Budownictwo i PZP | Prasówka | 12.03.2026 r.

Rynek Kolejowy

1. Podłęże – Piekiełko: Budimex z umową na budowę kolejnego odcinka

Autor: Budimex | Data publikacji: 06-03-2026

Budimex podpisał umowę z PKP PLK na ‎realizację ważnego etapu projektu „Podłęże-Piekiełko” w Małopolsce. ‎Kontrakt obejmuje m.in. budowę nowej linii kolejowej nr 622 na odcinku ‎F+J Podłęże R401-Gdów oraz budowę łącznicy nr 627 na odcinku Podłęże ‎R301-Podłęże Balachówka. Wartość umowy wynosi ponad 2,5 mld złotych‎

PKP Polskie Linie Kolejowe wybrały ofertę Budimeksu jako najkorzystniejszą w ‎przetargu na zaprojektowanie i kompleksowe wykonanie robót budowlanych na linii ‎kolejowej nr 622 na odcinku Podłęże R401-Gdów oraz na łącznicy nr 627 na odcinku ‎Podłęże R301-Podłęże Balachówka (F+J), realizowanych w ramach projektu ‎‎„Podłęże–Piekiełko” (Etap II). Umowę na realizację tego odcinka podpisano dziś, 6 marca. Szacowany czas realizacji wyniesie 38 miesięcy od ‎daty zawarcia umowy.‎ Inwestycja zostanie wykonana w konsorcjum ze spółką Ferrovial Construction i Budimex Kolejnictwo.

‎„Podłęże-Piekiełko” to obecnie największa inwestycja kolejowa na południu kraju, o ‎istotnym znaczeniu dla układu połączeń w regionie. Projekt ma znacząco skrócić ‎czas podróży w Małopolsce (docelowo m.in. na odcinkach Kraków-Nowy Sącz o ok. ‎‎60 minut oraz Kraków-Zakopane o ok. 90 minut), a także zwiększyć możliwości ‎przewozów towarowych.‎

– Ta inwestycja stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej złożonych projektów kolejowych ostatnich lat. Jego skala oraz strategiczne znaczenie dla usprawnienia połączeń w regionie sprawiają, że jest to przedsięwzięcie priorytetowe dla całego kraju. Udział naszej firmy w tym projekcie to potwierdzenie naszego doświadczenia i kompetencji w prowadzeniu inwestycji wymagających najwyższego poziomu know-how oraz precyzyjnego zarządzania. Dzięki temu możemy efektywnie przyczyniać się do modernizacji infrastruktury kolejowej, która znacząco podniesie komfort i bezpieczeństwo podróży pasażerów oraz rozwój transportu towarowego w Polsce – mówi Artur Popko, Prezes Budimeksu SA.

W ramach zadania powstanie kompletny układ infrastrukturalny, który zwiększy ‎przepustowość i elastyczność prowadzenia ruchu, podniesie poziom bezpieczeństwa ‎oraz wzmocni odporność linii na ograniczenia terenowe i kolizje z infrastrukturą ‎drogową. Zakres prac obejmuje m.in. zaprojektowanie (w zakresie branży SRK) oraz kompleksowe ‎wykonanie robót budowlanych dla nowej, dwutorowej linii kolejowej nr 622 na ‎odcinku Podłęże R401-Gdów oraz budowę jednotorowej łącznicy kolejowej nr 627 ‎na odcinku Podłęże R301-Podłęże Balachówka. Równolegle odbywać się będą prace ‎niezbędne do wpięcia nowej infrastruktury w istniejącą sieć, w tym na liniach nr 91 i ‎nr 95. ‎

Projekt zakłada także budowę tunelu o długości ok. 900 m. Całość uzupełniają ‎rozwiązania umożliwiające sprawne zarządzanie ruchem i bezkolizyjne prowadzenie ‎trasy: 51 nowych rozjazdów i 8 peronów, a także rozbudowany pakiet obiektów ‎inżynieryjnych: ‎

– 17 mostów kolejowych, ‎
‎- 6 mostów drogowych, ‎
– 11 wiaduktów kolejowych,‎
– oraz 5 wiaduktów drogowych, które porządkują układ skrzyżowań i ‎ograniczają liczbę punktów kolizyjnych. ‎

Uzupełnieniem inwestycji są 2 przejścia pod torami, 24 przepusty kolejowe oraz 18 ‎ścian i konstrukcji oporowych stabilizujących przebieg trasy w wymagającym ‎terenie.‎

– Projekt będzie realizowany w trudnym i złożonym geologicznie terenie, wymagającym zaawansowanych rozwiązań technicznych. Jego efektem będzie nowoczesny układ linii – podnoszący przepustowość i ‎niezawodność ruchu, zwiększający bezpieczeństwo na styku kolej-droga oraz ‎tworzący rezerwę dla rozwoju połączeń w kolejnych latach. Wnosimy do tego ‎projektu doświadczenie w prowadzeniu inwestycji kolejowych o wysokim stopniu ‎złożoności oraz sprawdzone standardy realizacji – dodaje Artur Popko.‎

W ramach programu „Podłęże-Piekiełko” Budimex realizował pierwszy etap ‎inwestycji, obejmujący modernizację odcinka linii nr 104 Chabówka-Rabka Zaryte ‎wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Spółka zakończyła prace na odcinku A1 linii nr ‎‎104 Chabówka-Rabka Zaryte – pierwszym oddanym do eksploatacji fragmencie ‎modernizowanym w ramach projektu „Podłęże-Piekiełko”.‎

Jednocześnie po sąsiedzku Budimex realizuje budowę na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany, będące jednym z największych projektów kolejowych w regionie. Odcinek ten, wykonywany w konsorcjum z Gülermak, jest szczególnie trudny ze względu na budowę tuneli (2 tunele o łącznej długości 7,5 kilometra) i dużej liczby obiektów mostowych i wiaduktów (22 obiekty).

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/strategiczny-kontrakt-kolejowy-u-lidera-polskiego-rynku-budowlanego-budimex-zrealizuje-linie-622-i-lacznice-627-126978.html

2. CPK składa wniosek o decyzję środowiskową dla kolejowej obwodnicy Kalisza

Autor: Centralny Port Komunikacyjny | Data publikacji: 06-03-2026

Spółka Centralny Port Komunikacyjny złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu wniosek o decyzję środowiskową dla 9-kilometrowej kolejowej obwodnicy Kalisza. Ten odcinek stanowi integralną część linii 85 Sieradz – Kalisz – Pleszew – Poznań, czyli poznańskiej odnogi linii „Y” Kolei Dużych Prędkości (KDP).

W grudniu ubiegłego roku spółka Centralny Port Komunikacyjny przyjęła Koncepcję Programowo – Przestrzenną przygotowaną przez konsorcjum: BBF oraz IDOM Inżynieria, Architektura i Doradztwo, rozpoczynając tym samym etap projektowania by-passu Kalisza. Wraz z układem torowym wokół miasta umożliwi on najszybszym pociągom zarówno przejazd obwodnicą kolejową, jak też wjazd na stację położoną w centrum.

Zgodnie z harmonogramem, spółka Centralny Port Komunikacyjny w ramach realizacji inwestycji kolejowych Port Polska, złożyła w RDOŚ w Poznaniu wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. To już trzeci (po odcinkach Sieradz – Pleszew i Pleszew – Poznań) taki wniosek złożony dla poznańskiej odnogi kolejowego „Y”.

– Decyzja środowiskowa to ważny etap w procesie inwestycyjnym. Jej uzyskanie otwiera drogę do kolejnych decyzji administracyjnych: lokalizacyjnej, wodnoprawnej i pozwolenia na budowę. Mam nadzieję, że z zachowaniem wszystkich procedur i dzięki dobrej współpracy z RDOŚ w Poznaniu, uda nam się przejść przez ten etap sprawnie, przybliżając mieszkańców Kalisza do budowy Kolei Dużych Prędkości – mówi dr Filip Czernicki, prezes Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Wariant technologiczny linii na podstawie którego opracowywana jest dokumentacja projektowa zakłada m.in.
– przebieg linii kolejowej powyżej poziomu terenu– na obiektach inżynieryjnych i nasypie,
– wiadukty z mostem nad rzeką Prosną do ul. Częstochowskiej,
– wiadukt nad linią kolejową nr 14 i Wrocławską.

– Budowa kolejowej obwodnicy Kalisza umożliwi optymalne wykorzystanie infrastruktury KDP. Chodzi o obsłużenie jak największej liczby pasażerów z Warszawy, Łodzi i Poznania i dalej położonych miast jak Szczecin, Jelenia Góra, Lublin, Białystok, ale to nie oznacza pominięcia Kalisza. Z tego miasta planujemy kursy pociągów co najmniej raz na godzinę co ułatwi szybki dojazd koleją m.in. do Poznania, Łodzi czy Warszawy – dodaje Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny ds. kolei.

Po realizacji całości inwestycji czas przejazdu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 35 min – dla najszybszych pociągów (obecnie to co najmniej 1 godz. 28 min.). Podróż z Kalisza do Warszawy skróci się do 1 godz. 40 min w porównaniu z aktualnymi czasami przejazdu (dziś to co najmniej 2 godz. 40 minut).

Z wykorzystaniem tej samej infrastruktury KDP, Kalisz będzie miał również zapewnione połączenia kolejowe realizowane przez ekspresy regionalne. Zakładany czas przejazdu takiego składu z Kalisza do Poznania wyniesie ok. 50 minut, czyli o ok. 40 minut krócej niż obecnie. Kursowanie ekspresów regionalnych będzie zależne od organizatora przewozów czyli urzędu marszałkowskiego.

Przypomnijmy, że linia „Y” jest elementem infrastruktury kolejowej transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T), w skład której wchodzi szereg strategicznych europejskich szlaków komunikacyjnych.

Dla wszystkich odcinków poznańskiej odnogi „Y” między Sieradzem, a Poznaniem od kilku miesięcy opracowywane są projekty budowlane. Zgodnie z harmonogramami linia z Sieradza do Poznania ma zostać oddana do użytku do końca 2035 r.

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/cpk-sklada-wniosek-o-decyzje-srodowiskowa-dla-kolejowej-obwodnicy-kalisza-126976.html

Rynek Infrastruktury

1. A4. Przetarg na zaprojektowanie poszerzenia pierwszego odcinka

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 09-03-2026

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowany został przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dla rozbudowy autostrady A4 na odcinku węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem). To pierwszy z trzech odcinków, które docelowo mają doprowadzić do poszerzenia A4 do czterech pasów.

W lutym 2026 roku minister infrastruktury Dariusz Klimczak podpisał Programy Inwestycji dotyczące rozbudowy A4. Poszerzenie autostrady do czterech pasów może kosztować nawet 10 mld zł i obejmie blisko 120 km autostrady w województwie śląskim i małopolskim.

Trzy odcinki realizacyjne

Inwestycja jest szczególnie istotna w kontekście bardzo intensywnego ruchu na A4, w tym pojazdów ciężarowych. Minimalne natężenie ruchu (wg wyników generalnego pomiaru ruchu 2020/2021) na fragmentach odcinków objętych aneksami do Programów Inwestycji wynosi ok. 40 000 poj./dobę, a maksymalne odnotowane natężenie ruchu przekracza 105 000 poj./dobę. Z przeprowadzonych analiz wynika, że w kolejnych latach ruch na A4 będzie rósł.

Zadanie zostało zaplanowane w Rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku (z perspektywą do 2033r.). Całą inwestycję podzielono na trzy odcinki realizacyjne:

granica województwa opolskiego – węzeł Brzęczkowice (z węzłem),
węzeł Brzęczkowice (bez węzła) – węzeł Byczyna (z węzłem),
węzeł Byczyna (bez węzła) – węzeł Balice I.

Jeden z fragmentów objętych pracami przygotowawczymi to 61-kilometrowy odcinek autostrady A4 Katowice – Kraków, który został w 1997 roku, na mocy koncesji, przekazany firmie Stalexport. Od tego czasu jest utrzymywany i zarządzany przez tę spółkę. Koncesja wygasa w 2027 roku i nie jest planowane jej przedłużenie ani wybór nowego koncesjonariusza. Od marca 2027 roku podmiotem odpowiedzialnym za utrzymanie i zarządzanie tą drogą ma być GDDKiA, a autostrada będzie bezpłatna dla samochodów osobowych i motocykli.

Ruszył pierwszy przetarg

W Dzienniku Urzędowym UE opublikowana została właśnie pierwsza procedura konkurencyjna obejmują odcinek Brzęczkowice – Byczyna.

Oferty w przetargu można składać do 23 kwietnia, do godziny 10:00. Następnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizuje je, by wybrać najkorzystniejszą, a przy wyborze brane będą pod uwagę cztery kryteria. Najważniejsza będzie cena, która stanowić będzie 60 procent oceny, ale liczyć będą się również doświadczenie projektanta drogowego – 20 procent – oraz doświadczenie zespołu geologicznego i środowiskowego – po 10 procent.

Wybrany wykonawca będzie miał 126 miesięcy na realizację zadania.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/a4-ruszyl-przetarg-na-zaprojektowanie-poszerzenia-pierwszego-odcinka–99086.html

2. Kujawsko-pomorskie. Przebudują drogę pod Rypinem

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy ogłosił przetarg na przebudowę drogi wojewódzkiej nr 560. Prace obejmą ok. 2-kilometrowy odcinek między miejscowościami Zakrocz i Puszcza Rządowa w powiecie rypińskim.

Zakres prac zaplanowanych na tym odcinku DW560 obejmie m.in. remont warstwy jezdni, utwardzanie poboczy, uzupełnienie i odtworzenie oznakowania poziomego, pionowego oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego, odtworzenie rowów, remont przepustów, drobne naprawy na moście nad Rypienicą oraz wiadukcie nad linią kolejową, remont oraz budowę zjazdów, a także odtworzenie granic pasa drogowego.

ZDW zakłada, że roboty wraz z odbiorami potrwają około 3-4 miesięcy. Całość prac będzie finansowana z budżetu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. To kolejny element inwestycji na tej drodze, ponieważ w poprzednich latach odnowiono m.in. odcinki między Zakroczem i Dylewem.

Droga wojewódzka nr 560 to blisko 80-kilometrowa trasa łącząca województwa kujawsko-pomorskie oraz mazowieckie. Droga zaczyna się w Brodnicy przy drodze krajowej nr 15 oraz DW544 i kończy w Bielsku w powiecie płockim przy DK60 i DW541, po drodze mijając takie miejscowości jak m.in. Osiek, Rypin, Karlewo, Sierpc czy Lelice.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/kujawskopomorskie-przebuduja-droge-pod-rypinem-99090.html

3. Zmiany na obwodnicy Trójmiasta. Przetarg ws. węzła Straszyn

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 10-03-2026

Gdańska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wysłała do publikacji w Dzienniku Urzędowym UE ogłoszenie o przetargu na budowę dwóch rond turbinowych. Będzie to kolejny krok do poprawy przepustowości na węźle Straszyn w obrębie trójmiejskiej obwodnicy.

W 2025 roku Ministerstwo Infrastruktury podpisało Program inwestycji na rozbudowę węzłów Kowale, Gdańsk Szadółki i Straszyn na obwodnicy w ciągu S6. Dzięki temu, GDDKiA zyskała zaplecze finansowe dla rozbudowe węzła Gdańsk Szadółki, projekt węzła Kowale oraz środki na projekt i budowę wraz z analizą rozbudowy docinka obwodnicy między węzłami Rusocin i Straszyn. W lutym złożono już wniosek o wydanie decyzji na realizację inwestycji drogowej dla przebudowy węzła Gdańsk Szadółki. Teraz czas na kolejne zadania.

W ramach inwestycji na węźle Straszyn powstaną dwa ronda turbinowe. Pozwolą znacznie poprawić bezpieczeństwo na drodze wojewódzkiej nr 222 w obszarze węzła Straszyn. Główna różnica pomiędzy rondem tradycyjnym a turbinowym polega na tym, że nie przecinają się na nim potoki ruchu z pasa wewnętrznego i zewnętrznego. Pojazdy są na nim w naturalny sposób kierowane na właściwe, wcześniej zaplanowane wyloty ronda. Ryzyko kolizji jest więc znacznie mniejsze.

Wyłoniony w przetargu wykonawca będzie miał dziewięć miesięcy na realizację prac (z wyłączeniem okresu zimowego od 16 grudnia do 15 marca). Umowę inwestor planuje podpisać w I kwartale 2029 r., tak by budowa mogła zakończyć się w IV kwartale 2029 r. Na ten moment natomiast na II kwartał 2027 roku GDDKiA planuje uzyskać decyzję środowiskową, a wniosek o ZRID chce złożyć w III kwartale 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/zmiany-na-obwodnicy-trojmiasta-przetarg-ws-wezla-straszyn-99114.html

4. Lubuskie. Ośmiu chętnych wybudować most w Sulęcinie

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze otworzył ofert w przetargu na budowę mostu w Sulęcinie. Oferty złożyło ośmiu wykonawców. Obiekt powstanie w ciągu drogi wojewódzkiej nr 137.

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze szuka wykonawcy, który wybuduje nowy obiekt na trasie nr 137. To droga łącząca przygraniczne Słubice przez Ośno Lubuskie, Sulęcin i Międzyrzecz drogą krajową nr 92 w Trzcielu. Stanowi alternatywę do DK92.

Nowy most zastąpi stary

Na ternie Sulęcina droga wojewódzka przechodzi nad rzeką Postomią. Istniejący w tym miejscu most ma być rozebrany i wybudowany od nowa. Wraz z mostem przebudowane zostaną dojazdy do obiektu – łącznie chodzi o ok. 70 m drogi. Na przebudowywanym odcinku wykonany zostanie (po stronie północnej) chodnik dla pieszych o szerokości 3 m, oddzielony od jezdni pasem zieleni.

Sam most ma mieć 21 m długości (wraz ze ścianami czołowymi 33,6 m). Ma powstać w ciągu 8 miesięcy od podpisania umowy z wykonawcą, a w czasie realizacji prac budowlanych, w związku z koniecznością rozebrania istniejącego obiektu, kierowcy będą korzystać z objazdów.

Pięć ofert w budżecie

ZDW otworzył już oferty w przetargu na to zadanie. Budżet zamawiającego wynosił 5,003 mln zł i pięć z ośmiu ofert mieści się w tym budżecie. Najtańsza jest propozycja Burger Bau Polska na 4,434 mln zł, a najdroższa Primost Serwis na 5,433 mln zł.

Pozostałe oferty to: Strabag Infrastruktura Południe – 4,611 mln zł; Zielonogórskie Przedsiębiorstwo Budowy Mostów MOSTY – 4,992 mln zł; Sawez – 5,373 mln zł; Detal Mosty Piotr Włoch, Krzysztof Grodzicki – 5,328 mln zł; Kormost – 4,543 mln zł oraz Przedsiębiorstwo Budowlano-Transportowe „Arbert” – 4,977 mln zł. Wszyscy wykonawcy oferują gwarancję jakości na 84 miesiące.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/lubuskie-osmiu-chetnych-wybudowac-most-w-sulecinie-99129.html

5. Można budować dwa odcinki S7 niedaleko Warszawy!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 11-03-2026

Wojewoda Mazowiecki wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla budowy drogi ekspresowej S7 na odcinku od węzła Czosnów do miejscowości Kiełpin. W ostatnich tygodniach wykonawca na miejscu prowadził już wycinkę drzew i przygotowywał plac do budowy.

Umowa na realizację tego odcinka w trybie zaprojektuj i wybuduj została podpisana w listopadzie 2023 roku i była warta ok. 536 mln zł. Wykonawcą jest konsorcjum firm Fabe Polska, SP Sine Midas Stroy z Kazachstanu oraz Yörük Yapi İnşaat z Turcji. Konsorcjum miało ja wykonać w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy.

Wniosek o wydanie tej decyzji został złożony we wrześniu 2024 roku. W praktyce to dwa wnioski, gdyż odcinek został podzielony na dwa pododcinki – A i B. Pierwszy obejmuje blisko 9 km, drugi to 226 m na styku z sąsiednim odcinkiem – przy węźle Kiełpin (sam węzeł powstanie w ramach kolejnego odcinka).

Łącznie zatem inwestycja obejmuje odcinek o długości 9,2 km. Droga w tym miejscu będzie rozbudowywana w istniejącym śladzie – docelowo ma mieć dwie jezdnie po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano trzy węzły: Czosnów, Palmiry i Sadowa. Wybudowane zostaną także drogi równoległe do obsługi ruchu lokalnego.

W projektowaniu – do wniosku o wydanie ZRID – jest obecnie sąsiedni odcinek tej trasy – od Kiełpina do trasy Armii Krajowej w Warszawie. W tym przypadku droga będzie budowana w formule tradycyjnej, tj. „buduj”. Dokumentacja powinna być gotowa w II kwartale tego roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/mozna-budowac-dwa-odcinki-s7-niedaleko-warszawy-99145.html

Wnp

1. ZUE blisko kontraktu na setki milionów złotych. PKP PLK rozstrzygnęły przetarg

Autor: KŚ | Dodano: 6 marca 2026 22:23

ZUE poinformowało w komunikacie giełdowym, że to jego oferta była najkorzystniejszą w postępowaniu na modernizację części połączenia między Kielcami a Krakowem.

– Wartość złożonej oferty wynosi 386 mln zł netto, co daje kwotę 474,8 mln zł brutto.
– Zakres prac obejmuje wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów inżynieryjnych oraz remont mostów nad Nidą.
– To jeden z elementów modernizacji infrastruktury kolejowej w woj. świętokrzyskim.

ZUE ogłosiło 6 marca, że otrzymało informacje o złożeniu najkorzystniejszej oferty w przetargu na „Opracowanie projektu wykonawczego i wykonanie robót budowlanych na odcinku LOT B1_1 Sitkówka Nowiny – Miąsowa (bez stacji) od km 196,095 do km 218,129 w ramach projektu inwestycyjnego pn.: „Prace na linii kolejowej nr 8 na odcinku Skarżysko–Kamienna – Kielce – Kozłów”, Etap II: odcinek Sitkówka Nowiny – Kozłów”.

ZUE złożyło ofertę na 386 mln zł (brutto: 474,8 mln zł).

Postępująca modernizacja ważnego połączenia w Świętokrzyskiem
Przetarg ogłoszono w listopadzie 2025 roku. Prace na tym odcinku zakładają wymianę 44 km torów, budowę nowych obiektów czy remont mostów nad Nidą. Modernizacji ulegnie też infrastruktura dla pieszych.

W momencie ogłaszania przetargu PKP PLK podkreślały, że modernizacja tego odcinka poprawi jakość transportu kolejowego w woj. świętokrzyskim. To także ważny element połączenia między Kielcami a Krakowem.

„Zmodernizowana linia kolejowa będzie dostosowana do obsługi cięższych pociągów, które rozwiną większą prędkość niż dotychczas – do 140 km/h dla składów pasażerskich i 120 km/h dla pociągów towarowych” – ogłosiły wówczas PKP PLK.

ZUE specjalizuje się w projektowaniu i realizacji przedsięwzięć z zakresu budownictwa dla branży kolejowej, a także infrastruktury szynowej i energetycznej w miastach.

https://www.wnp.pl/budownictwo/badanie-co-trzeci-dom-w-polsce-traci-cieplo-ale-polacy-nie-widza-problemu,1041407.html?mp=promo

2. Wiadomo, kto zapewni sterowanie ruchem w tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi

Autor: AO | Dodano: 10 marca 2026 13:04

Alstom podpisał umowę z firmą PORR na instalację urządzeń sterowania ruchem kolejowym (SRK) w powstającym tunelu dalekobieżnym w Łodzi. Inwestycja jest kluczowym fragmentem linii kolejowej nr 85, czyli kolejowego „Y” budowanego jako kluczowy element Kolei Dużych Prędkości w Polsce.

Alstom odpowiada za kompleksowe zaprojektowanie i budowę urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu oraz włączenie ich w obszar stacji Łódź Widzew. Rozwiązania te należą do portfolio sygnalizacyjnego Alstom Onvia dla linii głównych, oferującego klientom dostęp do globalnej rodziny produktów wprowadzających innowacje, wyznaczających nowe standardy i wzmacniających odporność kolei na przyszłe wyzwania.

Alstom z pierwszym kontraktem SRK dla Kolei Dużych Prędkości w Polsce
Jest to pierwszy kontrakt SRK realizowany przez Alstom w ramach infrastruktury Kolei Dużych Prędkości związanej z rozwojem programu inwestycyjnego Port Polska. Najnowsza umowa zawarta pomiędzy Alstom a firmą PORR, generalnym wykonawcą tunelu KDP w Łodzi, jest kolejnym w ostatnim czasie kontraktem obu podmiotów w obszarze współpracy przy wymagających projektach infrastrukturalnych.

Adam Juretko, dyrektor oddziału Katowice w Alstom Polska, cytowany w komunikacie, podkreślił, że zaprojektowanie i instalacja urządzeń sterowania ruchem kolejowym w tunelu dalekobieżnym w Łodzi ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezawodności całej inwestycji.

To projekt wyjątkowy, zarówno pod względem skali, jak i wymagań technicznych. W jego realizacji wykorzystamy wieloletnie doświadczenie naszego katowickiego zespołu wykwalifikowanych inżynierów w projektowaniu i wdrażaniu systemów sterowania, zdobyte zarówno w Polsce, jak i w ramach międzynarodowych projektów w całej Europie. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać rozwój infrastruktury Kolei Dużych Prędkości w ramach programu Port Polska – powiedział.

Tunel w Łodzi będzie miał średnicę 14 metrów i 4,6 km długości. Będzie to najdłuższy i o największej średnicy tunel kolejowy w Polsce. Pociągi będą przejeżdżać przez centrum miasta na głębokości od 25 do 35 metrów.

Mają doświadczenie z Włoch i projektów PKP PLK
Jak zaznaczono w komunikacie, Alstom z powodzeniem dostarczył nowoczesne rozwiązania SRK dla linii dużych prędkości w wielu krajach, m.in. na linii Bolonia-Florencja (do 300 km/h), jednej z najbardziej zaawansowanych tras kolejowych w Europie. Na 91‑kilometrowym odcinku, z czego ponad 80 proc. przebiega w tunelach, wdrożono najnowocześniejszą technologię ERTMS/ETCS poziomu 2 opracowaną przez Alstom. System ten zapewnia ciągłą komunikację pociągu z infrastrukturą torową, bieżące monitorowanie prędkości i zwiększone bezpieczeństwo, a jednocześnie podnosi przepustowość sieci i interoperacyjność.

W Polsce Alstom ma za sobą m.in. pierwsze wdrożenie systemu ERTMS poziomu 2 i jego budowę na dziesięciu liniach kolejowych PKP PLK, budowę ponad 30 systemów scentralizowanego sterowania ruchem kolejowym (CTC), wyposażenie ponad 220 stacji w komputerowe systemy zależnościowe oraz modernizację ponad 1,7 tys. systemów sygnalizacji przejazdowej.

https://www.wnp.pl/logistyka/wiadomo-kto-zapewni-sterowanie-ruchem-w-tunelu-kolei-duzych-predkosci-w-lodzi,1040592.html

3. Do końca czerwca 2027 r. rząd chce przyjąć program ws. budowy tzw. Drogi Czerwonej do portu w Gdyni

Źródło: PAP/MW | Dodano: 10 marca 2026 22:38

W drugim kwartale 2027 r. rząd zamierza przyjąć program ws. budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni o wartości 4,5 mld zł – wynika z informacji opublikowanej w wykazie prac rządu. Chodzi o budowę blisko 9 km tzw. Drogi Czerwonej prowadzącej do terminala promowego w porcie.

Skala przeładunków rośnie z roku na rok. Prognozy wskazują na dalsze wzrosty
W założeniach projektu uchwały rządu w sprawie ustanowienia programu pod nazwą „Program budowy drogowego dostępu do portu w Gdyni” wskazano, że obecna infrastruktura drogowa zapewniająca dostęp do gdyńskiego portu musi zostać dostosowana do nowych okoliczności związanych z jego rozwojem oraz sytuacją geopolityczną Polski.

Ministerstwo Infrastruktury, które przygotowało projekt, przytoczyło dane GUS, z których wynika, że obrót ładunków w Porcie Gdynia w roku 2024 wyniósł 23,256 mld ton, co stanowiło 18,7 proc. obrotu ładunków w polskich portach morskich. W 2024 r. W Gdyni przeładowano ponad 760 tys. TEU (jednostka pojemności równoważna objętości 20-stopowego kontenera), co oznacza wzrost o ponad 11 proc. rok do roku.

„W najbliższych latach prognozowane są dalsze wzrosty przeładunków towarów, w tym po wybudowaniu planowanego portu zewnętrznego w Gdyni – co bezwzględnie wymaga poprawy dostępu drogowego do Portu. Dodatkowo na terenie Portu znajduje się również Port Wojenny Gdynia, który stanowi bazę logistyczną Marynarki Wojennej” – podkreślono w założeniach.

Koszty inwestycji pójdą w miliardy złotych
Jak poinformował resort infrastruktury, celem projektu jest zapewnienie źródła finansowania na zapewnienie dostępu do portu poprzez budowę odcinka drogi krajowej klasy GP o długości ok. 8,8 km, od ul. Morskiej w Gdyni do terminalu promowego w porcie.

W założeniach wskazano też, że od ponad 10 lat prowadzone są rozmowy dotyczące możliwości budowy nowego połączenia portu w Gdyni z drogą ekspresową S7 oraz siecią TEN-T.

„W 2020 r. została podjęta decyzja, że za prace przygotowawcze będzie odpowiadał rząd oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Zostały zapewnione środki na prace przygotowawcze. Proponowany Program zapewnia środki na realizację tej kluczowej inwestycji. Realizacja drogi krajowej klasy GP od ul. Morskiej w Gdyni do Terminalu Promowego w Porcie, zwanej dalej »Drogą Czerwoną« jest powiązana z zapewnieniem dostępu do ww. inwestycji w tym planowanego portu zewnętrznego” – poinformowało MI.

Całkowity koszt został oszacowany na 4,562 mld zł, z czego 4,542 mld pochodzić ma z Krajowego Funduszu Drogowego.

https://www.wnp.pl/budownictwo/do-konca-czerwca-2027-r-rzad-chce-przyjac-program-ws-budowy-tzw-drogi-czerwonej-do-portu-w-gdyni,1040870.html

Budownictwo i PZP | Prasówka | 5.03.2026 r.

Rynek lotniczy

PPL inwestorem strategicznym Portu Polska

Autor: ep. | Ostatnia modyfikacja: 07-01-2026

CPK oraz Polskie Porty Lotnicze (PPL) podpisały umowę inwestycyjną dotyczącą współpracy przy budowie lotniska Port Polska. Na jej mocy PPL obejmie udziały w spółce operacyjnej Port Polska. Lotnisko, stając się strategicznym partnerem nowego hubu transportowego Polski. To kluczowy krok w konsolidacji polskiego rynku lotniczego, gwarantujący, że zyski z nowej infrastruktury pozostaną w kraju.

Umowa podpisana 11 grudnia br. precyzuje zasady współpracy oraz model finansowania inwestycji. Zgodnie z jej zapisami, Polskie Porty Lotnicze S.A. stają się inwestorem strategicznym spółki Port Polska.

Lotnisko. Do 2032 roku PPL S.A. zaangażuje się kapitałowo w projekt na poziomie ok 4,6 mld zł. Na bazie opcji w przyszłości będą mogli objąć do 100 proc. udziałów i uzyskać kontrolę nad Spółką zarządzającą lotniskiem budowanym w ramach realizacji programu „Port Polska”. Szacuje się, że udziałowcy sfinansują proporcjonalnie około 30% kosztów budowy portu, a pozostała część zostanie pokryta finansowaniem dłużnym. Decyzja ta kończy etap planowania struktury właścicielskiej i otwiera drogę do realizacji inwestycji w oparciu o bezpieczny, polski kapitał.

Naturalna synergia dla rozwoju

Włączenie PPL – podmiotu z niemal stuletnią tradycją i doświadczeniem operacyjnym – w struktury właścicielskie nowego lotniska to realizacja strategii rządu, mającej na celu maksymalizację efektywności zarządzania infrastrukturą krytyczną.

– Podpisanie umowy inwestycyjnej z PPL to najlepsza z możliwych decyzji dla powodzenia projektu, ale przede wszystkim dla polskiej gospodarki i samych Polaków. To naturalna synergia i najlepsze możliwe rozwiązanie dla rozwoju sektora lotniczego w Polsce. Łączymy inwestycyjny potencjał projektu z operacyjnym doświadczeniem Polskich Portów Lotniczych. Zyskujemy gwarancję, że ten hub powstaje w oparciu o bezpieczny, polski kapitał, a cała wartość dodana zostanie w kraju, służąc rozwojowi Polski przez kolejne dekady – podkreśla Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Pełnomocnik Rządu ds. CPK.

Zysk i bezpieczeństwo w polskich rękach

Budowa Portu Polska to nie tylko projekt infrastrukturalny, ale także impuls gospodarczy. Zgodnie z analizami rynkowymi oraz danymi z raportów badawczych PPL, lotniska pełnią rolę katalizatorów wzrostu gospodarczego. W 2024 roku polskie lotniska obsłużyły prawie 60 mln pasażerów i wygenerowały 57,9 mld zł wartości dodanej brutto dla polskiej gospodarki wygenerowanej przez polskie lotniska w 2024 roku. Każdy milion pasażerów generuje tysiące miejsc pracy – nie tylko bezpośrednio na lotnisku, ale także w sektorach powiązanych, takich jak turystyka, logistyka czy usługi. Inwestycja w Port Polska, realizowana przez polskie podmioty, gwarantuje, że dywidenda z tego wzrostu nie wypłynie za granicę.

– Model, który dziś sformalizowaliśmy, jest gwarancją suwerenności gospodarczej tego projektu. Tylko silny, polski inwestor branżowy może zapewnić bezpieczeństwo strategiczne tak kluczowej infrastruktury, a jednocześnie zagwarantować, że miliardowe zyski, które ten port wygeneruje w przyszłości, zostaną w kraju i będą pracować na rzecz polskiej gospodarki. Nowe lotnisko – Port Polska jest skrojone na miarę globalnych wyzwań, z gwarancją polskiej suwerenności i polskim DNA – mówi dr Filip Czernicki, prezes zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Lotnisko Chopina jako most do Portu Polska

Kluczowym elementem umowy jest wykorzystanie zasobów kadrowych i know-how Polskich Portów Lotniczych. Obecnie PPL zarządza Lotniskiem Chopina, które jest jednym z najważniejszych hubów przesiadkowych w tej części Europy. Polskie Porty Lotnicze uruchomiły proces modernizacji stołecznego lotniska o wartości 940,3 mln zł. Dzięki niej zwiększą jego przepustowość do ponad 30 mln pasażerów rocznie, budując „most do Portu Polska” – siatkę połączeń i ruch pasażerski, które zostaną przeniesione na nowe lotnisko i tam dalej skalowane.

– PPL wnosi do tego projektu unikalny kapitał – doświadczenie ludzi, którzy każdego dnia obsługują dziesiątki tysięcy pasażerów na Lotnisku Chopina. Dlatego modernizujemy warszawski port już dziś, aby zapewnić przepustowość do momentu otwarcia nowego lotniska. Wypracowany tam system operacyjny, siatka połączeń i nasze know-how zostaną przeniesione następnie w sposób naturalny do Baranowa. Tam, w nowej lokalizacji wolnej od ograniczeń środowiskowych i przestrzennych, będziemy mogli ten model dalej skalować, tworząc jeden z najnowocześniejszych systemów transportowych na świecie – zaznacza Łukasz Chaberski, prezes zarządu Polskich Portów Lotniczych.

Port Polska w Liczbach:

Faza I „Port Polska” to projekt infrastrukturalny budowy najnowocześniejszego systemu transportu obejmujący budowę międzynarodowego lotniska, sieci Kolei Dużych Prędkości, dróg wokół lotniska, centrum globalnej logistyki i Airport City. Port Polska to program realizowany przez powołaną ustawą spółkę CPK.

Otwarcie: 2032 rok.
Przepustowość: 34 mln pasażerów rocznie.
Infrastruktura: Dwie równoległe drogi startowe.
Terminal: Intermodalny ze strefami airside/landside, z podziemną stacją kolejową i dworcem autobusowym.
Dojazd (Kolej): Odcinek KDP „Y” (Warszawa – Łódź), uruchomiony w 2032 r.
Dojazd (Drogowy): Poszerzona autostrada A2.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/jest-umowa-inwestycyjna-z-ppl–26077.html

Rynek Infrastruktury

1. Produkcja budowlana rozczaruje, choć są nadzieje na ożywienie?

Autor: Redakcja |  Data publikacji: 25-12-2025

Produkcja przemysłowa w 2025 wzrośnie o przeszło 2,5 proc. rok do roku, natomiast produkcja budowlana zwiększy się o pół proc. – szacują analitycy Alior Banku. – Wzrosty te są mocno poszarpane w czasie, per saldo lekko rozczarowują i wciąż towarzyszy im spore zróżnicowanie branżowe – wskazują.

Jak wskazują eksperci w przygotowanym raporcie, w miesiącach powakacyjnych wydawało się, że w sektorze przemysłowym nastąpi wyraźne przyspieszenie. „Poprawiały się wskaźniki koniunktury, rosły nowe zamówienia, a bieżąca sprzedaż we wrześniu i październiku odnotowała średnią dynamikę przeszło 5 proc. r/r – wskazano. W listopadzie jednak nastąpiło schłodzenie nastrojów. Produkcja przemysłowa obniżyła się w o 1,1 proc. r/r, a po odjęciu czynników sezonowych odnotowany został wzrost o 0,8 proc. – Tym niemniej przyhamowanie względem wcześniejszych miesięcy jest widoczne – wskazują analitycy.

Na podobną sytuację wskazują w budownictwie. – Poprzednie dwa miesiące dawały obraz nadejścia długo wyczekiwanego odbicia koniunktury. Listopad nie przekreślił tego scenariusza, ale odsuwa w czasie mocniejsze i bardziej stabilne uderzenie popytu w sektorze – piszą. W listopadzie wzrost produkcji budowlano-montażowej spowolnił o 0,1 proc. rok do roku podczas gdy w okresie września i października rósł o ponad 2 proc. r/r.

– Łącznie listopadowy zestaw danych postrzegamy jako ryzyko w dół dla naszej prognozy umiarkowanej poprawy dynamiki PKB w 4Q’25 (do 4 proc. r/r) względem 3Q’25 (3,8 proc. r/r) – czytamy w komentarzu.

Analitycy odnotowują przy tym „dużą negatywną niespodziankę” w obszarze infrastruktury. Wskazują, że w listopadzie budowa obiektów w tym segmencie spadła o 12,8 proc. r/r, co częściowo mogą tłumaczyć niekorzystne warunki pogodowe. Jak wskazują eksperci, od stycznia do października budownictwo infrastrukturalne „nie imponowało”, choć notowało dynamikę o rząd wielkości lepszą (-1,5% r/r). Zdaniem ekspertów jest możliwe, że to efekt krótkoterminowych przesunięć i w grudniu lub w przyszłym roku zobaczymy odrabianie zaległości.

Co ciekawe w robotach budowlano-specjalistycznych notowany jest wzrost wynoszący 18,9 proc., poprawa nastąpiła także we wznoszeniu budynków – mowa o 8 proc. wzrostu rok do roku. – Przy założeniu, że w wydatkach infrastrukturalnych listopad był wypadkiem przy pracy, struktura sprzedaży w budownictwie w listopadzie daje podstawy do formułowania scenariuszy przyspieszenia ożywienia w 2026 – piszą analitycy Alior Banku.

Znaczącego przyśpieszenia nie można natomiast ich zdaniem oczekiwać w przemyśle. Jest wprawdzie wzrost wynoszący ok. ok. 4 proc. w skali roku, przy czym druga połowa 2025 jest lepsza od pierwszej, ale jako problem eksperci postrzegają zmienność wzrostu. Wskazuje to na niepewny charakter ożywienia i jest uciążliwe dla wielu firm.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/produkcja-budowlana-rozczaruje-choc-sa-nadzieje-na-ozywienie-98017.html#google_vignette

2. Ruszają konsultacje ws. dokończenia tunelu średnicowego w Łodzi

Autor: inf. pras PKP PLK | Data publikacji: 02-03-2026

Po niespełna miesiącu od odstąpienia od umowy z dotychczasowym wykonawcą robót oraz realizowanych w związku z tym intensywnych pracach inwentaryzacyjnych na terenie budowy tunelu średnicowego w Łodzi, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. rozpoczynają wstępne konsultacje rynkowe.

Konsultacje mają charakter analiz scenariuszowych dotyczących parametrów technicznych, technologicznych oraz kwestii bezpieczeństwa związanych z dalszą realizacją inwestycji, których celem jest jak najszybsze i kompleksowe przygotowanie do jej wznowienia. Decyzja o przeprowadzeniu konsultacji wynika z konieczności omówienia kluczowych zagadnień z podmiotami dającymi rękojmię bezpieczeństwa prowadzonych prac oraz niezbędnego doświadczenia przy realizacji skomplikowanych prac tunelowych w tkance miejskiej.

Celem konsultacji jest zestawienie potrzeb inwestora z najlepszymi praktykami rynkowymi oraz uzyskanie eksperckich opinii w zakresie dokończenia projektu. Polskie Linie Kolejowe S.A. zapraszają do rozmów firmy, które mogą wykazać się udokumentowanym doświadczeniem w zakresie realizacji inwestycji polegających na budowie tuneli, w tym dużych inwestycji realizowanych w zwartej zabudowie miejskiej. PLK SA zależy na szerokiej wymianie doświadczeń z profesjonalnymi podmiotami działającymi na rynku budownictwa tunelowego. O udział w konsultacjach ubiegać mogą się zatem zarówno polscy wykonawcy, jak i wykonawcy zagraniczni posiadający odpowiednie doświadczenie na rynku międzynarodowym.

Zakres konsultacji obejmować będzie m.in. zagadnienia dotyczące weryfikacji dalszego harmonogramu robót tunelowych, preferowanego modelu realizacyjnego oraz podziału ryzyk, możliwych metod zabezpieczenia budynków, w tym obiektów zabytkowych.

W oparciu o ustalone w ich ramach informacje doprecyzowane zostaną założenia techniczne i organizacyjne, co pozwoli precyzyjniejsze i bardziej przejrzyste dla rynku budowlanego przygotowanie postępowania przetargowego na dokończenie prac drążeniowych.

Rozpoczynając konsultacje inwestor działa z najwyższą starannością, aby jak najszybciej przygotować kompleksowe, przejrzyste i profesjonalne podstawy do wznowienia prac drążeniowych. Liczymy, że konstruktywna dyskusja oraz zestawienie różnych perspektyw technicznych i organizacyjnych pozwolą wspólnie wypracować najbardziej optymalny model dalszej realizacji tej niezwykle istotnej inwestycji, zapewniający nie tylko efektywność i najwyższą jakość prac, ale także bezpieczeństwo i odpowiedzialność za decyzje na każdym etapie jej realizacji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/inzynieria-i-innowacje/ruszaja-konsultacje-ws-dokonczenia-tunelu-srednicowego-w-lodzi-99003.html

Wnp

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy

Autor: KP | Dodano: 5 marca 2026 07:25

Prawo budowlane dopuszcza sytuację, w której inwestor może wejść na teren sąsiedniej nieruchomości, aby wykonać niezbędne prace remontowe lub budowlane. Najpierw potrzebna jest zgoda właściciela, ale jeśli jej nie ma, sprawę może rozstrzygnąć urząd. Przepisy określają też zasady ewentualnej rekompensaty i odpowiedzialności za szkody.

– Remont może wymagać wejścia na działkę sąsiada. Najpierw trzeba uzyskać jego zgodę i ustalić zakres prac, terminy oraz ewentualną rekompensatę.
– Gdy sąsiad odmówi, można zwrócić się do urzędu. Organ administracji w ciągu 14 dni może wydać decyzję pozwalającą na wejście na nieruchomość.
– Inwestor odpowiada za szkody. Po zakończeniu prac musi naprawić uszkodzenia lub wypłacić odszkodowanie, jeśli korzystanie z działki je spowodowało.

Sąsiad będzie mógł wejść na naszą posesję i do mieszkania. Pozwolą nowe przepisy
Podczas remontu lub budowy może się okazać, że wykonanie prac wymaga wejścia na teren sąsiedniej posesji – informuje Portal Samorządowy. Taką możliwość przewiduje art. 47 Prawa budowlanego, który określa zasady korzystania z cudzej nieruchomości w trakcie robót budowlanych.

Zgodnie z przepisami, jeżeli do wykonania prac przygotowawczych lub robót budowlanych konieczne jest wejście do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej działki, inwestor powinien najpierw uzyskać zgodę właściciela.

Strony powinny uzgodnić:

– sposób korzystania z nieruchomości,
– zakres prac,
– termin prac,
– ewentualną rekompensatę za utrudnienia.

Prawo przewiduje jednak także sytuacje, gdy właściciel nie chce udostępnić swojej nieruchomości. W takim przypadku inwestor może złożyć wniosek do organu administracji architektoniczno-budowlanej o wydanie decyzji stwierdzającej niezbędność wejścia na sąsiedni teren.

Wniosek można złożyć w formie papierowej albo elektronicznie za pośrednictwem portalu e-Budownictwo. Urząd ma 14 dni na ocenę, czy wejście na cudzą nieruchomość jest rzeczywiście konieczne. Jeśli uzna, że tak, wyda decyzję określającą warunki korzystania z niej podczas prowadzenia robót.

Inwestor odpowiada za szkody. Brak limitów rekompensaty
Przepisy przewidują również odpowiedzialność za szkody powstałe podczas takich prac. Po zakończeniu robót inwestor ma obowiązek naprawić ewentualne uszkodzenia powstałe w wyniku korzystania z sąsiedniej nieruchomości. Zgodnie z Kodeksem cywilnym może to nastąpić poprzez przywrócenie stanu poprzedniego albo wypłatę odpowiedniego odszkodowania.

Jeśli szkoda nie powstała, właściciel nieruchomości nie może domagać się rekompensaty. Natomiast ewentualne wynagrodzenie za samo udostępnienie terenu może być ustalone wyłącznie w drodze porozumienia między stronami. Jak wskazują prawnicy, przepisy nie określają żadnych limitów takiej rekompensaty, dlatego jej wysokość zależy wyłącznie od negocjacji między inwestorem a właścicielem działki.

Możliwość uzyskania rekompensaty istnieje tylko na etapie negocjacji z inwestorem, a jej wysokość uzależniona jest wyłącznie od woli podmiotów ją uzgadniających. Prawodawca nie wprowadza w tym zakresie żadnych ograniczeń – podkreśla Martyna Sługocka, dr nauk prawnych, radca prawny, partner w GWW Legal & Tax, której wypowiedź przytacza Portal Samorządowy.

W przypadku braku porozumienia w sprawie odszkodowania pozostaje dochodzenie roszczeń na drodze postępowania cywilnego przed sądem.

https://www.wnp.pl/budownictwo/sasiad-bedzie-mogl-wejsc-na-nasza-posesje-i-do-mieszkania-pozwola-nowe-przepisy,1038954.html

Rzeczpospolita

Krajowa Izba Odwoławcza kwestionuje samooczyszczenie Budimexu

Sławomir Wikariak | Publikacja: 04.03.2026 04:43

W precedensowym wyroku KIO uznała, że spółka Budimex Budownictwo podlega wykluczeniu z przetargu z powodu wcześniej stwierdzonej przez sąd zmowy. Konkurenci w wielu innych postępowaniach powołują się na ten sam argument.

Powodem problemów grupy Budimex jest grudniowy wyrok Sądu Zamówień Publicznych (SZP). Utrzymał on wcześniejsze orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej stwierdzające, że trzy spółki należące do tej grupy dopuściły się nielegalnego porozumienia, uzgadniając swe oferty w przetargu na budowę linii wysokiego napięcia z morskich farm wiatrowych. Na tej podstawie firmy te zostały w lutym wykluczone z przetargu Polskich Sieci Elektroenergetycznych. To jednak nie koniec problemów grupy. Grozi im bowiem wykluczanie przez trzy lata z kolejnych przetargów na podstawie art. 108 ust. 1 pkt 5 prawa zamówień publicznych. Mogą one jednak przeprowadzić procedurę samooczyszczenia (self-cleaning), by udowodnić, że wprowadziły procedury zapobiegające podobnym naruszeniom w przyszłości.

Zaraz po wyroku potwierdzającym zmowę konkurenci zaczęli domagać się wykluczania spółek Budimexu z innych przetargów. Z kolei same te spółki zaczęły składać dokumenty mające potwierdzić self-cleaning. KIO rozpoznała już co najmniej kilkanaście takich odwołań. Dotychczas uznawała, że nie ma jeszcze podstaw do wykluczenia, a badanie skuteczności samooczyszczenia byłoby przedwczesne. W dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z Grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne.

W minionym tygodniu zapadł jednak pierwszy odmienny wyrok. KIO uznała w nim, że potwierdzona przez sąd zmowa stanowi powód do wykluczenia, a procedura samooczyszczenia jest niewystarczająca (sygnatura akt: KIO 1/26). Orzeczenie to zapadło w przetargu zorganizowanym przez lotnisko w Balicach.

Budimex uważa, że podjął wystarczające środki naprawcze
Na razie nie ma uzasadnienia najnowszego wyroku KIO.

– W odwołaniu podkreślaliśmy, że Budimex w swym samooczyszczeniu nie przyznał się do winy, czyli do zmowy przetargowej. Wciąż twierdzi, że uzgadnianie ofert przez trzy spółki z jego grupy kapitałowej było wynikiem błędu co do prawa. Tymczasem w naszej opinii trudno mówić o rozwiązaniu problemu, skoro nie zostały zidentyfikowane jego realne przyczyny – mówi „Rzeczpospolitej” Tomasz Skoczyński, radca prawny z kancelarii SKP Skoczyński Kolańczyk Rudnicka Kancelaria Prawna, który reprezentował konkurenta Budimexu Budownictwo przed KIO.

– Zwracaliśmy też uwagę, że żadna osoba odpowiedzialna za zmowę nie została ukarana, bo trudno za karę uznać nieznane w kodeksie pracy pouczenie. Jestem zdania, że każda firma, która popełniła błąd może go naprawić i temu właśnie służy self-cleaning. Wpierw trzeba jednak przyznać się do winy, posypać głowę popiołem i odpokutować – dodaje prawnik.

Grupa Budimex nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem i przekonuje, że podjęte przez nią działania naprawcze zapobiegają ewentualnym naruszeniom w przyszłości. Podkreśla przy tym, że wyrok KIO dotyczy jedynie spółki Budimex Budownictwo, a nie Budimex S.A.

– Aby zapewnić, że w jednym postępowaniu nie zostanie złożona więcej niż jedna oferta przez spółki z grupy Budimex, funkcjonuje wewnętrzny mechanizm zgłaszania planowanego udziału w przetargach (cotygodniowe raportowanie). Służy on wyłącznie koordynacji na poziomie decyzji „czy bierzemy udział”, tak aby uniknąć sytuacji dublowania składania ofert przez kilka podmiotów w tym samym postępowaniu. Jednocześnie wewnętrzne regulacje jednoznacznie zakazują przekazywania pomiędzy spółkami jakichkolwiek informacji dotyczących przygotowania ofert, w tym ich założeń, kalkulacji, warunków czy strategii – a nad przestrzeganiem tych zasad prowadzone są odpowiednie procedury kontrolne – wylicza Martyna Wróbel, dyrektor Biura Komunikacji i PR Budimexu.

– W wyroku KIO dotyczącym Portu Lotniczego Balice KIO krytycznie oceniała nie samooczyszczenie jako zespół i szereg podjętych działań, ale wybrane elementy samooczyszczenia. Spółka nie zgadza się z taką oceną dokonaną przez Izbę i z całą pewnością zaskarży wyrok KIO do Sądu – dodaje.

Spółka podkreśla, że w dwóch innych postępowaniach KIO badała self-cleaning i oceniła go pozytywnie.

„Prawdą jest, że w części postępowań KIO uznała, że samooczyszczenie spółek z grupy Budimex było przedwczesne i Izba nie oceniała go merytorycznie. Jednakże zanim zapadł komentowany wyrok w sprawie KIO 1/26, w dwóch postępowaniach KIO oceniła merytorycznie samooczyszczenie spółek z grupy Budimex i uznała, że jest ono adekwatne i poprawne” – pisze w komunikacie przesłanym „Rzeczpospolitej” (sygnatura akt: KIO 4074/25).

– W wyroku tym KIO pozytywnie i merytorycznie wypowiedziała się co do skuteczności i adekwatności wdrożonej przez spółkę z grupy Budimex procedury self-cleaningu, uznając że wykonawca potwierdził realność opisanych w wyjaśnieniach czynności, które podlegały ocenie zamawiającego, a nadto, że podjęte w celu dokonania samooczyszczenia kroki zostały zrealizowane. W związku z tym w ocenie Izby nie można było uznać, aby wdrożona procedura samooczyszczenia była procedurą pozorną, nieadekwatną czy przesądzającą o nierzetelności czynności samooczyszczenia, co zarzucał odwołujący konkurencyjny wykonawca. Z tego względu KIO oddaliła odwołanie i orzekła na korzyść spółki z grupy Budimex – podkreśla Martyna Wróbel.

Kolejne korzystne dla Budimexu orzeczenie zapadło 22 grudnia 2025 r. i odnosił się do samooczyszczenia spółki matki Budimex S.A.

„W wyroku tym KIO oddaliła odwołanie wykonawcy konkurencyjnego, który podnosił zarzuty wobec skuteczności procedury samooczyszczenia Budimex i wskazała, że samooczyszczenie Budimex jest kompleksowe i uwzględnia istotne okoliczności faktyczne oraz potwierdziła prawidłowość przeprowadzonych w spółce szkoleń” – zaznacza Martyna Wróbel.

Sąd: Spółki Budimexu uzgadniały swe oferty
Przyczyną problemów Budimexu było złożenie odrębnych ofert przez trzy spółki należące do jego grupy w przetargu na poprowadzenie linii wysokiej z farm wiatrowych na Bałtyku o długości ok. 125 km. Zamawiający podzielił go na trzy części i jednocześnie wprowadził ograniczenie, zgodnie z którym jeden wykonawca mógł realizować tylko jedną z tych części. Trzy spółki z grupy Budimexu: Budimex S.A., Budimex Budownictwo sp. z o.o. oraz Mostostal Kraków S.A. złożyły osobne oferty, które okazały się najkorzystniejsze w każdej z części przetargu. Mówiąc wprost – spółki miały zdobyć wszystkie kontrakty na całość inwestycji o łącznej wartości ok. 500 mln zł. KIO uznała jednak, że złożenie odrębnych ofert było przejawem niedozwolonego porozumienia. W wyroku odwołała się do prezentacji wykazującej podobieństwa ofert.

– Dowód ten szczegółowo zestawiał i opisywał podobieństwa występujące w ofertach trzech wykonawców z grupy Budimex – literówki, niestandardowe stosowanie znaków interpunkcyjnych czy sposoby wypełniania poszczególnych fragmentów w składanych dokumentach. Podobieństw tych nie można było wytłumaczyć inaczej niż skoordynowaniem procesu przygotowania i złożenia ofert przez wszystkich wyżej wymienionych wykonawców – podkreśliła KIO w uzasadnieniu orzeczenia (sygnatury akt: KIO 2678/25, KIO 2686/25, KIO 2701/25). Zaznaczyła przy tym, że konsekwencją tych działań było uzyskanie całości zamówienia pomimo formalnego zakazu udzielenia więcej niż jednej jego części temu samemu wykonawcy.

Wyrok ten podtrzymał SZP, uznając, że działanie spółek Budimexu było sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami (sygnatury akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 131/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25).

https://www.rp.pl/prawo-w-polsce/art43902281-krajowa-izba-odwolawcza-kwestionuje-samooczyszczenie-budimexu

Portal ZP

Rozprawy zdalne przed KIO, nowe reguły dowodowe

Katarzyna Beldowska | Stan prawny na dzień: 04.03.2026

Od 13 marca 2026 r. rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą, co do zasady, będą odbywać się zdalnie (art. 508a Pzp). Jednocześnie wprowadzono prekluzję dowodową – dowody należy złożyć najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę. Oznacza to konieczność wcześniejszego przygotowania kompletnej strategii procesowej.

Sprawdź, kiedy możliwy będzie model hybrydowy rozprawy – zdalny i stacjonarny, w jakich sytuacjach Izba może odmówić osobie udziału zdalnego oraz jakie ryzyka wiążą się ze spóźnionym powołaniem dowodu.

W tym artykule:
Co zmienia nowelizacja Pzp z marca 2026:

– Zdalne rozprawy jako model domyślny (art. 508a Pzp)
– Możliwość modelu mieszanego (część uczestników stacjonarnie, część zdalnie)
– Prekluzja dowodowa – dowody wraz ze składanym z pismem, najpóźniej dzień przed rozprawą
– Docelowo e-Doręczenia jako wyłączny kanał wnoszenia odwołań
– Obowiązkowa odpowiedź na odwołanie w terminie wyznaczonym przez prezesa Izby
Najczęstsze pytania dotyczące zdalnych rozpraw przed KIO (FAQ)

Czy udział zdalny jest obowiązkowy?

Nie. Strona może wybrać udział stacjonarny, nawet jeśli rozprawa została wyznaczona jako zdalna.

Do kiedy trzeba złożyć dowody?

Co do zasady – wraz z pismem, w którym je powołujemy, najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę (art. 535 ust. 2 Pzp). W praktyce oznacza to, że najważniejsze dowody muszą być gotowe przed rozprawą, a nie dopiero na rozprawę.

Czy KIO może odmówić udziału zdalnego?

Tak – jeżeli warunki uczestnika naruszają powagę Izby lub utrudniają przebieg czynności (art. 549 ust. 5 Pzp), np. niewłaściwy ubiór, niestosowne warunki w miejscu pobytu.

Kogo najbardziej dotkną zmiany?

– wykonawców składających odwołania,
– zamawiających,
– pełnomocników procesowych,
– podmioty korzystające dotąd z „dosyłania” dowodów na rozprawie.

Od 13.03.2026 r. jawna rozprawa (oraz posiedzenie jawne) mogą odbywać się w formule zdalnej, jeżeli:

– pozwala na to charakter czynności i
– nie występują okoliczności utrudniające.

Jednocześnie musi być możliwe zagwarantowanie ochrony praw procesowych stron i uczestników oraz prawidłowego toku postępowania (art. 508a ustawy Pzp).

Kiedy w praktyce można spodziewać się zarządzenia rozprawy stacjonarnej zamiast rozprawy zdalnej?
Zdalność rozpraw i posiedzeń ma stać się rozwiązaniem „domyślnym” i standardowym tam, gdzie nie ma przeszkód organizacyjnych lub prawnych, w szczególności gdy:

– nie zachodzi potrzeba ochrony informacji niejawnych ani innej tajemnicy prawnie chronionej w zakresie, który utrudniałby zdalny tryb prowadzenia czynności,
– liczba stron i uczestników oraz charakter sprawy nie powodują ryzyka zakłóceń organizacyjnych (np. trudności w zapewnieniu sprawnej komunikacji i identyfikacji uczestników),
– możliwe jest zapewnienie dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku oraz warunków, które pozwolą na aktywny udział stron i uczestników bez uszczerbku dla prawa do obrony,
– nie występują przeszkody techniczne lub inne okoliczności, które mogłyby utrudniać prawidłowy przebieg rozprawy/posiedzenia w formule zdalnej.

Strony wraz z pismem, w którym wyznacza się termin rozprawy, otrzymają także informację, w jakiej formule będzie prowadzone postępowanie przed KIO.

Przebieg zdalnej rozprawy przed KIO w praktyce
W formule zdalnej nie zmieniają się zasady ani skutki procesowe rozprawy – zmienia się wyłącznie sposób udziału pełnomocników, stron i uczestników postępowania w dokonywanych czynnościach.

Skład orzekający i protokolant prowadzą czynności na sali rozpraw, natomiast strony, uczestnicy i pełnomocnicy mogą brać w nich udział na odległość, przy zapewnieniu dwukierunkowej transmisji obrazu i dźwięku (art. 508a ust. 2 ustawy Pzp).

Z punktu widzenia przygotowania do rozprawy oznacza to konieczność zapewnienia:

– stabilnych warunków łączności,
– możliwości identyfikacji uczestników oraz
– takiej organizacji udziału osób, aby nie dochodziło do zakłóceń wpływających na możliwość aktywnego udziału w czynnościach.

Wprowadzenie zdalności rozprawy nie oznacza obowiązku udziału zdalnego – strona lub uczestnik ma wybór, czy stawić się na sali rozpraw, czy uczestniczyć w rozprawie na odległość. W praktyce możliwy będzie także model „mieszany” czy inaczej hybrydowy, w którym część osób jest w siedzibie KIO na sali, a część łączy się zdalnie.

Organizacja udziału zdalnego w rozprawie
Dla organizacji zdalnego postępowania przez Izbą kluczowe jest to, że informacja o możliwości zdalnego udziału będzie przekazywana stronom i uczestnikom wraz z zawiadomieniem o terminie rozprawy/posiedzenia.

Prezes Izby będzie bowiem każdorazowo:

– oceniał, czy nie zachodzą okoliczności uniemożliwiające lub utrudniające przeprowadzenie zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia, a następnie
– informował o tym w zarządzeniu o wyznaczeniu terminu.

W praktyce decyzję „zdalnie czy na sali” warto podejmować od razu po zawiadomieniu, aby nie zostawiać kwestii organizacyjnych na ostatnią chwilę.

RADA
Standardy techniczne oprogramowania i wymagania sprzętowe niezbędne do udziału zdalnego mają podane są w obwieszczeniu na stronie podmiotowej BIP przez prezesa UZP (art. 508a ust. 3 ustawy Pzp).
Szczegóły organizacyjne (w tym m.in. sposób potwierdzania zdalnego udziału) mają zostać doprecyzowane w znowelizowanym rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą (Dz.U. poz. 2453).

Możliwość udziału w rozprawach i posiedzeniach za pośrednictwem środków informatycznych pozwalających na komunikowanie się na odległość dotyczy:

– jawnej rozprawy, podczas której Izba rozpoznaje odwołanie (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp),
– posiedzenia jawnego poprzedzającego jawną rozprawę (art. 545 ust. 1 ustawy Pzp), a także
– posiedzenia jawnego, podczas którego Izba ogłasza orzeczenie po zamknięciu rozprawy (art. 558 ust. 1 ustawy Pzp).

Aby zapewnić sprawny przebieg zdalnej rozprawy i zdalnego posiedzenia, dopuszczona została również możliwość udzielenia pełnomocnictwa w drodze ustnego i wciągniętego do protokołu oświadczenia strony.

Sprawdź, kiedy zgodnie z ustawą Pzp KIO może odmówić Ci zdalnego udziału w rozprawie
Zdalny udział w rozprawie bądź posiedzeniu nie ma charakteru bezwarunkowego. Jeżeli:

– warunki w miejscu przebywania uczestnika nie licują z powagą Izby bądź stanowią przeszkodę do dokonania czynności procesowych albo
– zachowanie uczestnika budzi uzasadnione wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności zdalnych,

Izba może postanowieniem odmówić takiej osobie udziału zdalnego.

Skutkiem jest traktowanie jej jak osoby, która nie stawiła się na rozprawie lub posiedzeniu, a na takie postanowienie nie przysługuje skarga do sądu (art. 549 ust. 5 ustawy Pzp). W praktyce oznacza to konieczność zapewnienia warunków odpowiednich do sytuacji, respektujących powagę Izby i nieutrudniających dokonywania czynności procesowych.

Reguły składania pism podczas sprawy
Pisma składane podczas zdalnej rozprawy lub zdalnego posiedzenia wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z przyczyn technicznych nie jest to możliwe, przewodniczący składu orzekającego rozstrzyga o sposobie złożenia pisma.

Rada

Z perspektywy praktycznej warto założyć, że udział zdalny wymaga gotowości do sprawnego „obrotu” dokumentami w trakcie czynności (szybkie wniesienie), w tym przygotowania plików i możliwości ich niezwłocznego przekazania.

Jak złożyć odwołanie do KIO od marca 2026 r.?
Warto pamiętać, że w postępowaniu odwoławczym przed KIO nie wolno składać pism w postaci elektronicznej na pendrive czy płycie CD. Właściwa ścieżka komunikacji elektronicznej to ePUAP lub e-Doręczenia.

Wedle aktualnie obowiązujących zasad, odwołanie wnosi się:

– na adres do doręczeń elektronicznych (e‑Doręczenia) UZP: AE:PL‑38390‑18806‑HVTGC‑26 (należy wysłać pismo jako podpisany załącznik – kwalifikowany podpis elektroniczny lub podpis zaufany) wraz z wiadomością zawierającą dane identyfikujące sprawę; gdy załącznik jest podpisany, nie trzeba podpisywać formularza wiadomości);
– za pośrednictwem platformy e‑PUAP, przy użyciu funkcji „Pismo ogólne do podmiotu publicznego”;
– w formie pisemnej, poprzez operatora pocztowego, osobiście lub przez posłańca.

RADA
Wedle informacji przekazywanych przez UZP, projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań zastrzega, że wnoszenie do KIO odwołań i zgłaszania przystąpień do postępowania odwoławczego w postaci elektronicznej będzie następowało wyłącznie za pośrednictwem systemu e-Doręczeń.
W świetle zbliżających się zmian legislacyjnych rekomenduje się zatem, aby kierować odwołania i przystąpienia przede wszystkim tą drogą.

Pozostała korespondencja do KIO
W sprawach innych niż wniesienie odwołania lub przystąpienia do postępowania odwoławczego dopuszczalna jest także korespondencja e‑mail na adres: odwolania@uzp.gov.pl

WAŻNE
Od 13.03.2026 r. do każdego pisma wnoszonego do Izby dołącza się dowód przekazania pisma albo jego kopii stronom oraz uczestnikom postępowania odwoławczego albo oświadczenie o przekazaniu im pisma (lub kopii).

Powyższe rozwiązanie wzmacnia koncentrację materiału procesowego – sprawia, że stanowisko i materiał dowodowy są „w obiegu” od razu, dając pozostałym uczestnikom realną możliwość bieżącego wglądu i przygotowania się jeszcze przed rozprawą.

Wskazówki praktyczne od UZP
W celu sprawnej obsługi korespondencji składanej w toku postępowania odwoławczego, rekomendowane jest, aby:

1) korzystać z e-maila na adres odwolania@uzp.gov.pl wyłącznie do korespondencji uzupełniającej i pomocniczej (sprawy inne niż odwołanie/przystąpienie);

2) wybrać jeden kanał komunikacji i nie dublować tej samej korespondencji kilkoma kanałami (e-Doręczenia/ePUAP/e-mail/papier), bo co do zasady nie przyspiesza to obsługi, a zwykle ją wydłuża;

3) wyjątkowo przesłać to samo pismo drugim kanałem tylko wtedy, gdy wystąpią problemy techniczne z wybranym kanałem (np. błąd systemu, przerwa w działaniu); przy takim wyjątkowym dublowaniu: dołączyć dowody problemów technicznych (np. zrzuty ekranu) oraz jednoznacznie wskazać w treści pisma, że zostało wysłane także innym kanałem, podając datę i sposób wysyłki;

4) w każdym piśmie (niezależnie od kanału i roli nadawcy) zamieszczać komplet danych identyfikacyjnych: nadawca i jego rola (odwołujący/przystępujący/zamawiający), data wniesienia odwołania (jeżeli dotyczy), numer i nazwa postępowania, dane zamawiającego, dane strony uczestniczącej (np. odwołującego lub przystępującego), a także sygnatura sprawy odwoławczej (jeśli już nadana).

Co więcej, wedle reżimu obowiązującego od 13.03.2026 r., pisma składane „na sali” podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie stacjonarnym – jeżeli są wnoszone pisemnie – składa się wraz z odpisami dla stron i uczestników.

Natomiast pisma składane podczas rozprawy lub posiedzenia w trybie zdalnym wnosi się w postaci elektronicznej. Jeżeli z uwagi na przeszkody techniczne lub inne okoliczności uzasadniające odstąpienie od komunikacji elektronicznej nie da się tego zrobić, o dopuszczalnym sposobie złożenia pisma rozstrzyga przewodniczący składu orzekającego.

Obowiązki dowodowe zamawiającego i wykonawcy – co zmieniło się od 13.03.2026 r.?
Od 13.03.2026 r. obowiązuje zasada koncentracji materiału dowodowego przed rozprawą (prekluzja dowodowa). W praktyce oznacza to, że dowody należy przedstawić najpóźniej w dniu poprzedzającym dzień rozprawy (lub posiedzenia), zasadniczo wraz z pierwszymi pismami w sprawie:

– odwołaniem,
– odpowiedzią na odwołanie albo
– zgłoszeniem przystąpienia

Jeżeli dowód zostanie złożony później, strona lub uczestnik ryzykuje, że Izba uzna go za spóźniony i pominie przy rozstrzyganiu sporu.

RADA
Jeżeli „dzień poprzedzający” dzień rozprawy wypada w sobotę albo dzień ustawowo wolny od pracy, projektowane doprecyzowanie ma prowadzić do tego, że termin na przedstawienie dowodów upłynie w dniu rozprawy, ale przed jej otwarciem. Z punktu widzenia bezpieczeństwa procesowego lepiej jednak nie opierać strategii na takim wariancie i zamknąć komplet dowodów wcześniej.

To istotna zmiana w porównaniu do dotychczasowej praktyki, wedle której dowody można było przedstawiać w zasadzie aż do zamknięcia rozprawy. Jej celem jest ograniczenie „dosyłania” dowodów na rozprawie, które utrudnia drugiej stronie realne odniesienie się do nich w krótkich terminach postępowania odwoławczego.

Ustawodawca przesuwa więc ciężar przygotowania dowodów na etap pism przed rozprawą, aby usprawnić i przyspieszyć postępowanie oraz wzmocnić równość stron poprzez wcześniejsze ujawnienie materiału dowodowego.

Rodzaje dowodów w postępowaniu przed KIO
W postępowaniu odwoławczym dowodami są w szczególności:

– dokumenty,
– zeznania świadków,
– opinie biegłych oraz
– przesłuchanie stron.

Przedmiotem dowodu są natomiast fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 538 ust. 1 ustawy Pzp).

Wskazówki, jak właściwie przygotować dowody
Przepisy ustawy Pzp wymagają, aby strona i uczestnik wskazywali dowody na poparcie faktów, z których wywodzą skutki prawne, a we wniosku dowodowym:

– oznaczyli dowód tak, aby dało się go przeprowadzić, oraz
– wskazali, jakie fakty ma potwierdzić (art. 534 ustawy Pzp).

Przykład
W praktyce najlepiej działa prosta konstrukcja: twierdzenie → konkretny dokument/fragment akt → fakt do wykazania. Same ogólne odwołania typu „w aktach sprawy” nie będą wystarczające.

Kiedy będziesz mógł złożyć dowód w trakcie rozprawy?
Nadal będzie możliwe przedstawienie dowodu do zamknięcia rozprawy, ale tylko w sytuacjach wyjątkowych, gdy:

– wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było możliwe albo
– konieczność jego powołania wynikła dopiero w toku postępowania (art. 535 ust. 2 ustawy Pzp).

Spóźnienie trzeba będzie zatem realnie uzasadnić.

Izba może odmówić przeprowadzenia dowodu, jeżeli:

– fakt został już wykazany innymi dowodami,
– dowód służy jedynie zwłoce,
– dowód jest spóźniony z powodu prekluzji (art. 541 ustawy Pzp).

Dlatego kluczowe jest praktyczne założenie: najważniejsze dowody powinny być gotowe przed rozprawą, a nie „na rozprawę”.

Czy trzeba wszystko załączać do pism?
Od 13.03.2026 r. strony i uczestnicy nie mają obowiązku dołączania dokumentów, jeżeli dokumenty te znajdują się w aktach sprawy odwoławczej, w tym w dokumentacji postępowania o udzielenie zamówienia (art. 535 ust. 3 ustawy Pzp). To ułatwienie nie zwalnia jednak z obowiązku precyzyjnego wskazania, na jakim dokumencie i jakim fragmencie opiera się teza.

Niezależnie od inicjatywy dowodowej stron, Izba zachowuje kompetencję do tego, aby:

– dopuścić dowód z urzędu, także niewskazany przez stronę (art. 534 ust. 2 ustawy Pzp), oraz
– zobowiązać strony i uczestników do przedstawienia dokumentów lub innych dowodów istotnych dla rozstrzygnięcia odwołania (art. 536 ustawy Pzp).

Termin rozpoznania i uzasadnienie wyroku
W praktyce należy pamiętać, że Izba rozpoznaje odwołanie w terminie 15 dni od dnia jego doręczenia Prezesowi Izby (art. 544 ust. 1 ustawy Pzp). Jest to jednak termin instrukcyjny – porządkuje dynamikę postępowania, a jego przekroczenie nie rodzi negatywnych skutków procesowych.

Od 13.03.2026 r., jeżeli odwołujący był wzywany w trybie art. 518 ust. 1 ustawy Pzp do poprawienia/uzupełnienia odwołania albo do złożenia dowodu uiszczenia wpisu lub dokumentu umocowania, bieg 15 dni liczy się od dnia usunięcia braku lub złożenia wymaganego dowodu.

Równolegle Izba sporządza z urzędu uzasadnienie orzeczenia w terminie 7 dni od ogłoszenia (art. 559 ust. 1 ustawy Pzp). Od 13.03.2026 r. doprecyzowano zasady doręczeń: odpis orzeczenia wraz z uzasadnieniem doręcza się stronom i uczestnikom (lub ich pełnomocnikom) niezwłocznie po sporządzeniu uzasadnienia (art. 560 ustawy Pzp). Porządkuje to praktykę przez jednoznaczne „powiązanie” doręczenia z momentem sporządzenia uzasadnienia, a nie z samym ogłoszeniem orzeczenia.

Podstawa prawna

– rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowych rodzajów kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania (Dz.U. poz. 2437).
– art. 506–578 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320),
– ustawa z 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (Dz.U. poz. 769).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/rozprawy-zdalne-przed-kio-nowe-reguly-dowodowe-35602.html

Cire.pl

PGE podpisuje umowy z Wykonawcą, który zbuduje elektrownie gazowe w Rybniku i Gryfinie

Redakcja CIRE.PL | 2026-03-05 08:30

PGE Polska Grupa Energetyczna zawarła dwie umowy z konsorcjum firm w składzie: Polimex Mostostal S.A., jako lider konsorcjum, i Siemens Energy na budowę bloków gazowych w cyklu otwartym (z ang. OCGT) w Rybniku oraz Gryfinie o mocy ok. 600 MW każdy. Wartość umów razem z 12-letnim serwisem wyniosła ok. 6 mld zł

Otwieramy nowy rozdział w rozwoju energetyki gazowej w Polsce. Dzięki podpisanym umowom na początku 2030 roku Grupa PGE będzie dysponować blisko 3,5 GW mocy zainstalowanej w źródłach gazowych w Rybniku i Gryfinie. W tym okresie w krajowym systemie elektroenergetycznym będzie już dostępna duża ilość energii z morskich farm wiatrowych, a nowe szczytowe bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie – każdy o mocy ok. 600 MW – będą stanowiły dodatkowe zabezpieczenie w momentach najwyższego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ich zadaniem będzie bilansowanie źródeł odnawialnych oraz szybka reakcja na nagłe zmiany zapotrzebowania systemu. Jednocześnie inwestycje te wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne Polski, a także zwiększą udział polskich firm w budowie nowoczesnej energetyki. Oba projekty są również doskonałym przykładem transformacji energetycznej i przechodzenia na nowe technologie, przy jednoczesnym wykorzystaniu lokalnego kapitału społecznego, pracowniczego oraz istniejącej infrastruktury, podkreśla Dariusz Lubera, Prezes Zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Nowe bloki będą zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej elektrowni gazowo‑parowej PGE Gryfino Dolna Odra w Nowym Czarnowie o mocy 1366 MW (gmina Gryfino) oraz powstającej elektrowni gazowo‑parowej PGE Nowy Rybnik w Rybniku o mocy 882 MW.

Każda z nowych elektrowni szczytowych w technologii OCGT będzie charakteryzować się niższą o blisko 50% emisyjnością w porównaniu z istniejącymi blokami węglowymi klasy 200 – 300 MW.

Jesteśmy świadkami niezwykle ambitnego, największego w naszej historii, programu inwestycyjnego w polskiej energetyce – wartość inwestycji w atom, offshore, elektrownie gazowe, magazyny energii czy inwestycje w sieci dystrybucyjne liczymy już w bilionach złotych. Podpisane umowy na budowę dwóch nowych bloków gazowych w Rybniku i Gryfinie to też przykład sprawiedliwej transformacji energetycznej, uwzględniającej czynnik ludzki i odbudowującej potencjał energetyczny tych regionów, ale także ważny element budowania bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem usatysfakcjonowany, że komponent krajowy w projektach inwestycyjnych jest już tak mocno uwzględniany – 100 proc. prac budowlano-montażowych przy tych dwóch elektrowniach zrealizują polskie firmy, skomentował podpisanie umowy Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych.

Dzisiejsze podpisanie umów na budowę nowych szczytowych elektrowni gazowych w Rybniku i Gryfinie to wydarzenie o szczególnym znaczeniu. To nie jest jedynie kolejny etap procesu inwestycyjnego. To decyzja strategiczna, która wzmacnia fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski. Potrzebujemy energetyki stabilnej, elastycznej i przewidywalnej kosztowo. Dlatego nasza polityka energetyczna opiera się na pragmatyzmie. Rozwijamy odnawialne źródła energii i przygotowujemy fundament pod energetykę jądrową, ale równolegle musimy zapewnić systemowi moce, które będą w stanie szybko reagować, utrzymać bilans oraz zagwarantować ciągłość dostaw, dodał Miłosz Motyka, Minister Energii.

W grudniu 2025 roku bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie uzyskały 15-letnie kontrakty w aukcji głównej rynku mocy, które zaczną obowiązywać od 2030 r., dzięki czemu zapewniony został oczekiwany zwrot z inwestycji.

Prace projektowe w Rybniku i Gryfinie rozpoczną się w marcu 2026 roku, natomiast roboty budowlane ruszą na przełomie maja i czerwca 2027 roku. W 2030 roku inwestycje będą już produkować energię.

Docelowo Grupa PGE planuje rozwijać jednostki gazowe o łącznej mocy blisko 10 GW, które w sposób bezpieczny i elastyczny będą odpowiadać na potrzeby całego krajowego systemu elektroenergetycznego.

Szczegóły umów zaprezentowane są poniżej [raport Spółki]

1. Umowa na budowę bloku gazowego w Rybniku wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 23 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Rybniku o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do 16 stycznia 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 170 654 956,00 zł netto oraz 269 547 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych, wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC, nie może przekroczyć 20% wartości Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa EPC zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

2. Umowa na budowę bloku gazowego w Gryfinie wraz z umową serwisową

W dniu 4 marca 2026 roku PGE Inwest 27 sp. z o.o., spółka zależna od PGE, zawarła dwie umowy: umowę EPC oraz umowę serwisową („Umowy”) z konsorcjum spółek: Polimex Mostostal S.A. (lider konsorcjum), Siemens Energy Sp. z o.o. (członek konsorcjum), Siemens Energy Global GmbH & Co. KG (członek konsorcjum) („Wykonawca”).

Przedmiotem umowy EPC jest realizacja przez Wykonawcę robót budowlano-montażowych oraz innych prac w celu wybudowania bloku gazowego w Gryfinie o znamionowej mocy elektrycznej około 600 MWe. Blok zostanie zrealizowany w technologii OCGT (Open Cycle Gas Turbine). Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do dnia 27 marca 2030 r.

Wartość umowy EPC wynosi 1 184 998 667,00 zł netto oraz 260 143 000,00 euro netto.

Umowa EPC przewiduje kary umowne dla Wykonawcy związane m.in. z niedotrzymaniem terminu przekazania bloku do eksploatacji, niedotrzymaniem gwarantowanej mocy znamionowej bloku netto, niedotrzymaniem gwarantowanego poziomu dyspozycyjności bloku oraz niedotrzymaniem gwarantowanej sprawności bloku netto. Łączna suma kar umownych wynikających ze wszystkich tytułów przewidzianych umową EPC nie może przekroczyć 20% Wynagrodzenia Umownego.

W przypadku odstąpienia od umowy EPC w całości lub w zakresie niewykonanej części z przyczyn, za które jedna ze stron ponosi odpowiedzialność zgodnie z tą umową, druga strona jest uprawniona do obciążenia odpowiedzialnej strony karą umowną w wysokości 10% Wynagrodzenia Umownego. Umowa zawiera także klauzulę waloryzacyjną uwzględniającą potencjalne podwyższenie wynagrodzenia

Wykonawcy o połowę skumulowanego wskaźnika wzrostu cen produkcji budowlano-montażowej publikowanego na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego. Maksymalna waloryzacja wynagrodzenia z tego tytułu nie może przekroczyć 15% Wynagrodzenia Umownego.

W powiązaniu z umową EPC została zawarta umowa o świadczenie usług serwisowych (LTSA) dla turbiny gazowej przez okres minimum 12 lat od dnia przekazania bloku do eksploatacji. Wartość umowy serwisowej wynosi 132 000 000 euro netto – tytułem stałej części wynagrodzenia serwisowego oraz do 20 000 000 zł netto – tytułem maksymalnego wynagrodzenia zmiennego.

https://www.cire.pl/artykuly/serwis-informacyjny-cire-24/pge-podpisuja-umowy-z-wykonawca-ktory-zbuduje-elektrownie-gazowe-w-rybniku-i-gryfinie

Gazeta Prawna

Cena nie powinna być dominującym kryterium

Artykuł partnerski

Należy skończyć z tanim projektowaniem prowadzącym do obniżenia jakości i wzrostu kosztów realizacji inwestycji. Drogą do tego jest przebudowanie zasad wyceny i wyboru wykonawców – mówi Anna Oleksiewicz, prezes Związku Ogólnopolskich Projektantów i Inżynierów.

Cztery propozycje zmian w przetargach, które przedstawił Związek w piśmie do ministra infrastruktury, oceniacie nie jako spór o stawki, lecz o jakość i bezpieczeństwo inwestycji publicznych? Dlaczego? Czy to faktycznie jest zagrożone?

Choć przyczyny niepowodzeń inwestycji bywają różne, w pierwszej kolejności za błędy niemal automatycznie obwinia się projektanta. Tymczasem proces projektowy, zwłaszcza przy inwestycjach publicznych, jest przedsięwzięciem złożonym, trwającym często wiele lat i zależnym od szeregu czynników, takich jak finansowanie, uwarunkowania terenowe czy środowiskowe. Mimo to w przypadku problemów w trakcie realizacji to projekt uznaje się za wadliwy, a projektant odpowiada zarówno za poważne uchybienia, jak i kwestie estetyczne.

W naszych propozycjach wskazujemy na jeden z kluczowych czynników wpływających na jakość i bezpieczeństwo inwestycji, czyli dominację kryterium ceny w przetargach na usługi projektowe i nadzorcze. Choć prawo pozwala wybierać oferty najkorzystniejsze, w praktyce często decyduje najniższa kwota, a kryteria pozacenowe mają charakter formalny i nie różnicują ofert pod względem jakości. Nie chodzi wyłącznie o poziom stawek, lecz o stworzenie warunków do realnej konkurencji jakością oraz zapewnienie adekwatnego wynagrodzenia za kompetencje i odpowiedzialność. W przeciwnym razie doświadczeni specjaliści odchodzą tam, gdzie ich praca jest lepiej wyceniana, a ich miejsce zajmują osoby z mniejszym doświadczeniem, co odbija się na jakości inwestycji i interesie publicznym.

Wdrożenie jakich rozwiązań proponuje Związek? Dlaczego wybór padł na takie właśnie propozycje zmian?

Zaproponowaliśmy cztery działania, które nie wymagają rewolucji legislacyjnej. Mieszczą się w obecnym systemie i mogą zostać wdrożone stosunkowo szybko. Wystarczy tylko, a może aż, chęć takiej zmiany po stronie publicznej.

Po pierwsze zaproponowaliśmy referencyjną cenę minimalną. A dokładnie, by w każdym przetargu został określony racjonalny próg cenowy dostosowany do charakteru i skali zamówienia, a oferty poniżej tego poziomu automatycznie podlegały procedurze wyjaśnień jako potencjalnie rażąco niskie. Dziś taka możliwość istnieje, ale próg wynika z ustawy i nie uwzględnia specyfiki konkretnego zamówienia.

Po drugie postulujemy wdrożenie jednolitej metodyki wyliczania tego progu. Wspólne zasady pozwolą na zbudowanie obiektywnego i przejrzystego systemu. Dlatego apelujemy, by minister infrastruktury określił w rozporządzeniu metodologię obliczania ceny minimalnej dla usług intelektualnych w budownictwie.

Po trzecie proponujemy realne wzmocnienie kryteriów jakościowych, tak, aby większą wagę miały doświadczenie zespołu, metodologia pracy, organizacja procesu i zarządzanie ryzykiem, a nie przede wszystkim cena.

Po czwarte wskazujemy na potrzebę opracowania katalogu praktycznych kryteriów jakościowych wraz z jasnymi wytycznymi ich stosowania, przygotowanych wyłącznie dla usług intelektualnych w budownictwie. To konkretne wsparcie dla zamawiających i narzędzie, które pozwoliłoby premiować te elementy, które rzeczywiście decydują o jakości usług projektowych i nadzorowych.

Czy Polska odstaje pod względem stosowanych rozwiązań na tle innych krajów w Europie?

W Polsce na projektowanie i usługi inżynierskie przeznacza się średnio około 1 proc. wartości inwestycji publicznych, podczas gdy międzynarodowe benchmarki wskazują poziom bliższy 5 proc.

Czy wcześniej były podejmowane próby, tego rodzaju zmian z przetargach? Co stanęło na przeszkodzie ich wdrożenia?

Działania prowadzimy od lat, apelując do zamawiających publicznych o realne stosowanie kryteriów jakościowych w przetargach na usługi projektowe i nadzorowe. Najczęstszą barierą jest obawa przed zarzutem braku gospodarności przy wyborze droższej, choć lepszej oferty, dlatego bezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje się wybór najtańszy. Prawo mówi o wyborze oferty najkorzystniejszej, a nie najtańszej, a oszczędności na etapie przetargu często prowadzą do wyższych kosztów w trakcie realizacji inwestycji. W ostatnich latach udało się przekonać część zamawiających do zmiany podejścia, jednak wciąż są to raczej wyjątki niż rynkowy standard.

Czy konieczne dla poprawy sytuacji jest wdrożenie wszystkich zaproponowanych zmian, czy może dopuszczacie kompromis? Jeśli tak, to jaki?

Jeżeli oczekujemy realnej, a nie jedynie symbolicznej zmiany, te rozwiązania muszą zostać wdrożone równolegle. One tworzą system naczyń połączonych. Tu, gdzie problem na charakter systemowy, pojedynczy element nie jest wystarczający, by zmienić praktykę rynkową.

Jednocześnie nie podchodzimy do tego dogmatycznie. Nie chodzi o udowodnienie, że nasze propozycje są jedyną możliwą drogą. Działamy, by wreszcie uruchomić prawdziwy dialog o jakości w zamówieniach publicznych. Jeśli pojawią się inne dobre propozycje, jesteśmy otwarci na rozmowę. Kluczowy jest efekt: zmiana podejścia, nie autorstwo pomysłów.

Jakich działań ze strony resortu oczekujecie? Czy widać już jakąś inicjatywę we jego strony, czy problem został dostrzeżony?

Oczekujemy przede wszystkim realnego, a nie pozorowanego dialogu. Zależy nam na rozmowie, która nie kończy się ogólną deklaracją, że sprawa jest znana i trwają nad nią prace, po czym na wiele miesięcy zapada cisza.

Dziś wciąż dominuje bardzo zachowawcza mentalność, działanie z przekonaniem, że najbezpieczniejszą decyzją jest wybór najtańszej oferty. Potrzebujemy zmiany właśnie na tym poziomie: nie tylko przepisów, ale praktyki i sposobu myślenia.

Liczymy, że resort wraz z Urzędem Zamówień Publicznych i Prokuratorią Generalną RP odegrają rolę liderów tej zmiany. Bez ich aktywnego zaangażowania trudno będzie przejść z poziomu deklaracji do realnych standardów jakościowych.

Dlaczego właśnie teraz padła propozycja zmian z przetargach. Przecież niedoszacowanie pracy projektantów i inżynierów to nie jest problem nowy?

To prawda, problem nie jest nowy, podobnie jak nasze postulaty. Dotychczas nasze działania opierały się głównie na dialogu i argumentacji. A ta, choć merytoryczna, nie przynosiła realnej zmiany w praktyce przetargowej. Dlatego przeprowadziliśmy szczegółową analizę prawną i przygotowaliśmy konkretne, gotowe rozwiązania.

Moment nie jest przypadkowy. Po okresie spowolnienia, nadejdzie bardzo duża fala inwestycji infrastrukturalnych. Jeśli nie zmienimy standardów teraz, system ponownie zostanie zalany tanimi, niedoszacowanymi projektami, a skutki tego odczujemy przez kolejne lata.

Jakie konsekwencje i dla kogo oznacza utrzymywanie obecnej sytuacji? Kto zapłaci za brak zmian najwięcej?

Najwięcej zapłacą użytkownicy infrastruktury. W praktyce oznacza to nas wszystkich.

Z nadzieją obserwujemy ponowne uruchamianie inwestycji po okresie stagnacji. Jednocześnie wyrażamy obawy, że państwo nie jest systemowo przygotowane by sprostać skali nadchodzących wyzwań.

Jeżeli nie zmienimy zasad przygotowania inwestycji dalej będą wygrywać najtańsze oferty, projekty będą niedoszacowane, pojawiają się błędy, kolizje, opóźnienia i roszczenia.

W ostatecznym rozrachunku konsekwencje tych decyzji ponosimy wszyscy jako podatnicy, użytkownicy infrastruktury i uczestnicy gospodarki. Dlatego stawka tej dyskusji wykracza daleko poza interes jednej branży. To pytanie o to, czy potrafimy przygotowywać i realizować inwestycje publiczne w sposób odpowiedzialny, przewidywalny i bezpieczny z myślą o długofalowych efektach.

https://www.gazetaprawna.pl/biznes/nieruchomosci/artykuly/10744095,cena-nie-powinna-byc-dominujacym-kryterium.html

wysokienapiecie.pl

ELENA w Polsce: NFOŚiGW wspiera samorządy w transformacji energetycznej

Materiał partnera

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) startuje z krajowym pilotażem programu ELENA. Projekt pomoże samorządom przygotować inwestycje poprawiające efektywność energetyczną budynków publicznych, a firmom ciepłowniczym modernizację systemów. ELENA ma ułatwić realizację odkładanych inwestycji, co przełoży się na realne oszczędności i lepszą jakość powietrza.

Nowa oferta dla samorządów
NFOŚiGW rozpoczyna realizację „Krajowego Programu Pilotażowego ELENA” – pierwszej w Polsce implementacji instrumentu European Local Energy Assistance na poziomie krajowym. To nowy segment działalności Funduszu, w ramach którego samorządy otrzymają kompleksowe wsparcie doradcze, pozwalające profesjonalnie przygotować inwestycje kluczowe dla transformacji energetycznej.

3 marca 2026 r. w Luksemburgu oficjalnie podpisano umowę pomiędzy Europejskim Bankiem Inwestycyjnym (EBI) a NFOŚiGW, uruchamiając projekt o wartości 4,5 mln euro, z czego 4,05 mln euro to wsparcie EBI. Decyzja o powierzeniu NFOŚiGW realizacji pilotażu wynika z doświadczenia Funduszu i jego pozycji jako głównej instytucji finansującej zieloną transformację w Polsce.

– Centrum kompetencji, które powstanie w ramach projektu ELENA jest odpowiedzią na potrzeby rynkowe w zakresie doradztwa inwestycyjnego wspierającego proces transformacji energetycznej Polski. Realizacja programu ELENA sprawia, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie dysponować unikalną w skali Europy ofertą łączącą zarówno wsparcie merytoryczne, doradcze i finansowe dla przyszłych beneficjentów. Ta ambitna inicjatywa wpisuje się w strategię działania Funduszu na lata 2025-2028, w której wskazaliśmy między innymi na rozwój doradztwa oraz tworzenie w Funduszu centrum kompetencji, jak również stosowania nowoczesnych instrumentów finansowych – powiedziała Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes zarządu NFOŚiGW.

Eksperckie wsparcie przed inwestycyjne – realna pomoc dla JST
W latach 2026–2029 samorządy oraz przedsiębiorstwa ciepłownicze będą mogły skorzystać z pomocy ekspertów w przygotowaniu pełnej dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji zwiększających efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej i systemów ciepłowniczych. Obejmie ona: audyty energetyczne, studia wykonalności, przygotowanie dokumentacji technicznej, analizy ex-ante oraz wsparcie w przygotowaniu postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Tak szeroka oferta pozwoli samorządom uniknąć ryzyka kosztownych błędów i znacząco zmniejszy obciążenia organizacyjne po stronie urzędów.

Jednym z głównych celów programu jest dotarcie do tych jednostek, które dotychczas nie były w stanie rozpocząć modernizacji z powodu braku specjalistycznego know-how lub ograniczeń finansowych. Dzięki ELENA mogą one sprawdzić opłacalność potencjalnych inwestycji, a następnie przygotować się do skutecznego aplikowania o środki z programów NFOŚiGW, w tym m.in. finansowanych z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS) oraz Funduszu Modernizacyjnego.

Inwestycje lepiej przygotowane, łatwiejsze do sfinansowania
Wysokiej jakości dokumentacja przygotowana z pomocą ekspertów zwiększy szanse samorządów na pozyskanie środków zewnętrznych, przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, jak również usprawni proces udzielania dofinansowania. Program przyczyni się także do minimalizacji ryzyka wyboru niewłaściwych wykonawców, co często stanowi barierę w realizacji projektów o dużej skali i znaczeniu energetycznym.

Pilotaż ELENA obejmie co najmniej 65 podmiotów z sektora ciepłowniczego oraz pozwoli przygotować dokumentację dla minimum 80 inwestycji termomodernizacyjnych budynków użyteczności publicznej. Oznacza to realną poprawę efektywności energetycznej w wielu gminach, a także podniesienie jakości infrastruktury publicznej. Wybór firm doradczych, a w kolejnym kroku udostępnienie ich usług samorządom jest planowane w tym roku.

Korzyści odczuwalne dla mieszkańców
Modernizacje budynków użyteczności publicznej oraz unowocześnienie lokalnych systemów ciepłowniczych przyniosą samorządom wymierne oszczędności związane z mniejszym zużyciem energii i rosnącą efektywnością instalacji. Jednocześnie zwiększy się udział odnawialnych źródeł energii, co wpłynie na redukcję emisji gazów cieplarnianych. Efektem tych działań będzie poprawa jakości powietrza i komfortu życia mieszkańców – zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych gminach.

Perspektywa rozwoju programu
Pilotaż ELENA to szansa na znaczące ułatwienie przygotowania inwestycji energetycznych na poziomie lokalnym. Dzięki wsparciu ekspertów, samorządy zyskują dostęp do wiedzy i narzędzi, które pozwalają bez ryzyka ocenić opłacalność projektów, przygotować wysokiej jakości dokumentację i skuteczniej ubiegać się o środki krajowe oraz europejskie. Program przyspieszy podejmowanie decyzji inwestycyjnych, zmniejszy obciążenia administracyjne i ułatwi realizację modernizacji, które w dłuższej perspektywie przyniosą JST oszczędności, większą efektywność energetyczną oraz poprawę jakości życia mieszkańców. Po zakończeniu pilotażu w 2029 roku planowane jest kontynuowanie działań i rozszerzenie możliwości korzystania z programu.

Krajowy Program Pilotażowy ELENA (KPPE) współfinansowany przez InvestEU Advisory Hub Unii Europejskiej

https://wysokienapiecie.pl/117381-elena-w-polsce-nfosigw-wspiera-samorzady-w-transformacji-energetycznej/

Defence24

PGZ zacieśnia współpracę z globalnym gigantem. Chodzi o silniki

Damian Ratka | 4 marca 2026

Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. zawarła umowę z Rolls-Royce w sprawie zespołów napędowych dla pojazdów opancerzonych. Współpraca będzie dotyczyć m.in. bojowych wozów piechoty Borsuk oraz fregat rakietowych typu Wicher.

Prezes Zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Adam Leszkiewicz i wiceprezes Marcin Idzik podpisali we środę umowę o współpracy z Rolls-Royce Solutions GmbH. Dotyczy ona realizacji wspólnych projektów obejmujących układy napędowe MTU, wykorzystywane między innymi w opancerzonych wozach bojowych, takich jak bojowy wóz piechoty Borsuk (MTU 8V199 TE20).

Jak poinformowano w komunikacie, cele zawartej umowy to określenie zakresu wspólnych prac przy serwisie i remoncie silników MTU. Kolejnym bardzo ważnym celem jest zbudowanie zdolności przemysłowych do produkcji pełnych zespołów napędowych oraz podzespołów silników. Jest to istotna informacja, ponieważ wiele pojazdów w Wojsku Polskim wykorzystuje silniki MTU.

W komunikacie przedstawiono również plany nawiązania współpracy w zakresie silników okrętowych, co jest bardzo istotne, ponieważ nowe polskie fregaty rakietowe typu Wicher mają być napędzane przez cztery silniki wysokoprężne MTU 20V8000 M71. Jest to zatem ważny aspekt zawartej umowy.

Umowa ta może pozwolić na budowę w Polsce potencjału nie tylko obsługowego, ale również produkcji części zamiennych, co usprawni eksploatację i obsługę sprzętu wojskowego oraz pozwoli na przynajmniej częściową redukcję kosztów, a część z zainwestowanych pieniędzy pozostanie w kraju.

https://defence24.pl/przemysl/pgz-zaciesnia-wspolprace-z-globalnym-gigantem-chodzi-o-silniki

Budownictwo i PZP | Prasówka | 19.02.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Budimex: ponad 1,8 mld zł w kontraktach militarnych w ciągu 3 lat

Autor: Łukasz Malinowski | Data publikacji: 18-02-2026

Wzrost wydatków MON na inwestycje obronne o charakterze budowlanym ma już istotne znacznie dla rynku. – W ciągu ostatnich 3 lat Budimex realizował około 25 kontraktów militarnych o łącznej wartości powyżej 1.8 mld PLN – wskazuje Cezary Łysenko, członek zarządu spółki.

Wydatki Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) na inwestycje budowlane rosną w szybkim tempie. Jeszcze w 2019 roku na ten cel przeznaczano 1,6 mld zł, dziś mówimy już o wielokrotnie wyższych kwotach, a prognozy na najbliższe lata wskazują na dalsze przyspieszenie.

Dynamiczny wzrost wydatków wpisuje się w szerszy trend zwiększania nakładów na obronność. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ten cel 4,7 proc. PKB, czyli blisko 187 mld zł, a w 2026 roku zapowiadany jest kolejny wzrost. Dodatkowym impulsem mają być środki z Krajowego Planu Odbudowy – do 30 mld zł, które w ramach nowo tworzonego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności mają trafić m.in. na inwestycje infrastrukturalne i projekty o podwójnym, cywilno-wojskowym zastosowaniu. Rosnący strumień pieniędzy oznacza także nowe możliwości dla sektora budowlanego. Inwestycje realizowane na rzecz wojska wymagają jednak spełnienia rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa i dostępu do informacji niejawnych. Firmy posiadające odpowiednie certyfikaty, w tym uprawnienia krajowe, unijne i natowskie, już dziś uczestniczą w realizacji kontraktów wojskowych i przygotowują się na dalszy wzrost tego segmentu rynku.

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimeksu, podkreśla, że spółka uczestniczy w większości postępowań ogłaszanych przez jednostki podległe Ministerstwu Obrony Narodowej. Jak zaznacza, dotyczy to zarówno inwestycji stricte wojskowych, jak i projektów realizowanych w formule dual use, wspólnie z innymi jednostkami samorządowymi lub publicznymi.

– Zakładając, że nakłady na obronność będą się zwiększały z kwartału na kwartał i z roku na rok, zamierzamy konsekwentnie wzmacniać ten segment naszej działalności– dodaje przedstawiciel spółki. Kontrakty militarne, jak podkreśla członek zarządu Budimeksu, różnią się istotnie od standardowych postępowań publicznych. – Wynika to przede wszystkim z ich zastrzeżonego charakteru. Osoby realizujące takie zadania muszą być odpowiednio przeszkolone i posiadać wymagane certyfikaty bezpieczeństwa, a firma musi posiadać odpowiednie kompetencje do przetwarzania dokumentacji niejawnej – mówi. Zaznacza przy tym, że Budimex dysponuje wszystkimi wymaganymi uprawnieniami. – Posiadamy uprawnienia do przetwarzania informacji niejawnych o klauzulach zastrzeżone, poufne i tajne, a także w standardach międzynarodowych – „NATO Secret i „Secret EU”. Łysenko zwraca uwagę, że wymogi certyfikacyjne w naturalny sposób ograniczają liczbę podmiotów mogących brać udział w tego typu postępowaniach. – Większość firm posiadających takie certyfikaty ma jednak niewielkie możliwości przerobowe i wykonawcze. Na tym tle Budimex się wyróżnia – podkreśla.

Charakter realizowanych prac, jak zaznacza, nie odbiega zasadniczo od klasycznych robót inżynierskich. Obejmują one zarówno infrastrukturę drogową i towarzyszącą, jak i prace ogólnobudowlane oraz realizację różnego rodzaju obiektów halowych. – To są kompetencje, które funkcjonują również w standardowych zamówieniach publicznych – wskazuje.

Różnice pojawiają się natomiast w procedurach administracyjnych. – Najczęściej są to kontrakty realizowane w formule „buduj”, a nie „projektuj i buduj”. Pozwolenie na budowę jest już wydane, a część obiektów jest objęta szybszym procesem przygotowania inwestycji – tłumaczy. Jak dodaje, także kwestie środowiskowe mają w tym przypadku inną specyfikę, a decyzje podejmowane są według odmiennych zasad. To przyspiesza procedury i rozpoczęcie prac, ale jednocześnie wiele kontraktów z sektora obronnego wiąże się z relatywnie krótkimi terminami realizacji.

2. Czy ubezpieczyciel OC schodzi z terenu budowy wraz z Wykonawcą?

Autor: Artykuł partnera | Data publikacji: 17-02-2026

Ostatnie wydarzenia na jednym z największych i najbardziej skomplikowanych placów budowy w Łodzi przyciągają uwagę całej branży. To z kolei stanowi inspirację dla omówienia, jak skomplikowanym i wielowymiarowym zagadnieniem może być odpowiedzialność cywilna uczestników procesu inwestycyjnego. Zwłaszcza w sytuacji nagłego przerwania prac. Rozważania te pozostają jednak w pewnym oderwaniu od rzeczywistego stanu prawnego i faktycznego, stanowiąc wstęp do studium każdego podobnego przypadku. Analiza ma charakter uniwersalny i dotyczy ogólnych zasad i mechanizmów ubezpieczeniowych, które mogą ujawnić się po zejściu Generalnego Wykonawcy z terenu budowy przed zakończeniem inwestycji.

Rozwiązanie umowy nie oznacza ustania odpowiedzialności cywilnej stron. Nawet bezusterkowa finalizacja projektu zgodnie z założonym przez strony terminem i przy zachowaniu ustalonego budżetu będzie skutkować wygaśnięciem określonych ryzyk, zmianą oraz powstaniem ryzyk nowych.

Zdarza się jednak, że poziom skomplikowania procesu inwestycyjnego prowadzi do szczególnych sytuacji, w której rozwiązanie umowy następuje w samym środku realizacji założonych kontraktem prac. Jeżeli dodamy do tego, że czasem przedmiot prac od początku oceniany jest jako szczególnie wymagający, a na etapie prac okazuje się jeszcze większym wyzwaniem – sytuacja staje się trudna na wielu płaszczyznach, także z perspektywy odpowiedzialności cywilnej.

Duże inwestycje budowlane zabezpieczane są różnego rodzaju produktami ubezpieczeniowymi. Za ochronę w zakresie odpowiedzialności cywilnej – wobec roszczeń osób trzecich – odpowiadają przede wszystkim ubezpieczenie tzw. OC ogólne oraz OC zawodowe architekta, projektanta i inżyniera. Pierwsze koncertuje się na zabezpieczeniu prac budowlanych, drugie określonych czynności zawodowych związanych z szeroko pojętym projektowaniem. Przykładowo, ochroną powinny być objęte uszkodzenia infrastruktury otaczającej np. na skutek uszkodzenia fundamentów kamienicy w związku z trwającymi obok pracami, jak i powstała wiele lat później szkoda, która jest skutkiem wcześniejszych błędnych obliczeń konstrukcyjnych projektanta. Ochrona ubezpieczeniowa może zatem być zapewniona zarówno dla roszczeń w trakcie prowadzenia prac, jak i często dla tych które zmaterializują się lata po oddaniu inwestycji.

Zakończenie współpracy przy projekcie w trakcie jego „gorącej fazy” realizacji oznacza dla Wykonawcy z jednej strony zakończenie prac i najczęściej w tym zakresie ograniczenie ryzyka z nimi związanego. Prace, które już zostały wykonane mogą jednak nadal generować odpowiedzialność. Część prac, ta planowana a niewykonana, nie będzie rodzić zakładanego wcześniej ryzyka. Powstają jednak ryzyka nowe, jak te związane z przerwaniem czy też przyspieszonym zakończeniem realizacji procesów, w tym zabezpieczenie terenu budowy, jego inwentaryzacją, a także inne obowiązki związane z wypracowanym przez strony porozumieniem co do zakończenia współpracy.

Na tym etapie powstać powinno pytanie, co należy zrobić z zwartymi dla kontraktu umowami ubezpieczenia? Odpowiedź nie jest prosta. Jeżeli ryzyko nie zrealizowało się wcale, teoretycznie powinno dojść do ich rozwiązania z mocy prawa, zwrotu poniesionych kosztów i umorzenia pozostałych płatności. W omawianej sytuacji doszło jednak z pewnością do skutecznego udzielenia ochrony ubezpieczeniowej przez ubezpieczyciela w części obejmującej wykonane prace do momentu rozwiązania umowy. Faktycznie, wartości te są mniejsze niż pierwotnie zakładane, co w idealnym przypadku wskazywałoby na możliwość korzystnego rozliczenia (zwrotu części składki) i zamknięcia umów ubezpieczenia.

Z drugiej strony, zmiana zakresu i charakteru prac, w tym ich nagłe zatrzymanie może spowodować istotną zmianę ryzyka zgłoszonego pierwotnie ubezpieczycielowi. To prowadzić może do wniosku, że ochrona ubezpieczeniowa nie odzwierciedla aktualnej i przyszłej ekspozycji na ryzyko. W skrajnych przypadkach np. związanych z nagłym zatrzymaniem prac lub czasowym zabezpieczeniem, ochrona powinna funkcjonować skutecznie wobec zdarzeń z ostatnich dni, tygodni czy miesięcy.

W omawianym przypadku z pewnością zaczną lub zaczęły się już materializować ryzyka nowe, jak choćby związane z koniecznością pilnego zinwentaryzowania i zabezpieczenia robót liniowych oraz zejścia z terenu budowy. Ryzyka, które warto jest objąć ochroną, czy to ze względu na uzgodnienia stron, czy dla zabezpieczenia własnej odpowiedzialności. Równocześnie nie zniknie odpowiedzialność za przyszłe roszczenia lub szkody związane z wykonanymi już pracami.

Stąd dobrą praktyką rynkową w interesie wszystkich stron procesu budowlanego, w szczególności Inwestora, Generalnego Wykonawcy i Projektanta byłoby rozstawanie się w miarę możliwości na rozsądnych zasadach, w atmosferze współpracy i profesjonalizmu.

Z punktu widzenia ryzyka ubezpieczeniowego taka współpraca będzie dobrze postrzegana, ułatwi współpracę przy zapewnieniu ochrony. Dlatego ważna jest także rozmowa Ubezpieczającego z Ubezpieczycielem. Wymiana informacji i współpraca są niezbędne celem ustalenia czy i jak umowy ubezpieczenia mają działać na przyszłość, obecnie, ale także wstecz. W trakcie rozmowy na poziomie inżynierów i prawników może okazać się, że inwestycja zrealizowana w połowie może nieść dużo mniejsze, lub dużo większe ryzyko odpowiedzialności. Czasem powstanie wątpliwość, czy część prac nie wymaga osobnego potwierdzenia udzielanej ochrony.

Natomiast sytuacje, gdzie umowy ubezpieczenia zawarte na potrzeby realizacji inwestycji można rozszerzyć na nowego Generalnego Wykonawcę lub nowego Projektanta, występują zazwyczaj wyłącznie wtedy, kiedy Ubezpieczającym jest Inwestor lub osoba trzecia względem podmiotów realizujących prace projektowe i budowlane. W przypadku jednak kontraktów skomplikowanych, przekazywanych w samym środku trudnych prac lub z obciążeniem zdarzeniami mogącymi skutkować roszczeniami, i to należałoby uznać za niespotykane. Trudności w tego typu zabiegach zaradczych jest wiele. Nawet bowiem po przekazaniu ciężaru zawarcia umowy ubezpieczenia dla celu dokończenia realizacji przez nowego Wykonawcę, niezwykle skomplikowane może okazać się ustalenie odpowiedniego zakresu ochrony. Część prac została przecież wykonana i nie sposób obarczać odpowiedzialnością za nie podmiot, który ich nie wykonał – mimo że zasadniczo to on już ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie realizacji do końca. Trudno sobie wyobrazić bowiem, że inwestycja zostanie opracowana oraz wykonana zupełnie od początku.

Podmioty schodzące z terenu budowy chronić powinny dodatkowo tzw. polisy obrotowe, czyli umowy ubezpieczenia, które dotyczą całej działalności przedsiębiorstwa i odnawiane są co roku. To jest także czas i miejsce na ich audyt i ocenę skuteczności co do zabezpieczenia ryzyk.

Inwestor natomiast może stanąć przed wyzwaniem związanym z zawarciem ochrony ubezpieczeniowej dla kontraktu w toku. Założenie z góry, że właściwe byłoby w tej sytuacji umowne przerzucenie odpowiedzialności na przyszłych wykonawców prac może być – jak wskazano wyżej – pochopne, a co najmniej winno być należycie wycenione przy określaniu budżetu. Wszystko to wskazuje palącą konieczność szeroko zakrojonych rozmów i rozpoznania możliwości rynku ubezpieczeniowego.

Sytuacje, o których mowa powyżej należą do zdecydowanie najtrudniejszych, w których taktyka powinna być ustalana indywidualnie biorąc pod uwagę wszystkie czynniki faktyczne i prawne. Wobec powyższego uniwersalną wskazówką dla skutecznych działań stron co do posiadanych umów ubezpieczenia jest ustalenie wzajemnych praw i obowiązków związanych z zakończeniem kontraktu, a także rozważenie odpowiedzialności wobec osób trzecich Ustalenie swoich oczekiwań co do umów i otwarta rozmowa z ubezpieczycielem to zatem podstawa działań, w których nieocenione jest wsparcie wyspecjalizowanego i rozumiejącego sytuację brokera ubezpieczeniowego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/czy-ubezpieczyciel-oc-schodzi-z-terenu-budowy-wraz-z-wykonawca-98799.html

3. Wszyscy ruszą w tym samym czasie. Łysenko: Przy tej skali inwestycji, przyblokujemy urzędy

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 16-02-2026

Przetargi ruszyły. PKP PLK wypuściła na rynek postępowania o historycznej wartości, a GDDKiA w ostatnim kwartale dorzuciła całą roczną pulę. To jeszcze nie jest spiętrzenie – ono nadejdzie w fazie realizacji i najsilniej będzie odczuwane w urzędach. Już dziś procedury związane z wydawaniem zezwoleń łapią zadyszkę, a kolejki po decyzje wciąż rosną. – Przy tak dużej skali inwestycji przyblokujemy urzędy – ostrzega Cezary Łysenko, członek zarządu w spółce Budimex. Największym wąskim gardłem jest ponowna ocena oddziaływania na środowisko. – Z ilości pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że w dokumentacjach po złożeniu wniosku o drugą ocenę nic się nie zmienia – podkreśla nasz rozmówca.

Elżbieta Pałys, RynekInfrastruktury.pl: W ubiegłym roku branża obawiała się czy GDDKiA ogłosi tyle przetargów, ile zapowiedziała. Przetargi ostatecznie ruszyły, ale ogłoszenia skoncentrowały się w końcówce roku. Lepiej późno i naraz niż wcale?

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimex: Oczywiście liczyliśmy na to, że harmonogram przetargów będzie rozłożony równomiernie w ciągu roku. Generalna Dyrekcja miała swoje powody, żeby ogłosić je w ostatnim kwartale – a zdecydowaną większość w grudniu. To zresztą dobra informacja, bo to pokazuje, że program budowy dróg ekspresowych i autostrad nadal jest w fazie realizacji, nikt go nie zatrzymał i możemy liczyć na to, że zostanie wykonany w całości.

W tej chwili przygotowanie wszystkich ofert jednocześnie mocno angażuje nasze zasoby, ale mieliśmy już podobne okresy w swojej historii, więc jesteśmy na to przygotowani. Na pewno złożymy oferty we wszystkich postępowaniach.

Jedno to składanie ofert w jednym czasie, drugie realizacja. Branża od dawna obawia się kumulacji. Czy już mamy z nią do czynienia czy ona dopiero nadejdzie?

Fakt, że zapytania ofertowe pojawiły się w tak bliskim odstępie czasowym, jest rzeczywiście mniejszym zagrożeniem niż to, że większość tych inwestycji będzie rozpoczynała się w tym samym czasie.

Przygotowanie oferty jest najmniejszym z kosztów, jakie ponosimy w związku z inwestycją. Prawdziwe wyzwania zaczynają się na etapie realizacji: zakupy materiałów, pozyskiwanie podwykonawców, organizacja zaplecza i placu budowy, a także obsługa fali spraw administracyjnych – od decyzji ZRID przez postanowienia związane z decyzjami środowiskowymi, po pozwolenia wodnoprawne. To wszystko może nastąpić w jednym czasie i przy tej skali inwestycji z jednej strony obciążyć urzędy, a z drugiej – producentów i dostawców. W efekcie może to wpłynąć na tempo i efektywność realizacji inwestycji.

Ze ZRID-ami już teraz mamy problem – od dawna wykonawcy wskazują, że procedury administracyjne wydłużają okres realizacji. Z drugiej strony zwraca się uwagę na liczne odwołania do KIO, które wydłużają postępowania przetargowe. Co jest obecnie większym problemem – odwołania czy długie procedury zridowskie?

Jednym z czynników wydłużających procedury na etapie wydawania decyzji ZRID jest konieczność przeprowadzenia ponownej oceny oddziaływania na środowisko i wydania postanowienia o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową. Ten etap ustawowo powinien trwać 45 dni, niestety najczęściej trwa dużo dłużej. W międzyczasie prowadzone są konsultacje społeczne, dopuszczane są także wnioski o dodatkowe weryfikacje ze strony interesariuszy zewnętrznych, którzy zastrzegają sobie prawo do opiniowania poszczególnych dokumentacji.

Skala wniosków i liczba zgłaszanych zapytań powodują, że to badanie trwa bardzo długo. Moim zdaniem ten etap wymaga korekty. Gdyby zaangażowanie w konsultacje społeczne i instytucjonalne skoncentrować tylko na etapie decyzji środowiskowej, to znacząco przyśpieszyłoby to wydawanie decyzji ZRID. W ramach ponownej oceny oddziaływania na środowisko, postanowienie o zgodności dokumentacji z decyzją środowiskową można by zostawić administracji środowiskowej – bez ponownych konsultacji instytucji zewnętrznych i społeczeństwa.

Uważam, że jesteśmy już wystarczająco dojrzałym krajem pod względem inwestycyjnym, a administracja jest na tyle dobrze przygotowana, żeby samodzielnie takie stanowisko zajmować.

W czasach, gdy projekty były realizowane w dwóch różnych formułach, czyli mniej więcej połowa trafiała na rynek w formule „buduj”, a druga połowa „projektuj i buduj”, dociążenie instytucji było bardziej równomiernie rozłożone w czasie na struktury administracyjne. Dzisiaj, gdy mamy większość tematów w formule „projektuj i buduj”, praktycznie każda inwestycja drogowa musi przejść ponowną ścieżkę weryfikacji zgodności z wydanymi decyzjami na etapie przygotowania projektu, a urzędy są zasypane dokumentacjami.

Z liczby pytań i odpowiedzi, które przygotowujemy, mogłyby powstawać książki, a najczęściej jest tak, że po złożeniu wniosku o ponowną ocenę oddziaływania na środowisko w dokumentacji nie wprowadza się kosmetyczne korekty, a często nie wprowadza się żadnych zmian.

Często nic się nie zmienia, czyli podobnie jak po odwołaniach do KIO?

Dokładnie tak.

W takim razie czy przedłużanie przetargów przez odwołania to słuszny zarzut w kierunku wykonawców?

Odwołanie do KIO było naturalną ścieżką, by wykonawcy mogli zawalczyć o potwierdzenie prawidłowości swojej oferty lub też wskazać i udowodnić nieprawidłowości, których zamawiający mógł nie dostrzec na etapie badania oferty najkorzystniejszej. To miało też większy sens wtedy, kiedy jeszcze nie było artykułów 108 i 109 Prawa zamówień publicznych mówiących o przesłankach wykluczenia oraz instytucji samooczyszczenia (tzw. self-cleaningu).

Skala procedur związanych z self-cleaning’iem stała się na tyle duża, że dzisiaj zamawiający – zamiast koncentrować się na kryteriach przetargu, takich jak okres gwarancji, zasoby sprzętowe, zasoby wykonawcze czy doświadczenie wykonawcy -poświęca czas na analizę ogromnej ilości załączników do oferty i rozliczanie nieprawidłowości, które miały miejsce w przeszłości. Warto postawić pytanie: czy to, co miało miejsce wstecz, powinno być w ogóle przedmiotem badania? Inwestycje dopiero będą realizowane, więc być może w przypadku gdy ktoś ma odpowiednie referencje, spełnia wymagane kryteria, powinny być dopuszczone same oświadczenia, czy skrócona wersja self-cleaningu.

Z drugiej strony swoboda ekonomiczna w zgłaszaniu protestów i odwołań do KIO jest obecnie nieproporcjonalna do skali inwestycji, które realizujemy. Coraz więcej przetargów przekracza wartość pół miliarda złotych, a odwołanie do KIO można złożyć, wnosząc opłatę w wysokości 20 tysięcy złotych.

Z tej sytuacji bardzo dobrze wybrnęły Czechy, które wprowadziły w przypadku odwołań opłatę procentową uzależnioną od wartości oferty. To zwiększa dyscyplinę po stronie wykonawców, którzy zastanawiają się czy składane odwołanie jest merytorycznie uzasadnione. U nas natomiast odwołania składane są bardzo często – nierzadko także „na wszelki wypadek”.

Warto byłoby ten przykład z Czech wykorzystać u nas?

Oczywiście.

A jakie jeszcze dobre praktyki od naszych sąsiadów można zastosować w naszym kraju?

Z Niemiec warto zaczerpnąć rozwiązanie, w którym na etapie badania oferty zamawiający ma prawo do bezpośredniej konsultacji z zespołem, który jest dedykowany dla danej inwestycji. Może sprawdzić kompetencje techniczne, językowe, a także doświadczenie oraz komunikację z wykonawcą – po prostu siadając przy stole i rozmawiając można potwierdzić, że to co przyświecało w założeniach oraz intencjach wykonawcy, które stały za przygotowaniem oferty, jest zgodne z oczekiwaniami inwestora.

Taki tryb konsultacji częściowo eliminuje problem nierównej konkurencji na rynku np. ze strony firm-teczek, które składają przypadkowe oferty licząc, że może uda się zdobyć kontrakt?

Tak jest. Taka konfrontacja jest jednym ze sposób weryfikacji wykonawcy.

U nas między innymi ten problem miał być wyeliminowany dzięki wdrożeniu wyroku TSUE. Czy widać już jego efekty?

Tak, widzimy, że w wielu przetargach nie występują firmy spoza Unii Europejskiej, choć nie we wszystkich. Rozumiem też zamawiających: nie chcą ograniczać konkurencyjności w pewnych specjalistycznych zakresach, bo nie wszystkie firmy na terenie kraju mają odpowiednie kompetencje.

A czy zmniejszyła się konkurencja między firmami?

Jest zdecydowanie odwrotnie. Firmy konkurują bardzo mocno, bo dla wielu z nich to walka o przetrwanie. Wstrzymane przetargi w roku 2024 i w pierwszej połowie roku 2025 spowodowały, że wiele firm wykorzystało swój portfel zamówień i dzisiaj próbują go za wszelką cenę odbudować.

Rozpiętość wartości ofert, którą obserwujemy w przetargach drogowych, jest ogromna. Jeszcze do niedawna różnice między ofertami wynosiły 1–5 procent, a dzisiaj wynoszą od kilku do nawet kilkudziesięciu.

Po ostatnim roku na tle Generalnej Dyrekcji to PKP PLK wyrosła na mocno obecnego na rynku zamawiającego. Budimex realizuje inwestycje w różnych sektorach, kto jest dla was najbardziej stabilnym inwestorem?

Mimo pewnych zawirowań w ogłaszaniu przetargów, z perspektywy rynku drogowego uważamy, że najpewniejszym zamawiającym pozostaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Notujemy też bardzo stabilne portfele i dobrze przygotowane harmonogramy w zarządach dróg wojewódzkich. To nas przyciąga do tych inwestorów, bo widzimy, że na przestrzeni lat uczą się jak powinny być prowadzone inwestycje. Mamy tam do czynienia z ciągłością nadzorów i optymalnym wydatkowaniem środków. Samorządy wojewódzkie posługują się stałymi zespołami, które pracują w odpowiednim harmonogramie, rozłożonym w czasie.

Dla zespołu kolejowego kluczowym klientem jest PKP PLK. Warto to podkreślić i docenić, bo PKP PLK długo przygotowywała się do inwestycji, które ogłosiła teraz. One są częściowo powiązane z Portem Polska, częściowo z Rail Baltica, a liczba przetargów ogłoszonych w roku 2025 ma bezprecedensową skalę. Dzisiaj na segment kolejowy trzeba patrzeć z optymizmem.

Wspomniał Pan o zarządach dróg wojewódzkich. Czy to znaczy, że mimo wielkich wyzwań ogólnokrajowych jesteście zainteresowani realizacją inwestycji na poziomie samorządowym?

Oczywiście. Z portfela 82 kontraktów drogowych, które dzisiaj realizujemy na rynku krajowym, tylko 24 to kontrakty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Pozostałe są dla zarządów dróg wojewódzkich oraz innych samorządów.

Budimex jest pierwszym wykonawcą dla GDDKiA, dla której realizuje najwięcej zadań. Czy drogi są nadal pierwsze dla Budimeksu patrząc na strukturę portfela zamówień?

Tak, ale w kolejnych latach ta proporcja najprawdopodobniej się zmieni. Dziś drogi stanowią 61 proc. naszego portfela, a kolej 18 proc. Jeśli jednak spojrzymy na przetargi, gdzie mamy dobrze ocenione oferty kolejowe, można zakładać, że za dwa lata ta struktura portfela może ulec zmianie.

Przypuszczam, że w drugim, trzecim kwartale 2027 roku podział portfela między budownictwo drogowe a kolejowe będzie wynosił 50 na 50.

A inne obszary?

Mamy jeszcze obszar energetyczny – i tu portfel konsekwentnie rośnie, choć na tle pozostałych jest jeszcze niewielki – to kilkaset milionów złotych. Inwestycje energetyczne jeszcze nie są tak duże i liczne jak drogowe czy kolejowe.

Obszar hydrotechniczny, który uzupełnia naszą działalność budowlaną to blisko miliard złotych. Te inwestycje są dla nas bardzo ciekawe, bo budują nasze unikalne kompetencje – firm hydrotechnicznych, szczególnie w zakresie robót portowych, jest niewiele. Pokaźny, bo blisko 19 proc. udział kontraktów ogólnobudowlanych w portfelu, to bardzo ważny filar naszego biznesu.

Unikalne kompetencje Budimex zdobył między innymi przy budowie terminala T3 dla Baltic Hub. Czy to doświadczenie już wykorzystujecie powołując się na nie w przetargach międzynarodowych?

Jeszcze nie, ale do takich przetargów się przygotowujemy. Najbliższe dwa będą realizowane w krajach bałtyckich i to będą bardzo podobne prace do tych, które realizowaliśmy na terminalu trzecim DCT. Dziś te kompetencje wykorzystujemy choćby przy budowie falochronów i nabrzeży w Porcie Gdańsk.

Będziecie w stanie startować samodzielnie w większych przetargach hydrotechnicznych?

To zależy od struktury przetargu. Jeśli to będą przetargi czysto inżynieryjne, czyli tzw. superstructure – budowa nabrzeży, terminali – to oczywiście będziemy gotowi startować samodzielnie.

Dziś jeszcze nie jesteśmy gotowi do prowadzenia robót pogłębiarskich, tzw. dredgingowych, szczególnie w bardzo dużych wolumenach, powyżej 200 tys. m³ urobku. Do tego potrzebny jest odpowiedni sprzęt i kompetencje, dlatego korzystamy tu ze wsparcia partnerów, najczęściej belgijskich.

Przygotowujecie się także do udziału w projektach energetyki jądrowej. Jak widzicie tu swoją rolę?

To bardzo szeroki obszar – energetyka jądrowa to nie tylko sam reaktor i elementy towarzyszące, ale też cały układ zaplecza: zakwaterowanie pracowników budowy i późniejszej obsługi elektrowni, centra szkoleniowe czy place magazynowe na komponenty wykorzystywane w trakcie eksploatacji. Prawdę mówiąc, w energetyce jądrowej mamy zajęcie dla praktycznie wszystkich naszych dywizji: drogowej, kubaturowej, energetycznej, ale również kolejowej, która będzie uczestniczyła w przetargach związanych ze zwiększeniem dostępności transportu kolejowego na Pomorzu.

To projekt wielofunkcyjny, w tym hydrotechniczny. Sam MOLF to ogromna inwestycja, która ma umożliwić logistykę morską ciężkich elementów dla elektrowni – takich jak turbiny czy różnego rodzaju zbiorniki. Będą one transportowane drogą morską, bo tego rodzaju ładunków nie da się sprawnie przewozić drogami lądowymi.

Co daje Budimeksowi w tym kontekście certyfikat ISO, który niedawno otrzymaliście?

Przede wszystkim otwiera nam drzwi do pełnoprawnego dialogu z klientem i pozwala potwierdzić nasze kompetencje. Każdy certyfikat to efekt wielomiesięcznej pracy, budowania kompetencji zespołów oraz ich niezależnej weryfikacji przez instytucje certyfikujące. Dla klienta to ważna informacja, że jesteśmy do tych inwestycji bardzo dobrze przygotowani – najlepiej spośród polskich firm.

Czyli czujecie, że jesteście krok przed rynkiem?

Tak, czujemy, że jesteśmy krok przed rynkiem, ale też robimy wszystko, żeby tę przewagę utrzymać.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/wszyscy-rusza-w-tym-samym-czasie-lysenko-przy-tej-skali-inwestycji-przyblokujemy-urzedy-98776.html

4. Ustalono lokalizację kluczowego gazociągu dla Europy Środkowo-Wschodniej

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 16-02-2026

Gaz-System prowadzi działania związane z największym zadaniem inwestycyjnym w południowej Polsce. Chodzi o dwa gazociągi o łącznej długości ponad 280 kilometrów, które ułatwią współpracę systemu przesyłowego z trzema interkonektorami: Litwą, Słowacją i Ukrainą, a także umożliwia transport z budowanego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej. Właśnie uzyskano komplet decyzji lokalizacyjnych.

Inwestycja przebiegająca przez województwa lubelskie i podkarpackie uzyskała wszystkich pięć decyzji od wojewodów. Celem projektu jest połączenie węzłów we Wronowie i Strachocinie.

Jak informuje Gaz-System, planowane w ramach inwestycji gazociągi Wronów – Rozwadów i Rozwadów – Strachocina są elementami programu inwestycyjnego Korytarz Centrum-Wschód, w którego skład wchodzą działające już gazociąg Gustorzyn – Wronów oraz transgraniczne połączenie Polska – Litwa. Wraz z pierwszym z nich, sieć z Wronowa do Strachociny będzie stanowić główną magistralę przesyłową w tej części kraju.

Gazociąg DN 1000 Wronów – Rozwadów będzie miał ok. 120 km długości i przebiegał będzie przez 11 gmin w woj. lubelskim oraz dwie w podkarpackim, a na jego trasie przewidziano budowę sześciu zespołów zaporowo upustowych. Gazociąg Rozwadów – Strachocina z kolei będzie miał ok. 162 km i zlokalizowany będzie w 19 gminach w woj. podkarpackim.

Rozpoczęcie robót budowlanych planowane jest na przełom 2026 i 2027 roku. W tym roku natomiast Gaz-System wyłoni wykonawcę, wykona geodezyjne wytyczenie pasa budowlano-montażowego, a także przeprowadzi sprawdzenie archeologiczne i zabezpieczenie saperskie.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/ustalono-lokalizacje-kluczowego-gazociagu-dla-europy-srodkowowschodniej-98781.html

Prawo.pl

1. Rząd przyjął projekt zmian w ustawie o PIP i nowe przepisy o mobbingu

Data dodania: 17.02.2026 | Grażyna J. Leśniak

Rada Ministrów przyjęła we wtorek, 17 lutego, projekt zmian w ustawie o PIP, dotyczący przyznania inspekcji pracy uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę na mocy decyzji administracyjnej. Rząd pochyli się nad projektem przygotowanym przez MRPiPS, choć jeszcze w piątek, 13 lutego, Rządowe Centrum Legislacji wskazywało, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Akceptację rządu uzyskał też projekt wprowadzający zmienione przepisy o mobbingu.

Pierwszym punktem dzisiejszego porządku obrad Rady Ministrów był przygotowany projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (nr UD283). Umieszczenie projektu w planie prac rządu może stanowić nie lada zaskoczenie, zwłaszcza że w poniedziałek, 16 lutego, na stronie Rządowego Centrum Legislacji zostało opublikowane pismo RCL datowane na 13 lutego, adresowane do Tomasza Wlazło, dyrektora Departamentu Prawnego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RCL poinformował w nim, że niezbędne jest zrealizowanie w projekcie ustawy wszystkich ustaleń wskazanych w roboczych ustaleniach Stałego Komitetu Rady Ministrów z dnia 5 lutego 2026 r. (chodzi o uwagi 5.9 Ministra Finansów i Gospodarki (MF), 8.1 Prezesa Rządowego Centrum Legislacji oraz uwagi Wiceprzewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów zgłoszone na posiedzeniu). – Dodatkowo zauważa się, że projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, redakcyjnym i legislacyjnym. Uwagi do ewentualnego wykorzystania w ramach skierowania tego projektu do rozpatrzenia przez Radę Ministrów zostały przekazane w trybie roboczym w dniu 12 lutego 2026 r.

W piśmie tym Krzysztof Olszak, dyrektor Departamentu Prawa Społecznego w Rządowym Centrum Legislacji poinformował o odstąpieniu od rozpatrzenia projektu ustawy przez komisję prawniczą, bo – jak stwierdził – za ostateczną treść aktu normatywnego odpowiada wnioskujący, a projekt został zaakceptowany przez Departament Prawny w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Po południu Ministerstwo Rodziny, Pracy Polityki Społecznej poinformowało, że rząd przyjął projekt.

Projekt nadal budzi zastrzeżenia
Tymczasem projekt nadal budzi spore wątpliwości. Chociażby w kwestii wprowadzenia polecenia usunięcia naruszeń dotyczących funkcjonowania umowy cywilnoprawnej, lub faktycznego świadczenia pracy przez osobę za wynagrodzeniem, w warunkach, w których zgodnie z art. 22 par. 1 Kodeksu pracy, powinna być zawarta umowa o pracę. W najnowszym brzmieniu projektu ustawy, opublikowanym 16 lutego, przepis ten w dalszym ciągu jest nieprecyzyjny. Nie wiadomo np. ile czasu będzie miał podmiot na wykonanie polecenia. Uwagę na to zwraca Konfederacja Lewiatan, która w swoim stanowisku podkreśla, że proponowane rozwiązanie wymaga doprecyzowania. – Instytucja polecenia powinna służyć nie tylko nakazaniu dokonania przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, ale również modyfikacji funkcjonowania umowy cywilnoprawnej w celu zapewnienia możliwości prawidłowego kontynuowania stosowania takiej umowy. Regulacja przyszłej ustawy powinna tę kwestię określać jednoznacznie. Nie jest jasne, jak w praktyce będzie realizowane wydawanie takich poleceń, jaki będzie termin na jego wykonanie, w jakim terminie będzie oceniane czy zostało należycie wykonane – czytamy.

Według Konfederacji Lewiatan, w projekcie ustawy nie ma szczegółowych uregulowań odnoszących się do samego polecenia. Obecne brzmienie art. 31 ustawy stanowi tylko, że protokół kontroli powinien zawierać m.in. treść decyzji ustnych i poleceń oraz informację o terminach ich realizacji. Po zmianie przepisów takie polecenie będzie odgrywało bardzo ważną rolę, może okazać się ważnym dowodem w postępowaniu sądowym, w przypadku odwołania od decyzji, o której mowa w art. 11 pkt. 7a. Co istotne, w art. 33 ust 1. pkt 2) ustawy jest wskazane, że w toku kontroli właściwy inspektor pracy kieruje wystąpienia i wydaje polecenia, o których mowa w art. 11 pkt 8 i art. 11b. Co oznacza, że nowy projekt ustawy nie nowelizuje już tego artykułu i nie odwołuje się do art. 11 ust.2.

– Od strony praktycznej zwracamy jeszcze uwagę, że obecnie zastrzeżenia do protokołu z przeprowadzonej kontroli można wnieść w ciągu 7 dni od dnia przedstawienia protokołu – jest to krótki termin. Natomiast po zmianie przepisów protokół zawierający przedmiotowe polecenie będzie rodził już dalej idące konsekwencje. Obecnie po przeprowadzonej kontroli PIP przekazywany jest protokół i jest możliwość wniesienia zastrzeżeń, następnie PIP może przekazać do pracodawcy Wystąpienie, na które jest określony konkretny termin do 30 dni, aby zawiadomić odpowiedni organ Państwowej Inspekcji Pracy o terminie i sposobie realizacji wniosków pokontrolnych. W związku z powyższym uwzględniając działania związane z Wystąpieniem, nasuwa się pytanie, jak po zmianie przepisów będą miały wyglądać działania związane z realizacją polecania w sprawie usunięcia naruszeń – wskazują pracodawcy.

Zastrzeżenia do przepisów ma również Business Centre Club, który – jak sam wskazuje – z ostrożnym niepokojem odnosi się do przyjętej przez Sejm ustawy wzmacniającej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem organizacji, choć cel regulacji – poprawa ochrony pracowników i eliminacja patologii na rynku pracy – jest zrozumiały, to przyjęte rozwiązania mogą prowadzić do nadmiernej presji kontrolnej wobec uczciwie działających przedsiębiorców.

BCC podkreśla, że skuteczna inspekcja pracy powinna opierać się nie tylko na sankcjach, ale także na dialogu, doradztwie i prewencji. Rozszerzanie kompetencji PIP bez równoczesnego wprowadzenia jasnych gwarancji dla firm może pogłębiać niepewność prawną.

– Strona pracodawców otrzymała projekt ustawy do przedstawienia uwag i termin ten mijał w dniu 13 lutego 2026 roku. Biorąc pod uwagę skalę zgłoszonych uwag – w naszej ocenie – jest nieprawdopodobne, aby w tak krótkim terminie uwagi te zostały poddane rzetelnej analizie. W ocenie BCC podczas procedowania nad tym projektem doszło do naruszenia zasad dialogu społecznego, co rzutuje na jakość przepisów i sytuację przedsiębiorców. Ani bowiem przedsiębiorcy, ani organ kontrolny nie są przygotowani na zmiany tak głęboko ingerujące w rynek pracy. – podkreśla Joanna Torbé-Jaćko ekspertka BCC ds prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

We wtorek rząd przyjął również nowelizację ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (nr UD183).  Projekt przewiduje zmiany przepisów w zakresie mobbingu.

https://www.prawo.pl/kadry/projekt-zmian-w-ustawie-o-pip-i-o-mobbigu-przyjete-przez-rzad,1538902.html

2. Nie tak łatwo wyciąć drzewo – w pierwszej kolejności oględziny miejsca

Data dodania: 18.02.2026 | Malwina Pasternak-Janik

Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) należy dokonać spostrzeżeń co do właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew. Oględziny w tym przypadku oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Jest to kluczowe w postępowaniu o wydanie zezwolenia na wycinkę.

Sednem sporu rozpatrywanego przez sądy dwóch instancji była planowana wycinka drzew pod zabudowę mieszkaniową. Stowarzyszenie działające na rzecz ochrony przyrody sprzeciwiło się decyzji prezydenta miasta Szczecin zezwalającej na usunięcie 113 sztuk drzew różnych gatunków rosnących na terenie działek ewidencyjnych. Zarówno Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Szczecinie, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, do którego złożono skargę na decyzję SKO utrzymali zezwolenie w mocy.

Sąd oddalił skargę, ponieważ zezwolenie na wycięcie drzew było, jego zdaniem, zasadne. Po zweryfikowaniu przeprowadzonego postępowania administracyjnego stwierdził brak podstaw do uchylenia decyzji, skoro organy wyciągnęły prawidłowe wnioski, a ich ustalenia co do stanu faktycznego sprawy nie budziły żadnych wątpliwości (wyrok WSA w Szczecinie z 22 września 2022 r., sygn. akt II SA/Sz 406/22).

Podejście proekologiczne przeciwko betonozie
Skargę kasacyjną od wyroku pierwszej instancji wywiodło stowarzyszenie, które zwróciło uwagę na naruszenie szeregu przepisów kodeksu postępowania administracyjnego oraz zbyt ogólnikowe i jednocześnie dowolne uzasadnienie wyroku bez uwzględnienia zasady zrównoważonego rozwoju oraz celów ochrony przyrody. Wyraziło dezaprobatę wobec wydania zezwolenia na wycinkę oraz odstąpienia od reguły zachowania drzew jako elementu przyrody podlegającego ochronie prawnej. Stowarzyszenie zakwestionowało także ustalenia organów, zgodnie z którymi młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewnia składający się z dorodnych drzew.

Po rozpatrzeniu sprawy Naczelny Sąd Administracyjny w pierwszej kolejności przypomniał, że odmienne stanowisko sądu (w porównaniu do stanowiska zaprezentowanego przez stowarzyszenie) nie jest równoznaczne z błędną konstrukcją wydanego wyroku. Wbrew przekonaniom skarżącego wyrok, zarzut naruszenia przepisów postępowania musi odzwierciedlać istotny wpływ wskazanego uchybienia na wynik sprawy. Stowarzyszenie nie wskazało na żadne okoliczności powiązane z postawionymi zarzutami.

Łatwiej bez gatunków chronionych
Usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości lub jej części może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia, bowiem obowiązek uzyskania zezwolenia jest pochodną ogólnego obowiązku ochrony środowiska. Duże znaczenie w sprawie miał fakt, że wycinka drzew z terenu planowanej inwestycji nie dotyczyła obszarów wymagających specjalnej ochrony – nie było chronionych gatunków roślin i zwierząt, nie był to także obszar Natura 2000. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Szczecinie stwierdził, że inwestycja deweloperska posiada nadrzędny interes publiczny, społeczny oraz gospodarczy, dlatego konieczne jest wycięcie drzew. Wyjaśnił, że dziko występująca populacja gatunków zostanie zachowana we właściwym stanie na skutek nadzoru przyrodniczego, dostosowania terminów wycinki drzew oraz działań rekompensujących utracone siedliska.

W opisanym przypadku organ dodatkowo uzależnił wydanie zezwolenia na wycinkę od dokonania nowych nasadzeń drzew w miejsce wyciętych. Wydający opinię rzeczoznawca budowlany w specjalności architektonicznej wskazał, że istniejące drzewa (przewaga wierzb) nie przetrwałyby w nowych warunkach. Z powodu podniesienia poziomu terenu i osuszenia gleby drastycznie zmienione zostałyby warunki siedliskowe skutkujące zamieraniem drzew. Poza tym teren inwestycji był gęsto nasycony sieciami infrastruktury technicznej. Usunięte drzewa miały zostać zastąpione nasadzeniami różnorodnych gatunków gotowych do przetrwania w warunkach zurbanizowanych. Zaplanowano nasadzenie drzew dekoracyjnych, osiągających odpowiednie i bezpieczne dla otoczenia rozmiary, zalecane do sadzenia w terenach zieleni osiedlowej.

Oględziny drzewostanu
NSA przypomniał, że organ rozpatrujący wniosek o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu jest zobowiązany przeprowadzić oględziny miejsca, z którego ma być usunięte drzewo lub krzew. Istotne znaczenie ma również dokumentacja tej czynności w postaci protokołu, zdjęć, szkiców. Oględziny miejsca usunięcia drzew lub krzewu oznaczają bezpośrednie zbadanie przez organ, czy w obrębie przeznaczonego do usunięcia drzewa lub krzewu występują gatunki chronione. Dokonujący oględzin bada za pomocą określonego zmysłu (wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku) właściwości terenu, z którego ma być usuwane drzewo lub krzew.

Bezpośrednie spostrzeżenia organu miały miejsce w trakcie wizji lokalnej, w wyniku której ustalono, że zaprezentowana we wniosku inwentaryzacja odzwierciedlała stan faktyczny w terenie. Drzewa w większości pochodziły z samosiewu, niektóre stanowiły część ogródków działkowych, a pozostały teren był w ogóle nieużytkowany. Ocena drzewostanu pozwoliła wysnuć wniosek, że drzewa kolidują bezpośrednio i pośrednio z planowaną realizacją inwestycji.

Sprawa przeszła pełną drogę sądową i oba sądy uznały, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Zdaniem NSA zasadne było odstąpienie od reguły zachowania drzew jako podlegającego ochronie prawnej elementu przyrody. Biorąc pod uwagę zasady zachowania zrównoważonego użytkowania oraz odnawiania zasobów, tworów i składników przyrody, Sąd uznał, że decyzja zezwalająca na wycinkę spełnia wymagania dotyczące odnawiania zasobów przyrody (poprzez zobowiązanie do rekompensaty zieleni i wykonania nasadzeń zastępczych).

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 grudnia 2025 r., sygn. akt III OSK 230/23

https://www.prawo.pl/prawo/nie-tak-latwo-wyciac-drzewo-w-pierwszej-kolejnosci-ogledziny-miejsca,1538394.html

3. PZP: Trwa ostra walka o kontrakt Rail Baltica

Data dodania: 18.02.2026 | Michał Kosiarski

Konsorcjum Mirbud-Torpol, którego oferta została wykluczona przez Krajową Izbę Odwoławczą z przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk, będącej częścią szklaku Rail Baltica, złożyło do Sadu Okręgowego wniosek o zabezpieczenie roszczenia, co ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy z konsorcjum Budimex-PORR, którego oferta była druga w kolejności, ale o ok. 410 milionów złotych droższa.

Chodzi o istniejący od ponad 150 lat szlak kolejowy Białystok-Ełk. Do tej pory ten odcinek torów był znany głównie z tego, że po pierwszej wojnie światowej urzędnikiem kolejowym na jednej ze stacji na nim był Aleksander Kaczyński, dziadek byłego premiera Jarosława i nieżyjącego prezydenta Lecha. Teraz może się to zmienić, gdyż odcinek ten ma być fragmentem tworzonej Rail Baltica, czyli strategicznej normalnotorowej linii kolejowej łączącej Warszawę i Białystok z najważniejszymi miastami państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii, a – dzięki połączeniu promowemu – także Finlandii). Głośno jest o nim z powodu kontrowersji przetargowych na jego modernizację.

W listopadzie konsorcjum Mirbud-Torpol zostało wskazane jako zwycięzca przetargu na przebudowę tego odcinka. Jednak po dwóch miesiącach Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nakazała inwestorowi (PKP Polskim Liniom Kolejowym) odrzucić ofertę konsorcjum Mirbud-Torpol z powodu braku w dokumentacji przetargowej informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15.000 złotych (wyrok KIO z 19 stycznia 2026 r., KIO 4908/25 i inne).

Przegrane konsorcjum chce się odwołać do Sądu Okręgowego w Warszawie, ale na razie zgłosiło wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Zabezpieczenie ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy – chodzi o niedopuszczenie do powstania nieodwracalnych skutków, jakie wywołałoby zawarcie przez PKP PLK umowy z innymi oferentami. Konsorcjum złoży także skargę od wyroku KIO.

Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że niepodanie informacji o incydentalnej karze w dokumentach przetargowych nie powinno mieć wpływu na rozstrzygnięcie tego postępowania. Podejmiemy kroki prawne w obronie kontraktu, w którym nasza oferta była najkorzystniejsza. Warto zwrócić uwagę, że mówimy o karze w wysokości 15 tys. zł, przy czym najwyższa możliwa sankcja wynosiła 1 mln zł. Już sam wymiar kary pokazuje więc minimalną skalę naruszenia w tym przypadku. Inny kluczowy aspekt, to kwestia przedawnienia kary w toku postępowania przetargowego. Ta przedawniła się jeszcze przed decyzją o wyborze oferty naszego konsorcjum – czytamy w oświadczeniu spółki Mirbud.

Odnosząc się do komunikatu Mirbudu, rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska zwraca uwagę, że nie da się na jego podstawie ustalić, jakie roszczenia i w jaki sposób spółka chce zabezpieczyć. Jej zdaniem, można jedynie przypuszczać, że chodzi o zabezpieczenie się przed zawarciem umowy przez zamawiającego z innym wykonawcą. Jak wskazuje Trojanowska, podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia KIO nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.

Zamawiającego PKP PLK nie obowiązuje żaden inny zakaz prowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia, poza zakazem zawarcia umowy do czasu ogłoszenia przez Izbę orzeczenia. To oznacza, że zamawiający może podejmować czynności w postępowaniu np. dokonać wyboru oferty najkorzystniejszej, natomiast do czasu rozpoznania odwołań przez KIO nie może zawrzeć umowy – podkreśla Trojanowska.

Zakaz zawarcia umowy nie obowiązuje ani w okresie do wniesienia skargi na orzeczenie KIO, ani w okresie prowadzenia postępowania skargowego przed sądem.

Fakt wniesienia wniosku o zabezpieczenie, także nie powoduje automatycznego zakazu podejmowania czynności przez zamawiającego. Wyłącznie w sytuacji, gdyby sąd rozpoznał wniosek o zabezpieczenie roszczenia pozytywnie i tego zabezpieczenia udzielił, wówczas zamawiający nie mógłby podejmować czynności, w takim zakresie, w jakim wynikałoby to z udzielonego zabezpieczenia – informuje Trojanowska.

PLK SA oświadczyły zaś, że prowadzą postępowanie zgodnie z ustawą z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320). Jednocześnie PKP PLK działa zgodnie z wyrokami wydanymi w sprawie. I choć wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok KIO wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy, to do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku.

W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy. Decydujące będzie postanowienie sądu. Zawarcie umowy musi też zostać poprzedzone kontrolą prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – podkreśla Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.

Łotowski dodaje, że PKP PLK szacują obecnie możliwość podpisania umowy na drugi kwartał tego roku, a rozpoczęcie robót budowlanych w zakresie prac przygotowawczych – na czwarty kwartał. Realizacja umowy przewidziana jest na ponad trzy lata od dnia podpisania.

https://www.prawo.pl/biznes/rail-balitica-kio-mirbud-budimex,1539034.html

4. WSA: Pierwszy plan ogólny obronił się w sądzie

Data dodania: 13.02.2026 | Michał Kosiarski

Gmina Pyskowice na Górnym Śląsku od 10 października br. ma pierwszy w Polsce obowiązujący plan ogólny uchwalony na podstawie nowelizacji przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Gmina w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach właśnie obroniła ten plan przed zarzutami skargi jednego z mieszkańców.

To kolejny rozdział sagi z uchwalaniem pierwszego planu ogólnego w tej gminie położonej koło Gliwic. Pyskowice były pierwszą polską gminą, która uchwaliła plan ogólny. Jako pierwsza miała też stwierdzoną jego nieważność (rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody śląskiego). Pyskowice stały się więc też – chcąc nie chcąc – pionierem w uchwaleniu planu ogólnego po raz drugi, gdyż musiały powtórzyć procedurę po unieważnieniu pierwszej uchwały planistycznej. Teraz zaś ta gmina z Górnego Śląska przeciera szlaki w sądach administracyjnych.

Indywidualne zaskarżenie planu
Chodzi o uchwałę nr XIX/150/2025 Rady Miejskiej w Pyskowicach z 16 września 2025 r. Przyjęty nią plan ogólny – mimo, że tym razem nie został on zakwestionowany przez wojewodę – to stał się przedmiotem pierwszej skargi do sądu administracyjnego. Skarga jednego z mieszkańców Pyskowic trafiła do gminy w trybie przewidzianym w art. 101 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2025 r. poz. 1153). Przepis ten przewiduje, że jeśli ktoś stwierdzi, że jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone, to może wnieść skargę do sądu administracyjnego. Można ją wnieść w każdym czasie, ale zawsze jedynie za pośrednictwem organu, który wydał uchwałę, czyli – w przypadku kwestionowania planu ogólnego – rady gminy.

Zarzuty podniesione w skardze dotyczyły w szczególności nieprawidłowego wyznaczenia stref planistycznych, wadliwości bilansu terenów mieszkaniowych, naruszenia zasady równego traktowania mieszkańców, braku dialogu społecznego, jak również naruszenia zasad ładu przestrzennego i zrównoważonego rozwoju.

Zgodnie z procedurą organ może uwzględnić skargę w całości w terminie 30 dni od dnia jej otrzymania – jeśli tego nie zrobi, przekazuje skargę wraz z aktami sprawy do WSA. Tak właśnie się stało w przypadku Pyskowic. Rada miejska – powołując się na art. 54 par. 2 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2026 r. poz. 143, dalej jako p.p.s.a.) – podjęła specjalną uchwałę o przekazaniu skargi do WSA w Gliwicach. Radni – po analizie zarzutów skargi oraz dokumentacji prac planistycznych – stwierdzili, że plan ogólny Pyskowic został sporządzony i uchwalony z zachowaniem wymogów ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2024 r. poz. 1130) oraz przepisów wykonawczych. Ponadto – jak podkreślała rada miejska Pyskowic – plan ogólny uwzględnił ustalenia obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP), Strategię Rozwoju Miasta, aktualne dane statystyczne i prognozy demograficzne oraz wyniki przeprowadzonych konsultacji społecznych. Dlatego zarzuty skargi nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonym materiale. W czwartek ten pogląd radnych potwierdzili sędziowie WSA w Gliwicach.

Może być jeszcze skarga kasacyjna
Sąd administracyjny nie odrzucił skargi (czyli spełniała jego zdaniem wymogi formalne i skarżący miał legitymację skargową). Dlatego mogło dojść do jej merytorycznego rozpatrzenia. Orzeczenie oddalające skargę nie jest jeszcze prawomocne – od wyroku przysługuje jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dokładną argumentację prawną poznamy, gdy będzie sporządzone – o ile w ogóle będzie – pisemne uzasadnienie tego wyroku. Z art. 141 par. 2 p.p.s.a. wynika bowiem, że jeżeli skarga została oddalona, a żadna ze stron nie złożyła w ustawowym terminie wniosku o uzasadnienie, sąd nie sporządza go w formie pisemnej.

Wyrok WSA w Gliwicach z 12 lutego br. (II SA/Gl 1501/25)

https://www.prawo.pl/biznes/wsa-plan-ogolny-wyrok-pyskowice,1538585.html

5. Rząd: Będzie łatwiejszy obrót nieruchomościami rolnymi

Data dodania: 17.02.2026 | Krzysztof Koślicki

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Jak wskazuje resort rolnictwa, nowelizacja ma na celu uproszczenie obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców. Chodzi tu m.in. o doprecyzowanie przepisów, aby ułatwić właścicielom firm realizację inwestycji i rozwój ich działalności. To element działań deregulacyjnych rządu.

– Nowe przepisy upraszczają i przyspieszają proces obrotu nieruchomościami rolnymi przez przedsiębiorców – wskazuje w komunikacie Rada Ministrów.

Wyjaśnia, że dotychczas przedsiębiorcy mieli problem z interpretacją zasad dotyczących nabywania nieruchomości rolnych w ramach przekształceń.

Według rządu zmiana prawa usunie wątpliwości w tym zakresie. Z przyjętego we wtorek projektu nowelizacji wynika, że przedsiębiorca, który przekształca swoją działalność z osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą na spółkę handlową, będzie mógł nabywać nieruchomości rolne bez konieczności uzyskiwania zgody Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Z kolei spółka handlowa, która przekształca się w inną spółkę handlową – w ogóle nie podlega ograniczeniom w nabywaniu nieruchomości rolnych.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

https://www.prawo.pl/biznes/obrot-nieruchomosciami-rolnymi-rzad-projekt-ustawy,1538992.html

Rzeczpospolita

To już pewne – będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych. Rząd zmieni przepisy

Publikacja: 14.01.2026 | Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Nowelizacja ustawy planistycznej wydłuży czas na przyjęcie planów ogólnych. Choć Rada UE zgodziła się na to już w grudniu, rząd nie spieszył się z przygotowaniem projektu, by gminy nie spowalniały tempa prac.

Teraz wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” zapowiada poszerzenie zakresu zmian w procedowanej nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W projekcie znajdzie się wydłużenie terminu na przyjęcie planów ogólnych, do 31 sierpnia 2026 r.

Zgodę na to wyraziła Komisja Europejska i Rada UE. Wraz ze zmianą daty Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaproponowało też obniżenie wskaźnika gmin, które mają wywiązać się z tego zadania w terminie, z 80 proc. do 50 proc. Wykonanie planu jest warunkiem otrzymania przez gminy pieniędzy z KPO na pokrycie części kosztów opracowania planów. Po tym, jak Rada UE zatwierdziła te propozycje, co, jak informuje „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej miało miejsce 12 grudnia 2025 r., rząd dostał zielone światło do zmiany ustawy. Bez tego nadal obowiązującym gminy terminem przyjęcia planów jest 30 czerwca 2026 r.

– Musieliśmy jeszcze doprecyzować z resortem funduszy kwestie rozliczeń środków na plany ogólne. Teraz wszystko jest już jasne, więc nowy termin znajdzie się w procedowanym projekcie nowelizacji ustawy planistycznej – mówi wiceminister Tomasz Lewandowski.

Z naszych informacji wynika, że ministerstwo rozwoju nie spieszyło się z nowelizacją, obawiając się, by zmniejszenie presji na gminy nie spowodowało, że spowolnią prace nad planami. Obawy resortu nie są bezpodstawne, ponieważ według informacji sprzed miesiąca, na ok. 2500 gmin, przyjąć plan udało się sześciu.

Ta statystyka powiększyła się niedawno o pierwsze duże miasto – Poznań.

– Na podstawie naszych doświadczeń mogę powiedzieć, że dwa dodatkowe miesiące w połączeniu z ułatwieniami, które wprowadzono w grudniu w uzgodnieniach mogą zdecydować, że gminy, które są zaawansowane w pracach zdążą w tym nowym terminie przyjąć plany. Mówiąc zaawansowane, myślę o etapie opiniowania i konsultacji. Jeśli ktoś nie ma jeszcze wyłonionego wykonawcy, to jemu te dwa miesiące nic nie dają – mówi Łukasz Mikuła, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej Rady Miasta.

Dwa miesiące dłużej dla samorządów na plany ogólne
Doświadczenie Poznania pokazuje, że dla sprawnego przyjęcia planu ogólnego kluczowe są trzy kwestie. Przeprowadzenie prekonsultacji, które pozwalają wychwycić kwestie sporne i uwzględnić ich rozwiązanie w projekcie planu. Druga rzecz, to sprawny system opracowania uwag, a trzecia to scyfryzowane plany miejscowe. Poznaniowi pomogło też posiadanie własnej miejskiej pracowni projektowej.

Opinię Łukasza Mikuły o tym, że te dwa dodatkowe miesiące mają znaczenie potwierdza wiceminister funduszy i polityki regionalnej oraz były prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.

– Każdy dodatkowy czas na przyjęcie planów ogólnych jest korzystny dla gmin. Od początku, gdy poprzednia ekipa rządząca przyjmowała ustawę, reformującą planowanie przestrzenne mówiliśmy, jako samorządowcy, że zapisane w niej terminy są nierealne do wykonania, biorąc pod uwagę skalę wyzwania – mówi minister Karnowski.

Dr hab. Maciej Nowak, radca prawny i kierownik Katedry Nieruchomości Wydziału Ekonomicznego ZUT w Szczecinie zwraca uwagę, że dotrzymanie terminu to jedna kwestia i dodatkowe dwa miesiące będą tu pomocne. Czym innym jest natomiast jakość planów.

– Od początku nad tą reformą ciąży zbyt krótki czas, jaki miały na ich przygotowanie, czego konsekwencją zapewne będzie zaskarżanie planów do sądów. To kolejne wyzwanie, które zaraz nam się pojawi. Żeby zaskarżyć plan wystarczy interes prawny: wydaje się, że takie przypadki będą się bardzo często zdarzać. W tym kontekście warto też się zastanowić, na ile sądy są przygotowane do rozstrzygania w tego typu sprawach. Obserwuję że wielu prawników, którzy doradzają przy planach ogólnych ma błędne podejście do tego dokumentu planistycznego – mówi prof. Nowak.

Inwestorzy czekają na plany
Plany to nie tylko problem gmin. Tempu ich przyjmowania przyglądają się też inwestorzy, ponieważ nieprzyjęcie planu w terminie spowoduje na obszarze, który nie jest pokryty miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, czyli większości Polski, paraliż inwestycyjny.

Dlatego radczyni prawna, dr Agnieszka Grabowska-Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej uważa, że gminy, które dostaną trochę więcej czasu nie wyhamują prac.

– Przyczyną opóźnień w ich uchwalaniu jest, co do zasady, brak odpowiedniego vacatio legis i wcześniejszego przygotowania urzędników oraz zbyt mała liczba urbanistów. Wszystkie te kwestie były wielokrotnie podnoszone już na etapie prac nad projektem reformy (red. 2023 r.), jednak nie zostały wzięte pod uwagę. Dziś konsekwencje ponoszą wszyscy. Zarówno gminy, jak i właściciele nieruchomości, którzy funkcjonują w stanie niepewności prawnej co do przyszłych możliwości inwestycyjnych swoich działek – mówi ekspertka.

Potwierdza tę opinię radca prawny, Michał Kijewski, wspólnik w kancelarii Graś i Wspólnicy.

– Inwestorzy są zainteresowani tym, by gminy, jak najszybciej przyjęły plany ogólne. Czas oczekiwania na ich uchwalenie, to czas niepewności w obrocie gruntami. Plan ogólny określi funkcje dla poszczególnych obszarów gminy, a to, czy dany obszar będzie miał funkcję mieszkaniową czy usługową ma kluczowe znaczenie dla planujących inwestycje – mówi Michał Kijewski.

  • 2479 gmin jest w Polsce;
  • 6 tyle gmin miało w grudniu przyjęte plany ogólne;

https://www.rp.pl/samorzad/art43629041-to-juz-pewne-bedzie-wiecej-czasu-na-przygotowanie-planow-ogolnych-rzad-zmieni-przepisy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 13.02.2026 r.

Rzeczpospolita

Usprawnienia w Prawie budowlanym już obowiązują

Mirosław Sadowski | Publikacja: 06.02.2026 

7 stycznia 2026 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo budowlane. Wprowadziła ona nowe regulacje, które mają usprawnić proces inwestycyjny.

Przepisy, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. można podzielić na kilka grup, wymienionych według istotności, od najmniejszej do największej:

– uproszczenia techniczne;

– wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych;

– zwolnienia z wymogów zatwierdzania niektórych robót budowlanych;

– usprawnienia proceduralne.

Prawo budowlane 2026. Uproszczenia techniczne
Do uproszczeń technicznych można zaliczyć przede wszystkim przedłużenie terminów na prowadzenie dziennika budowy i książki obiektu budowlanego w formie papierowej do 31 grudnia 2031 r. Kwalifikuję tę zmianę jako uproszczenie, ponieważ daje swobodę wyboru inwestorowi i innym uczestnikom procesu budowlanego, w jakiej formie będą prowadzone te dokumenty. Wydłuża też czas na przygotowanie do przejścia wyłącznie na formę elektroniczną. Ze względu na większą istotność pozostałych zmian, warto je rozwinąć w dalszej części artykułu, poprzestając na omówieniu powyższych uproszczeń.

Prawo budowlane 2026. Wyjaśnienia dotychczasowych niejasności interpretacyjnych
Część nowych regulacji wyjaśnia dotychczasowe niejasności interpretacyjne, które rodziły komplikacje podczas administracyjnego zatwierdzania robót budowlanych. Do omówienia wybrałem trzy najistotniejsze zmiany.

Po pierwsze, nowelizacja przesądziła, że do zgłoszenia robót budowlanych należy każdorazowo załączać decyzję o warunkach zabudowy (jeśli jest wymagana). W ten sposób ustawodawca wyjaśnił, że decyzja ta nie jest załączana wyłącznie do zgłoszenia budowy wolnostojących budynków mieszkalnych jednorodzinnych, sieci, stacji transformatorowych czy obiektów na terenach zamkniętych. Poglądy takie występowały dotychczas w komentarzach prawniczych, mimo że niektóre orzeczenia sądów administracyjnych szły w kierunku wprowadzonej regulacji. Niepewność co do tego, czy decyzja o warunkach zabudowy jest obowiązkowo załączana do zgłoszenia skutkowała wezwaniami do uzupełnienia braków i długotrwałymi dyskusjami z organami co do zasadności takiego uzupełnienia. Aktualnie inwestorzy unikną komplikacji i od początku zbierania dokumentacji będą wiedzieć o potrzebie załączenia do zgłoszenia decyzji o warunkach zabudowy.

Po drugie, nowelizacja kolejny raz (oby skuteczny) doprecyzowała zwolnienie instalowania instalacji radiokomunikacyjnych z obowiązku pozwolenia na budowę. W szczególności chodzi o umieszczanie na budynkach antenowych systemów i konstrukcji wsporczych oraz dodawanie nowych systemów do już istniejących. Ustawodawca wyraźnie wskazał, że takie roboty nie stanowią budowy ani dobudowy, lecz instalowanie w rozumieniu art. 29 ust. 3 pkt 3 Prawa budowlanego. Niejasności w tym zakresie prowadziły do przedłużania procesu zatwierdzania instalowania takich urządzeń, a także do niepotrzebnego utrzymywania się ryzyk co do prawidłowości ich zatwierdzenia już po instalacji.

Po trzecie, ustawodawca wprowadził definicję „wiaty” jako budowlę nie w pełni wydzieloną z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych, która jest trwale związana z gruntem, posiada fundamenty i dach. Definicja jest zgodna z dotychczas ugruntowaną linią orzeczniczą, która nie była jednak na tyle rozpowszechniona, żeby wyeliminować spory co do kwalifikacji takich budynków. Niektórzy inwestorzy próbowali podciągnąć obiekty w pełni zabudowane pod kategorię wiaty, aby uniknąć wymogu pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Wprowadzona definicja ma przeciwdziałać takiej praktyce, wprowadzić większą przewidywalność w stosowaniu prawa i ukrócić spory na etapie postępowania administracyjnego. Niemniej nie rozwiąże wszystkich niejasności. Można się spodziewać dyskusji co do stopnia, w jakim wiata może być niewydzielona z przestrzeni i prób kwalifikacji pod wiatę budynków z jakimkolwiek, choćby niewielkim prześwitem.

Część zmian wyjaśnia również niejasności zachodzące na etapie oddawania obiektów do użytku. Jedna z ważniejszych dodała wyraźny przepis, zgodnie z którym sprawdzenie projektu technicznego w procedurach dotyczących oddawania obiektu do użytkowania obejmuje wyłącznie dołączenie oświadczeń projektantów oraz dokumentów potwierdzających ich uprawnienia. Ta zmiana pozwala uniknąć komplikacji i nadmiernej kontroli przy weryfikacji spełnienia warunków oddania robót budowlanych do użytkowania.

Prawo budowlane 2026. Zwolnienia z wymogów co do zatwierdzania niektórych robót budowlanych
W ramach postępującej liberalizacji ograniczeń w procesie budowlanym, ustawodawca poszerzył katalog robót, które nie wymagają pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Z uwagi na to, że zwolnienie z wymogu pozwolenia na budowę stanowi wyjątek, roboty wyjęte spod tego reżimu w drodze nowelizacji są ściśle określone i mniejszych rozmiarów, np. wolno stojące, najwyżej dwukondygnacyjne budynki użyteczności publicznej o powierzchni użytkowej nie większej niż 200 m2, bezodpływowe zbiorniki na wody opadowe lub roztopowe o pojemności od 5 m3 do 30 m3. Z jakiegokolwiek wymogu zatwierdzenia zostały zwolnione m.in. wolno stojące i bezodciągowe maszty o wysokości nie większej niż 7 m przeznaczone do instalowania na nich urządzeń radiokomunikacyjnych, urządzeń monitoringu lub urządzeń informacji pasażerskiej.

Do lapsusów legislacyjnych można zaliczyć objęcie wymogiem zgłoszenia robót budowlanych wolno stojących magazynów energii elektrycznej, które w art. 29 ust. 1 pkt 3c Prawa budowlanego mają pojemność nominalną między 300 a 2000 kWh, a w pkt 40 tego samego przepisu – między 30 a 300 kWh.

Wspomniane dwa przepisy są wyraźnie niezgodne, co wymaga pilnej interwencji ustawodawcy, aby rozstrzygnąć, która pojemność nominalna zwalnia z obowiązku pozwolenia na budowę. Do tego czasu konieczne będą różne zabiegi interpretacyjne rozstrzygające niezgodność. Jednym z nich jest odwołanie się do nowego art. 29 ust. 2 pkt 39 Prawa budowlanego, który zwalnia z jakiegokolwiek zatwierdzania wolno stojące magazyny energii elektrycznej o pojemności nominalnej nie większej niż 30 kWh. W tym świetle absurdalna byłaby wykładnia, zgodnie z którą magazyny o pojemności „pośredniej” od 30 do 300 kWh byłyby objęte wymogiem pozwolenia na budowę, od 300 do 2000 kWh – tylko zgłoszeniem, a od 2000 kWh wzwyż – znowu pozwoleniem. W rezultacie takiej wykładni zgłoszeniem powinny być na pewno objęte magazyny o pojemności od 30 do 300 kWh. Dodatkowo mogą pojawić się poglądy, że zgodnie z wykładnią in dubio pro libertate, zgłoszeniem są objęte również magazyny do 2000 kWh.

Prawo budowlane 2026. Usprawnienia proceduralne
Do usprawnień proceduralnych zaliczam bardziej złożone rozwiązania prawne, które mają na celu ochronić inwestorów przed niezasadnym lub nieadekwatnym wstrzymywaniem procesu budowlanego.

Pierwszym takim rozwiązaniem jest wprowadzenie wymogu, aby treść merytoryczna odwołania od decyzji lub zażalenia na postanowienie wydane w oparciu o ustawę Prawo budowlane zawierała zarzuty, zakres żądania oraz dowody uzasadniające to żądanie. Ustawodawca bardzo zaostrzył w ten sposób warunki kwestionowania aktów administracyjnych wydawanych w procesie budowlanym. Do tej pory odwołanie od decyzji lub zażalenie mogło wskazywać wyłącznie niezadowolenie strony, co prowadziło do wnoszenia środków zaskarżenia, które sztucznie blokowały inwestycje i rozciągały procedury zatwierdzania robót budowlanych na postępowanie przed II instancją, nawet jeśli nie miało to podstaw merytorycznych.

Drugim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie mechanizmu tzw. „żółtej kartki”. Do tej pory funkcjonował on w związku z nielegalnym użytkowaniem obiektu budowlanego i polegał na wezwaniu inwestora do usunięcia naruszenia w określonym czasie pod rygorem nałożenia kary administracyjnej. Takie wezwanie określono jako „żółtą kartę”, w stosunku do której czerwoną kartę stanowiło postanowienie o nałożeniu kary administracyjnej.

Obecnie ustawodawca wprowadził „żółtą kartkę” również na wypadek prowadzenia robót budowlanych z tzw. istotnym odstąpieniem od projektu budowlanego (czyli w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach). W takiej sytuacji organ nadzoru budowlanego może pouczyć inwestora o konieczności doprowadzenia robót budowlanych do stanu zgodnego z ustaleniami i warunkami określonymi w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach. Jeżeli po upływie 60 dni roboty budowlane nie zostały doprowadzone do stanu zgodnego z prawem, organ nadzoru budowlanego daje „czerwoną kartkę”, czyli wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych i wszczyna tzw. postępowanie naprawcze na podstawie art. 50 Prawa budowlanego.

Powyższe rozwiązanie bez wątpienia usprawnia proces budowlany, ponieważ daje inwestorowi możliwość usunięcia istotnego odstąpienia podczas prowadzenia pozostałych robót budowlanych. Co więcej, inwestor nie musi w tym czasie kompletować dokumentacji wymaganej w toku procedury naprawczej, takiej jak inwentaryzacja wykonanych robót, oceny techniczne czy ekspertyzy.

Należy jednak zwrócić uwagę, że organ nadzoru budowlanego może zastosować mechanizm nowej „żółtej kartki”. Tym samym, mechanizm ten jest fakultatywny i podlega uznaniu organu administracyjnego. Chociaż uznanie administracyjne nie jest swobodne i powinno być ukierunkowane ogólnymi zasadami prawa, to jednak daje organowi margines decyzyjny. Można się zatem spodziewać, że mechanizm „żółtej kartki” będzie niekontrowersyjny i częściej stosowany w przypadku odstąpienia, które, chociaż istotne, nie powoduje większych zagrożeń. W pozostałych przypadkach, zagrożenia życia, zdrowia czy bezpieczeństwa mienia, należy się spodziewać, że organy nadzoru budowlanego będą od razu wstrzymywać roboty i wszczynać procedurę naprawczą. Analogia piłkarska pozostaje w tym kontekście aktualna, czerwoną kartę można dostać bez otrzymania wcześniejszej żółtej za wyjątkowo ostre faule.

Trzecim usprawnieniem proceduralnym jest rozszerzenie uproszczonego postępowania legalizacyjnego (art. 49f–49i Prawa budowlanego) na istotne odstąpienie od projektu budowlanego. Ustawodawca w ten sposób kompleksowo liberalizuje podejście do tego rodzaju naruszenia Prawa budowlanego, co może się wydawać kontrowersyjne. Niemniej uproszczone postępowanie legalizacyjne nie polega na pełnej akceptacji odstąpienia, ponieważ w jego toku inwestor musi wykazać, że obiekt nie stwarza zagrożenia życia lub zdrowia i pozwala na bezpieczne użytkowanie. Tym samym, uproszczona legalizacja zwalnia inwestora przede wszystkim z opłaty legalizacyjnej, ale już nie z obowiązku doprowadzenia obiektu do należytego stanu. Zgodnie z uzasadnieniem nowelizacji, celem proponowanej zmiany jest „wprowadzenie zachęty do szybszego dostosowania istniejących obiektów do stanu gwarantującego bezpieczeństwo ich użytkowania”. Szybsze i prostsze doprowadzenie obiektu do zgodności z prawem usprawnia proces inwestycyjno-budowlany, zwłaszcza gdy podczas procesu sprzedaży kontrola techniczna 10-letnich większych obiektów wykaże istotne odstąpienia od ich projektu budowlanego, a kupujący wymaga legalizacji.

Prawo budowlane 2026. Podsumowanie
Zmiany w ustawie Prawo budowlane, które weszły w życie 7 stycznia 2026 r. realizują cel nowelizacji – uproszczenie i usprawnienie procesu inwestycyjno-budowlanego. Tej oceny nie zmieniają błędy legislacyjne o ograniczonym stopniu oddziaływania, możliwe do szybkiej korekty. Prawdziwy efekt nowelizacji pokaże praktyka administracyjna, warto więc śledzić, czy zmierza ona w kierunku zakładanym przez ustawodawcę.

https://pro.rp.pl/biznes/art43740301-usprawnienia-w-prawie-budowlanym-juz-obowiazuja?utm_source=chatgpt.com

Prawo.pl

Od 1 marca sąd obowiązkowo skieruje spór budowlany do mediacji

Maria Młotkowska | Data dodania: 11.02.2026

Od 1 marca br. przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszą rozprawą sąd skieruje do mediacji strony w sprawach dotyczących sporów budowlanych. Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Sąd będzie bowiem mógł nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem” – m.in. nieuzasadnioną odmową poddania się mediacji – pisze radczyni prawna Maria Młotkowska, mediatorka stała Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej RP.

Instytucja mediacji została wprowadzona do Kodeksu postępowania cywilnego w 2005 r. W roku 2016 wprowadzono przepisy wzmacniające jej rolę. Teraz, po kolejnych dziesięciu latach, ponownie wzrośnie jej ranga poprzez wprowadzenie dorozumianej zgody na mediację (brak wniesienia sprzeciwu uznawany jest za zgodę) oraz możliwość zawierania ugód zdalnych i elektronicznego podpisywania oraz obiegu dokumentów.

Co zrobi sąd?
Z początkiem marca bieżącego roku sąd przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę skieruje strony do mediacji w jednej z kategorii spraw gospodarczych, czyli z umów o roboty budowlane oraz ze ściśle związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych wskazanych w art. 458(2) par. 1 pkt 5 k.p.c. Obowiązkowe skierowanie do mediacji nie będzie miało zastosowania do spraw podlegających rozpoznaniu w postępowaniu upominawczym, elektronicznym postępowaniu upominawczym albo postępowaniu nakazowym. Jednakże w sytuacji, gdy wniesiony będzie sprzeciw w postępowaniu upominawczym albo zarzuty w postępowaniu nakazowym, sąd strony do mediacji skieruje. Obowiązkową mediacją oprócz klasycznych umów o roboty budowlane będą także objęte spory z umów związanych z procesem budowlanym i służących wykonaniu robót budowlanych, czyli występujące w procesie budowlanym umowy o nadzór inwestorski, o generalne wykonawstwo, o wykonawstwo częściowe, o prace projektowe. Do tej kategorii zalicza się również umowy o wykonanie remontu budynku lub budowli z art. 658 k.c.

Jak się przygotować?
Dlatego idąc do sądu w sprawach z ww. umów, warto przygotować się na możliwość ugodowego załatwienia sprawy. Przede wszystkim bardzo przydatna będzie rzetelna analiza wartości roszczeń i ryzyka procesowego oraz przygotowanie i opracowanie propozycji ugodowych, a także strategii negocjacyjnej. Warto również zrobić rozeznanie w kwestii wyboru mediatora, który specjalizuje się w tego typu mediacjach.

Odmowa mediacji bez przyczyny może kosztować
Przestrzeganie obowiązku przystąpienia do mediacji będzie zabezpieczone sankcją finansową. Ustawodawca przewidział bowiem także zmianę art. 103 k.p.c., zgodnie z którym niezależnie od wyniku sprawy sąd może nałożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych „ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem”.

Doprecyzowano również, że sytuacja ta dotyczy zwłaszcza kosztów powstałych wskutek uchylenia się od wyjaśnień lub złożenia wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenia lub opóźnionego powołania dowodów, a także oczywiście nieuzasadnionej odmowy poddania się mediacji. Oznacza to, że w sytuacji, gdy strona bez usprawiedliwienia nie stawiła się na posiedzenie mediacyjne, pomimo wcześniejszego wyrażenia zgody na mediację, sąd może orzec wobec tej strony obowiązek zwrotu kosztów w części wyższej niż nakazywałby to wynik sprawy, a nawet zwrot tych kosztów w całości na rzecz strony przeciwnej, niezależnie od wyniku postępowania. Zatem niepojawienie się na posiedzeniu mediacyjnym bez usprawiedliwionej przyczyny może kosztować stronę maksymalnie kwotę całkowitych kosztów procesu, nawet w sytuacji, kiedy wyrok jest dla niej korzystny i wygra w całości sprawę.

O mediacji można porozmawiać na spotkaniu informacyjnym
Od września ubiegłego roku strony sporu sądowego mogą otrzymać wezwanie do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji, które może prowadzić sędzia, referendarz sądowy, urzędnik sądowy, asystent sędziego lub stały mediator. Podczas takiego spotkania warto zapytać osobę prowadzącą o wszystkie aspekty, które mogą być pomocne w podjęciu decyzji o świadomym przystąpieniu i uczestnictwie w procesie mediacji. Ponadto mediatorowi przekazywane są niezwłocznie w uzgodniony z nim sposób dane kontaktowe stron oraz ich pełnomocników, takie jak adres korespondencyjny, numer telefonu lub adres poczty elektronicznej, jeżeli znajdują się w aktach sądowych.

Jedną ugodą można zamknąć kilka sporów
Nowelizacja przepisów w zakresie mediacji przynosi również wzmocnienie korzyści wynikających z przystąpienia do tego procesu. Poza benefitami natury ogólnej, takimi jak możliwość szybszego załatwienia sprawy, utrzymania poprawnych relacji kontraktowych i ograniczenia ryzyka procesowego, istotne jest również to, że zawarta w mediacji ugoda dotycząca roszczeń objętych różnymi postępowaniami sądowymi może zamknąć wszystkie spory istniejące pomiędzy stronami, jeżeli taka będzie ich wola. Strony wymieniają w ugodzie sporne postępowania oraz wskazują sąd, który podejmie czynności związane z zatwierdzeniem ugody. Jeżeli sprawy prowadzą sądy różnego rzędu, właściwy jest sąd wyższego rzędu. Zatwierdzony dokument ugody sądowej lub zawartej przed mediatorem z klauzulą wykonalności stanowi skuteczny tytuł wykonawczy i może być skierowany do egzekucji komorniczej w przypadku braku realizacji postanowień ugody przez jedną ze stron. Przystępując do procesu mediacji, warto zatem wziąć pod uwagę, że zatwierdzona przez sąd ugoda zawarta w procesie mediacji zabezpiecza interesy uczestników sporu w podobny sposób jak wyrok sądowy.

Ugoda mediacyjna online podczas posiedzenia w formie zdalnej
Od marca bieżącego roku protokół z mediacji lub ugoda w postaci elektronicznej mogą zostać opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Do wniosku o jej zatwierdzenie wniesionego za pośrednictwem portalu informacyjnego załącza się dokumenty w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo poświadczone elektronicznie odpisy tych dokumentów. Zmiana umożliwia więc zawieranie ugód na posiedzeniach zdalnych, bez konieczności fizycznej obecności stron na posiedzeniu mediacyjnym.

https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/obowiazkowa-mediacja-sprawy-budowlane-zmiany-od-1-marca%2C1538285.html?utm_source=chatgpt.com

Business Insider

Środki z KPO wzmacniają kolej. Zyskają polskie firmy

Opracowanie: Filip Waluszko | 10 lutego 2026, 15:24

PKP Intercity otrzymało już ponad 1,48 mld zł ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Jak poinformował przewoźnik, pieniądze te zostały przeznaczone na szeroki program odnowy taboru kolejowego, który ma podnieść standard podróży na najważniejszych trasach dalekobieżnych w Polsce. PKP podkreśla przy tym, że środki te zostaną wykorzystane na modernizację zarówno wagonów, jak i lokomotyw głównie w polskich firmach.

Spółka przypomniała, że w całym projekcie współfinansowanym z KPO zaplanowano zakup 56 nowoczesnych lokomotyw oraz modernizację 248 wagonów pasażerskich.

Wszystkie te pojazdy mają obsługiwać połączenia dalekobieżne, czyli te, z których korzystają zarówno pasażerowie biznesowi, jak i podróżni wybierający się do największych miast czy ośrodków turystycznych.

Do tej pory PKP Intercity złożyło pięć wniosków o wypłatę środków na łączną kwotę przekraczającą 1,8 mld zł. Na konto przewoźnika trafiło już ponad 1,48 mld zł, co oznacza wykorzystanie przeszło 68 proc. dostępnego wsparcia. Spółka podała, że do początku lutego 2026 r. odebrano 191 zmodernizowanych wagonów oraz wszystkie 56 lokomotyw elektrycznych EU160, które były objęte projektem. Nowe i odnowione pojazdy stopniowo wchodzą do regularnej eksploatacji, poprawiając komfort i jakość przejazdów w całym kraju.

Inwestycje z KPO w kolej. Mają na tym zyskać głównie polskie firmy
Przewoźnik podkreśla, że cały program realizowany jest w rodzimych fabrykach. Modernizację wagonów prowadzą m.in. FPS H. Cegielski w Poznaniu, Pesa w Bydgoszczy i Mińsku Mazowieckim oraz spółka PKP Intercity Remtrak. Z kolei nowe lokomotywy dostarcza firma Newag z Nowego Sącza.

Polski Krajowy Plan Odbudowy obejmuje łącznie 57 inwestycji i 54 reformy, a nasz kraj może z niego otrzymać około 232 mld zł, w tym ponad 107 mld zł w formie dotacji oraz blisko 125 mld zł jako preferencyjne pożyczki. Program kolejowy PKP Intercity jest jednym z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych finansowanych z tych środków.

PKP Intercity pozostaje największym operatorem międzyregionalnym w Polsce, obsługującym zarówno największe aglomeracje, jak i popularne kierunki turystyczne w kraju oraz połączenia międzynarodowe. W ofercie spółki znajdują się pociągi TLK i IC w segmencie ekonomicznym oraz szybsze EIC i EIP, w tym składy Pendolino. Dzięki nowemu taborowi każda z tych kategorii ma zyskać na jakości i niezawodności.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pkp-intercity-ze-srodkami-z-kpo-zyskaja-glownie-polskie-firmy/xk34psw

Dziennik Gazeta Prawna

W partnerstwie publiczno-prywatnym czas na uelastycznienie reguł. Pakiet zmian ma odblokować rynek

Martyna Mroczek-Kowalik | 4 lutego 2026, 21:02

Umożliwienie stosowania dialogu konkurencyjnego także w mniejszych, poniżej tzw. progów unijnych, projektach PPP. To tylko jedna z rekomendacji wypracowanych przez działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej zespół ekspertów.

Polski system partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) uchodzi za jeden z najlepiej uregulowanych w regionie, co potwierdzają inwestorzy i Bank Światowy. Praktyka pokazuje jednak, że sztywne przepisy o PPP, zamówieniach publicznych i koncesjach wciąż hamują wiele inwestycji. To ma się zmienić – powołany przy resorcie funduszy zespół ekspertów przygotował pakiet rekomendacji, które mają uelastycznić procedury, ułatwić bankowanie projektów i otworzyć drogę do PPP spółkom sektora publicznego.

PPP w Polsce: działa, ale jest używane zbyt ostrożnie
Zespół Zadaniowy nr 13 działający przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej w ramach Grupy Roboczej Ekspertów ds. Partnerstwa Publiczno-Prywatnego niedawno zakończył prace nad pakietem zmian w prawie, które mają realnie ułatwić współpracę sektora publicznego z prywatnym.

Eksperci podkreślają, że punktem wyjścia dla prac zespołu nie była konieczność naprawy złego systemu, lecz potrzeba dostosowania przepisów do realiów rynku projektów i finansowania.

– PPP jako model w Polsce nie jest wadliwe. Jest stosowane za ostrożnie i za mało ambitnie – wciąż zbyt często traktujemy je jako eksperyment, a nie jako realną alternatywę wobec klasycznych form realizacji inwestycji infrastrukturalnych – mówi adwokat Jakub Kot z kancelarii LEGALLY.SMART, członek zespołu roboczego przy MFiPR.

Z kolei Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz, która prowadzi kancelarię doradczą w obszarze zamówień publicznych, inwestycji i PPP TURCUS LEGAL, liderka wspomnianego zespołu roboczego, zauważa, że polski rynek PPP jest rynkiem dojrzałym.

– Wyniki badań, szczególnie w obszarze procedury, stawiają Polskę w czołówce, a Bank Światowy od lat wskazuje, że polskie prawo w tym zakresie jest zgodne z najlepszymi światowymi praktykami. Doceniane jest również ustanowienie centralnej jednostki ds. PPP, czyli departamentu PPP w MFiPR. Mimo to liczba projektów – zwłaszcza dużych, rządowych – pozostaje niewystarczająca, a rynek opiera się głównie na inwestycjach samorządowych – wskazuje radczyni prawna.

Według ekspertów przyczyną nie jest sam kształt przepisów, lecz połączenie ostrożności zamawiających, długotrwałych procedur oraz kilku rozwiązań, które inwestorzy (zwłaszcza zagraniczni) i banki postrzegają jako blokery.

Partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce: kto, kiedy i na jakiej podstawie
Pierwszym filarem rekomendacji zespołu jest doprecyzowanie podstaw systemu – tak, aby ustawa o PPP (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1637) lepiej współgrała z prawem zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.; dalej: PZP) i ustawą o umowie koncesji na roboty budowlane lub usługi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1726).

– Rekomendujemy poszerzenie zakresu podmiotowego stosowania ustawy o PPP na zamawiających sektorowych. To wsparcie dla dużych inwestycji infrastrukturalnych, które często nie są prowadzone bezpośrednio przez rząd, tylko przez spółki Skarbu Państwa – informuje Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Zmiana miałaby w praktyce otworzyć drogę do korzystania z PPP i z pewnych uproszczeń proceduralnych, które daje ustawa o PPP przy większej liczbie projektów o znaczeniu ogólnokrajowym, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowych zabezpieczeń interesu publicznego.

Drugim ważnym elementem jest doprecyzowanie katalogu obowiązkowych elementów tzw. oceny efektywności. Dziś dokument ten jest co prawda formalnie obowiązkowy, ale jego zakres wynika głównie z wytycznych resortu, a nie z twardych przepisów.

Dlatego zespół postuluje ustawowe wskazanie minimalnego, standardowego zakresu oceny – tak, by czas poświęcony na analizy faktycznie przekładał się na lepsze przygotowanie zamawiającego i sprawniejsze przeprowadzenie postępowania prowadzonego w celu wyboru partnera prywatnego. Jednocześnie eksperci proponują doprecyzowanie relacji między tzw. oceną efektywności a analizą potrzeb i wymagań zapisanych w PZP – tak, aby nie trzeba było dublować tych samych analiz, jeżeli wszystkie wymagane elementy już znalazły się w ocenie efektywności.

Projekty PPP: „bankowalne” i rynkowe
Drugi blok rekomendacji ma sprawić, że projekty PPP będą możliwe do sfinansowania przez banki – czyli „bankowalne”. Chodzi o to, by przepływy z projektu i ryzyka były dla banku przewidywalne i dobrze ułożone w umowie, a także o zdefiniowanie w ustawie umowy bezpośredniej z bankiem, która daje finansującemu realne narzędzia reagowania w razie problemów z projektem. Dzięki temu banki będą mogły łatwiej zaakceptować strukturę ryzyk i będą skłonne finansować więcej polskich projektów PPP.

Chodzi też o zbliżenie umów PPP do standardów rynkowych. W praktyce oznacza to m.in.: odejście od sztywnego wpisywania maksymalnych opłat od użytkowników w długoletnim okresie na rzecz jasnych zasad ich ustalania oraz większą elastyczność w tworzeniu i wykorzystywaniu spółek celowych (SPV).

– Teraz mamy przepis, który każe w projektach długoterminowych ustalać maksymalną wysokość opłat od użytkowników. Na przykład budujemy parking, umowa ma obowiązywać przez 30 lat, a my musimy już na samym początku określić maksymalną wysokość opłat przez tych 30 lat. To może wstrzymywać inwestorów prywatnych. Lepiej jest ustalać zasady wysokości tych opłat, niż koncentrować się na jakichś konkretnych limitach, bo to po prostu blokuje systemowo dojście do porozumienia – tłumaczy mec. Gołyńska-Minkiewicz.

Procedury szyte na miarę. Dialog konkurencyjny także dla mniejszych projektów
Trzeci obszar rekomendacji to dopasowanie procedur do charakteru przedsięwzięć PPP. Dialog konkurencyjny jest uznawany za modelową procedurę dla złożonych projektów, w których zamawiający i rynek wspólnie dopracowują rozwiązania przed złożeniem ofert. Obecnie jednak w PPP może być stosowany co do zasady tylko powyżej tzw. progów unijnych – w praktyce przy robotach budowlanych to ok. 23,3 mln zł netto.

– Bezsporne jest, że dla dalszego rozwoju rynku PPP w Polsce kluczowe są duże, złożone projekty infrastrukturalne realizowane w tej formule. Jednocześnie struktura polskiego rynku – zdominowanego przez inwestycje samorządowe – powoduje, że w perspektywie najbliższych lat trzonem PPP pozostaną przedsięwzięcia o niewielkiej i średniej wartości. Tymczasem obowiązujące regulacje proceduralne w sposób nieuzasadniony ograniczają możliwość stosowania dialogu konkurencyjnego w projektach poniżej progów unijnych. Proponowane przez nas rozwiązania usuwają tę barierę, umożliwiając stosowanie dialogu konkurencyjnego także w mniejszych projektach PPP i tym samym zwiększając jakość przygotowania przedsięwzięć na poziomie lokalnym – podkreśla mec. Kot.

Zespół proponuje więc dopuszczenie stosowania dialogu konkurencyjnego także poniżej progów unijnych, pozostawiając zamawiającemu wybór trybu adekwatnego do złożoności przedsięwzięcia. Drugim elementem jest umożliwienie negocjowania z wykonawcą, którego oferta została najwyżej oceniona, ostatecznych warunków umowy także po wyborze najkorzystniejszej oferty.

PPP jako element szerszej układanki
Zespół roboczy rekomenduje także działania systemowe – m.in. uporządkowanie zasad finansowania inwestycji i zabezpieczania środków na projekty PPP w systemie finansów publicznych oraz upowszechnienie stosowania tzw. testu PPP (opinia MFiPR dla inwestycji z wysokim udziałem środków budżetu państwa).

Eksperci postulują też wprowadzenie do ustawy o PPP wyraźnej podstawy prawnej do przyjmowania Polityki PPP oraz strategii sektorowych i regionalnych, które mogłyby służyć jako mapy drogowe dla samorządów i administracji rządowej.

– Legislacja jest tylko elementem większej układanki, w której kluczowa jest edukacja wszystkich stron – zaznacza Małgorzata Gołyńska-Minkiewicz. Jakub Kot uzupełnia, że celem zmian nie jest rewolucja, ale dostosowanie przepisów do realiów rynkowych. – Chodzi o to, by regulacje lepiej odpowiadały skali i strukturze finansowania.

DGP zapytał MFiPR, jak odnosi się do wypracowanych przez zespół rekomendacji. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że są one w dużej mierze zbieżne z poglądami samego ministerstwa. „Choć polskie ramy prawne są zgodne ze standardami międzynarodowymi, inwestycje w tej formule wciąż rzadko są wyborem pierwszego kontaktu” – przyznaje resort. I dodaje, że dostrzega potrzebę uproszczeń – zwłaszcza w obszarze planowania budżetowego, finansowania projektów oraz lepszego dopasowania przepisów PZP do specyfiki partnerstwa. Celem zmian ma być zwiększenie liczby realizowanych przedsięwzięć oraz podniesienie efektywności wydatkowania środków publicznych.

„MFiPR od wielu lat dba o rozwój rynku PPP i upowszechnianie tej formuły realizacji inwestycji, nie tylko poprzez wprowadzanie ułatwień w przepisach prawnych, ale również realne wsparcie podmiotów publicznych w przygotowaniu i realizacji projektów PPP oraz organizację szkoleń i opracowywanie wytycznych i dobrych praktyk” – zapewniono w odpowiedzi na pytania DGP.

Podpisane umowy w formule partnerstwa publiczno – prywatnegopubliczno-prywatnego

https://www.gazetaprawna.pl/firma-i-prawo/artykuly/10638358,w-partnerstwie-publiczno-prywatnym-czas-na-uelastycznienie-regul-paki.html

Rynek Infrastruktury

1. Strabag wybrany do rozbudowy dwóch odcinków A2 Łódź – Warszawa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybrała najkorzystniejsze oferty dla dwóch z czterech odcinków rozbudowy autostrady A2 pomiędzy Łodzią i Warszawą. Odcinki od granicy województwa łódzkiego i mazowieckiego do Konotopy zrealizuje Strabag. Cały czas trwa analiza oferty w pozostałych przetargach.

Po zakończonej ocenie ofert najkorzystniejszą, dla dwóch odcinków o łącznej długości blisko 43 km, złożyła firma Strabag. Realizację prac na odcinku od granicy województwa do węzła Grodzisk Mazowiecki (25,4 km) wyceniła na 344,7 mln zł, a na dalszej części autostrady do węzła Konotopa (17,2 km) na kwotę 256,9 mln zł. Obie oferty zdobyły najwięcej punktów, spełniają wszystkie wymagania i mieszczą się w budżecie przeznaczonym na realizację tych części trasy.

Od ogłoszonego wyboru najkorzystniejszej oferty pozostali uczestnicy postępowania w ciągu 10 dni mogą złożyć odwołanie. Ich brak pozwoli na szybkie przekazanie dokumentacji przetargowej do standardowej kontroli uprzedniej Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, a po jej zakończeniu możliwe będzie podpisanie umów z wykonawcą. Przy braku odwołań byłoby to możliwe do końca bieżącego kwartału.

Co z pozostałymi odcinkami?

Na dwóch pozostałych odcinkach, węzeł Łódź Północ – Łyszkowice (27,9 km) oraz Łyszkowice – granica województw łódzkiego i mazowieckiego (21,8 km), nadal trwa badanie złożonych ofert. Część wykonawców została wezwana do złożenia dodatkowych wyjaśnień, co jest standardową częścią procedury. Dopiero po zakończeniu pełnego, formalnego badania, będzie możliwe przygotowanie rankingów i wskazanie najkorzystniejszych ofert dla obu zadań. Ten etap GDDKiA chce zakończyć do końca lutego.

Odcinkiem Łódź Północ – Łyszkowice jest zainteresowanych pięciu wykonawców: Strabag – 374,04 mln zł, Trakcja wkonsorcjum z Kauno Tiltai – 451,65 mln zł, Budimex – 453,17 mln zł, Polaqua – 499,61 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 512,23 mln zł. Zamawiający przeznaczył na realizację około 566 mln zł. Drugi natomiast chce rozbudowywać sześciu wykonawców: Strabag – 321,38 mln zł, Duna Polska i Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych – 332,13 mln zł, Budimex – 376,51 mln zł, Mostostal Warszawa i Colas Polska – 407,93 mln zł, Mirbud i Kobylarnia – 423,39 mln zł oraz Polaqua – 442,41 mln zł. Budżet zamawiającego wynosi tu 492,71 mln zł.

Będzie szersza A2

Inwestycja będzie realizowana pod ruchem, a dodatkowe pasy powstaną z wykorzystaniem rezerwy terenu w pasie rozdziału. GDDKiA zapewnia, że podczas prowadzonych prac dla kierowców dostępne będą dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Wiadomo, że dla płynności i bezpieczeństwa jazdy w planach jest także zastosowanie odcinkowego pomiaru prędkości, który był już wykorzystywany podczas budowy autostrady A1 w stronę Częstochowy.

Po rozbudowie zatłoczona obecnie droga pomiędzy węzłami Łódź Północ i Pruszków będzie miała po trzy pasy w każdym kierunku, a na dalszym odcinku do węzła Konotopa ma mieć cztery pasy. Dodatkowo na wysokości węzła Łódź Północ, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A2 wymieniona zostanie nawierzchnia oraz oświetlenia na energooszczędne (droga ma tutaj już trzy pasy ruchu). Inwestycja jest realizowana także z myślą o planowanej budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Dla wszystkich odcinków GDDKiA ma już zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, umowa z wykonawcami miałaby być podpisana w pierwszej połowie 2026 roku a prace powinny zostać wykonane do II połowy 2027 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/strabag-rozbuduje-dwa-odcinki-a2-lodz–warszawa-98659.html

2. Gigantyczne zainteresowanie dokończeniem dokumentacji dla obwodnicy Łukowa

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Lubelska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otworzyła oferty w przetargu na opracowanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego z elementami koncepcji programowej wraz z kompletnymi materiałami do wydania decyzji środowiskowej dla budowy obwodnicy Łukowa, która powstanie w ciągu dróg krajowych nr 63 i 76. W postępowaniu wzięło udział aż 16 wykonawców.

Obwodnica Łukowa ma być jednojezdniową drogą klasy GP. Ma być poprowadzona po zachodniej stronie miasta. Jej długość wstępnie szacowana jest na od 10 km do ok. 12,6 km. Nowa droga ma wyprowadzić z Łukowa ruch tranzytowy, skrócić czas podróży i wyeliminować uciążliwości związane z koniecznością przekraczania linii kolejowej w poziomie drogi.

Drugie podejście

Przetarg dotyczy dokończenia prac na etapie STEŚ. Inwestor po raz pierwszy zlecił je w 2021 roku, jednak umowa z projektantem została w części rozwiązana. Ogłoszone zadanie wymaga dla trzech wstępnie przygotowanych wariantów trasy opracowania m.in. analizy i prognozy ruchu, mapy do celów projektowych, opracowania geologiczne, hydrogeologiczne i geotechniczne, opracowania środowiskowe i materiały do przeprowadzenia oceny i audytu BRD.

Celem zamawianych opracowań jest określenie zakresu rzeczowego i finansowego przedsięwzięcia, wyznaczenie wariantów trasy i ostateczne ustalenie typów oraz podstawowych parametrów technicznych obiektów budowlanych, a także uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W ramach opcji zamawiający przewiduje m.in. powierzenie wykonania dodatkowych opracowań hydrogeologicznych, a także odpowiedzi na pytania na etapie procedury przetargowej w systemie projektuj i buduj.

16 chętnych

Do 12 lutego można było składać oferty w przetargu. Do GDDKiA wpłynęło aż 16 ofert i część z nich znalazło się w wynoszącym 5,149 mln zł budżecie zamawiającego (zamówienie podstawowe z prawem opcji). Najtańsza jest oferta Highway z Gdańska na 4,554 mln zł, a najdroższa z kolei Schuessler-Plan Inżynierzy na 7,623 mln zł.

Pozostałe oferty prezentują się następująco: Mosty Katowice – 6,143 mln zł; Sweco Polska – 4,837 mln zł; Transprojekt Gdańsk – 6,334 mln zł; Promost Consulting – 5,465 mln zł; Multiconsult Polska – 4,784 mln zł; Databout – 4,879 mln zł; TPF – 6,275 mln zł; Egis Poland – 6,921 mln zł; konsorcjum Infra – Centrum Doradztwa i Biuro Usług Projektowych Drogprojekt – 5,934 mln zł; Europrojekt Gdańsk – 6,492 mln zł; Biuro Projektowo-Badawcze Dróg i Mostów – 4,831 mln zł; Arkas-Projekt – 5,257 mln zł; Value Engineering – 5,558 mln zł oraz konsorcjum MP i MPRB – 5,928 mln zł.

Teraz GDDKiA dokona analizy ofert, by wybrać najkorzystniejszą, do czego użyje aż pięciu kryteriów. Najważniejsza będzie cena stanowiąca aż 60 procent oceny, ale brane będą też pod uwagę zespół środowiskowy (12 proc.), zespół geologiczny (8 proc) oraz doświadczenie projektanta drogowego i mostowego (po 10 proc.).

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gigantyczne-zainteresowanie-dokonczeniem-dokumentacji-dla-obwodnicy-lukowa-98749.html

3. Wielkopolskie. Oferty na rozbudowę mostu w Pile droższe od budżetu

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 12-02-2026

Minął termin składania ofert w przetargu na rozbudowę mostu przez rzekę Gwda w ciągu drogi krajowej nr 10 w Pile wraz z budową mostu tymczasowego i przebudową niezbędnej infrastruktury. Do poznańskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęło osiem ofert, ale wszystkie są droższe niż zakładany budżet inwestora.

Przedmiotem zamówienia jest most położony w ciągu DK10 w km 177+580 w miejscowości Piła nad Gwdą. Most jest obiektem drogowym, trzyprzęsłowym, o układzie gerberowskim i umożliwia bezkolizyjne pokonanie przeszkody jaką stanowi rzeka. Nie jest znana dokładna data budowy, ale prawdopodobnie został postawiony w 1952 roku, a w 1980 r. został poszerzony. Obiekt ma 78 metrów długości całkowitej, a szerokość jezdni wynosi 2 x 3,5 metra oraz 2,1 m opaski. Szerokość ścieżki rowerowej i chodnika to 3 i 1,5 m, w związku z czym jego całkowita szerokość to 15,3 m.

Do 12 lutego można było składać oferty w tym przetargu. Do GDDKiA wpłynęło osiem ofert i wszystkie są większe niż zakładany budżet. Inwestor planował przeznaczyć na finalizację zadania 13,628 mln zł, podczas gdy najtańsza oferta wyniosła 14,580 mln zł i złożyła ją firma Kormost. Najdroższa z kolei jest oferta Banimeksu na 19,672 mln zł.

Pozostałe oferty wyglądają następująco: Eurovia Polska – 17,956 mln zł; Intop – 16,182 mln zł; Most – 18,806 mln zł; Primost Południe – 17,573 mln zł, Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunikacyjnego „Mostkol” – 16,272 mln zł oraz Strabag – 16,291 mln zł. Teraz GDDKiA będzie analizować oferty, a jedynym kryterium branym pod uwagę będzie cena.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/wielkopolskie-oferty-na-rozbudowe-mostu-w-pile-drozsze-od-budzetu-98747.html

4. Czwarty ZRID dla S10 w zachodniopomorskim!

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 06-02-2026

Wojewoda Zachodniopomorski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla odcinka drogi ekspresowej S10. Tym razem decyzja dotyczy 16-kilometrowego odcinka Cybowo – Łowicz Wałecki. To czwarty z siedmiu fragmentów trasy Szczecin – Wałcz, który zyskał ZRID.


fot. GDDKiA Szczecin

Teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w ciągu 30 dni przekaże plac budowy wykonawcy, którym jest Budimex, a wartość kontraktu to około 592 mln zł. Zakończenie realizacji zadania przewidziano na połowę 2028 roku.

Obwodnica Kalisza Pomorskiego

Odcinek S10 Cybowo – Łowicz Wałecki będzie stanowił obwodnicę Kalisza Pomorskiego, omijając od północy miasto i rozpocznie się przed węzłem Cybowo (patrząc od strony Stargardu). W pobliżu tego węzła planowana jest budowa obwodu utrzymania drogi. Od tego miejsca nowa S10 będzie odchodzić w kierunku północnym od obecnej DK10, omijając Cybowo. Na tym fragmencie zaplanowano realizację pary MOP-ów Cybowo. Na przecięciu z DW175 zaplanowana jest budowa węzła Kalisz Pomorski. Dalej trasa na wschód od Krężna zbliża się do obecnego przebiegu DK10. Odcinek realizacyjny kończy się przed węzłem Łowicz Wałecki.

W ramach inwestycji przewidziano budowę 15 obiektów mostowych – sześciu wiaduktów drogowych, czterech przejść górnych dla zwierząt, trzech mostów zintegrowanych z przejściami dla zwierząt, dwóch przejść dolnych dla zwierząt oraz 24 przepustów dla płazów i małych zwierząt.

Cztery z siedmiu

Łącznie w realizacji jest siedem odcinków S10 pomiędzy Szczecinem i Wałczem. Umowy z wykonawcami podpisano w 2024 i na początku 2025 roku. Wszystkie zawarto w formule Projektuj i buduj.

Kolejnym krokiem było złożenie wniosków o wydanie decyzji ZRID dla poszczególnych odcinków, na co wykonawcy mieli 10 miesięcy.

Dla odcinków Stargard – Suchań i Suchań – Recz pozwolenia na budowę zostały wydane w grudniu 2025 r., natomiast dla odcinka Piecnik – Wałcz w styczniu 2026 r. Jako ostatni decyzję ZRID powinien otrzymać w połowie tego roku odcinek Szczecin Kijewo – Szczecin Zdunowo, dla którego wniosek złożono pod koniec listopada 2025 roku.

Przy sprawnym zakończeniu wszelkich procedur, GDDKiA przewiduje, że w ciągu kilku miesięcy będzie posiadać na S10 plac budowy o długości 100 km, a finalizacja wszystkich zadań przewidziana jest do końca 2028 roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/czwarty-zrid-dla-s10-w-zachodniopomorskim-98645.html

5. Drogi i kolej gotowe na czas kryzysu. Inwestycje uwzględniają potrzeby wojska

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 12-02-2026

Polska sieć drogowa i kolejowa jest rozwijana tak, by w razie zagrożenia mogła sprawnie obsłużyć transport wojskowy – zapewniają przedstawiciele największych inwestorów publicznych. Kluczowe dla sprawnego działania są m.in. jednolite standardy dla realizowanych inwestycji.

W Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad potrzeby wojskowe są uwzględniane jeszcze od czasu wejścia polski do NATO. – Wtedy zmieniły się przepisy techniczne, zaczęliśmy projektować mosty, wyznaczać klasę MMC tych obiektów – powiedział podczas Kongresu Infrastruktury Obronnej Polski i Forum Bezpieczeństwa Kolejowego Piotr Kurkowski, zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.

Jak przypomniał, obowiązek przygotowania dróg do celów obronnych GDDKiA ma zapisany w ustawie i ten cel jest wdrażany w ramach realizowanych programów inwestycyjnych – nie tylko w ramach Programu budowy dróg krajowych i autostrad i programu obwodnicowego, ale i programu wzmocnień, z którego realizowane są przebudowy istniejących dróg.

Na najbliższe dwa lata szykowane są tu zadania o wartości 4 mld zł. z tego programu finansowane jest także bieżące utrzymanie istotne dla logistyki wojskowej, która odbywa się po drogach, również w ramach przewozów intermodalnych.

– Wypracowujemy ze stroną wojskową standardy elementów, które są realizowane na sieci drogowej – mówił Piotr Kurkowski. Chodzi np. o przystosowania MOP-ów do pełnienia funkcji tymczasowych baz logistycznych czy punktów zatrzymań kolumn wojskowych, a także przebudowy skrzyżowań, w celu zapewnienia logistyki kolumn wojskowych.

Standardy to jeden z kluczowych elementów dla sprawnego działania. – Wiele obiektów realizujemy w formule zaprojektuj i wybuduj i wszystkie elementy, które nas zaskakują na etapie wyłonienia wykonawcy, gdzie projektant musi trzy razy uzgadniać ten sam zakres robót lub musimy realizować roboty dodatkowe to wszystko jest czas, który kosztuje i naszych partnerów biznesowych i skarb państwa – powiedział przedstawiciel GDDKiA. – Cały czas pracujemy, aby ujednolicić te elementy o znaczeniu obronnym, tak jak to jest w przypadku środowiskowych – dodał.

Kolej podwójnego zastosowania

– Inwestycje infrastrukturalne zwiększają funkcjonalność sieci w znaczeniu cywilnym a jednocześnie wzmacniają zdolność obronną państwa zdolność do logistyki wojskowej, przez co mają podwójne zastosowanie – w podobnym tonie wypowiedział się Piotr Wyborski , prezes PKP PLK. Dodał, że chodzi zarówno o inwestycje realizowane w ramach sieci TEN-T jak i poufnych korytarzy mobilności wojskowej.

W ramach realizowanych inwestycji uwzględniane są parametry jezdne i ruchowe, które są niezbędne tak dla ruchu cywilnego, jak i wojska. Mowa np. o elektryfikacji, naciskach do 22,5 tony na oś , długości pociągów 740 m i standardowej skrajni, która pozwala zarówno na transport cywilny, jak i wojskowy.

PLK realizuje m.in. dwa duże projekty sprzyjające mobilności wojskowej w ramach CEF. To budowa mostu przez Wisłę na linii Skierniewice – Łuków o wartości pół miliarda zł oraz prace na punktach ładunkowych – w sumie jest ich 13. Realizacja warta jest 100 mln zł.

W ramach prac na tych punktach wykonywane są m.in. przebudowy ramp z bocznych na czołowo-boczne, poprawiana jest nawierzchnie na rampach i placach ładunkowych, modernizowane jest oświetlenie. Poprawiana jest także infrastruktura kolejowa – tory, czy rozjazdy prowadzące do tych punktów ładunkowych.

Prezes wyborski zapewnił także, że PLK są gotowe do realizacji projektów w ramach Safe, dla których w ciągu najbliższych tygodni będą mogły być ogłoszone przetargi.

Port Polska będzie gotowy od razu

– My mamy o tyle łatwiej, że zaczynamy od nowa – powiedział z kolei Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny. – Nie mamy historycznych ograniczeń, ale mamy też pewne wyzwania, czasem sprzeczne – dodał

Podał przykład Inwestycji tunelowych. – Wyciągamy wnioski. Pewnie docelowo będziemy budować tunele jako dwie oddzielne tuby, żeby pogodzić sprzeczne oczekiwania tyou ewakuacja i schron. Albo tunele będą służyć ewakuacji, albo ochronie ludności – powiedział.

Zdaniem Piotra Rachwalskiego, kluczowym hasłem jeśli mówimy o infrastrukturze na cele obronne powinna być redundacja, czyli podwojenie. – Widząc po atakach na infrastrukturę Ukrainy widzimy, że atakuje się głównie stacje zasilania. Musimy być zabezpieczeni jeśli chodzi o tabor alternatywny, może niemodny, spalinowy – podał przykład. – To wyzwania, z którymi musimy sobie poradzić – stwierdził. Podkreślił przy tym, że kolej cały czas jest najbezpieczniejszym sposobem poruszania się – stanowi podstawą dla transportu materiałów wojskowych i dla ruchu cywilnego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/drogi-i-kolej-gotowe-na-czas-kryzysu-inwestycje-uwzgledniaja-potrzeby-wojska-98746.html

Artykuł DSK

PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych w ramach ustawy deregulacyjnej

Magda Dzido DSK Kancelaria | 11.02.2026

W dniu 12 czerwca br. ogłoszono nowelizację ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. 2024 poz. 1320 z późn. zm.). Zmiany wprowadzono na mocy art. 28 ustawy z dnia 21 maja 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego (tzw. ustawy deregulacyjnej, Dz.U. 2025 poz. 769).

Znowelizowane przepisy PZP wejdą w życie po upływie 9 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy deregulacyjnej, tj. z dniem 13 marca 2026 r.

Centralnym elementem nowelizacji jest dodanie art. 508a, który wprowadza możliwość prowadzenia rozpraw i posiedzeń w trybie zdalnym. Pisaliśmy na ten temat w artykule PZP pod lupą | Zdalne rozprawy KIO.

Prekluzja dowodowa w postępowaniu odwoławczym – nowe zasady i wyjątki
Drugą, obok zdalnych rozpraw i posiedzeń, najistotniejszą zmianą jest wprowadzenie prekluzji dowodowej. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 535 ust. 1 PZP, dowody na poparcie własnych twierdzeń lub odparcie zarzutów strony przeciwnej należy przedstawiać nie później niż:

  • wraz z odwołaniem,
  • w odpowiedzi na odwołanie,
  • wraz z przystąpieniem do postępowania odwoławczego,
  • w piśmie wniesionym najpóźniej w dniu poprzedzającym termin rozprawy lub posiedzenia.

Zmiana ta została uzasadniona zamiarem ograniczenia powszechnej praktyki składania dowodów i zapoznawania się z nimi dopiero podczas rozprawy. Taka praktyka utrudnia pozostałym stronom i uczestnikom postępowania odwoławczego ustosunkowanie się do przedłożonych materiałów.

Przewidziano jedynie dwa wyjątki umożliwiające przedstawienie dowodu po tym terminie, tj. aż do zamknięcia rozprawy:

  • gdy wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było w ogóle możliwe (chodzi o realny „brak możliwości”, a nie zwykłą trudność organizacyjną), albo
  • gdy potrzeba powołania dowodu wynikła dopiero w toku postępowania (typowo jako reakcja na nowe twierdzenia lub dowody strony przeciwnej).

W praktyce to na stronie powołującej spóźniony dowód będzie spoczywał obowiązek wykazania, że zachodzi jedna z powyższych przesłanek. Brak stosownego uzasadnienia powinien skutkować pominięciem dowodu przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO).

Konsekwencje praktyczne dla stron postępowania przed KIO
Sankcja za przekroczenie terminu jest surowa – oznacza utratę prawa do powoływania dowodów. Może to prowadzić do przegrania sprawy z przyczyn czysto dowodowych, nawet jeśli podnoszone okoliczności są w rzeczywistości prawdziwe. Wynika to z kontradyktoryjnego charakteru postępowania – KIO co do zasady orzeka na podstawie materiału przedstawionego przez strony. Teoretycznie Izba może dopuścić dowód z urzędu, jednak powinno to mieć charakter wyjątkowy, aby nie naruszyć zasady równowagi stron.

Istotne jest także, że złożenie dowodu „w terminie” nie gwarantuje, że zostanie on uwzględniony. Samo dołączenie dokumentu nie wystarcza – konieczne jest jednoznaczne wskazanie, jakie konkretne fakty mają być tym dowodem wykazane, przy czym dowodzeniu podlegają wyłącznie fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. KIO może pominąć dowód, jeżeli uzna go za nieistotny albo nieprzydatny.

Obowiązki zamawiającego i ułatwienia formalne
Zamawiający zostaną zobowiązani do wniesienia odpowiedzi na odwołanie w terminie nie krótszym niż 5 dni od dnia doręczenia odwołania (dotychczas była to czynność fakultatywna, możliwa nawet na rozprawie). Nowelizacja dopuszcza również złożenie pełnomocnictwa ustnie do protokołu.

Nowe wymogi dla przystępujących do postępowania
Największe zmiany praktyczne dotyczą również podmiotów przystępujących do postępowania. W zgłoszeniu przystąpienia należy obecnie nie tylko wskazać stronę i interes w rozstrzygnięciu (jak dotychczas), ale również:

  • przedstawić uzasadnienie,
  • powołać dowody na poparcie swoich twierdzeń (jeśli występują),
  • dołączyć dowód doręczenia pisma pozostałym uczestnikom,
  • załączyć ewentualne pełnomocnictwo.

Podsumowanie
Powyższe zmiany należy ocenić pozytywnie, ponieważ porządkują one postępowanie dowodowe przed KIO, zwiększają jego przewidywalność oraz ograniczają praktykę „zaskakiwania” stron dowodami podczas rozprawy. Jednocześnie ustawodawca pozostawił rozsądny margines bezpieczeństwa w postaci terminu do dnia poprzedzającego rozprawę oraz wyjątków dla sytuacji obiektywnie usprawiedliwionych. Dzięki temu nowe przepisy nie powinny nadmiernie utrudniać stronom obrony ich praw.

Artykuł został opublikowany pod tytułem „PZP pod lupą | Nowelizacja Prawa zamówień publicznych – prekluzja dowodowa od marca 2026 r.” na portalu Rynek Infrastruktury 6 lutego 2026 roku.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/pzp-pod-lupa-nowelizacja-prawa-zamowien-publicznych-w-ramach-ustawy-deregulacyjnej/

Budownictwo i PZP | Prasówka | 6.02.2026 r.

Rynek Infrastruktury

1. Zielone światło dla budowy na Małej Pętli Bieszczadzkiej

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 05-02-2026

Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie uzyskał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 894. Chodzi o blisko 4-kilometrowy odcinek od Polańczyka do Wołkowyi.

Inwestycja w formule projektuj i buduj realizowana jest przez Budimex. ZRID pozwala na przekazanie placu budowy i rozpoczęcie prac przygotowawczych. Wartość zadania to ok. 53,2 mln zł. Roboty drogowe będą prowadzone przy utrzymaniu przejezdności trasy. Wprowadzony zostanie odcinkowy ruch wahadłowy sterowany sygnalizacją świetlną.

Prace w Bieszczadach

Głównym celem zadania jest poprawa warunków drogowych, płynności ruchu oraz bezpieczeństwa pieszych, rowerzystów i kierowców w wymagającym górskim terenie. Jak informuje PZDW, lokalizacja po zachodniej stronie Jeziora Solińskiego i forma ukształtowania terenu w przekroju skarpowym, klasyfikuje to zadanie jako trudne zarówno w zakresie projektowym jak i w realizacji.

Z uwagi na turystyczny charakter gminy Solina na całej długości odcinka zaprojektowano drogi dla pieszych i rowerów. Ścieżka rowerowa zostanie poprowadzona po jednej stronie drogi – za pasem zieleni lub za rowem, zależnie od lokalnych warunków terenowych.

Poza tym, w ramach inwestycji, zaplanowano m.in. poszerzeni jezdni z pięciu do siedmiu metrów, budowę dwóch mostów, budowę zatok autobusowych, przebudowę sieci uzbrojenia terenu w zakresie sieci elektroenergetycznej czy też montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i nowe oznakowanie pionowe i poziome.

Część Małej Pętli Bieszczadzkiej w budowie

Droga wojewódzka nr 864 jest częścią Małej Pętli Bieszczadzkiej i łączy drogę krajową nr 84 w Lesku z DW896 w Czarnej Górnej. Według danych Generalnego Pomiaru Ruchu, natężenie ruchu na trasie Polańczyk – Wołkowyja wynosi około 3500 pojazdów na dobę i wskazuje stałą tendencję wzrostową, stąd niezbędna jest podjęta inwestycja.

To jednak nie jedyne zadanie na trasie, bo Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich realizuje również budowę obwodnicy Leska wraz z mostem na Sanie. Aktualnie trwa przygotowanie do złożenia wniosku o ZRID.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/zielone-swiatlo-dla-budowy-na-malej-petli-bieszczadzkiej-98632.html

2. Kraków: Miało być skrzyżowanie wielopoziomowe, będzie nowa droga

Autor: Fiszer Kasper | Data publikacji: 05-02-2026

Na razie nie dojdzie do budowy skrzyżowania wielopoziomowego linii nr 94 z ul. Fredry w Krakowie. Miasto nie zagwarantowało bowiem na tę planowaną od lat inwestycję środków finansowych. Samorząd zamierza natomiast rozbudować istniejący układ drogowy, co zmniejszyłoby skalę problemów na styku obu gałęzi transportu.

W styczniu informowaliśmy o braku pewnego finansowania budowy wiaduktu kolejowego w ciągu linii nr 94 nad ul. Kąpielową w Krakowie. Obiekt miał poprawić bezpieczeństwo podróży samochodem i koleją, ale inwestycja znalazła się póki co tylko na liście rezerwowej tzw. programu przejazdowego PKP Polskich Linii Kolejowych. Pięć lat temu zarządca infrastruktury kolejowej zakładał, że będzie to jedno z dwóch nowych skrzyżowań wielopoziomowych nad „Zakopianką”.

Samochody pod, a piesi nad torami

Drugi z obiektów miał powstać na przecięciu linii z ul. Fredry, zastępując funkcjonujący tam przejazd w poziomie szyn. – W roku 2020 zleciliśmy sporządzenie opracowania projektu koncepcyjnego wielobranżowego dla zadania „Budowa wiaduktu w ciągu ul. Fredry nad linią kolejową nr 94” wraz z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach – przypomina Piotr Subik z Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa. W rezultacie powstało opracowanie obejmujące trzy warianty: budowę wiaduktu drogowego, tunelu wraz z ciągiem pieszo-rowerowym bądź tunelu drogowego i kładki pieszo-rowerowej.

– Po analizie przedstawionych rozwiązań sytuacyjnych na potrzeby procedowania wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wskazano trzeci z wariantów jako preferowany – zaznacza nasz rozmówca. Rozwiązanie to miało wyróżniać się największą czytelnością i brakiem konieczności znaczącego wydłużania dróg dojścia czy dojazdu. Cechowało się też dużą liczbą powiązań z inną infrastrukturą pieszą, rowerową i samochodową: ul. Fredry byłaby powiązana z ul. Tischnera oraz ul. Łagiewnicką.

Nie ma środków na tunel, są na nowy łącznik drogowy

Dwa lata później wydana została decyzja o umorzeniu postępowania środowiskowego. Oceniono bowiem, że inwestycja nie wpłynie znacząco na środowisko. Choć otwierało to drogę do realizacji przedsięwzięcia, dotychczas nie zostało ono podjęte. Co więcej, trudno obecnie stwierdzić, czy i kiedy budowa zostanie zainaugurowana. – Harmonogram robót będzie możliwy do opracowania, kiedy środki niezbędne do ich realizacji zostaną uwzględnione w dokumentach finansowych miasta – stwierdza bowiem przedstawiciel samorządu.

Aktualnie lokalne władze pracują nad innym rozwiązaniem mającym udrożnić ruch na ul. Fredry. – Zarząd Dróg Miasta Krakowa przygotowuje się do ogłoszenia przetargu na aktualizację dokumentacji projektowej połączenia tej ulicy z ul. Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W wieloletniej prognozie finansowej na to zadanie jest przewidziane 2 mln zł – informuje Piotr Subik. Budowa nowego łącznika ma pozwolić na ominięcie istniejącego przejazdu ulicą Jerzego Turowicza.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/krakow-mialo-byc-skrzyzowanie-wielopoziomowe-bedzie-nowa-droga-98624.html

3. Szykują się do budowy S7 niedaleko Warszawy. Rusza wycinka drzew

Autor: ep. | Data publikacji: 05-02-2026

To jeszcze nie budowa, ale przy drodze krajowej nr 7 widać będzie ruch związany z planowaną ekspresówką między Kiełpinem i Czosnowem. Prowadzona będzie wycinka drzew. Prace mogą się wiązać z zawężeniami jezdni drogi krajowej.

Prace przygotowawcze do budowy S7 Czosnów – Kiełpin ruszają w czwartek 5 lutego i potrwają do marca. Zaczną się od wycinki drzew pomiędzy jezdnią równoległą do DK-7 a trasą główną na terenie gminy Łomianki, w okolicach Dziekanowa Leśnego. Będą prowadzone od 7.00 do 19.00, przy czym na jezdni głównej zaplanowano je poza godzinami szczytu komunikacyjnego. GDDKiA ostrzega przed możliwymi zawężeniami jezdni.

Wycinka drzew wiąże się z planowaną budową nowej drogi. Docelowo, w ramach inwestycji wykonane zostaną nowe nasadzenia drzew i krzewów. W sumie ma ich być 692, w tym 527 drzew liściastych oraz 165 iglastych. Zasadzonych zostanie także 4 tys. krzewów i ok. 7,8 tys. roślin pnących wzdłuż ekranów.

Umowa na realizację tego odcinka w trybie zaprojektuj i wybuduj została podpisana w listopadzie 2023 roku i była warta ok. 536 mln zł. Wykonawcą jest konsorcjum firm Fabe Polska, SP Sine Midas Stroy z Kazachstanu oraz Yörük Yapi İnşaat z Turcji. Konsorcjum miało ja wykonać w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy. Na razie inwestycja czeka jeszcze na wydanie decyzji ZRID. Wniosek o wydanie tej decyzji został złożony we wrześniu 2024 roku. W praktyce to dwa wnioski, gdyż odcinek został podzielony na dwa pododcinki – A i B. Pierwszy obejmuje blisko 9 km, drugi to 226 m na styku z sąsiednim odcinkiem – przy węźle Kiełpin (sam węzeł powstanie w ramach kolejnego odcinka).

Inwestycja obejmuje odcinek o długości 9,2 km. Droga w tym miejscu będzie rozbudowywana w istniejącym śladzie – docelowo ma mieć dwie jezdnie po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Na trasie zaplanowano trzy węzły: Czosnów, Palmiry i Sadowa. Wybudowane zostaną także drogi równoległe do obsługi ruchu lokalnego.

W projektowaniu – do wniosku o wydanie ZRID – jest obecnie sąsiedni odcinek tej trasy – od Kiełpina do trasy Armii Krajowej w Warszawie. W tym przypadku droga będzie budowana w formule tradycyjnej, tj. „buduj”. Dokumentacja powinna być gotowa w II kwartale tego roku.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/szykuja-sie-do-budowy-s7-niedaleko-warszawy-rusza-wycinka-drzew-98629.html

4. Oferta Strabag obroniła się w KIO. Chodzi o obwodnicę w Małopolsce

Autor: Elżbieta Pałys | Data publikacji: 05-02-2026

Krajowa Izba Odwoławcza wydała drugi wyrok w sprawie przetargu na budowę obwodnicy Lisiej Góry. Tym razem oddaliła odwołanie wykonawcy. Najkorzystniejszy pozostaje Strabag Infrastruktura Południe.

Chodzi o obwodnicę w ciągu drogi wojewódzkiej nr 984, na trasie między Tarnowem a Mielcem. Przetarg w tej sprawie toczy się od wiosny 2024 roku i możliwe, że jest blisko finału.

Zainteresowanych realizacją tego zadania było 12 wykonawców. Krakowski Zarząd Dróg Wojewódzkich we wrześniu 2025 roku jako najkorzystniejszą wskazał najtańszą ofertę złożoną przez Strabag Infrastruktrura Południe. Od wyniku przetargu do KIO odwołała się Eurovia. Izba nakazała unieważnić rozstrzygnięcie i ujawnić wyjaśnienia złożone przez wybranego w pierwszym rozstrzygnięciu wykonawcę. Zamawiający zastosował się do wyroku, ale w ponownym rozstrzygnięciu wybrał tę samą ofertę co za pierwszym razem. Eurovia jeszcze raz odwołała się do KIO. Tym razem odwołanie zostało oddalone. Odwołujący się wykonawca ma jeszcze prawo zaskarżyć wyrok do sądu.

Oferta, która pozostaje najkorzystniejsza, kosztuje niespełna 66 mln zł. Za tę kwotę ma być wybudowana droga klasy G o długości 4,5 km stanowiąca obwodnicę Lisiej Góry. Nowy odcinek drogi będzie się zaczynał na skrzyżowaniu w Brzozówce i kończył na włączeniu do istniejącego przebiegu DW-984 przed miejscowością Stare Żukowice. W ramach inwestycji powstaną m.in. skrzyżowania z drogami niższego rzędu oraz obiekty inżynierskie i ekrany akustyczne.

Zamawiający dysponuje zezwoleniem na realizację inwestycji drogowej dla tego zadania. Czas na wykonanie prac to 30 miesięcy od podpisania umowy.

Obwodnica ma odciążyć od ruchu centrum Lisiej Góry. Zapewni jednocześnie lepsze połączenie z autostradą A4 oraz drogą krajową nr 73.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/oferta-strabag-obronila-sie-w-kio-chodzi-o-obwodnice-w-malopolsce-98625.html

5. Dodatkowa oferta na alternatywę dla DK-10 koło Torunia niewiele tańsza

Autor: ep. | Data publikacji: 04-02-2026

Zamawiający otworzył oferty dodatkowe w przetargu na koncepcję nowego przebiegu drogi wojewódzkiej, która stałaby się alternatywą dla krajowej dziesiątki koło Torunia. Do budżetu inwestora nadal bardzo daleko.

Chodzi o przetarg na opracowanie koncepcji korytarza nowej drogi – połączenia Torunia z drogą wojewódzką 569 jako alternatywy dla drogi krajowej nr 10. Prowadzi go Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, który przeznaczył na to zadanie 250 tys. zł. Jedyna oferta została wyceniona na 430,5 tys. zł.

Zamawiający skorzystał z negocjacji z zaproszeniem do złożenia oferty dodatkowej. Już wiadomo jaki jest efekt. Biuro Projektów Trasa obniżyło cenę do kwoty 418,2 tys. zł. To wciąż kwota znacząco przekraczająca budżet.

Opracowanie, które chce zamówić ZDW ma dotyczyć wylotówki w stronę Warszawy na odcinku od Torunia do DW-569 w rejonie miejscowości Dobrzejewice. Obecnie ruch na tej trasie odbywa się z wykorzystaniem drogi krajowej nr 10. Do krajówki od północnego-zachodu włącza się ruch z drogi nr 552, a od południa z drogi nr 657. Za miejscowością Dobrzejewice włączają się także pojazdy z DW-569. Nowa droga miałaby stworzyć alternatywny ciąg, stając się jednocześnie obwodnicą Lubicza.

Zadaniem projektanta miałoby być m.in. wstępne rozpoznanie i określenie kluczowych uwarunkowań na poziomie szczegółowości korytarza drogi, ustalenie przebiegu korytarzy drogi do dalszych etapów projektowania, a także wstępne określenie kosztów finansowych.
Projektant miałby opracować minimum cztery warianty inwestycyjne oraz wariant bez inwestycji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/dodatkowa-oferta-na-alternatywe-dla-dk10-kolo-torunia-niewiele-tansza-98607.html

Business Insider

1. Polska chce wzmocnić partnerstwo gospodarcze z Ukrainą. „Kluczowy partner”

Opracowanie: Beata Michalik | 5 lutego 2026, 12:14.

Polska ma do odegrania szczególną rolę w procesie odbudowy Ukrainy. Chodzi nie tylko o rekonstrukcję zniszczonej infrastruktury, ale też o wzmocnienie partnerstwa gospodarczego. Szanse na nowy etap współpracy polsko-ukraińskiej ma omawiać minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który towarzyszy w czwartek premierowi Donaldowi Tuskowi w wizycie w Kijowie.

Donald Tusk w czwartek rozpoczął wizytę w Kijowie, na zaproszenie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Premierowi towarzyszy minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który przygotowuje wspólnie ze swoim zespołem światową konferencję odbudowy Ukrainy. Wydarzenie ma odbyć się w Polsce. Jednak nie tylko to ma w planie szef resortu. Celem jego wizyty w Ukrainie jest przygotowanie procesu odbudowy Ukrainy, który obejmuje nie tylko rekonstrukcję infrastruktury, ale też wzmocnienie polsko-ukraińskiego partnerstwa gospodarczego, transformację ekonomiczną tego kraju i wsparcie na europejskiej ścieżce rozwoju — przekazało PAP Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Polska ma „szczególną rolę” w procesie odbudowy Ukrainy
Jak poinformowało PAP Ministerstwo Rozwoju i Technologii, nadzorowane przez Andrzeja Domańskiego, celem wizyty szefa resortu w Kijowie jest wsparcie Ukrainy w procesie zabezpieczenia sprawiedliwego pokoju i przygotowanie procesu odbudowy. MRiT podkreśliło, że Polska, jako państwo, które przyjęło największa kumulatywną liczbę uchodźców z Ukrainy, zapewniło wsparcie wojskowe od początku inwazji i jest gospodarzem tegorocznej Konferencji Odbudowy Ukrainy (URC), ma do odegrania szczególną rolę w tym procesie.

„Celem wizyty ministra Domańskiego jest także omówienie szans i wyzwań związanych ze współpracą gospodarczą, tak, by polsko-ukraińskie partnerstwo rozwijało się w duchu maksymalnych korzyści dla obu stron, w szczególności zaś dla polskich przedsiębiorców i pracowników” — czytamy w informacji resortu.

Organizacja Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy to naturalna kontynuacja roli Polski jako państwa bezpośrednio zaangażowanego we wsparcie Ukrainy od początku rosyjskiej agresji. „Dla Polski oznacza to wzmocnienie pozycji jako jednego z kluczowych partnerów Ukrainy oraz ważnej platformy dialogu międzynarodowego dotyczącego bezpieczeństwa, rozwoju i odbudowy regionu” — podkreśla MRiT.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/andrzej-domanski-z-donaldem-tuskiem-w-ukrainie-kluczowa-rola-polski/1yqzj23?utm_campaign=cb

2. Światowa gospodarka na krawędzi? Naukowcy ostrzegają przed nadchodzącą falą wstrząsów

Opracowanie: Filip Waluszko | 5 lutego 2026, 7:48.

Przyspieszający kryzys klimatyczny może wstrząsnąć światową gospodarką znacznie silniej, niż zakładają dziś rządy i instytucje finansowe — ostrzegają naukowcy i analitycy rynku Uniwersytetu w Exeter oraz think tanku Carbon Tracker Initiative. Uważają, że obecnie stosowane modele ekonomiczne w dużej mierze ignorują ryzyko nagłych, skrajnych zjawisk pogodowych oraz tzw. punktów krytycznych klimatu, które mogą uruchomić lawinę globalnych konsekwencji gospodarczych i społecznych. Konkretne efekty ich prac pokazał brytyjski dziennik „The Guardian”.

  • Przyspieszający kryzys klimatyczny, zdaniem ekspertów, może znacząco osłabić światową gospodarkę, przekraczając dotychczasowe prognozy ekspertów
  • Modele ekonomiczne ignorują realne skutki nagłych katastrof klimatycznych i punktów krytycznych, co stanowi poważny problem
  • Potencjalny kryzys klimatyczno-ekonomiczny może przewyższyć katastrofę z 2008 r., powodując trwałe wstrząsy gospodarcze

Eksperci z Uniwersytetu w Exeter oraz think tanku Carbon Tracker Initiative, cytowani przez „The Guardian” podkreślają, że świat szybko zbliża się do wzrostu temperatury o 2 st. C, co radykalnie zwiększa prawdopodobieństwo katastrofalnych zdarzeń — od ekstremalnych susz i powodzi po załamanie kluczowych systemów klimatycznych, takich jak prądy Atlantyku czy lądolód Grenlandii.

Kryzys klimatyczny. Krach, z którego trudno będzie się podnieść
Badacze ostrzegają, że potencjalny kryzys finansowy wywołany zmianami klimatu byłby znacznie trudniejszy do opanowania niż załamanie z 2008 r. „Gdy dojdzie do załamania ekosystemu lub klimatu, nie będziemy w stanie ratować Ziemi tak, jak ratowaliśmy banki” — mówi dr Jesse Abrams z Uniwersytetu w Exeter.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/gospodarka-w-pulapce-eksperci-ostrzegaja-przed-globalnym-wstrzasem/d47zf5p

Wnp

1. Zwrot w sprawie wielomiliardowej inwestycji. PKP PLK odstępują od umowy z wykonawcą tunelu w Łodzi

Żródło: PAP/DO | Dodano: 4 lutego 2026 15:23

Inwestor, czyli spółka PKP PLK, odstąpił od umowy z wykonawcą budowy tunelu średnicowego w Łodzi – poinformował w środę w Łodzi prezes spółki Piotr Wyborski. Zapowiedziano ogłoszenie przetargu na dokończenie prac w jak najszybszym możliwym terminie.

  • PKP PLK odstąpiły od umowy z wykonawcą tunelu średnicowego w Łodzi, wskazując na bezpieczeństwo mieszkańców i ochronę nieruchomości na trasie inwestycji.
  • Spółka zapowiada przetarg na dokończenie robót w możliwie najszybszym terminie.
  • Według resortu infrastruktury realny koszt budowy tunelu jest wyższy o ok. 1 mld zł niż kontrakt z 2017 r.

PKP PLK odstąpiły od umowy z wykonawcą tunelu średnicowego w Łodzi, którym było Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów (PBDiM) z Mińska Mazowieckiego.

Rzecznik prasowy PBDiM Piotr Grabowski poproszony przez PAP o komentarz do decyzji inwestora powiedział, że firma dostała już dokumenty z PLK, ale musi je dokładnie przeanalizować, zanim podejmie jakiekolwiek decyzje.

Decyzja o odstąpieniu obejmuje trzy kontrakty: budowę głównego tunelu średnicowego, budowę przystanku Łódź Koziny oraz budowę podstacji trakcyjnej Włókniarzy.

Zarządca infrastruktury kolejowej w Polsce i jednocześnie inwestor spółka PKP PLK wyjaśniła, że decyzja o odstąpieniu od umowy z wykonawcą została podyktowana „bezpieczeństwem mieszkańców, troską o nieruchomości na trasie budowy tunelu oraz koniecznością zapewnienia stabilnej i profesjonalnej realizacji kluczowego dla Łodzi i krajowego systemu kolejowego projektu infrastrukturalnego”.

PKP PLK przedstawiły liczne problemy dotyczące wykonawcy
Analiza przebiegu prac i potencjału wykonawcy obnażyła szereg istotnych problemów po stronie wykonawcy, w tym brak wymaganych zasobów, doświadczenia w technologii TBM oraz poważne trudności finansowe przekładające się na przerwanie realizacji robót. Dialog między PLK SA i PBDiM nie doprowadził do przedstawienia przez wykonawcę realnego, wiarygodnego i wykonalnego planu kontynuacji prac – powiedział Marcin Mochocki, członek zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych SA.

Spółka zaznaczyła, że przy drążeniu tunelu odnotowano liczne błędy wykonawcze, takie jak m.in. niewłaściwe utrzymywanie ciśnienia w komorze TBM, brak kontroli bilansu urobku, nieodpowiednie kondycjonowanie gruntu, zatrzymywanie tarczy w miejscach do tego nieprzygotowanych, a także liczne awarie sprzętu. Sygnały ostrzegawcze, w tym gwałtowne spadki ciśnienia i deformacje podłoża – jak wskazała – nie były prawidłowo analizowane przez wykonawcę. „Doprowadziło to do serii incydentów geotechnicznych, których kulminacją była katastrofa budowlana 6-7 września 2024 r., kiedy zawaliła się część oficyny przy ul. 1 Maja 23” – dodały PKP PLK.

Zastrzeżenia PKP PLK dotyczyły również dokumentacji projektowej. Zdaniem spółki wykonawca przez lata nie zdołał opracować pełnych projektów technicznych niezbędnych do kontynuacji budowy, a dokumentacja była przekazywana fragmentarycznie, bez koordynacji branżowej i w sposób niezgodny z zawartą umową.

W komunikacie zarządcy infrastruktury kolejowej podkreślono, że drążenie tunelu było prowadzone ze „skrajnie niską efektywnością”. Wskazano, że maszyna TBM, która zgodnie z umową powinna ukończyć drążenie odcinka dużego tunelu w 14 miesięcy, po 4,5 roku pracy wykonała zaledwie 1496 metrów tunelu i była uruchamiana przez jedynie 17,5 proc. tego czasu. Od 10 listopada 2024 r. tarcza pozostaje unieruchomiona, a wykonawca, pomimo licznych zapewnień, nie przedstawił żadnego wiarygodnego planu wznowienia prac – wskazano.

Spółka zwróciła uwagę, że w trakcie realizacji kontraktu wykonawca utracił płynność finansową, co doprowadziło do masowego składania przez podwykonawców wniosków o płatności bezpośrednie. „Należy wskazać, że w ramach waloryzacji wykonawca otrzymał już około 119 mln zł, czyli 10 proc. wartości umowy – jest to standardowy limit waloryzacji, którą otrzymują inne podmioty realizujące prace dla PLK SA. Wykonawca jako jedyny podmiot w portfelu PLK SA faktycznie wstrzymał roboty, pomimo wypłacenia waloryzacji. Wykonawca mimo dostępnych frontów prac poza miejscem katastrofy ich nie realizuje” – dodała.

Przetarg na dokończenie inwestycji „w najszybszym możliwym terminie”
Zapowiedziano, że wkrótce rozpocznie się inwentaryzacja i zabezpieczenie placu budowy. Dodano, że w możliwie najszybszym terminie ogłoszony zostanie przetarg na dokończenie inwestycji.

Dyrektor ds. realizacji inwestycji w PLK Marcin Mochocki poinformował w środę w Łodzi, że proces inwentaryzacji placu budowy ma trwać 2-3 miesiące. Później kontrakt zostanie podzielony na dwa zadania.

W uproszczonym postępowaniu spółka zaprosi do negocjacji co najmniej trzy firmy doświadczone w pracach tunelowych i powierzy im dokończenie budowy niespełna kilometrowego odcinka tunelu, od miejsca przestoju tarczy do Łodzi Fabrycznej. W drugim zadaniu znajdzie się wykończenie tunelu, włącznie z pracami torowymi, zakończenie budowy przystanków i odbudowa zajętych przez plac budowy terenów na powierzchni.

– Wszystkie te prace obejmiemy osobnym przetargiem nieograniczonym, z pełnym dostępem dla wszystkich uczestników, którzy mają odpowiednie referencje – powiedział Mochocki. Dodał, że wybór nowej firmy drążącej tunel w Łodzi powinien nastąpić jeszcze w tym roku, żeby w III-IV kwartale było możliwe wejście wykonawcy na plac budowy.

Mochocki nie chciał odpowiedzieć na pytanie, o ile przeciągnie się budowa tunelu, ale wskazał, że każde rozwiązanie jest lepsze od stagnacji, bo ona nie gwarantowała postępu prac.

– Realny koszt budowy tunelu średnicowego w Łodzi jest wyższy o 1 mld zł od wartości zawartej w kontrakcie z grudnia 2017 roku, wynoszącej 1,3 mld zł netto – poinformował w lutym wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.

Katastrofa przy budowie tunelu średnicowego w Łodzi
Tunel średnicowy pod Łodzią ma mieć 7,5 km. Umowa na budowę tunelu średnicowego w Łodzi łączącego dworzec Łódź Fabryczna ze stacjami Łódź Kaliska i Łódź Żabieniec została zawarta w 2017 r., a właściwe roboty budowlane i drążenie rozpoczęły się w sierpniu 2019 r. Pierwotnie inwestycja miała zostać zakończona w 2021 r.

Od września 2024 r. prace związane z jego drążeniem stoją jednak w miejscu, po tym, jak podczas przejścia pod al. 1 Maja zawaliła się część kamienicy bezpośrednio nad tunelem.

W ostatnich miesiącach spółka PKP PLK prowadziła mediacje z wykonawcą, których celem było wznowienie robót oraz określenie nowego terminu zakończenia inwestycji.

https://www.wnp.pl/budownictwo/zwrot-w-sprawie-wielomiliardowej-inwestycji-pkp-plk-odstepuja-od-umowy-z-wykonawca-tunelu-w-lodzi,1029398.html

2. Budowa polskich dróg na ostatniej prostej. Wykonawcy już szukają alternatyw

Michał Wroński | Dodano: 4 lutego 2026 14:07

Trwająca od dwóch dekad epoka wielkiego budowania dróg w Polsce powoli zmierza ku końcowi. GDDKiA przyznaje, że po upływie najbliższej dekady będzie bardziej się skupiać na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych, a firmy wykonawcze coraz bardziej dywersyfikują swój portfel szukając lukratywnych kontraktów chociażby w inwestycjach kolejowych, czy energetycznych.

  • Jako kraj pokonaliśmy już 2/3 dystansu do wyznaczonego sobie docelowego poziomu około 7980 km dróg szybkiego ruchu. Na przełomie tej i przyszłej dekady inwestycje drogowe w Polsce zaliczą spektakularny spadek.
  • Po upływie najbliższej dekady będziemy skupiali się bardziej na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych więc nakłady potrzebne na sferę utrzymaniową będą coraz większe – przyznaje Paweł Woźniak, p.o. Generalny Inspektor Dróg Krajowych i Autostrad.
  • W przypadku infrastruktury drogowej podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane – ocenia Maciej Olek, członek zarządu i zarazem Dyrektor Operacyjny Budownictwa Kolejowego, Energetycznego i Przemysłowego w Budimeksie. Dlatego też coraz więcej spółek budowlanych stara się dywersyfikować swój portfel zamówień.

W 2026 roku budowa nowych dróg osiągnie swój szczyt. Później już tylko równia pochyła
Pod koniec grudnia 2025 roku kierowcy w Polsce mieli do dyspozycji blisko 5466 km dróg szybkiego ruchu, w tym ponad 1894 km autostrad i 3571 km ekspresówek. To blisko 400 km więcej niż 12 miesięcy wcześniej (tyle Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oddała do użytku w całym 2025 r.). Można powiedzieć, że jako kraj pokonaliśmy już 2/3 dystansu do wyznaczonego sobie docelowego poziomu około 7980 km dróg szybkiego ruchu (w tym około 2100 km autostrad).

I chociaż poza budową autostrad i ekspresówek GDDKiA prowadzi jeszcze zadania w ramach Programu budowy 100 obwodnic, Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych, odpowiada za powstanie drogi prowadzącej do elektrowni jądrowej czy poszerzenie istniejących autostrad, to coraz częściej można usłyszeć, że trwająca od 20 lat epoka wielkich inwestycji drogowych w Polsce powoli będzie zmierzać ku końcowi.

– Po upływie najbliższej dekady będziemy skupiali się bardziej na utrzymaniu, przebudowie oraz rozbudowie już istniejących dróg niż na budowie nowych, więc nakłady potrzebne na sferę utrzymaniową będą coraz większe – przyznał w rozmowie z WNP Paweł Woźniak, p.o. Generalny Inspektor Dróg Krajowych i Autostrad, zapowiadając uruchomienie w tym roku budżetu remontowego dla dróg krajowych.

Potwierdza to analiza przeprowadzona przez Łukasza Machniaka, dyrektora Biura Zarządu Polskiego Związku Producentów Kruszyw. Sprawdzając aktualny status poszczególnych inwestycji ujętych w harmonogramie budowy dróg szybkiego ruchu wskazuje on, że łączna długość tras tej kategorii w budowie (zarówno w fazie przetargu, jak i fazie projektowania, czy stricte prac budowlanych) spadnie z ponad 900 km w roku bieżącym do nieco ponad 300 km już w 2028 r. (jak ocenia autor tej analizy możliwe opóźnienia w wydawaniu ZRID-ów mogą sprawić, że tempo spadku nie będzie tak drastyczne i wolumen na rok 2028 utrzyma się jeszcze na poziomie ok. 500 km), a w pierwszym roku kolejnej dekady zjedzie poniżej 100 km i już się nie podniesie.

Na drogach „podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane”. Wykonawcy coraz częściej spoglądają na kolej i energetykę
Teoretycznie podaż nowych projektów drogowych mogłyby poprawić jednostki samorządu terytorialnego. Zwłaszcza że – jak zwraca uwagę dr Damian Kaźmierczak, wiceprzewodniczący Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa – w polskich realiach 2/3 wydatków inwestycyjnych na drogi przypada właśnie na samorządy. Tyle że ożywienia tam na razie nie widać.

– Uważam, że Ministerstwo Infrastruktury powinno pilnie przedstawić nową formułę programów infrastrukturalnych dla samorządów, podobnych do programu Polski Ład za rządów Zjednoczonej Prawicy. Na razie padają tylko ogólnikowe deklaracje, że taki program jest planowany, ale brakuje konkretów – mówił w rozmowie z WNP dr Kaźmierczak.

– W przypadku infrastruktury drogowej podstawowe potrzeby systemowe zostały w dużej mierze zrealizowane, natomiast inwestycje kolejowe oraz energetyczne, w tym jądrowe, będą w coraz większym stopniu kształtować rynek – stwierdza wprost Maciej Olek, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa kolejowego, energetycznego i przemysłowego w Budimeksie. I choć w przypadku największej w Polsce spółki budowlanej kontrakty drogowe wciąż jeszcze stanowią zdecydowaną większość portfela, to wartość zebranych zamówień kolejowych przekracza już 3 mld zł.

O tym, że „żyła złota” na drogach się kończy, najlepiej świadczy fakt, iż coraz więcej funkcjonujących w tym segmencie spółek budowlanych stara się w ostatnim czasie dywersyfikować swój portfel zamówień. W zeszłym roku swoich szans na kolei spróbowały poszukać Unibep i Mirbud. Na razie z umiarkowanym powodzeniem – obie spółki pozyskały w debiutanckim sezonie po jednym kontrakcie. Startujący w konsorcjum z Torpolem Mirbud był blisko zdobycia wycenionego na ponad 4,5 mld zł zamówienia na przebudowę 100 km linii Rail Baltica z Białegostoku do Ełku, lecz Krajowa Izba Odwoławcza nakazała PKP PLK unieważnić wybór oferty.

– Na pewno dużą pracę musimy w kolej włożyć, bo o rok za późno się na to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany – ocenił pod koniec zeszłego roku prezes Mirbudu Jerzy Mirgos, wskazując na silną pozycję firm państwowych, co jego zdaniem sprawia, że trudno jest mówić o zdrowej konkurencji.

– Tylko to, że nie są w stanie wszystkiego wchłonąć, powoduje, że takie firmy jak nasza mają szansę coś pozyskać – stwierdził.

„Wielkie projekty infrastrukturalne”. Coraz bliżej debata na EEC Trends
Rozwój sieci, jakość i utrzymanie infrastruktury będzie jednym z wątków debaty „Wielkie projekty infrastrukturalne”, która obędzie się w przyszły poniedziałek (9 lutego) w Warszawie w ramach EEC Trends. Udział w niej wezmą:

  • Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury w latach 2018-2023;
  • Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i zarazem pełnomocnik rządu ds. CPK;
  • Krzysztof Niemiec, wiceprezes zarządu Track Tec;
  • Marcin Piasecki, dyrektor wykonawczy w IFM Investors;
  • Artur Popko, prezes zarządu Budimeksu;
  • Wojciech Trojanowski, członek zarządu w Strabagu;
  • Maria Wasiak, prezes zarządu Szybkiej Kolei Miejskiej w Warszawie;
  • Piotr Wyborski, prezes zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budowa-polskich-drog-na-ostatniej-prostej-wykonawcy-juz-szukaja-alternatyw,1028631.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 29.01.2026 r.

GOV.PL

208 mln zł na rozwój sieci elektroenergetycznych na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie

Publikacja: 28.01.2026

Ministerstwo Klimatu i Środowiska podpisało umowy o dofinansowanie dwóch projektów realizowanych przez PGE Dystrybucja S.A., które przyczynią się do rozwoju inteligentnych sieci elektroenergetycznych w województwach podkarpackim i lubelskim. Inwestycje zwiększą bezpieczeństwo dostaw energii, umożliwią dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii oraz wesprą rozwój elektromobilności i lokalnej przedsiębiorczości.

Najważniejsze informacje:

  • Podpisano dwie umowy o dofinansowanie w ramach Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej.
  • Łączna wartość projektów przekracza 523 mln zł, a dofinansowanie ze środków UE wynosi ponad 208 mln zł.
  • Środki zostaną przeznaczone na budowę i modernizację stacji elektroenergetycznych oraz linii wysokiego napięcia.
  • Inwestycje zwiększą możliwości przyłączania odnawialnych źródeł energii oraz poprawią stabilność systemu elektroenergetycznego.
  • Inwestycje obejmą również kablowanie sieci, co zwiększa jej odporność na ekstremalne zjawiska pogodowe.
  • Beneficjentem projektów jest PGE Dystrybucja S.A.

Inwestycje obejmą m.in. budowę nowych i modernizację istniejących stacji elektroenergetycznych oraz budowę i przebudowę linii energetycznych, w tym ich kablowanie. Ich celem jest zarówno zwiększenie możliwości przyłączenia odnawialnych źródeł energii, jak i poprawa bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza odporności na trudne warunki atmosferyczne.

„Od dwóch lat mówimy, że Polska jest jednym wielkim energetycznym placem budowy – i to wcale nie jest przesada. Od Bałtyku po Podkarpacie, przez Lubelszczyznę, w całym kraju realizowane są nowe inwestycje. Przechodzimy dziś przez ogromny proces modernizacji, konieczny do wzmocnienia naszej infrastruktury energetycznej. Dzisiejszy dzień to kolejny punkt na mapie tego placu budowy i kolejny etap, który musimy odhaczyć, by móc wyznaczać następne zadania i cele”

– powiedziała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podczas uroczystego podpisania umów o dofinansowanie dwóch projektów na rozwój sieci elektroenergetycznej realizowanych przez PGE Dystrybucja S.A.

Nowe, finansowane ze środków Ministerstwa Klimatu i Środowiska, umowy obejmują inwestycje PGE Dystrybucja na terenie Oddziału Rzeszów i Oddziału Zamość. W ramach projektu rzeszowskiego przewidziano realizację 6 zadań, w tym m.in. budowę stacji 110/15 kV Krosno, oraz stacji 110/15 kV Błażowa. Wartość przyznanego dofinansowania dla tego projektu wynosi blisko 76,5 mln zł. Z kolei projekt realizowany w Oddziale Zamość otrzymał dofinansowanie ponad 131,7 mln zł. Środki te zostaną wykorzystane m.in. na budowę linii 110 kV relacji Chełm-Dorohusk oraz budowę stacji 110/15 kV Dorohusk.

„Przyspieszyliśmy proces zmian oraz budowę odporności polskiej energetyki. Rozwój odnawialnych źródeł energii i stworzenie warunków do ich szybkiego wzrostu były dla nas priorytetem. Jednocześnie mieliśmy pełną świadomość, że samo zwiększanie liczby instalacji OZE nie wystarczy – jednym z największych wyzwań jest przygotowanie całego systemu tak, aby pracował stabilnie i pozwalał tym źródłom działać efektywnie. Dlatego konieczna jest modernizacja i przebudowa infrastruktury energetycznej. A to właśnie teraz realizujemy – krok po kroku, konsekwentnie, w całym kraju”

– mówiła ministra klimatu i środowiska w Lublinie.

Oba projekty znacząco zwiększą bezpieczeństwo energetyczne regionów położonych przy wschodniej granicy Polski. W projektach zaplanowano również kablowanie odcinków linii, co ma szczególne znaczenie w kontekście rosnącej częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych: intensywnych opadów śniegu, oblodzenia czy silnego wiatru. Linie napowietrzne są szczególnie podatne na tego typu czynniki, podczas gdy linie kablowe charakteryzują się wysoką odpornością i znacząco zmniejszają ryzyko awarii masowych. Przykładem takiego zadania jest wyprowadzenie linii 110 kV Przeworsk-Przemyśl do stacji Munina, w którym wraz z blisko dwukilometrową linią kablową zostanie ułożony trakt światłowodowy na potrzeby łączności oraz komunikacji zabezpieczeń.

https://www.gov.pl/web/klimat/208-mln-zl-na-rozwoj-sieci-elektroenergetycznej-na-podkarpaciu-i-lubelszczyznie

Wnp

1. Co z „polonizacją” zamówień publicznych? Obietnicy premiera towarzyszą wątpliwości

Adam Pantak | Dodano: 26 stycznia 2026

Premier Donald Tusk zapowiedział, że zasada „najpierw polskie” stanie się żelazną regułą w zamówieniach publicznych. Portal WNP zapytał Urząd Zamówień Publicznych, czy wiążące Polskę unijne przepisy dają możliwość stosowania takich preferencji.

– Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego; zasada local content, czyli „najpierw polskie”, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych – powiedział w orędziu noworocznym premier Donald Tusk.
– Eksperci zajmujący się zamówieniami publicznymi mają poważne wątpliwości, czy wiążące Polskę unijne przepisy pozwolą na realizację obietnicy premiera. Portal WNP zapytał o tę sprawę Urząd Zamówień Publicznych.
– Choć bezpośrednie preferencje dla produktów krajowych są zakazane przez prawo UE (z uwagi na zasadę swobodnego przepływu towarów i usług), to w pełni zgodne z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych jest stosowanie obiektywnych, niedyskryminujących wymogów jakościowych – wyjaśnia Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych.

Jesienią 2025 r. w Ministerstwie Aktywów Państwowych powołano specjalny Zespół ds. udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Jego celem jest m.in. zdefiniowanie pojęcia komponentu krajowego oraz określenie metodologii jego pomiaru. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun wyjaśniał wówczas, że wspieranie tzw. local contentu i promowanie polskich przedsiębiorców to priorytety rządu.

– Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego; zasada local content, czyli „najpierw polskie”, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych – powiedział z kolei w orędziu noworocznym premier Donald Tusk.

Czy przepisy dają szansę na realizację tej obietnicy?
Zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych oraz wiążącym Polskę prawem unijnym, do organizowanych w ramach zamówień publicznych przetargów na równych zasadach mogą stawać firmy polskie, jak i te pochodzące z innych krajów Unii Europejskiej oraz państw, z którymi UE ma zawarte odpowiednie umowy. Przepisy przewidują kilka wyjątków od tej reguły. Dotyczą one m.in. branży obronnej.

Prawnicy, z którymi rozmawiał portal WNP, mają poważne wątpliwości, czy realizacja obietnicy premiera będzie możliwa.

Zdaniem dr hab. Włodzimierza Dzierżanowskiego, radcy prawnego z Grupy Doradczej Sienna, jednym ze sposobów na premiowanie polskich wykonawców mogłoby być wprowadzenie w warunkach zamówienia wymogu posiadania przez wykonawcę doświadczenia nabytego przy realizacji zamówień w oparciu o przepisy prawa polskiego. To rozwiązanie można stosować wtedy, gdy znajomość krajowych procedur jest ważna dla prawidłowej realizacji zamówienia.

Co na to Urząd Zamówień Publicznych?
Z pytaniem o to, w jaki sposób i w jakim zakresie ma nastąpić zapowiadany przez premiera zwrot ku tzw. local content, zwróciliśmy się również do Urzędu Zamówień Publicznych. Poprosiliśmy o wskazanie, czy w nowych zamówieniach premiowane będą polskie przedsiębiorstwa.

– Odnosząc się do kwestii premiowania polskich wykonawców, musimy pamiętać, że podlegamy dyrektywom UE, które zabraniają nam stosowania preferencji krajowych. Choć bezpośrednie preferencje dla produktów krajowych są zakazane przez prawo UE (z uwagi na zasadę swobodnego przepływu towarów i usług), to w pełni zgodne z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych jest stosowanie obiektywnych, niedyskryminujących wymogów jakościowych – wyjaśnia Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych.

– Przełoży się to de facto na zamawianie produktów wysokiej jakości, w tym także produktów pochodzących od lokalnych producentów – dodaje.

Dyskryminowanie wykonawców spoza UE
Obowiązująca od października ub.r. nowelizacja Prawa zamówień publicznych – wdrażająca wyrok TSUE z 22 października 2024 r., zezwalający na niedopuszczanie do przetargów wykonawców spoza UE oraz tych państw, z którymi UE ma podpisane stosowne umowy – w praktyce zamknęła rynek przed tymi podmiotami. Najwięcej na tych zmianach straciły firmy tureckie, które w 2024 r. na zamówieniach publicznych zarobiły ponad 19 mld zł. Większość zleceń dotyczyła branży budowlanej.

Zapytaliśmy Urząd Zamówień Publicznych, czy odnotował zmniejszony udział firm z krajów trzecich w przetargach oraz czy tego rodzaju firmy skarżą obowiązujące przepisy, zarzucając organizatorom przetargów dyskryminację.

Opierając się chociażby na odwołaniach składanych do Krajowej Izby Odwoławczej czy kontrolach prowadzonych przez UZP, widzimy, że najwięksi zamawiający, prowadzący największe inwestycje, korzystają z możliwości wyłączenia podmiotowego wykonawców z państw trzecich – czytamy w nadesłanej do nas odpowiedzi.

UZP zaznacza jednak, że nie ma wystarczającej liczby danych, aby sformułować wiążące wnioski.

„Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze – regulacje obowiązują krótko i trudno w precyzyjny sposób porównać analogiczne okresy i to, jak regulacje wpłynęły na obraz rynku. Po drugie – obecnie pracujemy nad zmianami w zakresie analizy danych, które pozwolą zyskać pełniejszy obraz tego, jakie decyzje podjęli zamawiający względem zagranicznych podmiotów startujących w postępowaniach” – stwierdza urząd.

https://www.wnp.pl/budownictwo/co-z-polonizacja-zamowien-publicznych-obietnicy-premiera-towarzysza-watpliwosci,1024147.html

2. Poszerzenie autostrady A4 Katowice – Kraków. GDDKiA przygotowuje przetarg

Źródło: PAP/DO | Dodano: 28 stycznia 2026

Szczegóły dotyczące poszerzenia autostrady A4 Katowice – Kraków zostaną określone po opracowaniu dokumentacji projektowej – poinformowało biuro prasowe Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Obecnie GDDKiA przygotowuje się do ogłoszenia przetargu na wybór wykonawcy tej dokumentacji. Rozbudowa ma zostać zrealizowana z wykorzystaniem szerokiego pasa rozdziału, czyli terenu oddzielającego obie jezdnie trasy.

Jak przekazało biuro prasowe, przy planowaniu inwestycji Dyrekcja zamierza wykorzystać doświadczenia zdobyte przy rozbudowie autostrady A2 na odcinku Łódź – Warszawa, gdzie trwa przetarg na realizację prac, a także przy wcześniejszych zadaniach prowadzonych pod ruchem, m.in. na autostradzie A1 w województwach śląskim i łódzkim. Dotyczy to zarówno rozwiązań projektowych, organizacji ruchu, jak i samego procesu realizacji.

Dyrekcja wskazała, że podpisanie umów na rozbudowę A2 Łódź – Warszawa pozwoli również lepiej oszacować koszty prac planowanych na autostradzie A4 Katowice – Kraków, co będzie istotnym elementem dalszego przygotowania inwestycji.

Koncesja na A4 niedługo wygasa. Kto będzie zarządzać autostradą?
61-kilometrowy odcinek autostrady A4 Katowice – Kraków został w 1997 roku, na mocy koncesji, przekazany firmie Stalexport. Od tego czasu jest utrzymywany i zarządzany przez tę spółkę i jej podmiot zależny – obecnie odpowiada za to Stalexport Autostrada Małopolska. Koncesja wygasa w marcu 2027 roku. Rząd nie planuje jej przedłużenia ani wyboru nowego koncesjonariusza. Od 2027 roku podmiotem odpowiedzialnym za utrzymanie i zarządzanie tą drogą ma być Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Obecnie sieć krajowych dróg szybkiego ruchu w Polsce zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad liczy 5 tys. 465,7 km, z czego 1 tys. 896,5 km autostrad i 3 tys. 571,2 dróg ekspresowych.

https://www.wnp.pl/budownictwo/poszerzenie-autostrady-a4-katowice-krakow-gddkia-przygotowuje-przetarg,1026930.html

3. Koniec deklaracji o local content. Rząd szykuje twarde definicje

Aleksandra Helbin | Dodano: 26 stycznia 2026

Local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa – mówi Ilona Deręgowska, wiceprezes ARP. Agencja koordynuje prace rządowego zespołu, który przygotowuje policzalną definicję udziału komponentu krajowego w strategicznych inwestycjach – od energetyki po infrastrukturę.

– Przy Ministerstwie Aktywów Państwowych działa Zespół ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych, który ma przygotować jednolitą, policzalną definicję local contentu oraz zasady jego stosowania w strategicznych projektach. Koordynatorem prac zespołu jest Agencja Rozwoju Przemysłu, a za projekt odpowiada wiceprezes ARP Ilona Deręgowska.
– Local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa – podkreśla Deręgowska, wskazując, że prace zespołu są nadzorowane na najwyższych szczeblach rządowych i mają przełożyć się na konkretne regulacje, wytyczne i zadania dla spółek realizujących duże inwestycje.
– Najpierw pracujemy nad metodyką i kalkulacją, dopiero potem nad definicją prawną – zaznacza wiceprezes ARP. Jak tłumaczy, celem jest stworzenie takiej definicji local contentu, która będzie miała wymiar biznesowy, praktyczny i możliwy do wyegzekwowania w realnych projektach inwestycyjnych.
– Ilona Deręgowska będzie jedną z panelistek EEC Trends (9 lutego 2026 r.), gdzie wystąpi w sesji poświęconej local contentowi i udziałowi polskich firm w strategicznych inwestycjach.

Od lat mówi się o znaczeniu local contentu w realizowanych megainwestycjach. Niestety wciąż kończyło się jedynie na deklaracjach. Teraz Minister Aktywów Państwowych powołał specjalny Zespół ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych, w którym ARP została koordynatorem. Dlaczego właśnie teraz rząd zaczął traktować ten temat poważnie?

– Jest to efekt biznesowego podejścia do tematu i lokalnego patriotyzmu. Praktyczny wymiar local contentu wynika także z tego, co dzieje się w przestrzeni międzynarodowej.

Pandemia i wojna w Ukrainie pokazały, że bezpieczeństwo to nie tylko kwestia militarna, ale także priorytetem jest bezpieczeństwo łańcuchów dostaw. W krytycznych momentach okazało się, że dostępność komponentów, ich cena i terminowość dostaw przestają być gwarantowane.

Na pewno jesteśmy dziś świadkami bezprecedensowego projektu realizowanego przez rząd, projektu, który w sposób szczególny i bardzo sumienny nadzorowany jest przez Ministra Aktywów Państwowych Wojciecha Balczuna. Zadanie to będzie skutecznie zrealizowane, dlatego że opiera się na kompleksowym podejściu do wdrażania jego założeń. Mam tu na myśli wzmocnienie polskich przedsiębiorstw w procesach realizacji strategicznych projektów, budowanie wyważonego ekosystemu biznesowego i szeroko rozumianą repolonizację.

Local content przestał być hasłem, stał się polityką państwa
Ten program i te założenia wybrzmiewają dziś już na najwyższych poziomach rządowych, co pokazuje, że local content przestał być jedynie hasłem, a stał się realnym i wymiernym elementem polityki gospodarczej państwa.

To proszę powiedzieć, co wybrzmiewa na najwyższych szczeblach rządowych w temacie local contentu? Czym dziś realnie zajmuje się zespół ds. local content?

– Do powołanego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych zespołu ds. Komponentu Krajowego zaproszono wiele podmiotów zaangażowanych w procesy inwestycyjne, w tym inwestorów strategicznych, instytucje finansowe – w tym czołowe banki i fundusze, Główny Urząd Statystyczny, Urząd Zamówień Publicznych oraz Agencję Rozwoju Przemysłu, jako koordynatora całego procesu.

Zespół zajmuje się m.in. wypracowaniem metodyki i kalkulacji local contentu i w oparciu o te założenia stworzeniem jego definicji, która to zostanie wdrożona w życie poprzez formalne rozporządzenia, wytyczne rządowe i konkretne zadania. Chodzi też o kształtowanie długoterminowej polityki gospodarczej, która będzie skutkować pozytywnym wpływem na wzrost PKB na przestrzeni nadchodzących 5-10 lat.

Najpierw liczenie, potem prawo. Tak powstaje definicja local contentu

Jak wygląda struktura prac w tym zespole?

– W ramach zespołu działają trzy podzespoły robocze. Pierwszy zajmuje się metodyką – pod przewodnictwem GUS wypracowuje przede wszystkim kalkulacyjną definicję local contentu oraz metodykę zbierania danych. Drugi to zespół legislacyjny, który przygotuje ostateczną definicję local contentu w ujęciu prawnym. Ta definicja ma mieć wymiar biznesowy, praktyczny i policzalny

Kluczowe jest to, że najpierw pracujemy w zespole kalkulacji i metodyki nad techniką zbierania danych oraz nad tym, jakie informacje w ogóle można pozyskać w całym łańcuchu dostaw. Dopiero z tego poziomu przygotujemy definicję local content.

Dzięki temu nie będzie sytuacji, w której definicja opisana w regulacjach, wytycznych czy wręcz aktach prawnych, będzie oderwana od praktyki biznesowej – czyli będzie dobrze brzmiała na papierze, ale nie będzie dało się jej skutecznie policzyć i wyegzekwować w realnych projektach.

Trzeci zespół to zespół dobrych praktyk, skupiający nie tylko uczestników z dużych organizacji i strategicznych podmiotów realizujących istotne projekty – m.in. energetyczne i kolejowe, ale również z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Wkładamy naprawdę dużo energii w to, aby ten szczególny zespół był reprezentatywny dla właściwych sektorów gospodarki. Jego celem jest wypracowanie założeń biznesowych i odpowiednich standardów, które będą mogły wykorzystywać nie tylko spółki Skarbu Państwa, ale także inne podmioty realizujące np. strategiczne inwestycje.

Energetyka najsłabszym ogniwem. Bariery dla polskich firm

W których sektorach wyzwania związane z local contentem są dziś największe? Wspomniała Pani o energetyce, inwestycjach kolejowych, ale w grę wchodzi także przecież obronność… Gdzie państwo najbardziej przegrywa walkę o local content?

– Patrząc od strony praktycznej, w przemyśle zbrojeniowym – z racji jego specyfiki – na dziś tego local contentu jest relatywnie najwięcej. Nieco inaczej wygląda sytuacja przy dużych projektach, np. energetycznych. Tam wyzwań jest zdecydowanie najwięcej.

W energetyce na przykład liczba dostawców kluczowych komponentów i technologii, takich jak turbiny w sektorze offshore czy onshore, jest ograniczona i zdominowana przez podmioty zagraniczne, funkcjonujące w warunkach zbliżonych do duopolu. To ci producenci często dyktują warunki projektowe i cenowe, co przez lata ograniczało udział polskiego komponentu. Dodatkowo nierzadko decyduje wygoda i bezpieczeństwo wyboru dużego wykonawcy z odpowiednią wypornością finansową, certyfikacjami i referencjami.

Kluczową barierą rozwoju komponentu krajowego pozostaje finansowanie, a w praktyce ujemny cash flow projektu w długim horyzoncie czasowym tj. brak bilansowania w czasie wpływów i wypływów gotówkowych w projekcie.

Jeśli wykonawca nie ma zapewnionych zaliczek lub etapowego rozliczania prac, mniejsze firmy – mimo kompetencji – są z góry przegrane w tych przetargach. W efekcie, przy projektach realizowanych wyłącznie przez dużych graczy, rodzimy dostawca lub usługodawca nie ma odpowiedniej siły przebicia. Mniejsze podmioty nie mają zatem szans zdobywać kompetencji i uczestniczyć w realizacji inwestycji.

Co na tym etapie prac zespołu jest najtrudniejsze?

– Rozdzieliłabym tu dwie kwestie: trudność i istotność.

Najtrudniejsza jest kalkulacja. Żeby coś dobrze policzyć – jak w matematyce – trzeba mieć bardzo precyzyjnie przygotowane założenia definicyjne.

Natomiast definicja local contentu jest kluczowa, bo to ona będzie wyznaczać kierunek dalszych prac i rzutować na to, jakie elementy będziemy brać do kalkulacji oraz jak skuteczni będziemy w jej przeprowadzeniu.

Wskazanie właściwej definicji jest więc istotnym punktem całego projektu, bo od niej uzależniony będzie sposób liczenia, a w konsekwencji pokazania realnego poziomu komponentu krajowego. Wymiar i zakres definicji przełożą się na regulacje, wytyczne, dobre praktyki oraz narzędzia, które będą publikowane i wdrażane na poziomie rządowym.

Najważniejsze cele tego ministerialnego zadania to wsparcie polskich przedsiębiorstw w trudnym międzynarodowym wyścigu rynkowym, wyrównanie szans, rozwój kompetencji polskich przedsiębiorstw w realizacji dużych strategicznych projektów i rozsądne wydatkowanie publicznie inwestowanych środków.

Trzeba też podkreślić, że nie jest to projekt krótkoterminowy – to proces długofalowy, który będzie ewoluował i wesprze lokalny ekosystem gospodarczy.

Dziś w bardzo szerokim gronie zastanawiamy się nad tym, jak najlepiej przygotować założenia kalkulacyjne i jak je opisać tak aby później „pracowały” na wszystkie pozostałe elementy aktywizacji komponentu krajowego w gospodarce. Jednocześnie nadrzędnym warunkiem tych prac jest pełna zgodność z regulacjami unijnymi, które stanowią punkt odniesienia dla wszystkich prowadzonych dyskusji.

Unia Europejska: ograniczenie czy pole do manewru?

Właśnie, na ile prawo unijne ogranicza tu możliwości promowania local contentu? Na ile to rzeczywista przeszkoda?

– W pewnych aspektach jest to bariera, bo istnieje naturalny konflikt między patriotyzmem biznesowym a otwartością na rynek zewnętrzny. Ale nie jest tak, że nie da się przygotować projektów zgodnych z regulacjami unijnymi i jednocześnie angażujących polskie podmioty. Wielka Brytania była swojego czasu wzorcowym przykładem, jak można te dwie kwestie pogodzić.

Nadrzędność prawa UE jest według mnie bezdyskusyjna, natomiast doświadczenia dużych projektów pokazują, że jest przestrzeń do działania bez naruszania zasad konkurencyjności.

Finansowanie i cash flow blokują mniejszych wykonawców

Co w praktyce najbardziej ogranicza udział polskich firm w dużych projektach?

– Bardzo często są to bariery finansowe. W dużych projektach, zwłaszcza energetycznych, standardem są gwarancje na poziomie 10-15 proc. wartości kontraktu, co przy umowach liczonych w setkach milionów złotych oznacza konieczność zabezpieczenia – zamrożenia dziesiątek milionów złotych. Dla mniejszych firm jest to bariera nie do pokonania, mimo posiadanych kompetencji.

Drugim problemem jest kapitał obrotowy. W wielu projektach ciężar finansowania realizacji przenoszony jest na wykonawcę, a płatności za produkty następują w odroczonym horyzoncie czasowym. Firmy muszą przez miesiące finansować wynagrodzenia, materiały i produkcję z własnych środków. Brak wyporności finansowej wyklucza je z udziału w projektach. To pokazuje skalę wyzwań stojących przed instytucjami finansowymi w budowie skutecznych instrumentów wsparcia local contentu.

Najprostszym rozwiązaniem jest tu budowanie konsorcjów mniejszych, ale lokalnych podmiotów. Wiemy jednak, że polskie firmy nie są w tym najlepsze…

– Konsorcja są jednym z rozwiązań i są stosowane. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze są one budowane na zasadach pełnej równości. Dla mniejszego podmiotu wejście do konsorcjum często wiąże się z większym wysiłkiem kosztowym i organizacyjnym, ale z drugiej strony daje możliwość zdobycia referencji oraz kompetencji przy realizacji dużych projektów.

Wspomniała Pani, że prace zespołu oparte są także na analizie projektów historycznych. Jakie błędy popełniało państwo w przeszłych inwestycjach, że local content nie przełożył się na trwałe kompetencje przemysłu? Jakie wnioski dziś z tego wyciągacie?

– Nie mówiłabym o „grzechach”, raczej o nadmiernie ostrożnym interpretowaniu regulacji unijnych. W obawie przed sankcjami przez lata w dużych przetargach dominowało kryterium ceny, a kwestie jakości, logistyki czy – dziś przecież kluczowego – cyberbezpieczeństwa były marginalizowane. Dopiero w trakcie realizacji projektów okazywało się, że najtańsza oferta wcale nie gwarantuje terminowości, jakości i bezpieczeństwa.

Dziś wiemy, jak ważne jest właściwe przygotowanie zamówień: dobre rozpoznanie rynku, konkurencji i realnych kompetencji wykonawców. Analiza projektów historycznych pokazuje, że wybór „bezpiecznego” dużego podmiotu nie zawsze przynosi długofalowe korzyści. Dlatego pracujemy nad dobrymi praktykami, które pozwolą łączyć zgodność regulacji unijnych z realnym wzmacnianiem krajowych kompetencji przemysłowych.

Spółki z portfela ARP w roli liderów łańcuchów dostaw

A jaką rolę mogą odegrać w polityce local contentu spółki z portfela ARP. Mówimy m.in. o takich podmiotach, jak będące pod nadzorem Agencji stoczniowa Grupa Przemysłowa Baltic czy RFK, budowana na bazie upadłego Rafako… Czy będą koordynatorami krajowych łańcuchów, czy po prostu uczestnikami rynkowej konkurencji na równych zasadach z innymi podmiotami?

– Naszą strategią (planem) jest, aby spółki z portfela ARP były liczącymi się uczestnikami, a często także liderami dużych przedsięwzięć. Agencja Rozwoju Przemysłu wspiera je finansowo i organizacyjnie, a w ostatnich miesiącach podjęła wiele działań, by wzmocnić ich pozycję oraz kompetencje. Realizujemy to zadanie poprzez dokapitalizowanie, finansowanie inwestycyjne długoterminowe czy dobór kompetentnej kadry zarządzającej w tych podmiotach.

Olbrzymią wagę przykładamy dziś do efektów synergii w grupie kapitałowej. Przy realizacji dużych zamówień analizujemy, które spółki z grupy mogą przejąć poszczególne etapy projektu. Jeśli brakuje odpowiednich kompetencji, rozważamy ich wzmocnienie poprzez lepsze ułożenie współpracy w grupie, dofinansowanie i restrukturyzację. To są praktyki od dawna realizowane w krajach silnie uprzemysłowionych, dlatego warto korzystać z tych wzorców.

To aktywne zarządzanie portfelem, którego celem jest trwałe budowanie krajowych kompetencji, wzmacnianie łańcuchów dostaw i zwiększanie udziału polskich firm w strategicznych inwestycjach. Grupa Przemysłowa Baltic jest jedynym dostawcą Tier 1 dla strategicznego projektu Baltica 2, czyli inwestycji w morską energetykę wiatrową na Bałtyku.

Przypadek wspomnianego Rafako, które upadło, mając unikalne w energetyce kompetencje, pokazuje, jak ważne są: profesjonalne zarządzanie, bieżący nadzór właścicielski i ciągła analiza sytuacji rynkowej.

Rafako jako lekcja, której państwo nie może powtórzyć

Jakie wnioski państwo wyciągnęło z historii Rafako, aby podobne scenariusze nie powtórzyły się w przyszłości?

– Celem budowy local contentu jest właśnie to, aby takich historii jak Rafako polska gospodarka więcej nie musiała doświadczać. Kluczowe są odpowiedzialność za biznes, profesjonalne zarządzanie spółkami oraz bieżący nadzór właścicielski czy stała analiza sytuacji rynkowej. Dlatego tak duży nacisk kładziemy na analizę historycznych projektów, wyciąganie wniosków z tego, co działało, a co zawiodło. Podejście biznesowe, oparte na analizie i dobrych praktykach, jest fundamentem.

Po czym za kilka lat będzie można ocenić, że polityka local contentu faktycznie zadziałała?

– Najbardziej transparentnym miernikiem będzie wzrost PKB w danej branży oraz rozwój przedsiębiorstw, w tym pojawianie się nowych podmiotów, nowych miejsc pracy i rozwój kompetencji. Kluczowe znaczenie będzie miało także wdrożenie kalkulacyjnej definicji local contentu, metodologii jego liczenia, jak również wyznaczanie i rozliczanie zadań oraz odpowiednich priorytetów dla spółek Skarbu Państwa.

Co ważne, w pracach zespołu uczestniczą nie tylko spółki Skarbu Państwa, ale także podmioty spoza sektora publicznego – i właśnie to praktyczne spotkanie biznesu z administracją jest jedną z największych wartości tego rządowego przedsięwzięcia.

https://www.wnp.pl/budownictwo/koniec-deklaracji-o-local-content-rzad-szykuje-twarde-definicje,1025672.html

4. Odbudowa Ukrainy pochłonie miliardy. Minister Balczun: polskie firmy już powinny się przygotowywać

Źródło: PAP/DO | Dodano: 23 stycznia 2026

Wartość polskiego wsparcia dla Ukrainy przekroczyła 21 mld euro; w stosunku do PKB jesteśmy jednym z największych darczyńców na świecie – ocenił podczas forum w Davos minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Dodał, że niektóre raporty szacują tę pomoc na 6,7 proc. PKB Polski.

Jednym z głównych tematów tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos była odbudowa wyniszczonej rosyjską agresją Ukrainy.

– Polska chce uczestniczyć w odbudowie Ukrainy, a polskie firmy już teraz powinny przygotowywać się do tego procesu – mówił w Davos minister Wojciech Balczun.

Szef MAP ocenił również, że odbudowa Ukrainy jest też szansą gospodarczą, która „może zmienić nasz region, a nawet całą Europę”.

Mam nadzieję, że raczej wcześniej niż później dojdzie do zawarcia porozumienia pokojowego lub rozejmu między Ukrainą a Rosją. Oznaczałoby to rozpoczęcie jednego z najbardziej ambitnych projektów naszych czasów – odbudowy Ukrainy. Szacowany koszt odbudowy kraju do 2034 r. wynosi 506 mld euro – tak duża skala wydatków wymaga międzynarodowej współpracy i innowacyjnych rozwiązań – zauważył minister.

Korzystając z okazji Wojciech Balczun przypomniał, że kolejna edycja konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy zostanie zorganizowana w Gdańsku i będzie dobrym miejscem do omówienia sposobów oraz środków pomocy dla tego kraju.

Wartość polskiego wsparcia dla Ukrainy przekroczyła 21 mld euro

Minister Balczun mówił także o pomocy, jakiej Polska dotychczas udzieliła Ukrainie.

„W decydujących momentach, po rozpoczęciu pełnej inwazji rosyjskiej, Polska stanowczo opowiedziała się po stronie Ukrainy. Nasza pomoc dla Ukrainy znacznie przekroczyła 21 mld euro, co plasuje nas wśród największych darczyńców na świecie w stosunku do PKB. Niektóre raporty szacują tę pomoc na 6,7 proc. naszego PKB” – mówił podczas Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos Balczun, cytowany w opublikowanym w piątek komunikacie resortu.

Jak wskazał, pomoc ta obejmuje sprzęt wojskowy o wartości około 1 mld euro, pomoc humanitarną oraz działania podejmowane przez osoby prywatne. Zaznaczył, że Ukraińcom pomogło ponad 70 proc. Polaków, oferując m.in. zakwaterowanie i pomoc materialną.

https://www.wnp.pl/budownictwo/odbudowa-ukrainy-pochlonie-miliardy-minister-balczun-polskie-firmy-juz-powinny-sie-przygotowywac,1025653.html

Portal ZP

KSeF a umowy PZP – czy zamawiający może aneksować kontrakty obowiązujące w 2026 roku?

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 29.01.2026

Wejście w życie od 1 lutego 2026 r. Krajowego Systemu e-Faktur rodzi istotne wątpliwości po stronie zamawiających realizujących umowy zawarte w trybach krajowych i unijnych, których wykonanie oraz rozliczenia finansowe przypadają na rok 2026. W praktyce wiele z tych umów przewiduje tradycyjny sposób doręczania faktur – papierowy lub e-mailowy – bez jakichkolwiek odniesień do KSeF ani Platformy Elektronicznego Fakturowania. Powstaje zatem pytanie, czy w związku z ustawowym obowiązkiem stosowania KSeF zamawiający może aneksować obowiązujące umowy i wprowadzić postanowienia dotyczące elektronicznego fakturowania, a jeżeli tak – czy taka zmiana mieści się w granicach dopuszczalnych, nieistotnych modyfikacji umowy w rozumieniu art. 454 ustawy Prawo zamówień publicznych.

Zamawiający ma prawo aneksować umowę w zakresie związanym z wejściem w życie Krajowego Systemu e-Faktur.

Zmiana umowy polegająca na wprowadzeniu postanowień dotyczących przekazywania faktur za pośrednictwem KSeF stanowi nieistotną zmianę umowy. Sposób przesyłania faktury to kwestia czysto techniczna. Zmianę związaną z KSeF można porównać do zmiany adresu e-mail lub adresu pocztowego, na który wykonawca miał przesyłać faktury.

Przepisy ustawy Pzp regulują jedynie wprowadzenie zmian istotnych do umowy w sprawie zamówienia publicznego. Nie ma w ustawie przepisu odwołującego się wprost do zmian nieistotnych. Wprowadzając taką zmianę (nieistotną), zamawiający może wskazać po prostu, np. „zmiana nie jest zmianą istotną w rozumieniu art. 454 ust. 2 ustawy Pzp”.

Przygotowanie postanowień związanych z przekazywaniem faktur za pośrednictwem KSeF wymaga przede wszystkim znajomości funkcjonalności tego systemu, jak i zasad obiegu dokumentów finansowych u zamawiającego.

Zanim pojawią się konkretne postanowienia umowne, zamawiający musi najpierw „ułożyć” swój model pracy z KSeF (procedury, uprawnienia, integracja systemów), a dopiero na tym tle powinien formułować postanowienia umów. Jest to przede wszystkim zagadnienie organizacyjno‑podatkowo‑techniczne i wykracza poza ramy samej ustawy Pzp.

Podstawa prawna

art. 454 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/nowosci/ksef-a-umowy-pzp-czy-zamawiajacy-moze-aneksowac-kontrakty-obowiazujace-w-2026-roku-35547.html

Rynek Infrastruktury

1. PZPB: Zmierzamy ku największej fali inwestycji w historii

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 29-01-2026

Wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak przedstawił analizę aktualnego rynku budowlanego w Polsce. Zwrócił uwagę, że chociaż obecnie nie brakuje ponurych nastrojów w branży, niewątpliwie nadciąga do Polski największa fala inwestycyjna w historii.

Dr Damian Kaźmierczak, przedstawiając swoją tezę na platformie LinkedIn, na wstępnie zwrócił uwagę, że obecnie na rynku budowlanym „kipi od negatywnych emocji”, jednak sytuacja powoli zmierza ku lepszemu.

– Trwa wojna cenowa o kontrakty po długim okresie posuchy, toczą się batalie przed KIO – a jednak dane GUS nie pozostawiają wątpliwości: sytuacja powoli się stabilizuje, a do branży trafiają nowe zlecenia. Co więcej, można śmiało powiedzieć, że nieuchronnie zmierzamy ku największej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych w historii Polski. Tak, tak! – ta hiperbola wcale nie jest przesadzona – przekonuje.

Dodał przy tym, że nie chodzi jedynie o plany i przyszłe obietnice, a o realne projekty, które albo są w budowie, albo niebawem wejdą w fazę realizacji po rozstrzygnięciu przetargów. W związku z tym, nie zgadza się z różnymi głosami, powątpiewającymi w te inwestycje, ponieważ nic nie wskazuje, by państwo miało się z nich wycofywać lub wstrzymywać.

Jako najistotniejsze zadania najbliższych lat wskazał natomiast gigantyczny projekt CPK z potężnym komponentem kolejowym, rekordowe nakłady na rozbudowę i modernizację linii kolejowych w ramach programów PKP PLK, dokończenie sieci dróg ekspresowych i autostrad realizowane przez GDDKiA, transformację energetyki na niespotykaną dotąd skalę – od sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, przez magazyny energii i elektrownie gazowe aż po program offshore na Bałtyku – budowę elektrowni jądrowej w Choczewie czy wreszcie rozbudowę portów bałtyckich – zarówno cywilnych, jak i wojskowych – oraz ogromne inwestycje w infrastrukturę obronną i przemysł zbrojeniowy.

– Wśród tych przedsięwzięć znajdują się dwa megaprojekty, z jakimi Polska dotąd się nie mierzyła. W szczytowym momencie na każdej z tych budów będzie pracować kilkanaście tysięcy osób. Swoją skalą będzie to przypominać wielkie inwestycje infrastrukturalne w Azji. Dla krajowego rynku budowlanego i instytucji publicznych to zupełna nowość i zobaczymy, jak sobie z tym poradzą. Do tego dochodzą dalsze plany – druga elektrownia jądrowa i rozwój technologii SMR, ale na razie to jeszcze melodia przyszłości – uważa Kaźmierczak.

Na koniec natomiast przedstawiciel PZPB zaznaczył, że każda tak wielka kumulacja inwestycji niesie za sobą ryzyka, jednak lista potencjalnych barier jest w branży doskonale znana. Są to m.in. wąskie gardła w urzędach, ograniczony dostęp do finansowania i gwarancji dla firm budowlanych czy niedobór wykwalifikowanych pracowników.

– Każdy z tych problemów da się w mniejszym lub większym stopniu rozwiązać – ale jeśli tego nie zrobimy, sektor budownictwa może obudzić się z ręką w nocniku – przestrzegł na koniec.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/pzpb-zmierzamy-ku-najwiekszej-fali-inwestycji-w-historii-98491.html

2. Tarcza Wschód w 2026 roku zabezpieczy ponad 200 km granicy

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 27-01-2026

Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojsko Polskie przedstawiło plany wobec programu Tarcza Wschód na 2026 rok. Największe w historii przedsięwzięcie wzmacniające bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski i całej flanki NATO, krok po kroku, przechodzi z etapu planowania do intensywnej realizacji.

W 2025 roku w ramach Tarczy Wschód przeprowadzono inżynieryjne zabezpieczenie około 60 km granicy. Działania te dotyczyły rozbudowy elementów linearnych na ok. 10-kilometrowym odcinku, jak i wykorzystanie asortymentu inżynieryjnego przeznaczonego do blokowania granicy na długości 50 km, który zgromadzono w wybudowanych 13 składach materiałowych.

260 km w 2026 roku

Jak informuje Wojsko Polskie, na 2026 rok zaplanowano intensyfikację prac inżynieryjnych. Zakłada się zabezpieczenie ponad 200 km granicy, w tym blisko 20 km w ramach dalszej rozbudowy linearnej. Pozostała część, obejmująca około 180 km, zostanie zabezpieczona przy użyciu asortymentu inżynieryjnego zgromadzonego w składach materiałowych, przeznaczonego do szybkiego zablokowania granicy.

Łącznie, do końca 2026 roku, planowane jest inżynieryjne zabezpieczenie blisko 260 km granicy państwowej. Obejmie ono niemal 30 km rozbudowy linearnej oraz około 230 km zabezpieczonych z wykorzystaniem asortymentu inżynieryjnego zgromadzonego w 37 składach materiałowych. Zakres ten będzie stanowił ponad 38% długości granicy na kierunku realizacji programu Tarcza Wschód.

W 2025 roku natomiast zakończono kluczowe zadania związane ze wzmocnieniem przejść granicznych – zablokowano pięć przejść oraz przygotowano się do zablokowania 12 kolejnych.

W związku z rozbudową konieczne są pozyskiwania nieruchomości. W ubiegłym roku pozyskano 38 nieruchomości. W bieżącym roku plany te są ponad trzykrotnie większe – planuje się pozyskanie 150 nieruchomości w 52 lokalizacjach. W 2026 r. planuje się też pozyskać z zasobów KOWR (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) 45 działek pod rozbudowę 19 miejsc składowania (MS), pozostałe MS planowane do budowy w tym roku będą tworzone na terenach jednostek wojskowych wzdłuż granicy.

Dalszy rozwój UBM

Zabezpieczenie w ramach Tarczy Wschód nie jest możliwe bez odpowiedniej technologii. W ubiegłym roku pozyskano dwa zestawy Ultimate Building Machine, czyli mobilnych urządzeń wytwarzających gotowe stalowe elementy budynków. Weszły one w wyposażenie 2. Pułku inżynieryjnego w Inowrocławiu oraz 16. Batalionu remontu lotnisk w Jarocinie. W 2026 roku planuje się budowę kolejnych obiektów szkoleniowych w Inowrocławiu i Jarocinie, a następnie budowę pierwszych garaży w technologii UBM na terenie jednostek wojsk operacyjnych.

Wojsko Polskie widzi jeszcze większe zastosowanie UBM w przyszłości, w związku z tym szef Sztabu Generalnego WP wysłał do MON-u wniosek o wyrażenie zgody na prowadzenie prac nad projektem decyzji MON w sprawie dalszego rozwoju zdolności Wojsk Inżynieryjnych do szybkiej budowy infrastruktury wojskowej w Siłach Zbrojnych RP oraz wniosek o wyrażenie zgody na rozpoczęcie procedury pozyskania dwóch kolejnych zestawów UBM.

Oprócz tego systemu, Wojskowa Akademia Techniczna w tamtym roku prowadziła prace nad innowacyjnym rozwiązaniem polegającym na zastosowaniu układu warstwowego, umożliwiającego budowę obiektów o większych rozpiętościach jak również obiektów powłokowo-gruntowych. Efektem tych badań było wypracowanie innowacyjnego rozwiązania, które zapewnia ochronę przed oddziaływaniem lekkich i średnich dronów oraz pocisków moździerzowych 120 mm.

Co jeszcze?

Program Tarcza Wschód to jeszcze szereg innych działań m.in. w ramach poprawy łączności w rejonach przygranicznych, w związku z czym w tamtym roku urochmiono siedem nowych stacji bazowych nadawczo-odbiorczych, co pozwoliło nie tylko poprawić warunki funkcjonowania sił zbrojnych, ale przyczyniło się też do poprawy dla mieszkańców. Na ten rok planowana jest dalsza rozbudowa sieci telekomunikacyjnej poprzez budowę kolejnych kilkunastu stacji bazowych.

Tarcza Wschód wzmacnia też zdolności bojowe Sił Zbrojnych RP. Agencja Uzbrojenia prowadzi prace nad pozyskaniem m.in.: systemu przeciwlotniczego z możliwością zwalczania BSP (kryptonim SAN), a także zarządza podpisanymi umowami m.in. dotyczącymi zakupu transporterów minowania narzutowego BAOBAB-K i BAOBAB-G, bezzałogowych systemów powietrznych FlyEye, bezzałogowych systemów poszukiwawczo-uderzeniowych GLADIUS, środków bojowych oraz planuje realizację kolejnych zadań w zakresie pojazdów samochodowych, środków rozpoznawczych, łączności oraz wyposażenia indywidualnego.

Program to jednak nie tylko korzyści wojskowe, ale też społeczne, w związku z czym przewidziano również rozwój zabezpieczenia medycznego, obejmujący m.in. szpitale polowe i rozwiązania modułowe, zintegrowane z systemem ochrony i obrony ludności cywilnej. Wszystko to natomiast przy wykorzystaniu środowiska naturalnego jako wsparcia zdolności obronnych państwa. Za tę gałąź odpowiada tzw. Zielona Tarcza Wschód, wobec której – we współpracy z resortem klimatu – realizowane są projekty odtwarzania torfowisk, bagien i mokradeł w obszarach o kluczowym znaczeniu operacyjnym. Działania te łączą cele obronne i środowiskowe, wzmacniając odporność państwa przy jednoczesnym poszanowaniu przyrody. Na realizację tych projektów w najbliższych latach planowane jest przeznaczenie ok. 120 mln zł.

Tak szeroki wymiar korzyści z programu oraz jego stopniowe rozwijanie sprawia, że Tarcza Wschód cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród sojuszniczych państw NATO. W związku z tym, od połowy tego roku planowane jest włączenie wojsk sojuszniczych w rozbudowę infrastruktury inżynieryjnej na wschodniej granicy Polski.

Kluczowym momentem dla realizacji programu, który pozwolił znaleźć mu się w tym miejscu, było natomiast wejście w życie w 2025 roku specustawy o inwestycjach w obronność. Nowe przepisy znacząco usprawniły proces przygotowania i realizacji inwestycji wojskowych. W 2026 roku planowane jest pełne wdrożenie rozwiązań ustawowych, w tym opracowanie pierwszego wykazu kluczowych inwestycji obronnych, obejmującego również zadania realizowane w ramach programu Tarcza Wschód.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/tarcza-wschod-w-2026-roku-zabezpieczy-ponad-200-km-granicy-98462.html

3. 22 mld zł na infrastrukturę dual use, obronność i polskie technologie

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 28-01-2026

Komitet Sterujący Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności podczas pierwszego posiedzenia po wejście w życie ustawy o szczególnych zasadach realizacji zadań związanych z inwestycją w zakresie bezpieczeństwa i obronności w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności przyjął priorytety inwestycyjne i regulamin FBiO. W ogromnym budżecie znalazły się m.in. inwestycje na infrastrukturę podwójnego zastosowania.

W premierowym spotkaniu brali udział m.in. ministrowie obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz – funduszy i polityki regionalnej – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – oraz cyfryzacji – Krzysztof Gawkowski. Zebranym udało się ustalić priorytety inwestycyjne.

– Podjęliśmy dzisiaj dwie kluczowe decyzje. Po pierwsze o regulaminie Komitetu, po drugie o priorytetach inwestycyjnych dla Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. Środki są ogromne. To ponad 22 miliardy złotych na polską obronność, polskie technologie w tym zakresie oraz infrastrukturę podwójnego zastosowania – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.

Pieniądze z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności zostaną przeznaczone na wsparcie potencjału obronnego Polski i ochronę ludności, na co pójdzie prawie co dziesiąta złotówka z KPO. Skorzystają z niego innowacyjne firmy technologiczne z sektora obronnego oraz samorządy. Planem jest dofinansowanie inwestycji obejmujących cztery priorytety:

  • rozwój obiektów zbiorowej ochrony oraz infrastruktury ochrony ludności – około 9,65 mld zł na budowę schronów, miejsc schronienia, studni, ujęć wody i lokalnych studni, infrastrukturę telekomunikacyjną związaną z zarzadzaniem kryzysowym;
    budowę i modernizację infrastruktury podwójnego zastosowania– około 6,26 mld zł na budowę, modernizację dróg, mostów i tuneli należących do samorządów oraz infrastruktury kolejowej;
  • inwestycje w cyberbezpieczeństwo – około 2,46 mld zł na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa i niezawodności infrastruktury cyfrowej gromadzącej dane i wspierającej zarządzanie naszym otoczeniem (ujęcia wody, instalacje kanalizacyjne, komunikacja publiczna, sieci energetyczne, itp.)
  • nowoczesny przemysł – około 4,05 mld zł na zwiększenie mocy produkcyjnych w polskim sektorze zbrojeniowym; wsparcie m.in. budowy i modernizacji infrastruktury produkcyjnej, zakup oprogramowania oraz usług IT; maszyn i urządzeń przydatnych w sytuacjach kryzysowych; maszyn i urządzeń niezbędnych do prowadzenia badań przemysłowych i prac rozwojowych.

Resort funduszy i polityki regionalnej zwraca jednak uwagę, że finalny podział środków będzie uzależniony od zainteresowania podmiotów w ramach naborów pożyczkowych oraz otwartości na dopuszczenie inwestora do struktury właścicielskiej. Za obsługę Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności będzie odpowiadał Bank Gospodarstwa Krajowego. Beneficjenci będą mogli liczyć na wsparcie w formie pożyczek i inwestycji . Pożyczki dla jednostek samorządu terytorialnego będą nieoprocentowane i rozłożone na wiele lat. Przewidziana jest też możliwość częściowego umorzenia pożyczek. Przedsiębiorstwa będą mogły korzystać z maksymalnie preferencyjnych warunków finansowania, zgodnych z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/22-mld-zl-na-infrastrukture-dual-use-obronnosc-i-polskie-technologie-98477.html

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 22.01.2026 r.

Rezczpospolita

1. Rozliczanie podatku od spadków i darowizn. Nowe zasady wchodzą w życie

Mateusz Adamski | Publikacja: 06.01.2026 18:33

Od środy 7 stycznia 2026 r. zaczną obowiązywać przepisy, które pozwolą fiskusowi na przywrócenie podatnikowi terminu na zgłoszenie rodzinnego spadku lub darowizny.

Chodzi o zwolnienie z podatku przysługujące najbliższej rodzinie (m.in. małżonkom, dzieciom, wnukom, rodzicom, dziadkom, rodzeństwu). Jego warunki określa art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn. Wynika z niego, że jeśli wartość nabytych rzeczy przekracza 36 120 zł, trzeba zgłosić spadek bądź darowiznę w urzędzie skarbowym (na formularzu SD-Z2). Jest na to sześć miesięcy. Termin ten liczy się od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku albo dnia zarejestrowania notarialnego poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego. Sześciomiesięczny termin na zgłoszenie do skarbówki obowiązuje też przy darowiznach (chyba że nastąpiła w formie aktu notarialnego).

Skarbówka będzie mogła przywrócić termin
Dotychczas terminu tego nie można było przywrócić. Nawet jednodniowe spóźnienie powodowało utratę prawa do zwolnienia. Niezależnie od jego przyczyn. Ma się to zmienić od środy 7 stycznia, kiedy zacznie obowiązywać nowelizacja ustawy o podatku od spadków i darowizn, która realizuje działania deregulacyjne rządu.

Jak wyjaśnia w komunikacie Ministerstwo Finansów, w razie niezłożenia przez podatników do urzędu skarbowego w terminie zgłoszenia nabycia majątku od członków najbliższej rodziny – jeśli uprawdopodobnią, że przekroczenie terminu nastąpiło bez ich winy, termin do złożenia zgłoszenia zostanie na ich wniosek przywrócony i zachowają zwolnienie z podatku.

MF zaznacza, że o przywrócenie terminu będzie można wnioskować, jeśli nabycie nastąpiło od 7 stycznia 2026 r. albo jeśli 6-miesięczny termin na zgłoszenie nabytego majątku nie upłynął do tego dnia.

Eksperci: nowy przepis spowoduje liczne wątpliwości i spory
Jakie okoliczności mogą uzasadniać przywrócenie terminu na zgłoszenie spadku lub darowizny? Jak pisaliśmy na łamach rp.pl, nowy przepis tego nie określa, w uzasadnieniu projektu wspomniano jedynie o „niezawinionych przez podatnika zdarzeniach losowych”. Wypowiadający się w naszym artykule z 21 lipca 2025 r. doradcy podatkowi wskazywali, że może to być wypadek, pożar, powódź albo choroba. Jednocześnie podkreślali, że nowy przepis spowoduje liczne wątpliwości i spory. Dużo będzie sytuacji niejasnych, np. czy usprawiedliwiony jest spadkobierca, który przeziębił się w ostatnim tygodniu terminu albo ten, który przed upływem pół roku musiał nagle wyjechać za granicę. Różne może być też podejście urzędów skarbowych.

Nowelizacja ujednolica też moment powstania obowiązku podatkowego przy spadkobraniu – powstanie on dopiero z chwilą formalnego potwierdzenia nabycia spadku przez sąd lub notariusza. Jak zauważa MF, podatnicy zyskają dzięki temu więcej czasu na złożenie zeznania podatkowego.

https://www.rp.pl/podatki/art43597421-rozliczanie-podatku-od-spadkow-i-darowizn-nowe-zasady-wchodza-w-zycie

2. Kontrowersje wokół przebudowy Rail Baltica. Kara na 15 tys. zł zaważyła w przetargu na miliardy

Sławomir Wikariak | Publikacja: 20.01.2026 13:02

Brak informacji o karze na 15 tys. zł zdecydował o wykluczeniu konsorcjum, które złożyło o ponad 410 mln zł tańszą ofertę w przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk.

Zamówienie dotyczy przebudowy fragmentu trasy Rail Baltica. Ceny w tym przetargu opiewają na kwoty od ok. 6,7 mld zł do ok. 4,6 mld zł. Tę najtańszą ofertę złożyło konsorcjum składające się ze spółek Torpol oraz Mirbud i to ona pierwotnie została wybrana przez PKP PLK jako najkorzystniejsza. Zgodnie z wyrokiem Krajowej Izby Odwoławczej konsorcjum powinno zostać wykluczone z przetargu. Druga w kolejności jest o 410 mln zł droższa oferta konsorcjum firm Budimex oraz Porr.

KIO: Trzeba było poinformować o karze
O rozstrzygnięciu KIO zdecydowała kara w wysokości 15 tys. zł, jaką w 2022 r. wojewódzki inspektor środowiska nałożył na Mirbud. Firma nie ujawniła jej w tzw. jednolitym europejskim dokumencie zamówienia (JEDZ).

– Nie zrobiliśmy tego, bo dysponujemy opinią prawną, że ta kara nie dotyczy naruszenia przepisów prawa ochrony środowiska, tylko decyzji środowiskowej, a w naszej opinii to dwie różne rzeczy. Decyzja odnosiła się wyłącznie do naruszenia warunków realizacji przedsięwzięcia w postaci zabezpieczenia wykopów i nie może być podstawą wykluczenia. Po drugie, chodzi o zdarzenie z maja 2022 r., a oferty składaliśmy w sierpniu 2025 r., a więc po upływie trzyletniego okresu wykluczenia – argumentuje Anna Więzowska, członek zarządu Mirbudu.

Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 19 stycznia 2026 r. (sygnatura akt: KIO 5144/25) uznała, że kara dotyczy naruszenia prawa ochrony środowiska. Jeśli zaś chodzi o termin wykluczenia, jej zdaniem, powinno się go liczyć od dnia wydania ostatecznej decyzji przez głównego inspektora ochrony środowiska, czyli od 22 października 2022 r.

Co ciekawe, nawet wówczas, termin wyboru najkorzystniejszej oferty (6 listopada 2025 r.) upływał już po trzyletnim okresie wykluczenia. KIO przyznała w swym orzeczeniu, że zamawiający nie mógłby więc wykluczyć konsorcjum, w skład którego wchodzi Mirbud. Mimo wszystko, zdaniem składu orzekającego, firma ta powinna ujawnić informację o karze w JEDZ. Oferty składano bowiem w sierpniu 2025 r.

– Niewątpliwie informacja, że Mirbud nie podlega wykluczeniu mogła mieć wpływ na decyzję zamawiającego w postępowaniu – zaznaczył Mateusz Paczkowski. Przyznał, że nie było dowodów, by Mirbud celowo lub wskutek rażącego niedbalstwa wprowadził zamawiającego w błąd. Natomiast można mówić o lekkomyślności lub niedbalstwie. – W takich sytuacjach wymaga się od wykonawców dochowania standardów rzetelności – podkreślił przewodniczący składu orzekającego, nakazując wykluczenie konsorcjum Torpol/Mirbud i odrzucenie jego oferty.

Będzie skarga do Sądu Zamówień Publicznych
Przegrane konsorcjum nie składa broni i zapowiada zaskarżenie wyroku do Sądu Zamówień Publicznych.

– Przyznaję, że go zwyczajnie nie rozumiem. Z jednej strony w ustnych motywach KIO przyznało, że zamawiający nie mógł nas wykluczyć z postępowania, bo wybór najkorzystniejszej oferty odbywał się już po trzyletnim okresie wykluczenia, nawet gdyby uznać, że chodziło o karę środowiskową, co kwestionujemy – mówi Anna Więzowska z Mirbudu. – Jednocześnie w tym samym wyroku KIO stwierdza, że brak informacji mógł mieć wpływ na decyzję zamawiającego. Pytam się, jaki, skoro nie mógł nas wykluczyć z powodu tej kary – dodaje.

Mirbud powoływał się przed KIO również na zasadę proporcjonalności. Przekonywał, że nawet gdyby uznać, że powinien przedstawić informację o karze nałożonej przez GIOŚ, to jej wysokość jest tak niewielka, że nie powinna przesądzać o wykluczeniu konsorcjum, które złożyło o 410 mln zł tańszą ofertę. Skład orzekający uznał, że zasada proporcjonalności w tej sprawie nie ma zastosowania. W ustnych motywach nie rozwinięto argumentacji na ten temat.

Za wcześnie na samooczyszczenie Budimexu
W sprawie rozstrzygniętej przez KIO pojawił się również wątek zmowy przetargowej, której miały dopuścić się spółki z grupy Budimex w przetargu na budowę linii wysokiego napięcia z morskich farm wiatrowych. Sąd Zamówień Publicznych 19 grudnia 2025 r. (sygnatury akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 131/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25) utrzymał wyrok KIO stwierdzający naruszenie zasad uczciwej konkurencji przez spółki Budimexu, co może mieć wpływ na ich sytuację w kolejnych przetargach. W sprawie dotyczącej modernizacji linii kolejowej Białystok–Ełk KIO uznało jednak, że wyroku sądu nie może brać pod uwagę. Zapadł on bowiem już po terminie wyboru najkorzystniejszej oferty, a wcześniej w obrocie było jedynie nieprawomocne orzeczenie KIO.

– Na dzień wyboru najkorzystniejszej oferty nie otworzył się jeszcze okres karencji. Dlatego KIO nie oceniła skuteczności samooczyszczenia – uzasadnił przewodniczący składu orzekającego.

https://pro.rp.pl/inwestycje/art43665321-kontrowersje-wokol-przebudowy-rail-baltica-kara-na-15-tys-zl-zawazyla-w-przetargu-na-miliardy

Wnp

1. Mirbud blisko kontraktu na niemal 328 mln zł. Może zostać partnerem podwarszawskiej gminy

Michał Wroński | Dodano: 20 stycznia 2026 16:43

Oferta Mirbudu została wybrana jako najkorzystniejsza w ogłoszonym przez podwarszawskie Marki postępowaniu na budowę i utrzymanie dróg na terenie gminy w modelu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Oferta Mirbudu opiewa na blisko 328 mln zł brutto.

Wykonawca dostanie trzy lata, by wykonać największą w dziejach gminy miejską inwestycję drogową
Ogłoszone przez gminę Marki postępowanie dotyczyło budowy i modernizacji trzech ulic oraz ich utrzymania przez okres 18 lat. To – jak podkreśla tamtejszy samorząd – największa w dziejach Marek miejska inwestycja drogowa. Jak wyjaśnia gmina, teraz zadaniem Mirbudu będzie zabezpieczenie finansowania tej inwestycji. Gdy to się stanie, kolejnym krokiem będzie podpisanie umowy partnerstwa z samorządem.

Część inwestycyjna zadania obejmuje budowę od zera lub modernizację: kanalizacji deszczowej, nowych jezdni asfaltowych, chodników i dróg rowerowych i energooszczędnego oświetlenia LED. W sumie będzie to 4,76 ha nowych jezdni i skrzyżowań, 2 ha dróg i ciągów rowerowych oraz 1,44 ha chodników.

– Wykonawca będzie mieć trzy lata na realizację prac – informuje burmistrz Marek, Jacek Orych.

Zadaniem Mirbudu będzie nie tylko znalezienie finansowania i przeprowadzenie prac w terenie, ale również utrzymanie przebudowanych ulic przez 18 lat – oznacza to, że zadaniem spółki będzie usunięcie każdej ewentualnej awarii i uszkodzenia (po stronie miasta pozostanie sprzątanie i odśnieżanie ulic).

– Płatność za realizację te inwestycji rozłożymy na lata, konkretnie na 18 lat – wyjaśnia burmistrz Jacek Orych.

Ogólna wartość złożonej przez Mirbud oferty wynosi 327,98 mln zł, z czego 181,9 mln zł stanowi opłata za roboty budowlane.

W tym modelu po ukończeniu inwestycji samorządy płacą jeszcze przez lata
Dla Mirbudu to nie pierwszy projekt PPP. Kilka miesięcy temu spółka na łódzkim Widzewie rozpoczęła budowę aquaparku. Po oddaniu obiektu do użytkowania, co ma nastąpić pod koniec roku 2027, do zadań partnera prywatnego będą należeć m.in. przeglądy i konserwacja zainstalowanych urządzeń w budynku (w tym technologii basenowej). Za poniesione przez Mirbud koszty projektowania, budowy i utrzymania firma będzie dostawała od miasta opłatę za dostępność, płatną kwartalnie przez okres 20 lat. Wartość umowy na utrzymanie obiektu to 29,5 mln zł brutto.

Mirbud to jedna z największych firm budowlanych w Polsce. Działa jako generalny wykonawca we wszystkich segmentach budownictwa (przede wszystkim w budownictwie drogowym) będąc obecny na rynku od prawie 40 lat. Obecnie Grupę Kapitałową tworzy w sumie pięć spółek – poza będącym podmiotem wiodącym Mirbudem jest to Przedsiębiorstwo Budownictwa Specjalistycznego „Transkol” (zajmuje się remontami i budową szlaków infrastruktury kolejowej), spółka Kobylarnia (odpowiada za roboty drogowe i mostowe, a także produkcję mas bitumicznych), spółka JHM Development oraz spółka Marywilska 44 – właściciel i zarządca jednego z największych centrów handlowych w Warszawie, a także parku magazynowo-logistycznego w Ostródzie.

https://www.wnp.pl/budownictwo/mirbud-blisko-kontraktu-na-niemal-328-mln-zl-moze-zostac-partnerem-podwarszawskiej-gminy,1024289.html

2. Rząd zwiększa Fundusz Kolejowy o 196,6 mln zł. Więcej pieniędzy na remonty torów

Źródło: PAP/awi | Dodano: 20 stycznia 2026 16:33

Rząd przyjął na wtorkowym posiedzeniu uchwałę zwiększającą o 196,6 mln zł środki z Funduszu Kolejowego; pieniądze będą przeznaczone dla zarządców infrastruktury kolejowej m.in. na jej remonty i utrzymanie do 2028 r.

  • Rząd przyjął uchwałę zwiększającą środki z Funduszu Kolejowego o 196,6 mln zł na utrzymanie i remonty infrastruktury do 2028 r.
  • Dofinansowaniem mają zostać objęci nowi zarządcy infrastruktury: spółka Cargotor oraz Pomorska Kolej Metropolitalna, z wypłatami w latach 2026–2028.
  • W uchwale nie przewidziano zwiększenia finansowania programu z budżetu państwa, które ma pozostać na poziomie 44 mld zł.

Chodzi o zmianę uchwały ws. wieloletniego programu pod nazwą „Rządowy program wsparcia zadań zarządców infrastruktury kolejowej, w tym w zakresie utrzymania i remontów, do 2028 roku”.

Co zmienia uchwała rządu w programie wsparcia kolei?
Celem zmiany jest objęcie dofinansowaniem zarządcy infrastruktury spółki Cargotor oraz rozszerzenie programu o nowego zarządcę infrastruktury – Pomorską Kolej Metropolitalną. Wsparcie dla Cargotor i PKM pochodzić będzie ze środków Funduszu Kolejowego i wyniesie w 2026 r. 65,5 mln zł, w 2027 r. 64,5 mln zł, a w 2028 r. – 66,6 mln zł. W uchwale nie przewiduje się zwiększenia finansowania Programu ze środków budżetu państwa, które pozostają w wysokości 44 mld zł.

Na co mają pójść środki z Funduszu Kolejowego?
Dofinansowanie ma zapewnić odpowiedni stan techniczny infrastruktury kolejowej, jej bezpieczne użytkowanie oraz zachowanie potencjału gospodarczego i komunikacyjnego. Zdaniem rządu dzięki temu znacząco zmniejszy się ryzyko kosztownych napraw lub utraty infrastruktury w przyszłości.

https://www.wnp.pl/logistyka/rzad-zwieksza-fundusz-kolejowy-o-196-6-mln-zl-wiecej-pieniedzy-na-remonty-torow,1024311.html

3. Bez tych inwestycji stabilność dostaw energii może być zagrożona. Tu są największe luki

Źródło: rs | Dodano: 15 stycznia 2026 10:05

Bez silniejszego wsparcia finansowego dla magazynów energii, biogazu i biometanu, power-to-heat, a także modernizacji sieci, bezpieczeństwo i stabilność dostaw energii mogą być zagrożone – wskazuje Bank Gospodarstwa Krajowego.

  • Transformacja w kierunku niskoemisyjnej energetyki w Polsce postępuje, a udział OZE w krajowym miksie energetycznym rośnie. Inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze – uważają specjaliści BGK.
  • Najbardziej „bankowalnymi” segmentami rynku są dziś sieci elektroenergetyczne oraz elektrownie gazowe (CCGT i OCGT), które charakteryzują się przewidywalnym modelem biznesowym i stosunkowo niskim ryzykiem.
  • Największe luki inwestycyjne występują w projektach bateryjnych magazynów energii, biogazowni i biometanowni oraz technologii power-to-heat.

Inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze
Bank Gospodarstwa Krajowego opublikował analizę, która dotyczy luk inwestycyjnych w sektorze energetycznym.

Transformacja w kierunku niskoemisyjnej energetyki w Polsce postępuje, a udział OZE w krajowym miksie energetycznym rośnie. Jednak – jak podkreślają autorzy raportu – rosnące znaczenie źródeł pogodozależnych wymaga rozwinięcia infrastruktury, która pozwoli na szybkie reagowanie na zmiany w podaży i popycie energii.

Polski system elektroenergetyczny staje się coraz bardziej złożony i podatny na wahania wynikające z warunków pogodowych. O ile transformacja jest nieunikniona, o tyle jej sukces zależy od zdolności do magazynowania i bilansowania rynku energii. Dlatego inwestycje w elastyczność powinny być traktowane na równi z inwestycjami w nowe moce wytwórcze – stwierdził Artur Galbarczyk, dyrektor Biura Branży Energetycznej i Technologii w BGK.

Do klasycznych rozwiązań sprzyjających elastyczności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) należą elektrownie gazowe. Tego typu źródła mogą pracować zarówno jako jednostki podstawowe, jak i szczytowe, odpowiadając na zmienne zapotrzebowanie na energię. Ich istotną zaletą jest niższa emisyjność CO2 w porównaniu do tradycyjnych źródeł węglowych – napisano w raporcie BGK.

Warto jednak zaznaczyć, że energetyka gazowa opiera się na imporcie surowca, jakim jest gaz ziemny, a sama technologia ma charakter pomostowy w drodze ku zeroemisyjnej energetyce przyszłości. Na koniec 2024 roku moc zainstalowana jednostek gazowych w KSE wyniosła już ponad 5 GW, co oznacza dwukrotny wzrost względem roku 2020 – przypomina BGK.

Rozwój infrastruktury sieciowej musi nadążać za OZE
Kolejnym rozwiązaniem wspierającym elastyczność systemu są bateryjne magazyny energii. Urządzenia te umożliwiają pobieranie energii w okresach jej nadmiaru i oddawanie jej w czasie zwiększonego zapotrzebowania.

Dzięki temu nie tylko stabilizują pracę KSE i ograniczają wahania hurtowych cen energii elektrycznej, ale również poprawiają rentowność źródeł odnawialnych oraz ograniczają udział źródeł węglowych i gazowych w miksie energetycznym.

Według autorów raportu duży potencjał w zakresie elastyczności systemu mają biogazownie. Ich działanie nie jest uzależnione od warunków pogodowych, a możliwość regulacji wielkości produkcji energii elektrycznej czyni je cennym źródłem wytwórczym.

Obecnie w Polsce wykorzystuje się jedynie około 3 proc. technicznego potencjału produkcji biogazu wynikającego z dostępności substratów. Szacuje się, że krajowy potencjał produkcji biometanu może wynosić co najmniej 8 mld m sześc. rocznie, co pozwoliłoby na pokrycie istotnej części zapotrzebowania elektrowni gazowych i całej gospodarki na gaz ziemny – czytamy w opracowaniu BGK.

Na uwagę zasługują także technologie Power-To-Heat (P2H) połączone z magazynami ciepła. Ich szersze wdrożenie pozwoliłoby na zwiększenie elastyczności KSE poprzez wykorzystanie nadmiaru energii elektrycznej w słoneczne lub wietrzne dni do nagrzewania wody, która następnie mogłaby być wykorzystana w systemach ciepłowniczych lub do magazynowania energii, przyczyniając się także do dekarbonizacji ciepłownictwa.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na konieczność rozbudowy i unowocześniania sieci elektroenergetycznych, które są kręgosłupem KSE. Sieci przesyłowe i dystrybucyjne zapewniają bezpieczeństwo dostaw, bilansowanie podaży i popytu oraz integrację nowych źródeł i odbiorców energii elektrycznej.

Rozwój infrastruktury sieciowej musi więc nadążać za dynamicznym rozwojem OZE, elektryfikacją transportu i ciepłownictwa czy dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji, jak również odpowiadać na nowe zagrożenia hybrydowe i cyfrowe.

Największe luki inwestycyjne występują w projektach magazynów energii i biogazowni
Analiza BGK pokazuje, że najbardziej „bankowalnymi” segmentami rynku są dziś sieci elektroenergetyczne oraz elektrownie gazowe (CCGT i OCGT), które charakteryzują się przewidywalnym modelem biznesowym i stosunkowo niskim ryzykiem.

Z kolei największe luki inwestycyjne występują w projektach bateryjnych magazynów energii, biogazowni i biometanowni oraz technologii power-to-heat.

Zgodnie z szacunkami przywołanymi w raporcie całkowite nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowo-energetycznym do 2040 roku mogą wynieść od 2,7 do 3,5 biliona złotych, w zależności od przyjętego scenariusza transformacji. Największą część tej kwoty (nawet 1,7 biliona złotych) pochłoną wydatki na produkcję, przesył i dystrybucję energii elektrycznej.

BGK podkreśla, że transformacja w stronę niskoemisyjnego systemu wymaga nie tylko dużych środków, ale także lepszej koordynacji finansowania pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym.

– Inwestycje w elastyczność systemu to inwestycje w bezpieczeństwo i stabilność dostaw energii. Ich skala przekracza możliwości pojedynczych inwestorów, dlatego potrzebne jest połączenie kapitału publicznego i komercyjnego, przy aktywnym udziale instytucji rozwoju, takich jak BGK – powiedziała Joanna Smolik, dyrektorka Departamentu Relacji Strategicznych w BGK.

https://www.wnp.pl/budownictwo/budownictwo-energetyczne/bez-tych-inwestycji-stabilnosc-dostaw-energii-moze-byc-zagrozona-tu-sa-najwieksze-luki,1022617.html

Portal ZP

1. Checklista zmian Pzp od 13.03.2026 r. – rozprawy i posiedzenia zdalne przed KIO

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 14.01.2026

Poniżej zestawienie najważniejszych zmian w postępowaniu odwoławczym przed KIO, które wchodzą w życie 13 marca 2026 r. na mocy tzw. ustawy deregulacyjnej (Dz.U. poz. 769). W tabeli na końcu tekstu znajdziesz krótkie rekomendacje wdrożeniowe nowych przepisów – sprawdź, o czym już dziś warto pamiętać.

1. Forma zdalna – decyzja i zasady uczestnictwa

Rozprawy/posiedzenia zdalne mają charakter fakultatywny – nie będą „automatyczne”.
O formie (zdalnie/stacjonarnie) decyduje Prezes KIO w zarządzeniu wyznaczającym termin rozpoznania odwołania (nowy art. 544 ust. 3a Pzp).
Nawet przy formule zdalnej strony i uczestnicy zachowują wybór: udział online albo osobisty w siedzibie KIO.

2. Kiedy rozprawy/posiedzenia nie mogą być zdalne?

Ustawa wprowadza katalog przesłanek wyłączających formę zdalną (nowy art. 508a Pzp), m.in. gdy:

  • charakter czynności wymaga innej formy (np. materiały niejawne),
  • okoliczności utrudniają sprawne przeprowadzenie rozprawy (np. bardzo duża liczba uczestników/dowodów),
  • nie da się zagwarantować ochrony praw procesowych i prawidłowego przebiegu postępowania.
  • Koncentracja materiału dowodowego
  • Ze względu na ograniczoną możliwość składania pism/dokumentów w trakcie czynności zdalnych, wprowadzono obowiązek wcześniejszego przedstawienia twierdzeń i dowodów.
  • Dowody trzeba złożyć:

– wraz z odwołaniem, albo

– z odpowiedzią na odwołanie, albo

– z przystąpieniem do postępowania, albo

– najpóźniej w dniu poprzedzającym rozprawę/posiedzenie.

Spóźnienie co do zasady oznacza utrudnienie lub utratę możliwości powoływania nowych dowodów w toku postępowania.

3. Odpowiedź na odwołanie – minimalny termin i „pakiet dowodowy” zamawiającego

Zamawiający ma złożyć odpowiedź na odwołanie w terminie nie krótszym niż 5 dni od doręczenia odwołania.
Odpowiedź ma zawierać nie tylko stanowisko do zarzutów, ale także twierdzenia oraz dowody (nowy art. 521 ust. 1 Pzp).

4. Pełnomocnictwo „do protokołu”

Nowelizacja dopuszcza udzielenie pełnomocnictwa ustnie, poprzez oświadczenie do protokołu (art. 511 ust. 1a Pzp).

5. Kto będzie fizycznie na sali

Przy rozprawie zdalnej w siedzibie KIO obecni mają być fizycznie zasadniczo skład orzekający i protokolant, a strony/uczestnicy mogą łączyć się online.

6. Wymogi techniczne – komunikat Prezesa UZP

Prezes UZP ma informować z wyprzedzeniem (w BIP UZP) o standardach technicznych oprogramowania i minimalnych wymaganiach sprzętowych dla udziału zdalnego.

7. Odmowa udziału zdalnego – konsekwencje procesowe

Skład orzekający może odmówić udziału zdalnego uczestnikowi, gdy wystąpią uzasadnione przesłanki (nowy art. 549 ust. 5 Pzp), np.:
– warunki w miejscu pobytu nie licują z powagą Izby lub utrudniają czynności,

– zachowanie uczestnika budzi wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności z jego udziałem.

W razie odmowy przyjmuje się, że uczestnik nie stawił się na rozprawie/posiedzeniu (ryzyko negatywnych skutków procesowych obciąży uczestnika, jeśli nie zapewni alternatywy).

Jak wykorzystać checklistę w praktyce – rekomendacje wdrożeniowe

Obszar

 

Co wdrożyć przed 13.03.2026 r.

 

Odwołania i odpowiedzi

 

szablony pism z sekcją „twierdzenia + dowody” oraz procedurę kompletowania materiału dowodowego w krótkich terminach

 

Terminy/dowody

 

wewnętrzny „deadline” na dowody: najpóźniej dzień przed rozprawą/posiedzeniem (nie planować uzupełnień „na sali”)

 

Udział zdalny

 

checklistę techniczną i „plan B” (udział stacjonarny) na wypadek odmowy udziału zdalnego, ewentualnie osoba, która zastąpi pełnomocnika

 

Pełnomocnictwa procedurę udzielania pełnomocnictwa do protokołu i zakres umocowania na rozprawę

https://www.portalzp.pl/nowosci/checklista-zmian-pzp-od-13.03.2026-r.-rozprawy-i-posiedzenia-zdalne-przed-kio-35536.html

2. Zmiana podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby po zawarciu umowy – jak zbadać warunki udziału?

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 12.01.2026

W toku realizacji umowy o roboty budowlane zamawiający coraz częściej mierzą się z wnioskami wykonawców o zmianę podwykonawcy, na którego zasobach oparto spełnianie warunków udziału w postępowaniu – w szczególności w zakresie wiedzy i doświadczenia. Powstaje wówczas kluczowe pytanie: na jaki moment nowy podwykonawca, a także sam wykonawca działający już samodzielnie, powinni wykazać spełnianie wymaganych warunków – na dzień składania ofert czy na moment dokonywania zmiany umowy? W tekście omawiamy krótko aktualne w tej mierze stanowisko Urzędu Zamówień Publicznych oraz jego konsekwencje praktyczne dla zamawiających i wykonawców.

Nowy podwykonawca (lub wykonawca samodzielnie) powinni wykazać spełnianie warunków udziału w postępowaniu na moment zmiany podwykonawcy (podmiotu udostępniającego zasoby).

Urząd Zamówień Publicznych wyjaśnia w tej kwestii, że „(…) podwykonawca może wykazać się doświadczeniem w sytuacji wykonania robót budowlanych, które zrealizował nie wcześniej niż w ostatnich pięciu latach, a w przypadku usług – trzech latach przed terminem złożenia podmiotowych środków dowodowych.

Nie ma zatem przeszkód, aby doświadczenie zostało nabyte przez nowego podwykonawcę już po zakończeniu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego (S. Wikariak, UZP: liczy się aktualne portfolio przedsiębiorcy, DGP 15.11.2022 r. nr 220)”.

Nie mam wątpliwości, że stanowisko wyrażone przez UZP dotyczy również wykonawcy, który po zawarciu umowy, nabył wymagane doświadczenie pozwalające zrezygnować w udziału podmiotu udostępniającego zasoby w trakcie wykonania zamówienia.

O zgłoszeniu podwykonawcy w trakcie realizacji zamówienia i stosownych dokumentach przeczytasz także tutaj: Zgłoszenie podwykonawcy – wzór, zasady zgłoszenia w trakcie realizacji umowy, zmiana podwykonawcy

Podstawa prawna

Ustawa z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiana-podmiotu-trzeciego-udostepniajacego-zasoby-po-zawarciu-umowy-jak-zbadac-warunki-udzialu-35526.html

Rynek Infrastruktury

1. Umowa na zasilanie KDP Warszawa – Łódź podpisana

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 21-01-2026

Spółki Centralny Port Komunikacyjny i Polskie Sieci Elektroenergetyczne zawarły umowy na przyłączenie podstacji trakcyjnych do sieci przesyłowej, które zasilą linię Kolei Dużych Prędkości między Warszawą i Łodzią w ramach realizacji programu inwestycyjnego Port Polska. Łączna wartość umów to ponad 46 mln zł.

W związku z umową, PSE przyłączą dwie podstacje trakcyjne, które znajdą się na linii między stolicą i Łodzią. Pierwsza z podstacji zlokalizowana w rejonie nowego lotniska będzie zasilona z budowanej przez spółkę stacji elektroenergetycznej 400/110 kV. Ta sama stacja dostarczy również energię elektryczną niezbędną do prawidłowego funkcjonowania portu lotniczego i m.in. wieży kontroli ruchu lotniczego, centrum operacyjnego lotniska, budynków służb ratowniczo-gaśniczych, utrzymania i zarządzania lotniskiem oraz biura służb lotniskowych. Podstacja trakcyjna Dmosin pod Łodzią będzie natomiast zasilana ze stacji elektroenergetycznej 400/220/110 kV Stryków.

– Zapewnienie energii to niezwykle ważny element procesu budowy Kolei Dużych Prędkości. Zasilanie 2×25 kV prądu przemiennego pozwoli pociągom pasażerskim na osiąganie prędkości do 350 km/h. Liczymy na dalszą dobrą współpracę z PSE przy realizacji kolejnych odcinków kolejowej linii „Y”, która połączy Warszawę, nowe lotnisko, Łódź, Poznań i Wrocław, ustanawiając nowy standard podróżowania koleją w Polsce – przekazał Piotr Rachwalski, członek zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego ds. kolei.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ponadto wybudują infrastrukturę elektroenergetyczną, dzięki której możliwe będzie przyłączenie obu podstacji trakcyjnych do sieci przesyłowej. Za podstacje odpowiadać będzie natomiast CPK. Podstacje po budowie pozwolą na dystrybucję i przetwarzanie energii elektrycznej na napięcie stosowane w kolejowej sieci trakcyjnej.

Podpisane umowy to kolejny krok w pracach nad powstającą linią KDP z Warszawy do Łodzi. Pod koniec 2025 roku, spółka Centralny Port Komunikacyjny, ogłosiła pierwszy przetarg na budowę nowej linii kolejowej. Chodzi o 13-kilometrowy fragment trasy między Kotowicami w gminie Brwinów na Mazowszu a węzłem lotniskowym. Na 2026 rok natomiast zaplanowano postępowania na budowę kolejnych pięciu odcinków linii kolejowej łącznej długości 120 kilometrów.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/umowa-na-zasilanie-kdp-warszawa–lodz-podpisana-98397.html

2. Prawie 900 mln na pomorskie drogi w 2026 roku

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 21-01-2026

Zatwierdzono budżet województwa pomorskiego na 2026 rok. Samorząd wojewódzka postanowił przeznaczyć na drogi wojewódzkie ponad 869 mln zł. Jedną z najdroższych inwestycji będzie kontynuacja rozbudowy DW211 od Jankowa do obwodnicy Kościerzyny.

Władze wojewódzkie, dbając o bezpieczeństwo i poprawę komfortu jazdy kierowców, ale również wszystkich uczestników ruchu drogowego, przeznaczyły w budżecie na 2026 rok znaczące środki na drogi, a zwłaszcza ich rozbudowy i modernizację. Całkowita kwota przeznaczona w budżecie na drogi wojewódzkie to ponad 869 mln zł, a wartość planowanych modernizacji 21 odcinków o łącznej długości około 65 km to 80 mln zł.

Wśród najważniejszych inwestycji, na które zostaną przeznaczone pieniądze w tym roku, Samorząd Województwa wymienia kontynuację rozbudowy DW221 od Jankowa do obwodnicy Kościerzyny, która ma kosztować ponad 320 mln zł, drugi etap budowy obwodnicy Kartuz za ponad 170 mln zł czy też rozpoczęcie rozbudowy DW226, a konkretniej ulicy Chopina w Pruszczu Gdański za ponad 47 mln zł.

Wśród innych zadań zaplanowanych jeszcze na ten rok znajdziemy m.in. rozpoczęcie rozbudowy DW215 Rozewie – Jastrzębia Góra na co zostanie przeznaczonych ponad 27 mln zł, kontynuację budowy nowego przebiegu DW231 od Skórcza do Mirotek, co kosztować będzie ponad 39 mln zł lub też kontynuację I etapu rozbudowy DW515 w Dzierzgoniu za ponad 6,7 mln zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/prawie-900-mln-na-pomorskie-drogi-w-2026-roku-98396.html

3. Rentowność kontraktu a „bezpieczeństwo decyzyjne” Inżyniera. Gdzie szukać marży w 2026 roku

Autor: Marcin Żytko, counsel, radca prawny , z kancelarii Hoogells Oleksiewicz sp.k | Data publikacji: 19-01-2026

W dyskusjach o kondycji polskiego budownictwa w 2026 roku dominuje temat waloryzacji i rosnących kosztów. Jednak z perspektywy praktyków obsługujących procesy inwestycyjne na największych kontraktach infrastrukturalnych, dostrzegamy inny, często pomijany obszar, w którym „zamrażany” jest kapitał Wykonawców. Jest nim paraliż decyzyjny i brak zrozumienia mechanizmów zatwierdzania roszczeń po stronie Inżyniera i Zamawiającego.

Przez ostatnie lata, obsługując Inżynierów Kontraktu na kilkunastu dużych projektach, analizowaliśmy setki roszczeń składanych przez czołowych Wykonawców. Wnioski są jednoznaczne: w 2026 roku merytoryczna racja to za mało, by uzyskać płatność.

Wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, w których doskonale udokumentowane technicznie roszczenia były odrzucane lub „zamrażane” w procedurach. Powód? Wykonawcy często formułują swoje wnioski w sposób konfrontacyjny, zapominając, że po drugiej stronie nie stoi bezduszna maszyna, lecz zespół ludzi obawiających się odpowiedzialności dyscyplinarnej i kontroli publicznej.

Roszczenie jako „alibi” dla Inżyniera
Skuteczne zarządzanie kontraktem w obecnych realiach rynkowych wymaga zmiany paradygmatu. Zamiast budować narrację sporu, należy budować narrację bezpieczeństwa. Być partnerem w procesie budowlanym, opierając argumenty na faktach, a nie oponentem z irracjonalnymi żądaniami.

Nasze doświadczenie z pracy „wewnątrz” zespołów Inżyniera Kontraktu pokazuje, że kluczem do odblokowania marży jest dostarczenie Inżynierowi argumentacji prawnej, która czyni decyzję o wypłacie środków bezpieczną i uzasadnioną w świetle ewentualnych audytów. W 2026 roku rola prawnika nie polega na wygraniu wojny z Zamawiającym za 5 lat w sądzie. Polega na takim sformułowaniu dokumentacji tu i teraz, aby Inżynier Kontraktu mógł z czystym sumieniem podpisać Przejściowe Świadectwo Płatności.

Negocjacje i mediacja – narzędzia płynności finansowej
W Hoogells, jako doradcy prawni specjalizujący się w infrastrukturze, świadomie kładziemy nacisk na negocjacje i mediacje, ale prowadzone w sposób bezpieczny dla Zamawiającego. Wiemy czego obawiają się Inżynierowie Kontraktów i Zamawiający.

W obecnym otoczeniu gospodarczym czas to pieniądz – dosłownie. Płynność finansowa przedsiębiorstwa to priorytet. Wieloletnie spory sądowe, nawet wygrane, w obliczu inflacji i kosztu pieniądza w czasie, rzadko przynoszą satysfakcjonującą stopę zwrotu.

Znamy „kody” komunikacyjne i procedury wewnętrzne Inżynierów Kontraktu. Wiemy, które argumenty otwierają drogę do ugody, a które powodują natychmiastową blokadę decyzyjną. Ta wiedza pozwala nam przekształcać potencjalne konflikty w konstruktywne rozmowy o aneksach i płatnościach.

Nowa strategia na 2026 rok
Klucz do marż w 2026 r. to doskonała znajomość prawa infrastrukturalnego wsparta praktyczną wiedzą o tym, jak pisma Wykonawców są interpretowane „po drugiej stronie biurka”.

Doświadczony zespół Hoogells pomaga zidentyfikować i odzyskać marżę ukrytą w bieżących kontraktach poprzez audyt kontraktów, znalezienie najbardziej „marżowych” pozycji, przygotowanie strategii odzyskania ukrytych marż oraz przeprowadzenie skutecznych negocjacji, rozumiejąc specyfikę rozpatrywania roszczeń przez Inżyniera Kontraktu i Inwestora – jesteśmy do Państwa dyspozycji.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/polityka-i-prawo/rentownosc-kontraktu-a-bezpieczenstwo-decyzyjne-inzyniera-gdzie-szukac-marzy-w-2026-roku–98377.html

Artykuły DSK

1. Poznań: uchwalony Plan Ogólny – skutki dla właścicieli i inwestorów

Agnieszka Środecka, Karolina Rybak DSK Kancelaria | 14.01.2026 r.

W dniu 30 grudnia 2025 r. w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego została opublikowana uchwała Rady Miasta Poznania w sprawie Planu Ogólnego Miasta Poznania. To pierwsze duże miasto w Polsce z uchwalonym Planem ogólnym, który wszedł w życie z dniem 13 stycznia 2026 r.

Pozostałe gminy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do 30 czerwca 2026 roku, co jest efektem nowelizacji przepisów, przesuwającej wcześniejszy termin wyznaczony na 31 grudnia 2025 r. jeszcze o pół roku, o czym pisaliśmy w artykule „Wuzetkowy” wyścig z czasem. O co chodzi z wydłużeniem terminu na plany ogólne?

Plan ogólny zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Jako akt prawa miejscowego jest on aktem prawa powszechnie obowiązującego. Jego ustalenia wiążą organy gminy przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Z tego względu plan ogólny ma istotny wpływ na sytuację prawną właścicieli nieruchomości oraz inwestorów.

Kontrola planu ogólnego przez wojewodę
W pierwszej kolejności wskazać należy, że plan ogólny jako uchwała organu stanowiącego gminy podlega nadzorowi właściwego wojewody. Kontrola nadzorcza sprawowana jest na postawie art. 91 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Przedmiotem kontroli jest zgodność uchwały dotyczącej planu z przepisami prawa.

W ramach nadzoru wojewoda stwierdza nieważność uchwały w całości lub w części w drodze rozstrzygnięcia nadzorczego, jeżeli okaże się, że uchwalono uchwałę z istotnym naruszeniem prawa.

Mimo, że postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności uchwały wszczynane jest z urzędu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by po uchwaleniu niekorzystnego dla danej nieruchomości planu zawnioskować do wojewody o podjęcie działań nadzorczych.

Podstawą stwierdzenia nieważności uchwały są zasadniczo przesłanki wymienione w art. 28 ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zgodnie z treścią tego przepisu istotne naruszenie zasad sporządzania planu ogólnego, istotne naruszenie trybu jego sporządzania, a także właściwości organów w tym zakresie, powodują nieważność uchwały gminy w całości lub w części.

Rozstrzygnięcie takie może zostać wydane w terminie 30 dni od dnia doręczenia uchwały rady gminy wojewodzie. Stwierdzenie przez wojewodę nieważności planu wstrzymuje jego wykonanie z mocy prawa, stanowi to wyjątek od ogólnej zasady, że skarga na akt planistyczny nie wstrzymuje jego wykonania.

Upływ wspomnianego terminu 30 dni powoduje wygaśnięcie kompetencji wojewody do wydania rozstrzygnięcia nadzorczego, jednak nie przesądza o braku możliwości dalszej kontroli legalności planu ogólnego. W określonych przypadkach wojewoda może bowiem skorzystać z przysługującego mu uprawnienia do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Z perspektywy właścicieli nieruchomości ma to istotne znaczenie, ponieważ wadliwy plan może zostać wyeliminowany z obrotu prawnego niezależnie od inicjatywy właściciela. Nawet zaskarżenie przez gminę rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody, może doprowadzić do stwierdzenia nieważności planu przez sąd administracyjny, w wyniku odrzucenia lub oddalenia przez sąd wniesionej przez gminę skargi na przedmiotowe rozstrzygnięcie nadzorcze.

Zaskarżenie planu ogólnego do wojewódzkiego sądu administracyjnego
Podstawowym narzędziem ochrony praw właścicieli nieruchomości oraz użytkowników wieczystych jest skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego, która może zostać wniesiona na podstawie art. 101 ustawy o samorządzie gminnym. Z tej drogi mogą skorzystać podmioty, których interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą rady gminy w sprawie planu ogólnego. Warto przy tym podkreślić, że skarga na plan ogólny nie jest ograniczona terminem i może zostać wniesiona w każdym czasie, o ile jego ustalenia ingerują w sferę prawnie chronionych uprawnień właściciela.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym kluczowe znaczenie ma wykazanie naruszenia interesu prawnego skarżącego o charakterze indywidualnym i konkretnym oraz związku pomiędzy treścią planu ogólnego a negatywną sytuacją prawną skarżącego. Niezbędne jest zatem wykazanie, że ustalenia planu ogólnego w sposób rzeczywisty ograniczają lub wyłączają prawa właściciela. W praktyce jest to jeden z najbardziej wymagających elementów skargi.

Samo subiektywne niezadowolenie z przyjętych rozwiązań planistycznych lub odmienne oczekiwania inwestycyjne nie stanowią wystarczającej podstawy do skutecznego wniesienia skargi.

Szczególne znaczenie w tym kontekście ma art. 6 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który zapewnia ochronę prawa własności i innych praw majątkowych w procesie planowania przestrzennego. Przepis ten nie wyklucza ingerencji organów gminy w sferę prawa własności, lecz nakazuje, aby ingerencja ta następowała z poszanowaniem granic wyznaczonych przez ustawę oraz konstytucyjne standardy proporcjonalności.

W toku kontroli sądowej wojewódzki sąd administracyjny bada też legalność planu ogólnego zarówno pod względem zgodności z prawem materialnym, jak i proceduralnym. Samo ustalenie, że interes prawny skarżącego został naruszony, nie jest więc wystarczające do stwierdzenia nieważności uchwały.

W praktyce oznacza to, że jeżeli sąd uzna, iż ustalenia planu ogólnego ograniczają możliwość zabudowy nieruchomości lub zmieniają jej przeznaczenie w sposób niekorzystny dla właściciela, lecz jednocześnie stwierdzi, że ograniczenia te zostały wprowadzone w granicach przysługującego gminie władztwa planistycznego, skarga podlega oddaleniu. Ochrona prawa własności nie ma bowiem charakteru bezwzględnego i podlega ograniczeniom wynikającym z interesu publicznego, o ile ograniczenia te są wprowadzone zgodnie z prawem.

Odszkodowanie?
Należy jednak podkreślić, że samo uchwalenie planu ogólnego, nawet jeżeli jego zapisy okażą się wadliwe, nie rodzi podstaw do dochodzenia odszkodowania z tytułu tzw. szkody planistycznej. Roszczenia odszkodowawcze tego rodzaju mogą powstać wyłącznie w związku z uchwaleniem albo zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a nie planu ogólnego – o czym poniżej.

W przypadku jednak unieważnienia uchwały dotyczącej planu ogólnego w całości lub w części, właściciel lub użytkownik wieczysty poszkodowany jego zapisami, może dochodzić odszkodowania od gminy za niekorzystne zapisy planu, na podstawie art. 417¹ ust. 1 Kodeksu cywilnego za niezgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej.

Dochodzenie odszkodowania na powyższej podstawie wymaga wykazania związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy samym faktem wydania, bezprawnego planu a zaistniałą szkodą, np. kiedy wydanie aktu spowodowało spadek wartości majątku poszkodowanego.

Plan ogólny a przyszłe miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i roszczenia wobec gminy
Wejście w życie planów ogólnych w gminach oznacza istotną zmianę dla właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości. Plan ogólny wyznacza bowiem ramy przyszłej polityki przestrzennej gminy i stanowi bezpośrednią podstawę do sporządzania lub zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Uchwalenie albo zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego może prowadzić do powstania roszczeń po stronie właściciela bądź użytkownika wieczystego nieruchomości.

Zgodnie z art. 36 ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, jeżeli w wyniku uchwalenia albo zmiany planu miejscowego korzystanie z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób albo zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone, istnieje możliwość wystąpienia do gminy z określonymi żądaniami.

Właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości może żądać od gminy odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę albo wykupienia nieruchomości lub jej części. Realizacja roszczeń może być dokonana również w drodze zaoferowania przez gminę właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu nieruchomości zamiennej.

Podstawą dochodzenia tych roszczeń jest wykazanie, że po stronie właściciela powstała realna szkoda pozostająca w związku z uchwaleniem lub zmianą planu miejscowego. W praktyce oznacza to konieczność porównania stanu sprzed wejścia w życie planu z sytuacją po jego uchwaleniu, zarówno pod względem prawnym, jak i faktycznym.

Drugim, często spotykanym w praktyce, rodzajem roszczenia jest żądanie odszkodowania z tytułu obniżenia wartości nieruchomości. Zgodnie z art. 36 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, jeżeli w wyniku uchwalenia albo zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wartość nieruchomości uległa obniżeniu, a właściciel albo użytkownik wieczysty zdecydował się na jej zbycie i nie wystąpił uprzednio z roszczeniami, o których mowa powyżej, może on żądać od gminy odszkodowania równego obniżeniu wartości nieruchomości.

Ustawodawca wprowadził również wyraźny termin na dochodzenie tego rodzaju roszczenia. Roszczenie wygasa po upływie pięciu lat od dnia, w którym plan miejscowy albo jego zmiana weszły w życie. W praktyce oznacza to, że brak odpowiednio wczesnej analizy skutków planu może prowadzić do utraty uprawnień odszkodowawczych.

Dlaczego warto działać wcześniej
Zarówno plan ogólny, jak i uchwalane na jego podstawie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego mogą w istotny sposób wpłynąć na sytuację prawną i ekonomiczną nieruchomości. Ograniczenie możliwości zabudowy, zmiana przeznaczenia terenu czy spadek wartości nieruchomości to skutki, które często ujawniają się dopiero po wejściu w życie planu miejscowego, gdy pole działania właściciela jest już znacząco zawężone.

Właściwa i odpowiednio wczesna analiza planów, ocena potencjalnych roszczeń oraz przygotowanie strategii działania pozwalają nie tylko zabezpieczyć interesy właściciela, ale również uniknąć błędów, które mogą mieć długofalowe konsekwencje finansowe.

Roszczenia gminy wobec właścicieli nieruchomości i renta planistyczna
Planowanie przestrzenne może rodzić również skutki finansowe po stronie samych właścicieli nieruchomości, w sytuacji wzrostu wartości ich nieruchomości. Jeżeli w wyniku uchwalenia lub zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wartość nieruchomości uległa zwiększeniu, a właściciel dokonał jej zbycia w ustawowo określonym okresie, gmina jest uprawniona do ustalenia jednorazowej opłaty planistycznej, w drodze postępowania administracyjnego.

Postępowania w przedmiocie renty planistycznej często budzą wątpliwości co do prawidłowości ustalenia wzrostu wartości nieruchomości oraz spełnienia przesłanek ustawowych. Zagadnieniu temu poświęciliśmy odrębny artykuł Opłata adiacencka – obowiązek gmin i koszt właścicieli, w którym szczegółowo omawiamy zarówno obowiązki właścicieli, jak i granice uprawnień gminy.

Podsumowanie
Plany ogólne stały się jednym z fundamentalnych narzędzi oddziaływania na sposób zagospodarowania przestrzeni, wywierając bezpośredni wpływ na sytuację prawną właścicieli nieruchomości oraz podmiotów planujących realizację inwestycji. Ich uchwalenie nie pozostaje poza kontrolą prawną, gdyż możliwe jest zarówno badanie legalności w ramach nadzoru, jak i dochodzenie ochrony prawnej na drodze sądowej w przypadku naruszenia interesu prawnego.

Kompleksowa i wnikliwa analiza ustaleń planu ogólnego oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a także ocena ich skutków ekonomicznych i prawnych, w połączeniu z podjęciem działań w ustawowo przewidzianych terminach, stanowią kluczowy element skutecznej ochrony praw majątkowych oraz interesów inwestycyjnych właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/poznan-z-uchwalonym-planem-ogolnym-co-to-oznacza-dla-wlascicieli-nieruchomosci-i-inwestorow/

2. Nature Restoration Law a inwestycje budowlane – skutki dla due diligence i decyzji administracyjnych

Karolina Rybak DSK Kancelaria | 12.01.2026 r.

Unijne Rozporządzenie (UE) 2024/1991 w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych określane jako Nature Restoration Law, obowiązuje od 18 sierpnia 2024 roku, na terenie całej Unii Europejskiej. Jego celem jest odbudowa zdegradowanych ekosystemów oraz odwrócenie niekorzystnych trendów przyrodniczych, przy jednoczesnym wspieraniu odporności na zmianę klimatu.

Z tego artykułu dowiesz się:

– jakie obowiązki wynikają z Rozporządzenia (UE) 2024/1991 dla inwestycji mieszkaniowych i infrastrukturalnych,
– jak cele dotyczące zieleni miejskiej i łączności wód powierzchniowych wpłyną na decyzje środowiskowe i budowlane,
– dlaczego due diligence nieruchomości powinno zostać rozszerzone o analizę zieleni i ryzyk hydrologicznych,
– jakie nowe warunki i obowiązki kompensacyjne mogą pojawić się w postępowaniach administracyjnych,
– jak przygotować inwestycję na zmiany, które będą materializować się wraz z Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych.

Państwa Członkowskie UE muszą przygotować Krajowe Plany Odbudowy Zasobów Przyrodniczych z perspektywą do 2050 r. oraz przedłożyć projekt Planu, Komisji Europejskiej do dnia 1 września 2026 r. To właśnie te Plany i wynikające z nich instrumenty na szczeblu krajowym a także lokalnym będą w praktyce przekładały cele unijne, na realia procesu inwestycyjnego w Polsce, w tym na wymagania stawiane w postępowaniach administracyjnych.

W Polsce trwają już prace nad pierwszym Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych. W październiku 2025 r. w Ministerstwie Klimatu i Środowiska odbyła się konferencja poświęcona wdrażaniu Rozporządzenia i podsumowaniu dotychczasowego stan prac nad Planem.

W dyskusjach prowadzonych podczas konferencji, zwracano uwagę na silny związek wdrażania nowych wymogów unijnych z planowaniem przestrzennym oraz reformą planistyczną. Podkreślono rolę planu ogólnego jako podstawowego dokumentu planistycznego oraz znaczenie narzędzi takich jak minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej. Wskazywano również na wyzwanie polegające na powiązaniu celów Panu Krajowego z działaniami lokalnymi pozostającymi w gestii gmin oraz na potrzebę spójności z miejskimi planami adaptacji.

Z punktu widzenia inwestorów oznacza to, że w 2026 roku należy oczekiwać doprecyzowania priorytetów terytorialnych oraz katalogu działań, które zostaną przyjęte w Krajowym Planie, a następnie będą wpływać na praktykę organów administracji oraz samorządów w postępowaniach dotyczących realizacji inwestycji budowalnych.

Jakie zmiany wynikają z Rozporządzenia dla sektora budowlanego?
Dla sektora budowlanego Rozporządzenie nie tworzy, co do zasady odrębnego wymogu uzyskania dodatkowej decyzji administracyjnej. Zmienia jednak regulacje prawne w sposób, który może zwiększyć zakres analiz środowiskowych, liczbę działań kompensacyjnych oraz częstotliwość nakładania na inwestorów dodatkowych warunków w decyzjach związanych z przygotowaniem i realizacją inwestycji budowalnych. Dotyczy to w szczególności projektów mieszkaniowych w miastach i na ich obrzeżach oraz inwestycji liniowych, takich jak drogi wraz z obiektami inżynierskimi i systemami odwodnienia.

Z perspektywy inwestorów kluczowe jest, że konsekwencje Rozporządzenia będą ujawniać się w znacznym stopniu poprzez działania organów administracji, dokumenty planistyczne oraz praktykę stosowania prawa, w tym poprzez treść i rygory decyzji środowiskowych, wodnoprawnych i budowlanych.

Inwestycje miejskie – wymóg braku utraty netto zieleni i pokrycia koronami drzew do 2030 r.
Najbardziej istotny z punktu widzenia inwestycji deweloperskich w miastach jest obowiązek dotyczący ekosystemów miejskich. Państwa członkowskie mają zapewnić, aby do 31 grudnia 2030 r. nie doszło do utraty netto całkowitej krajowej powierzchni miejskich terenów zieleni oraz pokrycia koronami drzew na obszarach miejskich w ekosystemach miejskich.

Od 1 stycznia 2031 r. wymagane jest osiąganie trendów wzrostowych w odniesieniu do pokrycia koronami drzew na obszarach miejskich, mierzonych co sześć lat, do czasu osiągnięcia zadowalających poziomów.

Przewidywane skutki dla inwestorów mieszkaniowych
Rozporządzenie nie wprowadza jednolitego, bezpośredniego obowiązku stosowania zielonych dachów lub zielonych elewacji w każdym projekcie. Należy jednak liczyć się z tym, że organy i samorządy realizując cele dotyczące zieleni miejskiej, będą częściej oczekiwać rozwiązań ograniczających utratę zieleni lub rekompensujących jej ubytek. W praktyce może to oznaczać:

  1. częstsze uzależnianie zgody na wycinkę drzew od nasadzeń zastępczych i działań kompensacyjnych, wprowadzanie w decyzjach warunków dotyczących zachowania istniejącej zieleni na terenie inwestycji,
  2. preferowanie rozwiązań opartych na zielonej infrastrukturze w budynkach i zagospodarowaniu terenu, w tym zielonych dachów, zielonych elewacji, retencji i powierzchni przepuszczalnych, jako narzędzi realizacji celów miejskich.

Konsekwencją dla procesu due diligence nieruchomości jest wzrost znaczenia analizy stanu wyjściowego zieleni na działce oraz w jej bezpośrednim otoczeniu, ponieważ wpływ inwestycji na ten stan może stać się czynnikiem decydującym o warunkach realizacji projektu.

Inwestycje drogowe – większe znaczenie łączności wód powierzchniowych
Dla projektów drogowych istotny jest obowiązek sporządzenia wykazu sztucznych barier dla łączności wód powierzchniowych oraz identyfikacji barier przeznaczonych do usunięcia, aby przyczynić się do celu przywrócenia co najmniej 25 000 km rzek w Unii Europejskiej, do stanu rzek o swobodnym przepływie do 2030 roku.

Obowiązek ten jest adresowany do państw członkowskich i będzie materializował się w krajowych działaniach, w tym w planowaniu i priorytetyzacji działań w ramach Krajowego Planu.

W konsekwencji inwestycje obejmujące cieki, doliny rzeczne i urządzenia wodne będą częściej oceniane pod kątem tego, czy projekt tworzy nową barierę lub utrwala istniejącą barierę dla wód i organizmów wodnych. Dotyczy to w szczególności przepustów, umocnień brzegowych, przełożeń koryt, a także rozwiązań odwodnieniowych i odprowadzania wód opadowych. W ramach prac nad wdrażaniem rozporządzenia akcentowano znaczenie renaturyzacji rzek, retencji wody i przywracania łączności rzek z równinami zalewowymi, a także sygnalizowano dyskusję o potencjalnych zmianach prawnych w obszarze ocen oddziaływania na środowisko.

Due diligence nieruchomości – zakres analiz, który warto rozszerzyć
W przypadku nabywania gruntów pod inwestycje deweloperskie oraz inwestycje infrastrukturalne zasadne jest uwzględnienie w due diligence dodatkowych obszarów ryzyka, które dotychczas bywały traktowane jako drugorzędne.

Przede wszystkim warto przeprowadzić dodatkową analizę zieleni, drzew i powierzchni biologicznie czynnej w miastach wraz z oceną, jakie elementy mogą podlegać ograniczeniom lub wymogom ich zachowania. Następnie należałoby zweryfikować, czy planowane zagospodarowanie terenu oznacza istotną redukcję zieleni lub pokrycia koronami drzew oraz oszacować koszty potencjalnych nasadzeń zastępczych i obowiązków utrzymania zieleni, które mogą zostać nałożone w decyzjach administracyjnych albo wynikać z uzgodnień z gminą.

Włączenie zielonej infrastruktury do koncepcji projektowej
Na wczesnym etapie planowania i realizacji inwestycji zalecane jest również przygotowanie wariantów koncepcji obejmujących elementy zielonej infrastruktury. Do najczęściej stosowanych należą: zielone dachy, zielone elewacje, ogrody deszczowe, nawierzchnie przepuszczalne i rozwiązania infiltracyjne. Takie podejście ogranicza ryzyko kosztownych zmian projektu w toku późniejszych uzgodnień, zwłaszcza gdy organ lub samorząd będzie oczekiwał rozwiązań bilansujących ubytek zieleni.

Analiza hydrologiczna i ryzyk barierowych w projektach drogowych
Do kluczowych należy identyfikacja miejsc przecięcia z ciekami i obszarami zalewowymi oraz ocena ryzyka, że planowane obiekty staną się barierą dla swobodnego przepływu i ciągłości ekologicznej. Niezbędna jest także analiza kosztów rozwiązań alternatywnych, w tym zmiany typu obiektu, zwiększenia światła przejścia lub zastosowania rozwiązań zapewniających drożność. W świetle artykułu 9 Rozporządzenia szczególnego znaczenia nabierają rozwiązania projektowe, które nie pogarszają łączności wód powierzchniowych i funkcji powiązanych równin zalewowych.

Monitorowanie dokumentów planistycznych i Planu Krajowego
Skoro Polska ma przygotować Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych i przekazać jego projekt Komisji Europejskiej do 1 września 2026 r., inwestorzy powinni monitorować kierunki działań Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w tym zakres konsultacji i wnioski z prac eksperckich. Z perspektywy przygotowania inwestycji istotne będą również wątki łączące cele Planu Krajowego z reformą planowania przestrzennego i aktami lokalnymi.

Uzyskiwanie zgód i decyzji administracyjnych. Możliwe nowe warunki i większa liczba uzupełnień
Najbardziej prawdopodobnym skutkiem Rozporządzenia będzie zmiana treści i rygorów w ramach dotychczasowych postępowań, zwłaszcza dotyczących decyzji środowiskowych, zezwoleń związanych z gospodarką wodną oraz decyzji budowlanych.

W praktyce inwestorzy powinni brać pod uwagę możliwość częstszych wezwań organów do uzupełniania dokumentacji o inwentaryzacje i analizy przyrodnicze oraz hydrologiczne, wprowadzania warunków kompensacyjnych obejmujących nasadzenia i utrzymanie zieleni, potrzeby dopracowania wariantów rozwiązań technicznych w częściach projektu związanych z wodami i zielenią oraz zwiększonego ryzyka sporów w konsultacjach społecznych. Dodatkowym czynnikiem niepewności pozostaje to, że w ramach prac wdrożeniowych sygnalizowano dyskusję o potencjalnych zmianach prawnych w obszarze ocen oddziaływania na środowisko.

Wnioski dla inwestorów
Rozporządzenie (UE) 2024/1991 wzmacnia, mi.in. rolę zieleni miejskiej i łączności wód powierzchniowych jako zagadnień, które będą coraz częściej determinować warunki realizacji inwestycji oraz wymagania stawiane w decyzjach administracyjnych. Z tego względu rekomendowane jest rozszerzenie standardowego due diligence o chociażby audyt zieleni w inwestycjach deweloperskich oraz o analizę ryzyk hydrologicznych przy inwestycjach infrastrukturalnych, a także wczesne uwzględnienie zielonej infrastruktury i rozwiązań retencyjnych, w koncepcji projektowej.

Warto również mieć na uwadze, że na etapie wdrażania regulacji w Polsce, administracja sygnalizuje priorytetyzację działań do 2030 r. z koncentracją na siedliskach w sieci Natura 2000, z uzupełnieniem o wybrane obszary poza Natura 2000, w tym rezerwaty przyrody i parki krajobrazowe. Może to podnosić ryzyko inwestycyjne w projektach prowadzonych w pobliżu tych obszarów lub wymagających ingerencji w ich otoczenie.

Na tle nowych regulacji pojawiają się pytania, które będą kluczowe dla planowania inwestycji w latach 2026–2030: w jakim stopniu cele dotyczące braku utraty netto zieleni przełożą się na lokalne praktyki uzgadniania wycinek i kompensacji, czy zielona infrastruktura stanie się standardem oczekiwanym w projektach o dużej intensywności zabudowy, jak zostaną zdefiniowane priorytety terytorialne w Krajowym Planie oraz czy i w jakim kierunku zmieni się praktyka ocen oddziaływania na środowisko dla inwestycji.

Zapraszamy do kontaktu inwestorów i podmioty przygotowujące projekty, które chcą uwzględnić nowe wymogi środowiskowe już na etapie planowania i due diligence.

https://dsk-kancelaria.pl/blog/unijne-przepisy-o-odbudowie-przyrody-a-due-diligence-nieruchomosci/

Budownictwo i PZP | Prasówka | 04.12.2025 r.

Rynek Infrastruktury

1. Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy – jak przygotować firmę na nadchodzące zmiany

Autor: Karolina Rybak DSK Kancelaria | Data publikacji: 02-12-2025

Wielu przedsiębiorców, zatrudniających pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych (w tym B2B) musi wiedzieć o zbliżających się zmianach w prawie. Zgodnie z projektem ustawy (druk sejmowy nr UD 283) o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw, planowany termin wejścia w życie nowych przepisów został wyznaczony na 1 stycznia 2026 r. Od momentu wejścia w życie znowelizowanych przepisów Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) zyska nowe, szerokie uprawnienia. Najistotniejszą z nich będzie możliwość samodzielnego, administracyjnego stwierdzenia przez inspektorów istnienia stosunku pracy w sytuacji, gdy umowa zlecenie lub B2B, faktycznie spełnia warunki wskazane w art. 22 §1 Kodeksu pracy.

Nowelizacja jest realizacją kamieni milowych A71G i A72G Krajowego Planu Odbudowy, w których Polska zobowiązała się do ograniczenia segmentacji rynku pracy oraz zwiększenia ochrony osób wykonujących pracę zarobkową.

Jakie umowy znajdą się na celowniku PIP?

Nowe przepisy dotyczą głównie umów cywilnoprawnych, takich jak B2B, umów zlecenia i o dzieło, które są powszechnie wykorzystywane w wielu branżach, w tym także w budownictwie.
Z dostępnych informacji oraz relacji z dotychczasowych przesłuchań prowadzonych w ramach prac nad projektem wynika również, że Państwowa Inspekcja Pracy planuje w pierwszej kolejności kierować zwiększone siły kontrolne do branż o najwyższym poziomie ryzyka, a w szczególności właśnie do branży budowlanej. Wynika to zarówno z danych statystycznych PIP, jak i z sygnałów od samych inspektorów, którzy wielokrotnie wskazywali, że to właśnie w sektorze budowlanym najczęściej dochodzi do nadużyć związanych z pozornym B2B, umowami zlecenia wykonywanymi jak etat czy brakiem realizacji podstawowych obowiązków pracodawcy.

Co więcej, już teraz zapowiadane jest zwiększenie liczby kontroli interwencyjnych na budowach – zwłaszcza w firmach korzystających z podwykonawców lub pracowników delegowanych przez inne podmioty. Inspektorzy mają kłaść szczególny nacisk na:
– realny sposób wykonywania pracy na budowie,
– stopień faktycznego podporządkowania kierownikom robót lub brygadzistom,
– ustalenie, czy osoba pracująca na „samozatrudnieniu” rzeczywiście ponosi ryzyko gospodarcze, czy też funkcjonuje jak pracownik,
– weryfikację dokumentacji czasu pracy i sposobu rozliczeń,
– sprawdzenie, czy podmiot powierzający pracę nie przerzuca odpowiedzialności na podwykonawcę tylko formalnie.

Oczekuje się, że branża budowlana – także ze względu na skalę rotacji pracowników i dużą liczbę małych firm wykonawczych – będzie jednym z kluczowych obszarów, w których nowe przepisy mogą wywołać największe konsekwencje praktyczne. Warto już teraz przygotować się na intensyfikację działań kontrolnych i zadbać o pełną przejrzystość zasad współpracy, aby ograniczyć ryzyko sporów oraz decyzji administracyjnych stwierdzających stosunek pracy.

Nowe przepisy wprowadzają mechanizm, który całkowicie zmienia dotychczasowy sposób postępowania w takich sprawach. Do tej pory, jeśli PIP miała wątpliwości co do charakteru umowy cywilnoprawnej, sprawa trafiała do sądu pracy, który rozstrzygał, czy rzeczywiście istnieje stosunek pracy.

Rewolucja w procedurach – jak to będzie działać?

Nowe przepisy przewidują, że jeśli osoba wykonuje pracę w warunkach podporządkowania, w miejscu i czasie wyznaczonym, pod nadzorem i przy wykorzystaniu narzędzi podmiotu powierzającego zadania, to inspektor będzie mógł uznać, iż stosunek prawny ma charakter pracowniczy, niezależnie od nazwy umowy. Takie stwierdzenie nastąpi na podstawie decyzji administracyjnej okręgowego inspektora pracy, co jak podkreśla uzasadnienie projektu ustawy, ma zapewnić odpowiedni poziom gwarancji procesowych i merytorycznych oraz wzmocnić legalność i powagę tego rozstrzygnięcia. Decyzja będzie mogła obejmować okres do trzech lat wstecz od dnia wszczęcia postępowania, ponieważ jak wskazuje ustawodawca „dłuższy zakres ingerencji godziłby w pewność obrotu prawnego, natomiast krótszy mógłby zachęcać pracodawców do ukrywania naruszeń”.

Decyzja okręgowego inspektora pracy będzie wydawana po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego i co ważne, ma ona otrzymywać rygor natychmiastowej wykonalności. Pracodawca będzie więc musiał traktować taką osobę jak pracownika od momentu doręczenia pracodawcy decyzji, a ponadto zgłosić ją do ZUS, wypłacać wynagrodzenie zgodnie z Kodeksem pracy, udzielać urlopów oraz prowadzić dokumentację pracowniczą. Co więcej, jeśli inspektor nie będzie w stanie ustalić pewnych elementów umowy, uzasadnienie przewiduje zastosowanie domniemań korzystnych dla pracownika, takich jak pełny etat, umowa na czas nieokreślony, miejsce pracy w siedzibie pracodawcy czy wynagrodzenie nie niższe niż minimalne. Rozwiązanie to jest celowe, ponieważ w wielu przypadkach to pracodawca ma wyłączny dostęp do dokumentacji i może uniemożliwiać jej pozyskanie przez organ.

Nowe, wyższe kary za naruszenie praw pracownika

Projekt ustawy przewiduje również zdecydowane zaostrzenie sankcji za naruszenia przez pracodawców przepisów prawa pracy. W Kodeksie pracy podwyższone zostaną górne i dolne granice kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, w niektórych przypadkach aż dwukrotnie. Przykładowo, maksymalna grzywna przewidziana w art. 281 § 2 oraz art. 282 § 3 Kodeksu pracy, wzrośnie do 90 000 zł, a w pozostałych wskazanych przepisach do 60 000 zł. Równolegle modyfikowane są regulacje Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, w ramach których inspektor pracy będzie mógł nałożyć mandat w wysokości nawet 5 000 zł, a w przypadku tzw. recydywy 10 000 zł. To istotna zmiana w porównaniu z obecnym limitem 2 000 zł, który w praktyce często nie spełniał funkcji prewencyjnej.

Skutki decyzji dotyczące pracodawców

Skutki decyzji dotyczące podatków i składek za okres poprzedzający jej doręczenie zostaną wstrzymane do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy, aby uniknąć nieodwracalnych następstw w razie późniejszego uchylenia decyzji. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że w relacjach B2B może powstać konieczność oceny faktur jako wynagrodzenia pracowniczego, co może wymagać korekt, jednak uzasadnienie projektu ustawy podkreśla, że nie będzie to podstawą do automatycznego przypisywania przedsiębiorcy winy w zakresie odpowiedzialności karnoskarbowej, jeżeli kwalifikacja prawna nie była oczywista, a zmiana nastąpiła wyłącznie w drodze decyzji inspektora.

Ponadto PIP będzie mogła kontrolować podmioty, które zakończyły już działalność lub przestały zatrudniać pracowników do roku od tego momentu, co ma przeciwdziałać „uciekaniu” przed kontrolą poprzez likwidację działalności gospodarczej.

Zgodnie z nowym art. 34 ust. 2h ustawy o PIP, wydanie decyzji przez okręgowego inspektora pracy o stwierdzeniu istnienia stosunku pracy nie może być podstawą jakiegokolwiek niekorzystnego traktowania pracownika. W szczególności nie może stanowić przyczyny wypowiedzenia stosunku pracy lub rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia przez pracodawcę.

Jak przygotować firmę na nadchodzące zmiany w kontroli PIP?

Przede wszystkim należy przeanalizować umowy zawierane z kontrahentami B2B oraz umowy zlecenia i o dzieło. W dalszej kolejności ocenić, czy nie mają one cech stosunku pracy i w razie potrzeby, zaktualizować warunki współpracy. Warto również zainwestować w profesjonalną obsługę prawną, która pomoże przygotować firmę na nadchodzące wyzwania.

W przypadku branż takich jak budownictwo, wskazuje się na szczególnie wysoki poziom ryzyka, który wynika z delegowania zadań realizowanych w warunkach podporządkowania organizacyjnego, dlatego rzetelny audyt form współpracy staje się tym bardziej kluczowy, wobec nadchodzących zmian przepisów.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/nowe-uprawnienia-panstwowej-inspekcji-pracy–jak-przygotowac-firme-na-nadchodzace-zmiany-97733.html

2. GDDKiA: W grudniu przetargi na 8,5 mld zł

Autor: Damian Kelman | Data publikacji: 04-12-2025

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podsumowała trwające właśnie przetargi, których obecna szacunkowa wartość zadań wynosi ponad 15,5 mld zł. Do końca roku natomiast liczba ta ma wzrosnąć o ponad połowę.

Jak informuje GDDKiA, najbliższe tygodnie dla przyszłości polskich dróg zapowiadają się bardzo intensywnie. Tylko w grudniu zarządca chce ogłosić postępowania na 14 zadań, których łączna długość przekraczać będzie 200 km, a ich szacunkowa wartość wyniesie aż 8,5 mld zł. Oznaczać to będzie, że – łącznie z trwającymi już przetargami, szacunkowa wartość zadań, na które prowadzone będą przetargi, wyniesie ponad 24 mld zł.

Wśród inwestycji, na które niebawem ruszą postępowania przetargowe, znalazły się m.in. dwa odcinki drogi ekspresowej S10 pomiędzy węzłami drogowymi Wyrzysk oraz Bydgoszcz Zachód, ale też dwa odcinki S11 od ujścia do Obornik czy też obwodnica Kalisza w ciągu drogi krajowej nr 25.

– Dzięki realizowanym przez nas zadaniom nie tylko budujemy nowoczesne drogi oraz poprawiamy komfort i bezpieczeństwo podróżowania, ale także wzmacniamy sektor budowlany w naszym kraju i dajemy mocny impuls gospodarce – poinformowała GDDKiA w komunikacie.

Grudzień będzie jednak intensywny nie tylko pod względem zaczynanych inwestycji, ale też kończonych. Jak potwierdził ostatnio minister infrastruktury Dariusz Klimczak, do końca roku kierowcy otrzymają udostępnionych 216 km nowych dróg.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gddkia-w-grudniu-przetargi-na-85-mld-zl-97769.html

3. Ponad 70 km nowej S74. Projekt wchodzi w kluczową fazę przygotowań

Autor: ep. | Data publikacji: 02-12-2025

Rusza kolejny etap przygotowań do budowy drogi ekspresowej S74 z Opatowa w woj. świętokrzyskim do Niska na Podkarpaciu. GDDKiA ogłosiła właśnie przetarg na wykonanie elementów koncepcji programowej wraz z pełnym rozpoznaniem geologicznym.
Dla tej trasy liczącej ok. 73 km w październiku tego roku wydana została decyzja środowiskowa. Dokument dał zielone światło dla dalszych przygotowań ekspresówki we wschodniej części kraju.

Ruszył właśnie przetarg. Koncepcja programowa dla drogi Opatów (Okalina Kolonia) – Nisko (węzeł Zapacz) będzie realizowany w podziale na 5 części: Opatów (Okalina Kolonia) – węzeł Lipnik (z węzłem) o długości 9,80 km, węzeł Lipnik (bez węzła) – węzeł Samborzec (z węzłem) o długości 14,4 km, węzeł Samborzec (bez węzła) – węzeł Gorzyce (z węzłem) liczący 13,9 km, węzeł Gorzyce (bez węzła) – węzeł Radomyśl (z węzłem) – 18.25 km, węzeł Radomyśl (bez węzła) – Nisko (węzeł Zapacz, z węzłem o długości 16,45 km.

Zamawiający przewidział 15 miesięcy na zrealizowanie zamówienia dla części 1 i 2, 18 miesięcy dla dwóch kolejnych i 20 miesięcy dla ostatniej części. Termin składania ofert wyznaczony został na 13 stycznia 2026 roku.

Droga ekspresowa, której dotyczy przetarg, połączy dwa województwa – ok. 29 km trasy znajduje się na terenie woj. świętokrzyskiego, a ponad 44 km w woj. podkarpackim. Trasa planowana jest jako dwujezdniowa z dwoma pasami ruchu w każdym kierunku. W przyszłości wyprowadzi ruch tranzytowy, który przechodzi przez miejscowości wzdłuż dróg krajowych nr 9 i 77.

Planowana trasa, zgodnie z wydaną niedawno decyzją środowiskową, zaczyna się w rejonie miejscowości Okalina jako kontynuacja obwodnicy Opatowa i prowadzi na południowy zachód od DK-9, którą przecina w Lipniku (tu zaplanowano węzeł). Dalej prowadzi przez gminy Obrazów i Samborzec, przekracza rzekę Koprzywianka, następnie Wisłę na południe od Ostrołęki i między miejscowościami Sielec i Zakrzów wchodzi na teren woj. podkarpackiego.

Następnie mija Tarnobrzeską Specjalną Strefę Ekonomiczną, gminę Gorzyce i Zaleszany, omija Turbię i biegnie wzdłuż lotniska. Na dalszym przebiegu przecina San, wchodzi na teren gmin Radomyśl nad Sanem i Pysznica i między Brandwicą a Jastkowicami, przecina rzekę Bukowa dochodząc do drogi powiatowej w rejonie Stalowej Woli. W dalszym przebiegu droga prowadzi przez tereny niezabudowane wzdłuż Sanu, przez Kłyżów, przecina DK-19 i kończy się na węźle Zapacz, gdzie połączy się z istniejącą drogą ekspresową S19.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/s74-ze-swietokrzyskiego-na-podkarpacie-wchodzi-w-kolejny-etap—97746.html

Rzeczpospolita

Dobre praktyki w zamówieniach publicznych

Jeremi Jędrzejkowski | Publikacja: 28.11.2025

Jak pokazała debata, kluczowe wyzwania w zamówieniach publicznych dotyczą jakości opisów przedmiotu zamówienia, procesu weryfikacji ofert oraz potrzeby wypracowania spójnych standardów i zasad.

Jak wygląda praktyka dotycząca opisu przedmiotu zamówienia i kryteriów oceny ofert? Jakie jest orzecznictwo Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) w tym zakresie i jak usprawnić korzystanie z biegłych bez wydłużania postępowań? Rażąco niska cena a pomoc publiczna: coraz częściej wykonawcy uzasadniają niską cenę pomocą publiczną, której przyznanie nie zawsze jest weryfikowalne; czy konieczna jest interwencja ustawodawcy? Waloryzacja: w praktyce klauzule waloryzacyjne z art. 439 prawa zamówień publicznych (PZP) często nie działają, a zamawiający ograniczają ich stosowanie, zwłaszcza przy wzroście kosztów pracy. Czy takie podejście – akceptowane również przez KIO – wymaga zmian legislacyjnych? Czy długie weekendy uzasadniają zmianę terminów na wniesienie środków ochrony prawnej?

Te zagadnienia stały się osią debaty „Zamówienia publiczne dla ochrony zdrowia”, która odbyła się w ramach realizowanego od niemal roku przez „Rzeczpospolitą” projektu „Akademia Zakupów Publicznych”.

Jaki powinien być opis
Brygida Brańko, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP), mówiąc o opisie przedmiotu zamówienia, podkreśliła, że problemy są zróżnicowane – niektórzy zamawiający określają go właściwie i efektywnie wykorzystują narzędzia, których dostarcza PZP, współpracując przy tym z rynkiem. Inni idą na skróty, bazując na innych specyfikacjach, nieadekwatnych do swojego projektu. Odnosząc się do roli KIO w tym obszarze, stwierdziła, że jej zadaniem nie jest kształtowanie opisu przedmiotu zamówienia, lecz orzekanie w sprawach możliwych naruszeń prawa.

– Rolą izby jest rozstrzyganie spraw, które wiążą się z niewłaściwym działaniem czy też zaniechaniem działania przez zamawiającego. Jeżeli w specyfikacji warunków zamówienia są projektowane warunki umowy zawierające klauzule niedozwolone, to izba odwoławcza nie pozostaje na nie obojętna – stwierdziła Brygida Brańko.

Jolanta Sergot-Kowalska, ekspertka w zakresie zamówień publicznych, szkoleniowiec i biegła sądowa, także podzieliła zamawiających na dwie grupy. Jej zdaniem nie ma specjalnych problemów z opisami zamówień dotyczących zakupu produktów, w przeciwieństwie do tych związanych z sektorem usług, gdzie jest z tym „permanentny problem”. Jako jedną z głównych przyczyn wskazała kopiowanie starych, nawet 20-letnich opisów zamówień i specyfikacji, które zawierają nieaktualne już wymagania prawne.

Ekspertka, jako że na co dzień zajmuje się kwestiami związanymi z utrzymaniem czystości m.in. w ochronie zdrowia, gdzie np. w szpitalach jest to poważny temat, zwróciła uwagę, że usługa ta jest lekceważona, a osoby przygotowujące opisy mają zbyt małą wiedzę. To prowadzi do błędów technologicznych i nadmiernego skupienia się na procesie (np. narzucanie liczby etatów czy ilości środków do dezynfekcji), a nie na efektach.

– Świat przechodzi na umowy Service Level Agreement (SLA), gdzie liczy się wynik usługi, a nie proces. To szczególnie ważne w ochronie zdrowia. W tym modelu firmy byłyby zainteresowane innowacyjnymi technologiami, bo widziałyby w tym sens. A jeżeli zamawiający narzuca liczbę etatów, to firmy nie są zainteresowane nowoczesnymi rozwiązaniami, które generują koszty, a zyskowność tych kontraktów i tak jest mała. W modelu SLA można by dużo zaoszczędzić i to z korzyścią dla każdej ze stron – tłumaczyła Sergot-Kowalska.

Odnosząc się do działań KIO przy rozstrzyganiu sporów, zwróciła uwagę, że niestety w praktyce izba rzadko powołuje biegłych w sprawach wymagających wiedzy specjalistycznej, a to mogłoby ułatwić zrozumienie skomplikowanych technicznie zarzutów, przyczyniając się do przyspieszenia rozstrzygania spraw.

Badanie ofert a cena
Tomasz Chudobski ze Związku Pracodawców Outsourcingu zauważył, że KIO rozstrzyga często w sprawach wymagających specjalistycznej wiedzy z różnych dziedzin. Zgodził się z potrzebą częstszego korzystania przez KIO z biegłych i stworzenia w tym celu ułatwień dla KIO, które pozwolą równocześnie zachować sprawność postępowania.

Brygida Brańko dodała, że jeśli chodzi np. o jakość wykonywania określonych usług w różnych obszarach działalności publicznej, np. w szpitalach, to trzeba pamiętać o standardach. – Jeżeli one nie obowiązują, to każdy zamawiający wymyśla, co chce, i w praktyce jest panem tego, co zamawia – wskazała.

Tomasz Chudobski zwrócił uwagę na kolejny problem: praktyczne trudności przy weryfikacji wyjaśnień składanych przez wykonawców w związku z badaniem ofert pod kątem rażąco niskiej ceny.

– Jeżeli w wyjaśnieniach wykonawców pojawia się element pomocy publicznej, to często powołują się oni na pomoc, którą dopiero zamierzają uzyskać w trakcie realizacji zamówienia. Zarówno dyrektywa (w art. 69), jak i PZP (w art. 224) nie precyzują, jak weryfikować, czy pomoc publiczna deklarowana przez wykonawcę w wyjaśnieniach jest pomocą, którą ten wykonawca realnie uzyskał. To jest pole do interwencji ustawodawcy. Sam zamiar ubiegania się o pomoc publiczną w trakcie wykonywania zamówienia nie może być usprawiedliwieniem dla złożenia oferty zawierającej rażąco niską cenę. Na etapie badania oferty taka przyszła i niepewna pomoc nie jest w żaden sposób możliwa do potwierdzenia i nie powinna być brana pod uwagę – wskazał ekspert.

Dodał, że zaakceptowanie wyjaśnienia w postaci zamiaru uzyskania potencjalnej pomocy publicznej w przyszłości zaburza konkurencyjność między wykonawcami. – Powinni mieć oczywiście możliwość powoływania się na pomoc faktycznie uzyskaną albo w jakimś sensie zapewnioną, ale nie na tę, o którą dopiero zamierzają się ubiegać – podkreślił Chudobski. Brygida Brańko przyznała, że w sytuacjach, gdy wykonawcy deklarują zatrudnienie osób niepełnosprawnych, rzeczywiście odwołują się do okoliczności, które dopiero zaistnieją.

Więcej odwagi
Odnosząc się do tego problemu, Grzegorz Lang, dyrektor ds. prawnych w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), stwierdził, że po 20 latach w Unii powinniśmy mieć nieco więcej odwagi w interpretowaniu dyrektyw i wdrażających te dyrektywy ustaw, a także być może rozstrzygania na poziomie krajowym kwestii, które w obszarze zamówień publicznych nie są regulowane dyrektywami.

– Dotąd, i niestety nadal, z wyjątkiem w sumie pobocznych kwestii, takich jak np. kwestie dotyczące zapłaty wynagrodzenia wykonawców czy gwarancji, bardzo silny był pogląd, że we wszystkim, co dotyczy zamówień, patrzymy na dyrektywy, co nas bardzo mocno ogranicza. Tymczasem nie każdy aspekt udzielania zamówień jest zharmonizowany w prawie unijnym. To otwiera możliwości do rozwiązywania w prawie polskim problemów, które nie zostały rozwiązane dyrektywami. Rezygnacja z aktywności polskiego prawodawcy i organów codziennie kosztuje nas wiele zmarnowanego czasu i pieniędzy. Inne problemy wynikają już z praktyki na poziomie szczegółowym, co wymyka się regulacji ustawowej. Przykładowo, jeżeli patrzymy na usługi dla ochrony zdrowia, to widzimy, że zamawiający reprezentują dwie postawy – mówił Grzegorz Lang.

– Pierwsza jest bardzo konserwatywna. To zamawianie usług tak jak 20 i więcej lat temu, skupiające się na przeliczaniu na etaty, stosowaniu bardzo dużej ilości środków chemicznych i najniższej cenie. Druga, bardziej innowacyjna i odważniejsza, polega na skupieniu się na aspektach jakościowych usług. To ujęcie może niekiedy budzić większe wątpliwości w świetle zasad udzielania zamówień publicznych. KIO może dopatrzyć się naruszenia zasad niedyskryminacji czy przejrzystości postępowania. Rzecz w tym, żeby zrównoważyć te zasady i potrzeby wyłonienia oferty najlepszej jakościowo. I tu zgadzam się, że dużym, niewykorzystanym – może poza budownictwem – obszarem jest przygotowanie dokumentacji wzorcowej. Dzięki dokumentacji wzorcowej specyfikacje mogą być nowocześniejsze i budować konsens rynkowy, który nie będzie budził wątpliwości co do tego, że są obiektywne i odpowiadają na wyzwania rynku i potrzeby zamawiających – tłumaczył przedstawiciel FPP.

Co z tą waloryzacją
Ekspert FPP poruszył także kwestię waloryzacji kontraktów i potrzebę wypracowania dobrych praktyk w tym zakresie. – Dotychczasowe praktyki na rynku są bardzo zróżnicowane. Niektórzy wielcy zamawiający wypracowali już pewne modele waloryzacji, które – trzeba przyznać – usprawniają porozumienie miedzy wykonawcami i zamawiającymi. Rynek jest jednak bardzo zróżnicowany. W szczególności w systemie ochrony zdrowia działają bardzo duzi zamawiający i jednostki nieduże. Ci zamawiający „eksploatują” przepisy PZP w własnym interesie, nie bacząc na interes wykonawców – mówił Grzegorz Lang.

– Niestety, prawodawca nie sprostał zadaniu skonstruowania przepisów zrównoważonych. Wręcz przeciwnie, przepisy wprost podpowiadają ograniczenia, które w praktyce pozbawiają wykonawców prawa do waloryzacji nie tylko odpowiadającej wzrostowi kosztów przekraczającego zwykle ryzyko gospodarcze, ale – w szczególności – waloryzacji części kosztów pośrednich, czyli ponoszonych w związku w wykonaniem zamówienia, chociaż nie wyłącznie w związku z realizacją danego, konkretnego zamówienia. Przykładowo, jest oczywiste, że wzrost minimalnego wynagrodzenia pociąga za sobą odpowiednie dostosowanie całej siatki prac. Mimo że przepisy nie wykluczają uwzględnienia tego oczywistego zjawiska ekonomicznego przez zamawiających, to w praktyce zamawiający nagminnie odrzucają oczekiwania odpowiedniej zmiany wynagrodzeń u wykonawcy. Prawodawca niestety w ogóle nie widzi tego problemu i mimo upływu lat pozostaje głuchy na postulaty wykonawców – wskazywał ekspert FPP.

Brygida Brańko odpowiedziała, że postulaty ws. waloryzacji są brane pod uwagę, ale sprawa jest złożona i wymaga ostrożności oraz rozmów, bo dotyczy wielu podmiotów z rynku zamówień publicznych. Jak podkreśliła, po konsultacjach z zamawiającymi i wykonawcami udało się wypracować koszyki; być może potrzebne będą kolejne tego typu rozwiązania. Natomiast obecnie nie ma deklaracji zmian – być może rzeczywiście wystarczą dobre praktyki dla zamawiających.

W dyskusji poruszono również kwestię terminów w procedurach odwoławczych. Tomasz Chudobski, nawiązując do problemu długich weekendów w kontekście krótkiego, pięciodniowego terminu na odwołanie, postulował, aby terminy były wyrażone w dniach roboczych. Brygida Brańko wskazała, że taka zmiana wymagałaby jeszcze analizy.

https://regiony.rp.pl/zamowienia-publiczne/art43415361-dobre-praktyki-w-zamowieniach-publicznych

Wnp

1. Miliardy złotych czekają na drogowców, a GDDKiA nie powiedziała ostatniego słowa

Źródło: PAP/DO | Dodano: 3 grudnia 2025

Wartość oczekujących na rozstrzygnięcie przetargów ogłoszonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, dotyczących rozwoju infrastruktury drogowej, przekracza 15,5 mld zł – poinformowała w środę GDDKiA.

Dyrekcja poinformowała, że w grudniu planuje ogłosić postępowania dotyczące kolejnych 14 odcinków dróg o łącznej długości przekraczającej 200 km i szacunkowej wartości 8,5 mld zł. Tak więc ogólna wartość procedowanych przetargów wyniesie ponad 24 mld zł.

Jak podano, nowe postępowania przetargowe będą m.in. dotyczyć dwóch odcinków drogi ekspresowej S10 między węzłami Wyrzysk i Bydgoszcz Zachód, dwóch odcinków S11 od Ujścia do Obornik oraz odcinka drogi krajowej DK25, stanowiącego obwodnicę Kalisza.

„Inwestujemy w rozwój polskiej infrastruktury drogowej. Już ponad 15,5 mld zł wynosi szacunkowa wartość zadań, na które obecnie prowadzimy przetargi. A to nie koniec. Najbliższe tygodnie zapowiadają się bardzo intensywnie” – przekazała GDDKiA na X.

„Dzięki realizowanym przez nas zadaniom nie tylko budujemy nowoczesne drogi oraz poprawiamy komfort i bezpieczeństwo podróżowania, ale także wzmacniamy sektor budowlany w naszym kraju i dajemy mocny impuls gospodarce” – zaznaczyła Dyrekcja.

https://www.wnp.pl/budownictwo/miliardy-zlotych-czekaja-na-drogowcow-a-gddkia-nie-powiedziala-ostatniego-slowa,1010308.html

2. Bez zdrowej konkurencji na kolei, bez waloryzacji na drogach i bez „dychy” w portfelu

Michał Wroński | Dodano: 28 listopada 2025

Mirbud nie będzie miał na koniec roku 10 mld zł zamówień w portfelu. Do ogłoszonego wiosną celu na ten rok zabraknie najprawdopodobniej kilkuset milionów złotych. Poziom ten może zostać jednak osiągnięty w przyszłym roku jeśli konsorcjum, którego spółka jest członkiem, obroni przed konkurencją swoją ofertę na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk. Spółka nie wyklucza, że wobec braku waloryzacji kontraktów drogowych będzie walczyć z GDDKiA w sądzie.

  • Od początku roku Mirbud podpisał 21 kontraktów na łączną kwotę ponad 2,5 mld zł. Łączna wartość zamówień w portfelu spółki sięgnęła blisko 9 mld zł.
  • Dominujący segment działalności spółki stanowi budownictwo infrastruktury drogowej. Zdaniem prezesa Jerzego Mirgosa wszystkie mające zostać ukończone w tym roku kontrakty, zostaną zrealizowane w terminie i w przyszłym roku nastąpi faza rozliczeń. – Nie jest tajemnicą, że mamy pewną skalę roszczeń do zamawiającego – podkreśla.
  • W tym roku Mirbud zadebiutował na rynku inwestycji kolejowych. – Za późno się za to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany, połowę z wolnej ręki dostają firmy, które należą do PLK-i. Nie trafia to nawet na przetargi i to jest duży ból dla takich wykonawców komercyjnych jak my – ocenia prezes Mirgos.

Państwowe firmy nie są w stanie „zjeść” wszystkiego. To jedyna szansa dla prywatnych podmiotów
Na koniec listopada Mirbud miał w swoim portfelu zlecenia za rekordową dla spółki kwotę blisko 9 mld zł (wartość umów podpisanych od początku roku przekroczyła 2,5 mld zł). Na 21 zawartych kontraktów zdecydowana większość dotyczyła budowy infrastruktury drogowej (11 umów na kwotę 1,89 mld zł) i obiektów kubaturowych (8 umów na kwotę 527 mln zł netto), ale znalazła się wśród nich także historyczna, pierwsza dla Mirbudu umowa na inwestycję kolejową (na 46 mln zł).

– Na pewno dużą pracę musimy w kolej włożyć, bo o rok za późno się za to wzięliśmy. Ten rynek jest bardzo poukładany, połowę z wolnej ręki dostają firmy, które należą do PLK-i. Nie trafia to nawet na przetargi i to jest duży ból dla takich wykonawców komercyjnych jak my. A w przypadku tych zamówień, które trafiają, również musimy się mierzyć z firmami państwowymi, które dostały wsparcie finansowe na dosprzętowienie, więc trudno mówić o zdrowej konkurencji. Tylko dlatego, że nie są w stanie wszystkiego wchłonąć, to takie firmy jak nasza mają szansę coś pozyskać – mówił podczas podsumowującej wyniki spółki po trzech kwartałach prezes Mirbudu, Jerzy Mirgos.

Portfel może jeszcze spuchnąć, ale 10 miliardów złotych jeszcze nie będzie
Jak przyznał prezes Mirgos nie ma już szans na to, że to tegoroczny portfel zamówień spółki rozrośnie się do kwoty 10 mld zł, na co jej przedstawiciele liczyli jeszcze wiosną.

– Liczymy, że dwie-trzy mniejsze umowy, takie po 200 mln zł, jeszcze w tym roku podpiszemy, ale dychy nie przekroczymy. Jest na pewno szansa w przyszłym roku – stwierdził prezes Mirgos.

Ową szansą jest przede wszystkim kontrakt na wykonanie dokumentacji wykonawczej i przebudowę linii kolejowej z Białegostoku do Ełku w ciągu Rail Baltica. W zakres planowanych prac wchodzi 100 km linii kolejowej, 8 stacji i 10 przystanków. W chwili ogłaszania przetargu modernizacja była przedstawiana jako największy kontrakt zlecony przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Opiewająca na 4,56 mld zł oferta konsorcjum Torpolu (lider) i Mirbudu (partner) została uznana przez PLK za najkorzystniejszą, co może przełożyć się na zwiększenie stanu portfela o ok. 2,4 mld zł pod warunkiem, że konsorcjum obroni swoją ofertę przed konkurencją.

– Jeżeli obronimy ataki Budimeksu, to uznam to za bardzo dobry rok, ale umowa będzie w przyszłym roku – stwierdził Mirgos.

Kontrakty drogowe w przełomowym okresie. Prezes mówi o roszczeniach względem GDDKiA
Dominującym segmentem działalności Mirbudu na razie jest (i pozostanie w najbliższych kwartałach) budownictwo infrastruktury drogowej – zamówienia z tego sektora stanowią 81 proc. portfela spółki (na drugim miejscu są budynki użytku publicznego, których udział rośnie, sięgając już 17,5 proc.)

– Jesteśmy teraz w przełomowym okresie – kończymy stare kontrakty, a do realizacji wchodzą te zdobywane w 2024 r. Te, które ofertujemy teraz, szczególnie w formule zaprojektuj, buduj, jeżeli będą wybrane, to będą wchodziły w 2027 r. do realizacji – mówił Paweł Korzeniowski, członek zarządu Mirbudu i dyrektor finansowy spółki.

– Mamy 10 projektów drogowych, które odpalamy, czyli lukę po kończących się w tej chwili powinniśmy wypełnić faktycznymi realizacjami. Pod względem skali działalności w drogownictwie będzie przyzwoicie – dodał prezes Mirgos.

Jak dodał wygląda na to, że wszystkie mające zostać ukończone w tym roku kontrakty zostaną zrealizowane w terminie i w przyszłym roku nastąpi faza rozliczeń.

– Nie jest tajemnicą, że mamy pewną skalę roszczeń do zamawiającego. To jest pewne ryzyko na przyszły rok, czy uda nam się w przyszłym roku to rozliczyć tak jak sobie życzymy – stwierdził.

Odnosząc się do kwestii waloryzacji starych kontraktów i ostatnich doniesień ze strony Ministerstwa Infrastruktury, które przyznało, że resort finansów nie zapewni do tego finansowania prezes Mirbudu zapowiedział, że nie wyklucza walki o te pieniądze w sądzie.

– Może za 5-8 lat coś z tego będzie – powiedział.

Przez najbliższe dwa – trzy lata nie wydarzy nic, co zmieni skalę inwestycji w Polsce?
– W temacie sieci energetycznych ten rok możemy uznać za porażkę, ale nie poddajemy się, myślimy o jakiejś akwizycji. Nie będzie to nigdy taka skala jak mamy w drogach, jak możemy mieć w kolei, czy w kubaturze, ale może być nawet 8-10 proc. naszych przychodów – ocenił Jerzy Mirgos.

Zdaniem prezesa Mirbudu w najbliższych dwóch, trzech latach nie wydarzy się nic, co by diametralnie mogło zmienić skalę inwestycji w Polsce. W jego opinii budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego może wpłynąć na kształt rynku najwcześniej za dwa lata, budowa elektrowni atomowej – najwcześniej za pięć lat, a w przypadku budowy szybkich kolei trudno w ogóle wskazywać taki termin ze względu na brak wskazanych źródeł finansowania.

– Nasza sytuacja ze względu na kontraktację nie jest może zadowalająca, ale w porównaniu do innych nie jest najgorzej, powiedziałbym, że nawet lepiej. Daje nam to stabilność na przynajmniej najbliższe trzy lata, z dużą szansą zwiększenia jeżeli dopniemy ten pierwszy duży kontrakt kolejowy – ocenił prezes Mirgos.

https://www.wnp.pl/budownictwo/bez-zdrowej-konkurencji-na-kolei-bez-waloryzacji-na-drogach-i-bez-dychy-w-portfelu,1008919.html

Prawo.pl

1. Zamówienia publiczne: będą zmiany w procedurze przed KIO

Michał Kosiarski | Data dodania: 02.12.2025

Od marca w postępowaniu przez Krajową Izba Odwoławczą więcej będzie elektroniki – w ślad za zmianami ustawy Urząd Zamówień Publicznych przygotował dostosowywanie odpowiedniego rozporządzenia. Właśnie wystartowały oficjalne konsultacje publiczne nowych zasad.

Zgodnie z art. 544 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320) od 13 marca 2026 r. postępowanie przed Krajową Izbą Odwoławczą zostanie mocno zdigitalizowane. Już na cztery miesiące przed wejściem w życie nowych przepisów, przygotowano projekt nowelizacji procedury przed KIO. Nowe zasady postępowania opisuje projekt nowelizacji rozporządzenia z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą (Dz. U. z 2020 r. poz. 2453). Projekt noweli jest teraz w konsultacjach publicznych (numer RCL – 84), które potrwają do 12 bm.

Więcej elektroniki i dyscypliny
Głównym celem noweli jest dalsza elektronizacja postępowania odwoławczego, w tym umożliwienie stronom oraz uczestnikom postępowania odwoławczego przed KIO, udziału w jawnych rozprawach lub posiedzeniach online (art. 508a ust. 1). Dodatkowo – w celu zapewnienia sprawnego rozpatrywania odwołań – szybciej i łatwiej będzie skoncentrować materiał procesowy. Ponadto orzeczenia KIO nie będą musiały być sporządzane jedynie papierowo, ale także w formie elektronicznej.

Ponadto, zgodnie z art. 521 PZP zamawiający będzie musiał wnieść odpowiedź na odwołanie w terminie określonym przez prezesa KIO (nie krótszym niż pięć dni od otrzymania odwołania), a w niej zawrzeć twierdzenia oraz przedstawić i dołączyć dowody na ich poparcie. Co do zasady, materiał dowodowy ma być zgromadzony najpóźniej na dzień przed rozprawą/posiedzeniem.

Projektowane przepisy nawiązują bezpośrednio do prowadzenia zdalnych rozpraw lub zdalnych posiedzeń (np. par. 4a, par. 5 ust. 2, par. 17-27). -Ponadto zostały przewidziane przepisy porządkujące proces rozpatrywania odwołań oraz przepisy zapewniające dalszą elektronizację postępowania odwoławczego, pozwalające na usprawnienie organizacji i przebiegu zdalnych rozpraw lub zdalnych posiedzeń, w tym w zakresie przekazywania pism w postępowaniu odwoławczym i dokumentacji postępowania drogą elektroniczną, jak również sporządzania orzeczeń KIO w postaci elektronicznej – czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji.

Część zmian dopiero za dwa lata
Pisma w postaci elektronicznej co do zasady wniesiemy przy użyciu środków komunikacji elektronicznej, w tym na oficjalny adres do doręczeń elektronicznych KIO. -Biorąc pod uwagę zmiany wprowadzone ustawą o doręczeniach elektronicznych, które zmierzają do ostatecznego zastąpienia elektronicznej skrzynki podawczej (tzw. e-PUAP) adresem do doręczeń elektronicznych, niezbędne jest wprowadzenie zmiany dostosowującej, która jedynie jako przykład wskazuje adres do doręczeń elektronicznych, a nie wskazuje na elektroniczną skrzynkę podawczą jako dostępny środek komunikacji elektronicznej. Jednak do końca 2027 r. utrzymana została możliwość wnoszenia pism na adres poczty elektronicznej KIO bądź adresy wskazane przez strony i uczestników (z wyjątkiem odwołania i przystąpienia do postępowania odwoławczego). -Przewidziana regulacja intertemporalna ma na celu zapewnienie ciągłości i przewidywalności obiegu korespondencji – czytamy w uzasadnieniu.

Zasady wnoszenia pism i dokumentów będą zróżnicowane. Sposób wnoszenia pism uzależniony będzie od tego, czy rozprawa/posiedzenie będą zdalne, czy stacjonarne. W tym ostatnim przypadku, pisma trzeba przekazać bezpośrednio przewodniczącemu składu orzekającego, a także stronom oraz uczestnikom. Podczas procedowania zdalnego przekazanie odbędzie się przy użyciu środka komunikacji elektronicznej wskazanego w zarządzeniu Prezesa KIO (na odpowiednie adresy elektroniczne).

Oprócz tego projektowana nowela rozporządzenia zawiera wiele innych, drobniejszych zmian.

https://www.prawo.pl/biznes/zamowienia-publiczne-kio-pzp-uzp,536160.html

2. Brakuje planów ogólnych, za to są kontrowersyjne wuzetki

Michał Kosiarski | Data dodania: 04.12.2025

Nierówne traktowanie wniosków o wydanie warunków zabudowy w zależności od daty ich złożenia, jak również zróżnicowane wymogi przy uzgadnianiu i opiniowaniu projektów planów ogólnych – to dwie najważniejsze zmiany w przepisach o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, które zaczynają obowiązywać od wtorku. Mają one usprawnić reformę planowania przestrzennego.

Chodzi o ustawę z 5 listopada br. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2025 r. poz. 1668), która nadaje nowe brzmienie art. 62. Gdy ktoś zdążył złożyć wniosek do 16 października br. to może liczyć na wydanie bezterminowej decyzji o warunkach zabudowy. To samo dotyczy osób, których wuzetki staną się prawomocne do końca br. Zarówno szybkość legislacji, jak i arbitralnie przyjęta data 16 października, są przedmiotami ostrej krytyki. -Jeżeli ktoś zdążył z wnioskiem o WZ przed 16 października, to będzie ona bezterminowa, a ten co złożył go po tej dacie i nie uzyska prawomocnej decyzji o warunkach zabudowy do końca roku, otrzyma wuzetkę ważną jedynie pięć lat – podkreśla Maciej Górski, adwokat w GPLF Kancelarii Prawa Nieruchomości, który zaznacza, że mamy do czynienia z nierównym traktowaniem i działaniem prawa wstecz oraz jakością stanowienia prawa na żenująco niskim poziomie.

Inna istotna w praktyce zmiana – zwłaszcza dla miast i gmin – to zawieszenie terminów na wydanie wuzetek i decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego, których przekroczenie wiązałoby się z naliczaniem sankcji pieniężnych. Terminy te zostały zawieszone i zaczną biec na nowo od 1 stycznia 2027 r. Tak wynika z art. 6 nowelizacji.

Nie wiadomo, czy do końca roku bądź do końca czerwca 2026 r. nie będzie jeszcze jednego planistycznego trzęsienia ziemi. Pojawiają się bowiem zapowiedzi ograniczenia możliwości występowania o wuzetkę tylko do właścicieli nieruchomości. Z postulatem ograniczenia możliwości wydawania wuzetek wystąpił Związek Miast Polskich, skupiający samorządy, do których wpływa obecnie najwięcej wniosków o wuzetki. Zgodnie z obecnymi przepisami takich ograniczeń nie ma, wręcz przewiduje się, że wuzetki może otrzymać kilka podmiotów, wśród których nie muszą być właściciele danej nieruchomości (art. 63).

Problemy praktyczne z wuzetkami
Termin ważności wuzetki nie jest jedynym problemem osób starających się o wydanie warunków zabudowy. Nakładają się na to inne kwestie związane z odmienną interpretacją przepisów. Magdalena Wilczyńska, adwokatka w kancelarii Stawski Adwokaci Kancelaria Prawna, spotyka się z sytuacjami, gdy w obszarze analizowanym znajduje się działka zabudowana, ale sama zabudowa leży już poza jego granicą. Czy w takiej sytuacji urzędnicy powinni uwzględniać tę zabudowę w analizie? -Jeżeli obszar analizowany obejmuje tylko niezbudowaną część działki, a budynki znajdują się na niej, lecz poza jej granicą, nie należy ich pomijać w analizie – podkreśla mec. Wilczyńska. -Zasadą jest, że organ powinien badać całość takiej działki, gdyż to ona stanowi punkt odniesienia dla oceny kontynuacji funkcji i parametrów zabudowy – dodaje Wilczyńska. -Jeżeli organ w toku postępowania sygnalizuje ryzyko wydania decyzji odmownej wyłącznie dlatego, że w obszarze analizowanym znalazły się jedynie niezabudowane fragmenty działek, warto interweniować i zasygnalizować konieczność uwzględnienia w analizie całej działki. Sam fakt, że linia obszaru analizowanego „przecina” działkę w jej niezabudowanej części, nie powinien prowadzić do pominięcia jej w całości w analizie. Taka praktyka może skutkować błędnymi wnioskami co do braku kontynuacji funkcji – podkreśla mec. Wilczyńska.

Co dalej z planami ogólnymi
Nowelizacja nie dotyczy jednak tylko wuzetek, ale zmienia też zasady sporządzania planów ogólnych. -Organami uzgadniającymi projekty planów ogólnych gminy pozostają wyłącznie: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska oraz parki narodowe. Ograniczono również zakres kompetencyjny tych uzgodnień. Natomiast pozostałe organy wydają jedynie opinie w procedurze planistycznej – podkreśla Tomasz Babicz, architekt i urbanista, Kierownik Pracowni ds. Studiów i Analiz w Biurze Architekta Miasta w Krakowie. Babicz podkreśla, że nietypowym i dotychczas niestosowanym zabiegiem są również przepisy przejściowe, gdyż nowe regulacje w zakresie opiniowania i uzgodnień dotyczyć będą wszystkich procedur, bez względu na stopień ich zaawansowania oraz moment ich rozpoczęcia, a w myśl art. 7 ust. 2 nowelizacji wszystkie dotychczas uzyskane uzgodnienia (pozytywne i negatywne) uznaje się odpowiednio jako opinie. Konsekwencją tego jest brak potrzeby ponownego występowania gmin o opinie do organu, od którego już uzyskała negatywne uzgodnienie.

Według danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii, do połowy listopada ok. 10 proc. gmin nadal nie przystąpiło do sporządzania planów ogólnych. Z ministerialnych ankiet, które odesłało 60 proc. gmin wynika, że ok. 40 proc. ankietowanych gmin jest zaś dopiero na etapie wyboru wykonawcy. Projekt planu ogólnego z uzasadnieniem ma poniżej jednej trzeciej ankietowanych gmin. Nowela ma więc prace planistyczne przyspieszyć.

Ukłonem w stosunku do gmin jest też nowy art. 51a ustawy – dopuszcza on stwierdzenie nieważności planu ogólnego jedynie w części (nawet gdy jest to pierwszy plan ogólny w danej gminie). To reakcja na rygorystyczne podejście do już uchwalonych planów ogólnych, których nieważność w całości stwierdzali wojewodowie (np. w Pyskowicach, Jejkowicach i Świętochłowicach na Górnym Śląsku). Jeśli jakieś sprawy o stwierdzenie nieważności będą – na różnych etapach – w toku w dniu 9 grudnia br., to będzie można do nich zastosować te nowe, bardziej liberalne podejście.

Żadna z gmin – jak do tej pory – nie zdecydowała się zaskarżyć rozstrzygnięć dotyczących planów ogólnych do sądów administracyjnych. Jedną ze skarg zajmie się jednak WSA w Gliwicach, gdyż ustalenia planu ogólnego Pyskowic podważa jeden z mieszkańców tej gminy.

https://www.prawo.pl/biznes/wuzetki-planowanie-przestrzenne,536186.html

Portal ZP

Zgłoszenie podwykonawcy – wzór, zasady zgłoszenia w trakcie realizacji umowy, zmiana podwykonawcy

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 26.11.2025

Zgłoszenie podwykonawcy – wzór i prawidłowa treść tego dokumentu – ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa rozliczeń i uniknięcia zarzutu naruszenia art. 462 ustawy Pzp. W tekście wyjaśniamy, kiedy wykonawca ma obowiązek zgłosić podwykonawcę w trakcie realizacji umowy, w jakiej formie i z jakimi elementami powinno zostać sporządzone zgłoszenie, jakie dokumenty zamawiający może żądać wraz ze zgłoszeniem oraz jakie są skutki realizowania części zamówienia przez niezgłoszonego podwykonawcę. Przedstawiamy również praktyczny schemat (wzór) zgłoszenia podwykonawcy, który można dostosować do własnej umowy i specyfiki zamówienia.

W tym artykule
1. Czym jest zgłoszenie podwykonawcy i dlaczego jest tak ważne?
Zgłoszenie podwykonawcy to pisemna informacja wykonawcy kierowana do zamawiającego, zawierająca dane podwykonawcy oraz zakres powierzonych mu robót lub usług. Prawidłowa treść zgłoszenia (zgodna z art. 462 ustawy Pzp) ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa rozliczeń oraz uniknięcia zarzutu naruszenia przepisów, w tym zakwestionowania wynagrodzenia czy zastosowania kar umownych.
2. Kiedy wykonawca ma obowiązek zgłoszenia podwykonawcy w trakcie realizacji umowy?
Wykonawca musi zgłosić podwykonawcę przede wszystkim wtedy, gdy zamówienie obejmuje roboty budowlane lub usługi realizowane w miejscu podlegającym bezpośredniemu nadzorowi zamawiającego. Zgłoszenie musi nastąpić przed przystąpieniem do wykonywania przez podwykonawcę tych robót lub usług.
3. Czy wykonawca odpowiada za działania podwykonawcy?
Tak. Zgodnie z art. 462 ust. 8 ustawy Pzp wykonawca ponosi pełną odpowiedzialność za działania i zaniechania podwykonawcy, tak jak za własne. Niezgłoszenie podwykonawcy nie „przenosi” odpowiedzialności na zamawiającego.
4. Jakie informacje powinno zawierać zgłoszenie podwykonawcy (wzór – elementy obowiązkowe)?
Minimalny „wzór” zgłoszenia podwykonawcy powinien obejmować w szczególności:

  • dane identyfikujące podwykonawcę (nazwa, adres, dane kontaktowe),
  • wskazanie części zamówienia, którą podwykonawca będzie realizował,
  • dane przedstawicieli podwykonawcy, jeżeli zostali wyznaczeni.

W przypadku robót budowlanych do zgłoszenia dołącza się projekt umowy o podwykonawstwo, a następnie – po zawarciu – kopię umowy potwierdzoną za zgodność z oryginałem.
5. W jakiej formie powinno zostać złożone zgłoszenie podwykonawcy?
Zgłoszenie podwykonawcy powinno mieć formę pisemną, zgodnie z art. 432 ustawy Pzp, stosowaną do umów i dokumentów związanych z realizacją zamówienia. Forma i sposób przekazania (np. platforma elektroniczna, e-mail spełniający wymogi pisemności) powinny być spójne z postanowieniami umowy.
6. Jak wygląda schemat postępowania przy zgłoszeniu podwykonawcy robót budowlanych?
Proces zgłoszenia podwykonawcy robót budowlanych przebiega co do zasady następująco: przedłożenie projektu umowy o podwykonawstwo → weryfikacja projektu przez zamawiającego → zgłoszenie zastrzeżeń lub akceptacja → przedłożenie zawartej umowy w terminie 7 dni od dnia jej zawarcia.
7. Jakie dokumenty mogą być wymagane wraz ze zgłoszeniem podwykonawcy?
Zamawiający może w umowie przewidzieć obowiązek dołączenia m.in.:

  • oświadczenia podwykonawcy o braku podstaw do wykluczenia (art. 125 ust. 1 ustawy Pzp),
  • środków dowodowych potwierdzających brak podstaw wykluczenia,
  • kopii umowy o podwykonawstwo potwierdzonej za zgodność z oryginałem,
  • odpisu z KRS lub innego rejestru,
  • dokumentów potwierdzających spełnienie wymogów zatrudnienia na umowę o pracę – jeśli umowa takie wymogi przewiduje.

8. Co w sytuacji zmiany podwykonawcy lub wprowadzenia nowego podwykonawcy?
Wykonawca ma obowiązek niezwłocznie informować zamawiającego o każdej zmianie podwykonawcy oraz o wprowadzeniu nowych podwykonawców. Dotyczy to również zmiany tzw. podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby, którego potencjał był wykazywany na etapie postępowania.
9. Jakie są zasady zmiany podwykonawcy udostępniającego zasoby?
Jeżeli podwykonawca udostępniał zasoby na potrzeby spełnienia warunków udziału w postępowaniu:

  • wykonawca musi wykazać, że nowy podwykonawca spełnia te warunki w zakresie co najmniej nie mniejszym niż podmiot zmieniany,
  • zamawiający weryfikuje spełnianie warunków przez nowy podmiot; w razie braku spełnienia – odmawia zgody na zmianę,
  • wykonawca może zrezygnować z takiego podwykonawcy, pod warunkiem wykazania, że samodzielnie spełnia warunki udziału w postępowaniu.

10. Jakie są skutki realizowania części zamówienia przez niezgłoszonego podwykonawcę?
Niezgłoszenie podwykonawcy może skutkować dla wykonawcy poważnymi konsekwencjami kontraktowymi. Zamawiający może w szczególności:

  • żądać zastąpienia niezgłoszonego podwykonawcy,
  • odmówić dopuszczenia podwykonawcy do realizacji części zamówienia,
  • w przypadku rażącego naruszenia – rozwiązać umowę lub od niej odstąpić,
  • zastosować przewidziane w umowie sankcje, w tym kary umowne.

Kiedy wykonawca musi zgłaszać podwykonawcę w trakcie realizacji umowy?
W pierwszej kolejności należy podkreślić, że – stosownie do art. 462 ust. 8 ustawy 11 września 2019 r. Prawo zamówień publicznych – wykonawca ponosi pełną odpowiedzialność za działania i zaniechania podwykonawcy, tak jak za własne.

Obowiązek zgłoszenia podwykonawcy robót i usług w miejscu nadzoru zamawiającego
Wykonawca ma obowiązek zgłosić podwykonawcę przede wszystkim w przypadku, gdy zamówienie obejmuje roboty budowlane lub usługi realizowane w miejscu podlegającym bezpośredniemu nadzorowi zamawiającego (zgodnie z art. 462 ustawy Pzp).

W takim przypadku, przed przystąpieniem do wykonania tych robót lub usług, wykonawca musi podać zamawiającemu nazwę podwykonawcy, dane kontaktowe oraz jego przedstawicieli, jeśli są już znani.

Zmiana podwykonawcy, nowy podwykonawca
Wykonawca ma także obowiązek niezwłocznego informowania zamawiającego o każdej zmianie dotyczącej podwykonawców w trakcie realizacji umowy, jak również o nowych podwykonawcach, którym zamierza powierzyć wykonanie robót lub usług w późniejszym czasie.

Jaka powinna być treść i forma zgłoszenia?
Zgłoszenie podwykonawcy powinno mieć formę pisemną, co jest zgodne z wymogiem zachowania formy pisemnej dla umów i dokumentów związanych z realizacją zamówienia (art. 432 ustawy Pzp). Zgłoszenie powinno zawierać:

  • dane identyfikujące podwykonawcę (nazwa, adres, dane kontaktowe),
  • wskazanie części zamówienia, którą podwykonawca będzie realizował,
  • informacje o przedstawicielach podwykonawcy, jeśli dotyczy.

W przypadku robot budowlanych wykonawca jest dodatkowo zobowiązany przekazać projekt umowy o podwykonawstwo do akceptacji zamawiającego oraz poświadczoną za zgodność z oryginałem kopię zawartej umowy o podwykonawstwo.

Zgłoszenie podwykonawcy robót budowlanych ma zatem następujący schemat: przedłożenie projektu umowy → weryfikacja projektu umowy przez zamawiającego → zgłoszenie zastrzeżeń lub akceptacja → przedłożenie zawartej umowy (7 dni od zawarcia).

Czy podwykonawca musi złożyć wraz ze zgłoszeniem jakieś dokumenty?
Zamawiający ma prawo przewidzieć w postanowieniach umowy żądanie od wykonawcy przedstawienia dodatkowych dokumentów dotyczących podwykonawcy, takich jak:

  • oświadczenie podwykonawcy dotyczące braku podstaw do wykluczenia (zgodnie z art. 125 ust. 1 ustawy Pzp),
  • środki dowodowe potwierdzające brak podstaw wykluczenia,
  • kopia umowy o podwykonawstwo potwierdzona za zgodność z oryginałem,
  • odpis z KRS lub inny dokument rejestrowy, jeśli jest to wymagane,
  • inne dokumenty, np. związane z zatrudnieniem osób na podstawie umowy o pracę, jeśli umowa przewiduje taki obowiązek.

Zgłoszenie/zmiana podmiotu trzeciego udostępniającego zasoby
Szczególna sytuacja zachodzi, gdy wykonawca chce zmienić podwykonawcę, który był tzw. podmiotem udostępniającym zasoby i którego potencjał (np. doświadczenie, zdolność techniczna) był kluczowy dla wykazania spełniania warunków udziału w postępowaniu. Wykonawca ma obowiązek poinformować zamawiającego o zmianie lub rezygnacji z takiego podwykonawcy w trakcie realizacji umowy.

Zmieniając takiego podwykonawcę, wykonawca musi udowodnić zamawiającemu, że nowy podwykonawca, którego proponuje, spełnia te warunki w zakresie nie mniejszym niż zmieniany podwykonawca. Zamawiający jest zobowiązany zweryfikować, czy nowy podmiot spełnia warunki udziału w postępowaniu. Jeśli nie, zamawiający nie wyrazi zgody na zmianę.

Wykonawca może również zrezygnować z podwykonawcy udostępniającego zasoby. W takim wypadku musi udowodnić zamawiającemu, że samodzielnie spełnia warunki udziału w postępowaniu.

Skutki niezgłoszenia podwykonawcy, który realizuje część zamówienia
Niezgłoszenie podwykonawcy i realizacja przez niego części zamówienia może rodzić negatywne skutki dla wykonawcy.

Przykładowo zamawiający ma prawo:

– żądać od wykonawcy zastąpienia podwykonawcy, który nie został zgłoszony lub którego zgłoszenie nie zostało zaakceptowane,

– odmówić dopuszczenia podwykonawcy do realizacji części zamówienia,

– w przypadku rażącego naruszenia, rozwiązać umowę lub odstąpić od niej,

– nałożyć sankcje wynikające z umowy, np. kary umowne.

Podstawa prawna

art. 432 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.).

https://www.portalzp.pl/top-tematy/zgloszenie-podwykonawcy-wzor-zasady-zgloszenia-w-trakcie-realizacji-umowy-zmiana-podwykonawcy-35465.html

Property News

Tak zmieni się teren po zburzonej Malcie w Poznaniu. Inwestor odkrywa karty

Autor: oprac. MB | Dodano: 02 gru 2025

Galeria Malta w Poznaniu – jedno z największych centrów handlowych w Polsce – zniknęła 2 lata temu. Od tamtej pory teren po Malcie jest gruzowiskiem. Wkrótce jednak może wrócić do życia i zyskać nową funkcję. Inwestor ujawnił plany.

  • Galeria Malta położona tuż nad Jeziorem Maltańskim zniknęła z mapy Poznania w 2023 roku.
  • Od tamtej pory przyszłość tego świetnie położonego terenu była niepewna.
  • Teraz już wiadomo, że teren po centrum handlowym przejdzie dużą rewitalizację.
  • Inwestycja będzie możliwa dzięki dokapitalizowaniu właściciela działki, spółki Resi Capital przez Grupą Fidera Vectana. Chodzi o 47,5 mln euro.
  • Deweloper i inwestor tworzą także joint venture, aby wspólnie przygotować projekt zagospodarowania terenu po Malcie.

Resi Capital we współpracy z Grupą Fidera Vecta mają ambitne plany, co do atrakcyjnego terenu inwestycyjnego po zburzonej Galerii Malta w Poznaniu.

Projekt rewitalizacji terenu po Galerii Malta w Poznaniu
Na działce, gdzie stała kiedyś Galeria Malta, powstanie zabudowa mieszkaniowa, ale nie będzie to kolejne osiedle, lecz nowy fragment miasta, naturalnie wpisany w otoczenie Jeziora Maltańskiego i wykorzystujący jego potencjał.

Koncepcja nowego osiedla mieszkaniowego nie ma nic wspólnego z osiedlem w rozumieniu tradycyjnym. Będzie to architektura przyjazna i miastotwórcza. Nowa inwestycja ma wykorzystać w pełni atuty terenu, przede wszystkim bliskość jeziora i otaczającej zieleni.

Projekt zakłada też powstanie licznych usług dostępnych dla wszystkich mieszkańców Poznania. Będą kawiarnie, restauracje i lokale usługowe, które ożywią tę część miasta. Cały teren będzie otwarty i zaoferuje ogólnodostępne pasaże, place, tereny rekreacyjne.

– Projekt w Poznaniu pozwoli nam pokazać pełen potencjał naszych kompetencji w tworzeniu pożądanych miejsc do życia. Teren po Galerii Malta zamieni się w nowoczesną enklawę, gdzie architektura wchodzi w interakcje z naturą. Planujemy otwarte części zielone i usługi w parterach, które będą służyć nie tylko naszym mieszkańcom, ale wszystkim poznaniakom spacerującym nad jeziorem. To inwestycja o skali i jakości, która przywróci ten teren miastu w najbardziej przyjaznej formie – komentuje Anna Łagowska-Cioch, Wiceprezes Zarządu Resi Capital.

O Galerii Malta, której już nie ma
Galeria Malta otworzyła się dla mieszkańców Poznania w 2009 roku. Była nie tylko największym centrum handlowym w Wielkopolsce, ale i jednym z największych w Polsce (162 000 mkw. powierzchni całkowitej, w tym 54 000 mkw. powierzchni handlowo-rozrywkowej. Jej atutem była lokalizacja – tuż nad jeziorem Malta.

Malta oferowała kilkadziesiąt sklepów, punktów usługowych, kawiarni i restauracji.  Działało tu Multikino i klub fitness.

Ważnym momentem dla galerii handlowej Malta okazało się otwarcie w 2016 roku centrum handlowego Posnania. Od tego czasu Malta traciła na znaczeniu, co doprowadziło do podjęcia decyzji o sprzedaży obiektu w 2021, a następnie  rozbiórce.

https://www.propertynews.pl/tereny-inwestycyjne/tak-zmieni-sie-teren-po-zburzonej-malcie-w-poznaniu-inwestor-odkrywa-karty,194542.html?mp=promo

“Budownictwo i PZP | Prasówka | 2.10.2025 r.

Portal ZP

1. Koszty pomocy prawnej w postępowaniu przed KIO a dopuszczalność success fee

Martyna Lubieniecka | Stan prawny na dzień: 02.10.2025

Zamawiający przygotowując projekt umowy o obsługę prawną, często staje przed dylematem, jak prawidłowo uregulować zasady wynagrodzenia pełnomocnika w sprawach przed Krajową Izbą Odwoławczą. Czy dopuszczalne jest wprowadzenie klauzuli przewidującej dodatkowe wynagrodzenie wyłącznie w przypadku wygranej – tzw. success fee? Jak pogodzić interes zamawiającego, który nie chce ponosić kosztów w razie przegranej, z wymogami etyki zawodowej radców prawnych i adwokatów oraz regulacjami dotyczącymi zwrotu kosztów postępowania odwoławczego? Odpowiedź na te pytania ma istotne znaczenie praktyczne przy kształtowaniu umów na obsługę prawną w zamówieniach publicznych.

WAŻNE! Temat procedur związanych z postępowaniami przed Krajową Izbą Odwoławczą szczegółowo omówimy na III Konferencji Zamówień Publicznych Portalu ZP, która odbędzie się online 26.11.2025 r. w godz. 9–16. Będziemy rozmawiać o zmianach w przepisach, które czekają nas wszystkich już 13.03.2026 r.

Nasi prelegenci poruszą kwestie:

  • Kto i na jakiej podstawie zdecyduje o dopuszczeniu rozprawy zdalnej w sprawie?
  • Co to znaczy fakultatywność i hybrydowość rozpraw zdalnych – przełożenie na praktykę?
  • Przebieg zdalnej rozprawy – nowe zasady proceduralne (m.in. koncentracja materiału dowodowego, nowe terminy przygotowania pism procesowych, o których trzeba pamiętać)
  • Techniczne aspekty rozprawy zdalnej – jaki sprzęt i oprogramowanie będą niezbędne

Nasza konferencja to spotkanie ekspertów i praktyków, na którym przedyskutujemy także inne ważne tematy związane z zamówieniami publicznymi, m.in.:

  • zmiany PZP 2025/2026 w przełożeniu na praktykę,
  • certyfikacja wykonawców,
  • najczęstsze naruszenia dyscypliny finansów publicznych w obszarze PZP,
  • elektromobilność w praktyce jednostek zamawiających.

Case study: projekt umowy na zamówienie obsługi prawnej
Pewien zamawiający opracowuje projekt umowy o zamówienie publiczne na obsługę prawną swojej jednostki. Zgodnie z treścią projektu wykonawcy przysługiwałoby dodatkowe wynagrodzenie z tytułu wygranej sprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą, jednakże w wysokości przyznanej przez KIO i wyegzekwowanej od strony przeciwnej. Zamawiający nie chce płacić dodatkowego wynagrodzenia, jeśli sprawa w KIO będzie przegrana. W takim przypadku wykonawca uzyska tylko wynagrodzenie ryczałtowe za stałą obsługę, wynagrodzenie za sprawę w KIO byłoby typowym success fee.

Pojawia się wątpliwość, czy takie skonstruowanie umowy umożliwi z jednej strony osiągnięcie celów zamawiającego, z drugiej z kolei czy na podstawie takich warunków umownych wykonawca będzie mógł składać oświadczenie o poniesieniu kosztu pomocy prawnej i załączać fakturę, skoro wynagrodzenie i jego wysokość będzie zależeć od przyznanych kosztów.

Zamawiający zastanawia się, czy w ramach kosztów zasądzanych przez KIO jest w ogóle możliwość ustalenia dodatkowego wynagrodzenia na zasadzie success fee, jeśli ustawa stanowi, że zwrotowi podlegają tylko koszty poniesione (w przypadku success fee – wynagrodzenie za sprawę przed KIO i jego poniesienie powstaje de facto dopiero po wydaniu orzeczenia).

Brak obowiązku składania oświadczenia o kosztach pomocy prawnej
Ustawa nie wymaga składania oświadczenia o poniesieniu kosztów pomocy prawnej. Rozporządzenie z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowego rodzaju kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania w odniesieniu do kosztów postępowania odwoławczego w § 5 pkt 2 b wskazuje na uzasadnione koszty.

W pierwszej kolejności należy zatem wskazać, że zamawiający nie będzie składał oświadczenia o poniesieniu kosztów pomocy prawnej. W praktyce najczęściej pełnomocnicy składają fakturę lub rachunek, na podstawie której Krajowa Izba Odwoławcza zasądza koszty. Nie jest konieczne składanie oświadczenia.

Success fee a ograniczenia etyczne w umowach z pełnomocnikami
Jeśli chodzi o success fee, to należy wskazać, że zgodnie z art. 36 ust. 3 Kodeksu Etyki Radców Prawnych radca prawny nie może zawierać z klientem umowy, na mocy której klient zobowiązuje się zapłacić wynagrodzenie za prowadzenie sprawy wyłącznie w razie osiągnięcia pomyślnego jej wyniku, chyba że co innego stanowią przepisy prawa.

Dopuszczalna jest natomiast umowa, która przewiduje dodatkowe wynagrodzenie za pomyślny wynik sprawy, zawarta przed ostatecznym jej rozstrzygnięciem.

Podobne ograniczenie zawiera § 50 ust. 3 Kodeksu Etyki Adwokackiej, który stanowi, iż: „Niedopuszczalne jest zawieranie przez adwokata umowy z klientem, która przewidywałaby obowiązek zapłaty honorarium za prowadzenie sprawy uzależnionej wyłącznie od ostatecznego wyniku sprawy. Adwokat może zawrzeć umowę przewidującą dodatkowe honorarium za pozytywny wynik sprawy”.

Dodatkowe wynagrodzenie za wygraną sprawę przed KIO – czy jest dopuszczalne?
Zamawiający powinien zatem wziąć pod uwagę, czy opisana powyżej sytuacja może wystąpić w opisanym stanie faktycznym.

Wydaje się, że z uwagi na stwierdzenie: „(…) wykonawcy przysługiwałoby dodatkowe wynagrodzenie z tytułu wygranej sprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą” wchodzi tutaj w grę dodatkowe wynagrodzenie.

Skoro zatem jest to dodatkowe wynagrodzenie, to nie wystąpi tylko i wyłącznie wynagrodzenie sucess fee, które jest zakazane.

Rozporządzenie o kosztach postępowania odwoławczego – limit wynagrodzenia pełnomocnika
Zgodnie z § 5 pkt 2 b rozporządzenia z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowego rodzaju kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania do kosztów postępowania odwoławczego zalicza się:

2) uzasadnione koszty stron postępowania odwoławczego, a w okolicznościach, o których mowa odpowiednio w § 7 ust. 2 pkt 2 i 3, ust. 3 i 4, § 8 ust. 2 pkt 2 i 3 oraz § 9 ust. 1 pkt 3 lit. b i pkt 4, koszty uczestnika postępowania odwoławczego, który przystąpił po stronie zamawiającego i wniósł sprzeciw, w wysokości określonej na podstawie rachunków lub spisu kosztów, złożonych do akt sprawy, obejmujące:

b) wynagrodzenie i wydatki jednego pełnomocnika, jednak nieprzekraczające łącznie kwoty 3600 złotych.

Rozporządzenie wskazuje, że koszty mają być uzasadnione, przy czym wynagrodzenie i wydatki jednego pełnomocnika nie mogą przekraczać kwoty 3.600 zł.

PODSTAWA PRAWNA

  • § 5 pkt 2 b rozporządzenia z 30 grudnia 2020 r. w sprawie szczegółowego rodzaju kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposób pobierania wpisu od odwołania do kosztów postępowania odwoławczego (Dz.U. poz. 2437).
  • art. 36 ust. 3 Kodeksu Etyki Radców Prawnych,
  • § 50 ust. 3 Kodeksu Etyki Adwokackiej.

https://www.portalzp.pl/nowosci/koszty-pomocy-prawnej-w-postepowaniu-przed-kio-a-dopuszczalnosc-success-fee-35384.html

2. Kiedy poinformować wykonawcę o odtajnieniu informacji zastrzeżonych jako tajemnica przedsiębiorstwa?

Krzysztof Hodt | Stan prawny na dzień: 01.10.2025

W postępowaniach wykonawcy często zastrzegają część dokumentów jako tajemnicę przedsiębiorstwa. Co jednak w sytuacji, gdy zamawiający uzna takie zastrzeżenie za nieskuteczne – czy wystarczy poinformować o tym dopiero przy wyborze najkorzystniejszej oferty, czy należy zrobić to wcześniej? Praktyka pokazuje, że niezwłoczne powiadomienie wykonawcy pozwala uniknąć ryzyka sporów i daje pewność co do skutecznego odtajnienia dokumentów.

Moment poinformowania wykonawcy o odtajnieniu zastrzeżonych informacji [ case study ]
Jeden z wykonawców w postępowaniu, który złożył ofertę z pierwszego miejsca w rankingu ofert, zastrzegł jako tajemnicę przedsiębiorstwa dane dotyczące podmiotu udostępniającego zasoby oraz zakres czynności, jakie ten podmiot wykona. Zamawiający uznał za nieskuteczne zastrzeżenie tajemnicy przedsiębiorstwa w części dotyczącej zakresu udziału podmiotu trzeciego. Kiedy należy powiadomić wykonawcę o uznaniu za nieskuteczne zastrzeżenie ww. informacji? Czy można to zrobić wraz z przekazaniem informacji o wyborze najkorzystniejszej oferty?

Odtajnienie przy wyborze oferty – rozwiązanie dopuszczalne, ale nieoptymalne
Informację o uznaniu zastrzeżenia tajemnicy przedsiębiorstwa za nieskuteczne zamawiający może przekazać wraz z wyborem najkorzystniejszej oferty.

Warto jednak przekazać wykonawcy informację o odtajnieniu niezwłocznie po ustaleniu przez zamawiającego, że brak jest przesłanek do zachowania tajemnicy. Takie działanie powoduje, że zamawiający – po upływie terminu na odwołanie od czynności odtajnienia – będzie miał pewność, że dokumenty są skutecznie odtajnione i mogą być – ewentualnie – udostępnione innym wykonawcom.

Uchroni to również zamawiającego przed sytuacją, w której inny wykonawca zwróci się o udostępnienie zastrzeżonych informacji a wówczas po stronie zamawiającego będzie wątpliwość, czy dokumenty udostępnić (skoro zamawiający uznaje, że nie ma w nich tajemnicy przedsiębiorstwa), czy też nie (skoro wykonawca nie wie, że jego zastrzeżenie tajemnicy przedsiębiorstwa zostało uznane za nieskuteczne, a tym samym nie ma możliwości odwołać się na czynność odtajnienia).

PODSTAWA PRAWNA

  • art. 18 ust. 3 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (tekst jedn.: Dz.U. z 2024 r. poz. 1320).

https://www.portalzp.pl/nowosci/kiedy-poinformowac-wykonawce-o-odtajnieniu-informacji-zastrzezonych-jako-tajemnica-przedsiebiorstwa-35381.html

3. Zmiana umowy czy zwykła cesja? Jak kwalifikować przeniesienie obowiązków gwarancyjnych wykonawcy

Maria Smolczewska | Stan prawny na dzień: 29.09.2025

W praktyce zamówień publicznych, zwłaszcza przy inwestycjach drogowych, często dochodzi do cesji obowiązków gwarancyjnych na podmioty trzecie – np. przedsiębiorstwa realizujące kolejne inwestycje w obszarze objętym gwarancją. Powstaje pytanie, czy takie rozwiązanie należy traktować jako dopuszczalną cesję praw z rękojmi i gwarancji na podstawie Kodeksu cywilnego, czy też jako zmianę umowy wymagającą oceny w świetle art. 455 Pzp. Eksperci wskazują, że przeniesienie praw z gwarancji i rękojmi nie stanowi klauzuli przeglądowej i – co do zasady – nie wymaga zawierania nowej umowy.

„Klauzule przeglądowe (adaptacyjne) to klauzule umowne, stwarzające możliwość przystosowania treści stosunku prawnego do zmieniających się w trakcie trwania umowy warunków. Możliwość zawarcia tych klauzul w umowie w sprawie zamówienia publicznego wynika wprost z art. 144 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp (art. 455 ust. 1 pkt 1 nowej ustawy Pzp).

Powyższe regulacje pozwalają zamawiającemu już na etapie przygotowania postępowania zabezpieczyć prawidłowy tok realizacji zamówienia poprzez wprowadzenie klauzul umożliwiających dostosowywanie warunków realizacji zamówienia do zmieniającego się otoczenia gospodarczego lub warunków rynkowych” (zob. „Klauzule przeglądowe wzorce i dobre praktyki” – Urząd Zamówień Publicznych).

WAŻNE!  Zgodnie z art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp dopuszczalna jest zmiana umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia:

1) niezależnie od wartości tej zmiany, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia, w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, które mogą obejmować postanowienia dotyczące zasad wprowadzania zmian wysokości ceny, jeżeli spełniają one łącznie następujące warunki:

a) określają rodzaj i zakres zmian,

b) określają warunki wprowadzenia zmian,

c) nie przewidują takich zmian, które modyfikowałyby ogólny charakter umowy.

Cesja obowiązków gwarancyjnych (rękojmianych), obciążających wykonawcę, na podmiot trzeci, który planuje prowadzić w obszarze objętym gwarancją inną inwestycję, jest powszechna w umowach o zamówienia publiczne. Dotyczy to w szczególności robót drogowych (ale nie tylko), gdzie cesja następuje na rzecz użytkownika wybudowanego obiektu.

Takie zastrzeżenie umowne stanowi jedynie realizację art. 509 § 1 Kodeksu cywilnego (wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew), chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania) w związku z art. 8 ust. 1 ustawy Pzp.

Nie występuje tu jakakolwiek zmiana zakresu świadczenia ze strony wykonawcy w stosunku do złożonej przez niego oferty i w stosunku do treści zawartej umowy. Co więcej – zbycie praw z gwarancji i rękojmi następuje bez zgody dłużnika, więc jeżeli umowa nie zawiera wyraźnego zastrzeżenia zakazującego cesji, jest ona dopuszczalna bez konieczności zawierania trójstronnego porozumienia.

Wydaje się więc, że takie zastrzeżenie umowne nie stanowi klauzuli przeglądowej, o której mowa w art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy Pzp.

PODSTAWA PRAWNA

  • art. 455 ust. 1 pkt 1 ustawy z 11 września 2019 r. Prawo zamówień publicznych (Dz.U.2024.1320)
  • art. 509 § 1 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tekst jedn.: Dz.U. z 2025 r. poz. 1071).

https://www.portalzp.pl/nowosci/zmiana-umowy-czy-zwykla-cesja-jak-kwalifikowac-przeniesienie-obowiazkow-gwarancyjnych-wykonawcy-35376.html

4. Szczegółowe zasady w dokumentach zamówienia

Agata Hryc-Ląd | Stan prawny na dzień: 24.09.2025

Jeżeli zamawiający nie określa szczegółowych zasad w dokumentach zamówienia, a następnie różnie traktuje złożone oferty to naruszone są nie tylko przepisy ustawy dotyczące podstaw odrzucenia oferty, ale i zasady równego traktowania wykonawców oraz zasady przejrzystości postępowania.

Średni miesięczny wymiar czasu pracy w 2025 roku, zgodnie z kodeksem pracy, który określa sposób obliczania wymiaru czasu pracy, wynosi 166 godzin. Średniomiesięczna ilość roboczogodzin wynika więc z kodeksu pracy (określonych w nim norm czasu pracy), jak i zestawienia wymiaru czasu pracy w poszczególnych miesiącach (z uwzględnieniem obniżenia czasu pracy za święta wolne od pracy przypadające w dniu innym niż niedziela). W poszczególnych miesiącach liczba ta będzie miała różną liczbę godzin pracy, w zależności od liczby dni roboczych i świąt przypadających w danym miesiącu.

Takie też różnice występowały w ofertach złożonych przez wykonawców. Dowody przedstawione w postępowaniu to potwierdzały. Prezentowały bowiem zarówno zasady obliczania norm czasu pracy według kodeksu pracy i sposób jej wyliczenia dla potrzeb postępowania, jak również różne warianty wyliczenia tej normy w zależności od przyjętych założeń, co w konsekwencji powodowało przyjęcie przez wykonawców różnych stawek średniomiesięcznego wymiaru czasu pracy, tj. 166 rbh, 166,67 rbh i 166,33 rbh oraz 168 rbh.

Brak szczegółowych wytycznych
Zamawiający w tym zakresie nie przedstawił jednak w treści SWZ żadnych informacji i żadnych wymagań. Stwierdził jedynie, że wykonawca przyjął wymiar roboczogodzin w zawyżonej wartości (168 rbh), co w konsekwencji spowodowało zmniejszenie wysokości stawki godzinowej w jego ofercie. Nie przedstawił jednak jak ta stawka prawidłowo powinna być wyliczona.

Wobec powyższego odrzucenie oferty wykonawcy w sytuacji, gdy oferty innych wykonawców ten średni miesięczny wymiar czasu pracy określały nie tylko w różny sposób, ale i niezgodny z tym, na który wskazał zamawiający w informacji o odrzuceniu oferty wykonawcy, było nieuprawnione.

Zamawiający naruszył nie tylko przepisy ustawy dotyczące podstaw odrzucenia oferty, ale i zasady równego traktowania wykonawców oraz zasady przejrzystości postępowania. Zamawiający nie wskazał bowiem w dokumentacji postępowania obowiązującej lub wzorcowej wartości stawki średniomiesięcznego wymiaru czasu pracy, pozostawiając to wykonawcom. Przyjął bowiem, że „średniomiesięczny wymiar roboczogodzin wynosi 166,67, natomiast w całym okresie realizacji zamówienia 166,33”, nie podając przy tym sposobu jej obliczenia. Zamawiający przyjął stawkę w wysokości innej niż wynikająca z oferty wykonawcy, co w konsekwencji skutkowało odrzuceniem jego oferty. Nie dotyczyło to jednak ofert innych wykonawców mimo, że stawka ta w ich ofertach była inna niż przyjęta przez zamawiającego jako prawidłowa.

Sygnatura

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 19 sierpnia 2025 r. sygn. akt KIO 2727/25

https://www.portalzp.pl/nowosci/szczegolowe-zasady-w-dokumentach-zamowienia-35373.html

Rynek Infrastruktury

1. Częstochowa. Trwa budowa wałów przeciwpowodziowych

Autor: Grzegorz Rekiel | Data publikacji: 02-10-2025

Trwa budowa wałów przeciwpowodziowych kanału Kucelinka w Częstochowie. Plac budowy odwiedził Przemysław Koperski, wiceminister infrastruktury.

Wały kanału Kucelinka, zlokalizowane w centrum Częstochowy, stanowią kluczowy element systemu ochrony przeciwpowodziowej miasta. Ich modernizacja ma na celu przywrócenie parametrów technicznych zgodnych z wymogami budowli hydrotechnicznych II klasy ważności, określonymi w rozporządzeniu Ministra Środowiska.

Obwałowania powstałe w okresie międzywojennym, na skutek upływu czasuutraciły swoje pierwotne właściwości. Dzięki prowadzonym pracom znacząco wzrośnie poziom bezpieczeństwa mieszkańców oraz infrastruktury miejskiej.

– Modernizacja wałów przeciwpowodziowych kanału Kucelinka to inwestycja o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa mieszkańców Częstochowy. Przywracając im wymagane parametry techniczne, nie tylko chronimy miasto przed skutkami powodzi, ale także realizujemy naszą misję – zapewnienia trwałej i skutecznej ochrony hydrotechnicznej w regionach najbardziej narażonych na żywioły – powiedział Marcin Jarzyński, wiceprezes Wód Polskich.

Zakres IV etapu inwestycji

Realizowany obecnie IV etap zadania pn. „Przebudowa, nadbudowa i rozbudowa wałów przeciwpowodziowych kanału Kucelinka o długości 13,68 km na terenie Częstochowy” obejmuje:

• przebudowę, nadbudowę i rozbudowę wałów na odcinku 345 m (km 0+750 do 1+095),
• uszczelnienie wałów i poprawę ich parametrów technicznych,
• wykonanie betonowo-żelbetowej konstrukcji muru oporowego,
• umocnienia gabionowe i biologiczne (plantowanie skarp, humusowanie, obsiew),
• wykonanie nawierzchni na koronie wału,
• roboty ziemne.

Koszt IV etapu wynosi 4 227 420 zł brutto i jest finansowany z dotacji budżetu państwa. Zakończenie prac planowane jest na koniec listopada 2025 r.

Zmodernizowane wały kanału Kucelinka to inwestycja, która zwiększy odporność miasta na skutki powodzi. Dzięki podniesieniu parametrów technicznych obwałowań, Częstochowa zyska trwałą i skuteczną ochronę przeciwpowodziową na kolejne dekady.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/inzynieria-i-innowacje/czestochowa-trwa-budowa-walow-przeciwpowodziowych–96962.html

2. Duna najkorzystniejsza na budowę dróg dla budowy CPK

Autor: ep. | Data publikacji: 02-10-2025

Spółka CPK rozstrzygnęła przetarg dotyczący budowy dróg na potrzeby budowy lotniska centralnego. Wybrała firmę Duna Polska. Kryterium wyboru wykonawcy była cena.

Przetarg dotyczy modernizacji i budowy dróg o długości 11 km. Mowa o drogach na terenie gmin Teresin oraz Wiskitki. Zadanie ma być realizowane w formule zaprojektuj i wybuduj.

Przetarg w tej sprawie ruszył w marcu. Spółka CPK otrzymała pięć ofert od wykonawców. Byli to: Duna Polska, Trakcja, Mirbud, Strabag i Budimex. Jako najkorzystniejszą wybrano ofertę złożoną przez firmę Duna Polska wycenioną na 93 mln zł brutto, w tym 66,2 mln zł zamówienie podstawowe oraz 26,8 mln zł część objęta prawem opcji. Jedynym kryterium wyboru oferty była cena.

Budżet przygotowany przez inwestora wynosił 67,1 mln zł na zamówienie podstawowe oraz 29,2 mln zł na część objętą prawem opcji.

Rozstrzygnięty przetarg na „Budowę korytarzy transportowych dojazdowych przy budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego – etap 1” obejmuje wykonanie kompletnej dokumentacji projektowej wraz z uzyskaniem niezbędnych pozwoleń oraz wykonanie robót budowlanych. W ramach tego zadania planowane jest m.in. poszerzenie i wzmocnienie nawierzchni tak, by drogi były gotowe do transportowania materiałów budowlanych na plac budowy.

To nie jedyny przetarg dotyczący dróg w związku z budową CPK. W ramach przedsięwzięcia lotniskowego wybudowanych ma być ok. 90 km dróg wokół przyszłego lotniska, w tym węzeł na autostradzie A2. Na ich realizację przewidziano 2,6 mld zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/duna-najkorzystniejsza-na-budowe-drog-dla-budowy-cpk-96999.html

3. Poprawi się droga na zachód od Krakowa. Przetarg rozstrzygnięty

Autor: ep. | Data publikacji: 02-10-2025

Firma Safege ma pracować nad koncepcją obwodnicy Liszek. Obwodnica ma powstać na trasie, która stanowi alternatywę dla autostrady A4 między Krakowem i Katowicami.

Obwodnica Liszek w ciągu drogi wojewódzkiej nr 780 ma poprawić układ w zachodnich okolicach Krakowa. Prace, które chce zlecić Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie będą kontynuacją projektowania rozpoczętego jeszcze w 2021 r.

Pierwszy wykonawca doprowadził do złożenia wniosku o decyzję środowiskową, jednak inwestor rozwiązał umowę z wykonawcą wskazując na znaczące opóźnienia w postępie prac. Zamawiający odebrał i rozliczył to, co udało się zrobić do czasu rozwiązania umowy i dysponuje prawami autorskimi do tego opracowania.

Ze względu na to, że od czasu poprzednich prac zmieniły się przepisy techniczne, a dodatkowo pojawiły się nowe propozycje dotyczące korekt przebiegu wariantu preferowanego (w 2023 roku był to wariant północny) konieczna jest aktualizacja dotychczasowej koncepcji. Nowy wykonawca będzie miał więc za zadanie zaktualizować materiały wypracowane wcześniej, uzyskać decyzję środowiskową, a także przygotować koncepcję programową.


fot. dok. przetargowa

Ponadto, na wniosek gminy Liszki w dokumentacji mają być przeanalizowane możliwości korekty przebiegu obwodnicy w wariancie preferowanym, m.in.: w miejscowości Kaszów (przesunięcie trasy o ok. 150 m na północ, w kierunku Sanki), w rejonie Cholerzyna i Mnikowa (zmiana lokalizacji skrzyżowania z drogą powiatową) oraz w okolicach Morawicy (przesunięcie trasy na północ od rowu melioracyjnego). Muszą być także uwzględnione pozostałe inwestycje planowane w okolicy, w tym projekt nowego przebiegu DW-774 oraz rozbudowę A4 między węzłem Balice a Kąpielową.

Najkorzystniejsza oferta złożona w przetargu na to zadanie kosztuje 1,228 mln zł.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/malopolskie-przetarg-na-obwodnice-liszek-rozstrzygniety-96996.html

 

 

 

Budownictwo i PZP | Prasówka | 18.09.2025 r.

Prawo.pl

1. Planowanie – mała nieścisłość w ustawie, duże kłopoty w praktyce

Michał Kosiarski | Data dodania: 18.09.2025

Nieprecyzyjna definicja „udziału powierzchni zabudowy” w przepisach o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym może być źródłem rozbieżnych urzędniczych i sądowych interpretacji, rodzi też praktyczne kłopoty dla samorządów, architektów, urbanistów oraz inwestorów. Jest już pomysł na poprawienie przepisów.

Na nieprecyzyjną definicję udziału powierzchni zabudowy zwraca uwagę Magdalena Czechowska, architekt/urbanista, Członek Zarządu MCF Grupa Projektowa sp. z o.o. Chodzi o istniejącą od dwóch lat w ustawie z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (tekst jedn. Dz. U. z 2024 r. poz. 1130) definicję „udziału powierzchni zabudowy”. Art. 2 pkt 35 ustawy rozumie przez to „stosunek sumy powierzchni rzutu poziomego budynków, mierzonej po zewnętrznym obrysie rzutu poziomego ścian zewnętrznych tych budynków”. -Nie wskazano czy pojęcie odnosi się wyłącznie do nadziemnych części budynku (jak dotąd w definicji zawartej w normie), czy też obejmuje wszystkie części  budynku, łącznie z podziemnymi. Obecna redakcja zapisu wskazuje, że kryterium rozstrzygającym jest obrys zewnętrznych ścian kondygnacji o największym rzucie poziomym (suma powierzchni rzutów poziomych poszczególnych budynków), niezależnie od tego, czy kondygnacja ta lub jej część znajduje się powyżej, czy poniżej poziomu terenu. W konsekwencji, w określonych przypadkach to właśnie rzut kondygnacji  zlokalizowanych w całości poniżej powierzchni terenu może wyznaczać powierzchnię zabudowy w rozumieniu definicji – podkreśla Czechowska. Czy należy więc brać pod uwagę tylko to, co znajduje się na powierzchni terenu, czy również te fragmenty budynku – np. garaże, piwnice – które są umiejscowione pod powierzchnią gruntu, zajmując czasami znaczny teren działki budowlanej? Od przyjęcia jednej bądź drugiej interpretacji zależy zaś, co można będzie na działce zbudować, jakiej wielkości itp. Ma to zwłaszcza znaczenie na małych miejskich działkach, gdzie często np. miejsca postojowe lokalizuje się w garażach podziemnych, nad którymi znajduje się zieleń, plac zabaw, patio itp. Skutek? Rzut garażu podziemnego może determinować wskaźnik powierzchni zabudowy, parametr, który miał porządkować proporcje między zabudowaną i niezabudowaną częścią działki przestaje spełniać swoją funkcję, powstaje fikcja planistyczna – to, co pod ziemią, zaczyna kształtować obraz przestrzeni w sposób nie odpowiadający jej realnemu odbiorowi. Może też dojść do istotnych ograniczeń w inwestycjach mieszkaniowych i usługowych, z przyczyn zupełnie niezwiązanych z ładem przestrzennym – wylicza Czechowska.

Przepis niejasny, norma bardziej precyzyjna
Czechowska odwołuje się do definicji zawartej w normie. Chodzi o normę PN-ISO 9836:2022-07, która określa, że powinno się brać pod uwagę tylko to, co na powierzchni. Spór nie ma charakteru akademickiego, gdyż może rodzić poważne reperkusje zarówno dla gmin uchwalających miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego (MPZP) i inne dokumenty planistyczne, dla urbanistów, architektów, no i przede wszystkim dla inwestorów. Przyjęcie np. wskaźnika udziału powierzchni zabudowy na poziomie 50 proc. zupełnie bowiem daje inne rezultaty, gdy uwzględnilibyśmy zakopany pod zielenią garaż w budynku wielorodzinnym. Czechowska sugeruje więc, że – aby usunąć wątpliwości – trzeba znowelizować art. 2 pkt 35 ustawy i wprost odesłać w nim do Polskiej Normy albo wskazać, że przy ustalaniu udziału powierzchni zabudowy należy uwzględniać wyłącznie  budynki i ich części, wystające ponad powierzchnię terenu.

Jakie jest uzasadnienie do poprawki
-W naszej pracowni powstała już koncepcja zapisu neutralizującego trochę ten problem, podjęliśmy też działania w celu naświetlenia go ustawodawcy. Liczne rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego i Wydziału Planowania Przestrzennego Miasta Krakowa doprowadziły do inicjatywy zmiany ustawy w zakresie definicji – oby zanim konsekwencje odczują projektanci, samorządy inwestorzy i mieszkańcy. Do Sejmu przesłany został projekt poprawki do procedowanej aktualnie nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który skierowały i poparły m.in. Krajowa Izba Architektów, Stowarzyszenie „Urbaniści Polscy”, zarządy kilku starostw powiatowych oraz kilka samorządów. Nawet jeśli zmiana nie zostanie wprowadzona poprzez najbliższą nowelizację, mamy potwierdzenie z Ministerstwa Rozwoju i Technologii, że sprawa jest na tyle istotna, że powinna zostać jak najprędzej uregulowana prawnie – deklaruje Czechowska.

O wprowadzenie poprawki w projekcie zawartym w druku 1608 wystąpiła do posłów Krajowa Rada Izby Architektów RP. -Dotyczy ona definicji „udziału powierzchni zabudowy”, która w rozumieniu obecnego brzmienia przepisu może znaczenie zahamować inwestycje. Jest to szczególnie istotne w kontekście wchodzących w życie od 1 stycznia 2026 r. obowiązków projektowania miejsc doraźnego schronienia (MDS) w garażach podziemnych, mogących znacznie wpływać na powierzchnię pomieszczeń podziemnych – czytamy w stanowisku wnioskodawców. W ocenie KRIA RP konieczna jest w tym zakresie pilna interwencja legislacyjna, która pozwoli sprawnie i skutecznie realizować również te inwestycje. Proponowana modyfikacja ma na celu doprecyzowanie definicji „udziału powierzchni zabudowy”, tak aby było ono spójne z dotychczasowym rozumieniem, opartym o przepisy prawa oraz wieloletnią praktykę projektową. -W obecnie obowiązującym brzmieniu definicji nie wskazano jednoznacznie, czy pojęcie „rzutu poziomego budynku”, o którym mowa w przepisie, odnosi się wyłącznie do części budynku wystających ponad powierzchnię terenu. Obecna redakcja definicji sugerować może, że kryterium rozstrzygającym jest obrys zewnętrznych ścian kondygnacji o największym rzucie poziomym (bądź suma powierzchni rzutów poziomych poszczególnych budynków), niezależnie od tego, czy kondygnacja ta lub jej część znajdują się powyżej, czy poniżej powierzchni terenu. W konsekwencji, w określonych przypadkach to właśnie rzut kondygnacji zlokalizowanych w całości poniżej powierzchni terenu może determinować powierzchnię zabudowy w rozumieniu przywołanej definicji – piszą architekci. Podnoszą też, że pojęcie „powierzchni zabudowy” funkcjonuje w przepisach prawa według definicji wskazanej w normie PN-ISO 9836 „Właściwości użytkowe w budownictwie – Określanie i obliczanie wskaźników powierzchniowych i kubaturowych”, w której z powierzchni zabudowy wykluczono powierzchnie obiektów budowlanych i ich części nie wystających ponad powierzchnię terenu. To właśnie powierzchnia zabudowy liczona w obrysie budynków i ich części widocznych ponad powierzchnią terenu stanowi narzędzie ładu przestrzennego, o którym mowa w ustawie o planowaniu  i zagospodarowaniu przestrzennym i pozwala w sposób jasny i zrozumiały dla wszystkich użytkowników przestrzeni określić proporcje pomiędzy zabudowaną i niezabudowaną częścią działki. Pojęcie to rozumiane jest zgodnie z definicją PN-ISO 9836 zarówno przez architektów, urbanistów, jak i stronę społeczną, zaangażowaną w kształtowanie przestrzeni. Pozostawienie definicji w obecnym brzmieniu Art. 2 pkt 35 ustawy prowadzić będzie do powstania dualizmu interpretacyjnego w zakresie ustalania parametru powierzchni zabudowy. Na gruncie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym powierzchnia ta obejmowałaby bowiem również części budynku zlokalizowane pod powierzchnią terenu, podczas gdy na gruncie ustawy Prawo budowlane –  w oparciu o przepisy wykonawcze i Normy – obliczana jest bez ich uwzględnienia. W konsekwencji ta sama kategoria pojęciowa będzie odmiennie rozumiana w aktach planowania przestrzennego, decyzjach administracyjnych („wuzetkach” i decyzjach ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego) oraz w projektach budowlanych, co zamiast upraszczać i porządkować system prawny, generować będzie chaos regulacyjny i ryzyko poważnych rozbieżności interpretacyjnych w praktyce inwestycyjnej.

Odwołują się do kilku wersji Polskiej Normy
Chaos pogłębia jeszcze to, że MPZP, do których sporządzania miast i gminy przystąpiły przed 24 września 2023 rokiem, są tworzone według starych regulacji, które dopuszczały, aby samorządy same sobie doprecyzowały definicję „udziału powierzchni zabudowy” w tekstach planów miejscowych. W dodatku samorządowcy odwołują się w nich do różnych wersji Polskiej Normy. Tak jest w przypadku wchodzącego w życie 20 bm. planu miejscowego dla rejonu ulicy świętej Barbary w Częstochowie (opracowywanego od 29 października 2015 r.). W planie tym samorządowcy – aby nie pozostawiać miejsca na różne interpretacje – w definicji udziału powierzchni zabudowy wprost podkreślili, że chodzi o powierzchnię terenu zajętą przez budynek w stanie wykończonym, obliczoną zgodnie z zasadami zawartymi w Polskiej Normie PN-ISO 9836:2015. Odwołali się do starej wersji Polskiej Normy, a obecnie już w użyciu jest jej wersja z 2022 r. Co ciekawe, Częstochowa w innej uchwale (nr 229.XXI.2025) w sprawie MPZP z początku sierpnia też przy określaniu powierzchni zabudowy odwołuje się do normy PN-ISO 9836, ale do jej wersji z 1997 r. Dlaczego? Tu prace wszczęto we wrześniu 2015 r. Bardziej „demokratycznie” zrobili radni w Lądku-Zdroju odwołując się jednocześnie do wersji z 1997 r. i 2015 r., natomiast przemilczając tę z 2022 r. (procedurę planistyczną w tym przypadku wszczęto w 2020 r.). Najbardziej elastycznie opisała w MPZP powierzchnię zabudowy Rada Miejska w Suwałkach. W uchwale z 30 lipca br. (nr XVI/180/2025) odwołała się bowiem do normy PN-ISO 9836, ale bez podawania jej konkretnej wersji (czyli zawsze obowiązuje aktualna), a ponadto doprecyzowano, aby do powierzchni zabudowy doliczać też powierzchnię wiat i altan. Jeszcze raz jednak warto powtórzyć – to nie są błędy, gdyż przepisy wcześniej na to pozwalały.

http://prawo.pl/biznes/plany-miejscowe-polskie-normy-powierzchnia,534867.html

2. WSA: Choć opinia specjalisty, organ musi spojrzeć krytycznie

Dorian Lesner | Data dodania: 18.09.2025

Sam fakt sporządzenia oceny stanu technicznego przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane, nie zwalnia organów z obowiązku dogłębnego zapoznania się z jej treścią i poddania jej krytycznemu osądowi. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach podkreślił, że organ nie może ograniczyć się jedynie do powołania na konkluzję z opinii specjalisty, lecz obowiązany jest sprawdzić, na jakich przesłankach oparł on swoje wnioski i skontrolować prawidłowość jego rozumowania.

Do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego wpłynęło zawiadomienie o samowoli budowlanej. Organ nie dopatrzył się nieprawidłowości, więc umorzył postępowanie administracyjne. Wydana w tej sprawie decyzja została jednak uchylona przez organ drugiej instancji, który zwrócił uwagę, że nie dokonano pomiaru powierzchni zabudowy wiaty, a okoliczność ta miała znaczenie dla ustalenia, czy budowa wymagała uzyskania pozwolenia albo dokonania zgłoszenia.

Organ pozyskał ocenę stanu technicznego obiektu od inwestora
W ponownie przeprowadzonym postępowaniu, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nałożył na inwestora obowiązek przedstawienia oceny stanu technicznego obiektu, sporządzonej przez osobę posiadającą wymagane uprawnienia budowlane. Ocena taka została sporządzona i przedłożona organowi. Wynikało z niej, że powierzchnia obiektu wynosi 49.81 m.kw. Mając powyższe na uwadze, organ ponownie umorzył postępowanie. Wydane rozstrzygnięcie zostało utrzymane w mocy przez drugą instancję. W decyzji wskazano, że sporny obiekt posiadał cechy wiaty. Natomiast z uwagi na jego powierzchnię, budowa nie wymagała pozwolenia ani dokonania zgłoszenia. Nie zakończyło to sporu, ponieważ wydana decyzja została zaskarżona. W piśmie zarzucono, że organy oparły się wyłącznie na dokumencie przedstawionym przez inwestora.

Ustalenie powierzchni było kluczowe
Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, który wskazał, że w myśl art. 29 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo budowlane (dalej jako: u.p.b.), nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę oraz zgłoszenia, o którym mowa w art. 30, budowa wiat o powierzchni zabudowy do 50 m.kw., sytuowanych na działce, na której znajduje się budynek mieszkalny, lub przeznaczonej pod budownictwo mieszkaniowe, przy czym łączna liczba tych wiat na działce nie może przekraczać dwóch na każde 1000 m.kw. powierzchni działki. Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynikało, że na wybudowanie spornej wiaty nie uzyskano pozwolenia na budowę ani nie dokonano zgłoszenia. Oznacza to, że kluczowe było prawidłowe ustalenie powierzchni zabudowy obiektu. Sąd wskazał, że organ jest obowiązany podjąć wszelkie kroki niezbędne dla dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego. Przeprowadzone postępowanie dowodowe budziło jednak zastrzeżenia.

Organy bezkrytycznie przyjęły opinię specjalisty
Na gruncie niniejszej sprawy, zasadniczym dowodem była ocena stanu technicznego, sporządzona w trybie i na zasadach określonych w art. 81c u.p.b. Sąd uznał, że ocena ta, w zakresie sposobu obliczenia powierzchni wiaty, jawiła się jako lakoniczna. Analiza spornych rozstrzygnięć prowadziła do wniosku, że organy bezkrytycznie przyjęły obliczenia biegłego. WSA podkreślił, że sam fakt sporządzenia oceny stanu technicznego przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane, nie zwalnia organów z obowiązku dogłębnego zapoznania się z jej treścią i poddania jej krytycznemu osądowi. Organ nie może ograniczyć się jedynie do powołania na konkluzję z opinii specjalisty, lecz obowiązany jest sprawdzić, na jakich przesłankach oparł on swoje wnioski i skontrolować prawidłowość jego rozumowania. Konieczne jest również skonfrontowanie wniosków specjalisty z zarzutami podniesionymi przez stronę. Mając powyższe na uwadze, sąd uchylił zaskarżoną i poprzedzającą ją decyzję.

Wyrok WSA w Gliwicach z 31 lipca 2025 r., sygn. akt II SA/Gl 555/25, nieprawomocny

https://www.prawo.pl/samorzad/organ-nie-moze-bezkrytycznie-przyjmowac-opinii-specjalisty-wyrok-wsa,534795.html

Rynek Infrastruktury

1. Terminal CPK testem repolonizacji?

Autor: ep. | Data publikacji: 17-09-2025

W największym od lat przetargu infrastrukturalnym w Polsce wyraźnie zaznacza się udział krajowych firm. Spośród 16 spółek ubiegających się o kontrakt na budowę terminalu CPK aż 14 to podmioty z Polski. Wykonawcy, mimo wcześniejszych zastrzeżeń, widzą w postępowaniu szansę na uczciwą konkurencję i wykorzystanie potencjału polskiego sektora budowlanego.

Przetarg na budowę terminalu Centralnego Portu Komunikacyjnego – inwestycji o wartości ponad 5 mld zł – to jedno z największych wyzwań inżynieryjno-budowlanych w Polsce. Procedura związana z wyborem wykonawcy, ogłoszona w formule dialogu konkurencyjnego, od początku przyciągała uwagę wykonawców. Wzbudzała także zastrzeżenia dotyczące kształtu dokumentacji i kryteriów wyboru. Firmy obawiały się, że wymagania dotyczące doświadczenia i potencjału mogą ograniczać realną konkurencję, faworyzując zagraniczne koncerny, przy ograniczonym udziale rodzimych przedsiębiorstw (do udziału w procedurze zostały zaproszone jedynie podmioty z Unii Europejskiej lub z krajów, które mają z Unią odpowiednie umowy). Dyskusja toczyła się w cieniu wcześniejszej zapowiedzi premiera, że przetarg na budowę terminalu będzie realizował zasadę tzw. patriotyzmu gospodarczego, preferując polskie firmy.

Od zastrzeżeń do akceptowalnych zasad

Zastrzeżenia wykonawców znalazły swój wyraz w odwołaniach do Krajowej Izby Odwoławczej. Część zarzutów została uwzględniona przez inwestora jeszcze przed rozprawą w KIO, a dokumentacja została zmieniona.

Ostatecznie do CPK wpłynęło pięć wniosków od konsorcjów, które zostały utworzone łącznie aż przez 16 firm. Przedstawiciele spółek startujących w przetargu dziś bardziej pozytywnie oceniają warunki postępowania.

– W naszej ocenie warunki przetargu zostały opracowane w oparciu o dobre praktyki rynkowe, z zachowaniem transparentności oraz zasad uczciwej konkurencji – stwierdza Piotr Kledzik, prezes Porr. Dodaje, że zainteresowanie, z jakim spotkał się projekt ze strony największych polskich firm budowlanych, potwierdza, że warunki przetargu były zarówno realistyczne, jak i satysfakcjonujące dla potencjalnych wykonawców.

Jak wskazuje prezes Porr, procedura została przygotowana w taki sposób, aby zapewnić szeroki i równy dostęp tak dla firm krajowych, jak i zagranicznych, przy jednoczesnym promowaniu wykorzystania potencjału polskich wykonawców i poddostawców. – W praktyce oznacza to, że projekt budowy terminala może przyczynić się do wzmocnienia krajowego sektora budowlanego i inżynieryjnego – mówi Piotr Kledzik.

Połączony potencjał

– Ze względu na skalę i stopień skomplikowania inwestycji, CPK określiło bardzo wysokie wymagania wobec potencjalnych wykonawców – przyznaje Jakub Stypuła, prezes Polimeksu-Mostostalu. W efekcie wnioski o kwalifikacje złożyły konsorcja, które łączą doświadczenie, zasoby i specjalistyczne kompetencje. Polimex-Mostostal wystartował wspólnie z Grupą Kapitałową Hochtief, posiadającą bogate doświadczenie w budowie terminali lotniskowych m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu. – Polimex Mostostal wnosi natomiast do konsorcjum wieloletnie doświadczenie w realizacji obiektów użyteczności publicznej, takich jak stadiony w Warszawie i Krakowie czy Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, a także strategicznych, wielomiliardowych inwestycji przemysłowych – mówi Jakub Stypuła.

– Oba podmioty są trwale wpisane w obraz polskiego sektora budowlanego, a ich współpraca wzmacnia fundamenty całej branży i przynosi długofalowe korzyści na poziomie krajowym – zaznacza szef Polimeksu.

Dwuetapowa formuła

Przetarg jest prowadzony w formule dwuetapowej. Po analizie i ocenie wniosków CPK zaprosi konsorcja do dalszych rozmów w trybie dialogu konkurencyjnego. Dopiero później wykonawcy złożą swoje oferty.

– Dialog konkurencyjny nie będzie prosty, ale daje szansę na dopracowanie rozwiązań, które z jednej strony spełnią oczekiwania zamawiającego, a z drugiej będą możliwe do zrealizowania przez wykonawców – podkreśla prezes Polimeksu. – Jako konsorcjum jesteśmy w pełni przygotowani do następnych kroków i gotowi na pełne zaangażowanie w postępowanie – dodaje.

Mirbud stawia na polski kapitał

Zadowolenia z przebiegu procedury nie kryje szef CPK, Filip Czernicki. – Otrzymaliśmy pięć bardzo dobrych, ciekawych zainteresowań przystąpieniem do dialogu konkurencyjnego – mówił podczas Kongresu Rynku Lotniczego. – Spośród szesnastu firm, które się zgłosiły, aż czternaście to są polskie podmioty – podkreślił.

– Należy zauważyć, że konsorcjum Mirbudu jest jedynym polskim konsorcjum w tym zestawieniu, które składa się wyłącznie z polskich firm z polskim kapitałem – zauważa z kolei Paweł Bruger, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej w Mirbudzie. Dodaje: – Cieszymy się, że tzw. repolonizacja gospodarki nie pozostaje dla zarządu spółki CPK pustym hasłem. Uważamy, że patriotyzm gospodarczy przy realizacji tak przełomowych inwestycji dla rozwoju Polski jest kluczowy dla budowania pozycji konkurencyjnej polskich firm budowlanych i polskiego zaplecza wykonawczego.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/terminal-cpk-testem-repolonizacji–96785.html

2. Kto odpowiada za zwrot zabezpieczenia? Solidarna odpowiedzialność Inwestora i Wykonawcy wobec Podwykonawców robót budowlanych.

Autor: Artykuł partnera | Data publikacji: 15-09-2025

W artykule omawiamy: kiedy solidarna odpowiedzialność rzeczywiście powstaje, jak sądy interpretują zatrzymane kwoty – jako wynagrodzenie czy zabezpieczenie, jakie wnioski praktyczne wynikają dla inwestora, wykonawcy i podwykonawcy.

Solidarna odpowiedzialność – istota

Prawo budowlane to nie tylko plany i beton, ale także rozbudowane umowy. Zgodnie z art. 647¹ Kodeksu cywilnego, Inwestor odpowiada solidarnie z Wykonawcą za zapłatę należnego wynagrodzenia Podwykonawcy robót budowlanych. Oznacza to, że jeśli Wykonawca nie zapłaci, Podwykonawca może domagać się pieniędzy zarówno od Wykonawcy jak i Inwestora. Aby solidarna odpowiedzialność zaistniała muszą zostać spełnione wszystkie warunki wymienione w art. 6471 Kodeksu cywilnego. Dopiero wtedy Inwestor odpowiada przed Podwykonawcą do wysokości wynagrodzenia przewidzianego w umowie między nim a Wykonawcą.

Powyższa regulacja daje Podwykonawcom silną ochronę w przypadku braku zapłaty należnego wynagrodzenia przez Wykonawcę.

Zabezpieczenie należytego wykonania umowy a solidarna odpowiedzialność Inwestora

W umowach o roboty budowlane często pojawiają się różne formy zabezpieczenia należytego wykonania umowy, ustanawiane przez Podwykonawców. Najczęściej są to: kaucje gwarancyjne, kwoty zatrzymane, gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe.

Ich wspólnym celem jest ochrona Inwestora i Wykonawcy przed ewentualnymi roszczeniami wynikającymi z wad czy opóźnień w realizacji robót przez Podwykonawcę. Problem pojawia się wtedy, gdy dany Podwykonawca żąda zwrotu wniesionego zabezpieczenia – np. w postaci zatrzymanej części swojego wynagrodzenia. Czy Inwestor też odpowiada za taki zwrot?

Kluczowe dla udzielenia odpowiedzi na powyższe pytanie jest rozróżnienie, czy zatrzymane pieniądze są częścią wynagrodzenia Podwykonawcy, czy stanowią swoistą kaucję gwarancyjną. Na pierwszy rzut oka wydaje się to proste, ale w praktyce decyduje treść konkretnej umowy. Samo nazwanie zatrzymanej kwoty „kaucją gwarancyjną” czy „kaucją na zabezpieczenie” nie rozstrzyga sprawy. Czasem zatrzymanie wynagrodzenia to po prostu przesunięcie terminu płatności, a czasem rzeczywiście utworzenie formalnej kaucji gwarancyjnej.

W orzecznictwie sądowym, w tym w orzeczeniach Sądu Najwyższego, nie ma jednolitych poglądów co do odpowiedzialności Inwestora na podstawie art. 6471 Kodeksu cywilnego za zapłatę należności związanych ze zwolnieniem zatrzymanej części wynagrodzenia Podwykonawcy.

W części wyroków sądy uznają, że zatrzymane pieniądze to nadal wynagrodzenie, tyle że wypłacane później. Wtedy Inwestor odpowiada solidarnie z Wykonawcą. Inne orzeczenia natomiast wskazują, że po zatrzymaniu środków zmienia się ich charakter prawny – nie są już wynagrodzeniem, lecz zabezpieczeniem. Wówczas roszczenie Podwykonawcy o zwrot kaucji dotyczy wyłącznie Wykonawcy.

Sąd Najwyższy podkreśla, że decydujące znaczenie ma treść umowy: sposób jej zapisania, użyte pojęcia („kaucja”, „potrącenie”, „zatrzymanie”) i co najważniejsze – rzeczywista funkcja tych środków.

Z powyższego płyną następujące, praktyczne wnioski dla:

  • Podwykonawców – zanim podpiszesz umowę sprawdź, czy zatrzymane kwoty są częścią twojego wynagrodzenia, czy też formalną kaucją. Od tego zależy, czy będziesz mógł zwrócić się o wypłatę zabezpieczenia, również do Inwestora.
  • Inwestorów – musisz mieć świadomość, że w wielu przypadkach możesz odpowiadać finansowo za zobowiązania Wykonawcy wobec Podwykonawców robót budowlanych – nawet jeśli sam zapłaciłeś już Wykonawcy w całości.
  • Wykonawców – stosując zatrzymania lub kaucje, powinieneś jasno określać w umowach ich charakter, aby uniknąć sporów sądowych w przyszłości.

Podsumowując, solidarna odpowiedzialność Inwestora i Wykonawcy wobec Podwykonawcy regulowana przepisami art. 647¹ Kodeksu cywilnego, to ważny mechanizm ochrony Podwykonawców. Jednak przy zatrzymanych kwotach czy kaucjach gwarancyjnych sprawa nie jest prosta a to, kto ostatecznie poniesie odpowiedzialność, zależy przede wszystkim od treści umowy i interpretacji sądów. Dlatego w każdej inwestycji budowlanej kluczowe jest staranne formułowanie w umowach zapisów dotyczących zabezpieczenia należytego wykonania umowy, tak aby uniknąć nieporozumień oraz zagwarantować pełną ochronę interesów wszystkich stron zaangażowanych w realizację inwestycji budowlanej, a Inwestorzy jak i Wykonawcy, powinni być świadomi ryzyka związanego z tego rodzaju odpowiedzialnością.

Autor: Karolina Rybak, DSK Kancelaria

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/biznes-i-przemysl/kto-odpowiada-za-zwrot-zabezpieczenia-solidarna-odpowiedzialnosc-inwestora-i-wykonawcy-wobec-podwykonawcow-robot-budowlanych-96747.html

3. Będzie rozbudowa odcinka drogi wojewódzkiej na Mazowszu

Autor: Grzegorz Rekiel | Data publikacji: 18-09-2025

Rozbudowany zostanie 3-kilometrowy odcinek drogi wojewódzkiej numer 573 na terenie gminy Szczawin Kościelny.

Chodzi o fragment od miejscowości Budy Kaleńskie do miejscowości Kaleń. W planie jest m.in. wykonanie podbudowy oraz nowej nawierzchni. Zakres zadania przewiduje też: roboty przygotowawcze, odwodnienie korpusu drogowego, roboty wykończeniowe, wykonanie urządzeń bezpieczeństwa ruchu, roboty w branży telekomunikacyjnej, roboty w zakresie melioracji, roboty w branży elektroenergetycznej, wykonanie kanalizacji deszczowej, budowa wodociągów i rurociągów do odprowadzania ścieków czy roboty w zakresie gospodarki zielenią.

Wszystko ma być gotowe w ciągu 14 miesięcy od podpisania umowy, lecz przewidziano terminy pośrednie. Pierwszy kamień milowy to wykonanie robót o wartości nie mniejszej niż 30% wynagrodzenia brutto za wykonanie całego przedmiotu zamówienia w terminie nie późniejszym niż 6 miesięcy od daty podpisania umowy.

Na razie urzędnicy czekają na oferty zainteresowanych firm, które mogą się zgłaszać do 25 września. Przy wyborze zwycięzcy wezmą pod uwagę przede wszystkim cenę (waga 60 %) oraz okres rękojmi (40 %). Obowiązuje wadium w wysokości 395 tysięcy złotych.

DW-573 łączy Żychlin w województwie łódzkim z Nowym Duninowem na Mazowszu. Liczy prawie 50 kilometrów długości.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/bedzie-rozbudowa-odcinka-drogi-wojewodzkiej-na-mazowszu–96780.html

4. GDDKiA reaguje na raport NIK-u

Autor: GDDKiA | Data publikacji: 17-09-2025

W poniedziałek, 15 września br., Najwyższa Izba Kontroli opublikowała na swojej stronie wyniki kontroli pn. Realizacja zadań związanych z budową obwodnic. Sformułowania ujęte w dotyczącym tej sprawy komunikacie, w tym sam jego tytuł „Program budowy obwodnic może wymagać poprawy”, niesłusznie powiązały pełne wyniki kontroli z inwestycjami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami, sugerującymi, że kontrolą NIK objęte zostały inwestycje z Programu budowy 100 obwodnic na lata 2020-2030 (PB100), GDDKiA wyjaśnia, że przedmiotem kontroli była „budowa obwodnic”, czyli szerszy zakres inwestycji, prowadzonych zarówno przez samorządy, jak i GDDKiA.

Większość inwestycji samorządowych

Siedem z dwunastu analizowanych przez Najwyższą Izbę Kontroli inwestycji prowadziły samorządy: UM Świnoujście, ZZDW w Koszalinie, ZDW w Olsztynie, ZDW w Bydgoszczy, DŚDiK we Wrocławiu, ŚZDW w Kielcach oraz UM Tarnobrzeg.

NIK sformułowała zarzuty dotyczące wydatkowania z naruszeniem prawa ponad 84 mln zł wyłącznie wobec dwóch inwestycji samorządowych. W sprawie jednej skierowała zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a w sprawie drugiej zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny finansów. Zawiadomienia skierowane przez NIK nie dotyczyły w żadnym stopniu GDDKiA.

Pozostałe pięć analizowanych przez NIK inwestycji dotyczy GDDKiA. Należy wyraźnie podkreślić też, że żadna ocena sformułowana przez NIK w wystąpieniach pokontrolnych skierowanych do GDDKiA nie była negatywna. Inwestycje realizowane przez GDDKiA to:

  • Budowa obwodnicy Stalowej Woli i Niska w ciągu DK77 (przetarg na realizację ogłoszony 30 września 2015 r., oddanie do ruchu 15 maja 2021 r.),
  • Budowa drogi ekspresowej S5 Nowe Marzy – Świecie Południe (przetarg na dokończenie prac ogłoszony 27 sierpnia 2019 r., oddanie do ruchu 26 sierpnia 2022 r.),
  • Budowa drogi ekspresowej S51 Olsztyn Wschód – Olsztyn Południe (przetarg na realizację ogłoszony 11 grudnia 2013 r., oddanie do ruchu 12 lipca 2019 r.),
  • Budowa obwodnicy Bolkowa w ciągu DK3 i DK5 (przetarg na realizację ogłoszony 18 września 2015 r., oddanie do ruchu 21 grudnia 2019 r.),
  • Budowa obwodnicy Wąchocka w ciągu DK42 (przetarg na realizację ogłoszony 17 czerwca 2020 r., w trakcie realizacji).

Inwestycja z PB100 oceniona pozytywnie

Pierwsze cztery z wymienionych inwestycji realizowane były przez GDDKiA w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.).

Ostatnia z nich, obwodnica Wąchocka powstaje w ramach Programu budowy 100 obwodnic na lata 2020-2030, a jej realizacja została przez NIK oceniona pozytywnie.

Warto też podkreślić, że Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie ustanowienia PB100 13 kwietnia 2021 r. Oznacza to, że dwie spośród wskazanych inwestycji zostały oddane do ruchu jeszcze przed ustanowieniem Programu, a jedna zaledwie miesiąc później. Łączenie wyników kontroli tych obwodnic z funkcjonowaniem Programu budowy 100 obwodnic jest więc całkowicie niezgodne ze stanem faktycznym.

Dziewięć obwodnic już służy kierowcom, 24 w realizacji

Do tej pory GDDKiA oddała do ruchu dziewięć obwodnic z PB100 o łącznej długości 41,6 km i wartości 544 mln zł: Smolajn w ciągu DK51, Brzezia na DK25, Grzymiszewa na DK72, Strykowa na DK32, Gryfina na DK31, Strzelec Krajeńskich na DK22, Szczecinka na DK20, Żodynia na DK32 i Lipska na DK79.

W realizacji są kolejne 24 obwodnice o łącznej długości niemal 195 km i wartości niecałych 5 mld zł. Przed końcem roku udostępnionych zostanie do ruchu sześć spośród nich o łącznej długości ponad 57 km: Suchowoli i Sztabina (obie na DK8), Gostynia (DK12), Koźmina Wielkopolskiego (DK15), Wąchocka (DK42) i Dzwoli (DK74).

W przetargu jest 11 obwodnic o łącznej długości ponad 95 km, a w przygotowaniu 56 o łącznej długości niemal 538 km.

https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi-i-autostrady/gddkia-reaguje-na-raport-niku-96777.html

Rynek Lotniczy

Katowice: Sześć firm w postępowaniu przetargowym na wybór projektanta głównego terminalu

Autor: inf. pras. | Data publikacji: 17-09-2025

Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze S.A. (GTL S.A.), spółka zarządzająca Międzynarodowym Portem Lotniczym „Katowice” im. Wojciecha Korfantego w Pyrzowicach, zakończyło weryfikację wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu na wybór projektanta głównego terminalu pasażerskiego.

Postępowanie, ogłoszone w październiku 2024 roku, jest prowadzone w trybie dialogu konkurencyjnego, opartego na negocjacjach z potencjalnymi wykonawcami.

Weryfikację wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu zakończono w sierpniu 2025 roku. Do dalszej części przetargu zakwalifikowano następujące podmioty (kolejność alfabetyczna):

  • ARTELIA, Société par actions simplifiée (Francja) – lider konsorcjum.
    Partnerzy konsorcjum: ARTELIA AIRPORTS, Société anonyme à conseil d’administration (Francja), B-ACT SPÓŁKA AKCYJNA (Polska), Transprojekt Gdański sp. z o.o. (Polska).
  • Estudio Lamela SLP (Hiszpania).
    Foster + Partners Limited (Wielka Brytania).
    JSK ARCHITEKCI sp. z o.o. (Polska) – lider konsorcjum.
    Partner konsorcjum: Zaha Hadid Limited (Wielka Brytania).
  • One Works SpA (Włochy) – lider konsorcjum.
    Partner konsorcjum: Manens SpA (Włochy).
  • PIG Architekci sp. z o.o. (Polska).
  • Zakwalifikowani wykonawcy zaproszeni zostaną do negocjacyjnej części dialogu konkurencyjnego. Procedura przetargowa prowadzona w trybie dialogu konkurencyjnego zakończy się wyborem projektanta nowego terminalu pasażerskiego i podpisaniem z nim umowy, co planowane jest na połowę 2026 roku.

Budowa głównego terminalu pasażerskiego w Pyrzowicach to największe przedsięwzięcie zaplanowane w ramach programu inwestycyjnego Katowice Airport na lata 2024-2032. Jest to jednocześnie największy pojedynczy projekt w historii lotniska, zarówno pod względem nakładów finansowych, jak i skali.

Wykonawca, który zostanie wyłoniony w postępowaniu przetargowym, będzie odpowiedzialny za przygotowanie dokumentacji projektowej obejmującej budowę terminalu pasażerskiego wyposażonego w rękawy lotnicze.

Zakres prac dotyczyć będzie również przygotowania dokumentacji dla:

  • rozbudowy strefy airside, w tym budowy płyty postojowej dla statków powietrznych w rejonie głównego terminalu oraz przebudowę dróg kołowania: Alfa, Echo 2 i Echo 3;
  • stworzenia nowego układu drogowego ze strefą Kiss & Fly oraz systemu parkingów;
  • budowy centrum przesiadkowego;
  • budowy łącznika pomiędzy nowym terminalem a stacją kolejową „Pyrzowice Lotnisko” i centrum przesiadkowym;
  • połączenia inwestycji z drogą wojewódzką nr 913.

Ponadto wykonawca przygotuje projekt etapizacji poszczególnych robót budowlanych z uwzględnieniem istniejącej infrastruktury. Zadaniem projektanta będzie również opracowanie koncepcji dalszej rozbudowy nowego terminalu pasażerskiego, w zależności od rozwoju ruchu pasażerskiego.

– Dynamiczny wzrost ruchu wymusza budowę głównego terminalu pasażerskiego. Według aktualnej prognozy, pod koniec tej dekady, z katowickiego lotniska może korzystać już 10 mln podróżnych rocznie. Dzięki nowemu terminalowi będziemy mogli sprostać wymogom coraz większej liczby pasażerów. Umożliwi on także podniesienie standardu ich obsługi – mówi Artur Tomasik, prezes Zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego S.A.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/katowice-szesc-firm-w-postepowaniu-przetargowym-na-wybor-projektanta-glownego-terminalu–25245.html

Inżynieria

Opolskie. 16 ofert na budowę obwodnicy z mostem przez Nysę

Opublikowano: 18-09-2025 | Źródło: GDDKiA

Do przetargu na budowę obwodnicy Sidziny w ciągu DK46 zgłosiło się 16 firm i konsorcjów. Zadanie obejmuje przygotowanie projektu budowlanego i wykonawczego, a następnie realizację trasy wraz z mostem przez Nysę Kłodzką. Najniższą ofertę złożył Mirbud – 149,1 mln zł, najwyższą konsorcjum NDI i NDI Sopot – 209,9 mln zł.

Obwodnica o długości 8,5 km zostanie poprowadzona po północno-zachodniej stronie Sidziny, przez gminy Skoroszyce, Łambinowice i Niemodlin. Dzięki nowej przeprawie połączy istniejące odcinki DK46 i odciąży ruch w Sidzine i Malerzowicach Wielkich.

W ramach inwestycji powstaną cztery mosty (w tym ponad 500-metrowa przeprawa przez Nysę Kłodzką), dwa skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, przejście dla zwierząt średnich i trzy przepusty pełniące funkcję przejść dla zwierząt małych.

Źródło: GDDKiA
Źródło: GDDKiA

Realizacja przewidziana jest w trybie „projektuj i buduj”. Roboty mają ruszyć w 2027 r., a zakończenie inwestycji zaplanowano na 2029 r. Obwodnica Sidziny powstanie w ramach rządowego Programu budowy 100 obwodnic.

W przetargu na budowę obwodnicy Sidziny złożono 16 propozycji:

Mirbud – 149,146 mln zł,

Colas Polska wraz z Himmel i Papesch Opole – 149,801 mln zł,

Rubau Polska, Balzola Polska i Lantania – 149,839 mln zł,

Budimex – 156,866 mln zł,

Mosty Łódź – 158,978 mln zł,

Piotr Pawlica (P.H.U.B.) z Wysowa Mosty – 159,060 mln zł,

Duna Polska – 159,608 mln zł,

Strabag Infrastruktura Południe – 159,653 mln zł,

Intercor – 163,928 mln zł,

Polimex Infrastruktura i Polimex Mostostal – 164,345 mln zł,

Drog-Bud – 164,695 mln zł,

Intop – 174,589 mln zł,

Nowak-Mosty – 175,779 mln zł,

Mostostal Warszawa – 184,569 mln zł,

Aldesa Construcciones Polska i Aldesa Construcciones – 195,345 mln zł,

NDI i NDI Sopot – 209,983 mln zł.

https://inzynieria.com/drogi/wiadomosci/98489,opolskie-16-ofert-na-budowe-obwodnicy-z-mostem-przez-nyse

Business Insider

Ważne dane z polskiej gospodarki. Jak radzą sobie przemysł i budowlanka?

Opracowanie: Damian Słomski | 18 września 2025, 10:05.

Polska gospodarka powoli się rozpędza. Ważna jej część, czyli przemysł, miał w ostatnim czasie lepsze i gorsze wyniki, ale widać było słabość. Najnowsze dane GUS rzucają więcej światła. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to za dobrze, choć jest nieco lepiej od prognoz ekonomistów.

Produkcja przemysłowa w sierpniu była o 7,1 proc. niższa niż w lipcu. To przełożyło się na wynik o 0,7 proc. lepszy od uzyskanego w sierpniu 2024 r.

Prognozy ekonomistów zakładały miesięczny spadek produkcji aż o 7,4 proc. i roczny wzrost wskaźnika o 0,5 proc. po tym, jak w analogicznym raporcie GUS sprzed miesiąca w obu przypadkach dynamiki były dodatnie, odpowiednio na poziomie 0,4 i 3 proc. Jest więc regres, ale zapowiadało się nieco gorzej.

Roczne dynamiki produkcji przemysłowej
Roczne dynamiki produkcji przemysłowej | Macronext

Na minusie w najnowszych danych GUS jest produkcja budowlano-montażowa, podczas gdy w lipcu dynamika była dodatnia. Prognozy sugerowały w sierpniu zaledwie 0,4 proc. wzrostu produkcji w skali roku, a ostatecznie jest spadek o 6,9 proc.

Produkcja przemysłowa. Nowe dane GUS
„Spośród głównych grupowań przemysłowych w sierpniu odnotowano wzrost w skali roku w produkcji dóbr inwestycyjnych — o 7,2 proc., dóbr konsumpcyjnych nietrwałych — o 1,6 proc. oraz dóbr konsumpcyjnych trwałych — o 0,2 proc. Zmniejszyła się natomiast produkcja dóbr związanych z energią — o 10,3 proc. oraz dóbr zaopatrzeniowych — o 0,7 proc.” — raportuje GUS.

Według wstępnych danych, wzrost produkcji sprzedanej (w cenach stałych), w stosunku do sierpnia ubiegłego roku, odnotowano w 17 (spośród 34) działach przemysłu, m.in. w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń — o 37,9 proc., w produkcji pozostałego sprzętu transportowego — o 34,4 proc., maszyn i urządzeń — o 9,7 proc., w gospodarce odpadami, odzysku surowców — o 7,9 proc.

W produkcji wyrobów z drewna, korka, słomy i wikliny był wzrost o 5,6 proc., artykułów spożywczych — o 4,6 proc., metali — o 2,8 proc., wyrobów z metali — o 2,7 proc.

Spadek produkcji sprzedanej przemysłu, w porównaniu z sierpniem ubiegłego roku, wystąpił w 17 działach, m.in. w produkcji napojów — o 11 proc., w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę — o 6,7 proc., w produkcji chemikaliów i wyrobów chemicznych — o 6,1 proc., pojazdów samochodowych, przyczep i naczep — o 4,2 proc., urządzeń elektrycznych — o 3,1 proc., papieru i wyrobów z papieru — o 2,7 proc.

Produkcja budowlano-montażowa. Nowe dane GUS
„W sierpniu 2025 r. spadek produkcji budowlano-montażowej w skali roku odnotowano w przypadku przedsiębiorstw zajmujących się wznoszeniem obiektów inżynierii lądowej i wodnej oraz budową budynków — odpowiednio o 12,8 proc. oraz o 4,1 proc., a także w jednostkach wykonujących roboty budowlane specjalistyczne — o 0,3 proc.” — wylicza GUS.

Dodaje, że w okresie styczeń‒sierpień produkcja budowlano-montażowa zmniejszyła się w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku w przedsiębiorstwach zajmujących się wznoszeniem budynków (o 5 proc.) oraz budujących obiekty inżynierii lądowej i wodnej (o 3,2 proc.). Wzrost zaobserwowano w jednostkach realizujących roboty budowlane specjalistyczne (o 6,1 proc.).

Biorąc pod uwagę charakter robót budowlanych (prace inwestycyjne i remontowe), w sierpniu 2025 r. produkcja budowlano-montażowa zanotowała następujące spadki:

  • w skali roku dla prac remontowych — o 11,4 proc. oraz inwestycyjnych — o 4,7 proc. (wobec spadku prac remontowych przed rokiem o 19,3 proc. oraz inwestycyjnych o 3,8 proc.)
  • w porównaniu z lipcem br. dla prac remontowych — o 10,6 proc. oraz dla prac inwestycyjnych — o 8,1 proc.

W okresie styczeń–sierpień 2025 r. w stosunku do analogicznego okresu ub. roku, produkcja budowlano-montażowa obniżyła się o 3,2 proc. dla prac remontowych oraz 0,4 proc. dla prac o charakterze inwestycyjnym (przed rokiem notowano spadek dla prac remontowych o 17,5 proc. oraz dla prac inwestycyjnych o 0,1 proc.).

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/polska-gospodarka-w-nowych-danych-gus-co-z-przemyslem-i-budowlanka/8070r6w

PortalZP

1. Certyfikacja wykonawców zamówień publicznych – nowe narzędzie weryfikacji podmiotowej

Justyna Rek-Pawłowska | Stan prawny na dzień: 17.09.2025

Certyfikacja wykonawców będzie nowym instrumentem weryfikacji podmiotowej w zamówieniach publicznych. Ustawa o certyfikacji została 11 września 2025 r. opublikowana w Dzienniku Ustaw pod poz. 1235. Większość jej regulacji wejdzie w życie w terminie 10 miesięcy od daty ogłoszenia tj. 12 lipca 2026 r. Nowe rozwiązania mają umożliwić wykonawcom uzyskanie urzędowego potwierdzenia spełniania określonych wymogów podmiotowych warunkujących udział w przetargu. Jak zapowiada ustawodawca – certyfikaty uproszczą i przyspieszą procedury przetargowe. W artykule przybliżamy założenia nowej ustawy w zakresie: typów certyfikatów, procedury ich uzyskania oraz potencjalnych konsekwencji nowych regulacji dla zamawiających i wykonawców.

Warto wspomnieć, że obecnie wykonawca nie ma możliwości uzyskania certyfikatu w Polsce, ale może posługiwać się takim certyfikatem wydanym w innym państwie członkowskim np. w Niemczech (§ 12 ust. 1 rozporządzenia ministra rozwoju, pracy i technologii z 23 grudnia 2020 r. w sprawie podmiotowych środków dowodowych oraz innych dokumentów lub oświadczeń, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy – Dz.U. poz. 2415).

Czym jest certyfikacja wykonawców zamówień publicznych?

Certyfikacja wykonawców to mechanizm, którego celem jest uproszczenie i standaryzacja procesu oceny spełniania przez wykonawców warunków udziału w postępowaniach przetargowych oraz braku podstaw wykluczenia.

WAŻNE! Zgodnie z nowymi przepisami, certyfikat ma stanowić urzędowe zaświadczenie wydane przez akredytowaną jednostkę certyfikującą, potwierdzające brak podstaw do wykluczenia wykonawcy oraz spełnianie przez niego określonych warunków udziału w postępowaniu.

Wykonawcy po uzyskaniu certyfikatu w Polsce będą mogli posługiwać się nim w postępowaniach o udzielenie zamówień na terenie całej Unii Europejskiej.

Certyfikacja wykonawców będzie miała charakter dobrowolny – wykonawca nie będzie zobowiązany do jej uzyskania, lecz posiadanie certyfikatu ma umożliwić wykazanie, że spełnia on określone warunki udziału w postępowaniu lub nie podlega wykluczeniu, bez konieczności przedstawiania odrębnych dokumentów w każdym postępowaniu (art. 3 ust. 2 ustawy o certyfikacji).

Certyfikaty zdolności wykonawcy (czyli w zakresie warunków udziału w postępowaniu) będą wydawane przez podmioty certyfikujące, które uzyskają akredytację Polskiego Centrum Akredytacji w zakresie zgodnym z wymaganiami określonymi w projektowanej ustawie (art. 14–15). Certyfikacji niepodlegania wykluczeniu będą mogły udzielać podmioty, które należą do jednostek sektora finansów publicznych rozumieniu przepisów ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych lub są państwową jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej lub jednoosobową spółką Skarbu Państwa.

Minister właściwy do spraw gospodarki będzie prowadził Bazę Danych o Certyfikacji Wykonawców Zamówień Publicznych (art. 26 ust. 1 ustawy o certyfikacji), w której gromadzone będą informacje o wydanych certyfikatach, podmiotach certyfikujących oraz cofniętych lub wygasłych certyfikatach.

Projektowana ustawa określa także relację certyfikatów do Prawa zamówień publicznych – dokument ten będzie mógł być wykorzystany jako dowód w zakresie przesłanek wykluczenia (art. 108 i 109 ustawy Pzp) oraz spełnienia warunków udziału (art. 112 ust. 2 pkt 4 ustawy Pzp), przy czym szczegóły będą wynikać z zakresu danego certyfikatu.

Podstawy prawne certyfikacji, projekt ustawy o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych

Certyfikacja wykonawców zamówień publicznych to instrument prawny:

  • zaplanowany w Polityce Zakupowej państwa z 2 lutego 2022 r.;
  • mający swoje podstawy również w regulacjach unijnych, tj. art. 64 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/24/UE z 26 lutego 2014 r. w sprawie zamówień publicznych, uchylającej dyrektywę 2004/18/WE, gdzie uznaniu państwa członkowskiego pozostawiono implementację tego rozwiązania do jego porządku prawnego

Rodzaje certyfikatów

Ustawa o certyfikacji przewiduje dwa podstawowe rodzaje certyfikatów, które będą mogły być wydawane wykonawcom ubiegającym się o zamówienia publiczne.

Certyfikat braku podstaw wykluczenia
Zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy, ten typ certyfikatu będzie potwierdzał, że wykonawca nie podlega wykluczeniu z postępowania na podstawie przesłanek wskazanych w:

  • art. 108 ust. 1 pkt 1–5 ustawy Pzp albo
  • art. 108 ust. 1 pkt 1–5 ustawy Pzp oraz wybranych przez niego podstaw wykluczenia, o których mowa w art. 108 ust. 2 lub art. 109 ust. 1 pkt 1–5 lub 7–10 ustawy Pzp.

Certyfikat będzie dokumentem urzędowym poświadczającym, że wykonawca spełnia wymagania np. w zakresie niekaralności, braku zaległości podatkowych i składkowych, braku konfliktu interesów czy też niewydania zakazu ubiegania się o zamówienia publiczne.

Certyfikat zdolności wykonawcy 

Drugi rodzaj certyfikatu, o którym mowa w art. 5 ustawy, będzie dotyczył spełniania warunków udziału w postępowaniu z art. 112 ust. 2 ustawy Pzp a więc warunków:

1) zdolności do występowania w obrocie gospodarczym;

2) uprawnień do prowadzenia określonej działalności gospodarczej lub zawodowej, o ile wynika to z odrębnych przepisów;

3) sytuacji ekonomicznej lub finansowej;

4) zdolności technicznej lub zawodowej.

WAŻNE! Certyfikat będzie potwierdzał, że wykonawca posiada odpowiednie doświadczenie, zasoby kadrowe, potencjał techniczny lub inne kwalifikacje, które są niezbędne do należytego wykonania zamówienia określonego rodzaju. Certyfikat będzie też wskazywał na poziom zdolności w danym warunku. Poziom ten będzie wykazywany po określeniu:

  • przedmiotu robót budowlanych, dostaw lub usług oraz
  • cech tego przedmiotu, w szczególności rozmiaru, zakresu i liczby robót, dostaw lub usług, użytej technologii lub materiałów oraz zgodności z klasyfikacjami robót budowlanych, dostaw lub usług ustalonymi w innych przepisach.

Zakres certyfikatu będzie zależał od przedmiotu zamówień, których dotyczy – wykonawca będzie musiał określić zakres, w którym ubiega się o poświadczenie spełniania warunków.

Zgodnie z art. 7 ust. 1 ustawy o certyfikacji, certyfikat będzie mógł zostać wydany na okres od roku do 3 lat.

Procedura uzyskania certyfikatu 

Zgodnie z przepisami ustawy, proces ubiegania się o certyfikat będzie miał charakter wnioskowy i będzie inicjowany przez samego wykonawcę na podstawie umowy między nim a jednostką certyfikującą.

Wniosek będzie składany do wybranego podmiotu certyfikującego, który posiada akredytację Polskiego Centrum Akredytacji uzyskaną zgodnie z wymaganiami określonymi w art. 34 ustawy o certyfikacji lub wyznaczonej jednostki sektora FP. Wykonawca będzie musiał wskazać, czy ubiega się o certyfikat braku podstaw wykluczenia, certyfikat zdolności wykonawcy, czy oba łącznie.

Zakres dokumentów i dowodów

Wnioskodawca będzie zobowiązany złożyć jednostce certyfikującej:

oświadczenie o spełnianiu określonych wymagań oraz
podmiotowe środki dowodowe, inne dokumenty lub oświadczenia wykonawcy określone w przepisach wydanych na podstawie art. 128 ust. 6 ustawy Pzp w celu potwierdzenia odpowiednio braku istnienia podstaw wykluczenia lub posiadania zdolności do należytego wykonania zamówienia.

Przebieg postępowania certyfikacyjnego

W toku procedury podmiot certyfikujący będzie badać sytuację wykonawcy w zakresie objętym wnioskiem o certyfikację. Będzie mógł sprawdzać informacje o wykonawcy za pomocą wszelkich dostępnych środków, w szczególności:

  • dokumentów i oświadczeń,
  • rejestrów publicznych oraz innych baz danych prowadzonych przez podmioty publiczne lub niepubliczne, a także
  • przez bezpośredni kontakt z podmiotami, z którymi wykonawca podejmował współpracę bezpośrednio lub za pośrednictwem podmiotu trzeciego.

Procedura certyfikacji będzie trwać do 30 dni od chwili zawarcia umowy.

W przypadku odmowy udzielenia certyfikatu wykonawca może złożyć zastrzeżenia, które rozpoznaje jednostka certyfikująca – osoby, które nie brały udziału w podejmowaniu rozstrzygnięcia, którego zastrzeżenia dotyczą. Procedura odwoławcza kończy się w jednostce certyfikującej, co jest dość kontrowersyjnym rozwiązaniem projektu.

Certyfikat będzie miał formę dokumentu elektronicznego a zamawiający będzie mógł go zweryfikować przy pomocy Bazy Danych o Certyfikacji Wykonawców.

Szczegółowe wymagania dotyczące systemu certyfikacji doprecyzuje rozporządzenie ministra właściwego do spraw gospodarki (art. 25 ustawy o certyfikacji). Przepisy rozporządzenia będą określać także koszty uzyskania certyfikatu.

Znaczenie certyfikacji dla wykonawców i zamawiających

Wprowadzenie systemu certyfikacji wykonawców będzie miało istotne znaczenie zarówno dla wykonawców ubiegających się o zamówienia publiczne, jak i dla zamawiających prowadzących postępowania.

Wykonawca będzie mógł ubiegać się o certyfikację i posługiwać się nią w celu uzyskania zamówienia publicznego w rozumieniu ustawy Pzp, w tym w postępowaniu o udzielenie zamówienia, na zasadzie dobrowolności. Ustawa nie przewiduje zatem wprowadzenia obowiązku certyfikacji. To wykonawca będzie decydował o sposobie wykazania swojej sytuacji podmiotowej. Będzie mógł to zrobić w „klasyczny” sposób lub z wykorzystaniem certyfikacji i certyfikatu.

Podsumowując, certyfikacja będzie rozwiązaniem dodatkowym, tj. funkcjonującym równolegle obok dotychczasowych rozwiązań.

Korzyści dla wykonawców

Dzięki możliwości uzyskania certyfikatu wykonawcy będą mogli znacząco ograniczyć formalności związane z udziałem w postępowaniach. Certyfikat potwierdzający brak podstaw wykluczenia lub spełnianie warunków udziału będzie mógł być wykorzystywany wielokrotnie, przez okres jego obowiązywania, bez konieczności każdorazowego składania odrębnych dokumentów. Oznacza to uproszczenie procedur, oszczędność czasu i redukcję ryzyka błędów formalnych, które często prowadzą do odrzucenia ofert.

Dodatkową korzyścią będzie zwiększenie transparentności i przewidywalności – wykonawca, który uzyska certyfikat, będzie posiadał formalne potwierdzenie swojej wiarygodności i kwalifikacji, co może wzmacniać jego pozycję konkurencyjną, zwłaszcza wobec nowych lub mniej znanych podmiotów.

Ułatwienie dla zamawiających

Zamawiający, weryfikując oferty wykonawców, będą mogli opierać się na certyfikacie jako równoważnym dokumencie potwierdzającym spełnianie określonych przesłanek. Ograniczy to konieczność indywidualnej oceny dużej liczby dokumentów i oświadczeń, a tym samym skróci czas trwania postępowania.

Certyfikat będzie mógł być traktowany jako wystarczający dowód, chyba że zaistnieją uzasadnione wątpliwości co do stanu faktycznego – wówczas zamawiający będzie mógł żądać dodatkowych wyjaśnień lub dokumentów (projektowany art. 128a ustawy Pzp).

System certyfikacji wpisuje się zatem w szerszy cel usprawnienia postępowań przetargowych, redukcji ryzyka proceduralnego oraz podniesienia efektywności zamówień publicznych, szczególnie w zakresie powtarzalnych i standaryzowanych zamówień.

Certyfikacja a przesłanki wykluczenia z postępowania

Jednym z kluczowych zastosowań certyfikatu będzie możliwość wykazania przez wykonawcę braku podstaw wykluczenia z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Zgodnie z ustawą, certyfikat może obejmować potwierdzenie, że wykonawca nie podlega wykluczeniu na podstawie przesłanek, o których mowa w art. 108 oraz art. 109 ustawy Pzp.

Certyfikat braku podstaw wykluczenia będzie więc obejmował m.in. takie okoliczności jak: skazanie za przestępstwo, zaległości podatkowe i składkowe, poważne naruszenia obowiązków zawodowych, niewypłacalność, a także orzeczony zakaz ubiegania się o zamówienia. Certyfikat w tym zakresie będzie dowodem równoważnym dokumentom i oświadczeniom, które wykonawcy obecnie muszą składać w dużej części postępowań.

WAŻNE! Certyfikat będzie traktowany jako dowód potwierdzający brak podstaw wykluczenia, a jego ważność oraz treść będą wiążące dla zamawiającego.

W razie uzasadnionych wątpliwości co do zgodności certyfikatu ze stanem faktycznym, zamawiający będzie mógł, zgodnie z nowym art. 128a ust. 1 ustawy Pzp, wezwać wykonawcę do złożenia wyjaśnień. Jeżeli te okażą się niewystarczające, sprawa zostanie przekazana do podmiotu certyfikującego, który przeprowadzi dodatkowe czynności sprawdzające i może zawiesić certyfikat. Dopiero wówczas wykonawca będzie zobowiązany do przedłożenia alternatywnych środków dowodowych.

Nowe przepisy zakładają więc równowagę – z jednej strony uproszczenie procedur i mniejsze obciążenie dokumentacyjne dla wykonawców, z drugiej – zachowanie mechanizmu kontrolnego po stronie zamawiających, umożliwiającego weryfikację rzetelności certyfikatu w przypadku wątpliwości.

Certyfikacja a zdolność do wykonania zamówienia

Drugim, obok braku podstaw wykluczenia, kluczowym obszarem, którego może dotyczyć certyfikacja, będzie zdolność wykonawcy do należytego wykonania zamówienia. W tym zakresie certyfikat będzie potwierdzał m.in. spełnianie warunków udziału w postępowaniu, o których mowa w art. 112 ust. 2 pkt 4 ustawy Pzp, tj. dotyczących zdolności technicznej lub zawodowej.

Wykonawca będzie zobowiązany określić we wniosku, jakiego rodzaju zamówień ma dotyczyć certyfikat. Zgodnie z art. 5 ust 2 projektowanej ustawy poziom zdolności dotyczący zakresu, o którym mowa w art. 112 ust. 2 pkt 4 ustawy Pzp, wykazuje się, określając:

  • przedmiot robót budowlanych, dostaw lub usług oraz
  • cechy tego przedmiotu, w szczególności rozmiar, zakres i liczbę robót, dostaw lub usług, użytą technologię lub materiały oraz zgodność z klasyfikacjami robót budowlanych, dostaw lub usług ustalonymi w przepisach odrębnych.

Certyfikacja będzie więc miała charakter profilowany – nie będzie ogólnym poświadczeniem kompetencji wykonawcy, lecz będzie odnosiła się do konkretnych obszarów działalności, np. zamówień na roboty budowlane, usługi doradcze czy dostawy sprzętu specjalistycznego.

Dostępność i wykorzystanie certyfikatu

System certyfikacji wykonawców będzie wspierany przez specjalną Bazę Danych o Certyfikacji Wykonawców Zamówień Publicznych, którą – zgodnie z art. 26 ust. 1 projektu ustawy – prowadzić będzie minister właściwy do spraw gospodarki. Baza ta będzie funkcjonować w systemie teleinformatycznym i ma zapewniać powszechny dostęp do informacji o certyfikacji udzielonej wykonawcom, a także o podmiotach certyfikujących oraz cofniętych i zawieszonych certyfikatach.

Dostępność i weryfikacja danych

Informacje zawarte w bazie będą publicznie dostępne i możliwe do przeszukania, co znacząco ułatwi zamawiającym weryfikację aktualności i zakresu certyfikatów przedkładanych przez wykonawców. Dane będą obejmować m.in. numer certyfikatu, jego zakres, datę udzielenia, okres obowiązywania oraz status. Wpisu do bazy będą dokonywać same podmioty certyfikujące, niezwłocznie ale nie później niż w następnym dniu roboczym od dnia np. udzielenia, odmowy, cofnięcia certyfikacji.

Data wejścia w życie i zastosowanie certyfikatu

W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że certyfikatem będzie można się wykazywać także w procedurach udzielania zamówień nieobjętych stosowaniem ustawy Pzp, w tym również w przypadku zamówień o wartości mniejszej niż 130.000 zł oraz innych zamówień, co do których wyłączono stosowanie ustawy Pzp.

Ustawa o certyfikacji wejdzie w życie w terminie 10 miesięcy od daty jej ogłoszenia, tj. 12 lipca 2026 r.

Wyjątki obejmują:

  • art. 5 ust. 3 pkt 2 i ust. 5 – zacznie obowiązywać po upływie 4 lat od dnia ogłoszenia,
  • art. 14, art. 19–23, art. 25 i art. 32–35 – wejdą w życie po upływie 4 miesięcy od dnia ogłoszenia,
  • zmianę art. 11 ust. 4 ustawy Pzp, która wejdzie w życie 1 stycznia 2026 r.

Warto zapamiętać!

  • Certyfikacja wykonawców w zamówieniach publicznych to nowe, dobrowolne narzędzie, które pozwoli wykonawcom potwierdzić brak podstaw wykluczenia oraz spełnianie warunków udziału w postępowaniu – na podstawie urzędowego certyfikatu wydawanego przez akredytowane jednostki.
  • Przewidziano certyfikat braku podstaw wykluczenia (dotyczący m.in. niekaralności, braku zaległości podatkowych) oraz certyfikat zdolności wykonawcy (obejmujący m.in. doświadczenie, zasoby kadrowe i techniczne).
  • Certyfikacja wynika z art. 64 dyrektywy 2014/24/UE i Polityki Zakupowej Państwa z 2022 roku.
  • Minister właściwy do spraw gospodarki będzie prowadził ogólnodostępną Bazę Danych o Certyfikacji Wykonawców.
  • Wykonawca będzie składał wniosek do wybranej jednostki certyfikującej. Postępowanie obejmie analizę dokumentów, rejestrów i w razie potrzeby bezpośrednie kontakty z kontrahentami.
  • Certyfikat będzie ważny od 1 do 3 lat.
  • Certyfikacja nie zastąpi dotychczasowego sposobu dokumentowania sytuacji podmiotowej – będzie stanowiła alternatywne, uproszczone rozwiązanie funkcjonujące równolegle.
  • Certyfikat uprości składanie ofert, skróci czas postępowań, zmniejszy ryzyko błędów formalnych oraz umożliwi zamawiającym szybszą i bardziej przejrzystą weryfikację ofert.
  • Ustawa o certyfikacji została podpisana przez Prezydenta RP i oczekuje na publikację w Dzienniku Ustaw. Nowe przepisy wejdą w życie po upływie 10 miesięcy od dnia ich ogłoszenia.

Źródło: Ustawa z dnia 5 sierpnia 2025 r. o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych (Dz.U. poz. 1235).

https://www.portalzp.pl/nowosci/certyfikacja-wykonawcow-zamowien-publicznych-nowe-narzedzie-weryfikacji-podmiotowej-33179.html

2. Monitorowanie komunikacji elektronicznej prowadzonej w postępowaniu

Agata Hryc-Ląd | Stan prawny na dzień: 18.09.2025

Wykonawca jest zobowiązany do monitorowania komunikacji elektronicznej prowadzonej w postępowaniu, w którym złożył ofertę. Niedopatrzenia w tym zakresie obciążają wykonawcę.

W świetle postanowień SWZ komunikacja pomiędzy wykonawcami, a zamawiającym odbywała się za pośrednictwem Platformy e-Zamówienia, a wykonawcy zostali zobowiązani wprost do śledzenia informacji na tej Platformie. W SWZ podkreślono, że to Platforma jest podstawowym źródłem informacji, a fakultatywne powiadomienia za pomocą poczty e-mail obciążone są ryzykiem błędów związanych z działaniem serwerów pocztowych, na których działanie zamawiający nie ma wpływu. Ponadto wykonawcy w ofercie zobowiązywali się do zapewnienia możliwości odbierania wszelkiej korespondencji związanej z prowadzonym postępowaniem przez całą dobę za pośrednictwem Platformy. Tak ukształtowany sposób komunikacji i obowiązki wykonawców nie były przedmiotem zaskarżenia na etapie publikacji dokumentów zamówienia. Nie było także sporne pomiędzy stronami to, że w świetle instrukcji zarządzania kontem na Platformie e-Zamówienia (dowód złożony przez zamawiającego) konfiguracja powiadomień generowanych przez Platformę leży w gestii wykonawcy, który może zdecydować które powiadomienia będą przychodziły do użytkownika jako „wiadomości e-mail na adres wskazany podczas rejestracji.” Powiadomienia e-mail miały zatem charakter fakultatywny.

Obowiązek bieżącego monitorowania

Okoliczność, czy wykonawca otrzymał powiadomienie e-mail z Platformy o pojawieniu się wezwania do złożenia oświadczenia stanowiącego, czy też takiego powiadomienia nie otrzymał (nawet z przyczyn od niego niezależnych) nie miała znaczenia w rozpoznawanej sprawie. W świetle bowiem postanowień SWZ wykonawca był zobowiązany do bieżącego monitorowania komunikatów przekazywanych mu przez zamawiającego za pośrednictwem Platformy. Na marginesie Izba zauważyła, że wykonawca nie wskazał nawet, czy aktywował powiadomienia e-mail, jak i nie kwestionował prawidłowego działania Platformy e-Zamówienia w dniu wystosowania do niego wezwania. W postępowaniu odwoławczym nie złożył żadnego dowodu, który mógłby świadczyć o tym, że nieodczytanie korespondencji zawierającej wezwanie do złożenia dokumentu nastąpiło z przyczyn od niego niezależnych, a nie wynikało z niedochowania należytej staranności.

Termin wskazany w wezwaniu

Izba miała na uwadze fakt, że zakreślony w wezwaniu termin na złożenie oświadczenia był krótki, niemniej termin ten nie został zaskarżony, a po drugie wykonawca złożył wymagany dokument w ciągu kilku godzin od odczytania wezwania (było to oświadczenie własne). Powoływanie się na długość zakreślonego terminu w kontekście samej możliwości odczytania wezwania było nieuzasadnione w świetle obowiązków nałożonych na wykonawcę w SWZ. KIO nie zgodziła się z twierdzeniem, że nie istnieje obowiązek wykonawcy codziennej weryfikacji, czy na Platformie umieszczane są wezwania zamawiającego. Taki właśnie obowiązek w świetle treści SWZ obciążał wykonawcę jako profesjonalistę zobowiązanego do działania z należytą starannością, który składając ofertę oświadczył, że zapewnia możliwości odbierania wszelkiej korespondencji związanej z prowadzonym postępowaniem przez całą dobę za pośrednictwem Platformy.

Skuteczne doręczenie wezwania

Za całkowicie bezzasadne Izba uznała twierdzenia, że przesłanka skutecznej komunikacji wymaga, aby pismo publikowane na Platformie zostało odczytane przez wykonawcę, w związku z czym nie można mówić o niedochowaniu przez niego terminu na złożenie dokumentu, skoro przedmiotowej wiadomości nie odebrał. Zwróciła uwagę, że z art. 61 ust. 1 ustawy Pzp wynika zasada, że komunikacja w postępowaniu o udzielenie zamówienia odbywa się przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. A skoro tak, to wezwanie zostało wykonawcy doręczone w chwili kiedy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej i mógł on zapoznać się z jego treścią (tj. w chwili zamieszczenia wezwania na Platformie e-Zamówienia), a nie w momencie kiedy wykonawca wezwanie to odczytał. Wynika to z zasad ogólnych prawa cywilnego opartych na teorii doręczenia stanowiącej, że oświadczenie woli (ale też oświadczenie wiedzy – por. art. 65[1] KC w zw. z art. 61 § 2 KC) złożone jest z chwilą, gdy zostało doręczone w sposób umożliwiający zapoznanie się z jego treścią, nawet jeśli odbiorca faktycznie z tą treścią się nie zapoznał. Wykonawca miał prawo obalić to domniemanie, niemniej nie przedstawił w tym zakresie twierdzeń ani dowodów, które podałyby w wątpliwość skuteczność doręczenia wezwania.

Sygnatura
Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 21 sierpnia 2025 r. sygn. akt KIO 2778/25

https://www.portalzp.pl/nowosci/monitorowanie-komunikacji-elektronicznej-prowadzonej-w-postepowaniu-35363.html