Budownictwo | 2.12.2022 r.

Infor

Deloitte: przychody 15 największych spółek budowlanych w Polsce wzrosły w ub. r. do ok. 37 mld zł

Magdalena Jarco | 29 listopada 2022, 10:55

Spółki budowlane: Przychody 15 największych spółek budowlanych w Polsce wzrosły o 17,4 proc. wobec roku ubiegłego do prawie 37,2 mld zł – wskazano w raporcie firmy doradczej Deloitte. Głównymi inwestorami na naszym rynku budowlanym były podmioty publiczne, realizujące inwestycje drogowe i kolejowe.

Spółki budowlane – przychody

Przygotowany przez firmę doradczą Deloitte raport Polskie Spółki Budowlane 2022 pokazuje, że w 2021 r. produkcja budowlano-montażowa mierzona w cenach stałych wzrosła o 5 proc. rdr. Przedsiębiorstwa budowlane zatrudniające powyżej 9 osób zrealizowały w tym okresie inwestycje o wartości 242,1 mld zł (przy 230,6 mld zł w poprzednim roku). Według analityków kluczową rolę we wzroście produkcji budowlanej w tym okresie miał sektor robót budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków (wzrost rok do roku o 6,4 proc.) oraz dział inżynierii lądowej i wodnej (wzrost rok do roku o 6,2 proc.). Firmy zajmujące się pracami specjalistycznymi zanotowały wzrost o 3,4 proc.

Jak wskazano, największą część polskiego rynku budowlano-montażowego w 2021 r. stanowiła infrastruktura transportowa (30,3 proc.), następnie budynki niemieszkalne (30 proc.) oraz mieszkalne (18,9 proc.). Pozostałe elementy to: rurociągi, linie telekomunikacyjne i energetyczne, budowle na terenach przemysłowych oraz pozostałe obiekty inżynierii wodnej i lądowej.

Dominik Stojek z Deloitte, cytowany we wtorkowej informacji zwrócił uwagę, że głównymi inwestorami na polskim rynku budowlanym pozostają podmioty publiczne, realizujące inwestycje drogowe i kolejowe. „Prowadzone obecnie projekty infrastrukturalne będą miały udział we wzroście produkcji budowlano-montażowej jeszcze przez najbliższe kilka lat, aczkolwiek rosnąca presja kosztowa spowodowana wzrostem cen realizacji kontraktów, przez ograniczoną dostępność materiałów, ale też rosnące koszty energii, a także oraz pogarszające się czynniki makro – rosnącą inflację oraz stopy procentowe – może wyhamować część potencjalnych projektów” – wskazał. Dodał, że analogicznie jak w poprzednich latach kluczowe znaczenie dla polskiego sektora budowlanego mają fundusze unijne, których Polska była i jest dużym beneficjentem.

Zgodnie z raportem, w 2021 r. rentowność podmiotów działających na rynku budowlanym, zarówno na poziomie działalności podstawowej (marży brutto), jak i wyniku obejmującego pozostałą działalność operacyjną i finansową (marży netto) wzrosła w porównaniu do ubiegłego roku. Utrzymujący się wzrost kosztów działalności operacyjnej, który został dodatkowo zintensyfikowany poprzez konflikt na Ukrainie spowoduje jednak, iż utrzymanie rentowności w kolejnych latach będzie wyzwaniem – wskazano.

„W 2021 r. przychody największych piętnastu spółek budowlanych osiągnęły poziom prawie 37,2 mld zł, co stanowiło wzrost o 17,4 proc. w stosunku do roku ubiegłego” – stwierdzono w raporcie. Podano, że liderem rankingu podobnie jak w poprzednich latach została Grupa Budimex, której przychody wynosiły 7,9 mld zł (wzrost o 2,6 proc. wobec 2020 r.). Druga była Grupa Strabag z przychodami na poziomie 5,1 mld zł (spadek o ok. 2 proc.), a trzecia – Grupa PORR realizując przychody na poziomie 3,5 mld zł. „Największy wartościowy wzrost przychodów w minionym roku uzyskały Grupa Mirbud i Grupa Erbud – odpowiednio o 1,3 mld zł i 874 mln zł więcej” – dodano.

Według analityków spółki notujące spadki przychodów w większości zajmowały niższe miejsca w rankingu Deloitte. „Wyjątkiem jest Grupa Strabag, której udało się utrzymać pozycję z poprzedniego roku również w tegorocznym rankingu, mimo przychodów niższych o 104 mln zł” – poinformowano.

„Średni wynik netto 15 największych spółek był dodatni i wyniósł 116,1 mln zł, co oznacza znaczący wzrost w porównaniu do wyniku za ubiegły rok, gdy kształtował się na poziomie 69,4 mln zł” – dodano. Wśród spółek prezentowanych w rankingu większość osiągnęła zysk netto, a dwie poniosły stratę.

W ramach raportu zostało zrealizowane badanie ankietowe, w którym uczestniczyło kilkanaście podmiotów z branży budowlanej. 34 proc. respondentów to duże i bardzo duże przedsiębiorstwa, które w 2021 r. osiągnęły przychody w przedziale 500 mln zł a 999 mln zł oraz powyżej 1 mld zł lub więcej. Największy udział stanowiły przedsiębiorstwa z przychodami 100 mln zł – 500 mln zł (40 proc.). Najmniejsza grupa stanowiła 26 proc. całości i były to firmy, których przychody osiągnęły mniej niż 100 mln zł. (PAP)

Źródło: PAP

https://mojafirma.infor.pl/spolki/5618892,spolki-budowlane-przychody.html

 

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej

Konsultacje rządowego projektu Polityki rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego do 2030 r.

30.11.2022

Omówienie projektu Polityki Rządu dotyczącej rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego do 2030 r. to główny temat spotkania z udziałem wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka oraz ekspertów, przedstawicieli samorządów i firm działających na rynku PPP.

W nowej Polityce Partnerstwa Publiczno-Prywatnego 2030 dokonaliśmy diagnozy rynku , zdefiniowaliśmy obszary wymagające interwencji oraz zaproponowaliśmy konkretne działania. Naszym strategicznym celem jest również upowszechnianie formuły PPP jako skutecznego sposobu realizacji projektów publicznych. W ten sposób chcemy też promować efektywność, jakość oraz trwałość inwestycji publicznych. Jestem przekonany, że w długiej perspektywie takie podejście przyczyni się do rozwoju społeczno-gospodarczego całego kraju

– powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek, podczas konsultacji publicznych tego dokumentu.

Prace nad polityką dot. partnerstwa publiczno-prywatnego
Od 2017 r., w ciągu kolejnych 5 lat wdrażania Polityki PPP, stworzono stabilne i kompleksowe ramy prawne zapewniające realizację projektów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej prowadzi szeroko zakrojoną akcję publikacji dobrych praktyk opartych na konkretnych projektach. Resort udostępnia również darmową ofertę szkoleń oraz warsztatów adresowanych do wszystkich zainteresowanych. Gwarantuje też doradztwo przy gromadzeniu dokumentacji dot. realizacji projektów PPP.

Przygotowując projekt Polityki PPP 2030 wzięliśmy pod uwagę wnioski wynikające z realizacji poprzedniej edycji tego dokumentu, który został przyjęty przez polski rząd w 2017 r. Przedstawione w trakcie dzisiejszego spotkania opinie i propozycje również zostaną przez nas przeanalizowane w związku z pracami nad ostateczną wersją dokumentu, którą na początku przyszłego roku planujemy przedstawić na Radzie Ministrów

– wyjaśnił wiceszef MFiPR.

Dokument dotyczący założeń Polityki PPP do 2030 r. został opracowany na przełomie II i III kwartału 2022 r. Konsultacje publiczne ze wszystkimi zainteresowanymi stronami potrwają do 23 grudnia 2022 r.

Kondycja polskiego rynku PPP
Od początku 2009 r. do dziś podpisano w sumie 171 umów o PPP o łącznej wartości ok. 8,64 mld zł. Dominują projekty realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego – aż 155 umów (91%). Pod względem liczby umów dominują sektory: efektywności energetycznej (27), infrastruktury transportowej oraz sportu i turystyki (po 24) i sektor gospodarki wodno- kanalizacyjnej (23). Natomiast pod względem wartości inwestycji sektory: gospodarki odpadami, telekomunikacji oraz infrastruktury transportowej. Jednostkowa wartość większości umów o PPP nie przekracza 40 mln zł (79% wszystkich umów).

Potencjalne inwestycje w formule PPP: 56 projektów o wartości ok 9,1 mld zł. Wśród nich na etapie wyboru partnera prywatnego postępowania są m. in. dwie inwestycje rządowe wspierane przez MFiPR: projekt budowy Portu Zewnętrznego w Porcie Gdynia o wartości ponad 4 mld zł oraz projekt budowy i utrzymania archiwów państwowych o wartości ok. 551 mln zł.

https://www.gov.pl/web/fundusze-regiony/konsultacje-rzadowego-projektu-polityki-rozwoju-partnerstwa-publiczno-prywatnego-do-2030-r

 

Money

 1. BOŚ wspiera zielone inwestycje

Materiały Prasowe | 29.11.2022 15:20, aktualizacja 29.11.2022 15:22

Finansowanie zielonych inwestycji to wyzwanie dla sektora bankowego. Bank Ochrony Środowiska jest bankiem specjalistycznym, który od ponad 30 lat finansuje głównie projekty związane z walką ze zmianą klimatu, odnawialnymi źródłami energii i poprawą efektywności energetycznej. Jak raportowanie ESG przekłada się na przyznawanie kredytów dla nowych inwestycji? I jakie formy wsparcia oferuje BOŚ klientom? Swoim doświadczeniem w tym obszarze podzielili się przedstawicie BOŚ podczas kongresu ESG – Polska Moc Biznesu.

Jak obecne czasy wpływają na podejmowanie nowych inwestycji przez przedsiębiorców?
„Z naszej perspektywy nie zauważamy znaczącego spowolnienia inwestycji w zielone aktywa. Widzimy dalsze zainteresowanie zarówno inwestorów, jak i naszych klientów, by wchodzić na drogę „go green” – na drogę ku uzielenieniu swoich biznesów, nie tylko w sektorze energetycznym, ale także w transporcie, budownictwie i przemyśle, który sam dla siebie jest wielkim uniwersum możliwości i szans związanych z obniżaniem śladu węglowego i zazielenianiem swoich technologii” – wyjaśnia Wojciech Hann, prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska, w trakcie „key note” podczas kongresu ESG – Polska Moc Biznesu.

Wzrost cen nośników energii oraz kosztów samej energii niestety odczują konsumenci. Jednak z drugiej strony większe rachunki zachęcają odbiorców energii do bardziej odpowiedzialnego korzystania z prądu i skłania ich do inwestycji w oszczędność energii. Wraz z wzrostem cen energii takie rozwiązania jak fotowoltaika czy pompy ciepła cieszyły się bardzo dużą popularnością. Dalsze inwestycje w OZE będą prowadzili również producenci energii, którzy coraz mocniej inwestują w fotowoltaikę i energetykę wiatrową.

BOŚ jest gotowy pomóc swoim klientom w kryzysie energetycznym
Kryzys energetyczny i nadchodząca zima powodują w społeczeństwie poczucie niepewnego jutra i wymuszają zadanie pytania, czy ciepłownictwo poradzi sobie w dobie kryzysu? Dlatego sektor bankowy w odpowiedzi na kryzys energetyczny wspiera ten sektor i bezpieczeństwo energetyczne Polski. Niektóre banki czasowo rezygnują z polityki niefinansowania węgla energetycznego, BOŚ natomiast oferuje atrakcyjne formy finansowania inwestycji w efektywność energetyczną dla samorządów.

„Jesteśmy bankiem specjalistycznym, którego celem jest finansowanie zielonej transformacji. Przypomnę, że mamy już 38 procent naszego portfela kredytowego w zielonych kredytach. Jednak żeby być zielonym, to trzeba dotrwać do tego momentu. Jesteśmy zarówno pragmatykami i idealistami” – tłumaczy Hann.

Bank Ochrony Środowiska za cel postawił osiągnięcie 50 procent zielonych kredytów w swoim portfelu do końca 2023 roku i dojście do zeroemisyjność do 2030 roku jako cel długoterminowy.

„Nasze priorytety to dwa aspekty: bezpieczeństwo energetyczne i sprawiedliwa transformacja. W niektórych sytuacjach będziemy gotowi finansować np. zakup węgla przez naszych klientów, ponieważ oni muszą dotrwać do momentu, w którym wejdą na ścieżkę zielonej transformacji. Robimy to pod warunkiem, i tutaj cytuję politykę klimatyczną BOŚ, że klienci mają już zatwierdzone plany redukcji emisji” – mówi Hann.

Kredyt ekologiczny – nowy instrument finansowy
Mimo trudnych czasów polscy przedsiębiorcy mogą wciąż liczyć na wsparcie finansowe ze strony banków. Z jednej strony mają one płynność finansową, z drugiej zalecenia KNFu (Komisja Nadzoru Finansowego) i wysokie stopy procentowe sprawiają, że wielu przedsiębiorców nie chce w tym momencie decydować się na podjęcie jakiejkolwiek inwestycji.

„Bardzo liczymy na to, że środki, którymi dysponujemy, w połączeniu ze środkami unijnymi, dadzą szanse w najbliższych miesiącach, aby nasi klienci mogli skorzystać z atrakcyjnych form finansowania. Mam na myśli rozwiązania, które już się sprawdziły w poprzednich latach, np. kredyty z częściowym umorzeniem, finansowanym ze środków unijnych” – tłumaczy Marek Szczepański, Dyrektor Departamentu Programów Publicznych i Projektów Unijnych oraz Dyrektor ds. Współpracy z JST Bank Ochrony Środowiska, w debacie „Jak pozyskać fundusze – rozwój polskich firm”, podczas drugiej edycji ESG – Polska Moc Biznesu.

Nowy program finansowy FENG (Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki) ma wciąż kontynuować kredyty na innowacje technologiczne, ale wprowadza rzecz nowatorską, jaką jest kredyt ekologiczny. Dla Banku Ochrony Środowiska jest to bardzo interesujący instrument finansowy.

„Kredyt ekologiczny, to kredyt bankowy udzielany przez szereg banków, które będą współpracowały z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. BGK będzie uruchamiał środki publiczne, żeby spłacić część z tego kredytu, która będzie zależała od intensywności pomocy publicznej – czyli np. mała firma z Podlasia będzie mogła liczyć na umorzenie znacznie większej części kredytu, nawet 70 procent kredytu, a duża firma z województwa wielkopolskiego będzie mogła liczyć na mniejsze umorzenie” – wyjaśnia Szczepański.

Kredyt ekologiczny prawdopodobnie ruszy w pierwszym kwartale przyszłego roku. Mimo iż oprocentowanie będzie rynkowe, to przedsiębiorca po spełnieniu określonych warunków nie będzie zobligowany do spłaty całej kwoty kredytu.

Raportowanie ESG w sektorze bankowym
Bank sam musi raportować i przedstawiać kwestie związane z ESG, ale również tego samego wymaga od swoich kontrahentów. To na podstawie raportowania mogą oni otrzymać odpowiednie finansowanie swojej działalności.

„Z punktu widzenia banku, który ma ochronę środowiska w nazwie i w misji, transparentność jest bardzo istotna. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że instytucje finansowe mogą zbudować przewagę konkurencyjną na tym, jak dobrze i starannie raportują ESG” – zauważył Wojciech Hann, prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska podczas debaty „Raportowanie ESG – doświadczenia w Polsce i na świecie”.

BOŚ opublikował już dwa raporty ESG, wkrótce ukaże się trzeci. Raportowanie i wymaganie raportów od kontrahentów w sektorze bankowym jest kopernikańskim przewrotem. Czy to doprowadzi do podwyższenie kosztów samego banku i podrożenia usług finansowych? Wojciech Hann zapewnia, że w długim terminie nie, ale musimy przejść przez etap dostosowania.

Jakie zagrożenia czekają polskich przedsiębiorców w kwestii raportowania?
Wojciech Hann ocenił, że największe wyzwanie dla polskiego biznesu to literka E reprezentująca politykę dotyczącą środowiska i ograniczanie swojego wpływu na nie. Jednak w momencie kiedy przedsiębiorcy zorientują się, że inwestycja w przejście na zrównoważony model działalności pomaga osiągnąć konkurencyjną przewagę, przełoży się to na postępy we wdrażaniu rozwiązań pozwalających spełniać kryteria ESG.

„Mam wielką wiarę w polskich przedsiębiorców, nie mam wątpliwości, że sobie poradzą. Uważam, że reprezentują oni najdynamiczniejszą, najbardziej inteligentną i być może najmłodszą klasę przedsiębiorców w Unii Europejskiej. Tylko czy jak już zrobią świetne raporty ESG, to czy dobrze w nich wypadną? Jeśli np. nie będzie możliwości zakontraktowania energii z OZE lub innej niskoemisyjnej energii w Polsce, ponieważ nie będzie mocy przyłączeniowych, to czy motywacja ekonomiczna będzie wysoka? Obawiam się, że nie. Polscy przedsiębiorcy poradzą sobie z raportowaniem. Pytanie, czy polska gospodarka poradzi sobie z popytem wygenerowanym przez to raportowanie” – podsumował Wojciech Hann.

Więcej informacji na www.polskamocbiznesu.pl i www.bosbank.pl.

https://www.money.pl/gospodarka/bos-wspiera-zielone-inwestycje-6839221150599744a.html

 2. Były fanfary, były promesy. Flagowy rządowy program czekają cięcia

Agnieszka Zielińska | 22.11.2022 12:32

Program Inwestycji Strategicznych miał nakręcić koniunkturę w samorządach i stworzyć nowe miejsca pracy. Zamiast tego czekają go cięcia. Powód? Rząd szuka dziś oszczędności. – Finansowanie nowych inwestycji stoi pod znakiem zapytania, ale wybranych gmin to nie dotknie – mówią money.pl samorządowcy. Dodają, że samorządy nie mają dziś pieniędzy na inwestycje, bo są pod kreską. Rządowe pieniądze to dla nich być albo nie być.

Celem Programu Inwestycji Strategicznych miało być rozkręcenie inwestycji w samorządach, dzięki czemu miało powstać wiele nowych miejsc pracy.

Program, który premier Mateusz Morawiecki określił jako „sianie ziaren pod przyszłe żniwa”, miał przyczynić się do realizacji inwestycji kluczowych dla samorządów, takich jak budowa lokalnych dróg, infrastruktury wodociągowej, szkół czy przedszkoli. Pieniądze na te przedsięwzięcia państwo daje na bardzo korzystnych warunkach, w praktyce do 95 proc. to bezzwrotna pożyczka państwa.

Ale w państwowej kasie brakuje dziś pieniędzy. Jak udało nam się dowiedzieć, Program Inwestycji Strategicznych również czekają cięcia. Dla samorządów to bardzo zła wiadomość. – Te pieniądze to dla nas w tej chwili być albo nie być – mówią money.pl.

Rząd szuka oszczędności, flagowy program czekają cięcia
Przypomnimy, niedawno Ministerstwo Finansów przyznało, że zaczyna brakować pieniędzy na nowe wydatki.

Zbiegło się to w czasie z hamowaniem inwestycji w całej Polsce. Problem dotyczy zwłaszcza sektora zamówień publicznych, który jest dla polskiej gospodarki kluczowy, bo odpowiada za ok. 50-55 proc. produkcji budowlanej w kraju. Tymczasem ten segment znajduje się w zapaści z powodu braku pieniędzy z UE, bez których nie ruszą duże inwestycje infrastrukturalne.

Dochodzą do tego inne negatywne czynniki, takie jak m.in. wzrost inflacji i spadek sprzedaży kredytów hipotecznych, co przekłada się na wspominane hamowanie inwestycji w całym kraju.

„Cięcia zostaną zrobione w białych rękawiczkach”
Zdaniem dra Damiana Kaźmierczaka, głównego ekonomisty Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, rząd tnie wydatki, bo chce znaleźć pieniądze m.in. na politykę społeczną i obronną.

Z tego powodu można oczekiwać, że dojdzie do redukcji w wybranych rządowych programach inwestycyjnych zaplanowanych po 2022 r., które były do tej pory finansowane w dużej mierze ze środków krajowych – przewiduje.

To oznacza, że cięcia czekają także Program Inwestycji Strategicznych. Jak to może wyglądać w praktyce? – W związku ze zbliżającymi się wyborami rząd oficjalnie nie zlikwiduje finansowania, ale zrobi w nim cięcia w białych rękawiczkach – mówi nam przedstawiciel jednej z organizacji samorządowych, który nie chce ujawniać nazwiska.

Tłumaczy, że kolejne nabory wniosków o dofinansowanie w ramach programu rząd skieruje np. tylko do wybranych samorządów, co zawęzi alokację środków. Jego zdaniem gminy, które mają już wystawione promesy inwestycyjne, też nie mogą spać spokojnie.

W związku ze wzrostem cen i usług, wiele samorządów ma problem, aby w terminie zrealizować zgłoszone przedsięwzięcia. Rząd z tego powodu ma wygodną wymówkę, odmawiając finansowania. Może także zasłonić się ogólną sytuacją gospodarczą – mówi nasz rozmówca.

Dodaje, że w praktyce ucięcie finansowania nie będzie trudne, bo promesa to jedynie przyrzeczenie finansowania, nie oznacza więc, że inwestycja dojdzie do skutku. W dodatku pieniądze w ramach rządowego programu wypłacane są „z dołu”, czyli dopiero po ukończeniu inwestycji.

Ostatnio większość pieniędzy trafiła do gmin związanych z partią rządzącą
Zdaniem naszych rozmówców konieczność wprowadzenia oszczędności może być dla rządu wygodnym narzędziem dyscyplinującym „niepokorne” samorządy, w których rządzi opozycja. Według nich problem braku finansowania nie dotknie włodarzy związanych z partią rządzącą.

Jako dowód tej tezy przytaczają najnowsze opracowanie prof. Pawła Swianiewicza przygotowane dla Fundacji Batorego i Forum Idei. Wynika z niego, że w ostatnim naborze programu skierowanego do gmin popegeerowskich większość z ponad 3 mld zł trafiła do gmin związanych z partią rządzącą.

Marek Wójcik, sekretarz Związku Miast Polskich, uważa, że samorządy mają w związku z tym uzasadnione obawy, iż kryterium uznaniowości może zwyciężyć także w przyszłości.

– Nie chcę pouczać rządu, ale moim zdaniem w kwestii przyznawania finansowania rząd powinien wykazać się daleko posuniętą wrażliwością, aby w przypadku pojawienia się zarzutu o uznaniowość, mógł udowodnić, że jest odwrotnie – mówi Wójcik. Jak dodaje, na razie widzi trend, że wspierani są głównie „swoi”. Ocenia, że ewentualne cięcia w rządowym programie odbiją się na całej gospodarce.

Od wielu miesięcy mówię, że rozwój gospodarki po pandemii powinien opierać się o inwestycje publiczne. Stawiając tę tezę, nie odkrywam Ameryki. To klucz do powstrzymania regresu polskiej gospodarki i zarazem klucz do rozwoju – wskazuje nasz rozmówca.

Jego zdaniem sytuacja samorządów jest o tyle trudna, że odpowiadają one w tej chwili za blisko trzy czwarte wszystkich krajowych inwestycji, ale nie mają już pieniędzy na nowe projekty, bo znajdują się pod kreską.

Niedawno zbadaliśmy sytuację naszych 354 miast członkowskich. Okazało się, że 351 z nich będzie miało w przyszłorocznym budżecie deficyt, a tylko w trzech przypadkach dochody w niewielkim stopniu przewyższać będą wydatki. Matematyka w tym wypadku jest prosta, wydatki samorządów rosną w tej chwili szybciej niż dochody – podkreśla Marek Wójcik.

Dodaje, że samorządy nie mają w tej chwili alternatywy dla Programu Inwestycji Strategicznych w ramach Polskiego Ładu. Powód? – W momencie, gdy nie ma środków z KPO, ani z Funduszu Spójności, nie ma innego źródła finansowania inwestycji – wyjaśnia.

Eksperci: inwestycje to ostatni obszar do szukania oszczędności
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, uważa, że rezygnacja z samorządowych inwestycji to najgorszy sposób na szukanie oszczędności, zwłaszcza kryzysie.

Inwestycje tworzą potencjał wytwórczy w gospodarce i przyczyniają się do wzrostu gospodarczego i zmniejszenia niedoboru produktów i usług, co pomaga w walce z inflacją. Są więc ostatnim obszarem, w którym powinno się dokonywać cięć – komentuje.

Dodaje, że rząd nie powinien więc ciąć wydatków, które umożliwiają zwiększenie produkcji. To o tyle istotne, że im mniej będzie produktów i usług, tym inflacja będzie wyższa.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, zwraca uwagę na inny problem. Według niego w obecnej sytuacji rządowi będzie coraz trudniej dzielić sprawiedliwie dostępne środki.

Kolejną sprawą jest kwestia kalkulacji politycznej, czyli podejmowania decyzji, kto w momencie cięcia kosztów ma dostać pieniądze, a kto nie. To odwieczny problem, bo na końcu pojawia się pytanie, według jakiego klucza należy rozdzielać pieniądze. Z drugiej strony, trzeba mieć świadomość, że jeżeli będzie ich teraz mniej, to każdy, kto nie dostał wsparcia, może czuć się poszkodowany – mówi.

Ekspert zwraca także uwagę, że jeżeli spadnie liczba inwestycji, to najpierw zmaleje popyt związany z ich realizacją, ale w dalszej kolejności spadnie także PKB, ze względu na niższą zdolność gospodarki do wytwarzania towarów i usług.

Były fanfary, były promesy. Flagowy rządowy program czekają cięcia
Dane BGK (BGK)

BGK: na realizację czeka ponad 3,5 tysiąca inwestycji
Przygotowując artykuł, wysłaliśmy pytania do resortu rozwoju oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Zapytaliśmy m.in. o to, ile pieniędzy zostało wydanych w ramach Programu Inwestycji Strategicznych, a także jaka jest wartość promes inwestycyjnych.

W odpowiedzi BGK poinformowało, że w pięciu rozstrzygniętych edycjach programu samorządom przyznano dofinansowanie dla 11 tys. inwestycji na kwotę ponad 63 mld zł. „Spośród wniosków z pierwszej edycji mniej niż 1 proc. inwestycji, które otrzymały dofinansowanie, nie ogłosiło postępowania w wymaganym terminie 9 miesięcy od otrzymania promesy” – informuje bank.

BGK podaje także, że w tej chwili na realizację czeka ponad 3,5 tysiąca inwestycji na łączną kwotę blisko 20 mld zł. Samorządy podpisały już umowy z wykonawcami, co oznacza, że część z nich jest w trakcie realizacji. „Działania, które prowadzi BGK w Programie Inwestycji Strategicznych to czynności bankowe podlegające tajemnicy na mocy prawa bankowego. Dlatego nie możemy udzielać szczegółowych informacji dotyczących statusu realizacji inwestycji” – informuje BGK.

https://www.money.pl/pieniadze/byly-fanfary-byly-promesy-flagowy-rzadowy-program-czekaja-ciecia-6836404061153952a.html

 

PolskieRadio24

„Budownictwo drogowe ma się dobrze”. Rzecznik GDDKiA o wydatkach na inwestycje

ostatnia aktualizacja: 27.11.2022 10:47

Wydatki na inwestycje drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad wzrosły o okresie styczeń – październik tego roku do 10,88 mld zł z 10,69 mld zł za dziesięć miesięcy roku ubiegłego – poinformował rzecznik GDDKiA Szymon Piechowiak.

– Inwestycje GDDKiA są cały czas kontynuowane, realizowane. Widać pewien przestój na rynku kubaturowym, jeżeli chodzi o budownictwo – inwestycje deweloperskie, mieszkaniowe, widać, że są pewne spadki, niektórzy mówią o stagnacji, kryzysie. Z drugiej strony (…) budownictwo infrastrukturalne, budownictwo drogowe ma się dobrze, mimo tego, że klimat szeroki, ogólny, można by pomyśleć, że nie jest najlepszy – powiedział rzecznik GDDKiA.

– Natomiast inwestycje infrastrukturalne, które mają później bezpośrednie przełożenie na całą gospodarkę i jej rozwój są realizowane, a świadczą o tym wydatki i wzrost tych wydatków – dodał.

Piechowiak zaznaczył, że środki przeznaczane przez GDDKiA na inwestycje trafiają do firm budowlanych, które dzięki temu mają środki, żeby się rozwijać.

Z danych GDDKiA wynika, że w samym październiku tego roku wydatki inwestycyjne GDDKiA wzrosły o 17,3 proc. do ponad 1,4 mld zł. Oznacza to, że taką kwotą GDDKiA zasiliła branżę budowlaną. W październiku roku 2021 wydatki zamknęły się kwotą 1,2 mld zł.

Obraz

https://polskieradio24.pl/42/259/artykul/3077544,budownictwo-drogowe-ma-sie-dobrze-rzecznik-gddkia-o-wydatkach-na-inwestycje

 

Interia

Budownictwo jest jednym z największych źródeł odpadów w Europie

nieruchomości i budownictwo | Środa, 30 listopada (05:15)

Ponowne wykorzystywanie materiałów w budownictwie i szeroko pojętej branży nieruchomości to jeden z elementów przechodzenia na przyjazną środowisku „gospodarkę cyrkularną”. Kilka krajów UE poczyniło w tej materii duże postępy, ale Polska jest na początku drogi. W UE 70 proc. odpadów budowlanych będzie musiało być ponownie wykorzystywanych. Ten wymóg przyspieszy zmiany.

Sektor budowlany zużywa ok. 50 proc. zasobów naturalnych planety, a jednocześnie generuje ok. 40 proc. emisji CO2 i 30 proc. globalnych odpadów

Budownictwo i nieruchomości są jednym z największych źródeł odpadów w Europie. Zgodnie z założeniami gospodarki cyrkularnej materiały budowlane – po renowacji lub upcyklingu – mogą być jednak ponownie wykorzystane w kolejnych projektach nieruchomościowych. W Polsce ten model nie jest jeszcze powszechny, ale w nadchodzących latach wymusi go unijne prawodawstwo.

W 2021 roku globalne zużycie zasobów naturalnych wyniosło ponad 100 mld t, ale tylko 8,6 proc. z nich wróciło ponownie do obiegu. Sektor budowlany jest ich głównym konsumentem w gospodarce światowej – zużywa ok. 50 proc. zasobów naturalnych planety, a jednocześnie generuje ok. 40 proc. emisji CO2 i 30 proc. globalnych odpadów, przyczyniając się w ogromnym stopniu do zmiany klimatu i degradacji środowiska. Doświadczenia innych krajów wskazują jednak, że materiały stosowane w budownictwie mogą być jednak ponownie wykorzystane w kolejnych projektach nieruchomościowych.

– W zakresie przejścia na gospodarkę obiegu zamkniętego tzw. taksonomia (nowe zasady UE dot. gospodarki zrównoważonej środowiskowo) mówi  o przygotowaniu minimum 70 proc. (wagowo) odpadów budowlanych innych niż niebezpieczne, które powstaną przy budowie lub rozbiórce obiektu, do ponownego wykorzystania, recyklingu lub innego odzysku materiałów – mówi Magdalena Puchalska-Nielaba (platforma Urban Circularity).

Zamknięty obieg materiałów w budownictwie? Polska jest na początku drogi

– Liderami w tym obszarze są kraje takie jak Wielka Brytania, ale przede wszystkim Holandia, Dania, gdzie już od wielu lat stosuje się materiały, które były wcześniej wykorzystane, a następnie przeszły proces odnowy, renowacji czy upcyklingu i zostały zastosowane w kolejnych inwestycjach budowlanych. Tam konstruuje się również budynki w taki sposób, aby można było je potem rozebrać, a nie wyburzyć – wyjaśnia ekspertka. – W Polsce mamy już przykłady budynków, w których zastosowano materiały z tzw. obiegu zamkniętego, ale jest to bardzo znikomy procent, jesteśmy dopiero na początku tej drogi – dodaje.

Jak pokazuje tegoroczny „Circular Restart! Polish Circularity Gap Report”, polska gospodarka jest w tej chwili cyrkularna tylko w 10,2 proc., czyli z każdych 10 kg odpadów tylko nieco ponad 1 kg wraca z powrotem do obiegu. To oznacza, że luka w cyrkularności gospodarki wynosi aż 89,8 proc., a największy udział w śladzie materialnym Polski ma właśnie sektor budowlany oraz rolno-spożywczy.

https://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news-budownictwo-jest-jednym-z-najwiekszych-zrodel-odpadow-w-euro,nId,6441427

 

Podatki | Prasówka | 30.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Spór o drogę nie uwalnia od podatku

Katarzyna Jędrzejewska | 24 listopada 2022, 16:00

Nawet jeżeli właściciel ciągnika nie ma możliwości przejazdu drogą publiczną, nie zwalnia go to z obowiązku zapłaty podatku od środków transportu – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Sprawa była niecodzienna, ponieważ burmistrz występował w niej z jednej strony jako organ podatkowy, a z drugiej – jak twierdził podatnik – jako sprawca całego zamieszania z dostępem do drogi publicznej. Podatnik zarzucił wręcz burmistrzowi, że swoimi decyzjami uniemożliwił on przejazd samochodów ciężarowych i ciągników po drodze gminnej. Pech chciał, że na tę właśnie drogę wychodził wyjazd z gospodarstwa podatnika.

Podatnik przegrał jednak spór o daninę, bo zarówno WSA w Krakowie, jak i NSA orzekły, że konflikt o braku dostępu do drogi powinien być rozstrzygnięty w innym w postępowaniu – cywilnym, a nie podatkowym. Słowem, brak dostępu do drogi, po której mogą poruszać się samochody ciężarowe, nie uzasadnia umorzenia zobowiązania podatkowego – stwierdził WSA w Krakowie (sygn. akt I SA/Kr 1284/21).

Sąd kasacyjny przyznał mu rację. Orzekł, że podatek od środków transportowych nie zależy od możliwości korzystania z pojazdu. Obowiązek podatkowy wygasa dopiero z chwilą wyrejestrowania pojazdu lub wydania decyzji organu rejestrującego o czasowym wycofaniu pojazdu z ruchu – przypomniał NSA, przywołując art. 9 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Zgodnie z tym przepisem obowiązek podatkowy w podatku od środków transportowych wygasa z końcem miesiąca, w którym środek transportowy został wyrejestrowany lub została wydana decyzja organu rejestrującego o czasowym wycofaniu pojazdu z ruchu, lub z końcem miesiąca, w którym upłynął czas, na który pojazd powierzono.

Podobnie NSA orzekł 17 kwietnia 2020 r. (sygn. akt II FSK 3226/19) i z 22 lutego 2017 r. (II FSK 3301/14). ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 17 listopada 2022 r., sygn. akt III FSK 1219/22

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8595152,orzeczenie-nsa-droga-spor-podatek-zwolnienie.html

 2. Plecak z logo firmy nie jest przychodem

Monika Pogroszewska | 23 listopada 2022, 18:00

Pracodawca nie musi pobierać PIT od podarowanych pracownikom gadżetów, jeżeli mają one firmowe oznaczenie – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która wszystkim nowym pracownikom rozdaje na powitanie plecaki z naszytym logo firmy. Plecak wart jest ok. 80–90 zł.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że otrzymany bezpłatnie plecak nie jest przychodem pracowników z nieodpłatnych świadczeń. Pracodawca wręcza go bowiem we własnym interesie, żeby promować swój pozytywny wizerunek. Nie można zakładać, że gdyby pracownicy nie dostali firmowych gadżetów, to sami wydaliby pieniądze na ich zakup – uznał dyrektor KIS.

Przypomniał, że zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o PIT za przychody ze stosunku pracy uważa się m.in. wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne, wartość pieniężną świadczeń w naturze oraz wartość innych nieodpłatnych świadczeń lub świadczeń częściowo odpłatnych.

Na pytanie, co rozumieć pod terminem „inne nieodpłatne świadczenia”, odpowiedział Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 lipca 2014 r. (sygn. K 7/13). Zgodnie z wyrokiem za przychody mogą być uznane świadczenia, które łącznie spełniają następujące warunki:
– zostały poniesione za zgodą pracownika (skorzystał z nich w pełni dobrowolnie),
– leżą w jego interesie (a nie w interesie pracodawcy) i przyniosły mu korzyść w postaci powiększenia aktywów lub uniknięcia wydatku, który musiałby ponieść,
– korzyść jest wymierna i przypisana indywidualnemu pracownikowi (nie jest dostępna dla wszystkich).

Podobne stanowisko zajął w interpretacji z 23 czerwca 2022 r. (sygn. 0113-KDIPT2-3.4011.293. 2022.1.KK). Stwierdził, że wręczane załodze firmowe gadżety reklamowe (kubki termiczne, ręczniki, torby wakacyjne) oznaczone logo spółki nie stanowią dla pracowników przysporzenia w rozumieniu ustawy o PIT. W konsekwencji wartość tych świadczeń nie jest przychodem dla celów podatkowych i pracodawca nie musi potrącać z tego tytułu zaliczki na PIT.

Firmowe logo pozwala natomiast zaliczyć poniesiony wydatek do kosztów uzyskania przychodów. Dyrektor KIS potwierdził to m.in. w interpretacji z 15 kwietnia 2022 r. (sygn. 0115-KDIT3. 4011.219.2022.1.JS), odnosząc się do wydatków na zakup odzieży roboczej (koszul, garnituru, spodni, kurtki), używanej wyłącznie w kontaktach służbowych z klientami. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 10 listopada 2022 r., sygn. 0113-KDIPT2-3.4011.714.2022.2.RR

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593770,podatki-przychody-firmy-logo.html

 3. Zwolnienie holdingowe. Zmieniły się nie przepisy, lecz intencja ustawodawcy

Szymon Konieczny | 28 listopada 2022, 08:09

Aktualna wykładnia Ministerstwa Finansów i organów podatkowych stoi nie tylko w sprzeczności z wydawanymi początkowo interpretacjami indywidualnymi, lecz także z treścią samej ustawy nowelizującej z 7 października 2022 r.

Ustawodawca wprost wskazuje w niej, że zmienione regulacje w zakresie zwolnienia holdingowego powinny znajdować zastosowanie do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2023 r.

Nowe zwolnienie…
Od 2021 r. do polskiego porządku prawnego zostały wprowadzone przepisy pozwalające spółkom holdingowym na zwolnienie z opodatkowania dochodów z tytułu odpłatnego zbycia udziałów oraz przychodów z tytułu dywidend otrzymanych od spółek zależnych. Rewolucyjne rozwiązanie stanowi w szczególności pierwsza z preferencji, ponieważ do tej pory polski ustawodawca nie decydował się na powszechne zwolnienie z opodatkowania transakcji zbycia udziałów i akcji.

Wprowadzenie tego typu przepisów było postulowane od lat jako standard funkcjonujący w wielu państwach europejskich i instrument mogący zwiększyć atrakcyjność Polski jako kraju lokowania spółek holdingowych oraz całych struktur grup kapitałowych. Słuszność tych postulatów zdawało się potwierdzać uzasadnienie projektu nowelizacji ustawy o CIT. Napisano w nim, że celem przepisów o tzw. Polskiej spółce holdingowej jest m.in. wprowadzenie reżimu podatkowego, który będzie sprzyjał lokalizacji spółek holdingowych w Polsce, a także stworzenie konkurencyjnego otoczenia podatkowego, które będzie sprzyjać powrotowi polskich przedsiębiorców z jurysdykcji zagranicznych.

…i jego warunki
Skorzystanie ze zwolnienia holdingowego wymaga spełnienia wielu warunków, w szczególności konieczne jest, aby spółki wchodzące w skład grupy kapitałowej miały na gruncie ustawy o CIT status spółki holdingowej oraz spółki zależnej.

Zgodnie z obecnym brzmieniem przepisów spółka holdingowa to spółka z o.o. lub spółka akcyjna, która m.in.:
– posiada przez minimum rok co najmniej 10 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki zależnej;
– nie korzysta ze standardowego zwolnienia dywidendowego (zwolnieniu może podlegać 95 proc. kwot dywidend zgodnie z zasadami reżimu holdingowego);
– prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą;
– nie jest kontrolowana przez podmiot z siedzibą w kraju uznawanym za raj podatkowy, niechętnym współpracy w zakresie podatków, czy z którym Polska lub UE nie ratyfikowała umowy międzynarodowej.

Na gruncie obecnych przepisów spółka zależna powinna spełniać następujące warunki:
– spółka holdingowa posiada w niej minimum 10 proc. udziałów (akcji) przez okres co najmniej jednego roku;
– nie posiada więcej niż 5 proc. udziałów (akcji) w kapitale innej spółki;
– nie posiada praw udziałowych oraz innych praw majątkowych związanych z prawem do otrzymania świadczenia w funduszu inwestycyjnym, spółce osobowej, fundacji, truście lub innych podmiotach o podobnym charakterze.

Ponadto, aby skorzystać ze zwolnienia holdingowego, spółka holdingowa oraz spółka zależna nie mogą być członkami podatkowej grupy kapitałowej ani korzystać ze zwolnień w ramach specjalnej strefy ekonomicznej lub Polskiej Strefy Inwestycji.

Warunkiem zwolnienia w związku z odpłatnym zbyciem udziałów jest także złożenie odpowiedniego oświadczenia do urzędu skarbowego przed transakcją oraz nieposiadanie przez spółkę zależną statusu spółki nieruchomościowej.

Wielu skorzystało…
W ostatnich miesiącach z tych korzystnych rozwiązań skorzystało wielu podatników, którzy spełniając warunki wskazane w ustawie (w szczególności dotyczące posiadania 10 proc. udziałów spółki zależnej przez minimum rok), nie mieli wątpliwości, że mogą zastosować zwolnienie np. w związku ze sprzedażą udziałów spółki zależnej.

Również dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdzał, że podatnicy dokonujący w 2022 r. sprzedaży udziałów mogą korzystać ze zwolnienia holdingowego. Przykładem takiej wykładni są interpretacje indywidualne:
– z 12 maja 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.162. 2022.1.IZ), w której potwierdzono możliwość zastosowania zwolnienia holdingowego w odniesieniu do transakcji sprzedaży udziałów realizowanej 7 marca 2022 r., w związku z posiadaniem 100 proc. udziałów spółki zależnej od 2015 r. (organ potwierdził tym samym, że okres posiadania udziałów w spółce zależnej należy ustalać na moment zbycia udziałów zgodnie z rzeczywistym okresem posiadania);
– z 17 czerwca 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.184. 2022.1.DP), w której organ przyznał, że zbycie udziałów mające miejsce 28 lutego 2022 r. może podlegać zwolnieniu z opodatkowania na podstawie przepisów reżimu holdingowego;
– z 24 maja 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.96. 2022.2.DP), potwierdzająca możliwość skorzystania przez podatnika ze zwolnień wynikających z reżimu holdingowego w zakresie otrzymanych dywidend oraz zbycia udziałów (potwierdzono tym samym spełnienie warunku posiadania udziałów w spółce zależnej przez minimum 1 rok).

…potem pojawiły się wątpliwości
Wobec, wydawałoby się, jasnego brzmienia przepisów o Polskiej spółce holdingowej niemałym zaskoczeniem stało się dla wielu podatników uzasadnienie rządowego projektu ustawy nowelizującej ustawę o CIT, który wpłynął do Sejmu 25 sierpnia 2022 r. Wskazano w nim, że „w celu wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości co do możliwości skorzystania ze zwolnień wynikających z reżimu holdingowego w brzmieniu na moment wejścia w życie przepisów (tj. 1 stycznia 2022 r.) należy wskazać, że intencją ustawodawcy było, aby moment ten uznać jednocześnie za rozpoczynający bieg okresu, w którym powinny być spełnione przewidziane w przepisach warunki. A zatem intencją ustawodawcy było, aby w praktyce pierwszym rokiem, w którym będzie możliwe skorzystanie ze zwolnień w reżimie holdingowym w brzmieniu na moment wejścia w życie przepisów, był 2023 r. Nie jest więc dopuszczalne uwzględnienie (dla celów ustalenia statusu spółki dominującej i zależnej) okresu spełnienia przewidzianych warunków w 2021 r.”.

To, co napisano w uzasadnieniu, nie ma oparcia w treści samych przepisów, ponieważ nie określają one momentu, w którym rozpoczyna swój bieg okres posiadania udziałów w spółce zależnej. Kierując się wykładnią językową, założeniem o racjonalności ustawodawcy oraz zasadą lege non distinguente nec nostrum est distinguere (zgodnie z którą brak rozróżnienia dokonanego w ustawie nie pozwala także na dokonanie rozróżnienia przez interpretatora przepisów), należy przyjmować, że stosowanie zwolnienia holdingowego jest możliwe już od początku 2022 r., jeżeli tylko spółka holdingowa spełnia przesłanki ustawowe.

Niestety, przedstawiona w uzasadnieniu projektu wykładnia przełożyła się na zmianę stanowiska organów podatkowych, które w interpretacjach wydawanych w kolejnych miesiącach również zaczęły przyjmować, że okres posiadania udziałów w spółce zależnej rozpoczyna swój bieg od momentu wejścia w życie przepisów i jest niezależny od rzeczywistego okresu posiadania udziałów w kapitale.

Od 1 stycznia 2023 r. już dwa lata
Kwestia ta nabiera jeszcze większego znaczenia, jeżeli uwzględnić, że zgodnie z nowelizacją z 7 października 2022 r. (Dz.U. z 2022 r. poz. 2180) od 1 stycznia 2023 r. okres warunkujący zastosowanie zwolnienia holdingowego będzie wynosić nie rok, lecz dwa lata. W konsekwencji przyjęcie stanowiska prezentowanego obecnie przez organy podatkowe powodowałoby, że w praktyce zastosowanie zwolnienia wynikającego z przepisów obowiązujących od początku 2022 r. byłoby możliwe dopiero od 1 stycznia 2024 r. (skrajnie niekorzystna interpretacja wskazuje wręcz, że dopiero z początkiem 2025 r.).

Kolejne ryzyko
Skłonność do profiskalnej i oderwanej od rzeczywistego brzmienia przepisów wykładni budzi uzasadnione obawy podatników, tym bardziej że, niezależnie od opisanych wątpliwości, obecnie nie jest również do końca jasne, jak należy interpretować obowiązek dotyczący prowadzenia rzeczywistej działalności gospodarczej przez spółkę holdingową. Kwestia ta stanowi jeden z głównych obszarów ryzyka związanego ze stosowaniem nieprecyzyjnych przepisów o zwolnieniu holdingowym. Biorąc pod uwagę prezentowane do tej pory podejście dyrektora KIS, można spodziewać się, że również w tym obszarze podejmowane będą próby ograniczania możliwości korzystania ze zwolnienia holdingowego.

To, co napisano w uzasadnieniu do kolejnej nowelizacji, nie ma oparcia w treści przepisów, ponieważ nie określają one momentu, w którym rozpoczyna swój bieg okres posiadania udziałów w spółce zależnej

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8597394,zwolnienie-holdingowe-podatek-cit-interpretacja-dochody.html

 4. Spłata byłego małżonka daje ulgę mieszkaniową

Monika Pogroszewska | wczoraj, 08:10

Kto przekaże pieniądze ze sprzedaży nieruchomości byłej żonie w zamian za zrzeczenie się przez nią prawa do wspólnego mieszkania, ten również uniknie podatku od dochodu ze zbycia – wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Chodziło o podatnika, który w 2004 r. kupił z żoną mieszkanie do majątku wspólnego. Rok później małżonkowie się rozwiedli, ale nadal mieszkali razem we wspólnym lokalu.

W 2015 r. mężczyzna sprzedał inne mieszkanie, które dwa lata wcześniej odziedziczył po matce. Co do zasady więc powinien zapłacić 19-proc. podatku od dochodu ze sprzedaży, bo miała ona miejsce przed upływem pięciu lat od nabycia (dziedziczenia).

Zgodnie bowiem z art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT sprzedaż nieruchomości nie podlega opodatkowaniu dopiero po upływie pięciu lat od nabycia. Jeśli nastąpi przed tym terminem, to podatnik uniknie daniny tylko, jeśli przeznaczy pieniądze na własne cele mieszkaniowe (art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT).

Mężczyzna uzyskał ze sprzedaży odziedziczonego mieszkania 400 tys. zł, z czego połowę (200 tys. zł) przeznaczył na spłatę byłej małżonki. W wyniku tej spłaty stał się jedynym właścicielem lokalu, który wcześniej należał do ich majątku wspólnego.

Spytał dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, czy kwotę przekazaną byłej żonie może uznać za wydatek na własne cele mieszkaniowe. To zwalniałoby go w tej części z podatku od dochodu ze sprzedaży odziedziczonego mieszkania.

Dyrektor KIS odpowiedział jednak, że to niemożliwe. Uznał, że spłata na rzecz byłego małżonka jest wydatkiem dokonanym z tytułu podziału majątku wspólnego małżonków w wyniku ustania małżeńskiej wspólności majątkowej. Nie jest to zatem wydatek na nabycie nieruchomości (na własne cele mieszkaniowe), bo w momencie podziału majątku nie dochodzi do nabycia. Mieszkanie zostało nabyte już wcześniej do majątku wspólnego – stwierdził.

Z taką wykładnią nie zgodziły się sądy. WSA w Warszawie (sygn. akt III SA/Wa 516/19) orzekł, że z wykładni językowej art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT nie wynika, by dla skorzystania ze zwolnienia z PIT musiała zaistnieć chronologia zdarzeń: najpierw odpłatne zbycie, a następnie poniesienie wydatków na własne cele mieszkaniowe. Ponadto – podkreślił – celem wprowadzenia ulgi miało być podejmowanie przez podatników inwestycji służących zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych. I tak właśnie jest w tej sytuacji – stwierdził WSA.

NSA podzielił to stanowisko. Orzekł, że podatnik spełnił warunki zwolnienia z PIT.

– Przyjęcie stanowiska prezentowanego przez organ podatkowy prowadziłoby do nieuprawnionego zawężania zastosowania zwolnienia – wskazała w uzasadnieniu sędzia Aleksandra Wrzesińska -Nowacka. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 24 listopada 2022 r., sygn. akt II FSK 724/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8598053,rozwod-zrzeczenie-sie-prawa-do-wspolnego-mieszkania-ulga-mieszkaniowa.html

 5. Wjazd do składu trzeba wykazać w ewidencji

Monika Pogroszewska | wczoraj, 18:00

Czasowy postój zbiorników z paliwami silnikowymi na terenie składu podatkowego nie jest przerwą w dalszym transporcie, lecz stanowi czynność ich magazynowania, co oznacza obowiązki sprawozdawcze – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Wyrok zapadł w sprawie spółki z branży paliwowej, która prowadzi składy podatkowe na terenie całego kraju. Spółka zamierzała wprowadzić nowe rozwiązanie, które pozwalałoby na wjazd, czasowy postój i wyjazd z terenu składu cystern oraz wagonów kolejowych zawierających wyroby znajdujące się poza procedurą zawieszenia poboru akcyzy, wymienione w załączniku nr 2 do ustawy o podatku akcyzowym.

Chodziło przede wszystkim o paliwa silnikowe. We wniosku o interpretację spółka podkreśliła, że nie byłyby one przyjmowane do składu podatkowego, tj. wyładowywane w celu ich odrębnego magazynowania, rozładunku, przeładunku czy też wykorzystania na terenie składu podatkowego.

Chciała uzyskać potwierdzenie, że takie rozwiązanie jest możliwe i że nie musi ona informować organów podatkowych o takich zdarzeniach ani prowadzić ewidencji, o której mowa w art. 138a ustawy o podatku akcyzowym.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jej stanowisko za nieprawidłowe. Stwierdził, że czasowy postój oznacza magazynowanie tych wyrobów na terenie składu podatkowego. Odwołał się przy tym do językowego znaczenia słowa „magazynowanie”, ponieważ ustawa o podatku akcyzowym nie zawiera definicji tego pojęcia. Magazynować to – jak wyjaśnił dyrektor KIS – składać, przechowywać, gromadzić. Fiskus uznał więc, że spółka będzie magazynowała te wyroby w składzie podatkowym, a zatem musi prowadzić ewidencję wyrobów akcyzowych zgodnie z art. 138a ust. 1–3 ustawy o podatku akcyzowym. W myśl art. 138a ust. 2 tej ustawy podmiot prowadzący skład podatkowy prowadzi też ewidencję wyrobów niebędących wyrobami akcyzowymi, innych niż stanowiące wyposażenie składu podatkowego. Natomiast art. 138a ust. 3 stanowi, że ewidencja powinna umożliwić ustalenie m.in. ilości, rodzajów oraz miejsca magazynowania wyrobów akcyzowych.

WSA w Warszawie przyznał rację fiskusowi (sygn. akt V SA/Wa 174/18). Przywołał definicję składu podatkowego zawartą w dyrektywie Rady 2008/118/WE, w której magazynowanie zostało określone jako przechowywanie.

Zgodził się z dyrektorem KIS, że czasowy postój towarów na terenie składu wypełnia definicję pojęcia magazynowania, o którym mowa w art. 138a ust. 3 ustawy akcyzowej. Oceny tej – jak stwierdził WSA – nie zmienia podnoszony przez spółkę argument, iż wyroby będą znajdować się cały czas w środkach transportu, stanowiących zbiorniki legalizacyjne przeznaczone tylko do transportu. Czasowy postój zbiorników z wyrobami energetycznymi nie może być traktowany tylko jako przerwa w dalszym transporcie. Jest to ich magazynowanie (przechowywanie) na terenie składu podatkowego – orzekł WSA.
Centrum logistyczne w innym państwie to nie zagraniczny zakład. NSA rozstrzygnął spór z fiskusem
Centrum logistyczne w innym państwie to nie zagraniczny zakład. NSA rozstrzygnął spór z fiskusem
zobacz również

Tego samego zdania był NSA. Uznał, że sąd I instancji prawidłowo zinterpretował pojęcie magazynowania.

– Użyte w dyrektywie pojęcie „przechowywania” oznacza dokładnie to samo, co „magazynowanie” w polskiej ustawie – uzasadniła wyrok sędzia Joanna Wegner.

Dodała, że podmiot prowadzący skład podatkowy obowiązany jest do przestrzegania różnych, niekiedy bardzo rygorystycznych wymogów. – Ma on obowiązek ujawnienia wszystkich zdarzeń związanych z wyrobami akcyzowymi, do których zaliczyć należy: wjazd, wyjazd, przestój, postój pojazdu, a w konsekwencji też ilość i inne okoliczności dotyczące towaru znajdującego się w pojeździe. Najważniejsze jest to, kto odpowiada za te wyroby, czy jest to prowadzący skład podatkowy, czy właściciel będący osobą zewnętrzną – tłumaczyła sędzia Wegner. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 23 listopada 2022 r., sygn. akt I GSK 11/19

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8598524,orzeczenie-nsa-obowiazki-sprawozdawcze-sklad-podatkowy.html

 

Rzeczpospolita

 1. ZUS może podważyć wysokość wynagrodzenia

24 listopada 2022 | Kadry i Płace | Ryszard Sadlik

Organ rentowy ma prawo w decyzji zakwestionować wysokość pensji pracownika i ustalić inną podstawę wymiaru składek. Jest to dopuszczalne, gdy pobory ustalono w rażąco wysokiej stawce.

W orzecznictwie sądowym wskazuje się, że stronom umowy o pracę nie przysługuje niczym nieograniczona swoboda w kreowaniu treści stosunku pracy, gdyż jest ona limitowana przez naturę tego stosunku prawnego, ustawę oraz zasady współżycia społecznego. Z kolei przy ustalaniu kształtu stosunku prawnego z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych, poza powyższymi kryteriami, należy wziąć pod uwagę alimentacyjny charakter świadczeń pobieranych z tytułu podlegania temu ubezpieczeniu oraz zasadę solidaryzmu wobec innych osób ubezpieczonych. Oznacza to, że wynagrodzenie stanowiące podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne nie może być ustalane ponad granice płacy słusznej, sprawiedliwej, zapewniającej godziwe utrzymanie, a przy tym nie powinno rażąco przewyższać wkładu pracy, by w ten sposób składka nie przekładała się na świadczenie w kwocie nienależnej. Tak wskazywał m.in. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 13 lipca 2016 r. (III AUa 1258/15).

Zauważyć przy tym należy, że zgodnie z art. 58 § 2 kodeksu cywilnego nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Jeśli zaś nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Przepis ten umożliwia więc zakwestionowanie także postanowień umownych dotyczących wysokości wynagrodzenia pracowników.

Umowa w złych intencjach
W orzecznictwie Sądu Najwyższego – co zauważył i zaakceptował również Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 29 listopada 2017 r. (P 9/15) – ugruntowany jest pogląd o prawie ZUS do kontroli wysokości wynagrodzenia stanowiącego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli okoliczności sprawy wskazują m.in. , że zostało ono wypłacone na podstawie umowy sprzecznej z prawem, zasadami współżycia społecznego lub zmierzającej do obejścia prawa.

Sąd Najwyższy potwierdził to również w postanowieniu z 8 czerwca 2021 r. (I USK 205/21). Wyjaśnił wówczas, że ustalenie zbyt wysokiego wynagrodzenia za pracę może być, w konkretnych okolicznościach, uznane za nieważne, jako dokonane z naruszeniem zasad współżycia społecznego, polegającym na świadomym osiąganiu nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych uczestników tego systemu.

Godziwość wynagrodzenia
Godziwość wynagrodzenia, będąca jedną z zasad prawa pracy (art. 13 k.p.), w prawie ubezpieczeń społecznych zyskuje dodatkową wartość. Na gruncie systemu ubezpieczeń istnieje bowiem silna potrzeba działania w granicach prawa wyznaczonych przez wymagający ochrony interes publiczny oraz zasadę solidarności ubezpieczonych. Godziwość wynagrodzenia odnosi się tu nie tylko do potrzeb pracownika, ale również do świadomości społecznej oraz ogólnej sytuacji ekonomicznej.

W związku z tym nadmiernemu uprzywilejowaniu płacowemu pracownika, które w prawie pracy może odpowiadać swobodzie wynikającej z art. 3531 k.c., w prawie ubezpieczeń społecznych przypisuje się, w konkretnych okolicznościach, zamiar nadużycia świadczeń przysługujących z tego ubezpieczenia. Chodzi również o to, aby wynagrodzenie rażąco nie przewyższało wkładu pracy, a składka nie przekładała się na świadczenie nienależne co do wysokości.

W wyroku z 9 sierpnia 2005 r. (III UK 89/05) Sąd Najwyższy podkreślał, że ustalenie w umowie o pracę rażąco wysokiego wynagrodzenia za pracę może być, w konkretnych okolicznościach, uznane za nieważne jako dokonane z naruszeniem zasad współżycia społecznego, polegającym na świadomym osiąganiu nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych uczestników tego systemu.

Zatem w konkretnych okolicznościach ZUS może w formie decyzji ustalić podstawę wymiaru składek czy odmówić uwzględnienia np. w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego lub zasiłku macierzyńskiego, ustalonej przez strony kwoty wynagrodzenia lub tylko jednego jego elementu, przyjmując, że ustalona wysokość wynagrodzenia była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego i z tego względu nieważna z mocy art. 58 § 2 k.c.

Uprawnienia organu
Kompetencje kontrolne ZUS wynikają wprost z art. 86 ust. 2 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. DzU z 2022 r., poz. 1009 ze zm.). Przepis ten przewiduje, że organ rentowy jest upoważniony do kontroli wykonywania zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń przez płatników składek. Ta kontrola obejmuje m.in. zgłoszenie do ubezpieczenia. Natomiast istnienie stosunku ubezpieczenia można wywodzić jedynie z ważnej umowy o pracę. Ta z kolei musi być analizowana przez pryzmat przepisów kodeksu cywilnego, do których odpowiedniego stosowania odsyła art. 300 k.p.

Przykład

Firma handlowa zatrudniała od pięciu lat panią Ewę jako sprzedawczynię, płacąc jej wynagrodzenie minimalne. Ponieważ w okresie zimowym nie było pracy, rozwiązała z nią umowę o pracę. Po dwóch miesiącach pani Ewa postanowiła wrócić do pracy. Strony umówiły się, że będzie wykonywała tę samą pracę, co wcześniej, ale za kwotę 8200 zł. Po kilku dniach pracy kobieta poszła na zwolnienie lekarskie w związku z komplikacjami w przebiegu ciąży. Z tego zwolnienia korzystała do dnia porodu. Nie zatrudniono nikogo na jej miejsce. ZUS, po przeprowadzeniu kontroli w tej firmie, wydał decyzję określającą wysokość podstawy wymiaru składek odnośnie pani Ewy w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Uznał, że ustalenie tak wysokiego wynagrodzenia było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Firma złożyła odwołanie od tej decyzji do sądu. Sąd jednak oddalił odwołanie, uznając, że decyzja ZUS była prawidłowa.

Można się odwołać
Od decyzji ZUS kwestionującej wysokość wynagrodzenia pracownika możliwe jest złożenie odwołania do właściwego sądu okręgowego w ciągu miesiąca od otrzymania decyzji. Może to zrobić zarówno pracownik, jak też pracodawca – płatnik składek. W toku postępowania przed sądem mogą oni próbować podważać zaskarżoną decyzję ZUS i przekonywać sąd, że wysokość wynagrodzenia była uzasadniona np. wykształceniem i kwalifikacjami pracownika lub zakresem jego obowiązków i odpowiedzialności. Można to wykazywać za pomocą wszelkich środków dowodowych, tj. zeznań świadków i dokumentów uzasadniających wysokość płacy pracownika.

Zdaniem autora
Ryszard Sadlik

sędzia Sądu Okręgowego w Kielcach

Pracodawcy niekiedy podważają możliwość kontrolowania przez ZUS wysokości wynagrodzenia ich pracowników. Jednak dopuszczalność takiej kontroli jest już ugruntowana w orzecznictwie sądowym. Umowa o pracę wywołuje bowiem skutki nie tylko dotyczące wzajemnych relacji między pracownikiem i pracodawcą, ale także dalsze, pośrednie, w tym w zakresie ubezpieczeń społecznych. W szczególności od wysokości ustalonego wynagrodzenia zależy wysokość świadczeń wypłacanych z ubezpieczenia chorobowego, takich jak zasiłek chorobowy lub macierzyński.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484658-ZUS-moze-podwazyc-wysokosc-wynagrodzenia.html#.Y4c1IuzMJz9

 2. Fiskus próbuje rozszerzać zakres opodatkowania estońskim CIT

28 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Mariusz Stefaniak Agnieszka Szczotkowska

Choć ustawodawca wprowadził do przepisów definicję legalną dochodu z tytułu ukrytych zysków, podatnicy mają w tym zakresie wiele wątpliwości, a stanowisko dyrektora KIS prezentowane w interpretacjach jest niejednolite.

Wybór modelu opodatkowania w postaci ryczałtu od dochodów spółek (tzw. estoński CIT) oznacza dla podatnika zmianę zasad opodatkowania. Zgodnie z głównym założeniem tego modelu, przedmiotem opodatkowania jest efektywna dystrybucja zysku ze spółki kapitałowej do jej udziałowca (akcjonariusza, wspólnika), przy czym przepisy nie ograniczają się wyłącznie do opodatkowania środków dystrybuowanych w formie wypłaty zysku, ale nakazują opodatkowywać również inne formy dystrybucji środków. Zasadniczo zatem, tak długo jak wspólnicy nie wypłacają zysku (w jakiejkolwiek formie), nie wystąpi także opodatkowanie.

Ustawodawca przewidział jednak pewne kategorie świadczeń określonych w ustawie o CIT jako dochody z tytułu ukrytych zysków – których beneficjentem jest udziałowiec (lub podmioty z nim powiązane), które powodują wystąpienie obowiązku podatkowego po stronie spółki korzystającej z opodatkowania estońskim CIT.

Otwarty katalog
Definicja legalna ukrytych zysków jest zawarta w art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT. Zgodnie z tym przepisem „przez ukryte zyski rozumie się świadczenia pieniężne, niepieniężne, odpłatne, nieodpłatne lub częściowo odpłatne, wykonane w związku z prawem do udziału w zysku, inne niż podzielony zysk, których beneficjentem, bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec, akcjonariusz albo wspólnik lub podmiot powiązany bezpośrednio lub pośrednio z podatnikiem lub z tym udziałowcem, akcjonariuszem albo wspólnikiem”. W dalszej części przepisu wskazane zostały przykładowe zdarzenia, które z perspektywy opodatkowania ryczałtem stanowią wypłatę ukrytego zysku.

Jako kategorie takich dochodów wskazane zostały np. nadwyżka wartości rynkowej transakcji ponad ustaloną cenę tej transakcji czy pożyczka udzielona przez spółkę udziałowcowi. Wyliczenie zawarte w przywołanym przepisie stanowi katalog otwarty. Przy określaniu czy w myśl przytoczonej powyżej definicji legalnej dana transakcja będzie się wiązać z wystąpieniem po stronie spółki dochodu z tytułu ukrytych zysków, konieczne jest zatem każdorazowo przeanalizowanie czy łącznie występują następujące przesłanki:

1) występuje świadczenie;

2) świadczenie wykonywane jest w związku z prawem do udziału w zysku i jest świadczeniem innym niż zysk;

3) beneficjentem świadczenia bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec/ akcjonariusz/ wspólnik lub podmiot powiązany bezpośrednio z tym podmiotem.

Choć ustawodawca wprowadził do przepisów ustawy o CIT definicję legalną dochodu z tytułu ukrytych zysków, praktyka pokazuje, że ocena konsekwencji czy dochód z tytułu ukrytych zysków faktycznie wystąpi jest przedmiotem wątpliwości podatników, a stanowisko organów podatkowych prezentowane w wydawanych interpretacjach podatkowych nie jest w tym zakresie jednolite.

Najem od podmiotu powiązanego
Kategorią transakcji, której konsekwencje zawarcia są dla podatników problematyczne do określenia, jest najem od podmiotu powiązanego aktywów niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

W jednej z takich spraw podatnik, planując przejście na opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek, wystąpił do dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej m.in. z pytaniem, czy wynagrodzenie uzyskane przez wspólników spółki kapitałowej tytułem czynszu za najem nieruchomości niezbędnej do prowadzenia przez spółkę działalności gospodarczej, będzie dla spółki dochodem z tytułu ukrytych zysków. Podatnik wskazał, że prowadzi działalność w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, a w przyszłości planuje przekształcenie formy prowadzonej działalności w spółkę kapitałową (spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością) i wybór opodatkowania estońskim CIT. Dalej podatnik wskazał, że z dniem przekształcenia stanie się jedynym wspólnikiem spółki z o.o., a w przyszłości do spółki mogą dołączyć jako wspólnicy również jego dzieci (Wspólnicy 2).

W związku z prowadzoną działalnością spółka wynajmować będzie od Wspólników 2 nieruchomości, które historycznie należały do podatnika i były przez niego wykorzystywane w toku prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej. Nieruchomości, w ramach działań sukcesyjnych, zostały przekazane Wspólnikom 2 w darowiźnie i od dłuższego czasu są przez nich wykorzystywane w bieżącej działalności, prowadzonej w formie jednoosobowych działalności gospodarczych, których przedmiotem jest najem nieruchomości. Podatnik podkreślił, że nieruchomości będą wynajmowane przez spółkę za wynagrodzeniem ustalonym na warunkach rynkowych, a udostępnienie spółce tych nieruchomości nie stanowi formy jej dokapitalizowania. Ponadto spółka będzie korzystać na podstawie umowy najmu również z nieruchomości udostępnianych przez podmioty niepowiązane.

Przedmiotem zapytania interpretacyjnego na tle tak zaprezentowanego zdarzenia przyszłego było ustalenie czy zapłata przez spółkę czynszu na rzecz udziałowców będzie dochodem z tytułu ukrytych zysków w rozumieniu art. 28m ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT.

W uzasadnieniu własnego stanowiska podatnik wskazał, że w jego ocenie przesłanki do uznania takiej wypłaty za ukryty zysk nie wystąpią, więc po stronie spółki nie powstanie dochód podlegający opodatkowaniu. Organ nie zgodził się jednak ze stanowiskiem podatnika (interpretacja z 5 października 2022 r., 0111-KDIB1-3.4010.215.2022.4.MBD). Wskazał, że ocena czy dane świadczenie stanowi ukryty zysk jest uzależniona nie tylko od weryfikacji czy cena transakcji zawartej między podmiotami powiązanymi ustalona została na warunkach rynkowych, ale także od analizy czy do zawarcia danej transakcji w ogóle by doszło, gdyby nie fakt, że jej stronami są podmioty powiązane.

Organ podkreślił, że w relacji spółka – wspólnik istotne jest również to, czy wspólnik zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne dla prowadzonej działalności gospodarczej i czy ewentualny niedobór tych aktywów nie jest przyczyną działań polegających na dokapitalizowaniu spółki w formie innej niż wkłady (np. w formie pożyczki czy udostępniania nieruchomości).

Rozszerzająca wykładnia organu
Ocena zdarzenia przedstawionego przez podatnika z perspektywy przepisów regulujących powstanie dochodu z tytułu ukrytych zysków, została dokonana przez organ z pominięciem istotnych okoliczności faktycznych przedstawionych przez podatnika. Ponadto, zaprezentowana przez organ interpretacja stanowi przejaw wykładni rozszerzającej.

Intencją ustawodawcy nie było opodatkowanie w ramach ryczałtu od dochodów spółek wszystkich transakcji zawieranych przez spółkę-podatnika z podmiotami powiązanymi, a tylko takich transakcji, których zawarcie skorelowane jest z prawem do udziału w zysku. Świadczy o tym nie tylko brzmienie przepisu art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT, który nakazuje każdorazowo weryfikować czy świadczenie wykonywane jest w związku z prawem do udziału w zysku, ale także treść wydanych objaśnień MF (Przewodnik do ryczałtu od dochodów spółek), w których wskazane zostało, że „jeśli okoliczności faktyczne i prawne należycie uzasadniają zasadność zawarcia transakcji pomiędzy podatnikiem a podmiotem powiązanym z perspektywy ekonomicznej lub prawnej, to taka transakcja nie powinna być kwalifikowana jako ukryta wypłata zysku. Innymi słowy, jeśli można wykazać, że powiązania pomiędzy stronami danej transakcji nie miały istotnego wpływu na fakt jej zawarcia lub jej warunki (taką transakcję na takich warunkach zawarłyby również podmioty niepowiązane) – to wartość takiej transakcji nie powinna być kwalifikowana jako ukryta wypłata zysku”.

Na gruncie analizowanego zdarzenia przyszłego istotne jest, że wynagrodzenie z tytułu najmu wypłacane będzie wspólnikowi spółki. Bezdyskusyjnie zatem dojdzie do wykonania świadczenia, którego beneficjentem bezpośrednio będzie udziałowiec. Aby spełnione zostały wszystkie przesłanki określone w definicji legalnej dochodu z tytułu ukrytych zysków, należy jednak przeanalizować również czy czynsz wypłacany wspólnikowi może zostać uznany za świadczenie wykonywane w związku z prawem do udziału w zysku.

Z perspektywy potrzeb spółki zawarcie umowy najmu nieruchomości było konieczne. Spółka w swoich aktywach nie posiadała nieruchomości, które mogłaby wykorzystać do prowadzenia działalności gospodarczej, a które do prowadzenia tej działalności były niezbędne. Gdyby zatem najem nieruchomości nie był możliwy od podmiotów powiązanych, spółka – w celu prowadzenia działalności gospodarczej – musiałaby zawrzeć analogiczną umowę z podmiotem niepowiązanym, a uiszczany czynsz efektywnie pomniejszyłby generowane przez spółkę zyski. Bez wykonania świadczenia w postaci zapłaty czynszu na rzecz udziałowca i tak nie doszłoby więc do osiągnięcia przez tego udziałowca korzyści, która zostałaby zrealizowana w postaci dywidendy. Wysokość wypracowanego zysku zostałaby bowiem obniżona o kwotę czynszu zapłaconego podmiotowi trzeciemu.

Aktywa niekoniecznie na własność
Odnosząc się do argumentu podnoszonego przez organ w uzasadnieniu, zgodnie z którym podatnik powinien wyposażyć spółkę w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności, należy podkreślić, że organ nie jest uprawniony do oceny w jakie składniki majątku wspólnik powinien wyposażyć spółkę. Minimalne wymagania co do wkładów na kapitał zakładowy zostały określone przez ustawodawcę w odrębnych przepisach – zgodnie z art. 154 kodeksu spółek handlowych w przypadku spółki z o.o. ustawodawca zastrzegł, że kapitał zakładowy powinien wynosić co najmniej 5 tys. złotych. Inne wymagania przewidziane zostały dla spółki komandytowo – akcyjnej (25 tys.), a jeszcze inne dla spółki akcyjnej (100 tys.). Żaden z przepisów k.s.h. nie zobowiązuje wspólników, do wniesienia do spółki wkładów w postaci określonych aktywów, więc nie ma podstaw do wprowadzenia takiego warunku przez organy podatkowe.

Analizując konsekwencje podatkowe zdarzenia przedstawionego przez podatnika, organ dokonał oceny biznesowych decyzji podatnika z pominięciem warunków panujących na rynku. W ocenie autorów w analizowanym zdarzeniu przyszłym wspólnicy zadbali o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej, właśnie poprzez zawarcie umowy najmu, na podstawie której spółka była uprawniona do korzystania z nieruchomości niezbędnej do prowadzenia działalności gospodarczej. W rzeczywistości gospodarczej wykorzystywanie aktywów niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej następuje na podstawie różnych instytucji prawnych. Przykładowo podmiot prowadzący działalność gospodarczą może korzystać z nieruchomości na podstawie prawa własności, stosunku najmu czy prawa użytkowania wieczystego. Żaden przepis – czy to zawarty w regulacjach prawnych, czy podatkowych – nie obliguje wspólników do zapewnienia danemu podmiotowi prawa własności danego aktywa.

Skoro zatem analiza opisanego we wniosku zdarzenia przyszłego prowadzi do wniosku, że:

1) zawarcie transakcji, na podstawie której spółka będzie mogła korzystać z nieruchomości, jest niezbędne do prowadzenia przez nią działalności gospodarczej;

2) warunki transakcji zostały określone przez strony na warunkach rynkowych;

3) spółka korzysta także z nieruchomości udostępnianych na podstawie umowy najmu przez podmioty niepowiązane,

– w ocenie autorów przesłanki do uznania, że czynsz wypłacany udziałowcowi będzie stanowić dla spółki dochód z tytułu ukrytych zysków nie zostały spełnione.

Dodatkowo, przedstawiając swoje stanowisko organ zignorował istotny element stanu faktycznego. Podatnik wyjaśnił bowiem, że jego dzieci prowadzą działalność związaną z najmem nieruchomości, a motywem przekazania dzieciom nieruchomości należących uprzednio do majątku podatnika były względy sukcesyjne. Pomijając te fakty organ uznał, że wspólnik celowo nie wyposażył spółki w majątek niezbędny jej do prowadzenia działalności gospodarczej, po to, żeby pod pozorem innej czynności wypłacać z niej ekwiwalent dywidendy.

Związek z prawem do udziału w zysku
Co istotne, w komentowanej interpretacji z 5 października br. organ nie wykazał związku zawarcia umowy najmu z podmiotem powiązanym z prawem do udziału w zysku. Wskazanie, że wspólnik powinien wyposażyć spółkę w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej, a w ocenie organu tego nie zrobił, nie wydaje się wystarczające do uznania, że związek taki występuje, a konsekwencją zdarzenia jest powstanie dochodu z tytułu ukrytych zysków. Przy ocenie czy dana transakcja będzie powodować powstanie dochodu z tytułu ukrytego zysku, kluczowe jest rozstrzygnięcie jak należy rozumieć, że świadczenie wykonywane jest „w związku z prawem do udziału w zysku”. Ustawodawca nie wskazał wprost co należy rozumieć pod tym pojęciem. Można jedynie domniemywać, że jego intencją było opodatkowanie tych świadczeń, które spółka (podatnik) wykonuje w wyniku dominującego wpływu na jej działania określonych osób (Stefaniak M., Wądołek M., Sposób opodatkowania – przedmiot i podstawa opodatkowania ryczałtem (dystrybucja zysków, inne kategorie dochodów) w: Guzek M. i in., Estoński CIT w praktyce, wydanie elektroniczne. Oceniając konsekwencje zdarzenia przedstawionego przez podatnika w komentowanej sprawie organ założył, że transakcja najmu nieruchomości została zawarta właśnie w wyniku wywierania przez wspólnika dominującego wpływu. W ocenie autorów, nawet przy założeniu, że tak właśnie należy interpretować przepis zawarty w art. 28 ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT, nie można zignorować faktu, że organ ocenia konsekwencje działania wspólnika z perspektywy momentu, w którym podatnik (spółka) jeszcze nie istniał. Decyzja o przekazaniu nieruchomości w związku z działaniami sukcesyjnymi została podjęta przez wspólnika jeszcze przed utworzeniem podatnika. Spółka od początku istnienia nie miała w swoim majątku nieruchomości, a jej wykorzystywanie było niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej. Wydaje się, że stanowisko organu jest przejawem kwestionowania racjonalności działań gospodarczych podejmowanych przez podatnika, do czego organ wydający indywidualną interpretację podatkową nie jest uprawniony.

Mariusz Stefaniak jest doradcą podatkowym,

partner associate w Deloitte

Agnieszka Szczotkowska jest doradcą podatkowym, menedżerem w Deloitte

Podstawa prawna:

∑ art. 28c – art. 28t ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2021 r., poz. 1800 ze zm.)

ZDANIEM DYREKTORA KIS

Są interpretacje korzystne dla podatników

Choć tożsame stanowisko organów podatkowych, jak to zawarte w interpretacji analizowanej w artykule często prezentowane jest przez organy (np. interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 7 czerwca 2022 r., 0111-KDIB1-1.4010.187.2022.1.BS), to w obrocie prawnym istnieją też stanowiska korzystne dla podatników. Przykładowo, w przypadku transakcji polegającej na zapłacie wynagrodzenia za najem maszyn niezbędnych do prowadzenia działalności, organ potwierdził stanowisko podatnika, wskazując, że wynagrodzenie uzyskiwane przez udziałowca nie będzie generować po stronie spółki dochodu z tytułu ukrytego zysku (interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 12 sierpnia 2022 r., 0111-KDIB1-2.4010.194.2022.3.AK). ∑

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484870-Fiskus-probuje-rozszerzac-zakres-opodatkowania-estonskim-CIT.html#.Y4c1j-zMJz8

 3. Kiedy cesja wierzytelności nie podlega VAT

28 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Zuzanna Celmer

Różnica między ceną zakupu wierzytelności a jej wartością nominalną nie może być uznana za wynagrodzenie za transakcję nabycia tzw. trudnej wierzytelności. Nabycie nie jest więc w takim przypadku odpłatnym świadczeniem usług.

Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 23 września 2022 r. (VIII SA/Wa 357/22).

Spółka z o.o. prowadzi działalność, której głównym przedmiotem są usługi związane z oceną ryzyka, szacowaniem strat oraz dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych. Na podstawie umowy cesji wierzytelności nabywa od poszkodowanych ich wierzytelności z tytułu szkód rzeczowych, które później dochodzone są od towarzystw ubezpieczeniowych. Umowa między podatnikiem a poszkodowanym nie zobowiązuje spółki do żadnych innych czynności na rzecz poszkodowanego niż zapłata ustalonej ceny, która odzwierciedla ekonomiczną wartość wierzytelności. Spółce nie przysługuje jakiekolwiek wynagrodzenie od cedenta.

Podatnik spytał czy transakcja przelewu (cesji) wierzytelności pieniężnej na jego rzecz (cesjonariusza) na podstawie umowy nabycia od zbywcy (cedenta), który jest pierwotnym wierzycielem lub też od innej osoby uprawnionej do rozporządzenia tą wierzytelnością, podlega opodatkowaniu VAT. Zdaniem spółki ww. transakcja nie podlega opodatkowaniu, gdyż nie występuje tutaj element odpłatności oraz przedmiotowa czynność nie wyczerpuje definicji „odpłatnego świadczenia usług na terytorium kraju”. Organ podatkowy w interpretacji z 8 lutego 2022 r. wskazał, że nabycie przez spółkę wierzytelności jest odpłatnym świadczeniem usług, a tym samym podlega opodatkowaniu VAT. Odpłatność, zdaniem organu, wynika z tego, że różnica między ostateczną wartością zakupionej wierzytelności a jej wartością nominalną stanowi dla podatnika wynagrodzenie z tytułu świadczenia usług. Podatnik nie zgodził się z tym stanowiskiem i wniósł skargę do WSA w Warszawie.

WSA uchylił zaskarżoną interpretację indywidualną. Sąd wskazał, że aby czynność podlegała opodatkowaniu VAT, musi być dwóch kontrahentów, usługa i jej odpłatność. Umowa zawarta między stronami w przedmiotowej sprawie nie stanowi o istnieniu wynagrodzenia. Nie ma zatem żadnych podstaw, aby stwierdzić, że tym wynagrodzeniem jest sama różnica między ceną zakupu wierzytelności a ich wartością nominalną. W związku z tym transakcja przelewu wierzytelności (cesji) w niniejszym stanie faktycznym nie jest czynnością podlegającą opodatkowa- niu VAT.

Autorka jest współpracowniczką zespołu zarządzania wiedzą podatkową firmy Deloitte

Komentarz eksperta:

Bartłomiej Hadrian

doradca podatkowy, ACCA, menedżer w dziale prawnopodatkowym Deloitte

W ogólnym ujęciu sprzedaż wierzytelności może być traktowana dla potrzeb VAT jako transakcja:

∑ podlegająca zwolnieniu z VAT,

∑ opodatkowana VAT wg stawki 23 proc.,

∑ niepodlegająca VAT.

W pewnym uproszczeniu, sprzedaż (cesja) wierzytelności powinna podlegać zwolnieniu z VAT wtedy, gdy jej zasadniczym celem jest finansowanie / refinansowanie zbywcy lub realizacja usługi związanej z obsługą długu. W praktyce powinno się wówczas przyjąć, że nabywający wierzytelności świadczy usługę polegającą na zapewnieniu zbywcy finansowania i płynności lub obsługi w zakresie długów w zamian za wynagrodzenie (w formie dyskonta) i transakcja taka – jako usługa finansowa – powinna być zwolniona z VAT.

Sprzedaż wierzytelności może podlegać opodatkowaniu VAT, gdy jest uznawana za czynności ściągania długów. Dzieje się tak w przypadku uznania, że zasadniczym celem i efektem transakcji jest uwolnienie sprzedawcy od wykonywania czynności związanych ze ściąganiem długu i przejęcie ryzyka jego nieściągnięcia przez podmiot nabywający. Różnica pomiędzy wartością nominalną zbywanych wierzytelności a ceną sprzedaży jest wtedy uznawana za opodatkowane VAT wynagrodzenie nabywcy za ww. usługę.

Transakcje sprzedaży wierzytelności mogą również nie podlegać VAT i komentowany wyrok WSA dotyczy właśnie takiej kwalifikacji. Kluczowe warunki, jakie muszą być wówczas spełnione, przedstawił TSUE w wyroku z 27 października 2011 r. (C-93/10). Zgodnie z sentencją wyroku: „(…) podmiot, który na własne ryzyko nabywa trudne wierzytelności po cenie niższej od ich wartości nominalnej, nie świadczy odpłatnie usługi (…) i nie dokonuje tym samym czynności z zakresu działalności gospodarczej (…), jeżeli różnica między wartością nominalną tych wierzytelności a ceną ich sprzedaży odzwierciedla rzeczywistą ekonomiczną wartość owych wierzytelności w chwili sprzedaży”. Brak wynagrodzenia za świadczenie, a więc brak podstawy opodatkowania, wyklucza możliwość uznania, że w tego typu transakcjach dochodzi do odpłatnego świadczenia usług przez nabywcę wierzytelności. Takie transakcje, jako niepodlegające VAT, są wówczas opodatkowane podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Opisane podejście jest akceptowane przez polskie sądy administracyjne (por. m.in. wyrok NSA wydany w składzie siedmiu sędziów z 19 marca 2012 r., I FPS 5/11).

Komentowana sprawa dotyczyła nabywania wierzytelności wymagalnych, spornych jedynie co do wysokości i nieprzedawnionych. Wnioskodawca nie zobowiązywał się do ściągnięcia długu w zamian za wynagrodzenie, lecz nabywał je we własnym imieniu i na własne ryzyko, bez możliwości cesji zwrotnej, a pomiędzy nabywcą i zbywcą nie istniały inne stosunki prawne poza cesją za wynagrodzeniem. Różnica pomiędzy wartością nominalną wierzytelności a ceną ich nabycia od wierzyciela odzwierciedlała rzeczywistą ekonomiczną wartość tych wierzytelności w chwili ich nabycia przez wnioskodawcę. Zdaniem wnioskodawcy, były to tzw. wierzytelności trudne, ponieważ nie można było z całą pewnością stwierdzić, że zostaną one spłacone w ogóle lub w jakiej wysokości, a w chwili cesji znana była jedynie orientacyjna (przybliżona) wysokość należności, zaś wnioskodawca sam podejmował dodatkowe działania w celu ich odzyskania.

Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, WSA – moim zdaniem słusznie – zanegował rozstrzygnięcie, zgodnie z którym ww. wierzytelności nie są trudnymi oraz że opisaną cesję należy traktować jako odpłatną usługę wnioskodawcy. Jeżeli nie można zidentyfikować bezpośredniego wynagrodzenia za świadczenia nabywcy wierzytelności na rzecz zbywcy (których nie było w sprawie), to wówczas nie sposób mówić o świadczeniu odpłatnej usługi. Wynagrodzeniem nie jest różnica między wartością nominalną wierzytelności a ceną sprzedaży, która pojawiła się w ramach ww. transakcji z uwagi na spór co do kwoty wierzytelności (tj. ich wartość ekonomiczna była/mogła być niższa niż wartość nominalna). Stanowisko WSA wpisuje się w utrwalone rozumienie „odpłatności” usługi dla celów VAT i jest zgodne z tezami wyroku TSUE w sprawie GFKL Financial Services AG (C-93/10).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484868-Kiedy-cesja-wierzytelnosci-nie-podlega-VAT.html#.Y4c2auzMJz9

 4. Sam zwrot to nie zysk w CIT

30 listopada 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Firma kurierska, która szybko płaci swoim klientom za szkody w nadanych przez nich przesyłkach, a potem odzyskuje pieniądze od ubezpieczyciela, nie ma przychodu.

We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną fiskusa, który dopatrzył się przychodu w należnościach wypłacanych spółce przez ubezpieczyciela.

Sprawa dotyczyła spółki zajmującej się przewozem przesyłek będących własnością klientów. We wniosku o interpretację wskazała, że przy świadczeniu usług zdarzają się przypadki szkód w powierzonych towarach. W takich sytuacjach zgodnie z przepisami prawa dokonuje wypłat odszkodowań na rzecz klientów. Firma tłumaczyła, że jeśli reklamacja zostanie potwierdzona odpowiednimi procedurami, to wypłaca odszkodowania z własnej kieszeni. A następnie ubezpieczyciel zobowiązany jest wypłacić jej należną kwotę w umówionym terminie. Uważała co prawda, że nie ma prawa do zaliczenia wypłaconych odszkodowań do kosztów, ale otrzymane od ubezpieczyciela zwroty nie powinny być jej przychodem podlegającym opodatkowaniu CIT.

Fiskus skwapliwie potwierdził brak prawa do kosztów, ale z CIT od przychodu rezygnować nie zamierzał. Jego zdaniem spółka, otrzymując od ubezpieczyciela kwoty odpowiadające odszkodowaniom wypłaconym klientom, niewątpliwie uzyskuje przysporzenie stanowiące przychód, który nie będzie korzystał z wyłączenia z art. 12 ust. 4 pkt 6a ustawy o CIT.

Spółka zaskarżyła tę część interpretacji i wygrała. Na stanowisku fiskusa suchej nitki nie zostawił najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Zgodził się ze spółką, że zwrot odszkodowania przez ubezpieczyciela dotyczy bezpośrednio konkretnej szkody w powierzonych jej towarach w ramach świadczonych przez nią usług transportowych. Dlatego nie stanowi zwrotu wpłaconych składek.

Tak samo uznał NSA. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że w spornym przypadku kolejność zdarzeń, tj. wypłat, nie ma znaczenia. Jak zauważył sędzia NSA Antoni Hanusz, spółka szybko i bezproblemowo wypłaca klientom odszkodowania z tytułu niewłaściwej jakości z usługi. A skoro nie ma sporu, że ten wydatek nie jest kosztem uzyskania przychodów, to trudno sobie wyobrazić, że przychodem podatkowym są środki uzyskane od ubezpieczyciela.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 726/20

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485232-Sam-zwrot-to-nie-zysk-w-CIT.html#.Y4c2s-zMJz8

 5. Fiskus chce znać udziały w spadku

30 listopada 2022 | Prawo co dnia | Przemysław Wojtasik

Najbliższa rodzina nie zapłaci podatku od otrzymanego po zmarłym majątku. Pod warunkiem zgłoszenia go do urzędu.

W zgłoszeniu SD-Z2 trzeba wpisać wszystko, co dostaliśmy w spadku. Zarówno środki z rachunku bankowego, jak i jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym oraz papiery wartościowe, np. certyfikaty inwestycyjne – wskazuje Krajowa Informacja Skarbowa. Dzięki temu unikniemy podatku.

Zwolnienie dla bliskich
Chodzi o ulgę dla najbliższej rodziny. Przysługuje małżonkowi, zstępnym (dzieci, wnuki), wstępnym (rodzice, dziadkowie), pasierbowi, rodzeństwu, ojczymowi i macosze. Są zwolnieni z podatku, jeśli zgłoszą nabyty spadek (na formularzu SD-Z2) w urzędzie skarbowym.

Nie trzeba tego robić, gdy jego wartość (po zsumowaniu z nabytym w ciągu pięciu lat majątkiem) nie przekracza 10 434 zł (przed 13 października 2022 r. było to 9637 zł).

W zgłoszeniu wpisujemy dane dotyczące nabytych w spadku rzeczy lub praw majątkowych (część G). Na przykład kwoty z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego wykazujemy w wierszu 7 „środki pieniężne”. Na jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym otwartym przeznaczony jest wiersz 8. Papiery wartościowe, w tym certyfikaty inwestycyjne, wpisujemy w kolejnych wierszach już na następnej stronie, przykładowo w wierszu 9 – tłumaczy Krajowa Informacja Skarbowa.

W zgłoszeniu trzeba też wykazać „wielkość nabywanego udziału w rzeczy lub w prawie majątkowym”. Nie ma problemu, gdy spadkobierca jest jeden. Sytuacja się komplikuje, gdy dziedziczy więcej osób, a na dodatek spadkodawca miał wspólność majątkową z małżonkiem.

Załóżmy, że po zmarłej kobiecie dziedziczy po połowie mąż i córka. Małżonkowie mieli wspólność majątkową. Zmarła posiadała jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Są one dzielone w następujący sposób:

– mąż otrzymuje połowę ze wspólności majątkowej (nie wchodzi do spadku),

– mąż i córka dostają drugą połowę w spadku.

Co wpisać w zgłoszeniu SD-Z2 w pozycji 84 „Wielkość nabywanego udziału”? „Dokonując zgłoszenia nabycia spadku na druku SD-Z2, należy wymienić w nim wszystkie składniki majątku nabyte tytułem dziedziczenia, podając wielkość nabywanego udziału (w ułamku zwykłym) w nabytej rzeczy lub prawie majątkowym. Czyli wyliczony, końcowy, ostateczny udział w rzeczy lub prawie majątkowym będący przedmiotem spadku przypadający na danego spadkobiercę w wyniku spadkobrania” – wyjaśnia Krajowa Informacja Skarbowa. I odnosząc się do podanego przykładu, wskazuje: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym (wiersz 8, pozycja 83), to w kolumnie „b” dotyczącej wielkości nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym w pozycji 84 każdy ze spadkobierców wpisuje 1/4”.

Podobnie jest z certyfikatami inwestycyjnymi. Ustosunkowując się do naszego przykładu, Krajowa Informacja Skarbowa tłumaczy: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są certyfikaty inwestycyjne (wiersz 9 ), to w kolumnie »b« dotyczącej wielkości ostatecznego nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym każdy ze spadkobierców wpisuje 1/4”.

Inaczej będzie natomiast przy środkach pieniężnych. W odpowiedzi Krajowej Informacji Skarbowej dotyczącej podanego przykładu czytamy: „Jeżeli przedmiotem dziedziczenia są środki pieniężne (wiersz 7, pozycja 79), to w kolumnie »b« dotyczącej wielkości nabywanego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym w pozycji 80 każdy ze spadkobierców wpisuje 1/1”.

Pół roku na SD-Z2
Zgłoszenie SD-Z2 musimy złożyć w ciągu sześciu miesięcy od powstania obowiązku podatkowego. Czyli od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku, dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.

Trzeba pamiętać o tym terminie, jego przekroczenie powoduje utratę zwolnienia – przestrzega KIS.

korekta deklaracji

Pomyliłeś się, możesz poprawić

Spadkobierca może skorygować zgłoszenie do urzędu. Nie pozbawia go to podatkowej ulgi. Tak wynika z niedawnej interpretacji skarbówki. Wystąpiła o nią kobieta, która dziedziczy po ojcu. Wysłała w terminie zgłoszenie SD-Z2. Później stwierdziła jednak, że nieprawidłowo podała informacje o dziedziczonej nieruchomości, m.in. o wielkości udziału. Czy może złożyć korektę zgłoszenia? Czy nie spowoduje to utraty prawa do zwolnienia z podatku?

Fiskus przypomniał, że na korektę deklaracji pozwala art. 81 ordynacji podatkowej. Ma ona na celu poprawienie błędu, który został w niej popełniony. Skarbówka przyznała, że korekta może dotyczyć także błędnych informacji w zgłoszeniu SD-Z2. Na przykład o wielkości nabytego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym, miejscu ich położenia lub wartości rynkowej. „Korekta dotycząca wielkości i wartości nabytych w spadku przedmiotów pozostanie bez wpływu na Pani prawo do skorzystania ze zwolnienia, o którym mowa w art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn” – podsumował fiskus (interpretacja nr 0111-KDIB2-3.4015.127.2022.1.MD).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1485237-Fiskus-chce-znac-udzialy-w-spadku.html#.Y4c24OzMJz8

 

PZP | Prasówka | 30 listopada 2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

Po zawarciu umowy firma traci prawo do skargi

Sławomir Wikariak | dzisiaj, 08:07

Firma, która ostatecznie wygrała przetarg, traci podstawy do wnoszenia skargi do sądu. Także wtedy, gdy jej odwołanie poprzedzające skargę dotyczyło postanowień specyfikacji i nie zostało uwzględnione.

Choć rozstrzygnięcie sporu przetargowego przez Krajową Izbę Odwoławczą nie jest ostateczne i stronom przysługuje skarga do sądu, to jednocześnie przepisy pozwalają już na tym etapie zawrzeć umowę o zamówienie publiczne. Jeśli kontrakt podpisano z odwołującą się firmą, to traci ona legitymację do wnoszenia skargi.

Taka sytuacja wydarzyła się w przetargu na dzierżawę kombajnu ścianowego dla Polskiej Grupy Górniczej. Spółka zainteresowana tym zamówieniem zakwestionowała przed KIO postanowienia specyfikacji. Przede wszystkim chodziło o to, że po zakończeniu dzierżawy kombajn może zostać oddany w stanie, który będzie wymagał remontu. Zdaniem wykonawcy powoduje to rażącą nierówność stosunku prawnego. Skład orzekający nie zgodził się z tą argumentacją, uznając, że postanowienia specyfikacji w sposób kompleksowy regulują zasady rozliczeń w przypadku uszkodzenia kombajnu. Przewidziano w niej odszkodowanie za części zgubione lub nadmiernie zużyte, przy czym właściciel kombajnu ma zagwarantowane prawo do uczestniczenia w jego demontażu (wyrok KIO z 30 czerwca 2022 r., sygn. akt KIO 1599/22).

Wykonawca nie zgodził się z tym rozstrzygnięciem i zaskarżył je do Sądu Zamówień Publicznych. Przetarg był jednak kontynuowany. Co więcej, skarżący się wykonawca wystartował w nim i go wygrał. Na dodatek umowa została z nim zawarta przed rozprawą.

W tej sytuacji sąd uznał, że skarga nie może zostać uwzględniona. Przywołał art. 505 ust. 1 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.). Zgodnie z nim środki ochrony prawnej przysługują temu, kto ma lub miał interes w uzyskaniu zamówienia oraz poniósł lub może ponieść szkodę w wyniku naruszenia przez zamawiającego przepisów ustawy. Zdaniem składu orzekającego, zawierając umowę w sprawie zamówienia publicznego, skarżący wspomniany interes utracił. To w jego ręce trafiło bowiem ostatecznie zamówienie.

„Zawierając zatem umowę z zamawiającym interes skarżącego w uzyskaniu zamówienia nie został naruszony, gdyż to skarżący, a nie inny wykonawca uzyskał przedmiotowe zamówienie. Mając zatem na uwadze przesłanki wynikające z art. 505 ust. 1 ustawy p.z.p., tj. zaliczanie się do podmiotów uprawnionych do skorzystania ze środków ochrony prawnej (…), a także – co istotne w niniejszej sprawie – wykazanie przesłanek do wniesienia skargi oraz fakt, że przesłanki te muszą być spełnione łącznie, to brak spełnienia jednej z ww. przesłanek skutkuje oddaleniem skargi. Ewentualne zaistnienie lub nie szkody w tym przypadku nie ma już znaczenia” – podkreślił sąd w uzasadnieniu wyroku.

Mimo tego zastrzeżenia sąd wypowiedział się też co do meritum skargi i uznał ją za bezzasadną. Przede wszystkim uznał, że postanowienia specyfikacji były przejrzyste i jednoznaczne, a wykonawcy na ich podstawie mogli wystarczająco ocenić ryzyko związane z wydzierżawieniem kombajnu i uwzględnić je w cenie ofertowej.

„Zamawiający bowiem w sposób jasny i precyzyjny wskazał zasady rozliczeń w przypadku zwrotu przedmiotu dzierżawy w sytuacji, w której stwierdzony zostanie brak części lub nadmierne zużycie części przy demontażu kombajnu, przez wprowadzenie wynikowego sposobu wypłaty odszkodowania za część zgubioną lub nadmiernie zużytą obejmującego zastosowanie określonej równowartości części wyrażonej procentowo za wskazany okres jej używania, licząc od dnia jej zamontowania” – podkreślił sąd.

Z perspektywy wykonawcy dużo korzystniejsze byłoby wycofanie skargi po zawarciu umowy, a przed rozprawą. Ponieważ spór został rozstrzygnięty, a skarżąca spółka przegrała go, to ją w całości obciążono kosztami. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 28 września 2022 r., sygn. akt XXIII Zs 112/22

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8599120,przetarg-po-zawarciu-umowy-firma-traci-prawo-do-skargi.html

 

Prawo

Zmiana kontraktu FIDIC nie tylko możliwa, ale coraz częściej konieczna

Adriana Gostępska | Data dodania: 23.11.2022

Proces inwestycyjny aktualnie przypomina bardziej rollercoaster niż żmudną i konsekwentną realizację przedmiotu umowy. Nie powinno więc dziwić, że kontrakt zawarty kilka lat temu obecnie może być niedochodowy. To zaś generuje ryzyko odstąpienia od umowy i opuszczenia placu budowy przez wykonawcę, któremu zwyczajnie nie będzie opłacało się dokończyć inwestycji. W takiej sytuacji brak woli zamawiającego do zmiany warunków uprzednio zawartej umowy może doprowadzić nawet do zerwania kontraktu. 

Jeszcze do niedawna największą bolączką rynku budowlanego była pandemia wirusa SARS-CoV-2. Od lutego 2022 roku kolejną jest wojna na terytorium Ukrainy. Jakby tego było mało, do puli problemów dołączyła inflacja. Wszystko to przyczyniło się do gwałtownego wzrostu kosztów realizacji kontraktów oraz doprowadziło do przerwania łańcuchów dostaw.

Warunki Kontraktowe FIDIC – charakter prawny
Stanowią standardowe wzorce umów o roboty budowlane, które określają ramy współpracy uczestników procesu budowlanego, w szczególności podział ryzyk między stronami umowy. Kontrakt budowlany zawarty na bazie Warunków Kontraktowych (WK) FIDIC zasadniczo składa się z trzech części: aktu umowy, warunków ogólnych i warunków szczególnych, które mają pierwszeństwo zastosowania przed warunkami ogólnymi. Mogą być wykorzystywane praktycznie w każdym systemie prawnym na świecie, mają zasięg globalny. W doktrynie i rzecznictwie wielokrotnie wskazywano, że nie mają charakteru normatywnego, stanowią bowiem wzorzec umowy. Pojawia się pytanie czy należy je traktować jako wzorzec umowy sensu stricto czy sensu largo. Ich ostateczna kwalifikacja uzależniona jest od sposobu, w jaki posługują się nimi strony, tj. czyniąc z nich podstawę negocjacji przyszłego konsensu czy też formułując wzorzec umowny, który jedna strona (najczęściej inwestor) przedłoży rynkowi w oczekiwaniu na adherenta. Jeżeli zatem kontrakt ma charakter adhezyzjny, można określać go wzorcem sensu stricto, jeśli nie, wówczas mamy do czynienia ze wzorcem sensu largo. W praktyce często wiąże się to ze środowiskiem, w którym są stosowane – obrót publiczny/obrót prywatny.

Rodzaje Warunków FIDIC – aktualne trendy
Przez lata w Polsce najbardziej znanym wzorcem FIDIC była Czerwona Księga. Aktualnie najczęściej wykorzystywanym wzorcem jest Żółta Księga. Rzadziej spotykana Srebrna Księga używana w projektach EPC/pod klucz, w których większość ryzyka przypisana jest wykonawcy, stosowana jest zazwyczaj w przetargach prowadzonych w trybie dialogu konkurencyjnego, w których zamawiający nie ma jeszcze dostatecznie sprecyzowanej potrzeby zakupowej lub nie jest w stanie oszacować wartości zamówienia. Zasadnicza różnica konstrukcyjna pomiędzy poszczególnymi księgami polega na tym, kto jest stroną odpowiedzialną za przygotowanie projektu i dokumentacji projektowej. Może to być zamawiający – tak jak w Czerwonej Księdze, albo wykonawca – jak w Żółtej i Srebrnej.

Inżynier Kontraktu
Cechą charakterystyczną WK FIDIC jest powoływanie Inżyniera Kontraktu, który działa w imieniu i na rzecz zamawiającego oraz jest jego jest profesjonalnym przedstawicielem. Inżynier Kontraktu to konsultant administrujący kontraktem pod względem formalnym i finansowym. Nie jest stroną umowy, ale ma prawo wydawać polecenia wykonawcy, w tym polecenia zmiany. Może być co prawda osobą fizyczną, ale najczęściej w rolę Inżyniera Kontraktu wcielają się wyspecjalizowane firmy inżynierskie projektowo-doradcze. Z założenia jest niezależnym i bezstronnym ekspertem, który  fachowo i bezstronnie zarządza kontraktem: pilnuje terminów realizacji, wysokiej jakości robót, nadzoruje przestrzegania obowiązującego prawa, dba o należne wykonawcy płatności, zażegnuje spory powstające między stronami. Inżynier Kontraktu, pomimo technicznego brzmienia, to bardziej manager a nie inżynier budownictwa.

Zmiana kontraktu FIDIC na przykładzie Żółtej Księgi
Subklauzula 3.3 Żółtej Księgi WK FIDIC stanowi, że Inżynier Kontraktu może wydawać wykonawcy polecenia konieczne do wykonania robót oraz usunięcia wad. Wykonawca ma obowiązek zastosować się do poleceń wydanych przez Inżyniera lub jego upoważnionego asystenta, przy czym jeżeli polecenie stanowi zmianę, to zastosowanie znajdzie rozdział 13 FIDIC – Zmiany i korekty. Z Subklauzuli 13.1 dowiadujemy się z kolei, że wykonawca wykona i będzie związany każdą zmianą za wyjątkiem trzech przypadków, o których powiadomi on niezwłocznie Inżyniera, tj.:

1. wykonawca nie może w danym czasie uzyskać dostaw, potrzebnych do wykonania zmiany;
2. zmiana obniży bezpieczeństwo czy przydatność robót;
3. zmiana będzie miała wypływ na spełnienie wykazu gwarancji.

Czy jest zatem tak, że Inżynier Kontraktu może jednostronnie zmienić przedmiot kontraktu i wykonawca ma obowiązek zastosować się do takiej zmiany? Czy przewidziane WK FIDIC polecenie zmiany jest zgodne z polskim prawem? Na polskim rynku umowy na bazie WK FIDIC są zazwyczaj zawierane w reżimie zamówień publicznych. Wobec tego, każdorazowa zmiana umowy wymaga zbadania, jaki wpływ na prawo do zmiany przewidziane w Subklauzuli 13 FIDIC mają przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (Pzp).

Zmiana umowy o zamówienie publiczne jest ściśle reglamentowana przez ustawodawcę, ale wbrew powszechnej opinii jej dokonanie nie stanowi naruszenia ustawy Pzp, chyba że zostanie zrealizowana z naruszeniem zasad jej dokonywania przewidzianych w ustawie. Twierdzenie, że raz zawartej umowy o zamówienie publiczne nie można zmienić, stoi w sprzeczności ze specyfiką umów o roboty budowlane, zwłaszcza takich, które dotyczą realizacji długoterminowych i skomplikowanych projektów infrastrukturalnych. Każda zmiana kontraktu zawartego na WK FIDIC i dodatkowo na podstawie Pzp wymaga jednak postępowania według reguł przewidzianych w ustawie. Pzp przewiduje dla umowy o zamówienie publiczne formę pisemną pod rygorem nieważności, chyba że przepisy odrębne wymagają formy szczególnej. W art. 8 ustawy Pzp znajduje się odesłanie do Kodeksu cywilnego. Zgodnie zaś z art. 77 par. 1 Kodeksu cywilnego uzupełnienie lub zmiana umowy wymaga zachowania takiej formy, jaką ustawa lub strony przewidziały w celu jej zawarcia.

Ograniczona możliwość zmiany umowy zawartej na podstawie prawa zamówień publicznych
Zasadą jest, że istotna zmiana umowy zawartej na podstawie Pzp wymaga przeprowadzenia nowego postępowania o zamówienie publiczne. Ustawodawca wskazuje, co oznacza zmiana istotna – zasadniczo mamy z nią do czynienia, gdy prowadzi do zmiany ogólnego charakteru umowy. Ze zmianą ogólnego charakteru umowy będziemy mieć do czynienia w sytuacji zastąpienia przedmiotu zamówienia innym lub w sytuacji zmiany rodzaju zamówienia. Przykładowo zmianą charakteru umowy będzie podpisanie aneksu, którego przedmiotem będą usługi w sytuacji, gdy przedmiot pierwotnej umowy dotyczy wyłącznie robót budowlanych. Innym przykładem może być zmiana umowy zawartej na czas nieokreślony na taką, która będzie miała określony termin wykonania albo zmiana zamówienia publicznego na koncesję.

Przesłanki warunkujące zmianę umowy o zamówienie publiczne
Przepis art. 455 obecnie obowiązującego prawa zamówień publicznych wymienia przypadki, kiedy umowa o zamówienie publiczne będzie mogła zostać zmieniona. Ustawodawca wskazał na następujące przesłanki:

1. niezależnie od wartości, zmiana może zostać wprowadzona, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia, w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, pod warunkiem, że postanowienia te określają rodzaj i zakres zmiany, warunki jej wprowadzenia oraz nie przewidują takiej zmiany, która modyfikowałaby ogólny charakter umowy (art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp);
2. zmiana może dotyczyć zastąpienia dotychczasowego wykonawcy nowym (pod warunkami przewidzianymi w art. 455 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp);
3. zmiana może nastąpić, jeżeli dotyczy realizacji, przez dotychczasowego wykonawcę, dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych, a w przypadku zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa – usług lub robót budowlanych, których nie uwzględniono w zamówieniu podstawowym, o ile stały się one niezbędne i zostały spełnione łącznie warunki wymienione w art. 455 ust. 1 pkt 3 lit. a-c ustawy Pzp;
4. możliwa jest także zmiana umowy, jeżeli konieczność zmiany spowodowana jest okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, o ile zmiana nie modyfikuje ogólnego charakteru umowy a wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekracza 50% wartości pierwotnej umowy (art. 455 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp);
5. dopuszczalne są również zmiany umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia, których łączna wartość jest mniejsza niż progi unijne oraz jest niższa niż 10% wartości pierwotnej umowy, w przypadku zamówień na usługi lub dostawy, albo 15%, w przypadku zamówień na roboty budowlane, a zmiany te nie powodują zmiany ogólnego charakteru umowy (art. 455 ust. 2 ustawy Pzp).

W przypadku braku zmodyfikowania Subklauzuli 13 WK FIDIC, podstawą dokonania zmian kontraktu zawartego w trybie ustawy Pzp może być wskazany przepis art. 455 ustawy Pzp. W przypadku braku wprowadzenia do kontraktu rozbudowanej klauzuli zmiany umowy, na ratunek przychodzą zatem ustawowe przesłanki zmiany, w tym w szczególności niezależna ustawowa podstawa zmiany umowy – tj. wskazany powyżej art. 455 ust. 2 ustawy Pzp. Na podstawie tego przepisu dopuszczalne są wielokrotne zmiany umowy pod warunkiem, że łączna ich wartość nie przekroczy poziomów wskazanych w tym przepisie.

Zmiana kontraktu FIDIC zawartego w reżimie PZP
Jak wynika z powyższych regulacji prawnych, klauzule FIDIC uprawniające Inżyniera Kontraktu do inicjowania zmiany umowy wymuszają dokonanie każdej takiej zmiany z poszanowaniem zasad przewidzianych ustawą Pzp oraz w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Arbitralne polecenie Inżyniera (ustne lub pisemne) nie determinuje koniczności zmiany umowy. Inżynier Kontraktu nie może jednostronnie zmienić kontraktu, pomimo brzmienia Subklauzuli 3.3. Każdorazowo wymagana będzie tutaj pisemna zgoda wykonawcy. W praktyce strony umowy dokonują takiej zmiany w formie pisemnego aneksu do umowy.

Podsumowanie

Uprawnienia kontraktowe Inżyniera Kontraktu do wydawania poleceń zmiany choć szerokie (obecnie dominuje trend zmierzający w kierunku jeszcze większego poszerzenia tych uprawnień), nie niweczą obowiązujących wymogów co do formy zmiany umowy o zamówienie publiczne przewidzianej ustawą Pzp i Kodeksem cywilnym. Strony zawierające umowę opracowaną na bazie WK FIDIC są bowiem związane bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa (ius cogens) zarówno w zakresie norm prywatnoprawnych, jak i publicznoprawnych. Bez zachowania formy pisemnej i aprobaty wykonawcy, polecenie zmiany Inżyniera Kontraktu stanowiące zmianę do umowy o zamówienie publiczne nie wywarłoby skutków prawnych, zaś taka modyfikacja umowy byłaby bezskuteczna i stanowiłaby naruszenie prawa. Pamiętając o powyższych regułach warto modyfikować ogólne warunki, tak by strony umowy nie miały żadnych wątpliwości, jakie zasady rządzą zmianą kontraktu. Brak takiej modyfikacji rodzi często szereg nieporozumień na linii inwestor-wykonawca. Stosowanie WK FIDIC w żaden sposób nie wyłącza ani nie ogranicza regulacji zawartych w ustawie Pzp, Kodeksie cywilnym  i innych normach ius cogens. Klauzule dotyczące zmiany umowy, wprowadzone do aktualnie zawieranych kontraktów na bazie WK FIDIC, powinny uwzględniać obecne realia i uwarunkowania związane z realizacją kontraktów w dobie wojny, powszechnego wzrostu cen i popandemicznej rzeczywistości tak, aby nie blokować możliwości modyfikacji umowy tam, gdzie będzie ona zasadna.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-zmiana-kontraktu-fidic-mozliwa,518322.html

 

Portal ZP

 1. Czy przekroczenie terminu uzupełnienia pełnomocnictwa o minutę da się naprawić?

Agata Hryc-Ląd | Dodano: 30 listopada 2022

Postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego – co podkreśla się w orzecznictwie i doktrynie – jest sformalizowanym procesem, podczas którego wykonawcy muszą stosować się do terminów ściśle określonych również w wezwaniu kierowanym na podstawie art. 128 ust. 1 ustawy Pzp. Termin określony datą i godziną jest terminem precyzyjnym i jego przekroczenie nawet o niecałą minutę może skutkować odrzuceniem oferty. Uchybienie terminowi dotyczy także braku przedłożenia pełnomocnictwa dla pełnomocnika konsorcjum w wyznaczonym czasie. Konsekwencją jest w tym przypadku odrzucenie oferty konsorcjum (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 14 września 2022 r. sygn. akt KIO 2284/22).

Zmiana terminu dla dokonania czynności objętej wezwaniem – jego przedłużenie – wymaga uprzedniego wniosku wykonawcy a następnie zgody zamawiającego na jego wydłużenie przed upływem wyznaczonego terminu. W rozpoznawanym przypadku dokumenty określone wezwaniem powinny zostać uzupełnione w konkretnej dacie do godziny 12.00. Zarówno przepisy Kodeksu cywilnego (art. 111–114), a także art. 8 ustawy Pzp nie pozwalają na taką interpretację, w myśl której następuje wydłużenie spornego terminu ponad godzinę 12:00, jak twierdził zamawiający o 59 sekund, a nawet całą minutę.

W tym przypadku mamy do czynienia z terminem z precyzyjną datą końcową, do której powinna być dokonana czynność. Skoro pełnomocnictwo zostało złożone po wyznaczonym terminie, a mianowicie po godzinie 12.59, to nie może zostać uznane za złożone skutecznie.

https://www.portalzp.pl/nowosci/czy-przekroczenie-terminu-uzupelnienia-pelnomocnictwa-o-minute-da-sie-naprawic-29324.html

 2. Aby stwierdzić zmowę przetargową, konieczne są mocne dowody

Agata Hryc-Ląd | Dodano: 29 listopada 2022

Argumentacja instytucji zamawiającej oparta wyłącznie na:
– sekwencji zdarzeń w postępowaniu, bez doprecyzowania nawet, kiedy doszło do zarzucanej zmowy przetargowej, i sprowadzającej się do przypuszczeń;
– niesprecyzowanym doświadczeniu zamawiającego,

jest niewystarczająca dla przyjęcia, że doszło do zmowy przetargowej. Dla wykonawcy niemożliwe będzie jednoznaczne i niepodważalne wykazanie faktu negatywnego, czyli czegoś, czego nie było (wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 29 sierpnia 2022 r., sygn. akt KIO 2051/22).

Jak słusznie wskazuje się w orzecznictwie Krajowej Izby Odwoławczej: „(…) aby można stwierdzić, że doszło do istnienia zmowy, w okolicznościach danej sprawy należy rozważyć, czy takie wiarygodne przesłanki, wskazujące na zawarcie takiego porozumienia, da się zaobserwować i czy wynikają one z dokumentacji postępowania o udzielenie zamówienia. W przeciwnym razie, jeśli ocena okoliczności danej sprawy oraz zebrany materiał dowodowy nie wskazują na wyraźne symptomy zmowy przetargowej, to zamawiający nie jest uprawniony do podjęcia decyzji o wykluczeniu wykonawcy z postępowania w oparciu o przepis art. 108 ust. 1 pkt 5 ustawy Pzp” (zob. wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 24 czerwca 2022 r., sygn. akt KIO 1529/22).

Sprawdź także:

Zmowa przetargowa – odrzucenie oferty, wykluczenie wykonawcy
Na jak długo zmowa przetargowa wyklucza z postępowań?

https://www.portalzp.pl/nowosci/aby-stwierdzic-zmowe-przetargowa-konieczne-sa-mocne-dowody-29317.html

 

Rzeczpospolita

Państwo stawia ma mikro, małych i średnich przedsiębiorców (MŚP)

Materiał Promocyjny | Publikacja: 25.11.2022 10:52

Zamówienia publiczne mogą być znaczącym wsparciem dla małego i średniego biznesu, szczególnie w czasach spowolnienia gospodarczego. Przyjazne procedury i warunki realizacji umów mają zachęcić MŚP do wejścia w ten obszar rynku. Jego roczna wartość to blisko 200 mld zł. Polityka zakupowa państwa jasno określa, jak ma się to odbywać.

Jednym z trzech priorytetów wdrażanej od tego roku Polityki zakupowej państwa jest rozwój potencjału MŚP. Dokument zawiera szereg rekomendacji dla zamawiających, dzięki którym zamówienia będą jeszcze bardziej atrakcyjne dla MŚP. Przewiduje on również działania ze strony państwa, które mają wspierać udział tych firm w rynku zamówień.

Polityka zakupowa państwa wspiera cele obowiązującego od 2021 r. Prawa zamówień publicznych. Wspierając MŚP sprzyja ona konkurencyjności zamówień. Zawiera również rekomendacje na temat tego, co oraz w jaki sposób administracja rządowa powinna kupować. Szczególny nacisk kładzie na „zielone”, tj. wspierające ekologię, społeczne i innowacyjne zamówienia.

Ponieważ 99,8 proc. polskich przedsiębiorców stanowią MŚP, myśląc o zwiększeniu efektywności i konkurencyjności zamówień, trzeba uatrakcyjnić rynek zamówień publicznych właśnie pod ich kątem.

Chcemy zmienić postrzeganie zamówień, żeby mikro, mali i średni przedsiębiorcy widzieli w nich realne szanse na swój rozwój, a nie tylko sformalizowaną procedurę – mówi minister rozwoju i technologii Waldemar Buda.

Dostrzegliśmy problem wciąż niskiego poziomu zamówień „zielonych”, społecznych i innowacyjnych. Istnieje też duża luka związana z konkurencyjnością. W zamówieniach publicznych w Polsce mamy średnio dwie oferty na postępowanie, co nie pobudza konkurencji między wykonawcami – mówi Wojciech Rachubka z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Nowe szkolenia z zamówień publicznych
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotuje szkolenia dla przedsiębiorców z zamówień publicznych. Wsparcie szkoleniowe ma dotyczyć tego, gdzie i w jaki sposób szukać zamówień. Na co zwrócić uwagę tworząc ofertę oraz jak wygląda procedura jej składania, dalszego procedowania i w końcu realizacji zamówienia.

Obok szkoleń przygotujemy również platformę internetową, która będzie skupiała wiedzę na temat zamówień publicznych. Dostępne będą tam szkolenia online, przewodniki, instrukcje na temat tego, jak ubiegać się o zamówienia. Stworzymy specjalny moduł dedykowany MŚP – dodaje Wojciech Rachubka.

Do połowy grudnia na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii dostępna jest ankieta dla przedsiębiorców. Mogą się oni w niej wypowiedzieć, jakiej formy szkoleń i wsparcia oczekują. Wskazują także które rozwiązania zachęciłyby ich do udziału w zamówieniach publicznych.

Czas również na zagraniczne zamówienia publiczne
Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które koordynuje wdrożenie Polityki liczy, że dzięki niej zwiększy się liczba MŚP biorących udział w polskim rynku zamówień publicznych. Pozwoli to na zwiększenie ich potencjału, a w ślad za tym na ich ekspansję na inne rynki.

Ważnym aspektem jest również odbudowa Ukrainy. Chcemy, by nasi przedsiębiorcy, którzy nabiorą doświadczeń na rynku krajowym, mieli możliwość rozszerzać swoją działalność poza granicami kraju. Szczególnie u naszych sąsiadów, gdzie potrzeb jest i będzie bardzo dużo – stwierdza minister Waldemar Buda.

Ułatwienia dla MŚP przyniosą korzyści obu stronom
Polityka zakupowa państwa zaleca szerokie stosowanie licznych rozwiązań, które znacznie ułatwią funkcjonowanie firm z sektora MŚP w obszarze zamówień publicznych.

Jednym z nich jest dzielenie zamówień na mniejsze części.

Jeśli mamy np. budowę szkoły, to jedna firma może wznieść budynek, a jeszcze kolejna dostarczyć meble, czy wyposażenie przeciwpożarowe. Chodzi o to, by w przypadku takiej dużej inwestycji badać, w którym obszarze istnieje potencjał na współpracę z mniejszymi firmami i tam kierować poszczególne zamówienia. To nie tylko otwiera te zamówienia na MŚP, ale także może sprawić, że ostateczna jakość usługi będzie wyższa. Taki podział zmniejsza także ryzyko niepowodzenia całości inwestycji realizowanej przez jednego wykonawcę – mówi ekspert z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Dzięki podzieleniu dużego zamówienia na kilka mniejszych rośnie szansa, że w każdym z mniejszych przetargów weźmie udział więcej oferentów, szczególnie z sektora MŚP. A to też jest korzystne. Badania wykazują, że jedna oferta więcej w każdym postępowaniu daje ok. 8 proc. oszczędności.

Ważną rekomendacją jest również wydłużanie terminów składania ofert w przetargach. Ale to nie wszystko. Duży nacisk położono na formułowanie atrakcyjnych warunków realizacji zamówień. Szczególnie chodzi o zaliczki, częściowe płatności, czy też waloryzację wynagrodzenia.

Chcemy, by zamówienia publiczne były bardziej dostosowane do działania sektora MŚP także pod względem warunków ich realizacji. Wiadomo, że przedsiębiorca, który musi kredytować swoją działalność przerzuca te koszty na zamawiającego. Dlatego Polityka zakupowa państwa wskazuje m.in. na potrzebę szerszego stosowania zaliczek i częściowych płatności – tłumaczy Wojciech Rachubka.

Rzetelny kontrahent
Zamówienia publiczne mogą być dużym wsparciem dla polskich firm. To pewne pieniądze, bo podmioty publiczne płacą na czas.

Chcemy by środki, które są wydatkowane w systemie zamówień publicznych były w jak największym stopniu transferowane do mikro, małych i średnich firm. By dzięki nim mogły się one rozwijać, szczególnie w tych trudnych czasach. Nie bez znaczenia jest tu również pewność i terminowość zapłaty. Pozwalają one bowiem na odpowiednie planowanie działalności – podsumowuje minister Waldemar Buda.

Po dalsze, bardziej szczegółowe informacje na temat Polityki zakupowej państwa i zamówień publicznych zapraszamy na stronę: politykazakupowa.gov.pl

https://firma.rp.pl/biznes/art37487631-panstwo-stawia-ma-mikro-malych-i-srednich-przedsiebiorcow-msp

 

Budownictwo | 25.11.2022 r.

Prawo

 1. Zmiana kontraktu FIDIC nie tylko możliwa, ale coraz częściej konieczna

Adriana Gostępska | Data dodania: 23.11.2022

Proces inwestycyjny aktualnie przypomina bardziej rollercoaster niż żmudną i konsekwentną realizację przedmiotu umowy. Nie powinno więc dziwić, że kontrakt zawarty kilka lat temu obecnie może być niedochodowy. To zaś generuje ryzyko odstąpienia od umowy i opuszczenia placu budowy przez wykonawcę, któremu zwyczajnie nie będzie opłacało się dokończyć inwestycji. W takiej sytuacji brak woli zamawiającego do zmiany warunków uprzednio zawartej umowy może doprowadzić nawet do zerwania kontraktu. 

Jeszcze do niedawna największą bolączką rynku budowlanego była pandemia wirusa SARS-CoV-2. Od lutego 2022 roku kolejną jest wojna na terytorium Ukrainy. Jakby tego było mało, do puli problemów dołączyła inflacja. Wszystko to przyczyniło się do gwałtownego wzrostu kosztów realizacji kontraktów oraz doprowadziło do przerwania łańcuchów dostaw.

Warunki Kontraktowe FIDIC – charakter prawny
Stanowią standardowe wzorce umów o roboty budowlane, które określają ramy współpracy uczestników procesu budowlanego, w szczególności podział ryzyk między stronami umowy. Kontrakt budowlany zawarty na bazie Warunków Kontraktowych (WK) FIDIC zasadniczo składa się z trzech części: aktu umowy, warunków ogólnych i warunków szczególnych, które mają pierwszeństwo zastosowania przed warunkami ogólnymi. Mogą być wykorzystywane praktycznie w każdym systemie prawnym na świecie, mają zasięg globalny. W doktrynie i rzecznictwie wielokrotnie wskazywano, że nie mają charakteru normatywnego, stanowią bowiem wzorzec umowy. Pojawia się pytanie czy należy je traktować jako wzorzec umowy sensu stricto czy sensu largo. Ich ostateczna kwalifikacja uzależniona jest od sposobu, w jaki posługują się nimi strony, tj. czyniąc z nich podstawę negocjacji przyszłego konsensu czy też formułując wzorzec umowny, który jedna strona (najczęściej inwestor) przedłoży rynkowi w oczekiwaniu na adherenta. Jeżeli zatem kontrakt ma charakter adhezyzjny, można określać go wzorcem sensu stricto, jeśli nie, wówczas mamy do czynienia ze wzorcem sensu largo. W praktyce często wiąże się to ze środowiskiem, w którym są stosowane – obrót publiczny/obrót prywatny.

Rodzaje Warunków FIDIC – aktualne trendy
Przez lata w Polsce najbardziej znanym wzorcem FIDIC była Czerwona Księga. Aktualnie najczęściej wykorzystywanym wzorcem jest Żółta Księga. Rzadziej spotykana Srebrna Księga używana w projektach EPC/pod klucz, w których większość ryzyka przypisana jest wykonawcy, stosowana jest zazwyczaj w przetargach prowadzonych w trybie dialogu konkurencyjnego, w których zamawiający nie ma jeszcze dostatecznie sprecyzowanej potrzeby zakupowej lub nie jest w stanie oszacować wartości zamówienia. Zasadnicza różnica konstrukcyjna pomiędzy poszczególnymi księgami polega na tym, kto jest stroną odpowiedzialną za przygotowanie projektu i dokumentacji projektowej. Może to być zamawiający – tak jak w Czerwonej Księdze, albo wykonawca – jak w Żółtej i Srebrnej.

Inżynier Kontraktu
Cechą charakterystyczną WK FIDIC jest powoływanie Inżyniera Kontraktu, który działa w imieniu i na rzecz zamawiającego oraz jest jego jest profesjonalnym przedstawicielem. Inżynier Kontraktu to konsultant administrujący kontraktem pod względem formalnym i finansowym. Nie jest stroną umowy, ale ma prawo wydawać polecenia wykonawcy, w tym polecenia zmiany. Może być co prawda osobą fizyczną, ale najczęściej w rolę Inżyniera Kontraktu wcielają się wyspecjalizowane firmy inżynierskie projektowo-doradcze. Z założenia jest niezależnym i bezstronnym ekspertem, który  fachowo i bezstronnie zarządza kontraktem: pilnuje terminów realizacji, wysokiej jakości robót, nadzoruje przestrzegania obowiązującego prawa, dba o należne wykonawcy płatności, zażegnuje spory powstające między stronami. Inżynier Kontraktu, pomimo technicznego brzmienia, to bardziej manager a nie inżynier budownictwa.

Zmiana kontraktu FIDIC na przykładzie Żółtej Księgi
Subklauzula 3.3 Żółtej Księgi WK FIDIC stanowi, że Inżynier Kontraktu może wydawać wykonawcy polecenia konieczne do wykonania robót oraz usunięcia wad. Wykonawca ma obowiązek zastosować się do poleceń wydanych przez Inżyniera lub jego upoważnionego asystenta, przy czym jeżeli polecenie stanowi zmianę, to zastosowanie znajdzie rozdział 13 FIDIC – Zmiany i korekty. Z Subklauzuli 13.1 dowiadujemy się z kolei, że wykonawca wykona i będzie związany każdą zmianą za wyjątkiem trzech przypadków, o których powiadomi on niezwłocznie Inżyniera, tj.:

1. wykonawca nie może w danym czasie uzyskać dostaw, potrzebnych do wykonania zmiany;
2. zmiana obniży bezpieczeństwo czy przydatność robót;
3. zmiana będzie miała wypływ na spełnienie wykazu gwarancji.

Czy jest zatem tak, że Inżynier Kontraktu może jednostronnie zmienić przedmiot kontraktu i wykonawca ma obowiązek zastosować się do takiej zmiany? Czy przewidziane WK FIDIC polecenie zmiany jest zgodne z polskim prawem? Na polskim rynku umowy na bazie WK FIDIC są zazwyczaj zawierane w reżimie zamówień publicznych. Wobec tego, każdorazowa zmiana umowy wymaga zbadania, jaki wpływ na prawo do zmiany przewidziane w Subklauzuli 13 FIDIC mają przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (Pzp).

Zmiana umowy o zamówienie publiczne jest ściśle reglamentowana przez ustawodawcę, ale wbrew powszechnej opinii jej dokonanie nie stanowi naruszenia ustawy Pzp, chyba że zostanie zrealizowana z naruszeniem zasad jej dokonywania przewidzianych w ustawie. Twierdzenie, że raz zawartej umowy o zamówienie publiczne nie można zmienić, stoi w sprzeczności ze specyfiką umów o roboty budowlane, zwłaszcza takich, które dotyczą realizacji długoterminowych i skomplikowanych projektów infrastrukturalnych. Każda zmiana kontraktu zawartego na WK FIDIC i dodatkowo na podstawie Pzp wymaga jednak postępowania według reguł przewidzianych w ustawie. Pzp przewiduje dla umowy o zamówienie publiczne formę pisemną pod rygorem nieważności, chyba że przepisy odrębne wymagają formy szczególnej. W art. 8 ustawy Pzp znajduje się odesłanie do Kodeksu cywilnego. Zgodnie zaś z art. 77 par. 1 Kodeksu cywilnego uzupełnienie lub zmiana umowy wymaga zachowania takiej formy, jaką ustawa lub strony przewidziały w celu jej zawarcia.

Ograniczona możliwość zmiany umowy zawartej na podstawie prawa zamówień publicznych
Zasadą jest, że istotna zmiana umowy zawartej na podstawie Pzp wymaga przeprowadzenia nowego postępowania o zamówienie publiczne. Ustawodawca wskazuje, co oznacza zmiana istotna – zasadniczo mamy z nią do czynienia, gdy prowadzi do zmiany ogólnego charakteru umowy. Ze zmianą ogólnego charakteru umowy będziemy mieć do czynienia w sytuacji zastąpienia przedmiotu zamówienia innym lub w sytuacji zmiany rodzaju zamówienia. Przykładowo zmianą charakteru umowy będzie podpisanie aneksu, którego przedmiotem będą usługi w sytuacji, gdy przedmiot pierwotnej umowy dotyczy wyłącznie robót budowlanych. Innym przykładem może być zmiana umowy zawartej na czas nieokreślony na taką, która będzie miała określony termin wykonania albo zmiana zamówienia publicznego na koncesję.

Przesłanki warunkujące zmianę umowy o zamówienie publiczne
Przepis art. 455 obecnie obowiązującego prawa zamówień publicznych wymienia przypadki, kiedy umowa o zamówienie publiczne będzie mogła zostać zmieniona. Ustawodawca wskazał na następujące przesłanki:

1. niezależnie od wartości, zmiana może zostać wprowadzona, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia, w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, pod warunkiem, że postanowienia te określają rodzaj i zakres zmiany, warunki jej wprowadzenia oraz nie przewidują takiej zmiany, która modyfikowałaby ogólny charakter umowy (art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp);
2. zmiana może dotyczyć zastąpienia dotychczasowego wykonawcy nowym (pod warunkami przewidzianymi w art. 455 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp);
3. zmiana może nastąpić, jeżeli dotyczy realizacji, przez dotychczasowego wykonawcę, dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych, a w przypadku zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa – usług lub robót budowlanych, których nie uwzględniono w zamówieniu podstawowym, o ile stały się one niezbędne i zostały spełnione łącznie warunki wymienione w art. 455 ust. 1 pkt 3 lit. a-c ustawy Pzp;
4. możliwa jest także zmiana umowy, jeżeli konieczność zmiany spowodowana jest okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, o ile zmiana nie modyfikuje ogólnego charakteru umowy a wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekracza 50% wartości pierwotnej umowy (art. 455 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp);
5. dopuszczalne są również zmiany umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia, których łączna wartość jest mniejsza niż progi unijne oraz jest niższa niż 10% wartości pierwotnej umowy, w przypadku zamówień na usługi lub dostawy, albo 15%, w przypadku zamówień na roboty budowlane, a zmiany te nie powodują zmiany ogólnego charakteru umowy (art. 455 ust. 2 ustawy Pzp).

W przypadku braku zmodyfikowania Subklauzuli 13 WK FIDIC, podstawą dokonania zmian kontraktu zawartego w trybie ustawy Pzp może być wskazany przepis art. 455 ustawy Pzp. W przypadku braku wprowadzenia do kontraktu rozbudowanej klauzuli zmiany umowy, na ratunek przychodzą zatem ustawowe przesłanki zmiany, w tym w szczególności niezależna ustawowa podstawa zmiany umowy – tj. wskazany powyżej art. 455 ust. 2 ustawy Pzp. Na podstawie tego przepisu dopuszczalne są wielokrotne zmiany umowy pod warunkiem, że łączna ich wartość nie przekroczy poziomów wskazanych w tym przepisie.

Zmiana kontraktu FIDIC zawartego w reżimie PZP
Jak wynika z powyższych regulacji prawnych, klauzule FIDIC uprawniające Inżyniera Kontraktu do inicjowania zmiany umowy wymuszają dokonanie każdej takiej zmiany z poszanowaniem zasad przewidzianych ustawą Pzp oraz w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Arbitralne polecenie Inżyniera (ustne lub pisemne) nie determinuje koniczności zmiany umowy. Inżynier Kontraktu nie może jednostronnie zmienić kontraktu, pomimo brzmienia Subklauzuli 3.3. Każdorazowo wymagana będzie tutaj pisemna zgoda wykonawcy. W praktyce strony umowy dokonują takiej zmiany w formie pisemnego aneksu do umowy.

Podsumowanie

Uprawnienia kontraktowe Inżyniera Kontraktu do wydawania poleceń zmiany choć szerokie (obecnie dominuje trend zmierzający w kierunku jeszcze większego poszerzenia tych uprawnień), nie niweczą obowiązujących wymogów co do formy zmiany umowy o zamówienie publiczne przewidzianej ustawą Pzp i Kodeksem cywilnym. Strony zawierające umowę opracowaną na bazie WK FIDIC są bowiem związane bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa (ius cogens) zarówno w zakresie norm prywatnoprawnych, jak i publicznoprawnych. Bez zachowania formy pisemnej i aprobaty wykonawcy, polecenie zmiany Inżyniera Kontraktu stanowiące zmianę do umowy o zamówienie publiczne nie wywarłoby skutków prawnych, zaś taka modyfikacja umowy byłaby bezskuteczna i stanowiłaby naruszenie prawa. Pamiętając o powyższych regułach warto modyfikować ogólne warunki, tak by strony umowy nie miały żadnych wątpliwości, jakie zasady rządzą zmianą kontraktu. Brak takiej modyfikacji rodzi często szereg nieporozumień na linii inwestor-wykonawca. Stosowanie WK FIDIC w żaden sposób nie wyłącza ani nie ogranicza regulacji zawartych w ustawie Pzp, Kodeksie cywilnym  i innych normach ius cogens. Klauzule dotyczące zmiany umowy, wprowadzone do aktualnie zawieranych kontraktów na bazie WK FIDIC, powinny uwzględniać obecne realia i uwarunkowania związane z realizacją kontraktów w dobie wojny, powszechnego wzrostu cen i popandemicznej rzeczywistości tak, aby nie blokować możliwości modyfikacji umowy tam, gdzie będzie ona zasadna.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-zmiana-kontraktu-fidic-mozliwa,518322.html

 2. Technik i inżynier zaprojektują domy – architekci mówią o degradacji ich zawodu

Renata Krupa-Dąbrowska | Data dodania: 23.11.2022

Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce, by absolwenci techników budowlanych oraz inżynierowie budownictwa mogli projektować budynki do 300 mkw. Dziś robią to tylko architekci. Taka propozycja budzi sprzeciw architektów. Obawiają się degradacji zawodu i bezrobocia. Z kolei inżynierowie zapewniają, że są przygotowani i dadzą sobie radę z nowymi obowiązkami, a dzięki zmianie projekty będą tańsze.

Architekci ostro protestują przeciwko proponowanym zmianom w prawie budowlanym. Chodzi o umożliwienie absolwentom techników budowlanych oraz inżynierom budownictwa projektowania obiektów do 1000 m. sześć, czyli około 200 mkw. w  dowolnej przestrzeni, np. w ścisłych centrach miast, i o każdej możliwej funkcji (np. kościoły, budynki usługowe, mieszkalne, publiczne), w strefach objętych ochroną konserwatorską, a jedynym wyznacznikiem możliwości oddania w ich ręce ładu architektonicznego w Polsce będzie parametr kubaturowy.

Izba Architektów uważa, że projekt dereguluje zawód  architekta i apeluje do resortu rozwoju o wycofanie się z tego pomysłu. Powstała również grupa  „Obrońmy Uprawnienia Architektoniczne”, która zbiera podpisy pod petycją przeciwko „nowelizacji prawa budowlanego zmierzającego do rozszerzenia ograniczonych uprawnień architektonicznych”. We wtorek wieczorem widniało pod nią 7000 podpisów.

Proponowane rozwiązania chwalą inżynierowie budownictwa. Natomiast sam resort jest zadowolony ze swojego projektu.. Według niego zwiększy się dostępność do projektantów małych budynków, co  ułatwi realizację marzeń o własnym domu wielu osobom szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie dostęp do profesjonalnych usług projektowych jest ograniczony.

Technik zaprojektuje dom i sklep
Ministerstwo rozwoju konkretnie proponuje:

– umożliwić uzyskiwanie uprawnień budowlanych do projektowania w ograniczonym zakresie przez techników w odniesieniu do architektury obiektu o kubaturze do 1000 m.sześć.  w zabudowie zagrodowej lub na terenie zabudowy zagrodowej.
– likwidację ograniczenia zakresu projektowania do obszaru zabudowy zagrodowej w odniesieniu do architektury obiektu o kubaturze do 1000 m. sześć, w przypadku osób posiadających tytuł zawodowy magistra inżyniera, magistra inżyniera architekta, inżyniera lub inżyniera architekta.

Skąd taki pomysł? Resort rozwoju tłumaczy Prawo.pl, że zmiany mają na celu zwiększenie zainteresowania podejmowaniem nauki w technikach, a tym samym zachęcenie do zdobywania uprawnień budowlanych przez techników. Dzięki temu zwiększy się dostępność do projektantów małych budynków.

Resort rozwoju uspokaja też: będzie bezpiecznie. Jak poinformowano Prawo.pl, gwarancją odpowiedniej jakości i bezpieczeństwa prac projektowych wykonywanych przez techników byłby wymóg odbycia czteroletniej praktyki przy sporządzaniu projektów oraz rocznej praktyki na budowie oraz zdanie egzaminu na uprawnienia budowlane. Warto podkreślić, iż technicy mieli już w przeszłości, do końca 2005 r., możliwość uzyskiwania ograniczonych uprawnień projektowych.

To degradacja zawodu architekta
Takie argumenty nie przekonują jednak architektów. Wręcz mówią o degradacji swojego zawodu i  jeszcze większej szpetocie polskiego krajobrazu.

– Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce zderegulować zawód architekta, na co nie może być przyzwolenia, głównie ze względu na interes społeczny! Lekarze leczą, prawnicy reprezentują w sądzie, a architekci projektują domy. Tak jest w każdym cywilizowanym państwie, dlaczego nie może być i u nas, w Polsce? Już dziś  mamy ogromny problem z estetyką,  jakością architektury i przestrzeni publicznej, szczególnie poza dużymi miastami, a po zmianach będzie  jeszcze gorzej. Przecież  obiektem budowlanym o powierzchni 1000 m. sześć (ok. 200, a nawet 300 mkw. ) może być: dom jednorodzinny, mały dom wielorodzinny, budynek administracji, pensjonat,  żłobek, przedszkole, dom kultury, mała przychodnia, klinika, nieduży dworzec kolejowy. To bardzo dużo!!! – twierdzi Piotr Fokczyński, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.

I dodaje, że sam jest także budowlańcem, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby ubiegać się o uprawnienia zarezerwowane dla inżynierów budownictwa.  Bo to są dwa różne zawody.  – Architekci uczą się na studiach także urbanistyki, estetyki, historii architektury, poznają  specyfikę obiektów zabytkowych. Tego typu przedmiotów nie ma na studiach inżynierskich. I nie da się tego opowiedzieć w dwóch zdaniach. Dla inżyniera dom to zestaw ścian z  oknami, drzwiami i dachem. Nie ma on wiedzy, jak wkomponować budynek w krajobraz, odpowiednio usytuować na działce etc. Będzie miał również ogromny problem z odczytaniem zapisów miejscowych planów, bo to są elementy urbanistyki. Co gorsza, z przepisów zniknął obowiązek sprawdzania projektu dotyczącego zagospodarowania działki przez starostów, nie będzie więc żadnej kontroli. I konflikty sąsiedzkie będą coraz większe – ostrzega.

Według prezesa Krajowej Rady Izby Architektów podobne problemy będą z uczniami techników. To żaden argument, że MRiT chce w ten sposób zachęcić młodych ludzi do nauki w technikach budowlanych, ale przecież jednocześnie zniechęca młodych ludzi  do studiowania architektury, już mamy sygnały ze strony dziekanów architektury, że studenci prowokacyjnie stawiają pytania, czy opłaca im się studiować wiele lat architekturę, skoro po technikum mogą projektować architekturę.

– I co z tego, że projekt pozwala  absolwentom techników projektować dopiero po zdobyciu czteroletniej praktyki. To za mało. Nadal nie będą mieli odpowiedniego wykształcenia. Już w tej chwili wielu absolwentów techników pracuje z architektami, ale nigdy nie projektują samodzielnie, a jedynie pełnią rolę pomocnicze, asystentów i tak powinno pozostać. Apelujemy do polityków o zdrowy rozsądek – mówi prezes Fokczyński.

Architektom grozi bezrobocie
Architekci obawiają się również, że po wejściu w życie nowych rozwiązań wśród architektów będzie duże bezrobocie. Mówią, że w czasach gdy dotyka nas kryzys budowlany, pandemia, wojna i inflacja, na rynku pojawi się ok. 70 tysięcy dodatkowych projektantów.

– Liczba architektów posiadających pełne uprawnienia zawodowe jest już dziś zbyt duża (13 671) dla realizacji wszystkich aktualnych oraz planowanych inwestycji, i nie ma zapotrzebowania rynkowego na osoby z uprawnieniami ograniczonymi – uważa Agnieszka Wereszczyńska, architekt oraz koordynująca grupę  „Obrońmy Uprawnienia Architektoniczne”.

W jej opinii niewielkie obiekty to znaczna część rynku budowlanego, a proponowane w ustawie zmiany doprowadzą do wzrostu wysokiego poziomu bezrobocia wśród wykształconych architektów. Szacuje, że zaledwie kilkanaście procent absolwentów Wydziałów Architektury utrzymuje się z wykonywania usług projektowych, ze względu na nadwyżkę liczby architektów nad ilością zleceń projektowych.

Projekty są teraz za drogie
Polska Izba Inżynierów Budownictwa (PIIB) chwali propozycje. Jej zdaniem inżynierowie poradzą sobie z nowymi uprawnieniami bez problemu. Deregulacja rynku jest bardzo dobrym kierunkiem, który w jej ocenie obniży koszty inwestycji przy jednoczesnym zachowaniu jej bezpieczeństwa, a wręcz jego poprawieniu, ponieważ inżynierowie budownictwa są lepiej przygotowani min. w zakresie planowania robót budowlanych pod kątem BHP.

Mariusz Dobrzeniecki, prezes Krajowej Rady PIIB tłumaczy, że  utrzymywanie obecnego stanu rzeczy jest absolutnie nieuzasadnione. – Niestety, ceny nowych, indywidualnych projektów architektonicznych są bardzo wysokie i mało kto z inwestorów jest w stanie sobie na nie pozwolić. W Polsce około 80 proc.  rynku są to budynki, które zostały zaprojektowane już przez architektów i skatalogowane w projektach typowych – są to tak zwane domy z katalogu. Je z powodzeniem są w stanie adoptować inżynierowie budownictwa – uważa prezes Mariusz Dobrzeniecki.

Jak wyjaśnia, w  tych inwestycjach część architektoniczna jest już w zasadzie zrobiona, pozostaje jedynie adaptacja tych projektów. Tak naprawdę główny problem przy tych projektach typowych, to dostosowanie posadowienia do warunków gruntowych czy zaprojektowanie szeroko rozumianych mediów, a do tych zadań są najlepiej przygotowane osoby kształcące się na profilach budowlanych.

– Nie rozumiem więc obaw kolegów architektów w tym zakresie. Zarzut o braku wykształcenia architektonicznego jest tutaj zupełnie nie na miejscu, bo w kształceniu inżynierów budownictwa występuje zarówno architektura jak i urbanistyka. Architekci również posiadają możliwość uzyskania ograniczonych uprawnień z zakresu prac typowo inżynierskich – na przykład uprawnienia konstrukcyjne.

Prezes PIIB uważa, że nowelizacja to zbliżenie się do europejskich standardów, które w innych krajach wyglądają zupełnie odmiennie od archaicznych rozwiązań polskich, jakim jest na przykład pojęcie zabudowy zarodowej, która nie jest nigdzie w przepisach prawa uregulowana. Tam zdecydowanie patrzy się na ten problem przez pryzmat interesów społeczeństwa, a nie przez optykę jednej czy drugiej grupy zawodowej.  Ma tu na myśli chociażby kraje takie jak Finlandia, Niemcy czy Wielka Brytania.

W opinii PIIB rynek zweryfikuje czy ta zmiana jest potrzebna społeczeństwu. – Jeśli inżynierowie budownictwa spełnią oczekiwania rynku pod względem jakości swoich projektów, bo pod względem wiedzy nie mam do tego żadnych wątpliwości, to będzie to pokazywało, że przepis ten przez wiele lat krzywdził naszą profesję. Jeśli nie, to architekci nie mają się czego obawiać, bo i tak obronią swój rynek – podkreśla prezes.

https://www.prawo.pl/biznes/technik-i-inzynier-zaprojektuja-domy-nowy-projekt-ministerstwa,518400.html

 3. Już wkrótce pozwolenia na budowę tylko cyfrowe – budzi to protest rynku

Renata Krupa-Dąbrowska | Data dodania: 16.11.2022

Ministerstwo Rozwoju i Technologii proponuje, by całkowicie zrezygnować z tradycyjnej formy załatwiania formalności budowlanych, czyli papierowej. Dozwolona ma być jedynie forma cyfrowa. Nikomu jednak taki pomysł się nie podoba. Pozbawiłby bowiem miliony Polaków możliwości legalnej budowy. Nie są też do tego przygotowane urzędy. Resort nie chce się jednak wycofać ze swojego pomysłu.

Taka propozycja znalazła się w najnowszym projekcie zmian do prawa budowlanego. Nie spotkała się jednak z aprobatą. W trakcie konsultacji publicznych na resort spadła fala krytyki, m.in. ze strony Krajowej Rada Izby Architektów RP, Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa czy też samorządowców i prawników. Ich zdaniem decyzja o całkowitej cyfryzacji jest zdecydowanie przedwczesna. Tak jak dziś inwestor powinien mieć wybór z jakiej formy chce skorzystać, czy cyfrowej, czy też papierowej.  Mimo krytyki Ministerstwo Rozwoju nie planuje wycofać się ze swoich propozycji.

Projekt ustawy jest już po uzgodnieniach międzyresortowych, konsultacjach publicznych oraz opiniowaniu. Nowe przepisy wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2023 r. Wyjątek stanowią  m.in. przepisy dotyczące cyfryzacji, te zaczną obowiązywać od 1 czerwca przyszłego roku i od tej daty zaczną się przygotowania do wprowadzenia pełnej cyfryzacji.

Pełna cyfryzacja, to krok w dobrym kierunku, rzeczywiście? 
Projekt noweli prawa budowlanego zakłada pełną cyfryzację procesu inwestycyjnego, począwszy od wniosków składanych wyłącznie drogą elektroniczną, a skończywszy na umożliwieniu wydawania dokumentów dołączanych do tych wniosków również w postaci elektronicznej np.: w formie skanów lub zdjęć.

Ministerstwo rozwoju odpowiedziało prawo.pl, że dzięki tym zmianom będzie możliwe przekazywanie kompletu dokumentów organowi administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego w postaci elektronicznej. Według niego przyczyni się to do usprawnienia procesu inwestycyjnego oraz ograniczy ilość dokumentacji papierowej. W tym celu powstanie m.in. ogólnokrajowy system służący do kompleksowej obsługi procesu inwestycyjno-budowlanego. Nie będzie wolno już składać wniosków papierowych, a jedynie w formie elektronicznej za pośrednictwem portalu e-Budownictwo.

Z odpowiedzi resortu nie wynika, żeby chciał wycofać się ze swojej propozycji.

Cyfryzacja tak, ale po co narzucać takie tempo?
Ministerialną propozycję krytykuje Polska Izba Inżynierów Budownictwa (PIIB). Jak pisze PIIB w swoich uwagach do projektu, tak szybka cyfryzacja procesu budowlanego nie jest możliwa do wdrożenia w tak krótkim czasie. Nie tylko organy nie będą nieprzygotowane do tego procesu, ale też inżynierowie, co spowoduje wykluczenie ich z wykonywania zawodu, ograniczając w ten sposób konstytucyjne prawo wolności wykonywania zawodu.

Zdaniem izby, bez jakiegokolwiek uzasadnienia ministerstwo zmienia ustalenia dotyczące papierowej wersji dziennika budowy, który miał funkcjonować do końca 2029 r., tymczasem w projekcie proponuje się drastyczne skrócenie tego okresu do czerwca 2023 r.

Nie wolno zapominać o zabytkach
Także Krajowa Rada Izby Architektów RP nie widzi powodu, żeby całkowicie rezygnować z papieru. – Dla niektórych obiektów budowlanych ze względu na ich specyfikę korzystniejsza jest forma papierowa. Dotyczy to m.in. projektów odnoszących się do obiektów zabytkowych, która wymaga korzystania z dokumentacji architektonicznej, w tym np. dokumentacji archiwalnej, fotografii, szkiców odręcznych itd.  -tłumaczy w swoim stanowisku zgłoszonym do projektu. Zgodnie z zaproponowanych brzmieniem przepisów, w takiej sytuacji nie będzie możliwości złożenia dokumentu w formie papierowej – tłumaczy.

Krajowa Rada wnioskuje o zachowanie dotychczasowej formuły wyboru pomiędzy dokumentami składanym w formie papierowej oraz elektronicznej lub przewidzenie odpowiednio długiego okresu przejściowego, w którym obowiązywać będą równolegle dwie formy składnia wniosków. Przypomina, że w przepisach wprowadzających Elektroniczny Dziennik Budowy oraz Cyfrową Książkę Obiektu Budowlanego przewidziano pierwotnie (bezzasadnie skracane w opiniowanym projekcie) wieloletnie okresy przejściowe , umożliwiające przygotowanie się inwestorów oraz pozostałych uczestników procesu budowlanego na proponowane zmiany. Zdaniem Krajowej Rady, w przypadku innych dokumentów (wniosków, oświadczeń itd.) powinno odbyć się to podobnie.

Wykluczenie cyfrowe  dotyka milionów Polaków
Samorządowcy przypominają, że duża część Polaków mnie byłaby wstanie sprostać wymogom cyfrowym. W Polsce 4,5 mln obywateli nigdy nie korzystało z Internetu. Znaczna cześć osób wykluczonych cyfrowo to osoby powyżej 55 roku życia.

– Największym problemem jest kompletne wykluczenie cyfrowe dużej części naszego społeczeństwa, w szczególności ludzi starszych i często niezamożnych. Większość z nich nie ma ani komputera, ani nie umie go obsługiwać. Nie mają również kwalifikowanego podpisu elektronicznego – pisze Sylwia Moszczyńska-Staś, naczelnik Wydziału Architektoniczno-Budowlanego w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

W jej opinii znajdą się firmy, które za odpowiednią opłatą wszystko to pomogą tym osobom załatwić, ale będzie się to wiązało z koniecznością poniesienia przez tych ludzi opłat. Będą więc mieli do wyboru albo coś wybudować lub rozebrać z zachowaniem przepisów prawa budowlanego, albo wykupić leki lub kupić jedzenie.

– Z naszej praktyki wynika, że wiele jest starszych osób samotnych, lub takich, których np. dzieci wyjechały za granicę, i wypełnienie druków (np. zgłoszenia budowy budynku gospodarczego lub zgłoszenia rozbiórki walącej się stodoły), jest już dla nich trudne. Nie ma żadnej możliwości aby sobie poradzili z portalem e-Budownictwo, a pracownicy naszego organu zostaną postawieni przed trudnym zadaniem odpowiedzenia na pytanie: to co ja mam teraz zrobić – zwraca uwagę Sylwia Moszczyńska-Staś.

Na  problem wykluczenia cyfrowego zwracają uwagę także prawnicy oraz  wojewoda mazowiecki. – Uwzględniając, iż sama procedura pozwolenia na budowę czy też zgłoszenia jest dla przeciętnego obywatela procedura skomplikowaną, dodatkowa jej cyfryzacja, wykluczy cześć potencjalnych inwestorów i zgłaszających, Od możliwości jej przeprowadzenia – podkreśla Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki.

– Nie zapominajmy, że stroną postępowań budowlanych są nie tylko profesjonalne podmioty działające na rynku nieruchomościowym, ale także zwykli obywatele, którzy chcą np. wybudować pomieszczenie gospodarcze, czy budynek mieszkalny. Obawiam się, że tego rodzaju rozwiązanie, które prawnie uniemożliwi złożenie np. wniosku o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę w formie papierowej, co najmniej utrudni o ile nie uniemożliwi niektórym podmiotom korzystanie z ich praw w postępowaniu administracyjnym. Osoby takie w najlepszym przypadku będą zmuszone do skorzystania odpłatnie z usług podmiotów, które wyręczą ich w prowadzeniu postępowań administracyjnych, co stanowi w istocie formę ograniczenia prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym na każdym jego etapie. Celowym byłoby pozostawienie jako alternatywny formy tradycyjnej, tj. papierowej – wyjaśnia Konrad Młynkiewicz, radca prawny.

Urzędy nie mają dobrych komputerów
Z pełną cyfryzacją mogą mieć problemy także urzędy. Od lat borykają się z problemem braku dobrego sprzętu komputerowego. Mimo obietnic ze strony polityków nie wiele się w tym zakresie zmieniło.

– W ustawach i rozporządzeniach proces elektronizacji trwa już od jakiegoś czasu, ale w starostwach powiatowych czy urzędach miast nie ma większej rewolucji. Niewielu inwestorów korzysta z e-budownictwa czy możliwości złożenia projektu w formie elektronicznej, a i urzędy nie są dostosowane do nowych procedur. Brak środków na nowy sprzęt to jedno, ale nikt nie zadbał o przeszkolenie urzędników, na których przecież będą skupiać się negatywne emocje inwestorów i stron postępowania, którzy będą chcieli coś załatwić. Prowadzę szkolenia dla organów i widzę, że problemem bywa czasem weryfikacja podpisu na dokumencie a co dopiero poprowadzenie całego postępowania – tłumaczy Martyna Sługocka, ekspertka Legal Alert, senior associate w GWW.

Podobnie myśli Joanna Maj, radca prawny w Urzędzie Miasta w Sosnowcu.  – Wbrew powszechnej opinii urzędnicy postulują za szybszym, sprawniejszym i skuteczniejszym prowadzeniem postępowań, a takie w założeniu będą po wdrożeniu przepisów dotyczących  cyfryzacji. Niestety w tym zakresie potrzebne jest zdecydowane współdziałanie organów centralnych i samorządów, aby w pierwszej kolejności rozwiązać niedostatki techniczne w obsłudze e-postępowań – podkreśla mec. Maj.

https://www.prawo.pl/biznes/pozwolenia-na-budowe-maja-byc-tylko-cyfrowe,518278.html

 

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Uprawnienia w budownictwie po nowemu. Zdobycie kwalifikacji będzie uszczegółowione

Karolina Topolska | wczoraj, 07:45

Procedura zdobycia kwalifikacji do obsługi maszyn budowlanych zostanie uszczegółowiona, a zmienione zasady będą wynikać z ustawy, a nie z rozporządzenia, jak było dotychczas.

Zmiany zawiera opublikowany przez resort rozwoju projekt ustawy o zasadach nabywania uprawnień do obsługi maszyn i urządzeń technicznych do robót ziemnych, budowlanych i drogowych. Obecnie natomiast kwestie sprawdzania kwalifikacji i nabywania uprawnień operatorów wynikają wyłącznie z kilku przepisów rozporządzenia ministra gospodarki z 20 września 2001 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas eksploatacji maszyn i innych urządzeń technicznych do robót ziemnych, budowlanych i drogowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 583 ze zm.). Dotyczy ono listy maszyn i urządzeń technicznych, które zostały wymienione w załączniku nr 1 do tego aktu prawnego.

Nową ustawą ma być objęta obsługa maszyn i urządzeń wykonywana w ramach stosunku pracy, umowy cywilnoprawnej lub działalności gospodarczej. Ścieżka uzyskania uprawnień, która wynika z obecnych regulacji, zostanie zasadniczo utrzymana również na gruncie nowych przepisów – nadal co do zasady konieczne będzie odbycie szkolenia i zdanie egzaminu (dotychczas był to sprawdzian przed komisją powołaną przez Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego). Program szkolenia ma ustalać minister ds. gospodarki. W praktyce jednak być może nadal będzie robić to instytut, bo projekt pozwala resortowi na powierzenie zadań z ustawy. Nowe przepisy szczegółowo określą również, gdzie złożyć wniosek o przystąpienie do egzaminu oraz jakie podać w nim dane i jakie dokumenty dołączyć. Projekt wskazuje również wysokość opłaty za egzamin jako 4,3 proc. przeciętnej płacy, czyli obecnie 262 zł, co jest kwotą zbliżoną do obecnych stawek rynkowych za sprawdzian (dotychczas była luka regulacyjna w tym zakresie). Minister ma prowadzić listę egzaminatorów i z ich grona powoływać członków komisji (obecnie nie ma żadnych regulacji w tym zakresie), przy czym co najmniej jeden jej członek ma posiadać uprawnienia operatorskie, których dotyczy egzamin. Ustawa określi również wymogi co do ich wykształcenia i doświadczenia zawodowego, uprawnień oraz niekaralności. Termin egzaminu co do zasady ma być wyznaczany w ciągu 30 dni od złożenia wniosku (do tej pory takiej regulacji nie było). Tak jak dotychczas składać się będzie na niego część teoretyczna i praktyczna, ale ich zakres zostanie określony bardziej szczegółowo niż obecnie w rozporządzeniu). W razie negatywnego wyniku projektowane przepisy przewidują również egzamin poprawkowy.

Osoba, która zda egzamin, otrzyma dokument potwierdzający nabyte uprawnienia do obsługi maszyny lub urządzenia w postaci plastikowej karty operatora. Zastąpi ona dotychczasowe książki operatora (przy czym te obecne zachowają ważność na czas, na jaki zostały wydane). Nowością jest także to, że wykaz nabytych uprawnień operatorskich (de facto – wykaz osób z uprawnieniami) będzie udostępniany na uzasadniony wniosek również osobom posiadającym uprawnienia i ich pracodawcom.

Ustawa określi także na nowo wykaz maszyn i urządzeń technicznych, do których obsługi wymagane są uprawnienia. Będzie on bardzo zbliżony do obecnego, ale zarazem bardziej przejrzysty, przez co łatwiej będzie z niego korzystać. ©℗

Etap legislacyjny
Projekt ustawy

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8595114,budownictwo-kwalifikacje-obsluga-maszyn-ustawa.html

 2. Budownictwo musi być bardziej eko

Sonia Sobczyk-Grygiel | 17 listopada 2022, 07:29

Sektor nieruchomości odpowiada za dwie piąte globalnych emisji dwutlenku węgla. Regulacje oraz czynniki ekonomiczne wymuszą jego dekarbonizację

Budowa i utrzymywanie, a więc ogrzewanie, klimatyzacja, oświetlenie, windy itp., wszystkich nieruchomości – mieszkaniowych i komercyjnych – odpowiadają za ok. 40 proc. światowych emisji. Bez dekarbonizacji sektora nieruchomości, rozumianej jako zmniejszenie emisyjności i poprawa efektywności energetycznej, trudno więc mówić o osiągnięciu globalnych celów ograniczenia wzrostu temperatury o 1,5 st. C powyżej ery przedindustrialnej.

– Uwaga światowej opinii publicznej zwraca się w kierunku kolejnego sektora – rynku nieruchomości – który ma wpływ na realizację globalnych celów ograniczenia emisji – mówi DGP Jakub Frejlich, dyrektor w dziale doradztwa strategicznego JLL, odpowiedzialny m.in. za projektowanie i wdrażanie strategii ESG dla firm. Co z tego wynika? Globalnie, ale i lokalnie w Polsce sektor mieszkaniowy będzie motywowany do obniżania wpływu na klimat poprzez zmiany w przepisach dotyczących efektywności energetycznej dla nowych budynków oraz presję ekonomiczną na lokatorów istniejących obiektów. Będzie coraz większy nacisk na renowację i poprawę efektywności energetycznej.

– Nie da się ograniczać skutków zmian klimatu bez dekarbonizacji budownictwa. Z całą pewnością będzie to się działo, a tempo tych zmian będzie rosło. Dotychczasowe jest niedostateczne – potwierdza w rozmowie z DGP Piotr Jurkiewicz, architekt, wiceprezes warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP. Jego zdaniem działania te sprowadzą się, w dużym uproszczeniu, do trzech elementów. Pierwszy to dążenie do tego, by już w fazie produkcji materiałów i budowy, a nawet w czasie rozbiórki budynku po zakończeniu jego użytkowania emisje były jak najmniejsze. Drugi to efektywność energetyczna w fazie eksploatacji, co oznacza dobre ocieplanie i zużywanie jak najmniej energii, żeby utrzymać w środku komfort. Trzeci element to stosowanie odnawialnych źródeł energii.

– Ponieważ budynki wznoszone od nowa stanowią drobny ułamek zasobu budowlanego, kluczowa będzie modernizacja, w tym termomodernizacja, istniejących. Czeka nas fala renowacji – dodaje Piotr Jurkiewicz.

Działania zmniejszające emisyjność budynków komercyjnych to przede wszystkim: ocieplanie, poprawa efektywności systemów wymiany powietrza, instalacja lub wymiana oprogramowania do zarządzania powierzchniami, czyli np. optymalizacja i automatyzacja oświetlenia, klimatyzacji, ogrzewania, wind itp., wymiana okien czy źródeł oświetlenia, instalacja własnych źródeł OZE. Duże znaczenie będzie miało również: zużycie wody, bioróżnorodność (wewnątrz i w otoczeniu budynków), ograniczenie zużycia materiałów (w tym produkcji śmieci), zrównoważony transport oraz gospodarka obiegu zamkniętego.

Nieruchomości to aktywa o bardzo długim horyzoncie życia. Jak zauważają analitycy JLL, dla właścicieli i inwestorów kluczowe będzie więc zadbanie o ich „odporność” na ryzyka klimatyczne. W globalnym badaniu przeprowadzonym przez JLL w 2021 r. wśród inwestorów rynku nieruchomości i najemców ze stwierdzeniem „ryzyko klimatyczne jest jednocześnie ryzykiem finansowym” zgodziło się 78 proc. inwestorów i aż 83 proc. najemców.

Każde przedsiębiorstwo jest właścicielem lub wynajmuje powierzchnie biurowe, handlowe lub usługowe. Dlatego z perspektywy strategii przedsiębiorstw coraz większe znaczenie dla przyszłości organizacji ma szereg czynników związanych ze strategią ESG i zrównoważonego rozwoju, które w coraz bardziej istotny sposób wpływają na koszty operacyjne. Przez rosnące ceny energii i innych mediów aktywa komercyjne o zbyt wysokich współczynnikach emisji stają się mniej atrakcyjne z punktu widzenia najemców. To z kolei powoduje ryzyko generowania przez nie mniej stabilnych czynszów najmu w przyszłości.

W ocenie analityków JLL to właśnie rynek nieruchomości komercyjnych jest pierwszym, który doświadczy rosnącej świadomości inwestorów finansowych. Banki obligowane są przez europejski nadzór do uwzględniania ryzyk ESG w procesie decyzji kredytowych, fundusze inwestujące długoterminowo w nieruchomości uwzględniają odporność aktywów również pod kątem ESG, a więc w szczególności ich emisyjności, rosnącej świadomości najemców – którzy sami w swoich strategiach korporacyjnych mają cele ograniczania emisji, a zatem również emisji związanych z wykorzystywanymi nieruchomościami.

Jak przekonują eksperci, zmiany zachodzące na świecie w zakresie trendów klimatycznych i transformacji gospodarek w kierunku zeroemisyjnym są znacznie szybsze niż zmiany regulacyjne. Przedsiębiorstwa, dbając o swoją pozycję konkurencyjną, nie powinny czekać zatem na wejście w życie dopiero kształtujących się przepisów, a jak najszybciej przyjąć i wdrożyć odpowiednią strategię.

OPINIE

Komfort i stan portfela
Paweł Wróbel szef Gate Brussels

Budynki w UE odpowiadają za ponad 40 proc. zużycia energii i ponad jedną trzecią emisji CO2. Sektor jest rozpoznany jako najbardziej energochłonny i kluczowy dla redukcji emisyjności.

Dlatego obserwujemy falę regulacji, które bezpośrednio dotyczą budynków, tak by zużywały mniej energii i były mniej emisyjne. Dotyczy to obiektów publicznych, komercyjnych i nowych mieszkaniowych. Jednocześnie bardzo duża uwaga zwrócona jest na budynki o najniższym standardzie energetycznym, gdyż tu jest największy potencjał zmian. Przejawia się to w położeniu akcentu na termomodernizację i dekarbonizację źródeł ciepła oraz wsparcie dla OZE. Coraz częściej państwa europejskie wycofują możliwość instalacji źródeł ciepła na paliwa kopalne, w tym gaz, w nowych budynkach.

Już teraz firmy zwracają uwagę na emisyjność materiałów budowlanych stosowanych zarówno w trakcie budowy, jak i renowacji, dlatego że niski ślad węglowy materiałów coraz częściej brany jest pod uwagę w zamówieniach publicznych. Wiąże się też z dostępem do finansowania inwestycji. Sektor budynków jest o tyle ważny, że nie tylko przekłada się na realizację celów klimatycznych, lecz także ma bezpośredni wpływ na komfort, nasze portfele i nasze zdrowie.

Oszczędności na lata
Mariusz Okuń rzeczoznawca budowlany, Polska Izba Inżynierów Budownictwa

Zrównoważone budownictwo to nie chwilowa moda, tylko biznes i oszczędności na lata. Przy zakupie samochodu zwracamy uwagę na niskie zużycie paliwa i niskie koszty eksploatacji, ponieważ odczuwamy je w codziennych opłatach. Wzrastające rachunki powodują, że coraz częściej zaczynamy brać pod uwagę ten bardzo ważny czynnik również przy zakupie i eksploatacji nieruchomości.

Należy zastosować podejście holistycznie – zarówno wprowadzając alternatywne źródła energii, jak i maksymalnie zwiększając sprawność konwersji i akumulacji energii, szczególnie po stronie odbiorcy.

Kluczowe znaczenie ma też walka z ubóstwem energetycznym. By była skuteczna, warto obniżać zapotrzebowanie na energię i korzystać z rozwiązań ekologicznych oraz przez cały czas podnosić poziom wiedzy w społeczeństwie.

Kierunek zmian został wytyczony, obecnie należy skoncentrować się na odpowiednich pracach legislacyjnych, by skutecznie zaimplementować konkretne programy. Potrzebujemy systemowego wsparcia dla transformacji budownictwa i transformacji elektroenergetycznej.

https://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/8589796,budownictwo-ekologia-dekarbonizacja-nieruchomosci-srodowisko.html

 

Rzeczpospolita

Deweloperzy chcą przeczekać trudne czasy. Gotówka rządzi

Adam Roguski | Publikacja: 16.11.2022 22:00

Wysokie koszty finansowania dławią popyt klientów indywidualnych i instytucjonalnych. Budowniczowie mieszkań przechodzą w stan czuwania.

Z konferencji wynikowych giełdowych deweloperów przekaz płynie jasny: dopóki nie poprawi się dostępność kredytów, sprzedaż będzie na jałowych obrotach. Dziś wysokie koszty finansowania to problem nie tylko Kowalskich, ale i funduszy PRS (najem instytucjonalny mieszkań), które przy zakupach również posiłkują się długiem. Siłą rzeczy deweloperzy przechodzą w tryb czuwania – jak przetrwają ten czas, zależy od wielu czynników.

Siła w gotówce
– Mamy przed sobą na pewno trudny czas, wysoka inflacja będzie się utrzymywać, na poprawę popytu kredytowego trudno liczyć: Komisja Nadzoru Finansowego jest nieprzejednana, jeśli chodzi o apele o złagodzenie wymogów oceny zdolności kredytowej nawet dla pożyczek z okresowo stałą stopą – powiedział prezes Dom Development Jarosław Szanajca. – Rynek nabywców gotówkowych okazał się za to silny, stabilny i głęboki – i powinien dalej pomagać względnie spokojnie przetrwać czas aż do momentu, kiedy przyjdzie poprawa otoczenia. Za nami kolejny kwartał bez ran, strat i większych zagrożeń. Zobaczymy, co przyniosą kolejne – dodał.

Podczas gdy na szerokim rynku spadek sprzedaży mieszkań w ciągu trzech pierwszych kwartałów rok do roku sięgnął 50 proc., Grupa Dom Development zaliczyła 24-proc. korektę i utrzymania takiej tendencji – być lepszym od rynku – zarząd spodziewa się w najbliższej przyszłości.

„Gotówkowcy” odpowiadają za 75 proc. zakupów, a Dom Development specjalizuje się w mieszkaniach o wyższym standardzie: ponad połowa sprzedaży to lokale kosztujące co najmniej 600 tys. zł. Szanajca powiedział, że grupa nie stosuje nadzwyczajnych zachęt dla klientów, a już na pewno nie schematy płatności typu 10/90 (mały zadatek, reszta po odbiorze lokum), co prezes uznaje za ryzykowną taktykę.

Dom Development również planuje flirt z PRS, choć prezes Szanajca wiele razy zaznaczał, że oferta grupy nie do końca pasuje do rynku najmu. Spółka jednak niedawno zapowiedziała zamiar zbudowania dla funduszu około 400 lokali w Warszawie. – Nic więcej na razie nie możemy powiedzieć, rozmowy trwają i trudno przesądzić, czym się zakończą – skwitował Szanajca.

W środę z inwestorami spotkali się również menedżerowie Grupy Unibep. Prezes Leszek Gołąbiecki przyznał, że jeśli chodzi o generalne wykonawstwo, udział kontraktów od deweloperów jest wyraźnie niższy, ale nie jest tak, że rynek zamarł całkowicie. Grupa sama kontroluje spółkę deweloperską – Unidevelopment. W ciągu trzech kwartałów br. firma zanotowała 60-proc. spadek sprzedaży mieszkań. Prezes Unidevelopmentu Zbigniew Gościcki powiedział, że to efekt zmniejszenia dostępności kredytów dla Kowalskich, ale i fundusze PRS wyraźnie ograniczyły apetyt na zamawianie w Polsce lokali (choć sama spółka w IV kwartale pokaże taką transakcję).

W rezultacie Unidevelopment postanowił zaczekać na poprawę sytuacji obu grup klientów i na ustabilizowanie się cen budowy: firma odroczyła uruchomienie części inwestycji, co ma także dać możliwość dostosowania ich do nowych realiów, m.in. zmniejszyć powierzchnię mieszkań, by były dostępniejsze cenowo.

Poprawa w 2024 r.
Firma analityczna Spectis w najnowszym raporcie poświęconym 30 największym grupom deweloperskim w Polsce spodziewa się, że w tym roku sprzedaż mieszkań przez tę grupę skurczy się wobec wyśmienitego 2021 r. o 30 proc., do 30 tys., co jednak oznaczałoby tylko lekki spadek wobec wyników z lat 2018–2020 (31–32 tys. rocznie). Eksperci tłumaczą, że spadek sprzedaży to efekt wzrostu stóp procentowych i zmniejszenia dostępności kredytów – popyt jest, ale odroczony do czasu poprawy sytuacji makro. Transakcji przybędzie, jak inflacja zacznie spadać i dojdzie do pierwszych obniżek stóp procentowych, czego można się spodziewać dopiero w 2024 r.

Na razie firmy tną inwestycje, bo planowanie tych mieszkaniowych stało się dużo bardziej skomplikowane i ryzykowne z uwagi na trudne do przewidzenia perspektywy rynku, spadek dostępności finansowania oraz wysokie ceny materiałów budowlanych i energii. Tych kosztów nie można już wprost przekładać na ceny mieszkań.

https://www.rp.pl/budownictwo/art37430081-deweloperzy-chca-przeczekac-trudne-czasy-gotowka-rzadzi

 

 

Podatki | Prasówka | 23.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Usługi od podmiotu powiązanego mogą być bez estońskiego CIT

Agnieszka Pokojska | 17 listopada 2022, 08:05

Jeżeli spółka i podwykonawcy świadczący jej usługi są podmiotami powiązanymi, ale nie ma to wpływu na warunki zawarcia transakcji, to nie ma mowy o ukrytych zyskach – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która rozważa przejście na ryczałt od dochodów spółek, czyli tzw. estoński CIT. Tłumaczyła, że w ramach prowadzonej działalności (związanej z oprogramowaniem) będzie zamawiać usługi u swoich wspólników. Jako podwykonawcy będą oni świadczyć jej usługi w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Będą to usługi programistyczne (polegające na tworzeniu kodu itd.) oraz pośrednictwa komercyjnego w zakresie sprzedaży projektów IT.

Spółka podkreśliła, że wynagrodzenia będą ustalane na zasadach rynkowych, tj. z uwzględnieniem przepisów o cenach transferowych (art. 11c ustawy o CIT). Dodała, że takie same usługi będzie też zamawiać u podmiotów niepowiązanych.

Chciała się upewnić, że wypłacane wspólnikom wynagrodzenia nie będą ukrytymi zyskami, od których musiałaby płacić estoński CIT.

Kiedy nie ma ukrytych zysków…
Dyrektor KIS to potwierdził. Wyjaśnił, że co prawda art. 28m ust. 3 ustawy o CIT zawiera otwarty katalog ukrytych zysków, ale nie są nimi wypłaty na rzecz wspólników (podwykonawców) z tytułu świadczenia przez nich usług:
– związanych z przedmiotem działalności spółki,
– których warunki świadczenia ustalono w taki sposób, w jaki ustalono by te warunki, gdyby transakcję zawierały podmioty niepowiązane,
– w zakresie których okoliczności faktyczne i prawne należycie uzasadniają zasadność zawarcia transakcji pomiędzy wspólnikiem a spółką z perspektywy ekonomicznej lub prawnej,
– gdy powiązania pomiędzy wspólnikiem a spółką nie miały istotnego wpływu na zawarcie transakcji oraz jej warunki,
– które spółka zobowiązana byłaby nabyć od innego podmiotu, gdyby nie nabyła ich od wspólnika.

Odnosząc się bezpośrednio do sytuacji spółki, dyrektor KIS stwierdził, że wynagrodzenia wspólników za usługi świadczone przez nich na rzecz spółki nie będą ukrytym zyskiem, bo transakcje zostaną zawarte na przejrzystych zasadach rynkowych, odpowiadających zasadom, na jakich zawarłyby daną transakcję podmioty niepowiązane.

– Spółka i podwykonawcy są podmiotami powiązanymi w rozumieniu ustawy CIT, ale okoliczność ta nie będzie miała wpływu na warunki zawarcia tych transakcji – potwierdził organ.

Kolejnym argumentem było to, że wynagrodzenie, które spółka będzie wypłacać wspólnikom za świadczone przez nich usługi, nie będzie służyło ich dokapitalizowaniu.

Jednocześnie – jak zauważył dyrektor KIS – spółka posiada aktywa niezbędne do prowadzenia działalności gospodarczej. Nie uszło też jego uwadze, że potrzeba nabywania usług wynika ze specyfiki działalności spółki (tworzenie oprogramowania).

…a kiedy są
Przypomnijmy, że podobną analizę dyrektor KIS przeprowadził w interpretacji z 4 listopada 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-1.4010.497.2022.2.AND). Wtedy jednak wniosek organu był inny.

Chodziło o czynsz najmu płacony przez spółkę swojemu udziałowcowi. Dyrektor KIS zwrócił wtedy uwagę na to, że spółka nie ma własnych składników majątkowych niezbędnych do prowadzenia działalności i z tego powodu musi wynajmować m.in. biuro, magazyn, garaż od udziałowca. Ten natomiast nie zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia przez nią działalności gospodarczej.

Argument ten sprawił, że – zdaniem dyrektora KIS – czynsz płacony przez spółkę udziałowcowi za najem powierzchni niezbędnych do prowadzenia przez nią działalności należało uznać za ukryty zysk. Pisaliśmy o tym w artykule „Rynkowy czynsz też może być ukrytym zyskiem” (DGP nr 219/2022). ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 14 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-2.4010.382.2022.2.ANK

https://podatki.gazetaprawna.pl/cit/artykuly/8589362,estonski-cit-uslugi-od-podmiotu-powiazanego-interpretacja-podatkowa.html

 2. Ulga dla kredytobiorców będzie obowiązywać dwa lata dłużej

Agnieszka Pokojska | 21 listopada 2022, 08:30

Fiskus nie pobierze podatku, gdy w latach 2023 i 2024 podatnik zawrze pozasądową ugodę z bankiem w sprawie kredytu hipotecznego – wynika z opublikowanego projektu rozporządzenia.

Oznacza to, że o dwa lata zostanie przedłużone rozwiązanie, które obecnie wynika z rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe (Dz.U. z 2022 r. poz. 592).

Projekt, oprócz wydłużenia czasu obowiązywania preferencji, nie przewiduje innych zmian. To oznacza, że zaniechanie poboru podatku będzie nadal, tak jak w 2022 r., dotyczyć tylko tych umów kredytowych zawartych na realizację jednej inwestycji mieszkaniowej (nawet gdy podatnik zaciągnął więcej niż jeden kredyt).

Co należy rozumieć przez jedną inwestycję mieszkaniową? Definiuje to obecne rozporządzenie. Chodzi o inwestycję, której celem jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych:
– jednego gospodarstwa domowego,
– więcej niż jednego gospodarstwa domowego, gdy osoby mające zajmować wspólnie jeden budynek są osobami zaliczonymi do I grupy podatkowej, czyli należą do najbliższej rodziny (np. rodzice, dzieci, rodzeństwo).

Preferencja nadal więc będzie dotyczyć także sytuacji, gdy bank umorzył część kredytu na dom, z którego zostały wydzielone mieszkania dla najbliższej rodziny.

Nie skorzystają z niej natomiast osoby, które zaciągnęły kredyt lub kredyty na lokal niesłużący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych (np. przeznaczone na wynajem) albo na wiele odrębnych lokali lub nieruchomości.

Należy też pamiętać, że zaniechanie poboru podatku będzie dotyczyć, tak jak obecnie, umorzonej (w drodze ugody) wierzytelności kredytowej, ale tylko w odniesieniu do tej części, która jest związana ze spłatą kredytu mieszkaniowego. Jeżeli kredyt był udzielony również na inne wydatki (np. konsumpcyjne), to od tej części umorzonego kredytu (przeznaczonej np. na umeblowanie zakupionego mieszkania) fiskus pobierze podatek. ©℗

Etap legislacyjny
Projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe – w konsultacjach

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8591450,ulga-dla-kredytobiorcow-do-kiedy.html

 3. Fiskus chce estońskiego CIT nie tylko od samochodów osobowych

Radosław Kowalski | 21 listopada 2022, 09:00

Firmy zapłacą go także wtedy, gdy do celów mieszanych będą wykorzystywane nie tylko służbowe auta, lecz także np. laptopy lub telefony. Jeżeli nie udowodnią, że pracownicy nie korzystają z nich prywatnie, to US będzie mógł żądać podatku od 50 proc. wydatków związanych z używaniem tych rzeczy

Wszystko to za sprawą dodanego od 1 stycznia 2023 r. nowego ust. 4a w art. 28m ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1800; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 2180; dalej: ustawa o CIT). W przepisie tym wprost zapisano, że do wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą – generujących dochód do podatkowania estońskim CIT – nie zalicza się wydatków i odpisów amortyzacyjnych oraz odpisów z tytułu trwałej utraty wartości związanych z używaniem samochodów osobowych, środków transportu lotniczego, taboru pływającego oraz innych składników majątku:
– w pełnej wysokości – w przypadku składników majątku wykorzystywanych wyłącznie na cele działalności gospodarczej;
– w wysokości 50 proc. – w przypadku składników majątku, które nie są wykorzystywane wyłącznie na cele działalności gospodarczej.

Dodatkowo zastrzeżono, że ciężar dowodu, iż składnik majątku jest wykorzystywany wyłącznie na cele działalności gospodarczej, spoczywa na podatniku. Sęk w tym, że prawodawca nie odpowiada, jak to zrobić.

Przydatna ewidencja przebiegu pojazdów
W praktyce prezentowany jest pogląd, że rozwiązaniem jest stosowanie ewidencji przebiegu pojazdów właściwej dla VAT-26. Istotnie, dla niestosowania redukcji kosztów eksploatacji pojazdów do 75 proc. w „zwykłym” CIT jest to zapisane w ustawie o CIT. W przypadku estońskiego CIT takiego zapisu brakuje. Zapewne organy będą akceptować taki sposób dowodzenia (a przypomnijmy, że ciężar dowodu spoczywa na podatniku), że limit 50 proc. nie ma zastosowania. Aktualne pozostanie pytanie, co zawiera się w pojęciu wydatków „związanych z używaniem”. Czy to jest ten sam zbiór wydatków co koszty „eksploatacji samochodu”? Słownikowo słowa „eksploatacja” i „używanie” są synonimami. Jednak czy to wystarczy, by organy zgodziły się, że np. składki na ubezpieczenie, które nie są do tej pory uznawane za koszty eksploatacji (bo mają swój limit KUP), nie będą uznawane za koszty używania w estońskim CIT? Obawiam się (niemal jestem przekonany), że organy będą oczekiwały, iż 50 proc. składki ubezpieczeniowej będzie również identyfikowało dochód w estońskim CIT (przy braku ewidencji przebiegu).

Brak jasnych reguł
Problemu nie wyczerpuje kwestia 50 proc. amortyzacji i kosztów używania samochodów osobowych jako dochodu do opodatkowania estońskim CIT. Przecież art. 28m ust. 4a ustawy o CIT mówi nie tylko o samochodach, samolotach, łodziach, lecz także o „innych składnikach majątku”. Te inne składniki majątku to komputery, telefony, inne urządzenia, maszyny itp. Jak spółka ma wykazać, że laptop przekazany pracownikowi, wykorzystywany do pracy zdalnej, służy tylko działalności spółki? Czy wysłanie prywatnego e-maila, pozdrowienie kogoś na portalu społecznościowym, prywatne spotkanie w budynku stanowiącym siedzibę spółki (ustawodawca nie ogranicza tej regulacji tylko do ruchomości!) to automatycznie dochód w wysokości 50 proc.? Połowa czego, całej amortyzacji? A przecież ciężar dowodu, że składnik majątku (nie tylko samochód) służy wyłącznie działalności gospodarczej, spoczywa wyłącznie na spółce…

Estoński CIT to naprawdę dobry pomysł na opodatkowanie spółek, pod warunkiem że przedstawiciele resortu finansów go nie zepsują. A są na dobrej drodze do takiego skutku.

Co z bieżącym rokiem
Konstrukcja art. 28m ust. 4a ustawy o CIT i sposób wprowadzenia zmiany pokazują, że organy nie zamierzają składać broni, jeżeli chodzi o dwa pierwsze lata obowiązywania estońskiego CIT. [ramka] Chodzi o to, że ustawodawca nie wskazuje expressis verbis, co jest dochodem, lecz przeciwnie – identyfikuje, co nie jest zaliczane do tej kategorii. Mogłoby się wydawać, że to przecież to samo, ale można się domyślać, iż celem takiego zabiegu było stwierdzenie, że już w poprzednich latach wydatki takie generowały dochód, a od 2023 r. dopiero owe 50 proc. zostało wyłączone z kategorii dochodów. Innymi słowy, można się spodziewać, że argumentacja będzie taka, iż zmiana przepisów nie zamyka drogi do sporów dotyczących 2021 r., a w rzeczywistości głównie 2022 r. (bo w 2021 r. nie bardzo jest z kim się spierać po stronie spółek).

Czego dotyczy spór
W 2021 r. estoński CIT nie zyskał popularności wśród podatników, a przepisy go dotyczące zostały poddane druzgocącej krytyce. Z tego powodu prawodawca zdecydował się w istotny sposób zmodyfikować te regulacje, w szczególności poszerzając krąg podmiotów mogących wybrać taką formę opodatkowania i racjonalizując zasady dokonywania rozliczeń. Zaowocowało to istotnym wzrostem liczby podatników, którzy od 2022 r. wybrali tę formę opodatkowania. Niestety już w trakcie roku okazało się, że przedstawiciele fiskusa (w tym dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej) próbują poprzez wykładnię rozszerzającą wcisnąć, najpierw do kategorii ukrytych zysków, a następnie – gdy to okazało się bezwzględnie nieuzasadnione – do wydatków niezwiązanych z prowadzoną działalnością gospodarczą, generujących najbardziej niepożądaną podstawę opodatkowania estońskim CIT, amortyzację od wartości początkowej oraz wydatki związane z używaniem samochodów osobowych, które są pojazdami służbowymi, ale w jakimś (często bliżej nieokreślonym) zakresie służą również potrzebom osobistym pracowników (którzy nie są osobami powiązanymi ze spółką). Przypomnieć przy tym warto, że brak możliwości dokonania takiego podziału w przeszłości zmotywował prawodawcę to wprowadzenia rozwiązania o charakterze ryczałtowym dla identyfikacji przychodu pracownika z tytułu takiego korzystania z takiego świadczenia.

W wykładni prezentowanej przez dyrektora KIS zaczęto nie tylko klasyfikować takie mieszane wykorzystanie samochodów jako działanie prowadzące do stwierdzenia, iż amortyzacja i wydatki związane z używaniem takich pojazdów są niezwiązane z prowadzoną działalnością gospodarczą spółki, lecz także stosować limit 50 proc. jako identyfikujących dochód spółki do opodatkowania estońskim CIT. W interpretacji indywidualnej z 2 listopada 2022 r. nr 0111-KDIB1-3.4010.591.2022.1.PC dyrektor KIS stwierdził np.: „(…) wydatki związane z użytkowaniem i amortyzacją samochodów osobowych użytkowanych przez pracowników niebędących podmiotami powiązanymi z Wnioskodawcą stanowią wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą i tym samym 50 proc. przedmiotowych wydatków podlega opodatkowaniu ryczałtem od dochodów spółek”.

Problem w tym, że w stanie prawnym 2022 r. prawodawca – inaczej niż dla ukrytych zysków – nie wskazuje na zastosowanie wskaźnika 50 proc. dokonanych odpisów amortyzujących poniesionych kosztów dla potrzeb identyfikacji dochodu spółki ze względu na wykorzystanie składników majątku w sposób mieszany. Co więcej, w obecnie obowiązujących regulacjach brakuje również wskazania – które zostało zastosowane wobec ukrytych zysków – że to na podatniku spoczywa ciężar dowodu, iż składnik majątku jest wykorzystywany wyłącznie na cele działalności gospodarczej. To zmieni się dopiero od 1 stycznia 2023 r. Wobec powyższego oczekiwanie organu, że podatnicy będą w jakiś sposób identyfikowali przychód z tytułu mieszanego wykorzystania pojazdów, a tym bardziej że będzie to dochód definiowany jako 50 proc. kosztów związanych z tymi pojazdami (w tym amortyzacji), według mnie w 2022 r. jest całkowicie nieuzasadnione. Pozostaje mieć nadzieję, że wydane w tym zakresie interpretacje indywidualne zostaną uznane przez sądy administracyjne za błędne. Przy czym spór będzie tutaj prowadzony w odniesieniu do lat 2021–2022, bo dla 2023 r. przepisy zostały zmienione. Ustawodawca podatkowy, swoim zwyczajem, zastosował filozofię, jak się nie da naciągnąć wykładni, to trzeba przepis dostosować do wykładni… ©℗

To, że organy nie zamierzają odpuścić 2022 r., wynika wprost z uzasadnienia do projektu, w którym zostało wskazane, iż: „Podczas analizy, czy takie wydatki, odpisy amortyzacyjne oraz odpisy z tytułu trwałej utraty wartości mogą stanowić również wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, w pierwszej kolejności należy sięgnąć do reguł wykładni systemowej. Zgodnie z art. 28n ust. 1 pkt 2 ustawy CIT jedną z podstaw opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek jest suma dochodu z tytułu ukrytych zysków i dochodu z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą ustalona w miesiącu, w którym wykonano świadczenie lub dokonano wypłaty lub wydatku”. Przy czym na kpinę zakrawa stwierdzenie zamieszczone w uzasadnieniu (zresztą taka argumentacja jest w kilku miejscach), że: „(…) powyższe znajduje również potwierdzenie w treści Przewodnika do Ryczałtu od dochodów spółek z dnia 23 grudnia 2021 r. (dalej jako: «Przewodnik»). Na stronie 41 w poz. 63 Przewodnika wskazuje się, że niektóre świadczenia stanowić mogą jednocześnie ukryte zyski bądź wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, w zależności od tego, czy stroną transakcji jest wspólnik, podmiot powiązany bezpośrednio lub pośrednio z podatnikiem lub z tym wspólnikiem, czy nie”.

Autor uzasadnienia (a zapewne też projektu) zdaje się nie pozostawiać wątpliwości co do tego, że w tym zakresie nowelizacja służy dostosowaniu przepisów do wyobrażenia ich rzeczywistych twórców o tym, jak powinny być stosowane. Niestety, potwierdza to smutną, a jednocześnie nieakceptowalną prawdę, że obecnie konstytucyjne źródła prawa podatkowego, w swojej treści ukształtowanej w procesie legislacyjnym, mają niekiedy (i to wcale nie rzadko) mniejsze znacznie niż to, co zostało zapisane w quasi-źródłach prawa jak poradniki, broszury, odpowiedzi na pytania itp.! ©℗

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8592081,estonski-cit-samochody-osobowe-fiskus.html

 4. Zakup powierzchni reklamowych z podatkiem u źródła

Agnieszka Pokojska | wczoraj, 20:00

Kto wypłaca za granicę wynagrodzenie za przestrzenie reklamowe na portalach internetowych w celu ich dalszej odsprzedaży, musi pobrać w Polsce i odprowadzić do urzędu skarbowego 20-proc. podatek u źródła – stwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Inaczej orzekł 8 kwietnia 2021 r. Naczelny Sąd Administracyjny z (sygn. akt II FSK 3476/18). Stwierdził, że nie są to usługi wymienione w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT, nie podlegają więc podatkowi u źródła. Wskutek tego wyroku dyrektor KIS musiał zmienić swoją wykładnię i wydał nową, korzystną dla polskiego podatnika (interpretacja z 11 lutego 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.342.2017.9.AP).

W najnowszej znów jednak zaprezentował odmienne stanowisko, mimo że stan faktyczny był niemal identyczny. Z pytaniem wystąpiła spółka, która w ramach prowadzonej działalności gospodarczej kupuje przestrzeń reklamową na portalach internetowych od kontrahentów zagranicznych (żaden z nich nie jest zlokalizowany w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, czyli w raju podatkowym). Spółka nie umieszcza własnych reklam na wykupionej przestrzeni, tylko odsprzedaje ją innym podmiotom po wyższej cenie.

Chciała się upewnić, że zakup powierzchni reklamowych nie mieści się w katalogu usług wymienionym w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT, dlatego nie musi ona pobierać i przekazywać do urzędu skarbowego podatku u źródła od wypłacanego za granicę wynagrodzenia.

Przypomnijmy, że w tym przepisie mowa jest o usługach doradczych, księgowych, badaniach rynku, usługach prawnych, usługach reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, usługach rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się ze spółką. Stwierdził, że kwoty wypłacane przez nią zagranicznym kontrahentom są wynagrodzeniem za świadczenie usług reklamowych. Spółka nabywa bowiem „na własność” przestrzeń reklamową na portalach internetowych od kontrahentów zagranicznych, które mogą być wykorzystane jedynie w celu reklamowym (w przeciwieństwie np. do samochodu, na którym umieszczono przekaz reklamowy) – wyjaśnił organ.

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 17 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.515.2022.2.BJ

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593435,zakup-powierzchni-reklamowych-podatek-u-zrodla-interpretacja-podatkowa.html

 5. Pierwszy rok estońskiego CIT może być skrócony

Agnieszka Pokojska | dzisiaj, 08:26

Jeżeli spółka, której rok obrotowy pokrywa się z kalendarzowym, wybierze estoński CIT w trakcie roku, to czteroletni okres stosowania tego sposobu rozliczeń będzie krótszy niż pełne cztery lata kalendarzowe – potwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to spółka, która wybrała ryczałt od dochodów spółek (estoński CIT) od 1 lipca 2022 r. Taką datę podała w zawiadomieniu ZAW-RD. Nie była jednak pewna, czy dobrze policzyła okres, o którym mowa w art. 28f ust 1 ustawy o CIT. Przepis ten stanowi, że opodatkowanie ryczałtem obejmuje „okres bezpośrednio po sobie następujących 4 lat podatkowych” i trzeba go wykazać w zawiadomieniu.

Spółka tłumaczyła, że co do zasady jej rok podatkowy jest równy kalendarzowemu, ale pierwszy rok stosowania ryczałtu będzie skrócony – będzie trwał od 1 lipca 2022 do 31 grudnia 2022 r. W związku z tym – jak sądziła – czteroletni okres estońskiego CIT należy liczyć od 1 lipca 2022 r. do 31 grudnia 2025 r.

Dyrektor KIS to potwierdził. Wyjaśnił, że jeżeli podatnik wybrał estoński CIT w trakcie roku, to zastosowanie ma art. 28e ust. 2 ustawy CIT. A to oznacza, że pierwszy rok stosowania ryczałtu przez spółkę będzie trwał od 1 lipca 2022 r. do 31 grudnia 2022 r., natomiast czwarty rok – od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2025 r. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 21 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-1.4010.615.2022.1.BJ

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8593755,kis-pierwszy-rok-estonskiego-cit-moze-byc-skrocony.html

 

Rzeczpospolita

 1. Fiskus na siłę szuka CIT w logistyce

17 listopada 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Posiadanie zakładu zagranicznego należy odróżnić od nabywania usług magazynowych na terenie innego państwa.

W środę Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną fiskusa, który chciał opodatkować CIT niemiecką spółkę korzystającą z polskiego zaplecza magazynowo-logistycznego.

Kto dostanie podatek
Spór powstał, gdy ta wystąpiła do naszej skarbówki o wykładnię przepisów o CIT. Wyjaśniła, że jest światowym producentem i sprzedawcą produktów sanitarnych oraz systemów instalacyjnych. Ma siedzibę w Niemczech i jest tamtejszym rezydentem dla podatku dochodowego. Jest spółką matką w międzynarodowej grupie i ma spółki zależne w innych krajach, w tym w Polsce. Miejsce efektywnego zarządu znajduje się jednak w Niemczech, gdzie podejmowane są wszystkie decyzje biznesowe i skąd bezpośrednio prowadzony jest proces sprzedaży.

Niemiecka podatniczka ma w Polsce dwie spółki zależne, które są naszymi rezydentami i działają głównie jako podmioty produkcyjne. Rozważa zmianę modelu dystrybucji, co pozwoli skrócić czas dostawy i zmniejszyć koszty logistyczne. W przyszłości produkty nabyte od spółek zależnych miałyby być przechowywane w magazynie w Polsce i stąd z reguły przesyłane bezpośrednio do klientów. Spółka chciała potwierdzenia, że nie będzie miała w Polsce zakładu w rozumieniu art. 5 polsko-niemieckiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, więc nie będzie podlegała w Polsce CIT.

Inaczej sprawę widział jednak fiskus. Jego zdaniem polska podatniczka okazuje zamiar działania nie we własnym, lecz w cudzym interesie. Działając na rachunek niemieckiej spółki matki, jest w świetle art. 5 umowy jej zależnym – zwłaszcza w sensie gospodarczym – przedstawicielem. Świadczy o tym, w ocenie urzędników, m.in. formuła wynagrodzenia – koszt plus i pokrywające się przedmioty działalności. Fiskus nie zgodził się, że sporne czynności mają charakter pomocniczy i przygotowawczy. Ponadto, ponieważ pomieszczenia magazynowe spółki zależnej będą pośrednio w dyspozycji firmy z Niemiec, ma ona w Polsce stałą placówkę.

Spółka zaskarżyła interpretację i wygrała. Najpierw rację przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Nie zgodził się, że powierzchnie magazynowe będą tworzyły stałą placówkę, przez którą, co najmniej częściowo, skarżąca będzie prowadziła swoją działalność. Skarżąca ma spółkę zależną, ale ta będzie we własnym imieniu i na własny rachunek wykonywała na jej rzecz usługi logistyczno-magazynowe.

W tym celu wykorzysta własną fabrykę z wydzieloną powierzchnią magazynową. Czynności będą tam wykonywać osoby przez nią zatrudnione, za co otrzyma wynagrodzenie.

Naciągane argumenty
Zdaniem WSA, gdyby pójść tropem fiskusa, w zasadzie każde centrum logistyczne mogłoby zostać uznane za zakład zagraniczny przedsiębiorcy, nawet jeśli wykonuje na jego rzecz usługi magazynowe w ramach własnej działalności. Należy rozróżnić posiadanie zakładu zagranicznego od nabywania usług magazynowych na terenie innego państwa.

Ostatecznie podstaw do opodatkowania niemieckiej spółki w Polsce nie dopatrzył się też NSA. Nie przesądza o tym zwłaszcza powiązanie między firmami ani ustalenie wynagrodzenia. Z opisu jasno wynika, że obie spółki prowadzą osobną działalność, która się nie pokrywa. To spółka niemiecka i jej zarząd w Niemczech będą podejmowały decyzje o towarze magazynowanym w Polsce.

Ponadto, jak tłumaczyła sędzia NSA Aleksandra Wrzesińska-Nowacka, trudno mówić o filii, skoro chodzi o dwa niezależne podmioty wykonujące na swoją rzecz tylko usługi, gdy polska spółka nie decydowała nawet faktycznie, komu, gdzie i za ile towar zostanie sprzedany. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 549/20

Robert Dudkowiak

radca prawny z kancelarii RDK Kancelaria Radców Prawnych

Kwestia ewentualnego opodatkowania zagranicznych firm przez polskiego fiskusa z uwagi na posiadanie w Polsce stałego zakładu od wielu lat wywołuje wątpliwości. A problem staje się jeszcze bardziej aktualny, bo zmienia się model sprzedaży i dystrybucji. Coraz częściej zagraniczne firmy, zwłaszcza z sektora e-commerce, które nie są polskimi rezydentami, korzystają z naszych magazynów czy centrów logistycznych, nierzadko obsługiwanych przez powiązanych z nimi polskich przedsiębiorców. Jest to korzystne dla gospodarki i potencjalnych konsumentów. Przyjęcie takiego modelu nie oznacza jednak automatycznie opodatkowania w Polsce. Każda sytuacja jest inna, a o tym, czy w danym przypadku doszło do powstania stałego zakładu w Polsce, decydują niuanse. Fiskus musi o tym pamiętać, na co słusznie coraz częściej zwracają mu uwagę sądy administracyjne.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484348-Fiskus-na-sile-szuka-CIT-w-logistyce.html#.Y335B-zMJz9

 2. Firma windykacyjna rozliczy VAT od usługi odzyskiwania odszkodowań

21 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Marcin Szymankiewicz

Powiernicza cesja wierzytelności i jej zwrotny przelew to czynności pomocnicze do kompleksowej usługi ściągania długów przez windykatora. Nie są one zatem dla wierzyciela czynnościami podlegającymi podatkowi od towarów i usług.

Wiele firm prowadzących warsztaty samochodowe zawiera umowy o współpracy z firmami zajmującymi się wspieraniem ich w procesie likwidacji szkód komunikacyjnych i w odzyskiwaniu odszkodowań od zakładów ubezpieczeń (firma windykacyjna). Windykację roszczeń z tytułu odszkodowania za naprawę pojazdów lub za wynajem pojazdów zastępczych warsztaty zlecają firmie windykacyjnej na podstawie umów powierniczego przelewu wierzytelności i zlecenia tego przelewu.

I tak, warsztaty zobowiązują się w takich przypadkach:

∑ do podpisania z klientem i przyjęcia od niego wszystkich dokumentów, na podstawie których firma windykacyjna będzie odzyskiwała odszkodowanie;

∑ do wykonania naprawy pojazdu klienta lub wynajęcia klientowi pojazdu zastępczego w zakresie i na warunkach określonych w zleceniu naprawy pojazdu lub umowie najmu pojazdu zastępczego;

∑ po wykonaniu usługi naprawy pojazdu lub wynajmu pojazdu zastępczego do wykonania analizy dokumentów według procedury firmy windykacyjnej.

Z kolei firmy windykacyjne zobowiązują się do:

∑ przekazania na rzecz warsztatu uzyskanego od zakładu ubezpieczeń lub zleceniodawcy usługi odszkodowania za naprawę pojazdu lub najem pojazdu zastępczego;

∑ podjęcia wszelkich niezbędnych działań, aby odszkodowanie należne warsztatowi uzyskać bez konieczności wstępowania na drogę sądową.

Zgodnie z umowami, za wykonane usługi firmie windykacyjnej przysługuje wynagrodzenie wypłacane na podstawie faktury. Natomiast w przypadku poniesienia przez firmę windykacyjną wydatków związanych z kosztami sądowymi, opłatami skarbowymi lub innymi opłatami związanymi z dochodzeniem lub egzekwowaniem roszczeń, ich zwrot odbywa się na podstawie noty księgowej. Na podstawie takich umów dochodzi zatem do:

∑ zawarcia umów zlecenia, w których warsztat (zleceniodawca) zleca firmie windykacyjnej (zleceniobiorcy) wyegzekwowanie konkretnej kwoty (np.: wierzytelności z tytułu odszkodowania z polisy OC sprawcy dotyczącej szkody komunikacyjnej);

∑ zawarcia umów o powierniczy przelew wierzytelności (np. wierzytelności z tytułu odszkodowania z polisy OC sprawcy dotyczącej szkody komunikacyjnej), w której cedentem jest warsztat, a cesjonariuszem firma windykacyjna, celem wyegzekwowania wierzytelności zgodnie z zawartą umową zlecenia;

∑ zawarcia umów zwrotnego przelewu wierzytelności, w której cedentem jest firma windykacyjna, a cesjonariuszem warsztat.

W przypadku takich umów pojawia się pytanie, czy dokonywane przez warsztaty samochodowe powiernicze przelewy wierzytelności na rzecz firm windykacyjnych oraz otrzymane przez nie zwrotne przelewy wierzytelności w przypadku ich nieściągnięcia są czynnościami opodatkowanymi VAT.

Czynności opodatkowane
Opodatkowaniu VAT podlega m.in. odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług na terytorium kraju (art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT). Przez dostawę towarów rozumie się przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel (art. 7 ust. 1 in principio ustawy o VAT). Towary to rzeczy oraz ich części, a także wszelkie postacie energii (art. 2 pkt 6 ustawy o VAT).

Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o VAT, przez świadczenie usług rozumie się każde świadczenie na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, które nie stanowi dostawy towarów w rozumieniu art. 7 ustawy o VAT, w tym również:

1) przeniesienie praw do wartości niematerialnych i prawnych, bez względu na formę, w jakiej dokonano czynności prawnej;

2) zobowiązanie do powstrzymania się od dokonania czynności lub do tolerowania czynności lub sytuacji;

3) świadczenie usług zgodnie z nakazem organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w jego imieniu lub nakazem wynikającym z mocy prawa.

Każde świadczenie niebędące dostawą towarów, polegające na działaniu, zaniechaniu lub tolerowaniu czyjegoś zachowania, stanowi zatem usługę. Muszą być jednak spełnione łącznie następujące warunki:

∑ w następstwie zobowiązania, w wykonaniu którego usługa jest świadczona, druga strona (wierzyciel/nabywca) jest bezpośrednim beneficjentem świadczenia,

∑ świadczonej usłudze odpowiada świadczenie wzajemne ze strony nabywcy (wynagrodzenie).

Aby więc dana czynność (dostawa towarów lub usługa) podlegała VAT, musi istnieć bezpośredni związek o charakterze przyczynowym pomiędzy świadczoną usługą a otrzymanym świadczeniem wzajemnym, w ten sposób, że zapłacone kwoty stanowią rzeczywiste wynagrodzenie za wyodrębnioną usługę świadczoną w ramach stosunku prawnego lub dochodzi do wymiany świadczeń wzajemnych. Otrzymana zapłata powinna być konsekwencją wykonania świadczenia.

Liczy się status wykonawcy
Aby dana czynność była opodatkowana VAT, musi być wykonana przez podmiot, który w związku z jej wykonaniem jest podatnikiem tego podatku.

Podatnikami są osoby prawne, jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej oraz osoby fizyczne, wykonujące samodzielnie działalność gospodarczą bez względu na cel lub rezultat takiej działalności (zob. art. 15 ust. 1 ustawy o VAT). Działalność gospodarcza obejmuje wszelką działalność producentów, handlowców lub usługodawców, w tym podmiotów pozyskujących zasoby naturalne oraz rolników, a także działalność osób wykonujących wolne zawody. Działalność ta obejmuje w szczególności czynności polegające na wykorzystywaniu towarów lub wartości niematerialnych i prawnych w sposób ciągły dla celów zarobkowych.

Cesja wierzytelności
Instytucja przelewu (cesji) wierzytelności została uregulowana w kodeksie cywilnym.

Wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew), chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania (art. 509 § 1 k.c.). Wraz z wierzytelnością przechodzą na nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki (art. 509 § 2 k.c.). Umowa sprzedaży, zamiany, darowizny lub inna umowa zobowiązująca do przeniesienia wierzytelności przenosi wierzytelność na nabywcę, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej albo że strony inaczej postanowiły (art. 510 § 1 k.c.).

Istotą przelewu wierzytelności jest zatem umowa zawierana przez wierzyciela z osobą trzecią, na mocy której osoba ta nabywa od wierzyciela przysługującą mu wierzytelność. W wyniku przelewu wierzytelności prawa przysługujące dotychczasowemu wierzycielowi przechodzą na nabywcę wierzytelności, przy czym sam stosunek zobowiązaniowy nie ulega zmianie. Na podstawie umowy przelewu wierzytelności, cesjonariusz może dochodzić spełnienia określonego świadczenia od dłużnika, przysługuje mu również uprawnienie do rozporządzania wierzytelnością poprzez jej dalszą odsprzedaż, zamianę, darowiznę, zapis w testamencie lub zastaw. W zamian za nabywaną wierzytelność cesjonariusz (nabywca) zobowiązuje się do spełnienia określonego świadczenia na rzecz cedenta. Spełnienie świadczenia, wynikającego z umowy przelewu nastąpi, gdy cedent przeniesie wierzytelność na cesjonariusza, a on zapłaci mu cenę za cedowaną wierzytelność (w sytuacji, kiedy cesja miała charakter odpłatny).

Powiernictwo
Przepisy kodeksu cywilnego nie zawierają regulacji prawnej instytucji powiernictwa. Nie ma jednak przeszkód do zawierania tego typu umów – pozwala na to zasada swobody umów wyrażona w art. 3531 k.c. Zgodnie z tym przepisem strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swojego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Najistotniejsze postanowienia umowy przelewu powierniczego wierzytelności są następujące:

∑ nabywca wierzytelności ma uprawnienie do zwrotu wierzytelności w przypadku nieskuteczności windykacji,

∑ ryzyko nieściągalności wierzytelności obciąża cedenta, czyli podmiot, który dokonał powierniczego przelewu,

∑ ustala się czas obowiązywania umowy, po upływie którego, przy braku skuteczności działań windykacyjnych, wierzytelność „wraca” do pierwotnego wierzyciela,

∑ nie dokonuje się zapłaty cedentowi aż do czasu ściągnięcia długu lub zbycia wierzytelności,

∑ wynagrodzenie firmy windykacyjnej ustalane jest najczęściej w określonym procencie odzyskanej kwoty i jest ono potrącane ze ściągniętego długu.

Firma windykacyjna „nabywająca” wierzytelności na podstawie umowy określanej potocznie mianem „przelewu powierniczego”, nie przejmuje więc ryzyka niewypłacalności dłużnika, chociaż działa w imieniu własnym. Dlatego istotą omawianej czynności prawnej nie jest sprzedaż wierzytelności, lecz odpłatne świadczenie usługi ściągania długów oraz ewentualnie pośrednictwo w obrocie wierzytelnościami.

Powierniczy przelew wierzytelności dokonywany jest na podstawie tzw. umowy nienazwanej, tj. nieuregulowanej wprost przepisami. W praktyce przelew powierniczy nie jest niczym innym, jak zleceniem windykacji należności, z przeniesieniem na windykatora praw przysługujących wierzycielowi. Przelew powierniczy nie jest umową sprzedaży wierzytelności, lecz zawierany jest dla stworzenia prawnych podstaw dla windykacji należności, której ryzyko zapłaty przez cały czas ciąży na pierwszym wierzycielu.

Elementy świadczenia głównego
W przypadku analizowanych umów o współpracy zawieranych przez warsztaty samochodowe z firmami zajmującymi się wspieraniem ich w procesie likwidacji szkód komunikacyjnych i w odzyskiwaniu odszkodowań od zakładów ubezpieczeń, istotą czynności jest usługa ściągania długów. Powiernicza cesja wierzytelności oraz jej zwrotny przelew są czynnościami nierozerwalnie związanymi z kompleksową usługą ściągania długów (uzyskiwania odszkodowań) świadczoną przez firmę windykacyjną, więc stanowią czynności pomocnicze do tej kompleksowej usługi. Samo zawarcie powierniczej cesji wierzytelności w celu wykonania kompleksowej usługi ściągania długów (uzyskania odszkodowań), jak również zwrotny przelew wierzytelności w przypadku braku ich ściągnięcia nie jest zatem dla warsztatów samochodowych (będących stronami takich umów) czynnością podlegającą VAT. W przypadku takich umów opodatkowaniu VAT podlega kompleksowa usługa ściągania długów świadczona przez firmy windykacyjne, w ramach której powiernicza cesja wierzytelności stanowi jedynie niezbędny element do wykonania usługi ściągania długów.

Zaprezentowane stanowisko podzielają organy podatkowe (interpretacja indywidualna dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 13 lutego 2020 r., 0113-KDIPT1-2.4012.817. 2019.1.IR).

Autor jest doradcą podatkowym

Podstawa prawna:

∑ art. 5 ust. 1 pkt 1, art. 7 ust. 1, art. 8 ust. 1 oraz art. 15 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 931 ze zm.)

∑ art. 509, art. 510 oraz art. 3531 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 1360ze zm.)

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484420-Firma-windykacyjna-rozliczy-VAT-od%C2%A0uslugi-odzyskiwania-odszkodowan.html#.Y335bOzMJz9

 3. Co przyniesie powrót wyższego VAT

22 listopada 2022 | Ekonomia i rynek | Anna Cieślak-Wróblewska

Rząd musi wygasić tarczę antyinflacyjną w zakresie niższych stawek VAT na energię, paliwa i nawozy z początkiem 2023 r. Bez działań rekompensujących może to dodać do inflacji nawet 2,5 pkt proc.

– Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów – potwierdził w poniedziałek Jacek Sasin, wicepremier, minister aktywów państwowych. – Możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność – dodał.

Obniżone stawki VAT na wybrane produkty to elementy rządowej tarczy antyinflacyjnej wprowadzonej na początku tego roku. Na takie rozwiązania, z wyjątkiem zastosowania zerowego VAT na żywność, nie ma jednak zgody ze strony Komisji Europejskiej. A ponieważ, jak wyjaśniał premier Mateusz Morawiecki, rząd nie chce otwierać kolejnego sporu z Brukselą, podatek na energię elektryczną, energię cieplną, paliwa i nawozy musi wrócić do poprzednich poziomów wraz z początkiem 2023 r. Oznacza to, że stawki VAT skoczą do 23 proc. z 5 proc. w przypadku energii elektrycznej i energii cieplnej i z 8 proc. w przypadku paliw oraz do 8 proc. z 0 proc. obecnie w przypadku nawozów.

Jednocześnie rząd zapowiedział wdrożenie nowych mechanizmów, które miałyby rekompensować zmiany stawek w kierunku ograniczenia wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych. We wtorek na rządzie omawiany będzie np. projekt ustawy o szczególnej ochronie niektórych odbiorców paliw gazowych w 2023 r.

Zasady nowych działań osłonowych nie są jeszcze znane, co utrudnia ekonomistom ocenę, jak mocno powrót do wyższego VAT odbije się na naszych kieszeniach. – Dopóki nie poznamy szczegółów, trudno prognozować, jak wygaszanie tarczy antyinflacyjnej wpłynie na dynamikę cen – zaznacza Piotr Bielski, główny ekonomista Santander Bank Polska. – Gdyby jednak nie było żadnych mechanizmów rekompensujących, to na skutek cofnięcia obniżek VAT na energię elektryczną, cieplną i paliwa, w styczniu inflacja podskoczyłaby o 2,5 pkt proc. – ocenia Bielski. – Taki scenariusz podbiłby błyskawicznie inflację CPI o prawie 2 pkt proc. – szacuje z kolei Kamil Łuczkowski, ekonomista Banku Pekao. – Choć z drugiej strony w dłuższym okresie zmniejszyłoby to presję na inne składowe inflacji ze względu na ograniczenie popytu kanałem niższego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych – dodaje Łuczkowski.

Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego, także uważa, że powrót do wyższych stawek VAT (bez działań osłonowych) doda do inflacji 2,5 pkt proc. To sporo, ale też towary objęte tarczą antyinflacyjną mają spory udział w tzw. koszyku inflacyjnym, czyli koszyku wydatków gospodarstw domowych. Paliwa stanowią ok. 6 proc. tego koszyka, a nośniki energii – ok. 11 proc. – Warto przy tym podkreślić, że to symulacja mechaniczna. Nie uwzględnia m.in. sprzężeń i efektów wtórnych. Przykładowo wyższa cena paliwa oznacza droższy transport, co może dodatkowo podbić ceny innych towarów i usług, w tym żywności – zaznacza Antoniak.

Jeśli chodzi o konkretne kategorie produktów, Kamil Łuczkowski wylicza, że podwyżka VAT (do 23 proc.) na energię elektryczną spowoduje wzrost dynamiki cen nośników energii o ponad 7 pkt proc., co zwiększy inflację ogółem o ok. 0,8 pkt proc. Dynamika cen paliw może wzrosnąć o 10 pkt proc., co wraz z powrotem do wyższej stawki podatku akcyzowego dorzuci do inflacji kolejne 0,9 pkt proc.

Wicepremier Sasin nie mówił o VAT na gaz ziemny, ale ten także jest obniżony z 23 proc. do 0 proc. Jeśli i ta ulga zostanie zlikwidowana, a nie wejdzie w życie projekt obniżki cen tego surowca, to można spodziewać się wzrostu kosztów zakupu o 23 proc. Ekonomiści dosyć zgodnie się spodziewają, że nowe działania osłonowe nie zrekompensują w pełni efektu podwyżek stawek VAT.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484606-Co-przyniesie-powrot-wyzszego-VAT.html#.Y3354-zMJhF

 4. Zyski z wynajętego dachu z preferencją

23 listopada 2022 | Rachunkowość | Aleksandra Tarka

Wynajmowanie przez wspólnotę mieszkaniową części nieruchomości wspólnej stanowi czynność z zakresu zarządu nią. A to oznacza, że stanowi ona także gospodarowanie składnikiem majątkowym, który wchodzi w skład zasobu mieszkaniowego.

Sprawa dotyczyła opodatkowania wspólnoty mieszkaniowej. We wniosku o interpretację wskazała, że zgodnie z ustawą o własności lokali jej głównym zadaniem jest utrzymanie części wspólnych budynku mieszkalnego, tj. dachu, elewacji, klatki schodowej, wszelkich systemów medialnych. Od lutego 2019 r. ma podpisaną ze spółką umowę najmu części nieruchomości. To część dachu bloku pozostającego w zarządzie wspólnoty. Najemca zamontował tam infrastrukturę telekomunikacyjną. Wspólnota wskazała, że umowa daje jej roczne zyski na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych, które w całości są przeznaczane na utrzymanie nieruchomości wspólnej. Chciała potwierdzenia, że należności wspólnoty mieszkaniowej z tytułu umowy najmu podlegają zwolnieniu z art. 17 ust. 1 pkt 44 ustawy o CIT.

Odpowiedź fiskusa okazała się jednak negatywna. Przypomniał, że zwolnieniem z art 17 ust. 1 pkt 44 ustawy o CIT objęty jest dochód uzyskany z działalność w zakresie gospodarki zasobami mieszkaniowymi, jeżeli został przeznaczony na cele preferowane przez ustawodawcę, tj. cele związane z utrzymaniem zasobów mieszkaniowych.

I choć ustawa nie zawiera definicji ani „gospodarki zasobami mieszkaniowym” ani „zasobów mieszkaniowych”, to zdaniem urzędników nie można nimi objąć najmu części dachu.

Umowa najmu nie służy bowiem mieszkańcom wspólnoty i nie jest niezbędna do prawidłowego korzystania z zasobów mieszkaniowych. Jej skutkiem jest udostępnienie części powierzchni dachu firmie na cele prowadzonej działalności gospodarczej. Tym samym, w ocenie fiskusa należności z tego tytułu nie stanowią dochodu z gospodarki zasobami mieszkaniowymi i podlegają opodatkowaniu. I nieistotne jest przeznaczanie tych dochodów na cele związane z utrzymaniem nieruchomości wspólnej.

Wspólnota nie zgodziła się z taką wykładnią. Zaskarżyła interpretację do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, a ten uwzględnił jej skargę. Odwołując się do orzecznictwa sąd zauważył, że zakres pojęcia „zasób mieszkaniowy” należy ustalać w oparciu o kryterium funkcjonalności. Uznaje się, że pojęcie to obejmuje budynki i lokale mieszkalne, znajdujące się w nich urządzenia techniczne i pomieszczenia, a także odrębne budynki i urządzenia służące zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych osób zamieszkujących w budynkach i lokalach mieszkalnych. Zasobem mieszkaniowym są budynki i lokale mieszkalne oraz wszystko to, co jest z nimi funkcjonalnie związane i w sposób bezpośredni umożliwia im spełnianie funkcji mieszkalnych.

Zdaniem WSA przy takim zakresie pojęcia „zasób mieszkalny” oczywistym jest, że dach budynku, w którym znajdują się mieszkania, służy do pełnienia funkcji mieszkalnych. Oczywistym jest, że bez tego elementu niemożliwe byłoby zamieszkiwanie ludzi w tym budynku. Zatem dach budynku mieszkalnego, w którym znajdują się wyłącznie lokale mieszkalne jest elementem zasobu mieszkaniowego tworzonego przez ten budynek i lokale mieszkalne w nim się znajdujące.

Sąd nie zgodził się z fiskusem, że zarządzanie zasobem mieszkaniowym nie może polegać na wynajmowaniu jego części prowadzącym działalność gospodarczą, na związane z nią potrzeby. Przepisy nie określają bowiem w jaki konkretny sposób ma być zarządzana nieruchomość wspólna związana z budynkiem wielomieszkaniowym, którą jest m.in. także jego dach. Zdaniem WSA nie sposób również przyjąć, że działalność wspólnoty mieszkaniowej powinna się ograniczać do działalności „bezwynikowej”, rozumianej jako nienakierowana na zysk. Omawiane dochody są zwolnione z podatku z tego względu, że przeznaczone są na utrzymanie budynków mieszkalnych.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 25 października 2022 r.

Sygnatura akt: I SA/Gd 571/22

Komentarz eksperta
Patryk Zawada

starszy konsultant podatkowy w Dziale Doradztwa Podatkowego BDO, biuro w Krakowie

W związku z bardzo szerokim rozumieniem przez organ pojęcia „zasoby mieszkaniowe” zastanawiać może, dlaczego odmówił on wspólnocie mieszkaniowej prawa do zastosowania zwolnienia od dochodów osiągniętych z tytułu najmu części powierzchni dachu na cele związane z zamontowaniem na nim anten.

Zasadniczym argumentem organu jest to, że zawarta przez wspólnotę umowa najmu anten nie służy jej mieszkańcom, tylko odbiorcom usług telekomunikacyjnych najemcy dachu, i nie jest tym samym niezbędna do prawidłowego korzystania z zasobów mieszkaniowych przez mieszkańców. Raczej nie wynika to z tego, że zdaniem organu dach nie należy do zasobu mieszkaniowego. Sąd zdaje się być innego zdania, gdyż zarzuca organowi, że skoro sam budynek mieszkalny należy do tak rozumianego zasobu mieszkaniowego, to tym bardziej jego część, taka jak dach. Co prawda organ nie wymienia dachu jako przykładu elementu zasobu mieszkaniowego, tak jak czyni to w odniesieniu np. do klatki schodowej czy piwnic, niemniej po lekturze uzasadnienia interpretacji indywidualnej nie ma się pewności czy organ idzie aż tak daleko.

Clou problemu zdaje się natomiast być kwestia czy wynajem części dachu budynku mieszkaniowego jest jeszcze działalnością polegającą na gospodarowaniu zasobem mieszkaniowym, skoro dach, a w tym przypadku jego część zostaje, wskutek tego oddana do użytku innemu podmiotowi. Organowi umyka, co trafnie podnosi sąd, że przepisy ustawy o własności lokalu dopuszczają możliwość czerpania pożytków przez wspólnoty mieszkaniowe ze składników zasobu mieszkaniowego. Takim pożytkiem zgodnie z przepisami prawa cywilnego są dochody z najmu. Działanie wspólnoty jak najbardziej służy więc mieszkańcom, ponieważ umożliwia czerpanie zysków z rzeczy wspólnej, a jednocześnie nie pozbawia dachu funkcji jakie pełni. Dach dalej bowiem „chroni” budynek mieszkalny, tyle że znajdują się na nim teraz odbiorniki telekomunikacyjne.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484577-Zyski-z-wynajetego-dachu%C2%A0z-preferencja.html#.Y336eOzMJz9

 5. Nadwyżka pobranych zaliczek na poczet zysku nie jest przychodem

23 listopada 2022 | Rachunkowość | Adrian Jasiński

Podatniczka nie uzyska przychodu z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na nią zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w dniu 1 stycznia kolejnego roku zostanie potrącona z zaliczką na poczet zysku za ten kolejny rok.

Takie stanowisko zajął dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 15 września 2022 r. (0112-KDIL2-2.4011.517.2022. 1.AG).

Stan faktyczny
W przedstawionym stanie faktycznym wnioskodawczyni wskazała, że planuje wraz z innymi wspólnikami utworzenie spółki jawnej. Przyszli wspólnicy spółki chcieli ustalić zasady wypłacania wspólnikom w trakcie roku zaliczek na poczet zysku. Wspólnicy ustalili, że jeśli łączna kwota pobranych zaliczek na poczet zysku byłaby wyższa niż przypadający na wspólnika zysk wypracowany przez spółkę w danym roku, to będzie podejmowana uchwała przewidująca obowiązek dokonania zwrotu tej nadwyżki do spółki.

Wartość zysku przypadającego na wspólnika w danym roku, a w rezultacie również wartość ewentualnej nadwyżki pobranych zaliczek na poczet zysku, będzie znana dopiero na moment zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółki i podjęcia uchwały o podziale jej zysku. W związku z tym spółka planuje wprowadzenie mechanizmu zwrotu ewentualnej nadwyżki. Mechanizm ten polegać ma na porównaniu pobranych przez wspólnika zaliczek z zyskiem spółki przypadającym proporcjonalnie na tego wspólnika na podstawie zatwierdzonego sprawozdania finansowego spółki i uchwały o podziale jej zysku, a następnie wspólnikowi zostanie przyznana zaliczka na poczet zysku za kolejny rok i w tym samym czasie będzie następowało potrącenie należnej wspólnikowi zaliczki na poczet zysku za kolejny rok z należnym spółce zwrotem szacowanej nadwyżki za rok poprzedni. Jeśli natomiast zaliczka na poczet zysku za kolejny rok będzie niższa niż należny spółce zwrot szacowanej nadwyżki za rok poprzedni, to wspólnik będzie zobowiązany do zwrotu do Spółki brakującej różnicy przelewem na rachunek bankowy Spółki w dniu zatwierdzenia sprawozdania finansowego i podjęcia uchwały o podziale zysku.

Wnioskodawczyni zapytała, czy uzyska przychód z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na nią zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w kolejnym roku zostanie potrącona z zaliczką na poczet zysku za ten kolejny rok oraz czy uzyska ona przychód z nieodpłatnych świadczeń w związku z otrzymaniem zaliczek na poczet zysku wyższych niż przypadający na wnioskodawczynię zysk spółki za dany rok w zakresie kwoty nadwyżki, która w dniu zatwierdzenia sprawozdania finansowego Spółki i podjęcia uchwały o podziale zysku spółki zostanie wpłacona na jej rachunek bankowy.

Stanowisko fiskusa
Spółka jawna jest co do zasady spółką transparentną podatkowo, co oznacza, że podatek od wypracowanego dochodu płacą tylko wspólnicy spółki, a nie ona sama (pewne zmiany w tym zakresie w przypadku, gdy wspólnikami spółki nie są wyłącznie osoby fizyczne wprowadzono od 2021 r. oraz gdy spółka nie złoży wymaganych prawem informacji). W konsekwencji, jeżeli wspólnikiem spółki jawnej jest osoba fizyczna, to jego dochód z udziału w tej spółce będzie podlegał opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych jako przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Umowa spółki jawnej może przewidywać wypłatę wspólnikom zaliczek na poczet zysku w ciągu roku. W przypadku nadwyżki pobranych zaliczek ponad ostatecznym udziałem w zysku powstaje zobowiązanie wspólnika wobec spółki do zwrotu kwoty stanowiącej różnicę między otrzymanymi ze spółki zaliczkami a należną mu kwotą wynikającą z rocznego podziału zysku. Z perspektywy podatku dochodowego od osób fizycznych roszczenie spółki wobec wspólnika nie stanowi jednak po jego stronie przysporzenia i tym samym nie powstaje dla niego przychód dla celów podatkowych. Gdyby to roszczenie wygasło, np. zostało umorzone lub nastąpiło jego przedawnienie, powstanie przychód do opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych w wysokości obliczonej nadwyżki. Wysokość świadczenia należnego spółce może jednak ulec zmianie, np. w wyniku częściowej spłaty lub naliczenia odsetek ustawowych.

Należy zatem zgodzić się ze stanowiskiem organu, który przyznał wnioskodawczyni rację i potwierdził, że przychód po jej stronie nie powstanie ani w momencie rozliczenia nadwyżki za rok poprzedni z zaliczką na poczet zysku na kolejny rok ani w przypadku, gdy zaliczka na poczet zysku za kolejny rok będzie niższa niż należny spółce zwrot szacowanej nadwyżki za rok poprzedni, a wnioskodawczyni zwróci spółce różnicę przelewem na rachunek bankowy spółki.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484594-Nadwyzka-pobranych-zaliczek-na-poczet-zysku-nie-jest-przychodem.html#.Y337L-zMJz8

 

PZP | Prasówka | 22 listopada 2022 r.

Portal ZP

Kiedy stosować kary umowne za zwłokę a kiedy za opóźnienie według Pzp?

Iwona Bujak | Dodano: 16 listopada 2022

Pytanie:
Czy w związku z art. 433 pkt 1 ustawy Pzp w postępowaniach, w których jednym z kryteriów oceny ofert jest termin realizacji, rekomendowane jest wpisywanie we wzorze umowy kar za opóźnienia w terminie realizacji zamówienia? A może powinny to być kary za zwłokę, a nie za opóźnienie? Czy kary za opóźnienie możemy stosować również w innych zamówieniach, gdzie termin realizacji nie był kryterium, ale jest istotny – np. w projektach współfinansowanych z UE, lub z dotacji celowej? W jakich sytuacjach powinniśmy stosować kary za zwłokę, a nie za opóźnienie – czy tylko wtedy gdy termin realizacji nie jest istotny?

Odpowiedź:
Prawo zamówień publicznych zakazuje, by w projektowanych postanowieniach umowy przewidywano odpowiedzialność wykonawcy za opóźnienie, chyba że jest to uzasadnione okolicznościami lub zakresem zamówienia (art. 433 pkt 1 ustawy Pzp).

Opóźnienie to każde niewykonanie zobowiązania w terminie. Żeby dochodzić kary umownej za opóźnienie przed sądem, zamawiający musi jedynie wykazać, o ile dni spóźnił się wykonawca w wykonaniu zamówienia. Przyczyna tego opóźnienia nie będzie miała żadnego znaczenia. Całe ryzyko terminowego wykonania zobowiązania spoczywałoby wówczas na wykonawcy.

Zgodnie z przywołanym przepisem, przypisanie wykonawcy odpowiedzialności za opóźnienie, musi być uzasadnione okolicznościami lub zakresem zamówienia. Musi więc zaistnieć podstawa, by takie postanowienie w umowie zamieścić. W mojej ocenie, samo ustalenie terminu realizacji zamówienia jako kryterium nie uprawnia zamawiającego, do przerzucenia na wykonawcę każdego ryzyka związanego z dotrzymaniem terminu wykonania zamówienia.

Zakaz stosowania klauzul abuzywnych wymienionych w art. 433 ustawy Pzp ma na celu ograniczenie praktyk zamawiających polegających na kształtowaniu postanowień umów w sposób zabezpieczający wyłącznie ich interesy, z przerzuceniem całego ryzyka realizacji zamówienia na wykonawcę. Wobec tego, w mojej ocenie, zapisy umowne dotyczące kar za przekroczenie terminu (zarówno w przypadkach kiedy jest on jednym z kryteriów oceny ofert, jak i nie) powinny odnosić się do zwłoki.

Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy Pzp, w przypadkach nieuregulowanych ustawą należy korzystać z przepisów Kodeksu cywilnego. W art. 476 kc określa się zwłokę, jako opóźnienie występujące wówczas, gdy dłużnik nie wykonuje świadczenia w terminie w wyniku okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność. Należy mieć na uwadze, że w przypadku zwłoki to wykonawca powinien ewentualnie dowodzić, że opóźnienie nastąpiło z przyczyn za które nie ponosi odpowiedzialności. Zamawiający zaś musi tylko wykazać, że zamówienie nie zostało wykonane w terminie, nie ma obowiązku natomiast wykazać, że stanowi ono zwłokę. Kwalifikacja okoliczności, co do stwierdzenia odpowiedzialności wykonawcy, następuje bowiem według zasad wskazanych w art. 471–474 kc, odnoszących się do odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonania zobowiązania. Wskazuje się tam m.in., że jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego, dłużnik jest odpowiedzialny za niezachowanie należytej staranności.

Postanowienia umowy o zamówienie publiczne zależą od jego charakteru, rodzaju, zakresu i wielkości, a także sposobu realizacji, jak i terminu wykonania. Powinny być one w każdym przypadku dostosowane do specyfiki udzielanego zamówienia. Termin wykonania zamówienia zależy w szczególności od okoliczności, w jakich zamówienie będzie wykonywane oraz jego zakresu. Jego wskazanie w umowie jest obowiązkowe (art. 436 pkt 1 ustawy Pzp) i ma na celu m.in. zapewnienie, by wszyscy wykonawcy mieli jednakową wiedzę o czasie wymaganym do realizacji zamówienia i wliczyli w cenę oferty ryzyka związane z jego dotrzymaniem. Waga tego ryzyka oraz koszty jego ewentualnego pokrycia ze strony wykonawcy mają więc mieć odbicie w cenach ofert.

Natomiast ze strony zamawiającego ryzyko związane z niedotrzymaniem przez wykonawcę terminu wykonania świadczenia powinno być pokrywane m.in. z kar umownych określonych proporcjonalnie do zakresu i wartości zamówienia.

W mojej ocenie w większości umów o zamówienia publiczne należy zawierać postanowienia, odnoszące się do uchybienia terminom na ich wykonanie, w postaci kar. Co więcej, w przypadku zastosowania w postępowaniu, jako jednego z kryteriów oceny ofert – terminu realizacji zamówienia, wysokość kary umownej za niedotrzymanie terminu (zwłokę lub opóźnienie w zależności od okoliczności i zakresu zamówienia) powinna zostać proporcjonalnie dostosowana do wagi tego kryterium.

Podstawa prawna

art. 8 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.),
art. 471–474, art. 476 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tekst jedn.: Dz.U. z 2022 poz. 1360).

https://www.portalzp.pl/realizacja-umowy/kiedy-stosowac-kary-umowne-za-zwloke-a-kiedy-za-opoznienie-wedlug-pzp-29127.html

 2. Jednolity Europejski Dokument Zamówienia (JEDZ) – co to jest, jak go złożyć?

Katarzyna Bełdowska | Dodano: 16 listopada 2022

Wykonawcy, którzy biorą udział w przetargach, muszą od razu z ofertą złożyć wstępne oświadczenie, w którym potwierdzają, że spełniają postawione warunki udziału w postępowaniu i nie podlegają wykluczeniu z niego. W przypadku zamówień o większych wartościach tzw. unijnych oświadczenie składa się na formularzu JEDZ (Jednolity Europejski Dokument Zamówienia). Kiedy według ustawy Prawo zamówień publicznych trzeba złożyć JEDZ? Czy zawsze trzeba podpisać JEDZ kwalifikowanym podpisem elektronicznym? Jak złożą JEDZ wykonawcy, którzy biorą wspólnie udział w postępowaniu? Odpowiedzi na pytania znajdziesz w artykule. Sprawdź praktyczne aspekty dotyczące tego oświadczenia.

W tym artykule
– JEDZ czyli Jednolity Europejski Dokument Zamówienia to specjalny formularz, w którym wykonawca oświadcza, że spełnia warunki, jakie zamawiający postawił w przetargu oraz że nie podlega z niego wykluczeniu. Formularz ma taką samą formę w każdym kraju unijnym. Jego wzór ustanawia rozporządzenie wykonawcze Komisji.
– Najpierw zamawiający przygotowuje JEDZ w zakresie, w jakim żąda jego uzupełnienia. Następnie wykonawcy wypełniają formularz bezpośrednio na stronie udostępnionej przez Urząd Zamówień Publicznych i podpisują go kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Inny podpis nie jest dopuszczalny, z uwagi na to, że w procedurach unijnych wymaga się jedynie podpisu kwalifikowanego.
– JEDZ nie zawiera treści oferty. Z tego powodu można go uzupełniać i wyjaśniać.
– Jeśli ofertę składa konsorcjum, wówczas JEDZ musi złożyć każdy z wykonawców.
– JEDZ złoży także podwykonawca w zakresie w jakim zamawiający go weryfikuje.
– Obowiązkowo formularz przedstawi podmiot trzeci, na którego zasoby powołuje się wykonawca.

Zamawiający, chcąc wybrać rzetelnego kontrahenta, formułuje warunki udziału w postępowaniu oraz sprawdza brak przesłanek wykluczenia wykonawcy z procedury. Kwestie te podlegają dwuetapowej weryfikacji. Etap pierwszy dotyczy wszystkich wykonawców, którzy starają się o zamówienie. Odbywa się on na podstawie treści oświadczenia wstępnego, składanego z ofertą zgodnie z art. 125 ustawy Pzp. Na drugim etapie zamawiający prosi o złożenie odpowiednich dokumentów (podmiotowych środków dowodowych), które potwierdzą informacje z JEDZ.

Co to jest Jednolity Europejski Dokument Zamówienia?
Jednolity Europejski Dokument zamówienia, nazywany w skrócie JEDZ lub ESPD, to właściwa postać oświadczenia wstępnego wykonawcy, składanego w postępowaniu o udzielenie zamówienia o wartości równej lub przekraczającej progi unijne określone na podstawie art. 3 ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych.

Pamiętaj

Obowiązek złożenia oświadczenia wstępnego na formularzu JEDZ nie dotyczy postępowań krajowych, o czym wprost przesądza art. 266 ustawy Pzp. Wyłącza ona bowiem stosowanie art. 125 ust. 2–6 ustawy Pzp w takich procedurach.

JEDZ w postępowaniach unijnych jest to dowód, który potwierdza odpowiednio na dzień składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu albo ofert:

– brak przesłanek wykluczenia z postępowania,
– spełnianie warunków udziału w postępowaniu lub
– spełnienie kryteriów selekcji.

Tymczasowo zastępuje on wymagane przez zamawiającego podmiotowe środki dowodowe.

Oznacza to, że JEDZ umożliwia wstępną podmiotową weryfikację każdego z podmiotów ubiegających się o zamówienie w zakresie spełnienia warunków i braku przesłanek wykluczenia, na potrzeby badania ofert z zastosowaniem przesłanki odrzucenia z art. 226 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp.

Czy według ustawy Prawo zamówień publicznych JEDZ jest częścią oferty?
Jak wynika z art. 66 § 1 Kodeksu cywilnego (dalej: kc), oświadczenie drugiej stronie woli zawarcia umowy stanowi ofertę, jeżeli określa istotne postanowienia tej umowy. Oferta w postępowaniu to zatem nic innego jak oświadczenie woli, w którym wykonawca przedstawia sposób i warunki realizacji oferowanego świadczenia. Jej treść odnosi się do warunków zamówienia określonych w opisie przedmiotu zamówienia czy kryteriach oceny oferty. Treści dotyczące właściwości podmiotowych, jakie wykonawca przekazuje w JEDZ, nie stanowią zatem treści oferty.

Z tego też względu, zakaz modyfikacji czy uzupełnienia treści ofert zawarty w art. 223 ust. 1 ustawy Pzp nie znajdzie zastosowania do JEDZ. Wykonawca ma możliwość uzupełnić i wyjaśniać JEDZ odpowiednio w trybie art. 128 ust. 1 i 4 ustawy Pzp.

Kto składa JEDZ zgodnie z Pzp?
Ustawa Pzp przewiduje weryfikację podmiotową dokonywaną na podstawie JEDZ wobec:

– wykonawcy/wykonawców wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia,
– podmiotu trzeciego udostępniającego wykonawcy swoje zasoby w celu wykazania spełnienia warunków, oraz
– podwykonawcy niebędącego podmiotem udostępniającym zasoby.

JEDZ od podwykonawcy, podmiotu trzeciego, konsorcjum
Weryfikacja wykonawcy, wykonawców wspólnie ubiegających się o zamówienie oraz podmiotu udostępniającego zasoby odbywa się, co do zasady, w ramach każdego postępowania, niezależnie od dyspozycji zamawiającego. Wymóg w tym zakresie wynika bowiem wprost z treści Pzp.

I tak:

1. Zgodnie z art. 58 ust. 5 ustawy Pzp, przepisy dotyczące wykonawcy stosuje się odpowiednio do wykonawców wspólnie ubiegających się o zamówienie. Uszczegółowieniem tej regulacji w zakresie obowiązku przedłożenia JEDZ przez każdego z wykonawców występujących wspólnie jest art. 125 ust. 4 ustawy Pzp. Zgodnie z jego brzmieniem, w przypadku wspólnego ubiegania się o zamówienie wstępne oświadczenie składa każdy z wykonawców. Dokumenty te potwierdzają wówczas:

– brak podstaw wykluczenia zastrzeżonych w postępowaniu w zakresie opisanym przez zamawiającego, oraz
– spełnianie warunków lub kryteriów selekcji w zakresie, w jakim każdy z wykonawców wykazuje spełnianie warunków.

2. Zgodnie z art. 125 ust. 5 oraz art. 119 ustawy Pzp zawsze wówczas gdy wykonawca korzysta z potencjału podmiotu trzeciego, przedstawia wraz z własnym oświadczeniem wstępnym, także oświadczenie tego podmiotu, potwierdzające:

– brak przesłanek wykluczenia tego podmiotu, które przewidziano względem wykonawcy (podmiot trzeci i wykonawca weryfikowani są na takich samych zasadach), oraz
– spełnianie warunków lub spełnienie kryteriów selekcji w zakresie, w jakim wykonawca powołuje się na obce zasoby.

Dla istnienia obowiązku weryfikacji bez znaczenia pozostaje to, czy podmiot trzeci jest jednocześnie podwykonawcą zamówienia publicznego. Tym samym, obowiązek weryfikacji powstaje w przypadku zgłoszenia przez wykonawcę zamiaru korzystania z cudzego potencjału i bez względu na deklarowany sposób wykorzystania zasobu w toku realizacji zamówienia.

Zgodnie z art. 462 ust. 5 ustawy Pzp do złożenia JEDZ można zobowiązać również podwykonawcę, który nie jest tzw. podmiotem trzecim. Ustawodawca ogranicza jednak krąg podwykonawców, którzy mogą podlegać weryfikacji. Będą to wyłącznie ci:

– wskazani przez wykonawcę w ofercie (art. 462 ust. 2 ustawy Pzp),
– podlegający obowiązkowemu zgłoszeniu przed przystąpieniem do wykonania zamówienia – w przypadku zamówień na roboty budowlane oraz usługi, które mają być wykonane w miejscu pod bezpośrednim nadzorem zamawiającego (art. 462 ust. 3 ustawy Pzp),
– podlegający zgłoszeniu przed przystąpieniem do wykonania zamówienia na żądanie zamawiającego – w przypadku zamówień na dostawy oraz zamówień na usługi inne niż dotyczące usług, które mają być wykonane w miejscu podlegającym bezpośredniemu nadzorowi zamawiającego (art. 462 ust. 4 pkt 1 ustawy Pzp).

Tym samym, weryfikacja, nawet w przypadku jej przewidzenia, nie znajdzie zastosowania wobec:

– dalszych podwykonawców,
– dostawców uczestniczących w wykonaniu zamówienia na roboty budowlane lub usługi.

Przepis nie dotyczy także tych podmiotów, które zastępują podmioty trzecie na etapie realizacji umowy. Zasady obowiązujące przy zmianie takiego podwykonawcy reguluje art. 462 ust. 7 ustawy Pzp. Jak wskazał ustawodawca w art. 462 ust. 5 ustawy Pzp, JEDZ dotyczący podwykonawcy służy wyłącznie ocenie braku przesłanek wykluczenia wobec niego z art. 108 i 109 ustawy Pzp. Mając na uwadze wyrażony w art. 16 pkt 3 ustawy Pzp nakaz prowadzenia postępowania przy zachowaniu proporcjonalności, zasadne wydaje się, aby wobec podwykonawcy stosować tożsamy katalog przesłanek wykluczenia, który na potrzeby danego postępowania ma zostać nakreślony wobec wykonawcy i podmiotu trzeciego.

Ważne

Weryfikację podwykonawcy należy zapowiedzieć w dokumentach zamówienia. Brak w treści SWZ postanowień w zakresie badania takiego podmiotu, w tym zobowiązania do przedłożenia JEDZ lub podmiotowych środków dowodowych ich dotyczących, oznacza brak realnej możliwości przeprowadzenia weryfikacji.

Praktyka zamawiających wskazuje na to, że JEDZ od podwykonawców jest wymagany już na etapie składania ofert. Naturalnie, powyższy wymóg dotyczy wyłącznie tych spośród podwykonawców, których udział w wykonaniu zamówienia zgłoszono już na etapie składania ofert.

W komentarzu UZP do ustawy Pzp z 2019 roku, przedstawiono natomiast stanowisko, zgodnie z którym „Zamawiający może weryfikować na etapie realizacyjnym, na podstawie art. 462 ust. 5 Pzp, pod kątem przesłanek niepodlegania wykluczeniu podwykonawców niebędących podmiotami trzecimi niezależnie od momentu ich zgłoszenia (w postępowaniu– w ofercie lub na etapie realizacyjnym). Informacja o woli zamawiającego poddawania podwykonawców weryfikacji winna być zapowiedziana w dokumentach zamówienia”.

UZP wskazuje również, że w przypadku zamówienia na roboty budowlane weryfikacja podwykonawców niebędących podmiotami trzecimi pod kątem niepodlegania wykluczeniu może być elementem procedury badania projektu umowy o podwykonawstwo.

Jak się wydaje, z treści przywołanego stanowiska UZP wynika, że przewidziana w dokumentach postępowania weryfikacja następuje wyłącznie na etapie realizacji umowy, niezależnie od tego, czy podwykonawcę zgłoszono już w ofercie czy na etapie realizacyjnym. Za słusznością poglądu UZP przemawia:

– to, iż regulacja umożliwiająca żądanie JEDZ od podwykonawcy niebędącego podmiotem trzecim znajduje się w dziale VII – Umowa w sprawie zamówienia publicznego i jej wykonanie, zamiast, jak dotychczas, w ramach przepisu dotyczącego obowiązku przedłożenia oświadczenia wstępnego wraz z ofertą/wnioskiem (art. 25a ust. 5 uchylonej ustawy Pzp z 2004 roku);
– literalna wykładnia art. 462 ust. 5 ustawy Pzp, który przesądza o obowiązku złożenia JEDZ dopiero „na żądanie zamawiającego” oraz o możliwości żądania alternatywnie: oświadczenia wstępnego (JEDZ) lub podmiotowych środków dowodowych. Taka redakcja przepisu może wskazywać na dopuszczenie wyłącznie jednorazowej weryfikacji, o której zadecyduje zamawiający, kierując do wykonawcy odpowiednie żądanie;
– konsekwencją negatywnej weryfikacji JEDZ, skutkującej uznaniem, że podwykonawca podlega wykluczeniu, jest wymóg, aby wykonawca w określonym terminie zastąpił tego podwykonawcę pod rygorem niedopuszczenia go do realizacji części zamówienia. W takich okolicznościach obowiązkiem wykonawcy jest zgłoszenie innego podmiotu do realizacji części zamówienia oraz poddanie nowego podwykonawcy procedurze weryfikacji lub złożenie oświadczenia o samodzielnej realizacji części zamówienia dedykowanej wstępnie podwykonawcy. Przepis nie przewiduje innych sankcji niż niedopuszczenie podwykonawcy do realizacji prac. Oznacza to realny brak możliwości wyciągnięcia wobec wykonawcy negatywnych konsekwencji w toku postępowania.

Jako argumenty przeciwne można natomiast wskazać:

– rozbieżności interpretacyjne widoczne w kolejnych opiniach UZP. Tytułem przykładu, w najnowszej instrukcji wypełniania JEDZ, UZP wskazuje że żądanie JEDZ na etapie realizacji umowy jest możliwe „w odniesieniu do nowych podwykonawców, którym wykonawca w późniejszym okresie zamierza powierzyć wykonanie części zamówienia”. Wydaje się, że pod pojęciem „nowego podwykonawcy” należy z kolei rozumieć tego, który nie został wskazany w toku postępowania, na etapie składania ofert;
– możliwość interpretacji art. 462 ust. 5 ustawy Pzp w taki sposób, że żądanie zamawiającego w zakresie obowiązku przedłożenia JEDZ może wynikać z dokumentu zamówienia, a odesłanie do art. 125 ust. 1 ustawy Pzp wskazuje na konieczność złożenia JEDZ wraz z ofertą/wnioskiem.

Mając na uwadze powyżej przytoczone argumenty, w mojej ocenie, JEDZ podwykonawcy niebędącego jednocześnie podmiotem trzecim należy weryfikować w toku realizacji umowy, przed dopuszczeniem podwykonawcy do realizacji części zamówienia. Jeżeli jednak zamawiający zdecyduje się na weryfikację JEDZ podwykonawcy zgłoszonego na etapie składania ofert, w toku badania ofert, a w przypadku negatywnego jej efektu, nie wyciągnie wobec wykonawcy konsekwencji wykraczających poza zakres wskazany w ustawie, postępowanie to nie powinno być ocenione negatywnie.

Ustawodawca przewidział niedopuszczenie podwykonawcy do realizacji części zamówienia, jeśli podlega on wykluczeniu. Brak jednak w Pzp sankcji za niezłożenie JEDZ podwykonawcy lub złożenie go w sposób niekompletny. Wydaje się, że można zastosować w takiej sytuacji mechanizmy z ustawy Pzp w zakresie uzupełnienia lub wyjaśnienia, o których mowa w art. 128 ust. 1 i 4 ustawy Pzp. Wciąż jednak brak jest sankcji dla wykonawcy za nieuzupełnienie lub niewyjaśnienie JEDZ podwykonawcy. Tym samym, zamawiający powinien w dokumentach zamówienia przewidzieć sposób weryfikacji i uzupełniania JEDZ podwykonawcy oraz wskazać wprost konsekwencje niewywiązania się przez wykonawcę z ciążącego na nim obowiązku.

Przykład
Konsekwencją niezłożenia i nieuzupełnienia JEDZ podwykonawcy na żądanie zamawiającego, może być uznanie, że podwykonawca podlega wykluczeniu i nie będzie dopuszczony do realizacji części zamówienia.

Zaleca się również, by oceniając JEDZ podwykonawcy, zamawiający unikał nadmiernego formalizmu i działania w sposób nieproporcjonalny. W praktyce powyższe oznacza możliwość naruszenia przez zamawiającego art. 16 pkt 3 ustawy Pzp oraz art. 431 ustawy Pzp, na skutek odmowy dopuszczenia podwykonawcy do realizacji części zamówienia w przypadku np. jednodniowego opóźnienia w przekazaniu JEDZ.

Kiedy wykonawca składa JEDZ?

Tryb postępowania Moment złożenia JEDZ
Przetarg nieograniczony wraz z ofertą
Przetarg nieograniczony – procedura odwrócona
  • wraz z ofertą lub
  • przed wyborem najkorzystniejszej oferty, jeżeli w przypadku, o którym mowa w art. 139 ust. 1 ustawy Pzp, zamawiający przewidział możliwość żądania JEDZ wyłącznie od wykonawcy, którego oferta została najwyżej oceniona
Tryby wieloetapowe –

  • Przetarg ograniczony
  • Negocjacje z ogłoszeniem
  • Dialog konkurencyjny
  • Partnerstwo innowacyjne
wraz z wnioskiem o dopuszczenie do udziału w postępowaniu
Negocjacje bez ogłoszenia wraz z ofertą
Zamówienie z wolnej ręki przed zawarciem umowy
JEDZ podwykonawcy w toku realizacji umowy

Co zawiera JEDZ?
JEDZ jest sporządzany zgodnie z wzorem standardowego formularza określonego w rozporządzeniu wykonawczym Komisji Europejskiej (UE) 2016/7 z dnia 5 stycznia 2016 r. ustanawiającym standardowy formularz jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia (Dz.Urz. UE L 3 z 06.01.2016, str. 16).

Formularz JEDZ składa się z sześciu części:

Część JEDZ Czego dotyczy
Część I identyfikacja postępowania o udzielenie zamówienia publicznego
W tej części JEDZ należy wskazać:

  • numer ogłoszenia (jeżeli JEDZ jest wypełniany po dniu jego publikacji) lub informację umożliwiającą jednoznaczne zidentyfikowanie postępowania,
  • tożsamość zamawiającego, a w przypadku wspólnego przeprowadzania zamówienia przez kilku zamawiających, tożsamość wszystkich zamawiających,
  • nazwę, tytuł lub krótki opis oraz wewnętrzny numer referencyjny zamówienia.
Część II identyfikacja wykonawcy
W tej części JEDZ należy wskazać:

  • w sekcji A, dane dotyczące wykonawcy lub tego spośród wykonawców ubiegających się o udzielenie zamówienia, którego JEDZ dotyczy, umożliwiające jego identyfikację, informacje o wspólnym ubieganiu się o udzielenie zamówienia,
  • w sekcji B – informacje o przedstawicielach wykonawcy,
  • w sekcji C – informacje na temat polegania na zdolnościach innych podmiotów,
  • w sekcji D – informacje na temat podwykonawców, na których zdolnościach wykonawca nie polega.
Część III podstawy wykluczenia
W tej części JEDZ należy wskazać:

  • w sekcji A – podstawy związane z wyrokami skazującymi za przestępstwo,
  • w sekcji B – podstawy związane z płatnością podatków lub składek na ubezpieczenia społeczne,
  • w sekcji C – podstawy związane z niewypłacalnością, konfliktem interesów lub wykroczeniami zawodowymi,
  • w sekcji D – inne podstawy wykluczenia, które mogą być przewidziane w przepisach krajowych państwa członkowskiego instytucji zamawiającej lub podmiotu zamawiającego.
Część IV kryteria kwalifikacji (warunki udziału w postępowaniu)
W tej części JEDZ należy wypełnić, wedle wytycznych zamawiającego:

  • sekcja alfa – ogólne oświadczenie o spełnieniu warunków, albo, odpowiednio do przyjętych w postępowaniu warunków, albo,
  • stosownie do warunków przyjętych w postępowaniu, sekcję A_D:

– sekcję A – kompetencje,

– sekcję B – sytuacja ekonomiczna i finansowa,

– sekcję C – zdolność techniczna lub zawodowa,

– sekcję D – systemy zapewnienia jakości i normy zarządzania środowiskiem (możliwość zastrzeżenia warunku na podstawie art. 116 ust. 1 ustawy Pzp, w ramach zdolności technicznej lub zawodowej).

Część V ograniczenie liczby kwalifikujących się kandydatów
W tej części JEDZ wykonawca składa oświadczenie w zakresie spełnienia kryteriów selekcji.

Kryteria selekcji to obiektywne i niedyskryminacyjne kryteria stosowane przez zamawiającego w celu ograniczenia liczby wykonawców, którzy zostaną dopuszczeni do udziału w postępowaniu, określane na podstawie warunków udziału w postępowaniu.

Część ta dotyczy wyłącznie procedur wieloetapowych, za wyjątkiem negocjacji bez ogłoszenia, w których zamawiający przewidział ograniczenie liczby wykonawców.

W przypadku zastosowania wielu kryteriów selekcji, wykonawca składa oświadczenie odrębnie w zakresie każdego z nich, w ten sposób, że wykonawca:

  • wskazuje kryterium selekcji, które spełnia, oraz
  • jeżeli zamawiający zastrzegł obowiązek potwierdzenia poprzez złożenie podmiotowych środków dowodowych,  składa oświadczenie czy posiada żądane dokumenty (tak/nie),
  • jeżeli podmiotowe środki dowodowe są dostępne w postaci elektronicznej, należy wskazać adres internetowy, wydający urząd lub organ oraz dokładne dane referencyjne dokumentacji.
Część VI oświadczenie końcowe
Część zawiera oświadczenie podsumowujące całą treść JEDZ i potwierdzenie, że przedstawione w nim informacje są dokładne i prawidłowe. Co istotne, złożenie oświadczenia, oznacza, że podmiot składający JEDZ jest świadomy konsekwencji poważnego wprowadzenia w błąd zamawiającego poprzez informacje w nim zawarte. Innymi słowy, wykonawca potwierdza, że ma świadomość możliwości zastosowania wobec niego przesłanek wykluczenia z art. 109 ust. 1 pkt 8 i 10 ustawy Pzp (o ile zostały zastrzeżone), w przypadku stwierdzenia na podstawie JEDZ, że wobec wykonawcy zachodzą opisane tam okoliczności.

Gdzie wypełnić JEDZ?
Urząd Zamówień Publicznych przygotował elektroniczne narzędzie umożliwiające realizację obowiązków spoczywających na zamawiających i wykonawcach i dotyczących JEDZ. Narzędzie eESPD, o którym mowa, dostępne jest pod adresem: https://espd.uzp.gov.pl/ i umożliwia:

– utworzenie, wypełnienie i ponowne wykorzystanie wcześniej utworzonego formularza JEDZ w formie elektronicznej,
– odczytanie formularza JEDZ przygotowanego przez wykonawcę w postaci pliku xml.

Z puntu widzenia praktyka, narzędzie eESPD jest niezwykle intuicyjne, a tym samym, przyjazne zarówno dla zamawiających jak i wykonawców. Możliwość „zaciągnięcia danych” z ogłoszenia o zamówieniu w Dzienniku Urzędowym UE sprawia, że jego wypełnienie dla zamawiających to czynność trwająca zaledwie kilka minut.

Z perspektywy wykonawcy zaś formularz odpowiednio przygotowany przez zamawiającego stanowi niebagatelne ułatwienie przy ocenie właściwego, zgodnego z warunkami zamówienia, sposobu wypełnienia formularza.

Czy treść JEDZ może zastąpić podmiotowe środki dowodowe?
Ustawodawca w art. 127 ustawy Pzp uregulował przesłanki odstąpienia od wezwania wykonawcy do złożenia aktualnych podmiotowych środków dowodowych.

W tej regulacji wskazano zasadę, zgodnie z którą zamawiający odstępuje od wezwania wykonawcy do ich złożenia na etapie wyboru oferty najkorzystniejszej, jeżeli dysponuje już odpowiednimi środkami dowodowymi. Takie dysponowanie może powstać m.in. na skutek tego, że wymagane w toku postępowania podmiotowe środki dowodowe odpowiadają zakresowi informacji złożonych w JEDZ.

Zrównanie JEDZ z niektórymi środkami dowodowymi, służy wyeliminowaniu sytuacji, w których wykonawca składa oświadczenie jako dokument wstępnie potwierdzający spełnienie warunków, a następnie w tej samej formie jako środek dowodowy na potwierdzenie warunków.

Warto zwrócić uwagę, że JEDZ:

– może zastąpić część podmiotowych środków dowodowych składanych w celu wykazania spełnienia warunków.

Regulacja z art. 127 ust. 1 pkt 2 ustawy Pzp znajdzie jednak zastosowanie wyłącznie wówczas, gdy wraz z JEDZ, wykonawca przekazał wszelkie informacje niezbędne do oceny spełnienia warunków. Tytułem przykładu, w przypadku postawienia warunku w zakresie doświadczenia wykonawcy i żądania przedłożenia wykazu wykonanych świadczeń, gdy treść JEDZ będzie zawierać informacje przewidziane w wykazie, zamawiający, w toku weryfikacji wykonawcy najwyżej ocenionego w trybie art. 126 ust. 1, zażąda przedłożenia wyłącznie referencji;

– nigdy nie zastąpi podmiotowego środka dowodowego składanego w celu wykazania braku przesłanek wykluczenia. Ustawodawca wymaga bowiem, by aktualność przewidzianych przez zamawiającego przesłanek wykluczenia, została potwierdzona na etapie weryfikacji oferty najkorzystniejszej, nawet jeżeli treść podmiotowego środka dowodowego odpowiada treści przekazanej w JEDZ.

Odstąpienie od żądania JEDZ
Co do zasady, w postępowaniach unijnych wraz z ofertą lub wnioskiem o dopuszczenie do postępowania, wykonawca składa JEDZ. Możliwość odstąpienia od żądania JEDZ istnieje wyłącznie w przypadku, gdy ustawodawca wprost na takie działanie zezwolił, tj. gdy zamawiający udziela zamówienia:

– w trybie z wolnej ręki i odstąpił od żądania oświadczenia wstępnego na podstawie art. 217 ust. 3 lub 306 ust. 2 ustawy Pzp, lub
– w trybie negocjacji bez ogłoszenia ze względu na pilną potrzebę udzielenia zamówienia niewynikającą z przyczyn leżących po stronie zamawiającego, której wcześniej nie dało się przewidzieć i nie można zachować terminów określonych dla przetargu nieograniczonego, przetargu ograniczonego lub negocjacji z ogłoszeniem.

Jeżeli zamawiający nie żądał JEDZ, wówczas zmianie ulega katalog podmiotowych środków dowodowych, w oparciu o treść których, zamawiający zweryfikuje brak okoliczności wykluczenia.

Jak stanowi § 2 ust. 2 rozporządzenia o podmiotowych środkach dowodowych, w takiej sytuacji, zamiast oświadczenia o aktualności informacji zawartych w JEDZ, o którym mowa w § 2 ust. 1 pkt 7 rozporządzenia, zamawiający żąda oświadczenia wykonawcy o braku przesłanek wykluczenia w zakresie podstaw wymienionych w ust. § 2 ust. 1 pkt 7 rozporządzenia.

W praktyce oznacza to zastąpienie oświadczenia o aktualności informacji zawartych JEDZ, tożsamych pod względem zakresu, oświadczeniem o niepodleganiu wykluczeniu.

Odstąpienie od żądania dokumentu JEDZ w procedurze unijnej nie oznacza, że zamawiający nie będzie zobowiązany do zażądania innych niż wyżej wskazane oświadczenie, podmiotowych środków dowodowych.

Będzie on wciąż zobowiązany do weryfikacji przynajmniej braku obligatoryjnych przesłanek wykluczenia w oparciu o podmiotowe środki dowodowe. Z tym że zamiast oświadczenia o aktualności informacji w zawartych w JEDZ zażąda oświadczenia wykonawcy o braku okoliczności wykluczenia.

Przedmiotem weryfikacji będzie zatem co najmniej:

1) informacja z Krajowego Rejestru Karnego w zakresie:

– art. 108 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy Pzp, sporządzonej nie wcześniej niż 6 miesięcy przed jej złożeniem
– art. 108 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp, dotyczącej orzeczenia zakazu ubiegania się o zamówienie publiczne tytułem środka karnego, sporządzonej nie wcześniej niż 6 miesięcy przed jej złożeniem;

2) oświadczenie wykonawcy o braku przynależności do tej samej grupy kapitałowej w rozumieniu ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. z 2020 r. poz. 1076 i 1086), z innym wykonawcą, który złożył odrębną ofertę, ofertę częściową lub wniosek, albo oświadczenia o przynależności do tej samej grupy kapitałowej wraz z dokumentami lub informacjami potwierdzającymi przygotowanie oferty, oferty częściowej lub wniosku o niezależnie od innego wykonawcy należącego do tej samej grupy kapitałowej;

3) oświadczenie wykonawcy o niepodleganiu wykluczeniu w zakresie podstaw, o których mowa w:

– art. 108 ust. 1 pkt 3 ustawy Pzp,
– art. 108 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp, dotyczących orzeczenia zakazu ubiegania się o zamówienie publiczne tytułem środka zapobiegawczego,
– art. 108 ust. 1 pkt 5 ustawy Pzp, dotyczących zawarcia z innymi wykonawcami porozumienia mającego na celu zakłócenie konkurencji,
– art. 108 ust. 1 pkt 6 ustawy Pzp.

Podstawa prawna

– ustawa z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.),
– rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej (UE) 2016/7 z 5 stycznia 2016 r. ustanawiającym standardowy formularz jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia (Dz.Urz. UE L 3 z 6 stycznia 2016 r., str. 16).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/jednolity-europejski-dokument-zamowienia-jedz-co-to-jest-jak-go-zlozyc-29121.html

 

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Firmy w przetargach nie mogą utajniać całych dokumentów

Sławomir Wikariak | wczoraj, 06:30

Firmy mogą utajniać w przetargach także informacje, które nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa. Nie wolno im jednak zastrzegać całych dokumentów – orzekł TSUE w polskiej sprawie.

Spory dotyczące tajemnicy przetargowej są jednymi z częściej rozstrzyganych przez Krajową Izbę Odwoławczą. Z jednej strony wykonawcy w przypadku własnych ofert najchętniej utajnialiby je w całości (w przeszłości podejmowano takie próby), z drugiej – chcieliby dokładnie poznać wszystkie informacje przedstawiane przez konkurentów. To naturalne, albowiem nawet drobny szczegół może decydować o tym, czy firma spełnia warunki przetargu, czy nie podlega wykluczeniu oraz czy nie zaniżyła ceny.

Zamawiający bywają postawieni w sytuacji bez wyjścia. Jeśli udostępnią zastrzeżone informacje, grozi im pozew za ujawnienie tajemnicy przedsiębiorstwa. Jeśli nie udostępnią – odwołanie wniesione do KIO. Wielu wybiera to drugie rozwiązanie jako mniejsze zło.

Tak też stało się w przetargu na opracowanie projektów dotyczących gospodarowania wodami dla Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Najwyższą punktację uzyskała w nim spółka CDM Smith. Choć tańsza była oferta firmy Antea Polska, to jednak uzyskała ona mniej punktów, zwłaszcza w ramach kryterium koncepcji opracowania projektów. Wykonawca ten wniósł odwołanie, w którym domagał się ujawnienia szczegółów tej koncepcji, a także innych dokumentów, których poufność zastrzeżono (m.in. referencji). KIO postanowiła wnieść wiele szczegółowych pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, aby rozwiać powtarzające się w podobnych sporach wątpliwości.

Wyrok TSUE – nie tylko tajemnica przedsiębiorstwa
Ubiegłotygodniowy wyrok przesądza, że utajniać można więcej niż dotychczas w Polsce sądzono.

– Orzeczenie wskazuje na konieczność przedefiniowania tajemnicy przedsiębiorstwa. Polskie przepisy jawią się jako nadmiernie restrykcyjne w stosunku do przepisów dyrektywy. Wykonawcy uprawnieni są do zastrzegania informacji nie tylko ściśle wpisujących się w definicję z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, lecz także tych, które m.in. „mogłoby zaszkodzić uzasadnionym interesom handlowym wykonawcy”. To oznacza, że informacje zastrzegane jako poufne przez wykonawcę mają szerszy zakres niż dotychczas dopuszczany w krajowym orzecznictwie – mówi Dariusz Ziembiński, radca prawny z kancelarii Ziembiński & Partnerzy, który reprezentował spółkę Antea.

TSUE zwrócił uwagę, że art. 21 ust. 1 dyrektywy 2014/24 w sprawie zamówień publicznych mówi, że o ile nie przewidziano inaczej w przepisach krajowych – „instytucja zamawiająca nie ujawnia informacji przekazanych jej przez wykonawców i oznaczonych przez nich jako poufne, w tym między innymi tajemnic technicznych lub handlowych oraz poufnych aspektów ofert”. To sformułowanie szersze niż tajemnica przedsiębiorstwa, którą posługuje się polska ustawa – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.), która odsyła do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1233 ze zm.). Z jednej strony dyrektywa nie zabrania doprecyzowania tych kwestii w przepisach krajowych.

„Z drugiej strony stoi ona takim zasadom na przeszkodzie, jeżeli nie obejmują one odpowiednich przepisów pozostawiających instytucjom zamawiającym (…) możliwość odmówienia w drodze wyjątku ujawnienia informacji, które mimo że nie wchodzą w zakres pojęcia tajemnicy przedsiębiorstwa, powinny pozostać niedostępne ze względu na interes lub cel, o których mowa w art. 50 i 55 dyrektywy” – można przeczytać w uzasadnieniu orzeczenia.

Wskazane przepisy zastrzegają poufność informacji, jeżeli ich ujawnienie mogłoby utrudnić egzekwowanie prawa lub byłoby w inny sposób sprzeczne z interesem publicznym, mogłoby szkodzić uzasadnionym interesom handlowym konkretnego wykonawcy publicznego lub prywatnego bądź mogłoby zaszkodzić uczciwej konkurencji pomiędzy wykonawcami.

Przetargi – zasadnicza treść dokumentu musi być jawna
Jednocześnie jednak z wyroku wynika jednoznacznie, że częsta na polskim rynku praktyka utajniania w całości referencji, które potwierdzają doświadczenie czy też ekspertów i podwykonawców, na których przedsiębiorca zamierza polegać podczas realizacji zamówienia, jest niedopuszczalna.
Rynek wrócił do stanu przed pandemią

Rynek wrócił do stanu przed pandemią / Dziennik Gazeta Prawna – wydanie cyfrowe

– Trybunał wskazuje, że wykonawca nie może żądać, aby zachowano w całości lub w przeważającej części poufność wykazu uzyskanych zamówień lub zrealizowanych projektów. To ważny sygnał dla zamawiających, którzy powszechnie uznają, że o ile tylko referencje dotyczą rynku prywatnego (nie zamówień publicznych), o tyle niejako automatycznie informacje na ich temat stanowią tajemnicę – komentuje Artur Wawryło, prawnik prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych.

Jeśli chodzi o ekspertów czy podwykonawców, to jawne powinny pozostać te dane, które nie pozwalają na ich identyfikację. Chodzi m.in. o kwalifikacje lub zdolności zawodowe osób angażowanych do realizacji zamówienia, liczebność i strukturę utworzonej w ten sposób kadry oraz wskazanie części zamówienia, która ma być powierzona podwykonawcom.

„Zważywszy na znaczenie tych danych dla udzielenia zamówienia, należy uznać, że zasada przejrzystości i prawo do skutecznego środka prawnego wymagają przynajmniej tego, by zasadnicza treść takich danych była dostępna dla wszystkich oferentów” – podkreślił w uzasadnieniu wyroku TSUE.

Podobnie uznał, że utajniona nie może być także cała koncepcja realizacji zamówienia. Choć pewne informacje mogą pozostać tajne ze względu na ich wartość handlową czy też podlegać ochronie jako własność intelektualna, to zasadnicza część takiej koncepcji musi być dostępna dla konkurentów.

Wyrok TSUE wymusił obowiązek dla zamawiających
Kluczowe w tym wyroku jest podejście, zgodnie z którym nie można mówić o bezwzględnej poufności informacji przekazywanych wraz z ofertą. Jeśli nie można ich ujawnić w całości, to należy wybrać części, do których wykonawcy będą mieli dostęp.

– W przypadku odmowy pełnego dostępu do informacji zamawiający musi udzielić konkurentom dostępu do zasadniczej treści tych informacji, tak aby zapewnić poszanowanie prawa do środków ochrony prawnej. To dodatkowo będzie obciążać zamawiającego, gdyż to on będzie musiał ocenić, co jest tą zasadniczą treścią. Streszczając te informacje, zamawiający będzie musiał dokonać wyważenia ochrony poufności z wymogami przejrzystości i skutecznej ochrony sądowej. Symetrycznie wzrośnie zatem odpowiedzialność zamawiającego – podsumowuje Dariusz Ziembiński.

Trudno się spodziewać, by opisywane orzeczenie ukróciło zapędy wykonawców do utajniania jak najszerszego zakresu informacji. Przerzuca ono jednak na zamawiających ciężar badania, co rzeczywiście powinno pozostać poufne.

– TSUE podkreśla, że obowiązkiem zamawiających jest wymagać od zastrzegającego tajemnicę wykazania, że informacje, których ujawnieniu się sprzeciwia, mają rzeczywiście poufny charakter.

Orzeczenie wyraźnie nakłada na zamawiających obowiązek każdorazowego uzasadnienia wobec konkurentów przyczyn decyzji o uznaniu tajemnicy, a także, co szczególnie ważne, obowiązek możliwie selektywnej ochrony informacji. Inaczej mówiąc, podkreśla się, że chronione są informacje, nie zaś całe dokumenty – zauważa Artur Wawryło. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 17 listopada 2022 r. w sprawie C-54/21

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8591455,zamowienia-publiczne-przetargi-tsue-firmy-tajemnica-przedsiebiorstwa.html

 2. Problemy związane z wadium. O co urzędy pytają na szkoleniach

Konrad Różowicz | 16 listopada 2022, 10:06

Zabezpieczenie wadialne to instrument, którego głównym celem jest zwiększenie prawdopodobieństwa prawidłowego przebiegu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego – od momentu otwarcia ofert do zawarcia umowy.

Dopuszczalność zatrzymania wadium wskazano w sytuacjach enumeratywnie wymienionych w ustawie z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1710; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 1933; dalej: p.z.p.). Ma to skłaniać wykonawców – pod rygorem poniesienia ujemnej konsekwencji finansowej – do niepodejmowania działań negatywnie wpływających na postępowanie. Praktyka jednak wskazuje, że jest wiele wątpliwości, czy przyjęte regulacje prawne dają realną szansę na osiągnięcie tego efektu.

O co urzędy pytają na szkoleniach

Przedłużenie po uchyleniu wyboru oferty najkorzystniejszej
PROBLEM Czy po upływie pierwotnie wyznaczonego terminu, w którym oferta musi być zabezpieczona wadialnie, można żądać od wykonawcy jego przywrócenia i przedłużenia zabezpieczenia?
ODPOWIEDŹ Jeżeli zamawiający żąda wniesienia wadium, musi ono zabezpieczać ofertę od dnia jej otwarcia do co najmniej upływu terminu związania ofertą. Zasadniczo w tym okresie powinien nastąpić również wybór oferty najkorzystniejszej. Prawo zamówień publicznych przewiduje trzy maksymalne okresy związania ofertami, tj. 30, 90 i 120 dni – w zależności od wartości zamówienia. Okres ten może zostać wydłużony poprzez skierowanie przez zamawiającego wniosku do wykonawców. W przypadku zamówień o wartości mniejszej niż progi unijne wydłużenie może nastąpić maksymalnie o 30 dni, a w przypadku zamówień o większej wartości – o 60 dni. Takie wydłużenie okresu związania ofertą może nastąpić wyłącznie do momentu wyboru oferty najkorzystniejszej.

Wskazany w pytaniu problem może się ujawnić w sytuacji, w której w momencie wyboru najkorzystniejszej oferty istniał stan związania wszystkich ofert oraz ich wadialnego zabezpieczenia, ale następnie czynność wyboru oferty najkorzystniejszej musiała zostać uchylona (czy to w ramach autokontroli zamawiającego, czy na skutek wyroku KIO). W takiej sytuacji może się okazać, że w międzyczasie upłynął termin związania ofertą (który nie mógł zostać przedłożony po wyborze oferty najkorzystniejszej czy też nie ulega zawieszeniu w okresie trwania postępowania odwoławczego), a w konsekwencji upłynął również okres zabezpieczenia ofert wadialnie. Przepisy p.z.p. nie przewidują możliwości wydłużenia okresu związania ofertą i zabezpieczenia wadium, w tym w oparciu o art. 220 ust. 3 p.z.p. czy art. 307 ust. 2 p.z.p., w sytuacji w której okresy te zostały przerwane poprzez upływ pierwotnie wyznaczonych terminów związania ofertą i zabezpieczenia wadium. Innymi słowy: po upływie okresu związania ofertą nie można go reaktywować, nawet jeżeli zamawiający jeszcze nie skorzystał z instrumentu przewidzianego w art. 220 ust. 3 p.z.p. oraz art. 307 ust. 2 p.z.p. Ta sama konkluzja dotyczy wadium, które wprost zostało powiązane z instytucją związania ofertą.

Moment zwrotu wykonawcy
PROBLEM Czy wykonawcy, którego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza, należy zwrócić wadium po upływie terminu związania ofertą?
ODPOWIEDŹ Przepisy art. 98 ust. 1 i 2 p.z.p. przewidują dwa katalogi przesłanek zwrotu wadium. I tak w ust. 1 zakodowano sytuacje, które aktualizują obowiązek zwrotu wadium niezależnie od zachowania wykonawcy. Zaś w ust. 2 wskazano na przypadki, w których zamawiający jest zobowiązany dokonać zwrotu po wniesieniu przez wykonawcę wniosku o zwrot wadium.

W art. 98 ust. 1 pkt 1 p.z.p. też wskazano, że podstawą zwrotu wadium jest upływ terminu związania ofertą. Tyle że termin ten może przypaść na okres pomiędzy wyborem oferty najkorzystniejszej a zawarciem umowy, co zresztą częstokroć występuje ze względu na krótkie maksymalne okresy związania ofertą wynikające z przepisów p.z.p. oraz m.in. konieczność odczekania z zawarciem umowy przez okres standstill. Literalne brzmienie art. 98 ust. 1 pkt 1 p.z.p. nakazuje przyjąć, że w ww. momencie zamawiający jest zobowiązany zwrócić wadia wszystkim wykonawcom, w tym temu, którego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza. Taka interpretacja kłóci się jednak z aspektami systemowymi oraz funkcją wadium, w tym m.in. z tzw. zabezpieczaniem ucieczki wykonawcy przed podpisaniem umowy. Należy przy tym m.in. uwzględnić, że regulacje p.z.p. wiążą okres związania ofertą z czasem na wybór oferty najkorzystniejszej (art. 252 ust. 1 p.z.p. stanowi, że „Zamawiający wybiera najkorzystniejszą ofertę w terminie związania ofertą określonym w dokumentach zamówienia”), a nie zawarciem umowy, jak również, że art. 98 ust. 2 pkt 3 p.z.p. wprost przewiduje, iż po wyborze oferty najkorzystniejszej nie zwraca się wadium, nawet na wniosek wykonawcy, którego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza. Taki wykonawca z założenia powinien otrzymać zwrot wadium dopiero po podpisaniu umowy (a więc w przypadku niewystąpienia okoliczności, o których mowa w art. 98 ust. 6 pkt 2 lub 3 p.z.p.).

Powyższe wskazane aspekty celowościowe, jakkolwiek zasadne, wydają się przegrywać z literalną wykładnią art. 98 ust. 1 pkt 1 p.z.p., m.in. dlatego, że okres zabezpieczenia wadialnego nie musi być dłuższy niż okres związania ofertą, a w konsekwencji wadia w postaciach dokumentowych po prostu wygasną po upływie terminu związania ofert. W świetle powyższego zasadne jest sumienne rozważanie wydłużania okresu związania ofertą tuż przed wyborem oferty najkorzystniejszej.

Prawidłowy okres na złożenie wniosku o zatrzymanie
PROBLEM Czy wskazany w zabezpieczeniu bankowym lub ubezpieczeniowym okres wystąpienia o zapłatę wadium może upływać w ostatni dzień terminu związania ofertą?
ODPOWIEDŹ Artykuł 97 ust. 5 p.z.p. wprost określa minimalny okres zabezpieczenia oferty wadium, który musi odpowiadać co najmniej okresowi związania ofertą. Jeżeli wykonawca w toku postępowania będzie wydłużał okres związania ofertą, jest obowiązany wydłużyć również okres zabezpieczenia wadialnego. Przepisy p.z.p. nie przewidują wprost minimalnego okresu, jaki ma występować pomiędzy zwieńczeniem okresu zabezpieczenia wadialnego a terminem na wystąpienie o zapłatę do banku czy ubezpieczyciela. Regulacje p.z.p. w ogóle nie stanowią o powyższym, całkowicie pomijając kwestię ewentualnego terminu na wystąpienie o zapłatę do gwaranta. Powyższe wygenerowało rozbieżną linię orzeczniczą, zarówno KIO, jak i Sądu Zamówień Publicznych. W celu ujednolicenia stosowania prawa prezes UZP wydał opinię „Gwarancja wadialna w kontekście terminu związania ofertą i żądania zapłaty w terminie jej obowiązywania”. Wskazał w niej, że „gwarancja wadialna przewidująca obowiązek zgłoszenia przez zamawiającego żądania zapłaty wyłącznie w terminie ważności wadium równemu terminowi związania ofertą jest prawidłowa, a co za tym idzie, oferta wykonawcy, który wniósł wadium w taki sposób, nie podlega odrzuceniu na podstawie art. 226 ust. 1 pkt 14 ustawy pzp.”. W dalszej części opinii przywołano wyrok Sądu Zamówień Publicznych z 22 kwietnia 2022 r., sygn. XXIII Zs 13/22, w którym uznano, że „przepisy ustawy p.z.p. nie przewidują możliwości ustanawiania dodatkowego terminu na zgłoszenie przez zamawiającego roszczeń gwarantowi po upływie terminu związania ofertą”.

W mojej ocenie nie ma przeszkód prawnych, aby minimalny okres na wystąpienie przez zamawiającego o zapłatę był regulowany postanowieniami specyfikacji warunków zamówienia (SWZ). Podstawę prawną daje art. 134 ust. 2 pkt 4 p.z.p. (art. 281 ust. 2 pkt 10 p.z.p.), który nakłada na zamawiającego obowiązek sformułowania w SWZ wymagań dotyczących wadium. Jak wskazała izba w wyroku z 15 lipca 2008 r., KIO/UZP 664/08 „W ocenie składu orzekającego Izby wymagania, o których mowa w art. 36 ust. 1 pkt 8 ustawy p.z.p. (aktualnie art. 134 ust. 2 pkt 4 p.z.p.; art. 281 ust. 2 pkt 10 p.z.p.) winny precyzować kwestie, które zawarto już w przepisach ustawy (…) lub regulować te kwestie, które nie zostały w niej ujęte”. W innym wyroku izba podkreśliła, że „gdyby obowiązek ten miał sprowadzać się do wskazania przez Zamawiającego danych odnośnie terminu, miejsca czy też numeru rachunku, na który należy wnieść wadium, to konstrukcja pkt. 8 art. 36 ust. 1 byłaby inna, tj. wskazywałaby konkretne dane, podobnie jak jest to w przypadku pkt. 1, 4, 9 czy 11 art. 36 ust. 1” (wyrok KIO z 26 czerwca 2008 r., sygn. KIO/UZP 584/08). Jak wskazała KIO w wyroku z 31 sierpnia 2010 r., sygn. KIO 1752/10: „Szczegółowe zapisy, jakie winny zostać zawarte w treści wadialnego dokumentu gwarancyjnego, aby zabezpieczone zostały interesy zamawiającego, ten ostatni określa w sposób szczegółowy w SIWZ, na co jednoznacznie wskazuje art. 36 ust. 1 pkt 8 ustawy p.z.p., który w przeciwieństwie do art. 41 pkt 8 ustawy p.z.p. posługuje się zwrotem: «wymagania dotyczące wadium» zamiast użytego w art. 41 pkt 8 ustawy p.z.p. zapisu «informacja na temat wadium». Biorąc pod uwagę rolę wadium oraz fakt, iż brak jest przepisów ustawowych oraz wykonawczych normujących szczegółowo treść gwarancji bankowej, Zamawiający ma prawo określić swoje wymagania w powyższym zakresie w treści SIWZ. Wszakże regulacji zawartych w art. 45 i 46 ustawy p.z.p nie można uznać za wyczerpujące”.

Podsumowując: w mojej ocenie uregulowanie powyższej kwestii wprost w SWZ nie tylko ma swoje podstawy prawne, nie narusza żadnych przepisów p.z.p., lecz także pozostaje w pełnej zgodności z zasadą równego traktowania wykonawców korzystających w ramach przysługującej im swobody z różnych form zabezpieczeń wadialnych oraz w zgodzie z funkcjami, jakie wadium ma spełniać. Jeżeli jednak ww. aspekty nie są regulowane w SWZ, to niewątpliwie należy przyjąć za zasadne przywołane powyżej stanowisko prezesa UZP.

Zatrzymanie a wykluczenie z kolejnych postępowań
PROBLEM Czy zatrzymanie wadium może stanowić podstawę do wykluczenia wykonawcy z postępowania?
ODPOWIEDŹ Wadium spełnia funkcję zabezpieczającą oraz kompensacyjną względem realizacji przez wykonawcę obowiązków przedkontraktowych. Ich naruszenie i poniesienie negatywnej konsekwencji w postaci zatrzymania wadium można starać się kwalifikować w kontekście przesłanki eliminacyjnej wyrażonej w art. 109 ust. 1 pkt 5 p.z.p. Jest to jedna z fakultatywnych podstaw wykluczenia. Przywołany przepis daje podstawę do wyeliminowania wykonawcy, „który w sposób zawiniony poważnie naruszył obowiązki zawodowe, co podważa jego uczciwość, (…), co zamawiający jest w stanie wykazać za pomocą stosownych dowodów”. Rozważając wykluczenie wykonawcy, należy zatem zweryfikować zaistnienie wszystkich spośród wymienionych w art. 109 ust. 1 pkt 5 p.z.p. elementów, w tym dotyczące wywołania skutku w postaci „podważenia uczciwości wykonawcy”, oraz ocenić okoliczności dotyczące zatrzymania wadium.

Warto dodać, że już chociażby ze względu na przedkontraktowy charakter naruszeń, z którymi wiąże się zatrzymanie wadium, okoliczność ta nie będzie miała znaczenia w kontekście przesłanki wyrażonej w art. 109 ust. 1 pkt 7 p.z.p., która również nawiązuje do tzw. grzechów zawodowych wykonawcy.

https://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/8588961,wadium-problemy-samorzady-zamowienia-publiczne.html

 3. UZP: Podwykonawca bez wcześniejszego doświadczenia? Liczy się aktualne portfolio przedsiębiorcy

Sławomir Wikariak | 15 listopada 2022, 08:00

Firma, która ma zastąpić podwykonawcę użyczającego potencjału, może zdobyć doświadczenie nawet już po zakończeniu przetargu – wynika z opinii uzyskanej w Urzędzie Zamówień Publicznych

Firmy startujące w przetargach nie muszą samodzielnie spełniać postawionych w nich warunków. Mogą podeprzeć się zasobami innych podmiotów, nawet jeśli nie tworzą z nimi konsorcjów. Najczęściej kluczowe jest doświadczenie w realizacji określonych prac. W dużym uproszczeniu – przedsiębiorca, który realizował inwestycje drogowe, ale nigdy nie wybudował mostu, może wygrać przetarg na inwestycję składającą się z tych dwóch elementów, jeżeli przedstawi zobowiązanie partnera, że ten użyczy mu swego potencjału. To samo dotyczy wykwalifikowanej kadry. Warunek jest jeden – taki podmiot musi następnie uczestniczyć w wykonaniu robót i usług, do realizacji których te zdolności są wymagane. Jeśli posłużyć się przytoczonym przykładem, musiałby pracować przy budowie mostu.

Umowy coraz częściej zmieniane
Wojna w Ukrainie, związane z pandemią zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz wyjątkowo duża inflacja znacznie skomplikowały sytuację na rynku zamówień publicznych. Widać to doskonale po skokowym wzroście ogłoszeń o zmianach w umowach (patrz: infografika). Zdecydowana większość z nich dotyczy podwyższenia wynagrodzenia w związku ze wzrostem kosztów, ale nie brakuje również zmian dotyczących sposobu realizacji inwestycji. W tym również zmiany podwykonawców, którzy na etapie przetargu deklarowali użyczenie swych zasobów.

Przepisy przewidziały taką sytuację. Zgodnie z art. 462 ust. 7 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1710 ze zm.) wykonawca może wówczas podmienić podwykonawcę na innego. Musi jednak wykazać zamawiającemu, że nowa firma spełnia warunki udziału w postępowaniu w stopniu nie mniejszym niż dotychczasowa, na której zasoby powoływał się na etapie przetargu. Inną możliwością jest zastąpienie podwykonawcy przez samego wykonawcę, pod warunkiem że on sam dysponuje wymaganym doświadczeniem i kadrą mającą wymagane kwalifikacje i wiedzę.

Problemem, z którym borykają się zarówno zamawiający, jak i wykonawcy, jest ustalenie momentu, na który nowy podwykonawca (bądź też sam wykonawca) powinien potwierdzić spełnianie warunków. Przepisy nie dają na to pytanie bezpośredniej odpowiedzi. Z jednej strony powszechnie uznaje się, że warunki muszą być spełnione już w terminie składania ofert, gdyż tylko wówczas można mówić o równym traktowaniu uczestników przetargu. Z drugiej jednak – zamiana podwykonawcy często następuje długo po rozstrzygnięciu przetargu, a zamawiającemu powinno zależeć na potwierdzeniu jak najbardziej aktualnego potencjału przedsiębiorcy.

W związku z powtarzającymi się pytaniami kierowanymi do redakcji DGP poprosił Urząd Zamówień Publicznych o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Opowiedział się on za drugą z przedstawionych możliwości.

„W takiej sytuacji wykonawca zobowiązany jest wykazać zamawiającemu, że proponowany inny podwykonawca spełnia warunki udziału w postępowaniu w stopniu nie mniejszym niż ten dotychczasowy. W tym celu wykonawca przekazuje wymagane podmiotowe środki dowodowe dotyczące nowego podwykonawcy, aktualne na dzień ich złożenia” – czytamy w stanowisku UZP.

Trzy lata lub pięć lat wstecz
Zdaniem UZP nie ma przeszkód, by inwestycję kończyła firma, która w trakcie trwania przetargu nie miała jeszcze wymaganego doświadczenia i nabyła je później. Co więcej, może ją zastąpić także wykonawca, jeśli sam już legitymuje się wystarczającym doświadczeniem. Prawnicy UZP wywodzą to ze wspomnianego art. 462 ust. 7 ustawy p.z.p. oraz z rozporządzenia ministra rozwoju, pracy i technologii z 23 grudnia 2020 r. w sprawie podmiotowych środków dowodowych oraz innych dokumentów lub oświadczeń, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy (Dz.U. poz. 2415). Zgodnie z jego par. 9 ust. 2 pkt 3 doświadczenie liczy się wstecz od dnia złożenia podmiotowego środka dowodowego, czyli dokumentów potwierdzających wymagane doświadczenie.

– Oznacza to, że podwykonawca może wykazać się doświadczeniem w sytuacji wykonania robót budowlanych, które zrealizował nie wcześniej niż w ostatnich pięciu latach, a w przypadku usług – trzech latach przed terminem złożenia podmiotowych środków dowodowych. Nie ma zatem przeszkód, aby doświadczenie zostało nabyte przez nowego podwykonawcę już po zakończeniu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego – tłumaczy Michał Trybusz, rzecznik prasowy UZP. ©℗
Skokowy wzrost aneksów do umówSkokowy wzrost aneksów do umów / Dziennik Gazeta Prawna – wydanie cyfrowe

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/8587346,zamowienia-publiczne-przetargi-uzp-przedsiebiorcy.html

 

Inżynieria

GDDKiA. Plan przetargów na końcówkę 2022 r.

Łukasz Madej | Opublikowano: 21-11-2022 Źródło: GDDKiA

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) poinformowała, że do końca roku ogłosi jeszcze przetargi na budowę odcinków tras o łącznej długości ponad 83 km.

W planie na ostatnie tygodnie 2022 r. są przetargi na realizację trzech odcinków drogi ekspresowej S17 w woj. lubelskim: Piaski Wschód–Łopiennik (16,7 km), Krasnystaw Północ–Izbica (18,8 km) oraz Izbica–Zamość Sitaniec (9,9 km).

Kolejne dwa będą dotyczyć dobudowy drugiej jezdni do dwóch odcinków drogi S16 w woj. warmińsko-mazurskim; chodzi o fragmenty między węzłem Olsztyn Wschód i Barczewem (11,4 km) oraz dalej do Biskupca (18,2 km). Poza tym GDDKiA zakłada, że wkrótce powtórzy przetarg na budowę odcinka Lutcza–Domaradz (6,4 km; z tunelem) drogi ekspresowej S19 na Podkarpaciu. Wykonawcy wszystkich tych zadań będą pracować w formule „projektuj i buduj”.

Jeszcze w tym roku zacznie się także przetarg na budowę obwodnicy Zatora (DK28) o długości 2,1 km, przy czym wykonawca będzie odpowiadać tylko za roboty budowlane.

GDDKiA podkreśliła także, iż możliwe są kolejne przetargi (sumarycznie 112 km), przy czym to już zalezy od przyjęcia Rządowego Programu Budowy Dróg do roku 2030 (z perspektywą do 2033 r.).

Od początku 2022 r. ogłoszono 17 przetargów o łącznej długości ponad 181 km.

https://inzynieria.com/drogi/drogi_ekspresowe_w_polsce/wiadomosci/65424,gddkia-plan-przetargow-na-koncowke-2022-r

 

Money

Budownictwo ostro hamuje. Nowych zleceń nie ma. Będą masowe zwolnienia

Agnieszka Zielińska | 18.11.2022 5:59

W ubiegłym roku firmy budowlane miały pełny portfel zamówień i nie nadążały z realizacją inwestycji. To już przeszłość. Inwestycje hamują w całej Polsce. Najgorzej jest w mieszkaniówce. – Kończymy realizację kontraktów, ale nowych zleceń nie ma – mówią money.pl wykonawcy. Eksperci dodają, że budownictwo to fundament gospodarki. Jeżeli się zawali, to recesja będzie dużo głębsza, niż przewiduje rząd.

Najnowsze dane z branży budowlanej świadczą o załamaniu na rynku zamówień. Większość firm wykończeniowych nie ma nowych zleceń. To zła wiadomość dla całej gospodarki, bo budownictwo zawsze jako pierwsze odczuwa nachodzący kryzys, ale najpóźniej z niego wychodzi.

W tej chwili kończę realizację podpisanych kontraktów, ale nie wiem, co będzie w najbliższych miesiącach, nie mamy żadnych nowych umów, jeżeli sytuacja się nie zmieni, będę musiał zwolnić ludzi – mówi money.pl pan Maciej, właściciel firmy wykonawczej spod Warszawy, zatrudniającej kilkadziesiąt ludzi.

Dodaje, że aby przetrwać trudny czas, jego firma będzie starała się „łapać, co się da”. Tymczasem jeszcze rok temu nie nadążała z realizacją zleceń budowlanych.

Budownictwo ostro hamuje, co widać już w statystykach
Nadchodzące załamanie w budownictwie widać już w statystykach. Z danych GUS wynika, że produkcja budowlano-montażowa w sektorze inwestycyjnym była we wrześniu 2022 roku niższa o 4,5 proc. niż przed rokiem.

Hamowanie jest jednak bardziej widoczne, gdy porównamy miesiąc do miesiąca. Z danych GUS wynika, że we wrześniu produkcja budowlana była o prawie 6 proc. niższa niż w sierpniu.

Najgorsza sytuacja jest w mieszkaniówce. Konrad Płochocki, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podaje, że w kolejnych latach spadek nowych inwestycji w sektorze mieszkaniowym może wynieść nawet 40 proc. – W praktyce w 2023 r. deweloperzy rozpoczną budowę o ok. 100 tys. mniej mieszkań niż w poprzednim roku. Dla całego rynku to bardzo zła prognoza – ocenia.

Na razie załamania nie widać jeszcze w sektorze remontowym, gdzie liczba zamówień wręcz zwiększyła się o 7,7 proc. Jednak zdaniem ekspertów ta gałąź branży zawsze reaguje z dużym opóźnieniem na pogorszenie koniunktury.

W mieszkaniówce spadek jest największy
Dlaczego sytuacja w budownictwie się tak gwałtownie pogarsza? Zdaniem ekspertów dzieje się tak z powodu kumulacji kilku negatywnych czynników, takich jak wzrost inflacji, spadek sprzedaży kredytów hipotecznych, wzrost cen energii i spadek liczby zamówień w samorządach. W praktyce przekłada się to na hamowanie inwestycji w całym kraju.

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, ocenia, że sektor budowlany już odczuwa negatywne konsekwencje ogólnego pogorszenia koniunktury.

Jego zdaniem przyczyniają się do tego wysokie koszty budowy, rosnące koszty finansowania i zaostrzenie zasad kryteriów udzielania kredytów przez banki. Te wszystkie czynniki oraz geopolityczna niepewność powstrzymują inwestorów przed uruchamianiem nowych projektów.

Spadek inwestycji jest najbardziej widoczny w budownictwie mieszkaniowym, który stanowi ok. 15-20 proc. rynku budowlanego. Spowolnienie obejmuje też segment budownictwa przemysłowego, a nawet, choć w mniejszym stopniu, prężnie rozwijającego się dotąd rynku magazynowego – wymienia Kaźmierczak.

Tłumaczy, że dla polskiej gospodarki kluczowe są jednak przede wszystkim zamówienia w segmencie publicznym, który odpowiada za ok. 50-55 proc. produkcji budowlanej w kraju. Tymczasem ten segment znajduje się w zawieszeniu z powodu braku pieniędzy z UE, bez których nie ruszą duże inwestycje infrastrukturalne w energetyce i na kolei.

– Co gorsza, środków z budżetu UE na lata 2021-2027 należy spodziewać się dopiero w 2024 r., natomiast fundusze z KPO, które w latach 2022-2023 mogłyby wypełnić lukę w finansowaniu unijnym, pozostają przedmiotem niesłabnącego sporu polskiego rządu i instytucji UE oraz wewnętrznych konfliktów w koalicji rządowej – przypomina Damian Kaźmierczak.

Ekspert: będą cięcia w rządowych programach
Sytuację budownictwa pogorszyły dodatkowo zapowiedzi rządu o cięciach budżetowych. W związku z tym nie ma większych szans, aby państwo sfinansowało w tej chwili duże inwestycje energetyczne czy kolejowe.

Rząd musi w tej chwili znaleźć pieniądze na rosnące wydatki w obszarze polityki społecznej i obronnej w warunkach ograniczonej przestrzeni do zadłużenia się na globalnych rynkach finansowych. Z tego powodu można nawet oczekiwać, że dojdzie do redukcji w wybranych rządowych programach inwestycyjnych zaplanowanych po 2022 r., które były do tej pory finansowane w dużej mierze ze środków krajowych – ocenia Damian Kaźmierczak.

Według niego może to się odbić m.in. na publicznych inwestycjach w sektorze drogowym, które czekają cięcia.

– Na domiar złego zaostrzenie polityki pieniężnej przez banki centralne na świecie prowadzi do ograniczenia aktywności kapitału międzynarodowego, który będzie niezbędny do realizacji ambitnych planów inwestycyjnych w obszarze energetyki jądrowej, segmentu offshore czy budowy CPK – mówi nasz rozmówca.

Brak pieniędzy z KPO to główny powód hamowania inwestycji
Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC i przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, ocenia, że sytuacja w sektorze budowlanym zmierza w bardzo złym kierunku.

Ostrzegaliśmy przed tym od dawna. Na rynku mieszkaniowym doszło w tej chwili do zamrożenia blisko 70 proc. nowych inwestycji. Nie jest to jeszcze widoczne w statystykach, bo wielu deweloperów występowało o pozwolenie na budowę przed 1 lipca, gdy wchodziła w życie nowelizacja ustawy deweloperskiej. Z naszych informacji wynika jednak, że większość projektów w najbliższym czasie nie powstanie. Powód jest prosty: w tej chwili brakuje chętnych na mieszkania, bo większość Polaków nie ma zdolności kredytowej – mówi.
Jeśli chodzi o inwestycje w infrastrukturę, głównym problemem jest brak pieniędzy z KPO – dodaje Bernatowicz.

– To oczywiste, że bez tych pieniędzy inwestycji nie będzie. Gdybyśmy je mieli, nie doszłoby do zahamowania nowych zleceń na budowlanym rynku. Problem w tym, że zagrożone są także środki z innych funduszy unijnych, np. z funduszu spójności. Jeżeli ich również nie będzie, to w praktyce „możemy się rozejść i zgasić światło” – ostrzega.

Jednak nie tylko brak pieniędzy z KPO jest dziś problemem. Pod znakiem zapytania stoją również nowe projekty w samorządach, którym w dodatku brakuje pieniędzy, bo sporą część dochodów odebrał im Polski Ład. – W tym trudnym momencie, w jakim się znaleźliśmy, gdy skończyły się również czasy taniego pieniądza, nie można jednak dopuścić do sytuacji, że rynek inwestycji się kompletnie załamie – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Przypomina, że budownictwo to system naczyń połączonych. Jeżeli nowe zamówienia nie będą spływać lub pojawią się problemy z wpłatą pieniędzy, wówczas pojawia się domino, poszkodowanych jest wiele firm.

Dlatego w tej chwili środki z KPO są kluczowe. Te pieniądze wpłyną nie tylko pozytywnie na inflację, ale także wzmocnią złotówkę. Umożliwią nowe inwestycje i pozytywnie wpłyną na rozwój gospodarczy, umożliwią cywilizacyjny skok – aż dziwne, że trzeba o tym ciągle powtarzać – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Będą masowe zwolnienia w budownictwie
Paweł Kisiel, prezes zarządu Grupy Atlas, ostrzega z kolei, że kryzys w branży budowlanej grozi odpływem pracowników z budownictwa, co przełoży się także na wzrost bezrobocia. Dodatkowym efektem będzie pogłębienie się deficytu na rynku mieszkań. Jego zdaniem niebawem możemy stanąć przed jeszcze poważniejszym problemem, czyli widmem upadłości wielu budowlanych firm.

W niektórych firmach już rozpoczęły się zwolnienia, a Velux i Fakro, czyli dwaj najwięksi globalni producenci okien, ogłosili niedawno czterodniowy tydzień pracy połączony z cięciem pensji, bo doszło do załamania nowych zamówień na rynku.

– Niedawno Velux ogłosił, że program czterodniowego tygodnia pracy nie przyniósł efektów, a załamanie na rynku jest dużo większe, niż spodziewała się firma, dlatego konieczne są grupowe zwolnienia. Podobne kroki czekają również kolejne branże – mówi wprost Konrad Płochocki, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny PZFD.

Z analizy przygotowanej przez JLL wynika, że brak interwencji rządu w obecnej sytuacji może oznaczać utratę pracy w budownictwie dla 100 tys. ludzi.

Przypomnijmy: niedawno 10 organizacji branżowych ostrzegło rząd, że w budownictwie nadchodzi największy kryzys od lat. Zaapelowało do rządu o powrót do ulgi budowlanej. To rozwiązanie funkcjonowało w latach 1997-2001 i – zdaniem ekspertów – przyczyniło się do powstania około 100 tys. nowych mieszkań.

W budownictwie nadal są segmenty w dobrej kondycji
Dariusz Grzeszczak, prezes firmy Erbud, uważa, że rynek budowlany był rozregulowany już od początku pandemii.

Najpierw zawisło nad nami widmo zastopowania budów i wielkiego krachu, a finalnie okazało się, że wszyscy wielcy gracze odnotowali rekordowe wyniki. W obecny rok wchodziliśmy zasypani kontraktami, rozpędzeni do granic możliwości. Wojna w Ukrainie wiele zmieniła, zaczęła się inflacja, siadł rynek kredytów hipotecznych, co z dnia na dzień niemalże zastopowało budownictwo mieszkaniowe – przyznaje również.

Jego zdaniem nadal są jednak segmenty, które są w dobrej kondycji. To przede wszystkim rynek magazynowy, centra dystrybucyjne i logistyka. – W najtrudniejszej sytuacji są w tej chwili firmy budowlane, budujące przede wszystkim mieszkania. My przed laty wykonywaliśmy wszystko, a teraz zdywersyfikowaliśmy obszary swojej działalności, wchodzimy m.in. w budownictwo prefabrykowane z drewna. To zróżnicowanie jest plastrem na obecne bóle. Jednak wszyscy z zakasanymi rękawami czekamy teraz na strumień środków z KPO – podsumowuje.

https://www.money.pl/gospodarka/budownictwo-ostro-hamuje-nowych-zlecen-nie-ma-beda-masowe-zwolnienia-6834978438363840a.html

 

Podatki | Prasówka | 16.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Świadczenie z fundacji rodzinnej opodatkowane 15 proc. CIT

Agnieszka Pokojska | 8 listopada 2022, 17:26 [aktualizacja 8 listopada 2022, 18:44]

W fundacji rodzinnej podatek pojawi się dopiero w momencie wypłaty środków na rzecz beneficjentów. Jeżeli świadczenia będą przekazywane członkom rodziny z zerowej grupy wystąpi tylko 15 proc. CIT, w przypadku pozostałych osób będzie trzeba zapłacić dodatkowo 15 proc. PIT

Wynika z kolejnego już projektu ustawy o fundacjach rodzinnych autorstwa Ministerstwa Rozwoju, która trafiła do Komisji Prawniczej.

– Zgodnie z aktualną wersją projektu, fundacje rodzinne jako podmioty nabywające osobowość prawną z chwilą wpisu do rejestru fundacji rodzinnych, podlegać będą zasadom opodatkowania dochodów osób prawnych – tłumaczy prof. Adam Mariański, doradca podatkowy, adwokat z Mariański Group. Dodaje, że fundacje rodzinne zostaną, co do zasady, objęte zwolnieniem od podatku dochodowego od osób prawnych. Zwolnienie oznacza, że fundacja rodzinna nie będzie opodatkowywać CIT dywidend i innych zysków kapitałowych otrzymywanych od spółek, których będzie właścicielem lub udziałowcem.

Opodatkowanie świadczeń wypłacanych beneficjentom w fundacjach rodzinnych
Ekspert wyjaśnia, że CIT pojawi dopiero na etapie wypłaty świadczeń beneficjentom. Podkreśla, że w przypadku zerowej grupy podatkowej będą one jednokrotnie opodatkowane (tylko 15 proc. CIT). Pojawi się bowiem zwolnienie w PIT. Przypomnijmy, że do zerowej grupy podatkowej zaliczani są: małżonkowie, zstępni (córka, syn, wnuki, prawnuki), wstępni (matka, ojciec, dziadkowie), pasierbowie, rodzeństwo, ojczym i macocha.

W przypadku pozostałych beneficjentów będących osobami fizycznymi ich świadczenie zostanie objęte zarówno 15 proc. CIT, jak i 15 proc. PIT.

Ustawa zgodnie z projektem ma wejść w życie po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia. Planowany termin wejścia w życie przepisów o fundacji rodzinnej to początek 2023 r.

Opinia eksperta: To korzystne rozwiązanie
Wojciech Niedźwiedzki, radca prawny, doradca podatkowy z Ożóg Tomczykowski

Pozostawienie w projekcie ustawy o fundacji rodzinnej szerokiego zakresu działalności gospodarczej jaką może prowadzić fundacja rodzinna jest bardzo dobrą informacją. Mówimy tu m.in. o najmie nieruchomości, udzielaniu pożyczek, czy zbywaniu udziałów (chociaż wobec tych ostatnich mamy de facto mini-klauzulę anty-optymalizacyjną, która aktywuje się jeżeli fundacja wejdzie w posiadanie udziałów wyłącznie w celu ich dalszego zbycia, co jest pojęciem nieostrym).

Działalność w powyższym zakresie będzie zwolniona z podatku dochodowego. Ponadto fundacja będzie korzystała ze zwolnienia podmiotowego z CIT, a więc również w zakresie szeroko rozumianych zysków kapitałowych (np. z otrzymywanych dywidend). Biorąc pod uwagę całokształt tych okoliczności, ostateczny podatek zryczałtowany w wysokości 15 proc. płatny przez fundację dopiero w momencie wypłaty świadczenia do beneficjentów, nawet bez możliwości rozpoznania kosztów podatkowych, wydaje się korzystnym rozwiązaniem.

https://podatki.gazetaprawna.pl/cit/artykuly/8583830,fundacja-rodzinna-swiadczenia-cit-15-proc.html

 2. Podatek bankowy nie od państwowych obligacji

Katarzyna Jędrzejewska | 9 listopada 2022, 16:00

Podatek od niektórych instytucji finansowych nie będzie obejmował papierów wartościowych, które są ustawowo gwarantowane przez Skarb Państwa – zdecydował wczoraj rząd, przyjmując projekt zakładający nowelizację ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1685).

Rząd postanowił, że podstawa opodatkowania będzie obniżona o wartość aktywów w postaci papierów wartościowych, które ustawowo gwarantuje Skarb Państwa. Chodzi m.in. o obligacje, które służą finansowaniu programów prowadzonych przez Bank Gospodarstwa Krajowego lub Polski Fundusz Rozwoju.

Podatku, zwanego potocznie bankowym, nie będzie także od wartości aktywów, które wynikają z transakcji odkupu (transakcji repo).

Obecnie opodatkowanie tą daniną obligacji gwarantowanych przez państwo oznacza konieczność zwiększenia ich oprocentowania np. przez BGK. W efekcie koszty podatku bankowego ponosi Skarb Państwa, który ma ustawowy obowiązek zapewnienia sfinansowania obsługi i wykupu tych obligacji.

Projekt nowelizacji trafi teraz do Sejmu. Zakłada on również zmiany w innych ustawach, w tym m.in. w ustawie o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1634 ze zm.). Rząd zdecydował, że w związku z wojną w Ukrainie oraz światowym kryzysem energetycznym reguła wydatkowa nie będzie w 2022 r. ograniczała dodatkowych wydatków będących efektem agresji Rosji na Ukrainę, w szczególności na finansowanie polskich sił zbrojnych. Rozwiązanie to – jak zapewniono w komunikacie – jest uzgodnione z Komisją Europejską i jest zgodne z kamieniem milowym KPO, dotyczącym stabilizującej reguły wydatkowej. ©℗

Etap legislacyjny
Projekt nowelizacji ustaw: o podatku od niektórych instytucji finansowych, o finansach publicznych oraz prawa ochrony środowiska – przyjęty przez rząd

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8583967,podatek-bankowy-obligacje-papiery-wartosciowe-projekt-ustawy.html

 3. Usiłowanie nie zawsze jest karalne

Katarzyna Jędrzejewska | 14 listopada 2022, 07:42

Jeżeli podejrzany nie dostał zamówionych przez siebie papierosów (wyrobów akcyzowych), to ich nie nabył w rozumieniu art. 65 par. 1 i 3 kodeksu karnego skarbowego. A zatem nie popełnił przestępstwa – orzekł Sąd Okręgowy w Bydgoszczy

Sąd wyjaśnił, że w tej sprawie mówić było można co najwyżej o usiłowaniu popełnienia przestępstwa skarbowego, ale usiłowanie czynu zagrożonego karą nieprzekraczającą roku pozbawienia wolności lub karą łagodniejszą jest karalne tylko wtedy, gdy kodeks tak stanowi.

W tej sprawie tak nie było, ponieważ za przestępstwo z art. 65 par. 3 k.k.s. grozi jedynie grzywna, a kodeks nie przewiduje kary za usiłowanie popełnienia tego przestępstwa. Z tego powodów bydgoski sąd – wbrew zarzutom prokuratora i orzeczeniu sądu I instancji – uniewinnił oskarżonego.

Zarzut dotyczył nabycia 50 tys. sztuk papierosów w celu ich dalszej odsprzedaży. Dowodem miały być fragmenty rozmów telefonicznych, z których można było wnosić, że oskarżony zamówił papierosy. Tak twierdził prokurator i tak orzekł sąd I instancji. Nie było jednak żadnych dowodów na to, że papierosy zostały faktycznie przekazane.

Wobec luki dowodowej w tym zakresie, należy zatem uznać, że papierosy te nie zostały dostarczone do oskarżonego. W rezultacie „nigdy nie uzyskał on faktycznego władztwa nad zamówionym przez siebie towarem, a zatem działanie nie było nabyciem przez niego wyrobów akcyzowych w rozumieniu art. 65 par. 1 i 3 k.k.s. i nie stanowiło realizacji znamion tego przestępstwa” – orzekł SO.

Zgodnie z tym przepisem karze w nim określonej podlega ten, kto nabywa, przechowuje, przewozi, przesyła lub przenosi wyroby akcyzowe stanowiące przedmiot czynu zabronionego określonego w innych przepisach k.k.s. (art. 63–64, art. 69 par. 1 lub 3, art. 69a, art. 73 lub art. 73a) lub pomaga w ich zbyciu, albo te wyroby akcyzowe przyjmuje lub pomaga w ich ukryciu. Ani w tym przepisie, ani w innych uregulowaniach k.k.s. oraz kodeksu karnego nie sprecyzowano, co rozumieć przez „nabycie”. W orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz w doktrynie prawa karnego uznaje się, że pojęcie to należy rozumieć zgodnie z jego znaczeniem w języku ogólnym, a zatem że chodzi o uzyskanie przez sprawcę faktycznego i pełnego władztwa nad wyrobami (akcyzowymi), najczęściej połączonego z przekazaniem ich posiadania.

Do nabycia wyrobów akcyzowych w rozumieniu art. 65 k.k.s. nie dojdzie więc w drodze samego tylko konsensusu między nabywcą a zbywcą. Warunkiem koniecznym jest przeniesienie posiadania rzeczy – wyjaśnił SO.

Natomiast samo uzgodnienie pomiędzy stronami może być uznane tylko za usiłowanie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia – stwierdził bydgoski sąd, przywołując m.in. postanowienia Sądu Najwyższego z 30 października 2014 r. (sygn. akt I KZP 23/14) i z 4 lutego 2013 r. (sygn. akt III KK 158/12).

Odnosząc to do realiów rozpoznawanej sprawy, sąd stwierdził, że działanie oskarżonego mogło być rozpatrywane wyłącznie jako usiłowanie popełnienia przestępstwa skarbowego z art. 65 par. 1 i 3 k.k.s., a czyn ten nie jest karalny.

Kodeks karny skarbowy penalizuje bowiem usiłowanie popełnienia tylko niektórych przestępstw skarbowych, na ogół poważniejszych. Z art. 21 par. 1 k.k.s. wynika zasada, że usiłowanie przestępstw skarbowych jest karalne zawsze wtedy, gdy przestępstwo skarbowe jest zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej roku. Natomiast usiłowanie popełnienia przestępstwa skarbowego o niższym stopniu społecznej szkodliwości, zagrożonego karą pozbawienia wolności do roku lub karą łagodniejszą jest karalne tylko wtedy, gdy kodeks karny skarbowy tak stanowi. ©℗

orzecznictwo

Wyrok SO w Bydgoszczy z 6 października 2022 r., sygn. akt IV Ka 756/22

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8586485,akcyza-usilowanie-kodeks-karny-skarbowy.html

 4. Rynkowy czynsz też może być ukrytym zyskiem

Agnieszka Pokojska | 14 listopada 2022, 18:00

Czynsz najmu, nawet gdyby był ustalony według ceny rynkowej, jest ukrytym zyskiem, jeżeli do transakcji nie doszłoby, gdyby jej stroną nie był udziałowiec – stwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Tak restrykcyjnego podejścia nie prezentował we wcześniejszych interpretacjach – z 12 października 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.460.2022.2.AW i 0111-KDIB1-2.4010. -495.2022.2.DP). Wtedy uznał, że opłaty uiszczane przez estońską spółkę na rzecz podmiotu powiązanego nie są ukrytym zyskiem, jeżeli zostały ustalone na warunkach rynkowych.

Wówczas jednak chodziło o nieco inną sytuację, bo spółka z o.o., która zamierzała wybrać estoński CIT, miała kontynuować po swoim poprzedniku prawnym wynajem mienia od spółki cywilnej. Mimo że wspólnikiem spółki cywilnej byłby udziałowiec spółki z o.o., to – jak stwierdził fiskus – czynsz za najem nie będzie ukrytym zyskiem, jeżeli będzie ustalony na zasadach rynkowych. O interpretacjach tych pisaliśmy w artykule „Płatność dla spółki małżonka nie musi być z estońskim CIT” (DGP nr 203/2022).

Otwarty katalog ukrytych zysków
Tym razem stan faktyczny był nieco odmienny. Chodziło o spółkę zajmującą się spedycją i transportem, która w dniu, w którym wybrała ryczałt od dochodów spółek (zwany estońskim CIT), zaczęła jednocześnie wynajmować od jednego z udziałowców: biuro, magazyn, garaż z warsztatem oraz plac wchodzący w skład bazy eksploatacyjnej.

Spółka zapewniła, że czynsz, który mu płaci, jest według wartości rynkowej. Chciała się więc upewnić, że nie jest to ukryty zysk, od którego powinna uiścić estoński CIT.

Należy badać nie tylko, czy cena odpowiada wartości rynkowej, ale także, czy w ogóle doszłoby do zawarcia danej transakcji

Z tym jednak nie zgodził się dyrektor KIS. Zwrócił uwagę na to, że co prawda ukrytym zyskiem jest m.in. nadwyżka wartości rynkowej transakcji ponad ustaloną cenę tej transakcji (art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT), ale – jak dodał – to tylko jeden z przykładów ukrytych zysków wymienionych w art. 28m ust. 3 ustawy CIT. Ich katalog jest otwarty – podkreślił.

Liczy się prawo do zysku
Fiskus wyjaśnił, że aby ustalić, czy rynkowa wartość czynszu nie jest ukrytym zyskiem, trzeba sięgnąć do zdania wstępnego art. 28m ust. 3 ustawy CIT. Wynika z niego, że dochód z ukrytego zysku nie obejmuje świadczeń, które nie są wykonane w związku z prawem do udziału w zysku, czyli świadczeń podjętych (wykonanych) bez jakiegokolwiek wpływu podmiotów powiązanych na działanie i decyzje spółki opodatkowanej estońskim CIT, w zakresie ocenianego świadczenia.

– Za ukryty zysk uznaje się więc każde świadczenie, którego beneficjentem, bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec i które jest wykonane w związku z prawem do udziału w zysku innym niż podzielony zysk – wyjaśnił dyrektor KIS. W praktyce – jak dodał – mogą to być np. świadczenia powstałe w wyniku uzgodnień, których nie zawarłyby podmioty niepowiązane.

Tym samym ocena, czy transakcja mogłaby zostać zawarta między spółką a udziałowcem, nie powinna się ograniczać tylko do sprawdzenia, czy cena transakcji jest rynkowa, ale powinna też uwzględniać to, czy w ogóle doszłoby do zawarcia takiej transakcji.

Potrzebna dbałość o interes spółki
Odnosząc się bezpośrednio do pytania spółki, dyrektor KIS zwrócił uwagę na to, że nie posiada ona własnych składników majątkowych niezbędnych do prowadzenia działalności. Musi ona wynajmować: biuro, magazyn, garaż z warsztatem oraz plac wchodzący w skład bazy eksploatacyjnej, a wynajmującym jest jeden z udziałowców, który nie zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia przez nią działalności gospodarczej. Dlatego czynsz płacony przez nią udziałowcowi za najem składników majątkowych niezbędnych do prowadzenia działalności jest ukrytym zyskiem – stwierdził organ.

Wyjaśnił, że również inne świadczenia ekwiwalentne dywidendzie, czyli takie, które pod pozorem inaczej nazwanej czynności prawnej (jednej lub wielu) prowadzą de facto do korzyści udziałowca, która bez wykonania tego świadczenia zostałaby zrealizowana w postaci dywidendy, kreują dochód z tytułu ukrytych zysków.

Przeprowadzenie transakcji w oparciu o ceny rynkowe nie oznacza, że nie zostały spełnione inne przesłanki wskazane w art. 28m ust. 3 ustawy o CIT – podsumował dyrektor KIS. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 4 listopada 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-1.4010.497.2022.2.AND

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8586454,estonski-cit-czynsz-najem-ukryty-zysk.html

 5. Usługi złożone z wyższą stawką ryczałtu

Monika Pogroszewska | dzisiaj, 08:08

Jeżeli na usługę składają się różne czynności opodatkowane według stawek 12 i 14 proc. ryczałtu, to przedsiębiorca płaci od całości 14 proc. – stwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Spytała o to kobieta, która wybrała na 2022 r. ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Świadczy ona różne rodzaje usług, w tym m.in.: związane z oprogramowaniem (PKWiU ex 62.01.1), związane z doradztwem w zakresie oprogramowania (PKWiU ex 62.02) oraz usługi specjalistycznego projektowania (PKWiU 74.1.).

Stawka ryczałtu od przychodów z usług związanych z oprogramowaniem oraz z doradztwem w zakresie oprogramowania wynosi 12 proc. (zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 2b lit. b ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1993 ze zm.). Natomiast usługi w zakresie specjalistycznego projektowania są objęte 14-proc. ryczałtem (art. 12 ust. 1 pkt 2a lit. c ustawy).

Często jednak klienci zamawiają usługę składającą się z dwóch albo trzech rodzajów czynności, opodatkowanych różnymi stawkami ryczałtu. Niekiedy podatniczka może wyodrębnić, ile czasu poświęciła na wykonanie poszczególnych czynności, i proporcjonalnie przyporządkować do nich swoje wynagrodzenie.

Spytała jednak, co w sytuacji, gdy jest to niemożliwe, bo nie da się określić, jaka część wynagrodzenia przypada na poszczególne działania. Sądziła, że powinna wtedy od całości przychodów z danego zamówienia zapłacić podatek według stawki przewidzianej dla tej usługi składowej, która przeważa w usłudze złożonej.

Dyrektor KIS był innego zdania. Wyjaśnił, że świadcząc jedną usługę złożoną (niezależnie od tego, czy jednorazowo, czy ciągle), podatniczka wykonuje połączone ze sobą usługi składowe, które zgodnie z Polską Klasyfikacją Wyrobów i Usług mieszczą się w różnych grupowaniach. Gdyby były one świadczone odrębnie, byłyby opodatkowane różnymi stawkami ryczałtu.

Dlatego, jeżeli podatnik prowadzi działalność, z której przychody są opodatkowane różnymi stawkami, to ryczałt ustala się według stawki właściwej dla przychodów z każdego rodzaju działalności. Potrzebna jest w tym celu ewidencja przychodów. Trzeba ją prowadzić tak, aby można było przyporządkować wynagrodzenie do poszczególnych rodzajów działalności.

Co w sytuacji, gdy nie ma takiej możliwości? Wówczas, jeżeli częścią składową usługi złożonej jest usługa opodatkowana stawką 14 proc., to od całości przychodów z usługi złożonej trzeba zapłacić 14-proc. ryczałt – stwierdził dyrektor KIS.

Jeżeli natomiast na usługę złożoną składają się wyłącznie usługi związane z oprogramowaniem i doradztwem w zakresie oprogramowania (obie objęte stawką 12 proc.), to całość też będzie z 12-proc. ryczałtem. ©℗

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 2 listopada 2022 r., sygn. 0115-KDIT1.4011.569.2022.1.DB

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8588352,uslugi-zlozone-wyzsza-stawka-ryczaltu.html

 

Rzeczpospolita

 1. Oświadczenie WHT-OSC można złożyć tylko raz w ciągu roku

09 listopada 2022 | Rachunkowość | Maciej Kaczmarek

Spółka, która w celu skorzystania ze zwolnienia z poboru podatku u źródła składa kolejne oświadczenia zarządu WH-OSC nie uzyska preferencji.

Takie stanowisko zaprezentował dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej wydanej 7 września 2022 r. (0111-KDIB1-2.4010. 469.2022.2.DP).

Stan faktyczny
Z pytaniem do organów zwróciła się polska spółka akcyjna, która dokonywała cyklicznych wypłat odsetkowych na rzecz swojego właściciela będącego duńską spółką kapitałową.

Zdaniem wnioskodawcy, aby zachować prawo do stosowania preferencyjnych zasad opodatkowania podatkiem u źródła płatności realizowanych do właściciela, może on składać oświadczenie WHT wielokrotnie w ciągu roku tj. po upływie określonego w ustawie o CIT okresu ważności pierwszego oświadczenia, może on złożyć kolejne oświadczenie na następny okres i w razie potrzeby cyklicznie składać dalsze oświadczenia.

Stanowisko fiskusa
Z podejściem takim nie zgodził się fiskus, wskazując, że oświadczenie dla celów podatku u źródła może być złożone wyłącznie raz w ciągu roku.

Powyższe rozstrzygnięcie trudno uznać za zaskakujące, wszak – jak zresztą sam zauważył w interpretacji dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej – podobne tezy prezentowało w ostatnich miesiącach Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu do proponowanych zmian w ustawie o CIT oraz w uzasadnieniu do wydanego rozporządzenia przedłużającego ważność niektórych oświadczeń WHT złożonych w 2022 roku.

Zmiany proponowane przez oba wymienione akty prawne mają za zadanie naprawić dość nieoczekiwany problem, z którym obecnie muszą się mierzyć podatnicy.

Nieoczekiwany problem
Dla przypomnienia, od początku 2022 roku weszły w życie długo wstrzymywane przepisy nakazujące płatnikom obowiązkowy pobór maksymalnego podatku u źródła w odniesieniu do określonych kategorii płatności dokonywanych na rzecz podmiotów powiązanych (np. dywidendy czy odsetki). Aby jednak nie musieć stosować tej zasady skutkującej w uproszczeniu kredytowaniem skarbu państwa przez okres co najmniej sześciu miesięcy (bo tyle trwa specjalna procedura zwrotu podatku), spółki wypłacające należności za granicę mają dwie możliwość. Przede wszystkim mogą one wystąpić do organów o zgodę na stosowanie przysługujących im ustawowo lub na gruncie odpowiedniej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania preferencji w podatku u źródła tj. zwolnienia z podatku lub obniżonej stawki. Zgoda ta jest wydawana w formie specjalnej opinii.

Niemniej, ponieważ czas na wydanie takiej opinii to przynajmniej pół roku, płatnicy mogą skorzystać także z drugiej możliwości czyli złożenia przez reprezentanta zarządu specjalnego oświadczenia, w ramach którego potwierdza on, że wszystkie przesłanki dla zastosowania preferencji w podatku u źródła zostały zweryfikowane i są spełnione.

Niezależnie od konieczności przyjęcia na siebie pewnego zakresu ryzyka przy składaniu takiego oświadczenia (szczególnie w obliczu forsowania przez organy wciąż niejasnej definicji odbiorcy rzeczywistego), metoda ta jest często jedyną realną alternatywną dla zapłaty nadmiarowego podatku. A przynajmniej taką być miała, gdyż w oparciu o stanowisko prezentowane przez Krajową Informację Skarbową oraz Ministerstwo Finansów opisywane oświadczenie spełniać swoją rolę może tylko do upływ ustawowego terminu ważności, czyli w uproszczeniu do 4 miesięcy w ciągu danego roku.

W rezultacie, jeżeli tak jak w przytaczanej interpretacji dana spółka dokonuje cyklicznych płatności do podmiotu powiązanego i ustawowy próg 2 mln zł, od którego aktywuje się procedura obowiązkowego poboru podatku u źródła zostanie przekroczony już na początku roku, to przez co najmniej kilka miesięcy w ciągu tego roku wystąpi konieczność zapłaty nadmiernego podatku i długiego oczekiwania na należy zwrot.

Projektowane zmiany przepisów
Wydane w sierpniu przez Ministerstwo Finansów rozporządzenie w sprawie wydłużenia ważności oświadczeń WHT częściowo naprawia tę, wydawać by się mogło, niezamierzoną lukę jednak w dalszym ciągu prawdopodobnie jedynie dla tych podmiotów, którzy na moment publikacji rozporządzenia posiadali wciąż ważne oświadczenia. Pozostali płatnicy, który składali oświadczenie WHT w pierwszych miesiącach 2022 roku i których ważność wygasła przed sierpniem, mogą obecnie jedynie śledzić postępy prac legislacyjnych nad projektem zmian w ustawie o CIT, który przewiduje wydłużenie ważności oświadczeń WHT na okres całego roku podatkowego i to już od początku 2022 (tj. ze skutkiem wstecznym).

Jeżeli zmiany te zostaną ostatecznie uchwalone, w teorii będzie można ogłosić tzw. happy end (z małym znakiem zapytania w odniesieniu do spółek z innym niż kalendarzowy rokiem podatkowym, w stosunku do których dalej mogą istnieć pewne wątpliwości).

Niemniej jednak, trudno oprzeć się wrażeniu, że na tym całym (kolejnym już) zamieszaniu wokół przepisów regulujących podatek u źródła ponownie tracą polskie spółki, które nierzadko zmuszone są przez swoje centrale do ponoszenia ciężaru ekonomicznego tego podatku.

W rezultacie, choć próby rozsądnego uszczelnia systemu podatkowego i pozostawienia w Polsce odpowiedniej porcji należnego podatku od wypracowanego tu dochodu są z natury słuszne, to jednak szczególnie w obecnej sytuacji ekonomicznej fundowanie polskim przedsiębiorstwom dodatkowego czynnika pogarszającego płynność finansową jest co najmniej dyskusyjnym rozwiązaniem.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483822-Oswiadczenie-WHT-OSC-mozna-zlozyc-tylko-raz-w%C2%A0ciagu-roku.html#.Y3TRl-zMJz9

 2. Sama nazwa „odprawa” nie wystarczy, by uniknąć składek

10 listopada 2022 | Kadry i Płace | Marek Kanczew Anna Wądołowska-Widurek

Nie każde świadczenie nazwane umownie odprawą jest nią w rozumieniu przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Tym samym nie każde podlega zwolnieniu z obciążeń na ubezpieczenia społeczne.

Rozstanie z pracownikiem często wiąże się z ciążącym na pracodawcy obowiązkiem wypłaty odprawy. Jednak nie każde świadczenie zwane umownie „odprawą” jest nią w rozumieniu przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Kiedy odprawy wypłacane pracownikom w związku z rozwiązaniem stosunku pracy mogą korzystać ze zwolnień w zakresie obciążeń publicznoprawnych, w tym szczególnie zwolnienia z ZUS?

Jedno imię wielu świadczeń
Odprawy kojarzone są najczęściej z odejściami prezesów wielkich spółek. Czy słusznie?

Niekoniecznie. Odprawa to pojęcie obejmujące swoim zakresem wiele świadczeń wynikających zarówno z powszechnie obowiązujących przepisów prawa, jak i umów. Rozumie się ją najczęściej jako jednorazowe świadczenie pieniężne wypłacane z tytułu ustania stosunku pracy. Powszechny charakter mają m.in. odprawy emerytalne, rentowe czy wypłacane z tytułu zwolnień grupowych w zakładzie pracy.

Często zdarza się, że dodatkowe ponadustawowe odprawy związane z ustaniem stosunku pracy przewidują przepisy prawa pracy obowiązujące wewnętrznie w zakładach pracy (np. regulaminy wynagradzania, zakładowe układy zbiorowe pracy, regulaminy programów dobrowolnych odejść, pakty gwarancji pracowniczych), a także indywidualne umowy o pracę. Takie świadczenia mogą stanowić jedynie modyfikację odpraw ustawowych (np. uprawnienie do odprawy emerytalno-rentowej lub związanej z rozwiązaniem stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracownika w wysokości wyższej, niż wynika z ustawy) lub być świadczeniami zupełnie odrębnymi od ustawowych (np. odprawa dla pracowników w związku ze „zwykłym” rozwiązaniem stosunku pracy, najczęściej za porozumieniem stron).

Dla pracownika zwykle bez ZUS
Co do zasady podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe pracowników stanowi przychód ze stosunku pracy w rozumieniu przepisów ustawy o PIT. Wynika to z ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (dalej: rozporządzenie składkowe). Rozporządzenie składkowe zawiera przy tym katalog świadczeń, które – chociaż stanowią przychód ze stosunku pracy w rozumieniu ustawy o PIT – podlegają wyłączeniu z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (a w konsekwencji także na ubezpieczenia chorobowe i wypadkowe, składek na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Emerytur Pomostowych, a także na ubezpieczenie zdrowotne).

Zgodnie z rozporządzeniem składkowym, podstawy wymiaru składek nie stanowią m.in.:

∑ odprawy pieniężne przysługujące w związku z przejściem na emeryturę lub rentę (§ 2 ust. 1 pkt 2),

∑ odprawy wypłacane pracownikom z tytułu wygaśnięcia lub rozwiązania stosunku pracy, w tym z tytułu rozwiązania stosunku pracy z przyczyn leżących po stronie pracodawcy (tzw. szerokie zwolnienie, § 2 ust. 1 pkt 3).

Analiza interpretacji ZUS w zakresie wypłacanych odpraw emerytalnych i rentowych oraz odpraw o innym charakterze dla pracowników w związku z rozwiązaniem ich stosunku pracy prowadzi do wniosku, że organ rentowy najczęściej przychyla się do stanowiska wnioskodawców w zakresie zwolnienia powyższych świadczeń z oskładkowania. Zwolnienie to jest jednak zależne od spełnienia określonych warunków.

Emerytalno-rentowe: wąska interpretacja
Odprawa emerytalna i rentowa to świadczenia o charakterze ustawowym (art. 921 § 1 k.p.). Należne są pracownikom uprawnionym do renty z tytułu niezdolności do pracy lub emerytury, których stosunek pracy ustał w związku z przejściem na rentę lub emeryturę i przysługują co do zasady w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia.

Popularną praktyką w zakładach pracy jest przyznawanie pracownikom prawa do odpraw emerytalnych i rentowych w wysokości wyższej niż przewiduje kodeks pracy. Takie ponadustawowe odprawy wynikają najczęściej z regulaminów wynagradzania lub zakładowych układów zbiorowych pracy. Nadal jednak pozostają w nierozerwalnym związku z przejściem na emeryturę lub rentę i są odprawami emerytalno-rentowymi w rozumieniu wewnątrzzakładowych przepisów. Czy wobec tego korzystają ze zwolnienia przewidzianego dla odpraw pieniężnych przysługujących w związku z przejściem na emeryturę lub rentę (§ 2 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia składkowego)?

Logika nakazywałaby przypuszczać, że tak. Przepis ten nie ogranicza bowiem swojej dyspozycji do świadczeń przewidzianych wyłącznie w kodeksie pracy. Jest jednak inaczej. Według ZUS, przepis § 2 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia składkowego dotyczy wyłącznie odpraw emerytalnych i rentowych wypłacanych na podstawie art. 921 § 1 k.p. (tak np. decyzja ZUS z 9 stycznia 2017 r., DI/100000/43/ 1213/ 2016, decyzja ZUS z 7 lutego 2020 r., DI/100000/43/22/ 2020).

Ten lapsus interpretacyjny nie ma na szczęście praktycznej doniosłości dla płatników składek i pracowników. Zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem ZUS, ponadustawowe odprawy emerytalne i rentowe co do zasady korzystają ze zwolnienia w oparciu o kolejną redakcyjnie podstawę prawną rozporządzenia składkowego (§ 2 ust. 1 pkt 3).

Szerokie zwolnienie
Przewidziane w § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego wyłączenie z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne odpraw wypłacanych pracownikom z tytułu wygaśnięcia lub rozwiązania stosunku pracy jest dość szerokie. To właśnie w oparciu o ten przepis większość odpraw pracowniczych podlega zwolnieniu z oskładkowania. Zawarty tam katalog świadczeń podlegających zwolnieniu ze składek ma bowiem charakter otwarty.

Istotna jest przy tym okoliczność, że zwolnienie obejmuje zarówno świadczenia o charakterze ustawowym, jak i umownym, przyznanym w wysokości wyższej niż przewidują przepisy prawa powszechnie obowiązującego. Obejmuje także odprawy z tytułu rozwiązania stosunku pracy w okolicznościach innych niż zwolnienia z przyczyn niedotyczących pracownika.

To liberalne podejście (niekorespondujące, swoją drogą, z dokonywaną przez ZUS wykładnią poprzednio omawianego przepisu dotyczącego odpraw emerytalno-rentowych) zostało już przesądzone w praktyce interpretacyjnej organu (tak np. decyzja ZUS z 8 lutego 2019 r., WPI/00000/ 43/64/2019, decyzja ZUS z 15 czerwca 2021 r., DI/100000/ 43/214/2021, decyzja ZUS z 10 grudnia 2021 r., WPI/ 200000/ 43/816/2021).

Czy wystarczy zatem nazwać dane świadczenie „odprawą”, aby móc czerpać korzyści ze zwolnienia z oskładkowania? Oczywiście, nie.

Związek z rozwiązaniem stosunku pracy
Szerokie zwolnienie odpraw ze składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe znajdzie zastosowanie pod warunkiem, że odprawa pozostaje w ścisłym i nierozerwalnym związku z faktem rozwiązania (lub wygaśnięcia) stosunku pracy. To kryterium wynika tak z literalnego brzmienia przepisu § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego, jak i wykładni celowościowej, a dodatkowo jest potwierdzane w interpretacjach ZUS.

Jak wskazuje dotychczasowa praktyka interpretacyjna ZUS, warunkiem zastosowania tego przepisu jest to, aby wypłata świadczenia nie miała miejsca w innych okolicznościach niż pozostające w ścisłym związku z rozwiązaniem stosunku pracy (tak np. decyzja ZUS z 15 czerwca 2021 r., DI/100000/43/2013/2021).

W konsekwencji wypłata świadczenia, które jest powiązane z trwaniem stosunku pracy, a nie jego rozwiązaniem, nie może korzystać z omawianego zwolnienia.

Dodatkowy warunek…
Chociaż przepis § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego literalnie wskazuje tylko jedną przesłankę zwolnienia odpraw ze składek ZUS (wypłata musi nastąpić z tytułu rozwiązania umowy o pracę, czyli mieć nierozerwalny i bezpośredni związek z ustaniem zatrudnienia), w wielu interpretacjach wydanych przez ZUS pojawia się dodatkowy warunek zastosowania ulgi. Organ rentowy nierzadko zawiera w swoich decyzjach stwierdzenie, że aby dana odprawa mogła korzystać ze zwolnienia składkowego, ustanie zatrudnienia winno być ”jedyną przyczyną jej wypłaty” (tak np. decyzja ZUS z 24 czerwca 2021 r., DI/100000/ 43/270/2021). Interpretując tę przesłankę, ZUS wyjaśnia, że jedyna przyczyna wypłaty świadczenia oznacza brak możliwości jego wypłaty w okolicznościach innych niż pozostające w ścisłym związku z rozwiązaniem stosunku pracy.

… nie ma uzasadnienia
W naszej ocenie powyższa wykładnia dodatkowego warunku zwolnienia świadczenia z oskładkowania nie jest prawidłowa. Nie można postawić znaku równości między wypłatą świadczenia wyłącznie z powodu ustania zatrudnienia a wypłatą świadczenia w ścisłym związku z ustaniem zatrudnienia. W naszym przekonaniu, zawierając w swoich decyzjach omawiany dodatkowy warunek zwolnienia, ZUS niezasadnie buduje wrażenie zawężenia katalogu odpraw podlegających zwolnieniu ze składek.

Jeśli dodatkowy warunek pojawiający się w decyzjach ZUS interpretować ściśle, zwolnienie ze składek nie obejmowałoby odpraw pracowniczych, których wypłata jest uzależniona od wypełnienia przez pracownika określonych obowiązków, np. zdania firmowych dokumentów czy rozliczenia się z powierzonego mienia >patrz „Zdaniem autorki”.

Jeśli w przypadku kontroli lub przy wydawaniu interpretacji indywidualnej ZUS zakwestionuje prawo do zwolnienia ze składek odprawy pozostającej w bezpośrednim związku z rozwiązaniem stosunku pracy, ale warunkowanej dodatkowo np. rozliczeniem się z pracodawcą, wskazane jest odwołanie się od tej decyzji do sądu powszechnego. Szanse na wygraną przed sądem mogą być wysokie.

Aby jednak uniknąć takich sytuacji, warto dokładnie ustrukturyzować porozumienie z pracownikiem w zakresie rozwiązania umowy o pracę.

Ryzykowne pole do nadużyć
Wyłączenie danego świadczenia z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oznacza w uproszczeniu, że od wartości tego świadczenia pracodawca nie musi opłacać obciążeń publicznoprawnych w wysokości ok. 20,48 proc., a pracownik – ok. 21,5 proc. (przy czym należy pamiętać, że zwolnienie z ZUS przekłada się w pewnym stopniu na wzrost PIT). Oszczędność finansowa dla pracodawców i pracowników związana ze zwolnieniem odpraw z oskładkowania jest więc na tyle istotna, że stanowi atrakcyjne pole do nadużywania omawianego zwolnienia. Takie nadużycia polegają najczęściej na nazywaniu „odprawą” świadczeń, które nie mają związku z rozwiązaniem stosunku pracy, a są związane z jego trwaniem. Przykładowo, „odprawą” bywają nazywane premie czy nagrody za okresy rozliczeniowe w trakcie stosunku pracy.

Tymczasem o wyłączeniu określonego świadczenia z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne na podstawie stosownego przepisu rozporządzenia składkowego decyduje charakter tego świadczenia, a nie jego nazwa. W związku z tym, podobne świadczenia nie korzystają ze zwolnienia ze składek, ponieważ nie spełniają kluczowego warunku pozostawania w bezpośrednim i nierozerwalnym związku z rozwiązaniem stosunku pracy. Potwierdza to np. interpretacja ZUS z 14 października 2016 r. (WPI/200000143/ 989/ 2016) oraz przywoływany już wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 listopada 2019 r. (III AUa 1536/17).

Działanie polegające na nieoskładkowaniu „odpraw”, które nie spełniają warunków do ich wyłączenia z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, może w przypadku kontroli ZUS zostać zakwestionowane i w efekcie prowadzić do stwierdzenia zaległości w składkach m.in. na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. Płatnik powinien wówczas zwrócić zaległe składki, obejmujące zarówno część pracodawcy, jak i pracownika, wraz z odsetkami. Dodatkowo ZUS może ukarać płatnika opłatą dodatkową w wysokości do 100 proc. nieopłaconych składek.

Roszczenia pracowników
Sankcje ze strony organu rentowego mogą nie być jedyną przykrą konsekwencją nadużywania zwolnienia składkowego. „Ubieranie” świadczeń związanych ze stosunkiem pracy w „odprawę” może powodować dodatkowe roszczenia ze strony pracowników. Mogą oni twierdzić, że świadczenia, do których nabyli prawo w trakcie zatrudnienia, nie zostały im wypłacone. Otrzymali jedynie odprawę związaną bezpośrednio z rozwiązaniem stosunku pracy. W takiej sytuacji istnieje wysokie ryzyko wydania niekorzystnego rozstrzygnięcia dla pracodawcy przez sąd pracy.

Zdaniem autorki
Anna Wądołowska-Widurek – associate i członek praktyki prawa pracy w Rymarz Zdort

Porozumienia o rozwiązaniu stosunku pracy często warunkują wypłatę odprawy przekazaniem prowadzonych przez pracownika spraw, zdaniem firmowych dokumentów czy rozliczeniem się z powierzonego mienia. Implikuje to zaistnienie dodatkowych kryteriów wypłaty odprawy. Tym samym, rozwiązanie stosunku pracy w takiej sytuacji nie stanowi jedynej przesłanki wypłaty odprawy. W rezultacie, przy literalnym zastosowaniu przyjętej przez ZUS interpretacji § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego, odprawa warunkowana spełnieniem przez pracowników dodatkowych obowiązków mogłaby podlegać obciążeniu składkami na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. Tymczasem orzecznictwo opowiada się za literalną (i, w naszej ocenie, prawidłową) interpretacją przepisu § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego, stawiając tym samym pod znakiem zapytania zasadność wykładni przyjętej przez ZUS. Jak wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 listopada 2019 r. (III AUa 1536/17), „warunkiem koniecznym i jedynym, aby rekompensatę zaliczyć do katalogu świadczeń wymienionych w § 2 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia składkowego, jest bezpośredni związek podstawy jej wypłaty z rozwiązaniem stosunku pracy (…)”. Powyższa konstatacja znajduje pełne zastosowanie do odpraw.

Zdaniem autora
Marek Kanczew – radca prawny, doradca podatkowy oraz counsel kierujący praktyką prawa pracy w Rymarz Zdort

Zwolnienie odpraw ze składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe nie implikuje zwolnienia z podatku dochodowego od osób fizycznych. Przeciwnie, zgodnie z ustawą o PIT i orzecznictwem sądów administracyjnych, odprawy pracownicze są zwykle opodatkowane. Sądy administracyjne podnoszą, że odprawy są swoistą „zapłatą” przez pracodawcę za zgodne z prawem i skuteczne zwolnienie się od zobowiązania zatrudnienia pracownika. Funkcją odprawy nie jest wynagrodzenie szkody za utratę możliwości zarobkowania, bowiem zakończenie stosunku pracy u dotychczasowego pracodawcy nie jest równoznaczne z utratą możliwości zarobkowania w ogóle (tak wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 marca 2019 r., II FSK 727/17; por. interpretację ogólną ministra finansów z 23 czerwca 2016 r., DD3.8201.1.2016.MCA).

Co do zasady, można wskazać dwa wynikające explicite z ustawy o PIT wyjątki w zakresie opodatkowania odpraw. Zwolnieniu z opodatkowania PIT podlega odprawa pośmiertna przyznawana członkom rodziny zmarłego pracownika (art. 21 ust. 1 pkt 7 ustawy o PIT) oraz, w ramach tzw. ulgi dla pracujących seniorów, w określonych okolicznościach i na podstawie przepisów wprowadzonych tzw. Polskim Ładem, odprawa emerytalna przyznana pracownikom, którzy mimo nabycia uprawnień emerytalnych kontynuowali zatrudnienie, a wypłata odprawy nastąpiła przed otrzymaniem pierwszej emerytury (art. 21 ust. 1 pkt 154), pod warunkiem nieprzekroczenia określonego limitu przychodów wypłaconych w podobnych okolicznościach (zob. przykładowo interpretacja DKIS z 1 lipca 2022 r., 0114-KDIP2-2.4011.403.2022.1.IN).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483958-Sama-nazwa-%E2%80%9Eodprawa%E2%80%9D-nie-wystarczy-by-uniknac-skladek.html#.Y3TRsezMJz9

 3. Grupa VAT – nowy rodzaj podatnika już od stycznia

14 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Marcin Szymankiewicz

Polski Ład wprowadził możliwość wspólnego rozliczania podatku od towarów i usług przez kilka podmiotów. Według pierwotnych założeń przepisy miały wejść w życie 1 lipca br., ale ostatecznie ich wdrożenie zostało odroczone do 2023 r.

Celem grupy VAT jest umożliwienie podmiotom powiązanym finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie wspólnego rozliczania dla potrzeb podatku od towarów i usług. Rozwiązanie to ma charakter dobrowolny – pozwala na samodzielną decyzję przedsiębiorstw co do woli skorzystania z nowego rozwiązania. Grupa VAT ma uprościć rozliczenia pomiędzy jej członkami oraz zwiększyć efektywność finansową współpracy z innymi podmiotami z grupy (w przypadku np. podmiotów prowadzących działalność zwolnioną z VAT). Grupa VAT może pozytywnie wpłynąć na płynność finansową w ramach grupy.

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu Polskiego Ładu „(…) Zgodnie z dotychczas obowiązującymi w polskim systemie prawnym regulacjami podatnicy powiązani finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie rozliczani są odrębnie. Czynności dokonywane w ramach powiązanych podmiotów są dokumentowane fakturami VAT, a każdy z nich odrębnie składa plik JPK_VAT, który zawiera w sobie deklarację VAT i ewidencję. Pomimo istnienia PGK, na gruncie podatku dochodowego od osób prawnych, w podatku VAT koncepcja rozliczeń grupowych w ogóle nie funkcjonuje. Wiąże się to ze żmudną koniecznością fakturowania transakcji wewnątrz grupy, uwzględniając przepisy dotyczące podmiotów powiązanych, co dodatkowo utrudnia prowadzenie działalności. Co więcej, brak grup VAT zniechęca podatników do tworzenia PGK w CIT. (…).

Grupę VAT można opisać jako prawną formę współdziałania do celów VAT. Jako szczególny rodzaj podatnika istnieje ona tylko do celów VAT. Choć każdy członek grupy zachowuje swoją formę prawną to utworzeniu grupy do celów VAT nadaje się nadrzędne znaczenie (na gruncie ustawy o VAT) w stosunku do form prawnych przewidzianych np. w prawie cywilnym lub w prawie spółek. Tak więc po przystąpieniu do grupy VAT, jakakolwiek możliwa, istniejąca jednocześnie forma prawna członka grupy traci znaczenie do celów VAT, a członek grupy staje się częścią nowego odrębnego podatnika VAT – grupy VAT. (…)”.

Członkowie
Jak czytamy w Objaśnieniach podatkowych w zakresie grup VAT z 11 października 2022 r. (dalej: Objaśnienia): „(…) Członkiem grupy VAT może potencjalnie zostać każdy podatnik. Stworzona konstrukcja nie ogranicza możliwości utworzenia grupy dla określonych form organizacyjnych, przyjmując najszerszą formułę w tym zakresie. Podkreślić również należy, że zawiązanie grupy VAT ma charakter dobrowolny, pozwalając na samodzielną decyzję przedsiębiorstw co do woli skorzystania z rozwiązania. (…)”.

W praktyce wiele podatkowych grup kapitałowych może stać się grupami VAT.

Jak wyjaśnił dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 13 maja 2022 r. (0111-KDIB3-1.4012. 129.2022.2.ICZ) „(…) Głównym skutkiem wprowadzenia systemu grupowego rozliczania VAT, przewidzianego w dyrektywie 2006/112/WE jest umożliwienie traktowania podmiotów, którzy są ściśle powiązani pod względem finansowym, ekonomicznym i organizacyjnym, nie jako odrębnych podatników VAT, lecz jako jednego podatnika. Innymi słowy, pewna liczba ściśle powiązanych ze sobą podatników ulega połączeniu w jednego nowego podatnika do celów VAT. (…)”. (por. również interpretację indywidualną dyrektora KIS z 19 maja 2022 r., 0114-KDIP4-3.4012.106. 2022.1.MP).

Możliwość tworzenia grup VAT przewidują przepisy unijne. Zgodnie z art. 11 dyrektywy 2006/112/WE, po konsultacji z komitetem doradczym ds. podatku od wartości dodanej (dalej: Komitet ds. VAT), każde państwo członkowskie może uznać za jednego podatnika osoby mające siedzibę na terytorium tego samego państwa członkowskiego, które będąc niezależnymi pod względem prawnym, są ściśle powiązane pod względem finansowym, ekonomicznym i organizacyjnym. Państwo członkowskie korzystające z możliwości przewidzianej w akapicie pierwszym może przyjąć wszelkie niezbędne środki, aby zapobiec uchylaniu się od opodatkowania lub unikaniu opodatkowania poprzez wykorzystanie tego przepisu.

Znowelizowane przepisy
Grupa VAT to grupa podmiotów powiązanych finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie, zarejestrowana jako podatnik podatku (zob. art. 2 pkt 47 ustawy o VAT).

Podatnikiem, o którym mowa w art. 15 ustawy o VAT, może być również grupa podmiotów powiązanych finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie, które zawrą umowę o utworzeniu grupy VAT (art. 15a ust. 1 ustawy o VAT).

Status podatnika podatku VAT może zatem uzyskać grupa podatników powiązanych finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie, którzy zawrą umowę o utworzeniu grupy VAT – wszystkie te warunki muszą być spełnione łącznie. Innymi słowy, pewna liczba ściśle powiązanych ze sobą podatników ulega połączeniu w jednego nowego podatnika do celów VAT. Nowe regulacje są implementacją do krajowego porządku prawnego art. 11 dyrektywy 2006/112/WE. Zgodnie z art. 15a ust. 2 ustawy o VAT, grupę VAT mogą utworzyć podatnicy:

1) posiadający siedzibę na terytorium kraju lub

2) nieposiadający siedziby na terytorium kraju, w zakresie, w jakim prowadzą działalność gospodarczą na terytorium kraju za pośrednictwem oddziału położonego na terytorium kraju.

Przykład:

Grupę VAT chciałby utworzyć spółka z o.o. A (spółka matka) i spółka z o.o. B (spółka córka). Siedziby obu spółek znajdują się w Polsce. Jeżeli zostaną spełnione warunki dotyczące powiązań finansowych, ekonomicznych i organizacyjnych, to spółki te mogą utworzyć grupę VAT.

Przykład:

Grupę VAT chciałby utworzyć spółki: Y. GmhH z siedzibą w Niemczech (spółka matka) oraz spółka z o.o. X z siedzibą w Polsce (spółka córka). Obie spółki są zarejesrtowane w Polsce jako podatnicy VAT czynni. Pomiędzy spółkami zachodzą powiązania o charakterze finansowym, ekonomicznym i organizacyjnym. Spółki nie mogą utworzyć grupy VAT, gdyż siedziba spółki Y nie znajduje się w Polsce. Grupę VAT mogłaby utworzyć natomiast spółka X z oddziałem spółki Y w Polsce, jeżeli spółka Y miałaby w Polsce taki oddział.

Z Objaśnień wynika, że „(…) W przypadku podmiotu zagranicznego który posiada na terytorium Polski dwa oddziały, konieczne jest wejście do grupy VAT obydwu tych oddziałów. Założenia te nie dotyczą oczywiście oddziałów zagranicznych podmiotu z siedzibą w kraju, który staje się członkiem grupy VAT, gdyż te nigdy nie mogą stać się częścią grupy VAT w Polsce. Należy wyjaśnić, że regulację o tym, że można być członkiem tylko jednej grupy VAT należy rozumieć z uwzględnieniem zasady terytorialności prawa. Z uwagi na powyższe regulacja ta nie stoi na przeszkodzie, by oddział w Polsce stał się częścią grupy VAT, a oddział lub centrala przedsiębiorcy w innym kraju również weszły do grupy VAT, ale w tym innym kraju. Moc obowiązywania tej regulacji nie wykracza poza terytorium kraju. (…)”.

Powiązania finansowe…
Podatników uważa się za powiązanych finansowo, jeżeli jeden z nich posiada bezpośrednio ponad 50 proc. udziałów (akcji) w kapitale zakładowym lub ponad 50 proc. praw głosu w organach kontrolnych, stanowiących lub zarządzających, lub ponad 50 proc. prawa do udziału w zysku, każdego z pozostałych podatników będących członkami tej grupy (art. 15a ust. 3 ustawy o VAT).

Przykład:

Spółka akcyjna Y ma spółki zależne:

∑ spółkę z o.o. A (100 proc. udziałów),

∑ spółkę z o.o. B (100 proc. udziałów) oraz

∑ spółkę powiązaną – spółkę z o.o. C (40 proc. udziałów, a zarazem 40 proc. praw głosu w organach kontrolnych, stanowiących lub zarządzających oraz 40 proc. prawa do udziału w zysku).

Siedziby wszystkich spółek znajdują się na terenie Polski.

Spółka Y chciałby utworzyć ze spółkami zależnymi (A i B) oraz spółka powiązaną (C) grupę VAT. Grupę VAT mogą utworzyć jedynie spółki Y, A i B, jeżeli zostaną spełnione wymogi dotyczące powiązań organizacyjnych i ekonomicznych. W przypadku spółki C nie zachodzą powiązania finansowe. Gdyby spółka Y posiadała wprawdzie 40 proc. udziałów w kapitale, ale – mimo to – ponad 50 proc. praw głosu w organach kontrolnych, stanowiących lub zarządzających, to warunek powiązań finansowych w przypadku tej spółki byłby spełniony.

…ekonomiczne…
Zgodnie z art. 15a ust. 4 ustawy o VAT, podatników uważa się za powiązanych ekonomicznie, jeżeli:

1) przedmiot głównej działalności członków grupy VAT ma taki sam charakter lub

2) rodzaje działalności prowadzonej przez członków grupy VAT uzupełniają się i są współzależne, lub

3) członek grupy VAT prowadzi działalność, z której w całości lub w dużej mierze korzystają inni członkowie grupy VAT.

Wystarczające jest spełnienie jednego z wariantów powiązań ekonomicznych.

Przez powiązania o charakterze ekonomicznym należy rozumieć nie tylko taki sam charakter głównej działalności członków grupy, ale także uzupełnianie się i współzależność prowadzonej działalności czy też prowadzenie działalności w całości lub w dużej mierze wykorzystywanej przez członków grupy. Wyklucza to sztuczne struktury podmiotów pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia gospodarczego z możliwości uznania za jednego podatnika. Jeżeli podmioty, których działalność gospodarcza byłaby całkowicie niezwiązana mogłyby utworzyć grupę VAT, to nie zaistniałby wymóg powiązań ekonomicznych.

Dla stwierdzenia, że podmioty są ze sobą powiązane ekonomicznie, nie jest konieczne, by ich działania były prowadzone w jednym sektorze gospodarki. Można uznać, za wystarczające, jeżeli działalność członków grupy VAT jest tego samego rodzaju. W interpretacji indywidualnej z 19 sierpnia 2022 r., 0111-KDIB3-1.4012. 220.2022.1.AMA) dyrektor KIS uznał bowiem, że „(…) Przez powiązania o charakterze ekonomicznym należy rozumieć nie tylko taki sam charakter głównej działalności członków grupy, ale także uzupełnianie się i współzależność prowadzonej działalności czy też prowadzenie działalności w całości lub w dużej mierze wykorzystywanej przez członków grupy. Powiązanie ekonomiczne należy uznać za istniejące, jeśli działalność członków grupy VAT jest tego samego rodzaju, nawet jeżeli ich działania są prowadzone w różnych sektorach gospodarki. Komplementarna lub wzajemna działalność członków, może natomiast obejmować przypadki, gdy towary lub usługi wytwarzane przez członka grupy VAT są niezbędne do działania dla innych członków oraz przypadki, w których towary lub usługi są konsumowane wspólnie. Natomiast działalność członków grupy VAT, którzy całkowicie lub częściowo działają na korzyść innych członków, może obejmować przypadki, w których podmiot bezpośrednio dostarcza towary lub usługi innemu członkowi, nawet jeśli działalność tego ostatniego nie jest koniecznie zależna od tych dostaw lub usług. (…)”.

W uzasadnieniu projektu Polskiego Ładu czytamy: „(…) Jeśli chodzi o pierwszy wariant, powiązanie ekonomiczne należy uznać za istniejące, jeśli działalność członków grupy VAT jest tego samego rodzaju, nawet jeżeli ich działania są prowadzone w różnych sektorach gospodarki. Komplementarna lub wzajemna działalność członków może natomiast obejmować przypadki, gdy towary lub usługi wytwarzane przez członka grupy VAT są niezbędne do działania dla innych członków (np. firma produkująca części samochodowe dla producenta samochodów); oraz przypadki, w których towary lub usługi są konsumowane wspólnie (np. członek grupy VAT dostarczający usługi posprzedażowe produktów klientom, którzy zakupili produkty od innego członka). Ostatni wariant, który odnosi się do działalności członków grupy VAT, którzy całkowicie lub częściowo działają na korzyść innych członków, może obejmować przypadki, w których podmiot bezpośrednio dostarcza towary lub usługi innemu członkowi, nawet jeśli działalność tego ostatniego nie jest koniecznie zależna od tych dostaw lub usług (np. usługi wsparcia administracyjnego). (…)”.

W Objaśnieniach czytamy z kolei: „(…) Jeśli chodzi o pierwszy wariant, powiązanie ekonomiczne istnieje, jeśli główna działalność członków grupy VAT ma taki sam charakter (jest tego samego rodzaju), nawet jeżeli ich działania prowadzone są w różnych sektorach gospodarki (np. usługi audytowe). W celu określenia głównej działalności można posłużyć się analizą struktury przychodów. Zgodnie natomiast z definicją w słowniku języka polskiego pojęcie »charakter« definiowane jest, jako zespół cech właściwych danemu przedmiotowi lub zjawisku, odróżniających je od innych przedmiotów i zjawisk tego samego rodzaju. Oznacza to, że przesłanka ta jest spełniona, kiedy przedmiot głównej działalności poszczególnych podmiotów posiada taki sam zespół cech.

W powyższym rozumieniu dla spełnienia wskazanego warunku wystarczające jest, że poszczególne spółki prowadzą działalność w tym samym sektorze. Przykładem mogą być różne spółki operujące w sektorze finansowym – bank, bank hipoteczny, agent rozliczeniowy, towarzystwo funduszy inwestycyjnych, zakład ubezpieczeń, agent transferowy, spółka leasingowa, spółka faktoringowa, dom maklerski, itp. (…)

Odnosząc się do przesłanki uzupełniania i współzależności należy wskazać, że zgodnie ze słownikiem języka polskiego »uzupełnić« oznacza uczynić kompletnym; dopełnić, natomiast »współzależny« oznacza pozostający we wzajemnej zależności; zależny od czegoś wraz z czymś albo kimś innym. W konsekwencji przesłanka ta powinna być rozumiana, jako prowadzenie różnej działalności przez podmioty, ale w sposób powodujący, że działalność ta staje się kompletna, pozostająca we wzajemnej zależności. Uzupełniająca i współzależna działalność członków, jak określono w drugim wariancie, może obejmować przypadki, gdy towary lub usługi wytwarzane przez członka grupy VAT są niezbędne do działania dla innych członków (np. firma produkująca części dla producenta docelowego towaru). Możliwe są też przypadki, w których towary lub usługi są konsumowane wspólnie. Przykładowo jeden podmiot odpowiada za dostawy sprzętu elektronicznego natomiast drugi podmiot odpowiada za kwestie serwisowania urządzeń nabytych od pierwszego podmiotu. (…) Trzeci wariant odnosi się do działalności podmiotów, które całkowicie lub częściowo działają na korzyść innych. W tym przypadku można założyć sytuację w której jeden podmiot grupy VAT bezpośrednio dostarcza towary lub usługi innemu, nawet jeśli działalność tego drugiego nie jest koniecznie zależna od tego (np. usługi doradcze, spedycyjne lub wsparcia administracyjnego). Przesłanka ta koncentruje się na odbiorcy – tym który korzysta z działalności danego podmiotu. Nie jest w tym przypadku istotne, jakiego rodzaju jest to działalność. W zakresie tej przesłanki może mieścić się każda działalność (np. doradcza, kadrowa, informatyczna, zarządcza, itd.), jeżeli w co najmniej dużej mierze korzystają z niej inni członkowie danej grupy VAT. Zwrot w dużej mierze należy rozpatrywać zgodnie z przewidzianym w słowniku języka polskiego rozumieniu wyrazu „dużo”, czyli duża liczba, ilość, w dużym stopniu, zakresie. Wynika z tego, że powiązanie ekonomiczne występuje, jeżeli z działalności danego członka GV korzystają w dużym stopniu inni członkowie tej grupy. Stopień ten można ustalić na podstawie np. skali przychodów generowanych z tytułu świadczenia usług na rzecz innych członków grupy VAT w stosunku do przychodów generowanych przez inne podmioty. Przy czym nie jest konieczne, aby istniała tutaj konieczność wystąpienia bezwzględnej większości tych przychodów (tj. aby np. ponad 50% przychodów pochodziło od członków GV). Wystarczające jest tutaj, aby z działalności danego pomiotu w znaczącym stopniu korzystali pozostali członkowie GV, np. aby przychody uzyskiwane od innych pomiotów tworzących grupę były wyższe od przychodów generowanych od innych pojedynczych podmiotów. (…)”.

…i organizacyjne
Zgodnie z art. 15a ust. 5 ustawy o VAT, podatników uważa się za powiązanych organizacyjnie, jeżeli:

1) prawnie lub faktycznie, bezpośrednio lub pośrednio, znajdują się pod wspólnym kierownictwem, lub

2) organizują swoje działania całkowicie lub częściowo w porozumieniu.

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu Polskiego Ładu „(…) Całkowicie lub częściowo dzielone struktury zarządzania skutkują podejmowaniem decyzji w grupie VAT przez jeden podmiot, który zapewnia strategiczne przywództwo dla całej grupy VAT będącej już w rozumieniu VAT pojedynczym podatnikiem. Obecność takiego podmiotu zarządzającego działającego poprzecznie w całej grupie VAT można ustalić na podstawie jego miejsca w hierarchii (np. dzielone kierownictwo najwyższego szczebla) lub rodzaju działań o których ma prawo decydować (np. wspólnego zarządzania sprawami prawnymi lub zagadnieniami finansowymi). Podmiot taki powinien być w stanie narzucić swoją wolę innym członkom grupy VAT podlegającym jakiejś formie nadzoru i rozliczalności. (…)”.

Z Objaśnień wynika z kolei: „(…) Całkowicie lub częściowo dzielone struktury zarządzania skutkują podejmowaniem decyzji w grupie VAT przez jeden podmiot, który zapewnia strategiczne przywództwo dla całej grupy VAT będącej już w rozumieniu VAT pojedynczym podatnikiem. Obecność takiego podmiotu zarządzającego działającego poprzecznie w całej grupie VAT można ustalić na podstawie jego miejsca w hierarchii (np. dzielone kierownictwo najwyższego szczebla) lub rodzaju działań o których ma prawo decydować (np. wspólnego zarządzania sprawami prawnymi lub zagadnieniami finansowymi). Podmiot taki powinien być w stanie narzucić swoją wolę innym członkom grupy VAT podlegającym jakiejś formie nadzoru i weryfikacji. Możliwe w tym przypadku jest też zorganizowanie swoich działań na podstawie umownych ustaleń gwarantujących podejmowanie przez grupę VAT działań w koordynacji, uwzględniając wspólną wolę przedstawicieli członków grupy VAT. W takich przypadkach może zachodzić sytuacja, gdy występuje konieczność wcześniejszej zgody w odniesieniu do czynności zarządczych, takich jak mianowanie kadry kierowniczej lub innych kluczowych stanowisk, zawieranie dużych kontraktów, ustalanie cen towarów i usług. Organizacja działań w porozumieniu może przykładowo zmierzać do osiągnięcia wspólnego celu w postaci zaoferowania klientowi finalnej usługi o określonych wspólnie cechach lub też działania podmiotów z uwzględnieniem wspólnej strategii, np.: bank i spółka TFI (towarzystwo funduszy inwestycyjnych) wspólnie ustalają cechy oferowanych przez siebie usług tak żeby razem mogły stanowić spójny produkt dla klienta. (…)”.

Przykład:

Grupę VAT chciałby utworzyć spółka z o.o. A (spółka matka) i spółka z o.o. B (spółka córka). Siedziby obu spółek znajdują się w Polsce. Spółka A posiada 100 proc. udziałów w spółce B (zatem zachodzą powiązania finansowe). W skład zarządów obu spółek wchodzą te same osoby – istnieją zatem powiązania organizacyjne. Jeżeli zachodzą także powiązania ekonomiczne, to spółki mogą utworzyć grupę VAT.

Warunek istnienia powiązań finansowych, ekonomicznych i organizacyjnych pomiędzy członkami grupy VAT musi być spełniony nieprzerwanie przez okres, w jakim ta grupa posiada status podatnika (art. 15a ust. 6 ustawy o VAT). Podczas całego okresu istnienia grupy VAT muszą więc zachodzić wszystkie trzy typy powiązań.

Jak wskazał dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 19 sierpnia 2022 r. (0111-KDIB3-1.4012. 220.2022.1.AMA) „(…) Podczas całego okresu istnienia grupy VAT zachodzić muszą wszystkie trzy typy powiązań. Należy mieć na względzie, że grupa VAT jest specjalnym rodzajem podatnika, który powstaje w oparciu o wyjątkowe podstawy obwarowane ściśle określonymi warunkami, co można osiągnąć przez łączne spełnienie powyższych wymogów. Łączne spełnienie warunków stwarza dodatkową gwarancję, że w ramach działalności grup VAT nie będą popełniane nadużycia, ponieważ zapewnia ono wykluczenie sztucznych struktur pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia gospodarczego. (…)”.

Przykład:

Gmina (podatnik VAT czynny) utworzyła spółki prawa handlowego w celu wykonywania zadań własnych gminy. Na podstawie umów zawartych z gminą, spółki realizują bezpośrednio znaczną część zadań publicznych nałożonych przepisami prawa na gminę jako jednostkę samorządu terytorialnego, tj.:

∑ wykonują zadania komunalne użyteczności publicznej w zakresie gospodarowania odpadami na obszarze gminy,

∑ wykonują zadania publiczne polegające na przygotowaniu, obsłudze i nadzorowaniu realizacji zadań inwestycyjnych komunalnych z wyłączeniem prowadzenia robót budowlanych,

∑ realizują zadania własne gminy z zakresu kultury fizycznej i turystyki, w tym terenów zielonych i urządzeń sportowych, tworzących kompleks sportowo- -rekreacyjny oraz zarządzania tym obiektami wraz i infrastrukturą.

Wszystkie utworzone przez gminę spółki są czynnymi zarejestrowanymi podatnikami VAT wykonującymi zadania publiczne jako czynności podlegające opodatkowaniu tym podatkiem. Wszystkie spółki mają siedziby na terytorium Polski, a zatem jest spełniony warunek, że potencjalni członkowie grypy VAT posiadają w Polsce siedzibę na terytorium kraju.

Gmina ma bezpośrednio 100 proc. udziałów w kapitale zakładowym spółek, które miałyby tworzyć grupę VAT. Wszyscy członkowie grupy VAT wykonują czynności w zakresie realizowania zadań publicznych. Funkcjonowanie spółek komunalnych jest wynikiem niemożności zaspokojenia pewnych określonych potrzeb społecznych przez samą gminę, w obszarach, które zgodnie z samorządowymi przepisami ustrojowymi, stanowią zakres odpowiedzialności gminy. Ponadto, działalności wykonywane przez członków grupy VAT uzupełniają się i są współzależne.

Nad wszystkimi utworzonymi przez siebie spółkami komunalnymi gmina sprawuje prawną kontrolę, która odpowiada kontroli sprawowanej nad własnymi jednostkami, ponieważ z wyłączeniem innych podmiotów powołuje wszystkich członków organów spółek, wywiera dominujący wpływ na cele strategiczne oraz istotne decyzje spółek, a spółki nie działają w interesie sprzecznym z interesami gminy. Spółki komunalne korzystają (ze strony urzędu gminy) wsparcia administracyjnego, prawnego i doradczego, a także obsługi w zakresie prowadzenia postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Zakładając, że te powiązania będą występować przez cały okres trwania grupy, można uznać, że gmina oraz utworzone przez nią spółki spełniają warunki wymagane do utworzenia grupy VAT (por. interpretację indywidualną dyrektora KIS z 19 sierpnia 2022 r., 0111-KDIB3-1.4012. 220.2022.1.AMA).

Utrata statusu
Grupa VAT traci status podatnika w przypadku, gdy przestanie spełniać warunki, od których uzależnione jest jej funkcjonowanie lub upłynie termin na jaki została utworzona (por. interpretację indywidualną dyrektora KIS z 19 maja 2022 r., 0114-KDIP4-3.4012.106.2022.1.MP).

Przykład:
Spółka z o.o. Y i spółka z o.o. X utworzyły grupę VAT od 1 marca 2023 r. Spółka Y ma 100 proc. udziałów w spółce X. We wrześniu 2023 r. spółka Y sprzedała wszystkie udziały w niepowiązanej spółce X, w związku z czym ustały powiązania finansowe pomiędzy spółką X i spółką Y W konsekwencji grupa VAT utraciła status podatnika VAT.

Autor jest doradcą podatkowym

Podstawa prawna:

∑ ustawa z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 931 ze zm.)

∑ ustawa z 29 października 2021 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r., poz. 2105 ze zm.) – Polski Ład

∑ dyrektywa 2006/112/WE Rady z 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz.UE.L.2006.347.1 ze zm.)

CZŁONKOWIE

Niezmienny skład grupy

Podmiot może być członkiem tylko jednej grupy VAT. Grupa VAT nie może być członkiem innej grupy VAT (art. 15a ust. 7 ustawy o VAT). Jak wynika z Objaśnień „(…) Należy z tym również łączyć konieczność wejścia w skład grupy VAT w całości, tzn. nie ma możliwości przystąpienia do grupy VAT w części, a częściowo rozliczania się w VAT poza grupą. (…)”.

Grupa VAT nie może być rozszerzona o innych członków ani pomniejszona o któregokolwiek z członków wchodzących w jej skład (art. 15a ust. 9 ustawy o VAT). ∑

FORMA PISEMNA

Konieczna jest umowa o utworzeniu grupy VAT

W celu utworzenia grupy VAT grupa podatników zawiera w formie pisemnej umowę o jej utworzeniu. Stosownie do art. 15a ust. 10 ustawy o VAT, umowa o utworzeniu grupy VAT jest sporządzana na piśmie i zawiera co najmniej:

1) nazwę grupy VAT z dodatkowym oznaczeniem „grupa VAT” lub „GV”;

2) dane identyfikacyjne podatników tworzących grupę VAT, w tym dane dotyczące oddziału w przypadku podatnika nieposiadającego siedziby na terytorium kraju, oraz wysokość kapitału zakładowego każdego z tych podatników;

3) wskazanie przedstawiciela grupy VAT, wyznaczonego spośród jej członków;

4) dane identyfikacyjne udziałowców (akcjonariuszy) i wysokość ich udziału w kapitale zakładowym podatników tworzących grupę VAT, posiadających ponad 50 proc. udziałów (akcji) w kapitale zakładowym tych podatników;

5) wskazanie okresu, na jaki grupa VAT została utworzona, nie krótszego niż trzy lata.

Jak wskazał dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 19 maja 2022 r. (0114-KDIP4-3.4012.106.2022.1.MP) „(…) w umowie o utworzeniu grupy VAT powinny znaleźć się m.in. informacje o wysokości kapitału zakładowego każdego z podatników tworzących grupę VAT oraz dane identyfikujące udziałowców (akcjonariuszy) i wysokość ich udziałów w kapitale zakładowym podatników tworzących grupę. ∑

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483996-Grupa-VAT-%E2%80%93-nowy-rodzaj-podatnika-juz-od-stycznia.html#.Y3TSU-zMJhF

 4. Zmiany w zasiłkach do poprawy

15 listopada 2022 | Prawo co dnia | Paulina Szewioła

Nowelizacja przepisów powinna sprawić, że zadłużenie w ZUS będzie potrącane z wypłacanych świadczeń.

Taka była uwaga do przepisu, który znalazł się w nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, obecnie procedowanej w Senacie.

Jest on powiązany z art. 2a, który został na początku 2022 r. wprowadzony do ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. DzU z 2022 r., poz. 1732).

Stanowi on, że m.in. osoba prowadząca działalność gospodarczą nie ma prawa do świadczeń z tytułu choroby i macierzyństwa (m.in. zasiłku macierzyńskiego lub zasiłku chorobowego) w razie zadłużenia w ZUS na kwotę przekraczającą 1 proc. minimalnego wynagrodzenia, aż do spłaty całości długu.

W takiej samej sytuacji jak osoby niepłacące byli przedsiębiorcy, którzy podpisywali z organem rentowym umowy o odroczenie terminu płatności składek lub zawierali układy ratalne. I to nawet wówczas, gdy płacili je w terminie. ZUS twierdził, że taka osoba cały czas jest dłużnikiem, i do uregulowania całości zadłużenia odmawiał wypłaty.

Procedowane zmiany
We wspomnianej nowelizacji znalazł się przepis, zgodnie z którym po odroczeniu terminu płatności składek lub rozłożeniu należności z tego tytułu na raty uznaje się, że płatnik nie posiada zadłużenia względem ZUS. Są jednak dwa warunki. Po pierwsze, musi opłacać składki w terminach i w wysokości ustalonej w układzie ratalnym bądź w umowie o odroczenie terminu płatności. Po drugie, nie może mieć nowego zadłużenia. W takim wypadku nie traci też prawa do świadczeń.

Obawy specjalistów
Eksperci pozytywnie oceniali zaproponowane przez rząd rozwiązanie, ale niektórzy widzą w nim pewne zagrożenia.

– Po zmianie prawo nadal nie będzie idealne – uważa dr Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji UW. Jego zdaniem układ ratalny czy odroczenie terminu płatności uprawni do świadczenia, choćby w znacznej wysokości, jednak umowy z ZUS nie będą musiały zostać wypełnione.

– Wyobraźmy sobie, że komuś zależy na pobieraniu np. zasiłku macierzyńskiego i zawrze z ZUS umowę o rozłożenie na raty na wiele lat. Po jego wypłacie może przestać wypełniać swoje zobowiązania, a świadczenie i tak zatrzyma. Oczywiście ZUS może dochodzić na drodze egzekucji niespłaconych rat, ale już zasiłku nie będzie mógł zabrać – zauważa dr Lasocki.

Takie zagrożenie dostrzega również Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Zdaniem eksperta zjawisko nie powinno być jednak masowe.

Ekspert sugeruje jednocześnie, aby zastanowić się nad jeszcze surowszymi konsekwencjami wobec osób, które nie wywiązują się z umów z ZUS.

Doktor Tomasz Lasocki ma z kolei inny pomysł. Sugeruje, aby w takiej sytuacji po prostu potrącać należności z wypłat (np. zasiłku macierzyńskiego) z zagwarantowaniem minimalnego świadczenia.

– To rozwiązanie lepiej służyłoby uprawnionym i dodatkowo oszczędzałoby pracy pracownikom ZUS. Trzeba by jednak wprowadzić ustawowo konstrukcję potrącania zadłużenia z zasiłków – mówi dr Tomasz Lasocki. Dodaje, że takie rozwiązanie eliminuje również problem przepadku świadczeń w razie niezawarcia układu ratalnego.

Inne zmiany
W nowelizacji znalazły się też kolejne przepisy, które pokazują, że ZUS idzie w kierunku coraz większej informatyzacji. Rozszerzają one bowiem listę podmiotów, do których organ rentowy może doręczać pisma na PUE (chodzi m.in. o niektóre podmioty publiczne).

Etap legislacyjny: ustawa w Senacie

interpelacja

Rząd zachwala nowe regulacje

W interpelacji (nr 36 560) skierowanej do ministra rodziny i polityki społecznej posłowie Koalicji Obywatelskiej wskazywali, że pozytywna decyzja, a następnie terminowa realizacja układu ratalnego i bieżących składek nie może źle wpływać na wypłatę świadczenia chorobowego. Ze względu na odmienne podejście ZUS pytali, co resort ma zamiar zrobić w tej sprawie. W opublikowanej właśnie odpowiedzi Stanisław Szwed, sekretarz stanu w MRiPS, wskazuje na toczące się prace nad zmianą przepisów. Wskazuje jednocześnie, że nowelizacja będzie działała wstecz. Przy tej okazji zapewnia, że dotyczyć to będzie wszystkich spraw (od 1 stycznia 2022 r.), również tych, w których została wydana decyzja odmawiająca prawa do świadczenia lub zapadł wyrok sądu niekorzystny dla zainteresowanego. Co więcej, według deklaracji resortu rodziny ponowne ustalenie prawa do świadczeń za okres od początku roku zostanie przeprowadzone przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych z urzędu.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484225-Zmiany-w-zasilkach-do-poprawy.html#.Y3TS3-zMJz9

 5. Sporadyczne przewalutowanie w firmie bez wpływu na VAT

16 listopada 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Incydentalna, losowa wymiana walut, której wpływ na ogólną sytuację finansową podatnika jest niewielki, to usługa o charakterze pomocniczym.

We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną skarbówki, która spierała się ze spółką o podatkowe skutki wymiany walut.

Konkretnie chodziło o to, czy przewalutowanie środków wpływa na rozliczenie VAT. We wniosku o interpretację firma podała, że jest jedną ze spółek należących do grupy. A jej działalność koncentruje się na produkcji i sprzedaży napojów m.in. do państw Unii Europejskiej oraz spoza niej. Spółka podkreśliła, że w grupie wprowadzany jest system zarządzania walutami, który ma usprawnić ich przepływ oraz ograniczyć koszty pozyskiwania.

Z wniosku wynikało, że spółka będzie zarządzała procesem wymiany walut dla pozostałych uczestników, chciała się więc upewnić, czy to nie wpłynie na jej rozliczenie VAT. Sama była jednak przekonana, że wymiany walut będą transakcjami pomocniczymi w rozumieniu art. 90 ust. 6 pkt 2 ustawy o VAT i w związku z tym nie powinny być uwzględniane przy kalkulacji tzw. proporcji sprzedaży z art. 90 ust. 2 i 3 ustawy o VAT. Podatniczka podkreślała bowiem, że transakcje te nie rozszerzą jej zasadniczej działalności. Będą sporadyczne, a zysk z nich będzie miał niewielki udział w obrocie.

Fiskus z tym się nie zgodził. Jego zdaniem czynności wymiany walut spółkom z grupy są wpisane w zasadniczą działalność spółki. Nie są poboczne, noszą cechy powtarzalności. Jest to działalność planowana, a nie przypadkowa, i występuje na podstawie ciągłej współpracy. W konsekwencji sporna wymiana walut nie stanowi czynności o charakterze pomocniczym.

Firma zaskarżyła interpretację i wygrała. Najpierw rację przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Zauważył, że istotny w sprawie art. 43 ust. 1 pkt 7 ustawy o VAT przewiduje zwolnienie dla transakcji, łącznie z pośrednictwem m.in. dotyczących walut. Przyjęcie zatem, że sporne transakcje wymiany walut nie są czynnościami pomocniczymi, powodowałoby konieczność doliczania ich przy ustalaniu proporcji po stronie czynności zwolnionych z VAT, co zmniejszałoby możliwość odliczenia części podatku od zakupów, których nie można bezpośrednio zaliczyć do grupy czynności podlegających lub zwolnionych z VAT. WSA nie miał jednak wątpliwości, że czynności skarżącej związane z wymianą walut dla spółek należących do grupy i z nią powiązanych stanowią usługi pomocnicze. Nie wchodzą bowiem do zasadniczej działalności, nie są konieczne do jej prowadzenia, ani jej nie uzupełniają. W ocenie sądu sporna aktywność ulokowana jest na marginesie prowadzonej działalności.

Do takich samych wniosków doszedł NSA. Zgodził się, że sporna działalność spełnia przesłanki uznania jej za pomocniczą. Świadczą o tym m.in. niska częstotliwość świadczonych usług. A jak przypomniał sędzia NSA Mariusz Golecki, pomocniczy charakter w świetle orzecznictwa unijnego powinien być powiązany z bardzo ograniczonym wykorzystaniem aktywów. W spornej wymianie walut nie są to czynności planowane, wręcz są powiązane z różnymi losowymi zdarzeniami.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: I FSK 551/19

https://archiwum.rp.pl/artykul/1484278-Sporadyczne-przewalutowanie-w-firmie-bez-wplywu-na-VAT.html#.Y3TTKezMJhF

 

Podatki | Prasówka | 10.11.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

1. Zwolnienia holdingowe najwcześniej w przyszłym roku

Mariusz Szulc, 

Spółka holdingowa może spełniać warunek 12-miesięcznego nieprzerwanego posiadania udziałów w spółce zależnej, począwszy dopiero od 1 stycznia 2022 r. Zatem nie wcześniej niż w 2023 r. skorzysta ze zwolnienia z CIT otrzymanej dywidendy oraz dochodów ze sprzedaży udziałów w spółce zależnej

Tak wynika z kolejnej już interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. O niekorzystnym stanowisku fiskusa w tej kwestii pisaliśmy szerzej w artykule „Zwolnienie holdingowe odroczone «tylnymi drzwiami»” (DGP nr 199/2022).

Przypomnijmy, że chodzi o dwa rodzaje zwolnień przysługujących spółkom holdingowym od 2022 r. (art. 24m–24o ustawy o CIT). Pierwsze z nich pozwala uniknąć CIT od sprzedaży udziałów lub akcji spółki zależnej na rzecz podmiotu niepowiązanego pod warunkiem złożenia w urzędzie skarbowym specjalnego oświadczenia na co najmniej pięć dni przed dniem zbycia.

Drugie zwolnienie oznacza brak podatku od 95 proc. przychodów z dywidendy przekazanej przez spółkę zależną (od 2023 r. zwolnienie to będzie w 100 proc.).

Preferencje te są jednak obwarowane pewnymi warunkami. Jeden z nich wymaga, aby spółka holdingowa posiadała bezpośrednio, nieprzerwanie przez minimum rok co najmniej 10 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki zależnej (art. 24m pkt 2 lit. a ustawy o CIT). Od 2023 r. ten minimalny okres zostanie wydłużony do dwóch lat (nowelizacja z 7 października br., t.j. Dz.U. poz. 2180).

Przepisy – zarówno obecne, jak i wynikające z nowelizacji – nie precyzują jednak, od kiedy należy liczyć ów okres posiadania udziałów. Z interpretacji dyrektora KIS wynika, że nie można go liczyć wcześniej niż od 1 stycznia 2022 r.

Przykładem takiej wykładni są interpretacje indywidualne: z 6 października 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.456. 2022.3.IZ), z 27 września 2022 r. (0111-KDIB2-1.4010. 174.2022. 2.MK) oraz z 7 wrześ nia 2022 r. (0111-KDIB1-3.4010.445.2022.1.JKU).

Tak samo dyrektor KIS stwierdził w najnowszej interpretacji. Pytanie zadała spółka, która posiada nieprzerwanie przez dłużej niż rok ponad 10 proc. udziałów w kilku spółkach zależnych. Większość tych udziałów nabyła jeszcze w 2019 r., a udziały w dwóch pozostałych podmiotach – w kwietniu 2021 r.

Spółka rozważała ich sprzedaż jeszcze w 2022 r. Uważała, że będzie mogła skorzystać ze zwolnienia dla spółek holdingowych, ponieważ – jak argumentowała – posiada udziały w spółkach zależnych nieprzerwanie przez dłużej niż rok i spełni pozostałe warunki, o których mowa w art. 24m–24o ustawy o CIT.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej był jednak innego zdania. Wyjaśnił, że okres nieprzerwanego posiadania udziałów w spółce zależnej należy liczyć dopiero od 1 stycznia 2022 r., bo dopiero wtedy weszły w życie przepisy o zwolnieniach holdingowych. Spółka nie skorzysta więc z tej preferencji wcześniej niż w 2023 r. – podsumował organ. 

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 25 października 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-3.4010.252.2022.2.IZ

Przykładem takiej wykładni są interpretacje indywidualne: z 6 października 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.456. 2022.3.IZ), z 27 września 2022 r. (0111-KDIB2-1.4010. 174.2022. 2.MK) oraz z 7 wrześ nia 2022 r. (0111-KDIB1-3.4010.445.2022.1.JKU).

Tak samo dyrektor KIS stwierdził w najnowszej interpretacji. Pytanie zadała spółka, która posiada nieprzerwanie przez dłużej niż rok ponad 10 proc. udziałów w kilku spółkach zależnych. Większość tych udziałów nabyła jeszcze w 2019 r., a udziały w dwóch pozostałych podmiotach – w kwietniu 2021 r.

Spółka rozważała ich sprzedaż jeszcze w 2022 r. Uważała, że będzie mogła skorzystać ze zwolnienia dla spółek holdingowych, ponieważ – jak argumentowała – posiada udziały w spółkach zależnych nieprzerwanie przez dłużej niż rok i spełni pozostałe warunki, o których mowa w art. 24m–24o ustawy o CIT.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej był jednak innego zdania. Wyjaśnił, że okres nieprzerwanego posiadania udziałów w spółce zależnej należy liczyć dopiero od 1 stycznia 2022 r., bo dopiero wtedy weszły w życie przepisy o zwolnieniach holdingowych. Spółka nie skorzysta więc z tej preferencji wcześniej niż w 2023 r. – podsumował organ. 

Interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 25 października 2022 r., sygn. 0111-KDIB1-3.4010.252.2022.2.IZ

Monika Pogroszewska, 

Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął, jak ustalić koszt uzyskania przychodu przy sprzedaży udziałów w spółce z o.o. powstałej w wyniku przekształcenia spółki komandytowej, która z kolei powstała ze spółki cywilnej. Będzie to wartość wynikająca z bilansu zamknięcia spółki komandytowej – orzekł.

Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął, jak ustalić koszt uzyskania przychodu przy sprzedaży udziałów w spółce z o.o. powstałej w wyniku przekształcenia spółki komandytowej, która z kolei powstała ze spółki cywilnej. Będzie to wartość wynikająca z bilansu zamknięcia spółki komandytowej – orzekł.

Sprawa dotyczyła mężczyzny, który początkowo prowadził działalność gospodarczą w formie spółki cywilnej. Każdy ze wspólników wniósł do niej wkład pieniężny. Następnie wspólnicy postanowili przekształcić spółkę cywilną w komandytową, po czym rozpoczęli poszukiwania inwestora branżowego, który byłby zainteresowany dokapitalizowaniem spółki, a zarazem dysponował niezbędnym know-how. Znaleźli zainteresowanego (zagraniczną spółkę), ten jednak postawił warunek objęcia udziałów w spółce kapitałowej.

W rezultacie spółka komandytowa została przekształcona w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Następnie mężczyzna wraz ze wspólnikiem sprzedali inwestorowi 100 udziałów tej spółki. Ponadto inwestor objął 300 nowo utworzonych udziałów, dzięki czemu kapitał zakładowy tej spółki znacznie się zwiększył.

Mężczyzna wystąpił o interpretację, by ustalić, co będzie kosztem uzyskania przychodu przy sprzedaży udziałów w spółce z o.o. powstałej w wyniku przekształcenia spółki komandytowej. Sam był zdania, że będzie to wartość ogółu praw i obowiązków w spółce komandytowej w dacie przekształcenia, wynikająca z bilansu zamknięcia.

Przyznał zarazem, że spółka komandytowa znacznie powiększyła swój majątek w okresie od jej powstania (w wyniku przekształcenia spółki cywilnej) do zakończenia swojego bytu (wskutek przekształcenia w spółkę z o.o.). W rezultacie po roku jej funkcjonowania wartość ogółu praw i obowiązków wspólników była istotnie wyższa niż w momencie jej powstania.

Wydatki na objęcie udziałów nie są kosztem uzyskania przychodów

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się jednak ze stanowiskiem podatnika. Przypomniał, że zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o PIT wydatki na objęcie lub nabycie udziałów nie są kosztem uzyskania przychodów. Stają się one kosztem dopiero przy odpłatnym zbyciu tych udziałów.

Na tej podstawie fiskus doszedł do wniosku, że od przychodu można odliczyć jedynie wydatki poniesione na wkład do spółki cywilnej, która następnie została przekształcona w spółkę komandytową. To oznacza – stwierdził – że przy ustalaniu kosztów z tytułu zbycia udziałów w spółce z o.o. należy wziąć pod uwagę koszt „historyczny”, czyli wartość wydatków poniesionych na wkład do spółki cywilnej przekształconej w spółkę komandytową przypadających na udziały, które mają zostać zbyte.

Argumentem fiskusa było również to, że skoro przekształcenie co do zasady nie generuje podatkowego przychodu, to nie może również skutkować określeniem kosztów podlegających odliczeniu. Na tym właśnie polega neutralność podatkowa przekształcenia – tłumaczył dyrektor KIS. Uznał więc, że chcąc ustalić wydatki faktycznie poniesione na nabycie (objęcie) udziałów, należy cofnąć się do momentu, który dał początek ich posiadaniu, a więc do wnoszenia wkładu do spółki cywilnej.

Kosztem uzyskania przychodu powinna być wartość bilansowa spółki

Interpretacje tę uchylił WSA w Krakowie (sygn. akt. I SA/Kr 938/19). Zgodził się z podatnikiem, że kosztem uzyskania przychodu powinna być wartość bilansowa spółki komandytowej z dnia ustania jej bytu prawnego, będąca jednocześnie wartością bilansową spółki z o.o. z dnia rozpoczęcia tego bytu.

Wykładnię tę podzielił następnie NSA.

– Nie można mówić o tym, że należy brać pod uwagę tylko historyczną wartość wydatków ponoszonych na nabycie majątku wykorzystywanego przez spółkę cywilną, czyli z okresu poprzedzającego pierwsze przekształcenie, w sytuacji gdy wartość tego majątku wzrosła z biegiem czasu, a do tej okoliczności odnosi się czasowe zawieszenie możliwości potrącania kosztów podatkowych – tłumaczył sędzia Artur Kot, uzasadniając wyrok. Nawiązał tym samym do art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o PIT, w którym sam ustawodawca zdecydował o tym, że czasowo wyłącza z kosztów uzyskania przychodów określone wydatki, przy czym uznaje je za koszty uzyskania przychodu w okresie późniejszym, czyli w dacie odpłatnego zbycia udziałów.

Sędzia zaznaczył, że tego typu spory były już przedmiotem orzecznictwa sądu kasacyjnego, najnowszy wyrok jest potwierdzeniem ukształtowanej już linii orzeczniczej. 

orzecznictwo

Wyrok NSA z 3 listopada 2022 r., sygn. akt. II FSK 589/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8582277,udzialy-przeksztalcenie-odliczenie-kosztow-orzeczenie-nsa.html

3. NSA ponownie zbada dawną odpowiedzialność za zaległości w VAT

Monika Pogroszewska,  8

Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnie w wyroku, kto w stanie prawnym obowiązującym do końca 2015 r. odpowiadał za zobowiązania w VAT po wniesieniu aportem przedsiębiorstwa osoby fizycznej do spółki osobowej – spółka czy przedsiębiorca. Wczoraj zrezygnował z wydania uchwały w tej sprawie.

– Skład siedmiu sędziów będzie orzekał tak jak przy rozpoznawaniu każdej skargi kasacyjnej, wydając stosowny wyrok – poinformował sędzia Jan Rudowski, wskazując na art. 187 par. 3 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 329 ze zm.).

Głównym powodem wczorajszego rozstrzygnięcia była – jak argumentował sędzia Rudowski – istotna zmiana stanu prawnego, która nastąpiła od 1 stycznia 2016 r. Budzący wcześniej wątpliwości art. 93a par. 2 ordynacji podatkowej został uchylony z końcem 2015 r.

Co do zasady zobowiązania w VAT za okres sprzed końca 2015 r. uległy już przedawnieniu. W niektórych sprawach jednak doszło do zawieszenia lub przerwania biegu terminu przedawnienia. Podatnicy, których to spotkało, będą więc musieli teraz poczekać na wyrok NSA w poszerzonym składzie. Co prawda nie będzie on wiązał pozostałych składów sędziowskich tak jak uchwała, ale może się stać dla nich wskazówką.

Sprawa trafiła przed NSA z powodu podatnika, któremu naczelnik urzędu skarbowego nakazał w 2015 r. zapłacić zaległy VAT za okres od stycznia do lipca 2013 r. Mężczyzna prowadził przez kilka lat jednoosobową działalność gospodarczą, a w lutym 2015 r. wniósł swoje przedsiębiorstwo aportem do spółki komandytowo -akcyjnej i stał się jej komplementariuszem.

Podatnik nie wniósł odwołania od decyzji fiskusa, więc stała się ona ostateczna. Jednak w 2017 r. wystąpił do dyrektora izby administracji skarbowej o stwierdzenie jej nieważności. Argumentował, że to nie on powinien być stroną postępowania, tylko spółka osobowa.

Dyrektor IAS utrzymał w mocy decyzję naczelnika, ale rację podatnikowi przyznał WSA w Warszawie (sygn. akt. III SA/Wa 3495/17). Fiskus wniósł skargę kasacyjną od tego wyroku.

NSA stwierdził jednak, że w dotychczasowym orzecznictwie były rozbieżności, dlatego postanowieniem z 6 lipca 2022 r. (sygn. akt. I FSK 2223/18) skierował pytania prawne do rozstrzygnięcia przez skład siedmiu sędziów.

Pierwsze pytanie dotyczyło tego, czy w stanie prawnym obowiązującym do końca 2015 r., w przypadku wniesienia przez osobę fizyczną aportu do spółki osobowej, spółka ta wstępowała w zakresie VAT we wszelkie przewidziane w przepisach podatkowych prawa i obowiązki przedsiębiorcy.

Uchwała miała też rozstrzygnąć, czy stroną postępowania w zakresie VAT za okresy rozliczeniowe przed wniesieniem aportu jest spółka czy osoba fizyczna, która swoją działalność kontynuuje już w ramach spółki.

Trzecie pytanie dotyczyło tego, kto odpowiada całym swoim majątkiem za zobowiązania powstałe do dnia wniesienia aportu.

Wątpliwości te zostały wyjaśnione po zmianie przepisów od 1 stycznia 2016 r. Zgodnie z art. 93a par. 1 osoba prawna powstała w wyniku przekształcenia wstępuje we wszelkie prawa i obowiązki przekształcanej osoby lub spółki. Natomiast art. 93a par. 2 pkt 2 (w brzmieniu obowiązującym do 31 grudnia 2015 r.) stanowił, że przepis par. 1 stosuje się odpowiednio do spółki niemającej osobowości prawnej, do której osoba fizyczna wniosła wkład w postaci przedsiębiorstwa.

1 stycznia 2016 r. w art. 93a dodano par. 5, zgodnie z którym spółka niemająca osobowości prawnej, do której osoba fizyczna wniosła wkład w postaci swojego przedsiębiorstwa, wstępuje jedynie w przewidziane w przepisach prawa podatkowego prawa wniesionego przedsiębiorstwa.

Z początkiem 2016 r. dodano również art. 112c ordynacji, zgodnie z którym spółka niemająca osobowości prawnej, do której osoba fizyczna wniosła swoje przedsiębiorstwo, odpowiada solidarnie z tą osobą fizyczną za powstałe do dnia wniesienia przedsiębiorstwa zaległości podatkowe związane z wniesionym przedsiębiorstwem.

orzecznictwo

Postanowienie NSA z 7 listopada 2022 r., sygn. akt I FPS 1/22, w związku ze sprawą I FSK 2223/18

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8582939,dawna-odpowiedzialnosc-za-zaleglosci-w-vat-nsa.html

4. Przekształcone szpitale trzy lata dłużej bez CIT

Katarzyna Jędrzejewska

Do końca 2025 r. spółka powstała po przekształceniu samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej nie zapłaci CIT od wartości środków trwałych niepodlegającej amortyzacji.

Wynika tak z projektu rozporządzenia, które ma przedłużyć obecną preferencję zapisaną w rozporządzeniu z 23 grudnia 2019 r. w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów spółek kapitałowych powstałych z przekształcenia samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (Dz.U. z 2020 r. poz. 12).

Rozporządzeniem tym minister zaniechał poboru CIT od dochodów stanowiących równowartość odpisów amortyzacyjnych niezaliczonych do kosztów uzyskania przychodów przez spółki prowadzące szpitale. Chodzi o spółki spełniające łącznie dwa warunki:

 – powstały na podstawie ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 633 ze zm.) w wyniku przekształcenia samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej i

– ich wyłącznymi udziałowcami lub akcjonariuszami w dniu przekształcenia były podmioty, o których mowa w art. 6 ust. 1, 2 lub 6 ustawy o działalności leczniczej (tj. Skarb Państwa, jednostka samorządu terytorialnego, uczelnia medyczna).

Przypomnijmy, że zgodnie z ogólną zasadą przy przekształceniu ustala się wartość początkową składników majątku według wartości początkowej określonej w ewidencji podmiotu przekształcanego i kontynuuje się dotychczasową amortyzację. Problem polega na tym, że publiczny ZOZ nie zalicza do kosztów uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych od majątku trwałego przekazywanego nieodpłatnie np. przez ministra zdrowia reprezentującego Skarb Państwa. W efekcie nie może tego robić również spółka jako następca prawny publicznego ZOZ. A to oznacza, że część osiągniętego zysku musiałaby ona przeznaczać na zapłatę CIT. Stąd decyzja ministra finansów o zaniechaniu poboru tego podatku.

Dotychczasowe zaniechanie, wynikające z rozporządzenia z 23 grudnia 2019 r., dotyczyło CIT od dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2020 r. do 31 grudnia 2022 r. Opublikowany projekt nowelizacji zakłada przedłużenie obowiązywania tego zaniechania poboru podatku do 31 grudnia 2025 r. Wcześniej podobne zaniechanie poboru podatku obowiązywało za lata 2017–2019 na podstawie rozporządzenia z 26 września 2017 r. (Dz.U. poz. 1828). ©℗

Etap legislacyjny

Projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów spółek kapitałowych powstałych z przekształcenia samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej – w opiniowaniu

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8582290,amortyzacja-przeksztalcone-szpitale-bez-cit.html

5. Świadczenie z fundacji rodzinnej opodatkowane 15 proc. CIT

Agnieszka Pokojska, 8 listopada 2022

W fundacji rodzinnej podatek pojawi się dopiero w momencie wypłaty środków na rzecz beneficjentów. Jeżeli świadczenia będą przekazywane członkom rodziny z zerowej grupy wystąpi tylko 15 proc. CIT, w przypadku pozostałych osób będzie trzeba zapłacić dodatkowo 15 proc. PIT

Wynika z kolejnego już projektu ustawy o fundacjach rodzinnych autorstwa Ministerstwa Rozwoju, która trafiła do Komisji Prawniczej.- Zgodnie z aktualną wersją projektu, fundacje rodzinne jako podmioty nabywające osobowość prawną z chwilą wpisu do rejestru fundacji rodzinnych, podlegać będą zasadom opodatkowania dochodów osób prawnych – tłumaczy prof. Adam Mariański, doradca podatkowy, adwokat z Mariański Group. Dodaje, że fundacje rodzinne zostaną, co do zasady, objęte zwolnieniem od podatku dochodowego od osób prawnych. Zwolnienie oznacza, że fundacja rodzinna nie będzie opodatkowywać CIT dywidend i innych zysków kapitałowych otrzymywanych od spółek, których będzie właścicielem lub udziałowcem.

Opodatkowanie świadczeń wypłacanych beneficjentom w fundacjach rodzinnych

Ekspert wyjaśnia, że CIT pojawi dopiero na etapie wypłaty świadczeń beneficjentom. Podkreśla, że w przypadku zerowej grupy podatkowej będą one jednokrotnie opodatkowane (tylko 15 proc. CIT). Pojawi się bowiem zwolnienie w PIT. Przypomnijmy, że do zerowej grupy podatkowej zaliczani są: małżonkowie, zstępni (córka, syn, wnuki, prawnuki), wstępni (matka, ojciec, dziadkowie), pasierbowie, rodzeństwo, ojczym i macocha.

W przypadku pozostałych beneficjentów będących osobami fizycznymi ich świadczenie zostanie objęte zarówno 15 proc. CIT, jak i 15 proc. PIT.

Ustawa zgodnie z projektem ma wejść w życie po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia. Planowany termin wejścia w życie przepisów o fundacji rodzinnej to początek 2023 r.

Opinia eksperta: To korzystne rozwiązanie

Wojciech Niedźwiedzki, radca prawny, doradca podatkowy z Ożóg Tomczykowski

Pozostawienie w projekcie ustawy o fundacji rodzinnej szerokiego zakresu działalności gospodarczej jaką może prowadzić fundacja rodzinna jest bardzo dobrą informacją. Mówimy tu m.in. o najmie nieruchomości, udzielaniu pożyczek, czy zbywaniu udziałów (chociaż wobec tych ostatnich mamy de facto mini-klauzulę anty-optymalizacyjną, która aktywuje się jeżeli fundacja wejdzie w posiadanie udziałów wyłącznie w celu ich dalszego zbycia, co jest pojęciem nieostrym).

Działalność w powyższym zakresie będzie zwolniona z podatku dochodowego. Ponadto fundacja będzie korzystała ze zwolnienia podmiotowego z CIT, a więc również w zakresie szeroko rozumianych zysków kapitałowych (np. z otrzymywanych dywidend). Biorąc pod uwagę całokształt tych okoliczności, ostateczny podatek zryczałtowany w wysokości 15 proc. płatny przez fundację dopiero w momencie wypłaty świadczenia do beneficjentów, nawet bez możliwości rozpoznania kosztów podatkowych, wydaje się korzystnym rozwiązaniem.

https://podatki.gazetaprawna.pl/cit/artykuly/8583830,fundacja-rodzinna-swiadczenia-cit-15-proc.html

Rzeczpospolita

1. Korygując wartość spadku, nie tracisz zwolnienia z podatku

03 listopada 2022 | Prawo co dnia | Przemysław Wojtasik

Spadkobierca może poprawić zgłoszenie do urzędu skarbowego. Nie pozbawia go to podatkowej ulgi.

Ta interpretacja ucieszy wszystkich, którzy mają problemy z określeniem wartości otrzymanych w spadku rzeczy. Fiskus potwierdził, że jeśli w pierwszym zgłoszeniu popełniliśmy błąd, to możemy je skorygować, nie tracąc prawa do zwolnienia z podatku.

Chodzi o ulgę dla najbliższej rodziny (tzw. zerowa grupa). Zgodnie z art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn przysługuje małżonkowi, zstępnym (dzieci, wnuki), wstępnym (rodzice, dziadkowie), pasierbowi, rodzeństwu, ojczymowi i macosze. Są zwolnieni z podatku, jeśli zgłoszą spadek w urzędzie skarbowym. Nie trzeba tego robić, gdy jego wartość (po zsumowaniu z wcześniej nabytym majątkiem) nie przekracza 10 434 zł (przed 13 października 2022 r. było to 9637 zł).

Zgłoszenie składamy na formularzu SD-Z2. W jakim terminie? W ciągu sześciu miesięcy od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku, dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.

W zgłoszeniu wpisujemy dane dotyczące nabytych w spadku rzeczy lub praw majątkowych. Tak też zrobiła kobieta, która dziedziczy po ojcu. Z notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia wynika, że przysługują jej trzy szesnaste spadku. Kobieta wysłała SD-Z2 w terminie. Już po jego złożeniu zauważyła, że nieprawidłowo podała powierzchnię dziedziczonego gruntu i budynku, uwzględniając jedynie udział ojca we współwłasności małżeńskiej, a nie rzeczywistą powierzchnię. W efekcie w zgłoszeniu wpisana została tylko połowa faktycznego metrażu. Błędnie wskazała też wartość rynkową nieruchomości (udziału).

Czy może złożyć korektę zgłoszenia? Czy nie utraci prawa do zwolnienia z podatku (w zamieszczonej w bazie resortu finansów interpretacji wymazano daty, ale z kontekstu wynika, że korekta będzie składana już po sześciu miesiącach od dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia)?

Kobieta twierdzi, że korekta nie pozbawi jej zwolnienia, w pierwotnym zgłoszeniu wskazała bowiem wszystkie składniki majątku spadkodawcy. Poprawi jedynie dotyczące ich dane.

Fiskus przypomniał, że na korektę deklaracji pozwala art. 81 ordynacji podatkowej. Ma ona na celu poprawienie błędu, który został w niej popełniony. Skarbówka przyznała, że korekta może dotyczyć także błędnych informacji w zgłoszeniu SD-Z2. Na przykład wielkości nabytego udziału w rzeczy lub prawie majątkowym, miejsca ich położenia lub wartości rynkowej.

Oznacza to, że kobieta może poprawić wcześniejsze błędy. „Jest Pani uprawniona do złożenia korekty zgłoszenia, jeżeli w poprzednim wykazała Pani w niewłaściwej wysokości powierzchnię i wartość przedmiotów nabytych w spadku” – czytamy w interpretacji.

I najważniejsza sprawa: „Korekta dotycząca wielkości i wartości nabytych w spadku przedmiotów pozostanie bez wpływu na Pani prawo do skorzystania ze zwolnienia, o którym mowa w art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn” – podsumował dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Numer interpretacji: 0111-KDIB2-3.4015.127.2022.1.MD

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483587-Korygujac-wartosc-spadku-nie-tracisz-zwolnienia-z-podatku.html#.Y2N3znbMLIU

2. Jak do wypłaty dywidendy stosować zasadę „look-through approach”

07 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Franciszek Domanowski

Polski płatnik jest uprawniony, do zastosowania zwolnienia i niepobrania podatku u źródła przy wypłacie dywidendy na rachunek bezpośredniego udziałowca, jeśli pośredni udziałowiec spełnia warunki formalne do zastosowania tego zwolnienia oraz jest odbiorcą rzeczywistym płatności.

Stanowisko takie zajął dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 14 czerwca 2022 r. (0111-KDIB2-1.4010.128.2022.2.AR).

Polska spółka (dalej: wnioskodawca) prowadzi działalność gospodarczą w zakresie produkcji metali, metalowych wyrobów gotowych, ich obróbki mechanicznej oraz ich magazynowania. Zarówno bezpośredni udziałowiec wnioskodawcy (dalej: bezpośredni udziałowiec), jak i pośredni udziałowiec wnioskodawcy (dalej: pośredni udziałowiec) są rezydentami podatkowymi Francji.

Wnioskodawca wskazał, że w ramach grupy kapitałowej, której członkami są ww. podmioty, wydzielone są trzy dywizje. Bezpośredni udziałowiec pełni funkcję spółki holdingowej w ramach jednej z dywizji, której członkiem jest wnioskodawca. Bezpośredni udziałowiec nie prowadzi osobnej działalności operacyjnej oraz nie zatrudnia pracowników. Pośredni udziałowiec jest natomiast spółką holdingową wobec wszystkich dywizji oraz świadczy usługi wsparcia na rzecz spółek w grupie. W tym celu zatrudnia pracowników, wynajmuje powierzchnię biurową oraz ma niezbędną infrastrukturę adekwatną do rozmiarów prowadzonej działalności.

Wnioskodawca, rozważając wypłacenie dywidendy bezpośredniemu udziałowcowi, powziął wątpliwości w zakresie swoich obowiązków jako płatnika, w związku z czym wystąpił z wnioskiem o interpretację indywidualną. Jedno z pytań dotyczyło uprawnienia do zastosowania zwolnienia wynikającego z art. 22 ust. 4 ustawy o CIT i niepobierania podatku u źródła na podstawie zasady „look-through approach” z uwagi na spełnianie przez pośredniego udziałowca definicji rzeczywistego właściciela zgodnie z art. 4a pkt 29 ustawy o CIT.

Zdaniem wnioskodawcy w przypadku uznania przez organ podatkowy, że bezpośredni udziałowiec nie może być uprawniony do zastosowania zwolnienia z art. 22 ust. 4 ustawy o CIT z uwagi na brak spełnienia definicji rzeczywistego właściciela, podmiotem uprawnionym do zwolnienia będzie pośredni udziałowiec spełniający ww. definicję. Według wnioskodawcy pośredni udziałowiec będzie w takim przypadku zobowiązany do spełnienia wszystkich warunków przedmiotowego zwolnienia, w tym wymogu posiadania nieprzerwanie przez okres dłuższy niż dwa lata ponad 10 proc. udziałów spółki, rozumianego jako posiadanie przez pośredniego udziałowca ponad 10 proc. udziałów w bezpośrednim udziałowcu. Ponadto wnioskodawca wskazał, że jego zdaniem oświadczenie, o którym mowa w art. 26 ust. 7f i 7g ustawy o CIT, powinno zostać wystawione w stosunku do pośredniego udziałowca.

Organ podatkowy uznał stanowisko wnioskodawcy za prawidłowe i odstąpił od uzasadnienia.

Franciszek Domanowski, konsultant w dziale Doradztwa Podatkowego PwC

Stanowisko organu podatkowego stanowi kolejny, ważny krok w rozwoju linii interpretacyjnej dotyczącej koncepcji „look-through approach”. Do tej pory organy podatkowe oraz sądy administracyjne wypowiadały się pozytywnie na temat możliwości zastosowania ww. podejścia w stosunku do płatności odsetkowych lub licencyjnych. Przykładem mogą być orzeczenia WSA w Łodzi z 18 czerwca 2015 r. (I SA/Łd 551/15) lub WSA w Gliwicach z 4 lutego 2020 r. (I SA/Gl 1488/19) oraz interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 19 czerwca 2020 r. (0111-KDIB2-1.4010.105.2020.2.MK). Do momentu wydania interpretacji z 14 czerwca br. nie było jednak pozytywnego potwierdzenia możliwości zastosowania „look-through approach” w stosunku do dywidendy. Wywoływało to uzasadnione wątpliwości podatników co do prawidłowości tego podejścia.

Koncepcja “look-through approach” nie wynika wprost z przepisów ustawy o CIT ani innego aktu prawnego obowiązującego w Polsce. Podejście to powstało na gruncie międzynarodowego prawa podatkowego. Ma co do zasady na celu rozwiązanie sytuacji, w której pierwszy podmiot otrzymujący płatność jest jedynie podmiotem pośredniczącym pomiędzy wypłacającym a ostatecznym odbiorcą tej płatności. W takiej sytuacji zgodnie z koncepcją “look-through approach” to ostateczny odbiorca płatności powinien być uznany za podatnika, uprawnionego do ewentualnego preferencyjnego traktowania zgodnie z przepisami szczególnymi wynikającymi z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania lub danej ustawy. Tak rozumiane stosowanie koncepcji „look-through approach” opisał i wskazał jako poprawne minister finansów w „Projekcie objaśnień podatkowych dotyczących zasad poboru podatku u źródła” z 19 czerwca 2019 r. Należy zaznaczyć, że do tej pory finalna wersja objaśnień nie została opublikowana.

Istotną kwestią, którą należy podnieść w związku z omawianą interpretacją, jest również fakt, że dyrektor KIS wskazał, iż w celu zastosowania preferencyjnego opodatkowania odbiorca płatności musi być jej rzeczywistym właścicielem. Stanowisko to utrzymuje linię interpretacyjną stosowaną przez organy podatkowe. Warto zaznaczyć, że taka interpretacja przepisów stoi w sprzeczności z aktualną linią orzeczniczą sądów administracyjnych np. wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 27 kwietnia 2021 r. (II FSK 240/21).

Należy zatem pozytywnie ocenić stanowisko przedstawione przez dyrektora KIS w komentowanej interpretacji w zakresie możliwości zastosowania koncepcji “look through approach”. Kontynuuje ono dotychczasowe podejście organów podatkowych i sądów oraz stanowi ważną wskazówkę dla podatników w kwestii podejścia organów do możliwości zastosowania koncepcji „look-through approach” w stosunku do płatności dywidendowych. Trzeba jednak podkreślić, że dyrektor KIS, uznając stanowisko wnioskodawcy za prawidłowe, odstąpił od uzasadnienia. Ponadto, we wniosku o interpretację nie rozpatrywano szczegółowo wymogu posiadania bezpośrednio udziałów w spółce wypłacającej dywidendę, a jedynie przyjęto, że wymóg ten może zostać spełniony, jeżeli pośredni udziałowiec ma wymaganą liczbę udziałów w bezpośrednim udziałowcu, który z kolei posiada udziały we wnioskodawcy. Taka interpretacja może budzić wątpliwości co do zgodności z literalnym brzmieniem przepisu art. 22 ust. 4 pkt 3 ustawy o CIT. Ponadto należy mieć na uwadze, że omawiana interpretacja jest dopiero pierwszą interpretacją pozytywnie odnosząca się do możliwości zastosowania koncepcji „look through approach” w stosunku do dywidend. W dalszym ciągu zalecane jest ostrożne podejście do ww. koncepcji oraz poruszonej we wniosku kwestii oświadczenia, o którym mowa w art. 26 ust. 7f i 7g ustawy o CIT. Jest to szczególnie istotne z uwagi na sankcje związane z ww. przepisami.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483644-Jak-do-wyplaty-dywidendy-stosowac-zasade-%E2%80%9Elook-through-approach%E2%80%9D.html#.Y2i4sXbMLIU

3. Zaliczka na CIT kłopotliwa dla zakładów budowlanych

07 listopada 2022 | Podatki i księgowość | Ewelina Buczkowska Paweł Kempa

W niektórych przypadkach organy uznają, że zagraniczne firmy mające w Polsce zakład w postaci placu budowy, prac montażowych lub instalacyjnych powinny wpłacać zaliczki na podatek już za miesiąc, w którym rozpoczęły się prace.

Zakład podatkowy typu budowlanego powstaje co do zasady po upływie 12 miesięcy od dnia rozpoczęcia prac budowlanych (montażowych, instalacyjnych). Jednak to, od kiedy należy rozpocząć opłacanie zaliczek na CIT, stanowi – przynajmniej dla fiskusa – kwestię sporną.

Podatnicy nieposiadający na terytorium Polski siedziby lub zarządu podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym wyłącznie od dochodów osiągniętych na terytorium Polski. Wśród dochodów tego rodzaju wymienia się m.in. dochody z działalności prowadzonej poprzez położony na terytorium Polski zagraniczny zakład podatkowy. Jedną z najczęściej spotykanych form zagranicznego zakładu jest zakład typu budowlanego. Ustawa o CIT wymienia w tym zakresie plac budowy, budowę, montaż lub instalację, prowadzone na terytorium jednego państwa przez podmiot mający siedzibę lub zarząd na terytorium innego państwa. Szczegółowe regulacje dotyczące powstania „budowlanego” zakładu podatkowego zawierają umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarte przez Polskę, przewidujące na ogół, że plac budowy, prace budowlane lub instalacyjne stanowią zakład tylko wtedy, gdy prace trwają dłużej niż 12 miesięcy.

Przykład: „A” GmbH z siedzibą w Niemczech zawarło z „B” sp. z o.o. z siedzibą w Polsce umowę o roboty budowlane. Realizacja prac budowlanych na terytorium Polski przez „A” GmbH rozpoczęła się 3 marca 2022 r. Zgodnie z polsko- -niemiecką umową w sprawie unikania podwójnego opodatkowania, zakład podatkowy „A” GmbH w Polsce powstanie pod warunkiem, że prace budowlane będą realizowane co najmniej do 3 marca 2023 r.

Dwie możliwości

Umowy w sprawie unikania podwójnego opodatkowania nie regulują „technicznych” aspektów związanych z opłacaniem podatku. Gdy zatem zakład podatkowy powstanie, podatnik zagraniczny jest zobowiązany ustalić swoje obowiązki na podstawie przepisów obowiązujących w państwie położenia zakładu.

W przypadku Polski, podatnicy CIT są obowiązani wpłacać na rachunek urzędu skarbowego zaliczki miesięczne w terminie do 20 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni. W przypadku podatnika zagranicznego, który posiada na terytorium Polski budowlany zakład podatkowy, należy zatem ustalić, od kiedy jest on zobowiązany rozpocząć opłacanie zaliczek na podatek:

– dopiero po upływie okresu 12 miesięcy czy

– już za miesiąc, w którym rozpoczęły się prace budowlane.

Liczy się upływ 12 miesięcy

Zasadne wydaje się stwierdzenie, że zagraniczny podatnik nie może podlegać obowiązkowi opłacania zaliczek na podatek dochodowy, dopóki na terytorium Polski nie powstanie jego zagraniczny zakład, tzn. dopóki nie upłynie okres 12 miesięcy prowadzenia prac. Dopiero w tym momencie po jego stronie powstaje na terytorium Polski ograniczony obowiązek podatkowy. Pogląd ten ma praktyczne przełożenie na termin i zakres opłacania zaliczek na podatek i oznacza, że pierwsza zaliczka powinna zostać uiszczona za cały 12-miesięczny okres, który warunkował powstanie zakładu podatkowego.

Przykład: „B” GmbH rozpoczęło prowadzenie prac budowlanych na terytorium Polski 2 lutego 2022 r. W konsekwencji, zakład budowlany powstanie 2 lutego 2023 r. Pierwsza zaliczka na CIT zapłacona przez „B” GmbH będzie obejmować okres od lutego 2022 r. do lutego 2023 r. Termin zapłaty tej zaliczki upłynie 20 marca 2023 r.

Fiskusa podróż w czasie

Pomimo jednoznacznych zasad powstania budowlanego zakładu podatkowego, w nielicznych interpretacjach indywidualnych (z 6 marca 2020 r., 0114-KDIP2-1.4010.482.2019. 3.JC oraz z 16 października 2020 r., 0114-KDIP2-1.4010.252. 2020.1.JC) dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że pomimo powstania zakładu podatkowego dopiero po upływie 12 miesięcy, pierwsza zaliczka na podatek dochodowy powinna zostać opłacona przez zagranicznego podatnika już za miesiąc, w którym rozpoczęły się prace skutkujące powstaniem zakładu podatkowego. Organ odróżnił przy tym powstanie obowiązku podatkowego od powstania zobowiązania podatkowego. Jego zdaniem obowiązek podatkowy powstaje po upływie 12 miesięcy prowadzenia prac budowlanych, natomiast zobowiązanie podatkowe (obowiązek zapłaty zaliczki na podatek) należy badać od momentu rozpoczęcia prac budowlanych/instalacyjnych.

Przykład: „A” GmbH rozpoczęła prowadzenie prac budowlanych na terytorium Polski 2 lutego 2022 r. Zdaniem fiskusa, „A” GmbH powinna wpłacić pierwszą zaliczkę na podatek do 20 marca 2022 r., a nie do 20 marca 2023 r.

Ewelina Buczkowska jest doradcą podatkowym, partnerem w Doradztwo Podatkowe WTS&SAJA Sp. z o.o.

Paweł Kempa radca prawny, menedżer w Doradztwo Podatkowe WTS&SAJA Sp. z o.o.

Podstawa prawna: art. 4a pkt 11 lit. b oraz art. 25 ust. 1 i 1a ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2021 r., poz. 1800 ze zm.).

Przepisy prawa podatkowego nie regulują wprost terminu zapłaty pierwszej zaliczki przez podatnika mającego na terytorium Polski budowlany zakład podatkowy. Interpretacja przepisów skutkująca obowiązkiem wpłacania zaliczek już od momentu rozpoczęcia prac nie jest jednak zasadna, gdyż nakłada obowiązek zapłaty zaliczki na podmiot, który nie nabył nawet w Polsce statusu podatnika. Wobec brzmienia umów o unikaniu podwójnego opodatkowania i Ordynacji podatkowej istnieją natomiast argumenty przemawiające za przeciwnym podejściem, tj. zapłatą pierwszej zaliczki wprawdzie za cały okres od rozpoczęcia prac, ale dopiero po upływie 12 miesięcy ich trwania.Należy natomiast pamiętać, że reguły te dotyczą wyłącznie zakładu podatkowego typu budowlanego. Obowiązki z tytułu innych form zakładu podatkowego (stała placówka, zależny agent) są ustalane w odmienny sposób, a każdy przypadek wymaga indywidualnej analizy.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483639-Zaliczka-na-CIT-klopotliwa-dla-zakladow-budowlanych.html#.Y2i4h3bMLIU

4. Korzyści ze społecznej odpowiedzialności

08 listopada 2022 | Biznes: Bezpieczna Firma | Dominik Świercz Krzysztof Komorniczak

Czynności zgodne z doktryną CSR, które przy okazji wywierają pozytywny wpływ na wizerunek firmy, pozwolą odliczyć podatek od towarów i usług.

Idea społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) polega na wspieraniu rozwoju lokalnych społeczności przez podejmowanie przejrzystych oraz etycznych działań. CSR opiera się na zarządzaniu przedsiębiorstwem w taki sposób, by dzięki świadomym, zrównoważonym działaniom zorientowanym nie tylko na zysk finansowy i aspekty ekonomiczne, ale przy uwzględnieniu potrzeb i wymagań szeroko pojętych interesów społecznych w otoczeniu firmy, przedsiębiorstwo wywierało pozytywny wpływ w takich obszarach jak prawa człowieka, prawa pracownicze, konsumenckie, ochrona środowiska czy edukacja i kultura.

Większa liczba podatników zauważa również pozytywny wpływ CSR na rozwój marki, łącząc pożyteczne działanie z zyskiem. Z tego też powodu warto zapoznać się z zasadami odliczenia VAT od wydatków na CSR oraz poglądem organów podatkowych na tę kwestię.

W myśl art. 86 ust. 1 ustawy o VAT w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. To generalna zasada VAT, która została rozwinięta w orzecznictwie krajowym, europejskim oraz interpretacjach organów podatkowych.

Wyklarowała się teza, zgodnie z którą prawo do odliczenia podatku naliczonego istnieje nawet wtedy, gdy nie można ustalić bezpośredniego związku pomiędzy zakupem, a opodatkowaną transakcją, a zakup jest po prostu związany z ogólną działalnością podatnika, która co do zasady podlega opodatkowaniu. Związek ten może być bezpośredni, gdy nabywane towary bądź usługi służą dalszej odsprzedaży lub w bezpośredni sposób wiążą się z czynnościami opodatkowanymi wykonywanymi przez podatnika lub pośredni, gdy ponoszone wydatki wiążą się z całokształtem funkcjonowania podmiotu, a zatem w sposób pośredni wiążą się z działalnością gospodarczą i osiąganymi przychodami.

Rozważania te są kluczowe z punktu widzenia podatnika chcącego odliczyć VAT od wydatków poczynionych na działania w ramach idei społecznej odpowiedzialności biznesu. Dzieje się tak, gdyż system odliczenia podatku nakazuje, by dane czynności prowadziły w sposób chociażby pośredni do wygenerowania obrotu, podczas gdy czynności z zakresu CSR należy kojarzyć raczej z działaniami dobroczynnymi czy charytatywnymi, które nie są podejmowane po to, by wygenerować zysk finansowy podatnika. Kluczem do rozwiązania tego dylematu jest przeprowadzenie działań CSR w taki sposób, by pełniły one dla podatnika również rolę marketingowo-wizerunkową. Dzieje się tak ponieważ działania marketingowe (w sposób pośredni) przekładają się na wykreowanie obrotów, poprzez zapoznanie konsumentów z marką czy zachęcenie ich do dokonania zakupów poprzez ocieplenie wizerunku firmy.

Organy podatkowe nie zawsze zgadzają się z podatnikiem co do prawa do doliczenia podatku naliczonego. Przykład to interpretacja indywidualna z 20 maja 2019 r. (0111-KDIB3-2.4012.81.2018. 3.AZ). Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zaznaczył, iż sama możliwość użycia informacji o przeprowadzeniu działań z zakresu CSR w ramach przyszłej akcji reklamowej, nie pozwala stwierdzić, iż zaistniał pośredni związek między wydatkami na akcję charytatywną a działalnością opodatkowaną. To sygnał dla podatników, by realizacja działalności społecznie użytecznej miała widoczną i namacalną funkcję wizerunkową.

Z kolei Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w orzeczeniu z 29 marca 2017 r. (I SA/Kr 92/17) wskazał na konieczność powiązania charakteru działań CSR z profilem prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności. Spółka wodociągowa, organizująca akcję namawiającą społeczność do ekologicznego gospodarowania wodą, czy przedsiębiorstwo prowadzące klub fitness, organizujące ćwiczenia na świeżym powietrzu dla placówki oświatowej, zredukują z pewnością ryzyko zakwestionowania odliczenia podatku od wydatków wynikających ze wskazanych działań.

Krzysztof Komorniczak jest partnerem w TAXEO Komorniczak i Wspólnicy sp.k., a Dominik Świercz jest tam konsultantem podatkowym

Z ORZECZNICTWA

„(…) usługi związane z wydatkami poniesionymi na organizację konkursu »M.« przeprowadzonego w ramach ogólnej strategii firmy działającej zgodzie z doktryną społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) stanowią wydatki marketingowe. Co do zasady działania marketingowe przekładają się bezpośrednio na wizerunek firmy, pośrednio więc na generowanie obrotu, w szczególności, jeśli się weźmie po uwagę, że spółki energetyczne działają na rynku w warunkach konkurencji” – wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 13 listopada 2013 r. (I FSK 1606/12).

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483717-Korzysci-ze-spolecznej-odpowiedzialnosci.html#.Y2oPX3bMLIU

5. Oświadczenie WHT-OSC można złożyć tylko raz w ciągu roku

09 listopada 2022 | Rachunkowość | Maciej Kaczmarek

Spółka, która w celu skorzystania ze zwolnienia z poboru podatku u źródła składa kolejne oświadczenia zarządu WH-OSC nie uzyska preferencji.

Takie stanowisko zaprezentował dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej wydanej 7 września 2022 r. (0111-KDIB1-2.4010. 469.2022.2.DP).

Stan faktyczny

Z pytaniem do organów zwróciła się polska spółka akcyjna, która dokonywała cyklicznych wypłat odsetkowych na rzecz swojego właściciela będącego duńską spółką kapitałową.Zdaniem wnioskodawcy, aby zachować prawo do stosowania preferencyjnych zasad opodatkowania podatkiem u źródła płatności realizowanych do właściciela, może on składać oświadczenie WHT wielokrotnie w ciągu roku tj. po upływie określonego w ustawie o CIT okresu ważności pierwszego oświadczenia, może on złożyć kolejne oświadczenie na następny okres i w razie potrzeby cyklicznie składać dalsze oświadczenia.

Stanowisko fiskusa

Z podejściem takim nie zgodził się fiskus, wskazując, że oświadczenie dla celów podatku u źródła może być złożone wyłącznie raz w ciągu roku.

Powyższe rozstrzygnięcie trudno uznać za zaskakujące, wszak – jak zresztą sam zauważył w interpretacji dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej – podobne tezy prezentowało w ostatnich miesiącach Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu do proponowanych zmian w ustawie o CIT oraz w uzasadnieniu do wydanego rozporządzenia przedłużającego ważność niektórych oświadczeń WHT złożonych w 2022 roku.

Zmiany proponowane przez oba wymienione akty prawne mają za zadanie naprawić dość nieoczekiwany problem, z którym obecnie muszą się mierzyć podatnicy.

Nieoczekiwany problem

Dla przypomnienia, od początku 2022 roku weszły w życie długo wstrzymywane przepisy nakazujące płatnikom obowiązkowy pobór maksymalnego podatku u źródła w odniesieniu do określonych kategorii płatności dokonywanych na rzecz podmiotów powiązanych (np. dywidendy czy odsetki). Aby jednak nie musieć stosować tej zasady skutkującej w uproszczeniu kredytowaniem skarbu państwa przez okres co najmniej sześciu miesięcy (bo tyle trwa specjalna procedura zwrotu podatku), spółki wypłacające należności za granicę mają dwie możliwość. Przede wszystkim mogą one wystąpić do organów o zgodę na stosowanie przysługujących im ustawowo lub na gruncie odpowiedniej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania preferencji w podatku u źródła tj. zwolnienia z podatku lub obniżonej stawki. Zgoda ta jest wydawana w formie specjalnej opinii.Niemniej, ponieważ czas na wydanie takiej opinii to przynajmniej pół roku, płatnicy mogą skorzystać także z drugiej możliwości czyli złożenia przez reprezentanta zarządu specjalnego oświadczenia, w ramach którego potwierdza on, że wszystkie przesłanki dla zastosowania preferencji w podatku u źródła zostały zweryfikowane i są spełnione.

Niezależnie od konieczności przyjęcia na siebie pewnego zakresu ryzyka przy składaniu takiego oświadczenia (szczególnie w obliczu forsowania przez organy wciąż niejasnej definicji odbiorcy rzeczywistego), metoda ta jest często jedyną realną alternatywną dla zapłaty nadmiarowego podatku. A przynajmniej taką być miała, gdyż w oparciu o stanowisko prezentowane przez Krajową Informację Skarbową oraz Ministerstwo Finansów opisywane oświadczenie spełniać swoją rolę może tylko do upływ ustawowego terminu ważności, czyli w uproszczeniu do 4 miesięcy w ciągu danego roku.W rezultacie, jeżeli tak jak w przytaczanej interpretacji dana spółka dokonuje cyklicznych płatności do podmiotu powiązanego i ustawowy próg 2 mln zł, od którego aktywuje się procedura obowiązkowego poboru podatku u źródła zostanie przekroczony już na początku roku, to przez co najmniej kilka miesięcy w ciągu tego roku wystąpi konieczność zapłaty nadmiernego podatku i długiego oczekiwania na należy zwrot.

Projektowane zmiany przepisów

Wydane w sierpniu przez Ministerstwo Finansów rozporządzenie w sprawie wydłużenia ważności oświadczeń WHT częściowo naprawia tę, wydawać by się mogło, niezamierzoną lukę jednak w dalszym ciągu prawdopodobnie jedynie dla tych podmiotów, którzy na moment publikacji rozporządzenia posiadali wciąż ważne oświadczenia. Pozostali płatnicy, który składali oświadczenie WHT w pierwszych miesiącach 2022 roku i których ważność wygasła przed sierpniem, mogą obecnie jedynie śledzić postępy prac legislacyjnych nad projektem zmian w ustawie o CIT, który przewiduje wydłużenie ważności oświadczeń WHT na okres całego roku podatkowego i to już od początku 2022 (tj. ze skutkiem wstecznym).

Jeżeli zmiany te zostaną ostatecznie uchwalone, w teorii będzie można ogłosić tzw. happy end (z małym znakiem zapytania w odniesieniu do spółek z innym niż kalendarzowy rokiem podatkowym, w stosunku do których dalej mogą istnieć pewne wątpliwości).Niemniej jednak, trudno oprzeć się wrażeniu, że na tym całym (kolejnym już) zamieszaniu wokół przepisów regulujących podatek u źródła ponownie tracą polskie spółki, które nierzadko zmuszone są przez swoje centrale do ponoszenia ciężaru ekonomicznego tego podatku.W rezultacie, choć próby rozsądnego uszczelnia systemu podatkowego i pozostawienia w Polsce odpowiedniej porcji należnego podatku od wypracowanego tu dochodu są z natury słuszne, to jednak szczególnie w obecnej sytuacji ekonomicznej fundowanie polskim przedsiębiorstwom dodatkowego czynnika pogarszającego płynność finansową jest co najmniej dyskusyjnym rozwiązaniem.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1483822-Oswiadczenie-WHT-OSC-mozna-zlozyc-tylko-raz-w%C2%A0ciagu-roku.html#.Y2tfb3bMLIU

6. Nowy obowiązek dla firm. Choć niektórych nie obejmie

10 listopada 2022 | Prawo co dnia | Paulina Szewioła

Od nowego roku każdy płatnik składek musi posiadać profil na platformie ZUS. Są jednak wyjątki.

Nowa powinność wynika z dużej reformy systemu ubezpieczeń (wprowadzonej ustawą z 24 czerwca 2021 r.; DzU z 2021 r., poz. 1621), której głównym celem było uporządkowanie oraz ujednolicenie niektórych rozwiązań dotyczących przyznawania i wypłaty świadczeń. Wiele przepisów już zresztą obowiązuje, (choćby ten, który pozbawia prawa do zasiłku w razie zadłużenia w ZUS na kwotę przekraczającą 1 proc. minimalnego wynagrodzenia aż do czasu spłaty całości długu). Niektóre przepisy w dalszym ciągu czekają na wejście w życie. Jednym z nich jest obowiązek posiadania profilu na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS.

Elektronizacja kontaktów

Platforma umożliwia załatwienie online większości spraw związanych z ubezpieczeniami społecznymi.– Płatnicy składek mogą dzięki temu elektronicznie przekazywać wnioski do ZUS i korzystać z bezpłatnej aplikacji ePłatnik przeznaczonej do obsługi dokumentów ubezpieczeniowych. Albo kontrolować nią stan swoich rozliczeń z organem rentowym oraz zwolnienia lekarskie swoich pracowników. Mogą także samodzielnie tworzyć elektroniczne dokumenty z danymi z ZUS i przekazywać je do innych instytucji (np. banku lub urzędu) – wymienia Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.Z danych organu rentowego wynika, że obecnie na PUE zarejestrowanych jest już ponad 10,7 mln użytkowników. Z tego konto z przypisaną rolą płatnika ma ponad 89 proc. osób prowadzących własną działalność i ponad 87 proc. firm rozliczających składki od jednej do pięciu osób.Do tej pory profil nie był obowiązkowy dla wszystkich. Musieli go mieć przede wszystkim rozliczający składki za więcej niż pięć osób.

Odstępstwa od zasady

– Po zmianach obowiązek ten obejmie wszystkich płatników (tj. osoby fizyczne, osoby prawne, jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej), w tym właścicieli małych firm, czyli zatrudniających do pięciu pracowników, oraz tych, którzy płacą składki tylko za siebie – wyjaśnia rzecznik ZUS.Od tej generalnej zasady przewidziano jednak wyjątki. Jakie?Zakład Ubezpieczeń Społecznych wskazuje, że chodzi o sytuacje, kiedy dany przedsiębiorca nie założył profilu na PUE, ale upoważnił do swojej roli płatnika inną osobę (np. księgową lub pracownika biura rachunkowego).– W takim przypadku przyjmujemy, że płatnik spełnił obowiązek rejestracji i nie ma potrzeby zakładania innego konta – tłumaczy rzecznik organu rentowego.Wyjaśnia jednocześnie, że aby upoważnić inną osobę do swojego profilu, trzeba dla niej złożyć pełnomocnictwo w ZUS.Pojawiły się natomiast wątpliwości, czy musi je złożyć także wspólnik, który zgodnie z Krajowym Rejestrem Sądowym ma możliwość jednoosobowej reprezentacji spółki.Organ rentowy twierdzi, że jeśli jednoosobowa reprezentacja spółki wynika z wpisu w KRS, nie trzeba składać do ZUS pełnomocnictwa. Wystarczy, że taka osoba zgłosi to do organu rentowego: telefonicznie poprzez infolinię ZUS (Centrum Obsługi Telefonicznej), podczas e-wizyty w ZUS, w sali obsługi klientów w placówce lub pisemnie.Dostęp może mieć natomiast nieograniczona liczba osób.– Warto jednak pamiętać, że na koncie znajdują się dane wrażliwe płatnika składek oraz osób zgłoszonych przez niego do ubezpieczeń (jeżeli takiego zgłoszenia dokonał) – przypomina Paweł Żebrowski.

Konsekwencje braku PUE

Co natomiast, kiedy ktoś pomimo ciążącego na nim obowiązku rejestracji nie wypełni go? – Jeśli płatnik składek do 30 grudnia 2022 r. nie aktywuje konta na PUE lub nie przekaże wymaganego upoważnienia np. księgowej, to organ rentowy sam założy mu taki profil do 31 stycznia 2023 r. – odpowiada Żebrowski.

Założenie profilu będzie się odbywało na podstawie dokumentów zgłoszeniowych (do ubezpieczeń społecznych) złożonych przez płatnika składek do ZUS.

– Będzie to profil techniczny, niedostępny dla klienta do czasu dokończenia przez niego procesu rejestracji konta, tj. przejścia przez proces na stronie internetowej – tłumaczy rzecznik ZUS.

Podpowiadamy jak to zrobić – krok po kroku

Aby założyć profil na PUE ZUS:

1. Wejdź na stronę www.zus.pl i kliknij przycisk „Zarejestruj w PUE”.

2. Wybierz, dla kogo zakładasz profil (np. dla przedsiębiorców).

3. Wybierz sposób rejestracji:- za pomocą metod z portalu login.gov.pl (profil zaufany, e-dowód, bankowość elektroniczna),- za pomocą kwalifikowanego podpisu elektronicznego,- za pomocą bankowości elektronicznej banku, który świadczy taką usługę wspólnie z ZUS (lista banków na stronie organu rentowego),-  samodzielnie wypełnij formularz rejestracji.

4. Jeśli rejestrujesz się za pomocą login.gov, kwalifikowanego podpisu elektronicznego i bankowości elektronicznej, część danych w formularzu rejestracji wypełnia się automatycznie. Metody te pozwalają również na potwierdzenie tożsamości, dlatego skorzystanie z nich nie wymaga wizyty w ZUS.

5. Jeśli skorzystasz z formularza rejestracji, wypełnij wszystkie obowiązkowe pola. Dodatkowo w ciągu siedmiu dni od rejestracji musisz potwierdzić swoją tożsamość w dowolnej placówce ZUS lub podczas e-wizyty. Podczas wizyty trzeba mieć ze sobą dokument tożsamości – dowód osobisty lub paszport.

Budownictwo | 21.10.2022 r.

Wnp

 1. Morskie farmy nie powstaną, a umowy na zieloną energię będą zrywane

ICH | Dodano: 19-10-2022 16:36

– Od kilku lat pracowaliśmy żeby zachęcić przemysł, aby kupował zieloną energię elektryczną na podstawie kontraktów PPA. Projekt ustawy powoduje, że te umowy po prostu zostaną zerwane – ocenił Janusz Gajowiecki, prezes PSEW, komentując na PRECOP 27 projekt maksymalnych cen prądu.

– Projekt ustawy liberalizującej ustawę 10H został wypracowany, trafił do Sejmu i został w pewien sposób zamrożony w sytuacji niekorzystnej dla Polski z perspektywy kryzysu energetycznego, w którym się znaleźliśmy. To jest niezrozumiałe – stwierdził Janusz Gajowiecki, PSEW.

Podał, że w Sejmie jest projekt ustawy o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 roku, który „dotyka bardzo mocno wytwórców energii elektrycznej oraz spółki obrotu”.

– Niestety do tej pory nie mamy wdrożonego pakietu rozwiązań, bo to jest złożony pakiet, który pozwoli podejmować ostateczne decyzje inwestycyjne. W obecnym stanie prawnym morskie farmy wiatrowe nie powstaną – ocenił Janusz Gajowiecki.

Janusz Gajowiecki, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) wziął udział w debacie „Energetyka wiatrowa na lądzie i morzu” przeprowadzonej podczas konferencji PRECOP 27.

Wiatraków na lądzie jeszcze przebywa, ale rozwój nowych projektów jest nadal zahamowany
Prezes PSEW wskazał, że lądowe elektrownie wiatrowe w Polsce mają moc około 8 GW i przybywają kolejne budowane w systemie aukcyjnym wsparcia OZE, a branża ta stanowi „ średnio ponad 10 proc. wytwarzania energii elektrycznej w kraju”.

– W wietrzne dni, pokazał to już koniec września i październik, to jest często 30 proc. całej energii elektrycznej zużywanej w kraju – powiedział Janusz Gajowiecki.

Natomiast, jak zaznaczył, potencjał rozwoju sektora jest obecnie zamrożony przez, jak łatwo się domyślić, tzw. ustawę 10H, która blokuje możliwości rozwoju nowych projektów.

– Projekt ustawy liberalizującej ustawę 10H został wypracowany, trafił do Sejmu i został w pewien sposób zamrożony w sytuacji niekorzystnej dla Polski z perspektywy kryzysu energetycznego, w którym się znaleźliśmy – skomentował prezes PSEW.

– To jest niezrozumiałe. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, kiedy to się zmieni, bo nie ma dyskusji o tym z branżą i to jest bardzo niepokojące. To jest, powiedziałbym, naprawdę tragiczne w tej sytuacji, w której się znaleźliśmy – dodał.

W obecnym stanie prawnym morskie farmy wiatrowe nie powstaną
Z kolei w przypadku morskiej energetyki wiatrowej, jak wyjaśnił Janusz Gajowiecki, sytuacja jest taka, że ostateczne decyzje inwestycje wstrzymuje brak przepisów dotyczących tzw. ceny maksymalnej, czyli gwarantowanej sprzedaży prądu zapewniającej opłacalność inwestycji.

– Od czerwca tego roku intensywnie informowaliśmy polski rząd, że cena ustalona przed kryzysem energetycznym nie uwzględnia wysokich kosztów surowców potrzebnych do realizacji i spadku wartości złotego do euro i uniemożliwia realizację tych inwestycji – oznajmił Janusz Gajowiecki.

– Niestety do tej pory nie mamy wdrożonego pakietu rozwiązań, bo to jest złożony pakiet, który pozwoli podejmować ostateczne decyzje inwestycyjne. W obecnym stanie prawnym morskie farmy wiatrowe nie powstaną – ocenił.

Rządowy projekt podnosi ciśnienie producentom i sprzedawcom prądu
Janusz Gajowiecki podał, że w Sejmie jest projekt ustawy o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 roku, który „dotyka bardzo mocno wytwórców energii elektrycznej oraz spółki obrotu”.

– Kierunek zmian jest prawidłowy. Niemniej proces, w jakim był przygotowywany ten dokument, jego tempo, uniemożliwiło uczestnictwo ekspertów energii w tym procesie, co spowodowało, że do Sejmu trafi projekt, który będzie miał ogromny wpływ na rynek energii, wywoła perturbacje, a część instalacji OZE w ogóle nie powstanie albo zostanie odłożonych w czasie – stwierdził Janusz Gajowiecki.

– Od kilku lat pracowaliśmy, żeby zachęcić przemysł, aby kupował zieloną energię elektryczną na podstawie kontraktów PPA (umowy na zakup zielonej energii zawierane między wytwórcą OZE a odbiorcą końcowym – red.). Projekt ustawy powoduje, że te umowy po prostu zostaną zerwane. To są umowy korzystne dla przemysłu, ale struktura ustawy powoduje, że prawa nabyte zostaną naruszone, z dużą szkodą również dla przyszłych tego typu umów – ocenił prezes PSEW.

https://www.wnp.pl/budownictwo/morskie-farmy-nie-powstana-a-umowy-na-zielona-energie-beda-zrywane,635589.html

 2. Koreańczycy postawią w Polsce fabrykę komponentów do baterii samochodowych

PAP/AT | Dodano: 19-10-2022 19:36

Koreański producent komponentów do baterii litowo-jonowych, firma ANP Enertech, zainwestuje blisko 150 mln zł w budowę fabryki w Skarbimierzu na Opolszczyźnie. Zakład powstanie na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej INVEST-PARK” (WSSE).

Koreański producent komponentów do baterii zainwestuje 150 mln zł w Skarbimierzu
Jak podała Polska Agencja Inwestycji i Handlu, w fabryce ANP Enertech, która powstanie w Skarbimierzu, będzie wytwarzany wtórny środek przewodzący do baterii litowo-jonowych. „Jego odbiorcami będą głównie koreańscy producenci baterii do pojazdów elektrycznych z woj. dolnośląskiego i śląskiego. Produkcja ruszy w grudniu 2023 r.” – podano.

Krzysztof Drynda, prezes zarządu PAIH, zwrócił uwagę, że ANP Enertech jest kolejną firmą z Korei Płd., która w ostatnim czasie wybrała Polskę na lokalizację inwestycji związanych z branżą e-mobilności.

„Od wybuchu pandemii ściągnęliśmy do Polski niemal tyle samo projektów sektora e-mobilności z Republiki Korei, ile zamknęliśmy przed rokiem 2020. Cieszę się, że możemy uczestniczyć w rozwoju polskiego sektora e-mobilności u boku koreańskich partnerów” – powiedział Drynda.

Budowa fabryki w Skarbimierzu, to pierwsza inwestycja ANP Enertech w Europie
Kwangmin Lee, prezes zarządu ANP Enertech podkreślił, że budowa fabryki w Skarbimierzu, to pierwsza inwestycja ANP Enertech w Europie.

„Było kilka powodów, dla których zdecydowaliśmy się na założenie pierwszego zagranicznego zakładu produkcyjnego w Polsce. Najważniejszym z nich było znaczenie Europy i Polski dla rozwoju rynku pojazdów elektrycznych i sektora energetycznego. Jesteśmy przekonani, że będziemy się tu stabilnie rozwijać nie tylko w zakresie produkcji akumulatorów CNT do pojazdów elektrycznych, ale także w sektorze energii odnawialnej i branży nowoczesnych wyświetlaczy elektronicznych” – powiedział Kwangmin Lee.

https://www.wnp.pl/budownictwo/koreanczycy-postawia-w-polsce-fabryke-komponentow-do-baterii-samochodowych,635645.html

 

Rynek Infrastruktury

 1. Budimex może wchodzić na plac budowy. Jest ZRID dla ważnej obwodnicy

ep. | źródło: RI | 20.10.2022

Wojewoda małopolski wydał zezwolenie na realizację inwestycji drogowej dla zaplanowanej w ciągu drogi krajowej nr 44 obwodnicy Oświęcimia. Wykonawca – Budimex – może wchodzić na plac budowy.

Obwodnica Oświęcimia ma mieć 9 km długości. Pozwoli na stworzenie połączenia drogowego między DK-44 i drogą ekspresową S1.

Sama obwodnica powstanie w ramach przedsięwzięcia polegającego na budowie drogi ekspresowej S1 Mysłowice – Bielsko-Biała (powstaje dodatkowo w podziale na 4 odcinki realizacyjne).

– Inwestycja przyczyni się do poprawy układu komunikacyjnego w regionie. Pozwoli na przeniesienie zwiększającego się ruchu samochodowego i odciąży istniejący układ drogowy, a jednocześnie podniesie jakość infrastruktury drogowej. Można się spodziewać, że realizacja projektu będzie też znaczącym czynnikiem sprzyjającym ożywieniu gospodarczemu – mówi wojewoda małopolski Łukasz Kmita cytowany w komunikacie.

W ramach inwestycji powstaną m.in. 4 skrzyżowania drogi krajowej nr 44: dwa z drogami powiatowymi, a także z wojewódzką nr 948 i starodrożem DK-44. Wybudowany zostanie także węzeł na połączeniu DK-44 i drogi wojewódzkiej nr 933, powstaną mosty nad rzekami Wisłą, Sołą i Młynówką, wiadukt kolejowy, przejście podziemne, chodniki i ścieżki rowerowe.

Droga ma się zaczynać na węźle Oświęcim w gminie Bojszowy, a zakończy się na istniejącym skrzyżowaniu drogi krajowej nr 44 z drogą powiatową nr 1876K w Oświęcimiu. Będzie przebiegała m.in. w sąsiedztwie Muzeum Auschwitz-Birkenau.

– To ogromny projekt. Obejmuje ok. 1000 działek i 430 stron postępowania. Inwestor, którym jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, zawnioskował o nadanie decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Przychyliłem się do tego wniosku – mówi wojewoda Kmita.

Umowa na realizację tej inwestycji została podpisana w lipcu 2020 roku. Ma wartość 467,7 mln zł, a wykonawcą jest Budimex. Wniosek o wydanie ZRID został złożony w maju 2021 roku.

Jak podaje jednak Urząd Wojewódzki, decyzja została wydana w ustawowym terminie. Postępowanie wymagało m.in. uzupełniania projektu budowlanego przez inwestora i ponownej oceny oddziaływania na środowisko. W ramach postępowania została złożona także skarga na decyzję środowiskową, która była rozpatrywana przez Naczelny Sąd Administracyjny. Te dodatkowe czynności nie są wliczane do czasu wydawania decyzji – bez nich procedura trwała 86 dni – podkreślono w komunikacie. – Po zwrocie akt sprawy z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie 5 października 2022 Wojewoda Małopolski decyzję wydał niezwłocznie, po niespełna 2 tygodniach – wskazuje Urząd Wojewódzki.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/budimex-moze-wchodzic-na-plac-budowy-jest-zrid-dla-waznej-obwodnicy–83431.html

 2. Budimex ma kontrakt na S17 koło Zamościa

ep. | źródło: RI | 17.10.2022

Odcinek drogi ekspresowej S17 między węzłami Zamość Wschód i Zamość Południe wybuduje Budimex. Umowa z wykonawcą została podpisana.

Budimex ma kontrakt na S17 koło Zamościa

fot. GDDKiA Lublin

Kontrakt z Budimeksem ma wartość 440,6 mln zł. Za tę kwotę powstanie odcinek drogi ekspresowej o długości 12,5 km. Droga będzie miała dwie jezdnie po dwa pasy ruchu i pasy awaryjne. Powstaną obiekty inżynierskie (most oraz dziewięć wiaduktów) i drogi do obsługi ruchu lokalnego, a także urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz ochrony środowiska. Wykonawca przebuduje także drogi kolidujące z inwestycją.

Na trasie zaplanowano dwa węzły drogowe. Węzeł Zamość Wschód będzie wybudowany na przecięciu z drogą krajową nr 74, w okolicach miejscowości Jarosławiec. Dalej trasa będzie przebiegać na wschód od obecnej drogi krajowej nr 17, ominie Barchaczów oraz Łabunie i zakończy się węzłem Zamość Południe w okolicach Wólki Łabuńskiej. Węzeł powstanie na przecięciu z drogą prowadzącą w kierunku miejscowości Tyszowce.

W ramach inwestycji ma być także rozbudowany 4-kilometrowy fragment DK-74 od Zamościa do Miączyna.

Czas na zrealizowanie zadania to 36 miesięcy z wyłączeniem okresów zimowych.

To pierwsza z trzech umów planowanych umów dotyczących budowy S17 od Zamościa do Hrebennego. W sumie ma powstać 48 km. – Obecnie czekamy na zakończenie kontroli uprzedniej Prezesa UZP dla przetargów dotyczących dwóch kolejnych fragmentów tej trasy. Dlatego jeszcze przed końcem roku planujemy podpisanie umów na realizację odcinków Zamość Południe – Tomaszów Lubelski i Tomaszów Lubelski – Hrebenne – mówi Tomasz Żuchowski, szef GDDKiA.

Dla pierwszego z tych odcinków najkorzystniejszą ofertę złożył Budimex, natomiast dla fragmentu Tomaszów – Hrebenne wybrano propozycję tureckiej firmy Kolin.

Na etapie prac przygotowawczych jest natomiast pięć odcinków drogi ekspresowej S17 między Piaskami a Zamościem – w sumie ok. 67 km. – W najbliższym czasie ogłosimy również postępowania przetargowe na realizację trzech odcinków S17 między Piaskami a Zamościem, będą to: Piaski – Łopiennik, Krasnystaw Północ – Izbica oraz Izbica – Zamość Sitaniec – zapowiada Tomasz Żuchowski.

Dla dwóch pozostałych: Łopiennik – Krasnystaw oraz Zamość Sitaniec – Zamość Wschód trwa procedura uzyskiwania decyzji środowiskowej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/budimex-ma-kontrakt-na-s17-kolo-zamoscia-83367.html

 

Dziennik Gazeta Prawna

Charakterystyka energetyczna budynków: Nowela ustawy z podpisem prezydenta

wczoraj, 09:29

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, która wdraża do polskiego porządku prawnego przepisy unijne dot. długoterminowej strategii renowacji budynków oraz przeglądów systemów ogrzewania i klimatyzacji, poinformowała Kancelaria Prezydenta.

„Ustawa wdraża do krajowego porządku prawnego przepisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. […]Transpozycji podlegają przepisy dyrektywy dotyczące:

– długoterminowej strategii renowacji budynków,

– udostępniania do celów statystycznych i badawczych, a także właścicielowi budynku, co najmniej zagregowanych, zanonimizowanych danych dotyczących świadectw charakterystyki energetycznej,

– wyposażenia budynków niemieszkalnych w systemy automatyki i sterowania,

– przeglądów systemów ogrzewania i klimatyzacji” – czytamy w komunikacie.

Najistotniejsze zmiany dotyczą:

– przekazania przez osobę uprawnioną do sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej zlecającemu sporządzenie świadectwa dokumentu zarówno w formie papierowej, jak i w formie elektronicznej, opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym lub podpisem osobistym osoby uprawnionej;

– uwzględnienia możliwości przekazania właścicielowi części budynku lub osobie, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, lub osobie, której przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, kopii świadectwa charakterystyki energetycznej w formie papierowej lub w formie wydruku świadectwa przekazanego w postaci elektronicznej;

– uzupełnienia świadectwa charakterystyki energetycznej budynku o oświadczenie osoby, która sporządziła świadectwo, że dokument został wygenerowany z centralnego rejestru charakterystyki energetycznej budynków. Oświadczenie składa się pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń;

– obowiązku właściciela lub zarządcy budynku o powierzchni użytkowej przekraczającej 500 m2, w którym są świadczone usługi dla ludności – umieszczania w widocznym miejscu w tym budynku kopi świadectwa charakterystyki energetycznej, które przekazano w postaci papierowej, albo wydruk świadectwa charakterystyki energetycznej, które przekazano w postaci elektronicznej, z wyłączeniem zaleceń zawartych w tym świadectwie, o ile świadectwo dla tego budynku zostało sporządzone;

– dodania wskaźników charakterystyki energetycznej, które należy podawać w ogłoszeniach lub reklamach o zbyciu lub najmie budynku lub jego części, w przypadku gdy dla budynku zostało już sporządzone świadectwo charakterystyki energetycznej.

– zmian przeprowadzania okresowych kontroli źródeł ciepła oraz wprowadzenia kontroli dla połączonych systemów ogrzewania pomieszczeń i wentylacji oraz systemów klimatyzacji lub połączonych systemów klimatyzacji i wentylacji.

Obowiązujące przepisy dotyczą kontroli kotłów o mocy cieplnej od 20 kW, a urządzeń chłodniczych o mocy większej niż 12 kW, natomiast uchwalone przepisy wprowadzają dodatkowo obowiązek kontroli systemów ogrzewania oraz połączonych systemów ogrzewania i wentylacji oraz dla połączonych systemów klimatyzacji i wentylacji o mocy chłodniczej ponad 70 kW.

W nowelizowanej ustawie wprowadzono przepis dotyczący obowiązku instalacji, w terminie do dnia 31 grudnia 2024 r., w stosownych przypadkach, w budynkach wyposażonych w duże systemy ogrzewania, klimatyzacji, połączone systemy ogrzewania i wentylacji lub klimatyzacji i wentylacji systemów automatyki i sterowania dla budynków. Ponadto wskazano sposoby oceny zasadności tego montażu od strony technicznej i ekonomicznej w celu zapewnienia stosowania optymalnych rozwiązań w użytkowanych budynkach.

Świadectwa charakterystyki energetycznej przekazane przed dniem wejścia w życie =ustawy zachowują ważność przez okres, na jaki zostały sporządzone. Do świadectw charakterystyki energetycznej i protokołów z kontroli systemu ogrzewania lub systemu klimatyzacji, nieprzekazanych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepisy dotychczasowe.

Ustawa wejdzie w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia.

https://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/8572166,charakterystyka-energetyczna-budynkow-nowela-ustawy-z-podpisem-prezydenta.html

 

Podatki | Prasówka | 19.10.2022 r.

Dziennik Gazeta Prawna

 1. Świadczenie gwarancyjne może być podatkowym kosztem

Mariusz Szulc | 13 października 2022, 07:49

Przedsiębiorca, który nie naprawił wadliwego towaru, tylko wypłacił kontrahentowi świadczenie zastępcze na podstawie umowy gwarancyjnej, może zaliczyć taki wydatek do kosztów uzyskania przychodu – wynika z wyroku NSA.

Chodziło o spółkę zajmującą się dostawą, instalacją i uruchamianiem turbin wiatrowych oraz serwisem elektrowni wiatrowych. W jednej z umów dotyczących dostawy z montażem spółka udzieliła dwuletniej gwarancji.

Wykonanie i odbiór farmy wiatrowej zostało potwierdzone protokołem odbioru i podczas jej próbnego rozruchu nie stwierdzono usterek. Dopiero w trakcie eksploatacji doszło do awarii jednej z turbin, co doprowadziło do katastrofy budowlanej.

Zgodnie z umową gwarancyjną spółka zadeklarowała gotowość odbudowania zniszczonej turbiny. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, bo strony zgodziły się na to, że zamiast odbudować turbinę, spółka wypłaci kontrahentowi świadczenie pieniężne (zastępcze). Wykorzystały do tego art. 453 kodeksu cywilnego, który mówi o świadczeniu w miejsce wykonania (tzw. datio in solutum).
Spółka chciała się upewnić, że wypłaconą kwotę może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, bo – jak tłumaczyła – gdyby nie ta wypłata, to musiałaby naprawiać zepsutą turbinę, a więc poniosłaby wydatki z tytułu udzielonej gwarancji. Wszystkie one, jako powiązane z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą i zabezpieczeniem źródła uzyskiwanych przychodów, byłyby podatkowym kosztem – argumentowała spółka.

Uważała przy tym, że świadczenie zastępcze nie ma charakteru odszkodowania ani kary umownej, które mogłyby być wykluczone z kosztów uzyskania przychodu na podstawie art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT.

Innego zdania był dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Stwierdził, że świadczenie zastępcze było w praktyce odszkodowaniem za niewłaściwe wykonanie umowy i nie może być zaliczone do podatkowych kosztów na podstawie wspomnianego art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT.

Interpretację tę uchylił WSA w Szczecinie (sygn. akt I SA/Sz 290/19). Zwrócił uwagę na to, że świadczenie zastępcze było wypłacone na podstawie umowy gwarancyjnej, a nie – jak stwierdził dyrektor KIS – że było ono odszkodowaniem za niewłaściwe wykonanie umowy.

Jeżeli organ twierdził inaczej niż podatnik, to powinien był swoje stanowisko uzasadnić, czyli wskazać, z jakich okoliczności wynika, że świadczenie to za swoją podstawę ma odpowiedzialność odszkodowawczą za nienależyte wykonanie umowy, a nie odpowiedzialność gwarancyjną – orzekł WSA.

Na to samo zwrócił uwagę Naczelny Sąd Administracyjny – że z wniosku o interpretację wynikało, iż podstawą do wypłaty świadczenia była umowa gwarancyjna, a nie umowa dostawy z montażem. Dyrektor KIS będzie więc musiał to uwzględnić w kolejnej wydawanej interpretacji indywidualnej – wyjaśnił sędzia Antoni Hanusz. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 11 października 2022 r., sygn. akt II FSK 397/20

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8567451,swiadczenie-gwarancyjne-moze-byc-podatkowym-kosztem.html

 2. Zwolnienia holdingowe odroczone „tylnymi drzwiami”

Mariusz Szulc | 13 października 2022, 07:40

Spółki holdingowe dopiero w 2023 r. nie zapłacą podatku od otrzymanej dywidendy oraz od dochodów ze zbycia udziałów w spółce zależnej. Od przyszłego roku zwolnienie będzie jeszcze później – w 2024 r., choć i ta data nie jest pewna

Pierwsze stanowisko wynika z najnowszych interpretacji indywidualnych, a drugie z uchwalonej 7 października br. nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych. Nowelizacja ta koryguje niektóre przepisy Polskiego Ładu i czeka już tylko na podpis prezydenta oraz publikację w Dzienniku Ustaw.

Vacatio legis tylnymi drzwiami
Chodzi o warunki zwolnienia wprowadzonego Polskim Ładem od 2022 r. dla spółek holdingowych. Eksperci alarmują, że fiskus ustanawia teraz „tylnymi drzwiami” roczne vacatio legis dla tego zwolnienia. Co więcej, jeżeli trzymać się wydawanych przez niego interpretacji, to od 2023 r., wskutek nowelizacji z 7 października br., okres karencji wydłuży się jeszcze bardziej – z roku do dwóch lat.

– To niezgodne nie tylko z treścią przepisów, ale również z celem ich wprowadzenia – komentuje Magdalena Zamoyska, doradca podatkowy i partner w MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy. Przypomina, że celem było tworzenie pozytywnego i przyjaznego środowiska do zakładania oraz przenoszenia spółek holdingowych do Polski.

Ekspertka zwraca uwagę, że ofiarą nowej, profiskalnej wykładni mogą stać się przedsiębiorcy, którzy w bieżącym roku np. sprzedali udziały spółki zależnej, licząc na prawo do skorzystania ze zwolnienia przysługującego spółkom holdingowym.

– Są oni stosunkowo łatwym celem dla fiskusa, ponieważ musieli zgłosić sprzedaż do właściwych urzędów skarbowych. Co ich teraz czeka? Zapewne kontrole i długoletnie batalie sądowe, które w moim przekonaniu powinni wygrać. Takie spory wymagają jednak czasu i wiążą się z wysokimi kosztami nie tylko ze strony spó łek holdingowych, ale również organów skarbowych – zwraca uwagę Magdalena Zamoyska.

Zachęty dla holdingów
Zwolnienie dla spółek holdingowych jest przewidziane w art. 24m pkt 2 ustawy o CIT. Od 2022 r. takim spółkom przysługują dwa rodzaje zwolnień podatkowych:
– mogą one uniknąć podatku od dochodu ze sprzedaży udziałów lub akcji spółki zależnej na rzecz podmiotu niepowiązanego, pod warunkiem złożenia w urzędzie skarbowym specjalnego oświadczenia na co najmniej 5 dni przed dniem zbycia,
– mogą nie zapłacić podatku od 95 proc. przychodów z dywidendy przekazanej przez spółkę zależną. Od początku 2023 r. zwolnienie to będzie przysługiwać w 100 proc., co będzie jeszcze bardziej korzystne.

Jakie warunki
Skorzystanie z tych preferencji obwarowane jest jednak kilkoma warunkami. Przede wszystkim spółka holdingowa musi posiadać bezpośrednio, nieprzerwanie przez co najmniej rok, co najmniej 10 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki zależnej (art. 24m pkt 2 lit. a ustawy o CIT).

W przepisach nie wskazano, od którego momentu liczyć ten roczny termin. Wydawało się więc, że nie ma przeszkód, aby spółki korzystały z tych zwolnień już w 2022 r., jeżeli tylko faktycznie posiadają bezpośrednio, nieprzerwanie przez co najmniej rok, co najmniej 10 proc. udziałów (akcji) w spółce zależnej.

Trzeba odczekać rok…
Okazuje się jednak, że dyrektor KIS jest innego zdania – twierdzi, że warunek rocznego posiadania udziałów lub akcji w spółce zależnej należy liczyć od 1 stycznia 2022 r., bo dopiero wtedy weszły w życie przepisy podatkowe o spółce holdingowej i zwolnieniu dla niej.

Na taką wykładnię wskazują interpretacje indywidualne: z 6 października 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.456.2022.3.IZ), z 27 września 2022 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.174.2022. 2.MK) oraz z 7 września 2022 r. (sygn. 0111-KDIB1-3.4010.445. 2022.1.JKU).

W praktyce oznaczałoby to, że pierwszym rokiem, w którym spółki holdingowe będą mogły skorzystać ze zwolnień, będzie dopiero rok 2023.

Dyrektor KIS przyznaje w interpretacjach, że nie zapisano tego wprost w przepisach przejściowych do Polskiego Ładu, ale – jak twierdzi – taka była intencja ustawodawcy.

Ministerstwo Finansów odniosło się do tego w uzasadnieniu do nowelizacji z 7 października br., gdzie czytamy, że „intencją ustawodawcy było, aby w praktyce pierwszym rokiem, w którym będzie możliwe skorzystanie ze zwolnień w reżimie holdingowym w brzmieniu na moment wejścia w życie przepisów, był 2023 r. Nie jest więc dopuszczalne uwzględnienie (dla celów ustalenia statusu spółki dominującej i zależnej) okresu spełnienia przewidzianych warunków w 2021 r.”.

– To spore rozczarowanie dla podatników, bo trudno zaakceptować wykładnię, zgodnie z którą podmiot posiadający udziały w spółce zależnej przez kilka lat musi teraz odczekać jeszcze pełne 12 miesięcy, aby spełnić definicję spółki holdingowej – mówi Adam Kopczyński, starszy konsultant w NGL Tax.

…a będą dwa lata
Co więcej – jak zauważa ekspert – od 2023 r. podatnicy będą musieli poczekać jeszcze dłużej, bo dwa lata. Tak wynikałoby ze wspomnianej już nowelizacji z 7 października br., jeśli odczytywać ją zgodnie z interpretacjami dyrektora KIS.

Zasadniczo nowelizacja wprowadza wiele korzystnych zmian do przepisów o spółce holdingowej, ale zarazem zaostrza niektóre warunki zwolnień. Spółka holdingowa skorzysta z nich tylko, gdy na dzień poprzedzający uzyskanie przychodów z dywidend albo zbycia udziałów (akcji) warunki określone w ust. 1 pkt 1-4 spełni nieprzerwanie przez co najmniej 2 lata. Tak wynika z nowego art. 24m ust. 2 ustawy o CIT.

Zmiana ta ma dotyczyć przychodów i dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2023 r. (zgodnie z art. 20 ustawy nowelizującej).

Brak przepisu przejściowego
Znów zabrakło przepisu przejściowego, z którego wprost wynikałoby, że dwuletni okres posiadania co najmniej 10 proc. udziałów lub akcji w spółce zależnej należy liczyć od początku 2022 r.

– Podążając tokiem dotychczasowego rozumowania dyrektora KIS, należałoby przyjąć, że zwolnienia dla spółek holdingowych będą dostępne dopiero w 2024 r., gdy miną dwa lata od wejścia w życie art. 24m ustawy o CIT – zauważa Adam Kopczyński.

Podobnego zdania jest Magdalena Zamoyska, zastanawiając się, czy wykładnia dyrektora KIS nie oznacza, że spółki holdingowe nie skorzystają ze zwolnień nawet w 2024 r.

– Skoro zmienione warunki zwolnienia dotyczą przychodów i dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2023 r. (zgodnie z art. 20 ustawy nowelizującej), to powstaje wątpliwość, czy wprowadzanego dwuletniego okresu posiadania udziałów lub akcji również nie należałoby liczyć od tej daty – zastanawia się ekspertka MDDP.

Mogłoby się okazać, że spółki holdingowe, które spełnią warunek dotyczący posiadania co najmniej 10 proc. akcji lub udziałów spółki zależnej, skorzystają ze zwolnień dla przychodów (dochodów):
– uzyskanych w 2022 r. – dopiero w 2023 r.,
– uzyskanych w 2023 r. – dopiero w 2024 r., a niewykluczone, że jeszcze rok później.

Niepotrzebne pułapki
Eksperci nie mają wątpliwości, że winnym tych wątpliwości jest ustawodawca. Nie ma powodu, dla którego w przepisach nie można było doprecyzować momentu, od którego należy liczyć bieg terminu posiadania co najmniej 10 proc. udziałów lub akcji w spółce zależnej.

– Nawiązanie do tego w uzasadnieniu do nowelizacji ustawy czy też w interpretacjach dyrektora KIS nie powinno odbierać podatnikom prawa do przysługujących im zwolnień podatkowych – uważa Adam Kopczyński. ©℗
Kiedy pierwsze zwolnieniaKiedy pierwsze zwolnienia / Dziennik Gazeta Prawna – wydanie cyfrowe

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8567435,podatek-od-dywidendy-zbycie-spolki-zaleznej-spolki-holdingowe.html

 3. Można sprzedać wydzielone działki bez VAT i podatku dochodowego

Monika Pogroszewska | 17 października 2022, 09:00

Podział nieruchomości na kilka mniejszych oraz uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy nie oznaczają jeszcze, że sprzedający prowadzi działalność gospodarczą – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Sąd przyznał podatnikowi rację, co oznacza, że w tej sprawie nie ma VAT od zbycia wydzielonych działek. Wcześniej ten sam sprzedający wygrał przed NSA spór z fiskusem o podatek dochodowy.

Chodziło o podatnika, który w 2011 r. kupił wraz ze znajomą grunty rolne o łącznej powierzchni 4,5 ha. Następnie współwłaściciele wystąpili o wydzielenie 11 działek budowlanych (mających w sumie 1,5 ha) oraz drogi wewnętrznej. Otrzymali też decyzję o warunkach zabudowy dla pięciu budynków. W latach 2012–2016 sprzedali łącznie pięć z wydzielonych działek, co fiskus uznał za działalność gospodarczą.

Stwierdził, że zakup działek, ich przekształcenie i podział na mniejsze świadczyły o tym, że właściciel od początku miał zamiar ich dalszej odsprzedaży. Działał więc jak handlowiec prowadzący działalność gospodarczą, a zbycie działek było dostawą towarów podlegającą VAT. Decyzję tę podtrzymał dyrektor izby administracji skarbowej.

Podatnik przegrał przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Łodzi (sygn. akt I SA/Łd 296/18). Sąd orzekł 16 czerwca 2018 r., że sprzedający podejmował aktywne działania w zakresie obrotu nieruchomościami, angażując środki podobne do tych, jakie wykorzystują handlowcy (m.in. zamieszczanie ogłoszeń w internecie i prasie). Według WSA nie miało znaczenia to, że działki w chwili sprzedaży nie były ogrodzone ani przyłączone do sieci energetycznej, wodociągowej i gazowej.

Z takim podejściem nie zgodził się NSA. Orzekł, że działania podatnika nie wykraczały poza zarząd majątkiem osobistym i nie można przypisać im cech zorganizowanej działalności handlowca.

– Wystąpienie o warunki zabudowy oraz podział na mniejsze działki (w tym częściowo na własne potrzeby) nie jest działalnością, która charakteryzuje wyłącznie podmioty zajmujące się profesjonalnym obrotem nieruchomościami – wyjaśniała sędzia Małgorzata Niezgódka-Medek. Dodała też, że trudno uznać zamieszczanie ogłoszeń w internecie i lokalnej prasie za działalność marketingową.

Sędzia przywołała również wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 15 września 2011 r. (w połączonych sprawach 180/10 i 181/10). Wynikało z niego, że za podatnika VAT należy uznać osoby sprzedające nieruchomości, których aktywność wykracza poza granice zwykłego zarządu majątkiem prywatnym. Chodzi np. o uzbrojenie terenu czy prowadzenie kampanii reklamowej. O opodatkowaniu VAT nie powinny natomiast decydować takie działania, jak podział gruntu w celu uzyskania większej wartości poszczególnych działek powstałych po podziale.

Sędzia Niezgódka-Medek zaznaczyła, że rozstrzygnięcie NSA w zakresie VAT nie może być inne, ponieważ w tej samej sprawie sprzedaży działek przez tego samego podatnika sąd kasacyjny wydał już 24 czerwca 2021 r. wyrok w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych (sygn. akt II FSK 3631/18). Już wtedy sąd orzekł, że działania, których efektem była sprzedaż poszczególnych działek w latach 2012–2016, były związane z zarządem majątkiem osobistym, a nie prowadzone w ramach działalności gospodarczej. ©℗

orzecznictwo

Wyrok NSA z 6 października 2022 r., sygn. akt I FSK 1912/18

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8568904,wydzielone-dzialki-sprzedaz-vat-podatek-dochodowy.html

 4. Fiskus odpuszcza w sprawie transakcji z rajami podatkowymi

Radosław Kowalski | 17 października 2022, 11:00

Co istotne, niedawno uchwalone zmiany w przepisach dotyczących cen transferowych zadziałają nie tylko na przyszłość, lecz także wpłyną na zakres obowiązków dokumentacyjnych za 2021 r.

Do niedawna sen z powiek osób odpowiedzialnych za rozliczenia podatkowe spędzały potencjalne obowiązki w zakresie sporządzania dokumentacji podatkowej dla pośrednich transakcji rajowych. Przy czym sama dokumentacja i powiązany z powinnością jej sporządzenia obowiązek złożenia informacji TPR miał być finałem pewnego procesu weryfikacji zarówno operacji, jak i samego kontrahenta, prowadzonej w celu sprawdzenia, czy w danej sytuacji nie występuje rzeczywisty właściciel należności mający miejsce zamieszkania, swoją siedzibę lub zarząd na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, czyli w raju podatkowym. [ramka]

Na czym polegał problem
W obu ustawach o podatkach dochodowych, oprócz przepisów nakładających obowiązek zachowania warunków rynkowych w transakcjach dokonywanych bezpośrednio z podmiotami z rajów podatkowych i sporządzania dokumentacji podatkowej (gdy wartość takich transakcji przekroczyła w roku próg 100 tys. zł), ustawodawca wprowadził od początku 2021 r. unormowania odnoszące się do pośrednich transakcji z podmiotami z rajów podatkowych. Według tych regulacji, nawet jeżeli bezpośredni kontrahent podatnika, również podmiot niepowiązany, nie ma miejsca zamieszkania czy swojej siedziby bądź zarządu w raju podatkowym, lecz rzeczywistym właścicielem należności jest podmiot z raju, to wtedy nie dość, że konieczne jest zachowanie rynkowych warunków transakcji, to jeszcze należałoby sporządzić dokumentację podatkową, jeżeli w danym roku wartość transakcji przekroczyła 500 tys. zł.

Co prawda, w wydanych objaśnieniach podatkowych minister finansów starał się ograniczyć zakres zastosowania tych regulacji do transakcji zakupowych (uzasadniając to zastosowaniem przez ustawodawcę pojęcia „rzeczywistego właściciela należności” według podatków dochodowych), jednak dla większości zainteresowanych takie „wsparcie” w radzeniu sobie z problemem pośrednich transakcji rajowych (co ważne, również z podmiotami niepowiązanymi) było zdecydowanie niewystarczające.

Źródłem obaw były nie tylko oczekiwania prawodawcy co do szczególnego dokumentowania pośrednich transakcji rajowych, ale przede wszystkim domniemanie prawne zapisane odpowiednio w art. 11o ust. 1b ustawy o CIT i w art. 23za ust. 1b ustawy o PIT. Według niego rzeczywisty właściciel ma miejsce zamieszkania, siedzibę lub zarząd na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, jeżeli druga strona danej transakcji, których podatnik jest uczestnikiem, dokonuje w roku podatkowym lub roku obrotowym rozliczeń z podmiotem mającym siedzibę lub zarząd na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową.

Marnym pocieszeniem okazało się to, że poprzez wspomniane już objaśnienia podatkowe resort finansów przyznał, iż drobne transakcje kontrahenta bezpośredniego z podmiotami rajowymi nie „uruchamiają” domniemania, i że chodzi wyłącznie o te przypadki, gdy wartość takich transakcji również przekracza 500 tys. zł. Podobnie jeżeli chodzi o możliwość wzruszenia domniemania poprzez wykazanie, że nawet jeżeli dany podmiot ma transakcje z kontrahentami rajowymi, to nie powodują one, iż stają się oni rzeczywistymi właścicielami należności z innych transakcji. Wszystko to nie zdejmowało z tysięcy polskich podatników i spółek niebędących podatnikami podatku dochodowego obowiązku prowadzenia weryfikacji swoich bezpośrednich kontrahentów (często takich, z którymi od lat współpracują, a którzy są podmiotami krajowymi), gromadzenia oświadczeń i innych dokumentów.

Dodatkowo same objaśnienia wprowadzały pewien niepotrzebny chaos. Otóż wbrew przepisom nakazującym poszukiwanie rzeczywistego właściciela należności w znaczeniu CIT i PIT, w przykładach zamieszczonych w objaśnieniach MF pojawiło się wskazanie na beneficjenta rzeczywistego wpisanego do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych. Część podatników – moim zdaniem błędnie – odczytała to jako sygnał, że należy badać, kto jest beneficjentem rzeczywistym według przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu – co w praktyce nie powinno mieć bezpośredniego znaczenia wobec normatywnej definicji rzeczywistego właściciela należności.

Wszystko to spowodowało, że ustawodawca podatkowy musiał przyznać, iż utworzone na gruncie przepisów dotyczących cen transferowych rozwiązanie odwołujące się do pośrednich transakcji rajowych, zwłaszcza z zastosowanym domniemaniem, to nie tylko błąd, który można naprawić nowelizacją, ale mechanizm, który niezwłocznie trzeba usunąć z polskiego systemu podatkowego. ©℗

Zniesienie obowiązku
Dla podatników najważniejsze jest to, że prawodawca całkowicie wycofał się z pomysłu identyfikowania, szczególnego traktowania i dokumentowania pośrednich transakcji rajowych. Już w uzasadnieniu rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2544) w odniesieniu do przepisów dotyczących pośrednich transakcji rajowych przyznano, że „Rozwiązania te należy zatem ocenić jako nieproporcjonalne do celu, któremu miały służyć, a także – co istotniejsze – wątpliwe w zakresie możliwości jego osiągniecia”.

W związku z tym zdecydowano się na całkowite uchylenie przepisów przewidujących szczególne rozwiązania dotyczące takich transakcji – czyli usunięcie unormowań identyfikujących transakcje pośrednie z podmiotami rajowymi i obowiązek poszukiwania dla nich rzeczywistych właścicieli, w tym konstytuujących domniemanie występowania rzeczywistego właściciela w raju podatkowym. Innymi słowy, w rezultacie zmian wprowadzonych ustawą z 7 października 2022 r. całkowicie nowe brzmienie uzyskują art. 23za ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1128; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 1967; dalej: ustawa o PIT) oraz art. 11o ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1800; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 1967; dalej: ustawa o CIT). W wyniku zaś ich modyfikacji zmieniają się również art. 23u ustawy o PIT i art. 11i ustawy o CIT, tj. przepisy nakazujące (poprzez odesłanie) konieczność zachowania rynkowości transakcji innych niż kontrolowane – ale tym razem chodzi wyłącznie o transakcje bezpośrednio dokonywane z kontrahentami z rajów podatkowych.

Co wynika z przepisów przejściowych
Usunięcie tych kłopotliwych rozwiązań, przysparzających wiele dodatkowej – jak się okazało nikomu niepotrzebnej – pracy, to nie jest koniec dobrych informacji. Generalnie (z zastrzeżeniem wyjątków) przepisy ustawy z 7 października 2022 r. wchodzą w życie 1 stycznia 2023 r., dlatego mógłby pozostać problem 2021 r. i ewentualnego obowiązku sporządzenia dokumentacji do transakcji za ten rok. Gdyby tak było, oznaczałoby to, że konieczna jest kontynuacja weryfikacji transakcji z 2021 r., a przecież w uzasadnieniu do projektu sam jego autor przyznał, że „(…) brzmienie wprowadzonych w 2020 r. przepisów dotyczących pośrednich transakcji rajowych prowadziłoby do nadmiernego obciążenia polskich podmiotów dokonujących transakcji, obciążenia nieproporcjonalnego w relacji do ewentualnych korzyści wynikających z pozyskania informacji przez Krajową Administrację Skarbową”.

Na szczęście wraz z podpisem prezydenta złożonym pod ustawą z 7 października 2022 r. i jej publikacją (w momencie oddawania tego numeru do druku jeszcze to nie nastąpiło) zakończy się gehenna tysięcy osób zaangażowanych w weryfikację kontrahentów oraz wyjaśnianie statusu swoim świadczeniobiorcom. Staje się tak za sprawą art. 22 ustawy z 7 października 2022 r., zgodnie z którym art. 23za i 23u ustawy o PIT oraz art. 11o i 11i ustawy o CIT – w brzmieniu nadanym tą nowelizacją – mają zastosowanie również do transakcji 2021 r. Ten przepis przejściowy wskazuje bowiem na transakcje kontrolowane i inne niż kontrolowane z podmiotami rajowymi i odnosi się do tych transakcji, które nie zostały zakończone przed 2021 r. (w części przypadającej na okres po 2020 r.) lub zostały rozpoczęte po 31 grudnia 2020 r. (z odpowiednim zastosowaniem dla podatników CIT). Przepis ten należy odczytywać w ten sposób, że uchylony został obowiązek dokumentacyjny w stosunku do pośrednich transakcji rajowych także w stosunku do transakcji z lat 2021 i 2022. Innymi słowy, podatnicy i spółki niebędące podatnikami podatków dochodowych, które mają status strony transakcji, mogą zaniechać weryfikacji kontrahentów, gromadzenia oświadczeń itp. w zakresie, w jakim dotyczyły one pośrednich transakcji rajowych.

Wyższe limity
To nie koniec zmian. Ustawodawca wprowadził dwa różne progi transakcyjne dla bezpośrednich transakcji rajowych, stosowane, gdy transakcje są dokonywane zarówno pomiędzy podmiotami powiązanymi, jak i niezależnymi. Nowy roczny próg dla transakcji finansowych wynosi 2,5 mln zł. Dla pozostałych transakcji limit też jest wyższy niż poprzednio, bo wynosi 500 tys. zł (było 100 tys. zł). Co jednak ważne, te wyższe progi mają zastosowanie już do transakcji z 2021 i 2022 r. To oznacza, że korzystne zmiany dotyczące transakcji rajowych ustawodawca wprowadził wstecznie w całości, a nie tylko w zakresie, w jakim dotyczą one pośrednich transakcji rajowych. Czyli badając, czy konieczne jest sporządzenie dokumentacji podatkowej do transakcji, których stroną bezpośrednią był podmiot mający miejsce zamieszkania, swoją siedzibę lub zarząd na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, czyli w raju podatkowym, polski podatnik (spółka) oddzieli usługi finansowe od innych świadczeń i zastosuje wyższe limity, tj. odpowiednio 2,5 mln zł lub 500 tys. zł.

Tylko w przypadku transakcji z zagranicznym zakładem położonym na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową nowe przepisy będą miały zastosowanie dopiero od 2023 r. (czyli do transakcji rozpoczętych lub kontynuowanych w 2023 r.). ©℗

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8569476,raje-podatkowe-podatki-fiskus-urzad-skarbowy-ceny-transferowe.html

 5. Płatność dla spółki małżonka nie musi być z estońskim CIT

Monika Pogroszewska | dzisiaj, 08:04

Opłaty uiszczane przez spółkę estońską na rzecz podmiotu powiązanego nie są ukrytym zyskiem, jeżeli zostały ustalone na warunkach rynkowych – wyjaśnił dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Chodziło o czynsz za najem nieruchomości.

Spytał o to przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, który zamierza przekształcić ją w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Ta następnie wybrałaby opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek, potocznie zwany estońskim CIT.

Problem wynikł z tego, że przedsiębiorca jest zarazem wspólnikiem spółki cywilnej, w której drugim wspólnikiem jest jego żona. Dotychczas, prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą, przedsiębiorca wynajmował od tej spółki m.in. pomieszczenia magazynowe i biurowe.

Po przekształceniu najem przejęłaby spółka z o.o., bo sama nie będzie posiadała nieruchomości (tak jak nie posiada ich sam przedsiębiorca). Spółka z o.o. będzie płacić spółce osobowej czynsz za wynajem oraz opłaty za media – na podstawie zużycia i faktur od dostawców.

Przedsiębiorca poinformował, że samo przekształcenie nie spowoduje zmian w sposobie wykorzystania nieruchomości, a czynsz najmu będzie skalkulowany na warunkach rynkowych, czyli na takich samych, jakie ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane. Mimo to wolał się upewnić, że czynsz ten nie będzie dochodem z ukrytych zysków, od którego spółka z o.o. musiałaby płacić estoński CIT.

Dyrektor KIS to potwierdził. Przypomniał, że ukrytym zyskiem w rozumieniu przepisów o ryczałcie od dochodów spółek jest m.in. nadwyżka wartości rynkowej transakcji, określona zgodnie z art. 11c ustawy o CIT (czyli zgodnie z przepisami o cenach transferowych), ponad ustaloną cenę tej transakcji. Tak wynika z art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT. To oznacza, że należy sprawdzić, czy transakcja między podmiotami powiązanymi spełnia warunki rynkowe – podkreślił organ. Przypomniał, że zgodnie z art. 11c podmioty powiązane są obowiązane ustalać ceny transferowe na warunkach, które ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane.

Jeżeli zatem czynsz za najem płacony przez spółkę przekształconą na rzecz spółki osobowej powiązanej z udziałowcem będzie ustalony na zasadach rynkowych (tj. jego wysokość nie będzie przekraczać wartości transakcyjnych zawieranych w podobnych umowach pomiędzy podmiotami niepowiązanymi), to nie będzie on ukrytym zyskiem – potwierdził dyrektor KIS.

Zaznaczył, że analiza nie powinna się ograniczać do kwoty czynszu. Należy zbadać również to, czy w ogóle doszłoby do zawarcia danej transakcji między podmiotami niepowiązanymi. Jeśli jednak najem nieruchomości będzie niezbędny do prowadzenia podstawowej działalności spółki z o.o., a samo przekształcenie nie spowoduje zmian w sposobie wykorzystania nieruchomości ani w tytule uprawniającym do użytkowania, to opłacanie czynszu najmu na rzecz podmiotu powiązanego nie musi generować dochodów z ukrytych zysków, gdy tylko zostaną zachowane warunki rynkowe – podsumował organ. ©℗

Interpretacje indywidualne dyrektora KIS z 12 października 2022 r., sygn. 0111-KDIB1 -2.4010.460.2022.2.AW i 0111-KDIB1-2.4010.495.2022.2.DP

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/8570724,estonski-cit-platnosc-dla-spolki-malzonka.html

 

Rzeczpospolita

 1. Płacić czy nie? Brak odpowiedzi TSUE

13 października 2022 | Prawo co dnia | Marek Domagalski

Na orzeczenie unijnego Trybunału Sprawiedliwości, czy frankowicze winni są bankom wynagrodzenie za korzystanie z kredytu, a banki klientom za spłacone raty w razie unieważnionej umowy, trzeba zaczekać do 2023 r.

Po czterech godzinach rozprawy w sprawie pytania prawnego dotyczącego tej najbardziej teraz kluczowej dla procesów frankowych kwestii Trybunał Sprawiedliwości UE zarządził sporządzenie przez rzecznika generalnego opinii do 16 lutego 2023 r. A to oznacza, że wyroku należy się spodziewać kilka miesięcy później.

Sąd Rejonowy, w osobie sędziego Michała Maja, nie czekając na uchwałę Izby Cywilnej SN, zapytał TSUE, czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy o ochronie konsumentów 93/13/EWG można interpretować w ten sposób, że nie dopuszczają one wykładni przepisów krajowych, która pozwalałaby stronom umowy kredytu uznanej za nieważną od początku z powodu abuzywnych klauzul, domagać się zwrotu pieniędzy ponad zapłacone w wykonaniu tej umowy. A więc za to, że bank czy kredytobiorca (choć tu chodzi głównie o banki) został czasowo pozbawiony możliwości korzystania ze swych pieniędzy i utracił możliwość ich inwestowania, a otrzymujący je odniósł korzyść, bo mógł z nich czasowo korzystać.

Sąd pytający uważa, że zasady UE stoją na przeszkodzie domaganiu się takich dodatkowych świadczeń i rozliczeń. Takie samo stanowisko wyraża mec. Radosław Górski, reprezentujący frankowicza w tej sprawie, tj. Arkadiusza Szcześniaka, prezesa Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

W czwartek uczestnicy sprawy przedstawił swoje racje. Podobne stanowisko jak sąd pytający prezentują Komisja Europejska i polski rząd, rzecznik finansowy i RPO. Z kolei strona bankowa i Jacek Jastrzębski, szef Komisji Nadzoru Finansowego, wskazywali, że przy rozliczeniu uznanej za nieważną umowy kredytu należy brać pod uwagę korzyści, jakie odniósł z niej kredytobiorca. Na to jeden z sędziów Trybunału zareagował:

– Czy należy przez to rozumieć, że polski rynek finansowy oparty jest na nieuczciwości i czy nie należy tego naprawić? – I dodał, że straty banków to zagadnienie polityczne, a TSUE interesują kwestie prawne.

– To istotne spostrzeżenie. Straty, jakie mogą ponieść banki, są konsekwencją nieuczciwego traktowania konsumentów i nie ma powodu, by im to oni rekompensowali – ocenia adwokat Marcin Szymański.

A mec. Mariusz Korpalski dodaje, że jeżeli TSUE w miarę szybko wyda wyrok z korzyścią dla konsumentów, banki stracą interes w wytaczaniu spraw o wynagrodzenie frankowiczom, a takich pozwów kierują teraz tysiące. Pozostaną im pozwy o zwrot samego kapitału, o ile roszczenie się nie przedawni.

Sygnatura akt: C-520/21

https://archiwum.rp.pl/artykul/1482320-Placic-czy-nie-Brak-odpowiedzi-TSUE.html#.Y0_JIOxBxhF

 2. Zamiana wykonawcy kłopotliwa dla inwestora

17 października 2022 | Podatki i księgowość | Władysław Varga Mateusz Kolarzyk

Pomimo literalnego brzmienia ustawy o VAT oraz wyroków TSUE, organy podatkowe i niektóre sądy administracyjne wciąż odmawiają podatnikom prawa do odliczenia podatku wynikającego z faktur wystawianych przez wykonawców zastępczych.

W realiach gospodarczych często dochodzi do sytuacji, w których zatrudnieni wykonawcy nie wypełniają wszystkich swoich zobowiązań lub robią to nieprawidłowo. Dla przedsiębiorców realizujących inwestycje oznacza to konieczność pozyskania towarów lub usług od wykonawców zastępczych. Koszty takiego wykonawstwa są następnie na podstawie postanowień umownych (albo w razie ich braku, przepisów kodeksu cywilnego) przenoszone na niesolidnego wykonawcę. Do znacznych uciążliwości związanych z opóźnieniami prac i rosnącymi kosztami inwestycji często dochodzą także niekorzystne skutki podatkowe. Organy podatkowe i sądy administracyjne w wielu przypadkach odmawiają bowiem podatnikom prawa do odliczenia VAT wynikającego z faktur wystawionych przez wykonawców zastępczych.

Podstawą do odliczenia VAT jest art. 86 ust. 1 ustawy o VAT. Zgodnie z tym przepisem, w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. Oznacza to, że obowiązkowi wpłaty do urzędu skarbowego podlega wyłącznie nadwyżka podatku należnego nad podatkiem naliczonym. Podatek należny oblicza się od dokonanych przez przedsiębiorcę sprzedaży, natomiast podatek naliczony od transakcji zakupowych.

Z art. 86 ust. 1 ustawy o VAT wynika, że aby przedsiębiorca miał prawo do odliczenia VAT, nabywane towary i usługi muszą być przez niego wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych. Przesłanka ta jest często kością niezgody między przedsiębiorcami chcącymi odliczyć VAT a organami podatkowymi.

Złudne prawo do odliczenia
Takie spory powstają m.in. gdy przedsiębiorcy korzystający z usług wykonawców zastępczych chcą odliczyć VAT wynikający z wystawionych przez nich faktur. W ramach niemal jednolitej linii interpretacyjnej (której wyrazem jest m.in. interpretacja indywidualna z 2 września 2022 r. 0114-KDIP4-1.4012.304.2022.4.APR), dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odmawia podatnikom prawa do odliczenia VAT. Organ przywołuje przepisy kodeksu cywilnego regulujące zasady naprawiania szkód, które wskazują, że koszty wykonawstwa zastępczego mają charakter odszkodowawczy. Z tego wyciągany jest wniosek, że poniesione opłaty są bezpośrednio związane z czynnościami niepodlegającymi VAT (z dochodzonym lub uzyskanym odszkodowaniem), a podatnikowi nie przysługuje prawo do odliczenia podatku.

Podobnie do sprawy podchodzą niektóre składy orzekające sądów administracyjnych. W orzecznictwie sprawa jednak jest bardziej zniuansowana. W starszych wyrokach można odnaleźć jednoznacznie negatywne rozstrzygnięcia, w których sądy wskazują – w ślad za organami skarbowymi – że poniesione koszty nie są związane z prowadzoną działalnością gospodarczą. Inne orzeczenia natomiast (jak wyrok NSA z 6 lipca 2017 r., I FSK 2173/15) potwierdzały co do zasady związek nabywanych towarów i usług z działalnością gospodarczą, ale uzależniały konkluzję od tego, czy odszkodowanie uzyskiwane od niesolidnego wykonawcy kalkulowane było w kwocie brutto, czy netto. Sądy odmawiały prawa do odliczenia VAT podatnikom, którzy dokonali kalkulacji odszkodowania brutto, argumentując, że ci przedsiębiorcy odzyskali (albo powinni odzyskać) poniesione koszty VAT właśnie w formie tego odszkodowania.

Chybiona argumentacja skarbówki…
Na podstawie obowiązujących przepisów ustawy o VAT należy jednak uznać, że podatnicy powinni mieć możliwość odliczenia podatku z tytułu faktur wystawionych przez wykonawcę zastępczego. Nieprzekonujący jest przede wszystkim argument dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, zgodnie z którym, usługa nabyta od wykonawcy zastępczego nie jest związana z działalnością opodatkowaną przedsiębiorcy.

Jeżeli bowiem podatnik angażuje wykonawcę generalnego, aby wykonał prace w zakładzie, który będzie wykorzystywany do prowadzenia działalności gospodarczej, a następnie wykonawcę zastępczego, aby dokonał w tym zakładzie stosownych napraw i udoskonaleń, to brak jest podstaw do różnicowania tych sytuacji. Wykonawca zastępczy wykonuje swoje usługi niejako „w miejsce” świadczenia, które miał zrealizować wykonawca generalny. W takiej sytuacji nie zmieni się cel, który chce osiągnąć podatnik zawierając umowy z wykonawcami, ponieważ od początku było nim uzyskanie zakładu, w którym możliwe będzie prowadzenie działalności opodatkowanej.

Wykonawca zastępczy nie byłby angażowany, gdyby wykonawca generalny wykonał prawidłowo i w całości zobowiązania wynikające z umowy zawartej z przedsiębiorcą. Pozyskanie jego usług jest jednak konieczne, gdy generalny wykonawca pozostawił zakład w stanie, który uniemożliwia skuteczne prowadzenie działalności opodatkowanej. Celem samym w sobie dla przedsiębiorcy nie jest więc (jak to argumentuje dyrektor KIS) uzyskanie świadczenia odszkodowawczego od niesolidnego wykonawcy, ale pozyskanie towarów i usług, które umożliwią prowadzenie działalności gospodarczej. Argumentacja stosowana przez dyrektora KIS w większości interpretacji jest zupełnie nietrafiona. Nie zmienia tego w żaden sposób powiązanie kalkulacyjne pomiędzy wydatkami na usługi wykonawców zastępczych a dochodzonym odszkodowaniem, tzn. wyliczanie odszkodowania na podstawie poniesionych kosztów. Nie kreuje to bowiem celowościowego związku przyczynowo-skutkowego (wydatki nie są ponoszone w celu uzyskania odszkodowania), ale – niemający znaczenia dla VAT – kwotowy związek rekompensacyjny o charakterze następczym (odszkodowanie jest wtórnie wyliczane według kosztów, które wcześniej zostały poniesione w celu prowadzenia opodatkowanej działalności gospodarczej).

…i jej konsekwencje
Błędna interpretacja organu podatkowego stwarza dla przedsiębiorców ryzyko dodatkowych obciążeń finansowych. Aby przerzucić koszty prac wykonawców zastępczych, podatnicy wystawiają na niesolidnych wykonawców noty księgowe. Dokumenty te – w przeciwieństwie do faktur – nie obejmują VAT. Jeżeli więc podatnik wystawi na rzecz wykonawcy generalnego noty księgowe, a następnie zostanie pozbawiony prawa do odliczenia VAT z faktur otrzymanych przez wykonawcę zastępczego, to w praktyce jest zmuszony ponieść ciężar VAT. Przedsiębiorca nie ma możliwości zrekompensowania kosztów podatku, ponieważ kwota otrzymana od wykonawcy generalnego zwykle nie obejmuje VAT (por. w tym zakresie wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 20 października 2015 r., V ACa 169/15). Nie może więc w takiej sytuacji obniżyć kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. Oznacza to, że zostaje on de facto dodatkowo obciążony podatkowo wyłącznie dlatego, że musiał skorzystać z usług innego podmiotu, ponieważ pierwotny wykonawca nie dopełnił prawidłowo swoich zobowiązań.

Co z zasadą neutralności
W tym miejscu należy odnieść się do koncepcji będącej podstawą i myślą przewodnią konstrukcji VAT, czyli zasady neutralności. Ponieważ VAT jest podatkiem pośrednim, podatnik nie powinien ponosić jego faktycznego ciężaru finansowego. Konstrukcja tego podatku ma zapewnić jego neutralność dla przedsiębiorców, umożliwiając przeniesienie ciężaru na konsumentów. Wyrazem tego założenia jest właśnie art. 86 ust. 1 ustawy o VAT, oparty na przepisach unijnych. Wielokrotnie w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej podkreślano, że prawo do odliczenia podatku naliczonego nie jest formą ulgi czy przywileju, ale fundamentem systemu VAT i jego elementem konstrukcyjnym.

Dyskusyjna jest także wykładnia sądów administracyjnych uzależniająca przyznanie prawa do odliczenia podatku od tego, czy obciążenie generalnego wykonawcy kalkulowane jest w formie netto czy brutto. Jest to bowiem przesłanka niewskazana w przepisach prawa podatkowego, a w szczególności w ustawie o VAT, która wyczerpująco te przesłanki wymienia. Rozstrzygnięcie odmawiające podatnikowi prawa do odliczenia VAT w przypadku odszkodowania wyliczonego brutto nie jest dla niego tak dotkliwe finansowo jak w sytuacji, gdy nie otrzymał on wartości podatku od niesolidnego wykonawcy (tzn. tutaj nie łamie zasady neutralności – zakładając, że faktycznie takie odszkodowanie brutto uda się uzyskać, co z uwagi na podejście sądów cywilnych może okazać się mało realne), jednak wciąż nie znajduje podstawy w przepisach prawa podatkowego. Wydatki ponoszone na usługi wykonawców zastępczych są bowiem związane z dążeniem do doprowadzenia inwestycji do końca i tym samym prowadzeniem działalności opodatkowanej VAT dzięki realizacji tej inwestycji, a nie z chęcią uzyskania odszkodowania.

Mateusz Kolarzyk jest konsultantem w Taxpoint

Podstawa prawna:

∑ art. 86 ust. 1 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 931 ze zm.)

Zdaniem autora
Władysław Varga

doradca podatkowy, partner w Taxpoint

Fiskus nakłada na przedsiębiorców dodatkowe obciążenia

W obowiązującym stanie prawnym podatnicy powinni mieć możliwość odliczenia VAT wynikającego z faktur wystawionych przez wykonawców zastępczych. Prawo do odliczenia podważają jednak organy podatkowe i niektóre składy orzekające sądów administracyjnych. Argumentacja stosowana w ramach interpretacji indywidualnych i wyroków nie jest jednak przekonująca. Dyrektor KIS nadmiernie ogranicza zakres odliczenia, natomiast sądy niekiedy stosują przesłanki, które nie mają swojego źródła w przepisach. Zakaz odliczenia VAT pomimo braku jednoznacznych regulacji wyłączających odliczenie jest nie tylko contra legem, ale oznacza też dla przedsiębiorców konieczność poniesienia dodatkowych, nieuzasadnionych opłat, co jest szczególnie dotkliwe w świetle rosnących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i nadchodzącej recesji.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1482409-Zamiana-wykonawcy-klopotliwa-dla%C2%A0inwestora.html#.Y0_JYuxBxhF

 3. Fiskus zaręcza: w grupie będzie prościej i taniej

18 października 2022 | Prawo co dnia | Przemysław Wojtasik

Powiązani przedsiębiorcy wspólnie rozliczą VAT, transakcje między nimi nie będą opodatkowane, nie trzeba ich dokumentować fakturami.

Uproszczenia, redukcja obowiązków administracyjnych, lepsza płynność finansowa – tak skarbówka reklamuje grupy VAT. Minister finansów wydał właśnie objaśnienia w sprawie zasad ich funkcjonowania. Dokument chroni tych, którzy się do niego zastosują.

Przypomnijmy, że grupa VAT to powiązane ze sobą firmy rozliczające się jak jeden podatnik. Transakcje między nimi nie są opodatkowane. Nie muszą być dokumentowane fakturami, nie wykazuje się ich w deklaracjach składanych przez grupę, w wewnętrznych rozliczeniach nie trzeba stosować split payment (mechanizmu podzielonej płatności). VAT pojawia się dopiero przy sprzedaży na zewnątrz. Ponieważ grupa jest jednym podatnikiem, członkowie nie składają osobnych Jednolitych Plików Kontrolnych, fiskusowi wystarczy jeden zbiorczy. Nie trzeba weryfikować kontrahenta na białej liście (wykaz podatników VAT).

Trzy lata bez zmian
Nowy system będzie obowiązywał od 1 stycznia 2023 r. Jest dobrowolny, firmy same ocenią, czy chcą go stosować. Aby w niego wejść, muszą być powiązane finansowo, ekonomicznie oraz organizacyjnie. I to przez cały okres funkcjonowania grupy (przynajmniej trzy lata). Skarbówka zaleca przeprowadzenie przed założeniem nowej struktury testu powiązań, który musi być zdany przez każdego chętnego. W objaśnieniach czytamy, że do grupy nie wejdą zagraniczne oddziały działających w Polsce firm. Minister finansów podkreśla też, że w trakcie swojego funkcjonowania grupa nie może być rozszerzona na inne podmioty. Nie wolno też jej pomniejszać.

Grupę trzeba zarejestrować jako podatnika VAT, ale jeszcze wcześniej zawrzeć umowę o jej utworzeniu. Wskazany jest tam przedstawiciel, który będzie reprezentował całą strukturę. Składa on w urzędzie skarbowym zgłoszenie rejestracyjne wraz z umową. W objaśnieniach podkreślono, że warto przekazać od razu opis powiązań między członkami.

Po rejestracji grupy firmy, które weszły w jej skład, zostają wykreślone z wykazu podatników VAT. Na potrzeby innych podatków mogą korzystać ze swoich indywidualnych NIP, grupa musi natomiast wystąpić o własny do VAT-owskich rozliczeń.

W objaśnieniach wyraźnie podkreślono, że utworzenie grupy nie stanowi schematu podatkowego, który trzeba raportować fiskusowi. Zapewniono też, że zachowane zostają uprawnienia jej członków, np. do ulgi na złe długi. Minister finansów informuje także, że grupie VAT będzie przysługiwać ochrona związana z zastosowaniem się do interpretacji indywidualnej wydanej przed jej powstaniem i w zakresie jej działalności, na wniosek podmiotu, który planował ją utworzyć. Fiskus nie wyjaśnił jednak, czy swoją ochronną moc zachowają interpretacje wydane wcześniej dla poszczególnych członków.

Skarbówka zapewnia, że nowe rozwiązanie jest korzystne dla podmiotów, które świadczą usługi zwolnione z VAT (np. banki czy ubezpieczyciele) i nie mają prawa do odliczenia. Robiąc zakupy w grupie, nie poniosą bowiem kosztu VAT.

Nie musimy czekać na zwrot
Fiskus obiecuje też, że nowy system poprawi cash flow przedsiębiorstw. Przykładowo, jeśli firma ma regularnie nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym, to normalnie musi za każdym razem czekać do 60 dni na jej zwrot. W grupie ta nadwyżka będzie na bieżąco uwzględniana w jej rozliczeniach. Działając w grupie, jej członkowie efektywniej wykorzystują VAT naliczony i nie muszą czekać na zwrot – podkreśla fiskus.

Co dają oficjalne objaśnienia ministra finansów? Podatnik, który się do nich zastosuje, nie musi w razie sporu z urzędem przejmować się odsetkami za zwłokę i odpowiedzialnością karnoskarbową. Jeśli przeprowadził transakcję po wydaniu objaśnień i rozliczy ją zgodnie z ich treścią, nie zapłaci podatku, nawet jeśli na ewentualnej kontroli urzędnicy będą mieli inne zdanie. Tak wynika z ordynacji podatkowej.

W sprawie VAT-owskich grup są już też wydawane indywidualne interpretacje, np. potwierdzająca, że gmina będzie mogła rozliczać podatek razem z miejskimi spółkami (opisywaliśmy ją w „Rzeczpospolitej” z 7 września).

Piotr Stryjewski

adwokat i doradca podatkowy w Kancelarii Paczuski Taudul

Minister finansów zapewnia, że działające w grupie VAT firmy mogą zyskać finansowo. To prawda. Załóżmy, że zwolniony z VAT bank kupuje opodatkowaną usługę doradczą. Normalnie nie odliczy VAT, jeśli jednak obie strony transakcji będą w grupie, usługa jest nieopodatkowana. Czyli zamiast 123 zł zapłaci tylko 100. Przed podjęciem decyzji o założeniu grupy trzeba się jednak zastanowić, czy tych korzyści nie przeważą zagrożenia. Przede wszystkim chodzi o to, że jej członek odpowiada solidarnie za jej podatek. Jeśli więc firma A popełni błąd w rozliczeniu VAT, fiskus może go ściągnąć z majątku firmy B. Problemy mogą mieć przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność mieszaną (opodatkowaną i zwolnioną). Czeka ich bowiem wielopiętrowa kalkulacja współczynnika VAT. To może spowodować dodatkowe koszty obsługi księgowej. Niepokojący jest też obowiązek zakonserwowania struktury grupy na trzy lata. Przez ten czas w biznesie przecież wiele się zmienia.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1482610-Fiskus-zarecza:-w-grupie-bedzie-prosciej-i-taniej.html#.Y0_JrexBxhF

 4. Wnioskiem o interpretację konstytucyjności się nie podważy

18 października 2022 | Prawo co dnia | Aleksandra Tarka

Podatnicy będą mogli zaliczać do kosztów odpisy amortyzacyjne od budynków i lokali mieszkalnych nabytych lub wytworzonych przed 1 stycznia 2022 r., ale tylko do końca tego roku.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi oddalił skargę podatnika, który kwestionował zmiany w amortyzacji nieruchomości mieszkalnych wprowadzone w tzw. Polskim Ładzie.

Konkretnie chodziło o rewolucyjny, budzący wiele kontrowersji zakaz amortyzacji od budynków i lokali mieszkalnych. Podatnik we wniosku o interpretację z maja 2022 r. wskazał, że prowadzi jednoosobową działalność m.in. w postaci wynajmu i zarządzania nieruchomościami własnymi lub dzierżawionymi. Wynajmuje też mieszkania. Przedsiębiorca podkreślił, że wszystkie zostały nabyte, wynajęte i wprowadzone do ewidencji środków trwałych przed 1 stycznia 2022 r. Są amortyzowane zgodnie z przyjętą metodą amortyzacji i według właściwych stawek.

Mężczyzna uważał, że także w 2023 r. i latach następnych będzie miał prawo do wrzucania w koszty odpisów amortyzacyjnych od mieszkań nabytych, wynajętych i wprowadzonych do ewidencji przed 1 stycznia 2022 r. A to dlatego, że przepisy pozbawiające podatników prawa do amortyzacji nieruchomości, które już jej podlegają, są niezgodne z konstytucyjną zasadą ochrony praw nabytych i interesów w toku. Podatnik przekonywał, że ustawodawca nie powinien w trakcie odpisów zmieniać zasad, wykluczając z obiektów, które im podlegają, te składniki, których amortyzację rozpoczęto, ale przed zmianami nie zakończono. Zwłaszcza że fiskus przy innych zamianach przepisów w interpretacjach uzasadniał brak możliwości stosowania nowych rozwiązań dotyczących amortyzacji z uwagi na konstytucyjną zasadę ochrony praw nabytych.

Fiskus tego nie potwierdził. Zgodził się, że na mocy przepisu przejściowego – co do zasady – podatnik będzie mógł dokonywać i rozliczać odpisy amortyzacyjne na zasadach obowiązujących na dzień 31 grudnia 2021 r., ale tylko do końca 2022 r. Co do zarzutu niekonstytucyjności fiskus zauważył, że postępowanie w sprawie interpretacji indywidualnych ma charakter szczególny i ogranicza się do udzielenia informacji o zakresie i sposobie zastosowania prawa w okolicznościach przedstawionych we wniosku. Kontrola zgodności pod kątem konstytucyjności należy zaś do kompetencji Trybunału Konstytucyjnego.

Podatnik zaskarżył interpretację, ale WSA potwierdził, że na podstawie przepisu przejściowego podatnicy jeszcze tylko przez rok, tj. w 2022 r., będą mogli stosować amortyzację na zasadach obowiązujących do końca 2021 r. do budynków i lokali mieszkalnych nabytych lub wytworzonych.

Sądowi nie umknęło także, że wniosek skarżącego zmierza do uzyskania indywidualnej interpretacji stwierdzającej niezgodność przepisu prawa materialnego, tj. art. 71 ust. 2 ustawy nowelizującej z art. 2 konstytucji. A w jego ocenie zamiar uzyskania od fiskusa urzędowego aktu stwierdzającego niezgodność krajowego prawa podatkowego z aktami wyższego rzędu nie może zostać spełniony w indywidualnej interpretacji. Nie ma on bowiem kompetencji do badania ich zgodności z konstytucją. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Łd 482/22

https://archiwum.rp.pl/artykul/1482604-Wnioskiem-o-interpretacje-konstytucyjnosci-sie-nie-podwazy.html#.Y0_KBuxBxhF

 5. Zwolnienie od opodatkowania podatkiem u źródła odsetek i należności licencyjnych w spółkach osobowych

19 października 2022 | Rachunkowość | Tomasz Kośmider

W obecnym stanie prawnym spółki komandytowe i spółki komandytowo-akcyjne są podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych. W niektórych przypadkach podatnikiem mogą stać się również spółki jawne.

W momencie wypłaty należności podlegającej opodatkowaniu podatkiem u źródła spółka wypłacająca należność zobowiązana jest wypełnić obowiązki płatnika. Kwota pobranego podatku u źródła może się różnić, w zależności od rodzaju wypłacanej należności, postanowień wynikających z właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania lub powiązań kapitałowych, które mogą umożliwiać zastosowanie zwolnienia od opodatkowania.

Warunki zastosowania zwolnienia
Opodatkowaniu podatkiem u źródła podlegają płatności dokonywane na rzecz zagranicznych rezydentów podatkowych. Na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT opodatkowaniu podlegają odsetki oraz wynagrodzenie za:

∑ prawa autorskie lub prawa pokrewne,

∑ prawa do projektów wynalazczych, znaki towarowe i zory zdobnicze, w tym również ze sprzedaży tych praw, a także wynagrodzenia za udostępnienie tajemnicy receptury lub procesu produkcyjnego,

∑ użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego, w tym także środka transportu, urządzenia handlowego lub naukowego oraz za informacje związane ze zdobytym doświadczeniem w dziedzinie przemysłowej, handlowej lub naukowej (know-how).

Stawka podatku dla wymienionych należności przewidziana w ustawie o CIT wynosi 20 proc.

Pamiętać jednak należy, że przepis ten należy stosować z uwzględnieniem umów w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu oraz zwolnienia podatkowego, które przyjęte zostały w ramach transpozycji do prawa krajowego dyrektywy Rady 2003/49/WE z 3 czerwca 2003 r. w sprawie wspólnego systemu opodatkowania stosowanego do odsetek oraz należności licencyjnych między powiązanymi spółkami różnych państw członkowskich (dalej: dyrektywa 2003/49/WE).

Zwolnienie od opodatkowania podatkiem u źródła należności wymienionych w art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT wymaga łącznego spełnienia wszystkich następujących warunków:

1) wypłacającym należność jest spółka będąca podatkiem podatku CIT mająca siedzibę lub zarząd na terytorium Polski lub w niektórych przypadkach zakład podatkowy zagranicznej spółki położony na terytoriom Polski;

2) uzyskującym należność jest spółka podlegająca w innym niż Polska państwie członkowskim Unii Europejskiej lub państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego opodatkowaniu podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów bez względu na miejsce ich osiągania;

3) spółka wypłacająca należność posiada bezpośrednio nie mniej niż 25 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki otrzymującej należność lub spółka otrzymująca należność posiada bezpośrednio nie mniej niż 25 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej należność.

Warunek ten uważa się również za spełniony jeśli spółka wypłacająca należność i spółka otrzymująca należność mają wspólnego udziałowca. Udziałowiec ten musi być spółką, która:

a) podlega opodatkowaniu na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa należącego do Europejskiego Obszaru Gospodarczego podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów bez względu na miejsce ich osiągania;

b) posiada bezpośrednio nie mniej niż 25 proc. udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej należność i spółki otrzymująca należność.

Zgodnie z definicją ustawową poprzez udział (akcje) należy rozumieć również ogół praw i obowiązków wspólnika w spółce, o której mowa w art. 1 ust. 3 ustawy o CIT, tj. spółce komandytowej, spółce komandytowo – akcyjnej i spółce jawnej;

4) podmiot otrzymujący należność jest jego rzeczywistym właścicielem;

5) posiadanie udziałów (akcji) o którym mowa w pkt 3 wynika z tytułu własności;

6) okres posiadania udziałów trwa nieprzerwanie przez okres dwóch lat, jednakże możliwe jest warunkowe zastosowanie zwolnienia.

Mając to na uwadze, wskazać należy że podstawowym warunkiem zastosowania zwolnienia jest fakt, by wypłacającym należność była spółka. W art. 4a pkt 21 ustawy o CIT znajduje się definicja legalna pojęcia spółki.

Zgodnie z tym przepisem za spółkę uważa się również spółki, o których mowa w art. 1 ust. 3 pkt 1 i 1a ustawy o CIT, które mają siedzibę lub zarząd na terytorium Polski – tymi spółkami są spółki komandytowe, komandytowo – akcyjne i jawne.

Analizując jednak przedmiotowe zwolnienie nie można zapominać o art. 21 ust. 9 ustawy o CIT, zgodnie z którym zwolnienia (o których mowa w art. 21 ust. 3 ustawy o CIT) nie stosuje się jeżeli wypłacającym należność jest spółka, o której mowa w art. 1 ust. 3 pkt 1, tj. spółka komandytowa i spółka komandytowo – akcyjna, mająca siedzibę lub zarząd na terytorium Polski.

Oznacza to że pomimo spełnienia formalnych warunków do zastosowania zwolnienia z opodatkowania odsetek i należności licencyjnych spółka komandytowa nie może zastosować omawianego zwolnienia z uwagi na brzmienie przepisu szczególnego, którym jest art. 21 ust. 9 ustawy o CIT.

Kiedy zwolnienia nie ma
Powodem braku możliwości zastosowania zwolnienia w przypadku spółek komandytowych i spółek komandytowo – akcyjnych jest brak zgłoszenia tych form prawnych w załączniku do dyrektywy 2003/49/WE.

Wskazać jednocześnie należy, że art. 21 ust. 9 ustawy o CIT zawiera istotny błąd legislacyjny. Przepis ten odwołuje się jedynie do spółek komandytowych i spółek komandytowo – akcyjnych, które wymienione zostały w art. 1 ust. 3 pkt 1 ustawy o CIT, a jednocześnie pomija spółki jawne, które zostały wymienione w art. 1 ust. 3 pkt 1a ustawy o CIT.

W załączniku do dyrektywy 2003/49/WE na próżno szukać spółki jawnej. Oznacza to, że w zamyśle dyrektywy 2003/49/WE wypłata należności, o których mowa w art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT, przez płatnika będącego spółką jawną podlegającą opodatkowaniu CIT, nie powinna korzystać ze zwolnienia od opodatkowania. Jednakże, obecne brzmienie ustawy o CIT – pod warunkiem spełnienia pozostałych przesłanek – zezwala na zastosowanie omawianego zwolnienia.

Tomasz Kośmider

Doradca podatkowy, Konsultant podatkowy A1 w Rödl & Partner

Osoby odpowiedzialne za prowadzenie rozliczeń podatku u źródła w spółkach komandytowych i komandytowo – akcyjnych, które należą do międzynarodowych grup kapitałowych muszą mieć świadomość, że przepisy nie zezwalają na zastosowanie zwolnienia od opodatkowania podatkiem u źródła odsetek i należności licencyjnych, które są wypłacane przez spółki komandytowe i spółki komandytowo – akcyjne zagranicznym podmiotom powiązanym. Wadliwe zastosowanie zwolnienia skutkuje powstaniem zaległości podatkowej, naliczaniem odsetek oraz ryzykiem nałożenia dodatkowego, sankcyjnego zobowiązania podatkowego. Podatnicy są uprawnieni jedynie do korzystania z preferencyjnych zasad opodatkowania, które wynikają z właściwym umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę ustawodawcy na wadliwą treść art. 21 ust. 9 ustawy o CIT, która nie obejmuje spółek jawnych będących podatnikami CIT. Obecne brzmienie przepisów zezwala zatem na zastosowanie zwolnienia od opodatkowania odsetek i należności licencyjnych wypłacanych przez spółki jawne zagranicznym podmiotom powiązanym (pod warunkiem spełnienia pozostałych wymogów) pomimo sprzeczności tego rozwiązania z dyrektywą 2003/49/WE. Przypomnieć należy, że tylko podatnicy są uprawnieni do powoływania się na przepisy prawa unijnego w przypadku stwierdzenia ich sprzeczności z prawem krajowym. W konsekwencji, dopóki treść art. 21 ust. 9 ustawy o CIT pozostanie niezmieniona to zastosowanie zwolnienia w przypadku spółek jawnych jest możliwe.

https://archiwum.rp.pl/artykul/1482581-Zwolnienie-od-opodatkowania-podatkiem-u-zrodla-odsetek-i-naleznosci-licencyjnych-w-spolkach-osobowych.html#.Y0_KNexBxhF