienie,
  • powołać dowody na poparcie swoich twierdzeń (jeśli występują),
  • dołączyć dowód doręczenia pisma pozostałym uczestnikom,
  • załączyć ewentualne pełnomocnictwo.

Podsumowanie
Powyższe zmiany należy ocenić pozytywnie, ponieważ porządkują one postępowanie dowodowe przed KIO, zwiększają jego przewidywalność oraz ograniczają praktykę „zaskakiwania” stron dowodami podczas rozprawy. Jednocześnie ustawodawca pozostawił rozsądny margines bezpieczeństwa w postaci terminu do dnia poprzedzającego rozprawę oraz wyjątków dla sytuacji obiektywnie usprawiedliwionych. Dzięki temu nowe przepisy nie powinny nadmiernie utrudniać stronom obrony ich praw.

Artykuł został opublikowany pod tytułem „PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych – prekluzja dowodowa od marca 2026 r.” na portalu Rynek Infrastruktury 6 lutego 2026 roku.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/pzp-pod-lupa-nowelizacja-prawa-zamowien-publicznych-w-ramach-ustawy-deregulacyjnej/