Budownictwo i PZP | Prasówka | 09.04.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Połączenie S3 z czeską D11 w tym roku

Autor: Redakcja | Data publikacji: 08-04-2026

W tym roku ma być gotowy 3-kilometrowy odcinek łączący drogę ekspresową S3 z czeską D11 – przekazał minister infrastruktury Dariusz Klimczak po spotkaniu z ministrem transportu Republiki Czeskiej Ivanem Bednárikiem.

Rozmowy szefów resortów odpowiedzialnych za transport w dwóch sąsiadujących krajach koncentrowały się na pogłębieniu współpracy w zakresie synchronizacji inwestycji infrastrukturalnych.

Wśród inwestycji o kluczowym znaczeniu tak dla Polski, jak i Czech jest m.in. droga D11, która po czeskiej stronie stanowi kontynuację naszej drogi ekspresowej S3. Po stronie polskiej ekspresowa trójka jest już gotowa. Prowadzi ruch od portów morskich w woj. zachodniopomorskim właśnie w stronę południowej granicy, jednak obecnie ruch po niej kończy się kilka kilometrów przed granicą. Powodem jest brak kontynuacji w Czechach. Oznacza to, że towarowy ruch międzynarodowy nie może korzystając z tej trasy przekraczać granicy w stronę południa Europy.

To ma się zmienić. – Strona czeska potwierdziła gotowość do zakończenia D11 w możliwie najkrótszym terminie – przekazał po spotkaniu Dariusz Klimczak. Jak podał, 3-kilometrowy odcinek łączący autostradę D11 z Polską ma być zakończony w tym roku. Kolejne etapy obejmą budowę odcinków przez Trutnov i Jaroměř o łącznej długości 43 km.

Minister infrastruktury poinformował, że inwestycja ta będzie współfinansowana z mechanizmu SAFE.

Podczas spotkania ministrowie omówili także projekty Kolei Dużych Prędkości w Polsce i Czechach oraz umowę w sprawie budowy mostu granicznego na Olzie. Tematem rozmów była także współpraca na forum Unii Europejskiej w sprawie maksymalizacji pozyskiwania środków z budżetu UE na lata 2028–2034, zwłaszcza w obszarach związanych z mobilnością wojskową oraz rozwojem infrastruktury.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/polaczenie-s3-z-czeska-d11-w-tym-roku–99509.html

2. Oferty na remont DK9 i łącznicy S7 droższe od budżetu

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 08-04-2026

Minął termin składania oferty w przetargu na remont nawierzchni dróg krajowych w podziale na dwie części: drogi krajowej nr 9 od Nietuliska Dużego do Nietuliska Małego oraz łącznic drogi ekspresowej S7 w obrębie węzła Skarżysko-Kamienna Południe. Do kieleckiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęło kolejno sześć i pięć ofert, jednak wszystkie przekraczają zakładane budżety.

Remonty będą kontynuacją działań dla poprawy stanu nawierzchni świętokrzyskich dróg krajowych prowadzonych w poprzednich latach. W 2025 roku wymieniono nawierzchnię na dwóch 800-metrowych odcinkach DK9 w Nietulisku, sąsiadujących z półkilometrowym fragmentem trasy wyremontowanym rok wcześniej.

W 2024 roku remont przeszedł także drugi, nieco oddalony odcinek DK9. Obecnie łączna długość odcinków z nową nawierzchnią w Nietulisku wynosi 2,6 km. W tym roku wyremontowanych zzostanie kolejne 700 metrów, co oznacza, że długość nieprzerwanego ciągu DK9 z odświeżoną nawierzchnią wzrośnie do 3,3 km.

Prace obejmą wymianę dwóch warstw nawierzchni, wykonanie oznakowania poziomego i uporządkowanie poboczy. Na realizację zadania – wyłoniony w przetargu wykonawca – będzie miał trzy miesiące od podpisania umowy. Remont przejdzie odcinek od km 58+043 do 58+744.

W podobnym zakresie wyremontowane zostaną łącznice po wschodniej stronie węzła S7 Skarżysko-Kamienna Południe. Ich łączna długość to prawie 400 metrów. Prace prowadzone będą przez cztery miesiące.

W przetargu na remont nawierzchni DK9 wpłynęło sześć ofert. Zamawiający zamierzał przeznaczyć na zadanie 860 tys. zł, podczas gdy najtańsza oferta – złożona przez firmę Piotr Cieśla F.H.U. „Kowex” – opiewa na kwotę 918 tys. zł. Najdroższa jest natomiast oferta firmy Trakt na 1,19 mln zł. Pozostałe oferty to: Strabag – 1,03 mln zł; Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych „Fart” – 971 tys. zł; PBI Infrastruktura – 1,18 mln zł oraz „Budromost-Starachowice” – 970 tys. zł.

W drugiej części zadania zgłosiło się pięciu wykonawców. Budżet GDDKiA na tę inwestycję to 422 tys. zł, a najtańsza oferta wynosi 568 tys. zł i również została złożona przez Piotr Cieśla F.H.U. „Kowex”. Tutaj natomiast najdroższy jest Zakłąd Robó Drogowych DUKT z kwotą 822 tys. zł. Pozostałe oferty to: Strabag – 646 tys. zł; Trakt – 757 tys. zł oaz „Budromost-Starachowice” – 605 tys. zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/oferty-na-remont-dk9-i-lacznicy-s7-drozsze-od-budzetu-99506.html

Rynek Kolejowy

1. Z kim PESA będzie budować pociągi KDP? „Rozmowy z więcej niż jednym partnerem”

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 31-03-2026

Z kim PESA stanie do przetargu na dostawy taboru KDP dla PKP Intercity? To często zadawane pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi, choć, jak zdradza nam prezes PESY, firma rozmawia o współpracy z więcej niż jednym potencjalnym partnerem. PESA chce też budować pociągi już nie tylko ze stali, ale również z aluminium. Kiedy więc firma wejdzie w tę technologię?

Wielkimi krokami zbliża się termin otwarcia ofert w przetargu na zakup co najmniej 20 jednostek KDP dla PKP Intercity. Przewoźnik może rozszerzyć zamówienie o nawet 35 kolejnych pociągów, co czyni ten przetarg dość atrakcyjnym kąskiem dla producentów taboru. Wątek postępowania był poruszany w Łodzi podczas Kongresu Kolei Dużych Prędkości (relację z debaty poświęconej temu zamówieniu można znaleźć tutaj). Podczas Kongresu udało nam się również porozmawiać z prezesem PESY, Krzysztofem Zdziarskim, którego pytaliśmy o to z kim PESA będzie współpracować w tym przetargu. Zapytaliśmy także o pojazdy mniejszych prędkości niż 300 km/h oraz o budowę pociągów z aluminium, a nie ze stali.

Jakub Rosler, Rynek Kolejowy: Jesteśmy na kongresie KDP w Łodzi, muszę więc o to zapytać. Ze sceny powiedział Pan, że weźmiecie udział w tym przetargu PKP Intercity na tabor na 300 km/h+, ale kluczowe pytanie brzmi: z kim – i czy będzie to Talgo, czy nie?

Krzysztof Zdziarski, prezes zarządu PESA Bydgoszcz: Nie chciałbym o tym mówić, bowiem nasze rozmowy trwają. Mogę powiedzieć tyle że rozmawiamy z więcej niż jednym, potencjalnym partnerem. Z którym? Tego nie zdradzę, ale takie rozmowy są.

Myślę, że wszystko będzie jasne do końca tego miesiąca lub do pierwszej połowy kwietnia – i wtedy będziemy mogli jasno powiedzieć, z kim pójdziemy do przetargu PKP Intercity na tabor KDP. Wiadomo, że chcemy, żeby to było jak najlepsze rozwiązanie dla PES-y, a więc również dla Polski, bo jesteśmy jednak firmą, której właścicielem jest publiczna instytucja, czyli PFR. Taka jest moja rola jako prezesa tej firmy, żeby wybrać dla niej najlepsze rozwiązanie.

Jak patrzycie na te liczby zamawianych pojazdów – 20+35 przez PKP intercity oraz około 40 pojazdów na 300 km/h+ dla poolu CPK – to czy z Waszej perspektywy to są duże liczby i mogą stanowić jakąś ważną część Waszego portfela zamówień?

Nie chciałbym być lokalnym mędrcem i się wymądrzać. Natomiast patrząc na inne kraje, o bardzo podobnej pozycji gospodarczej do naszej, uważam, że planowanie na dłuższą metę linii na 350 km/h z ruchem pociągów 200 km/h prędzej czy później ją spowolni, gdy będziemy uruchamiać coraz to nowe kursy. Jestem przekonany, że taki popyt na szybkie podróże koleją po prostu będzie i będzie to wymagało kolejnych połączeń.

Widzimy, co dzieje się z biletami na najważniejszych liniach – do Krakowa czy Gdańska – i to mimo dołożenia kolejnych, konkurencyjnych połączeń. Mimo tego nadal sporo osób wybiera samochód, więc jest ten potencjał dla kolei dla ich przejęcia. Na Linii Y będzie to samo, dlatego jestem przekonany, że po budowie infrastruktury na 350 km/h i jeździe z taką prędkością popyt na takie podróżowanie będzie rósł i to szybko.

Z drugiej strony PESA jest firmą (i myślę, że to demonstrujemy) ambitną i nastawioną na rozwój. My nie porywamy się z motyką na słońce i staramy się doręczać coraz więcej jakości, także jakości technicznej. No i przede wszystkim, chyba to nas też w stosunku do innych wyróżnia, że jesteśmy mocno aktywni za granicą i zdobywamy tam całkiem sporo zamówień. Walidujemy to, co tam robimy i się tego nie boimy.
Przyjmujemy słowa krytyki, przyjmujemy też słowa pochwał i wnioski z nich wprowadzamy rozwijając pojazdy lub usługi. To sprawia, że będziemy zwiększali obszary naszej działalności – również na płaszczyźnie high speed, stąd moje słowa o high speed family we wcześniejszej debacie, do której my wchodzimy z pozycji prędkości 200 km/h i może później 250 km/h w zależności od tego, jak szybko będzie to potrzebne.
Przykładem tego, o czym mówię jest nasz kontrakt dla RegioJet. Przewoźnik zamówił u nas pojazdy na 200 km/h, my je robimy i to naprawdę w szybkim tempie, bo uważaliśmy, że to nie jest jeszcze tak duży skok w stosunku do tego, co robiliśmy, stąd robimy te pociągi ze stali.

Do prędkości 250 km/h pewnie trzeba będzie podejść w nieco spokojniejszym tempie i wykonać te pojazdy już w technologii aluminiowej. My aktualnie się już do tego przygotowujemy i pozyskujemy pozwolenia na budowę hali konstrukcji aluminiowych na terenie naszej fabryki w Bydgoszczy. Szukamy też partnerstwa technologicznego do budowy tego rodzaju pojazdów.

Wiadomo, że jak zbudujemy tę halę, to będziemy chcieli ją zapełnić konstrukcjami, tak jak dzieje się to aktualnie z resztą naszych hal. Na pewno będzie nam bardzo po drodze z high speed family.

Czy od razu będziemy szli na 350 km/h? Na pewno nie. Porównam to do Formuły 1. Najpierw kierowca startuje w Formule 5, potem czwartej, trzeciej aż trafia do najwyższej klasy, jeśli mu się udaje. I to wcale nie dlatego, że nie ma dobrych kierowców, tylko dlatego, że takich osób potrzeba 20 czy 22 do F1. I w przypadku tych dużych prędkości jest identycznie, też nie byle jakie „stajnie” czekają na wejście do tego ekskluzywnego klubu F1 i z nami jest identycznie. Branża kolejowa zmienia się dynamicznie. Przypomnę, że jeszcze niedawno znaczącym graczem był choćby Bombardier, a dziś jest on już tylko wspomnieniem.

W branży dzieją się różne rzeczy – firmy upadają, łączą się, albo przejmują mniejsze podmioty i pączkują, do tego coraz częściej dochodzi też do zmiany profilu tych firm. Przecież teraz dla przedsiębiorstw kolejowych łakomym kąskiem jest defence, gdzie też mamy skomplikowane pojazdy – pod trochę innym profilem, ale też jest w nich bardzo dużo spawania i bardzo dużo pracy z metalem. My pracujemy teraz bardziej z cienkimi metalami, oni z grubymi, ale tam ta wysoka technologia i niezawodność jest kluczem.

Więc wiele się jeszcze może stać, a moją odpowiedzialnością jako prezesa, odpowiedzialnością naszego zarządu, odpowiedzialnością naszych właścicieli jest to, żebyśmy dotrzymywali kroku. Taka jest nasza ambicja narodowa. Tam, gdzie musimy się nauczyć, jesteśmy podwykonawcą czy drugą linią – a tam, gdzie możemy, już próbujemy swoje produkty plasować, także za granicą, żeby ten rynek się dla nas rozszerzał. To jest strategia firmy w pigułce.

Wspomniał Pan o budowie pojazdów z aluminium. Do tej pory budujecie w stali, stajecie się w tym coraz lepsi, a co właśnie z pracą z lżejszym aluminium? Chcecie iść w tym kierunku, planujecie budowę hali do budowy konstrukcji aluminiowych – czy będzie to więc dla PESY rewolucja, czy ewolucja?

Tak, to prawda, że w ramach aktualnie realizowanych inwestycji planujemy budowę hali do produkcji konstrukcji aluminiowych, o czym wspomniałem wcześniej. Aktualnie pozyskujemy zgody i pozwolenia na budowę dla tego obiektu. Oczywiste jest więc, że będziemy chcieli tę halę wypełnić konstrukcjami i pojazdami, natomiast sam budynek i maszyny to nie wszystko – potrzebujemy know-how i tej technologii, czy właściwie partnerstwa technologicznego, żeby wejść w ten metal i zacząć to po prostu robić.

My aktualnie sami robimy już części karoserii z aluminium – mam tu na myśli dachy do lokomotyw. To dla nas dobry trening przed budową całego pojazdu z aluminium. Kolejnym krokiem będzie dla nas wybór pojazdu, którzy przeprojektujemy z myślą o tym, żeby zbudować właśnie jego wersję aluminiową. Pewnie będzie to jeden z bardziej rozpoznawalnych pojazdów w naszym portfolio, a więc zakładam, że to będzie któraś z jednostek regionalnych. My tego nie traktujemy jako wielkiego wow, tylko jako naturalny kierunek rozwoju.

Nam do tej pory projekty stalowe bardzo dobrze się sprawdzały, bo stal jest łatwiejsza w takich mniejszych naprawach niż aluminium – a musimy pamiętać, że w naszym regionie Europy gdzie jesteśmy aktywni i chcemy dostarczać pojazdy, incydentów ze zwierzyną jest naprawdę dużo i w przypadku stali możemy te pojazdy znacznie szybciej naprawiać i przywracać do ruchu. Chcemy się jednak rozwijać i iść również w kierunku pojazdów coraz lżejszych i bardziej energooszczędnych, tak więc czas na aluminium.

To jest perspektywa, myślę, trzech lat, żeby ten pojazd skonstruować i zbudować. W ciągu pół roku powinny być już pierwsze szkice i projekty.

Czy w tym przypadku będzie konieczne skorzystanie z technologii i doświadczeń jakiegoś potencjalnego zewnętrznego partnera, czy zrobicie to sami?

Na pewno będziemy korzystać chociażby z dostawcy odpowiednich profili, którzy również uczestniczą w projektowaniu z użyciem tych materiałów. Na pewno będziemy się uczyć tego aluminium razem z partnerami. Czy będą to jacyś partnerzy również kolejowi? Zobaczymy. Na razie jesteśmy w dobrej sytuacji, bo są partnerzy zainteresowani taką współpracą i mamy z kim o tym rozmawiać.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/z-kim-pesa-bedzie-budowac-pociagi-kdp-rozmowy-z-wiecej-niz-jednym-partnerem-136528.html

2. PKP Intercity ma już wagony barowe i 1 klasy od SKPL

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 01-04-2026

Dzisiaj, 1 kwietnia, do PKP Intercity dotarł transport pierwszych używanych wagonów od SKPL. Przewoźnik ma już 7 wagonów 1 klasy oraz dwa wagony barowe. To tabor, który kiedyś służył w Kolejach Niemieckich, a który może kursować 200 km/h i wyjeżdżać za granicę. Czekamy więc na ich debiut w składach IC.

Przełom marca i kwietnia bieżącego roku to dobry czas dla PKP Intercity. Przewoźnik wprowadził bowiem do służby pierwsze z 50 używanych wagonów zakupionych od DB – więcej o ich premierowym kursie można przeczytać tutaj. Poza wagonami 1 i 2 klasy, które IC kupiło na własność, przewoźnik wynajął też na kilka lat kolejne wagony 1 klasy, a także wagony barowe od SKPL Cargo.

Przypomnijmy, że na początku roku opisywaliśmy transport używanych wagonów z Niemiec do Polski – zarówno 1 klasy jak i barowych. Wówczas nie mieliśmy potwierdzenia, do kogo należą wagony. Teraz jednak wiemy już, że nabyło je SKPL Cargo. Jak wynika z naszych informacji, wagony trafiły do Jasła, gdzie przechodzą przeglądy i są oklejane w nowe barwy.

Jak przekazał nam kilka dni temu członek zarządu PKP Intercity Adam Wawrzyniak, przedstawiciele przewoźnika oraz spółki WARS niedawno gościli w Jaśle, żeby na własne oczy zobaczyć postępy przy ich przystosowaniu do służby w Polsce. Wygląda na to, że debiut tego taboru w pociągach PKP Intercity jest bliższy niż myśleliśmy, bowiem – jak wynika z naszych informacji – pierwsze wagony dotarły dzisiaj (1 kwietnia) do bazy PKP Intercity w Warszawie. SKPL notuje opóźnienie, bowiem pierwotne zapowiedzi mówiły o tym, że pierwsze wagony miały wejść do służby jeszcze w grudniu. Ostra zima zatrzymała jednak transport po stronie niemieckiej i cała operacja nabrała lekkiego opóźnienia.

Na filmikach znalezionych w sieci widzimy, że pierwszy transport składał się z 7 wagonów pierwszej klasy oraz dwóch wagonów gastronomicznych. Te ostatnie nie są tylko wagonami do jedzenia, lecz zawierają również część pasażerską – przedziałową oraz bezprzedziałową. Są to wagony z serii ARkimmbz, znane też jako BordBistro. Wszystkie wagony, jakie zakupiło SKPL i które trafią do PKP Intercity, mogą kursować 200 km/h i mają dopuszczenie RIC, tak więc mogą wyjeżdżać za granicę – do Niemiec, Austrii, Czech czy na Węgry.

To będzie również determinowało ich użycie operacyjne. – Są to wagony na prędkość 200 km/h z dopuszczeniem w ramach RIC, więc będzie je można zobaczyć w naszych krajowych pociągach ekspresowych lub międzynarodowych – mówi nam Wawrzyniak.

Do Intercity ma trafić co najmniej 15 wagonów pierwszej klasy (oraz osiem kolejnych po uruchomieniu ewentualnej opcji) a także 5 lub 10 wagonów gastronomicznych. W tym przypadku wydaje się niemal pewne, że Intercity skorzysta z opcji i wynajmie 10 takich wagonów. O stanie taboru barowego spółki szeroko pisaliśmy w tym tekście – Intercity posiada aktualnie tylko 9 własnych wagonów zdolnych jeździć 200 km/h, co jest istotne zwłaszcza w wakacje, gdy PKP Intercity uruchamia z taką prędkością pociągi ekspresowe na Hel czy do Kołobrzegu. 10 dodatkowych wagonów na 200 km/h podwoi więc stan tego typu taboru w spółce.

Jak widzimy na zdjęciach, wagony zostały oklejone w schemat znany z innych wagonów SKPL. Mają więc biało-kremową barwę z szarym pasem pod oknami, gdzie umieszczono nazwy PKP Intercity oraz SKPL. Wagony pierwszej klasy mają też charakterystyczny żółty pasek nad oknami, natomiast wagony barowe – czerwony. Skoro wagony trafiły do Intercity, powinniśmy spodziewać się ich debiutu na trasach już wkrótce.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pkp-intercity-ma-juz-wagony-barowe-i-1-klasy-od-skpl-zdjecia-136549.html

PropertyNews.pl

1. Gigantyczna inwestycja Ryanaira za 500 mln euro. Sosnowiec na liście

Opracowanie: Sylwia Kowalska | Dodano: 03 kwi 2026

Sosnowiec rywalizuje z Hiszpanią o inwestycję Ryanaira wartą 500 mln euro, która ma przynieść nawet 600 dobrze płatnych miejsc pracy. Decyzja zapadnie do końca 2026 roku.

  • Sosnowiec konkuruje z hiszpańską lokalizacją o inwestycję, która ma zapewnić nawet 600 wysoko płatnych miejsc pracy.
  • Decyzja Ryanaira ma zapaść do końca 2026 roku, a ewentualna budowa ruszyłaby już w 2027.
  • Przewoźnik podkreśla, że kluczowym kryterium wyboru jest dostęp do wykwalifikowanej kadry oraz długoterminowa stabilność regulacyjna.

500 mln euro na serwis silników i nawet 600 nowych miejsc pracy
Serwis Money.pl podaje, że irlandzki przewoźnik Ryanair coraz poważniej przygląda się Sosnowcowi jako potencjalnej lokalizacji ogromnej inwestycji – centrum serwisowania silników lotniczych. Projekt wart 500 mln euro może stać się jednym z najważniejszych przedsięwzięć przemysłowych w regionie w najbliższych dekadach. Co istotne, decyzja ma zapaść jeszcze przed końcem 2026 roku, a sama inwestycja byłaby planowana na 50 lat.

Sosnowiec kontra Hiszpania – wyścig o strategiczny zakład
Ryanair analizuje dwie lokalizacje: Sosnowiec oraz jedno z miast w Hiszpanii. Jak podkreśla CEO Ryanair DAC Eddie Wilson, wybór nie będzie opierał się wyłącznie na dostępnych grantach czy ulgach podatkowych. Kluczowy jest dostęp do wykwalifikowanej kadry – dziś i w przyszłości. Firma chce mieć pewność, że w perspektywie półwiecza nie zabraknie specjalistów zdolnych obsługiwać tak zaawansowane technologicznie centrum.

Podczas wizyty w Sosnowcu przedstawiciele miasta, rządu i Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zaprezentowali teren inwestycji, wykorzystując m.in. mobilne centrum prezentacyjne i drony. Według Wilsona była to wyjątkowo profesjonalna i efektywna prezentacja.

Co powstanie w Sosnowcu? Zakład, który ma obniżyć ceny biletów
Planowane centrum serwisowania silników miałoby obsługiwać wyłącznie flotę Ryanaira. Przewoźnik od lat stawia na własne zaplecze techniczne – podobnie działa już zakład we Wrocławiu, który będzie dodatkowo rozbudowywany. Dzięki temu linia unika opóźnień i kosztów związanych z korzystaniem z zewnętrznych usług MRO.

Wilson podkreśla, że pełna kontrola nad procesem serwisowym oznacza niższe koszty operacyjne, a te z kolei przekładają się na niższe ceny biletów. – Jeśli nie będziemy serwisować silników sami, będziemy musieli płacić premię zewnętrznym dostawcom. Te pieniądze zostaną u nas – mówi CEO.

Harmonogram: start budowy w 2027, otwarcie w 2029
Jeśli Sosnowiec wygra rywalizację, budowa zakładu ruszy na początku 2027 roku. Oddanie obiektu do użytku planowane jest na 2029 rok.

Inwestycja ma stworzyć około 600 wysoko płatnych miejsc pracy – od inżynierów po specjalistów IT.

Dlaczego Polska? Ryanair: „To kraj sukcesu”
Ryanair od lat zwiększa swoją obecność w Polsce. We Wrocławiu działa centrum serwisowe, w Warszawie – biuro, Centrum Kontroli Operacyjnej i Escalation Center, a w centrum Wrocławia – Ryanair Lab, odpowiedzialny za innowacje technologiczne. Przewoźnik zapowiada, że tego lata polski rynek lotniczy urośnie dzięki niemu o prawie 20 proc.

Polska jest dla Ryanaira jednym z najważniejszych rynków w Europie – dynamicznym, chłonnym i stabilnym. To właśnie stabilność regulacyjna, obok dostępności kadr, ma być jednym z kluczowych czynników przy wyborze lokalizacji nowego zakładu.

Co dalej?
Choć decyzja jeszcze nie zapadła, Sosnowiec ma realną szansę na pozyskanie inwestycji, która może zmienić gospodarczy krajobraz regionu. Jeśli projekt trafi do Polski, będzie to jeden z największych przemysłowych kontraktów w historii Ryanaira i jednocześnie impuls rozwojowy dla całego Śląska.

Źródło: Money.pl

https://www.propertynews.pl/tereny-inwestycyjne/gigantyczna-inwestycja-ryanaira-za-500-mln-euro-sosnowiec-na-liscie,197578.html?mp=promo

2. Nagły wzrost cen na budowach. Materiały drożeją z dnia na dzień

Autor: propertynews.pl | Dodano: 04 kwi 2026

Wojna uderza w ceny materiałów budowlanych. Rosną skokowo, a oferty obowiązują już tylko kilka godzin. Rynek wchodzi w fazę niepewności, której nie pokazują jeszcze oficjalne dane.

  • Wojna uderza w ceny materiałów budowlanych.
  • Rynek wchodzi w fazę gwałtownego szoku kosztowego.
  • W marcu pojawiły się skokowe podwyżki i problemy z dostępnością.
  • Ceny styropianu wzrosły nawet o ponad 100 proc.
  • Presja kosztowa obejmuje już stal, cement i transport.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł dopiero pod koniec lutego, co oznacza, że ewentualne zmiany widoczne w marcowych danych dynamiki cen najpewniej będą miały jeszcze charakter statystycznie nieistotny i nie oddadzą skali obecnych napięć kosztowych.

To jednak nie oznacza, że na rynku nic się nie dzieje – podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Wręcz przeciwnie – pierwsze sygnały z marca sugerują, że branża budowlana może wchodzić w zupełnie nową fazę cyklu.

Rynek sprzed szoku
Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja w sektorze materiałów budowlanych pozostawała relatywnie stabilna. Dynamika cen była niska, a w części grup produktowych obserwowano nawet spadki – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek funkcjonował w warunkach:

  • względnie stabilnych cen energii,
  • przewidywalnych kosztów transportu,
  • uporządkowanych łańcuchów dostaw.

To właśnie ten punkt wyjścia sprawia, że obecne zmiany mają charakter nagłego zwrotu, a nie kontynuacji wcześniejszego trendu.

Marzec przyniósł gwałtowne podwyżki
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na koszty produkcji materiałów budowlanych.

Najbardziej spektakularnym przykładem jest rynek styropianu.

W ciągu zaledwie kilku tygodni:

  • ceny wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 proc.,
  • zniknęła możliwość gwarantowania ceny w momencie zamówienia,
  • oferty handlowe zaczęły obowiązywać nie dniami, lecz godzinami,
  • pojawiły się problemy z dostępnością materiału.

To efekt bezpośredniego powiązania produkcji styropianu z rynkiem ropy. W praktyce czyni to ten segment najbardziej wrażliwym i najszybciej reagującym na zmiany geopolityczne.

Efekt domina obejmuje kolejne materiały
Choć najbardziej gwałtowne zmiany widać obecnie w segmencie styropianu, presja kosztowa zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane.

W przypadku stali mamy do czynienia z nałożeniem się kilku czynników jednocześnie:

  • rosnących cen energii,
  • napięć w globalnym handlu i ceł,
  • ograniczeń importu do Unii Europejskiej,
  • zaburzeń logistycznych związanych z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w takich warunkach ceny stali w Europie mogą wzrosnąć w najbliższych miesiącach o ok. 5–10 proc., a w bardziej pesymistycznych scenariuszach nawet więcej.

Choć stal nie jest bezpośrednio zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu, konflikt oddziałuje na nią pośrednio – poprzez ceny energii oraz logistykę. Produkcja stali należy bowiem do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych, a zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększają koszty paliw i transportu surowców.

Dodatkowo przekierowanie transportu morskiego na dłuższe trasy – np. wokół Afryki – wydłuża czas dostaw i podnosi koszty frachtu, co wpływa na cały łańcuch produkcji.

W efekcie presja kosztowa obejmuje już szeroki zakres materiałów:

  • cement i beton (energia),
  • stal i konstrukcje (energia + handel + logistyka),
  • transport wszystkich materiałów,
  • prefabrykaty i chemię budowlaną.

To oznacza, że obserwowane dziś skokowe zmiany w jednym segmencie mogą w kolejnych miesiącach rozlać się na cały rynek materiałów budowlanych.

Co istotne, w przeciwieństwie do wcześniejszych epizodów wzrostów cen, obecny impuls ma charakter jednoczesny – obejmuje zarówno surowce petrochemiczne, jak i materiały konstrukcyjne. To zwiększa ryzyko, że wzrost kosztów będzie bardziej rozległy i trudniejszy do zatrzymania.

Rynek traci przewidywalność
Najważniejszą zmianą nie jest dziś jeszcze poziom cen, lecz sposób funkcjonowania rynku.

Jeszcze niedawno obowiązywały stabilne cenniki, możliwe było planowanie kosztów inwestycji, a dostawy były przewidywalne. Obecnie ceny stają się zmienne i trudne do prognozowania, producenci ograniczają gwarancje cen i rośnie ryzyko opóźnień i braków materiałowych.

To właśnie ten etap – utrata stabilności – w poprzednich cyklach był zapowiedzią silniejszych wzrostów cen w kolejnych miesiącach – podkreśla ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Co pokażą dane PSB?
W tym kontekście dane Grupa PSB za luty 2026 r. będą miały przede wszystkim znaczenie historyczne – jako obraz rynku sprzed obecnego szoku kosztowego.

Niezależnie od tego, czy pokażą stabilizację, czy niewielkie wzrosty cen, nie będą jeszcze odzwierciedlać zmian, które zaczęły się materializować w marcu.

Dopiero kolejne odczyty mogą pokazać, na ile obecny impuls kosztowy przełoży się na trwałą zmianę trendu cen materiałów budowlanych.

Podsumowując rynek materiałów budowlanych znalazł się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony dane historyczne mogą jeszcze sugerować stabilizację, z drugiej – bieżące sygnały wskazują na gwałtowny wzrost niepewności i początek nowej presji kosztowej.

To, czy obecna presja kosztowa – obejmująca już zarówno materiały izolacyjne, jak i konstrukcyjne – przełoży się na trwały wzrost cen, będzie zależeć przede wszystkim od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, poziomu cen energii i surowców oraz reakcji globalnych łańcuchów dostaw – mówi Jarosław Jędrzyński.

https://www.propertynews.pl/mieszkania/nagly-wzrost-cen-na-budowach-materialy-drozeja-z-dnia-na-dzien,197591.html?mp=promo

Rzeczpospolita

Wiata w ogródku nie zawsze jest zgodna z przepisami. Oto co mówi prawo

Małgorzata Krzystała | Publikacja: 08.04.2026

Wiata samochodowa wielu właścicielom działek wydaje się prostszą i tańszą alternatywą dla garażu. Okazuje się jednak, że formalności związane z jej postawieniem na posesji są dość skomplikowane, a niekiedy może zostać uznana nawet za samowolę budowlaną.

Prawo budowlane pozwala na budowę niektórych niewielkich obiektów bez konieczności uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz składania projektu budowlanego. Dotyczy to również wiat, których budowę w zależności od charakteru działki i powierzchni wiaty można po prostu zgłosić lub rozpocząć bez zgłoszenia i bez pozwolenia.

Wiata na zgłoszenie. Co mówią przepisy?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami można zgłosić i zbudować bez projektu budowlanego wolno stojącą wiatę o powierzchni zabudowy do 35 mkw., przy czym na działce mogą stanąć maksymalnie dwa takie obiekty na każde 500 mkw.

Zgłoszenie należy złożyć jeszcze przed rozpoczęciem prac. Jeśli ktoś zacznie budowę bez zgłoszenia albo zanim urząd zdąży ocenić wniosek, będzie to traktowane jako samowola budowlana. Samo zgłoszenie można złożyć na piśmie albo przez internet w portalu e-Budownictwo. W przypadku wersji elektronicznej wniosek trzeba podpisać profilem zaufanym. Najczęściej zgłoszenie przyjmuje starosta albo prezydent miasta na prawach powiatu, a w niektórych sprawach wojewoda.

W zgłoszeniu trzeba podać rodzaj, zakres, miejsce i sposób wykonywania robót oraz termin rozpoczęcia budowy. Do wniosku dołącza się też wymagane załączniki. Po złożeniu dokumentów urząd sprawdza, czy zgłoszenie jest kompletne. Jeśli czegoś brakuje, inwestor dostaje wezwanie do uzupełnienia dokumentów w wyznaczonym terminie. Jeśli wszystko jest poprawne, urząd przyjmuje zgłoszenie w formie tak zwanej milczącej zgody. Budowę można rozpocząć po 21 dniach od złożenia kompletnego zgłoszenia, jeżeli urząd w tym czasie nie wniesie sprzeciwu.

Wiata bez zgłoszenia. Kiedy budowa nie wymaga formalności?
Jeśli na działce znajduje się budynek mieszkalny albo teren jest przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową, możemy postawić wiatę bez jakichkolwiek formalności. Dotyczy to jednak wyłącznie wiat o powierzchni zabudowy do 50 mkw., przy czym liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 1000 mkw. powierzchni działki.

O jakich przepisach trzeba jeszcze pamiętać?
Nawet wtedy, gdy wiata mieści się w ustawowych limitach, musi być zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Jeśli planu nie ma, co do zasady potrzebna jest decyzja o warunkach zabudowy, którą można uzyskać u wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.

Duże znaczenie ma również usytuowanie wiaty. Przepisy wskazują, że stanowiska postojowe, także zadaszone, dla samochodów osobowych powinny znajdować się co najmniej 7 m od okien pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi oraz co najmniej 3 m od granicy działki.

https://www.rp.pl/nieruchomosci/art44113511-wiata-w-ogrodku-nie-zawsze-jest-zgodna-z-przepisami-oto-co-mowi-prawo

Portal ZP

Zmiany Pzp od 3.04.2026 r. – nowe podstawy odrzucenia ofert w związku z cyberbezpieczeństwem

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 01.04.2026

Ustawa o zmianie przepisów dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa wprowadza istotne modyfikacje w ustawie – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja rozszerza katalog podstaw odrzucenia ofert, w odniesieniu do oferowanych produktów, usług i procesów ICT mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Nowe regulacje będą miały zastosowanie już od 3 kwietnia 2026 r. – także do postępowań będących w toku. Sprawdź, jakie obowiązki pojawią się po stronie zamawiających i jakie ryzyka muszą uwzględnić wykonawcy.

Na czym polegają nowe przepisy?
W związku z ogłoszeniem ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa uległ modyfikacji katalog przesłanek odrzucenia oferty wskazany w ustawie z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja koncentruje się na zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa w zamówieniach publicznych obejmujących produkty, usługi i procesy ICT.

Zmiana rozszerza katalog przesłanek odrzucenia oferty o sytuacje, w których oferowane przez wykonawców rozwiązania i dostawy informatyczne mogą stanowić zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.

Nowa podstawa odrzucenia ofert – co oznacza w praktyce?
Zmiana polega na wprowadzeniu obowiązku odrzucenia oferty, jeżeli:

  • obejmuje ona produkty, usługi lub procesy ICT, które Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa uznał w swoich rekomendacjach za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (art. 226 ust. 1 pkt 17 ustawy Pzp),
  • obejmuje ona produkty, usługi bądź procesy ICT, o których mowa w decyzji w sprawie uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka wydanej przez ministra ds. informatyzacji (art. 226 ust. 1 pkt 19 ustawy Pzp).

WAŻNE
Rekomendacje Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa w zakresie produktów, usług i procesów ICT, które uznano za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu państwa, są publikowane na stronie podmiotowej BIP

Z kolei decyzje w sprawach uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka będą:

  • ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”, a także
  • publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw informatyzacji oraz na stronie internetowej urzędu obsługującego tego ministra.

Nowe przesłanki odrzucenia ofert w Pzp ­­­­­– tabela zmian

Przepis Przesłanka w dotychczasowym brzmieniu Nowa regulacja
Art. 226 ust. 1 pkt 17 Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona urządzenia informatyczne lub oprogramowanie wskazane w rekomendacji, o której
mowa w art. 33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. poz. 1560), stwierdzającej ich negatywny wpływ na:

  • bezpieczeństwo publiczne lub
  • bezpieczeństwo
    narodowe
Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT wskazane w rekomendacji, o której mowa w art.
33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. z 2026 r.
poz. 20 i 252), stwierdzającej ich negatywny wpływ na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa.Przesłanka odrzucenia oferty obejmuje szerszy zakres rzeczowy kupowanego zamówienia.Bezpieczeństwo publiczne i bezpieczeństwo narodowe zostały zastąpione pojęciem podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.
Art. 226 ust. 1 pkt 19 Dotychczas brak było tej regulacji Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, którego typ został określony w decyzji w sprawie uznania dostawcy za
dostawcę wysokiego ryzyka, o której mowa w art. 67b ust. 15 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, lub usługę ICT, lub proces ICT, określone w tej decyzji.Decyzja będzie zatem podstawą odrzucenia oferty w postępowaniu, jeśli wykonawca zaoferuje w niej produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT ujęte w tej decyzji.

W praktyce oznacza to, że zamawiający będzie zobowiązany do:

  • weryfikacji pochodzenia i charakteru oferowanych rozwiązań ICT,
  • analizy ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem już na etapie badania ofert,
  • podejmowania decyzji o odrzuceniu oferty w przypadku stwierdzenia zagrożeń.

Czym jest produkt i usługa ICT?
Produkt ICT oznacza element lub grupę elementów sieci lub systemów informatycznych, zaś usługa ICT polega w pełni lub głównie na przekazywaniu, przechowywaniu, pobieraniu lub przetwarzaniu informacji za pośrednictwem sieci i systemów informatycznych.

Z kolei proces ICT obejmuje zestaw czynności wykonywanych w celu projektowania, rozwijania, dostarczania lub utrzymywania produktów ICT lub usług ICT [art. 2 pkt 12−13 ww. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA].

Kiedy nowe przepisy będą miały zastosowanie?
Nowelizacja wchodzi w życie 3 kwietnia 2026 r. i – co istotne – znajdzie zastosowanie również do postępowań będących w toku. Oznacza to konieczność szczególnej ostrożności w przypadku postępowań, w których nie podpisano jeszcze umowy z wykonawcą.

W odniesieniu do sprzętu i usług od dostarczonych przez dostawców wysokiego ryzyka zamawiający muszą także wycofać je z użytku w swoich instytucjach w określonych terminach:

  • standardowo w ciągu 7 lat,
  • w czasie 4 lat − w przypadku krytycznych funkcji sieci i usług komunikacji elektronicznej.

Podmiot kluczowy lub ważny, który nie wycofa sprzętu lub oprogramowania dostarczanego przez dostawcę wysokiego ryzyka, zapłaci karę w wysokości:

  • od 20.000 zł – w przypadku podmiotu kluczowego,
  • z`od 15.000 zł – w przypadku podmiotu ważnego.

Kara będzie mogła zostać zwiększona do 100.000.000 zł, jeśli naruszenie obowiązków będzie powodowało:

  • bezpośrednie i poważne zagrożenie cyberbezpieczeństwa dla obronności, bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa i porządku publicznego, życia i zdrowia ludzi lub
  • zagrożenie poważną szkodą majątkową lub poważnym utrudnieniem w świadczeniu usług przez dany podmiot.

Praktyczne wskazówki dla zamawiającego i wykonawcy
Aby prawidłowo zastosować nowe regulacje, zamawiający powinien:

  • przeanalizować, czy przedmiot zamówienia obejmuje elementy ICT,
  • uwzględnić ryzyka cyberbezpieczeństwa w dokumentach zamówienia (np. w SWZ), formułując nowe przesłanki odrzucenia ofert,
  • przygotować procedury oceny ofert pod kątem nowych przesłanek.

Wykonawcy muszą liczyć się z nowymi obowiązkami, w szczególności:

  • koniecznością weryfikacji łańcucha dostaw,
  • analizą, czy oferowane rozwiązania nie są objęte ograniczeniami,
  • przygotowaniem się na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące oferowanych technologii.

Brak odpowiedniej analizy może skutkować odrzuceniem oferty – nawet jeśli spełnia ona pozostałe wymagania zamawiającego.

Chcesz wiedzieć, jak przygotować SWZ i ocenić oferty zgodnie z nowymi przepisami? W przyszłym tygodniu znajdziesz na naszych łamach gotowe opracowania z wzorami dokumentów.

Podstawa prawna

art. 226 ust. 1 pkt 17 i 19 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320, ze zm.),

rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa) oraz certyfikacji cyberbezpieczeństwa w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz uchylenia rozporządzenia (UE) nr 526/2013 (akt o cyberbezpieczeństwie),

ustawa z dnia 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 252).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiany-pzp-od-3.04.2026-r.-nowe-podstawy-odrzucenia-ofert-w-zwiazku-z-cyberbezpieczenstwem-35646.html

Wnp

1. Ministerstwo chce zmiany przepisów. Inwestycje na lokalnych drogach mają być łatwiejsze

Autor: MW | Dodano: 7 kwietnia 2026

Ministerstwo Infrastruktury chce znowelizować rozporządzenie w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko tak, aby dla części inwestycji drogowych usunąć konieczność uzyskiwania oceny oddziaływania na środowisko. Na liberalizacji przepisów skorzystają mają przede wszystkim organy samorządu terytorialnego planujące przebudowę lub rozbudowę relatywnie krótkich odcinków dróg.

  • Zdaniem resortu infrastruktury obecnie obowiązujące przepisy w zakresie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, powodują spowolnienie prowadzonych robót drogowych.
  • Resort chciałby wyłączyć spod obowiązku uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach rozbudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości do 2 km oraz przebudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości do 4 km, o ile są one zlokalizowane poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.
  • – Dokonujemy w miarę całościowego przeglądu tego rozporządzenia pod kątem szukania tych miejsc, w których można spowodować, żeby pewne elementy infrastruktury, które nie niosą istotnej wagi środowiskowej, mogły być usunięte z listy przedsięwzięć wymagających uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – mówił Piotr Otawski, generalny dyrektor ochrony środowiska.
  • Inwestycje infrastrukturalne będą szeroko dyskutowane na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach (22-24 kwietnia). Trwa rejestracja na wydarzenie.

Obecne przepisy rodzą „problemy dla zarządców dróg publicznych”. Głównym poszkodowanym samorządy
O tym, jakie przedsięwzięcia podlegają ocenie oddziaływania przedsięwzięć na środowisko, decydują przepisy unijne oraz krajowe.

W kontekście inwestycji drogowych, zgodnie z przepisami dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE, obowiązek taki dotyczy budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, a także budowy nowych dróg o czterech pasach lub większej ich liczbie, bądź wyrównania lub poszerzenia istniejącej drogi złożonej z najwyżej dwóch pasów do co najmniej czterech pasów, w przypadku, gdy taka nowa droga lub wyrównywana lub poszerzana część drogi miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku.

Dla pozostałych inwestycji drogowych to państwa członkowskie ustalają, czy przedsięwzięcie podlega takowej ocenie. W przypadku Polski kluczowe jest tu rozporządzenia Rady Ministrów z 10 września 2019 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Zgodnie z nim do grona takich przedsięwzięć zostały zaliczone m.in.:

  • drogi o nawierzchni twardej o całkowitej długości powyżej 1 kilometra
  • obiekty mostowe w ciągu drogi o nawierzchni twardej, z wyłączeniem przebudowy dróg lub obiektów mostowych, służących do obsługi stacji elektroenergetycznych i zlokalizowanych
  • poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.

Zdaniem resortu infrastruktury przepis ten „rodzi problemy dla zarządców dróg publicznych, w tym organów samorządu terytorialnego w procesie realizacji inwestycji drogowych”.

– Konieczność uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach powoduje spowolnienie prowadzonych przez zarządców dróg robót na drogach, a podkreślenia wymaga, że w przypadku zadań na krótkim odcinku do 2 km dla inwestycji polegających na rozbudowie dróg oraz 4 km dla przebudowy dróg, w szczególności dróg zarządzanych przez organy samorządu terytorialnego, zazwyczaj nie występuje potrzeba oceny oddziaływania na środowisko – stwierdza resort.

Resort infrastruktury przedstawił propozycje zmian. Liczy na szybkie ich przyjęcie
Stąd właśnie Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Resort chciałby wyłączyć spod obowiązku uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach też:

  • rozbudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości przedsięwzięcia do 2 km;
  • przebudowę dróg o nawierzchni twardej o całkowitej długości przedsięwzięcia do 4 km, o ile są one zlokalizowane poza obszarami objętymi formami ochrony przyrody.

Resort zakłada, że nowelizacja rozporządzenia mogłaby zostać przyjęta jeszcze w drugim kwartale tego roku.

Nowelizacja wspomnianego rozporządzenia nie jest zaskoczeniem. Rozpoczęcie prac nad jego zmianą sygnalizował jeszcze w lutym Piotr Otawski, generalny dyrektor ochrony środowiska. Jak wyjaśniał chodzi o weryfikację tych sytuacji, w których „bez uszczerbku dla środowiska i bez narażenia się na niezgodność z prawem wspólnotowym” można odstąpić od konieczności uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

– Dokonujemy w miarę całościowego przeglądu tego rozporządzenia pod kątem szukania tych miejsc, w których można spowodować, żeby pewne elementy infrastruktury, które nie niosą istotnej wagi środowiskowej, mogły być usunięte z listy przedsięwzięć wymagających uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – mówił podczas wystąpienia na forum sejmowej Komisji Infrastruktury dyrektor Otawski podkreślając, że w grę wchodzą zmiany zarówno w odniesieniu do dróg, jak i do kolei, ale również szereg drobniejszych zmian dotyczących infrastruktury przesyłowej czy infrastruktury związanej z tramwajami.

– To znacząco ułatwi nam procedowanie spraw mniejszych, na krótkich odcinkach, nie powodujących w naszej ocenie znaczącego oddziaływania albo wręcz znikome oddziaływanie. To często wiąże się z uzupełnianiem infrastruktury o drobne elementy, ale znaczące z punktu widzenia sieci kolejowej – ocenił możliwe skutki tej zmiany Piotr Malepszak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

https://www.wnp.pl/budownictwo/ministerstwo-chce-zmiany-przepisow-inwestycje-na-lokalnych-drogach-maja-byc-latwiejsze,1049221.html

2. Podatek od ogrodzenia. Właściciele będą płacić znacznie więcej

Autor: MG | Dodano: 8 kwietnia 2026

Wojewódzkie sądy administracyjne wydały pierwsze rozstrzygnięcia dotyczące nowych regulacji w podatku od nieruchomości, które zaczęły obowiązywać w 2025 roku. Z orzeczeń wynika, że takie elementy infrastruktury jak transformatory, zbiorniki, węzły cieplne czy ogrodzenia są traktowane jak budowle, co skutkuje wyższymi obciążeniami podatkowymi dla firm.

  • Od 1 stycznia 2025 r. wprowadzono nowe definicje budynku i budowli w ustawie o podatkach lokalnych.
  • Podatek od budowli jest liczony procentowo od wartości obiektu i często przewyższa stawki od budynków, które są naliczane od powierzchni.
  • Pierwsze wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych potwierdzają ten sposób opodatkowania, choć większość orzeczeń jest jeszcze nieprawomocna.

Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2025 r. w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych pojawiły się nowe definicje budynku oraz budowli. Budowlą są obiekty niebędące budynkami, wymienione w nowym załączniku nr 4 do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, wraz z instalacjami zapewniającymi możliwość ich użytkowania zgodnie z przeznaczeniem – załącznik zawiera 28 pozycji, w których wymienia poszczególne budowle.

Najważniejsza różnica między budynkiem i budowlą to stawka podatku:

  • budynek: stawka ma charakter kwotowy – płaci się określoną liczbę złotych za 1 m2 powierzchni użytkowej, stawka zależy od przeznaczenia budynku (np. mieszkalny, związany z działalnością gospodarczą) i określają ją w swoich uchwałach rady gmin.
  • budowla: stawka ma charakter procentowy – wynosi 2 proc. początkowej wartości budowli – pod warunkiem, że użytkowanie związane jest z prowadzeniem działalności gospodarczej.

W efekcie podatek od budowli potrafi być znacznie wyższy niż od budynku.

Podatek od ogrodzenia. Właściciele będą płacić znacznie więcej
Wprowadzenie zmian w ustawie doprowadziło do wielu kontrowersji, a w efekcie sprawą musiały zająć się sądy. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, zapadły już pierwsze wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych. W większości są one niekorzystne dla firm.

Wynika z nich, że za budowlę należy uznać:

  • transformator,
  • centralę wentylacyjną,
  • zbiorniki na wodę, do magazynowania surowców, do magazynowania wyrobów gotowych,
  • zbiornik stabilizujący ciśnienie wraz z fundamentem,
  • ogrodzenie terenu o wysokości poniżej 2,20 m,
  • węzły cieplne.

Większość wyroków jest nieprawomocna. Ostatecznie kwestię opodatkowania rozstrzygnie prawdopodobnie Naczelny Sąd Administracyjny.

https://www.wnp.pl/budownictwo/podatek-od-ogrodzenia-wlasciciele-beda-placic-znacznie-wiecej,1050189.html

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 02.04.2026 r.

Wnp

1. Rząd przyjął nową Politykę zakupową państwa, ale o local content ani słowa. Co z polskimi firmami?

Adam Pantak | Dodano: 31 marca 2026 15:49

Rząd przyjął Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029. To strategiczny dokument wskazujący, co należy brać pod uwagę, dokonując zamówień publicznych. Zabrakło w nim bezpośredniego odwołania do local contentu.

  • Rząd przyjął „Politykę zakupową państwa na lata 2026 – 2029”. To strategiczny dokument wskazujący, co należy brać pod uwagę, dokonując zamówień publicznych.
  • Za trzy priorytety uznano: budowanie konkurencyjności i potencjału polskiej gospodarki, wzmocnienie odporności i bezpieczeństwa państwa i profesjonalizacja rynku zamówień publicznych.
  • Definicja local contentu nie została wprost wpisana do dokumentu. – Natomiast jej cele są – co do zasady – zbieżne z tą ideą – stwierdza w rozmowie z WNP Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029. Za jej przygotowanie odpowiadało Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które korzystało ze wsparcia Urzędu Zamówień Publicznych (UZP).

Kierunki działania dla instytucji publicznych
Polityka zakupowa państwa to strategiczny dokument, który wyznacza kierunki działania dla instytucji publicznych w obszarze zamówień publicznych. Jak podaje resort rozwoju i technologii, w 2024 r. „wartość zamówień publicznych w Polsce wyniosła około 587 mld zł, czyli ponad 16 proc. PKB”.

Tak duży strumień środków publicznych powinien być wykorzystywany w sposób efektywny i płynąć do krajowych przedsiębiorstw, wspierając przy tym rozwój gospodarczy i zwiększając bezpieczeństwo państwa oraz obywateli – przekonuje resort.

Lektura Polityki zakupowej państwa wskazuje, że szczególną troską zamawiających mają zostać otoczeni mali i średni przedsiębiorcy. Zyskać mają również lokalni wykonawcy. Jak przełożyło się to na konkretne zalecenia? Zamawiający będą zachęcani do dialogu z rynkiem przed ogłoszeniem przetargu, prostszej komunikacji w dokumentach przetargowych oraz stosowania tzw. testu MŚP (ocena wpływu postępowania na udział mniejszych przedsiębiorstw oraz równość konkurencji).

Jednym z celów, które wytyczono w tym dokumencie, jest profesjonalizacja rynku zamówień publicznych. Chodzi m.in. o wprowadzenie bardziej przejrzystych i efektywnych procedur, czyli przykładowo utworzenie na uczelniach nowego kierunku studiów przygotowujących menedżerów ds. zakupów publicznych oraz rozwój prowadzonej przez UZP Akademii Zakupów Publicznych.

Polityka zakupowa państwa bez local contentu
Przed przyjęciem nowej Polityki zakupowej państwa zapytaliśmy Agnieszkę Olszewską, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, o to, czy hasło local content znajdzie się w tym dokumencie.

Polityka zakupowa państwa wskazuje cele istotne z punktu widzenia państwa, więc stanowi wskazówkę dla zamawiających stosujących PZP. Co do samego local contentu to musimy pamiętać o tym, że nasze przepisy muszą być w pełni zgodne z zasadami traktatowymi i unijnymi dyrektywami. Te zaś jasno stanowią, że nie wolno stosować preferencji krajowych. Obowiązują nas zasady niedyskryminacji i równego traktowania wykonawców ze wszystkich państw UE – stwierdziła w rozmowie z WNP Olszewska.

Zamawiający ma uwzględniać potencjał krajowych wykonawców
Czy zatem oznacza to, że publiczni zamawiający nie powinni stawiać na polskich wykonawców? Niezupełnie. Brak tego rodzaju bezpośredniego zalecenia wynika z wiążących Polskę unijnych regulacji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by je stosować, wywodząc je z pośrednich zaleceń.

– Ta definicja (local content – red.) nie została wprost wpisana do Polityki zakupowej państwa, natomiast jej cele są – co do zasady – zbieżne z tą ideą. Zacznijmy od zalecenia pierwszego – „zamawiający, realizując procesy zakupowe, powinni w każdym przypadku, przy zachowaniu poziomu realizacji uzasadnionych potrzeb, uwzględniać potencjał i zdolności krajowych wykonawców z sektora MŚP do realizacji danego typu usług, dostaw lub robót budowlanych” – podpowiada prezes UZP.

Nowa Polityka zakupowa państwa ma ośmielić urzędników stosujących prawo zamówień publicznych do niekierowania się wyłącznie ceną, ale również szeregiem innych kryteriów – pośrednio premiujących lokalnych wykonawców. – Jeśli problemem jest strach – właśnie po to jest Polityka zakupowa państwa (…). To jasne wskazówki, jakie obszary są ważne z punktu widzenia państwa – mówi Olszewska.

https://www.wnp.pl/budownictwo/rzad-przyjal-nowa-polityke-zakupowa-panstwa-ale-o-local-content-ani-slowa-co-z-polskimi-firmami,1048028.html

2. Inwestycje za setki miliardów złotych pod presją. Oto wielki hamulcowy

Aleksandra Helbin | Dodano: 31 marca 2026 06:01

Polska stoi u progu inwestycyjnego boomu wartego setki miliardów złotych, ale branża budowlana ostrzega: bez zmian w procedurach tempo realizacji może nie nadążyć za ambicjami. – To ogromna szansa, ale też wyzwanie – mówi WNP Artur Popko. W tle są rekordowe przetargi, atom i rosnąca fala odwołań, która już dziś potrafi zablokować inwestycje na wiele miesięcy.

  • Branża budowlana szykuje się na falę projektów w energetyce i infrastrukturze, w tym atom. – Musimy przeszkolić kadrę i zdobyć kompetencje, żeby być partnerem dla zagranicznych firm – mówił Artur Popko w rozmowie z WNP podczas Forum Rynku Finansowego „Rzeczpospolitej”.
  • Rosnąca liczba odwołań paraliżuje przetargi i wydłuża inwestycje nawet do 15 miesięcy. – To znacząco utrudnia funkcjonowanie branży – podkreśla prezes Budimeksu.
  • Kumulacja inwestycji oraz udział polskich firm w ich realizacji będą jednym z kluczowych tematów debat podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który już 22-24 kwietnia odbędzie się w Katowicach.

Kumulacja inwestycji w energetyce, infrastrukturze i obronności to dla branży budowlanej jednocześnie ogromna szansa, ale też poważne wyzwanie.

– Jesteśmy przygotowani, ale skala projektów, zwłaszcza atomowych, wymaga budowy nowych kompetencji – mówi WNP Artur Popko, prezes Budimeksu.

Kluczowym problemem nie są jednak dziś moce wykonawcze, lecz procedury, które coraz częściej blokują przetargi.

Gigainwestycje: szansa i test dla branży
Rząd zapowiada inwestycje sięgające nawet biliona złotych – od energetyki przez infrastrukturę po projekty strategiczne jak elektrownie jądrowe. Dla firm budowlanych to bezprecedensowa skala zamówień.

Oceniamy to jako ogromną szansę, ale też wyzwanie – podkreśla Popko.

Budimex już dziś przygotowuje się do wejścia w nowe segmenty, szczególnie w energetykę. Kluczowym projektem pozostaje atom, który – jak przyznaje prezes – będzie testem dla całej branży.

– Tego typu inwestycje nie były realizowane w Polsce ani w ostatnich latach w Europie. Musimy przeszkolić kadrę i zdobyć kompetencje, aby być partnerem dla zagranicznych firm – zaznacza.

Procedury blokują inwestycje
Największym problemem nie jest jednak skala inwestycji, lecz rosnąca liczba odwołań w przetargach. W ciągu dwóch lat ich liczba wzrosła o 100 proc. – z ponad 3 tys. do ponad 6 tys.

– To znacząco utrudnia funkcjonowanie branży – mówi Popko.

Efekt? Proces od złożenia oferty do podpisania umowy wydłużył się z około pół roku do nawet 12-15 miesięcy. To oznacza opóźnienia inwestycji, ryzyko utraty środków unijnych i wyższe koszty dla państwa.

– Wzrost kosztów pracy i materiałów powoduje, że finalnie Skarb Państwa musi dopłacać do kontraktów – wskazuje prezes Budimeksu.

Branża chce zmian w prawie
Zdaniem branży problem wynika m.in. z niedoprecyzowanych przepisów i zbyt niskich kosztów składania odwołań. Obecnie wynoszą one 20 tys. zł – niezależnie od wartości kontraktu.

– To zachęta do składania odwołań, nawet bez pełnego przekonania co do ich zasadności – ocenia Popko.

Budimex wskazuje na rozwiązania stosowane w innych krajach, gdzie opłaty są uzależnione od wartości inwestycji – sięgając nawet setek tysięcy złotych. W Czechach to nawet 1 proc. wartości kontraktu.

Zmiany coraz bliżej
Jak wynika z deklaracji rządu, prace nad zmianami w prawie zamówień publicznych już trwają. Branża liczy, że nowe regulacje ograniczą liczbę odwołań i przyspieszą realizację inwestycji.

Pierwszy raz usłyszeliśmy tak wyraźną deklarację, że rząd pracuje nad zmianą ustawy – mówi prezes Budimeksu.

W obliczu nadchodzącej fali inwestycji stawka jest wysoka. Bez usprawnienia procedur nawet rekordowe środki mogą nie przełożyć się na tempo realizacji projektów.

https://www.wnp.pl/budownictwo/inwestycje-za-setki-miliardow-zlotych-pod-presja-oto-wielki-hamulcowy,1047150.html

Rynek Infrastruktury

1. PLK porządkują OPZ na dokumentacje projektową

Autor: PKP PLK | Data publikacji: 25-03-2026

Polskie Linie Kolejowe S.A. wypracowały zaktualizowany Opis Przedmiotu Zamówienia (OPZ) bazowego dla dokumentacji projektowej. Nowa wersja dokumentu stanie się obowiązującym wzorcem dla wszystkich postępowań dotyczących opracowywania dokumentacji projektowej w Spółce i ujednolici wymagania wobec projektantów, uporządkuje zasady przygotowania dokumentacji oraz dostosuje proces projektowy do metodyki BIM.

Nowa uchwała to efekt wielomiesięcznych wspólnych prac Polskich Linii Kolejowych S.A. i Forum Inwestycyjnego. W ramach aktualizacji wprowadzono szereg rozwiązań usprawniających i standaryzujących proces projektowy, w tym między innymi:

Mapę roboczą, umożliwiającą rozpoczęcie prac projektowych jeszcze przed uzyskaniem mapy do celów projektowych. Pozwala to skrócić czas rozpoczęcia projektowania, zapewnić ciągłość prac oraz ograniczyć ryzyko związane z upływem ważności map oklauzulowanych.

Obowiązek wykonywania analiz funkcjonalnych na etapie Koncepcji Programowo Przestrzennej (KPP) oraz projektu budowlanego (PB). Pozwolą one na optymalizację przyjmowanych rozwiązań technicznych pod względem funkcjonalnym i eksploatacyjnym.

Obowiązek prowadzenia konsultacji z JST oraz interesariuszami społecznymi. Wczesna identyfikacja lokalnych uwarunkowań pomoże ograniczyć ryzyka proceduralne oraz związane z pozyskiwaniem decyzji administracyjnych.

Nowy harmonogram bazowy, który uwzględnia częstsze odbiory dokumentacji.

Pełne dostosowanie do metodyki BIM, czyli cyfrowego odwzorowania obiektu.

Między innymi ogłoszony w styczniu przetarg na dokumentację projektową dla modernizacji i elektryfikacji linii kolejowej nr 25 na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skarżysko-Kamienna został już przygotowany według nowych wytycznych.

Zgodnie z nimi przygotowywane są dokumentacje w węzłach kolejowych: warszawskim, katowickim, wrocławskim, trójmiejskim oraz inne projekty między innymi w województwie łódzkim i świętokrzyskim.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/plk-sa-porzadkuja-opz-na-dokumentacje-projektowa-99334.html

2. Ponad 120 mld zł z ETS2 na modernizację Polski? Apel do premiera

Autor: Fundacja Instytut Reform | Data publikacji: 31-03-2026

Polska otrzyma nawet 124 mld zł z systemu ETS2 i Społecznego Funduszu Klimatycznego – wynika z nowej analizy Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski. Jak efektywnie wydać miliardy z ETS2”. Środki te mogą sfinansować modernizację budynków, rozwój niskoemisyjnego transportu oraz działania obniżające rachunki obywateli. W związku z tym 19 organizacji społecznych i branżowych apeluje do premiera Donalda Tuska o przedstawienie jasnych zasad wydatkowania środków z ETS2 i pilne przyjęcie krajowego Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK).

System ETS2 obejmie emisje CO2 w sektorach budynków, transportu drogowego i małych przedsiębiorstw. Oznacza to wzrost kosztów paliw kopalnych, ale jednocześnie nowe środki do dyspozycji polskiego rządu.

Budżet porównywalny z CPK

Zgodnie z analizą Instytutu Reform Polska może otrzymać łącznie ok. 124 mld zł z systemu ETS2 do 2032 roku. Na tę kwotę składa się około 48 mld zł ze Społecznego Funduszu Klimatycznego oraz nawet 76 mld zł z krajowych aukcji uprawnień do emisji CO2 do budżetu Polski.

Część przyszłych wpływów z aukcji ETS2 mogłaby sfinansować wkład własny do Planu Społeczno-Klimatycznego. Wymagana kwota to ok. 16 mld zł, które pozwoliłyby uruchomić środki z unijnego funduszu.

– W ramach ETS2 polski rząd będzie dysponował budżetem porównywalnym z całkowitymi wydatkami na Port Polska (dawniej CPK) i znacząco wyższym niż środki na inwestycje kolejowe w ramach tego projektu. Ta pula środków może stać się jednym z kluczowych narzędzi modernizacji i wzmacniania odporności polskiej gospodarki w nadchodzącej dekadzie – mówi Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Miliardy do zagospodarowania

Planowane przesunięcie startu systemu ETS2 z 2027 na 2028 rok oznacza spadek puli środków z systemu do wydania przez polski rząd – ze 144 mld zł do 124 mld zł. Jednocześnie daje ono więcej czasu na przygotowanie programów inwestycyjnych oraz mechanizmów osłonowych dla obywateli.

Eksperci wskazują, że państwa członkowskie mają dużą swobodę w projektowaniu instrumentów wsparcia finansowanych z ETS2. Środki mogą pójść zarówno na inwestycje, takie jak rozwój taboru oraz infrastruktury dla transportu publicznego, jak również działania bezpośrednio wspierające dochody lub obniżające rachunki gospodarstw domowych.

– Jeśli postawimy na wsparcie zeroemisyjnych inwestycji, do 2032 r. będziemy mogli – obok działań zapisanych w Planie Społeczno-Klimatycznym – sfinansować także modernizację budynków oraz leasing pojazdów elektrycznych nawet dla pół miliona gospodarstw domowych. Przy tym rządowi zostaną jeszcze środki na zwiększenie o 1/3 puli osłon z PSE oraz sfinansowanie wsparcia dla transformacji przemysłu. Możliwe są też inne scenariusze, np. maksymalne ograniczenie wpływu ETS2 na rachunki gospodarstw domowych albo połączenie systemu z dodatkowymi inwestycjami i obniżką VAT na prąd. Kluczowe jest jedno: nie da się zrealizować wszystkich celów jednocześnie, więc potrzebna jest jasna decyzja o priorytetach – zauważa Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Kierunki rządowych interwencji powinny wspierać budowanie trwałej odporności gospodarstw domowych na wahania cen paliw kopalnych i uprawnień do emisji CO2, ale także zapewniać wsparcie osobom zagrożonym ubóstwem energetycznym i transportowym. Skutki wprowadzenia ETS2 najmocniej odczują gospodarstwa domowe o najniższych dochodach, które ogrzewają domy węglem. Według szacunków cena węgla może wzrosnąć o ok. 25-30% w 2028 roku.

– Budynki odpowiadają za 40% zużycia energii w Polsce. Ich systemowa i umiejętnie wspierana modernizacja energetyczna to strategiczna inwestycja rozwojowa w nasze bezpieczeństwo energetyczne i gospodarkę, a także poprawę standardu życia obywateli i – używając analogii budynkowych – fundament dla poprawy jakości powietrza w Polsce – mówi Jan Ruszkowski, dyrektor zarządzający Stowarzyszenie Fala Renowacji.

– Środki z SFK powinny służyć ochronie osób wykluczonych transportowo i uzależnionych od prywatnego samochodu przed możliwym wzrostem cen paliw. Według PSK większość z nich ma jednak zostać przeznaczona na bardzo kosztowną modernizację taboru kolejowego na istniejących liniach, podczas gdy największe wykluczenie transportowe występuje tam, gdzie kolei w ogóle nie ma. To trochę tak, jakby inwestować w nowe wagony metra w mieście, w którym połowa mieszkańców nie ma dostępu do stacji. Dodatkowo wiele inwestycji zaplanowano dopiero po 2030 roku. Jeśli państwo nie stworzy realnych alternatyw dla samochodu prywatnego na terenach wykluczonych transportowo, rosnące ceny paliw uderzą przede wszystkim w najuboższych. Wtedy bardzo łatwo będzie sprzedać narrację, że transformacja energetyczno-klimatyczna jest przeciwko ludziom, choć w rzeczywistości zawiedzie polityka publiczna – mówi Aleksander Szałański z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.

Potrzebne jasne zasady wydatkowania środków

Eksperci podkreślają, że brak przejrzystych zasad wydatkowania wpływów z obecnego systemu EU ETS prowadził w przeszłości do ich rozproszenia w budżecie państwa.

– Dlatego kluczowe jest wprowadzenie mechanizmów gwarantujących transparentność przepływu środków z ETS i ETS2, w szczególności Społecznego Funduszu Klimatycznego. Tylko w ten sposób możliwe będzie jednoznaczne wykazanie skuteczności Społecznego Funduszu Klimatycznego, którego środki powinny wspierać gospodarstwa domowe, m.in. umożliwiając rozwój społeczności energetycznych czy modernizacje energetyczną budynków oraz zwiększając dostęp do transportu publicznego. Bez tego nie ruszymy do przodu – tłumaczy Anna Frączyk, prawniczka Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Dlatego jedną z głównych rekomendacji raportu Instytutu Reform jest powrót do pomysłu utworzenia Funduszu Transformacji Energetycznej, który gromadziłby dochody z EU ETS i ETS2 oraz finansował długofalowe inwestycje modernizacyjne.

Polska największym beneficjentem SFK. Czy zmarnujemy miliardy?

Warunkiem uruchomienia prawie 50 mld zł środków unijnych jest przyjęcie przez Polskę Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK), który określa sposób wydatkowania pieniędzy ze Społecznego Funduszu Klimatycznego.

Polska będzie największym beneficjentem tego funduszu w całej Unii Europejskiej, otrzymując 17,6% jego całkowitego budżetu.

Aby uruchomić te środki, rząd musi zapewnić krajowy wkład własny do PSK oraz przedstawić Komisji Europejskiej ostateczną wersję planu. Tymczasem prace nad tym dokumentem opóźniają się.

W związku z opóźnieniami w pracach nad PSK 19 organizacji społecznych i branżowych wystosowało do premiera Donalda Tuska list otwarty, apelując o:

  • pilne zakończenie prac nad Planem Społeczno-Klimatycznym i jego przyjęcie,
  • przedstawienie jasnych zasad wydatkowania dochodów z ETS2,
  • przedstawienie gwarancji wydatkowania środków z ETS2 i SFK na walkę z ubóstwem, energetycznym i transportowym oraz modernizację polskiej gospodarki.

Przy podejmowaniu decyzji o wykorzystaniu krajowej puli przychodów z ETS2 należy uwzględniać komplementarność interwencji z działaniami finansowanymi w ramach PSK, a także zadbać o wewnętrzną spójność całego zestawu podejmowanych działań.

– To od podejścia polskiego rządu do ETS2 zależy, czy miliardy złotych z nowego systemu zostaną przeznaczone na transformację gospodarki i jak szybko sfinansują działania wspierające walkę z ubóstwem energetycznym i transportowym. Rząd dysponuje narzędziami, które pozwalają odpowiednio zaplanować wykorzystanie tych pieniędzy. Dlatego tak ważne jest określenie jasnych priorytetów i zasad wydatkowania środków z ETS2 – podkreśla Michał Wojtyło, starszy analityk ds. polityk publicznych w Instytucie Reform.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/ponad-120-mld-zl-z-ets2-na-modernizacje-polski-apel-do-premiera-99171.html

Gov.pl

1. Minister Wojciech Balczun: naszym zadaniem jest, aby beneficjentem wielkich projektów inwestycyjnych był polski biznes. To jest priorytet całego rządu

Publikacja: 26.03.2026

Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun wziął udział w PowerConnect Energy Summit w Gdańsku – jednym z najważniejszych wydarzeń poświęconych przyszłości energetyki w Polsce i regionie Morza Bałtyckiego. W konferencji, która odbyła się 18 marca, uczestniczyli również Premier Donald Tusk, Minister Energii Miłosz Motyka oraz Sekretarz stanu w MAP Eliza Zeidler, podkreślając wspólną determinację rządu w budowaniu bezpiecznego, nowoczesnego i konkurencyjnego systemu energetycznego.

Dekada wielkich inwestycji – 1 bilion złotych na energetykę
– W ciągu najbliższej dekady nasz kraj zainwestuje 1 bilion złotych w energetykę, infrastrukturę, linie przesyłowe oraz elektrownie – ogłosił Premier Donald Tusk podczas wystąpienia na PowerConnect Energy Summit w Gdańsku.
Jak podkreślił, Pomorze staje się centrum najnowocześniejszych technologii energetycznych, a transformacja energetyczna to klucz do bezpieczeństwa państwa w obliczu globalnych napięć.

Premier zaznaczył, że wojna w Ukrainie i sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazują, jak ściśle powiązane są kwestie energii i bezpieczeństwa. Wskazał również na działania Polski w UE, w tym apel o kontynuację darmowych uprawnień do emisji CO₂ dla przemysłu, w tym polskiego.

Inwestycje państwowych firm liczone w setkach miliardów złotych
Minister Wojciech Balczun zwrócił uwagę, że państwowe spółki energetyczne – Tauron, Enea, Orlen i PGE – realizują programy inwestycyjne o wartości liczonych w setkach miliardów złotych. Podkreślił, że to one są fundamentem polskiej transformacji energetycznej i siłą krajowego rynku kapitałowego.

– W nadchodzącej dekadzie zainwestujemy bilion złotych w transformację energetyczną Polski. Poszczególne podmioty, które są w rękach Skarbu Państwa będą miały programy inwestycyjne liczone w setkach miliardów złotych. To nasi narodowi czempioni, notowani na giełdzie i budujący jej siłę. To dzięki nim odzyskaliśmy zaufanie inwestorów, a ich kapitalizacja osiąga rekordowe poziomy, nierzadko przekraczając 100 miliardów złotych – powiedział szef MAP.

Zaznaczył również, że kluczowym zadaniem rządu jest zapewnienie, aby beneficjentem tych inwestycji był polski biznes.

– Element local content jest dla nas priorytetem – podkreślił.

Zrównoważony miks energetyczny i przyspieszenie prac nad SMR‑ami
Minister Wojciech Balczun wskazał, że transformacja energetyczna opiera się na zrównoważonym miksie, obejmującym zarówno komponent węglowy, dynamicznie rozwijające się OZE, jak i energetykę jądrową.

– Przyspieszenie prac nad SMR‑ami i dużymi reaktorami to nasz priorytet. Równolegle realizujemy ogromne inwestycje w nowe bloki i turbiny gazowe – to dzieje się już dziś. WIG‑energia wzrósł w ciągu dwóch lat o 100 proc., co pokazuje, jak rynek ocenia nasze działania – zaznaczył szef MAP.

Bezpieczeństwo energetyczne państwa priorytetem MAP i rządu
W kontekście globalnych napięć geopolitycznych minister Balczun podkreślił, że Polska pozostaje bezpieczna energetycznie dzięki odpowiedzialnej polityce i stabilnym rezerwom.

– Bezpieczeństwo energetyczne państwa jest absolutnie kluczowe. Pokazujemy, że realizując strategię aktywnego właściciela, tak rozumiem rolę MAP – potrafimy reagować szybciej i skuteczniej na dynamicznie zmieniającą się sytuację geopolityczną. Ostatnie tygodnie, wydarzenia w rejonie cieśniny Ormuz i ich wpływ na ceny paliw oraz ropy na światowych rynkach to potwierdziły. Polska pozostaje bezpieczna: nasze rezerwy są stabilne, a dostawy zapewnione – podsumował szef MAP.

https://www.gov.pl/web/aktywa-panstwowe/minister-wojciech-balczun-naszym-zadaniem-jest-aby-beneficjentem-wielkich-projektow-inwestycyjnych-byl-polski-biznes-to-jest-priorytet-calego-rzadu

2. Kluczowy krok w polskiej energetyce jądrowej. Wniosek o budowę pierwszej elektrowni jądrowej złożony w PAA

Publikacja: 31.03.2026

Polskie Elektrownie Jądrowe złożyły dziś (31 marca 2026 r.) wniosek o zezwolenie na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. To kluczowy kamień milowy, który przybliża rozpoczęcie prac budowlanych i jedno z głównych pozwoleń niezbędnych do uzyskania przed rozpoczęciem budowy inwestycji o mocy 3750 MWe – fundamentu stabilnych, przewidywalnych cen energii i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Złożenie wniosku o zezwolenie na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce to sygnał, że z determinacją realizujemy inwestycję, która przez dekady będzie gwarantem stabilnych cen energii dla polskich rodzin i motorem napędowym dla nowoczesnego przemysłu. Dołączana do wniosku dokumentacja potwierdza, że projektowana elektrownia jądrowa spełnia najbardziej rygorystyczne normy światowe i będzie bezpieczna dla mieszkańców i środowiska. Nie ma tu miejsca na kompromisy

– powiedział Pełnomocnik Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej, Sekretarz Stanu w Ministerstwa Energii Wojciech Wrochna.

To jeden z ważniejszych dni dla realizacji projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jest to pierwszy i jak na razie jedyny taki wniosek w historii współczesnej Polski, po 1989 roku. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego obszernego materiału, który zgodnie z zapowiedzią złożyliśmy na koniec pierwszego kwartału tego roku. Ogrom pracy wykonany przez pracowników Polskich Elektrowni Jądrowych i skala samego wniosku liczącego razem z załącznikami ponad 40 tys. stron pokazuje, jak duży i bardzo złożony jest nasz projekt

– mówi Prezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk.

Zakres wniosku i wymagania regulacyjne
Dokument to formalny wniosek inwestora kierowany do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, przygotowany zgodnie z ustawą Prawo atomowe. Dokumentacja wykazuje spełnienie wszystkich wymagań w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, ochrony radiologicznej, ochrony fizycznej oraz oraz zdolności inwestora do realizacji przedsięwzięcia.

Kluczowym elementem dokumentacji jest Wstępny Raport Bezpieczeństwa (PSAR – Preliminary Safety Analysis Report) – szczegółowo opisuje projekt obiektu oraz jego lokalizację. Zawiera analizy potwierdzające spełnienie wymagań w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, ochrony radiologicznej i ochrony fizycznej.

Wniosek obejmuje też m.in.:

  • program zapewnienia jakości
  • klasyfikację bezpieczeństwa
  • projekt systemu ochrony fizycznej obiektu i materiałów jądrowych
  • informacje dot. systemu zarządzania sytuacjami zdarzeń radiacyjnych
  • dokumentację potwierdzającą możliwości techniczne, kadrowe oraz organizacyjne inwestora

Całość dokumentacji liczy ponad 40 tysięcy stron i została opracowana przez ponad 200 specjalistów z różnych dziedzin, przede wszystkim z obszaru bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Procedura administracyjna i kolejne etapy
Prezes Państwowej Agencji Atomistyki wydaje decyzję w sprawie zezwolenia na budowę obiektu jądrowego w terminie do 24 miesięcy od dnia złożenia wniosku, z wyłączeniem czasu niezbędnego na ewentualne uzupełnienia dokumentacji.

Równolegle inwestor prowadzi przygotowania do uzyskania pozwolenia na budowę wydawanego przez Wojewodę Pomorskiego. Złożenie wniosku planowane jest na 2027 rok.

Rozpoczęcie budowy przewidziane jest na IV kwartał 2028 roku i będzie związane z wylaniem tzw. pierwszego betonu jądrowego.

Charakterystyka inwestycji
Elektrownia jądrowa powstanie w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo. W jej skład wejdą trzy reaktory typu AP1000® o łącznej mocy zainstalowanej 3750 MWe.

Wykonawcą inwestycji jest konsorcjum Westinghouse-Bechtel. Projekt posiada decyzję lokalizacyjną oraz decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Od 2025 roku prowadzone są prace przygotowawcze.

Budowa każdego z bloków potrwa około 7 lat, po czym nastąpi etap testów i rozruchu. Zgodnie z harmonogramem pierwszy blok rozpocznie eksploatację w 2036 roku, kolejne w latach 2037–2038.

Inwestycja stanowi istotny element transformacji energetycznej oraz budowy nowoczesnego i odpornego systemu elektroenergetycznego.

https://www.gov.pl/web/energia/kluczowy-krok-w-polskiej-energetyce-jadrowej-wniosek-o-budowe-pierwszej-elektrowni-jadrowej-zlozony-w-paa

3. Sprawdź ofertę Funduszy Europejskich i KPO dostępną w kwietniu

Publikacje: 01.04.2026

W tym miesiącu będzie można składać wnioski o dofinansowanie unijne w 169 konkursach o łącznym budżecie prawie 11,5 mld zł. Uruchomimy 42 nowe nabory o wartości ponad 8 mld zł. Pieniądze te przeznaczymy między innymi na zakup i montaż przydomowych magazynów energii, digitalizację zasobów nauki, rozwój szkolnictwa wyższego oraz wsparcie projektów badawczo-rozwojowych, które przyczynią się do powstania przełomowych technologii.

Oferta obejmuje łącznie 169 konkursów: 23 z programów krajowych, 121 z programów regionalnych, 21 z programów Interreg i 4 z KPO.

Poniżej opisujemy wybrane, nowe konkursy, które będą ogłoszone w kwietniu:

Nowe konkursy z KPO:

1. Przydomowe magazyny energii

Na co?

Na zakup i montaż mikroinstalacji fotowoltaicznych, magazynów energii elektrycznej i magazynów ciepła.

Maksymalna kwota wypłaty to 28 tys. zł.

Dla kogo?

Osoby fizyczne

Termin składania wniosków: 30 marca 2026 – 24 kwietnia 2026

Budżet na działanie: 335 mln zł

Nabór ogłasza: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Link do naboru: https://przydomowemagazyny.gov.pl/

Nowe konkursy z programów krajowych:

1. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora biotechnologii (BIOTECH)] – ścieżka innowacyjność

Na co?

Projekty realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do wytwarzania innowacyjnych technologii krytycznych o znaczącym potencjale gospodarczym w sektorze biotechnologii, produktów leczniczych

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa
Termin składania wniosków: 23.04.2026-18.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/51-step-biotechnologie-innowacyjne-technologie-krytyczne-1/

2. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora biotechnologii (BIOTECH)] – ścieżka strategiczna niezależność

Na co?

Projekty realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do ochrony i wzmacniania łańcuchów wartości technologii krytycznych w sektorze biotechnologii, produktów leczniczych.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa
Termin składania wniosków: 23.04.2026-18.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: Link do naboru pojawi się 9.04 na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3740

3. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora technologii cyfrowych (DIGITAL i DEEPTECH)] – ścieżka innowacyjność

Na co?

Projekty, realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do rozwoju innowacyjnych technologii krytycznych o znaczącym potencjale gospodarczym w sektorze technologii cyfrowych i innowacji w ramach głębokich technologii.

Dla kogo?

Pojedyncze przedsiębiorstwa oraz konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 14.04.2026-17.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/step-sciezka-a-projekty-realizowane-w-sektorze-technologie-cyfrowe-i-innowacje-w-ramach-glebokich-technologii-1/

4. Fundusz wsparcia technologii krytycznych [nabór dla sektora technologii cyfrowych (DIGITAL i DEEPTECH)] – ścieżka strategiczna niezależność

Na co?

Projekty, realizujące cele inicjatywy STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) i przyczyniające się do ochrony i wzmacniania łańcuchów wartości technologii krytycznych w sektorze technologii cyfrowych i innowacji w ramach głębokich technologii.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa oraz konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 21.04.2026-26.06.2026

Budżet: 150 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/step-sciezka-b-projekty-realizowane-w-sektorze-technologie-cyfrowe-i-innowacje-w-ramach-glebokich-technologii-nabor-feng0501-ip01-00326/

5. Digitalizacja zasobów nauki

Na co?

Projekty, które zwiększą otwartość zasobów nauki, poprawią dostęp do informacji sektora publicznego o charakterze naukowym, podniosą poziom ponownego wykorzystania danych naukowych oraz zapewnią interoperacyjność i wysoką jakość udostępnianych danych.

Dla kogo?

Jednostki administracji rządowej oraz jednostki im podległe, państwowe instytucje kultury, archiwa państwowe, ogólnokrajowi nadawcy radiowi i telewizyjni, instytucje tworzące system szkolnictwa wyższego i nauki

Termin składania wniosków:

31 marca 2026 r. – 29 maja 2026 r

Budżet: 150,6 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Centrum Projektów Polska Cyfrowa

Link do naboru: pojawi się w dniu ogłoszenia na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3743

6. Edukacja cyfrowa

Na co?

Na przygotowanie kadry jednostek samorządu terytorialnego do planowania i wprowadzania rozwiązań w zakresie cyfryzacji edukacji. Uczestniczący w projekcie przedstawiciele samorządu terytorialnego opracują strategiczne plany rozwoju oświaty w zakresie cyfryzacji dla swoich jednostek oraz zainicjują zmiany związane z wprowadzeniem ich w życie.

Dla kogo?

Przedsiębiorstwa, administracja publiczna, instytucje nauki i edukacji, organizacje społeczne i związki wyznaniowe, partnerzy społeczni, instytucje wspierające biznes

Termin składania wniosków: 1 kwietnia – 30 września 2026 r.

Budżet: 28,1 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Ministerstwo Edukacji Narodowej

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/14-rozwoj-systemu-edukacji-7/

7. Rozwój szkolnictwa wyższego

Na co?

Projekty, które umożliwią uczelniom przygotowanie programów rozwoju kompetencji dorosłych, jako niestandardowych odbiorców szkolnictwa wyższego. Przedsięwzięcie realizuje ideę uczenia się przez całe życie i pozwala na dopasowanie kompetencji pracowników do oczekiwań pracodawców, szczególnie w obszarze zielonej i cyfrowej gospodarki.

Dla kogo?

Uczelnie

Termin składania wniosków: 7 kwietnia – 29 czerwca 2026 r.

Budżet: 116,4 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru:

https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/uczenie-sie-przez-cale-zycie-rozwoj-oferty-uczelni/

8. Wsparcie organizacji pozarządowych

Na co?

Realizację strategii i planów zapewniających lepsze zarządzanie zasobami materialnymi i finansowymi przez organizacje pozarządowe.

Dla kogo?

Organizacje pozarządowe
Termin składania wniosków: 1 kwietnia – 31 maja 2026 r.

Budżet: 31,8 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/412-wsparcie-ngo-w-zakresie-uslug-publicznych-i-wspolpracy-2/

9. Ścieżka SMART (nabór dla konsorcjów)

Na co?

Wsparcie projektów badawczo-rozwojowych przedsiębiorstw na realizację badań przemysłowych i prac rozwojowych, w celu opracowania innowacyjnych produktów lub technologii.

Dla kogo?

Konsorcja przedsiębiorstw, w tym z organizacjami badawczymi lub NGO
Termin składania wniosków: 9.04.2026–12.06.2026

Budżet: 350 mln zł

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Link do naboru: https://www.funduszeunijne.gov.pl/nabory/sciezka-smart-projekty-realizowane-w-konsorcjach/

10. Startup Booster Poland (program Tech Impact)

Na co?

Dofinansowanie kosztów działań operatorów zarządzających programami wspierającymi startupy, w szczególności działań mających na celu: pozyskanie startupów do programów, kompleksową obsługę programów, kosztów członkostwa akceleratorów w międzynarodowych sieciach, zaangażowania ekspertów i mentorów, udziału partnerów międzynarodowych.

Dla kogo?

Podmioty działające na rzecz rozwoju gospodarczego lub innowacyjności (ośrodki innowacji, w tym akceleratory)
Termin składania wniosków: 28.04.2026-17.07.2026

Budżet: w trakcie ustaleń

Forma wsparcia: dotacja

Nabór ogłasza: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

Link do naboru: Link do naboru pojawi się w 14 kwietnia na stronie: https://www.funduszeunijne.gov.pl/strony/skorzystaj/nabory/#/domyslne=1/10502=3740

https://www.gov.pl/web/fundusze-regiony/sprawdz-oferte-funduszy-europejskich-i-kpo-dostepna-w-kwietniu2

Money.pl

Przetargi przeciągają się w nieskończoność. Szykują zmiany

oprac. Malwina Gadawa | 2 kwietnia 2026, 07:29

Postępowania na kluczowe inwestycje przeciągają się w nieskończoność. Urząd Zamówień Publicznych szykuje zmiany przepisów, które usprawnią proces przetargowy – pisze w czwartek „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gazeta przypomniała, że w 2025 r. było niemal 6 tys. skarg przy przetargach do Krajowej Izby Odwoławczej, z czego duża część dotyczyła inwestycji zlecanych przez sektor publiczny.

Skargi na przetargi. Postępowania się przeciągają
Stowarzyszenie Wykonawców i Dostawców Budownictwa na podstawie danych uzyskanych w Urzędzie Zamówień Publicznych sporządziło zestawienie odwołań składanych przez firmy budowlane.

Prym wiodą duże konsorcja z dominującym kapitałem zagranicznym. W 2025 r. najwięcej odwołań, 99, złożył Strabag. Na drugim miejscu był Budimex z liczbą 60 odwołań, a na trzecim Porr z 24 odwołaniami – wylicza „DGP”.

W branży słychać głosy, że trzeba ograniczyć liczbę odwołań w przetargach. Przy przeciągających się nawet do 2–3 lat rozstrzygnięciach pierwotna oferta cenowa przestaje być aktualna, co rodzi kolejne spory o waloryzację umowy. Są też głosy, że trzeba podnieść opłaty za wniesienie odwołania i powinny wynosić 1 proc. kwoty kontraktu.

Cytowany przez „DGP” Zbigniew Szymczak ze Stowarzyszenia Wykonawców i Dostawców Budownictwa uważa, że byłoby to niedobre rozwiązanie. Reprezentowane przez niego stowarzyszenie zrzesza głównie mniejsze i średnie firmy.

– Dla takich wykonawców podniesienie kwoty za odwołanie będzie ograniczeniem praw, bo nie będzie ich często stać na ten krok, a za 1 proc. optują duże firmy, które najczęściej same przeciągają przetargi – stwierdza rozmówca „DGP”.

Urząd Zamówień Publicznych pracuje nad usprawnieniami w prawie zamówień publicznych. Szefowa urzędu Agnieszka Olszewska zapowiedziała, że podniesienie wysokości wpisu za odwołanie jest już praktycznie pewne. Rozważane są też inne zmiany, np. uściślenie definicji rażąco niskiej ceny, która też jest powodem częstych odwołań. Doprecyzowane mają też zostać zasady wykluczania wykonawców z przetargów – pisze „DGP”.

https://www.money.pl/gospodarka/przetargi-przeciagaja-sie-w-nieskonczonosc-szykuja-zmiany-7270836898515168a.html

Portal ZP

Zmiany Pzp od 3.04.2026 r. – nowe podstawy odrzucenia ofert w związku z cyberbezpieczeństwem

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 01.04.2026

Ustawa o zmianie przepisów dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa wprowadza istotne modyfikacje w ustawie – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja rozszerza katalog podstaw odrzucenia ofert, w odniesieniu do oferowanych produktów, usług i procesów ICT mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Nowe regulacje będą miały zastosowanie już od 3 kwietnia 2026 r. – także do postępowań będących w toku. Sprawdź, jakie obowiązki pojawią się po stronie zamawiających i jakie ryzyka muszą uwzględnić wykonawcy.

Na czym polegają nowe przepisy?
W związku z ogłoszeniem ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa uległ modyfikacji katalog przesłanek odrzucenia oferty wskazany w ustawie z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja koncentruje się na zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa w zamówieniach publicznych obejmujących produkty, usługi i procesy ICT.

Zmiana rozszerza katalog przesłanek odrzucenia oferty o sytuacje, w których oferowane przez wykonawców rozwiązania i dostawy informatyczne mogą stanowić zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.

Nowa podstawa odrzucenia ofert – co oznacza w praktyce?
Zmiana polega na wprowadzeniu obowiązku odrzucenia oferty, jeżeli:

  • obejmuje ona produkty, usługi lub procesy ICT, które Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa uznał w swoich rekomendacjach za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (art. 226 ust. 1 pkt 17 ustawy Pzp),
  • obejmuje ona produkty, usługi bądź procesy ICT, o których mowa w decyzji w sprawie uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka wydanej przez ministra ds. informatyzacji (art. 226 ust. 1 pkt 19 ustawy Pzp).

WAŻNE
Rekomendacje Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa w zakresie produktów, usług i procesów ICT, które uznano za stwarzające zagrożenie dla podstawowego interesu państwa, są publikowane na stronie podmiotowej BIP >> LINK DO REKOMENDACJI.

Z kolei decyzje w sprawach uznania wykonawcy za dostawcę wysokiego ryzyka będą:

  • ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”, a także
  • publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw informatyzacji oraz na stronie internetowej urzędu obsługującego tego ministra.

Nowe przesłanki odrzucenia ofert w Pzp ­­­­­– tabela zmian

Przepis Przesłanka w dotychczasowym brzmieniu Nowa regulacja
Art. 226 ust. 1 pkt 17 Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona urządzenia informatyczne lub oprogramowanie wskazane w rekomendacji, o której
mowa w art. 33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. poz. 1560), stwierdzającej ich negatywny wpływ na:

  • bezpieczeństwo publiczne lub
  • bezpieczeństwo
    narodowe
Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT wskazane w rekomendacji, o której mowa w art.
33 ust. 4 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. z 2026 r.
poz. 20 i 252), stwierdzającej ich negatywny wpływ na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa.Przesłanka odrzucenia oferty obejmuje szerszy zakres rzeczowy kupowanego zamówienia.Bezpieczeństwo publiczne i bezpieczeństwo narodowe zostały zastąpione pojęciem podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa.
Art. 226 ust. 1 pkt 19 Dotychczas brak było tej regulacji Zamawiający odrzuca ofertę, jeżeli obejmuje ona produkt ICT, którego typ został określony w decyzji w sprawie uznania dostawcy za
dostawcę wysokiego ryzyka, o której mowa w art. 67b ust. 15 ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, lub usługę ICT, lub proces ICT, określone w tej decyzji.Decyzja będzie zatem podstawą odrzucenia oferty w postępowaniu, jeśli wykonawca zaoferuje w niej produkt ICT, usługę ICT lub proces ICT ujęte w tej decyzji.

W praktyce oznacza to, że zamawiający będzie zobowiązany do:

  • weryfikacji pochodzenia i charakteru oferowanych rozwiązań ICT,
  • analizy ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem już na etapie badania ofert,
  • podejmowania decyzji o odrzuceniu oferty w przypadku stwierdzenia zagrożeń.

Czym jest produkt i usługa ICT?
Produkt ICT oznacza element lub grupę elementów sieci lub systemów informatycznych, zaś usługa ICT polega w pełni lub głównie na przekazywaniu, przechowywaniu, pobieraniu lub przetwarzaniu informacji za pośrednictwem sieci i systemów informatycznych.

Z kolei proces ICT obejmuje zestaw czynności wykonywanych w celu projektowania, rozwijania, dostarczania lub utrzymywania produktów ICT lub usług ICT [art. 2 pkt 12−13 ww. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA].

Kiedy nowe przepisy będą miały zastosowanie?
Nowelizacja wchodzi w życie 3 kwietnia 2026 r. i – co istotne – znajdzie zastosowanie również do postępowań będących w toku. Oznacza to konieczność szczególnej ostrożności w przypadku postępowań, w których nie podpisano jeszcze umowy z wykonawcą.

W odniesieniu do sprzętu i usług od dostarczonych przez dostawców wysokiego ryzyka zamawiający muszą także wycofać je z użytku w swoich instytucjach w określonych terminach:

  • standardowo w ciągu 7 lat,
  • w czasie 4 lat − w przypadku krytycznych funkcji sieci i usług komunikacji elektronicznej.

Podmiot kluczowy lub ważny, który nie wycofa sprzętu lub oprogramowania dostarczanego przez dostawcę wysokiego ryzyka, zapłaci karę w wysokości:

  • od 20.000 zł – w przypadku podmiotu kluczowego,
  • od 15.000 zł – w przypadku podmiotu ważnego.

Kara będzie mogła zostać zwiększona do 100.000.000 zł, jeśli naruszenie obowiązków będzie powodowało:

  • bezpośrednie i poważne zagrożenie cyberbezpieczeństwa dla obronności, bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa i porządku publicznego, życia i zdrowia ludzi lub
  • zagrożenie poważną szkodą majątkową lub poważnym utrudnieniem w świadczeniu usług przez dany podmiot.

Praktyczne wskazówki dla zamawiającego i wykonawcy

Aby prawidłowo zastosować nowe regulacje, zamawiający powinien:

  • przeanalizować, czy przedmiot zamówienia obejmuje elementy ICT,
  • uwzględnić ryzyka cyberbezpieczeństwa w dokumentach zamówienia (np. w SWZ), formułując nowe przesłanki odrzucenia ofert,
  • przygotować procedury oceny ofert pod kątem nowych przesłanek.

Wykonawcy muszą liczyć się z nowymi obowiązkami, w szczególności:

  • koniecznością weryfikacji łańcucha dostaw,
  • analizą, czy oferowane rozwiązania nie są objęte ograniczeniami,
  • przygotowaniem się na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące oferowanych technologii.

Brak odpowiedniej analizy może skutkować odrzuceniem oferty – nawet jeśli spełnia ona pozostałe wymagania zamawiającego.

Chcesz wiedzieć, jak przygotować SWZ i ocenić oferty zgodnie z nowymi przepisami? W przyszłym tygodniu znajdziesz na naszych łamach gotowe opracowania z wzorami dokumentów.

Podstawa prawna

art. 226 ust. 1 pkt 17 i 19 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320, ze zm.),

rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa) oraz certyfikacji cyberbezpieczeństwa w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz uchylenia rozporządzenia (UE) nr 526/2013 (akt o cyberbezpieczeństwie),

ustawa z dnia 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 252).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiany-pzp-od-3.04.2026-r.-nowe-podstawy-odrzucenia-ofert-w-zwiazku-z-cyberbezpieczenstwem-35646.html

Prawo.pl

Rząd przyjął projekt zmian w specustawie jądrowej

Data dodania: 24.03.2026 | Tomasz Ciechoński

W systemie prawnym pojawi się nowa kategoria decyzji – pozwolenie na budowę dotyczące wstępnych robót budowlanych przy obiekcie jądrowym. Ustawa rozstrzygnie także, które przepisy Prawa budowlanego mają zastosowanie, gdy pozwolenie na budowę dotyczy tylko części obiektu jądrowego lub etapu inwestycji.

Projekt zmian w ustawie o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących oraz niektórych innych ustaw przyjął 24 marca rząd.  Celem jest przyspieszenie i uproszczenie inwestycji dotyczących energetyki jądrowej, przy zachowaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa.

Nowe przepisy pozwolą wykonywać wstępne roboty budowlane, organizować inwestycję etapami i lepiej koordynować decyzje administracyjne, co może skrócić czas inwestycji nawet o 2 lata. Zmiany mają zwiększyć efektywność budowy elektrowni jądrowych w Polsce, co przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa energetycznego kraju – zapowiada Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Specjalnie pozwolenie przy inwestycji jądrowej
Dzięki nowej kategorii pozwolenia na budowę dotyczącej wstępnych robót przy obiekcie jądrowym inwestor będzie mógł wykonywać niektóre prace już na wczesnym etapie budowy, zanim cała dokumentacja inwestycyjna zostanie zatwierdzona.

Ponadto projektowane przepisy umożliwią podział inwestycji jądrowej na etapy, także dla części obiektów, które nie mogą samodzielnie funkcjonować.

Ustawa wprowadzi też wymóg uzyskania zgody Państwowej Agencji Atomistyki na roboty budowlane, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Projektodawca tłumaczy,  że pozwoli to na kontrolę i bezpieczeństwo podczas realizacji inwestycji.

https://www.prawo.pl/biznes/projekt-zmian-w-specustawie-jadrowej,1541395.html

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 20.03.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Można budować kielecki odcinek S74!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 17-03-2026

Wojewoda Świętokrzyski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla budowy drogi ekspresowej S74. Chodzi o odcinek między węzłami Kielce Zachód i Kielce Bocianek. Pierwsze prace związane z przygotowaniem terenu do zasadniczych robót planowane są w kwietniu, po przekazaniu placu budowy wykonawcy.

Kielecki odcinek S74 o długości pięciu kilometrów będzie warty około miliard złotych i przebiegał będzie między węzłami Kielce Zachód oraz Kielce Bocianek. Ma połączyć dwa istniejące odcinki trasy S74 (w tym jeden częściowo w obszarze miejskim) i skomunikować Kielce z ekspresową siódemką między Krakowem i Warszawą. W samych Kielcach ma przejąć ruch z jednojezdniowej ul. Łódzkiej, na którą dziś kieruje się ruch z S7 i DK74 (w przyszłości S74) od strony Mniowa.

W ramach inwestycji powstaną dwa węzły drogowe: Kielce Herby i Kielce Skrzetle oraz dwa tunele. Dłuższy półkilometrowy, planowany jest na odcinku sąsiadującym z zabudową osiedlową między ulicami Klonową a Warszawską. Planowana jest również m.in. budowa wiaduktu nad S74 w ciągu ulicy Transportowców, ronda nad krótszym tunelem pod ulicą Olszewskiego, a także wiaduktu w ciągu DK73 dla upłynnienia ruchu w obrębie węzła Kielce Bocianek. Wzdłuż nowego odcinka S74 wybudowanych zostanie 10 km dróg rowerowych i 13 km chodników.

Zgodnie z umową, wykonawca ma 19 miesięcy na prace budowlane z wyłączeniem przerwy zimowej. Zadanie w formule Projektuj i buduj realizuje Intercor. Umowę podpisano w styczniu 2023 roku.

Na początku lutego tego roku, wojewoda świętokrzyski Józef Bryk zdradził również, że jeszcze w tym roku ZRID-y mogą otrzymać kolejne odcinki S74, a mianowicie 30-kilometrowy Cedzyna – Łagów oraz 27,5-kilometrowy Mniów – granica województw łódzkiego i świętokrzyskiego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mozna-budowac-kielecki-odcinek-s74-99222.html

2. Mostostal Warszawa najkorzystniejszy na obwodnicę Zwolenia

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 17-03-2026

Mazowiecka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizowała oferty otrzymane w przetargu na projekt i budowę obwodnicy Zwolenia w ciągu drogi krajowej nr 79. Najkorzystniejszą ofertę złożyła firma Mostostal Warszawa.

Obwodnica Zwolenia jest czwartą z dziewięciu obwodnic w województwie mazowieckim realizowanych w ramach Programu budowy 100 obwodnic. W sierpniu 2025 r. została oddana do ruchu pierwsza – Lipska w ciągu DK79.

W realizacji jest obwodnica Pułtuska (DK61/57). Zaawansowanie robót sięga 69 proc. GDDKiA szacuje, że roboty zakończą się latem 2026 r. Z końcem września 2025 r. podpisano umowę na budowę obwodnicy Skaryszewa (DK9). Zakończenie wszystkich prac przewidywane jest w II kwartale 2029 r.

Kolejnych pięć obwodnic Ciechanowa i Łącka (DK60), Ostrołęki (DK53), Siedlec (DK63) i Sokołowa Podlaskiego (DK62/63)) jest na etapie przygotowawczym. Dla każdej z nich trwają prace nad Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowym wraz z elementami koncepcji programowej i materiałami do uzyskania decyzji środowiskowej.

Mostostal Warszawa najkorzystniejszy

GDDKiA oferty w przetargu na projekt i budowę obwodnicy Zwolenia otworzyła w drugiej połowie grudnia 2025 roku. Inwestor planował przeznaczyć na zadanie 201,8 mln zł i tylko trzy z 13 złożonych ofert mieściły się tym w budżecie.

Oferta Mostostalu Warszawa na 189,8 mln zł była najtańsza i okazałą się też najkorzystniejsza. Teraz, jeśli od wyboru nie wpłynie odwołanie, dokumentacja przetargowa trafi do standardowej kontroli uprzedniej Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umowy z wykonawcą.

Pozostałe oferty w tym przetargu prezentowały się następująco: konsorcjum Mosty Łódź, PBI Infrastruktura i PBI WMB – 245,9 mln zł; konsorcjum Aldesa Construcciones Polska i Aldesa Construcciones – 190,7 mln zł; konsorcjum Balzola Polska i Lantania – 220,9 mln zł; Budimex – 229,3 mln zł; Duna Polska – 230,6 mln zł; Mirbud – 198,4 mln zł; konsorcjum NDI i NDI Sopot – 219 mln zł; Porr – 208,7 mln zł; konsorcjum Roverpol i Rover Infraestructuras – 239,7 mln zł; Strabag – 238,1 mln zł; konsorcjum Trakcja i Akcine Bendrove „Kauno Tiltai” – 226,8 mln zł oraz Unibep – 240,5 mln zł.

10-kilometrowa obwodnica

Planowana trasa ma mieć ponad 10 km długości. Decyzja środowiskowa dla tej inwestycji została wydana w styczniu 2025 r.

Obwodnica ma przebiegać w nowym śladzie DK79 przez obszar gminy Zwoleń, po wschodniej stronie miasta. Będzie drogą klasy GP (główna ruchu przyspieszonego) z jedna jezdnią i jednym pasie ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano węzeł na przecięciu z projektowaną drogą ekspresową S12 oraz cztery skrzyżowania: dwa z istniejącym przebiegiem DK-79, jedno z istniejącym przebiegiem DK12 oraz jedno z drogą powiatową relacji Zwoleń – Janowice.

Obwodnica przejmie ruch tranzytowy, który obecnie odbywa się drogami krajowymi nr 12 i 79. Dzięki temu poprawi się bezpieczeństwo, odciążony zostanie układ komunikacyjny i wzrośnie przepustowość dróg w mieście. Nowa droga ma także uzupełnić układ rozprowadzający ruch z planowanej drogi ekspresowej S12 pomiędzy Radomiem a Puławami.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mostostal-warszawa-najkorzystniejszy-na-obwodnice-zwolenia-99216.html

3. Fundusze Norweskie na wsparcie polskiego bezpieczeństwa. Startuje program „Sprawy Wewnętrzne”

Autor: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej | Data publikacji: 17-03-2026

Polska przeznaczy 300 mln zł (70 mln euro) z Funduszy Norweskich na projekty związane z zapobieganiem klęskom i katastrofom, zwalczaniem przestępczości oraz migracjami. Wiceminister Jan Szyszko i Ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø podpisali umowę na uruchomienie Programu „Sprawy Wewnętrzne”.

– Polska ponownie jest największym beneficjentem Funduszy Norweskich i EOG. Jesteśmy także największym partnerem z państw-beneficjentów. 15 z 18 projektów w ramach Programu „Sprawy Wewnętrzne” jest realizowanych z partnerami norweskimi, a także krajowymi. To doskonały dowód na to, jak skutecznie budujemy współpracę transgraniczną. Pokazuje ona, że dzielenie wspólnych wartości z europejskimi partnerami przekłada się na realny rozwój polskich instytucji – powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko.

– Budowanie odporności w podejściu obejmującym całe społeczeństwo stało się jedną z kluczowych odpowiedzi na rosnące napięcia i niepewność. Dlatego nowy Program Sprawy Wewnętrzne w ramach Funduszy Norweskich traktuje odporność jako fundament wspólnych działań wobec takich wyzwań jak ataki hybrydowe, dezinformacja oraz kryzys klimatyczny i migracyjny. Głęboko wierzę, że odporność społeczna nie polega na opieraniu się zmianom, lecz na umiejętności uczenia się, adaptacji i wychodzenia z nich silniejszymi – podkreślił ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø.

Od ochrony granic po wsparcie seniorów

Program „Sprawy Wewnętrzne” składa się z 18 projektów. Ich realizacją zajmą się instytucje kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa i odporności Polski – Policja, Straż Graniczna, Urząd do Spraw Cudzoziemców, Straż Pożarna, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Służba Ochrony Państwa i szpital MSWiA.

Operatorem programu, czyli instytucją, które odpowiada za jego wdrożenie i rozliczenie projektów, jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Partnerami programu po stronie norweskiej są Norweski Dyrektoriat ds. Ochrony Ludności i Planowania Kryzysowego oraz Norweski Dyrektoriat ds. Policji.

Wśród projektów są przedsięwzięcia dotyczące wykorzystania najnowszych technologii w pracy policyjnej. Projekty takie jak „CyberAICop” czy „Informatyka śledcza w zakresie przestępczości cyfrowej” pomogą polskiej policji w walce z cyberprzestępczością.

Z programu dofinansowane zostaną inwestycje w infrastrukturę Straży Granicznej, m.in. we Wrocławiu oraz w nowoczesne technologie, takie jak drony. Projekt „Drony w Policji” to ważny krok w stworzeniu spójnego, ogólnokrajowego systemu zarządzania bezzałogowcami.

Z kolei Państwowa Straż Pożarna zrealizuje przedsięwzięcia dotyczące nowoczesnych technologii w zarządzaniu kryzysowym, ostrzegania i alarmowania ludności o zagrożeniach oraz wspierania odporności psychicznej ratowników.

Dofinansowanie z Funduszy Norweskich pozwoli także uczyć seniorów, jak nie stać się ofiarą cyfrowych oszustw.

Czwarta edycja Funduszy Norweskich i EOG

W ramach 4. edycji Funduszy Norweskich i EOG. Polska otrzyma prawie 4 mld zł, czyli prawie 925 mln euro. Pieniądze te będą zainwestowane w ośmiu programach. „Sprawy Wewnętrzne” to już szósty program, który uruchamiamy w tej edycji Funduszy Norweskich i EOG. Wcześniej zawarte umowy dotyczyły programów: Rozwój Lokalny, Kultura, Zielony Biznes i Innowacje, Badania Podstawowe oraz Badania Stosowane i Innowacje. Wkrótce zostaną podpisane umowy na dwa pozostałe programy – Zielona Transformacja i Sprawiedliwość.

Czym są Fundusze Norweskie i EOG

Fundusze Norweskie i EOG to pieniądze, które państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Islandia, Liechtenstein i Norwegia – przeznaczają na rozwój 15 krajów UE, w tym Polski. Dzieje się tak dlatego, że te państwa EOG nie są członkami UE, ale korzystają z dobrodziejstw wspólnego rynku.

Fundusze Norweskie i EOG to potoczna nazwa dla dwóch źródeł finansowania – Norweskiego Mechanizmu Finansowego i Mechanizmu Finansowego EOG. Program Sprawy Wewnętrzne finansowany jest z tego pierwszego źródła.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/fundusze-norweskie-na-wsparcie-polskiego-bezpieczenstwa-startuje-program-sprawy-wewnetrzne-99195.html

4. Budimex inwestuje w przyszłe kadry budownictwa wodnego

Autor: inf. pras. | Data publikacji: 17-03-2026

Budimex rozpoczął współpracę z Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. Partnerstwo ma wspierać rozwój nowej specjalizacji – technik budownictwa wodnego – łącząc edukację z praktycznym przygotowaniem do pracy w budownictwie. To kolejny projekt spółki, który ma przygotowywać młodych ludzi do pracy w wymagających specjalizacjach branży budowlanej.

Partnerstwo, realizowane wspólnie z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej we Wrocławiu PGW Wody Polskie oraz Zarządem Zlewni PGW Wody Polskie we Wrocławiu, ma wspierać nowoczesny model szkolnictwa zawodowego – otwartego na potrzeby pracodawców i opartego na praktycznym wymiarze nauki. Celem porozumienia jest lepsze powiązanie edukacji zawodowej z realnymi potrzebami rynku pracy oraz wsparcie nowego kierunku – technika budownictwa wodnego, który od września ma wejść do oferty edukacyjnej wrocławskiego technikum.

Dla uczniów oznacza to dostęp do działań, które pozwolą im lepiej poznać specyfikę zawodu i zobaczyć, jak wiedza zdobywana w szkole przekłada się na realne kompetencje potrzebne na rynku. W ramach współpracy planowane są m.in. wykłady, seminaria, wydarzenia edukacyjne oraz obecność podczas lokalnych inicjatyw promujących nowy kierunek. Budimex zaangażuje się w projekt poprzez udział swoich inżynierów i specjalistów, którzy będą dzielić się z uczniami praktyczną wiedzą z zakresu hydrotechniki i melioracji.

– Współpraca ze szkołami to dla nas inwestycja w przyszłość branży. Chcemy pokazywać młodym ludziom, że budownictwo daje dziś wiele możliwości rozwoju, a połączenie edukacji z praktyką najlepiej przygotowuje ich do wejścia na rynek pracy. Z jednej strony pomaga im świadomie planować swoją ścieżkę zawodową, a z drugiej – buduje zainteresowanie specjalizacjami, które w kolejnych latach będą istotne dla rynku budowlanego. To ważne nie tylko z perspektywy uczniów, ale także całej branży, która coraz wyraźniej mierzy się z potrzebą pozyskiwania nowych, dobrze przygotowanych kadr. Jako firma realizująca złożone projekty hydrotechniczne i infrastrukturalne wnosimy do tej współpracy praktyczną wiedzę o specyfice pracy w branży, realiach budowy i kompetencjach potrzebnych na rynku – mówi Damian Nowakowski, Dyrektor Rejonu w Budimex SA.

‎Budimex ma doświadczenie w realizacji inwestycji hydrotechnicznych i portowych o dużej skali. W ostatnich latach spółka ukończyła znaczącą część prac budowlanych przy realizacji terminalu T3 Baltic Hub w Gdańsku, obejmującego budowę 717-metrowego nabrzeża głębokowodnego i 36-hektarowego placu, a także uczestniczyła w budowie zbiornika Racibórz Dolny – największej inwestycji hydrotechnicznej w Polsce. Obecnie Budimex prowadzi również projekty portowe i przeciwpowodziowe, takie jak budowa falochronów osłonowych w Porcie Gdynia, rozbudowa Nabrzeża Węglowego w Porcie Gdańsk oraz realizacja suchego polderu przeciwpowodziowego w Kutřínie w Czechach.

Współpraca z wrocławskim technikum wpisuje się w szersze zaangażowanie Budimeksu w rozwój polskiej edukacji i budowanie przyszłych kadr dla branży budowlanej. To już 54. szkoła w Polsce, z którą spółka zawarła strategiczne partnerstwo. Budimex współpracuje także z 27 uczelniami wyższymi w całym kraju, konsekwentnie łącząc edukację z praktycznym przygotowaniem młodych ludzi do wejścia na rynek pracy. Dzięki programom edukacyjnym i partnerskim Budimeksu ponad 3 tys. uczniów i studentów zdobyło już pierwsze doświadczenia zawodowe w branży budowlanej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/budimex-inwestuje-w-przyszle-kadry-budownictwa-wodnego–99220.html

5. Poznań zmodernizuje kolejne torowisko. Tym razem na 28 Czerwca 1956 r.

Autor: MPK Poznań | Data publikacji: 18-03-2026

Przystanki Kosińskiego i Pamiątkowa będą miały formę antyzatoki, co ułatwi korzystanie z nich osobom starszym oraz o ograniczonej sprawności, w tym pacjentom i pacjentkom pobliskiego szpitala ortopedyczno-rehabilitacyjnego. MPK Poznań ogłosiło właśnie przetarg na przebudowę torowiska na ul. 28 Czerwca 1956r. na odcinku od ul. Krzyżowej do Hetmańskiej.

Torowisko na ulicy 28 Czerwca 1956 r. (na odcinku od Krzyżowej do Hetmańskiej – łącznie ok. 700 metrów) zostanie kompleksowo zmodernizowane. W minionych latach w tym miejscu prowadzone były jedynie punktowe naprawy – z uwagi na stan infrastruktury konieczna jest kompleksowa przebudowa. Prace obejmą jednak nie tylko wymianę torów, sieci trakcyjnej i instalację systemu sterowania i ogrzewania zwrotnic. W trakcie realizacji odnowiona i przebudowana zostanie infrastruktura podziemna, w tym – co jest szczególnie istotne – wodno-kanalizacyjna w rejonie ulic 28 Czerwca 1956r. oraz Pamiątkowej.

Przy remontowanym fragmencie torowiska wymieniona zostanie również nawierzchnia jezdni oraz chodników. Powstaną też nowe platformy przystankowe, które zostaną wyposażone m.in. w tablice informacji pasażerskiej, ławki, kosze na śmieci.

– Dzięki przeprowadzonym pracom korzystanie z komunikacji miejskiej w tym rejonie będzie bezpieczniejsze i wygodniejsze, szczególnie dla osób starszych oraz o ograniczonej sprawności. W rejonie ulic Pamiątkowej i Kosińskiego powstaną bowiem przystanki przylądkowe, czyli tzw. antyzatoki. To typ przystanków, na których chodnik zostaje poszerzony niemal do toru tramwajowego, co pozwala pasażerkom i pasażerom na wsiadanie z poziomu chodnika (a nie jezdni, jak dotąd) bez ryzyka kolizji z pojazdami drogowymi – mówi Krzysztof Dostatni, prezes Zarządu MPK Poznań.

Postępowanie przetargowe zostało już ogłoszone. Z dokumentacją mogą zapoznawać się potencjalni wykonawcy. Swoje oferty będą mogli zgłaszać do 16 kwietnia br.

Zgodnie z założeniami prace mają rozpocząć się jesienią. Zakończenie ich zasadniczego etapu, wraz z realizacją trasy tramwajowej na ul. Ratajczaka, znacznie usprawni i przyspieszy przejazd tramwajem z Wildy do centrum.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/miasto/poznan-zmodernizuje-kolejne-torowisko-tym-razem-na-28-czerwca-1956-r-99212.html

6. Łódź. Pięć zbliżonych ofert w przetargu na tramwaj na Rzgowskiej do Kurczaków

Autor: Daniel Siwak | Data publikacji: 17-03-2026

Mamy kolejne otwarcie ofert przez Łódzkie Inwestycje w przetargu na inwestycje dla komunikacji miejskiej. Teraz dotyczy to trasy tramwajowej na ul. Rzgowskiej w kierunku krańcówki Chojny Kurczaki.

W ostatnim czasie wspomniana spółka Łódzkie Inwestycje otworzyła przesłane oferty we wszystkich przetargach ogłoszonych jeszcze w 2025 roku. Były to kolejno postępowania na trasy tramwajowe: w Nowym Centrum Łodzi (odcinek Tramwajowa – Kopcińskiego), w ul. Warszawskiej (odcinek Rondo Powstańców 1863 r. – Wycieczkowa) oraz w ul. Aleksandrowskiej i Limanowskiego (odcinek Szczecińska – Woronicza).

Trasa tramwajowa w ulicy Rzgowskiej. Na inwestycję prawie 100 mln zł

Początek tygodnia w temacie planowanych inwestycji przyniósł nowie informacje. Spółka Łódzkie Inwestycje w poniedziałek, 16 marca otworzyła przesłane oferty. W tym przypadku 8 firm i konsorcjów jest zainteresowanych realizacją kontraktu tramwajowego od miejskiej spółki. Ciekawostką jest to, że aż pięć z nich mieści się przedziale od 61 do 65 mln złotych.
– Konsorcjum Balzola Sp. z o.o. (lider) z Warszawy i Lantania S.A. z Madrytu: 61,7 mln zł,
– Strabag Sp. z o.o. z Pruszkowa: 62,2 mln zł,
– Budomal Rafał Leśniak Sp. z o.o. z Łodzi: 64,2 mln zł,
– Konsorcjum Przedsiębiorstwo Drogowo-Budowlane „KEMY” Sp. z o.o. (lider) z Łodzi i MPK Łódź: 64,7 mln zł,
– Trakcja S.A. z Warszawy: 65,4 mln zł,
– Budimex S.A. z Warszawy: 70,7 mln zł.
– INTOP S.A z Warszawy: 76,7 mln zł,
– Terlan S.A. z Poznania: 77,3 mln zł.

ŁI przeznaczyły na ten kontrakt 99,9 mln zł co oznacza, że jedna oferta jest najtańsza a wszystkie mieszczą się w założonym budżecie. Różnica pomiędzy najtańszą a najdroższą propozycją wynosi zaledwie 15,6 mln zł, ale z kolei oszczędności mogłyby wynieść ponad 38 ml zł. Teraz standardowo wszystkie zostaną sprawdzone pod kątem formalnym oraz przeanalizowane. Jeżeli po przyszłym wyborze najkorzystniejszej oferty nie będzie odwołań, to podpisanie umowę będzie mogło nastąpić za kilkanaście tygodni.

Jakie założenia dla przebudowy kolejnego fragmentu ulicy Rzgowskiej w Łodzi?

Wybrany wykonawca będzie musiał zakończyć inwestycję w konkretnym terminie, który określono na 31 listopada 2028 roku. Modernizacja ma objąć 2-kilometrowy odcinek ul. Rzgowskiej pomiędzy ul. Korzeniowskiego a skrzyżowaniem ulic Strażackiej/Kurczaki. Na większości odcinka będzie to tzw. zielone torowisko. Wyjątkiem będą przystanki Rzgowska – Dachowa oraz Rzgowska – Cmentarz Rzgowska, gdzie torowisko będzie zabudowane w betonowej nawierzchni. Przebudowana krańcówka Chojny Kurczaki będzie miała już nie dwa, a trzy tory postojowe. Na każdym z dwóch peronów odjazdowych zainstalowana zostanie 18-modułowa wiata z 8 ławkami oraz z wyświetlaczem Systemu Informacji Pasażerskiej.

Ważnym elementem zmian będą przystanki Rzgowska – Cmentarz Rzgowska. Powstaną tutaj wspólne perony autobusowo-tramwajowe o długości 66 metrów z wyposażeniem podobnym jak na wspomnianej krańcówce. Po zachodniej stronie ul. Rzgowskiej powstaną – w zależności od odcinka – ciąg pieszo-rowerowy lub chodnik z separowaną drogą dla rowerów. O szczegółach planowanej inwestycji informowaliśmy w grudniu 2025 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/miasto/lodz-piec-zblizonych-ofert-w-przetargu-na-tramwaj-99221.html

Rynek Kolejowy‎

1. PKP Intercity buduje nowe zaplecze w Przemyślu

Autor: PKP Intercity | Data publikacji: 17-03-2026

W Przemyślu powstaje nowoczesne centrum serwisowe PKP Intercity o kubaturze 80 tys. m³, które będzie odpowiadać za te procesy. Inwestycja jest już gotowa w około 65%.

Prace budowlane związane z przebudową istniejącej i budową nowej infrastruktury podziemnej są na zaawansowanym etapie realizacji. Docelowy układ torowy wraz z elementami konstrukcyjnymi sieci trakcyjnej został wykonany w około 75%.

Najważniejszym elementem inwestycji będzie hala obsługowo-naprawcza z całoroczną, ekologiczną myjnią oraz zapleczem socjalno-technicznym. Obiekt o kubaturze blisko 80 tys. m³ stanie się miejscem, w którym tabor pasażerski będzie przechodził przeglądy i przygotowanie do dalszej eksploatacji. W hali warsztatowej i myjni zakończono już montaż pokrycia dachowego, elewacji oraz stolarki drzwiowej i okiennej. Gotowe są także kanały techniczne oraz fundamenty pod specjalistyczne urządzenia wykorzystywane przy obsłudze taboru. Obecnie rozpoczął się montaż technologicznego wyposażenia myjni.

Równolegle postępują prace przy budynku administracyjno-socjalnym oraz nastawni kolejowej. W obu obiektach zakończono prace konstrukcyjne i zamontowano stolarkę okienną oraz drzwiową, co pozwoliło kontynuować roboty także w okresie zimowym. Obecnie prowadzone są prace wykończeniowe wewnątrz powstających budynków oraz przygotowania do montażu instalacji i wyposażenia.

Nowoczesna infrastruktura techniczna

Inwestycja obejmuje także rozbudowę infrastruktury technicznej na terenie bocznicy kolejowej. Powstaną m.in. nastawnia kolejowa, stacja paliw, system zabezpieczania podwozi wagonów przed oblodzeniem, tokarka podtorowa, stanowisko do dynamicznego pomiaru nacisków kół, stacjonarne punkty ogrzewania składów, specjalne miejsca do uzupełniania wody i opróżniania zbiorników sanitarnych oraz punkty technologiczne zasilania sprężonym powietrzem i energią elektryczną.

Zmieni się również układ torowy. Bocznica będzie obejmowała 10 torów i 29 rozjazdów, co pozwoli sprawniej zarządzać ruchem i obsługą wagonów. Dotychczas zakończono realizację torów oraz montaż fundamentów i słupów elektrycznej sieci trakcyjnej w zakresie fazy 3. Trwa kontynuacja prac związanych z wykonaniem układów torowych oraz sieci trakcyjnej w pozostałym zakresie. Należy zwrócić uwagę, że wykonano znaczący zakres prac związanych z budową nowych sieci tj. wodno-kanalizacyjnych, teletechnicznych, w tym sieci systemów sterowania ruchem kolejowym oraz elektroenergetyki.

Sprawniejsza obsługa taboru i lepsze warunki pracy

Nowe zaplecze techniczne w Przemyślu pozwoli sprawniej obsługiwać tabor i zwiększy możliwości operacyjne PKP Intercity. Dzięki nowoczesnej infrastrukturze skróci się czas przygotowania wagonów do kolejnych kursów, co przełoży się na ich bardziej intensywne wykorzystanie i lepsze planowanie obiegów. Inwestycja oznacza także bardziej komfortowe warunki pracy dla pracowników zaplecza technicznego oraz usprawnienie codziennych prac utrzymaniowych. W efekcie zwiększy się niezawodność obsługi pociągów kursujących w południowo-wschodniej Polsce oraz gotowość taboru do realizacji połączeń. Za realizację inwestycji odpowiada konsorcjum firm KZN Rail sp. z o.o. oraz Wadoma.

Po zakończeniu prac Przemyśl stanie się jednym z kluczowych zapleczy technicznych PKP Intercity w południowo-wschodniej Polsce. Pozwoli to znacząco zwiększyć liczbę połączeń dalekobieżnych rozpoczynających i kończących bieg na Podkarpaciu oraz w sposób znaczący podniesie standard obsługi należącego do Spółki nowoczesnego taboru pasażerskiego.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pkp-intercity-buduje-nowe-zaplecze-w-przemyslu–133007.html

2. CMK na 250 km/h w grudniu 2027 roku. Do Krakowa w godzinę i 52 minuty

Autor: Jakub Rösler | Data publikacji: 18-03-2026

PKP PLK zapowiada, że w pociągi rozpędzą się do 250 km/h na Centralnej Magistrali Kolejowej w grudniu 2027 roku. Docelowo skróci to czas jazdy z Warszawy do Krakowa do godziny i 52 minut, a do Wrocławia – do około 3 godzin.

Temat przystosowania Centralnej Magistrali Kolejowej do prędkości eksploatacyjnej 250 km/h ciągnie się od bardzo wielu lat. Wcześniejsze plany i zapowiedzi PKP PLK mówiły o tym, że taką prędkość uda się uzyskać w grudniu 2023 roku, później była mowa o grudniu 2025 r. Nowy zarząd PKP PLK dość szybko skorygował tę datę, wskazując, że bez porozumienia z wykonawcą systemu GSM-R grudzień 2025 również nie będzie aktualny.

Ostateczne porozumienie w kwestii GSM-R udało się zawrzeć w grudniu ubiegłego roku. Obok łódzkiego tunelu średnicowego było to największym wyzwaniem, jaki obecny zarząd PKP PLK odziedziczył po poprzednikach. Rozwiązanie obu palących kwestii będzie rezonować na szereg innych zadań, w tym również na wyższą prędkość na CMK.

Choć nie znamy dokładnej listy linii kolejowych, na których w ramach ugody z wykonawcą GSMR zostanie zamontowany ten system, pewne jest to, że znajdzie się wśród nich Centralna Magistrala Kolejowa. Z powodu konieczności montażu nowszego systemu ETCS poziomu drugiego pociągi na CMK już od dawna nie jeżdżą szybciej niż… 160 km/h, co odbija się na rozkładzie jazdy z Warszawy do Krakowa oraz na Śląsk. System GSMR pozwoli domknąć ten wątek i w końcu docelowo przyspieszyć.

PKP PLK: CMK na 250 km/h od grudnia 2027 roku

Jak mówi nam wiceprezes zarządu PKP PLK Marcin Mochocki, spółka celuje, aby pociągi mogły kursować z prędkością 250 km/h po CMK od grudnia 2027 roku. – Taki jest plan, natomiast chciałbym podkreślić, że będzie to pierwsze w Polsce wdrożenie prędkości 250 km/h w pełnym, formalnym procesie. Oznacza to, że w proces będą zaangażowane nie tylko Polskie Linie Kolejowe, ale także inni jego uczestnicy: Instytut Kolejnictwa, Urząd Transportu Kolejowego, Ministerstwo Infrastruktury oraz przewoźnik dysponujący taborem przystosowanym do jazdy 250 km/h, nasz partner w tych badaniach i analizach, PKP Intercity – mówi nam Mochocki.

Przypomnijmy, że wprowadzenie prędkości 250 km/h oznaczałoby, że swoje pełne możliwości w końcu wykorzysta flagowa jednostka PKP Intercity, a więc Pendolino. Stanie się to prawdopodobnie… 13 lat po wprowadzeniu ED250 do służby. Warto dodać, że do tego czasu pierwsze pojazdy z tej serii powinny już trafić na… naprawę główną. Pokazuje to tylko, jak bardzo opóźniony jest proces wdrażania prędkości 250 km/h na opisywanej trasie.

Start certyfikacji w tym roku. Prace budowlane praktycznie zakończone

– Zakładamy rozpoczęcie procesu certyfikacji jeszcze w tym roku, w tym w obszarze dopuszczeń wymaganych przez UTK. Naszym celem jest uruchomienie regularnych kursów z prędkością 250 km/h pod koniec przyszłego roku. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że ze względu na pionierski charakter przedsięwzięcia ostateczne tempo i przebieg procedur pokaże praktyka – mówi wiceprezes Mochocki. Jak dodaje, pod kątem budowlanym CMK jest już praktycznie gotowa do wyższej prędkości. – Do realizacji pozostało kilka przyłączy energetycznych oraz pojedyncze maszty [do łączności GSMR – przyp. red.] – zapewnia.

Warto też podkreślić, że prędkość 250 km/h da się efektywnie wykorzystać na 200 z 224 kilometrów całej linii CMK. Taką prędkość pociągi mają osiągać od posterunku odgałęźnego Szeligi do Zawiercia. Na wcześniejszym odcinku, od Grodziska do Szelig, pojadą 200 km/h.

W godzinę i 52 minuty do Krakowa

Jazda z prędkością 250 km/h sprawi, że skróceniu ulegnie czas jazdy z Warszawy do Krakowa, na Śląsk (do Katowic, Gliwic i Bielska-Białej) oraz do Częstochowy i przede wszystkim Wrocławia. W grudniu przyszłego roku, czas jazdy z Warszawy do Krakowa przy jeździe 250 km/h ma wynosić około godziny i 52 minut, a więc o prawie 20 minut mniej niż dotychczasowy rekord – 2 godziny i 10 minut. Obecnie, z powodu prac infrastrukturalnych na linii 8 od CMK do Krakowa, pociągi w tej relacji jeżdżą w znacznie dłuższym czasie – 2 godzin i 50 minut.

Ponadto dzięki docelowej prędkości znacznie skróci się też czas jazdy z Warszawy do Wrocławia – do około 3 godzin, co będzie najlepszą możliwą wartością po obecnie istniejącej trasie. Znaczna poprawa przyjdzie dopiero po budowie Linii Y, a więc w 2035 roku. Pociągi ze stolicy do Wrocławia pojadą wtedy w czasie około 100 minut.

Przyspieszenie do 250 km/h poprawi też docelowy czas dojazdu z Warszawy na Śląsk. Z powodu ogromnych prac PKP PLK w węźle katowickim efektu szybszej jazdy nie zobaczymy jeszcze w grudniu przyszłego roku, lecz znacznie później. Aktualnie oczekujemy na odpowiedzi od spółki, jak docelowo miałby skrócić się czas przejazdu Warszawa – Katowice dzięki pracom na Górnym Śląsku i w Zagłębiu oraz CMK do 250 km/h.

Biała Rawska i dwutorowa łącznica na Kraków

Mimo tego, że cała CMK jest już praktycznie gotowa do jazdy 250 km/h, to PKP PLK planują jeszcze dwie poboczne, punktowe inwestycje na trasie. Jedna z nich to budowa kolejnej już stacji – w Białej Rawskiej. Umowę na te prace już zawarto, a zakończenie prac przewidziano na przełom 2027 i 2028 roku. Z nowej stacji mają korzystać pociągi PKP Intercity.

Drugim i znacznie ważniejszym zadaniem będzie budowa dwutorowego odejścia z CMK na Kraków. – Kluczowym zadaniem będzie usunięcie ograniczenia przepustowości na odgałęzieniu z CMK w kierunku Krakowa, czyli przebudowa łącznicy Psary – Starzyny do układu dwutorowego wraz z pełnym zakresem prac towarzyszących. Zakończenie tego przedsięwzięcia planujemy do 2029 roku – mówi nam Marcin Mochocki.

Jak zapewnia, PLK zrobią wszystko, aby prace w obu tych miejscach miały tylko punktowe oddziaływanie na całą CMK. – W obu przypadkach dążymy do tego, aby roboty były prowadzone z możliwie najmniejszymi utrudnieniami — ograniczenia w ruchu będą dotyczyły wyłącznie miejsc realizacji prac, a nie całej linii CMK – kończy członek zarządu PKP PLK.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/cmk-na-250-kmh-w-grudniu-2027-roku-do-krakowa-w-godzine-i-52-minuty-134977.html

Rynek Lotniczy

1. Kowalski (Modlin): 3,5 mln pasażerów wkrótce, dalszy wzrost wymaga inwestycji

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 12-03-2026

Lotnisko Warszawa-Modlin rozpoczęło samodzielne inwestycje. Z rozbudową przepustowości do 7-8 mln pasażerów poradzi sobie samodzielnie, ale dalsza rozbudowa będzie wymagała zatwierdzenia nowej strategii uwzględniającej powstanie Portu Polska (daw. CPK).

– Nie wiem, czy w tym roku pobijemy rekord, ale na pewno zbliżymy się do 3,5 mln pasażerów. Co jednak istotne, przeskoczenie tego poziomu będzie możliwe tylko po zwiększeniu dostępnej infrastruktury i to zarówno terminalowej, sprzętowej do kontroli bezpieczeństwa, jak również płaszczyzn postojowych. Bez tych inwestycji wzrosty byłyby nierealne i temu służy zabieg finansowy z Ryanair. Przyspieszamy pracę – mówi Jacek Kowalski, prezes zarządu Lotniska Warszawa-Modlin. – Mam nadzieję, że końcowa suma roczna pasażerów będzie bardzo, bardzo interesująca – dodaje.

Szef lotniska w Modlinie odkreśla przy tym, że współpraca z Ryanairem pozwoliła przesunąć wydatki na ten rok i rozpocząć procedurę przetargową na pozyskanie terminala tymczasowego. Obecnie zarządca portu czeka na oferty, które mają wpłynąć do piątku, 13 marca. Termin ich składania został bowiem przedłużony o tydzień.

Zaznacza także, że obecnie plany Modlina są jasne. Port stawia na pasażera low-costowego i z myślą o nim rozbudowuje infrastrukturę.

– Dzięki temu jeszcze w tym sezonie letnim będziemy mogli zapewnić pasażerom nową kubaturę i nowe gate’y, a od sezonu zimowego nowe płaszczyzny postojowe. Równolegle pracujemy nad dokończeniem sprawy finansowania pełnego pakietu inwestycyjnego, który pozwoli nam udostępnić przewoźnikom infrastrukturę umożliwiającą obsługę nawet 7–8 mln pasażerów w skali roku – wyjaśnia Kowalski.

– Za 2–3 lata chcemy mieć techniczną zdolność do obsługiwania takiej liczby podróżnych, ale oczywiście będą to musiały wypełnić linie lotnicze. Znając naszego dotychczasowego klienta, który mówi: „dajcie mi przepustowość, a w 5 minut ją wypełnię”, to nie powinno być z tym problemu. Oczywiście liczymy na to, że nasz drugi partner, czyli Wizz Air, a także Air Arabia, także będą chcieli więcej latać – dodaje Kowalski.

Ta cześć inwestycji zdaniem Kowalskiego może zostać sfinansowana ze środków pozyskanych na rynku, ale na tym ambicje Modlina się nie kończą. – Nasz plan na kolejny etap inwestycji w infrastrukturę to 1,5 mld zł, ale tutaj nie mamy jeszcze decyzji i musimy wiedzieć, w co i dlaczego inwestujemy. Słyszymy od PPL, że chce zwiększyć swoje zaangażowanie w nasze lotnisko, ale musimy mieć jasno określony cel. Musimy wypracować strategię rozwoju Modlina, która zostanie zatwierdzona przez wszystkich właścicieli i powinna być komponentem pomysłu na rozwój ruchu lotniczego na Mazowszu po otwarciu Portu Polska – wyjaśnia Kowalski.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/kowalski-modlin-35-mln-pasazerow-wkrotce-dalszy-wzrost-wymaga-inwestycji-27023.html

2. PE wzmacnia ochronę klientów wycieczek zorganizowanych

Autor: Mateusz Kieruzal | Data publikacji: 18-03-2026

Parlament Europejski przyjął nowe przepisy dotyczące wycieczek zorganizowanych, które mają wzmocnić ochronę konsumentów oraz doprecyzować prawa podróżnych w przypadku zakłóceń podróży, bankructw biur turystycznych czy nadzwyczajnych okoliczności. Zmiany są odpowiedzią m.in. na doświadczenia z pandemii COVID-19 oraz problemy związane z upadłościami firm turystycznych w ostatnich latach.

Nowelizacja dyrektywy o imprezach turystycznych została przyjęta znaczącą większością głosów – 537 europosłów opowiedziało się za zmianami, dwóch było przeciw, a 24 wstrzymało się od głosu. Przepisy wymagają jeszcze formalnego zatwierdzenia przez Radę Unii Europejski. Nowe regulacje mają zwiększyć przejrzystość rynku wycieczek zorganizowanych i lepiej chronić podróżnych w sytuacjach takich jak anulowanie podróży, niewypłacalność organizatora czy kryzysy o dużej skali.

Jedną z kluczowych zmian jest doprecyzowanie definicji pakietu turystycznego. W praktyce dotyczy to szczególnie rezerwacji dokonywanych online. Jeżeli podróżny kupuje różne usługi – np. lot, hotel i wynajem samochodu – poprzez powiązane procesy rezerwacyjne, a pierwszy usługodawca przekazuje dane klienta kolejnym dostawcom, a umowy zostają zawarte w ciągu 24 godzin, taka kombinacja będzie traktowana jako pakiet turystyczny. To istotne, ponieważ pakiety objęte są silniejszą ochroną prawną niż pojedyncze usługi kupowane oddzielnie.

Nowe przepisy wprowadzają także jasne reguły dotyczące voucherów, które były powszechnie stosowane podczas pandemii. Podróżni będą mogli odmówić przyjęcia vouchera i zażądać zwrotu pieniędzy w ciągu 14 dni. Jeśli zdecydują się na voucher, jego ważność nie będzie mogła przekraczać 12 miesięcy, a po upływie tego czasu niewykorzystana kwota musi zostać zwrócona. Dodatkowo organizatorzy zorganizowanych wyjazdów nie będą mogli ograniczać zakresu usług, które można opłacić przy użyciu vouchera.

Nowelizacja rozszerza również prawo do bezpłatnego anulowania wycieczki. Dotychczas było to możliwe głównie wtedy, gdy nadzwyczajne okoliczności występowały w miejscu docelowym podróży. Po zmianach podróżni będą mogli zrezygnować z wyjazdu bez opłat także wtedy, gdy takie okoliczności pojawią się w miejscu wylotu lub znacząco wpłyną na przebieg podróży.

Nowe regulacje wprowadzają również konkretne terminy dotyczące obsługi reklamacji i zwrotów. Organizator będzie musiał potwierdzić przyjęcie reklamacji w ciągu siedmiu dni, udzielając pełnej odpowiedzi w ciągu 60 dni. W przypadku bankructwa organizatora systemy zabezpieczeń finansowych będą musiały zapewnić zwrot środków w ciągu sześciu miesięcy (do dziewięciu miesięcy w szczególnie złożonych przypadkach).

Po formalnym przyjęciu przez Radę Unii Europejskiej nowe regulacje zostaną opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Państwa członkowskie będą miały 28 miesięcy na wdrożenie przepisów do prawa krajowego, a kolejne sześć miesięcy na ich pełne zastosowanie. Nowa dyrektywa ma zwiększyć zaufanie konsumentów do rynku zorganizowanej turystyki i jednocześnie uporządkować zasady działania firm turystycznych w sytuacjach kryzysowych.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/pe-wzmacnia-ochrone-klientow-wycieczek-zorganizowanych-27070.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 12.03.2026 r.

Rynek Kolejowy

1. Podłęże – Piekiełko: Budimex z umową na budowę kolejnego odcinka

Autor: Budimex | Data publikacji: 06-03-2026

Budimex podpisał umowę z PKP PLK na ‎realizację ważnego etapu projektu „Podłęże-Piekiełko” w Małopolsce. ‎Kontrakt obejmuje m.in. budowę nowej linii kolejowej nr 622 na odcinku ‎F+J Podłęże R401-Gdów oraz budowę łącznicy nr 627 na odcinku Podłęże ‎R301-Podłęże Balachówka. Wartość umowy wynosi ponad 2,5 mld złotych‎

PKP Polskie Linie Kolejowe wybrały ofertę Budimeksu jako najkorzystniejszą w ‎przetargu na zaprojektowanie i kompleksowe wykonanie robót budowlanych na linii ‎kolejowej nr 622 na odcinku Podłęże R401-Gdów oraz na łącznicy nr 627 na odcinku ‎Podłęże R301-Podłęże Balachówka (F+J), realizowanych w ramach projektu ‎‎„Podłęże–Piekiełko” (Etap II). Umowę na realizację tego odcinka podpisano dziś, 6 marca. Szacowany czas realizacji wyniesie 38 miesięcy od ‎daty zawarcia umowy.‎ Inwestycja zostanie wykonana w konsorcjum ze spółką Ferrovial Construction i Budimex Kolejnictwo.

‎„Podłęże-Piekiełko” to obecnie największa inwestycja kolejowa na południu kraju, o ‎istotnym znaczeniu dla układu połączeń w regionie. Projekt ma znacząco skrócić ‎czas podróży w Małopolsce (docelowo m.in. na odcinkach Kraków-Nowy Sącz o ok. ‎‎60 minut oraz Kraków-Zakopane o ok. 90 minut), a także zwiększyć możliwości ‎przewozów towarowych.‎

– Ta inwestycja stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej złożonych projektów kolejowych ostatnich lat. Jego skala oraz strategiczne znaczenie dla usprawnienia połączeń w regionie sprawiają, że jest to przedsięwzięcie priorytetowe dla całego kraju. Udział naszej firmy w tym projekcie to potwierdzenie naszego doświadczenia i kompetencji w prowadzeniu inwestycji wymagających najwyższego poziomu know-how oraz precyzyjnego zarządzania. Dzięki temu możemy efektywnie przyczyniać się do modernizacji infrastruktury kolejowej, która znacząco podniesie komfort i bezpieczeństwo podróży pasażerów oraz rozwój transportu towarowego w Polsce – mówi Artur Popko, Prezes Budimeksu SA.

W ramach zadania powstanie kompletny układ infrastrukturalny, który zwiększy ‎przepustowość i elastyczność prowadzenia ruchu, podniesie poziom bezpieczeństwa ‎oraz wzmocni odporność linii na ograniczenia terenowe i kolizje z infrastrukturą ‎drogową. Zakres prac obejmuje m.in. zaprojektowanie (w zakresie branży SRK) oraz kompleksowe ‎wykonanie robót budowlanych dla nowej, dwutorowej linii kolejowej nr 622 na ‎odcinku Podłęże R401-Gdów oraz budowę jednotorowej łącznicy kolejowej nr 627 ‎na odcinku Podłęże R301-Podłęże Balachówka. Równolegle odbywać się będą prace ‎niezbędne do wpięcia nowej infrastruktury w istniejącą sieć, w tym na liniach nr 91 i ‎nr 95. ‎

Projekt zakłada także budowę tunelu o długości ok. 900 m. Całość uzupełniają ‎rozwiązania umożliwiające sprawne zarządzanie ruchem i bezkolizyjne prowadzenie ‎trasy: 51 nowych rozjazdów i 8 peronów, a także rozbudowany pakiet obiektów ‎inżynieryjnych: ‎

– 17 mostów kolejowych, ‎
‎- 6 mostów drogowych, ‎
– 11 wiaduktów kolejowych,‎
– oraz 5 wiaduktów drogowych, które porządkują układ skrzyżowań i ‎ograniczają liczbę punktów kolizyjnych. ‎

Uzupełnieniem inwestycji są 2 przejścia pod torami, 24 przepusty kolejowe oraz 18 ‎ścian i konstrukcji oporowych stabilizujących przebieg trasy w wymagającym ‎terenie.‎

– Projekt będzie realizowany w trudnym i złożonym geologicznie terenie, wymagającym zaawansowanych rozwiązań technicznych. Jego efektem będzie nowoczesny układ linii – podnoszący przepustowość i ‎niezawodność ruchu, zwiększający bezpieczeństwo na styku kolej-droga oraz ‎tworzący rezerwę dla rozwoju połączeń w kolejnych latach. Wnosimy do tego ‎projektu doświadczenie w prowadzeniu inwestycji kolejowych o wysokim stopniu ‎złożoności oraz sprawdzone standardy realizacji – dodaje Artur Popko.‎

W ramach programu „Podłęże-Piekiełko” Budimex realizował pierwszy etap ‎inwestycji, obejmujący modernizację odcinka linii nr 104 Chabówka-Rabka Zaryte ‎wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Spółka zakończyła prace na odcinku A1 linii nr ‎‎104 Chabówka-Rabka Zaryte – pierwszym oddanym do eksploatacji fragmencie ‎modernizowanym w ramach projektu „Podłęże-Piekiełko”.‎

Jednocześnie po sąsiedzku Budimex realizuje budowę na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany, będące jednym z największych projektów kolejowych w regionie. Odcinek ten, wykonywany w konsorcjum z Gülermak, jest szczególnie trudny ze względu na budowę tuneli (2 tunele o łącznej długości 7,5 kilometra) i dużej liczby obiektów mostowych i wiaduktów (22 obiekty).

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/strategiczny-kontrakt-kolejowy-u-lidera-polskiego-rynku-budowlanego-budimex-zrealizuje-linie-622-i-lacznice-627-126978.html

2. CPK składa wniosek o decyzję środowiskową dla kolejowej obwodnicy Kalisza

Autor: Centralny Port Komunikacyjny | Data publikacji: 06-03-2026

Spółka Centralny Port Komunikacyjny złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu wniosek o decyzję środowiskową dla 9-kilometrowej kolejowej obwodnicy Kalisza. Ten odcinek stanowi integralną część linii 85 Sieradz – Kalisz – Pleszew – Poznań, czyli poznańskiej odnogi linii „Y” Kolei Dużych Prędkości (KDP).

W grudniu ubiegłego roku spółka Centralny Port Komunikacyjny przyjęła Koncepcję Programowo – Przestrzenną przygotowaną przez konsorcjum: BBF oraz IDOM Inżynieria, Architektura i Doradztwo, rozpoczynając tym samym etap projektowania by-passu Kalisza. Wraz z układem torowym wokół miasta umożliwi on najszybszym pociągom zarówno przejazd obwodnicą kolejową, jak też wjazd na stację położoną w centrum.

Zgodnie z harmonogramem, spółka Centralny Port Komunikacyjny w ramach realizacji inwestycji kolejowych Port Polska, złożyła w RDOŚ w Poznaniu wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. To już trzeci (po odcinkach Sieradz – Pleszew i Pleszew – Poznań) taki wniosek złożony dla poznańskiej odnogi kolejowego „Y”.

– Decyzja środowiskowa to ważny etap w procesie inwestycyjnym. Jej uzyskanie otwiera drogę do kolejnych decyzji administracyjnych: lokalizacyjnej, wodnoprawnej i pozwolenia na budowę. Mam nadzieję, że z zachowaniem wszystkich procedur i dzięki dobrej współpracy z RDOŚ w Poznaniu, uda nam się przejść przez ten etap sprawnie, przybliżając mieszkańców Kalisza do budowy Kolei Dużych Prędkości – mówi dr Filip Czernicki, prezes Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Wariant technologiczny linii na podstawie którego opracowywana jest dokumentacja projektowa zakłada m.in.
– przebieg linii kolejowej powyżej poziomu terenu– na obiektach inżynieryjnych i nasypie,
– wiadukty z mostem nad rzeką Prosną do ul. Częstochowskiej,
– wiadukt nad linią kolejową nr 14 i Wrocławską.

– Budowa kolejowej obwodnicy Kalisza umożliwi optymalne wykorzystanie infrastruktury KDP. Chodzi o obsłużenie jak największej liczby pasażerów z Warszawy, Łodzi i Poznania i dalej położonych miast jak Szczecin, Jelenia Góra, Lublin, Białystok, ale to nie oznacza pominięcia Kalisza. Z tego miasta planujemy kursy pociągów co najmniej raz na godzinę co ułatwi szybki dojazd koleją m.in. do Poznania, Łodzi czy Warszawy – dodaje Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny ds. kolei.

Po realizacji całości inwestycji czas przejazdu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 35 min – dla najszybszych pociągów (obecnie to co najmniej 1 godz. 28 min.). Podróż z Kalisza do Warszawy skróci się do 1 godz. 40 min w porównaniu z aktualnymi czasami przejazdu (dziś to co najmniej 2 godz. 40 minut).

Z wykorzystaniem tej samej infrastruktury KDP, Kalisz będzie miał również zapewnione połączenia kolejowe realizowane przez ekspresy regionalne. Zakładany czas przejazdu takiego składu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 50 minut, czyli o ok. 40 minut krócej niż obecnie. Kursowanie ekspresów regionalnych będzie zależne od organizatora przewozów czyli urzędu marszałkowskiego.

Przypomnijmy, że linia „Y” jest elementem infrastruktury kolejowej transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T), w skład której wchodzi szereg strategicznych europejskich szlaków komunikacyjnych.

Dla wszystkich odcinków poznańskiej odnogi „Y” między Sieradzem, a Poznaniem od kilku miesięcy opracowywane są projekty budowlane. Zgodnie z harmonogramami linia z Sieradza do Poznania ma zostać oddana do użytku do końca 2035 r.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/cpk-sklada-wniosek-o-decyzje-srodowiskowa-dla-kolejowej-obwodnicy-kalisza-126976.html

Rynek Infrastruktury

1. A4. Przetarg na zaprojektowanie poszerzenia pierwszego odcinka

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 09-03-2026

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowany został przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dla rozbudowy autostrady A4 na odcinku węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem). To pierwszy z trzech odcinków, które docelowo mają doprowadzić do poszerzenia A4 do czterech pasów.

W lutym 2026 roku minister infrastruktury Dariusz Klimczak podpisał Programy Inwestycji dotyczące rozbudowy A4. Poszerzenie autostrady do czterech pasów może kosztować nawet 10 mld zł i obejmie blisko 120 km autostrady w województwie śląskim i małopolskim.

Trzy odcinki realizacyjne

Inwestycja jest szczególnie istotna w kontekście bardzo intensywnego ruchu na A4, w tym pojazdów ciężarowych. Minimalne natężenie ruchu (wg wyników generalnego pomiaru ruchu 2020/2021) na fragmentach odcinków objętych aneksami do Programów Inwestycji wynosi ok. 40 000 poj./dobę, a maksymalne odnotowane natężenie ruchu przekracza 105 000 poj./dobę. Z przeprowadzonych analiz wynika, że w kolejnych latach ruch na A4 będzie rósł.

Zadanie zostało zaplanowane w Rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku (z perspektywą do 2033r.). Całą inwestycję podzielono na trzy odcinki realizacyjne:

granica województwa opolskiego – węzeł Brzęczkowice (z węzłem),
węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem),
węzeł Byczyna (bez węzła) – węzeł Balice I.

Jeden z fragmentów objętych pracami przygotowawczymi to 61-kilometrowy odcinek autostrady A4 Katowice – Kraków, który został w 1997 roku, na mocy koncesji, przekazany firmie Stalexport. Od tego czasu jest utrzymywany i zarządzany przez tę spółkę. Koncesja wygasa w 2027 roku i nie jest planowane jej przedłużenie ani wybór nowego koncesjonariusza. Od marca 2027 roku podmiotem odpowiedzialnym za utrzymanie i zarządzanie tą drogą ma być GDDKiA, a autostrada będzie bezpłatna dla samochodów osobowych i motocykli.

Ruszył pierwszy przetarg

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowana została właśnie pierwsza procedura konkurencyjna obejmują odcinek Brzęczkowice – Byczyna.

Oferty w przetargu można składać do 23 kwietnia, do godziny 10:00. Następnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizuje je, by wybrać najkorzystniejszą, a przy wyborze brane będą pod uwagę cztery kryteria. Najważniejsza będzie cena, która stanowić będzie 60 procent oceny, ale liczyć będą się również doświadczenie projektanta drogowego – 20 procent – oraz doświadczenie zespołu geologicznego i środowiskowego – po 10 procent.

Wybrany wykonawca będzie miał 126 miesięcy na realizację zadania.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/a4-ruszyl-przetarg-na-zaprojektowanie-poszerzenia-pierwszego-odcinka–99086.html

2. Kujawsko-pomorskie. Przebudują drogę pod Rypinem

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy ogłosił przetarg na przebudowę drogi wojewódzkiej nr 560. Prace obejmą ok. 2-kilometrowy odcinek między miejscowościami Zakrocz i Puszcza Rządowa w powiecie rypińskim.

Zakres prac zaplanowanych na tym odcinku DW560 obejmie m.in. remont warstwy jezdni, utwardzanie poboczy, uzupełnienie i odtworzenie oznakowania poziomego, pionowego oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego, odtworzenie rowów, remont przepustów, drobne naprawy na moście nad Rypienicą oraz wiadukcie nad linią kolejową, remont oraz budowę zjazdów, a także odtworzenie granic pasa drogowego.

ZDW zakłada, że roboty wraz z odbiorami potrwają około 3-4 miesięcy. Całość prac będzie finansowana z budżetu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. To kolejny element inwestycji na tej drodze, ponieważ w poprzednich latach odnowiono m.in. odcinki między Zakroczem i Dylewem.

Droga wojewódzka nr 560 to blisko 80-kilometrowa trasa łącząca województwa kujawsko-pomorskie oraz mazowieckie. Droga zaczyna się w Brodnicy przy drodze krajowej nr 15 oraz DW544 i kończy w Bielsku w powiecie płockim przy DK60 i DW541, po drodze mijając takie miejscowości jak m.in. Osiek, Rypin, Karlewo, Sierpc czy Lelice.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/kujawskopomorskie-przebuduja-droge-pod-rypinem-99090.html

3. Zmiany na obwodnicy Trójmiasta. Przetarg ws. węzła Straszyn

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Gdańska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wysłała do publikacji w Dzienniku Urzędowym UE ogłoszenie o przetargu na budowę dwóch rond turbinowych. Będzie to kolejny krok do poprawy przepustowości na węźle Straszyn w obrębie trójmiejskiej obwodnicy.

W 2025 roku Ministerstwo Infrastruktury podpisało Program inwestycji na rozbudowę węzłów Kowale, Gdańsk Szadółki i Straszyn na obwodnicy w ciągu S6. Dzięki temu, GDDKiA zyskała zaplecze finansowe dla rozbudowe węzła Gdańsk Szadółki, projekt węzła Kowale oraz środki na projekt i budowę wraz z analizą rozbudowy docinka obwodnicy między węzłami Rusocin i Straszyn. W lutym złożono już wniosek o wydanie decyzji na realizację inwestycji drogowej dla przebudowy węzła Gdańsk Szadółki. Teraz czas na kolejne zadania.

W ramach inwestycji na węźle Straszyn powstaną dwa ronda turbinowe. Pozwolą znacznie poprawić bezpieczeństwo na drodze wojewódzkiej nr 222 w obszarze węzła Straszyn. Główna różnica pomiędzy rondem tradycyjnym a turbinowym polega na tym, że nie przecinają się na nim potoki ruchu z pasa wewnętrznego i zewnętrznego. Pojazdy są na nim w naturalny sposób kierowane na właściwe, wcześniej zaplanowane wyloty ronda. Ryzyko kolizji jest więc znacznie mniejsze.

Wyłoniony w przetargu wykonawca będzie miał dziewięć miesięcy na realizację prac (z wyłączeniem okresu zimowego od 16 grudnia do 15 marca). Umowę inwestor planuje podpisać w I kwartale 2029 r., tak by budowa mogła zakończyć się w IV kwartale 2029 r. Na ten moment natomiast na II kwartał 2027 roku GDDKiA planuje uzyskać decyzję środowiskową, a wniosek o ZRID chce złożyć w III kwartale 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/zmiany-na-obwodnicy-trojmiasta-przetarg-ws-wezla-straszyn-99114.html

4. Lubuskie. Ośmiu chętnych wybudować most w Sulęcinie

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze otworzył ofert w przetargu na budowę mostu w Sulęcinie. Oferty złożyło ośmiu wykonawców. Obiekt powstanie w ciągu drogi wojewódzkiej nr 137.

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze szuka wykonawcy, który wybuduje nowy obiekt na trasie nr 137. To droga łącząca przygraniczne Słubice przez Ośno Lubuskie, Sulęcin i Międzyrzecz drogą krajową nr 92 w Trzcielu. Stanowi alternatywę do DK92.

Nowy most zastąpi stary

Na ternie Sulęcina droga wojewódzka przechodzi nad rzeką Postomią. Istniejący w tym miejscu most ma być rozebrany i wybudowany od nowa. Wraz z mostem przebudowane zostaną dojazdy do obiektu – łącznie chodzi o ok. 70 m drogi. Na przebudowywanym odcinku wykonany zostanie (po stronie północnej) chodnik dla pieszych o szerokości 3 m, oddzielony od jezdni pasem zieleni.

Sam most ma mieć 21 m długości (wraz ze ścianami czołowymi 33,6 m). Ma powstać w ciągu 8 miesięcy od podpisania umowy z wykonawcą, a w czasie realizacji prac budowlanych, w związku z koniecznością rozebrania istniejącego obiektu, kierowcy będą korzystać z objazdów.

Pięć ofert w budżecie

ZDW otworzył już oferty w przetargu na to zadanie. Budżet zamawiającego wynosił 5,003 mln zł i pięć z ośmiu ofert mieści się w tym budżecie. Najtańsza jest propozycja Burger Bau Polska na 4,434 mln zł, a najdroższa Primost Serwis na 5,433 mln zł.

Pozostałe oferty to: Strabag Infrastruktura Południe – 4,611 mln zł; Zielonogórskie Przedsiębiorstwo Budowy Mostów MOSTY – 4,992 mln zł; Sawez – 5,373 mln zł; Detal Mosty Piotr Włoch, Krzysztof Grodzicki – 5,328 mln zł; Kormost – 4,543 mln zł oraz Przedsiębiorstwo Budowlano-Transportowe „Arbert” – 4,977 mln zł. Wszyscy wykonawcy oferują gwarancję jakości na 84 miesiące.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/lubuskie-osmiu-chetnych-wybudowac-most-w-sulecinie-99129.html

5. Można budować dwa odcinki S7 niedaleko Warszawy!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Wojewoda Mazowiecki wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla budowy drogi ekspresowej S7 na odcinku od węzła Czosnów do miejscowości Kiełpin. W ostatnich tygodniach wykonawca na miejscu prowadził już wycinkę drzew i przygotowywał plac do budowy.

Umowa na realizację tego odcinka w trybie zaprojektuj i wybuduj została podpisana w listopadzie 2023 roku i była warta ok. 536 mln zł. Wykonawcą jest konsorcjum firm Fabe Polska, SP Sine Midas Stroy z Kazachstanu oraz Yörük Yapi İnşaat z Turcji. Konsorcjum miało ja wykonać w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy.

Wniosek o wydanie tej decyzji został złożony we wrześniu 2024 roku. W praktyce to dwa wnioski, gdyż odcinek został podzielony na dwa pododcinki – A i B. Pierwszy obejmuje blisko 9 km, drugi to 226 m na styku z sąsiednim odcinkiem – przy węźle Kiełpin (sam węzeł powstanie w ramach kolejnego odcinka).

Łącznie zatem inwestycja obejmuje odcinek o długości 9,2 km. Droga w tym miejscu będzie rozbudowywana w istniejącym śladzie – docelowo ma mieć dwie jezdnie po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano trzy węzły: Czosnów, Palmiry i Sadowa. Wybudowane zostaną także drogi równoległe do obsługi ruchu lokalnego.

W projektowaniu – do wniosku o wydanie ZRID – jest obecnie sąsiedni odcinek tej trasy – od Kiełpina do trasy Armii Krajowej w Warszawie. W tym przypadku droga będzie budowana w formule tradycyjnej, tj. „buduj”. Dokumentacja powinna być gotowa w II kwartale tego roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mozna-budowac-dwa-odcinki-s7-niedaleko-warszawy-99145.html

Wnp

1. ZUE blisko kontraktu na setki milionów złotych. PKP PLK rozstrzygnęły przetarg

Autor: KŚ | Dodano: 6 marca 2026 22:23

ZUE poinformowało w komunikacie giełdowym, że to jego oferta była najkorzystniejszą w postępowaniu na modernizację części połączenia między Kielcami a Krakowem.

– Wartość złożonej oferty wynosi 386 mln zł netto, co daje kwotę 474,8 mln zł brutto.
– Zakres prac obejmuje wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów inżynieryjnych oraz remont mostów nad Nidą.
– To jeden z elementów modernizacji infrastruktury kolejowej w woj. świętokrzyskim.

ZUE ogłosiło 6 marca, że otrzymało informacje o złożeniu najkorzystniejszej oferty w przetargu na „Opracowanie projektu wykonawczego i wykonanie robót budowlanych na odcinku LOT B1_1 Sitkówka Nowiny – Miąsowa (bez stacji) od km 196,095 do km 218,129 w ramach projektu inwestycyjnego pn.: „Prace na linii kolejowej nr 8 na odcinku Skarżysko–Kamienna – Kielce – Kozłów”, Etap II: odcinek Sitkówka Nowiny – Kozłów”.

ZUE złożyło ofertę na 386 mln zł (brutto: 474,8 mln zł).

Postępująca modernizacja ważnego połączenia w Świętokrzyskiem
Przetarg ogłoszono w listopadzie 2025 roku. Prace na tym odcinku zakładają wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów czy remont mostów nad Nidą. Modernizacji ulegnie też infrastruktura dla pieszych.

W momencie ogłaszania przetargu PKP PLK podkreślały, że modernizacja tego odcinka poprawi jakość transportu kolejowego w woj. świętokrzyskim. To także ważny element połączenia między Kielcami a Krakowem.

„Zmodernizowana linia kolejowa będzie dostosowana do obsługi cięższych pociągów, które rozwiną większą prędkość niż dotychczas – do 140 km/h dla składów pasażerskich i 120 km/h dla pociągów towarowych” – ogłosiły wówczas PKP PLK.

ZUE specjalizuje się w projektowaniu i realizacji przedsięwzięć z zakresu budownictwa dla branży kolejowej, a także infrastruktury szynowej i energetycznej w miastach.

https://www.wnp.pl/budownictwo/badanie-co-trzeci-dom-w-polsce-traci-cieplo-ale-polacy-nie-widza-problemu,1041407.html?mp=promo

2. Wiadomo, kto zapewni sterowanie ruchem w tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi

Autor: AO | Dodano: 10 marca 2026 13:04

Alstom podpisał umowę z firmą PORR na instalację urządzeń sterowania ruchem kolejowym (SRK) w powstającym tunelu dalekobieżnym w Łodzi. Inwestycja jest kluczowym fragmentem linii kolejowej nr 85, czyli kolejowego „Y” budowanego jako kluczowy element Kolei Dużych Prędkości w Polsce.

Alstom odpowiada za kompleksowe zaprojektowanie i budowę urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu oraz włączenie ich w obszar stacji Łódź Widzew. Rozwiązania te należą do portfolio sygnalizacyjnego Alstom Onvia dla linii głównych, oferującego klientom dostęp do globalnej rodziny produktów wprowadzających innowacje, wyznaczających nowe standardy i wzmacniających odporność kolei na przyszłe wyzwania.

Alstom z pierwszym kontraktem SRK dla Kolei Dużych Prędkości w Polsce
Jest to pierwszy kontrakt SRK realizowany przez Alstom w ramach infrastruktury Kolei Dużych Prędkości związanej z rozwojem programu inwestycyjnego Port Polska. Najnowsza umowa zawarta pomiędzy Alstom a firmą PORR, generalnym wykonawcą tunelu KDP w Łodzi, jest kolejnym w ostatnim czasie kontraktem obu podmiotów w obszarze współpracy przy wymagających projektach infrastrukturalnych.

Adam Juretko, dyrektor oddziału Katowice w Alstom Polska, cytowany w komunikacie, podkreślił, że zaprojektowanie i instalacja urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu dalekobieżnym w Łodzi ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezawodności całej inwestycji.

To projekt wyjątkowy, zarówno pod względem skali, jak i wymagań technicznych. W jego realizacji wykorzystamy wieloletnie doświadczenie naszego katowickiego zespołu wykwalifikowanych inżynierów w projektowaniu i wdrażaniu systemów sterowania, zdobyte zarówno w Polsce, jak i w ramach międzynarodowych projektów w całej Europie. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać rozwój infrastruktury Kolei Dużych Prędkości w ramach programu Port Polska – powiedział.

Tunel w Łodzi będzie miał średnicę 14 metrów i 4,6 km długości. Będzie to najdłuższy i o największej średnicy tunel kolejowy w Polsce. Pociągi będą przejeżdżać przez centrum miasta na głębokości od 25 do 35 metrów.

Mają doświadczenie z Włoch i projektów PKP PLK
Jak zaznaczono w komunikacie, Alstom z powodzeniem dostarczył nowoczesne rozwiązania SRK dla linii dużych prędkości w wielu krajach, m.in. na linii Bolonia-Florencja (do 300 km/h), jednej z najbardziej zaawansowanych tras kolejowych w Europie. Na 91‑kilometrowym odcinku, z czego ponad 80 proc. przebiega w tunelach, wdrożono najnowocześniejszą technologię ERTMS/ETCS poziomu 2 opracowaną przez Alstom. System ten zapewnia ciągłą komunikację pociągu z infrastrukturą torową, bieżące monitorowanie prędkości i zwiększone bezpieczeństwo, a jednocześnie podnosi przepustowość sieci i interoperacyjność.

W Polsce Alstom ma za sobą m.in. pierwsze wdrożenie systemu ERTMS poziomu 2 i jego budowę na dziesięciu liniach kolejowych PKP PLK, budowę ponad 30 systemów scentralizowanego sterowania ruchem kolejowym (CTC), wyposażenie ponad 220 stacji w komputerowe systemy zależnościowe oraz modernizację ponad 1,7 tys. systemów sygnalizacji przejazdowej.

https://www.wnp.pl/logistyka/wiadomo-kto-zapewni-sterowanie-ruchem-w-tunelu-kolei-duzych-predkosci-w-lodzi,1040592.html

3. Do końca czerwca 2027 r. rząd chce przyjąć program ws. budowy tzw. Drogi Czerwonej do portu w Gdyni

Źródło: PAP/MW | Dodano: 10 marca 2026 22:38

W drugim kwartale 2027 r. rząd zamierza przyjąć program ws. budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni o wartości 4,5 mld zł – wynika z informacji opublikowanej w wykazie prac rządu. Chodzi o budowę blisko 9 km tzw. Drogi Czerwonej prowadzącej do terminala promowego w porcie.

Skala przeładunków rośnie z roku na rok. Prognozy wskazują na dalsze wzrosty
W założeniach projektu uchwały rządu w sprawie ustanowienia programu pod nazwą „Program budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni” wskazano, że obecna infrastruktura drogowa zapewniająca dostęp do gdyńskiego portu musi zostać dostosowana do nowych okoliczności związanych z jego rozwojem oraz sytuacją geopolityczną Polski.

Ministerstwo Infrastruktury, które przygotowało projekt, przytoczyło dane GUS, z których wynika, że obrót ładunków w Porcie Gdynia w roku 2024 wyniósł 23,256 mld ton, co stanowiło 18,7 proc. obrotu ładunków w polskich portach morskich. W 2024 r. W Gdyni przeładowano ponad 760 tys. TEU (jednostka pojemności równoważna objętości 20-stopowego kontenera), co oznacza wzrost o ponad 11 proc. rok do roku.

„W najbliższych latach prognozowane są dalsze wzrosty przeładunków towarów, w tym po wybudowaniu planowanego portu zewnętrznego w Gdyni – co bezwzględnie wymaga poprawy dostępu drogowego do Portu. Dodatkowo na terenie Portu znajduje się również Port Wojenny Gdynia, który stanowi bazę logistyczną Marynarki Wojennej” – podkreślono w założeniach.

Koszty inwestycji pójdą w miliardy złotych
Jak poinformował resort infrastruktury, celem projektu jest zapewnienie źródła finansowania na zapewnienie dostępu do portu poprzez budowę odcinka drogi krajowej klasy GP o długości ok. 8,8 km, od ul. Morskiej w Gdyni do terminalu promowego w porcie.

W założeniach wskazano też, że od ponad 10 lat prowadzone są rozmowy dotyczące możliwości budowy nowego połączenia portu w Gdyni z drogą ekspresową S7 oraz siecią TEN-T.

„W 2020 r. została podjęta decyzja, że za prace przygotowawcze będzie odpowiadał rząd oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Zostały zapewnione środki na prace przygotowawcze. Proponowany Program zapewnia środki na realizację tej kluczowej inwestycji. Realizacja drogi krajowej klasy GP od ul. Morskiej w Gdyni do Terminalu Promowego w Porcie, zwanej dalej »Drogą Czerwoną« jest powiązana z zapewnieniem dostępu do ww. inwestycji w tym planowanego portu zewnętrznego” – poinformowało MI.

Całkowity koszt został oszacowany na 4,562 mld zł, z czego 4,542 mld pochodzić ma z Krajowego Funduszu Drogowego.

https://www.wnp.pl/budownictwo/do-konca-czerwca-2027-r-rzad-chce-przyjac-program-ws-budowy-tzw-drogi-czerwonej-do-portu-w-gdyni,1040870.html

Budownictwo i PZP | Prasówka | 5.03.2026 r.

Rynek lotniczy

PPL inwestorem strategicznym Portu Polska

Autor: ep. | Ostatnia modyfikacja: 07-01-2026

CPK oraz Polskie Porty Lotnicze (PPL) podpisały umowę inwestycyjną dotyczącą współpracy przy budowie lotniska Port Polska. Na jej mocy PPL obejmie udziały w spółce operacyjnej Port Polska. Lotnisko, stając się strategicznym partnerem nowego hubu transportowego Polski. To kluczowy krok w konsolidacji polskiego rynku lotniczego, gwarantujący, że zyski z nowej infrastruktury pozostaną w kraju.

Umowa podpisana 11 grudnia br. precyzuje zasady współpracy oraz model finansowania inwestycji. Zgodnie z jej zapisami, Polskie Porty Lotnicze S.A. stają się inwestorem strategicznym spółki Port Polska.

Lotnisko. Do 2032 roku PPL S.A. zaangażuje się kapitałowo w projekt na poziomie ok 4,6 mld zł. Na bazie opcji w przyszłości będą mogli objąć do 100 proc. udziałów i uzyskać kontrolę nad Spółką zarządzającą lotniskiem budowanym w ramach realizacji programu „Port Polska”. Szacuje się, że udziałowcy sfinansują proporcjonalnie około 30% kosztów budowy portu, a pozostała część zostanie pokryta finansowaniem dłużnym. Decyzja ta kończy etap planowania struktury właścicielskiej i otwiera drogę do realizacji inwestycji w oparciu o bezpieczny, polski kapitał.

Naturalna synergia dla rozwoju

Włączenie PPL – podmiotu z niemal stuletnią tradycją i doświadczeniem operacyjnym – w struktury właścicielskie nowego lotniska to realizacja strategii rządu, mającej na celu maksymalizację efektywności zarządzania infrastrukturą krytyczną.

– Podpisanie umowy inwestycyjnej z PPL to najlepsza z możliwych decyzji dla powodzenia projektu, ale przede wszystkim dla polskiej gospodarki i samych Polaków. To naturalna synergia i najlepsze możliwe rozwiązanie dla rozwoju sektora lotniczego w Polsce. Łączymy inwestycyjny potencjał projektu z operacyjnym doświadczeniem Polskich Portów Lotniczych. Zyskujemy gwarancję, że ten hub powstaje w oparciu o bezpieczny, polski kapitał, a cała wartość dodana zostanie w kraju, służąc rozwojowi Polski przez kolejne dekady – podkreśla Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Pełnomocnik Rządu ds. CPK.

Zysk i bezpieczeństwo w polskich rękach

Budowa Portu Polska to nie tylko projekt infrastrukturalny, ale także impuls gospodarczy. Zgodnie z analizami rynkowymi oraz danymi z raportów badawczych PPL, lotniska pełnią rolę katalizatorów wzrostu gospodarczego. W 2024 roku polskie lotniska obsłużyły prawie 60 mln pasażerów i wygenerowały 57,9 mld zł wartości dodanej brutto dla polskiej gospodarki wygenerowanej przez polskie lotniska w 2024 roku. Każdy milion pasażerów generuje tysiące miejsc pracy – nie tylko bezpośrednio na lotnisku, ale także w sektorach powiązanych, takich jak turystyka, logistyka czy usługi. Inwestycja w Port Polska, realizowana przez polskie podmioty, gwarantuje, że dywidenda z tego wzrostu nie wypłynie za granicę.

– Model, który dziś sformalizowaliśmy, jest gwarancją suwerenności gospodarczej tego projektu. Tylko silny, polski inwestor branżowy może zapewnić bezpieczeństwo strategiczne tak kluczowej infrastruktury, a jednocześnie zagwarantować, że miliardowe zyski, które ten port wygeneruje w przyszłości, zostaną w kraju i będą pracować na rzecz polskiej gospodarki. Nowe lotnisko – Port Polska jest skrojone na miarę globalnych wyzwań, z gwarancją polskiej suwerenności i polskim DNA – mówi dr Filip Czernicki, prezes zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Lotnisko Chopina jako most do Portu Polska

Kluczowym elementem umowy jest wykorzystanie zasobów kadrowych i know-how Polskich Portów Lotniczych. Obecnie PPL zarządza Lotniskiem Chopina, które jest jednym z najważniejszych hubów przesiadkowych w tej części Europy. Polskie Porty Lotnicze uruchomiły proces modernizacji stołecznego lotniska o wartości 940,3 mln zł. Dzięki niej zwiększą jego przepustowość do ponad 30 mln pasażerów rocznie, budując „most do Portu Polska” – siatkę połączeń i ruch pasażerski, które zostaną przeniesione na nowe lotnisko i tam dalej skalowane.

– PPL wnosi do tego projektu unikalny kapitał – doświadczenie ludzi, którzy każdego dnia obsługują dziesiątki tysięcy pasażerów na Lotnisku Chopina. Dlatego modernizujemy warszawski port już dziś, aby zapewnić przepustowość do momentu otwarcia nowego lotniska. Wypracowany tam system operacyjny, siatka połączeń i nasze know-how zostaną przeniesione następnie w sposób naturalny do Baranowa. Tam, w nowej lokalizacji wolnej od ograniczeń środowiskowych i przestrzennych, będziemy mogli ten model dalej skalować, tworząc jeden z najnowocześniejszych systemów transportowych na świecie – zaznacza Łukasz Chaberski, prezes zarządu Polskich Portów Lotniczych.

Port Polska w Liczbach:

Faza I „Port Polska” to projekt infrastrukturalny budowy najnowocześniejszego systemu transportu obejmujący budowę międzynarodowego lotniska, sieci Kolei Dużych Prędkości, dróg wokół lotniska, centrum globalnej logistyki i Airport City. Port Polska to program realizowany przez powołaną ustawą spółkę CPK.

Otwarcie: 2032 rok.
Przepustowość: 34 mln pasażerów rocznie.
Infrastruktura: Dwie równoległe drogi startowe.
Terminal: Intermodalny ze strefami airside/landside, z podziemną stacją kolejową i dworcem autobusowym.
Dojazd (Kolej): Odcinek KDP „Y” (Warszawa – Łódź), uruchomiony w 2032 r.
Dojazd (Drogowy): Poszerzona autostrada A2.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/jest-umowa-inwestycyjna-z-ppl–26077.html

Rynek Infrastruktury

1. Produkcja budowlana rozczaruje, choć są nadzieje na ożywienie?

Autor: Redakcja |  Data publikacji: 25-12-2025

Produkcja przemysłowa w 2025 wzrośnie o przeszło 2,5 proc. rok do roku, natomiast produkcja budowlana zwiększy się o pół proc. – szacują analitycy Alior Banku. – Wzrosty te są mocno poszarpane w czasie, per saldo lekko rozczarowują i wciąż towarzyszy im spore zróżnicowanie branżowe – wskazują.

Jak wskazują eksperci w przygotowanym raporcie, w miesiącach powakacyjnych wydawało się, że w sektorze przemysłowym nastąpi wyraźne przyspieszenie. „Poprawiały się wskaźniki koniunktury, rosły nowe zamówienia, a bieżąca sprzedaż we wrześniu i październiku odnotowała średnią dynamikę przeszło 5 proc. r/r – wskazano. W listopadzie jednak nastąpiło schłodzenie nastrojów. Produkcja przemysłowa obniżyła się w o 1,1 proc. r/r, a po odjęciu czynników sezonowych odnotowany został wzrost o 0,8 proc. – Tym niemniej przyhamowanie względem wcześniejszych miesięcy jest widoczne – wskazują analitycy.

Na podobną sytuację wskazują w budownictwie. – Poprzednie dwa miesiące dawały obraz nadejścia długo wyczekiwanego odbicia koniunktury. Listopad nie przekreślił tego scenariusza, ale odsuwa w czasie mocniejsze i bardziej stabilne uderzenie popytu w sektorze – piszą. W listopadzie wzrost produkcji budowlano-montażowej spowolnił o 0,1 proc. rok do roku podczas gdy w okresie września i października rósł o ponad 2 proc. r/r.

– Łącznie listopadowy zestaw danych postrzegamy jako ryzyko w dół dla naszej prognozy umiarkowanej poprawy dynamiki PKB w 4Q’25 (do 4 proc. r/r) względem 3Q’25 (3,8 proc. r/r) – czytamy w komentarzu.

Analitycy odnotowują przy tym „dużą negatywną niespodziankę” w obszarze infrastruktury. Wskazują, że w listopadzie budowa obiektów w tym segmencie spadła o 12,8 proc. r/r, co częściowo mogą tłumaczyć niekorzystne warunki pogodowe. Jak wskazują eksperci, od stycznia do października budownictwo infrastrukturalne „nie imponowało”, choć notowało dynamikę o rząd wielkości lepszą (-1,5% r/r). Zdaniem ekspertów jest możliwe, że to efekt krótkoterminowych przesunięć i w grudniu lub w przyszłym roku zobaczymy odrabianie zaległości.

Co ciekawe w robotach budowlano-specjalistycznych notowany jest wzrost wynoszący 18,9 proc., poprawa nastąpiła także we wznoszeniu budynków – mowa o 8 proc. wzrostu rok do roku. – Przy założeniu, że w wydatkach infrastrukturalnych listopad był wypadkiem przy pracy, struktura sprzedaży w budownictwie w listopadzie daje podstawy do formułowania scenariuszy przyspieszenia ożywienia w 2026 – piszą analitycy Alior Banku.

Znaczącego przyśpieszenia nie można natomiast ich zdaniem oczekiwać w przemyśle. Jest wprawdzie wzrost wynoszący ok. ok. 4 proc. w skali roku, przy czym druga połowa 2025 jest lepsza od pierwszej, ale jako problem eksperci postrzegają zmienność wzrostu. Wskazuje to na niepewny charakter ożywienia i jest uciążliwe dla wielu firm.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/produkcja-budowlana-rozczaruje-choc-sa-nadzieje-na-ozywienie-98017.html#google_vignette

2. Ruszają konsultacje ws. dokończenia tunelu średnicowego w Łodzi

Autor: inf. pras PKP PLK | Data publikacji: 02-03-2026

Po niespełna miesiącu od odstąpienia od umowy z dotychczasowym wykonawcą robót oraz realizowanych w związku z tym intensywnych pracach inwentaryzacyjnych na terenie budowy tunelu średnicowego w Łodzi, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. rozpoczynają wstępne konsultacje rynkowe.

Konsultacje mają charakter analiz scenariuszowych dotyczących parametrów technicznych, technologicznych oraz kwestii bezpieczeństwa związanych z dalszą realizacją inwestycji, których celem jest jak najszybsze i kompleksowe przygotowanie do jej wznowienia. Decyzja o przeprowadzeniu konsultacji wynika z konieczności omówienia kluczowych zagadnień z podmiotami dającymi rękojmię bezpieczeństwa prowadzonych prac oraz niezbędnego doświadczenia przy realizacji skomplikowanych prac tunelowych w tkance miejskiej.

Celem konsultacji jest zestawienie potrzeb inwestora z najlepszymi praktykami rynkowymi oraz uzyskanie eksperckich opinii w zakresie dokończenia projektu. Polskie Linie Kolejowe S.A. zapraszają do rozmów firmy, które mogą wykazać się udokumentowanym doświadczeniem w zakresie realizacji inwestycji polegających na budowie tuneli, w tym dużych inwestycji realizowanych w zwartej zabudowie miejskiej. PLK SA zależy na szerokiej wymianie doświadczeń z profesjonalnymi podmiotami działającymi na rynku budownictwa tunelowego. O udział w konsultacjach ubiegać mogą się zatem zarówno polscy wykonawcy, jak i wykonawcy zagraniczni posiadający odpowiednie doświadczenie na rynku międzynarodowym.

Zakres konsultacji obejmować będzie m.in. zagadnienia dotyczące weryfikacji dalszego harmonogramu robót tunelowych, preferowanego modelu realizacyjnego oraz podziału ryzyk, możliwych metod zabezpieczenia budynków, w tym obiektów zabytkowych.

W oparciu o ustalone w ich ramach informacje doprecyzowane zostaną założenia techniczne i organizacyjne, co pozwoli precyzyjniejsze i bardziej przejrzyste dla rynku budowlanego przygotowanie postępowania przetargowego na dokończenie prac drążeniowych.

Rozpoczynając konsultacje inwestor działa z najwyższą starannością, aby jak najszybciej przygotować kompleksowe, przejrzyste i profesjonalne podstawy do wznowienia prac drążeniowych. Liczymy, że konstruktywna dyskusja oraz zestawienie różnych perspektyw technicznych i organizacyjnych pozwolą wspólnie wypracować najbardziej optymalny model dalszej realizacji tej niezwykle istotnej inwestycji, zapewniający nie tylko efektywność i najwyższą jakość prac, ale także bezpieczeństwo i odpowiedzialność za decyzje na każdym etapie jej realizacji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/inzynieria-i-innowacje/ruszaja-konsultacje-ws-dokonczenia-tunelu-srednicowego-w-lodzi-99003.html

Wnp

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy

Autor: KP | Dodano: 5 marca 2026 07:25

Prawo budowlane dopuszcza sytuację, w której inwestor może wejść na teren sąsiedniej nieruchomości, aby wykonać niezbędne prace remontowe lub budowlane. Najpierw potrzebna jest zgoda właściciela, ale jeśli jej nie ma, sprawę może rozstrzygnąć urząd. Przepisy określają też zasady ewentualnej rekompensaty i odpowiedzialności za szkody.

– Remont może wymagać wejścia na działkę sąsiada. Najpierw trzeba uzyskać jego zgodę i ustalić zakres prac, terminy oraz ewentualną rekompensatę.
– Gdy sąsiad odmówi, można zwrócić się do urzędu. Organ administracji w ciągu 14 dni może wydać decyzję pozwalającą na wejście na nieruchomość.
– Inwestor odpowiada za szkody. Po zakończeniu prac musi naprawić uszkodzenia lub wypłacić odszkodowanie, jeśli korzystanie z działki je spowodowało.

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy
Podczas remontu lub budowy może się okazać, że wykonanie prac wymaga wejścia na teren sąsiedniej posesji – informuje Portal Samorządowy. Taką możliwość przewiduje art. 47 Prawa budowlanego, który określa zasady korzystania z cudzej nieruchomości w trakcie robót budowlanych.

Zgodnie z przepisami, jeżeli do wykonania prac przygotowawczych lub robót budowlanych konieczne jest wejście do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej działki, inwestor powinien najpierw uzyskać zgodę właściciela.

Strony powinny uzgodnić:

– sposób korzystania z nieruchomości,
– zakres prac,
– termin prac,
– ewentualną rekompensatę za utrudnienia.

Prawo przewiduje jednak także sytuacje, gdy właściciel nie chce udostępnić swojej nieruchomości. W takim przypadku inwestor może złożyć wniosek do organu administracji architektoniczno-budowlanej o wydanie decyzji stwierdzającej niezbędność wejścia na sąsiedni teren.

Wniosek można złożyć w formie papierowej albo elektronicznie za pośrednictwem portalu e-Budownictwo. Urząd ma 14 dni na ocenę, czy wejście na cudzą nieruchomość jest rzeczywiście konieczne. Jeśli uzna, że tak, wyda decyzję określającą warunki korzystania z niej podczas prowadzenia robót.

Inwestor odpowiada za szkody. Brak limitów rekompensaty
Przepisy przewidują również odpowiedzialność za szkody powstałe podczas takich prac. Po zakończeniu robót inwestor ma obowiązek naprawić ewentualne uszkodzenia powstałe w wyniku korzystania z sąsiedniej nieruchomości. Zgodnie z Kodeksem cywilnym może to nastąpić poprzez przywrócenie stanu poprzedniego albo wypłatę odpowiedniego odszkodowania.

Jeśli szkoda nie powstała, właściciel nieruchomości nie może domagać się rekompensaty. Natomiast ewentualne wynagrodzenie za samo udostępnienie terenu może być ustalone wyłącznie w drodze porozumienia między stronami. Jak wskazują prawnicy, przepisy nie określają żadnych limitów takiej rekompensaty, dlatego jej wysokość zależy wyłącznie od negocjacji między inwestorem a właścicielem działki.

Możliwość uzyskania rekompensaty istnieje tylko na etapie negocjacji z inwestorem, a jej wysokość uzależniona jest wyłącznie od woli podmiotów ją uzgadniających. Prawodawca nie wprowadza w tym zakresie żadnych ograniczeń – podkreśla Martyna Sługocka, dr nauk prawnych, radca prawny, partner w GWW Legal & Tax, której wypowiedź przytacza Portal Samorządowy.

W przypadku braku porozumienia w sprawie odszkodowania pozostaje dochodzenie roszczeń na drodze postępowania cywilnego przed sądem.

https://www.wnp.pl/budownictwo/sasiad-bedzie-mogl-wejsc-na-nasza-posesje-i-do-mieszkania-pozwola-nowe-przepisy,1038954.html

Rzeczpospolita

Krajowa Izba Odwoławcza kwestionuje samooczyszczenie Budimexu

Sławomir Wikariak | Publikacja: 04.03.2026 04:43

W precedensowym wyroku KIO uznała, że spółka Budimex Budownictwo podlega wykluczeniu z przetargu z powodu wcześniej stwierdzonej przez sąd zmowy. Konkurenci w wielu innych postępowaniach powołują się na ten sam argument.

Powodem problemów grupy Budimex jest grudniowy wyrok Sądu Zamówień Publicznych (SZP). Utrzymał on wcześniejsze orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej stwierdzające, że trzy spółki należące do tej grupy dopuściły się nielegalnego porozumienia, uzgadniając swe oferty w przetargu na budowę linii wysokiego napięcia z morskich farm wiatrowych. Na tej podstawie firmy te zostały w lutym wykluczone z przetargu Polskich Sieci Elektroenergetycznych. To jednak nie koniec problemów grupy. Grozi im bowiem wykluczanie przez trzy lata z kolejnych przetargów na podstawie art. 108 ust. 1 pkt 5 prawa zamówień publicznych. Mogą one jednak przeprowadzić procedurę samooczyszczenia (self-cleaning), by udowodnić, że wprowadziły procedury zapobiegające podobnym naruszeniom w przyszłości.

Zaraz po wyroku potwierdzającym zmowę konkurenci zaczęli domagać się wykluczania spółek Budimexu z innych przetargów. Z kolei same te spółki zaczęły składać dokumenty mające potwierdzić self-cleaning. KIO rozpoznała już co najmniej kilkanaście takich odwołań. Dotychczas uznawała, że nie ma jeszcze podstaw do wykluczenia, a badanie skuteczności samooczyszczenia byłoby przedwczesne. W dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z Grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne.

W minionym tygodniu zapadł jednak pierwszy odmienny wyrok. KIO uznała w nim, że potwierdzona przez sąd zmowa stanowi powód do wykluczenia, a procedura samooczyszczenia jest niewystarczająca (sygnatura akt: KIO 1/26). Orzeczenie to zapadło w przetargu zorganizowanym przez lotnisko w Balicach.

Budimex uważa, że podjął wystarczające środki naprawcze
Na razie nie ma uzasadnienia najnowszego wyroku KIO.

– W odwołaniu podkreślaliśmy, że Budimex w swym samooczyszczeniu nie przyznał się do winy, czyli do zmowy przetargowej. Wciąż twierdzi, że uzgadnianie ofert przez trzy spółki z jego grupy kapitałowej było wynikiem błędu co do prawa. Tymczasem w naszej opinii trudno mówić o rozwiązaniu problemu, skoro nie zostały zidentyfikowane jego realne przyczyny – mówi „Rzeczpospolitej” Tomasz Skoczyński, radca prawny z kancelarii SKP Skoczyński Kolańczyk Rudnicka Kancelaria Prawna, który reprezentował konkurenta Budimexu Budownictwo przed KIO.

– Zwracaliśmy też uwagę, że żadna osoba odpowiedzialna za zmowę nie została ukarana, bo trudno za karę uznać nieznane w kodeksie pracy pouczenie. Jestem zdania, że każda firma, która popełniła błąd może go naprawić i temu właśnie służy self-cleaning. Wpierw trzeba jednak przyznać się do winy, posypać głowę popiołem i odpokutować – dodaje prawnik.

Grupa Budimex nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem i przekonuje, że podjęte przez nią działania naprawcze zapobiegają ewentualnym naruszeniom w przyszłości. Podkreśla przy tym, że wyrok KIO dotyczy jedynie spółki Budimex Budownictwo, a nie Budimex S.A.

– Aby zapewnić, że w jednym postępowaniu nie zostanie złożona więcej niż jedna oferta przez spółki z grupy Budimex, funkcjonuje wewnętrzny mechanizm zgłaszania planowanego udziału w przetargach (cotygodniowe raportowanie). Służy on wyłącznie koordynacji na poziomie decyzji „czy bierzemy udział”, tak aby uniknąć sytuacji dublowania składania ofert przez kilka podmiotów w tym samym postępowaniu. Jednocześnie wewnętrzne regulacje jednoznacznie zakazują przekazywania pomiędzy spółkami jakichkolwiek informacji dotyczących przygotowania ofert, w tym ich założeń, kalkulacji, warunków czy strategii – a nad przestrzeganiem tych zasad prowadzone są odpowiednie procedury kontrolne – wylicza Martyna Wróbel, dyrektor Biura Komunikacji i PR Budimexu.

– W wyroku KIO dotyczącym Portu Lotniczego Balice KIO krytycznie oceniała nie samooczyszczenie jako zespół i szereg podjętych działań, ale wybrane elementy samooczyszczenia. Spółka nie zgadza się z taką oceną dokonaną przez Izbę i z całą pewnością zaskarży wyrok KIO do Sądu – dodaje.

Spółka podkreśla, że w dwóch innych postępowaniach KIO badała self-cleaning i oceniła go pozytywnie.

„Prawdą jest, że w części postępowań KIO uznała, że samooczyszczenie spółek z grupy Budimex było przedwczesne i Izba nie oceniała go merytorycznie. Jednakże zanim zapadł komentowany wyrok w sprawie KIO 1/26, w dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne” – pisze w komunikacie przesłanym „Rzeczpospolitej” (sygnatura akt: KIO 4074/25).

– W wyroku tym KIO pozytywnie i merytorycznie wypowiedziała się co do skuteczności i adekwatności wdrożonej przez spółkę z grupy Budimex procedury self-cleaningu, uznając że wykonawca potwierdził realność opisanych w wyjaśnieniach czynności, które podlegały ocenie zamawiającego, a nadto, że podjęte w celu dokonania samooczyszczenia kroki zostały zrealizowane. W związku z tym w ocenie Izby nie można było uznać, aby wdrożona procedura samooczyszczenia była procedurą pozorną, nieadekwatną czy przesądzającą o nierzetelności czynności samooczyszczenia, co zarzucał odwołujący konkurencyjny wykonawca. Z tego względu KIO oddaliła odwołanie i orzekła na korzyść spółki z grupy Budimex – podkreśla Martyna Wróbel.

Kolejne korzystne dla Budimexu orzeczenie zapadło 22 grudnia 2025 r. i odnosił się do samooczyszczenia spółki matki Budimex S.A.

„W wyroku tym KIO oddaliła odwołanie wykonawcy konkurencyjnego, który podnosił zarzuty wobec skuteczności procedury samooczyszczenia Budimex i wskazała, że samooczyszczenie Budimex jest kompleksowe i uwzględnia istotne okoliczności faktyczne oraz potwierdziła prawidłowość przeprowadzonych w spółce szkoleń” – zaznacza Martyna Wróbel.

Sąd: Spółki Budimexu uzgadniały swe oferty
Przyczyną problemów Budimexu było złożenie odrębnych ofert przez trzy spółki należące do jego grupy w przetargu na poprowadzenie linii wysokiej z farm wiatrowych na Bałtyku o długości ok. 125 km. Zamawiający podzielił go na trzy części i jednocześnie wprowadził ograniczenie, zgodnie z którym jeden wykonawca mógł realizować tylko jedną z tych części. Trzy spółki z grupy Budimexu: Budimex S.A., Budimex Budownictwo sp. z o.o. oraz Mostostal Kraków S.A. złożyły osobne oferty, które okazały się najkorzystniejsze w każdej z części przetargu. Mówiąc wprost – spółki miały zdobyć wszystkie kontrakty na całość inwestycji o łącznej wartości ok. 500 mln zł. KIO uznała jednak, że złożenie odrębnych ofert było przejawem niedozwolonego porozumienia. W wyroku odwołała się do prezentacji wykazującej podobieństwa ofert.

– Dowód ten szczegółowo zestawiał i opisywał podobieństwa występujące w ofertach trzech wykonawców z grupy Budimex – literówki, niestandardowe stosowanie znaków interpunkcyjnych czy sposoby wypełniania poszczególnych fragmentów w składanych dokumentach. Podobieństw tych nie można było wytłumaczyć inaczej niż skoordynowaniem procesu przygotowania i złożenia ofert przez wszystkich wyżej wymienionych wykonawców – podkreśliła KIO w uzasadnieniu orzeczenia (sygnatury akt: KIO 2678/25, KIO 2686/25, KIO 2701/25). Zaznaczyła przy tym, że konsekwencją tych działań było uzyskanie całości zamówienia pomimo formalnego zakazu udzielenia więcej niż jednej jego części temu samemu wykonawcy.

Wyrok ten podtrzymał SZP, uznając, że działanie spółek Budimexu było sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami (sygnatury akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 131/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25).

https://www.rp.pl/prawo-w-polsce/art43902281-krajowa-izba-odwolawcza-kwestionuje-samooczyszczenie-budimexu

Portal ZP

Rozprawy zdalne przed KIO, nowe reguły dowodowe

Katarzyna Beldowska | Stan prawny na dzień: 04.03.2026

Od 13 marca 2026 r. rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą, co do zasady, będą odbywać się zdalnie (art. 508a Pzp). Jednocześnie wprowadzono prekluzję dowodową – dowody należy złożyć najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę. Oznacza to konieczność wcześniejszego przygotowania kompletnej strategii procesowej.

Sprawdź, kiedy możliwy będzie model hybrydowy rozprawy – zdalny i stacjonarny, w jakich sytuacjach Izba może odmówić osobie udziału zdalnego oraz jakie ryzyka wiążą się ze spóźnionym powołaniem dowodu.

W tym artykule:
Co zmienia nowelizacja Pzp z marca 2026:

– Zdalne rozprawy jako model domyślny (art. 508a Pzp)
– Możliwość modelu mieszanego (część uczestników stacjonarnie, część zdalnie)
– Prekluzja dowodowa – dowody wraz ze składanym z pismem, najpóźniej dzień przed rozprawą
– Docelowo e-Doręczenia jako wyłączny kanał wnoszenia odwołań
– Obowiązkowa odpowiedź na odwołanie w terminie wyznaczonym przez prezesa Izby
Najczęstsze pytania dotyczące zdalnych rozpraw przed KIO (FAQ)

Czy udział zdalny jest obowiązkowy?

Nie. Strona może wybrać udział stacjonarny, nawet jeśli rozprawa została wyznaczona jako zdalna.

Do kiedy trzeba złożyć dowody?

Co do zasady – wraz z pismem, w którym je powołujemy, najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę (art. 535 ust. 2 Pzp). W praktyce oznacza to, że najważniejsze dowody muszą być gotowe przed rozprawą, a nie dopiero na rozprawę.

Czy KIO może odmówić udziału zdalnego?

Tak – jeżeli warunki uczestnika naruszają powagę Izby lub utrudniają przebieg czynności (art. 549 ust. 5 Pzp), np. niewłaściwy ubiór, niestosowne warunki w miejscu pobytu.

Kogo najbardziej dotkną zmiany?

– wykonawców składających odwołania,
– zamawiających,
– pełnomocników procesowych,
– podmioty korzystające dotąd z „dosyłania” dowodów na rozprawie.

Od 13.03.2026 r. jawna rozprawa (oraz posiedzenie jawne) mogą odbywać się w formule zdalnej, jeżeli:

– pozwala na to charakter czynności i
– nie występują okoliczności utrudniające.

Jednocześnie musi być możliwe zagwarantowanie ochrony praw procesowych stron i uczestników oraz prawidłowego toku postępowania (art. 508a ustawy Pzp).

Kiedy w praktyce można spodziewać się zarządzenia rozprawy stacjonarnej zamiast rozprawy zdalnej?
Zdalność rozpraw i posiedzeń ma stać się rozwiązaniem „domyślnym” i standardowym tam, gdzie nie ma przeszkód organizacyjnych lub prawnych, w szczególności gdy:

– nie zachodzi potrzeba ochrony informacji niejawnych ani innej tajemnicy prawnie chronionej w zakresie, który utrudniałby zdalny tryb prowadzenia czynności,
– liczba stron i uczestników oraz charakter sprawy nie powodują ryzyka zakłóceń organizacyjnych (np. trudności w zapewnieniu sprawnej komunikacji i identyfikacji uczestników),
– możliwe jest zapewnienie dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku oraz warunków, które pozwolą na aktywny udział stron i uczestników bez uszczerbku dla prawa do obrony,
– nie występują przeszkody techniczne lub inne okoliczności, które mogłyby utrudniać prawidłowy przebieg rozprawy/posiedzenia w formule zdalnej.

Strony wraz z pismem, w którym wyznacza się termin rozprawy, otrzymają także informację, w jakiej formule będzie prowadzone postępowanie przed KIO.

Przebieg zdalnej rozprawy przed KIO w praktyce
W formule zdalnej nie zmieniają się zasady ani skutki procesowe rozprawy – zmienia się wyłącznie sposób udziału pełnomocników, stron i uczestników postępowania w dokonywanych czynnościach.

Skład orzekający i protokolant prowadzą czynności na sali rozpraw, natomiast strony, uczestnicy i pełnomocnicy mogą brać w nich udział na odległość, przy zapewnieniu dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku (art. 508a ust. 2 ustawy Pzp).

Z punktu widzenia przygotowania do rozprawy oznacza to konieczność zapewnienia:

– stabilnych warunków łączności,
– możliwości identyfikacji uczestników oraz
– takiej organizacji udziału osób, aby nie dochodziło do zakłóceń wpływających na możliwość aktywnego udziału w czynnościach.

Wprowadzenie zdalności rozprawy nie oznacza obowiązku udziału zdalnego – strona lub uczestnik ma wybór, czy stawić się na sali rozpraw, czy uczestniczyć w rozprawie na odległość. W praktyce możliwy będzie także model „mieszany” czy inaczej hybrydowy, w którym część osób jest w siedzibie KIO na sali, a część łączy się zdalnie.

Organizacja udziału zdalnego w rozprawie
Dla organizacji zdalnego postępowania przez Izbą kluczowe jest to, że informacja o możliwości zdalnego udziału będzie przekazywana stronom i uczestnikom wraz z zawiadomieniem o terminie rozprawy/posiedzenia.

Prezes Izby będzie bowiem każdorazowo:

– oceniał, czy nie zachodzą okoliczności uniemożliwiające lub utrudniające przeprowadzenie zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia, a następnie
– informował o tym w zarządzeniu o wyznaczeniu terminu.

W praktyce decyzję „zdalnie czy na sali” warto podejmować od razu po zawiadomieniu, aby nie zostawiać kwestii organizacyjnych na ostatnią chwilę.

RADA
Standardy techniczne oprogramowania i wymagania sprzętowe niezbędne do udziału zdalnego mają podane są w obwieszczeniu na stronie podmiotowej BIP przez prezesa UZP (art. 508a ust. 3 ustawy Pzp).
Szczegóły organizacyjne (w tym m.in. sposób potwierdzania zdalnego udziału) mają zostać doprecyzowane w znowelizowanym rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą (Dz.U. poz. 2453).

Możliwość udziału w rozprawach i posiedzeniach za pośrednictwem środków informatycznych pozwalających na komunikowanie się na odległość dotyczy:

– jawnej rozprawy, podczas której Izba rozpoznaje odwołanie (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp),
– posiedzenia jawnego poprzedzającego jawną rozprawę (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp), a także
– posiedzenia jawnego, podczas którego Izba ogłasza orzeczenie po zamknięciu rozprawy (art. 558 ust. 1 ustawy Pzp).

Aby zapewnić sprawny przebieg zdalnej rozprawy i zdalnego posiedzenia, dopuszczona została również możliwość udzielenia pełnomocnictwa w drodze ustnego i wciągniętego do protokołu oświadczenia strony.

Sprawdź, kiedy zgodnie z ustawą Pzp KIO może odmówić Ci zdalnego udziału w rozprawie
Zdalny udział w rozprawie bądź posiedzeniu nie ma charakteru bezwarunkowego. Jeżeli:

– warunki w miejscu przebywania uczestnika nie licują z powagą Izby bądź stanowią przeszkodę do dokonania czynności procesowych albo
– zachowanie uczestnika budzi uzasadnione wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności zdalnych,

Izba może postanowieniem odmówić takiej osobie udziału zdalnego.

Skutkiem jest traktowanie jej jak osoby, która nie stawiła się na rozprawie lub posiedzeniu, a na takie postanowienie nie przysługuje skarga do sądu (art. 549 ust. 5 ustawy Pzp). W praktyce oznacza to konieczność zapewnienia warunków odpowiednich do sytuacji, respektujących powagę Izby i nieutrudniających dokonywania czynności procesowych.

Reguły składania pism podczas sprawy
Pisma składane podczas zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z przyczyn technicznych nie jest to możliwe, przewodniczący składu orzekającego rozstrzyga o sposobie złożenia pisma.

Rada

Z perspektywy praktycznej warto założyć, że udział zdalny wymaga gotowości do sprawnego „obrotu” dokumentami w trakcie czynności (szybkie wniesienie), w tym przygotowania plików i możliwości ich niezwłocznego przekazania.

Jak złożyć odwołanie do KIO od marca 2026 r.?
Warto pamiętać, że w postępowaniu odwoławczym przed KIO nie wolno składać pism w postaci elektronicznej na pendrive czy płycie CD. Właściwa ścieżka komunikacji elektronicznej to ePUAP lub e-Doręczenia.

Wedle aktualnie obowiązujących zasad, odwołanie wnosi się:

– na adres do doręczeń elektronicznych (e‑Doręczenia) UZP: AE:PL‑38390‑18806‑HVTGC‑26 (należy wysłać pismo jako podpisany załącznik – kwalifikowany podpis elektroniczny lub podpis zaufany) wraz z wiadomością zawierającą dane identyfikujące sprawę; gdy załącznik jest podpisany, nie trzeba podpisywać formularza wiadomości);
– za pośrednictwem platformy e‑PUAP, przy użyciu funkcji „Pismo ogólne do podmiotu publicznego”;
– w formie pisemnej, poprzez operatora pocztowego, osobiście lub przez posłańca.

RADA
Wedle informacji przekazywanych przez UZP, projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań zastrzega, że wnoszenie do KIO odwołań i zgłaszania przystąpień do postępowania odwoławczego w postaci elektronicznej będzie następowało wyłącznie za pośrednictwem systemu e-Doręczeń.
W świetle zbliżających się zmian legislacyjnych rekomenduje się zatem, aby kierować odwołania i przystąpienia przede wszystkim tą drogą.

Pozostała korespondencja do KIO
W sprawach innych niż wniesienie odwołania lub przystąpienia do postępowania odwoławczego dopuszczalna jest także korespondencja e‑mail na adres: odwolania@uzp.gov.pl

WAŻNE
Od 13.03.2026 r. do każdego pisma wnoszonego do Izby dołącza się dowód przekazania pisma albo jego kopii stronom oraz uczestnikom postępowania odwoławczego albo oświadczenie o przekazaniu im pisma (lub kopii).

Powyższe rozwiązanie wzmacnia koncentrację materiału procesowego – sprawia, że stanowisko i materiał dowodowy są „w obiegu” od razu, dając pozostałym uczestnikom realną możliwość bieżącego wglądu i przygotowania się jeszcze przed rozprawą.

Wskazówki praktyczne od UZP
W celu sprawnej obsługi korespondencji składanej w toku postępowania odwoławczego, rekomendowane jest, aby:

1) korzystać z e-maila na adres odwolania@uzp.gov.pl wyłącznie do korespondencji uzupełniającej i pomocniczej (sprawy inne niż odwołanie/przystąpienie);

2) wybrać jeden kanał komunikacji i nie dublować tej samej korespondencji kilkoma kanałami (e-Doręczenia/ePUAP/e-mail/papier), bo co do zasady nie przyspiesza to obsługi, a zwykle ją wydłuża;

3) wyjątkowo przesłać to samo pismo drugim kanałem tylko wtedy, gdy wystąpią problemy techniczne z wybranym kanałem (np. błąd systemu, przerwa w działaniu); przy takim wyjątkowym dublowaniu: dołączyć dowody problemów technicznych (np. zrzuty ekranu) oraz jednoznacznie wskazać w treści pisma, że zostało wysłane także innym kanałem, podając datę i sposób wysyłki;

4) w każdym piśmie (niezależnie od kanału i roli nadawcy) zamieszczać komplet danych identyfikacyjnych: nadawca i jego rola (odwołujący/przystępujący/zamawiający), data wniesienia odwołania (jeżeli dotyczy), numer i nazwa postępowania, dane zamawiającego, dane strony uczestniczącej (np. odwołującego lub przystępującego), a także sygnatura sprawy odwoławczej (jeśli już nadana).

Co więcej, wedle reżimu obowiązującego od 13.03.2026 r., pisma składane „na sali” podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie stacjonarnym – jeżeli są wnoszone pisemnie – składa się wraz z odpisami dla stron i uczestników.

Natomiast pisma składane podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie zdalnym wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z uwagi na przeszkody techniczne lub inne okoliczności uzasadniające odstąpienie od komunikacji elektronicznej nie da się tego zrobić, o dopuszczalnym sposobie złożenia pisma rozstrzyga przewodniczący składu orzekającego.

Obowiązki dowodowe zamawiającego i wykonawcy – co zmieniło się od 13.03.2026 r.?
Od 13.03.2026 r. obowiązuje zasada koncentracji materiału dowodowego przed rozprawą (prekluzja dowodowa). W praktyce oznacza to, że dowody należy przedstawić najpóźniej w dniu poprzedzającym dzień rozprawy (lub posiedzenia), zasadniczo wraz z pierwszymi pismami w sprawie:

– odwołaniem,
– odpowiedzią na odwołanie albo
– zgłoszeniem przystąpienia

Jeżeli dowód zostanie złożony później, strona lub uczestnik ryzykuje, że Izba uzna go za spóźniony i pominie przy rozstrzyganiu sporu.

RADA
Jeżeli „dzień poprzedzający” dzień rozprawy wypada w sobotę albo dzień ustawowo wolny od pracy, projektowane doprecyzowanie ma prowadzić do tego, że termin na przedstawienie dowodów upłynie w dniu rozprawy, ale przed jej otwarciem. Z punktu widzenia bezpieczeństwa procesowego lepiej jednak nie opierać strategii na takim wariancie i zamknąć komplet dowodów wcześniej.

To istotna zmiana w porównaniu do dotychczasowej praktyki, wedle której dowody można było przedstawiać w zasadzie aż do zamknięcia rozprawy. Jej celem jest ograniczenie „dosyłania” dowodów na rozprawie, które utrudnia drugiej stronie realne odniesienie się do nich w krótkich terminach postępowania odwoławczego.

Ustawodawca przesuwa więc ciężar przygotowania dowodów na etap pism przed rozprawą, aby usprawnić i przyspieszyć postępowanie oraz wzmocnić równość stron poprzez wcześniejsze ujawnienie materiału dowodowego.

Rodzaje dowodów w postępowaniu przed KIO
W postępowaniu odwoławczym dowodami są w szczególności:

– dokumenty,
– zeznania świadków,
– opinie biegłych oraz
– przesłuchanie stron.

Przedmiotem dowodu są natomiast fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 538 ust. 1 ustawy Pzp).

Wskazówki, jak właściwie przygotować dowody
Przepisy ustawy Pzp wymagają, aby strona i uczestnik wskazywali dowody na poparcie faktów, z których wywodzą skutki prawne, a we wniosku dowodowym:

– oznaczyli dowód tak, aby dało się go przeprowadzić, oraz
– wskazali, jakie fakty ma potwierdzić (art. 534 ustawy Pzp).

Przykład
W praktyce najlepiej działa prosta konstrukcja: twierdzenie → konkretny dokument/fragment akt → fakt do wykazania. Same ogólne odwołania typu „w aktach sprawy” nie będą wystarczające.

Kiedy będziesz mógł złożyć dowód w trakcie rozprawy?
Nadal będzie możliwe przedstawienie dowodu do zamknięcia rozprawy, ale tylko w sytuacjach wyjątkowych, gdy:

– wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było możliwe albo
– konieczność jego powołania wynikła dopiero w toku postępowania (art. 535 ust. 2 ustawy Pzp).

Spóźnienie trzeba będzie zatem realnie uzasadnić.

Izba może odmówić przeprowadzenia dowodu, jeżeli:

– fakt został już wykazany innymi dowodami,
– dowód służy jedynie zwłoce,
– dowód jest spóźniony z powodu prekluzji (art. 541 ustawy Pzp).

Dlatego kluczowe jest praktyczne założenie: najważniejsze dowody powinny być gotowe przed rozprawą, a nie „na rozprawę”.

Czy trzeba wszystko załączać do pism?
Od 13.03.2026 r. strony i uczestnicy nie mają obowiązku dołączania dokumentów, jeżeli dokumenty te znajdują się w aktach sprawy odwoławczej, w tym w dokumentacji postępowania o udzielenie zamówienia (art. 535 ust. 3 ustawy Pzp). To ułatwienie nie zwalnia jednak z obowiązku precyzyjnego wskazania, na jakim dokumencie i jakim fragmencie opiera się teza.

Niezależnie od inicjatywy dowodowej stron, Izba zachowuje kompetencję do tego, aby:

– dopuścić dowód z urzędu, także niewskazany przez stronę (art. 534 ust. 2 ustawy Pzp), oraz
– zobowiązać strony i uczestników do przedstawienia dokumentów lub innych dowodów istotnych dla rozstrzygnięcia odwołania (art. 536 ustawy Pzp).

Termin rozpoznania i uzasadnienie wyroku
W praktyce należy pamiętać, że Izba rozpoznaje odwołanie w terminie 15 dni od dnia jego doręczenia Prezesowi Izby (art. 544 ust. 1 ustawy Pzp). Jest to jednak termin instrukcyjny – porządkuje dynamikę postępowania, a jego przekroczenie nie rodzi negatywnych skutków procesowych.

Od 13.03.2026 r., jeżeli odwołujący był wzywany w trybie art. 518 ust. 1 ustawy Pzp do poprawienia/uzupełnienia odwołania albo do złożenia dowodu uiszczenia wpisu lub dokumentu umocowania, bieg 15 dni liczy się od dnia usunięcia braku lub złożenia wymaganego dowodu.

Równolegle Izba sporządza z urzędu uzasadnienie orzeczenia w terminie 7 dni od ogłoszenia (art. 559 ust. 1 ustawy Pzp). Od 13.03.2026 r. doprecyzowano zasady doręczeń: odpis orzeczenia wraz z uzasadnieniem doręcza się stronom i uczestnikom (lub ich pełnomocnikom) niezwłocznie po sporządzeniu uzasadnienia (art. 560 ustawy Pzp). Porządkuje to praktykę przez jednoznaczne „powiązanie” doręczenia z momentem sporządzenia uzasadnienia, a nie z samym ogłoszeniem orzeczenia.

Podstawa prawna

– rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowych rodzajów kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania (Dz.U. poz. 2437).
– art. 506–578 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320),
– ustawa z 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (Dz.U. poz. 769).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/rozprawy-zdalne-przed-kio-nowe-reguly-dowodowe-35602.html

Cire.pl

PGE podpisuje umowy z Wykonawcą, który zbuduje elektrownie gazowe w Rybniku i Gryfinie

Redakcja CIRE.PL | 2026-03-05 08:30

PGE Polska Grupa Energetyczna zawarła dwie umowy z konsorcjum firm w składzie: Polimex Mostostal S.A., jako lider konsorcjum, i Siemens Energy na budowę bloków gazowych w cyklu otwartym (z ang. OCGT) w Rybniku oraz Gryfinie o mocy ok. 600 MW każdy. Wartość umów razem z 12-letnim serwisem wyniosła ok. 6 mld zł

Otwieramy nowy rozdział w rozwoju energetyki gazowej w Polsce. Dzięki podpisanym umowom na początku 2030 roku Grupa PGE będzie dysponować blisko 3,5 GW mocy zainstalowanej w źródłach gazowych w Rybniku i Gryfinie. W tym okresie w krajowym systemie elektroenergetycznym będzie już dostępna duża ilość energii z morskich farm wiatrowych, a nowe szczytowe bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie – każdy o mocy ok. 600 MW – będą stanowiły dodatkowe zabezpieczenie w momentach najwyższego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ich zadaniem będzie bilansowanie źródeł odnawialnych oraz szybka reakcja na nagłe zmiany zapotrzebowania systemu. Jednocześnie inwestycje te wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne Polski, a także zwiększą udział polskich firm w budowie nowoczesnej energetyki. Oba projekty są również doskonałym przykładem transformacji energetycznej i przechodzenia na nowe technologie, przy jednoczesnym wykorzystaniu lokalnego kapitału społecznego, pracowniczego oraz istniejącej infrastruktury, podkreśla Dariusz Lubera, Prezes Zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Nowe bloki będą zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej elektrowni gazowo‑parowej PGE Gryfino Dolna Odra w Nowym Czarnowie o mocy 1366 MW (gmina Gryfino) oraz powstającej elektrowni gazowo‑parowej PGE Nowy Rybnik w Rybniku o mocy 882 MW.

Każda z nowych elektrowni szczytowych w technologii OCGT będzie charakteryzować się niższą o blisko 50% emisyjnością w porównaniu z istniejącymi blokami węglowymi klasy 200 – 300 MW.

Jesteśmy świadkami niezwykle ambitnego, największego w naszej historii, programu inwestycyjnego w polskiej energetyce – wartość inwestycji w atom, offshore, elektrownie gazowe, magazyny energii czy inwestycje w sieci dystrybucyjne liczymy już w bilionach złotych. Podpisane umowy na budowę dwóch nowych bloków gazowych w Rybniku i Gryfinie to też przykład sprawiedliwej transformacji energetycznej, uwzględniającej czynnik ludzki i odbudowującej potencjał energetyczny tych regionów, ale także ważny element budowania bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem usatysfakcjonowany, że komponent krajowy w projektach inwestycyjnych jest już tak mocno uwzględniany – 100 proc. prac budowlano-montażowych przy tych dwóch elektrowniach zrealizują polskie firmy, skomentował podpisanie umowy Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych.

Dzisiejsze podpisanie umów na budowę nowych szczytowych elektrowni gazowych w Rybniku i Gryfinie to wydarzenie o szczególnym znaczeniu. To nie jest jedynie kolejny etap procesu inwestycyjnego. To decyzja strategiczna, która wzmacnia fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski. Potrzebujemy energetyki stabilnej, elastycznej i przewidywalnej kosztowo. Dlatego nasza polityka energetyczna opiera się na pragmatyzmie. Rozwijamy odnawialne źródła energii i przygotowujemy fundament pod energetykę jądrową, ale równolegle musimy zapewnić systemowi moce, które będą w stanie szybko reagować, utrzymać bilans oraz zagwarantować ciągłość dostaw, dodał Miłosz Motyka, Minister Energii.

W grudniu 2025 roku bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie uzyskały 15-letnie kontrakty w aukcji głównej rynku mocy, które zaczną obowiązywać od 2030 r., dzięki czemu zapewniony został oczekiwany zwrot z inwestycji.

Prace projektowe w Rybniku i Gryfinie rozpoczną się w marcu 2026 roku, natomiast roboty budowlane ruszą na przełomie maja i czerwca 2027 roku. W 2030 roku inwestycje będą już produkować energię.

Docelowo Grupa PGE planuje rozwijać jednostki gazowe o łącznej mocy blisko 10 GW, które w sposób bezpieczny i elastyczny będą odpowiadać na potrzeby całego krajowego systemu elektroenergetycznego.

Szczegóły umów zaprezentowane są poniżej [raport Spółki]

1. Umowa na budowę bloku gazowego w Rybniku wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 23 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Rybniku o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do 16 stycznia 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 170 654 956,00 zł netto oraz 269 547 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych, wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC, nie może przekroczyć 20% wartości Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa EPC zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

2. Umowa na budowę bloku gazowego w Gryfinie wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 27 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Gryfinie o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do dnia 27 marca 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 184 998 667,00 zł netto oraz 260 143 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC nie może przekroczyć 20% Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z tą umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia

Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

https://www.cire.pl/artykuly/serwis-informacyjny-cire-24/pge-podpisuja-umowy-z-wykonawca-ktory-zbuduje-elektrownie-gazowe-w-rybniku-i-gryfinie

Gazeta Prawna

Cena nie powinna być dominującym kryterium

Artykuł partnerski

Należy skończyć z tanim projektowaniem prowadzącym do obniżenia jakości i wzrostu kosztów realizacji inwestycji. Drogą do tego jest przebudowanie zasad wyceny i wyboru wykonawców – mówi Anna Oleksiewicz, prezes Związku Ogólnopolskich Projektantów i Inżynierów.

Cztery propozycje zmian w przetargach, które przedstawił Związek w piśmie do ministra infrastruktury, oceniacie nie jako spór o stawki, lecz o jakość i bezpieczeństwo inwestycji publicznych? Dlaczego? Czy to faktycznie jest zagrożone?

Choć przyczyny niepowodzeń inwestycji bywają różne, w pierwszej kolejności za błędy niemal automatycznie obwinia się projektanta. Tymczasem proces projektowy, zwłaszcza przy inwestycjach publicznych, jest przedsięwzięciem złożonym, trwającym często wiele lat i zależnym od szeregu czynników, takich jak finansowanie, uwarunkowania terenowe czy środowiskowe. Mimo to w przypadku problemów w trakcie realizacji to projekt uznaje się za wadliwy, a projektant odpowiada zarówno za poważne uchybienia, jak i kwestie estetyczne.

W naszych propozycjach wskazujemy na jeden z kluczowych czynników wpływających na jakość i bezpieczeństwo inwestycji, czyli dominację kryterium ceny w przetargach na usługi projektowe i nadzorcze. Choć prawo pozwala wybierać oferty najkorzystniejsze, w praktyce często decyduje najniższa kwota, a kryteria pozacenowe mają charakter formalny i nie różnicują ofert pod względem jakości. Nie chodzi wyłącznie o poziom stawek, lecz o stworzenie warunków do realnej konkurencji jakością oraz zapewnienie adekwatnego wynagrodzenia za kompetencje i odpowiedzialność. W przeciwnym razie doświadczeni specjaliści odchodzą tam, gdzie ich praca jest lepiej wyceniana, a ich miejsce zajmują osoby z mniejszym doświadczeniem, co odbija się na jakości inwestycji i interesie publicznym.

Wdrożenie jakich rozwiązań proponuje Związek? Dlaczego wybór padł na takie właśnie propozycje zmian?

Zaproponowaliśmy cztery działania, które nie wymagają rewolucji legislacyjnej. Mieszczą się w obecnym systemie i mogą zostać wdrożone stosunkowo szybko. Wystarczy tylko, a może aż, chęć takiej zmiany po stronie publicznej.

Po pierwsze zaproponowaliśmy referencyjną cenę minimalną. A dokładnie, by w każdym przetargu został określony racjonalny próg cenowy dostosowany do charakteru i skali zamówienia, a oferty poniżej tego poziomu automatycznie podlegały procedurze wyjaśnień jako potencjalnie rażąco niskie. Dziś taka możliwość istnieje, ale próg wynika z ustawy i nie uwzględnia specyfiki konkretnego zamówienia.

Po drugie postulujemy wdrożenie jednolitej metodyki wyliczania tego progu. Wspólne zasady pozwolą na zbudowanie obiektywnego i przejrzystego systemu. Dlatego apelujemy, by minister infrastruktury określił w rozporządzeniu metodologię obliczania ceny minimalnej dla usług intelektualnych w budownictwie.

Po trzecie proponujemy realne wzmocnienie kryteriów jakościowych, tak, aby większą wagę miały doświadczenie zespołu, metodologia pracy, organizacja procesu i zarządzanie ryzykiem, a nie przede wszystkim cena.

Po czwarte wskazujemy na potrzebę opracowania katalogu praktycznych kryteriów jakościowych wraz z jasnymi wytycznymi ich stosowania, przygotowanych wyłącznie dla usług intelektualnych w budownictwie. To konkretne wsparcie dla zamawiających i narzędzie, które pozwoliłoby premiować te elementy, które rzeczywiście decydują o jakości usług projektowych i nadzorowych.

Czy Polska odstaje pod względem stosowanych rozwiązań na tle innych krajów w Europie?

W Polsce na projektowanie i usługi inżynierskie przeznacza się średnio około 1 proc. wartości inwestycji publicznych, podczas gdy międzynarodowe benchmarki wskazują poziom bliższy 5 proc.

Czy wcześniej były podejmowane próby, tego rodzaju zmian z przetargach? Co stanęło na przeszkodzie ich wdrożenia?

Działania prowadzimy od lat, apelując do zamawiających publicznych o realne stosowanie kryteriów jakościowych w przetargach na usługi projektowe i nadzorowe. Najczęstszą barierą jest obawa przed zarzutem braku gospodarności przy wyborze droższej, choć lepszej oferty, dlatego bezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje się wybór najtańszy. Prawo mówi o wyborze oferty najkorzystniejszej, a nie najtańszej, a oszczędności na etapie przetargu często prowadzą do wyższych kosztów w trakcie realizacji inwestycji. W ostatnich latach udało się przekonać część zamawiających do zmiany podejścia, jednak wciąż są to raczej wyjątki niż rynkowy standard.

Czy konieczne dla poprawy sytuacji jest wdrożenie wszystkich zaproponowanych zmian, czy może dopuszczacie kompromis? Jeśli tak, to jaki?

Jeżeli oczekujemy realnej, a nie jedynie symbolicznej zmiany, te rozwiązania muszą zostać wdrożone równolegle. One tworzą system naczyń połączonych. Tu, gdzie problem na charakter systemowy, pojedynczy element nie jest wystarczający, by zmienić praktykę rynkową.

Jednocześnie nie podchodzimy do tego dogmatycznie. Nie chodzi o udowodnienie, że nasze propozycje są jedyną możliwą drogą. Działamy, by wreszcie uruchomić prawdziwy dialog o jakości w zamówieniach publicznych. Jeśli pojawią się inne dobre propozycje, jesteśmy otwarci na rozmowę. Kluczowy jest efekt: zmiana podejścia, nie autorstwo pomysłów.

Jakich działań ze strony resortu oczekujecie? Czy widać już jakąś inicjatywę we jego strony, czy problem został dostrzeżony?

Oczekujemy przede wszystkim realnego, a nie pozorowanego dialogu. Zależy nam na rozmowie, która nie kończy się ogólną deklaracją, że sprawa jest znana i trwają nad nią prace, po czym na wiele miesięcy zapada cisza.

Dziś wciąż dominuje bardzo zachowawcza mentalność, działanie z przekonaniem, że najbezpieczniejszą decyzją jest wybór najtańszej oferty. Potrzebujemy zmiany właśnie na tym poziomie: nie tylko przepisów, ale praktyki i sposobu myślenia.

Liczymy, że resort wraz z Urzędem Zamówień Publicznych i Prokuratorią Generalną RP odegrają rolę liderów tej zmiany. Bez ich aktywnego zaangażowania trudno będzie przejść z poziomu deklaracji do realnych standardów jakościowych.

Dlaczego właśnie teraz padła propozycja zmian z przetargach. Przecież niedoszacowanie pracy projektantów i inżynierów to nie jest problem nowy?

To prawda, problem nie jest nowy, podobnie jak nasze postulaty. Dotychczas nasze działania opierały się głównie na dialogu i argumentacji. A ta, choć merytoryczna, nie przynosiła realnej zmiany w praktyce przetargowej. Dlatego przeprowadziliśmy szczegółową analizę prawną i przygotowaliśmy konkretne, gotowe rozwiązania.

Moment nie jest przypadkowy. Po okresie spowolnienia, nadejdzie bardzo duża fala inwestycji infrastrukturalnych. Jeśli nie zmienimy standardów teraz, system ponownie zostanie zalany tanimi, niedoszacowanymi projektami, a skutki tego odczujemy przez kolejne lata.

Jakie konsekwencje i dla kogo oznacza utrzymywanie obecnej sytuacji? Kto zapłaci za brak zmian najwięcej?

Najwięcej zapłacą użytkownicy infrastruktury. W praktyce oznacza to nas wszystkich.

Z nadzieją obserwujemy ponowne uruchamianie inwestycji po okresie stagnacji. Jednocześnie wyrażamy obawy, że państwo nie jest systemowo przygotowane by sprostać skali nadchodzących wyzwań.

Jeżeli nie zmienimy zasad przygotowania inwestycji dalej będą wygrywać najtańsze oferty, projekty będą niedoszacowane, pojawiają się błędy, kolizje, opóźnienia i roszczenia.

W ostatecznym rozrachunku konsekwencje tych decyzji ponosimy wszyscy jako podatnicy, użytkownicy infrastruktury i uczestnicy gospodarki. Dlatego stawka tej dyskusji wykracza daleko poza interes jednej branży. To pytanie o to, czy potrafimy przygotowywać i realizować inwestycje publiczne w sposób odpowiedzialny, przewidywalny i bezpieczny z myślą o długofalowych efektach.

https://www.gazetaprawna.pl/biznes/nieruchomosci/artykuly/10744095,cena-nie-powinna-byc-dominujacym-kryterium.html

wysokienapiecie.pl

ELENA w Polsce: NFOŚiGW wspiera samorządy w transformacji energetycznej

Materiał partnera

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) startuje z krajowym pilotażem programu ELENA. Projekt pomoże samorządom przygotować inwestycje poprawiające efektywność energetyczną budynków publicznych, a firmom ciepłowniczym modernizację systemów. ELENA ma ułatwić realizację odkładanych inwestycji, co przełoży się na realne oszczędności i lepszą jakość powietrza.

Nowa oferta dla samorządów
NFOŚiGW rozpoczyna realizację „Krajowego Programu Pilotażowego ELENA” – pierwszej w Polsce implementacji instrumentu European Local Energy Assistance na poziomie krajowym. To nowy segment działalności Funduszu, w ramach którego samorządy otrzymają kompleksowe wsparcie doradcze, pozwalające profesjonalnie przygotować inwestycje kluczowe dla transformacji energetycznej.

3 marca 2026 r. w Luksemburgu oficjalnie podpisano umowę pomiędzy Europejskim Bankiem Inwestycyjnym (EBI) a NFOŚiGW, uruchamiając projekt o wartości 4,5 mln euro, z czego 4,05 mln euro to wsparcie EBI. Decyzja o powierzeniu NFOŚiGW realizacji pilotażu wynika z doświadczenia Funduszu i jego pozycji jako głównej instytucji finansującej zieloną transformację w Polsce.

– Centrum kompetencji, które powstanie w ramach projektu ELENA jest odpowiedzią na potrzeby rynkowe w zakresie doradztwa inwestycyjnego wspierającego proces transformacji energetycznej Polski. Realizacja programu ELENA sprawia, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie dysponować unikalną w skali Europy ofertą łączącą zarówno wsparcie merytoryczne, doradcze i finansowe dla przyszłych beneficjentów. Ta ambitna inicjatywa wpisuje się w strategię działania Funduszu na lata 2025-2028, w której wskazaliśmy między innymi na rozwój doradztwa oraz tworzenie w Funduszu centrum kompetencji, jak również stosowania nowoczesnych instrumentów finansowych – powiedziała Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes zarządu NFOŚiGW.

Eksperckie wsparcie przed inwestycyjne – realna pomoc dla JST
W latach 2026–2029 samorządy oraz przedsiębiorstwa ciepłownicze będą mogły skorzystać z pomocy ekspertów w przygotowaniu pełnej dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji zwiększających efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej i systemów ciepłowniczych. Obejmie ona: audyty energetyczne, studia wykonalności, przygotowanie dokumentacji technicznej, analizy ex-ante oraz wsparcie w przygotowaniu postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Tak szeroka oferta pozwoli samorządom uniknąć ryzyka kosztownych błędów i znacząco zmniejszy obciążenia organizacyjne po stronie urzędów.

Jednym z głównych celów programu jest dotarcie do tych jednostek, które dotychczas nie były w stanie rozpocząć modernizacji z powodu braku specjalistycznego know-how lub ograniczeń finansowych. Dzięki ELENA mogą one sprawdzić opłacalność potencjalnych inwestycji, a następnie przygotować się do skutecznego aplikowania o środki z programów NFOŚiGW, w tym m.in. finansowanych z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS) oraz Funduszu Modernizacyjnego.

Inwestycje lepiej przygotowane, łatwiejsze do sfinansowania
Wysokiej jakości dokumentacja przygotowana z pomocą ekspertów zwiększy szanse samorządów na pozyskanie środków zewnętrznych, przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, jak również usprawni proces udzielania dofinansowania. Program przyczyni się także do minimalizacji ryzyka wyboru niewłaściwych wykonawców, co często stanowi barierę w realizacji projektów o dużej skali i znaczeniu energetycznym.

Pilotaż ELENA obejmie co najmniej 65 podmiotów z sektora ciepłowniczego oraz pozwoli przygotować dokumentację dla minimum 80 inwestycji termomodernizacyjnych budynków użyteczności publicznej. Oznacza to realną poprawę efektywności energetycznej w wielu gminach, a także podniesienie jakości infrastruktury publicznej. Wybór firm doradczych, a w kolejnym kroku udostępnienie ich usług samorządom jest planowane w tym roku.

Korzyści odczuwalne dla mieszkańców
Modernizacje budynków użyteczności publicznej oraz unowocześnienie lokalnych systemów ciepłowniczych przyniosą samorządom wymierne oszczędności związane z mniejszym zużyciem energii i rosnącą efektywnością instalacji. Jednocześnie zwiększy się udział odnawialnych źródeł energii, co wpłynie na redukcję emisji gazów cieplarnianych. Efektem tych działań będzie poprawa jakości powietrza i komfortu życia mieszkańców – zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych gminach.

Perspektywa rozwoju programu
Pilotaż ELENA to szansa na znaczące ułatwienie przygotowania inwestycji energetycznych na poziomie lokalnym. Dzięki wsparciu ekspertów, samorządy zyskują dostęp do wiedzy i narzędzi, które pozwalają bez ryzyka ocenić opłacalność projektów, przygotować wysokiej jakości dokumentację i skuteczniej ubiegać się o środki krajowe oraz europejskie. Program przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, zmniejszy obciążenia administracyjne i ułatwi realizację modernizacji, które w dłuższej perspektywie przyniosą JST oszczędności, większą efektywność energetyczną oraz poprawę jakości życia mieszkańców. Po zakończeniu pilotażu w 2029 roku planowane jest kontynuowanie działań i rozszerzenie możliwości korzystania z programu.

Krajowy Program Pilotażowy ELENA (KPPE) współfinansowany przez InvestEU Advisory Hub Unii Europejskiej

https://wysokienapiecie.pl/117381-elena-w-polsce-nfosigw-wspiera-samorzady-w-transformacji-energetycznej/

Defence24

PGZ zacieśnia współpracę z globalnym gigantem. Chodzi o silniki

Damian Ratka | 4 marca 2026

Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. zawarła umowę z Rolls-Royce w sprawie zespołów napędowych dla pojazdów opancerzonych. Współpraca będzie dotyczyć m.in. bojowych wozów piechoty Borsuk oraz fregat rakietowych typu Wicher.

Prezes Zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Adam Leszkiewicz i wiceprezes Marcin Idzik podpisali we środę umowę o współpracy z Rolls-Royce Solutions GmbH. Dotyczy ona realizacji wspólnych projektów obejmujących układy napędowe MTU, wykorzystywane między innymi w opancerzonych wozach bojowych, takich jak bojowy wóz piechoty Borsuk (MTU 8V199 TE20).

Jak poinformowano w komunikacie, cele zawartej umowy to określenie zakresu wspólnych prac przy serwisie i remoncie silników MTU. Kolejnym bardzo ważnym celem jest zbudowanie zdolności przemysłowych do produkcji pełnych zespołów napędowych oraz podzespołów silników. Jest to istotna informacja, ponieważ wiele pojazdów w Wojsku Polskim wykorzystuje silniki MTU.

W komunikacie przedstawiono również plany nawiązania współpracy w zakresie silników okrętowych, co jest bardzo istotne, ponieważ nowe polskie fregaty rakietowe typu Wicher mają być napędzane przez cztery silniki wysokoprężne MTU 20V8000 M71. Jest to zatem ważny aspekt zawartej umowy.

Umowa ta może pozwolić na budowę w Polsce potencjału nie tylko obsługowego, ale również produkcji części zamiennych, co usprawni eksploatację i obsługę sprzętu wojskowego oraz pozwoli na przynajmniej częściową redukcję kosztów, a część z zainwestowanych pieniędzy pozostanie w kraju.

https://defence24.pl/przemysl/pgz-zaciesnia-wspolprace-z-globalnym-gigantem-chodzi-o-silniki

Budownictwo i PZP | Prasówka | 19.02.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Budimex: ponad 1,8 mld zł w kontraktach militarnych w ciągu 3 lat

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 18-02-2026

Wzrost wydatków MON na inwestycje obronne o charakterze budowlanym ma już istotne znacznie dla rynku. – W ciągu ostatnich 3 lat Budimex realizował około 25 kontraktów militarnych o łącznej wartości powyżej 1.8 mld PLN – wskazuje Cezary Łysenko, członek zarządu spółki.

Wydatki Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) na inwestycje budowlane rosną w szybkim tempie. Jeszcze w 2019 roku na ten cel przeznaczano 1,6 mld zł, dziś mówimy już o wielokrotnie wyższych kwotach, a prognozy na najbliższe lata wskazują na dalsze przyspieszenie.

Dynamiczny wzrost wydatków wpisuje się w szerszy trend zwiększania nakładów na obronność. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ten cel 4,7 proc. PKB, czyli blisko 187 mld zł, a w 2026 roku zapowiadany jest kolejny wzrost. Dodatkowym impulsem mają być środki z Krajowego Planu Odbudowy – do 30 mld zł, które w ramach nowo tworzonego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności mają trafić m.in. na inwestycje infrastrukturalne i projekty o podwójnym, cywilno-wojskowym zastosowaniu. Rosnący strumień pieniędzy oznacza także nowe możliwości dla sektora budowlanego. Inwestycje realizowane na rzecz wojska wymagają jednak spełnienia rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa i dostępu do informacji niejawnych. Firmy posiadające odpowiednie certyfikaty, w tym uprawnienia krajowe, unijne i natowskie, już dziś uczestniczą w realizacji kontraktów wojskowych i przygotowują się na dalszy wzrost tego segmentu rynku.

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimeksu, podkreśla, że spółka uczestniczy w większości postępowań ogłaszanych przez jednostki podległe Ministerstwu Obrony Narodowej. Jak zaznacza, dotyczy to zarówno inwestycji stricte wojskowych, jak i projektów realizowanych w formule dual use, wspólnie z innymi jednostkami samorządowymi lub publicznymi.

– Zakładając, że nakłady na obronność będą się zwiększały z kwartału na kwartał i z roku na rok, zamierzamy konsekwentnie wzmacniać ten segment naszej działalności– dodaje przedstawiciel spółki. Kontrakty militarne, jak podkreśla członek zarządu Budimeksu, różnią się istotnie od standardowych postępowań publicznych. – Wynika to przede wszystkim z ich zastrzeżonego charakteru. Osoby realizujące takie zadania muszą być odpowiednio przeszkolone i posiadać wymagane certyfikaty bezpieczeństwa, a firma musi posiadać odpowiednie kompetencje do przetwarzania dokumentacji niejawnej – mówi. Zaznacza przy tym, że Budimex dysponuje wszystkimi wymaganymi uprawnieniami. – Posiadamy uprawnienia do przetwarzania informacji niejawnych o klauzulach zastrzeżone, poufne i tajne, a także w standardach międzynarodowych – „NATO Secret i „Secret EU”. Łysenko zwraca uwagę, że wymogi certyfikacyjne w naturalny sposób ograniczają liczbę podmiotów mogących brać udział w tego typu postępowaniach. – Większość firm posiadających takie certyfikaty ma jednak niewielkie możliwości przerobowe i wykonawcze. Na tym tle Budimex się wyróżnia – podkreśla.

Charakter realizowanych prac, jak zaznacza, nie odbiega zasadniczo od klasycznych robót inżynierskich. Obejmują one zarówno infrastrukturę drogową i towarzyszącą, jak i prace ogólnobudowlane oraz realizację różnego rodzaju obiektów halowych. – To są kompetencje, które funkcjonują również w standardowych zamówieniach publicznych – wskazuje.

Różnice pojawiają się natomiast w procedurach administracyjnych. – Najczęściej są to kontrakty realizowane w formule „buduj”, a nie „projektuj i buduj”. Pozwolenie na budowę jest już wydane, a część obiektów jest objęta szybszym procesem przygotowania inwestycji – tłumaczy. Jak dodaje, także kwestie środowiskowe mają w tym przypadku inną specyfikę, a decyzje podejmowane są według odmiennych zasad. To przyspiesza procedury i rozpoczęcie prac, ale jednocześnie wiele kontraktów z sektora obronnego wiąże się z relatywnie krótkimi terminami realizacji.

2. Czy ubezpieczyciel OC schodzi z terenu budowy wraz z Wykonawcą?

Autor: Artykuł partnera | Data publikacji: 17-02-2026

Ostatnie wydarzenia na jednym z największych i najbardziej skomplikowanych placów budowy w Łodzi przyciągają uwagę całej branży. To z kolei stanowi inspirację dla omówienia, jak skomplikowanym i wielowymiarowym zagadnieniem może być odpowiedzialność cywilna uczestników procesu inwestycyjnego. Zwłaszcza w sytuacji nagłego przerwania prac. Rozważania te pozostają jednak w pewnym oderwaniu od rzeczywistego stanu prawnego i faktycznego, stanowiąc wstęp do studium każdego podobnego przypadku. Analiza ma charakter uniwersalny i dotyczy ogólnych zasad i mechanizmów ubezpieczeniowych, które mogą ujawnić się po zejściu Generalnego Wykonawcy z terenu budowy przed zakończeniem inwestycji.

Rozwiązanie umowy nie oznacza ustania odpowiedzialności cywilnej stron. Nawet bezusterkowa finalizacja projektu zgodnie z założonym przez strony terminem i przy zachowaniu ustalonego budżetu będzie skutkować wygaśnięciem określonych ryzyk, zmianą oraz powstaniem ryzyk nowych.

Zdarza się jednak, że poziom skomplikowania procesu inwestycyjnego prowadzi do szczególnych sytuacji, w której rozwiązanie umowy następuje w samym środku realizacji założonych kontraktem prac. Jeżeli dodamy do tego, że czasem przedmiot prac od początku oceniany jest jako szczególnie wymagający, a na etapie prac okazuje się jeszcze większym wyzwaniem – sytuacja staje się trudna na wielu płaszczyznach, także z perspektywy odpowiedzialności cywilnej.

Duże inwestycje budowlane zabezpieczane są różnego rodzaju produktami ubezpieczeniowymi. Za ochronę w zakresie odpowiedzialności cywilnej – wobec roszczeń osób trzecich – odpowiadają przede wszystkim ubezpieczenie tzw. OC ogólne oraz OC zawodowe architekta, projektanta i inżyniera. Pierwsze koncertuje się na zabezpieczeniu prac budowlanych, drugie określonych czynności zawodowych związanych z szeroko pojętym projektowaniem. Przykładowo, ochroną powinny być objęte uszkodzenia infrastruktury otaczającej np. na skutek uszkodzenia fundamentów kamienicy w związku z trwającymi obok pracami, jak i powstała wiele lat później szkoda, która jest skutkiem wcześniejszych błędnych obliczeń konstrukcyjnych projektanta. Ochrona ubezpieczeniowa może zatem być zapewniona zarówno dla roszczeń w trakcie prowadzenia prac, jak i często dla tych które zmaterializują się lata po oddaniu inwestycji.

Zakończenie współpracy przy projekcie w trakcie jego „gorącej fazy” realizacji oznacza dla Wykonawcy z jednej strony zakończenie prac i najczęściej w tym zakresie ograniczenie ryzyka z nimi związanego. Prace, które już zostały wykonane mogą jednak nadal generować odpowiedzialność. Część prac, ta planowana a niewykonana, nie będzie rodzić zakładanego wcześniej ryzyka. Powstają jednak ryzyka nowe, jak te związane z przerwaniem czy też przyspieszonym zakończeniem realizacji procesów, w tym zabezpieczenie terenu budowy, jego inwentaryzacją, a także inne obowiązki związane z wypracowanym przez strony porozumieniem co do zakończenia współpracy.

Na tym etapie powstać powinno pytanie, co należy zrobić z zwartymi dla kontraktu umowami ubezpieczenia? Odpowiedź nie jest prosta. Jeżeli ryzyko nie zrealizowało się wcale, teoretycznie powinno dojść do ich rozwiązania z mocy prawa, zwrotu poniesionych kosztów i umorzenia pozostałych płatności. W omawianej sytuacji doszło jednak z pewnością do skutecznego udzielenia ochrony ubezpieczeniowej przez ubezpieczyciela w części obejmującej wykonane prace do momentu rozwiązania umowy. Faktycznie, wartości te są mniejsze niż pierwotnie zakładane, co w idealnym przypadku wskazywałoby na możliwość korzystnego rozliczenia (zwrotu części składki) i zamknięcia umów ubezpieczenia.

Z drugiej strony, zmiana zakresu i charakteru prac, w tym ich nagłe zatrzymanie może spowodować istotną zmianę ryzyka zgłoszonego pierwotnie ubezpieczycielowi. To prowadzić może do wniosku, że ochrona ubezpieczeniowa nie odzwierciedla aktualnej i przyszłej ekspozycji na ryzyko. W skrajnych przypadkach np. związanych z nagłym zatrzymaniem prac lub czasowym zabezpieczeniem, ochrona powinna funkcjonować skutecznie wobec zdarzeń z ostatnich dni, tygodni czy miesięcy.

W omawianym przypadku z pewnością zaczną lub zaczęły się już materializować ryzyka nowe, jak choćby związane z koniecznością pilnego zinwentaryzowania i zabezpieczenia robót liniowych oraz zejścia z terenu budowy. Ryzyka, które warto jest objąć ochroną, czy to ze względu na uzgodnienia stron, czy dla zabezpieczenia własnej odpowiedzialności. Równocześnie nie zniknie odpowiedzialność za przyszłe roszczenia lub szkody związane z wykonanymi już pracami.

Stąd dobrą praktyką rynkową w interesie wszystkich stron procesu budowlanego, w szczególności Inwestora, Generalnego Wykonawcy i Projektanta byłoby rozstawanie się w miarę możliwości na rozsądnych zasadach, w atmosferze współpracy i profesjonalizmu.

Z punktu widzenia ryzyka ubezpieczeniowego taka współpraca będzie dobrze postrzegana, ułatwi współpracę przy zapewnieniu ochrony. Dlatego ważna jest także rozmowa Ubezpieczającego z Ubezpieczycielem. Wymiana informacji i współpraca są niezbędne celem ustalenia czy i jak umowy ubezpieczenia mają działać na przyszłość, obecnie, ale także wstecz. W trakcie rozmowy na poziomie inżynierów i prawników może okazać się, że inwestycja zrealizowana w połowie może nieść dużo mniejsze, lub dużo większe ryzyko odpowiedzialności. Czasem powstanie wątpliwość, czy część prac nie wymaga osobnego potwierdzenia udzielanej ochrony.

Natomiast sytuacje, gdzie umowy ubezpieczenia zawarte na potrzeby realizacji inwestycji można rozszerzyć na nowego Generalnego Wykonawcę lub nowego Projektanta, występują zazwyczaj wyłącznie wtedy, kiedy Ubezpieczającym jest Inwestor lub osoba trzecia względem podmiotów realizujących prace projektowe i budowlane. W przypadku jednak kontraktów skomplikowanych, przekazywanych w samym środku trudnych prac lub z obciążeniem zdarzeniami mogącymi skutkować roszczeniami, i to należałoby uznać za niespotykane. Trudności w tego typu zabiegach zaradczych jest wiele. Nawet bowiem po przekazaniu ciężaru zawarcia umowy ubezpieczenia dla celu dokończenia realizacji przez nowego Wykonawcę, niezwykle skomplikowane może okazać się ustalenie odpowiedniego zakresu ochrony. Część prac została przecież wykonana i nie sposób obarczać odpowiedzialnością za nie podmiot, który ich nie wykonał – mimo że zasadniczo to on już ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie realizacji do końca. Trudno sobie wyobrazić bowiem, że inwestycja zostanie opracowana oraz wykonana zupełnie od początku.

Podmioty schodzące z terenu budowy chronić powinny dodatkowo tzw. polisy obrotowe, czyli umowy ubezpieczenia, które dotyczą całej działalności przedsiębiorstwa i odnawiane są co roku. To jest także czas i miejsce na ich audyt i ocenę skuteczności co do zabezpieczenia ryzyk.

Inwestor natomiast może stanąć przed wyzwaniem związanym z zawarciem ochrony ubezpieczeniowej dla kontraktu w toku. Założenie z góry, że właściwe byłoby w tej sytuacji umowne przerzucenie odpowiedzialności na przyszłych wykonawców prac może być – jak wskazano wyżej – pochopne, a co najmniej winno być należycie wycenione przy określaniu budżetu. Wszystko to wskazuje palącą konieczność szeroko zakrojonych rozmów i rozpoznania możliwości rynku ubezpieczeniowego.

Sytuacje, o których mowa powyżej należą do zdecydowanie najtrudniejszych, w których taktyka powinna być ustalana indywidualnie biorąc pod uwagę wszystkie czynniki faktyczne i prawne. Wobec powyższego uniwersalną wskazówką dla skutecznych działań stron co do posiadanych umów ubezpieczenia jest ustalenie wzajemnych praw i obowiązków związanych z zakończeniem kontraktu, a także rozważenie odpowiedzialności wobec osób trzecich Ustalenie swoich oczekiwań co do umów i otwarta rozmowa z ubezpieczycielem to zatem podstawa działań, w których nieocenione jest wsparcie wyspecjalizowanego i rozumiejącego sytuację brokera ubezpieczeniowego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/czy-ubezpieczyciel-oc-schodzi-z-terenu-budowy-wraz-z-wykonawca-98799.html

3. Wszyscy ruszą w tym samym czasie. Łysenko: Przy tej skali inwestycji, przyblokujemy urzędy

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 16-02-2026

Przetargi ruszyły. PKP PLK wypuściła na rynek postępowania o historycznej wartości, a GDDKiA w ostatnim kwartale dorzuciła całą roczną pulę. To jeszcze nie jest spiętrzenie – ono nadejdzie w fazie realizacji i najsilniej będzie odczuwane w urzędach. Już dziś procedury związane z wydawaniem zezwoleń łapią zadyszkę, a kolejki po decyzje wciąż rosną. – Przy tak dużej skali inwestycji przyblokujemy urzędy – ostrzega Cezary Łysenko, członek zarządu w spółce Budimex. Największym wąskim gardłem jest ponowna ocena oddziaływania na środowisko. – Z ilości pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że w dokumentacjach po złożeniu wniosku o drugą ocenę nic się nie zmienia – podkreśla nasz rozmówca.

Elżbieta Pałys, RynekInfrastruktury.pl: W ubiegłym roku branża obawiała się czy GDDKiA ogłosi tyle przetargów, ile zapowiedziała. Przetargi ostatecznie ruszyły, ale ogłoszenia skoncentrowały się w końcówce roku. Lepiej późno i naraz niż wcale?

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimex: Oczywiście liczyliśmy na to, że harmonogram przetargów będzie rozłożony równomiernie w ciągu roku. Generalna Dyrekcja miała swoje powody, żeby ogłosić je w ostatnim kwartale – a zdecydowaną większość w grudniu. To zresztą dobra informacja, bo to pokazuje, że program budowy dróg ekspresowych i autostrad nadal jest w fazie realizacji, nikt go nie zatrzymał i możemy liczyć na to, że zostanie wykonany w całości.

W tej chwili przygotowanie wszystkich ofert jednocześnie mocno angażuje nasze zasoby, ale mieliśmy już podobne okresy w swojej historii, więc jesteśmy na to przygotowani. Na pewno złożymy oferty we wszystkich postępowaniach.

Jedno to składanie ofert w jednym czasie, drugie realizacja. Branża od dawna obawia się kumulacji. Czy już mamy z nią do czynienia czy ona dopiero nadejdzie?

Fakt, że zapytania ofertowe pojawiły się w tak bliskim odstępie czasowym, jest rzeczywiście mniejszym zagrożeniem niż to, że większość tych inwestycji będzie rozpoczynała się w tym samym czasie.

Przygotowanie oferty jest najmniejszym z kosztów, jakie ponosimy w związku z inwestycją. Prawdziwe wyzwania zaczynają się na etapie realizacji: zakupy materiałów, pozyskiwanie podwykonawców, organizacja zaplecza i placu budowy, a także obsługa fali spraw administracyjnych – od decyzji ZRID przez postanowienia związane z decyzjami środowiskowymi, po pozwolenia wodnoprawne. To wszystko może nastąpić w jednym czasie i przy tej skali inwestycji z jednej strony obciążyć urzędy, a z drugiej – producentów i dostawców. W efekcie może to wpłynąć na tempo i efektywność realizacji inwestycji.

Ze ZRID-ami już teraz mamy problem – od dawna wykonawcy wskazują, że procedury administracyjne wydłużają okres realizacji. Z drugiej strony zwraca się uwagę na liczne odwołania do KIO, które wydłużają postępowania przetargowe. Co jest obecnie większym problemem – odwołania czy długie procedury zridowskie?

Jednym z czynników wydłużających procedury na etapie wydawania decyzji ZRID jest konieczność przeprowadzenia ponownej oceny oddziaływania na środowisko i wydania postanowienia o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową. Ten etap ustawowo powinien trwać 45 dni, niestety najczęściej trwa dużo dłużej. W międzyczasie prowadzone są konsultacje społeczne, dopuszczane są także wnioski o dodatkowe weryfikacje ze strony interesariuszy zewnętrznych, którzy zastrzegają sobie prawo do opiniowania poszczególnych dokumentacji.

Skala wniosków i liczba zgłaszanych zapytań powodują, że to badanie trwa bardzo długo. Moim zdaniem ten etap wymaga korekty. Gdyby zaangażowanie w konsultacje społeczne i instytucjonalne skoncentrować tylko na etapie decyzji środowiskowej, to znacząco przyśpieszyłoby to wydawanie decyzji ZRID. W ramach ponownej oceny oddziaływania na środowisko, postanowienie o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową można by zostawić administracji środowiskowej – bez ponownych konsultacji instytucji zewnętrznych i społeczeństwa.

Uważam, że jesteśmy już wystarczająco dojrzałym krajem pod względem inwestycyjnym, a administracja jest na tyle dobrze przygotowana, żeby samodzielnie takie stanowisko zajmować.

W czasach, gdy projekty były realizowane w dwóch różnych formułach, czyli mniej więcej połowa trafiała na rynek w formule „buduj”, a druga połowa „projektuj i buduj”, dociążenie instytucji było bardziej równomiernie rozłożone w czasie na struktury administracyjne. Dzisiaj, gdy mamy większość tematów w formule „projektuj i buduj”, praktycznie każda inwestycja drogowa musi przejść ponowną ścieżkę weryfikacji zgodności z wydanymi decyzjami na etapie przygotowania projektu, a urzędy są zasypane dokumentacjami.

Z liczby pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że po złożeniu wniosku o ponowną ocenę oddziaływania na środowisko w dokumentacji nie wprowadza się kosmetyczne korekty, a często nie wprowadza się żadnych zmian.

Często nic się nie zmienia, czyli podobnie jak po odwołaniach do KIO?

Dokładnie tak.

W takim razie czy przedłużanie przetargów przez odwołania to słuszny zarzut w kierunku wykonawców?

Odwołanie do KIO było naturalną ścieżką, by wykonawcy mogli zawalczyć o potwierdzenie prawidłowości swojej oferty lub też wskazać i udowodnić nieprawidłowości, których zamawiający mógł nie dostrzec na etapie badania oferty najkorzystniejszej. To miało też większy sens wtedy, kiedy jeszcze nie było artykułów 108 i 109 Prawa zamówień publicznych mówiących o przesłankach wykluczenia oraz instytucji samooczyszczenia (tzw. self-cleaningu).

Skala procedur związanych z self-cleaning’iem stała się na tyle duża, że dzisiaj zamawiający – zamiast koncentrować się na kryteriach przetargu, takich jak okres gwarancji, zasoby sprzętowe, zasoby wykonawcze czy doświadczenie wykonawcy -poświęca czas na analizę ogromnej ilości załączników do oferty i rozliczanie nieprawidłowości, które miały miejsce w przeszłości. Warto postawić pytanie: czy to, co miało miejsce wstecz, powinno być w ogóle przedmiotem badania? Inwestycje dopiero będą realizowane, więc być może w przypadku gdy ktoś ma odpowiednie referencje, spełnia wymagane kryteria, powinny być dopuszczone same oświadczenia, czy skrócona wersja self-cleaningu.

Z drugiej strony swoboda ekonomiczna w zgłaszaniu protestów i odwołań do KIO jest obecnie nieproporcjonalna do skali inwestycji, które realizujemy. Coraz więcej przetargów przekracza wartość pół miliarda złotych, a odwołanie do KIO można złożyć, wnosząc opłatę w wysokości 20 tysięcy złotych.

Z tej sytuacji bardzo dobrze wybrnęły Czechy, które wprowadziły w przypadku odwołań opłatę procentową uzależnioną od wartości oferty. To zwiększa dyscyplinę po stronie wykonawców, którzy zastanawiają się czy składane odwołanie jest merytorycznie uzasadnione. U nas natomiast odwołania składane są bardzo często – nierzadko także „na wszelki wypadek”.

Warto byłoby ten przykład z Czech wykorzystać u nas?

Oczywiście.

A jakie jeszcze dobre praktyki od naszych sąsiadów można zastosować w naszym kraju?

Z Niemiec warto zaczerpnąć rozwiązanie, w którym na etapie badania oferty zamawiający ma prawo do bezpośredniej konsultacji z zespołem, który jest dedykowany dla danej inwestycji. Może sprawdzić kompetencje techniczne, językowe, a także doświadczenie oraz komunikację z wykonawcą – po prostu siadając przy stole i rozmawiając można potwierdzić, że to co przyświecało w założeniach oraz intencjach wykonawcy, które stały za przygotowaniem oferty, jest zgodne z oczekiwaniami inwestora.

Taki tryb konsultacji częściowo eliminuje problem nierównej konkurencji na rynku np. ze strony firm-teczek, które składają przypadkowe oferty licząc, że może uda się zdobyć kontrakt?

Tak jest. Taka konfrontacja jest jednym ze sposób weryfikacji wykonawcy.

U nas między innymi ten problem miał być wyeliminowany dzięki wdrożeniu wyroku TSUE. Czy widać już jego efekty?

Tak, widzimy, że w wielu przetargach nie występują firmy spoza Unii Europejskiej, choć nie we wszystkich. Rozumiem też zamawiających: nie chcą ograniczać konkurencyjności w pewnych specjalistycznych zakresach, bo nie wszystkie firmy na terenie kraju mają odpowiednie kompetencje.

A czy zmniejszyła się konkurencja między firmami?

Jest zdecydowanie odwrotnie. Firmy konkurują bardzo mocno, bo dla wielu z nich to walka o przetrwanie. Wstrzymane przetargi w roku 2024 i w pierwszej połowie roku 2025 spowodowały, że wiele firm wykorzystało swój portfel zamówień i dzisiaj próbują go za wszelką cenę odbudować.

Rozpiętość wartości ofert, którą obserwujemy w przetargach drogowych, jest ogromna. Jeszcze do niedawna różnice między ofertami wynosiły 1–5 procent, a dzisiaj wynoszą od kilku do nawet kilkudziesięciu.

Po ostatnim roku na tle Generalnej Dyrekcji to PKP PLK wyrosła na mocno obecnego na rynku zamawiającego. Budimex realizuje inwestycje w różnych sektorach, kto jest dla was najbardziej stabilnym inwestorem?

Mimo pewnych zawirowań w ogłaszaniu przetargów, z perspektywy rynku drogowego uważamy, że najpewniejszym zamawiającym pozostaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Notujemy też bardzo stabilne portfele i dobrze przygotowane harmonogramy w zarządach dróg wojewódzkich. To nas przyciąga do tych inwestorów, bo widzimy, że na przestrzeni lat uczą się jak powinny być prowadzone inwestycje. Mamy tam do czynienia z ciągłością nadzorów i optymalnym wydatkowaniem środków. Samorządy wojewódzkie posługują się stałymi zespołami, które pracują w odpowiednim harmonogramie, rozłożonym w czasie.

Dla zespołu kolejowego kluczowym klientem jest PKP PLK. Warto to podkreślić i docenić, bo PKP PLK długo przygotowywała się do inwestycji, które ogłosiła teraz. One są częściowo powiązane z Portem Polska, częściowo z Rail Baltica, a liczba przetargów ogłoszonych w roku 2025 ma bezprecedensową skalę. Dzisiaj na segment kolejowy trzeba patrzeć z optymizmem.

Wspomniał Pan o zarządach dróg wojewódzkich. Czy to znaczy, że mimo wielkich wyzwań ogólnokrajowych jesteście zainteresowani realizacją inwestycji na poziomie samorządowym?

Oczywiście. Z portfela 82 kontraktów drogowych, które dzisiaj realizujemy na rynku krajowym, tylko 24 to kontrakty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Pozostałe są dla zarządów dróg wojewódzkich oraz innych samorządów.

Budimex jest pierwszym wykonawcą dla GDDKiA, dla której realizuje najwięcej zadań. Czy drogi są nadal pierwsze dla Budimeksu patrząc na strukturę portfela zamówień?

Tak, ale w kolejnych latach ta proporcja najprawdopodobniej się zmieni. Dziś drogi stanowią 61 proc. naszego portfela, a kolej 18 proc. Jeśli jednak spojrzymy na przetargi, gdzie mamy dobrze ocenione oferty kolejowe, można zakładać, że za dwa lata ta struktura portfela może ulec zmianie.

Przypuszczam, że w drugim, trzecim kwartale 2027 roku podział portfela między budownictwo drogowe a kolejowe będzie wynosił 50 na 50.

A inne obszary?

Mamy jeszcze obszar energetyczny – i tu portfel konsekwentnie rośnie, choć na tle pozostałych jest jeszcze niewielki – to kilkaset milionów złotych. Inwestycje energetyczne jeszcze nie są tak duże i liczne jak drogowe czy kolejowe.

Obszar hydrotechniczny, który uzupełnia naszą działalność budowlaną to blisko miliard złotych. Te inwestycje są dla nas bardzo ciekawe, bo budują nasze unikalne kompetencje – firm hydrotechnicznych, szczególnie w zakresie robót portowych, jest niewiele. Pokaźny, bo blisko 19 proc. udział kontraktów ogólnobudowlanych w portfelu, to bardzo ważny filar naszego biznesu.

Unikalne kompetencje Budimex zdobył między innymi przy budowie terminala T3 dla Baltic Hub. Czy to doświadczenie już wykorzystujecie powołując się na nie w przetargach międzynarodowych?

Jeszcze nie, ale do takich przetargów się przygotowujemy. Najbliższe dwa będą realizowane w krajach bałtyckich i to będą bardzo podobne prace do tych, które realizowaliśmy na terminalu trzecim DCT. Dziś te kompetencje wykorzystujemy choćby przy budowie falochronów i nabrzeży w Porcie Gdańsk.

Będziecie w stanie startować samodzielnie w większych przetargach hydrotechnicznych?

To zależy od struktury przetargu. Jeśli to będą przetargi czysto inżynieryjne, czyli tzw. superstructure – budowa nabrzeży, terminali – to oczywiście będziemy gotowi startować samodzielnie.

Dziś jeszcze nie jesteśmy gotowi do prowadzenia robót pogłębiarskich, tzw. dredgingowych, szczególnie w bardzo dużych wolumenach, powyżej 200 tys. m³ urobku. Do tego potrzebny jest odpowiedni sprzęt i kompetencje, dlatego korzystamy tu ze wsparcia partnerów, najczęściej belgijskich.

Przygotowujecie się także do udziału w projektach energetyki jądrowej. Jak widzicie tu swoją rolę?

To bardzo szeroki obszar – energetyka jądrowa to nie tylko sam reaktor i elementy towarzyszące, ale też cały układ zaplecza: zakwaterowanie pracowników budowy i późniejszej obsługi elektrowni, centra szkoleniowe czy place magazynowe na komponenty wykorzystywane w trakcie eksploatacji. Prawdę mówiąc, w energetyce jądrowej mamy zajęcie dla praktycznie wszystkich naszych dywizji: drogowej, kubaturowej, energetycznej, ale również kolejowej, która będzie uczestniczyła w przetargach związanych ze zwiększeniem dostępności transportu kolejowego na Pomorzu.

To projekt wielofunkcyjny, w tym hydrotechniczny. Sam MOLF to ogromna inwestycja, która ma umożliwić logistykę morską ciężkich elementów dla elektrowni – takich jak turbiny czy różnego rodzaju zbiorniki. Będą one transportowane drogą morską, bo tego rodzaju ładunków nie da się sprawnie przewozić drogami lądowymi.

Co daje Budimeksowi w tym kontekście certyfikat ISO, który niedawno otrzymaliście?

Przede wszystkim otwiera nam drzwi do pełnoprawnego dialogu z klientem i pozwala potwierdzić nasze kompetencje. Każdy certyfikat to efekt wielomiesięcznej pracy, budowania kompetencji zespołów oraz ich niezależnej weryfikacji przez instytucje certyfikujące. Dla klienta to ważna informacja, że jesteśmy do tych inwestycji bardzo dobrze przygotowani – najlepiej spośród polskich firm.

Czyli czujecie, że jesteście krok przed rynkiem?

Tak, czujemy, że jesteśmy krok przed rynkiem, ale też robimy wszystko, żeby tę przewagę utrzymać.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/wszyscy-rusza-w-tym-samym-czasie-lysenko-przy-tej-skali-inwestycji-przyblokujemy-urzedy-98776.html

4. Ustalono lokalizację kluczowego gazociągu dla Europy Środkowo-Wschodniej

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 16-02-2026

Gaz-System prowadzi działania związane z największym zadaniem inwestycyjnym w południowej Polsce. Chodzi o dwa gazociągi o łącznej długości ponad 280 kilometrów, które ułatwią współpracę systemu przesyłowego z trzema interkonektorami: Litwą, Słowacją i Ukrainą, a także umożliwia transport z budowanego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej. Właśnie uzyskano komplet decyzji lokalizacyjnych.

Inwestycja przebiegająca przez województwa lubelskie i podkarpackie uzyskała wszystkich pięć decyzji od wojewodów. Celem projektu jest połączenie węzłów we Wronowie i Strachocinie.

Jak informuje Gaz-System, planowane w ramach inwestycji gazociągi Wronów – Rozwadów i Rozwadów – Strachocina są elementami programu inwestycyjnego Korytarz Centrum-Wschód, w którego skład wchodzą działające już gazociąg Gustorzyn – Wronów oraz transgraniczne połączenie Polska – Litwa. Wraz z pierwszym z nich, sieć z Wronowa do Strachociny będzie stanowić główną magistralę przesyłową w tej części kraju.

Gazociąg DN 1000 Wronów – Rozwadów będzie miał ok. 120 km długości i przebiegał będzie przez 11 gmin w woj. lubelskim oraz dwie w podkarpackim, a na jego trasie przewidziano budowę sześciu zespołów zaporowo upustowych. Gazociąg Rozwadów – Strachocina z kolei będzie miał ok. 162 km i zlokalizowany będzie w 19 gminach w woj. podkarpackim.

Rozpoczęcie robót budowlanych planowane jest na przełom 2026 i 2027 roku. W tym roku natomiast Gaz-System wyłoni wykonawcę, wykona geodezyjne wytyczenie pasa budowlano-montażowego, a także przeprowadzi sprawdzenie archeologiczne i zabezpieczenie saperskie.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/ustalono-lokalizacje-kluczowego-gazociagu-dla-europy-srodkowowschodniej-98781.html

Prawo.pl

1. Rząd przyjął projekt zmian w ustawie o PIP i nowe przepisy o mobbingu

Data dodania: 17.02.2026 | Grażyna J. Leśniak

Rada Ministrów przyjęła we wtorek, 17 lutego, projekt zmian w ustawie o PIP, dotyczący przyznania inspekcji pracy uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę na mocy decyzji administracyjnej. Rząd pochyli się nad projektem przygotowanym przez MRPiPS, choć jeszcze w piątek, 13 lutego, Rządowe Centrum Legislacji wskazywało, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Akceptację rządu uzyskał też projekt wprowadzający zmienione przepisy o mobbingu.

Pierwszym punktem dzisiejszego porządku obrad Rady Ministrów był przygotowany projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (nr UD283). Umieszczenie projektu w planie prac rządu może stanowić nie lada zaskoczenie, zwłaszcza że w poniedziałek, 16 lutego, na stronie Rządowego Centrum Legislacji zostało opublikowane pismo RCL datowane na 13 lutego, adresowane do Tomasza Wlazło, dyrektora Departamentu Prawnego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RCL poinformował w nim, że niezbędne jest zrealizowanie w projekcie ustawy wszystkich ustaleń wskazanych w roboczych ustaleniach Stałego Komitetu Rady Ministrów z dnia 5 lutego 2026 r. (chodzi o uwagi 5.9 Ministra Finansów i Gospodarki (MF), 8.1 Prezesa Rządowego Centrum Legislacji oraz uwagi Wiceprzewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów zgłoszone na posiedzeniu). – Dodatkowo zauważa się, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Uwagi do ewentualnego wykorzystania w ramach skierowania tego projektu do rozpatrzenia przez Radę Ministrów zostały przekazane w trybie roboczym w dniu 12 lutego 2026 r.

W piśmie tym Krzysztof Olszak, dyrektor Departamentu Prawa Społecznego w Rządowym Centrum Legislacji poinformował o odstąpieniu od rozpatrzenia projektu ustawy przez komisję prawniczą, bo – jak stwierdził – za ostateczną treść aktu normatywnego odpowiada wnioskujący, a projekt został zaakceptowany przez Departament Prawny w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Po południu Ministerstwo Rodziny, Pracy Polityki Społecznej poinformowało, że rząd przyjął projekt.

Projekt nadal budzi zastrzeżenia
Tymczasem projekt nadal budzi spore wątpliwości. Chociażby w kwestii wprowadzenia polecenia usunięcia naruszeń dotyczących funkcjonowania umowy cywilnoprawnej, lub faktycznego świadczenia pracy przez osobę za wynagrodzeniem, w warunkach, w których zgodnie z art. 22 par. 1 Kodeksu pracy, powinna być zawarta umowa o pracę. W najnowszym brzmieniu projektu ustawy, opublikowanym 16 lutego, przepis ten w dalszym ciągu jest nieprecyzyjny. Nie wiadomo np. ile czasu będzie miał podmiot na wykonanie polecenia. Uwagę na to zwraca Konfederacja Lewiatan, która w swoim stanowisku podkreśla, że proponowane rozwiązanie wymaga doprecyzowania. – Instytucja polecenia powinna służyć nie tylko nakazaniu dokonania przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, ale również modyfikacji funkcjonowania umowy cywilnoprawnej w celu zapewnienia możliwości prawidłowego kontynuowania stosowania takiej umowy. Regulacja przyszłej ustawy powinna tę kwestię określać jednoznacznie. Nie jest jasne, jak w praktyce będzie realizowane wydawanie takich poleceń, jaki będzie termin na jego wykonanie, w jakim terminie będzie oceniane czy zostało należycie wykonane – czytamy.

Według Konfederacji Lewiatan, w projekcie ustawy nie ma szczegółowych uregulowań odnoszących się do samego polecenia. Obecne brzmienie art. 31 ustawy stanowi tylko, że protokół kontroli powinien zawierać m.in. treść decyzji ustnych i poleceń oraz informację o terminach ich realizacji. Po zmianie przepisów takie polecenie będzie odgrywało bardzo ważną rolę, może okazać się ważnym dowodem w postępowaniu sądowym, w przypadku odwołania od decyzji, o której mowa w art. 11 pkt. 7a. Co istotne, w art. 33 ust 1. pkt 2) ustawy jest wskazane, że w toku kontroli właściwy inspektor pracy kieruje wystąpienia i wydaje polecenia, o których mowa w art. 11 pkt 8 i art. 11b. Co oznacza, że nowy projekt ustawy nie nowelizuje już tego artykułu i nie odwołuje się do art. 11 ust.2.

– Od strony praktycznej zwracamy jeszcze uwagę, że obecnie zastrzeżenia do protokołu z przeprowadzonej kontroli można wnieść w ciągu 7 dni od dnia przedstawienia protokołu – jest to krótki termin. Natomiast po zmianie przepisów protokół zawierający przedmiotowe polecenie będzie rodził już dalej idące konsekwencje. Obecnie po przeprowadzonej kontroli PIP przekazywany jest protokół i jest możliwość wniesienia zastrzeżeń, następnie PIP może przekazać do pracodawcy Wystąpienie, na które jest określony konkretny termin do 30 dni, aby zawiadomić odpowiedni organ Państwowej Inspekcji Pracy o terminie i sposobie realizacji wniosków pokontrolnych. W związku z powyższym uwzględniając działania związane z Wystąpieniem, nasuwa się pytanie, jak po zmianie przepisów będą miały wyglądać działania związane z realizacją polecania w sprawie usunięcia naruszeń – wskazują pracodawcy.

Zastrzeżenia do przepisów ma również Business Centre Club, który – jak sam wskazuje – z ostrożnym niepokojem odnosi się do przyjętej przez Sejm ustawy wzmacniającej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem organizacji, choć cel regulacji – poprawa ochrony pracowników i eliminacja patologii na rynku pracy – jest zrozumiały, to przyjęte rozwiązania mogą prowadzić do nadmiernej presji kontrolnej wobec uczciwie działających przedsiębiorców.

BCC podkreśla, że skuteczna inspekcja pracy powinna opierać się nie tylko na sankcjach, ale także na dialogu, doradztwie i prewencji. Rozszerzanie kompetencji PIP bez równoczesnego wprowadzenia jasnych gwarancji dla firm może pogłębiać niepewność prawną.

– Strona pracodawców otrzymała projekt ustawy do przedstawienia uwag i termin ten mijał w dniu 13 lutego 2026 roku. Biorąc pod uwagę skalę zgłoszonych uwag – w naszej ocenie – jest nieprawdopodobne, aby w tak krótkim terminie uwagi te zostały poddane rzetelnej analizie. W ocenie BCC podczas procedowania nad tym projektem doszło do naruszenia zasad dialogu społecznego, co rzutuje na jakość przepisów i sytuację przedsiębiorców. Ani bowiem przedsiębiorcy, ani organ kontrolny nie są przygotowani na zmiany tak głęboko ingerujące w rynek pracy. – podkreśla Joanna Torbé-Jaćko ekspertka BCC ds prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

We wtorek rząd przyjął również nowelizację ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (nr UD183).  Projekt przewiduje zmiany przepisów w zakresie mobbingu.

https://www.prawo.pl/kadry/projekt-zmian-w-ustawie-o-pip-i-o-mobbigu-przyjete-przez-rzad,1538902.html

2. Nie tak łatwo wyciąć drzewo – w pierwszej kolejności oględziny miejsca

Data dodania: 18.02.2026 | Malwina Pasternak-Janik

Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) należy dokonać spostrzeżeń co do właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew. Oględziny w tym przypadku oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Jest to kluczowe w postępowaniu o wydanie zezwolenia na wycinkę.

Sednem sporu rozpatrywanego przez sądy dwóch instancji była planowana wycinka drzew pod zabudowę mieszkaniową. Stowarzyszenie działające na rzecz ochrony przyrody sprzeciwiło się decyzji prezydenta miasta Szczecin zezwalającej na usunięcie 113 sztuk drzew różnych gatunków rosnących na terenie działek ewidencyjnych. Zarówno Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Szczecinie, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, do którego złożono skargę na decyzję SKO utrzymali zezwolenie w mocy.

Sąd oddalił skargę, ponieważ zezwolenie na wycięcie drzew było, jego zdaniem, zasadne. Po zweryfikowaniu przeprowadzonego postępowania administracyjnego stwierdził brak podstaw do uchylenia decyzji, skoro organy wyciągnęły prawidłowe wnioski, a ich ustalenia co do stanu faktycznego sprawy nie budziły żadnych wątpliwości (wyrok WSA w Szczecinie z 22 września 2022 r., sygn. akt II SA/Sz 406/22).

Podejście proekologiczne przeciwko betonozie
Skargę kasacyjną od wyroku pierwszej instancji wywiodło stowarzyszenie, które zwróciło uwagę na naruszenie szeregu przepisów kodeksu postępowania administracyjnego oraz zbyt ogólnikowe i jednocześnie dowolne uzasadnienie wyroku bez uwzględnienia zasady zrównoważonego rozwoju oraz celów ochrony przyrody. Wyraziło dezaprobatę wobec wydania zezwolenia na wycinkę oraz odstąpienia od reguły zachowania drzew jako elementu przyrody podlegającego ochronie prawnej. Stowarzyszenie zakwestionowało także ustalenia organów, zgodnie z którymi młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewnia składający się z dorodnych drzew.

Po rozpatrzeniu sprawy Naczelny Sąd Administracyjny w pierwszej kolejności przypomniał, że odmienne stanowisko sądu (w porównaniu do stanowiska zaprezentowanego przez stowarzyszenie) nie jest równoznaczne z błędną konstrukcją wydanego wyroku. Wbrew przekonaniom skarżącego wyrok, zarzut naruszenia przepisów postępowania musi odzwierciedlać istotny wpływ wskazanego uchybienia na wynik sprawy. Stowarzyszenie nie wskazało na żadne okoliczności powiązane z postawionymi zarzutami.

Łatwiej bez gatunków chronionych
Usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości lub jej części może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia, bowiem obowiązek uzyskania zezwolenia jest pochodną ogólnego obowiązku ochrony środowiska. Duże znaczenie w sprawie miał fakt, że wycinka drzew z terenu planowanej inwestycji nie dotyczyła obszarów wymagających specjalnej ochrony – nie było chronionych gatunków roślin i zwierząt, nie był to także obszar Natura 2000. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Szczecinie stwierdził, że inwestycja deweloperska posiada nadrzędny interes publiczny, społeczny oraz gospodarczy, dlatego konieczne jest wycięcie drzew. Wyjaśnił, że dziko występująca populacja gatunków zostanie zachowana we właściwym stanie na skutek nadzoru przyrodniczego, dostosowania terminów wycinki drzew oraz działań rekompensujących utracone siedliska.

W opisanym przypadku organ dodatkowo uzależnił wydanie zezwolenia na wycinkę od dokonania nowych nasadzeń drzew w miejsce wyciętych. Wydający opinię rzeczoznawca budowlany w specjalności architektonicznej wskazał, że istniejące drzewa (przewaga wierzb) nie przetrwałyby w nowych warunkach. Z powodu podniesienia poziomu terenu i osuszenia gleby drastycznie zmienione zostałyby warunki siedliskowe skutkujące zamieraniem drzew. Poza tym teren inwestycji był gęsto nasycony sieciami infrastruktury technicznej. Usunięte drzewa miały zostać zastąpione nasadzeniami różnorodnych gatunków gotowych do przetrwania w warunkach zurbanizowanych. Zaplanowano nasadzenie drzew dekoracyjnych, osiągających odpowiednie i bezpieczne dla otoczenia rozmiary, zalecane do sadzenia w terenach zieleni osiedlowej.

Oględziny drzewostanu
NSA przypomniał, że organ rozpatrujący wniosek o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu jest zobowiązany przeprowadzić oględziny miejsca, z którego ma być usunięte drzewo lub krzew. Istotne znaczenie ma również dokumentacja tej czynności w postaci protokołu, zdjęć, szkiców. Oględziny miejsca usunięcia drzew lub krzewu oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Dokonujący oględzin bada za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew.

Bezpośrednie spostrzeżenia organu miały miejsce w trakcie wizji lokalnej, w wyniku której ustalono, że zaprezentowana we wniosku inwentaryzacja odzwierciedlała stan faktyczny w terenie. Drzewa w większości pochodziły z samosiewu, niektóre stanowiły część ogródków działkowych, a pozostały teren był w ogóle nieużytkowany. Ocena drzewostanu pozwoliła wysnuć wniosek, że drzewa kolidują bezpośrednio i pośrednio z planowaną realizacją inwestycji.

Sprawa przeszła pełną drogę sądową i oba sądy uznały, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Zdaniem NSA zasadne było odstąpienie od reguły zachowania drzew jako podlegającego ochronie prawnej elementu przyrody. Biorąc pod uwagę zasady zachowania zrównoważonego użytkowania oraz odnawiania zasobów, tworów i składników przyrody, Sąd uznał, że decyzja zezwalająca na wycinkę spełnia wymagania dotyczące odnawiania zasobów przyrody (poprzez zobowiązanie do rekompensaty zieleni i wykonania nasadzeń zastępczych).

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 grudnia 2025 r., sygn. akt III OSK 230/23

https://www.prawo.pl/prawo/nie-tak-latwo-wyciac-drzewo-w-pierwszej-kolejnosci-ogledziny-miejsca,1538394.html

3. PZP: Trwa ostra walka o kontrakt Rail Baltica

Data dodania: 18.02.2026 | Michał Kosiarski

Konsorcjum Mirbud-Torpol, którego oferta została wykluczona przez Krajową Izbę Odwoławczą z przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk, będącej częścią szklaku Rail Baltica, złożyło do Sadu Okręgowego wniosek o zabezpieczenie roszczenia, co ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy z konsorcjum Budimex-PORR, którego oferta była druga w kolejności, ale o ok. 410 milionów złotych droższa.

Chodzi o istniejący od ponad 150 lat szlak kolejowy Białystok-Ełk. Do tej pory ten odcinek torów był znany głównie z tego, że po pierwszej wojnie światowej urzędnikiem kolejowym na jednej ze stacji na nim był Aleksander Kaczyński, dziadek byłego premiera Jarosława i nieżyjącego prezydenta Lecha. Teraz może się to zmienić, gdyż odcinek ten ma być fragmentem tworzonej Rail Baltica, czyli strategicznej normalnotorowej linii kolejowej łączącej Warszawę i Białystok z najważniejszymi miastami państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii, a – dzięki połączeniu promowemu – także Finlandii). Głośno jest o nim z powodu kontrowersji przetargowych na jego modernizację.

W listopadzie konsorcjum Mirbud-Torpol zostało wskazane jako zwycięzca przetargu na przebudowę tego odcinka. Jednak po dwóch miesiącach Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nakazała inwestorowi (PKP Polskim Liniom Kolejowym) odrzucić ofertę konsorcjum Mirbud-Torpol z powodu braku w dokumentacji przetargowej informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15.000 złotych (wyrok KIO z 19 stycznia 2026 r., KIO 4908/25 i inne).

Przegrane konsorcjum chce się odwołać do Sądu Okręgowego w Warszawie, ale na razie zgłosiło wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Zabezpieczenie ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy – chodzi o niedopuszczenie do powstania nieodwracalnych skutków, jakie wywołałoby zawarcie przez PKP PLK umowy z innymi oferentami. Konsorcjum złoży także skargę od wyroku KIO.

Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że niepodanie informacji o incydentalnej karze w dokumentach przetargowych nie powinno mieć wpływu na rozstrzygnięcie tego postępowania. Podejmiemy kroki prawne w obronie kontraktu, w którym nasza oferta była najkorzystniejsza. Warto zwrócić uwagę, że mówimy o karze w wysokości 15 tys. zł, przy czym najwyższa możliwa sankcja wynosiła 1 mln zł. Już sam wymiar kary pokazuje więc minimalną skalę naruszenia w tym przypadku. Inny kluczowy aspekt, to kwestia przedawnienia kary w toku postępowania przetargowego. Ta przedawniła się jeszcze przed decyzją o wyborze oferty naszego konsorcjum – czytamy w oświadczeniu spółki Mirbud.

Odnosząc się do komunikatu Mirbudu, rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska zwraca uwagę, że nie da się na jego podstawie ustalić, jakie roszczenia i w jaki sposób spółka chce zabezpieczyć. Jej zdaniem, można jedynie przypuszczać, że chodzi o zabezpieczenie się przed zawarciem umowy przez zamawiającego z innym wykonawcą. Jak wskazuje Trojanowska, podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia KIO nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.

Zamawiającego PKP PLK nie obowiązuje żaden inny zakaz prowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia, poza zakazem zawarcia umowy do czasu ogłoszenia przez Izbę orzeczenia. To oznacza, że zamawiający może podejmować czynności w postępowaniu np. dokonać wyboru oferty najkorzystniejszej, natomiast do czasu rozpoznania odwołań przez KIO nie może zawrzeć umowy – podkreśla Trojanowska.

Zakaz zawarcia umowy nie obowiązuje ani w okresie do wniesienia skargi na orzeczenie KIO, ani w okresie prowadzenia postępowania skargowego przed sądem.

Fakt wniesienia wniosku o zabezpieczenie, także nie powoduje automatycznego zakazu podejmowania czynności przez zamawiającego. Wyłącznie w sytuacji, gdyby sąd rozpoznał wniosek o zabezpieczenie roszczenia pozytywnie i tego zabezpieczenia udzielił, wówczas zamawiający nie mógłby podejmować czynności, w takim zakresie, w jakim wynikałoby to z udzielonego zabezpieczenia – informuje Trojanowska.

PLK SA oświadczyły zaś, że prowadzą postępowanie zgodnie z ustawą z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320). Jednocześnie PKP PLK działa zgodnie z wyrokami wydanymi w sprawie. I choć wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok KIO wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy, to do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku.

W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy. Decydujące będzie postanowienie sądu. Zawarcie umowy musi też zostać poprzedzone kontrolą prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – podkreśla Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.

Łotowski dodaje, że PKP PLK szacują obecnie możliwość podpisania umowy na drugi kwartał tego roku, a rozpoczęcie robót budowlanych w zakresie prac przygotowawczych – na czwarty kwartał. Realizacja umowy przewidziana jest na ponad trzy lata od dnia podpisania.

https://www.prawo.pl/biznes/rail-balitica-kio-mirbud-budimex,1539034.html

4. WSA: Pierwszy plan ogólny obronił się w sądzie

Data dodania: 13.02.2026 | Michał Kosiarski

Gmina Pyskowice na Górnym Śląsku od 10 października br. ma pierwszy w Polsce obowiązujący plan ogólny uchwalony na podstawie nowelizacji przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Gmina w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach właśnie obroniła ten plan przed zarzutami skargi jednego z mieszkańców.

To kolejny rozdział sagi z uchwalaniem pierwszego planu ogólnego w tej gminie położonej koło Gliwic. Pyskowice były pierwszą polską gminą, która uchwaliła plan ogólny. Jako pierwsza miała też stwierdzoną jego nieważność (rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody śląskiego). Pyskowice stały się więc też – chcąc nie chcąc – pionierem w uchwaleniu planu ogólnego po raz drugi, gdyż musiały powtórzyć procedurę po unieważnieniu pierwszej uchwały planistycznej. Teraz zaś ta gmina z Górnego Śląska przeciera szlaki w sądach administracyjnych.

Indywidualne zaskarżenie planu
Chodzi o uchwałę nr XIX/150/2025 Rady Miejskiej w Pyskowicach z 16 września 2025 r. Przyjęty nią plan ogólny – mimo, że tym razem nie został on zakwestionowany przez wojewodę – to stał się przedmiotem pierwszej skargi do sądu administracyjnego. Skarga jednego z mieszkańców Pyskowic trafiła do gminy w trybie przewidzianym w art. 101 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2025 r. poz. 1153). Przepis ten przewiduje, że jeśli ktoś stwierdzi, że jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone, to może wnieść skargę do sądu administracyjnego. Można ją wnieść w każdym czasie, ale zawsze jedynie za pośrednictwem organu, który wydał uchwałę, czyli – w przypadku kwestionowania planu ogólnego – rady gminy.

Zarzuty podniesione w skardze dotyczyły w szczególności nieprawidłowego wyznaczenia stref planistycznych, wadliwości bilansu terenów mieszkaniowych, naruszenia zasady równego traktowania mieszkańców, braku dialogu społecznego, jak również naruszenia zasad ładu przestrzennego i zrównoważonego rozwoju.

Zgodnie z procedurą organ może uwzględnić skargę w całości w terminie 30 dni od dnia jej otrzymania – jeśli tego nie zrobi, przekazuje skargę wraz z aktami sprawy do WSA. Tak właśnie się stało w przypadku Pyskowic. Rada miejska – powołując się na art. 54 par. 2 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2026 r. poz. 143, dalej jako p.p.s.a.) – podjęła specjalną uchwałę o przekazaniu skargi do WSA w Gliwicach. Radni – po analizie zarzutów skargi oraz dokumentacji prac planistycznych – stwierdzili, że plan ogólny Pyskowic został sporządzony i uchwalony z zachowaniem wymogów ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2024 r. poz. 1130) oraz przepisów wykonawczych. Ponadto – jak podkreślała rada miejska Pyskowic – plan ogólny uwzględnił ustalenia obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP), Strategię Rozwoju Miasta, aktualne dane statystyczne i prognozy demograficzne oraz wyniki przeprowadzonych konsultacji społecznych. Dlatego zarzuty skargi nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonym materiale. W czwartek ten pogląd radnych potwierdzili sędziowie WSA w Gliwicach.

Może być jeszcze skarga kasacyjna
Sąd administracyjny nie odrzucił skargi (czyli spełniała jego zdaniem wymogi formalne i skarżący miał legitymację skargową). Dlatego mogło dojść do jej merytorycznego rozpatrzenia. Orzeczenie oddalające skargę nie jest jeszcze prawomocne – od wyroku przysługuje jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dokładną argumentację prawną poznamy, gdy będzie sporządzone – o ile w ogóle będzie – pisemne uzasadnienie tego wyroku. Z art. 141 par. 2 p.p.s.a. wynika bowiem, że jeżeli skarga została oddalona, a żadna ze stron nie złożyła w ustawowym terminie wniosku o uzasadnienie, sąd nie sporządza go w formie pisemnej.

Wyrok WSA w Gliwicach z 12 lutego br. (II SA/Gl 1501/25)

https://www.prawo.pl/biznes/wsa-plan-ogolny-wyrok-pyskowice,1538585.html

5. Rząd: Będzie łatwiejszy obrót nieruchomościami rolnymi

Data dodania: 17.02.2026 | Krzysztof Koślicki

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Jak wskazuje resort rolnictwa, nowelizacja ma na celu uproszczenie obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców. Chodzi tu m.in. o doprecyzowanie przepisów, aby ułatwić właścicielom firm realizację inwestycji i rozwój ich działalności. To element działań deregulacyjnych rządu.

– Nowe przepisy upraszczają i przyspieszają proces obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców – wskazuje w komunikacie Rada Ministrów.

Wyjaśnia, że dotychczas przedsiębiorcy mieli problem z interpretacją zasad dotyczących nabywania nieruchomości rolnych w ramach przekształceń.

Według rządu zmiana prawa usunie wątpliwości w tym zakresie. Z przyjętego we wtorek projektu nowelizacji wynika, że przedsiębiorca, który przekształca swoją działalność z osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą na spółkę handlową, będzie mógł nabywać nieruchomości rolne bez konieczności uzyskiwania zgody Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Z kolei spółka handlowa, która przekształca się w inną spółkę handlową – w ogóle nie podlega ograniczeniom w nabywaniu nieruchomości rolnych.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

https://www.prawo.pl/biznes/obrot-nieruchomosciami-rolnymi-rzad-projekt-ustawy,1538992.html

Rzeczpospolita

To już pewne – będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych. Rząd zmieni przepisy

Publikacja: 14.01.2026 | Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Nowelizacja ustawy planistycznej wydłuży czas na przyjęcie planów ogólnych. Choć Rada UE zgodziła się na to już w grudniu, rząd nie spieszył się z przygotowaniem projektu, by gminy nie spowalniały tempa prac.

Teraz wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” zapowiada poszerzenie zakresu zmian w procedowanej nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W projekcie znajdzie się wydłużenie terminu na przyjęcie planów ogólnych, do 31 sierpnia 2026 r.

Zgodę na to wyraziła Komisja Europejska i Rada UE. Wraz ze zmianą daty Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaproponowało też obniżenie wskaźnika gmin, które mają wywiązać się z tego zadania w terminie, z 80 proc. do 50 proc. Wykonanie planu jest warunkiem otrzymania przez gminy pieniędzy z KPO na pokrycie części kosztów opracowania planów. Po tym, jak Rada UE zatwierdziła te propozycje, co, jak informuje „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej miało miejsce 12 grudnia 2025 r., rząd dostał zielone światło do zmiany ustawy. Bez tego nadal obowiązującym gminy terminem przyjęcia planów jest 30 czerwca 2026 r.

– Musieliśmy jeszcze doprecyzować z resortem funduszy kwestie rozliczeń środków na plany ogólne. Teraz wszystko jest już jasne, więc nowy termin znajdzie się w procedowanym projekcie nowelizacji ustawy planistycznej – mówi wiceminister Tomasz Lewandowski.

Z naszych informacji wynika, że ministerstwo rozwoju nie spieszyło się z nowelizacją, obawiając się, by zmniejszenie presji na gminy nie spowodowało, że spowolnią prace nad planami. Obawy resortu nie są bezpodstawne, ponieważ według informacji sprzed miesiąca, na ok. 2500 gmin, przyjąć plan udało się sześciu.

Ta statystyka powiększyła się niedawno o pierwsze duże miasto – Poznań.

– Na podstawie naszych doświadczeń mogę powiedzieć, że dwa dodatkowe miesiące w połączeniu z ułatwieniami, które wprowadzono w grudniu w uzgodnieniach mogą zdecydować, że gminy, które są zaawansowane w pracach zdążą w tym nowym terminie przyjąć plany. Mówiąc zaawansowane, myślę o etapie opiniowania i konsultacji. Jeśli ktoś nie ma jeszcze wyłonionego wykonawcy, to jemu te dwa miesiące nic nie dają – mówi Łukasz Mikuła, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej Rady Miasta.

Dwa miesiące dłużej dla samorządów na plany ogólne
Doświadczenie Poznania pokazuje, że dla sprawnego przyjęcia planu ogólnego kluczowe są trzy kwestie. Przeprowadzenie prekonsultacji, które pozwalają wychwycić kwestie sporne i uwzględnić ich rozwiązanie w projekcie planu. Druga rzecz, to sprawny system opracowania uwag, a trzecia to scyfryzowane plany miejscowe. Poznaniowi pomogło też posiadanie własnej miejskiej pracowni projektowej.

Opinię Łukasza Mikuły o tym, że te dwa dodatkowe miesiące mają znaczenie potwierdza wiceminister funduszy i polityki regionalnej oraz były prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.

– Każdy dodatkowy czas na przyjęcie planów ogólnych jest korzystny dla gmin. Od początku, gdy poprzednia ekipa rządząca przyjmowała ustawę, reformującą planowanie przestrzenne mówiliśmy, jako samorządowcy, że zapisane w niej terminy są nierealne do wykonania, biorąc pod uwagę skalę wyzwania – mówi minister Karnowski.

Dr hab. Maciej Nowak, radca prawny i kierownik Katedry Nieruchomości Wydziału Ekonomicznego ZUT w Szczecinie zwraca uwagę, że dotrzymanie terminu to jedna kwestia i dodatkowe dwa miesiące będą tu pomocne. Czym innym jest natomiast jakość planów.

– Od początku nad tą reformą ciąży zbyt krótki czas, jaki miały na ich przygotowanie, czego konsekwencją zapewne będzie zaskarżanie planów do sądów. To kolejne wyzwanie, które zaraz nam się pojawi. Żeby zaskarżyć plan wystarczy interes prawny: wydaje się, że takie przypadki będą się bardzo często zdarzać. W tym kontekście warto też się zastanowić, na ile sądy są przygotowane do rozstrzygania w tego typu sprawach. Obserwuję że wielu prawników, którzy doradzają przy planach ogólnych ma błędne podejście do tego dokumentu planistycznego – mówi prof. Nowak.

Inwestorzy czekają na plany
Plany to nie tylko problem gmin. Tempu ich przyjmowania przyglądają się też inwestorzy, ponieważ nieprzyjęcie planu w terminie spowoduje na obszarze, który nie jest pokryty miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, czyli większości Polski, paraliż inwestycyjny.

Dlatego radczyni prawna, dr Agnieszka Grabowska-Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej uważa, że gminy, które dostaną trochę więcej czasu nie wyhamują prac.

– Przyczyną opóźnień w ich uchwalaniu jest, co do zasady, brak odpowiedniego vacatio legis i wcześniejszego przygotowania urzędników oraz zbyt mała liczba urbanistów. Wszystkie te kwestie były wielokrotnie podnoszone już na etapie prac nad projektem reformy (red. 2023 r.), jednak nie zostały wzięte pod uwagę. Dziś konsekwencje ponoszą wszyscy. Zarówno gminy, jak i właściciele nieruchomości, którzy funkcjonują w stanie niepewności prawnej co do przyszłych możliwości inwestycyjnych swoich działek – mówi ekspertka.

Potwierdza tę opinię radca prawny, Michał Kijewski, wspólnik w kancelarii Graś i Wspólnicy.

– Inwestorzy są zainteresowani tym, by gminy, jak najszybciej przyjęły plany ogólne. Czas oczekiwania na ich uchwalenie, to czas niepewności w obrocie gruntami. Plan ogólny określi funkcje dla poszczególnych obszarów gminy, a to, czy dany obszar będzie miał funkcję mieszkaniową czy usługową ma kluczowe znaczenie dla planujących inwestycje – mówi Michał Kijewski.

  • 2479 gmin jest w Polsce;
  • 6 tyle gmin miało w grudniu przyjęte plany ogólne;

https://www.rp.pl/samorzad/art43629041-to-juz-pewne-bedzie-wiecej-czasu-na-przygotowanie-planow-ogolnych-rzad-zmieni-przepisy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 13.02.2026 r.

Rzeczpospolita

Usprawnienia w Prawie budowlanym już obowiązują

Mirosław Sadowski | Publikacja: 06.02.2026 

7 stycznia 2026 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo budowlane. Wprowadziła ona nowe regulacje, które mają usprawnić proces inwestycyjny.

Przepisy, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. można podzielić na kilka grup, wymienionych według istotności, od najmniejszej do największej:

– uproszczenia techniczne;

– wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych;

– zwolnienia z wymogów zatwierdzania niektórych robót budowlanych;

– usprawnienia proceduralne.

Prawo budowlane 2026. Uproszczenia techniczne
Do uproszczeń technicznych można zaliczyć przede wszystkim przedłużenie terminów na prowadzenie dziennika budowy i książki obiektu budowlanego w formie papierowej do 31 grudnia 2031 r. Kwalifikuję tę zmianę jako uproszczenie, ponieważ daje swobodę wyboru inwestorowi i innym uczestnikom procesu budowlanego, w jakiej formie będą prowadzone te dokumenty. Wydłuża też czas na przygotowanie do przejścia wyłącznie na formę elektroniczną. Ze względu na większą istotność pozostałych zmian, warto je rozwinąć w dalszej części artykułu, poprzestając na omówieniu powyższych uproszczeń.

Prawo budowlane 2026. Wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych
Część nowych regulacji wyjaśnia dotychczasowe niejasności interpretacyjne, które rodziły komplikacje podczas administracyjnego zatwierdzania robót budowlanych. Do omówienia wybrałem trzy najistotniejsze zmiany.

Po pierwsze, nowelizacja przesądziła, że do zgłoszenia robót budowlanych należy każdorazowo załączać decyzję o warunkach zabudowy (jeśli jest wymagana). W ten sposób ustawodawca wyjaśnił, że decyzja ta nie jest załączana wyłącznie do zgłoszenia budowy wolnostojących budynków mieszkalnych jednorodzinnych, sieci, stacji transformatorowych czy obiektów na terenach zamkniętych. Poglądy takie występowały dotychczas w komentarzach prawniczych, mimo że niektóre orzeczenia sądów administracyjnych szły w kierunku wprowadzonej regulacji. Niepewność co do tego, czy decyzja o warunkach zabudowy jest obowiązkowo załączana do zgłoszenia skutkowała wezwaniami do uzupełnienia braków i długotrwałymi dyskusjami z organami co do zasadności takiego uzupełnienia. Aktualnie inwestorzy unikną komplikacji i od początku zbierania dokumentacji będą wiedzieć o potrzebie załączenia do zgłoszenia decyzji o warunkach zabudowy.

Po drugie, nowelizacja kolejny raz (oby skuteczny) doprecyzowała zwolnienie instalowania instalacji radiokomunikacyjnych z obowiązku pozwolenia na budowę. W szczególności chodzi o umieszczanie na budynkach antenowych systemów i konstrukcji wsporczych oraz dodawanie nowych systemów do już istniejących. Ustawodawca wyraźnie wskazał, że takie roboty nie stanowią budowy ani dobudowy, lecz instalowanie w rozumieniu art. 29 ust. 3 pkt 3 Prawa budowlanego. Niejasności w tym zakresie prowadziły do przedłużania procesu zatwierdzania instalowania takich urządzeń, a także do niepotrzebnego utrzymywania się ryzyk co do prawidłowości ich zatwierdzenia już po instalacji.

Po trzecie, ustawodawca wprowadził definicję „wiaty” jako budowlę nie w pełni wydzieloną z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych, która jest trwale związana z gruntem, posiada fundamenty i dach. Definicja jest zgodna z dotychczas ugruntowaną linią orzeczniczą, która nie była jednak na tyle rozpowszechniona, żeby wyeliminować spory co do kwalifikacji takich budynków. Niektórzy inwestorzy próbowali podciągnąć obiekty w pełni zabudowane pod kategorię wiaty, aby uniknąć wymogu pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Wprowadzona definicja ma przeciwdziałać takiej praktyce, wprowadzić większą przewidywalność w stosowaniu prawa i ukrócić spory na etapie postępowania administracyjnego. Niemniej nie rozwiąże wszystkich niejasności. Można się spodziewać dyskusji co do stopnia, w jakim wiata może być niewydzielona z przestrzeni i prób kwalifikacji pod wiatę budynków z jakimkolwiek, choćby niewielkim prześwitem.

Część zmian wyjaśnia również niejasności zachodzące na etapie oddawania obiektów do użytku. Jedna z ważniejszych dodała wyraźny przepis, zgodnie z którym sprawdzenie projektu technicznego w procedurach dotyczących oddawania obiektu do użytkowania obejmuje wyłącznie dołączenie oświadczeń projektantów oraz dokumentów potwierdzających ich uprawnienia. Ta zmiana pozwala uniknąć komplikacji i nadmiernej kontroli przy weryfikacji spełnienia warunków oddania robót budowlanych do użytkowania.

Prawo budowlane 2026. Zwolnienia z wymogów co do zatwierdzania niektórych robót budowlanych
W ramach postępującej liberalizacji ograniczeń w procesie budowlanym, ustawodawca poszerzył katalog robót, które nie wymagają pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Z uwagi na to, że zwolnienie z wymogu pozwolenia na budowę stanowi wyjątek, roboty wyjęte spod tego reżimu w drodze nowelizacji są ściśle określone i mniejszych rozmiarów, np. wolno stojące, najwyżej dwukondygnacyjne budynki użyteczności publicznej o powierzchni użytkowej nie większej niż 200 m2, bezodpływowe zbiorniki na wody opadowe lub roztopowe o pojemności od 5 m3 do 30 m3. Z jakiegokolwiek wymogu zatwierdzenia zostały zwolnione m.in. wolno stojące i bezodciągowe maszty o wysokości nie większej niż 7 m przeznaczone do instalowania na nich urządzeń radiokomunikacyjnych, urządzeń monitoringu lub urządzeń informacji pasażerskiej.

Do lapsusów legislacyjnych można zaliczyć objęcie wymogiem zgłoszenia robót budowlanych wolno stojących magazynów energii elektrycznej, które w art. 29 ust. 1 pkt 3c Prawa budowlanego mają pojemność nominalną między 300 a 2000 kWh, a w pkt 40 tego samego przepisu – między 30 a 300 kWh.

Wspomniane dwa przepisy są wyraźnie niezgodne, co wymaga pilnej interwencji ustawodawcy, aby rozstrzygnąć, która pojemność nominalna zwalnia z obowiązku pozwolenia na budowę. Do tego czasu konieczne będą różne zabiegi interpretacyjne rozstrzygające niezgodność. Jednym z nich jest odwołanie się do nowego art. 29 ust. 2 pkt 39 Prawa budowlanego, który zwalnia z jakiegokolwiek zatwierdzania wolno stojące magazyny energii elektrycznej o pojemności nominalnej nie większej niż 30 kWh. W tym świetle absurdalna byłaby wykładnia, zgodnie z którą magazyny o pojemności „pośredniej” od 30 do 300 kWh byłyby objęte wymogiem pozwolenia na budowę, od 300 do 2000 kWh – tylko zgłoszeniem, a od 2000 kWh wzwyż – znowu pozwoleniem. W rezultacie takiej wykładni zgłoszeniem powinny być na pewno objęte magazyny o pojemności od 30 do 300 kWh. Dodatkowo mogą pojawić się poglądy, że zgodnie z wykładnią in dubio pro libertate, zgłoszeniem są objęte również magazyny do 2000 kWh.

Prawo budowlane 2026. Usprawnienia proceduralne
Do usprawnień proceduralnych zaliczam bardziej złożone rozwiązania prawne, które mają na celu ochronić inwestorów przed niezasadnym lub nieadekwatnym wstrzymywaniem procesu budowlanego.

Pierwszym takim rozwiązaniem jest wprowadzenie wymogu, aby treść merytoryczna odwołania od decyzji lub zażalenia na postanowienie wydane w oparciu o ustawę Prawo budowlane zawierała zarzuty, zakres żądania oraz dowody uzasadniające to żądanie. Ustawodawca bardzo zaostrzył w ten sposób warunki kwestionowania aktów administracyjnych wydawanych w procesie budowlanym. Do tej pory odwołanie od decyzji lub zażalenie mogło wskazywać wyłącznie niezadowolenie strony, co prowadziło do wnoszenia środków zaskarżenia, które sztucznie blokowały inwestycje i rozciągały procedury zatwierdzania robót budowlanych na postępowanie przed II instancją, nawet jeśli nie miało to podstaw merytorycznych.

Drugim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie mechanizmu tzw. „żółtej kartki”. Do tej pory funkcjonował on w związku z nielegalnym użytkowaniem obiektu budowlanego i polegał na wezwaniu inwestora do usunięcia naruszenia w określonym czasie pod rygorem nałożenia kary administracyjnej. Takie wezwanie określono jako „żółtą kartę”, w stosunku do której czerwoną kartę stanowiło postanowienie o nałożeniu kary administracyjnej.

Obecnie ustawodawca wprowadził „żółtą kartkę” również na wypadek prowadzenia robót budowlanych z tzw. istotnym odstąpieniem od projektu budowlanego (czyli w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach). W takiej sytuacji organ nadzoru budowlanego może pouczyć inwestora o konieczności doprowadzenia robót budowlanych do stanu zgodnego z ustaleniami i warunkami określonymi w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach. Jeżeli po upływie 60 dni roboty budowlane nie zostały doprowadzone do stanu zgodnego z prawem, organ nadzoru budowlanego daje „czerwoną kartkę”, czyli wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych i wszczyna tzw. postępowanie naprawcze na podstawie art. 50 Prawa budowlanego.

Powyższe rozwiązanie bez wątpienia usprawnia proces budowlany, ponieważ daje inwestorowi możliwość usunięcia istotnego odstąpienia podczas prowadzenia pozostałych robót budowlanych. Co więcej, inwestor nie musi w tym czasie kompletować dokumentacji wymaganej w toku procedury naprawczej, takiej jak inwentaryzacja wykonanych robót, oceny techniczne czy ekspertyzy.

Należy jednak zwrócić uwagę, że organ nadzoru budowlanego może zastosować mechanizm nowej „żółtej kartki”. Tym samym, mechanizm ten jest fakultatywny i podlega uznaniu organu administracyjnego. Chociaż uznanie administracyjne nie jest swobodne i powinno być ukierunkowane ogólnymi zasadami prawa, to jednak daje organowi margines decyzyjny. Można się zatem spodziewać, że mechanizm „żółtej kartki” będzie niekontrowersyjny i częściej stosowany w przypadku odstąpienia, które, chociaż istotne, nie powoduje większych zagrożeń. W pozostałych przypadkach, zagrożenia życia, zdrowia czy bezpieczeństwa mienia, należy się spodziewać, że organy nadzoru budowlanego będą od razu wstrzymywać roboty i wszczynać procedurę naprawczą. Analogia piłkarska pozostaje w tym kontekście aktualna, czerwoną kartę można dostać bez otrzymania wcześniejszej żółtej za wyjątkowo ostre faule.

Trzecim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie uproszczonego postępowania legalizacyjnego (art. 49f–49i Prawa budowlanego) na istotne odstąpienie od projektu budowlanego. Ustawodawca w ten sposób kompleksowo liberalizuje podejście do tego rodzaju naruszenia Prawa budowlanego, co może się wydawać kontrowersyjne. Niemniej uproszczone postępowanie legalizacyjne nie polega na pełnej akceptacji odstąpienia, ponieważ w jego toku inwestor musi wykazać, że obiekt nie stwarza zagrożenia życia lub zdrowia i pozwala na bezpieczne użytkowanie. Tym samym, uproszczona legalizacja zwalnia inwestora przede wszystkim z opłaty legalizacyjnej, ale już nie z obowiązku doprowadzenia obiektu do należytego stanu. Zgodnie z uzasadnieniem nowelizacji, celem proponowanej zmiany jest „wprowadzenie zachęty do szybszego dostosowania istniejących obiektów do stanu gwarantującego bezpieczeństwo ich użytkowania”. Szybsze i prostsze doprowadzenie obiektu do zgodności z prawem usprawnia proces inwestycyjno-budowlany, zwłaszcza gdy podczas procesu sprzedaży kontrola techniczna 10-letnich większych obiektów wykaże istotne odstąpienia od ich projektu budowlanego, a kupujący wymaga legalizacji.

Prawo budowlane 2026. Podsumowanie
Zmiany w ustawie Prawo budowlane, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. realizują cel nowelizacji – uproszczenie i usprawnienie procesu inwestycyjno-budowlanego. Tej oceny nie zmieniają błędy legislacyjne o ograniczonym stopniu oddziaływania, możliwe do szybkiej korekty. Prawdziwy efekt nowelizacji pokaże praktyka administracyjna, warto więc śledzić, czy zmierza ona w kierunku zakładanym przez ustawodawcę.

https://pro.rp.pl/biznes/art43740301-usprawnienia-w-prawie-budowlanym-juz-obowiazuja?utm_source=chatgpt.com

Prawo.pl

Od 1 marca sąd obowiązkowo skieruje spór budowlany do mediacji

Maria Młotkowska | Data dodania: 11.02.2026

Od 1 marca br. przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszą rozprawą sąd skieruje do mediacji strony w sprawach dotyczących sporów budowlanych. Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Sąd będzie bowiem mógł nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem” – m.in. nieuzasadnioną odmową poddania się mediacji – pisze radczyni prawna Maria Młotkowska, mediatorka stała Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej RP.

Instytucja mediacji została wprowadzona do Kodeksu postępowania cywilnego w 2005 r. W roku 2016 wprowadzono przepisy wzmacniające jej rolę. Teraz, po kolejnych dziesięciu latach, ponownie wzrośnie jej ranga poprzez wprowadzenie dorozumianej zgody na mediację (brak wniesienia sprzeciwu uznawany jest za zgodę) oraz możliwość zawierania ugód zdalnych i elektronicznego podpisywania oraz obiegu dokumentów.

Co zrobi sąd?
Z początkiem marca bieżącego roku sąd przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę skieruje strony do mediacji w jednej z kategorii spraw gospodarczych, czyli z umów o roboty budowlane oraz ze ściśle związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych wskazanych w art. 458(2) par. 1 pkt 5 k.p.c. Obowiązkowe skierowanie do mediacji nie będzie miało zastosowania do spraw podlegających rozpoznaniu w postępowaniu upominawczym, elektronicznym postępowaniu upominawczym albo postępowaniu nakazowym. Jednakże w sytuacji, gdy wniesiony będzie sprzeciw w postępowaniu upominawczym albo zarzuty w postępowaniu nakazowym, sąd strony do mediacji skieruje. Obowiązkową mediacją oprócz klasycznych umów o roboty budowlane będą także objęte spory z umów związanych z procesem budowlanym i służących wykonaniu robót budowlanych, czyli występujące w procesie budowlanym umowy o nadzór inwestorski, o generalne wykonawstwo, o wykonawstwo częściowe, o prace projektowe. Do tej kategorii zalicza się również umowy o wykonanie remontu budynku lub budowli z art. 658 k.c.

Jak się przygotować?
Dlatego idąc do sądu w sprawach z ww. umów, warto przygotować się na możliwość ugodowego załatwienia sprawy. Przede wszystkim bardzo przydatna będzie rzetelna analiza wartości roszczeń i ryzyka procesowego oraz przygotowanie i opracowanie propozycji ugodowych, a także strategii negocjacyjnej. Warto również zrobić rozeznanie w kwestii wyboru mediatora, który specjalizuje się w tego typu mediacjach.

Odmowa mediacji bez przyczyny może kosztować
Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Ustawodawca przewidział bowiem także zmianę art. 103 k.p.c., zgodnie z którym niezależnie od wyniku sprawy sąd może nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem”.

Doprecyzowano również, że sytuacja ta dotyczy zwłaszcza kosztów powstałych wskutek uchylenia się od wyjaśnień lub złożenia wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenia lub opóźnionego powołania dowodów, a także oczywiście nieuzasadnionej odmowy poddania się mediacji. Oznacza to, że w sytuacji, gdy strona bez usprawiedliwienia nie stawiła się na posiedzenie mediacyjne, pomimo wcześniejszego wyrażenia zgody na mediację, sąd może orzec wobec tej strony obowiązek zwrotu kosztów w części wyższej niż nakazywałby to wynik sprawy, a nawet zwrot tych kosztów w całości na rzecz strony przeciwnej, niezależnie od wyniku postępowania. Zatem niepojawienie się na posiedzeniu mediacyjnym bez usprawiedliwionej przyczyny może kosztować stronę maksymalnie kwotę całkowitych kosztów procesu, nawet w sytuacji, kiedy wyrok jest dla niej korzystny i wygra w całości sprawę.

O mediacji można porozmawiać na spotkaniu informacyjnym
Od września ubiegłego roku strony sporu sądowego mogą otrzymać wezwanie do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji, które może prowadzić sędzia, referendarz sądowy, urzędnik sądowy, asystent sędziego lub stały mediator. Podczas takiego spotkania warto zapytać osobę prowadzącą o wszystkie aspekty, które mogą być pomocne w podjęciu decyzji o świadomym przystąpieniu i uczestnictwie w procesie mediacji. Ponadto mediatorowi przekazywane są niezwłocznie w uzgodniony z nim sposób dane kontaktowe stron oraz ich pełnomocników, takie jak adres korespondencyjny, numer telefonu lub adres poczty elektronicznej, jeżeli znajdują się w aktach sądowych.

Jedną ugodą można zamknąć kilka sporów
Nowelizacja przepisów w zakresie mediacji przynosi również wzmocnienie korzyści wynikających z przystąpienia do tego procesu. Poza benefitami natury ogólnej, takimi jak możliwość szybszego załatwienia sprawy, utrzymania poprawnych relacji kontraktowych i ograniczenia ryzyka procesowego, istotne jest również to, że zawarta w mediacji ugoda dotycząca roszczeń objętych różnymi postępowaniami sądowymi może zamknąć wszystkie spory istniejące pomiędzy stronami, jeżeli taka będzie ich wola. Strony wymieniają w ugodzie sporne postępowania oraz wskazują sąd, który podejmie czynności związane z zatwierdzeniem ugody. Jeżeli sprawy prowadzą sądy różnego rzędu, właściwy jest sąd wyższego rzędu. Zatwierdzony dokument ugody sądowej lub zawartej przed mediatorem z klauzulą wykonalności stanowi skuteczny tytuł wykonawczy i może być skierowany do egzekucji komorniczej w przypadku braku realizacji postanowień ugody przez jedną ze stron. Przystępując do procesu mediacji, warto zatem wziąć pod uwagę, że zatwierdzona przez sąd ugoda zawarta w procesie mediacji zabezpiecza interesy uczestników sporu w podobny sposób jak wyrok sądowy.

Ugoda mediacyjna online podczas posiedzenia w formie zdalnej
Od marca bieżącego roku protokół z mediacji lub ugoda w postaci elektronicznej mogą zostać opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Do wniosku o jej zatwierdzenie wniesionego za pośrednictwem portalu informacyjnego załącza się dokumenty w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo poświadczone elektronicznie odpisy tych dokumentów. Zmiana umożliwia więc zawieranie ugód na posiedzeniach zdalnych, bez konieczności fizycznej obecności stron na posiedzeniu mediacyjnym.

https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/obowiazkowa-mediacja-sprawy-budowlane-zmiany-od-1-marca%2C1538285.html?utm_source=chatgpt.com

Business Insider

Środki z KPO wzmacniają kolej. Zyskają polskie firmy

Opracowanie: Filip Waluszko | 10 lutego 2026, 15:24

PKP Intercity otrzymało już ponad 1,48 mld zł ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Jak poinformował przewoźnik, pieniądze te zostały przeznaczone na szeroki program odnowy taboru kolejowego, który ma podnieść standard podróży na najważniejszych trasach dalekobieżnych w Polsce. PKP podkreśla przy tym, że środki te zostaną wykorzystane na modernizację zarówno wagonów, jak i lokomotyw głównie w polskich firmach.

Spółka przypomniała, że w całym projekcie współfinansowanym z KPO zaplanowano zakup 56 nowoczesnych lokomotyw oraz modernizację 248 wagonów pasażerskich.

Wszystkie te pojazdy mają obsługiwać połączenia dalekobieżne, czyli te, z których korzystają zarówno pasażerowie biznesowi, jak i podróżni wybierający się do największych miast czy ośrodków turystycznych.

Do tej pory PKP Intercity złożyło pięć wniosków o wypłatę środków na łączną kwotę przekraczającą 1,8 mld zł. Na konto przewoźnika trafiło już ponad 1,48 mld zł, co oznacza wykorzystanie przeszło 68 proc. dostępnego wsparcia. Spółka podała, że do początku lutego 2026 r. odebrano 191 zmodernizowanych wagonów oraz wszystkie 56 lokomotyw elektrycznych EU160, które były objęte projektem. Nowe i odnowione pojazdy stopniowo wchodzą do regularnej eksploatacji, poprawiając komfort i jakość przejazdów w całym kraju.

Inwestycje z KPO w kolej. Mają na tym zyskać głównie polskie firmy
Przewoźnik podkreśla, że cały program realizowany jest w rodzimych fabrykach. Modernizację wagonów prowadzą m.in. FPS H. Cegielski w Poznaniu, Pesa w Bydgoszczy i Mińsku Mazowieckim oraz spółka PKP Intercity Remtrak. Z kolei nowe lokomotywy dostarcza firma Newag z Nowego Sącza.

Polski Krajowy Plan Odbudowy obejmuje łącznie 57 inwestycji i 54 reformy, a nasz kraj może z niego otrzymać około 232 mld zł, w tym ponad 107 mld zł w formie dotacji oraz blisko 125 mld zł jako preferencyjne pożyczki. Program kolejowy PKP Intercity jest jednym z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych finansowanych z tych środków.

PKP Intercity pozostaje największym operatorem międzyregionalnym w Polsce, obsługującym zarówno największe aglomeracje, jak i popularne kierunki turystyczne w kraju oraz połączenia międzynarodowe. W ofercie spółki znajdują się pociągi TLK i IC w segmencie ekonomicznym oraz szybsze EIC i EIP, w tym składy Pendolino. Dzięki nowemu taborowi każda z tych kategorii ma zyskać na jakości i niezawodności.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pkp-intercity-ze-srodkami-z-kpo-zyskaja-glownie-polskie-firmy/xk34psw

Dziennik Gazeta Prawna

W partnerstwie publiczno-prywatnym czas na uelastycznienie reguł. Pakiet zmian ma odblokować rynek

Martyna Mroczek-Kowalik | 4 lutego 2026, 21:02

Umożliwienie stosowania dialogu konkurencyjnego także w mniejszych, poniżej tzw. progów unijnych, projektach PPP. To tylko jedna z rekomendacji wypracowanych przez działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej zespół ekspertów.

Polski system partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) uchodzi za jeden z najlepiej uregulowanych w regionie, co potwierdzają inwestorzy i Bank Światowy. Praktyka pokazuje jednak, że sztywne przepisy o PPP, zamówieniach publicznych i koncesjach wciąż hamują wiele inwestycji. To ma się zmienić – powołany przy resorcie funduszy zespół ekspertów przygotował pakiet rekomendacji, które mają uelastycznić procedury, ułatwić bankowanie projektów i otworzyć drogę do PPP spółkom sektora publicznego.

PPP w Polsce: działa, ale jest używane zbyt ostrożnie
Zespół Zadaniowy nr 13 działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej w ramach Grupy Roboczej Ekspertów ds. Partnerstwa Publiczno-Prywatnego niedawno zakończył prace nad pakietem zmian w prawie, które mają realnie ułatwić współpracę sektora publicznego z prywatnym.

Eksperci podkreślają, że punktem wyjścia dla prac zespołu nie była konieczność naprawy złego systemu, lecz potrzeba dostosowania przepisów do realiów rynku projektów i finansowania.

– PPP jako model w Polsce nie jest wadliwe. Jest stosowane za ostrożnie i za mało ambitnie – wciąż zbyt często traktujemy je jako eksperyment, a nie jako realną alternatywę wobec klasycznych form realizacji inwestycji infrastrukturalnych – mówi adwokat Jakub Kot z kancelarii LEGALLY.SMART, członek zespołu roboczego przy MFiPR.

Z kolei Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz, która prowadzi kancelarię doradczą w obszarze zamówień publicznych, inwestycji i PPP TURCUS LEGAL, liderka wspomnianego zespołu roboczego, zauważa, że polski rynek PPP jest rynkiem dojrzałym.

– Wyniki badań, szczególnie w obszarze procedury, stawiają Polskę w czołówce, a Bank Światowy od lat wskazuje, że polskie prawo w tym zakresie jest zgodne z najlepszymi światowymi praktykami. Doceniane jest również ustanowienie centralnej jednostki ds. PPP, czyli departamentu PPP w MFiPR. Mimo to liczba projektów – zwłaszcza dużych, rządowych – pozostaje niewystarczająca, a rynek opiera się głównie na inwestycjach samorządowych – wskazuje radczyni prawna.

Według ekspertów przyczyną nie jest sam kształt przepisów, lecz połączenie ostrożności zamawiających, długotrwałych procedur oraz kilku rozwiązań, które inwestorzy (zwłaszcza zagraniczni) i banki postrzegają jako blokery.

Partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce: kto, kiedy i na jakiej podstawie
Pierwszym filarem rekomendacji zespołu jest doprecyzowanie podstaw systemu – tak, aby ustawa o PPP (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1637) lepiej współgrała z prawem zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.; dalej: PZP) i ustawą o umowie koncesji na roboty budowlane lub usługi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1726).

– Rekomendujemy poszerzenie zakresu podmiotowego stosowania ustawy o PPP na zamawiających sektorowych. To wsparcie dla dużych inwestycji infrastrukturalnych, które często nie są prowadzone bezpośrednio przez rząd, tylko przez spółki Skarbu Państwa – informuje Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Zmiana miałaby w praktyce otworzyć drogę do korzystania z PPP i z pewnych uproszczeń proceduralnych, które daje ustawa o PPP przy większej liczbie projektów o znaczeniu ogólnokrajowym, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowych zabezpieczeń interesu publicznego.

Drugim ważnym elementem jest doprecyzowanie katalogu obowiązkowych elementów tzw. oceny efektywności. Dziś dokument ten jest co prawda formalnie obowiązkowy, ale jego zakres wynika głównie z wytycznych resortu, a nie z twardych przepisów.

Dlatego zespół postuluje ustawowe wskazanie minimalnego, standardowego zakresu oceny – tak, by czas poświęcony na analizy faktycznie przekładał się na lepsze przygotowanie zamawiającego i sprawniejsze przeprowadzenie postępowania prowadzonego w celu wyboru partnera prywatnego. Jednocześnie eksperci proponują doprecyzowanie relacji między tzw. oceną efektywności a analizą potrzeb i wymagań zapisanych w PZP – tak, aby nie trzeba było dublować tych samych analiz, jeżeli wszystkie wymagane elementy już znalazły się w ocenie efektywności.

Projekty PPP: „bankowalne” i rynkowe
Drugi blok rekomendacji ma sprawić, że projekty PPP będą możliwe do sfinansowania przez banki – czyli „bankowalne”. Chodzi o to, by przepływy z projektu i ryzyka były dla banku przewidywalne i dobrze ułożone w umowie, a także o zdefiniowanie w ustawie umowy bezpośredniej z bankiem, która daje finansującemu realne narzędzia reagowania w razie problemów z projektem. Dzięki temu banki będą mogły łatwiej zaakceptować strukturę ryzyk i będą skłonne finansować więcej polskich projektów PPP.

Chodzi też o zbliżenie umów PPP do standardów rynkowych. W praktyce oznacza to m.in.: odejście od sztywnego wpisywania maksymalnych opłat od użytkowników w długoletnim okresie na rzecz jasnych zasad ich ustalania oraz większą elastyczność w tworzeniu i wykorzystywaniu spółek celowych (SPV).

– Teraz mamy przepis, który każe w projektach długoterminowych ustalać maksymalną wysokość opłat od użytkowników. Na przykład budujemy parking, umowa ma obowiązywać przez 30 lat, a my musimy już na samym początku określić maksymalną wysokość opłat przez tych 30 lat. To może wstrzymywać inwestorów prywatnych. Lepiej jest ustalać zasady wysokości tych opłat, niż koncentrować się na jakichś konkretnych limitach, bo to po prostu blokuje systemowo dojście do porozumienia – tłumaczy mec. Gołyńska-Minkiewicz.

Procedury szyte na miarę. Dialog konkurencyjny także dla mniejszych projektów
Trzeci obszar rekomendacji to dopasowanie procedur do charakteru przedsięwzięć PPP. Dialog konkurencyjny jest uznawany za modelową procedurę dla złożonych projektów, w których zamawiający i rynek wspólnie dopracowują rozwiązania przed złożeniem ofert. Obecnie jednak w PPP może być stosowany co do zasady tylko powyżej tzw. progów unijnych – w praktyce przy robotach budowlanych to ok. 23,3 mln zł netto.

– Bezsporne jest, że dla dalszego rozwoju rynku PPP w Polsce kluczowe są duże, złożone projekty infrastrukturalne realizowane w tej formule. Jednocześnie struktura polskiego rynku – zdominowanego przez inwestycje samorządowe – powoduje, że w perspektywie najbliższych lat trzonem PPP pozostaną przedsięwzięcia o niewielkiej i średniej wartości. Tymczasem obowiązujące regulacje proceduralne w sposób nieuzasadniony ograniczają możliwość stosowania dialogu konkurencyjnego w projektach poniżej progów unijnych. Proponowane przez nas rozwiązania usuwają tę barierę, umożliwiając stosowanie dialogu konkurencyjnego także w mniejszych projektach PPP i tym samym zwiększając jakość przygotowania przedsięwzięć na poziomie lokalnym – podkreśla mec. Kot.

Zespół proponuje więc dopuszczenie stosowania dialogu konkurencyjnego także poniżej progów unijnych, pozostawiając zamawiającemu wybór trybu adekwatnego do złożoności przedsięwzięcia. Drugim elementem jest umożliwienie negocjowania z wykonawcą, którego oferta została najwyżej oceniona, ostatecznych warunków umowy także po wyborze najkorzystniejszej oferty.

PPP jako element szerszej układanki
Zespół roboczy rekomenduje także działania systemowe – m.in. uporządkowanie zasad finansowania inwestycji i zabezpieczania środków na projekty PPP w systemie finansów publicznych oraz upowszechnienie stosowania tzw. testu PPP (opinia MFiPR dla inwestycji z wysokim udziałem środków budżetu państwa).

Eksperci postulują też wprowadzenie do ustawy o PPP wyraźnej podstawy prawnej do przyjmowania Polityki PPP oraz strategii sektorowych i regionalnych, które mogłyby służyć jako mapy drogowe dla samorządów i administracji rządowej.

– Legislacja jest tylko elementem większej układanki, w której kluczowa jest edukacja wszystkich stron – zaznacza Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Jakub Kot uzupełnia, że celem zmian nie jest rewolucja, ale dostosowanie przepisów do realiów rynkowych. – Chodzi o to, by regulacje lepiej odpowiadały skali i strukturze finansowania.

DGP zapytał MFiPR, jak odnosi się do wypracowanych przez zespół rekomendacji. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że są one w dużej mierze zbieżne z poglądami samego ministerstwa. „Choć polskie ramy prawne są zgodne ze standardami międzynarodowymi, inwestycje w tej formule wciąż rzadko są wyborem pierwszego kontaktu” – przyznaje resort. I dodaje, że dostrzega potrzebę uproszczeń – zwłaszcza w obszarze planowania budżetowego, finansowania projektów oraz lepszego dopasowania przepisów PZP do specyfiki partnerstwa. Celem zmian ma być zwiększenie liczby realizowanych przedsięwzięć oraz podniesienie efektywności wydatkowania środków publicznych.

„MFiPR od wielu lat dba o rozwój rynku PPP i upowszechnianie tej formuły realizacji inwestycji, nie tylko poprzez wprowadzanie ułatwień w przepisach prawnych, ale również realne wsparcie podmiotów publicznych w przygotowaniu i realizacji projektów PPP oraz organizację szkoleń i opracowywanie wytycznych i dobrych praktyk” – zapewniono w odpowiedzi na pytania DGP.

Podpisane umowy w formule partnerstwa publiczno – prywatnegopubliczno-prywatnego

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/10638358,w-partnerstwie-publiczno-prywatnym-czas-na-uelastycznienie-regul-paki.html

Rynek Infrastruktury

1. Strabag wybrany do rozbudowy dwóch odcinków A2 Łódź – Warszawa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybrała najkorzystniejsze oferty dla dwóch z czterech odcinków rozbudowy autostrady A2 pomiędzy Łodzią i Warszawą. Odcinki od granicy województwa łódzkiego i mazowieckiego do Konotopy zrealizuje Strabag. Cały czas trwa analiza oferty w pozostałych przetargach.

Po zakończonej ocenie ofert najkorzystniejszą, dla dwóch odcinków o łącznej długości blisko 43 km, złożyła firma Strabag. Realizację prac na odcinku od granicy województwa do węzła Grodzisk Mazowiecki (25,4 km) wyceniła na 344,7 mln zł, a na dalszej części autostrady do węzła Konotopa (17,2 km) na kwotę 256,9 mln zł. Obie oferty zdobyły najwięcej punktów, spełniają wszystkie wymagania i mieszczą się w budżecie przeznaczonym na realizację tych części trasy.

Od ogłoszonego wyboru najkorzystniejszej oferty pozostali uczestnicy postępowania w ciągu 10 dni mogą złożyć odwołanie. Ich brak pozwoli na szybkie przekazanie dokumentacji przetargowej do standardowej kontroli uprzedniej Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, a po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umów z wykonawcą. Przy braku odwołań byłoby to możliwe do końca bieżącego kwartału.

Co z pozostałymi odcinkami?

Na dwóch pozostałych odcinkach, węzeł Łódź Północ – Łyszkowice (27,9 km) oraz Łyszkowice – granica województw łódzkiego i mazowieckiego (21,8 km), nadal trwa badanie złożonych ofert. Część wykonawców została wezwana do złożenia dodatkowych wyjaśnień, co jest standardową częścią procedury. Dopiero po zakończeniu pełnego, formalnego badania, będzie możliwe przygotowanie rankingów i wskazanie najkorzystniejszych ofert dla obu zadań. Ten etap GDDKiA chce zakończyć do końca lutego.

Odcinkiem Łódź Północ – Łyszkowice jest zainteresowanych pięciu wykonawców: Strabag – 374,04 mln zł, Trakcja wkonsorcjum z Kauno Tiltai – 451,65 mln zł, Budimex – 453,17 mln zł, Polaqua – 499,61 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 512,23 mln zł. Zamawiający przeznaczył na realizację około 566 mln zł. Drugi natomiast chce rozbudowywać sześciu wykonawców: Strabag – 321,38 mln zł, Duna Polska i Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych – 332,13 mln zł, Budimex – 376,51 mln zł, Mostostal Warszawa i Colas Polska – 407,93 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 423,39 mln zł oraz Polaqua – 442,41 mln zł. Budżet zamawiającego wynosi tu 492,71 mln zł.

Będzie szersza A2

Inwestycja będzie realizowana pod ruchem, a dodatkowe pasy powstaną z wykorzystaniem rezerwy terenu w pasie rozdziału. GDDKiA zapewnia, że podczas prowadzonych prac dla kierowców dostępne będą dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Wiadomo, że dla płynności i bezpieczeństwa jazdy w planach jest także zastosowanie odcinkowego pomiaru prędkości, który był już wykorzystywany podczas budowy autostrady A1 w stronę Częstochowy.

Po rozbudowie zatłoczona obecnie droga pomiędzy węzłami Łódź Północ i Pruszków będzie miała po trzy pasy w każdym kierunku, a na dalszym odcinku do węzła Konotopa ma mieć cztery pasy. Dodatkowo na wysokości węzła Łódź Północ, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A2 wymieniona zostanie nawierzchnia oraz oświetlenia na energooszczędne (droga ma tutaj już trzy pasy ruchu). Inwestycja jest realizowana także z myślą o planowanej budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Dla wszystkich odcinków GDDKiA ma już zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, umowa z wykonawcami miałaby być podpisana w pierwszej połowie 2026 roku a prace powinny zostać wykonane do II połowy 2027 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/strabag-rozbuduje-dwa-odcinki-a2-lodz–warszawa-98659.html

2. Gigantyczne zainteresowanie dokończeniem dokumentacji dla obwodnicy Łukowa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Lubelska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otworzyła oferty w przetargu na opracowanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego z elementami koncepcji programowej wraz z kompletnymi materiałami do wydania decyzji środowiskowej dla budowy obwodnicy Łukowa, która powstanie w ciągu dróg krajowych nr 63 i 76. W postępowaniu wzięło udział aż 16 wykonawców.

Obwodnica Łukowa ma być jednojezdniową drogą klasy GP. Ma być poprowadzona po zachodniej stronie miasta. Jej długość wstępnie szacowana jest na od 10 km do ok. 12,6 km. Nowa droga ma wyprowadzić z Łukowa ruch tranzytowy, skrócić czas podróży i wyeliminować uciążliwości związane z koniecznością przekraczania linii kolejowej w poziomie drogi.

Drugie podejście

Przetarg dotyczy dokończenia prac na etapie STEŚ. Inwestor po raz pierwszy zlecił je w 2021 roku, jednak umowa z projektantem została w części rozwiązana. Ogłoszone zadanie wymaga dla trzech wstępnie przygotowanych wariantów trasy opracowania m.in. analizy i prognozy ruchu, mapy do celów projektowych, opracowania geologiczne, hydrogeologiczne i geotechniczne, opracowania środowiskowe i materiały do przeprowadzenia oceny i audytu BRD.

Celem zamawianych opracowań jest określenie zakresu rzeczowego i finansowego przedsięwzięcia, wyznaczenie wariantów trasy i ostateczne ustalenie typów oraz podstawowych parametrów technicznych obiektów budowlanych, a także uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W ramach opcji zamawiający przewiduje m.in. powierzenie wykonania dodatkowych opracowań hydrogeologicznych, a także odpowiedzi na pytania na etapie procedury przetargowej w systemie projektuj i buduj.

16 chętnych

Do 12 lutego można było składać oferty w przetargu. Do GDDKiA wpłynęło aż 16 ofert i część z nich znalazło się w wynoszącym 5,149 mln zł budżecie zamawiającego (zamówienie podstawowe z prawem opcji). Najtańsza jest oferta Highway z Gdańska na 4,554 mln zł, a najdroższa z kolei Schuessler-Plan Inżynierzy na 7,623 mln zł.

Pozostałe oferty prezentują się następująco: Mosty Katowice – 6,143 mln zł; Sweco Polska – 4,837 mln zł; Transprojekt Gdańsk – 6,334 mln zł; Promost Consulting – 5,465 mln zł; Multiconsult Polska – 4,784 mln zł; Databout – 4,879 mln zł; TPF – 6,275 mln zł; Egis Poland – 6,921 mln zł; konsorcjum Infra – Centrum Doradztwa i Biuro Usług Projektowych Drogprojekt – 5,934 mln zł; Europrojekt Gdańsk – 6,492 mln zł; Biuro Projektowo-Badawcze Dróg i Mostów – 4,831 mln zł; Arkas-Projekt – 5,257 mln zł; Value Engineering – 5,558 mln zł oraz konsorcjum MP i MPRB – 5,928 mln zł.

Teraz GDDKiA dokona analizy ofert, by wybrać najkorzystniejszą, do czego użyje aż pięciu kryteriów. Najważniejsza będzie cena stanowiąca aż 60 procent oceny, ale brane będą też pod uwagę zespół środowiskowy (12 proc.), zespół geologiczny (8 proc) oraz doświadczenie projektanta drogowego i mostowego (po 10 proc.).

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gigantyczne-zainteresowanie-dokonczeniem-dokumentacji-dla-obwodnicy-lukowa-98749.html

3. Wielkopolskie. Oferty na rozbudowę mostu w Pile droższe od budżetu

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Minął termin składania ofert w przetargu na rozbudowę mostu przez rzekę Gwda w ciągu drogi krajowej nr 10 w Pile wraz z budową mostu tymczasowego i przebudową niezbędnej infrastruktury. Do poznańskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęło osiem ofert, ale wszystkie są droższe niż zakładany budżet inwestora.

Przedmiotem zamówienia jest most położony w ciągu DK10 w km 177+580 w miejscowości Piła nad Gwdą. Most jest obiektem drogowym, trzyprzęsłowym, o układzie gerberowskim i umożliwia bezkolizyjne pokonanie przeszkody jaką stanowi rzeka. Nie jest znana dokładna data budowy, ale prawdopodobnie został postawiony w 1952 roku, a w 1980 r. został poszerzony. Obiekt ma 78 metrów długości całkowitej, a szerokość jezdni wynosi 2 x 3,5 metra oraz 2,1 m opaski. Szerokość ścieżki rowerowej i chodnika to 3 i 1,5 m, w związku z czym jego całkowita szerokość to 15,3 m.

Do 12 lutego można było składać oferty w tym przetargu. Do GDDKiA wpłynęło osiem ofert i wszystkie są większe niż zakładany budżet. Inwestor planował przeznaczyć na finalizację zadania 13,628 mln zł, podczas gdy najtańsza oferta wyniosła 14,580 mln zł i złożyła ją firma Kormost. Najdroższa z kolei jest oferta Banimeksu na 19,672 mln zł.

Pozostałe oferty wyglądają następująco: Eurovia Polska – 17,956 mln zł; Intop – 16,182 mln zł; Most – 18,806 mln zł; Primost Południe – 17,573 mln zł, Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunikacyjnego „Mostkol” – 16,272 mln zł oraz Strabag – 16,291 mln zł. Teraz GDDKiA będzie analizować oferty, a jedynym kryterium branym pod uwagę będzie cena.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/wielkopolskie-oferty-na-rozbudowe-mostu-w-pile-drozsze-od-budzetu-98747.html

4. Czwarty ZRID dla S10 w zachodniopomorskim!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Wojewoda Zachodniopomorski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla odcinka drogi ekspresowej S10. Tym razem decyzja dotyczy 16-kilometrowego odcinka Cybowo – Łowicz Wałecki. To czwarty z siedmiu fragmentów trasy Szczecin – Wałcz, który zyskał ZRID.


fot. GDDKiA Szczecin

Teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w ciągu 30 dni przekaże plac budowy wykonawcy, którym jest Budimex, a wartość kontraktu to około 592 mln zł. Zakończenie realizacji zadania przewidziano na połowę 2028 roku.

Obwodnica Kalisza Pomorskiego

Odcinek S10 Cybowo – Łowicz Wałecki będzie stanowił obwodnicę Kalisza Pomorskiego, omijając od północy miasto i rozpocznie się przed węzłem Cybowo (patrząc od strony Stargardu). W pobliżu tego węzła planowana jest budowa obwodu utrzymania drogi. Od tego miejsca nowa S10 będzie odchodzić w kierunku północnym od obecnej DK10, omijając Cybowo. Na tym fragmencie zaplanowano realizację pary MOP-ów Cybowo. Na przecięciu z DW175 zaplanowana jest budowa węzła Kalisz Pomorski. Dalej trasa na wschód od Krężna zbliża się do obecnego przebiegu DK10. Odcinek realizacyjny kończy się przed węzłem Łowicz Wałecki.

W ramach inwestycji przewidziano budowę 15 obiektów mostowych – sześciu wiaduktów drogowych, czterech przejść górnych dla zwierząt, trzech mostów zintegrowanych z przejściami dla zwierząt, dwóch przejść dolnych dla zwierząt oraz 24 przepustów dla płazów i małych zwierząt.

Cztery z siedmiu

Łącznie w realizacji jest siedem odcinków S10 pomiędzy Szczecinem i Wałczem. Umowy z wykonawcami podpisano w 2024 i na początku 2025 roku. Wszystkie zawarto w formule Projektuj i buduj.

Kolejnym krokiem było złożenie wniosków o wydanie decyzji ZRID dla poszczególnych odcinków, na co wykonawcy mieli 10 miesięcy.

Dla odcinków Stargard – Suchań i Suchań – Recz pozwolenia na budowę zostały wydane w grudniu 2025 r., natomiast dla odcinka Piecnik – Wałcz w styczniu 2026 r. Jako ostatni decyzję ZRID powinien otrzymać w połowie tego roku odcinek Szczecin Kijewo – Szczecin Zdunowo, dla którego wniosek złożono pod koniec listopada 2025 roku.

Przy sprawnym zakończeniu wszelkich procedur, GDDKiA przewiduje, że w ciągu kilku miesięcy będzie posiadać na S10 plac budowy o długości 100 km, a finalizacja wszystkich zadań przewidziana jest do końca 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/czwarty-zrid-dla-s10-w-zachodniopomorskim-98645.html

5. Drogi i kolej gotowe na czas kryzysu. Inwestycje uwzględniają potrzeby wojska

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 12-02-2026

Polska sieć drogowa i kolejowa jest rozwijana tak, by w razie zagrożenia mogła sprawnie obsłużyć transport wojskowy – zapewniają przedstawiciele największych inwestorów publicznych. Kluczowe dla sprawnego działania są m.in. jednolite standardy dla realizowanych inwestycji.

W Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad potrzeby wojskowe są uwzględniane jeszcze od czasu wejścia polski do NATO. – Wtedy zmieniły się przepisy techniczne, zaczęliśmy projektować mosty, wyznaczać klasę MMC tych obiektów – powiedział podczas Kongresu Infrastruktury Obronnej Polski i Forum Bezpieczeństwa Kolejowego Piotr Kurkowski, zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.

Jak przypomniał, obowiązek przygotowania dróg do celów obronnych GDDKiA ma zapisany w ustawie i ten cel jest wdrażany w ramach realizowanych programów inwestycyjnych – nie tylko w ramach Programu budowy dróg krajowych i autostrad i programu obwodnicowego, ale i programu wzmocnień, z którego realizowane są przebudowy istniejących dróg.

Na najbliższe dwa lata szykowane są tu zadania o wartości 4 mld zł. z tego programu finansowane jest także bieżące utrzymanie istotne dla logistyki wojskowej, która odbywa się po drogach, również w ramach przewozów intermodalnych.

– Wypracowujemy ze stroną wojskową standardy elementów, które są realizowane na sieci drogowej – mówił Piotr Kurkowski. Chodzi np. o przystosowania MOP-ów do pełnienia funkcji tymczasowych baz logistycznych czy punktów zatrzymań kolumn wojskowych, a także przebudowy skrzyżowań, w celu zapewnienia logistyki kolumn wojskowych.

Standardy to jeden z kluczowych elementów dla sprawnego działania. – Wiele obiektów realizujemy w formule zaprojektuj i wybuduj i wszystkie elementy, które nas zaskakują na etapie wyłonienia wykonawcy, gdzie projektant musi trzy razy uzgadniać ten sam zakres robót lub musimy realizować roboty dodatkowe to wszystko jest czas, który kosztuje i naszych partnerów biznesowych i skarb państwa – powiedział przedstawiciel GDDKiA. – Cały czas pracujemy, aby ujednolicić te elementy o znaczeniu obronnym, tak jak to jest w przypadku środowiskowych – dodał.

Kolej podwójnego zastosowania

– Inwestycje infrastrukturalne zwiększają funkcjonalność sieci w znaczeniu cywilnym a jednocześnie wzmacniają zdolność obronną państwa zdolność do logistyki wojskowej, przez co mają podwójne zastosowanie – w podobnym tonie wypowiedział się Piotr Wyborski , prezes PKP PLK. Dodał, że chodzi zarówno o inwestycje realizowane w ramach sieci TEN-T jak i poufnych korytarzy mobilności wojskowej.

W ramach realizowanych inwestycji uwzględniane są parametry jezdne i ruchowe, które są niezbędne tak dla ruchu cywilnego, jak i wojska. Mowa np. o elektryfikacji, naciskach do 22,5 tony na oś , długości pociągów 740 m i standardowej skrajni, która pozwala zarówno na transport cywilny, jak i wojskowy.

PLK realizuje m.in. dwa duże projekty sprzyjające mobilności wojskowej w ramach CEF. To budowa mostu przez Wisłę na linii Skierniewice – Łuków o wartości pół miliarda zł oraz prace na punktach ładunkowych – w sumie jest ich 13. Realizacja warta jest 100 mln zł.

W ramach prac na tych punktach wykonywane są m.in. przebudowy ramp z bocznych na czołowo-boczne, poprawiana jest nawierzchnie na rampach i placach ładunkowych, modernizowane jest oświetlenie. Poprawiana jest także infrastruktura kolejowa – tory, czy rozjazdy prowadzące do tych punktów ładunkowych.

Prezes wyborski zapewnił także, że PLK są gotowe do realizacji projektów w ramach Safe, dla których w ciągu najbliższych tygodni będą mogły być ogłoszone przetargi.

Port Polska będzie gotowy od razu

– My mamy o tyle łatwiej, że zaczynamy od nowa – powiedział z kolei Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny. – Nie mamy historycznych ograniczeń, ale mamy też pewne wyzwania, czasem sprzeczne – dodał

Podał przykład Inwestycji tunelowych. – Wyciągamy wnioski. Pewnie docelowo będziemy budować tunele jako dwie oddzielne tuby, żeby pogodzić sprzeczne oczekiwania tyou ewakuacja i schron. Albo tunele będą służyć ewakuacji, albo ochronie ludności – powiedział.

Zdaniem Piotra Rachwalskiego, kluczowym hasłem jeśli mówimy o infrastrukturze na cele obronne powinna być redundacja, czyli podwojenie. – Widząc po atakach na infrastrukturę Ukrainy widzimy, że atakuje się głównie stacje zasilania. Musimy być zabezpieczeni jeśli chodzi o tabor alternatywny, może niemodny, spalinowy – podał przykład. – To wyzwania, z którymi musimy sobie poradzić – stwierdził. Podkreślił przy tym, że kolej cały czas jest najbezpieczniejszym sposobem poruszania się – stanowi podstawą dla transportu materiałów wojskowych i dla ruchu cywilnego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/drogi-i-kolej-gotowe-na-czas-kryzysu-inwestycje-uwzgledniaja-potrzeby-wojska-98746.html

Artykuł DSK

PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych w ramach ustawy deregulacyjnej

Magda Dzido DSK Kancelaria | 11.02.2026

W dniu 12 czerwca br. ogłoszono nowelizację ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. 2024 poz. 1320 z późn. zm.). Zmiany wprowadzono na mocy art. 28 ustawy z dnia 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (tzw. ustawy deregulacyjnej, Dz.U. 2025 poz. 769).

Znowelizowane przepisy PZP wejdą w życie po upływie 9 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy deregulacyjnej, tj. z dniem 13 marca 2026 r.

Centralnym elementem nowelizacji jest dodanie art. 508a, który wprowadza możliwość prowadzenia rozpraw i posiedzeń w trybie zdalnym. Pisaliśmy na ten temat w artykule PZP pod lupą | Zdalne rozprawy KIO.

Prekluzja dowodowa w postępowaniu odwoławczym – nowe zasady i wyjątki
Drugą, obok zdalnych rozpraw i posiedzeń, najistotniejszą zmianą jest wprowadzenie prekluzji dowodowej. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 535 ust. 1 PZP, dowody na poparcie własnych twierdzeń lub odparcie zarzutów strony przeciwnej należy przedstawiać nie później niż:

  • wraz z odwołaniem,
  • w odpowiedzi na odwołanie,
  • wraz z przystąpieniem do postępowania odwoławczego,
  • w piśmie wniesionym najpóźniej w dniu poprzedzającym termin rozprawy lub posiedzenia.

Zmiana ta została uzasadniona zamiarem ograniczenia powszechnej praktyki składania dowodów i zapoznawania się z nimi dopiero podczas rozprawy. Taka praktyka utrudnia pozostałym stronom i uczestnikom postępowania odwoławczego ustosunkowanie się do przedłożonych materiałów.

Przewidziano jedynie dwa wyjątki umożliwiające przedstawienie dowodu po tym terminie, tj. aż do zamknięcia rozprawy:

  • gdy wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było w ogóle możliwe (chodzi o realny „brak możliwości”, a nie zwykłą trudność organizacyjną), albo
  • gdy potrzeba powołania dowodu wynikła dopiero w toku postępowania (typowo jako reakcja na nowe twierdzenia lub dowody strony przeciwnej).

W praktyce to na stronie powołującej spóźniony dowód będzie spoczywał obowiązek wykazania, że zachodzi jedna z powyższych przesłanek. Brak stosownego uzasadnienia powinien skutkować pominięciem dowodu przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO).

Konsekwencje praktyczne dla stron postępowania przed KIO
Sankcja za przekroczenie terminu jest surowa – oznacza utratę prawa do powoływania dowodów. Może to prowadzić do przegrania sprawy z przyczyn czysto dowodowych, nawet jeśli podnoszone okoliczności są w rzeczywistości prawdziwe. Wynika to z kontradyktoryjnego charakteru postępowania – KIO co do zasady orzeka na podstawie materiału przedstawionego przez strony. Teoretycznie Izba może dopuścić dowód z urzędu, jednak powinno to mieć charakter wyjątkowy, aby nie naruszyć zasady równowagi stron.

Istotne jest także, że złożenie dowodu „w terminie” nie gwarantuje, że zostanie on uwzględniony. Samo dołączenie dokumentu nie wystarcza – konieczne jest jednoznaczne wskazanie, jakie konkretne fakty mają być tym dowodem wykazane, przy czym dowodzeniu podlegają wyłącznie fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. KIO może pominąć dowód, jeżeli uzna go za nieistotny albo nieprzydatny.

Obowiązki zamawiającego i ułatwienia formalne
Zamawiający zostaną zobowiązani do wniesienia odpowiedzi na odwołanie w terminie nie krótszym niż 5 dni od dnia doręczenia odwołania (dotychczas była to czynność fakultatywna, możliwa nawet na rozprawie). Nowelizacja dopuszcza również złożenie pełnomocnictwa ustnie do protokołu.

Nowe wymogi dla przystępujących do postępowania
Największe zmiany praktyczne dotyczą również podmiotów przystępujących do postępowania. W zgłoszeniu przystąpienia należy obecnie nie tylko wskazać stronę i interes w rozstrzygnięciu (jak dotychczas), ale również:

  • przedstawić uzasadnienie,
  • powołać dowody na poparcie swoich twierdzeń (jeśli występują),
  • dołączyć dowód doręczenia pisma pozostałym uczestnikom,
  • załączyć ewentualne pełnomocnictwo.

Podsumowanie
Powyższe zmiany należy ocenić pozytywnie, ponieważ porządkują one postępowanie dowodowe przed KIO, zwiększają jego przewidywalność oraz ograniczają praktykę „zaskakiwania” stron dowodami podczas rozprawy. Jednocześnie ustawodawca pozostawił rozsądny margines bezpieczeństwa w postaci terminu do dnia poprzedzającego rozprawę oraz wyjątków dla sytuacji obiektywnie usprawiedliwionych. Dzięki temu nowe przepisy nie powinny nadmiernie utrudniać stronom obrony ich praw.

Artykuł został opublikowany pod tytułem „PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych – prekluzja dowodowa od marca 2026 r.” na portalu Rynek Infrastruktury 6 lutego 2026 roku.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/pzp-pod-lupa-nowelizacja-prawa-zamowien-publicznych-w-ramach-ustawy-deregulacyjnej/

Budownictwo i PZP | Prasówka | 6.02.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Zielone światło dla budowy na Małej Pętli Bieszczadzkiej

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 05-02-2026

Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie uzyskał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 894. Chodzi o blisko 4-kilometrowy odcinek od Polańczyka do Wołkowyi.

Inwestycja w formule projektuj i buduj realizowana jest przez Budimex. ZRID pozwala na przekazanie placu budowy i rozpoczęcie prac przygotowawczych. Wartość zadania to ok. 53,2 mln zł. Roboty drogowe będą prowadzone przy utrzymaniu przejezdności trasy. Wprowadzony zostanie odcinkowy ruch wahadłowy sterowany sygnalizacją świetlną.

Prace w Bieszczadach

Głównym celem zadania jest poprawa warunków drogowych, płynności ruchu oraz bezpieczeństwa pieszych, rowerzystów i kierowców w wymagającym górskim terenie. Jak informuje PZDW, lokalizacja po zachodniej stronie Jeziora Solińskiego i forma ukształtowania terenu w przekroju skarpowym, klasyfikuje to zadanie jako trudne zarówno w zakresie projektowym jak i w realizacji.

Z uwagi na turystyczny charakter gminy Solina na całej długości odcinka zaprojektowano drogi dla pieszych i rowerów. Ścieżka rowerowa zostanie poprowadzona po jednej stronie drogi – za pasem zieleni lub za rowem, zależnie od lokalnych warunków terenowych.

Poza tym, w ramach inwestycji, zaplanowano m.in. poszerzeni jezdni z pięciu do siedmiu metrów, budowę dwóch mostów, budowę zatok autobusowych, przebudowę sieci uzbrojenia terenu w zakresie sieci elektroenergetycznej czy też montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i nowe oznakowanie pionowe i poziome.

Część Małej Pętli Bieszczadzkiej w budowie

Droga wojewódzka nr 864 jest częścią Małej Pętli Bieszczadzkiej i łączy drogę krajową nr 84 w Lesku z DW896 w Czarnej Górnej. Według danych Generalnego Pomiaru Ruchu, natężenie ruchu na trasie Polańczyk – Wołkowyja wynosi około 3500 pojazdów na dobę i wskazuje stałą tendencję wzrostową, stąd niezbędna jest podjęta inwestycja.

To jednak nie jedyne zadanie na trasie, bo Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich realizuje również budowę obwodnicy Leska wraz z mostem na Sanie. Aktualnie trwa przygotowanie do złożenia wniosku o ZRID.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/zielone-swiatlo-dla-budowy-na-malej-petli-bieszczadzkiej-98632.html

2. Kraków: Miało być skrzyżowanie wielopoziomowe, będzie nowa droga

Autor: Fiszer Kasper | Data publikacji: 05-02-2026

Na razie nie dojdzie do budowy skrzyżowania wielopoziomowego linii nr 94 z ul. Fredry w Krakowie. Miasto nie zagwarantowało bowiem na tę planowaną od lat inwestycję środków finansowych. Samorząd zamierza natomiast rozbudować istniejący układ drogowy, co zmniejszyłoby skalę problemów na styku obu gałęzi transportu.

W styczniu informowaliśmy o braku pewnego finansowania budowy wiaduktu kolejowego w ciągu linii nr 94 nad ul. Kąpielową w Krakowie. Obiekt miał poprawić bezpieczeństwo podróży samochodem i koleją, ale inwestycja znalazła się póki co tylko na liście rezerwowej tzw. programu przejazdowego PKP Polskich Linii Kolejowych. Pięć lat temu zarządca infrastruktury kolejowej zakładał, że będzie to jedno z dwóch nowych skrzyżowań wielopoziomowych nad „Zakopianką”.

Samochody pod, a piesi nad torami

Drugi z obiektów miał powstać na przecięciu linii z ul. Fredry, zastępując funkcjonujący tam przejazd w poziomie szyn. – W roku 2020 zleciliśmy sporządzenie opracowania projektu koncepcyjnego wielobranżowego dla zadania „Budowa wiaduktu w ciągu ul. Fredry nad linią kolejową nr 94” wraz z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – przypomina Piotr Subik z Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa. W rezultacie powstało opracowanie obejmujące trzy warianty: budowę wiaduktu drogowego, tunelu wraz z ciągiem pieszo-rowerowym bądź tunelu drogowego i kładki pieszo-rowerowej.

– Po analizie przedstawionych rozwiązań sytuacyjnych na potrzeby procedowania wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wskazano trzeci z wariantów jako preferowany – zaznacza nasz rozmówca. Rozwiązanie to miało wyróżniać się największą czytelnością i brakiem konieczności znaczącego wydłużania dróg dojścia czy dojazdu. Cechowało się też dużą liczbą powiązań z inną infrastrukturą pieszą, rowerową i samochodową: ul. Fredry byłaby powiązana z ul. Tischnera oraz ul. Łagiewnicką.

Nie ma środków na tunel, są na nowy łącznik drogowy

Dwa lata później wydana została decyzja o umorzeniu postępowania środowiskowego. Oceniono bowiem, że inwestycja nie wpłynie znacząco na środowisko. Choć otwierało to drogę do realizacji przedsięwzięcia, dotychczas nie zostało ono podjęte. Co więcej, trudno obecnie stwierdzić, czy i kiedy budowa zostanie zainaugurowana. – Harmonogram robót będzie możliwy do opracowania, kiedy środki niezbędne do ich realizacji zostaną uwzględnione w dokumentach finansowych miasta – stwierdza bowiem przedstawiciel samorządu.

Aktualnie lokalne władze pracują nad innym rozwiązaniem mającym udrożnić ruch na ul. Fredry. – Zarząd Dróg Miasta Krakowa przygotowuje się do ogłoszenia przetargu na aktualizację dokumentacji projektowej połączenia tej ulicy z ul. Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W wieloletniej prognozie finansowej na to zadanie jest przewidziane 2 mln zł – informuje Piotr Subik. Budowa nowego łącznika ma pozwolić na ominięcie istniejącego przejazdu ulicą Jerzego Turowicza.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/krakow-mialo-byc-skrzyzowanie-wielopoziomowe-bedzie-nowa-droga-98624.html

3. Szykują się do budowy S7 niedaleko Warszawy. Rusza wycinka drzew

Autor: ep. | Data publikacji: 05-02-2026

To jeszcze nie budowa, ale przy drodze krajowej nr 7 widać będzie ruch związany z planowaną ekspresówką między Kiełpinem i Czosnowem. Prowadzona będzie wycinka drzew. Prace mogą się wiązać z zawężeniami jezdni drogi krajowej.

Prace przygotowawcze do budowy S7 Czosnów – Kiełpin ruszają w czwartek 5 lutego i potrwają do marca. Zaczną się od wycinki drzew pomiędzy jezdnią równoległą do DK-7 a trasą główną na terenie gminy Łomianki, w okolicach Dziekanowa Leśnego. Będą prowadzone od 7.00 do 19.00, przy czym na jezdni głównej zaplanowano je poza godzinami szczytu komunikacyjnego. GDDKiA ostrzega przed możliwymi zawężeniami jezdni.

Wycinka drzew wiąże się z planowaną budową nowej drogi. Docelowo, w ramach inwestycji wykonane zostaną nowe nasadzenia drzew i krzewów. W sumie ma ich być 692, w tym 527 drzew liściastych oraz 165 iglastych. Zasadzonych zostanie także 4 tys. krzewów i ok. 7,8 tys. roślin pnących wzdłuż ekranów.

Umowa na realizację tego odcinka w trybie zaprojektuj i wybuduj została podpisana w listopadzie 2023 roku i była warta ok. 536 mln zł. Wykonawcą jest konsorcjum firm Fabe Polska, SP Sine Midas Stroy z Kazachstanu oraz Yörük Yapi İnşaat z Turcji. Konsorcjum miało ja wykonać w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy. Na razie inwestycja czeka jeszcze na wydanie decyzji ZRID. Wniosek o wydanie tej decyzji został złożony we wrześniu 2024 roku. W praktyce to dwa wnioski, gdyż odcinek został podzielony na dwa pododcinki – A i B. Pierwszy obejmuje blisko 9 km, drugi to 226 m na styku z sąsiednim odcinkiem – przy węźle Kiełpin (sam węzeł powstanie w ramach kolejnego odcinka).

Inwestycja obejmuje odcinek o długości 9,2 km. Droga w tym miejscu będzie rozbudowywana w istniejącym śladzie – docelowo ma mieć dwie jezdnie po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano trzy węzły: Czosnów, Palmiry i Sadowa. Wybudowane zostaną także drogi równoległe do obsługi ruchu lokalnego.

W projektowaniu – do wniosku o wydanie ZRID – jest obecnie sąsiedni odcinek tej trasy – od Kiełpina do trasy Armii Krajowej w Warszawie. W tym przypadku droga będzie budowana w formule tradycyjnej, tj. „buduj”. Dokumentacja powinna być gotowa w II kwartale tego roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/szykuja-sie-do-budowy-s7-niedaleko-warszawy-rusza-wycinka-drzew-98629.html

4. Oferta Strabag obroniła się w KIO. Chodzi o obwodnicę w Małopolsce

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 05-02-2026

Krajowa Izba Odwoławcza wydała drugi wyrok w sprawie przetargu na budowę obwodnicy Lisiej Góry. Tym razem oddaliła odwołanie wykonawcy. Najkorzystniejszy pozostaje Strabag Infrastruktura Południe.

Chodzi o obwodnicę w ciągu drogi wojewódzkiej nr 984, na trasie między Tarnowem a Mielcem. Przetarg w tej sprawie toczy się od wiosny 2024 roku i możliwe, że jest blisko finału.

Zainteresowanych realizacją tego zadania było 12 wykonawców. Krakowski Zarząd Dróg Wojewódzkich we wrześniu 2025 roku jako najkorzystniejszą wskazał najtańszą ofertę złożoną przez Strabag Infrastruktrura Południe. Od wyniku przetargu do KIO odwołała się Eurovia. Izba nakazała unieważnić rozstrzygnięcie i ujawnić wyjaśnienia złożone przez wybranego w pierwszym rozstrzygnięciu wykonawcę. Zamawiający zastosował się do wyroku, ale w ponownym rozstrzygnięciu wybrał tę samą ofertę co za pierwszym razem. Eurovia jeszcze raz odwołała się do KIO. Tym razem odwołanie zostało oddalone. Odwołujący się wykonawca ma jeszcze prawo zaskarżyć wyrok do sądu.

Oferta, która pozostaje najkorzystniejsza, kosztuje niespełna 66 mln zł. Za tę kwotę ma być wybudowana droga klasy G o długości 4,5 km stanowiąca obwodnicę Lisiej Góry. Nowy odcinek drogi będzie się zaczynał na skrzyżowaniu w Brzozówce i kończył na włączeniu do istniejącego przebiegu DW-984 przed miejscowością Stare Żukowice. W ramach inwestycji powstaną m.in. skrzyżowania z drogami niższego rzędu oraz obiekty inżynierskie i ekrany akustyczne.

Zamawiający dysponuje zezwoleniem na realizację inwestycji drogowej dla tego zadania. Czas na wykonanie prac to 30 miesięcy od podpisania umowy.

Obwodnica ma odciążyć od ruchu centrum Lisiej Góry. Zapewni jednocześnie lepsze połączenie z autostradą A4 oraz drogą krajową nr 73.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/oferta-strabag-obronila-sie-w-kio-chodzi-o-obwodnice-w-malopolsce-98625.html

5. Dodatkowa oferta na alternatywę dla DK-10 koło Torunia niewiele tańsza

Autor: ep. | Data publikacji: 04-02-2026

Zamawiający otworzył oferty dodatkowe w przetargu na koncepcję nowego przebiegu drogi wojewódzkiej, która stałaby się alternatywą dla krajowej dziesiątki koło Torunia. Do budżetu inwestora nadal bardzo daleko.

Chodzi o przetarg na opracowanie koncepcji korytarza nowej drogi – połączenia Torunia z drogą wojewódzką 569 jako alternatywy dla drogi krajowej nr 10. Prowadzi go Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, który przeznaczył na to zadanie 250 tys. zł. Jedyna oferta została wyceniona na 430,5 tys. zł.

Zamawiający skorzystał z negocjacji z zaproszeniem do złożenia oferty dodatkowej. Już wiadomo jaki jest efekt. Biuro Projektów Trasa obniżyło cenę do kwoty 418,2 tys. zł. To wciąż kwota znacząco przekraczająca budżet.

Opracowanie, które chce zamówić ZDW ma dotyczyć wylotówki w stronę Warszawy na odcinku od Torunia do DW-569 w rejonie miejscowości Dobrzejewice. Obecnie ruch na tej trasie odbywa się z wykorzystaniem drogi krajowej nr 10. Do krajówki od północnego-zachodu włącza się ruch z drogi nr 552, a od południa z drogi nr 657. Za miejscowością Dobrzejewice włączają się także pojazdy z DW-569. Nowa droga miałaby stworzyć alternatywny ciąg, stając się jednocześnie obwodnicą Lubicza.

Zadaniem projektanta miałoby być m.in. wstępne rozpoznanie i określenie kluczowych uwarunkowań na poziomie szczegółowości korytarza drogi, ustalenie przebiegu korytarzy drogi do dalszych etapów projektowania, a także wstępne określenie kosztów finansowych.
Projektant miałby opracować minimum cztery warianty inwestycyjne oraz wariant bez inwestycji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/dodatkowa-oferta-na-alternatywe-dla-dk10-kolo-torunia-niewiele-tansza-98607.html

Business Insider

1. Polska chce wzmocnić partnerstwo gospodarcze z Ukrainą. „Kluczowy partner”

Opracowanie: Beata Michalik | 5 lutego 2026, 12:14.

Polska ma do odegrania szczególną rolę w procesie odbudowy Ukrainy. Chodzi nie tylko o rekonstrukcję zniszczonej infrastruktury, ale też o wzmocnienie partnerstwa gospodarczego. Szanse na nowy etap współpracy polsko-ukraińskiej ma omawiać minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który towarzyszy w czwartek premierowi Donaldowi Tuskowi w wizycie w Kijowie.

Donald Tusk w czwartek rozpoczął wizytę w Kijowie, na zaproszenie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Premierowi towarzyszy minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który przygotowuje wspólnie ze swoim zespołem światową konferencję odbudowy Ukrainy. Wydarzenie ma odbyć się w Polsce. Jednak nie tylko to ma w planie szef resortu. Celem jego wizyty w Ukrainie jest przygotowanie procesu odbudowy Ukrainy, który obejmuje nie tylko rekonstrukcję infrastruktury, ale też wzmocnienie polsko-ukraińskiego partnerstwa gospodarczego, transformację ekonomiczną tego kraju i wsparcie na europejskiej ścieżce rozwoju — przekazało PAP Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Polska ma „szczególną rolę” w procesie odbudowy Ukrainy
Jak poinformowało PAP Ministerstwo Rozwoju i Technologii, nadzorowane przez Andrzeja Domańskiego, celem wizyty szefa resortu w Kijowie jest wsparcie Ukrainy w procesie zabezpieczenia sprawiedliwego pokoju i przygotowanie procesu odbudowy. MRiT podkreśliło, że Polska, jako państwo, które przyjęło największa kumulatywną liczbę uchodźców z Ukrainy, zapewniło wsparcie wojskowe od początku inwazji i jest gospodarzem tegorocznej Konferencji Odbudowy Ukrainy (URC), ma do odegrania szczególną rolę w tym procesie.

„Celem wizyty ministra Domańskiego jest także omówienie szans i wyzwań związanych ze współpracą gospodarczą, tak, by polsko-ukraińskie partnerstwo rozwijało się w duchu maksymalnych korzyści dla obu stron, w szczególności zaś dla polskich przedsiębiorców i pracowników” — czytamy w informacji resortu.

Organizacja Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy to naturalna kontynuacja roli Polski jako państwa bezpośrednio zaangażowanego we wsparcie Ukrainy od początku rosyjskiej agresji. „Dla Polski oznacza to wzmocnienie pozycji jako jednego z kluczowych partnerów Ukrainy oraz ważnej platformy dialogu międzynarodowego dotyczącego bezpieczeństwa, rozwoju i odbudowy regionu” — podkreśla MRiT.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/andrzej-domanski-z-donaldem-tuskiem-w-ukrainie-kluczowa-rola-polski/1yqzj23?utm_campaign=cb

2. Światowa gospodarka na krawędzi? Naukowcy ostrzegają przed nadchodzącą falą wstrząsów

Opracowanie: Filip Waluszko | 5 lutego 2026, 7:48.

Przyspieszający kryzys klimatyczny może wstrząsnąć światową gospodarką znacznie silniej, niż zakładają dziś rządy i instytucje finansowe — ostrzegają naukowcy i analitycy rynku Uniwersytetu w Exeter oraz think tanku Carbon Tracker Initiative. Uważają, że obecnie stosowane modele ekonomiczne w dużej mierze ignorują ryzyko nagłych, skrajnych zjawisk pogodowych oraz tzw. punktów krytycznych klimatu, które mogą uruchomić lawinę globalnych konsekwencji gospodarczych i społecznych. Konkretne efekty ich prac pokazał brytyjski dziennik „The Guardian”.

  • Przyspieszający kryzys klimatyczny, zdaniem ekspertów, może znacząco osłabić światową gospodarkę, przekraczając dotychczasowe prognozy ekspertów
  • Modele ekonomiczne ignorują realne skutki nagłych katastrof klimatycznych i punktów krytycznych, co stanowi poważny problem
  • Potencjalny kryzys klimatyczno-ekonomiczny może przewyższyć katastrofę z 2008 r., powodując trwałe wstrząsy gospodarcze

Eksperci z Uniwersytetu w Exeter oraz think tanku Carbon Tracker Initiative, cytowani przez „The Guardian” podkreślają, że świat szybko zbliża się do wzrostu temperatury o 2 st. C, co radykalnie zwiększa prawdopodobieństwo katastrofalnych zdarzeń — od ekstremalnych susz i powodzi po załamanie kluczowych systemów klimatycznych, takich jak prądy Atlantyku czy lądolód Grenlandii.

Kryzys klimatyczny. Krach, z którego trudno będzie się podnieść
Badacze ostrzegają, że potencjalny kryzys finansowy wywołany zmianami klimatu byłby znacznie trudniejszy do opanowania niż załamanie z 2008 r. „Gdy dojdzie do załamania ekosystemu lub klimatu, nie będziemy w stanie ratować Ziemi tak, jak ratowaliśmy banki” — mówi dr Jesse Abrams z Uniwersytetu w Exeter.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/gospodarka-w-pulapce-eksperci-ostrzegaja-przed-globalnym-wstrzasem/d47zf5p

Wnp

1. Zwrot w sprawie wielomiliardowej inwestycji. PKP PLK odstępują od umowy z wykonawcą tunelu w Łodzi

Żródło: PAP/DO | Dodano: 4 lutego 2026 15:23

Inwestor, czyli spółka PKP PLK, odstąpił od umowy z wykonawcą budowy tunelu średnicowego w Łodzi – poinformował w środę w Łodzi prezes spółki Piotr Wyborski. Zapowiedziano ogłoszenie przetargu na dokończenie prac w jak najszybszym możliwym terminie.

  • PKP PLK odstąpiły od umowy z wykonawcą tunelu średnicowego w Łodzi, wskazując na bezpieczeństwo mieszkańców i ochronę nieruchomości na trasie inwestycji.
  • Spółka zapowiada przetarg na dokończenie robót w możliwie najszybszym terminie.
  • Według resortu infrastruktury realny koszt budowy tunelu jest wyższy o ok. 1 mld zł niż kontrakt z 2017 r.

PKP PLK odstąpiły od umowy z wykonawcą tunelu średnicowego w Łodzi, którym było Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów (PBDiM) z Mińska Mazowieckiego.

Rzecznik prasowy PBDiM Piotr Grabowski poproszony przez PAP o komentarz do decyzji inwestora powiedział, że firma dostała już dokumenty z PLK, ale musi je dokładnie przeanalizować, zanim podejmie jakiekolwiek decyzje.

Decyzja o odstąpieniu obejmuje trzy kontrakty: budowę głównego tunelu średnicowego, budowę przystanku Łódź Koziny oraz budowę podstacji trakcyjnej Włókniarzy.

Zarządca infrastruktury kolejowej w Polsce i jednocześnie inwestor spółka PKP PLK wyjaśniła, że decyzja o odstąpieniu od umowy z wykonawcą została podyktowana „bezpieczeństwem mieszkańców, troską o nieruchomości na trasie budowy tunelu oraz koniecznością zapewnienia stabilnej i profesjonalnej realizacji kluczowego dla Łodzi i krajowego systemu kolejowego projektu infrastrukturalnego”.

PKP PLK przedstawiły liczne problemy dotyczące wykonawcy
Analiza przebiegu prac i potencjału wykonawcy obnażyła szereg istotnych problemów po stronie wykonawcy, w tym brak wymaganych zasobów, doświadczenia w technologii TBM oraz poważne trudności finansowe przekładające się na przerwanie realizacji robót. Dialog między PLK SA i PBDiM nie doprowadził do przedstawienia przez wykonawcę realnego, wiarygodnego i wykonalnego planu kontynuacji prac – powiedział Marcin Mochocki, członek zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych SA.

Spółka zaznaczyła, że przy drążeniu tunelu odnotowano liczne błędy wykonawcze, takie jak m.in. niewłaściwe utrzymywanie ciśnienia w komorze TBM, brak kontroli bilansu urobku, nieodpowiednie kondycjonowanie gruntu, zatrzymywanie tarczy w miejscach do tego nieprzygotowanych, a także liczne awarie sprzętu. Sygnały ostrzegawcze, w tym gwałtowne spadki ciśnienia i deformacje podłoża – jak wskazała – nie były prawidłowo analizowane przez wykonawcę. „Doprowadziło to do serii incydentów geotechnicznych, których kulminacją była katastrofa budowlana 6-7 września 2024 r., kiedy zawaliła się część oficyny przy ul. 1 Maja 23” – dodały PKP PLK.

Zastrzeżenia PKP PLK dotyczyły również dokumentacji projektowej. Zdaniem spółki wykonawca przez lata nie zdołał opracować pełnych projektów technicznych niezbędnych do kontynuacji budowy, a dokumentacja była przekazywana fragmentarycznie, bez koordynacji branżowej i w sposób niezgodny z zawartą umową.

W komunikacie zarządcy infrastruktury kolejowej podkreślono, że drążenie tunelu było prowadzone ze „skrajnie niską efektywnością”. Wskazano, że maszyna TBM, która zgodnie z umową powinna ukończyć drążenie odcinka dużego tunelu w 14 miesięcy, po 4,5 roku pracy wykonała zaledwie 1496 metrów tunelu i była uruchamiana przez jedynie 17,5 proc. tego czasu. Od 10 listopada 2024 r. tarcza pozostaje unieruchomiona, a wykonawca, pomimo licznych zapewnień, nie przedstawił żadnego wiarygodnego planu wznowienia prac – wskazano.

Spółka zwróciła uwagę, że w trakcie realizacji kontraktu wykonawca utracił płynność finansową, co doprowadziło do masowego składania przez podwykonawców wniosków o płatności bezpośrednie. „Należy wskazać, że w ramach waloryzacji wykonawca otrzymał już około 119 mln zł, czyli 10 proc. wartości umowy – jest to standardowy limit waloryzacji, którą otrzymują inne podmioty realizujące prace dla PLK SA. Wykonawca jako jedyny podmiot w portfelu PLK SA faktycznie wstrzymał roboty, pomimo wypłacenia waloryzacji. Wykonawca mimo dostępnych frontów prac poza miejscem katastrofy ich nie realizuje” – dodała.

Przetarg na dokończenie inwestycji „w najszybszym możliwym terminie”
Zapowiedziano, że wkrótce rozpocznie się inwentaryzacja i zabezpieczenie placu budowy. Dodano, że w możliwie najszybszym terminie ogłoszony zostanie przetarg na dokończenie inwestycji.

Dyrektor ds. realizacji inwestycji w PLK Marcin Mochocki poinformował w środę w Łodzi, że proces inwentaryzacji placu budowy ma trwać 2-3 miesiące. Później kontrakt zostanie podzielony na dwa zadania.

W uproszczonym postępowaniu spółka zaprosi do negocjacji co najmniej trzy firmy doświadczone w pracach tunelowych i powierzy im dokończenie budowy niespełna kilometrowego odcinka tunelu, od miejsca przestoju tarczy do Łodzi Fabrycznej. W drugim zadaniu znajdzie się wykończenie tunelu, włącznie z pracami torowymi, zakończenie budowy przystanków i odbudowa zajętych przez plac budowy terenów na powierzchni.

– Wszystkie te prace obejmiemy osobnym przetargiem nieograniczonym, z pełnym dostępem dla wszystkich uczestników, którzy mają odpowiednie referencje – powiedział Mochocki. Dodał, że wybór nowej firmy drążącej tunel w Łodzi powinien nastąpić jeszcze w tym roku, żeby w III-IV kwartale było możliwe wejście wykonawcy na plac budowy.

Mochocki nie chciał odpowiedzieć na pytanie, o ile przeciągnie się budowa tunelu, ale wskazał, że każde rozwiązanie jest lepsze od stagnacji, bo ona nie gwarantowała postępu prac.

– Realny koszt budowy tunelu średnicowego w Łodzi jest wyższy o 1 mld zł od wartości zawartej w kontrakcie z grudnia 2017 roku, wynoszącej 1,3 mld zł netto – poinformował w lutym wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.

Katastrofa przy budowie tunelu średnicowego w Łodzi
Tunel średnicowy pod Łodzią ma mieć 7,5 km. Umowa na budowę tunelu średnicowego w Łodzi łączącego dworzec Łódź Fabryczna ze stacjami Łódź Kaliska i Łódź Żabieniec została zawarta w 2017 r., a właściwe roboty budowlane i drążenie rozpoczęły się w sierpniu 2019 r. Pierwotnie inwestycja miała zostać zakończona w 2021 r.

Od września 2024 r. prace związane z jego drążeniem stoją jednak w miejscu, po tym, jak podczas przejścia pod al. 1 Maja zawaliła się część kamienicy bezpośrednio nad tunelem.

W ostatnich miesiącach spółka PKP PLK prowadziła mediacje z wykonawcą, których celem było wznowienie robót oraz określenie nowego terminu zakończenia inwestycji.

https://www.wnp.pl/budownictwo/zwrot-w-sprawie-wielomiliardowej-inwestycji-pkp-plk-odstepuja-od-umowy-z-wykonawca-tunelu-w-lodzi,1029398.html

2. Budowa polskich dróg na ostatniej prostej. Wykonawcy już szukają alternatyw

Michał Wroński | Dodano: 4 lutego 2026 14:07

Trwająca od dwóch dekad epoka wielkiego budowania dróg w Polsce powoli zmierza ku końcowi. GDDKiA przyznaje, że po upływie najbliższej dekady będzie bardziej się skupiać na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych, a firmy wykonawcze coraz bardziej dywersyfikują swój portfel szukając lukratywnych kontraktów chociażby w inwestycjach kolejowych, czy energetycznych.

  • Jako kraj pokonaliśmy już 2/3 dystansu do wyznaczonego sobie docelowego poziomu około 7980 km dróg szybkiego ruchu. Na przełomie tej i przyszłej dekady inwestycje drogowe w Polsce zaliczą spektakularny spadek.
  • Po upływie najbliższej dekady będziemy skupiali się bardziej na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych więc nakłady potrzebne na sferę utrzymaniową będą coraz większe – przyznaje Paweł Woźniak, p.o. Generalny Inspektor Dróg Krajowych i Autostrad.
  • W przypadku infrastruktury drogowej podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane – ocenia Maciej Olek, członek zarządu i zarazem Dyrektor Operacyjny Budownictwa Kolejowego, Energetycznego i Przemysłowego w Budimeksie. Dlatego też coraz więcej spółek budowlanych stara się dywersyfikować swój portfel zamówień.

W 2026 roku budowa nowych dróg osiągnie swój szczyt. Później już tylko równia pochyła
Pod koniec grudnia 2025 roku kierowcy w Polsce mieli do dyspozycji blisko 5466 km dróg szybkiego ruchu, w tym ponad 1894 km autostrad i 3571 km ekspresówek. To blisko 400 km więcej niż 12 miesięcy wcześniej (tyle Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oddała do użytku w całym 2025 r.). Można powiedzieć, że jako kraj pokonaliśmy już 2/3 dystansu do wyznaczonego sobie docelowego poziomu około 7980 km dróg szybkiego ruchu (w tym około 2100 km autostrad).

I chociaż poza budową autostrad i ekspresówek GDDKiA prowadzi jeszcze zadania w ramach Programu budowy 100 obwodnic, Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych, odpowiada za powstanie drogi prowadzącej do elektrowni jądrowej czy poszerzenie istniejących autostrad, to coraz częściej można usłyszeć, że trwająca od 20 lat epoka wielkich inwestycji drogowych w Polsce powoli będzie zmierzać ku końcowi.

– Po upływie najbliższej dekady będziemy skupiali się bardziej na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych, więc nakłady potrzebne na sferę utrzymaniową będą coraz większe – przyznał w rozmowie z WNP Paweł Woźniak, p.o. Generalny Inspektor Dróg Krajowych i Autostrad, zapowiadając uruchomienie w tym roku budżetu remontowego dla dróg krajowych.

Potwierdza to analiza przeprowadzona przez Łukasza Machniaka, dyrektora Biura Zarządu Polskiego Związku Producentów Kruszyw. Sprawdzając aktualny status poszczególnych inwestycji ujętych w harmonogramie budowy dróg szybkiego ruchu wskazuje on, że łączna długość tras tej kategorii w budowie (zarówno w fazie przetargu, jak i fazie projektowania, czy stricte prac budowlanych) spadnie z ponad 900 km w roku bieżącym do nieco ponad 300 km już w 2028 r. (jak ocenia autor tej analizy możliwe opóźnienia w wydawaniu ZRID-ów mogą sprawić, że tempo spadku nie będzie tak drastyczne i wolumen na rok 2028 utrzyma się jeszcze na poziomie ok. 500 km), a w pierwszym roku kolejnej dekady zjedzie poniżej 100 km i już się nie podniesie.

Na drogach „podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane”. Wykonawcy coraz częściej spoglądają na kolej i energetykę
Teoretycznie podaż nowych projektów drogowych mogłyby poprawić jednostki samorządu terytorialnego. Zwłaszcza że – jak zwraca uwagę dr Damian Kaźmierczak, wiceprzewodniczący Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa – w polskich realiach 2/3 wydatków inwestycyjnych na drogi przypada właśnie na samorządy. Tyle że ożywienia tam na razie nie widać.

– Uważam, że Ministerstwo Infrastruktury powinno pilnie przedstawić nową formułę programów infrastrukturalnych dla samorządów, podobnych do programu Polski Ład za rządów Zjednoczonej Prawicy. Na razie padają tylko ogólnikowe deklaracje, że taki program jest planowany, ale brakuje konkretów – mówił w rozmowie z WNP dr Kaźmierczak.

– W przypadku infrastruktury drogowej podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane, natomiast inwestycje kolejowe oraz energetyczne, w tym jądrowe, będą w coraz większym stopniu kształtować rynek – stwierdza wprost Maciej Olek, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa kolejowego, energetycznego i przemysłowego w Budimeksie. I choć w przypadku największej w Polsce spółki budowlanej kontrakty drogowe wciąż jeszcze stanowią zdecydowaną większość portfela, to wartość zebranych zamówień kolejowych przekracza już 3 mld zł.

O tym, że „żyła złota” na drogach się kończy, najlepiej świadczy fakt, iż coraz więcej funkcjonujących w tym segmencie spółek budowlanych stara się w ostatnim czasie dywersyfikować swój portfel zamówień. W zeszłym roku swoich szans na kolei spróbowały poszukać Unibep i Mirbud. Na razie z umiarkowanym powodzeniem – obie spółki pozyskały w debiutanckim sezonie po jednym kontrakcie. Startujący w konsorcjum z Torpolem Mirbud był blisko zdobycia wycenionego na ponad 4,5 mld zł zamówienia na przebudowę 100 km linii Rail Baltica z Białegostoku do Ełku, lecz Krajowa Izba Odwoławcza nakazała PKP PLK unieważnić wybór oferty.

– Na pewno dużą pracę musimy w kolej włożyć, bo o rok za późno się na to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany – ocenił pod koniec zeszłego roku prezes Mirbudu Jerzy Mirgos, wskazując na silną pozycję firm państwowych, co jego zdaniem sprawia, że trudno jest mówić o zdrowej konkurencji.

– Tylko to, że nie są w stanie wszystkiego wchłonąć, powoduje, że takie firmy jak nasza mają szansę coś pozyskać – stwierdził.

„Wielkie projekty infrastrukturalne”. Coraz bliżej debata na EEC Trends
Rozwój sieci, jakość i utrzymanie infrastruktury będzie jednym z wątków debaty „Wielkie projekty infrastrukturalne”, która obędzie się w przyszły poniedziałek (9 lutego) w Warszawie w ramach EEC Trends. Udział w niej wezmą:

  • Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury w latach 2018-2023;
  • Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i zarazem pełnomocnik rządu ds. CPK;
  • Krzysztof Niemiec, wiceprezes zarządu Track Tec;
  • Marcin Piasecki, dyrektor wykonawczy w IFM Investors;
  • Artur Popko, prezes zarządu Budimeksu;
  • Wojciech Trojanowski, członek zarządu w Strabagu;
  • Maria Wasiak, prezes zarządu Szybkiej Kolei Miejskiej w Warszawie;
  • Piotr Wyborski, prezes zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budowa-polskich-drog-na-ostatniej-prostej-wykonawcy-juz-szukaja-alternatyw,1028631.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 29.01.2026 r.

GOV.PL

208 mln zł na rozwój sieci elektroenergetycznych na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie

Publikacja: 28.01.2026

Ministerstwo Klimatu i Środowiska podpisało umowy o dofinansowanie dwóch projektów realizowanych przez PGE Dystrybucja S.A., które przyczynią się do rozwoju inteligentnych sieci elektroenergetycznych w województwach podkarpackim i lubelskim. Inwestycje zwiększą bezpieczeństwo dostaw energii, umożliwią dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii oraz wesprą rozwój elektromobilności i lokalnej przedsiębiorczości.

Najważniejsze informacje:

  • Podpisano dwie umowy o dofinansowanie w ramach Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej.
  • Łączna wartość projektów przekracza 523 mln zł, a dofinansowanie ze środków UE wynosi ponad 208 mln zł.
  • Środki zostaną przeznaczone na budowę i modernizację stacji elektroenergetycznych oraz linii wysokiego napięcia.
  • Inwestycje zwiększą możliwości przyłączania odnawialnych źródeł energii oraz poprawią stabilność systemu elektroenergetycznego.
  • Inwestycje obejmą również kablowanie sieci, co zwiększa jej odporność na ekstremalne zjawiska pogodowe.
  • Beneficjentem projektów jest PGE Dystrybucja S.A.

Inwestycje obejmą m.in. budowę nowych i modernizację istniejących stacji elektroenergetycznych oraz budowę i przebudowę linii energetycznych, w tym ich kablowanie. Ich celem jest zarówno zwiększenie możliwości przyłączenia odnawialnych źródeł energii, jak i poprawa bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza odporności na trudne warunki atmosferyczne.

„Od dwóch lat mówimy, że Polska jest jednym wielkim energetycznym placem budowy – i to wcale nie jest przesada. Od Bałtyku po Podkarpacie, przez Lubelszczyznę, w całym kraju realizowane są nowe inwestycje. Przechodzimy dziś przez ogromny proces modernizacji, konieczny do wzmocnienia naszej infrastruktury energetycznej. Dzisiejszy dzień to kolejny punkt na mapie tego placu budowy i kolejny etap, który musimy odhaczyć, by móc wyznaczać następne zadania i cele”

– powiedziała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podczas uroczystego podpisania umów o dofinansowanie dwóch projektów na rozwój sieci elektroenergetycznej realizowanych przez PGE Dystrybucja S.A.

Nowe, finansowane ze środków Ministerstwa Klimatu i Środowiska, umowy obejmują inwestycje PGE Dystrybucja na terenie Oddziału Rzeszów i Oddziału Zamość. W ramach projektu rzeszowskiego przewidziano realizację 6 zadań, w tym m.in. budowę stacji 110/15 kV Krosno, oraz stacji 110/15 kV Błażowa. Wartość przyznanego dofinansowania dla tego projektu wynosi blisko 76,5 mln zł. Z kolei projekt realizowany w Oddziale Zamość otrzymał dofinansowanie ponad 131,7 mln zł. Środki te zostaną wykorzystane m.in. na budowę linii 110 kV relacji Chełm-Dorohusk oraz budowę stacji 110/15 kV Dorohusk.

„Przyspieszyliśmy proces zmian oraz budowę odporności polskiej energetyki. Rozwój odnawialnych źródeł energii i stworzenie warunków do ich szybkiego wzrostu były dla nas priorytetem. Jednocześnie mieliśmy pełną świadomość, że samo zwiększanie liczby instalacji OZE nie wystarczy – jednym z największych wyzwań jest przygotowanie całego systemu tak, aby pracował stabilnie i pozwalał tym źródłom działać efektywnie. Dlatego konieczna jest modernizacja i przebudowa infrastruktury energetycznej. A to właśnie teraz realizujemy – krok po kroku, konsekwentnie, w całym kraju”

– mówiła ministra klimatu i środowiska w Lublinie.

Oba projekty znacząco zwiększą bezpieczeństwo energetyczne regionów położonych przy wschodniej granicy Polski. W projektach zaplanowano również kablowanie odcinków linii, co ma szczególne znaczenie w kontekście rosnącej częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych: intensywnych opadów śniegu, oblodzenia czy silnego wiatru. Linie napowietrzne są szczególnie podatne na tego typu czynniki, podczas gdy linie kablowe charakteryzują się wysoką odpornością i znacząco zmniejszają ryzyko awarii masowych. Przykładem takiego zadania jest wyprowadzenie linii 110 kV Przeworsk-Przemyśl do stacji Munina, w którym wraz z blisko dwukilometrową linią kablową zostanie ułożony trakt światłowodowy na potrzeby łączności oraz komunikacji zabezpieczeń.

https://www.gov.pl/web/klimat/208-mln-zl-na-rozwoj-sieci-elektroenergetycznej-na-podkarpaciu-i-lubelszczyznie

Wnp

1. Co z „polonizacją” zamówień publicznych? Obietnicy premiera towarzyszą wątpliwości

Adam Pantak | Dodano: 26 stycznia 2026

Premier Donald Tusk zapowiedział, że zasada „najpierw polskie” stanie się żelazną regułą w zamówieniach publicznych. Portal WNP zapytał Urząd Zamówień Publicznych, czy wiążące Polskę unijne przepisy dają możliwość stosowania takich preferencji.

– Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego; zasada local content, czyli „najpierw polskie”, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych – powiedział w orędziu noworocznym premier Donald Tusk.
– Eksperci zajmujący się zamówieniami publicznymi mają poważne wątpliwości, czy wiążące Polskę unijne przepisy pozwolą na realizację obietnicy premiera. Portal WNP zapytał o tę sprawę Urząd Zamówień Publicznych.
– Choć bezpośrednie preferencje dla produktów krajowych są zakazane przez prawo UE (z uwagi na zasadę swobodnego przepływu towarów i usług), to w pełni zgodne z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych jest stosowanie obiektywnych, niedyskryminujących wymogów jakościowych – wyjaśnia Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych.

Jesienią 2025 r. w Ministerstwie Aktywów Państwowych powołano specjalny Zespół ds. udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Jego celem jest m.in. zdefiniowanie pojęcia komponentu krajowego oraz określenie metodologii jego pomiaru. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun wyjaśniał wówczas, że wspieranie tzw. local contentu i promowanie polskich przedsiębiorców to priorytety rządu.

– Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego; zasada local content, czyli „najpierw polskie”, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych – powiedział z kolei w orędziu noworocznym premier Donald Tusk.

Czy przepisy dają szansę na realizację tej obietnicy?
Zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych oraz wiążącym Polskę prawem unijnym, do organizowanych w ramach zamówień publicznych przetargów na równych zasadach mogą stawać firmy polskie, jak i te pochodzące z innych krajów Unii Europejskiej oraz państw, z którymi UE ma zawarte odpowiednie umowy. Przepisy przewidują kilka wyjątków od tej reguły. Dotyczą one m.in. branży obronnej.

Prawnicy, z którymi rozmawiał portal WNP, mają poważne wątpliwości, czy realizacja obietnicy premiera będzie możliwa.

Zdaniem dr hab. Włodzimierza Dzierżanowskiego, radcy prawnego z Grupy Doradczej Sienna, jednym ze sposobów na premiowanie polskich wykonawców mogłoby być wprowadzenie w warunkach zamówienia wymogu posiadania przez wykonawcę doświadczenia nabytego przy realizacji zamówień w oparciu o przepisy prawa polskiego. To rozwiązanie można stosować wtedy, gdy znajomość krajowych procedur jest ważna dla prawidłowej realizacji zamówienia.

Co na to Urząd Zamówień Publicznych?
Z pytaniem o to, w jaki sposób i w jakim zakresie ma nastąpić zapowiadany przez premiera zwrot ku tzw. local content, zwróciliśmy się również do Urzędu Zamówień Publicznych. Poprosiliśmy o wskazanie, czy w nowych zamówieniach premiowane będą polskie przedsiębiorstwa.

– Odnosząc się do kwestii premiowania polskich wykonawców, musimy pamiętać, że podlegamy dyrektywom UE, które zabraniają nam stosowania preferencji krajowych. Choć bezpośrednie preferencje dla produktów krajowych są zakazane przez prawo UE (z uwagi na zasadę swobodnego przepływu towarów i usług), to w pełni zgodne z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych jest stosowanie obiektywnych, niedyskryminujących wymogów jakościowych – wyjaśnia Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych.

– Przełoży się to de facto na zamawianie produktów wysokiej jakości, w tym także produktów pochodzących od lokalnych producentów – dodaje.

Dyskryminowanie wykonawców spoza UE
Obowiązująca od października ub.r. nowelizacja Prawa zamówień publicznych – wdrażająca wyrok TSUE z 22 października 2024 r., zezwalający na niedopuszczanie do przetargów wykonawców spoza UE oraz tych państw, z którymi UE ma podpisane stosowne umowy – w praktyce zamknęła rynek przed tymi podmiotami. Najwięcej na tych zmianach straciły firmy tureckie, które w 2024 r. na zamówieniach publicznych zarobiły ponad 19 mld zł. Większość zleceń dotyczyła branży budowlanej.

Zapytaliśmy Urząd Zamówień Publicznych, czy odnotował zmniejszony udział firm z krajów trzecich w przetargach oraz czy tego rodzaju firmy skarżą obowiązujące przepisy, zarzucając organizatorom przetargów dyskryminację.

Opierając się chociażby na odwołaniach składanych do Krajowej Izby Odwoławczej czy kontrolach prowadzonych przez UZP, widzimy, że najwięksi zamawiający, prowadzący największe inwestycje, korzystają z możliwości wyłączenia podmiotowego wykonawców z państw trzecich – czytamy w nadesłanej do nas odpowiedzi.

UZP zaznacza jednak, że nie ma wystarczającej liczby danych, aby sformułować wiążące wnioski.

„Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze – regulacje obowiązują krótko i trudno w precyzyjny sposób porównać analogiczne okresy i to, jak regulacje wpłynęły na obraz rynku. Po drugie – obecnie pracujemy nad zmianami w zakresie analizy danych, które pozwolą zyskać pełniejszy obraz tego, jakie decyzje podjęli zamawiający względem zagranicznych podmiotów startujących w postępowaniach” – stwierdza urząd.

https://www.wnp.pl/budownictwo/co-z-polonizacja-zamowien-publicznych-obietnicy-premiera-towarzysza-watpliwosci,1024147.html

2. Poszerzenie autostrady A4 Katowice – Kraków. GDDKiA przygotowuje przetarg

Źródło: PAP/DO | Dodano: 28 stycznia 2026

Szczegóły dotyczące poszerzenia autostrady A4 Katowice – Kraków zostaną określone po opracowaniu dokumentacji projektowej – poinformowało biuro prasowe Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Obecnie GDDKiA przygotowuje się do ogłoszenia przetargu na wybór wykonawcy tej dokumentacji. Rozbudowa ma zostać zrealizowana z wykorzystaniem szerokiego pasa rozdziału, czyli terenu oddzielającego obie jezdnie trasy.

Jak przekazało biuro prasowe, przy planowaniu inwestycji Dyrekcja zamierza wykorzystać doświadczenia zdobyte przy rozbudowie autostrady A2 na odcinku Łódź – Warszawa, gdzie trwa przetarg na realizację prac, a także przy wcześniejszych zadaniach prowadzonych pod ruchem, m.in. na autostradzie A1 w województwach śląskim i łódzkim. Dotyczy to zarówno rozwiązań projektowych, organizacji ruchu, jak i samego procesu realizacji.

Dyrekcja wskazała, że podpisanie umów na rozbudowę A2 Łódź – Warszawa pozwoli również lepiej oszacować koszty prac planowanych na autostradzie A4 Katowice – Kraków, co będzie istotnym elementem dalszego przygotowania inwestycji.

Koncesja na A4 niedługo wygasa. Kto będzie zarządzać autostradą?
61-kilometrowy odcinek autostrady A4 Katowice – Kraków został w 1997 roku, na mocy koncesji, przekazany firmie Stalexport. Od tego czasu jest utrzymywany i zarządzany przez tę spółkę i jej podmiot zależny – obecnie odpowiada za to Stalexport Autostrada Małopolska. Koncesja wygasa w marcu 2027 roku. Rząd nie planuje jej przedłużenia ani wyboru nowego koncesjonariusza. Od 2027 roku podmiotem odpowiedzialnym za utrzymanie i zarządzanie tą drogą ma być Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Obecnie sieć krajowych dróg szybkiego ruchu w Polsce zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad liczy 5 tys. 465,7 km, z czego 1 tys. 896,5 km autostrad i 3 tys. 571,2 dróg ekspresowych.

https://www.wnp.pl/budownictwo/poszerzenie-autostrady-a4-katowice-krakow-gddkia-przygotowuje-przetarg,1026930.html

3. Koniec deklaracji o local content. Rząd szykuje twarde definicje

Aleksandra Helbin | Dodano: 26 stycznia 2026

Local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa – mówi Ilona Deręgowska, wiceprezes ARP. Agencja koordynuje prace rządowego zespołu, który przygotowuje policzalną definicję udziału komponentu krajowego w strategicznych inwestycjach – od energetyki po infrastrukturę.

– Przy Ministerstwie Aktywów Państwowych działa Zespół ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych, który ma przygotować jednolitą, policzalną definicję local contentu oraz zasady jego stosowania w strategicznych projektach. Koordynatorem prac zespołu jest Agencja Rozwoju Przemysłu, a za projekt odpowiada wiceprezes ARP Ilona Deręgowska.
– Local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa – podkreśla Deręgowska, wskazując, że prace zespołu są nadzorowane na najwyższych szczeblach rządowych i mają przełożyć się na konkretne regulacje, wytyczne i zadania dla spółek realizujących duże inwestycje.
– Najpierw pracujemy nad metodyką i kalkulacją, dopiero potem nad definicją prawną – zaznacza wiceprezes ARP. Jak tłumaczy, celem jest stworzenie takiej definicji local contentu, która będzie miała wymiar biznesowy, praktyczny i możliwy do wyegzekwowania w realnych projektach inwestycyjnych.
– Ilona Deręgowska będzie jedną z panelistek EEC Trends (9 lutego 2026 r.), gdzie wystąpi w sesji poświęconej local contentowi i udziałowi polskich firm w strategicznych inwestycjach.

Od lat mówi się o znaczeniu local contentu w realizowanych megainwestycjach. Niestety wciąż kończyło się jedynie na deklaracjach. Teraz Minister Aktywów Państwowych powołał specjalny Zespół ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych, w którym ARP została koordynatorem. Dlaczego właśnie teraz rząd zaczął traktować ten temat poważnie?

– Jest to efekt biznesowego podejścia do tematu i lokalnego patriotyzmu. Praktyczny wymiar local contentu wynika także z tego, co dzieje się w przestrzeni międzynarodowej.

Pandemia i wojna w Ukrainie pokazały, że bezpieczeństwo to nie tylko kwestia militarna, ale także priorytetem jest bezpieczeństwo łańcuchów dostaw. W krytycznych momentach okazało się, że dostępność komponentów, ich cena i terminowość dostaw przestają być gwarantowane.

Na pewno jesteśmy dziś świadkami bezprecedensowego projektu realizowanego przez rząd, projektu, który w sposób szczególny i bardzo sumienny nadzorowany jest przez Ministra Aktywów Państwowych Wojciecha Balczuna. Zadanie to będzie skutecznie zrealizowane, dlatego że opiera się na kompleksowym podejściu do wdrażania jego założeń. Mam tu na myśli wzmocnienie polskich przedsiębiorstw w procesach realizacji strategicznych projektów, budowanie wyważonego ekosystemu biznesowego i szeroko rozumianą repolonizację.

Local content przestał być hasłem, stał się polityką państwa
Ten program i te założenia wybrzmiewają dziś już na najwyższych poziomach rządowych, co pokazuje, że local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa.

To proszę powiedzieć, co wybrzmiewa na najwyższych szczeblach rządowych w temacie local contentu? Czym dziś realnie zajmuje się zespół ds. local content?

– Do powołanego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych zespołu ds. Komponentu Krajowego zaproszono wiele podmiotów zaangażowanych w procesy inwestycyjne, w tym inwestorów strategicznych, instytucje finansowe – w tym czołowe banki i fundusze, Główny Urząd Statystyczny, Urząd Zamówień Publicznych oraz Agencję Rozwoju Przemysłu, jako koordynatora całego procesu.

Zespół zajmuje się m.in. wypracowaniem metodyki i kalkulacji local contentu i w oparciu o te założenia stworzeniem jego definicji, która to zostanie wdrożona w życie poprzez formalne rozporządzenia, wytyczne rządowe i konkretne zadania. Chodzi też o kształtowanie długoterminowej polityki gospodarczej, która będzie skutkować pozytywnym wpływem na wzrost PKB na przestrzeni nadchodzących 5-10 lat.

Najpierw liczenie, potem prawo. Tak powstaje definicja local contentu

Jak wygląda struktura prac w tym zespole?

– W ramach zespołu działają trzy podzespoły robocze. Pierwszy zajmuje się metodyką – pod przewodnictwem GUS wypracowuje przede wszystkim kalkulacyjną definicję local contentu oraz metodykę zbierania danych. Drugi to zespół legislacyjny, który przygotuje ostateczną definicję local contentu w ujęciu prawnym. Ta definicja ma mieć wymiar biznesowy, praktyczny i policzalny

Kluczowe jest to, że najpierw pracujemy w zespole kalkulacji i metodyki nad techniką zbierania danych oraz nad tym, jakie informacje w ogóle można pozyskać w całym łańcuchu dostaw. Dopiero z tego poziomu przygotujemy definicję local content.

Dzięki temu nie będzie sytuacji, w której definicja opisana w regulacjach, wytycznych czy wręcz aktach prawnych, będzie oderwana od praktyki biznesowej – czyli będzie dobrze brzmiała na papierze, ale nie będzie dało się jej skutecznie policzyć i wyegzekwować w realnych projektach.

Trzeci zespół to zespół dobrych praktyk, skupiający nie tylko uczestników z dużych organizacji i strategicznych podmiotów realizujących istotne projekty – m.in. energetyczne i kolejowe, ale również z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Wkładamy naprawdę dużo energii w to, aby ten szczególny zespół był reprezentatywny dla właściwych sektorów gospodarki. Jego celem jest wypracowanie założeń biznesowych i odpowiednich standardów, które będą mogły wykorzystywać nie tylko spółki Skarbu Państwa, ale także inne podmioty realizujące np. strategiczne inwestycje.

Energetyka najsłabszym ogniwem. Bariery dla polskich firm

W których sektorach wyzwania związane z local contentem są dziś największe? Wspomniała Pani o energetyce, inwestycjach kolejowych, ale w grę wchodzi także przecież obronność… Gdzie państwo najbardziej przegrywa walkę o local content?

– Patrząc od strony praktycznej, w przemyśle zbrojeniowym – z racji jego specyfiki – na dziś tego local contentu jest relatywnie najwięcej. Nieco inaczej wygląda sytuacja przy dużych projektach, np. energetycznych. Tam wyzwań jest zdecydowanie najwięcej.

W energetyce na przykład liczba dostawców kluczowych komponentów i technologii, takich jak turbiny w sektorze offshore czy onshore, jest ograniczona i zdominowana przez podmioty zagraniczne, funkcjonujące w warunkach zbliżonych do duopolu. To ci producenci często dyktują warunki projektowe i cenowe, co przez lata ograniczało udział polskiego komponentu. Dodatkowo nierzadko decyduje wygoda i bezpieczeństwo wyboru dużego wykonawcy z odpowiednią wypornością finansową, certyfikacjami i referencjami.

Kluczową barierą rozwoju komponentu krajowego pozostaje finansowanie, a w praktyce ujemny cash flow projektu w długim horyzoncie czasowym tj. brak bilansowania w czasie wpływów i wypływów gotówkowych w projekcie.

Jeśli wykonawca nie ma zapewnionych zaliczek lub etapowego rozliczania prac, mniejsze firmy – mimo kompetencji – są z góry przegrane w tych przetargach. W efekcie, przy projektach realizowanych wyłącznie przez dużych graczy, rodzimy dostawca lub usługodawca nie ma odpowiedniej siły przebicia. Mniejsze podmioty nie mają zatem szans zdobywać kompetencji i uczestniczyć w realizacji inwestycji.

Co na tym etapie prac zespołu jest najtrudniejsze?

– Rozdzieliłabym tu dwie kwestie: trudność i istotność.

Najtrudniejsza jest kalkulacja. Żeby coś dobrze policzyć – jak w matematyce – trzeba mieć bardzo precyzyjnie przygotowane założenia definicyjne.

Natomiast definicja local contentu jest kluczowa, bo to ona będzie wyznaczać kierunek dalszych prac i rzutować na to, jakie elementy będziemy brać do kalkulacji oraz jak skuteczni będziemy w jej przeprowadzeniu.

Wskazanie właściwej definicji jest więc istotnym punktem całego projektu, bo od niej uzależniony będzie sposób liczenia, a w konsekwencji pokazania realnego poziomu komponentu krajowego. Wymiar i zakres definicji przełożą się na regulacje, wytyczne, dobre praktyki oraz narzędzia, które będą publikowane i wdrażane na poziomie rządowym.

Najważniejsze cele tego ministerialnego zadania to wsparcie polskich przedsiębiorstw w trudnym międzynarodowym wyścigu rynkowym, wyrównanie szans, rozwój kompetencji polskich przedsiębiorstw w realizacji dużych strategicznych projektów i rozsądne wydatkowanie publicznie inwestowanych środków.

Trzeba też podkreślić, że nie jest to projekt krótkoterminowy – to proces długofalowy, który będzie ewoluował i wesprze lokalny ekosystem gospodarczy.

Dziś w bardzo szerokim gronie zastanawiamy się nad tym, jak najlepiej przygotować założenia kalkulacyjne i jak je opisać tak aby później „pracowały” na wszystkie pozostałe elementy aktywizacji komponentu krajowego w gospodarce. Jednocześnie nadrzędnym warunkiem tych prac jest pełna zgodność z regulacjami unijnymi, które stanowią punkt odniesienia dla wszystkich prowadzonych dyskusji.

Unia Europejska: ograniczenie czy pole do manewru?

Właśnie, na ile prawo unijne ogranicza tu możliwości promowania local contentu? Na ile to rzeczywista przeszkoda?

– W pewnych aspektach jest to bariera, bo istnieje naturalny konflikt między patriotyzmem biznesowym a otwartością na rynek zewnętrzny. Ale nie jest tak, że nie da się przygotować projektów zgodnych z regulacjami unijnymi i jednocześnie angażujących polskie podmioty. Wielka Brytania była swojego czasu wzorcowym przykładem, jak można te dwie kwestie pogodzić.

Nadrzędność prawa UE jest według mnie bezdyskusyjna, natomiast doświadczenia dużych projektów pokazują, że jest przestrzeń do działania bez naruszania zasad konkurencyjności.

Finansowanie i cash flow blokują mniejszych wykonawców

Co w praktyce najbardziej ogranicza udział polskich firm w dużych projektach?

– Bardzo często są to bariery finansowe. W dużych projektach, zwłaszcza energetycznych, standardem są gwarancje na poziomie 10-15 proc. wartości kontraktu, co przy umowach liczonych w setkach milionów złotych oznacza konieczność zabezpieczenia – zamrożenia dziesiątek milionów złotych. Dla mniejszych firm jest to bariera nie do pokonania, mimo posiadanych kompetencji.

Drugim problemem jest kapitał obrotowy. W wielu projektach ciężar finansowania realizacji przenoszony jest na wykonawcę, a płatności za produkty następują w odroczonym horyzoncie czasowym. Firmy muszą przez miesiące finansować wynagrodzenia, materiały i produkcję z własnych środków. Brak wyporności finansowej wyklucza je z udziału w projektach. To pokazuje skalę wyzwań stojących przed instytucjami finansowymi w budowie skutecznych instrumentów wsparcia local contentu.

Najprostszym rozwiązaniem jest tu budowanie konsorcjów mniejszych, ale lokalnych podmiotów. Wiemy jednak, że polskie firmy nie są w tym najlepsze…

– Konsorcja są jednym z rozwiązań i są stosowane. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze są one budowane na zasadach pełnej równości. Dla mniejszego podmiotu wejście do konsorcjum często wiąże się z większym wysiłkiem kosztowym i organizacyjnym, ale z drugiej strony daje możliwość zdobycia referencji oraz kompetencji przy realizacji dużych projektów.

Wspomniała Pani, że prace zespołu oparte są także na analizie projektów historycznych. Jakie błędy popełniało państwo w przeszłych inwestycjach, że local content nie przełożył się na trwałe kompetencje przemysłu? Jakie wnioski dziś z tego wyciągacie?

– Nie mówiłabym o „grzechach”, raczej o nadmiernie ostrożnym interpretowaniu regulacji unijnych. W obawie przed sankcjami przez lata w dużych przetargach dominowało kryterium ceny, a kwestie jakości, logistyki czy – dziś przecież kluczowego – cyberbezpieczeństwa były marginalizowane. Dopiero w trakcie realizacji projektów okazywało się, że najtańsza oferta wcale nie gwarantuje terminowości, jakości i bezpieczeństwa.

Dziś wiemy, jak ważne jest właściwe przygotowanie zamówień: dobre rozpoznanie rynku, konkurencji i realnych kompetencji wykonawców. Analiza projektów historycznych pokazuje, że wybór „bezpiecznego” dużego podmiotu nie zawsze przynosi długofalowe korzyści. Dlatego pracujemy nad dobrymi praktykami, które pozwolą łączyć zgodność regulacji unijnych z realnym wzmacnianiem krajowych kompetencji przemysłowych.

Spółki z portfela ARP w roli liderów łańcuchów dostaw

A jaką rolę mogą odegrać w polityce local contentu spółki z portfela ARP. Mówimy m.in. o takich podmiotach, jak będące pod nadzorem Agencji stoczniowa Grupa Przemysłowa Baltic czy RFK, budowana na bazie upadłego Rafako… Czy będą koordynatorami krajowych łańcuchów, czy po prostu uczestnikami rynkowej konkurencji na równych zasadach z innymi podmiotami?

– Naszą strategią (planem) jest, aby spółki z portfela ARP były liczącymi się uczestnikami, a często także liderami dużych przedsięwzięć. Agencja Rozwoju Przemysłu wspiera je finansowo i organizacyjnie, a w ostatnich miesiącach podjęła wiele działań, by wzmocnić ich pozycję oraz kompetencje. Realizujemy to zadanie poprzez dokapitalizowanie, finansowanie inwestycyjne długoterminowe czy dobór kompetentnej kadry zarządzającej w tych podmiotach.

Olbrzymią wagę przykładamy dziś do efektów synergii w grupie kapitałowej. Przy realizacji dużych zamówień analizujemy, które spółki z grupy mogą przejąć poszczególne etapy projektu. Jeśli brakuje odpowiednich kompetencji, rozważamy ich wzmocnienie poprzez lepsze ułożenie współpracy w grupie, dofinansowanie i restrukturyzację. To są praktyki od dawna realizowane w krajach silnie uprzemysłowionych, dlatego warto korzystać z tych wzorców.

To aktywne zarządzanie portfelem, którego celem jest trwałe budowanie krajowych kompetencji, wzmacnianie łańcuchów dostaw i zwiększanie udziału polskich firm w strategicznych inwestycjach. Grupa Przemysłowa Baltic jest jedynym dostawcą Tier 1 dla strategicznego projektu Baltica 2, czyli inwestycji w morską energetykę wiatrową na Bałtyku.

Przypadek wspomnianego Rafako, które upadło, mając unikalne w energetyce kompetencje, pokazuje, jak ważne są: profesjonalne zarządzanie, bieżący nadzór właścicielski i ciągła analiza sytuacji rynkowej.

Rafako jako lekcja, której państwo nie może powtórzyć

Jakie wnioski państwo wyciągnęło z historii Rafako, aby podobne scenariusze nie powtórzyły się w przyszłości?

– Celem budowy local contentu jest właśnie to, aby takich historii jak Rafako polska gospodarka więcej nie musiała doświadczać. Kluczowe są odpowiedzialność za biznes, profesjonalne zarządzanie spółkami oraz bieżący nadzór właścicielski czy stała analiza sytuacji rynkowej. Dlatego tak duży nacisk kładziemy na analizę historycznych projektów, wyciąganie wniosków z tego, co działało, a co zawiodło. Podejście biznesowe, oparte na analizie i dobrych praktykach, jest fundamentem.

Po czym za kilka lat będzie można ocenić, że polityka local contentu faktycznie zadziałała?

– Najbardziej transparentnym miernikiem będzie wzrost PKB w danej branży oraz rozwój przedsiębiorstw, w tym pojawianie się nowych podmiotów, nowych miejsc pracy i rozwój kompetencji. Kluczowe znaczenie będzie miało także wdrożenie kalkulacyjnej definicji local contentu, metodologii jego liczenia, jak również wyznaczanie i rozliczanie zadań oraz odpowiednich priorytetów dla spółek Skarbu Państwa.

Co ważne, w pracach zespołu uczestniczą nie tylko spółki Skarbu Państwa, ale także podmioty spoza sektora publicznego – i właśnie to praktyczne spotkanie biznesu z administracją jest jedną z największych wartości tego rządowego przedsięwzięcia.

https://www.wnp.pl/budownictwo/koniec-deklaracji-o-local-content-rzad-szykuje-twarde-definicje,1025672.html

4. Odbudowa Ukrainy pochłonie miliardy. Minister Balczun: polskie firmy już powinny się przygotowywać

Źródło: PAP/DO | Dodano: 23 stycznia 2026

Wartość polskiego wsparcia dla Ukrainy przekroczyła 21 mld euro; w stosunku do PKB jesteśmy jednym z największych darczyńców na świecie – ocenił podczas forum w Davos minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Dodał, że niektóre raporty szacują tę pomoc na 6,7 proc. PKB Polski.

Jednym z głównych tematów tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos była odbudowa wyniszczonej rosyjską agresją Ukrainy.

– Polska chce uczestniczyć w odbudowie Ukrainy, a polskie firmy już teraz powinny przygotowywać się do tego procesu – mówił w Davos minister Wojciech Balczun.

Szef MAP ocenił również, że odbudowa Ukrainy jest też szansą gospodarczą, która „może zmienić nasz region, a nawet całą Europę”.

Mam nadzieję, że raczej wcześniej niż później dojdzie do zawarcia porozumienia pokojowego lub rozejmu między Ukrainą a Rosją. Oznaczałoby to rozpoczęcie jednego z najbardziej ambitnych projektów naszych czasów – odbudowy Ukrainy. Szacowany koszt odbudowy kraju do 2034 r. wynosi 506 mld euro – tak duża skala wydatków wymaga międzynarodowej współpracy i innowacyjnych rozwiązań – zauważył minister.

Korzystając z okazji Wojciech Balczun przypomniał, że kolejna edycja konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy zostanie zorganizowana w Gdańsku i będzie dobrym miejscem do omówienia sposobów oraz środków pomocy dla tego kraju.

Wartość polskiego wsparcia dla Ukrainy przekroczyła 21 mld euro

Minister Balczun mówił także o pomocy, jakiej Polska dotychczas udzieliła Ukrainie.

„W decydujących momentach, po rozpoczęciu pełnej inwazji rosyjskiej, Polska stanowczo opowiedziała się po stronie Ukrainy. Nasza pomoc dla Ukrainy znacznie przekroczyła 21 mld euro, co plasuje nas wśród największych darczyńców na świecie w stosunku do PKB. Niektóre raporty szacują tę pomoc na 6,7 proc. naszego PKB” – mówił podczas Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos Balczun, cytowany w opublikowanym w piątek komunikacie resortu.

Jak wskazał, pomoc ta obejmuje sprzęt wojskowy o wartości około 1 mld euro, pomoc humanitarną oraz działania podejmowane przez osoby prywatne. Zaznaczył, że Ukraińcom pomogło ponad 70 proc. Polaków, oferując m.in. zakwaterowanie i pomoc materialną.

https://www.wnp.pl/budownictwo/odbudowa-ukrainy-pochlonie-miliardy-minister-balczun-polskie-firmy-juz-powinny-sie-przygotowywac,1025653.html

Portal ZP

KSeF a umowy PZP – czy zamawiający może aneksować kontrakty obowiązujące w 2026 roku?

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 29.01.2026

Wejście w życie od 1 lutego 2026 r. Krajowego Systemu e-Faktur rodzi istotne wątpliwości po stronie zamawiających realizujących umowy zawarte w trybach krajowych i unijnych, których wykonanie oraz rozliczenia finansowe przypadają na rok 2026. W praktyce wiele z tych umów przewiduje tradycyjny sposób doręczania faktur – papierowy lub e-mailowy – bez jakichkolwiek odniesień do KSeF ani Platformy Elektronicznego Fakturowania. Powstaje zatem pytanie, czy w związku z ustawowym obowiązkiem stosowania KSeF zamawiający może aneksować obowiązujące umowy i wprowadzić postanowienia dotyczące elektronicznego fakturowania, a jeżeli tak – czy taka zmiana mieści się w granicach dopuszczalnych, nieistotnych modyfikacji umowy w rozumieniu art. 454 ustawy Prawo zamówień publicznych.

Zamawiający ma prawo aneksować umowę w zakresie związanym z wejściem w życie Krajowego Systemu e-Faktur.

Zmiana umowy polegająca na wprowadzeniu postanowień dotyczących przekazywania faktur za pośrednictwem KSeF stanowi nieistotną zmianę umowy. Sposób przesyłania faktury to kwestia czysto techniczna. Zmianę związaną z KSeF można porównać do zmiany adresu e-mail lub adresu pocztowego, na który wykonawca miał przesyłać faktury.

Przepisy ustawy Pzp regulują jedynie wprowadzenie zmian istotnych do umowy w sprawie zamówienia publicznego. Nie ma w ustawie przepisu odwołującego się wprost do zmian nieistotnych. Wprowadzając taką zmianę (nieistotną), zamawiający może wskazać po prostu, np. „zmiana nie jest zmianą istotną w rozumieniu art. 454 ust. 2 ustawy Pzp”.

Przygotowanie postanowień związanych z przekazywaniem faktur za pośrednictwem KSeF wymaga przede wszystkim znajomości funkcjonalności tego systemu, jak i zasad obiegu dokumentów finansowych u zamawiającego.

Zanim pojawią się konkretne postanowienia umowne, zamawiający musi najpierw „ułożyć” swój model pracy z KSeF (procedury, uprawnienia, integracja systemów), a dopiero na tym tle powinien formułować postanowienia umów. Jest to przede wszystkim zagadnienie organizacyjno‑podatkowo‑techniczne i wykracza poza ramy samej ustawy Pzp.

Podstawa prawna

art. 454 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/nowosci/ksef-a-umowy-pzp-czy-zamawiajacy-moze-aneksowac-kontrakty-obowiazujace-w-2026-roku-35547.html

Rynek Infrastruktury

1. PZPB: Zmierzamy ku największej fali inwestycji w historii

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 29-01-2026

Wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak przedstawił analizę aktualnego rynku budowlanego w Polsce. Zwrócił uwagę, że chociaż obecnie nie brakuje ponurych nastrojów w branży, niewątpliwie nadciąga do Polski największa fala inwestycyjna w historii.

Dr Damian Kaźmierczak, przedstawiając swoją tezę na platformie LinkedIn, na wstępnie zwrócił uwagę, że obecnie na rynku budowlanym „kipi od negatywnych emocji”, jednak sytuacja powoli zmierza ku lepszemu.

– Trwa wojna cenowa o kontrakty po długim okresie posuchy, toczą się batalie przed KIO – a jednak dane GUS nie pozostawiają wątpliwości: sytuacja powoli się stabilizuje, a do branży trafiają nowe zlecenia. Co więcej, można śmiało powiedzieć, że nieuchronnie zmierzamy ku największej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych w historii Polski. Tak, tak! – ta hiperbola wcale nie jest przesadzona – przekonuje.

Dodał przy tym, że nie chodzi jedynie o plany i przyszłe obietnice, a o realne projekty, które albo są w budowie, albo niebawem wejdą w fazę realizacji po rozstrzygnięciu przetargów. W związku z tym, nie zgadza się z różnymi głosami, powątpiewającymi w te inwestycje, ponieważ nic nie wskazuje, by państwo miało się z nich wycofywać lub wstrzymywać.

Jako najistotniejsze zadania najbliższych lat wskazał natomiast gigantyczny projekt CPK z potężnym komponentem kolejowym, rekordowe nakłady na rozbudowę i modernizację linii kolejowych w ramach programów PKP PLK, dokończenie sieci dróg ekspresowych i autostrad realizowane przez GDDKiA, transformację energetyki na niespotykaną dotąd skalę – od sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, przez magazyny energii i elektrownie gazowe aż po program offshore na Bałtyku – budowę elektrowni jądrowej w Choczewie czy wreszcie rozbudowę portów bałtyckich – zarówno cywilnych, jak i wojskowych – oraz ogromne inwestycje w infrastrukturę obronną i przemysł zbrojeniowy.

– Wśród tych przedsięwzięć znajdują się dwa megaprojekty, z jakimi Polska dotąd się nie mierzyła. W szczytowym momencie na każdej z tych budów będzie pracować kilkanaście tysięcy osób. Swoją skalą będzie to przypominać wielkie inwestycje infrastrukturalne w Azji. Dla krajowego rynku budowlanego i instytucji publicznych to zupełna nowość i zobaczymy, jak sobie z tym poradzą. Do tego dochodzą dalsze plany – druga elektrownia jądrowa i rozwój technologii SMR, ale na razie to jeszcze melodia przyszłości – uważa Kaźmierczak.

Na koniec natomiast przedstawiciel PZPB zaznaczył, że każda tak wielka kumulacja inwestycji niesie za sobą ryzyka, jednak lista potencjalnych barier jest w branży doskonale znana. Są to m.in. wąskie gardła w urzędach, ograniczony dostęp do finansowania i gwarancji dla firm budowlanych czy niedobór wykwalifikowanych pracowników.

– Każdy z tych problemów da się w mniejszym lub większym stopniu rozwiązać – ale jeśli tego nie zrobimy, sektor budownictwa może obudzić się z ręką w nocniku – przestrzegł na koniec.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/pzpb-zmierzamy-ku-najwiekszej-fali-inwestycji-w-historii-98491.html

2. Tarcza Wschód w 2026 roku zabezpieczy ponad 200 km granicy

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 27-01-2026

Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojsko Polskie przedstawiło plany wobec programu Tarcza Wschód na 2026 rok. Największe w historii przedsięwzięcie wzmacniające bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski i całej flanki NATO, krok po kroku, przechodzi z etapu planowania do intensywnej realizacji.

W 2025 roku w ramach Tarczy Wschód przeprowadzono inżynieryjne zabezpieczenie około 60 km granicy. Działania te dotyczyły rozbudowy elementów linearnych na ok. 10-kilometrowym odcinku, jak i wykorzystanie asortymentu inżynieryjnego przeznaczonego do blokowania granicy na długości 50 km, który zgromadzono w wybudowanych 13 składach materiałowych.

260 km w 2026 roku

Jak informuje Wojsko Polskie, na 2026 rok zaplanowano intensyfikację prac inżynieryjnych. Zakłada się zabezpieczenie ponad 200 km granicy, w tym blisko 20 km w ramach dalszej rozbudowy linearnej. Pozostała część, obejmująca około 180 km, zostanie zabezpieczona przy użyciu asortymentu inżynieryjnego zgromadzonego w składach materiałowych, przeznaczonego do szybkiego zablokowania granicy.

Łącznie, do końca 2026 roku, planowane jest inżynieryjne zabezpieczenie blisko 260 km granicy państwowej. Obejmie ono niemal 30 km rozbudowy linearnej oraz około 230 km zabezpieczonych z wykorzystaniem asortymentu inżynieryjnego zgromadzonego w 37 składach materiałowych. Zakres ten będzie stanowił ponad 38% długości granicy na kierunku realizacji programu Tarcza Wschód.

W 2025 roku natomiast zakończono kluczowe zadania związane ze wzmocnieniem przejść granicznych – zablokowano pięć przejść oraz przygotowano się do zablokowania 12 kolejnych.

W związku z rozbudową konieczne są pozyskiwania nieruchomości. W ubiegłym roku pozyskano 38 nieruchomości. W bieżącym roku plany te są ponad trzykrotnie większe – planuje się pozyskanie 150 nieruchomości w 52 lokalizacjach. W 2026 r. planuje się też pozyskać z zasobów KOWR (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) 45 działek pod rozbudowę 19 miejsc składowania (MS), pozostałe MS planowane do budowy w tym roku będą tworzone na terenach jednostek wojskowych wzdłuż granicy.

Dalszy rozwój UBM

Zabezpieczenie w ramach Tarczy Wschód nie jest możliwe bez odpowiedniej technologii. W ubiegłym roku pozyskano dwa zestawy Ultimate Building Machine, czyli mobilnych urządzeń wytwarzających gotowe stalowe elementy budynków. Weszły one w wyposażenie 2. Pułku inżynieryjnego w Inowrocławiu oraz 16. Batalionu remontu lotnisk w Jarocinie. W 2026 roku planuje się budowę kolejnych obiektów szkoleniowych w Inowrocławiu i Jarocinie, a następnie budowę pierwszych garaży w technologii UBM na terenie jednostek wojsk operacyjnych.

Wojsko Polskie widzi jeszcze większe zastosowanie UBM w przyszłości, w związku z tym szef Sztabu Generalnego WP wysłał do MON-u wniosek o wyrażenie zgody na prowadzenie prac nad projektem decyzji MON w sprawie dalszego rozwoju zdolności Wojsk Inżynieryjnych do szybkiej budowy infrastruktury wojskowej w Siłach Zbrojnych RP oraz wniosek o wyrażenie zgody na rozpoczęcie procedury pozyskania dwóch kolejnych zestawów UBM.

Oprócz tego systemu, Wojskowa Akademia Techniczna w tamtym roku prowadziła prace nad innowacyjnym rozwiązaniem polegającym na zastosowaniu układu warstwowego, umożliwiającego budowę obiektów o większych rozpiętościach jak również obiektów powłokowo-gruntowych. Efektem tych badań było wypracowanie innowacyjnego rozwiązania, które zapewnia ochronę przed oddziaływaniem lekkich i średnich dronów oraz pocisków moździerzowych 120 mm.

Co jeszcze?

Program Tarcza Wschód to jeszcze szereg innych działań m.in. w ramach poprawy łączności w rejonach przygranicznych, w związku z czym w tamtym roku urochmiono siedem nowych stacji bazowych nadawczo-odbiorczych, co pozwoliło nie tylko poprawić warunki funkcjonowania sił zbrojnych, ale przyczyniło się też do poprawy dla mieszkańców. Na ten rok planowana jest dalsza rozbudowa sieci telekomunikacyjnej poprzez budowę kolejnych kilkunastu stacji bazowych.

Tarcza Wschód wzmacnia też zdolności bojowe Sił Zbrojnych RP. Agencja Uzbrojenia prowadzi prace nad pozyskaniem m.in.: systemu przeciwlotniczego z możliwością zwalczania BSP (kryptonim SAN), a także zarządza podpisanymi umowami m.in. dotyczącymi zakupu transporterów minowania narzutowego BAOBAB-K i BAOBAB-G, bezzałogowych systemów powietrznych FlyEye, bezzałogowych systemów poszukiwawczo-uderzeniowych GLADIUS, środków bojowych oraz planuje realizację kolejnych zadań w zakresie pojazdów samochodowych, środków rozpoznawczych, łączności oraz wyposażenia indywidualnego.

Program to jednak nie tylko korzyści wojskowe, ale też społeczne, w związku z czym przewidziano również rozwój zabezpieczenia medycznego, obejmujący m.in. szpitale polowe i rozwiązania modułowe, zintegrowane z systemem ochrony i obrony ludności cywilnej. Wszystko to natomiast przy wykorzystaniu środowiska naturalnego jako wsparcia zdolności obronnych państwa. Za tę gałąź odpowiada tzw. Zielona Tarcza Wschód, wobec której – we współpracy z resortem klimatu – realizowane są projekty odtwarzania torfowisk, bagien i mokradeł w obszarach o kluczowym znaczeniu operacyjnym. Działania te łączą cele obronne i środowiskowe, wzmacniając odporność państwa przy jednoczesnym poszanowaniu przyrody. Na realizację tych projektów w najbliższych latach planowane jest przeznaczenie ok. 120 mln zł.

Tak szeroki wymiar korzyści z programu oraz jego stopniowe rozwijanie sprawia, że Tarcza Wschód cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród sojuszniczych państw NATO. W związku z tym, od połowy tego roku planowane jest włączenie wojsk sojuszniczych w rozbudowę infrastruktury inżynieryjnej na wschodniej granicy Polski.

Kluczowym momentem dla realizacji programu, który pozwolił znaleźć mu się w tym miejscu, było natomiast wejście w życie w 2025 roku specustawy o inwestycjach w obronność. Nowe przepisy znacząco usprawniły proces przygotowania i realizacji inwestycji wojskowych. W 2026 roku planowane jest pełne wdrożenie rozwiązań ustawowych, w tym opracowanie pierwszego wykazu kluczowych inwestycji obronnych, obejmującego również zadania realizowane w ramach programu Tarcza Wschód.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/tarcza-wschod-w-2026-roku-zabezpieczy-ponad-200-km-granicy-98462.html

3. 22 mld zł na infrastrukturę dual use, obronność i polskie technologie

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 28-01-2026

Komitet Sterujący Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności podczas pierwszego posiedzenia po wejście w życie ustawy o szczególnych zasadach realizacji zadań związanych z inwestycją w zakresie bezpieczeństwa i obronności w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności przyjął priorytety inwestycyjne i regulamin FBiO. W ogromnym budżecie znalazły się m.in. inwestycje na infrastrukturę podwójnego zastosowania.

W premierowym spotkaniu brali udział m.in. ministrowie obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz – funduszy i polityki regionalnej – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – oraz cyfryzacji – Krzysztof Gawkowski. Zebranym udało się ustalić priorytety inwestycyjne.

– Podjęliśmy dzisiaj dwie kluczowe decyzje. Po pierwsze o regulaminie Komitetu, po drugie o priorytetach inwestycyjnych dla Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. Środki są ogromne. To ponad 22 miliardy złotych na polską obronność, polskie technologie w tym zakresie oraz infrastrukturę podwójnego zastosowania – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.

Pieniądze z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności zostaną przeznaczone na wsparcie potencjału obronnego Polski i ochronę ludności, na co pójdzie prawie co dziesiąta złotówka z KPO. Skorzystają z niego innowacyjne firmy technologiczne z sektora obronnego oraz samorządy. Planem jest dofinansowanie inwestycji obejmujących cztery priorytety:

  • rozwój obiektów zbiorowej ochrony oraz infrastruktury ochrony ludności – około 9,65 mld zł na budowę schronów, miejsc schronienia, studni, ujęć wody i lokalnych studni, infrastrukturę telekomunikacyjną związaną z zarzadzaniem kryzysowym;
    budowę i modernizację infrastruktury podwójnego zastosowania– około 6,26 mld zł na budowę, modernizację dróg, mostów i tuneli należących do samorządów oraz infrastruktury kolejowej;
  • inwestycje w cyberbezpieczeństwo – około 2,46 mld zł na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa i niezawodności infrastruktury cyfrowej gromadzącej dane i wspierającej zarządzanie naszym otoczeniem (ujęcia wody, instalacje kanalizacyjne, komunikacja publiczna, sieci energetyczne, itp.)
  • nowoczesny przemysł – około 4,05 mld zł na zwiększenie mocy produkcyjnych w polskim sektorze zbrojeniowym; wsparcie m.in. budowy i modernizacji infrastruktury produkcyjnej, zakup oprogramowania oraz usług IT; maszyn i urządzeń przydatnych w sytuacjach kryzysowych; maszyn i urządzeń niezbędnych do prowadzenia badań przemysłowych i prac rozwojowych.

Resort funduszy i polityki regionalnej zwraca jednak uwagę, że finalny podział środków będzie uzależniony od zainteresowania podmiotów w ramach naborów pożyczkowych oraz otwartości na dopuszczenie inwestora do struktury właścicielskiej. Za obsługę Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności będzie odpowiadał Bank Gospodarstwa Krajowego. Beneficjenci będą mogli liczyć na wsparcie w formie pożyczek i inwestycji . Pożyczki dla jednostek samorządu terytorialnego będą nieoprocentowane i rozłożone na wiele lat. Przewidziana jest też możliwość częściowego umorzenia pożyczek. Przedsiębiorstwa będą mogły korzystać z maksymalnie preferencyjnych warunków finansowania, zgodnych z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/22-mld-zl-na-infrastrukture-dual-use-obronnosc-i-polskie-technologie-98477.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 22.01.2026 r.

Rezczpospolita

1. Rozliczanie podatku od spadków i darowizn. Nowe zasady wchodzą w życie

Mateusz Adamski | Publikacja: 06.01.2026 18:33

Od środy 7 stycznia 2026 r. zaczną obowiązywać przepisy, które pozwolą fiskusowi na przywrócenie podatnikowi terminu na zgłoszenie rodzinnego spadku lub darowizny.

Chodzi o zwolnienie z podatku przysługujące najbliższej rodzinie (m.in. małżonkom, dzieciom, wnukom, rodzicom, dziadkom, rodzeństwu). Jego warunki określa art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn. Wynika z niego, że jeśli wartość nabytych rzeczy przekracza 36 120 zł, trzeba zgłosić spadek bądź darowiznę w urzędzie skarbowym (na formularzu SD-Z2). Jest na to sześć miesięcy. Termin ten liczy się od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku albo dnia zarejestrowania notarialnego poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego. Sześciomiesięczny termin na zgłoszenie do skarbówki obowiązuje też przy darowiznach (chyba że nastąpiła w formie aktu notarialnego).

Skarbówka będzie mogła przywrócić termin
Dotychczas terminu tego nie można było przywrócić. Nawet jednodniowe spóźnienie powodowało utratę prawa do zwolnienia. Niezależnie od jego przyczyn. Ma się to zmienić od środy 7 stycznia, kiedy zacznie obowiązywać nowelizacja ustawy o podatku od spadków i darowizn, która realizuje działania deregulacyjne rządu.

Jak wyjaśnia w komunikacie Ministerstwo Finansów, w razie niezłożenia przez podatników do urzędu skarbowego w terminie zgłoszenia nabycia majątku od członków najbliższej rodziny – jeśli uprawdopodobnią, że przekroczenie terminu nastąpiło bez ich winy, termin do złożenia zgłoszenia zostanie na ich wniosek przywrócony i zachowają zwolnienie z podatku.

MF zaznacza, że o przywrócenie terminu będzie można wnioskować, jeśli nabycie nastąpiło od 7 stycznia 2026 r. albo jeśli 6-miesięczny termin na zgłoszenie nabytego majątku nie upłynął do tego dnia.

Eksperci: nowy przepis spowoduje liczne wątpliwości i spory
Jakie okoliczności mogą uzasadniać przywrócenie terminu na zgłoszenie spadku lub darowizny? Jak pisaliśmy na łamach rp.pl, nowy przepis tego nie określa, w uzasadnieniu projektu wspomniano jedynie o „niezawinionych przez podatnika zdarzeniach losowych”. Wypowiadający się w naszym artykule z 21 lipca 2025 r. doradcy podatkowi wskazywali, że może to być wypadek, pożar, powódź albo choroba. Jednocześnie podkreślali, że nowy przepis spowoduje liczne wątpliwości i spory. Dużo będzie sytuacji niejasnych, np. czy usprawiedliwiony jest spadkobierca, który przeziębił się w ostatnim tygodniu terminu albo ten, który przed upływem pół roku musiał nagle wyjechać za granicę. Różne może być też podejście urzędów skarbowych.

Nowelizacja ujednolica też moment powstania obowiązku podatkowego przy spadkobraniu – powstanie on dopiero z chwilą formalnego potwierdzenia nabycia spadku przez sąd lub notariusza. Jak zauważa MF, podatnicy zyskają dzięki temu więcej czasu na złożenie zeznania podatkowego.

https://www.rp.pl/podatki/art43597421-rozliczanie-podatku-od-spadkow-i-darowizn-nowe-zasady-wchodza-w-zycie

2. Kontrowersje wokół przebudowy Rail Baltica. Kara na 15 tys. zł zaważyła w przetargu na miliardy

Sławomir Wikariak | Publikacja: 20.01.2026 13:02

Brak informacji o karze na 15 tys. zł zdecydował o wykluczeniu konsorcjum, które złożyło o ponad 410 mln zł tańszą ofertę w przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk.

Zamówienie dotyczy przebudowy fragmentu trasy Rail Baltica. Ceny w tym przetargu opiewają na kwoty od ok. 6,7 mld zł do ok. 4,6 mld zł. Tę najtańszą ofertę złożyło konsorcjum składające się ze spółek Torpol oraz Mirbud i to ona pierwotnie została wybrana przez PKP PLK jako najkorzystniejsza. Zgodnie z wyrokiem Krajowej Izby Odwoławczej konsorcjum powinno zostać wykluczone z przetargu. Druga w kolejności jest o 410 mln zł droższa oferta konsorcjum firm Budimex oraz Porr.

KIO: Trzeba było poinformować o karze
O rozstrzygnięciu KIO zdecydowała kara w wysokości 15 tys. zł, jaką w 2022 r. wojewódzki inspektor środowiska nałożył na Mirbud. Firma nie ujawniła jej w tzw. jednolitym europejskim dokumencie zamówienia (JEDZ).

– Nie zrobiliśmy tego, bo dysponujemy opinią prawną, że ta kara nie dotyczy naruszenia przepisów prawa ochrony środowiska, tylko decyzji środowiskowej, a w naszej opinii to dwie różne rzeczy. Decyzja odnosiła się wyłącznie do naruszenia warunków realizacji przedsięwzięcia w postaci zabezpieczenia wykopów i nie może być podstawą wykluczenia. Po drugie, chodzi o zdarzenie z maja 2022 r., a oferty składaliśmy w sierpniu 2025 r., a więc po upływie trzyletniego okresu wykluczenia – argumentuje Anna Więzowska, członek zarządu Mirbudu.

Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 19 stycznia 2026 r. (sygnatura akt: KIO 5144/25) uznała, że kara dotyczy naruszenia prawa ochrony środowiska. Jeśli zaś chodzi o termin wykluczenia, jej zdaniem, powinno się go liczyć od dnia wydania ostatecznej decyzji przez głównego inspektora ochrony środowiska, czyli od 22 października 2022 r.

Co ciekawe, nawet wówczas, termin wyboru najkorzystniejszej oferty (6 listopada 2025 r.) upływał już po trzyletnim okresie wykluczenia. KIO przyznała w swym orzeczeniu, że zamawiający nie mógłby więc wykluczyć konsorcjum, w skład którego wchodzi Mirbud. Mimo wszystko, zdaniem składu orzekającego, firma ta powinna ujawnić informację o karze w JEDZ. Oferty składano bowiem w sierpniu 2025 r.

– Niewątpliwie informacja, że Mirbud nie podlega wykluczeniu mogła mieć wpływ na decyzję zamawiającego w postępowaniu – zaznaczył Mateusz Paczkowski. Przyznał, że nie było dowodów, by Mirbud celowo lub wskutek rażącego niedbalstwa wprowadził zamawiającego w błąd. Natomiast można mówić o lekkomyślności lub niedbalstwie. – W takich sytuacjach wymaga się od wykonawców dochowania standardów rzetelności – podkreślił przewodniczący składu orzekającego, nakazując wykluczenie konsorcjum Torpol/Mirbud i odrzucenie jego oferty.

Będzie skarga do Sądu Zamówień Publicznych
Przegrane konsorcjum nie składa broni i zapowiada zaskarżenie wyroku do Sądu Zamówień Publicznych.

– Przyznaję, że go zwyczajnie nie rozumiem. Z jednej strony w ustnych motywach KIO przyznało, że zamawiający nie mógł nas wykluczyć z postępowania, bo wybór najkorzystniejszej oferty odbywał się już po trzyletnim okresie wykluczenia, nawet gdyby uznać, że chodziło o karę środowiskową, co kwestionujemy – mówi Anna Więzowska z Mirbudu. – Jednocześnie w tym samym wyroku KIO stwierdza, że brak informacji mógł mieć wpływ na decyzję zamawiającego. Pytam się, jaki, skoro nie mógł nas wykluczyć z powodu tej kary – dodaje.

Mirbud powoływał się przed KIO również na zasadę proporcjonalności. Przekonywał, że nawet gdyby uznać, że powinien przedstawić informację o karze nałożonej przez GIOŚ, to jej wysokość jest tak niewielka, że nie powinna przesądzać o wykluczeniu konsorcjum, które złożyło o 410 mln zł tańszą ofertę. Skład orzekający uznał, że zasada proporcjonalności w tej sprawie nie ma zastosowania. W ustnych motywach nie rozwinięto argumentacji na ten temat.

Za wcześnie na samooczyszczenie Budimexu
W sprawie rozstrzygniętej przez KIO pojawił się również wątek zmowy przetargowej, której miały dopuścić się spółki z grupy Budimex w przetargu na budowę linii wysokiego napięcia z morskich farm wiatrowych. Sąd Zamówień Publicznych 19 grudnia 2025 r. (sygnatury akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 131/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25) utrzymał wyrok KIO stwierdzający naruszenie zasad uczciwej konkurencji przez spółki Budimexu, co może mieć wpływ na ich sytuację w kolejnych przetargach. W sprawie dotyczącej modernizacji linii kolejowej Białystok–Ełk KIO uznało jednak, że wyroku sądu nie może brać pod uwagę. Zapadł on bowiem już po terminie wyboru najkorzystniejszej oferty, a wcześniej w obrocie było jedynie nieprawomocne orzeczenie KIO.

– Na dzień wyboru najkorzystniejszej oferty nie otworzył się jeszcze okres karencji. Dlatego KIO nie oceniła skuteczności samooczyszczenia – uzasadnił przewodniczący składu orzekającego.

https://pro.rp.pl/inwestycje/art43665321-kontrowersje-wokol-przebudowy-rail-baltica-kara-na-15-tys-zl-zawazyla-w-przetargu-na-miliardy

Wnp

1. Mirbud blisko kontraktu na niemal 328 mln zł. Może zostać partnerem podwarszawskiej gminy

Michał Wroński | Dodano: 20 stycznia 2026 16:43

Oferta Mirbudu została wybrana jako najkorzystniejsza w ogłoszonym przez podwarszawskie Marki postępowaniu na budowę i utrzymanie dróg na terenie gminy w modelu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Oferta Mirbudu opiewa na blisko 328 mln zł brutto.

Wykonawca dostanie trzy lata, by wykonać największą w dziejach gminy miejską inwestycję drogową
Ogłoszone przez gminę Marki postępowanie dotyczyło budowy i modernizacji trzech ulic oraz ich utrzymania przez okres 18 lat. To – jak podkreśla tamtejszy samorząd – największa w dziejach Marek miejska inwestycja drogowa. Jak wyjaśnia gmina, teraz zadaniem Mirbudu będzie zabezpieczenie finansowania tej inwestycji. Gdy to się stanie, kolejnym krokiem będzie podpisanie umowy partnerstwa z samorządem.

Część inwestycyjna zadania obejmuje budowę od zera lub modernizację: kanalizacji deszczowej, nowych jezdni asfaltowych, chodników i dróg rowerowych i energooszczędnego oświetlenia LED. W sumie będzie to 4,76 ha nowych jezdni i skrzyżowań, 2 ha dróg i ciągów rowerowych oraz 1,44 ha chodników.

– Wykonawca będzie mieć trzy lata na realizację prac – informuje burmistrz Marek, Jacek Orych.

Zadaniem Mirbudu będzie nie tylko znalezienie finansowania i przeprowadzenie prac w terenie, ale również utrzymanie przebudowanych ulic przez 18 lat – oznacza to, że zadaniem spółki będzie usunięcie każdej ewentualnej awarii i uszkodzenia (po stronie miasta pozostanie sprzątanie i odśnieżanie ulic).

– Płatność za realizację te inwestycji rozłożymy na lata, konkretnie na 18 lat – wyjaśnia burmistrz Jacek Orych.

Ogólna wartość złożonej przez Mirbud oferty wynosi 327,98 mln zł, z czego 181,9 mln zł stanowi opłata za roboty budowlane.

W tym modelu po ukończeniu inwestycji samorządy płacą jeszcze przez lata
Dla Mirbudu to nie pierwszy projekt PPP. Kilka miesięcy temu spółka na łódzkim Widzewie rozpoczęła budowę aquaparku. Po oddaniu obiektu do użytkowania, co ma nastąpić pod koniec roku 2027, do zadań partnera prywatnego będą należeć m.in. przeglądy i konserwacja zainstalowanych urządzeń w budynku (w tym technologii basenowej). Za poniesione przez Mirbud koszty projektowania, budowy i utrzymania firma będzie dostawała od miasta opłatę za dostępność, płatną kwartalnie przez okres 20 lat. Wartość umowy na utrzymanie obiektu to 29,5 mln zł brutto.

Mirbud to jedna z największych firm budowlanych w Polsce. Działa jako generalny wykonawca we wszystkich segmentach budownictwa (przede wszystkim w budownictwie drogowym) będąc obecny na rynku od prawie 40 lat. Obecnie Grupę Kapitałową tworzy w sumie pięć spółek – poza będącym podmiotem wiodącym Mirbudem jest to Przedsiębiorstwo Budownictwa Specjalistycznego „Transkol” (zajmuje się remontami i budową szlaków infrastruktury kolejowej), spółka Kobylarnia (odpowiada za roboty drogowe i mostowe, a także produkcję mas bitumicznych), spółka JHM Development oraz spółka Marywilska 44 – właściciel i zarządca jednego z największych centrów handlowych w Warszawie, a także parku magazynowo-logistycznego w Ostródzie.

https://www.wnp.pl/budownictwo/mirbud-blisko-kontraktu-na-niemal-328-mln-zl-moze-zostac-partnerem-podwarszawskiej-gminy,1024289.html

2. Rząd zwiększa Fundusz Kolejowy o 196,6 mln zł. Więcej pieniędzy na remonty torów

Źródło: PAP/awi | Dodano: 20 stycznia 2026 16:33

Rząd przyjął na wtorkowym posiedzeniu uchwałę zwiększającą o 196,6 mln zł środki z Funduszu Kolejowego; pieniądze będą przeznaczone dla zarządców infrastruktury kolejowej m.in. na jej remonty i utrzymanie do 2028 r.

  • Rząd przyjął uchwałę zwiększającą środki z Funduszu Kolejowego o 196,6 mln zł na utrzymanie i remonty infrastruktury do 2028 r.
  • Dofinansowaniem mają zostać objęci nowi zarządcy infrastruktury: spółka Cargotor oraz Pomorska Kolej Metropolitalna, z wypłatami w latach 2026–2028.
  • W uchwale nie przewidziano zwiększenia finansowania programu z budżetu państwa, które ma pozostać na poziomie 44 mld zł.

Chodzi o zmianę uchwały ws. wieloletniego programu pod nazwą „Rządowy program wsparcia zadań zarządców infrastruktury kolejowej, w tym w zakresie utrzymania i remontów, do 2028 roku”.

Co zmienia uchwała rządu w programie wsparcia kolei?
Celem zmiany jest objęcie dofinansowaniem zarządcy infrastruktury spółki Cargotor oraz rozszerzenie programu o nowego zarządcę infrastruktury – Pomorską Kolej Metropolitalną. Wsparcie dla Cargotor i PKM pochodzić będzie ze środków Funduszu Kolejowego i wyniesie w 2026 r. 65,5 mln zł, w 2027 r. 64,5 mln zł, a w 2028 r. – 66,6 mln zł. W uchwale nie przewiduje się zwiększenia finansowania Programu ze środków budżetu państwa, które pozostają w wysokości 44 mld zł.

Na co mają pójść środki z Funduszu Kolejowego?
Dofinansowanie ma zapewnić odpowiedni stan techniczny infrastruktury kolejowej, jej bezpieczne użytkowanie oraz zachowanie potencjału gospodarczego i komunikacyjnego. Zdaniem rządu dzięki temu znacząco zmniejszy się ryzyko kosztownych napraw lub utraty infrastruktury w przyszłości.

https://www.wnp.pl/logistyka/rzad-zwieksza-fundusz-kolejowy-o-196-6-mln-zl-wiecej-pieniedzy-na-remonty-torow,1024311.html

3. Bez tych inwestycji stabilność dostaw energii może być zagrożona. Tu są największe luki

Źródło: rs | Dodano: 15 stycznia 2026 10:05

Bez silniejszego wsparcia finansowego dla magazynów energii, biogazu i biometanu, power-to-heat, a także modernizacji sieci, bezpieczeństwo i stabilność dostaw energii mogą być zagrożone – wskazuje Bank Gospodarstwa Krajowego.

  • Transformacja w kierunku niskoemisyjnej energetyki w Polsce postępuje, a udział OZE w krajowym miksie energetycznym rośnie. Inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze – uważają specjaliści BGK.
  • Najbardziej „bankowalnymi” segmentami rynku są dziś sieci elektroenergetyczne oraz elektrownie gazowe (CCGT i OCGT), które charakteryzują się przewidywalnym modelem biznesowym i stosunkowo niskim ryzykiem.
  • Największe luki inwestycyjne występują w projektach bateryjnych magazynów energii, biogazowni i biometanowni oraz technologii power-to-heat.

Inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze
Bank Gospodarstwa Krajowego opublikował analizę, która dotyczy luk inwestycyjnych w sektorze energetycznym.

Transformacja w kierunku niskoemisyjnej energetyki w Polsce postępuje, a udział OZE w krajowym miksie energetycznym rośnie. Jednak – jak podkreślają autorzy raportu – rosnące znaczenie źródeł pogodozależnych wymaga rozwinięcia infrastruktury, która pozwoli na szybkie reagowanie na zmiany w podaży i popycie energii.

Polski system elektroenergetyczny staje się coraz bardziej złożony i podatny na wahania wynikające z warunków pogodowych. O ile transformacja jest nieunikniona, o tyle jej sukces zależy od zdolności do magazynowania i bilansowania rynku energii. Dlatego inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze – stwierdził Artur Galbarczyk, dyrektor Biura Branży Energetycznej i Technologii w BGK.

Do klasycznych rozwiązań sprzyjających elastyczności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) należą elektrownie gazowe. Tego typu źródła mogą pracować zarówno jako jednostki podstawowe, jak i szczytowe, odpowiadając na zmienne zapotrzebowanie na energię. Ich istotną zaletą jest niższa emisyjność CO2 w porównaniu do tradycyjnych źródeł węglowych – napisano w raporcie BGK.

Warto jednak zaznaczyć, że energetyka gazowa opiera się na imporcie surowca, jakim jest gaz ziemny, a sama technologia ma charakter pomostowy w drodze ku zeroemisyjnej energetyce przyszłości. Na koniec 2024 roku moc zainstalowana jednostek gazowych w KSE wyniosła już ponad 5 GW, co oznacza dwukrotny wzrost względem roku 2020 – przypomina BGK.

Rozwój infrastruktury sieciowej musi nadążać za OZE
Kolejnym rozwiązaniem wspierającym elastyczność systemu są bateryjne magazyny energii. Urządzenia te umożliwiają pobieranie energii w okresach jej nadmiaru i oddawanie jej w czasie zwiększonego zapotrzebowania.

Dzięki temu nie tylko stabilizują pracę KSE i ograniczają wahania hurtowych cen energii elektrycznej, ale również poprawiają rentowność źródeł odnawialnych oraz ograniczają udział źródeł węglowych i gazowych w miksie energetycznym.

Według autorów raportu duży potencjał w zakresie elastyczności systemu mają biogazownie. Ich działanie nie jest uzależnione od warunków pogodowych, a możliwość regulacji wielkości produkcji energii elektrycznej czyni je cennym źródłem wytwórczym.

Obecnie w Polsce wykorzystuje się jedynie około 3 proc. technicznego potencjału produkcji biogazu wynikającego z dostępności substratów. Szacuje się, że krajowy potencjał produkcji biometanu może wynosić co najmniej 8 mld m sześc. rocznie, co pozwoliłoby na pokrycie istotnej części zapotrzebowania elektrowni gazowych i całej gospodarki na gaz ziemny – czytamy w opracowaniu BGK.

Na uwagę zasługują także technologie Power-To-Heat (P2H) połączone z magazynami ciepła. Ich szersze wdrożenie pozwoliłoby na zwiększenie elastyczności KSE poprzez wykorzystanie nadmiaru energii elektrycznej w słoneczne lub wietrzne dni do nagrzewania wody, która następnie mogłaby być wykorzystana w systemach ciepłowniczych lub do magazynowania energii, przyczyniając się także do dekarbonizacji ciepłownictwa.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na konieczność rozbudowy i unowocześniania sieci elektroenergetycznych, które są kręgosłupem KSE. Sieci przesyłowe i dystrybucyjne zapewniają bezpieczeństwo dostaw, bilansowanie podaży i popytu oraz integrację nowych źródeł i odbiorców energii elektrycznej.

Rozwój infrastruktury sieciowej musi więc nadążać za dynamicznym rozwojem OZE, elektryfikacją transportu i ciepłownictwa czy dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji, jak również odpowiadać na nowe zagrożenia hybrydowe i cyfrowe.

Największe luki inwestycyjne występują w projektach magazynów energii i biogazowni
Analiza BGK pokazuje, że najbardziej „bankowalnymi” segmentami rynku są dziś sieci elektroenergetyczne oraz elektrownie gazowe (CCGT i OCGT), które charakteryzują się przewidywalnym modelem biznesowym i stosunkowo niskim ryzykiem.

Z kolei największe luki inwestycyjne występują w projektach bateryjnych magazynów energii, biogazowni i biometanowni oraz technologii power-to-heat.

Zgodnie z szacunkami przywołanymi w raporcie całkowite nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowo-energetycznym do 2040 roku mogą wynieść od 2,7 do 3,5 biliona złotych, w zależności od przyjętego scenariusza transformacji. Największą część tej kwoty (nawet 1,7 biliona złotych) pochłoną wydatki na produkcję, przesył i dystrybucję energii elektrycznej.

BGK podkreśla, że transformacja w stronę niskoemisyjnego systemu wymaga nie tylko dużych środków, ale także lepszej koordynacji finansowania pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym.

– Inwestycje w elastyczność systemu to inwestycje w bezpieczeństwo i stabilność dostaw energii. Ich skala przekracza możliwości pojedynczych inwestorów, dlatego potrzebne jest połączenie kapitału publicznego i komercyjnego, przy aktywnym udziale instytucji rozwoju, takich jak BGK – powiedziała Joanna Smolik, dyrektorka Departamentu Relacji Strategicznych w BGK.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budownictwo-energetyczne/bez-tych-inwestycji-stabilnosc-dostaw-energii-moze-byc-zagrozona-tu-sa-najwieksze-luki,1022617.html

Portal ZP

1. Checklista zmian Pzp od 13.03.2026 r. – rozprawy i posiedzenia zdalne przed KIO

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 14.01.2026

Poniżej zestawienie najważniejszych zmian w postępowaniu odwoławczym przed KIO, które wchodzą w życie 13 marca 2026 r. na mocy tzw. ustawy deregulacyjnej (Dz.U. poz. 769). W tabeli na końcu tekstu znajdziesz krótkie rekomendacje wdrożeniowe nowych przepisów – sprawdź, o czym już dziś warto pamiętać.

1. Forma zdalna – decyzja i zasady uczestnictwa

Rozprawy/posiedzenia zdalne mają charakter fakultatywny – nie będą „automatyczne”.
O formie (zdalnie/stacjonarnie) decyduje Prezes KIO w zarządzeniu wyznaczającym termin rozpoznania odwołania (nowy art. 544 ust. 3a Pzp).
Nawet przy formule zdalnej strony i uczestnicy zachowują wybór: udział online albo osobisty w siedzibie KIO.

2. Kiedy rozprawy/posiedzenia nie mogą być zdalne?

Ustawa wprowadza katalog przesłanek wyłączających formę zdalną (nowy art. 508a Pzp), m.in. gdy:

  • charakter czynności wymaga innej formy (np. materiały niejawne),
  • okoliczności utrudniają sprawne przeprowadzenie rozprawy (np. bardzo duża liczba uczestników/dowodów),
  • nie da się zagwarantować ochrony praw procesowych i prawidłowego przebiegu postępowania.
  • Koncentracja materiału dowodowego
  • Ze względu na ograniczoną możliwość składania pism/dokumentów w trakcie czynności zdalnych, wprowadzono obowiązek wcześniejszego przedstawienia twierdzeń i dowodów.
  • Dowody trzeba złożyć:

– wraz z odwołaniem, albo

– z odpowiedzią na odwołanie, albo

– z przystąpieniem do postępowania, albo

– najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę/posiedzenie.

Spóźnienie co do zasady oznacza utrudnienie lub utratę możliwości powoływania nowych dowodów w toku postępowania.

3. Odpowiedź na odwołanie – minimalny termin i „pakiet dowodowy” zamawiającego

Zamawiający ma złożyć odpowiedź na odwołanie w terminie nie krótszym niż 5 dni od doręczenia odwołania.
Odpowiedź ma zawierać nie tylko stanowisko do zarzutów, ale także twierdzenia oraz dowody (nowy art. 521 ust. 1 Pzp).

4. Pełnomocnictwo „do protokołu”

Nowelizacja dopuszcza udzielenie pełnomocnictwa ustnie, poprzez oświadczenie do protokołu (art. 511 ust. 1a Pzp).

5. Kto będzie fizycznie na sali

Przy rozprawie zdalnej w siedzibie KIO obecni mają być fizycznie zasadniczo skład orzekający i protokolant, a strony/uczestnicy mogą łączyć się online.

6. Wymogi techniczne – komunikat Prezesa UZP

Prezes UZP ma informować z wyprzedzeniem (w BIP UZP) o standardach technicznych oprogramowania i minimalnych wymaganiach sprzętowych dla udziału zdalnego.

7. Odmowa udziału zdalnego – konsekwencje procesowe

Skład orzekający może odmówić udziału zdalnego uczestnikowi, gdy wystąpią uzasadnione przesłanki (nowy art. 549 ust. 5 Pzp), np.:
– warunki w miejscu pobytu nie licują z powagą Izby lub utrudniają czynności,

– zachowanie uczestnika budzi wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności z jego udziałem.

W razie odmowy przyjmuje się, że uczestnik nie stawił się na rozprawie/posiedzeniu (ryzyko negatywnych skutków procesowych obciąży uczestnika, jeśli nie zapewni alternatywy).

Jak wykorzystać checklistę w praktyce – rekomendacje wdrożeniowe

Obszar

 

Co wdrożyć przed 13.03.2026 r.

 

Odwołania i odpowiedzi

 

szablony pism z sekcją „twierdzenia + dowody” oraz procedurę kompletowania materiału dowodowego w krótkich terminach

 

Terminy/dowody

 

wewnętrzny „deadline” na dowody: najpóźniej dzień przed rozprawą/posiedzeniem (nie planować uzupełnień „na sali”)

 

Udział zdalny

 

checklistę techniczną i „plan B” (udział stacjonarny) na wypadek odmowy udziału zdalnego, ewentualnie osoba, która zastąpi pełnomocnika

 

Pełnomocnictwa procedurę udzielania pełnomocnictwa do protokołu i zakres umocowania na rozprawę

https://www.portalzp.pl/nowosci/checklista-zmian-pzp-od-13.03.2026-r.-rozprawy-i-posiedzenia-zdalne-przed-kio-35536.html

2. Zmiana podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby po zawarciu umowy – jak zbadać warunki udziału?

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 12.01.2026

W toku realizacji umowy o roboty budowlane zamawiający coraz częściej mierzą się z wnioskami wykonawców o zmianę podwykonawcy, na którego zasobach oparto spełnianie warunków udziału w postępowaniu – w szczególności w zakresie wiedzy i doświadczenia. Powstaje wówczas kluczowe pytanie: na jaki moment nowy podwykonawca, a także sam wykonawca działający już samodzielnie, powinni wykazać spełnianie wymaganych warunków – na dzień składania ofert czy na moment dokonywania zmiany umowy? W tekście omawiamy krótko aktualne w tej mierze stanowisko Urzędu Zamówień Publicznych oraz jego konsekwencje praktyczne dla zamawiających i wykonawców.

Nowy podwykonawca (lub wykonawca samodzielnie) powinni wykazać spełnianie warunków udziału w postępowaniu na moment zmiany podwykonawcy (podmiotu udostępniającego zasoby).

Urząd Zamówień Publicznych wyjaśnia w tej kwestii, że „(…) podwykonawca może wykazać się doświadczeniem w sytuacji wykonania robót budowlanych, które zrealizował nie wcześniej niż w ostatnich pięciu latach, a w przypadku usług – trzech latach przed terminem złożenia podmiotowych środków dowodowych.

Nie ma zatem przeszkód, aby doświadczenie zostało nabyte przez nowego podwykonawcę już po zakończeniu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego (S. Wikariak, UZP: liczy się aktualne portfolio przedsiębiorcy, DGP 15.11.2022 r. nr 220)”.

Nie mam wątpliwości, że stanowisko wyrażone przez UZP dotyczy również wykonawcy, który po zawarciu umowy, nabył wymagane doświadczenie pozwalające zrezygnować w udziału podmiotu udostępniającego zasoby w trakcie wykonania zamówienia.

O zgłoszeniu podwykonawcy w trakcie realizacji zamówienia i stosownych dokumentach przeczytasz także tutaj: Zgłoszenie podwykonawcy – wzór, zasady zgłoszenia w trakcie realizacji umowy, zmiana podwykonawcy

Podstawa prawna

Ustawa z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiana-podmiotu-trzeciego-udostepniajacego-zasoby-po-zawarciu-umowy-jak-zbadac-warunki-udzialu-35526.html

Rynek Infrastruktury

1. Umowa na zasilanie KDP Warszawa – Łódź podpisana

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 21-01-2026

Spółki Centralny Port Komunikacyjny i Polskie Sieci Elektroenergetyczne zawarły umowy na przyłączenie podstacji trakcyjnych do sieci przesyłowej, które zasilą linię Kolei Dużych Prędkości między Warszawą i Łodzią w ramach realizacji programu inwestycyjnego Port Polska. Łączna wartość umów to ponad 46 mln zł.

W związku z umową, PSE przyłączą dwie podstacje trakcyjne, które znajdą się na linii między stolicą i Łodzią. Pierwsza z podstacji zlokalizowana w rejonie nowego lotniska będzie zasilona z budowanej przez spółkę stacji elektroenergetycznej 400/110 kV. Ta sama stacja dostarczy również energię elektryczną niezbędną do prawidłowego funkcjonowania portu lotniczego i m.in. wieży kontroli ruchu lotniczego, centrum operacyjnego lotniska, budynków służb ratowniczo-gaśniczych, utrzymania i zarządzania lotniskiem oraz biura służb lotniskowych. Podstacja trakcyjna Dmosin pod Łodzią będzie natomiast zasilana ze stacji elektroenergetycznej 400/220/110 kV Stryków.

– Zapewnienie energii to niezwykle ważny element procesu budowy Kolei Dużych Prędkości. Zasilanie 2×25 kV prądu przemiennego pozwoli pociągom pasażerskim na osiąganie prędkości do 350 km/h. Liczymy na dalszą dobrą współpracę z PSE przy realizacji kolejnych odcinków kolejowej linii „Y”, która połączy Warszawę, nowe lotnisko, Łódź, Poznań i Wrocław, ustanawiając nowy standard podróżowania koleją w Polsce – przekazał Piotr Rachwalski, członek zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego ds. kolei.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ponadto wybudują infrastrukturę elektroenergetyczną, dzięki której możliwe będzie przyłączenie obu podstacji trakcyjnych do sieci przesyłowej. Za podstacje odpowiadać będzie natomiast CPK. Podstacje po budowie pozwolą na dystrybucję i przetwarzanie energii elektrycznej na napięcie stosowane w kolejowej sieci trakcyjnej.

Podpisane umowy to kolejny krok w pracach nad powstającą linią KDP z Warszawy do Łodzi. Pod koniec 2025 roku, spółka Centralny Port Komunikacyjny, ogłosiła pierwszy przetarg na budowę nowej linii kolejowej. Chodzi o 13-kilometrowy fragment trasy między Kotowicami w gminie Brwinów na Mazowszu a węzłem lotniskowym. Na 2026 rok natomiast zaplanowano postępowania na budowę kolejnych pięciu odcinków linii kolejowej łącznej długości 120 kilometrów.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/umowa-na-zasilanie-kdp-warszawa–lodz-podpisana-98397.html

2. Prawie 900 mln na pomorskie drogi w 2026 roku

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 21-01-2026

Zatwierdzono budżet województwa pomorskiego na 2026 rok. Samorząd wojewódzka postanowił przeznaczyć na drogi wojewódzkie ponad 869 mln zł. Jedną z najdroższych inwestycji będzie kontynuacja rozbudowy DW211 od Jankowa do obwodnicy Kościerzyny.

Władze wojewódzkie, dbając o bezpieczeństwo i poprawę komfortu jazdy kierowców, ale również wszystkich uczestników ruchu drogowego, przeznaczyły w budżecie na 2026 rok znaczące środki na drogi, a zwłaszcza ich rozbudowy i modernizację. Całkowita kwota przeznaczona w budżecie na drogi wojewódzkie to ponad 869 mln zł, a wartość planowanych modernizacji 21 odcinków o łącznej długości około 65 km to 80 mln zł.

Wśród najważniejszych inwestycji, na które zostaną przeznaczone pieniądze w tym roku, Samorząd Województwa wymienia kontynuację rozbudowy DW221 od Jankowa do obwodnicy Kościerzyny, która ma kosztować ponad 320 mln zł, drugi etap budowy obwodnicy Kartuz za ponad 170 mln zł czy też rozpoczęcie rozbudowy DW226, a konkretniej ulicy Chopina w Pruszczu Gdański za ponad 47 mln zł.

Wśród innych zadań zaplanowanych jeszcze na ten rok znajdziemy m.in. rozpoczęcie rozbudowy DW215 Rozewie – Jastrzębia Góra na co zostanie przeznaczonych ponad 27 mln zł, kontynuację budowy nowego przebiegu DW231 od Skórcza do Mirotek, co kosztować będzie ponad 39 mln zł lub też kontynuację I etapu rozbudowy DW515 w Dzierzgoniu za ponad 6,7 mln zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/prawie-900-mln-na-pomorskie-drogi-w-2026-roku-98396.html

3. Rentowność kontraktu a „bezpieczeństwo decyzyjne” Inżyniera. Gdzie szukać marży w 2026 roku

Autor: Marcin Żytko, counsel, radca prawny , z kancelarii Hoogells Oleksiewicz sp.k | Data publikacji: 19-01-2026

W dyskusjach o kondycji polskiego budownictwa w 2026 roku dominuje temat waloryzacji i rosnących kosztów. Jednak z perspektywy praktyków obsługujących procesy inwestycyjne na największych kontraktach infrastrukturalnych, dostrzegamy inny, często pomijany obszar, w którym „zamrażany” jest kapitał Wykonawców. Jest nim paraliż decyzyjny i brak zrozumienia mechanizmów zatwierdzania roszczeń po stronie Inżyniera i Zamawiającego.

Przez ostatnie lata, obsługując Inżynierów Kontraktu na kilkunastu dużych projektach, analizowaliśmy setki roszczeń składanych przez czołowych Wykonawców. Wnioski są jednoznaczne: w 2026 roku merytoryczna racja to za mało, by uzyskać płatność.

Wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, w których doskonale udokumentowane technicznie roszczenia były odrzucane lub „zamrażane” w procedurach. Powód? Wykonawcy często formułują swoje wnioski w sposób konfrontacyjny, zapominając, że po drugiej stronie nie stoi bezduszna maszyna, lecz zespół ludzi obawiających się odpowiedzialności dyscyplinarnej i kontroli publicznej.

Roszczenie jako „alibi” dla Inżyniera
Skuteczne zarządzanie kontraktem w obecnych realiach rynkowych wymaga zmiany paradygmatu. Zamiast budować narrację sporu, należy budować narrację bezpieczeństwa. Być partnerem w procesie budowlanym, opierając argumenty na faktach, a nie oponentem z irracjonalnymi żądaniami.

Nasze doświadczenie z pracy „wewnątrz” zespołów Inżyniera Kontraktu pokazuje, że kluczem do odblokowania marży jest dostarczenie Inżynierowi argumentacji prawnej, która czyni decyzję o wypłacie środków bezpieczną i uzasadnioną w świetle ewentualnych audytów. W 2026 roku rola prawnika nie polega na wygraniu wojny z Zamawiającym za 5 lat w sądzie. Polega na takim sformułowaniu dokumentacji tu i teraz, aby Inżynier Kontraktu mógł z czystym sumieniem podpisać Przejściowe Świadectwo Płatności.

Negocjacje i mediacja – narzędzia płynności finansowej
W Hoogells, jako doradcy prawni specjalizujący się w infrastrukturze, świadomie kładziemy nacisk na negocjacje i mediacje, ale prowadzone w sposób bezpieczny dla Zamawiającego. Wiemy czego obawiają się Inżynierowie Kontraktów i Zamawiający.

W obecnym otoczeniu gospodarczym czas to pieniądz – dosłownie. Płynność finansowa przedsiębiorstwa to priorytet. Wieloletnie spory sądowe, nawet wygrane, w obliczu inflacji i kosztu pieniądza w czasie, rzadko przynoszą satysfakcjonującą stopę zwrotu.

Znamy „kody” komunikacyjne i procedury wewnętrzne Inżynierów Kontraktu. Wiemy, które argumenty otwierają drogę do ugody, a które powodują natychmiastową blokadę decyzyjną. Ta wiedza pozwala nam przekształcać potencjalne konflikty w konstruktywne rozmowy o aneksach i płatnościach.

Nowa strategia na 2026 rok
Klucz do marż w 2026 r. to doskonała znajomość prawa infrastrukturalnego wsparta praktyczną wiedzą o tym, jak pisma Wykonawców są interpretowane „po drugiej stronie biurka”.

Doświadczony zespół Hoogells pomaga zidentyfikować i odzyskać marżę ukrytą w bieżących kontraktach poprzez audyt kontraktów, znalezienie najbardziej „marżowych” pozycji, przygotowanie strategii odzyskania ukrytych marż oraz przeprowadzenie skutecznych negocjacji, rozumiejąc specyfikę rozpatrywania roszczeń przez Inżyniera Kontraktu i Inwestora – jesteśmy do Państwa dyspozycji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/rentownosc-kontraktu-a-bezpieczenstwo-decyzyjne-inzyniera-gdzie-szukac-marzy-w-2026-roku–98377.html

Artykuły DSK

1. Poznań: uchwalony Plan Ogólny – skutki dla właścicieli i inwestorów

Agnieszka Środecka, Karolina Rybak DSK Kancelaria | 14.01.2026 r.

W dniu 30 grudnia 2025 r. w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego została opublikowana uchwała Rady Miasta Poznania w sprawie Planu Ogólnego Miasta Poznania. To pierwsze duże miasto w Polsce z uchwalonym Planem ogólnym, który wszedł w życie z dniem 13 stycznia 2026 r.

Pozostałe gminy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do 30 czerwca 2026 roku, co jest efektem nowelizacji przepisów, przesuwającej wcześniejszy termin wyznaczony na 31 grudnia 2025 r. jeszcze o pół roku, o czym pisaliśmy w artykule „Wuzetkowy” wyścig z czasem. O co chodzi z wydłużeniem terminu na plany ogólne?

Plan ogólny zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Jako akt prawa miejscowego jest on aktem prawa powszechnie obowiązującego. Jego ustalenia wiążą organy gminy przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Z tego względu plan ogólny ma istotny wpływ na sytuację prawną właścicieli nieruchomości oraz inwestorów.

Kontrola planu ogólnego przez wojewodę
W pierwszej kolejności wskazać należy, że plan ogólny jako uchwała organu stanowiącego gminy podlega nadzorowi właściwego wojewody. Kontrola nadzorcza sprawowana jest na postawie art. 91 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Przedmiotem kontroli jest zgodność uchwały dotyczącej planu z przepisami prawa.

W ramach nadzoru wojewoda stwierdza nieważność uchwały w całości lub w części w drodze rozstrzygnięcia nadzorczego, jeżeli okaże się, że uchwalono uchwałę z istotnym naruszeniem prawa.

Mimo, że postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności uchwały wszczynane jest z urzędu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by po uchwaleniu niekorzystnego dla danej nieruchomości planu zawnioskować do wojewody o podjęcie działań nadzorczych.

Podstawą stwierdzenia nieważności uchwały są zasadniczo przesłanki wymienione w art. 28 ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zgodnie z treścią tego przepisu istotne naruszenie zasad sporządzania planu ogólnego, istotne naruszenie trybu jego sporządzania, a także właściwości organów w tym zakresie, powodują nieważność uchwały gminy w całości lub w części.

Rozstrzygnięcie takie może zostać wydane w terminie 30 dni od dnia doręczenia uchwały rady gminy wojewodzie. Stwierdzenie przez wojewodę nieważności planu wstrzymuje jego wykonanie z mocy prawa, stanowi to wyjątek od ogólnej zasady, że skarga na akt planistyczny nie wstrzymuje jego wykonania.

Upływ wspomnianego terminu 30 dni powoduje wygaśnięcie kompetencji wojewody do wydania rozstrzygnięcia nadzorczego, jednak nie przesądza o braku możliwości dalszej kontroli legalności planu ogólnego. W określonych przypadkach wojewoda może bowiem skorzystać z przysługującego mu uprawnienia do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Z perspektywy właścicieli nieruchomości ma to istotne znaczenie, ponieważ wadliwy plan może zostać wyeliminowany z obrotu prawnego niezależnie od inicjatywy właściciela. Nawet zaskarżenie przez gminę rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody, może doprowadzić do stwierdzenia nieważności planu przez sąd administracyjny, w wyniku odrzucenia lub oddalenia przez sąd wniesionej przez gminę skargi na przedmiotowe rozstrzygnięcie nadzorcze.

Zaskarżenie planu ogólnego do wojewódzkiego sądu administracyjnego
Podstawowym narzędziem ochrony praw właścicieli nieruchomości oraz użytkowników wieczystych jest skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego, która może zostać wniesiona na podstawie art. 101 ustawy o samorządzie gminnym. Z tej drogi mogą skorzystać podmioty, których interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą rady gminy w sprawie planu ogólnego. Warto przy tym podkreślić, że skarga na plan ogólny nie jest ograniczona terminem i może zostać wniesiona w każdym czasie, o ile jego ustalenia ingerują w sferę prawnie chronionych uprawnień właściciela.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym kluczowe znaczenie ma wykazanie naruszenia interesu prawnego skarżącego o charakterze indywidualnym i konkretnym oraz związku pomiędzy treścią planu ogólnego a negatywną sytuacją prawną skarżącego. Niezbędne jest zatem wykazanie, że ustalenia planu ogólnego w sposób rzeczywisty ograniczają lub wyłączają prawa właściciela. W praktyce jest to jeden z najbardziej wymagających elementów skargi.

Samo subiektywne niezadowolenie z przyjętych rozwiązań planistycznych lub odmienne oczekiwania inwestycyjne nie stanowią wystarczającej podstawy do skutecznego wniesienia skargi.

Szczególne znaczenie w tym kontekście ma art. 6 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który zapewnia ochronę prawa własności i innych praw majątkowych w procesie planowania przestrzennego. Przepis ten nie wyklucza ingerencji organów gminy w sferę prawa własności, lecz nakazuje, aby ingerencja ta następowała z poszanowaniem granic wyznaczonych przez ustawę oraz konstytucyjne standardy proporcjonalności.

W toku kontroli sądowej wojewódzki sąd administracyjny bada też legalność planu ogólnego zarówno pod względem zgodności z prawem materialnym, jak i proceduralnym. Samo ustalenie, że interes prawny skarżącego został naruszony, nie jest więc wystarczające do stwierdzenia nieważności uchwały.

W praktyce oznacza to, że jeżeli sąd uzna, iż ustalenia planu ogólnego ograniczają możliwość zabudowy nieruchomości lub zmieniają jej przeznaczenie w sposób niekorzystny dla właściciela, lecz jednocześnie stwierdzi, że ograniczenia te zostały wprowadzone w granicach przysługującego gminie władztwa planistycznego, skarga podlega oddaleniu. Ochrona prawa własności nie ma bowiem charakteru bezwzględnego i podlega ograniczeniom wynikającym z interesu publicznego, o ile ograniczenia te są wprowadzone zgodnie z prawem.

Odszkodowanie?
Należy jednak podkreślić, że samo uchwalenie planu ogólnego, nawet jeżeli jego zapisy okażą się wadliwe, nie rodzi podstaw do dochodzenia odszkodowania z tytułu tzw. szkody planistycznej. Roszczenia odszkodowawcze tego rodzaju mogą powstać wyłącznie w związku z uchwaleniem albo zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a nie planu ogólnego – o czym poniżej.

W przypadku jednak unieważnienia uchwały dotyczącej planu ogólnego w całości lub w części, właściciel lub użytkownik wieczysty poszkodowany jego zapisami, może dochodzić odszkodowania od gminy za niekorzystne zapisy planu, na podstawie art. 417¹ ust. 1 Kodeksu cywilnego za niezgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej.

Dochodzenie odszkodowania na powyższej podstawie wymaga wykazania związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy samym faktem wydania, bezprawnego planu a zaistniałą szkodą, np. kiedy wydanie aktu spowodowało spadek wartości majątku poszkodowanego.

Plan ogólny a przyszłe miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i roszczenia wobec gminy
Wejście w życie planów ogólnych w gminach oznacza istotną zmianę dla właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości. Plan ogólny wyznacza bowiem ramy przyszłej polityki przestrzennej gminy i stanowi bezpośrednią podstawę do sporządzania lub zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Uchwalenie albo zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego może prowadzić do powstania roszczeń po stronie właściciela bądź użytkownika wieczystego nieruchomości.

Zgodnie z art. 36 ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, jeżeli w wyniku uchwalenia albo zmiany planu miejscowego korzystanie z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób albo zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone, istnieje możliwość wystąpienia do gminy z określonymi żądaniami.

Właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości może żądać od gminy odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę albo wykupienia nieruchomości lub jej części. Realizacja roszczeń może być dokonana również w drodze zaoferowania przez gminę właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu nieruchomości zamiennej.

Podstawą dochodzenia tych roszczeń jest wykazanie, że po stronie właściciela powstała realna szkoda pozostająca w związku z uchwaleniem lub zmianą planu miejscowego. W praktyce oznacza to konieczność porównania stanu sprzed wejścia w życie planu z sytuacją po jego uchwaleniu, zarówno pod względem prawnym, jak i faktycznym.

Drugim, często spotykanym w praktyce, rodzajem roszczenia jest żądanie odszkodowania z tytułu obniżenia wartości nieruchomości. Zgodnie z art. 36 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, jeżeli w wyniku uchwalenia albo zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wartość nieruchomości uległa obniżeniu, a właściciel albo użytkownik wieczysty zdecydował się na jej zbycie i nie wystąpił uprzednio z roszczeniami, o których mowa powyżej, może on żądać od gminy odszkodowania równego obniżeniu wartości nieruchomości.

Ustawodawca wprowadził również wyraźny termin na dochodzenie tego rodzaju roszczenia. Roszczenie wygasa po upływie pięciu lat od dnia, w którym plan miejscowy albo jego zmiana weszły w życie. W praktyce oznacza to, że brak odpowiednio wczesnej analizy skutków planu może prowadzić do utraty uprawnień odszkodowawczych.

Dlaczego warto działać wcześniej
Zarówno plan ogólny, jak i uchwalane na jego podstawie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego mogą w istotny sposób wpłynąć na sytuację prawną i ekonomiczną nieruchomości. Ograniczenie możliwości zabudowy, zmiana przeznaczenia terenu czy spadek wartości nieruchomości to skutki, które często ujawniają się dopiero po wejściu w życie planu miejscowego, gdy pole działania właściciela jest już znacząco zawężone.

Właściwa i odpowiednio wczesna analiza planów, ocena potencjalnych roszczeń oraz przygotowanie strategii działania pozwalają nie tylko zabezpieczyć interesy właściciela, ale również uniknąć błędów, które mogą mieć długofalowe konsekwencje finansowe.

Roszczenia gminy wobec właścicieli nieruchomości i renta planistyczna
Planowanie przestrzenne może rodzić również skutki finansowe po stronie samych właścicieli nieruchomości, w sytuacji wzrostu wartości ich nieruchomości. Jeżeli w wyniku uchwalenia lub zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wartość nieruchomości uległa zwiększeniu, a właściciel dokonał jej zbycia w ustawowo określonym okresie, gmina jest uprawniona do ustalenia jednorazowej opłaty planistycznej, w drodze postępowania administracyjnego.

Postępowania w przedmiocie renty planistycznej często budzą wątpliwości co do prawidłowości ustalenia wzrostu wartości nieruchomości oraz spełnienia przesłanek ustawowych. Zagadnieniu temu poświęciliśmy odrębny artykuł Opłata adiacencka – obowiązek gmin i koszt właścicieli, w którym szczegółowo omawiamy zarówno obowiązki właścicieli, jak i granice uprawnień gminy.

Podsumowanie
Plany ogólne stały się jednym z fundamentalnych narzędzi oddziaływania na sposób zagospodarowania przestrzeni, wywierając bezpośredni wpływ na sytuację prawną właścicieli nieruchomości oraz podmiotów planujących realizację inwestycji. Ich uchwalenie nie pozostaje poza kontrolą prawną, gdyż możliwe jest zarówno badanie legalności w ramach nadzoru, jak i dochodzenie ochrony prawnej na drodze sądowej w przypadku naruszenia interesu prawnego.

Kompleksowa i wnikliwa analiza ustaleń planu ogólnego oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a także ocena ich skutków ekonomicznych i prawnych, w połączeniu z podjęciem działań w ustawowo przewidzianych terminach, stanowią kluczowy element skutecznej ochrony praw majątkowych oraz interesów inwestycyjnych właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/poznan-z-uchwalonym-planem-ogolnym-co-to-oznacza-dla-wlascicieli-nieruchomosci-i-inwestorow/

2. Nature Restoration Law a inwestycje budowlane – skutki dla due diligence i decyzji administracyjnych

Karolina Rybak DSK Kancelaria | 12.01.2026 r.

Unijne Rozporządzenie (UE) 2024/1991 w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych określane jako Nature Restoration Law, obowiązuje od 18 sierpnia 2024 roku, na terenie całej Unii Europejskiej. Jego celem jest odbudowa zdegradowanych ekosystemów oraz odwrócenie niekorzystnych trendów przyrodniczych, przy jednoczesnym wspieraniu odporności na zmianę klimatu.

Z tego artykułu dowiesz się:

– jakie obowiązki wynikają z Rozporządzenia (UE) 2024/1991 dla inwestycji mieszkaniowych i infrastrukturalnych,
– jak cele dotyczące zieleni miejskiej i łączności wód powierzchniowych wpłyną na decyzje środowiskowe i budowlane,
– dlaczego due diligence nieruchomości powinno zostać rozszerzone o analizę zieleni i ryzyk hydrologicznych,
– jakie nowe warunki i obowiązki kompensacyjne mogą pojawić się w postępowaniach administracyjnych,
– jak przygotować inwestycję na zmiany, które będą materializować się wraz z Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych.

Państwa Członkowskie UE muszą przygotować Krajowe Plany Odbudowy Zasobów Przyrodniczych z perspektywą do 2050 r. oraz przedłożyć projekt Planu, Komisji Europejskiej do dnia 1 września 2026 r. To właśnie te Plany i wynikające z nich instrumenty na szczeblu krajowym a także lokalnym będą w praktyce przekładały cele unijne, na realia procesu inwestycyjnego w Polsce, w tym na wymagania stawiane w postępowaniach administracyjnych.

W Polsce trwają już prace nad pierwszym Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych. W październiku 2025 r. w Ministerstwie Klimatu i Środowiska odbyła się konferencja poświęcona wdrażaniu Rozporządzenia i podsumowaniu dotychczasowego stan prac nad Planem.

W dyskusjach prowadzonych podczas konferencji, zwracano uwagę na silny związek wdrażania nowych wymogów unijnych z planowaniem przestrzennym oraz reformą planistyczną. Podkreślono rolę planu ogólnego jako podstawowego dokumentu planistycznego oraz znaczenie narzędzi takich jak minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej. Wskazywano również na wyzwanie polegające na powiązaniu celów Panu Krajowego z działaniami lokalnymi pozostającymi w gestii gmin oraz na potrzebę spójności z miejskimi planami adaptacji.

Z punktu widzenia inwestorów oznacza to, że w 2026 roku należy oczekiwać doprecyzowania priorytetów terytorialnych oraz katalogu działań, które zostaną przyjęte w Krajowym Planie, a następnie będą wpływać na praktykę organów administracji oraz samorządów w postępowaniach dotyczących realizacji inwestycji budowalnych.

Jakie zmiany wynikają z Rozporządzenia dla sektora budowlanego?
Dla sektora budowlanego Rozporządzenie nie tworzy, co do zasady odrębnego wymogu uzyskania dodatkowej decyzji administracyjnej. Zmienia jednak regulacje prawne w sposób, który może zwiększyć zakres analiz środowiskowych, liczbę działań kompensacyjnych oraz częstotliwość nakładania na inwestorów dodatkowych warunków w decyzjach związanych z przygotowaniem i realizacją inwestycji budowalnych. Dotyczy to w szczególności projektów mieszkaniowych w miastach i na ich obrzeżach oraz inwestycji liniowych, takich jak drogi wraz z obiektami inżynierskimi i systemami odwodnienia.

Z perspektywy inwestorów kluczowe jest, że konsekwencje Rozporządzenia będą ujawniać się w znacznym stopniu poprzez działania organów administracji, dokumenty planistyczne oraz praktykę stosowania prawa, w tym poprzez treść i rygory decyzji środowiskowych, wodnoprawnych i budowlanych.

Inwestycje miejskie – wymóg braku utraty netto zieleni i pokrycia koronami drzew do 2030 r.
Najbardziej istotny z punktu widzenia inwestycji deweloperskich w miastach jest obowiązek dotyczący ekosystemów miejskich. Państwa członkowskie mają zapewnić, aby do 31 grudnia 2030 r. nie doszło do utraty netto całkowitej krajowej powierzchni miejskich terenów zieleni oraz pokrycia koronami drzew na obszarach miejskich w ekosystemach miejskich.

Od 1 stycznia 2031 r. wymagane jest osiąganie trendów wzrostowych w odniesieniu do pokrycia koronami drzew na obszarach miejskich, mierzonych co sześć lat, do czasu osiągnięcia zadowalających poziomów.

Przewidywane skutki dla inwestorów mieszkaniowych
Rozporządzenie nie wprowadza jednolitego, bezpośredniego obowiązku stosowania zielonych dachów lub zielonych elewacji w każdym projekcie. Należy jednak liczyć się z tym, że organy i samorządy realizując cele dotyczące zieleni miejskiej, będą częściej oczekiwać rozwiązań ograniczających utratę zieleni lub rekompensujących jej ubytek. W praktyce może to oznaczać:

  1. częstsze uzależnianie zgody na wycinkę drzew od nasadzeń zastępczych i działań kompensacyjnych, wprowadzanie w decyzjach warunków dotyczących zachowania istniejącej zieleni na terenie inwestycji,
  2. preferowanie rozwiązań opartych na zielonej infrastrukturze w budynkach i zagospodarowaniu terenu, w tym zielonych dachów, zielonych elewacji, retencji i powierzchni przepuszczalnych, jako narzędzi realizacji celów miejskich.

Konsekwencją dla procesu due diligence nieruchomości jest wzrost znaczenia analizy stanu wyjściowego zieleni na działce oraz w jej bezpośrednim otoczeniu, ponieważ wpływ inwestycji na ten stan może stać się czynnikiem decydującym o warunkach realizacji projektu.

Inwestycje drogowe – większe znaczenie łączności wód powierzchniowych
Dla projektów drogowych istotny jest obowiązek sporządzenia wykazu sztucznych barier dla łączności wód powierzchniowych oraz identyfikacji barier przeznaczonych do usunięcia, aby przyczynić się do celu przywrócenia co najmniej 25 000 km rzek w Unii Europejskiej, do stanu rzek o swobodnym przepływie do 2030 roku.

Obowiązek ten jest adresowany do państw członkowskich i będzie materializował się w krajowych działaniach, w tym w planowaniu i priorytetyzacji działań w ramach Krajowego Planu.

W konsekwencji inwestycje obejmujące cieki, doliny rzeczne i urządzenia wodne będą częściej oceniane pod kątem tego, czy projekt tworzy nową barierę lub utrwala istniejącą barierę dla wód i organizmów wodnych. Dotyczy to w szczególności przepustów, umocnień brzegowych, przełożeń koryt, a także rozwiązań odwodnieniowych i odprowadzania wód opadowych. W ramach prac nad wdrażaniem rozporządzenia akcentowano znaczenie renaturyzacji rzek, retencji wody i przywracania łączności rzek z równinami zalewowymi, a także sygnalizowano dyskusję o potencjalnych zmianach prawnych w obszarze ocen oddziaływania na środowisko.

Due diligence nieruchomości – zakres analiz, który warto rozszerzyć
W przypadku nabywania gruntów pod inwestycje deweloperskie oraz inwestycje infrastrukturalne zasadne jest uwzględnienie w due diligence dodatkowych obszarów ryzyka, które dotychczas bywały traktowane jako drugorzędne.

Przede wszystkim warto przeprowadzić dodatkową analizę zieleni, drzew i powierzchni biologicznie czynnej w miastach wraz z oceną, jakie elementy mogą podlegać ograniczeniom lub wymogom ich zachowania. Następnie należałoby zweryfikować, czy planowane zagospodarowanie terenu oznacza istotną redukcję zieleni lub pokrycia koronami drzew oraz oszacować koszty potencjalnych nasadzeń zastępczych i obowiązków utrzymania zieleni, które mogą zostać nałożone w decyzjach administracyjnych albo wynikać z uzgodnień z gminą.

Włączenie zielonej infrastruktury do koncepcji projektowej
Na wczesnym etapie planowania i realizacji inwestycji zalecane jest również przygotowanie wariantów koncepcji obejmujących elementy zielonej infrastruktury. Do najczęściej stosowanych należą: zielone dachy, zielone elewacje, ogrody deszczowe, nawierzchnie przepuszczalne i rozwiązania infiltracyjne. Takie podejście ogranicza ryzyko kosztownych zmian projektu w toku późniejszych uzgodnień, zwłaszcza gdy organ lub samorząd będzie oczekiwał rozwiązań bilansujących ubytek zieleni.

Analiza hydrologiczna i ryzyk barierowych w projektach drogowych
Do kluczowych należy identyfikacja miejsc przecięcia z ciekami i obszarami zalewowymi oraz ocena ryzyka, że planowane obiekty staną się barierą dla swobodnego przepływu i ciągłości ekologicznej. Niezbędna jest także analiza kosztów rozwiązań alternatywnych, w tym zmiany typu obiektu, zwiększenia światła przejścia lub zastosowania rozwiązań zapewniających drożność. W świetle artykułu 9 Rozporządzenia szczególnego znaczenia nabierają rozwiązania projektowe, które nie pogarszają łączności wód powierzchniowych i funkcji powiązanych równin zalewowych.

Monitorowanie dokumentów planistycznych i Planu Krajowego
Skoro Polska ma przygotować Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych i przekazać jego projekt Komisji Europejskiej do 1 września 2026 r., inwestorzy powinni monitorować kierunki działań Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w tym zakres konsultacji i wnioski z prac eksperckich. Z perspektywy przygotowania inwestycji istotne będą również wątki łączące cele Planu Krajowego z reformą planowania przestrzennego i aktami lokalnymi.

Uzyskiwanie zgód i decyzji administracyjnych. Możliwe nowe warunki i większa liczba uzupełnień
Najbardziej prawdopodobnym skutkiem Rozporządzenia będzie zmiana treści i rygorów w ramach dotychczasowych postępowań, zwłaszcza dotyczących decyzji środowiskowych, zezwoleń związanych z gospodarką wodną oraz decyzji budowlanych.

W praktyce inwestorzy powinni brać pod uwagę możliwość częstszych wezwań organów do uzupełniania dokumentacji o inwentaryzacje i analizy przyrodnicze oraz hydrologiczne, wprowadzania warunków kompensacyjnych obejmujących nasadzenia i utrzymanie zieleni, potrzeby dopracowania wariantów rozwiązań technicznych w częściach projektu związanych z wodami i zielenią oraz zwiększonego ryzyka sporów w konsultacjach społecznych. Dodatkowym czynnikiem niepewności pozostaje to, że w ramach prac wdrożeniowych sygnalizowano dyskusję o potencjalnych zmianach prawnych w obszarze ocen oddziaływania na środowisko.

Wnioski dla inwestorów
Rozporządzenie (UE) 2024/1991 wzmacnia, mi.in. rolę zieleni miejskiej i łączności wód powierzchniowych jako zagadnień, które będą coraz częściej determinować warunki realizacji inwestycji oraz wymagania stawiane w decyzjach administracyjnych. Z tego względu rekomendowane jest rozszerzenie standardowego due diligence o chociażby audyt zieleni w inwestycjach deweloperskich oraz o analizę ryzyk hydrologicznych przy inwestycjach infrastrukturalnych, a także wczesne uwzględnienie zielonej infrastruktury i rozwiązań retencyjnych, w koncepcji projektowej.

Warto również mieć na uwadze, że na etapie wdrażania regulacji w Polsce, administracja sygnalizuje priorytetyzację działań do 2030 r. z koncentracją na siedliskach w sieci Natura 2000, z uzupełnieniem o wybrane obszary poza Natura 2000, w tym rezerwaty przyrody i parki krajobrazowe. Może to podnosić ryzyko inwestycyjne w projektach prowadzonych w pobliżu tych obszarów lub wymagających ingerencji w ich otoczenie.

Na tle nowych regulacji pojawiają się pytania, które będą kluczowe dla planowania inwestycji w latach 2026–2030: w jakim stopniu cele dotyczące braku utraty netto zieleni przełożą się na lokalne praktyki uzgadniania wycinek i kompensacji, czy zielona infrastruktura stanie się standardem oczekiwanym w projektach o dużej intensywności zabudowy, jak zostaną zdefiniowane priorytety terytorialne w Krajowym Planie oraz czy i w jakim kierunku zmieni się praktyka ocen oddziaływania na środowisko dla inwestycji.

Zapraszamy do kontaktu inwestorów i podmioty przygotowujące projekty, które chcą uwzględnić nowe wymogi środowiskowe już na etapie planowania i due diligence.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/unijne-przepisy-o-odbudowie-przyrody-a-due-diligence-nieruchomosci/